Serdecznie witam wszystkich! Strona ta przeznaczona jest tylko dla ludzi odważnych, śmiało stojących w obliczu NIEZNANEGO, nie bojących się NIEPOJĘTEGO, wolnych od ludzkich wyobraźni i mniemań na temat duchowści i Boga oraz celu naszego istnienia. Strona ta nie jest przeznaczona dla zniewolonych tradycją ludzką oraz tych co nie poszukują uczciwie PRAWDY. Tutaj są umieszczone informacje od bezcielesnych, wielowymiarowych ISTOT ŚWIATŁA na temat nadchodzących REWOLUCYJNYCH zmian ŚWIADOMOŚCI ludzkości pomagających w osiągnięciu celu naszego obecnego przeznaczenia, DOSKONAŁOŚCI. Osiągnięcie statusu istoty SUWERENNO-INTEGRALNEJ.

Posts tagged ‘szkoła’

DZIAŁANIE NOWEGO SYSTEMU OPERACYJNEGO cz.1

Po przesunięciu całej mojej osobowości do innego systemu operacyjnego, jak ja to nazywam, doświadczam zmian, jakie do końca sam nie rozumiem i nie umiem na razie tej sytuacji wyjaśnić.
Postaram się opisać to, czego doświadczam w ostatnim czasie.
Wrócę do przełomu marca-kwietnia 2014. Wtedy to doznałem dwóch silnych przeżyć związanych z rasą istot, które nazywają się na Ziemi WingMakers. Zacząłem studiować i rozważać ich filozofię i ich nauki. Ich muzyka stała się dla mnie bramą do innych, niedostępnych do tej pory, światów i doznań. Wiedziałem, że sami się skontaktowali ze mną i że zależy im na tym kontakcie, i na tym, by rozwinąć moją świadomość. Ja sam wiedziałem, że posiadają potężną wiedzę. Szybko zorientowałem się, że wiedza ta ukryta jest w dezinformacji. Postanowiłem nie lekceważyć tego, ponieważ przyszło mi skojarzenie z odległych czasów mojej ziemskiej szkoły zawodowej.

Miałem wtenczas praktyki zawodowe, po pewnym szkoleniu i praktyce zawodowej nasi nauczyciele celowo uszkadzali nam maszyny i obserwowali nas przystępujących do pracy. Szybko się okazywało, kto jakim jest uczniem, pod kątem zasad BHP, znajomości budowy i funkcjonowania maszyn, i czy to, co robi, robi, bo musi czy, jak to się mówiło, czuje bluesa. Nauczyciele robili zamieszanie z powodu troski o nasze późniejsze bezpieczeństwo, chcieli z nas zrobić świadomych samomyślących, bezpiecznych pracowników.

Słuchając natomiast świadomie muzyki, doświadczałem na początku zaskakujących mnie przebłysków meta-wymiarów. Kiedy zostałem tym zaskoczony, od razu stan meta mijał. Zrozumiałem, że taka reakcja zaskoczenia szkodzi kontynuacji doznania, musi zostać wyeliminowana, jeśli chce trwać w eksploracji meta-wymiarów.
Szybko wyeliminowałem te zaskoczenia, uważnie i świadomie zacząłem przyglądać się tym doznaniom. Odbywałem podróże do różnych światów, poznawałem kulturę, osobowości, warunki życia różnych istot. To mi dało jakiś „światopogląd” i wtedy po symptomach zorientowałem się, że żyjemy w więzieniu.
Wtedy też NAVIGATOR ukazał mi się i powiedział tylko tyle:
„A więc, już wiesz”.
Zacisnął usta, kiwnął głową i tyle go widziałem. Ten, który wspierał mnie z radością i doznałem od niego wielu wspaniałych nauk, i wyprowadził mnie z tak wielu problemów, okazał się mieszkańcem więzienia. Nie wiem w jaki sposób, ale rozumiałem całą tą sytuację, że pomagał mi aż dojrzeję, że on i jemu podobni nie umieją wyzwolić się z tego więzienia, bo są ślepi, brakuje im zmysłów, nie umieją wyzwolić się i z tęsknotą oczekują, aż pewni ludzie tzw. „synowie Boży” dojrzeją do świadomości Stwórcy i przestaną współreagować, a będą współtworzyć.

List do Rzymian, Biblia Warszawska
8:19 Bo stworzenie z tęsknotą oczekuje objawienia synów Bożych,
8:20 Gdyż stworzenie zostało poddane znikomości, nie z własnej woli, lecz z woli tego, który je poddał, w nadziei,

8:21 Że i samo stworzenie będzie wyzwolone z niewoli skażenia ku chwalebnej wolności dzieci Bożych.
8:22 Wiemy bowiem, że całe stworzenie wespół wzdycha i wespół boleje aż dotąd.

Strażnicy więzienia, tzw. święci i nauczyciele, zmącili nauki Jezusa i jemu podobnych, celowo uszkodzili je, by ci, co nie mają rozeznania pochodzącego z DNA Źródła, potknęli się i upadli, i nie podnieśli się, tylko tkwili w tym stanie upojenia „winem”.

Ewangelia Tomasza
28 Rzekł Jezus: „Stanąłem w środku świata i objawiłem się im w ciele. Znalazłem ich wszystkich pijanych. Nie znalazłem nikogo wśród nich spragnionego, a dusza moja bolała nad synami ludzkimi, gdyż są ślepi w swych sercach i nie przejrzą, że puści przyszli na świat i starają się wyjść z tego świata puści. Teraz jednak są pijani. Gdy odrzucą swoje wino, wtedy będą pokutować”.

NAVIGATOR , chociaż reprezentuje bardziej rozwiniętą rasę istot, odszedł, bo zrozumiałem, bo już wiem.
To tak, jak dziecko orientuje się, że nie ma Świętego Mikołaja.
Do końca nie wiedziałem co wiem, co rozumiem. Z czasem zorientowałem się.
Jestem świadomym uczestnikiem tego życia i świadomie dbam o sprawność fizyczną ciała, bo wiem, że od sprawności ciała zależy tzw. „duch”. Uprawiam różne sporty i utrzymuję pewien poziom aktywności organizmu, bo to wiąże się z poziomem chemii w organizmie, odpowiedzialnej za czyste funkcjonowanie organizmu jako odbiornika lub portalu kontaktowego z wieloma wymiarami naraz. Dzięki temu w ogóle nie choruję, ale też pomaga mi to w kontakcie z poziomami wibracji, zwanymi duchowymi sferami.
Teraz doszła muzyka WM. Mam ulubione miejsca do uprawiania sportu. Jedno z miejsc jest poza miastem, w jakim mieszkam. Potężne tereny zieleni i też potężne przecinające je linie energetyczne. Tak potężne, że czasami słychać jak płynie prąd w tych liniach. Buczenie. Linie biegną wzdłuż trasy samochodowej, która ma szeroki odizolowany pas dla pieszych, rowerzystów, rolkarzy itp. Trasa ma w sumie kilkanaście kilometrów. Szybko zorientowałem się, że w tym miejscu mam zintensyfikowane doznania meta-wymiarów. Jadę tą trasą na rolkach, słucham muzyki WM, obok biegną gigantyczne linie energetyczne i doznaję meta-wymiarów. Szybko skojarzyłem te fakty: wysiłek fizyczny, który nastraja organizm na pewien zakres wibracji, muzyka, która sama w sobie jest wibracją oraz buczące linie energetyczne. Wtedy olśniło mnie, że to wszystko jest siatką energetyczną, a linie energetyczne wywołują anomalia, zakłócają pracę tej siatki tworzącej nasze więzienie. Wtedy przypomniały mi się słowa z Biblii:

Ks. Izajasza 34:4, Biblia Warszawska
I wszystkie pagórki rozpłyną się. Niebiosa zwiną się jak zwój księgi i wszystkie ich zastępy opadną, jak opada liść z krzewu winnego i jak opada zwiędły liść z drzewa figowego.

Pisałem już wcześniej, prezentując ten werset, akcentując na wytłuszczony fragment, tak gasi się holodek, wyłącza program.

Ponieważ już dawno pozbyłem się niecierpliwości oraz lęków i strachów, jako strażników systemu zniewolenia, spokojnie zacząłem rozważać i uczyć się od WM i Lyricusa . To dało mi dostęp do potężnej wiedzy, niedostępnej dla ludzi żyjących w niewolniczej świadomości grzechu i dobrych uczynków, zbawienia i potępienia, dobra i zła, piekła i nieba.
Dalsze moje doświadczenia opiszę wkrótce w podtytule META-WYMIARY.

Reklamy

POSTĘP

W Biblii, w Ewangelii wg Mateusza, jest zapisana przypowieść, jaką Jezus Chrystus przedstawił w celu uświadomienia wymagań, jakie stawia Bóg Ojciec swoim dzieciom. Ja w tej przypowieści odnajduję dzisiejszy formalny kościół chrześcijański z wieloma odłamami.

25:14  Będzie bowiem tak jak z człowiekiem, który odjeżdżając, przywołał swoje sługi i przekazał im swój majątek.
25:15  I dał jednemu pięć talentów, a drugiemu dwa, a trzeciemu jeden, każdemu według jego zdolności, i odjechał.
25:16  A ten, który wziął pięć talentów, zaraz poszedł, obracał nimi i zyskał dalsze pięć.
25:17  Podobnie i ten, który wziął dwa, zyskał dalsze dwa.
25:18   A ten, który wziął jeden, odszedł, wykopał dół w ziemi i ukrył pieniądze pana swego.
25:19  A po długim czasie powraca pan owych sług i rozlicza się z nimi.
25:20  I przystąpiwszy ten, który wziął pięć talentów, przyniósł dalsze pięć talentów i rzekł: Panie! Pięć talentów mi powierzyłeś. Oto dalsze pięć talentów zyskałem.
25:21  Rzekł mu pan jego: Dobrze, sługo dobry i wierny! Nad tym, co małe, byłeś wierny, wiele ci powierzę; wejdź do radości pana swego.
25:22  Potem przystąpił ten, który wziął dwa talenty, i rzekł: Panie! Dwa talenty mi powierzyłeś, oto dalsze dwa talenty zyskałem.
25:23  Rzekł mu pan jego: Dobrze, sługo dobry i wierny! Nad tym, co małe, byłeś wierny, wiele ci powierzę; wejdź do radości pana swego.
25:24  Wreszcie przystąpił i ten, który wziął jeden talent, i rzekł: Panie! Wiedziałem o tobie, żeś człowiek twardy, że żniesz, gdzieś nie siał, i zbierasz, gdzieś nie rozsypywał.
25:25  Bojąc się tedy, odszedłem i ukryłem talent twój w ziemi; oto masz, co twoje.
25:26  A odpowiadając, rzekł mu pan jego: Sługo zły i leniwy! Wiedziałeś, że żnę, gdzie nie siałem, i zbieram, gdzie nie rozsypywałem.
25:27  Powinieneś był więc dać pieniądze moje bankierom, a ja po powrocie odebrałbym, co moje, z zyskiem.
25:28  Weźcie przeto od niego ten talent i dajcie temu, który ma dziesięć talentów.
25:29  Każdemu bowiem, kto ma, będzie dane i obfitować będzie, a temu, kto nie ma, zostanie zabrane i to, co ma.
25:30  A nieużytecznego sługę wrzućcie w ciemności zewnętrzne; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów.

Jesteśmy wezwani do ciągłego postępu. Nieustannego rozwoju i niestrudzonego poszukiwania prawdy. Z prawdy w głębszą prawdę. Kiedy wejdziemy na jeden stopień prawdy, objawiany jest nam następny. W ten sposób zmierzamy do centrum, do źródła, a przewodnikiem jest sam Duch Ojca. Jednak, jak w tej przypowieści, jeden ze sług nie korzystał z talentu, jaki otrzymał, tylko starał się go zachować w stanie nienaruszonym.

W Ewangelii wg Łukasza leniwy sługa wypowiada się tak:
19:20 A inny przyszedł i rzekł: Panie, oto mina twoja, którą trzymałem w chustce.

Ten sługa został przez Pana nazwany złym i leniwym, i przypomina mi on kościół chrześcijański, który bazuje na tradycji, dogmatach i nie stara się szukać głębszych prawd, i dążyć do doskonałości ducha, podnosić poprzeczkę moralności i wiary, zdobywać coraz to większą świadomość prawdy.

Dzisiaj ten kościół na rozliczeniu przed Panem powiedziałby:
„Dałeś mi modlitwę w twoim imieniu, chrzest w twoim imieniu, wieczerzę na twoją pamiątkę, przykazania, itp. itd. Nic z tego nie straciliśmy, wszystko, co dałeś mamy do tej pory, oto twoje. Popatrz, nic nie straciliśmy, chrzcimy w twoim imieniu, modlimy się w twoim imieniu, od momentu jak odszedłeś nic się nie zmieniło, nic nie straciliśmy, itd. itp.”
Reakcję Pana znamy w powyższych cytatów z ewangelii.

W innym miejscu Jezus pokazuje w jaki sposób można pomnażać talenty.

Ew. Mateusza 18:3, Biblia Warszawska
I rzekł: Zaprawdę powiadam wam, jeśli się nie nawrócicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do Królestwa Niebios.

Ew. Marka 10:15, Biblia Warszawska
Zaprawdę powiadam wam, ktokolwiek by nie przyjął Królestwa Bożego jak dziecię, nie wejdzie do niego.

Dziecko jest wolne od uprzedzeń, ma chłonny umysł, chętny do nauki. Nie ma skrystalizowanych poglądów, które nie pozwalają mu na dalszy rozwój. Ciągle się rozwija intelektualnie. Nie stawia sobie granic.
Wierzy i ufa. Docieka i próbuje zrozumieć. Po prostu instynktownie robi wszystko to, co jest niezbędne do rozwoju. Zadaje pytania, bo chce zrozumieć, docieka.
Utwardzone poglądy, dogmaty, tradycja, tzw. doświadczenie, stoją w opozycji do rozwoju.
Ostatnio pewien człowiek powiedział mi, że w jego kościele ewangelicznym każdy, kto szuka coś więcej niż jest uznane przez władze kościoła, szuka jakichś głębszych interpretacji i zadaje pytania, jest traktowany jako ten, co odstąpił od Boga i jest zwiedziony.
Niestety sam tego doświadczam.
Dla tych, co zakopali talent, każdy, kto obraca talentami, jest zwiedziony.

Prawdziwy uczeń Chrystusa nigdy nie przestaje być uczniem.
Tylko uczeń uczy się i poznaje nieskończoność.
Tej świadomości brakuje wielu tzw. chrześcijanom i grupom religijnym.

Sam Jezus powiedział:
Ew. Jana 16:12, Biblia Warszawska
Mam wam jeszcze wiele do powiedzenia, ale teraz znieść nie możecie;

To są słowa, które wyraźnie mówią, że jest jeszcze wiele do poznania, ale tylko dla otwartych i chętnych, i odważnych, gotowych na zmiany, ciągły postęp z prawdy w prawdę.
Leniwi i gnuśni, idący na łatwiznę skrystalizowanych poglądów, powszechnych interpretacji, nie mają możliwości doświadczania przechodzenia z prawdy w coraz głębszą prawdę.
Z prawdy w prawdę, aż osiągną boskie eony, wyżyny, drogi, po których porusza się Bóg Ojciec.

MESJASZ i CELE MISJI

Ten wpis jest kontynuacją poprzednich wpisów, które razem tworzą bardzo skrótowy opis dziejów świata.
Linki do poprzednich wpisów wg kolejności to: DZIAŁO FOTONOWE SYSTEM ADMINISTRACJICIEMNOTA OŚWIECENIENARÓD WYBRANY PRAWDA CZY FAŁSZ?

Na Ziemi, w izraelskiej wiosce Betlejem, rodzi się Jezus, pierworodny syn Marii i Józefa. W rzeczywistości jest to syn pierworodny Boga Stwórcy. Jest to Jego już ostatnia, siódma misja doświadczeniowa na stworzonych przez siebie światach. Ta ostatnia misja jest szczególna. Poprzednie 6 były to inkarnacje w dorosłe ciała istot stworzonych na różnych 6-ciu światach rozwojowych. Przybywał w ciele dorosłego osobnika i po wykonaniu misji odchodził.

Tym razem, z pewnych powodów, warunki były inne. Uzgodniono w radach najwyższych niebios, że Syn narodzi się w ciele niemowlaka tak samo, jak rodzą się dzieci ziemskie i będzie dorastał pozbawiony prerogatyw Stwórcy, biblijnie mówiąc: bez mocy i chwały niebios. Ustalono, że nie będzie miał świadomości swego pochodzenia, kim jest, ani wiedzy niebios. Ma sam dojść do poznania tego kim jest, sam nawiązać kontakt z niebiosami i wszelkimi istotami domen niebiańskich, a przede wszystkim nawiązać kontakt z Ojcem w Niebiosach. W ten sposób ma pokazać ludziom drogę oraz udowodnić im, że przy pewnym rodzaju świadomości, możliwe jest osiągnięcie z nizin wysokiego Nieba. Jego misja to odkryć Ojca i objawić światu, że Ojciec jest dobry i kocha wszystkich ludzi, i że wszyscy ludzie są Jego dziećmi. Objawić i ostrzec, że wszelkie inne myślenie na temat Boga i pochodzenia ludzi jest bezsensowne, i nie ma podstaw prawdy, a skutkiem takiego poglądu jest zadawany samemu sobie ból śmierci duchowej, inaczej samookaleczenie, nie mające żadnego związku z pokorą czy uniżeniem. Jego misją jest wykonywanie woli Ojca aż do końca życia na Ziemi, bez względu na to, jaki on będzie.

Była to już siódma i ostatnia misja Syna Boga, która miała osądzić bunt Lucyfera, udowodnić, że idea Lucyfera nosi znamiona śmiertelnej choroby duchowej oraz udowodnić, że On Syn Boga nie jest samozwańczym królem, ale w pełni może sprawować tą rolę, ponieważ we wszystkim jest doświadczony. Dlatego Jezus na krzyżu zawołał w ostatniej chwili swojego życia: „WYKONAŁO SIĘ”, po prostu dokonał siódmego obdarzenia światów, jakie sam stworzył, a siódme, ostatnie obdarzenie sobą dokonał na Ziemi, gdzie bunt zasiał największe spustoszenie.

Jezus swoją postawą udowodnił, że jest możliwy kontakt człowieka z Bogiem na zasadzie miłości Ojciec – syn. Pokazał ludziom drogę do Ojca, objawił Jego prawdziwy charakter i pokonał wszelkie trudności, zwyciężając w ten sposób świat kłamstwa.
Zanim tego dokonał, narodził się jako normalne dziecko i dorastał jak wszyscy chłopcy. Jego wewnętrzna natura zadawała mu wiele pytań na temat życia, sensu istnienia, poznawał mechanizmy wszechświata i świata, w jakim żył. Podstawą  rozwoju okazał się okruch Ducha Boga, jaki każdy człowiek posiada w sobie. Nawiązał kontakt z tym Duchem i prowadzony w umyśle przez tego Ducha, przez kolejne lata, pojął istotę i sens życia, przyrodę i jej naturę, stąd np.: znał zwyczaje ryb i wiedział gdzie i kiedy łowić ryby. We wszelkiej wiedzy był bardzo wnikliwy i bystry. Bardzo dobrze znał się na stolarstwie, produkcji łodzi, gospodarce itp. Jednak najbardziej korzystną dla nas wiedzą była Jego wiedza na temat świata duchowego, z którego pochodzimy, a z którym straciliśmy kontakt i pogrążyliśmy się w ideę niewolnictwa i bezprawia. Jezus wzrastał w poznawaniu świata i swojej tożsamości. Aż do czasu, kiedy pojął w pełni i uświadomił sobie, że jest Synem Boga i wtedy zaczął rozpoznawanie swojej misji. Mamy to zapisane w Biblii w bardzo skrótowej formie:

Ew. Łukasza 2:52, Biblia Warszawska
Jezusowi zaś przybywało mądrości i wzrostu oraz łaski u Boga i u ludzi.

Wszyscy późniejsi ludzie, jakich spotkał w ostatnich dniach swojego życia, byli to jego bliscy lub dalsi znajomi, z jakimi się zapoznał właśnie na tej drodze rozwoju. Annasz i Kajfasz byli jego kolegami, znajomymi z dzieciństwa. Kobieta przyłapana na cudzołóstwie była jego dawną koleżanką, a jej mąż stręczyciel jego kolegą, z którym razem bawili się w dzieciństwie na podwórku. Rzymski setnik i kilku innych rzymskich urzędników rozpoznało w nim mądrego młodzieńca, który kilka lat wcześniej, przebywając w Rzymie, zaciekawił swoim sposobem patrzenia na życie wielu obywateli tego miasta oraz przyjezdnych kupców, którzy zapraszali go do swoich miast.

Jezus przebył drogę, jaką potem szli, po Jego zmartwychwstaniu, apostołowie i odnosili sukcesy, ponieważ wiele lat wcześniej miastami tymi poruszył Jezus, zwany młodym uczonym, który przemawiał publicznie do ludów w tamtejszych amfiteatrach i miejscach publicznych rozważań i ożywił w tych ludziach pragnienie poznania Boga jako Ojca. Heroda znał osobiście, ponieważ Jego ziemski ojciec Józef zginął w wypadku na budowie Heroda. Jezus jako młodzieniec, teraz głowa rodziny, negocjował z Herodem warunki odszkodowania za śmierć Józefa. Rozmowa z Jezusem wywarła wtedy na Herodzie ogromne wrażenie. Ten to Herod wiele lat później, kiedy aresztowano Jezusa jako złoczyńcę,  był bardzo ciekaw Jezusa i chciał z nim rozmawiać, ale się zawiódł, Jezus już nie był skory do rozmowy, milczał.

Kiedy Jezus zaczynał publiczną działalność, objawiającą Boga jako Ojca, a ludzi jako Jego synów, ta nauka była z jednej strony przez prosty lud przyjmowana jak balsam na ranę, a z drugiej strony przez religijnych uczonych jako bluźnierstwo.

Powszechnie uważano, że istnieje grzech pierworodny, zmywany, przebaczany przez Boga, kiedy człowiek składa krwawe ofiary ze zwierząt. Prorocy jak Ezechiel, Izajasz, Jeremiasz itd. mówili, że to nie ma żadnego znaczenia przed Bogiem. Potem przyszedł Jan Chrzciciel, głoszący przebaczenie grzechów przez chrzest wodny. Czekające na Mesjasza społeczeństwo przystałoby na każdy warunek i uznano nauki Jana za właściwe, i sami kapłani udawali się nad Jordan, by dać się chrzcić.

Potem przyszedł Jezus i przebaczał, i ogłaszał przebaczenie bez żadnej ofiary i ceremonii. Przebaczenie na podstawie uświadomienia prawdy przez błądzącego syna Boga, jakim jest każdy człowiek. To już dla kapłaństwa i uczonych w piśmie była za bardzo zaawansowana nauka i została uznana za „twardą mowę”, a w końcu odrzucona jako bluźnierstwo.

Izrael był pod rzymską okupacją już wiele lat. Działały dwie silne frakcje religijne: saduceusze i faryzeusze, i obie one odcisnęły piętno swoich nauk i zrozumienia pism na ówczesnych ludziach. Oczekiwano Mesjasza, ale jako Pana i władcę, przewodnika i wojownika, który wyzwoli Izraela z rąk okupanta i Izrael zapanuje nad całym światem. Oczekiwano na władcę silnego, cudotwórczego, doskonałego dowódcę wojskowego.

W tym okresie wierzono bardzo mocno, że podstawą problemów ludzi jest grzech pierworodny. Wierzono, że grzechy można usunąć tylko składając w świątyni krwawą ofiarę ze zwierząt. Tuż przed rozpoczęciem działalności przez Jezusa, Jan Chrzciciel głosił ideę przebaczenia grzechów przez chrzest wodny. Pomimo, że ta nauka nie miała podstaw w prawie Mojżeszowym, to została uznana przez uczonych saduceuszy i faryzeuszy, i dołączona do już istniejących, dodatkowych ponad 600 przykazań, zaleceń itp.

Był to też czas powszechnej wiary, że ubóstwo jest karą od Boga, a dobrobyt nagrodą za przykładne, pobożne życie.
Stąd możemy przeczytać w Biblii przykład fałszywego samousprawiedliwienia, gdzie faryzeusz dziękował w świątyni Bogu, że nie jest taki, jak ten obok celnik, co jest….taki to, a taki….
Dawanie jałmużny i modlenie się publicznie było uznawane za przejaw duchowości, a nie pychy i obłudy, nie mającej nic wspólnego z prawdziwą duchowością.
Powszechnie w Izraelu wierzono, że synowie muszą cierpieć za grzechy ojców, stąd przysłowie:

Ks. Ezechiela 18:2, Biblia Warszawska
Dlaczego to używacie między sobą przysłowia o ziemi izraelskiej: Ojcowie jedli kwaśne grona, a zęby synów ścierpły?

Więcej, Izraelczycy, i to także z najbliższego otoczenia Jezusa, wierzyli w reinkarnację i karmę, i kiedy ujrzeli człowieka ślepego od urodzenia, zadali pytanie Jezusowi:

Ew. Jana 9:2, Biblia Warszawska
I zapytali go uczniowie jego, mówiąc: Mistrzu, kto zgrzeszył, on czy rodzice jego, że się ślepym urodził?

Dla nich powód ślepoty był oczywisty, albo rodzice zgrzeszyli, to jako karę dostali ślepego syna, albo on w poprzednim życiu zgrzeszył, więc jako karmę dostał życie ślepca od urodzenia.
Innego wytłumaczenia nie mieli, nie brali pod uwagę jeszcze trzeciej wersji:

9:3  Odpowiedział Jezus: Ani on nie zgrzeszył, ani rodzice jego, lecz aby się na nim objawiły dzieła Boże.

Bóg był traktowany przez Izraelczyków jako Święty, niedostępny i nieosiągalny. Powszechnie wierzono, że Izraelczycy są dziećmi Abrahama. Więc twierdzenie Jezusa, że są dziećmi Boga, spotkało się z wielkim oporem, takim, jaki przejawił Lucyfer, Diabeł i Szatan, i dlatego w pewnym momencie, kiedy ten opór nabrał na sile, Jezus powiedział, że każdy, kto wyznaje taką wiarę, jest synem Diabła, który bezpośrednio reprezentował interesy człowieka i był odpowiedzialny za rozwój świadomości ludzi wg standardów niebios. Diabeł odrzucił własne synostwo boskie, idąc za SAMOSTANOWIENIEM , i do tego samego skłonił ludzkość, przez co stał się ojcem odstępstwa i fałszu.
W umocnienie wiary w synostwo Abrahama była zaangażowana fałszywa pokora i uniżenie.
Za bluźnierstwo więc uznano wypowiedź Jezusa, że jest Synem Boga.

Uczeni w piśmie podzielili ludzi, szufladkując ich do błogosławionych i przeklętych.
Powszechnie pogardzano cudzołożnicami, celnikami, trędowatymi i wszelkiej innej maści grzesznikami, jako tymi, co ponoszą karę za swoją bezbożność.
Duchowość faryzeuszy i saduceuszy była tak niska, że nie widzieli nic złego w tym, że karmią się pychą i dumą modlitw na rogach ulic lub publicznym, głośnym dawaniem jałmużny. Dla nich pogarda do innych ludzi była czymś naturalnym, nie przyszło im do głowy, że taka duchowość jest płytka i bezduszna.

Był to także okres rozkwitu wielu nauk filozoficznych ościennych narodów. Najwięcej na tym polu działali Grecy. Powstało wiele szkół filozoficznych, które próbowały tłumaczyć jak radzić sobie w tym ciężkim życiu.
Jednym ze sposobów, jakie głosili np. asceci, było wyzbycie się pragnień i uczuć. Do ascetów należał późniejszy apostoł Paweł, który pod wpływem nauki ascetów pisał, że jest w stanie żyć w dobrobycie i w ubóstwie, że potrafi być najedzony i głód cierpieć bez narzekania. Kiedy uwierzył w nauki Jezusa, do swojej wiary ascetycznej dołączył, jak wisienkę na torcie, Jezusa Chrystusa, Nim tłumacząc swoją wytrwałość i umiejętność adaptacji do środowiska.

Jezus rozpoczął działalność w trudnych warunkach. Postanowił, że celem Jego służby jest objawienie natury Boga i objawienie ludziom synostwa boskiego, że są synami Boga. To były dwa główne cele Jego misji. Sam o sobie Jezus mówił, że jest synem człowieczym, czyli człowiekiem. Był to doskonały człowiek, który połączył się z Duchem Boga i odkrył w sobie synostwo boskie, i przez to zjednoczył się z Bogiem, swoim Ojcem i stali się jedną istotą. Dlatego Jezus mówił: „kto widział mnie, widział Ojca”, „kto mnie słucha, słucha Ojca”, „ja i Ojciec jedno jesteśmy”, „kto gardzi mną, gardzi Ojcem, który mnie posłał na świat”.

Jezus wiedział, że królestwo Boga jest duchowym mocarstwem, więzią, ideą, spajającą rozwojowe światy. Tą ideę królestwa duchowego i jego siły chciał krzewić na Ziemi, na podstawie głoszenia o tym królestwie. Postanowił, że nie będzie się posługiwał płytką, nic nie znaczącą formą władzy nad materią, prerogatywy Stwórcy, czynienie znaków i cudów. Jak sam twierdził, jest to tylko pokaz wyspecjalizowanych umiejętności.

W tamtych czasach Izrael był głodny cudów, znaków i uzdrowień. Powszechnie wierzono, że tylko człowiek pochodzący od Boga może takie rzeczy robić i czynienie takich cudów i uzdrowień jest dowodem posłannictwa boskiego. Na ironię, pomimo stawianych sobie warunków, ludzkie serce Jezusa, w połączeniu z boską miłością, wywoływało cudotwórcze i uzdrowieńcze działanie. Jednak nauki Jezusa były tak zaawansowane duchowo, że zostały uznane za zwiedzenie i Żydzi, pomimo swojej wiary w posłannictwo boskie, poprzez dokonywanie znaków i cudów, stworzyli sobie nową teorię, mianowicie zaczęli głosić, że Jezus jest sługą Belzebuba i dlatego czyni cuda. W ten sposób podeptali swoje wcześniejsze poglądy i wytłumaczyli sobie moc Jezusa jako sługi Zła po to, by nie uznać Jego autorytet, po prostu nie odpowiadał im On. Bezsens, po co upierać się przy czymś, co jest skazane z czasem na zniszczenie i śmierć. Niestety dzisiaj taka forma myślenia dalej obowiązuje w pewnych kręgach. Jezus, świadomy tego faktu, powiedział na temat ich obłudy i głupoty, że podobni są do dzieci na rynku, którym nic nie odpowiada.

Ew. Łukasza 7:32, Biblia Warszawska
Podobni są do dzieci, które siedząc na rynku wołają jedne na drugie tymi słowy: Graliśmy wam na piszczałce, a nie tańczyliście, nuciliśmy pieśń żałobną, a nie płakaliście.

Czytając cztery ewangelie o Jezusie, zawsze zastanawiało mnie, dlaczego Jezus czynił cuda i uzdrawiał, a potem znikał na jakiś czas lub prosił, by ci, co zostali uzdrowieni, nic o tym nie mówili.
Dziwiłem się temu dopóki mieszkańcy niebios mi nie opowiedzieli szczegółowo, jakie wartości Jezus przejawiał.

Dla Niego najważniejsza była wiara w synostwo, przemiana świadomości. Zdrowie fizyczne człowieka nie miało znaczenia. Jednak był On Bogiem, mieszkającym w ludzkim ciele i spojonym z ludzkim umysłem. Trudno mu było panować nad taką kompilacją boskości i człowieczeństwa w obliczu, kiedy stanęli przed Nim ślepi, chorzy, trędowaci itp.

Pewnego dnia stanęły przed Nim rzesze takich ludzi. Spojrzał na nich, w jakiej nędzy są, i uświadomił sobie, że ich stan jest skutkiem zawiedzenia pokładanego zaufania, sprawcami tego byli Jego synowie, administratorzy niebios i Ziemi. Jego ludzkie serce, w połączeniu z miłością Boga i boskim gniewem na skutki buntu, wywołało falę mocy Bożej tak, że w jednej chwili ponad 600 osób zostało w cudowny sposób uzdrowionych. Jezus, zaszokowany swoją reakcją, szybko oddalił się od tłumów i pozostawił swoich uczni z tymi tłumami.

Dłuższy czas Go nie było. W tym czasie ci, co byli zdrowi, odeszli do domów, chorzy zostali. Zostali też zdezorientowani uczniowie. Jezus w samotności rozważał i radził się Ojca, by dał mu mądrość, jak panować nad emocjami, które wywołują falę współczucia, która wytwarza cudotwórcze moce. Uznał, że uzdrowienia i cuda zwrócą na Niego uwagę ówczesnych władz religijnych i świeckich. A On nie szukał rozgłosu. Miał plan głoszenia mocy ewangelii powoli, od domu do domu, od miasta do miasta. Rozgłos cudotwórcy był mu nie potrzebny. Dlatego prosił ludzi, których uzdrowił, by nie mówili nikomu o tym. Po prostu Jezus uznał, że cuda, znaki i uzdrowienia mogą zagrozić Jego misji objawienia światu Ojca, a ludziom synostwa.

Po tych rozważaniach wrócił jednak do uczniów i zastał ich z chorymi, a zdrowi odeszli. Świadomy tego, co się stało, powiedział do uczniów, że te uzdrowienia nie przyniosły chwały królestwu Ojca, bo ludzie są zainteresowani tylko swoim zdrowiem fizycznym, nie interesuje ich zdrowie duchowe, ale te właśnie jest najistotniejsze. On głosi wartości żywe i wieczne, a ludzie są zainteresowani tylko doczesnością, wobec tego, posługa uzdrowienia nie przydaje nowych członków królestwu Boga.

Jezus prowadził dalej swoje nauczanie, wzbudzając swoimi naukami wzburzenie i kontrowersje w prostym ludzie i uczonych w piśmie. Jezus był świadomy, że uznali Jego nauki za zwiedzenie, a uzdrowienia, jakie czynił, za dzieło diabła.

Więc wymyślił jeszcze jedną kontrowersyjną sytuację. Wykorzystał wiarę uczonych w piśmie w to, że tylko człowiek posłany od Boga może uzdrowić ślepego od urodzenia. Więc uzdrowienie ślepego od urodzenia jest dowodem posłannictwa boskiego. I Jezus z Ojcem przystał na ten warunek ludzi i uzdrowił ślepego od urodzenia. No cóż, wywołało to konsternację u władz religijnych, ale i tak, pomimo tak oczywistego spełnienia warunku, narzuconego przez władze religijnie, Jezus został odrzucony jako posłaniec Boga. To był, tak naprawdę, sąd nad nimi samymi. Wydawało im się, że mają jakąś władzę i mogą decydować, a byli obłudni i niewierni swoim własnym zasadom, przez co sami się pogrążyli w swoich zasadach. Udowodnili tym stanowiskiem, że dalecy są od pokory i chęci choćby służenia Bogu na warunkach Boga.

Mógłbym wiele pisać o Jezusie z tego, co mi pokazano, ale nie chcę się rozpisywać. Fałsz i obłuda religijnych przywódców doprowadziła Jezusa na krzyż, gdzie umarł i zmartwychwstał. Dla uczniów był to ogromny szok. Wg nich misja Jezusa skończyła się niepowodzeniem.

Jednak po zmartwychwstaniu Jezusa narodziła się nowa idea. Uczniowie odeszli od nauk Jezusa i od Jego ewangelii, i zaczęli głosić ewangelię o Jezusie Chrystusie. Na początku było niewinnie, chodziło o podkreślenie zmartwychwstania Jezusa, potem potoczyło się w całkiem innym kierunku. Misja Jezusa została przerwana i spaczona przez wielu Jego uczniów. Nie wszyscy zeszli na tą drogę „nowej” ewangelii. Jan pozostał wierny.

Jednak judeochrześcijanie z czasem pozmieniali znaczenie wypowiedzi Jezusa i zapisali wiele zmienionych, wg ich rozumowania, wypowiedzi Jezusa. Dopasowali do swojej świadomości nauczanie i zapisane teksty, które w późniejszych wiekach znowu zostały zmodyfikowane i do dzisiaj przetrwały mocno okrojone i zmienione.

O tych zmianach napiszę w następnym wpisie.

SYSTEM ADMINISTRACJI

Kontynuacja poprzedniego wpisu DZIAŁO FOTONOWE.

W Biblii mamy zapisane takie słowa:

List do Galacjan, Biblia Warszawska
4:1 A mówię: Dopóki dziedzic jest dziecięciem, niczym się nie różni od niewolnika, chociaż jest panem wszystkiego,
4:2 Ale jest pod nadzorem opiekunów i rządców aż do czasu wyznaczonego przez ojca.

Wszystkie wcześniejsze wpisy były redagowane i inspirowane przez moich bezpośrednich opiekunów i przewodników.
Ta sytuacja ostatnio uległa zmianie.
Jestem na drodze wszechstronnego rozwoju i osiągnąłem wymagany poziom, gdzie już nie są potrzebni opiekunowie i rządcy.
Nie mam już swoich osobistych opiekunów i przewodników, po prostu nie ma już takiej potrzeby prowadzenia.
Dlatego nie będę się już posługiwał tą terminologią, oprócz tego i następnych wpisów, mówiących o tym, co mi pokazali moi opiekunowie i rządcy w przeszłości.

1 List do Koryntian 3:2, Biblia Warszawska
Poiłem was mlekiem, nie stałym pokarmem, bo jeszcze go przyjąć nie mogliście, a i teraz jeszcze nie możecie,
List do Hebrajczyków 5:13, Biblia Warszawska
Każdy bowiem, który się karmi mlekiem, nie pojmuje jeszcze nauki o sprawiedliwości, bo jest niemowlęciem;

Samoucząca się świadomość nie wymaga pomocy.
Taka sama sytuacja jest obecnie ze zbiorową świadomością ludzkości. Podlega karmieniu mlekiem i opiece rządców. Ulega ona wpływom Ducha, który wyjaśnia prawdę, w sposób sobie tylko wiadomy, i dobiera najwłaściwsze metody uzyskania celu. Dlatego niedługo nie będziemy już potrzebować nauczycieli, przewodników, opiekunów i rządców.
Sam Bóg będzie w pełni w nas.
Teraz mamy zadatek Jego Ducha.

2 List do Koryntian 1:22, Biblia Warszawska
Który też wycisnął na nas pieczęć i dał zadatek Ducha do serc naszych.

Wiedza, jaka istnieje obecnie w świadomości ludzi, zawiera symptomy prawdy.
Z czasem zostały one spaczone i zniekształcone do tego stopnia, że straciły wszelkie oblicze prawdy, wręcz stały się wrogiem prawdy, chociaż noszą szatę prawdy.
Skutkiem tego ludzkość zstąpiła w otchłań niewiedzy.
Jesteśmy w trakcie realizacji pewnego planu, którego nie jesteśmy, z tego punktu widzenia, w stanie zobaczyć.
Chcę podzielić się tym, co wstępnie już zaznaczyłem we wpisie DZIAŁO FOTONOWE.

Pokazano mi, że zaistniała potrzeba uzyskania pewnego celu. Z tego powodu stworzono 7 wszechświatów.
Każdy z nich ma inny charakter, inną budowę, unikatową strukturę i składa się z podobnych lub innych pierwiastków.
Objawiono, że Bóg posiada 7 duchów. Każdy z tych Duchów sprawuje opiekę nad jednym wszechświatem.
Nasz wszechświat jest administrowany przez Ducha Miłosierdzia, widać wyraźnie Jego wpływy, badając historię Ziemi.

Nad 7 wszechświatami jest WSZECHŚWIAT WSZECHŚWIATÓW. Jest to siedziba najwyższych władz wszelkich kreacji i pierwsza brama do świata materii. Kiedy Melchizedek (kim był, cel jego wizyty, opiszę w następnych wpisach) nauczał ludzi o administracji i systemie istnienia, ludzie nie mogli pojąc jego nauk, bo poza gwiazdami na niebie, nie widzieli galaktyk, układów itp. Najłatwiej przemawiało do nich pojęcie istnienia światów niewidzialnych, duchy itp. I tak powstało pojęcie nieba zamiast wszechświata i niebios niebios zamiast wszechświata wszechświatów.

Opisuję w telegraficznym skrócie tylko domeny materialne. Istnieje wiele rodzajów światów, o różnej konsystencji, formach życia i celu. Moi byli opiekunowie sami są na drodze rozwoju, wiedzą więcej niż my, ale wielu przejawów Boga domyślają się.
Powstał prosty system wszechświatów. Zarządzany przez administratorów, rządców, opiekunów, tzw. wszelkie władze i potęgi niebios. W Biblii mamy taki zapis szczątkowy:

List do Kolosan 1:16, Biblia Warszawska
Ponieważ w nim zostało stworzone wszystko, co jest na niebie i na ziemi, rzeczy widzialne i niewidzialne, czy to trony, czy panowania, czy nadziemskie władze, czy zwierzchności; wszystko przez niego i dla niego zostało stworzone.

W naszym pojęciu niezliczona ilość istnień.
Stworzono rozległą kreację. Wszystko od najmniejszej cząstki poprzez pierwiastki aż do materii. Stworzono wszystko, co jest potrzebne do osiągnięcia pewnego celu.
Nasz wszechświat miał swoje zadanie. Jak wielka fabryka, mająca sektory, działy i komórki, tak i nasz wszechświat został podzielony na takie sektory. Wszystko rozwijało się we właściwym kierunku. Istniała wszechobecna świadomość istnienia istoty, nazywanej Niewidzialny, Stwórca, Źródło, Uniwersum itp. aż do pojęcia Bóg. Na tych domenach nie istniało pojęcie bezbożność. Wszyscy wiedzieli o Nim i wszyscy zmierzali do Niego jako Doskonałości, Ideału, Piękna, Prawdy, Miłości, Absolutu, Życia, Źródła.
Wszystkie wszechświaty zostały połączone oddzielną siatką i tak powstała sieć Ducha. Nasz wszechświat podzielono na sektory i obwody. Bezpośrednim władcą sektora, mieszczącego w sobie naszą galaktykę, został ambitny syn pewnej rasy istot, dobrze znany nam jako Lucyfer. Zarządcą galaktyki, w jakiej żyjemy, został Szatan, a bezpośrednim zarządcą Ziemi istota, znana nam jako Diabeł. Tylko Lucyfer zachował swoje oryginalne imię. Wszyscy pozostali w rejestrach niebios znani są pod innymi imionami. Posługuję się terminologią ludzką, bo przemawia do nas najbardziej.

Realizacja planu przebiegała pomyślnie poza dwoma małymi incydentami. Wydarzyły się one, ponieważ cały system wszechświatów opierał się na tzw. wolnej woli. Była to przygoda poznawania tego, co opisałem powyżej w skrócie, czyli Boga. Tam, gdzie istnieje wybór i wolna wola, bardzo łatwo o nieporozumienie. Tak też się stało. Lucyfer należał do pewnej rasy istot, mającej za zadanie administrowanie sektorami wszechświatów. Z tej samej rasy istot pochodzili jego dwaj bracia, którzy pobłądzili i zanim wrócili na właściwą drogę, doszło do 2-ch małych, lokalnych tzw. buntów, które szybko zostały stłumione przez błądzących władców, kiedy pojęli co zrobili.

Wszystko szło w dobrym kierunku, ale w umyśle Lucyfera pojawiła się pewna idea, która powoli rozwijała się.
Wszyscy wiedzieli o tzw. ciemnej jaźni. Mówiono legendy o czymś, co nazywano niewidzialna ciemność.
Tak jak mi pokazano są to żywe, niewidzialne dla istot, widzących światłem, istoty.
Niewidzialne także dla widzących pełnym spektrum światła.
W cichy sposób Lucyfer został przekonany do pewnej idei, z którą podzielił się z Szatanem. Minęło trochę czasu zanim Szatan przemyślał tą ideę i stał się jej rzecznikiem. Podzielił się tą ideą ze swoimi podwładnymi, znanymi nam jako: Abadon, Belzebub i Diabeł. Ci bardzo utalentowani, sympatyczni, bystrzy i niesamowicie wnikliwi synowie Boży ulegli sofistyce ciemnej jaźni, jaka zawładnęła umysłem Lucyfera i sami stali się jej ofiarami.
Doszło do proklamowania SAMOSTANOWIENIA.

Lucyfer i jego kompani zorientowali się, że popełnili błąd, ale ciemność, ciemna jaźń, tak zawładnęła Lucyferem i jego kompanami, że nie byli w stanie oprzeć się tej żywej, ciemnej istocie, zwanej duma, pycha, itp.
Duma nie pozwoliła Lucyferowi na pokorne przyznanie się do błędu.
Strach przed utratą stanowiska otworzył drzwi dla kłamstwa i tak doszło do oficjalnego buntu w niebiosach.
W jednej chwili wyższe władze postanowiły odłączyć od Ducha sektor, w jakim znalazła się Ziemia wraz z innymi 490 planetami rozwojowymi. Duch jest doskonałym przewodnikiem komunikacji i powstała obawa, że bunt jak zaraza rozprzestrzeni się na wszelką kreację. Obwody zostały zamknięte. W ten sposób Ziemia znalazła się w obwodzie odizolowanym, poddanym kwarantannie. Podjęto decyzję ratowania i podtrzymania życia na odizolowanych światach poprzez materialnych synów i córki. Wszelkie obwody Duchowe były wyłączone. To tak samo jakby teraz padła cała sieć komunikacji na Ziemi, zostalibyśmy tylko z wiedzą lokalną, zdobywaną bezpośrednimi rozmowami z tymi, którzy byli w innym miejscu niż my.

Na Ziemi z misją ratunkową pojawiają się, inkarnowani w dorosłym ciele, Adam i Ewa. Prace idą bardzo ciężko. Ludzie są oporni i łatwo ulegają ciemnej jaźni. Tym bardziej, że pozostały personel stoi po stronie buntu. Diabeł, dzięki swojej bystrości, doprowadza do wypaczenia celu, jaki ma osiągnąć Adam i Ewa, i w następstwie pewnych dramatycznych wydarzeń Adam i Ewa odstępują od celu misji. Nie biorą udziału w buncie, ale zostają uznani za odstępców.

Co mi wyjaśniano, żebym uświadomił sobie, że nie mieli kontaktu z Duchem. Byli na Ziemi ze zdobytą wiedzą niebios i jednak, w obliczu panującej na Ziemi ciemnej jaźni nie byli w stanie się jej oprzeć. Przypomina mi się program „BIG BROTHER”. Widziałem w tym programie ludzi, żyjących w naszym społeczeństwie, ale zamkniętych w odizolowanym świecie i jak oni ulegali tamtejszym realiom. To właśnie taka podobna sytuacja przydarzyła się Adamowi i Ewie.

Część personelu Diabła nie uległa sofistyce ciemnej jaźni i odłączyła się od buntowników. Ta część próbowała za wszelką cenę uratować już rozmnażające się plemiona ludzkie. Bunt trwał, ludzi na Ziemi przybywało, a ciemna jaźń bardzo szybko opanowywała ludzkie umysły. Podjęto próby ratowania ludzkości, nauczając prawd o wszechświatach, światach, administracjach, zadaniach, celach itp. Ludzkość nie pojęła tych nauk i powstał obraz światów materialnych i duchowych, duchów, aniołów i demonów. O buncie opowiadano sobie jako o wojnie bogów, tytanów. Więcej, zaczęto czcić i wzywać do pomocy upadłych administratorów, widząc ich jako silne istoty światów duchowych. Tak powstała na Ziemi szeroka gama różnych zaklęć, modlitw i sposobów kontaktowania się z wyższymi istotami. Ziemia pogrążała się w chaosie ciemnej wiedzy. Wszelkie nauki Adama zostały spaczone, przekręcone i tak powstało pojęcie dobra i zła, niebios i piekła.
I tak człowiek stoczył się i upodlił. Poddał się pod władanie fałszu i kłamstwa.

W wyższych światach podjęto decyzję, że Syn Boga zstąpi na Ziemię. Inkarnuje się w ciele ludzkiego dziecka i przyniesie w odpowiednim momencie, wybawiającą od tej ciemności, prawdę. Zanim to się stanie, rasa istot od sytuacji krytycznych wysłała na Ziemię swojego przedstawiciela, który inkarnował się w dorosłe ciało ludzkie.

W następnym wpisie opiszę przybycie na Ziemię Melchizedeka i czas tuż przed jego przybyciem, i czas przed narodzinami na Ziemi Jezusa.

NIEZIEMSKIE NAUCZANIE O CZŁOWIEKU

Mój osobisty opiekun i przewodnik zabrał mnie do innego materialnego, rozwijającego się świata. Trafiliśmy do lokalnej szkoły.
Temat nauczania:
NAUKA O CZŁOWIEKU.

Mój towarzysz powiedział:
„Posłuchaj, co naucza się o człowieku w wyżej rozwiniętych światach, może wyciągniesz jakieś korzystne, dobre, budujące dla siebie wnioski”.

Nauczyciel powiedział do uczniów:

„Dzisiaj chcę zaprezentować wam skomplikowane, bezsensowne i nieistotne sposoby myślenia na planecie, zwanej przez jej mieszkańców Ziemia, gdzie jak wiecie żyją ludzie, którzy mieli przywilej goszczenia u siebie boskiej osobowości. Jak już wiecie, zostali łaskawie nawiedzeni przez najwyższego syna Boga, który spotkał tam tak prymitywne formy wartości i myślenia, że w konfrontacji z boskimi standardami, jakie sobą reprezentował, został uznany za bluźniercę, złoczyńcę i został zabity. Wg czasu ziemi minęło 2 tys. lat i świadomość ludzi dalej oparta jest na błędnych mniemaniach i wartościach, które są wątpliwe i nie można im ufać, jako przewodnikom do zdobywania wyższych realnych wartości. Skupcie się i wytężcie swoje umysły, bo zaprezentuję wam tak osobliwe i skomplikowane myślenie i tak dla nas obce, że bez skupienia i wnikliwości możecie nie zrozumieć tak zagmatwanej świadomości.
Ludzie uważają, że pokaz wyspecjalizowanych umiejętności, u nich zwanych cudami, świadczy o wysokiej duchowości.”

Już po tym pierwszym przykładzie cisza została przerwana przez wszechobecne szepty, wyrazy zdziwienia i zdumienia. Widziałem, że to, co dla mnie jest całkowicie zrozumiałe, dla nich było jakby bajką, szokiem, jakby nie uwierzyli, że tak można myśleć.
Nauczyciel nauczał dalej:
„Cieszą się przywilejami, posiadają władzę i nie odmawiają jej używania w celu wyniesienia samego siebie.”

Wtedy na ścianie zobaczyłem taki „propagandowy” napis i chociaż był pisany w nieznanej na ziemi formie, zrozumiałem każde jego słowo.

Było tam napisane:

„Cechy wysokiej cywilizacji:

– POSIADAĆ WOLNOŚĆ BEZ WYŁĄCZNOŚCI
– CIESZYĆ SIĘ PRZYWILEJAMI BEZ ICH NADUŻYWANIA
– POSIADAĆ WŁADZĘ I NIEUGIĘCIE ODMAWIAĆ JEJ UŻYCIA W CELU WYNIESIENIA SAMEGO SIEBIE”.

Nauczyciel kontynuował:
„Ludzie uparcie wierzą, że do naczynia litrowego wleją 1,5 litra.

Wtedy zobaczyłem inną tablicę na ścianie, gdzie było napisane:
„DUCHOWA IDEA NIE MOŻE BYĆ MECHANICZNIE WTŁOCZONA DO NIEUDUCHOWIONEGO MATERIALNEGO UMYSŁU”.

Nauczyciel kontynuował:
„Podświadomie wierzą, że inteligencja jest substytutem prawdziwego charakteru. Ten, kto wypowiada wzniosłe wyspecjalizowane słowa, które do końca sam nie rozumie, jest przez nich uznawany za inteligentnego.”

Widziałem ogólne poruszenie na sali, jakby szok i niedowierzanie. Zrozumiałem, że ta cywilizacja żyje w innej „propagandzie”, nie zrozumcie źle tego znaczenia, ale zobaczyłem, że od urodzenia wpaja im się kompletnie inne wartości i jako człowiek, uczciwie patrzący na wszystko, co mnie otacza i szczerze bez zastrzeżeń szukający prawdy, przyznałem ich ideologii i filozofii wysoką punktację. Tak, używanie pięknych naukowych słów nie oznacza, że jest się naukowcem lub używanie języka sztuki nie oznacza, że jest się kulturalną osobą. To charakter mówi o nas, kim jesteśmy. Tak, jak owoce drzewa mówią jakie to jest drzewo, jabłoń czy grusza.
Nauczyciel kontynuował na temat wielu pojęć, nie wszystkie rozumiałem, część była tak kompletnie przeze mnie nie zrozumiała, że nawet ich nie pamiętam. Im więcej słuchałem, tym bardziej nie pojmowałem o czym się mówi. Nauczyciel wgłębiał się w tematy niedostrzegalne przez nas i wtedy zrozumiałem, że gdyby doszło do próby dialogu ludzi z nim, to byłoby to jak próba rozmowy człowieka z psem. Zrozumiałem, że wiele musi zmienić się w naszej mentalności, systemy wiary, wartości, filozofia muszą rozwinąć się na wyższe poziomy, prawdziwie rzeczywiste, bo obecnie żyjemy w utopii. Jak to Jezus, kiedy był na ziemi, wypowiedział się o ówczesnych władcach:

Ew. Marka 10:42, Biblia Warszawska
Ale Jezus przywoławszy ich, rzekł do nich: Wiecie, że ci, których uważa się za władców narodów, nadużywają swej władzy nad nimi, a możni ich rządzą nimi samowolnie.

Czytając ten werset już jako dziecko zrozumiałem, że w tle Jezus znał i akceptował inne wartości władzy, które były rzeczywiste, a to, co jest rzeczywiste to istnieje. Nierzeczywistość nie istnieje, jeśli tak jest, to jest tylko chwila i każdy, kto trwa w tym stanie nie będzie istniał. Przykładowo: nierzeczywistość jest to chwila samobójcza pomiędzy rzuceniem się z dachu a rozbiciem na chodniku.

Usłyszałem takie słowa pełne zdumienia i niezrozumienia dla sposobów myślenia człowieka:
„Czy wiecie, że ludzie w obliczu trudności i problemów trwożą się i załamują. Te sytuacje stanowią wyzwanie dla miernoty i pokonują trwożnych.”

Na ścianie był napis:
„CZCIMY TRUDNOŚCI I PROBLEMY, BO SĄ DAREM OJCA NAJWYŻSZEGO DLA JEGO ROZWIJAJĄCYCH SIĘ DZIECI,
CZCIMY TRUDNOŚCI, PONIEWAŻ SĄ STYMULATORAMI ROZWOJU OSOBOWOŚCI NA WZÓR NAJWYŻSZEGO OJCA DOSKONAŁEGO”.

Widziałem wiele tablic i słyszałem wiele wzniosłych wypowiedzi:

„UMIAR OZDABIA WDZIĘKIEM, A DZIAŁANIE OBDARZA NIEOGRANICZONYMI SIŁAMI

OJCIEC DAJE SIŁY SŁABEMU I MOC W OBFITOŚCI BEZSILNEMU

KTO NIE DOZNAŁ NIESZCZĘŚCIA, JEST NIESZCZĘŚLIWY

MĄDROŚĆ NABYWA SIĘ TYLKO W CIERPIENIU

JEDNA Z GŁÓWNYCH DYREKTYW NIEBIOS – UDZIELAJ RADY TYLKO WTEDY, KIEDY CIĘ O TO PROSZĄ

PAMIĘTAJ, PRZED OBLICZEM OJCA NAJWYŻSZEGO ZACHOWUJ CIERPLIWOŚĆ – NIECIERPLIWOŚĆ JEST TRUCIZNĄ

TEN, KTO IDZIE W POSTĘPIE, IDZIE INDYWIDUALNIE – PRZECIĘTNY ZNAJDUJE SIĘ W TŁUMIE

BŁOGOSŁAWIONY, KTO UMARŁ – ŚMIERĆ MATERIALNA WZBOGACA O ŚWIADOMOŚĆ PRZETRWANIA

DZISIEJSZE CZYNY KSZTAŁTUJĄ TWOJE JUTRZEJSZE PRZEZNACZENIE”.

Na koniec oprowadzania mój przewodnik powiedział do mnie:

„Nie jesteś w stanie pojąć ani zrozumieć z jakimi osobliwymi rodzajami problemów te wysoko rozwinięte istoty mają do czynienia. Mądrość Boga obdarza tylko taką miarą problemów, jakie przy całym swoim wyposażeniu, jesteś w stanie znieść. Na waszym ziemskim poziomie nie pojmiecie tych problemów ani sposobów ich rozwiązywania, będą dla was jak bełkot lub jak święte słowa, w zależności od tego, jakim jesteś człowiekiem. Bezbożny uzna to za bzdury, a pobożny za słowa tak wzniosłe, że aż nie godne powtarzania. To, co zobaczyłeś, przydarzyło się już pewnemu człowiekowi, który był na prymitywnym poziomie rozpoznawania Boga i zostało to zapisane w waszej Biblii tak, jak on to odczytał wg jego wzorów myślenia:
2 List do Koryntian,  Biblia Warszawska
12:2  Znałem człowieka w Chrystusie, który przed czternastu laty – czy to w ciele było, nie wiem, czy poza ciałem, nie wiem, Bóg wie – został uniesiony w zachwyceniu aż do trzeciego nieba.
12:3  I wiem, że ten człowiek – czy to w ciele było, czy poza ciałem, nie wiem, Bóg wie –
12:4  Został uniesiony w zachwyceniu do raju i słyszał niewypowiedziane słowa, których człowiekowi nie godzi się powtarzać.

W innym miejscu waszej Biblii w Ew. Jana macie zapisane takie słowa:
3:31  Kto przychodzi z góry, jest ponad wszystkimi, kto z ziemi pochodzi, należy do ziemi i mówi rzeczy ziemskie; kto przychodzi z nieba, jest ponad wszystkimi,
3:32  Świadczy o tym, co widział i słyszał, lecz nikt nie przyjmuje jego świadectwa.

List do Hebrajczyków 5:13, Biblia Warszawska
Każdy bowiem, który się karmi mlekiem, nie pojmuje jeszcze nauki o sprawiedliwości, bo jest niemowlęciem;

Zobaczyłem, że ta cywilizacja żyje na całkiem innym poziomie życia materialnego i duchowego.
Jednak zadziałało we mnie wcześniejsze wyszkolenie przez Ducha i ani nie zatrwożyłem się ani nie zmartwiłem się naszym obecnym stanem duchowym. Wiem i zdaję sobie sprawę z tego, że jestem uczącym się synem Boga, który karmi się pokarmem niebios, a rozwój duchowy jest wspaniałą przygodą, tworzącą piękną świadomość na obraz doskonałego przykładu i wzoru, jakim jest umiłowany syn Boga Jezus Chrystus.
Pośpiech to zły doradca i przewodnik, pcha w ramiona frustracji i bezsensu, a te pogrążają niedoświadczone i niecierpliwe osobowości, i to, co miało być doliną krzemową staje się doliną łez.
Na koniec zrozumiałem, że nikt na sali nas nie widział ani nie odczuł. Mój przewodnik doskonale nas zamaskował.
Zrozumiałem, że to był tylko wycinek jednej z lekcji.
Mam nadzieję, że to, co piszę w jakimś stopniu pomaga wam w waszym osobistym wszechstronnym rozwoju.
Droga przed nami jest fajna i ekscytująca.

Chmurka tagów

%d blogerów lubi to: