Serdecznie witam wszystkich! Strona ta przeznaczona jest tylko dla ludzi odważnych, śmiało stojących w obliczu NIEZNANEGO, nie bojących się NIEPOJĘTEGO, wolnych od ludzkich wyobraźni i mniemań na temat duchowści i Boga oraz celu naszego istnienia. Strona ta nie jest przeznaczona dla zniewolonych tradycją ludzką oraz tych co nie poszukują uczciwie PRAWDY. Tutaj są umieszczone informacje od bezcielesnych, wielowymiarowych ISTOT ŚWIATŁA na temat nadchodzących REWOLUCYJNYCH zmian ŚWIADOMOŚCI ludzkości pomagających w osiągnięciu celu naszego obecnego przeznaczenia, DOSKONAŁOŚCI. Osiągnięcie statusu istoty SUWERENNO-INTEGRALNEJ.

Posts tagged ‘wierzenia’

SYSTEMY OPERACYJNE

Doznałem przejścia z jednego systemu operacyjnego do innego.
Dzisiaj chcę opisać proces przejścia, ale najpierw chcę sięgnąć do odległej historii człowieka, który pod wpływem bardzo ciężkich doświadczeń postanowił pojąć i zrozumieć istotę życia.
Mówię o Henochu. Biblia bardzo skąpo o nim pisze. Chyba 2-3 zdania.
Z innych źródeł dowiedziałem się, że Henoch przeżył bardzo ciężkie doświadczenie i pod wpływem tego doświadczenia jego osobowość doznała trwałej przemiany.
Był to proces odczłowieczania się. Po jakimś czasie Henoch doznał takiej przemiany, że ziemia nie mogła go już dłużej gościć, ponieważ zdematerializował się.
Zostały po nim ciekawe notatki, w których mówi, że to, co pisze, pisze dla bardzo odległych pokoleń,  które nastaną po wiekach różnych doświadczeń i te pokolenia będą mogły pojąć i zrozumieć wiedzę tak, jak ją rozumują i pojmują niebiosa.
Inny człowiek opisany w Biblii, zwany Hiob, też doznał pod wpływem ciężkich doświadczeń przemiany osobowości.
Hiob wprost napisał, że Bóg Niebios otwiera ludziom uszy poprzez cierpienie.
On wybawia cierpiącego przez jego cierpienia i otwiera jego ucho przez utrapienie.
Księga Hioba 36:15

Ostatnio doznałem kolejnego w moim życiu wstrząsu.
Do tej pory każdy wstrząs podnosił moją świadomość i dodawał wiedzy oraz siły duchowej.
Po jednym z bardzo silnych wstrząsów doznałem takiej przemiany umysłu, że świat widzialny i ten ukryty za zasłoną naszych zmysłów zacząłem widzieć w głębszy sposób i opisałem tą przemianę w książce JA ZWYCIĘŻYŁEM ŚWIAT.
W ostatnim czasie dotarł do mnie inny ciężki wstrząs.
Chciałem sobie z nim poradzić narzędziami, jakie już opanowałem i nauczyłem się nimi posługiwać.
Jednak czułem się  niekomfortowo, jak zabierałem się do planowania usunięcia problemu.
Wtedy poczułem obecność istoty, która nagle się pojawiła i powiedziała do mnie:
„Nie zabieraj się do rozwiązania tego problemu tak, jak do tej pory zostałeś nauczony. Ten problem należy rozwiązać w inny sposób”.
No i obecność istoty zanikła.
Wiedziałem, że nie mogę rozwiązać znanymi środkami tej sytuacji, ale nie znałem innych, nowych środków i znalazłem się w sytuacji kryzysu.
Definicja kryzysu , jaką ja znam, to stan, w którym stare narzędzia do rozwiązywania sytuacji nie działają, a nowych jeszcze nie ma.
Usiadłem w skupieniu i wyciszeniu, nie pozwoliłem sobie na jakiekolwiek emocjonalne podejście do sprawy. Owszem, jak odległe chmury i podmuchy wiatru strach, obawa, lęk próbowały dotrzeć do mnie, i uruchomiły się podprogramy mówiące jak uciec od problemu, dające gotowe rozwiązania, ale dmuchawa mojego spokoju i zaufania Źródłu rozwiewała te stany energetyczne.
Nie utożsamiam się z emocjami obaw i lęków, traktuję je lekceważąco i jako szkodliwe.
Wyraźnie zrozumiałem, że kształcące mnie istoty nie chcą, bym działał tak, jak mnie kiedyś nauczyli. Te metody były dobre i właściwe, ale na tamtym poziomie wierzenia. Obecnie wiedziałem od nich, że Bóg nie reaguje na prośby i błagania, na to jest nieczuły.
Źródło reaguje na stan zrozumienia i wdzięczności.
Rozejrzałem się w spokoju, ciągle mając w koło siebie nawałnicę, którą powstrzymywałem świadomie. Wgłębiłem się w siebie i okoliczności, i zrozumiałem, że jestem w stanie kryzysu i stałem się wdzięczny Źródłu za tą sytuację. Odrzuciłem jako niedorzeczne wszelkie negatywne myślenie o ludziach, przez których znalazłem się w tej sytuacji. Zrozumiałem, że są oni narzędziem nieświadomym. Odrzuciłem wszelkie symptomy użalania się, zmęczenia psychicznego.
Byłem wdzięczny Bogu za te doświadczenie. Czułem się bezsilny i słaby, i przypomniało mi się wtedy, że On daje siły słabemu, a bezsilnemu moc w obfitości.

Księga Izajasza 40,29-31:

Zmęczonemu daje siłę, a bezsilnemu moc w obfitości. Młodzieńcy ustają i mdleją, a pacholęta potykają się i upadają, lecz ci, którzy ufają Panu, nabierają siły, wzbijają się w górę na skrzydłach jak orły, biegną, a nie mdleją, idą, a nie ustają.”

Z nastawieniem zrozumienia i wdzięczności poprosiłem Go o pomoc w tej sytuacji.
Wtedy zobaczyłem kilka osób wyglądających jak ludzie. Naradzali się i coś tam mówili.
W pewnym momencie usłyszałem takie zdanie i zrozumiałem je po polsku.
„Trzeba mu pomóc i to jeszcze dzisiaj.”
Powiedziałem znajomym rano o tym zdarzeniu.
Za kilka godzin pomogli mi wykładając bardzo szczegółowo fizykę duchową.
Poniżej opiszę, co mi pokazano i nie będę opisywał krok po kroku, bo zajmie to bardzo dużo czasu.
W skrócie.
Jak nici z teorii strun, funkcjonują na Ziemi systemy energetyczne zwane systemami wierzeń i ludzie się w nich poruszają. Zrozumiałem je jako systemy operacyjne, to sformułowanie do mnie najbardziej przemówiło tak, jak bardzo przemawia do mnie wszystko, co jest związane z programowaniem i siecią internetową.
Każdy energetyczny system wierzeń zawiera w sobie pewną amplitudę zachowań zapisanych w programach, podprogramach i podtrzymywany jest przez aplikacje.
W praktyce wygląda to tak, że w podstawowych systemach energetycznych posługujemy się kilkoma procentami mózgu, ciało reaguje w odpowiedni sposób na zakres temperatur, na infekcje, bakterie, a nasz zestaw wierzeń jest jak język o pewnym dialekcie i akcencie.
Wszyscy, będący w tym systemie energetycznym, wierzą w pewnym zakresie, na jaki ten system pozwala, reagują na bodźce zgodnie z tym systemem. Posługujemy się prawie taką samą modą, wierzymy w te same poglądy, wyznajemy te same teorie w różny sposób. Zwróćcie uwagę jakie poglądy mają młodzi, w średnim wieku, emeryci. Wszystko działa w jakimś zakresie. Pilnują tego stworzone przez pewne istoty programy i podprogramy oraz uaktualniające aplikacje.
Dlatego nie ma spokoju, jest walka o przetrwanie. Zmagają się narody, zawarte unie, grupy itp.
To jest system przetrwania, który głosi swoje poglądy.
Pewne programy są odpowiedzialne za muzułmanizm i pilnują, by wyglądał tak jak wygląda, inne programy za chrześcijaństwo, inne za inne religie, wierzenia, inne za rasizm, następne za stosunki międzyludzkie, kobieta- kobieta, mężczyzna-mężczyzna, kobieta-mężczyzna. Stąd tzw. walka o równouprawnienie, wolność i swoboda w związkach itp. itd.
To tylko uszczknięcie, przelotne wejrzenie w ten system przekonań.
Zobaczyłem pionowe jakby rury i każda rura to energetyczny system wierzeń.

systemy wierzeń 2

Rur było dużo, rura pionowa, przerwa i obok równolegle biegła druga rura i potem następne.
Co jakiś czas rury były połączone ze sobą.
Można było przejść z jednej rury do drugiej, a po pewnym odcinku, przebytym w drugiej rurze, było połączenie z trzecią rurą i tak samo z następnymi.
Kiedy zobaczyłem ten system różnych energetycznych wierzeń, przypomniały mi się słowa zapisane w Biblii o skrzyżowaniach, na których jest głupota i mądrość (Jezus), i głupota nawołuje: idź dalej drogą, jaką idziesz, a mądrość nawołuje: zejdź do mnie, wejdź na moją drogę, poznasz nowe możliwości, które dadzą ci nową siłę.
Kilka tysięcy lat temu, obrazowo dla tamtych pokoleń, zrozumiale na ich poziomie przedstawiono im przejście z systemu energetycznych wierzeń do następnego systemu energetycznych wierzeń, mówiąc o rozdrożu i skrzyżowaniach.
Wdzięczność Ojcu za wszystko, wypływająca ze zrozumienia spowodowała, że przeszedłem z jednego sytemu operacyjnego do innego, bardziej rozbudowanego, silniejszego o większych możliwościach.
Wtedy przypomniały mi się słowa wypowiedziane przez Jezusa:
„dana mi jest wszelka władza na niebie i ziemi”
.
Przypomniało mi się, że napisano o Jezusie, że:
„wzrastał w łasce u Boga”.

Teraz zrozumiałem, że doświadczał każdy system po systemie i przemieszczał się z jednego systemu do następnego, aż osiągnął poziom doskonały.
Przypomniało mi się, jak Jezus mówił o tych systemach jako o drogach i że jest droga, na którą niewielu wchodzi.
Przypomniały mi się wersety z Biblii, w których Bóg mówi, że poprowadzi nas nowymi drogami, ścieżkami, jakimi jeszcze nie chodziliśmy, a ciemność obróci w jasność.
Mój umysł dostawał nowe bodźce, co chwilę coś mi się przypominało. Z doświadczenia wiedziałem, że ktoś jest przy mnie i ma kontakt z moim umysłem, i wybiera z pamięci różne sytuacje, jakie pasują do tej chwili. Ktoś mnie wtedy uczył w ten sposób, przypominając mi co chwilę, odpowiednio do mojego tempa przyswajania i zrozumienia.
Poprzez zrozumienie i wdzięczność wszedłem w inny, nieznany mi system energetycznych wierzeń. Ja to nazywam bardziej rozbudowany system operacyjny.
Zorientowałem, że coś się stało. Przyglądałem się sobie co się dzieje.
Zastanawiałem się czy doznałem nowego rodzaju świadomości.
Widziałem, że już nie patrzę na świat jak kilka godzin temu. Wiedziałem, że coś się zmieniło, ale nie wiedziałem co.
Zwróciłem się do istot ukrytych za naszymi zmysłami i zobaczyłem ich zadowolenie.
Zapytałem co się dzieje, co się stało, dlaczego są zadowoleni?
Usłyszałem, że poprzez kryzys cel został osiągnięty i doszło do trwałych zmian, aktywował się inny system wierzeń we mnie, bo w niego wszedłem, i mam obserwować, co się dzieje, bo potrzebuje on kilka dni na rozprzestrzenienie się.
Obserwowałem i zdałem sobie sprawę, że reaguję inaczej na świat, ludzi, Ziemię.
Myślałem, że to nowy rodzaj świadomości, ale usłyszałem, że jest to system energetyczny, który się rozprzestrzenia we mnie i ciało, i umysł reagują na niego, i stąd taka reakcja na wszystko.
Nie mam w sobie konfliktów. Ciało mnie nie zawodzi. A umysł współpracuje ze świadomością.
Ja, jako przewoźnik duszy, mam jeden cel, jak na razie, eksplorować ten nowy dla mnie system wierzeń.
Inaczej patrzę na problemy, na świat, na ludzi. Pojawiła się świadomość, że wszyscy jesteśmy z Jednego i wszyscy jesteśmy równi, różnimy się doświadczeniem i systemem energetycznym, w jakim jesteśmy obecnie.
Stałem się bardziej wyrozumiały, to reakcja wypływająca ze zrozumienia.
Obserwuję energetykę tego systemu.
Wiem, że niedługo będzie następne połączenie z następnym systemem i przeskoczę do następnego systemu, a tam są nowe możliwości i siły.
Jak to Jezus powiedział: jeśli zjecie coś trującego, nie zaszkodzi wam, jeśli będę w tobie trwał, powiesz górze przesuń się i się przesunie, wszystko będzie wam posłuszne.
Byli już tacy, co weszli w różne systemy wierzeń.
Eliasz panował nad pogodą, na odległość widział co planują w zamknięciu wrogowie, tak zwane RV, co Amerykanie stosowali w Iraku, używając ludzi o pewnych zdolnościach do widzenia na odległość i wykrywania instalacji obronnych. Rozmnożył oliwę, sprawił, że utopiona siekiera sama wypłynęła na powierzchnię wody. Ożywił zmarłe dziecko.
Przemieszczał się w takim systemie wierzeń, że już nie mógł po prostu umrzeć, został żywcem zabrany z Ziemi.
Inni, trzej przyjaciele Daniela, żyli w takim systemie wierzeń, że byli odporni na ogień i kiedy ich chciano spalić publicznie, zademonstrowali zrozumienie i wdzięczność Bogu i ci, co ich wrzucali w ogień sami się spalili, a oni chodzili w ogniu, aż król się wystraszył.
Wg tradycji apostoł Jan był nie do zabicia, więc uwięziono go i oczekiwano aż naturalnie umrze. Wyższe systemy wierzeń dają nieprzeciętne możliwości.
Uzdalniają do bycia niepodatnym na czas i materię.
Jezus nazwał je drogami.
Kiedy przeszedłem do następnego systemu, od razu tego samego dnia problemy, które spowodowały kryzys ustały. Jakby celowo się pojawiły, by wprowadzić mnie w pewien określony stan, w którym aktywuje się coś, co ma mnie przerzucić do następnego systemu, bo akurat właśnie teraz na drodze tego systemu doszedłem do skrzyżowania, do drogi, łącznika z innym systemem.
Jak mi powiedzieli:
„ważne, że doszło do trwałych zmian. To nie są zmiany świadomości. To jest przemieszczenie się w systemie energetycznych wierzeń, które oddziałują na świadomość i umysł. Dalej obserwuj jak będzie reagował twój umysł na nowe środowisko i ucz się. Eksploruj nowy system wierzeń”.

Dodatkowe informacje.
Po kilku godzinach od napisania tego wpisu siedziałem i słuchałem muzyki WM.
Zaobserwowałem, że inaczej odbieram tą muzykę.
Uruchamia we mnie procesy przemieszczania się, jak to WM mówią, w meta-wymiary.
Zobaczyłem kobietę z dzieckiem, z innej planety, która musi opuścić swoje miejsce zamieszkania i jest zdezorientowana, nie ma gidzie się udać. Wtedy pojawiła się we mnie troska o nią, jej los mnie głęboko zainteresował.
Potem miałem co chwile przeskoki do różnych światów, w różne sytuacje. Widziałem szczegółowo pomieszczenia, osoby i ich bieżące sprawy. W mig rozumiałem ich klimat.
Zapragnąłem w ciszy medytować i skupić się na tych sytuacjach, by przedłużyć ich czas trwania.
Teraz miałem doznania trwające do minuty i potem przeskoki do obecnej mojej rzeczywistości.
Siedząc w ciszy, zadałem pytanie: co się dzieje, dlaczego mam taki natłok przeskoków do meta-wymiarów.
Dostałem odpowiedź:
„Nowy system sprawdza poprawność działania połączeń oraz twoje reakcje na pewne sytuacje, by ocenić twój obecny status”.

Na drugi dzień rano, po napisaniu tego wpisu, zanim jeszcze go opublikowałem, otworzyłem stronę WM i przeczytałem o Wierzeniach i ich Systemach Energetycznych.
Byłem zaskoczony zbliżonymi doświadczeniami.
WM opisują dokładnie procesy i nawet głębiej wchodzą w temat.
Polecam przeczytać.
Wystarczy kliknąć  Wierzenia i ich Systemy Energetyczne.

 

Reklamy

CIEMNOTA i OŚWIECENIE

Ten wpis jest kontynuacją wpisów DZIAŁO FOTONOWE i SYSTEM ADMINISTRACJI.

W pradawnych czasach ludzkość na Ziemi była podzielona na wiele ras, odłamów, wspólnot. Były to niebezpieczne czasy i by przetrwać ludzie tworzyli plemiona, osady, miasta, miasta-państwa, ponieważ w grupie łatwiej przetrwać.
Zbuntowany personel Diabła siał zamęt w prymitywnych umysłach ludzkich, pozbawionych kontaktu z Duchem, który umożliwia zrozumienie. Powstało wiele poglądów, religii, wierzono w niezliczone szeregi różnych bóstw i bogów.
Oddawano cześć różnym istotom. Zanim personel Diabła stanął po stronie idei SAMOSTANOWIENIA , nauczał rasy i plemiona ludzkie medycyny, biologii, fizyki, matematyki, gospodarki rolnej oraz prezentował wiedzę o systemach nadświatów. Uczył o hierarchii niebios i niebios niebios oraz o Bogu Najwyższym.

Potem te nauki zostały spaczone i uległy fałszywej modyfikacji. Dlatego zrodziła się wiara w istnienie niewidzialnych światów, zamieszkałych przez dobre i złe duchy, była to wiara wszechobecna. Była to tak silna wiara, że ojcowie nie cofali się nawet przed oddawaniem swoich pierworodnych w ofierze domniemanemu bóstwu, w które wierzono, że może pomóc, jeśli zjedna się jego przychylność jakimś darem lub ofiarą. Było zwyczajem poświęcanie w ofierze pierworodnych w sytuacjach krytycznych, kiedy rodzinie groził jakiś kryzys. Uważano, że pierworodny jest bardzo cenny i bóstwo przyjmie taką ofiarę, i odwróci zły omen.

Wierzono, że ofiarując bóstwu część swoich plonów czy innych środków materialnych, zjedna się życzliwość i błogosławieństwo złych i dobrych duchów ziemi. Wszelkie kryzysy ekonomiczne, wywołane pogodą, uznawano za gniew jakiegoś tam boga np. gór lub dolin. W ten sposób powstała dziesięcina. Stało się tak dlatego, że powstały skupiska kapłanów różnych bogów i aby się utrzymać przy życiu sprytnie wymyślili, że bogom należy oddawać cześć i hołd poprzez materialne dobra, składane bezpośrednio kapłanom tych bogów. Oddawano bogom 10% swoich plonów. Propaganda była tak silna i opierała się na strachu przed bóstwem tak, że kapłani zbierali niezły dochód z tych ofiar. Wierzono, że to zapewni życzliwość i błogosławieństwo oraz pokój. Ta wiara w dziesięcinę została tak rozpowszechniona na Ziemi, że trudno było usunąć ten pogląd. Zresztą do dzisiaj, w wielu kręgach, dziesięcina, jak i inne poglądy, dalej działają i mają zwolenników.

W tamtych czasach plemiona beduińskie wyznawały cały panteon bogów. Jednak z czasem, najbardziej popularnym i najsilniejszym bogiem stał się bóg, zwany JAHWE, jego symbolem był złoty cielec. Srogi, bezwzględny, okrutny dla słabych i leniwych, ciągle żądny ofiar krwawych w postaci zwierząt, a najlepiej ludzi. Wojna była dobrym sposobem na zdobycie jeńców, których składało się temu bogu w ofierze. Beduini mieli silnie spaczony obraz prawdziwego Boga, jaki Adam próbował przedstawić, zanim sam upadł duchowo i materialnie.

Potem Mojżesz miał poważny problem, aby wyperswadować plemionom semickim składanie krwawych ofiar, bałwochwalstwo i wróżbiarstwo. Więc przenikliwie i bardzo inteligentnie wykorzystał znaną już „markę” JAHWE, ale całkiem w innym świetle, przedstawiając JAHWE (dawnego boga wulkanu, a konkretnie góry Horeb) jako Jedynego, Świętego, Wiekuistego, Wszechpotężnego Boga, Stwórcę całej Ziemi. Po części udało mu się usunąć ze świadomości prymitywnych beduinów symbolikę złotego cielca, nauczając ten zlepek ludów, zwanych później Izrael, że prawdziwy Bóg nie ma wizerunku i dlatego zabrania tworzenia jakiegokolwiek wizerunku. Mojżesz obawiał się jednak nauczać o miłosierdziu i łasce Boga te zatwardziałe umysły dzikich niepiśmiennych plemion semickich, ponieważ aby stworzyć z nich naród, potrzeba było raczej surowego, wymagającego i zazdrosnego Boga, któremu będą wiernie i szczerze służyć, jako naród wybrany, a On, w zamian za posłuszeństwo, będzie ich chronił i strzegł od wszelkiego nieszczęścia i wszelkich wrogów. Nie udało się Mojżeszowi przy tym zlikwidować składania krwawych ofiar, ale udało mu się wyeliminować przynajmniej składanie ofiar z ludzi, zastępując tylko ofiarami ze zwierząt.

Był to też okres silnej wiary w urok, w złe duchy. Dlatego, by odwrócić zły urok mówiono na ładne dzieci, że są brzydkie i pluto na nie. Miało to zmylić złe duchy, które wg prymitywnych wierzeń, były złośliwe i brzydkie, nie lubiły konkurencji i chętnie atakowały takie dzieci w nocnych marach. Umieralność dzieci podczas snów była tak duża, że wierzono, że odpowiedzialnymi za tą sprawę są nocne mary i straszydła, które siadają na klatce piersiowej i duszą dzieci. Takie zlęknione umysły, przejęte czcią i strachem wobec całego wrogiego świata bóstw, nie wiązały tych nocnych śmierci z chorobami, które przejawiają się najsilniej w nocy, podnosząc temperaturę ciała i w wyniku ścięcia białka dziecko umiera zlane potem.

Do dzisiaj, na pogrzebach, możemy spotkać kobiety z tzw. woalkami, a ludzie są ubrani w jednym kolorze, obecnie czarnym. Jednakowy kolor stroju, a najlepiej ten sam strój plus zasłona na twarzy, wierzono, że to wszystko zmyli złego ducha i ten nie rozpozna członków rodziny zmarłego, i tak zdezorientowany odejdzie, zostawiając rodzinę w spokoju. Również zwyczaj zakładania welonu na twarz panny młodej podczas ceremonii ślubnej wziął się ze strachu przed złymi duchami, że złe duchy nie mogą zobaczyć twarzy panny młodej, bo będzie nieszczęście itd. itp.

Wiara ta była prymitywna i naiwna, ale miała w sobie okruch prawdy, jakim były niewidzialne materialne istoty. Ludzie zorientowali się, że są niewidzialne materialne istoty, które kiedy chcą, są widzialne, a kiedy nie chcą, nie widać ich. W tych czasach synowie boży, którzy nie ulegli buntowi, a zostali odłączeni od obwodów Ducha i oczekiwali na misję ratunkową ze swoich światów, wykorzystywali tą technikę do sprawowania pomocy ludziom. Te ich przejawy życzliwości oczywiście zostały źle odczytane, lęk, strach, przesądy i przemożna cześć dla duchów, panujące w umysłach prymitywnych ludzi, wszystko spaczyły i przekręciły wszelkie znaczenie.

Powszechnie również silnym wierzeniem była wiara w zły omen siódmego dnia. Tego dnia prawie cały ówczesny świat nic nie robił. Wierzono w złą moc tego dnia, że nic się nie powiedzie, więc zaprzestano wszelkiego działania w tym dniu. Mojżesz, kiedy wyprowadził Izraela z Egiptu, z czasem, tą wiarę w sobotę, jako zły dzień, zmienił w oddawanie Bogu Niebios czci w tym dniu, jako siódmym dniu, kiedy to Bóg niby odpoczął po sześciu dniach stwarzania świata, co do dzisiaj się przyjęło.

Przeświadczenia i wierzenia w zaklęcia, uroki, fetysze, amulety, bogów z drzewa, gliny itp. itd. były tak rozpowszechnione i tak silne, że aby odwrócić ten proces musiało nastąpić objawienie z niebios. Zwykłą drogą rozwoju świadomości nie sposób było tą całą upadłą ludzkość zmienić.

W tak trudnej sytuacji na Ziemi inkarnuje się istota, zwana Melchizedek. Pewnego dnia pojawia się na Ziemi w ciele dorosłego człowieka i oznajmia beduinom, że jest kapłanem Jedynego Boga Wszechrzeczy i Wszechistnienia. Nazywa Go El Eljon – Jedyny Bóg. Zakłada miasto i nazywa je Salem. Po odejściu Melchizedeka z Ziemi, miasto zostaje po jakimś czasie nazwane Jebus, a potem zmieniono nazwę na Jerozolima i ta nazwa pozostaje do dzisiaj aktualna, tak jak aktualna jest pierwotna lokalizacja.

Melchizedek zdobywa zaufanie, szacunek i respekt okolicznej ludności. To był czas wojen i miasta napadały na siebie. Przed miastem Salem natomiast maszerowały wojska w jedną i w drugą stronę, ale nikt nie odważył się zaatakować tego miasta. Na wszystkich padł strach przed Melchizedekiem. Z czasem czczono go jako boga i jednocześnie bardzo się go bano. Panował powszechny strach i respekt przed nim. Plemiona przychodziły do niego po błogosławieństwo, bo co pobłogosławił, to było błogosławione. Obawiano się, że może rzucić przekleństwo i te się spełni, wobec tego uważano, że lepiej takiej osoby nie mieć za wroga. Żeby sobie go zjednać, przynoszono mu dary i prezenty. Próbowano mu składać w ofierze swoich pierworodnych. Traktowano go jak wcielonego Boga. To, co mówił było przekazywane słownie i w późniejszych zapisach jako „Bóg powiedział”.

Melchizedek był nadzwyczajną istotą o ludzkim wyglądzie. Wszechstronnie mądry, rozsądny, geniusz od sytuacji kryzysowych, a jednocześnie doskonały lekarz i nauczyciel. Zorganizował w Salem szkołę, przez którą przeszło mnóstwo dobrze wyszkolonych ludzi, przygotowanych do stawiania czoła przeciwnościom.

Jego uczniowie rozeszli się po świecie. Większość trafiła do Azji, gdzie do dzisiaj są aktywne niektóre już spaczone i zmienione z czasem nauki.
Jednym z jego bystrych uczni był Abraham, patriarcha późniejszego narodu Izraelskiego.

Abraham był wybitnym uczniem, bystrym ale porywczym. Był bardzo dobrym biznesmenem i strategiem wojskowym. Posiadał, mówiąc dzisiejszym językiem, wielką firmę wraz z prywatnym wojskiem. Melchizedek stał się dla niego przyjacielem, nauczycielem i wręcz Bogiem. Pod wpływem Melchizedeka Abraham porzucił wielobóstwo i kiedy Melchizedek przesłał Abrahamowi zaproszenie do przybycia do Salem, odnotowano to później tak: „i rzekł Bóg: wyjdź z mieszkania swego…”. Po prostu Melchizedek był traktowany i postrzegany jako wcielony Bóg. Tak też postrzegał go Abraham, który przysporzył Melchizedekowi wiele problemów. To Melchizedekowi, jako Bogu, Abraham chciał złożyć w ofierze syna, co zirytowało Melchizedeka. Z czasem, w podaniach ustnych i pisemnych, powstała interpretacja, mówiąca o tym, że Bóg chciał wypróbować Abrahama i sam mu polecił, by złożył mu w ofierze swojego pierworodnego syna i ta interpretacja pozostała niezmienna do dzisiaj.

Porywczy Abraham toczył wojny zbrojne i stara wiara mówiła mu, by bogom składać w ofierze dziesięcinę i tak też zrobił, kiedy pokonał swoich przeciwników. Melchizedek niezadowolony, że jego uczeń siłą krzewi wiarę w Jednego Boga Niebios, pośpieszył na spotkanie z Abrahamem, by powstrzymać go przed następnymi błędami. Ta sytuacja została także z czasem spaczona i obecnie jest przedstawiana w całkiem innym świetle. Abraham, po bitwie, zadowolony złożył w ofierze Melchizedekowi dziesięcinę, co go jeszcze bardziej rozdrażniło i doprowadziło do bardzo poważnych rozmów Melchizedeka z Abrahamem.

Melchizedek nauczał, że jest El Eljon, który jest doskonały, niewidzialny, dobry, łaskawy i miłosierny, który wymaga moralności na wysokim poziomie, nie chce żadnych materialnych ofiar lecz przestrzegania wartości moralnych i prawdy. Wyjaśnił Abrahamowi, że to, co do tej pory robi nie ma związku z podstawowymi standardami niebios. Abraham, pouczony przez Melchizedeka, z trudem podporządkował się jego zaleceniom.

Melchizedek nauczał o Jednym Bogu, o odwadze, godności, moralności, sprawiedliwości, prawości, moralności niebios. Jednak największym jego przesłaniem była zapowiedź narodzin na Ziemi, w niedalekiej przyszłości, Syna Boga, który nauczy prawdy i dokona zmian świadomości ludzkości.
Melchizedek tak, jak przybył nagle, tak nagle, bez uprzedzenia, odszedł z Ziemi. Pozostawił mnóstwo dobrze przygotowanych uczniów, wiele dobrze funkcjonujących szkół. Jednak najbardziej opuszczonym czuł się Abraham, który wiązał z Melchizedekiem wiele nadziei. Kiedy Melchizedek żył na Ziemi, Abraham był odważny, bo wierzył w opiekę Melchizedeka i często nierozważnie rzucał się w wir różnych wydarzeń. Po odejściu z Ziemi Melchizedeka, Abraham stał się bojaźliwy. Czuł się samotny. Nie miał już swojego mistrza, doradcy, nauczyciela i przyjaciela. Świat mu się załamał, a tutaj dalej trzeba żyć. Strach opanował jego umysł do tego stopnia, że bał się o swoje życie, ponieważ uważał, że został bez cudownej opieki Melchizedeka. Co czyni wiara? Prawda?

Niedawno w jednym z programów TV pokazano taki test. Zebrano grono sportowców łuczników, którzy dobrze strzelali. Poza ich wiedzą zaproszono szamana, aby przeklął ich strzały, żeby nie trafiały do celu. Sportowcy zaczęli strzelać i wyniki mieli nie odbiegające od normy. Po czym przyprowadzono przed nich tego szamana i powiedziano im, że to szaman i on przeklnie ich strzały tak, aby nie trafiały do tarczy, na co sportowcy zareagowali z uśmiechem i bardzo sceptycznie. Po czym szaman przy nich rzucił zaklęcie. Skutek był taki, że ci sceptyczni ateiści już ani razu nie trafili do celu i na pewno nie stało się to za sprawą szamana i jego uroku. Wiadomość o rzuceniu uroku dotknęła głęboko podświadomość i świadomość już nie mogła trafić do celu.

Melchizedek pozostawił po sobie wiele nauk na temat El Eljon. Wiele nauk na temat administracji wyższych światów. To on także przekazał światu wiadomość na temat buntu Lucyfera i zapowiedział narodziny Syna Boga. Jego uczniowie rozeszli się po całym świecie. Z czasem nauki Melchizedeka zostały mocno spaczone i zniekształcone, zmieszane z prymitywnymi wierzeniami.

Jego uczniowie chcieli szybko osiągnąć cel, oświecenie ludzi, i napotykali na opór zacofanych plemion. Nie raz kończyło się to śmiercią nierozważnych misjonarzy Melchizedeka. Zaginęło całe piękno nauki Melchizedeka. Zatarły się i rozmyły jego piękne i prawdziwe nauki o El Eljon. Jednak z pokolenia na pokolenie opowiadano o przybyszu z niebios.

Część nauk Melchizedeka przetrwała i stała się inspiracją dla wielu ludzi do poszukiwania Jedynego Boga. Mojżesz, Eliasz, Samuel, David itp. skorzystali z ukrytych, spisanych nauk Melchizedeka i dokonali wielkich czynów, zmieniających oblicze Ziemi.

To, co powyżej opisałem jest dużym skrótem tego, co mi pokazano, czyli sytuacji człowieka na Ziemi na kilkaset lat przed przybyciem na Ziemię Mesjasza.

W następnym wpisie opiszę okres od Mojżesza do ostatnich dni przed przybyciem Mesjasza.

Chmurka tagów

%d blogerów lubi to: