Serdecznie witam wszystkich! Strona ta przeznaczona jest tylko dla ludzi odważnych, śmiało stojących w obliczu NIEZNANEGO, nie bojących się NIEPOJĘTEGO, wolnych od ludzkich wyobraźni i mniemań na temat duchowści i Boga oraz celu naszego istnienia. Strona ta nie jest przeznaczona dla zniewolonych tradycją ludzką oraz tych co nie poszukują uczciwie PRAWDY. Tutaj są umieszczone informacje od bezcielesnych, wielowymiarowych ISTOT ŚWIATŁA na temat nadchodzących REWOLUCYJNYCH zmian ŚWIADOMOŚCI ludzkości pomagających w osiągnięciu celu naszego obecnego przeznaczenia, DOSKONAŁOŚCI. Osiągnięcie statusu istoty SUWERENNO-INTEGRALNEJ.

Posts tagged ‘umysł’

TRON

Tak jak pisałem wcześniej, przyszedł czas bym podzielił się swoimi spostrzeżeniami i doświadczeniami na temat, który nazwałem TRON.
O Tronie wspomina Jezus w przekazie, jaki otrzymał apostoł Jan, a który odbył się po śmierci i zmartwychwstaniu Jezusa.

Objawienie Jana 3:21, Biblia Warszawska
Zwycięzcy pozwolę zasiąść ze mną na moim tronie, jak i Ja zwyciężyłem i zasiadłem wraz z Ojcem moim na jego tronie.

Co do słowa „zwycięzca”, to już od dawna rozumiem to inaczej niż mnie uczono, a uczono, że „zwycięzcą” jest asceta, który staje się świętym, bo nie grzeszy i robi tylko dobre uczynki.
W pewnym sensie jest to prawda, ale nie tak rozumiana, jak ją powszechnie się rozumuje.

TRON, z mojego doświadczenia, jest zbiorowym stanem nadświadomości, emocji, uczuć, intuicji, mądrości, percepcji myślenia, jest to, jakby to powiedzieć, Super Umysł mający wpływ na wszystko i modelujący wszystko tak jak chce.
Co do myśli, to Bóg mówił w Biblii o swoim sposobie myślenia tak:

Ks. Izajasza 55:9, Biblia Warszawska
Lecz jak niebiosa są wyższe niż ziemia, tak moje drogi są wyższe niż drogi wasze i myśli moje niż myśli wasze.

Czyli zrozumiałem, że nie możemy generalizować. My i Bóg używamy tych samych słów, by się porozumieć, ale ich znaczenie wypowiadane przez Boga może zrozumieć tylko istota ludzka, która chociaż trochę pojmuje tok myślenia Boga.
Jeśli nie pojmuje, to na pewno dojdzie ze strony ludzkiej do nieporozumienia i błędu.

Dlatego wielu ludzi się zniechęca i frustruje, ponieważ myślą, że Bóg myśli tak jak oni i kiedy tok wydarzeń nie idzie po ich myśli, obrażają się na Boga.
Abyśmy chociaż trochę załapali o co chodzi, ważne jest, by pozbyć się poglądów i mniemań ludzkich, jakie w nas funkcjonują.

Każdy wpis, jaki piszę jest moim osobistym doświadczeniem i opisuję jak krok po kroku uwalniam się od programów, podprogramów, aplikacji, aktualizacji, jakie funkcjonują w naszych poglądach i kulturze społecznej, a bardzo mocno nas pozycjonują względem tzw. tronu.

TRON jest to stan osobowości, już coś więcej niż nadświadomość, emocje i uczucia. Jest to stan całego organizmu, na jaki składa się umysł, nadświadomość, myśli, to nowy rodzaj ciała zawierającego w sobie wszystko, co osobowe i nadosobowe. W Biblii mamy zapisaną przyszłość, w której otrzymamy nowe ciała, a co to znaczy, to tylko się domyślam, że są to ciała nie podlegające wibracjom, a tworzące wibracje, ciała tzw. świetlne posługujące się niewyobrażalnymi teraz zmysłami.
No i nie umiem tego opisać, rozumiem to, ale na dzień dzisiejszy nie posługujemy się takim słownictwem, jakie może określić to, co widzę. To jest tak, jakby zmysły, te co mamy, rozrosły się i przybyło nam więcej zmysłów, o jakich nie mamy pojęcia.
TRON uzyskają tylko ci, co oczyścili się od tego, co zanieczyszcza, wyizolowali i skatalogowali myśli, zapanowali nad emocjami i uczuciami, poprzez introspekcję wniknęli w swoje ciała i znaleźli 12 bram, tzw. czakry, i uruchomili je, przez co nawiązali kontakt w sobie z wyższym światłem.
W następnych wpisach zaprezentuję obrazowe kontakty z potężnymi istotami światła, wtedy może lepiej da się to zrozumieć ludzkim umysłem. Dzisiaj się czuję tak, jakbym znalazł się w średniowieczu i mówił ludziom o smartfonach jako formie komunikacji pomiędzy ludźmi, jaka będzie za jakiś czas. Nie dość, że nie zrozumieliby mnie to pewnie jeszcze spalili na stosie.

Tak samo jest z tymi, co wznieśli się chwilowo w górę i schodzą na dół, i mają problem, bo nikt nie pojmuje o co im chodzi, bo mówią już językiem niebios.

Ew. Jana 3:31-32, Biblia Warszawska
3:31 Kto przychodzi z góry, jest ponad wszystkimi, kto z ziemi pochodzi, należy do ziemi i mówi rzeczy ziemskie; kto przychodzi z nieba, jest ponad wszystkimi,
3:32 Świadczy o tym, co widział i słyszał, lecz nikt nie przyjmuje jego świadectwa.

Więc opiszę w skrócie co daje TRON. Dlaczego jest tak ważny.
Tutaj nie chodzi o zaszczyt siedzenia na tronie. Tron w naszym pojęciu to symbol władzy, a Tron Boga daje władzę.
Słowa „pozwolę zasiąść na tronie” oznaczają: wprowadzę na tak potężne poziomy istnienia, aż niewyobrażalne dzisiaj. Jeśli już się rozumie częściowo jakieś funkcje TRONU, to nie pojmuje się po co one są. A to dlatego, że one odpowiadają na pewne nieznane nam dziedziny funkcjonowania wszechistnienia.

Z czym się zmagam próbując tłumaczyć pojęcie TRONU?
Dam przykład, może to coś pomoże.

Czy wiecie kim jesteśmy lub czym?

Dam proste wersety z Biblii.
O Jezusie mamy napisane, że jest światłem.
Biblia zawiera więcej wersetów mówiących o tym, że Jezus jest światłem i materiałem, z jakiego zbudowane jest wszystko co nazywa się świat.
Wg pojęcia człowieka, świat to jest to, co zawiera kula ziemska, no i tak poniższe wersety określają.
Wg pojęcia Boga, świat zawiera w sobie wszystkie wszechświaty, warstwy, poziomy, podświaty, nadświaty, światy elektryczne, bioelektryczne, energetyczne, światy promieniowania i radiacji, itp.

Ew. Jana, Biblia Warszawska

1:9 Prawdziwa światłość, która oświeca każdego człowieka, przyszła na świat.
1:10 Na świecie był i świat przezeń powstał, lecz świat go nie poznał.
1:11 Do swej własności przyszedł, ale swoi go nie przyjęli.

Przyglądając się tylko tym wersetom widać, że jesteśmy światłem.
Jezus jest światłem i przyszedł do swoich, czyli do światła.
Światło, czyli my, uległo zagęszczeniu i utkwiło gdzieś pomiędzy światami.
Jak pisałem we wcześniejszych wpisach, z jakichś powodów ktoś przy tym manipulował.
Zacytuję tylko jeden przykład manipulacji opisany w Biblii:

Ew. Mateusza, Biblia Warszawska
13:24 Inne podobieństwo podał im, mówiąc: Podobne jest Królestwo Niebios do człowieka, który posiał dobre nasienie na swojej roli.

13:25 A kiedy ludzie spali, przyszedł jego nieprzyjaciel i nasiał kąkolu między pszenicę, i odszedł.
13:26 A gdy zboże podrosło i wydało owoc, wtedy się pokazał i kąkol.

13:27 Przyszli więc słudzy gospodarza i powiedzieli mu: Panie, czy nie posiałeś dobrego nasienia na swojej roli? Skąd więc ma ona kąkol?
13:28 A on im rzekł: To nieprzyjaciel uczynił. A słudzy mówią do niego: Czy chcesz więc, abyśmy poszli i wybrali go?

13:30 Pozwólcie obydwom róść razem aż do żniwa. A w czasie żniwa powiem żeńcom: Zbierzcie najpierw kąkol i powiążcie go w snopki na spalenie, a pszenicę zwieźcie do mojej stodoły.

Jest to przypowieść obrazująca Boga, który posiada „rolę” (serce człowieka) i uprawia na niej „pszenicę”, programuje każdą molekułę wg swojego wzorca, a jego nieprzyjaciel (powiedzmy nosiciel zła Szatan, Lucyfer, czy jak kto woli) włożył w człowieka, umieścił w sercu człowieka trojana, wirusa, program destrukcyjny, który dopiero widać w pewnych warunkach.

Czyli potrzebna jest wiedza i introspekcja, by wydobyć z siebie to, co nie jest częścią nas, czyli światła, a mieni się światłem. I tutaj działa jedna z czakr, czakra gardła.
Osobiście doświadczam ją, obrazowo mówiąc, jak umieszczony w gardle silniczek elektryczny, taki wiatraczek do chłodzenia karty graficznej w kompie. Jeśli ktoś to widział, to wie o co chodzi. Napotykam na coś i czuję wibrację, szybki obrót wiatraczka, raz w prawo a czasem w lewo, w zależności z jaka energią zmaterializowaną lub niezmaterializowaną mam do czynienia.
Ta czakra to jakby mędrzec mówiący co jest dobre a co złe, co istotne a co jest nieistotne, co właściwe a co niewłaściwe.
Korzystam z niej, a ona jest dopiero jedną z części całego systemu 12 czakr, które po uruchomieniu dają dostęp do 100% możliwości umysłu, a ten scala się w pełni z nadświadomością.

Wracając do tego, co nam włożono w serca.
Pisałem nie raz, że nasza moralność nie jest taka jak wyższych istot, które rozwinęły się do wyższych poziomów stylu życia niż my. Ich filozofia i technologia wyprzedza nas znacznie. Uzyskali to na drodze eliminacji, wyodrębniania, pielenia swojej „roli”.

Dzisiaj wielu z nich pełni rolę jakby przewodników i nauczycieli, mentorów i pomocników dla nas, byśmy, jeśli to możliwe, osiągnęli taki sam poziom jak oni lub większy.
Z tym że od razu wyjaśniam, na podstawie mojej wiedzy, oni nie są altruistami, to są wyrafinowane istoty i mają w tym swój cel.
Postaram się to opisać za kilka dni.
Zobaczyłem, że my jesteśmy światłem, a oni nie są. Mamy to też zapisane w Biblii, ale już nie chce cytować, bo odchodzę od tematu.

TRON, mówiąc naszym językiem, jest takim poziomem scalenia umysłu, intelektu, uczuć i emocji, scalenia aż do takich wibracji, że wszystkie poziomy wibracji podlegają istocie, która osiąga TRON.
Dla takiej świetlistej osobowości praktycznie ŚWIAT nie ma granic, nie istnieje już czas, przestrzeń, taka osoba istota, bawi się czasem, wibracjami, zagęszcza światło do poziomu materii i na odwrót.
To tak, jak my możemy wodę mrozić aż do super twardych brył lub roztapiać aż do pary. Cały czas jest to H2O.
Nie będę cytował, ale Jezus wspominał o tym, że kto osiągnie wstępny poziom wiary, nie będzie wątpił, czyli będzie w stanie pewności, inaczej będzie w stanie nadświadomości, to nawet jeśli coś trującego zje, nie zaszkodzi mu.
Taka osoba już nie pracuje i nie działa w „pocie czoła”, jak to określił Bóg na początku w Biblii.
Za czołem jest umysł, który steruje wszystkim i na wszystko ma wpływ. Modeluje tak, jak chce i co chce.
Gra, bawi się, uczy i rozwija.
Praktycznie, jeśli ktoś taki zamieszka w domu, to może mieć codziennie, kiedy tylko zechce, inny wystrój wnętrza, więcej, inny budynek, jeśli będzie chciał, widział potrzebę mieszkania w takim budynku.
Więcej, może doprowadzić swoje ciało do takiego poziomu światłości, że strzała go nie przeszyje, kula bez uszkodzeń przeleci, nic nie będzie go w stanie zabić.
W Biblii jest przykład trzech ludzi skazanych w czasach babilońskich na spalenie w bardzo gorącym piecu, tak gorącym, że ci, co ich wrzucali do pieca, sami się spalili. Ci trzej wrzuceni do pieca chodzili w piecu bez jakiegokolwiek uszczerbku.
Król babiloński tak się tym przestraszył, że oni żyją, że aż zawołał swoją świtę, by mu wytłumaczyli o co chodzi.
Do pieca wrzucono 3-ch ludzi, a w piecu chodziło 4-ch.
Biblia nie tłumaczy kim była 4-ta osoba.
Ja otrzymałem takie zrozumienie, że 4-ta osoba wibrowała na takim poziomie, że potrafiła swoją obecnością ochronić tych trzech ludzi zagęszczonych do krwi i kości. Czyli ta istota wpływała na materię.
Mówię o suwerenności, a jednak także integralności.
Suwerenny niczemu nie podlegający, a jednak przebywający tam, gdzie chce.
Światło, wolne od gęstych wibracji, umiejące przebywać w gęstych wibracjach.
Zastanawialiście się pewnie, jeśli czytaliście Biblię, dlaczego w pewnym okresie ludzkość pozbędzie się swojej broni.
Jest napisane, że ludzie przekują swoją broń na urządzenia rolnicze.
Jest to napisane w kontekście zmian na Ziemi, gdzie zapanuje tzw. „tysiącletnie królestwo niebios na ziemi” poprzedzone przybyciem Boga z tysiącami „swoich świętych”.
Ja widzę, że ludzie po prostu pozbędą się broni, bo już stanie się przestarzała, nikogo nie będzie mogła zranić.
Napisano, że w tym czasie ludzie już nie będą chorować, no bo już nie będą wibrować na tym poziomie, co dzisiaj.
Wielu współczesnych lekarzy odkrywców twierdzi, że wszystkie choroby ludzkie pochodzą z braku równowagi energetycznej ciała ludzkiego. Swoje teorie popierają dowodami, a jednak ludzie nadal robią odwrotnie, a współczesne reklamy firm farmaceutycznych, to dopiero głoszą pierdoły i wymyślają bzdurne choroby i wielu wierzy w te pozornie poważne obrazy nafaszerowane fałszywą treścią.
Dla przykładu, obecnie nadal zaleca się głębokie oddychanie, żeby niby dotlenić organizm, a jak się okazuje, i są dowody naukowe na to, że głębokie oddychanie powoduje hiperwentylację, czyli niedotlenienie organizmu z powodu zbyt szybkiej utraty dwutlenku węgla, a natomiast chwilowe wstrzymanie oddechu lub zredukowanie oddechu sprzyja dotlenieniu organizmu. Po prostu organizm po wstrzymaniu lub zredukowaniu oddechu produkuje dwutlenek węgla, a ten jest niezbędny w procesie dotleniania organizmu.
Dlatego jeden z lekarzy naukowców, badając oddech pacjentów, potrafił określić dokładnie ich stan zdrowia i kiedy który chory umrze. Nauczył się tego obserwując chorych w szpitalu. Po prostu miał zmysł obserwacji i widział, że model oddychania, jaki funkcjonuje w społeczeństwie i jest zalecany, jest nie tyle błędny, co zabójczy.

Wracając do zmian ludzi, owszem zmieni się mentalność ludzkości, lepszy „nowszy” model człowieka będzie funkcjonował. Człowiek doświadcza ewolucji fizycznej, a teraz dojdzie także ewolucja ducha, poglądów, poszerzy się świadomość ciała bioelektrycznego i bioenergetycznego.
Za to pojawią się nowe rodzaje broni, ale i też coraz więcej ludzi „zasiądzie na Tronie” i będą nadzorować rozwój światów.
Mamy to też zapowiedziane w Biblii, że ci, co zasiądą na tronie, dostaną coś, co na tamte czasy nazwano „rózgą żelazną” i będą tą „rózgą” „rządzić i smagać” tzw. „pogan”. Czyli tych, co dalej się nie rozwijają, a nawet słowo poganin traktuję się jako opornego, niechętnego do rozwoju.
Biblia też określa, że dostaniemy „nowe ciała” w pewnym okresie istnienia ludzkości.
Te ciała to, jak to określają WM   , lepszy model człowieka, funkcjonujący już nie z 23 chromosomami, a 24 chromosomami, które umożliwią funkcjonowanie na poziomie, jaki dzisiaj określilibyśmy „ponad naturalny”.
Dla nas dzisiaj posługiwanie sie TV, smartfonami, autami itp. itd. to norma, a dla człowieka żyjącego w naszych czasach, ale z dala od cywilizacji, to magia i czary.
My to rozumiemy, oni podstaw nie pojmują.
W takim samym stanie jak ten tzw. „dziki człowiek”  jesteśmy w stosunku do wyższych istot.
Bardzo trudno z nami się kontaktuje.
Jak to Biblia określa, to my musimy „przybliżyć” się do Boga, a wtedy On przybliży się do nas.

Zdaję sobie sprawę, że to, co piszę może być nieskładne, ale starałem się jak najlepiej opisać coś, na co obecnie nie mamy jeszcze słownictwa i czego jeszcze nie pojmujemy.
TRON to jak pistolet w rękach Kalego, z tym że obecnie Kali to my.
Nie strzelimy sobie w twarz, bo TRON osiągną tylko ci, co będą „godni”, czyli ci, co nie ustają w poszukiwaniu i znajdą PEŁNIĘ (TRON) i zapanują, o te słowo PEŁNIA pasuje do TRONU.

Ew. Tomasza
2 Rzekł Jezus: „Niech ten, który szuka, nie ustaje w poszukiwaniu aż znajdzie. I gdy znajdzie, zadrży, a jeśli zadrży, będzie się dziwił i będzie panował nad Pełnią”.

Drżenie traktuję tutaj jako wibrację, no i nie chodzi o dreszcze czy trzęsienie się, chodzi o wibrację jako częstotliwość, gęstość światła.
Dla przykładu mikrofalówka podnosi wibrację cząsteczek jedzenia do ponad 2000 tys/sek. tego gołym okiem nie widać.
Skutek takiej wibracji to ciepły pokarm.

Jest jeszcze inne określenie Tronu „pokój”

Ew. Tomasza
48 Rzekł Jezus: „Jeśli dwaj zawrą pokój między sobą w tym samym domu, to powiedzą górze: ‚Posuń się!’, i ona się posunie”. 
Dwaj, czyli człowiek i Bóg, jeśli połączą się wibracją, czyli światło wróci do stanu światła, to materia, zagęszczone światło, zrobi to, co zechce wysoko wibracyjne światło. O samym Bogu mamy napisane, że przed nim góry topnieją jak wosk. Czyli Bóg to taka wibracja, że rozbija na molekuły skały i wygląda to tak, jakby się topiły.

Reasumując, mówiąc naszym prymitywnym językiem, TRON to stan SUPER UMYSŁU, który rządzi wszystkim i niczemu sam nie podlega.

W następnych wpisach zacytuję kontakty z istotami z innych światów tak, by rozszerzyć wiedzę i wyobraźnię o różnorodności istniejącej na świecie, oraz naświetlę to, co mi pokazano na temat tzw. aniołów i dlaczego nam „pomagają”.

Reklamy

WingMakers – Rasa Centralna – Elohim

 

WM STRONA GŁÓWNA GRAFIKA

Wydaje mi się, że już ponad 10 lat temu kolega mi mówił o WingMakers, o ich muzyce, sztuce i filozofii.
Jednak tak dobitnie spotkałem się z WM na początku tego roku.
Zlekceważyłem ich od samego początku, ale po pewnym czasie miałem osobiste silne doświadczenia z, powiedzmy, tą rasą istot. Uczciwie wgłębiłem się w ich materiały, muzykę, sztukę, filozofię.
Dzisiaj, z perspektywy kilku miesięcy osobistych kontaktów z WM oraz osobistych badań, jakie prowadzę na samym sobie i moich najbliższych, stwierdzam, że nie znam bardziej sensownej i klarownej filozofii niż filozofia WM.
To, co poznałem do tej pory było dychotomią, a materiały WM wypełniają lukę pomiędzy dwiema częściami.
WM posługują się trudnym językiem. Na początku zniechęcającym. Zrozumiałem, że język ten jest sitem mającym zatrzymać na tym poziomie tych, co nie nabyli pewnej osobistej kultury. Z drugiej strony zobaczyłem, że WM posługują się językiem naukowym, językiem programistów, stąd strefy dopływu, strumienie danych sensorycznych i inne pojęcia. Język ten jest językiem, jaki będzie powszechnie używany za może 10-20 lat. Wobec tego zrozumiałem, że obecność strony WM w internecie jest jakby awangardą czekającą na narodziny ludzi, którzy wejdą w pełną interakcję z WM. Zobaczyłem, że obecne pokolenia, poza jednostkami, nie zrozumieją przekazu WM, wręcz nawet odbiorą je jako bełkot, a kręgi religijne jako zwiedzenie. Przypomina mi się sytuacja z Biblii, gdzie wyprowadzony z Egiptu naród izraelski otrzymał takie oświecenie, że było to dla nich takim szokiem, że doszło do buntów wśród ludności. Wtedy istota zwana „Bóg” postanowiła, że oświecenie otrzymają pokolenia, które jeszcze się nie narodziły, a zanim to się stanie, minie 40 lat i przez te 40 lat Izrael nie wejdzie do ziemi obiecanej, dopóki nie wymrą naturalną śmiercią buntownicy, wg mnie zacofani ludzie, ociężali w myśleniu, tradycjonaliści i ortodoksi kochający, lubujący się w stagnacji, w której znajdują błędne poczucie bezpieczeństwa.
Wiedza WM zawiera w sobie wyraźną informację, w jakim świecie żyjemy, krótko mówiąc, żyjemy jak to ja mówię: „w jedwabnym więzieniu” stworzonym przez Hierarchię i materiały WM mają poszerzyć nam granice tego więzienia, a ci, co rozwiną w sobie osobiste doświadczenie i wejdą w interakcję z Pierwszym Źródłem, wyjdą poza ramy działania Hierarchii i staną się istotami suwerennymi z możliwością integracji. Czyli będą mogli być na Ziemi będąc niepodatnym na wszelkie wpływy i manipulacje Hierarchii, jakimi rządzą tutaj ludźmi.
Ze względu na dobrą znajomość Biblii, lubię bardzo prezentować odpowiednie wersety z Biblii, ponieważ znajduję w głowie, w trakcie rozważań, bardzo dużo odpowiednich wersetów idealnie pasujących do sytuacji.
Mamy coś takiego napisane w Biblii:

Ks. Habakuka 2:13, Biblia Warszawska
Czyż nie pochodzi to od Pana Zastępów, że ludy mozolą się nad tym, co pożera ogień, a narody trudzą się nad tym, co nie ma wartości?

Dla mnie ten Pan Zastępów to Hierarchia, tak samo jak Nadziemskie Władze i Zwierzchności.

List do Efezjan 6:12, Biblia Warszawska
Gdyż bój toczymy nie z krwią i z ciałem, lecz z nadziemskimi władzami, ze zwierzchnościami, z władcami tego świata ciemności, ze złymi duchami w okręgach niebieskich.

Już wtedy mgliście coś tam wiedziano, ale Hierarchia manipuluje, „nadpisuje”, „uaktualnienia” specjalne „aplikacje” do swojego „programu zasad życia”.
Stworzyli dychotomię i pilnują, by nie zobaczyć, co jest między wdechem a wydechem.
Mają w tym swój cel. Dla nas, na naszym poziomie, niepojęty.
To tak, jak kurom hodowanym w ogromnych fermach nie przychodzi do głowy, że zaraz będą zjedzone.
Porównanie okrutne, ale taka jest prawda.
Kury nawiązują ze sobą znajomości, kłócą się, dziobią, walczą lub razem spędzają czas i robią to wszystko w pewnych granicach, typu ściany, zagroda i nie umieją przebrnąć przez ten „płot” stworzony przez człowieka, bo nie posługują się takim myśleniem co ludzie, one mają instynkt. Kiedy osiągną słuszny rozmiar i wagę, kończy się ich życie na stole tych ludzi, którzy o nich „dbali”, „karmili” itp.
To takie moje porównanie z tym, że my nie jesteśmy w beznadziejnej sytuacji.
Materiały WM pokazują jak nie tylko się uwolnić z tej „sieci”, ale też ją zhakować.
James podaje, że materiały WM zawarte są częściowo w micie.
Obserwując te materiały i wgłębiając się w nie widzę, że WM wyraźnie czegoś szukają w tym właśnie czasie.
Wiele z tekstów i sytuacji jest sztucznie stworzonych, ponieważ szukają odpowiednich ludzi, operujących sposobem myślenia i zmysłami nie obecnymi jeszcze na Ziemi powszechnie, które pochodzą z Pierwszego Źródła.
Osobiście nie wierzę w zdradę Nerudy. Dla mnie jest to celowy zabieg, by sprowokować ujawnienie takich ludzi.
Zanim poznałem WM już doszedłem, że wszystko, dosłownie wszystko, ludzkość będzie musiała zrobić sama przy niewielkiej pomocy z „zewnątrz”. Religie oczekują i głoszą ewangelie, że z „zewnątrz” przyjdzie wybawienie i nic nie trzeba będzie robić, przyjdzie Bóg z tysiącami swoich świętych itd. itp., i wtedy ludzie zobaczą to i tamto.
Tak głoszą religie i czekają bezczynnie, bezwładnie na ingerencję.
Ingerencja już się odbywa, z tym, że jesteśmy, przynajmniej nieliczni, uczeni do stania się istotami wolnymi od wszelkich wpływów i ograniczeń, aby samym wywierać wpływ na „ogrodzenie.”
Materiały WM zainspirowały mnie, podpowiedziały mi co szukać i gdzie, jak można tego użyć oraz pozostawiły mi wolną wolę do tego, co z tym zrobię.
WM sami o sobie mówią, że są zwani na różnych światach różnie, odpowiednio do sytuacji panującej na danym świecie.
WM na początku naszego istnienia na Ziemi byli znani jako Elohim. Na innych światach znani są jako Rasa Centralna.
WingMakers oznacza Dawców Skrzydeł. Sami określają, że ich zadaniem jest tworzyć z nas „narzędzia” inteligentne, które same dokonają przemian.
Materiały WM, jak sami określają, nie są dla ludzi mało bystrych.
WM P&O odpowiedź 8

„…System filozoficzny zawarty w materiałach WingMakers wymaga wysokiego poziomu bystrości postrzegania, co powoduje, iż w ten sposób uczy na wielu poziomach jednocześnie, poprzez mieszanie prawdy z fikcją.

Materiały te nie są dla kogoś o słabym umyśle i leniwym sercu. Stanowią one ekstremalne wyzwanie na wielu różnych poziomach, z których bystrość postrzegania jest jednym z nich. Znacząca liczba informacji jest zakodowana w sztuce i muzyce, co powoduje obchodzenie ośrodków interpretacyjnych świadomego umysłu. W ich przypadku rozróżnienie nie jest wymagane. Jednakże, powieść „Projekt Starożytna Strzała” jest w rzeczywistości fikcją bazującą na uzyskanym wglądzie w wydarzenia autentyczne.”

Przebrnąłem przez ich trudne słownictwo, wgłębiłem się w ich materiały mając świadomość, że sami mnie do tego zaprosili. Miałem świadomość, że obserwują moje niezdarne poczynania do pojęcia ich filozofii. Chciałem sam to pojąć i zrozumieć, i spotkałem się z czymś, do czego umysł nie jest zapraszany. Umysł przeszkadza, nie potrafi tego pojąć, więc mąci.
I to jest jedno z sit materiałów WM. Jeśli posługujemy się umysłem w rejonach, gdzie on nie ma wstępu, udowadniamy, że nie jesteśmy „godni”, wystarczająco przygotowani, by dostać większą wiedzę.
Materiały WM aktywują działanie uśpionych zmysłów poza tymi pięcioma, którymi na co dzień się posługujemy.
Jeśli czytając te materiały nie rozumiecie ich, odczuwacie zniechęcenie, frustrację, niecierpliwość, zdenerwowanie, złość na siebie, rozdrażnienie, oznacza to, że stanęliście oko w oko ze strażnikami pilnującymi, by nie dostatecznie rozwinięci czy wyposażeni ludzie nie weszli w głębszą relację z tymi materiałami, ponieważ mogą zostać użyte w celu manipulacji innymi ludźmi.
Ja stanąłem w obliczu tych istot i zachowałem spokój i cierpliwość, to umożliwiło mi studium materiałów WM.
Uważam, że nie jest to bełkot, ale cenny pokarm, „bo nie samym chlebem będzie człowiek żył”.
Ci, co żyją samym chlebem, skazani są na samodestrukcję.
Ci, co mnie znają wiedzą, że ostro dostałem w „4 litery”, a jednak te trudności i pozorna obojętność Pierwszego Źródła były katalizatorem do szukania tego, co jest pomiędzy wdechem a wydechem. Wszedłem na drogę osobistego doświadczania i poszukiwania z czego i w jakim celu jesteśmy utkani  lub nie utkani.
Kiedy dojrzałem do interakcji z materiałami WM, jak z cienia wyłoniły się te istoty i po kilku dobitnych kontaktach zacząłem studiować materiały WM, i wraz z moimi osobistymi doświadczeniami, nabytymi do tej pory, stały się siłą duchową rozpraszającą ciemność.
Chodzę „drogami”, które kiedyś uznałbym za ciemność i zwiedzenie.
Spełniło się na mnie słowo z Biblii:

Ks. Izajasza 42:16, Biblia Warszawska
I poprowadzę ślepych drogą, której nie znają, ścieżkami im nieznanymi ich powiodę, ciemność przed nimi obrócę w jasność, a miejsca nierówne w równinę. Oto rzeczy, których dokonam i nie zaniedbam ich

Nauczyli mnie doskonalszej obserwacji, analizy, rozciągnęli umysł, wzmocnili zmysły i uaktywnili zmysły uśpione.
Zmierzam do stanu suwerenności i integralności.
Polecam zapoznać się z tymi materiałami.

JAK BÓG RZĄDZI a system ZARZĄDCÓW

Pragnę wyjaśnić jak ja, na podstawie osobistych doświadczeń, postrzegam sposób rządzenia Boga.
Z poprzednich moich relacji niektórzy wysnuli bardzo dosłownie, że Bóg prowadzi, z jakiegoś powodu, istoty dokonujące inwazji na Ziemię i te istoty słyszą Jego głos, i powstało zamieszanie oraz mnóstwo strachów, obaw i pytań. Odpowiadam na podstawie wiedzy, jaką sam do tej pory otrzymałem.

Często cytuję Biblię, pomimo celowo zaprojektowanej przez „zarządców” dezorientacji, którą wywołuje, ponieważ oprócz tego zawiera dużo prawdy, jakiej nie zauważyli „zarządcy”.
Od razu, aby nie było pytań i wątpliwości, wyjaśniam kim są „zarządcy”.
Są to istoty, które miały jedno z zadań, dbać o kreację, by rozwijała się w światłości, ale z pewnych powodów stworzyli „światy iluzji” i uwięzili w nich ludzi, i inne istoty.

Obecnie, razem z rzeszą tzw. „aniołów”, „żyjemy” w prawie idealnie zaprojektowanym wszechświecie, wszechświatach, o statusie więzienia.
Zarządcy nie są doskonali i stworzyli niedoskonały system, który ma luki i przez te luki docierają do nas istoty z „zewnątrz”, powiedzmy z Centrum.
To są prorocy, nauczyciele, wizjonerzy, naukowcy, filozofowie wprowadzający w system nowe dane, nadpisujący system tak, by PRAWDA wyzwoliła tych, co żyją w kłamstwie tak doskonale zaprojektowanym, że aż wydaje się PRAWDĄ.
Zarządcy stworzyli siedmiostopniowy system zabezpieczający przed przeniknięciem do naszej „rzeczywistości” istot ze Światła tak, by nie przekazali nam prawdy.
Jedną z takich istot, która ominęła 7 poziomów był Jezus Chrystus, który doskonale ominął te zabezpieczenia, zhakował system i narodził się jako niemowlak tak, jak system pozwala. Miał w sobie program, który w pewnym wieku jego życia uaktywnił się i Biblia mówi:

Ew. Łukasza 2:52, Biblia Warszawska
Jezusowi zaś przybywało mądrości i wzrostu oraz łaski u Boga i u ludzi.

I to Jezus powiedział:
Ew. Jana 18:36, Biblia Warszawska
Odpowiedział Jezus: Królestwo moje nie jest z tego świata; gdyby z tego świata było Królestwo moje, słudzy moi walczyliby, abym nie był wydany Żydom; bo właśnie Królestwo moje nie jest stąd.

To nie jest ten system.
Kiedy diabeł, jeden z zarządców, widząc, że zbliża się koniec władzy zarządców próbował negocjować z Jezusem warunki ułaskawienia, powiedział Jezusowi:

Ew. Łukasza 4:6
I rzekł do niego diabeł: Dam ci tę całą władzę i chwałę ich, ponieważ została mi przekazana, i daję ją, komu chcę.

Jezus nie wyśmiał go ani mu nie zaprzeczył, ponieważ to był fakt, prawda niepodważalna, że władzę na Ziemi i we wszechświecie sprawują prawowicie mianowani Zarządcy i dopóki nie zostaną prawnie odwołani, władza należy do nich.
A to jak sprawują tą władzę to już inna sprawa.

Stworzyli system władzy oparty na zasadzie „dziel i rządź”.
W systemie wszystko jest ujęte, ciepło zimno, zapachy smrody, bogactwo i nędza, postęp i zacofanie, choroby, zarazy, wojny, miłości, nadzieje, wiara, rozczarowania, płacz i śmiech, radość i przygnębienie, wiara i niewiara, prorocy, wizjonerzy, ateiści, różnego rodzaju odłamy religijne, które na rękę są zarządcom. To oni spowodowali wielojęzyczność, a przypisano to Bogu Ojcu. To oni chcieli usunąć, poprzez potop, niedoskonały dla nich model człowieka i całe zdarzenie zrzucili na Boga, i stworzyli wątpliwe pojęcie nieprawości człowieka jako powód potopu. System głosi o Ojcu jakby wiarygodnie, ale to jest sofistyka mająca za zadanie wyglądać wiarygodnie i trzymać miliony w ułudzie jakiejś nadziei. Wiara w przyszłe życie w niebie, w cuda, w rozwój duchowy jest wpisana w ten system. Droga „zbawienia” jest tak przedstawiana, by była pracą syzyfową. Tej sofistyce uległy miliony ludzi.

Stworzono iluzję dążenia do Boga i jednocześnie nie osiągania Boga, a wtedy pojawia się apatia i zniechęcenie, i taki stan jest zapisany w systemie, i zarządcy cieszą się, gdy taki stan się pojawia jako wynik zabrnięcia w ślepą uliczkę tych, którym wskazało się źle drogę.
Prawdziwa droga i rozwój duchowy jest przedstawiana jako zwiedzenie i zło, którego należy unikać. System wszystko zrobi, by zniechęcić i udowodnić ludziom, że ta DROGA jest zła, a FAŁSZ to prawdziwa droga.

Zasada „dziel i rządź” sprawdza się prawie doskonale, gdyby nie luki.
Jak to mamy zapisane w Biblii o Bogu, jeśli nie będziemy pełnić Jego woli:

5 Mojżeszowa 28:28, Biblia Warszawska
Porazi cię Pan obłędem i ślepotą, i przytępieniem umysłu

I to jest jeden ze sposobów działania Boga.
Dał tym „mądrym i roztropnym” zarządcom, którzy tak pracują nad systemem, by działał doskonale, dał im przytępienie umysłu.
To jest jeden z przejawów rządzenia Boga, którego nikt nie widział.

Jezus przemycił na Ziemię prawdę z innego sytemu:
Ew. Jana 1:18, Biblia Warszawska
Boga nikt nigdy nie widział, lecz jednorodzony Bóg, który jest na łonie Ojca, objawił go.

I to nie jest mowa o ludziach, że nie widzieli Boga, mowa jest o całej kreacji.
Bóg działa w ukryciu.

Ew. Mateusza 6:6, Biblia Warszawska
… módl się do Ojca swego, który jest w ukryciu, a Ojciec twój, który widzi w ukryciu…
Ew. Mateusza 6:18, Biblia Warszawska
… lecz Ojciec twój, który jest w ukryciu, a Ojciec twój, który widzi w ukryciu…

Trudno walczyć z kimś, kto jest w ukryciu, nie wiadomo z której strony uderzy i jak.

Wracając jeszcze na chwilę do zarządców, w jednej z odkrytych po II Wojnie Światowej w Qumran ewangelii, mamy zapisane takie słowa, które proszę przeczytać bardzo uważnie i w skupieniu, a może ujrzycie jak Bóg rządzi i jak rządzi system zarządców.

Ew. wg Filipa
13. Ziemscy zarządcy chcieli okłamać ludzi; wiedzieli, że ludzie są jednego pochodzenia z rzeczywiście godnym. Wzięli określenia szlachetne i nazwali nimi rzeczy złe, aby w ten sposób okłamać ludzi i przywiązać do złego.
Następnie ci ziemscy zarządcy, jakby z łaski, proponują ludziom oddalanie się od „złego” i przywieranie do „dobrego”, tym, z którymi się kontaktują.
Ci rządcy ziemscy usiłują uczynić uprzednio wolnych ludzi niewolnikami na wieki.

14. Istnieją moce, które dają człowiekowi (władzę), nie chcąc go ratować. Czynią to (aby podporządkować go).

Człowiek pragnąc się uratować składał ofiary.
Aczkolwiek jeśli człowiek jest rozumny, to (wyraźnie rozumie, że) ofiary nie są potrzebne i zwierzęta nie powinny być proponowane bogom.
W rzeczywistości ci, którzy proponowali zwierzęta jako ofiarę, sami byli podobni do nich (poziomem rozwoju)…

Kiedy dokonywało się ofiarowanie, to (zwierzęta proponowały się bogom). Chociaż proponowały się żywe, lecz umierały.
Kiedy zaś człowiek proponuje siebie Bogu martwym, — (to zaiste) będzie żył.

15. Do przyjścia Jezusa nie było pokarmu Niebiańskiego. To było tak, jak w raju za czasów Adama: było wiele drzew — pokarmu dla zwierząt, lecz nie było ziarna — pożywienia dla ludzi, więc człowiek żywił się tym samym pokarmem co i zwierzęta.
Jednak kiedy przychodzi Chrystus — Człowiek Doskonały — przynosi pokarm z Niebios, aby ludzie żywili się strawą ludzką.

16. Rządcy ziemscy byli przekonani, że to, co czynili, dokonywali swoją władzą i z własnej woli. W rzeczywistości jednak to Duch Święty potajemnie działał za ich pośrednictwem, czynił tak, jak Sam uważał za stosowne.
Sieją Oni wszędzie także prawdziwą wiedzę — tą, która istniała od początku. Wielu ludzi dostrzega ją, kiedy ją sieją, lecz jedynie nieliczni przypominają sobie o niej w czasie żniw.

Spokojnie, tak jak pisałem, system jest słaby, tak jak zarządcy. Oni nie widzą Boga. Są odrealnieni, tak jak politycy 🙂

Dlatego Ojciec posyła na nasz świat swoich heroldów głoszących szokującą prawdę, będącą zawsze w opozycji do sytemu.
Im bardziej ktoś wierzy w system, tym większy przejawia opór prawdzie. Wielu uwierzyło w grzech pierworodny i składanie ofiar, by przebłagać tego krwiożerczego „boga”, wielu wierzy w odkupieńczą śmierć Jezusa, a jest to zręcznie stworzona sofistyczna bzdura, która ma wyglądać na sensowną i prawdziwą, ale każdy, kto jej wierzy, dalej ma na szyi łańcuch, jak pies na łańcuchu, i oddali się tylko na tyle, na ile łańcuch pozwala.

Szybko nadpisano, zmieniono znaczenie przybycia Jezusa na Ziemię tak, by ludzie nie ujrzeli prawdy i przez prawie 2 tys. lat wylany Duch Prawdy był zagłuszany różnymi „boskimi prawdami” pochodzącymi ze świata, sytemu zarządców. Dzięki temu mogli oni niepodzielnie rządzić i tak robią do dzisiaj, ale pojawiają się coraz większe szczeliny, inkarnuje się coraz więcej boskich istot, które atakują system i Duch Prawdy powoli zdobywa masę krytyczną, i zarządcy tracą władzę i już ich czas się kończy.

Objawienie Jana 12:12, Biblia Warszawska
Dlatego weselcie się, niebiosa, i wy, którzy w nich mieszkacie. Lecz biada ziemi i morzu, gdyż zstąpił do was diabeł pałający wielkim gniewem, bo wie, iż czasu ma niewiele.

W poprzednim wpisie cytowałem, że Bóg wydaje rozkazy wojskom niebios.
Nie jest to mowa, nie są to dźwięki, nie widać ust ani osoby, która mówi.
Boga mogą widzieć tylko „rozmagnesowane” umysły. W Biblii mamy zapisano to tak:

Ew. Mateusza 5:8, Biblia Warszawska
Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą.

Dlaczego „rozmagnesowane” umysły?
Dlatego, że to myśl rządzi wszystkim.
Myśl tworzy emocje, pragnienia, żądze, nadzieje, utopie, itp. itd.
Kto umie zapanować nad myślą?
Kto wie, widzi, kiedy myśl wchodzi, generuje się w umyśle?

To jest sztuka, osiągają tą sztukę ci, co „rozmagnesowują” swoje umysły, a mogą je „rozmagnesować” tylko na prawdziwej drodze, innego sposobu nie ma.
Umysł „rozmagnesowany” jest nieszkodliwy, a nieszkodliwy oznacza godny.
Piszę to, ponieważ Bóg wydaje rozkazy poprzez myśli, wyglądające na własne pomysły i myśli.
Takim wojskom wydaje się, że myślą o tym, jak najlepiej postąpić i wydaje im się, że wszystko co robią, robią wg swojej logiki.

Dla mnie bardzo dobrym przykładem jest Hitler. Był czas w moim życiu, że rozgryzałem jego życiorys. Zobaczyłem, że wszelkie decyzje, jakie podejmował, wydawało mu się, że są jego. Decyzje były podejmowane pod wpływem dumy, emocji, honoru, wielkiego mniemania o sobie i wiary w opatrzność, i każda decyzja prowadziła krok po kroku do zagłady, i zabrakło zdrowego rozsądku, i brnął jak na uwięzi w otchłań katastrofy.
Nie miał mądrości, by przeciwstawić się dumie, wstyd go straszył, nie miał godności przyjąć poniżenia, więc nierozsądny honor sprawił, że ginęły miliony ludzi, bo emocje rządziły, oszukiwały, mamiły, straszyły itp.
W ten sposób Bóg otępił umysł Hitlera i doprowadził do upadku dzieła, które on budował.

Tak samo dzieje się z zarządcami.
Myślę, że są ślepi i nie widzą jak nimi steruje Bóg Ojciec.

Jak to było opisane powyżej:
16. Rządcy ziemscy byli przekonani, że to, co czynili, dokonywali swoją władzą i z własnej woli. W rzeczywistości jednak to Duch Święty potajemnie działał za ich pośrednictwem, czynił tak, jak Sam uważał za stosowne.

Inny sposób rządzenia Boga to siły grawitacji, magnetyzmu, promieniowania i, nieznane jeszcze na Ziemi, siły przenikające kosmos.

Przykład, mamy zapisane w Biblii, że Bóg Ziemię stworzył na mieszkanie dla człowieka.
To jest nasze naturalne środowisko.
Istoty, powiedzmy wyższe, mają problemy, by być na naszym świecie.
To tak, jak woda jest mieszkaniem dla wszelkich ryb itp.
Człowiek musi się uzbroić w specjalny uniform i sprzęt lub też okręt podwodny, by móc przebywać w tym wodnym świecie.

Pole magnetyczne Ziemi ma takie promieniowanie, że nam nie szkodzi, a istoty nie materialne, tak jak my ludzie, jak za długo są pod działaniem tego pola, to doznają „poparzenia” i materia ich chwyta, i przemienia ich ciała.
W ten sposób mamy naturalne granice nie do przebycia przez istoty duchowe, działające na innym zakresie częstotliwości niż działa Ziemia.
Dlatego pozostaje im działanie w czasie snu człowieka lub uczą ludzi jak wprowadzać umysł na wyższą częstotliwość, gdzie wymiana poglądów może następować płynnie.

Z własnego doświadczenia wiem, że utrzymać się dłużej na tym zakresie „niebios” to jest sztuka.
Często przerywam takie kontakty przez nagłe przypomnienie sobie czegoś, co mam zrobić na Ziemi lub wiedza ziemska przeszkadza mi w pojęciu tego, co widzę.
Jest sztuką wyszkolić umysł i trzymać go tak, by nie przypominał co chwilę o czymś i w ten sposób nie przerywał kontaktu.
Dlatego zobaczyłem, że najlepsze kontakty ja mam wtedy, kiedy zjem odpowiednio wcześniej i nie jestem zbyt najedzony ani głodny, nie jestem zmęczony ani zbyt wypoczęty, i wcześniej pozwoliłem umysłowi zdefragmentować dysk, by poukładał wydarzenia dnia. Najlepiej kiedy pozałatwiam, co mam pozałatwiać tak, by siąść do kontaktu bez bagażu spraw do załatwienia i wtedy nie wyznaczam sobie czasu.
Nie odbiegam od tematu, ale ten temat jest wielowarstwowy i wielowątkowy, dlatego to wszystko opisuję.

W obliczu takich informacji na temat rządów Boga, posiadając rozsądek chociaż na tym poziomie, co mam, gdybym zbuntował się przeciw Bogu, poprzez różnego rodzaju poglądy, i gdybym dalej miał rozsądek, wtedy nie byłbym już taki pewny czy to mój własny bunt, czy raczej uległem Bogu i czy On, poprzez różne poglądy, nie prowadzi mnie do bolesnej nauki. Bolesna nauka to operacja na żywca, bez znieczulenia.
Bóg taką operację przeprowadza.

Bóg jest dobry i wszystko, co robi jest dobre i będzie coraz doskonalsze.
Wszyscy jesteśmy w Jego kuźni.
Doświadczenie, jakie nabędziemy, będzie BEZCENNE i DOSKONAŁE.
Dlatego nie widzę sił zła, jako siły opozycyjnej wobec Boga, może zarządcom się wydaje, że tak jest, ale ja widzę, że oni nie widzą, że są zręcznie sterowani przez Boga i On wydaje im rozkazy, i muszą czynić, co On zamierza i pójdą tam, gdzie się potkną i nauczą się, i doznają przemiany świadomości.

Bóg działa w ukryciu, w kamuflażu i chociaż wydaje się, że to my działamy, to zagłębmy się w siebie, skąd pochodzą nasze myśli?
Myśli tworzą emocje, pragnienia itp. itd., i w ten sposób prowadzą niedoświadczonych, nieświadomych.

Świadomość to wiedza.
Nadświadomość to uporządkowana, oczyszczona, „rozmagnesowana” wiedza, suwerenna, czyli nie podlegająca siłom świadomości, to poziom Jezusa.

Jezus powiedział:
Ew. Tomasza 108
Rzekł Jezus: „Kto napił się z mych ust, stanie się takim, jak ja. Ja sam stanę się nim i tajemnice zostaną mu objawione”.

Ojciec rządzi niepodzielnie i nikt nie pojmuje Jego toku myślenia ani nie wie, kiedy czyni Jego rozkazy.

Ew. Tomasza
109 Rzekł Jezus: „Królestwo podobne jest do człowieka, który ma na swym polu skarb, a nie wie o nim. Po śmierci pozostawił go swemu synowi. Syn nie wiedząc [o skarbie] wziął pole, sprzedał je, a ten, który je kupił, przyszedł i orząc [znalazł] skarb. Rozpoczął dawać pieniądze na procent tym, którzy je chcieli”.

110 Rzekł Jezus: „Ten, kto znalazł świat stając się bogatym, niech sprzeciwi się światu”.

111 Rzekł Jezus: „Niebo wywróci się i ziemia w waszej obecności, a żywy z Żywego nie ujrzy śmierci ani strachu, gdyż Jezus rzekł: „Kto znalazł samego siebie, tego świat nie jest wart”.

Mam nadzieję, że dobrze wyjaśniłem sposób rządzenia Boga.
Zmierzamy do mutacji człowieka.
Raczej Bóg nas prowadzi do tej mutacji, tworzy nową rasę, wyższy model.
Dzieje się to na naszych oczach.

W tworzeniu tej rasy świadomie i nieświadomie biorą udział wszelkie istoty.
Jest realizowany plan, a jednym z elementów tego planu jest poznanie przez człowieka, że Bóg i człowiek to to samo, że pochodzimy z Jednego, a zręcznie wmówiono nam, że my to co innego. Kto trwa mocno w systemie, zabije każdego człowieka, który rozpozna, że Ojciec i on to jedność, tak to rozpoznał Jezus i został z tego powodu zabity, bo rozgryzł ten system kłamstwa mówiąc: „ja zwyciężyłem świat”.

Jezus, przed odejściem z tego świata, powiedział, że ci, co mu uwierzą i staną się z Nim jednym, będą robić to, co On, a nawet więcej, bo On już odchodzi, inaczej mówiąc: staną się suwerenni, nie będą podlegać prawom tego systemu.
Ogień ich nie spali, ciało nie ulegnie zniszczeniu, będą kiedy zechcą przenikać skały, najgrubsze betony, miecz ich nie zabije itp. itd., aż wykonają swoje dzieło.
To są mocno zaawansowane szachy, „niektórym” wydaje się, że sterują pionkami na szachownicy, tylko dlaczego oni przemieszczają te pionki, skąd mają pomysły jak to robić?
Jakie myśli, plany na następne ruchy mają, skąd mają te plany?
Oni nie są stwórcami myśli, to myśli tworzą plany i wzbudzają działanie.
Skąd pochodzą myśli?

Jakiś czas temu odkryto pewne archeologiczne znalezisko pochodzące od istot, zwanych WingMakers.
Polecam przeczytać WYWIAD 5 z pewnym naukowcem biorącym udział w odkryciu i odczytaniu materiałów WingMakers.

Dla wielu będzie pewnie szokujący, ale do odważnych należy przyszłość.
Polecam dlatego, że bardzo koreluje z moimi osobistymi doświadczeniami.
Polecam skorzystać także z ich materiałów muzycznych. Zapraszam na polskojęzyczną stronę wingmakers.pl

Sam spędzam wiele godzin na słuchaniu tych wielowarstwowych utworów i rzeczywiście u mnie i u moich znajomych doszło, poprzez świadome słuchanie, do kontaktów z twórcami tej muzyki, którzy celowo umieścili tą muzykę na dysku optycznym w VIII wieku wiedząc, że w XX wieku dysk zostanie odczytany, bo ludzkość rozwinie do tej pory technologie pozwalające na odczytanie tych informacji.

NARZĘDZIA GROZY- WIZJA

Tak jak pisałem w temacie NARZĘDZIA GROZY
dzisiaj chcę opisać wizję, którą miałem w trakcie głębokiego skupienia w medytacji, jaką ja praktykuję.

Wydarzyło się to jakieś 3 lata temu.
Obserwowałem całe zdarzenie jako uczestnik, a nie jako obserwator.
Byłem z rodziną w domu. Staliśmy i patrzyliśmy przez okna w kierunku miasta.
Przed domem mam drogę i zobaczyliśmy, że nad drogą unosi się i posuwa w naszym kierunku latający pojazd, na którego pokładzie jest kilkanaście istot bardzo dziwnie wyglądających.
Pojazd zsunął się z drogi i ze zbocza w naszym kierunku, i zatrzymał się przed bramą wjazdową. Mam ciężką stalową bramę przesuwaną, 5 m długości, sterowaną z pilota. Pojazd zbliżał się do bramy jakby chciał ją staranować i nagle nim szarpnęło, jakby gwałtownie zahamował jakieś 50 cm przed bramą. Przez chwilę istoty w pojeździe stały i rozglądały się. Po chwili jedna z istot wysiadła i podeszła do furtki. Wyglądało to tak, jakby jednocześnie używała kilku zmysłów, wąchała i patrzyła.

Stałem na górnym piętrze, patrzyłem przez okno na całe zdarzenie i w jakiś sposób wiedziałem, że ta istota próbuje zorientować się w sytuacji, co nią wstrząsnęło, że podjęła decyzję o tym, że nie staranują bramy. Widziałem, że ta istota nie tylko patrzy i wącha, ale i też coś skanuje zmysłami umysłu. Wtedy powiedziałem rodzinie, że schodzę na dół do nich zorientować się o co chodzi.
Zszedłem, otworzyłem główne drzwi i miałem jakieś 30 m do bramy.

Szedłem spokojnie, powoli, prosto do bramy i patrzyłem na ten „transporter” załadowany mnóstwem istot i na tą istotę, którą teraz czułem, że jest mocno skonsternowana, bo nie wie, co ją powstrzymuje, ani też nie wie, co robić. Patrzyłem prosto w oczy tej istoty, a ona patrzyła prosto w moje oczy i widziałem, że konsternacja się pogłębia u tej istoty. Widziałem po prostu jego umysł. Był to umysł pracujący głównie zbiorowo, ale i też indywidualnie. Patrząc prosto w oczy tej istoty i idąc do niej, doznałem poznania kim ona jest, kim oni są, dlaczego zwątpiła i zatrzymała pojazd. Widziałem, że między tymi istotami jest komunikacja na poziomie nie tylko werbalnym, ale i jakby telepatycznym. Kiedy podchodziłem do bramy, widziałem jak ta istota popada w coraz to większą konsternację, ponieważ byłem dla niej zakryty. Nie potrafiła mnie zeskanować, co ją zaciekawiło, nie działał na mnie sygnał bitowej częstotliwości, jaki przepływał przez całą planetę, a jaki te istoty wprowadziły, by ludzie nie stawiali oporu.

Z każdym krokiem, jak zbliżałem się do tej istoty, widziałem, że doznała ona czegoś w rodzaju déjà vu. Jakby coś w tej istocie się odezwało. Wtedy zobaczyłem jak ta istota w przeszłości, na swoim świecie, w milczeniu medytuje. Od początku swojego materialnego bytu, na swoim świecie, istota miała silny pociąg do wyjaśnienia, kim jest i kim jest jej rasa. Prawie 90% umysłu pracowało na zbiorowym poziomie, a pozostała część szukała wyjaśnienia i zagłębiała się w odmęty umysłu, wprowadzając się w wyższy poziom częstotliwości pracy umysłu.

Zobaczyłem, że kiedyś, zanim ja urodziłem się na Ziemi, ta istota medytując osiągnęła taki stan „rozgrzania” myśli, że ujrzała tą właśnie scenę, jaka przed chwilą się wydarzyła. Widziała jak na jakiejś planecie, którą podbijała ze swoją rasą, unoszącym się transporterem zsuwa się po poboczu z drogi i zbliża się do bramy pierwszego domu i wtedy doznała jakiegoś silnego przebłysku energii i jakby została oszołomiona, i jakby przez mgłę zobaczyła, że ktoś do niej się zbliża i jej wizja się skończyła.

Teraz, zsuwając się ze zbocza i zbliżając się do bramy, jak dawno zapomniany zapach, poczuła ten sam impuls energii i gwałtownie zahamowała transporterem, ponieważ chciała uniknąć uderzenia fali energii.
Podszedłem do tej istoty. Wyglądali podobnie jak ludzie, ale głowa jakby człowieko-owada typu konik polny, ręce i nogi jak u człowieka z tym, że z tyłu bioder wystawały jeszcze dwie kończyny. Powiedzmy uda jakby równolegle do ziemi, zaginały się w kolanach do dołu. Potem zobaczyłem, że służą do skakania, tak samo jak u naszych ziemskich koników polnych.

Podszedłem więc do tej istoty i otworzyłem usta, żeby zacząć mówić i o dziwo odezwałem się do niego w jego „trzeszczącym” języku. Sam byłem zaskoczony, a on jeszcze bardziej. W ząb nie wiedziałem, co mówię, ale za to jakby coś we mnie objawiło się, bo widziałem, że słowa wychodzą z moich ust, ale umysł, który porusza krtanią, odbiera sygnał z innej częstotliwości, czyli jakby ktoś operował moim mózgiem i jakby ktoś przez ten instrument mówił do tej istoty oraz pozostałych istot, bo zobaczyłem poruszenie, ożywienie i silne zwarcie dyscypliny u tych istot, nawet jakąś nutkę przerażenia i strachu. Ktoś, kto mówił przez moje usta, powiedział coś, co spowodowało, że jakby spoważnieli, jakby właśnie usłyszeli jakąś naganę i zostali zdyscyplinowani. Wtedy ten przywódca ich, co stał przy bramie, „zatrzeszczał” i jeden z transportera zeskoczył na ziemię, i oddał jeden skok w tył, na wysokość jakieś 30 m. Potem zobaczyłem, że jeszcze raz się odbił i tyle go widziałem.
Przywódca coś „zatrzeszczał” i wsiedli w transporter, i odjechali, jakby zrezygnowali z przeszukiwania domów.

Wtedy postanowiłem, że wsiądę w samochód i pojadę do centrum miasta, do mojego drugiego mieszkania i zobaczę, co tam się dzieje. Rodzina została w domu. Wsiadłem w samochód, otworzyłem bramę, wyjechałem, zamknąłem bramę i pojechałem. Na ulicach były pustki. Nie było widać ludzi. Samochody stały po poboczach. Jechałem główną szeroką ulicą i po jakiś 2 km zobaczyłem zwisający nad ziemią ogromny pojazd i coś jakby posterunek tych istot. Na środku ulicy, przy przystanku tramwajowym, który jest na środku ulicy, stał taki sam transporter i istoty żywo „trzeszczały” do siebie. Kiedy zobaczyły zbliżający się samochód, zobaczyłem z oddali, a raczej jakimś zmysłem odczułem, że wpadły w konsternacje i silne zaciekawienie o co chodzi. Stały i patrzyły jak ja zbliżam się.

W tym czasie widziałem jak tysiące ludzi w ciszy i dużym porządku, w wielokilometrowej kolejce, wchodzi po trampie do zwisającego pojazdu. Ludzie wyglądali jakby w transie. Widziałem znajomych, sąsiadów. Podjechałem do tego posterunku i wysiadłem. Widziałem zaskoczenie tego, który wydawał się być przywódcą. Otworzyłem usta i coś „zatrzeszczałem”, i nagle oni spięli się, więcej, jakby się wystraszyli i tym razem ich coś sparaliżowało. Poczułem, że oblał ich strach.

Widziałem wyraźnie, że jakaś potężniejsza istota mi towarzyszy i rozmawia z nimi. Widziałem, że ta istota jest w opozycji do nich i że są rasami z tych samych korzeni, ale o odmiennych, przeciwstawnych poglądach. Te istoty nikogo się nie obawiały, jedynie tej rasy, i nie spodziewali się kompletnie, że zastaną ich na Ziemi.
Te istoty, dokonujące inwazji, w obliczu tej przeciwstawnej rasy są kompletnie bezbronne.
Ponieważ zobaczyłem, że ta przeciwstawna rasa posługuje się głębiami umysłu i takimi poziomami energii, jakie są dla tych istot niepojęte i nie potrafią się im przeciwstawić.
Dlatego jedyna reakcja, jaka się pojawia, to strach, przerażenie, blokada umysłu i zerwanie kolektywnego połączenia, otumanienie, oszołomienie, zamieszanie itp. Ta istota, która przeze mnie mówiła, w zależności od tego, co chciała uzyskać, takie wywoływała stany umysłu tych istot dokonujących inwazji.

Przez chwilę miałem wgląd jakby w umysł tej rasy istot, z których pochodziła ta, która mówiła przeze mnie.
Zobaczyłem, że są bardzo pokojowo i rozwojowo nastawieni do wszystkiej kreacji, do wszelkich przejawów synów bożych, jakie istnieją. Chociaż mogą sobie podporządkować co zechcą i kogo zechcą, to w ogóle nie są zainteresowane taką formą działania. Oni szukają sposobu jak doprowadzić te agresywne istoty do „miłowania i przyjaźni” wobec wszystkich istot, jakie istnieją w całej materialnej i niematerialnej przestrzeni.

Przypomniała mi się historia, jaką Jezus opowiadał o synu marnotrawnym. I te agresywne istoty zobaczyłem jako synów marnotrawnych, którzy pogubili się i stali się agresywni, nieczuli na krzywdę innych.
Dla swojej korzyści nie wahali się odebrać innym to, co wypracowali.

Wizja na tym się skończyła.
W następnych wpisach chcę skupić się na tym, co jest określane jako „znak na czole”, a jest to dalszą kontynuacją całego tematu przemiany naszej świadomości w istotę suwerenną, a jednocześnie zintegrowaną z pełną.

SYSTEM ISTNIENIA

Cała kreacja, wszystkie poziomy życia, światy, wszechświaty, niebiosa i niebiosa niebios, czy inaczej mówiąc wszechświaty i wszechświat wszechświatów, są częścią bardzo złożonego systemu. Patrząc tylko na Ziemię i różnorodność jej stworzeń, świat roślinny, morski, górski, nizinny, wyżynny, mikro organizmy, już jesteśmy świadkami złożonego systemu.

Im bardziej system jest złożony, tym bardziej potrzebuje dynamiki do podtrzymania systemu. System ewoluuje i rozwija się, bo jest dynamiczny, a ten rozwój daje sygnał, że potrzebuje jeszcze więcej dynamiki. Dostaje dynamikę i dalej się rozwija, i znowu potrzebuje więcej dynamiki. System złożony naciska na dynamikę, a dynamika naciska na system, system się rozwija i czerpie więcej energii z dynamiki. Dzieje się to płynnie i tak system się rozbudowuje i wymaga dla podtrzymania siebie coraz więcej dynamiki, dynamika daje energię i system się dalej rozwija, i tak w kółko, w nieskończoność.
My zostaliśmy umiejscowieni w tym systemie złożonym, którego napędem i paliwem jest dynamika.
Ciągły rozwój, ciągły rozwój. Jest to system zaprojektowany w konkretnym celu. Na początku mieliśmy pary ludzkie, potem grupy, potem plemiona, potem państwa. Państwa rozwinęły się i stały się złożonym systemem, który by istnieć potrzebuje dynamiki, a dynamikę czerpie z energii pieniędzy, dzięki temu państwo rozwija różnego rodzaju instytucje, mające za zadanie opiekować się pamięcią o przeszłości. Inne działy, jak szkolnictwo, ekonomia, tajne i jawne agencje państwa, trudzą się nad tym, co jest obecnie, a także sięgają w przyszłość. Wszystko ulega rozwojowi, ciągły ruch, ciągła zmiana. Bez dynamiki system się rozpadnie.
Z powodu samoobrony systemu, system sam się testuje.
To, co niedoskonałe odrzuca i nie ma zmiłuj się.
System musi istnieć, więc nie dba o to, co uszkodzone i chore, odrzuca je, jak czasami ciało odrzuca wszczepione obce organy.
Projektant tego istnienia stworzył ten złożony system i stworzył też algorytmy, które testują system, co jakiś czas.

W nagłówku tej strony mam napisany werset z Biblii:
List do Hebrajczyków 12:26, Biblia Warszawska
Ten, którego głos wtenczas wstrząsnął ziemią, zapowiedział teraz, mówiąc: Jeszcze raz wstrząsnę nie tylko ziemią, ale i niebem.

To właśnie jest opis testu sytemu w celu usunięcia niedoskonałości.
Żyjemy w żywym organizmie, który potrzebuję świeżej dynamiki i ciągle się rozwija, jak komórki w naszym organizmie. Chore, martwe łuszczą się i odpadają lub zostają wydalane, jako produkt zbędny, przez system jelit.
Wątroba i inne organy co kilka dni lub tygodni się odnawiają, to ciągły proces bez ustanku, ustanie oznacza choroby i śmierć organizmu.
Nikt z nas nie żyje bez potrzeby i nikt nie został zwolniony przez system z aktywności.
Ks. Kaznodziei Salomona 8:9
Nikt nie ma mocy nad dniem śmierci i nie jest zwolniony od walki

Dlatego Jezus Chrystus mówił o tym, co musi nadejść, a będzie testem i próbą.
Jezus mówił, że KAŻDY musi zostać przetestowany przez „ogień”.
Jezus mówił, że to, co martwe zostanie usunięte.
Jezus, uczestnicząc w projektowaniu i zakładaniu światów, stworzył ten złożony system i wie jak on działa, dlatego mógł śmiało opowiadać i przepowiadać, co się będzie działo.
W ciele ludzkim mamy komórki, które nic nie robią jak tylko przemierzają cały ten „kosmos”, nasze ciało, i szukają intruzów lub chore organy. Kiedy znajdą, atakują intruzów, a rany leczą.
Dlatego rak jest niewidzialny dla systemu odpornościowego, bo doskonale udaje, że należy do systemu ciała i nie jest atakowany, bo jest rozpoznawany jako „swój”.
W świecie, w jakim żyjemy, taką funkcję spełniają tzw. „narzędzia zagłady”.

Księga Izajasza 13:5, Biblia Warszawska
Ciągną z dalekiej ziemi, od krańców nieba, Pan i narzędzia jego grozy, aby zniszczyć całą ziemię.

Zanim nadejdzie ten dzień testu, mamy spokojnie czas na stanie się odpornym na działanie tych „narzędzi”.
Tak to projektant zaprojektował, taki dział kontroli jakości. Wcześniej poddawany testowi produkt jest tworzony i hartowany, by przeszedł pomyślnie test.
To, co doskonałe i przetrwa test jest przeznaczane do dalszych celów jako produkt pełnowartościowy.
Jezus Chrystus, będąc na Ziemi, nazwał ten system krzewem winnym, a nas indywidualnych ludzi latoroślą.

Ewangelia Jana
15:1 Ja jestem prawdziwym krzewem winnym, a Ojciec mój jest winogrodnikiem.
15:2 Każdą latorośl, która we mnie nie wydaje owocu, odcina, a każdą, która wydaje owoc, oczyszcza, aby wydawała obfitszy owoc.

Tak w skrócie przedstawiłem to, co widzę i jak to widzę, a zostało to zainspirowane wiedzą, przekazaną przez istoty znacznie starsze od nas ludzi, posługujące się o wiele większą ilością zmysłów i posiadające wiedzę, która by nas oszołomiła i spowodowałaby, że się zawiesimy i nie pojmiemy w końcu o co im chodzi. Dlatego ja tłumaczę krok po kroku to, co mi jest pokazywane. Nie mogę przekazać całego obrazu na raz, bo doszłoby do dekompresji umysłu.
Krok po kroku, umysł musi mieć czas na przyswojenie sobie wiedzy niebios.
Proszę o cierpliwość i nie popadanie w jakiekolwiek emocje.
Proszę czytać te wiadomości bezemocjonalnie, a wtedy umysł zobaczy piękny i wielki obraz, i będzie mógł w radości się nim rozkoszować, i nic mu nie będzie straszne ani nic nie wzbudzi w nim jakichkolwiek drgawek, a droga życia indywidualnego stanie się jasna i prosta, łatwa i kreatywna.
Umysł będzie stał niewzruszenie w obliczu niepojętego dlatego, że poznał, że ma skrzydła, a mówiono mu cały czas, że ich nie ma i nie latał, bo uwierzył kłamstwu, aż do czasu, jak sam się przekonał, że może latać, bo ma skrzydła.
Kłamstwo to uszkodzone elementy systemu i system je sam odrzuca, tak został zaprojektowany i tak działa bezbłędnie.

W następnym wpisie skoncentruję się na „narzędziach grozy”.

PRZESIADKA DO EXPRESSU

Trochę czasu minęło od ostatniego raportu z mojej podróży, jaką odbywam w głębsze poziomy życia.
Nie pisałem, ponieważ poprzez nić zdarzeń, ponad miesiąc temu, skontaktowały się ze mną istoty wielowymiarowe, żyjące symultanicznie w wielu wymiarach rzeczywistości. Obserwowały mnie i mój rozwój intelektualny, duchowy i emocjonalny, i poprzez swój system sensoryczny uznały, że jestem już gotowy, obrazowo mówiąc, do przesiadki z drezyny do super szybkiego expressu. Inaczej, obrazowo mówiąc, odbywałem podróż łódką po morzu i podpłynął do mnie transatlantyk, pełen zapierających dech w piersi pokładów, działów, wyposażenia itp., wszedłem na pokład i dech mi zaparło. Rzeczywiście wiedza, jaką mi przekazali w przeciągu miesiąca, oszołomiła mnie, wywarła na mnie wielkie wrażenie swoją głębią, a także przytłoczyła różnorodnością tematów.
Kiedyś słyszałem o tych istotach, nawet Biblia w oryginale wymienia nazwę ich rasy.
Współczesne tłumaczenia Biblii zamiast ich nazwy po prostu tłumaczą słowem  – Bóg.
Przez miesiąc pobieram bezpośrednio nauki od tych istot i stałem się ich sympatykiem, kiedy wysłuchałem ich, zrozumiałem, że jest to prawda z tym, że jest to prawda już dla ludzi na wysokim poziomie duchowym.

Kiedy Jezus Chrystus był na Ziemi, swoje prawdy przekazywał w formie przypowieści, by tylko wtajemniczeni, czyli ci, co rozumieją właściwie prawdę, kierują się zdrowym rozsądkiem, rozumem, mądrością i wnikliwością duchową wiedzieli o co chodzi. Tutaj nie ma mylnego pojęcia wybrania przez Boga, bo coś tam… Wtajemniczonym staje się ten, kto posługuje się bystrością myślenia, inteligencją, umysłem i emocjami na wysokim poziomie, jest pilny w nauce i dąży niezachwianie do celu, jaki widzi konkretnie w swoim generatorze myśli, czyli umyśle. To tak jak w szkole prymusi są prymusami, bo mają wiedzę i jej używają, a nie są prymusami dlatego, że są bez powodu pupilkami nauczycieli.
Te istoty przyjęły tą samą taktykę jak Jezus i swoją, że tak powiem ezoteryczną wiedzę, czyli wiedzę tylko dla wtajemniczonych, przekazują zapakowaną w mit, chaos, szum i potok mnóstwa poglądów. Robią to celowo, by tylko ludzie, którzy osiągnęli wymagane poziomy duchowe mogli pojąć i przyswoić sobie tą wiedzę. Inni, do których ta wiedza nie jest skierowana, mają się pogubić w gąszczu mitów i szumów. Taka naturalna selekcja. Takie pozycjonowanie w firmie wg poziomu dostępu, odpowiednio do zajmowanego stanowiska.
To ta brama ciasna i wąska…
Ich wiadomości są po prostu zakodowane i oni sami dają kody odkodowujące tym, którym chcą, a ci, którzy nie osiągnęli odpowiedniego rozwoju zlekceważą te kody i dopóki nie dorosną, nie będą umieli użyć tych kodów, więcej, oni nawet nie widzą tych kodów.
Pogłębili moją wiedzę o wszechświatach, niebiosach niebios, o mieszkańcach niebios, o tym, kim jest człowiek, jak zbudowane jest nasze ciało, jak dbać o ciało, by było instrumentem odbierającym doskonale zakresy pozaziemskie.
Jezus mówił, że Jego królestwo nie jest z tego świata i oni pokazują mi ten Jego świat.
Uczą mnie moralności, etyki niebios.
Sami zachęcili mnie do tego, bym nie obawiał się wątpić i wszystko poddawał konstruktywnej krytyce.
Mogę tak robić, ponieważ mam wsparcie, które mi wyjaśnia i tłumaczy zasady niebios.
Bez tego wparcia krytyka byłaby gorzka i prowadziła do obaw i strachów, i wywołałaby ostatecznie frustracje.
Dowiedziałem się, że obecnie intensywnie pracują na Ziemi z ponad 20 000 ludzi i w przeciągu dwóch dekad chcą tą liczbę pomnożyć do 500 000 ludzi. Po prostu szykują ludzkość na coś, co nadchodzi. Szykują odpowiednich ludzi, którzy śmiało staną w obliczu przerażających sytuacji.
To są powiedzmy ci „aniołowie” z księgi Objawienia z Biblii, którzy zanim nie uczynią znaku na czole pewnych ludzi, nie dopuszczą do zatrważających zdarzeń.
A te znamię na czole, o którym Apokalipsa wspomina, to jest świadomość Boga zakotwiczona i mieszkająca w umyśle człowieka. Ta świadomość tworzy nową rasę ludzi, odporną na stres, trudności, problemy i wywołuje wszelką kreatywność i pomysłowość umożliwiającą stanie w obliczu niepojętego bez mrugnięcia oka.
Nadejdą dni, że roztropni będą załamywać się, a bohaterzy krzyczeć, ale będą krzyczeć i podupadać na duchu tylko ci, co nie osiągnęli wyższych poziomów duchowo-materialnych.
Utwierdzają mnie na skale i tworzą stały umysł.

Objawienie Jana 7:3, Biblia Warszawska
Nie wyrządźcie szkody ani ziemi, ani morzu, ani drzewom, dopóki nie opatrzymy pieczęcią sług Boga naszego na czołach ich.

Objawienie Jana 9:4, Biblia Warszawska
I powiedziano im, aby nie wyrządzały szkody trawie, ziemi ani żadnym ziołom, ani żadnemu drzewu, a tylko ludziom, którzy nie mają pieczęci Bożej na czołach.

Bardzo cenię sobie ich wiedzę i będę starał się w następnych wpisach opisać konkretne nauki, rady, instrukcje, jakie otrzymuję.
To, co będę mógł to opiszę.
Na pewno będzie to odbiegać od tego, co do tej pory pisałem, ponieważ już nie płynę łódką ani nie jadę drezyną, teraz to już transatlantyk lub express.
Jakieś dwa miesiące przed pierwszym poważnym kontaktem z tymi istotami, zapragnąłem zmienić czołówkę powitalną tej strony na bardziej stanowczą dla wąskiego grona ludzi. Po tym doszło do pierwszego kontaktu, ale nie do końca udanego. Po prostu nie rozpoznałem czasu swojego nawiedzenia. Za drugim razem zlekceważyłem sprawę, a za trzecim razem to już było spotkanie osobiste, które wywarło na mnie szokujące wrażenie i oszołomiło mnie.
Także następne wpisy mogą oszołamiać i szokować, ale postaram się złagodzić jak najbardziej, przetłumaczyć język niebios na język przystępny dla człowieka ziemskiego.
Na koniec powiem tyle, żyjemy w doskonałych instrumentach, jakimi są nasze ciała, ale nie zdajemy sobie sprawy jak te instrumenty dostroić do wyższych częstotliwości tak, by odbierać życie bezpośrednio ze Źródła.
Uczę się obecnie tego dostrojenia i postaram się przekazać swoje spostrzeżenia i doświadczenia.
Do następnego wpisu.

ROZPOZNAWANIE BOGA

Dzisiaj pragnę podzielić się moimi ostatnimi spostrzeżeniami, które są efektem ciągłej przemiany mojej osobowości pod wpływem boskich energii. Z obecnego punktu widzę, że wiele lat temu byłem o krok od nie rozpoznania swojego „nawiedzenia” przez niebiosa.

W Biblii mamy napisane, że nie może człowiek nic wziąć, jeśli mu to nie będzie dane z góry, a w innym miejscu Biblii mamy zapisane, że Bóg poleca człowiekowi, by wołał do Niego, a On objawi mu rzeczy niedostępne i zakryte przed śmiertelnymi umysłami.

Z perspektywy czasu widzę, że odbywam fascynującą podróż w głębokości boskie. Jest to samotna podróż, gdyż na tym poziomie, na jakim istnieje świadomość boskości na Ziemi, niemożliwe jest podróżowanie w grupie.
Jesteśmy różnorodni i przez swoje doświadczenia filtrujemy boskość, i dlatego nie może być mowy o jednomyślności.
Każdy idzie własnym torem, mogą one być zbliżone do siebie, że nawet będziemy się widzieć, ale w doświadczeniu nie jesteśmy jednością.

Byłem kiedyś człowiekiem religijnym. Dzisiaj religię traktuję jako rusztowanie, przy pomocy którego zbudowałem poszerzoną świadomość. Przeznaczeniem rusztowania jest pomóc wznieść budowlę, żeby potem zdemontować to rusztowanie i przystąpić do prac wykończeniowych w budynku. Właśnie jakiś czas temu rusztowanie zdemontowałem i przebywam wewnątrz budowli. Jak zbudowany statek opuszcza dok pełen rusztowań i wypływa na szerokie oceany, tak ja wypłynąłem na oceany rozpoznawania Boga.

Doznaję ciągłej przemiany osobowości i świadomości. Bardzo wyraźnie widzę mądre i umiejętne prowadzenie duchów Boga, oczyszczających mnie ze zła, które nazywam fałszem. Dobro dla mnie to prawda, a zło to fałsz. To jak w matematyce. Tylko prawda rozwiąże zadanie. Fałsz choćby się starał, nie rozwiąże. Ten wzór obowiązuje wszędzie i we wszystkim. Jemy to, co jest do jedzenia, jedzmy np. metal czy plastyk, skutki tego są do przewidzenia. Pijemy wodę, bo to prawda, ale pijmy np. kwasy, rozpuszczalniki itp., skutki też są do przewidzenia. Mamy na Ziemi ludzi chorych psychicznie, bo odstają od ogólnej normy. Ja teraz widzę, że ta ogólna norma też jest chorobą psychiczną, w obliczu prawd niebios.

Przepłynąłem już dużą odległość, poznałem już wiele prawd i zrozumiałem, że przeznaczeniem prawdy jest szybko stać się nieaktualną na rzecz nowej, wznioślejszej prawdy. Wyzwoliłem się z lenistwa ducha i śmiało, odważnie kroczę w przyszłość, nie oglądam się za siebie. Pociąga mnie silna grawitacja niebios. Przejawia się to w ciągłym rozmyślaniu, które jest kluczem i sposobem nawiązania kontaktu z niedostępnymi dla bezmyślności poziomami duchowymi. Bardzo lubię nowoczesność, nowe technologie, nowe odkrycia nauki. Bardzo lubię otaczać się nowoczesnymi produktami. Rozpoznaję w tym pociąg do poznawania coraz to nowych rejonów duchowych. Zdaję sobie sprawę, że tłumy ugrzęzły w fałszu i ułudzie poglądów religijnych, nawet bliskie mi kiedyś osoby. Duch, pracujący we mnie, mówi mi: nie zwracaj na nich uwagę, idź swoją drogą. Jednocześnie pokazuje mi, że ci ludzie nie są zgubieni, ale nie osiągną jeszcze wieczności, po prostu przebiegną ten sam odcinek tylko w dłuższym czasie. Po drodze jedni muszą odpocząć, nauczyć się regenerować siły, inni zboczą na różne ścieżki, trochę się poplączą, ale z czasem te doświadczenie przygotuje ich do wnikliwości duchowej i odnajdą właściwą drogę, i będą nią podążać.

Zmierzamy do królestwa Boga, a te królestwo to różnorodność osobowości, ale jednak równoprawność. Jednomyślność pomimo różnych doświadczeń. Królestwo to boski poziom świadomości, który zbiera mieszczących się w tym zakresie ludzi i nadaje im kierunek rozwoju. Wtedy idzie się w grupie. To są już inne poziomy życia, jeszcze dla nas niepojęte.

Widzę, jak przez mgłę, Boga i wszelkie Jego przejawy w fizyce, chemii, matematyce, biologii, energiach itp. Stoję i patrzę na to, jak zbudowane jest nasze ciało. Często w rozmyślaniach Duch mnie prowadzi do stwierdzenia, że nasze ciało jest cieniem, wzorem, schematem działania Boga, którego tylko częściowo widać. Posługuję się śmiertelnym umysłem, wspomaganym przez Ducha, który nadaje temu umysłowi przyboczne aplikacje, umożliwiające otwieranie boskich programów, dzięki którym mam dostęp do coraz to szerszej sieci Ducha.

Doszedłem do wniosku, że wiara, czyli ta wnikliwość duchowa, już mi nie wystarcza. Wiara miała mnie przyprowadzić przed, tak zwane, Oblicze Boga i przyprowadziła, i widzę, że Bóg jest wieloraki, wieloosobowy, wieloznaczny, że jest źródłem wszelkich praw duchowych i materialnych, że On jest materią, Duchem i zobaczyłem, że to nie koniec, że istnieją jeszcze inne poziomy, gdzie wiara już nie sięga. Wiara pozostaje jako pamięć doświadczenia, a teraz pojawia się potężna świadomość, która reguluje i zarządza inteligentnymi siłami, mocami i trudnymi do opisania przejawami Boga.

On, Bóg nas szukał i szuka, i dlatego nazwał się naszym Ojcem, byśmy byli bardziej zachęceni do szukania Jego. On to nie krwiożercza, domagająca się ofiar i ciągle niedostępna, istota, którą należy tylko czcić. Tak widzą Boga prymitywne, bezmyślne świadomości, które są dopiero na początku poznawania prawdy. Tak naprawdę, to prymitywne jest pomostem do prawdy, prawdą, tylko w budowie. To tak, jak budujemy dom. Od rozkopanej ziemi, błota i gruzu, a tak naprawdę to będzie piękny dom, tylko teraz jest w budowie.

Religie, ze swoimi dezorientującymi poglądami, zrobiły spustoszenie w słabych umysłach i opóźniły rozwój wielu wierzących i będących pod ich wpływem ludzi.

Doświadczanie Boga nie jest, na poziomie naszego materialnego świata, domeną tłumów, ale jednostek. Każdy osobiście musi nawiązać kontakt z Bogiem. Żeby to nastąpiło, musi nabrać sił Ducha Prawdy, które nauczą go i wyzwolą od fałszu i pokażą prawdę, a ta wiedza budzi wiarę, wnikliwość duchową.

W Biblii mamy napisane, że wiara powstaje ze słuchania.
Jeśli byłaby to prawda, to dzisiejsza młodzież powinna być bardzo wierząca, bo ciągłe słucha muzyki :))
Jednak jest to prawda, że wiara powstaje ze słuchania, tylko trzeba rozwinąć ten zapis do wyższego poziomu.

Człowiek słucha uchem i sercem informacji, a przyboczne boskie duchy pomagają człowiekowi posegregować tą informację i zbudować z tego świadomość. Świadomość to jest uporządkowana wiedza, a ta daje wnikliwość duchową, zwaną potocznie wiarą. Wiara to silna świadomość, nie zachwiana w obliczu niepojętego i ciągłych zmian. Ona prze do przodu, do Boga. Prowadzi prosto przed oblicze Ojca, a kiedy tak przyprowadzi, to już kończy swoje zadanie. I widzę, że teraz, kiedy przebywam w tym miejscu, potrzebuję innego rodzaju świadomości. Na przykład, kiedy na dworze padał deszcz, to szedłem pod parasolem i wszedłem do domu, i bez sensu jest już chodzić po domu z otwartym parasolem, on swoje zadanie wykonał.

Czytałem w naukowym piśmie, że za góra 20 lat będziemy myślami sterować komputerem. Klawiatura i myszka pójdą do muzeum.
Odkryte nowe poziomy i rodzaje energii, jakie są w człowieku, dadzą taką możliwość, jeśli się je wyizoluje i odpowiednio nauczy się nimi posługiwać.

Zobaczyłem, że przed nami jest wieczność odkrywania przejawów Boga, a samo Jego poznawanie jeszcze się nie zaczęło. Na razie Go rozpoznajemy.

Na razie to na tyle moich osobistych relacji z podróży, jaką odbywam i dopóki żyję na tym planie rzeczywistości w ten sposób, mój przekaz jest dostępny. Mam nadzieję, że jeszcze długo na tej Ziemi będę doświadczał rozpoznawania Boga. Nie śpieszy mi się do kończenia tego poziomu. Jest tutaj wiele przejawów Boga do poznania.

Chmurka tagów

%d blogerów lubi to: