Serdecznie witam wszystkich! Strona ta przeznaczona jest tylko dla ludzi odważnych, śmiało stojących w obliczu NIEZNANEGO, nie bojących się NIEPOJĘTEGO, wolnych od ludzkich wyobraźni i mniemań na temat duchowści i Boga oraz celu naszego istnienia. Strona ta nie jest przeznaczona dla zniewolonych tradycją ludzką oraz tych co nie poszukują uczciwie PRAWDY. Tutaj są umieszczone informacje od bezcielesnych, wielowymiarowych ISTOT ŚWIATŁA na temat nadchodzących REWOLUCYJNYCH zmian ŚWIADOMOŚCI ludzkości pomagających w osiągnięciu celu naszego obecnego przeznaczenia, DOSKONAŁOŚCI. Osiągnięcie statusu istoty SUWERENNO-INTEGRALNEJ.

Posts tagged ‘śmiercią’

KOMPATYBILNOŚĆ

Dzisiaj dowiedziałem się, że zmarł syn mojego znajomego.
Syn, okaz zdrowia, dowiedział się kilka tygodni temu, że ma raka i w przeciągu trzech tygodni zmarł.
Uruchomił KOD ŚMIERCI.
Ojciec, wierzący w Boga, został zupełnie sam, przeżył wszystkich bliskich.
Napisałem „Boga” dużą literą ze względu na szacunek dla realnego, rzeczywistego Boga, ale w tym przypadku i wielu innych, zupełnie świadomie, mógłbym napisać małymi literami „boga”, ponieważ wiele religii, wielu ludzi oddaje cześć, uwielbienie i poważanie wytworowi swojej wyobraźni. Ich pojmowanie i rozeznanie nie ma nic wspólnego z prawdziwym Bogiem.
Gorliwy chrześcijanin, ojciec, wołał do Boga tak głośno, że ludzie na klatce schodowej w bloku, gdzie mieszkał, słyszeli jego modlitwy pełne próśb i błagań.
I co się stało?
Nic.
Syn umarł.
Można sobie pomyśleć: Boga nie ma.
Inni mogą pomyśleć: ale wredny jest ten Bóg, złośliwy i bezwzględny.
Ja, pod wpływem moich osobistych przeżyć i dotychczasowych doświadczeń, widzę to inaczej.
Ten Bóg jest realny, ale my nie osiągnęliśmy podstaw poznania Go i czcimy swoje wyobrażenie, które jest głuche i nieme, i nie odpowiada, ponieważ ono nie istnieje, ono nie żyje.
Trzeba taką wyobraźnię porzucić jak najszybciej, pozbyć się jak kleszcza.
To wydarzenie zainspirowało mnie do głębszej analizy życia, jakie nam udzielono chwilowo na tej planecie.
Niedawno usłyszałem głos, który powiedział do mnie:
„Dam ci mądrość, dzięki której przybliżysz się do mnie”.

Te zdanie zainspirowało mnie do dążenia do osiągnięcia tej mądrości, co umożliwia pojęcie, daje zrozumienie, chociaż częściowo, Niepojętego.
W obliczu takich tragedii możemy nacinać sobie żyły, wznosić gorliwe modlitwy, robić wszelkie zabiegi, ale to nie działa, jeśli, mówiąc językiem religijnym, nie jesteśmy z Bogiem.
Ja wolę nową frazeologię.

KOMPATYBILNOŚĆ.
Bez nowych uaktualnień, bez odpowiedniego softu, bez poszerzonych aplikacji i trwałego łącza z siecią, jesteśmy na zewnątrz i bez tego niezbędnego systemu nic nie ściągniemy z sieci.
Cały dzień o tym zdarzeniu myślę. Zainspirowało mnie do rozmyślania.
Człowiek wierzący, co on teraz myśli?
Dlaczego tak się stało?

Chrześcijanie, by się uspokoić, w obliczu takiej sytuacji, tłumaczą sobie, że pewnie była taka wola Boga i już. Takie podejście nic nie przynosi do rozwoju i nie przybliża do Boga.
Siedziałem i myślałem sobie o tym całym zdarzeniu. Byłem tak skupiony i emocjonalnie napięty, aż poczułem w sobie poruszenie Ducha, który powiedział mi:

PROBLEMY CIĘ OŻYWIĄ,
TRUDNOŚCI ORZEŹWIĄ,
ROZCZAROWANIE ZAINSPIRUJE,
PRZESZKODY BĘDĄ STYMULOWAĆ,
WYZWANIE DODA CI SIŁ,
AŻ DOTRZESZ DO UMYSŁU, KTÓRY WIDZI TO,
CO NIEWIDZIALNE I UJRZYSZ WIELKIE ŚWIATŁO ŻYCIA.
NASYCISZ SIĘ JEGO POZNANIEM I STANIESZ SIĘ JEDNOŚCIĄ Z NIM
I JUŻ NIC NIEMOŻLIWEGO NIE BĘDZIE DLA CIEBIE.
JAK TO MÓWICIE, STANIESZ SIĘ WIERZĄCYM.

Wtedy przez chwilę, mgnienie oka, zobaczyłem jakby myśli, wolę, pragnienia Boga. Zobaczyłem, że Bóg chciał stworzyć wielkie istoty, wielkich swoich synów i jedyną możliwością stworzenia takiej silnej klasy istot o specjalnym wyposażeniu jest stworzenie warunków, które sprzyjają dwoistości. Innej drogi nie ma. Jest to jedyny słuszny, trwały, doskonały sposób stwarzania synów Boga. Zobaczyłem, że On bardzo chce nam pomagać, ale my tkwimy w takich obszarach świadomości, która nie pojmuje podstaw Boga i zrywa wszelkie próby połączenia, jakie nawiązuje z nami, mieszkający w nas, boski Duch. Jesteśmy dalej w procesie stwarzania synów Boga. Dla nas, istot czasu, trwa to tysiące lat. Dla bezczasowego Boga po prostu staje się. Różne pojęcia. My widzimy proces, właśnie bierzemy w nim udział. W mitycznym raju nie ma czasu. Jest to obszar wolny od takich ograniczeń. My żyjemy w pewnym ograniczonym rodzaju świadomości.

Zobaczyłem, że Bóg chce byśmy byli w jedności z Nim, ale zanim to się stanie, każdy osobiście musi sam dojść do tych obszarów umysłu, które zaczynają rozpoznawać Boga, a potem zostanie obdarzony z niebios świadomością poszerzoną.
Innej drogi nie ma.
Kiedy dotrzemy do umysłu, widzącego Boga zostaniemy poddani poszerzeniu świadomości i nasze postrzeganie kosmosu i wszelkich przejawów Boga nabierze innego znaczenia. Poszerzone świadomości zapanują nad tym, co teraz jest niemożliwe.
Jednak ten poziom jest możliwy na tym świecie.
Mądrość, która przybliża do Boga.
Dzięki niej możemy być kompatybilni z Bogiem.

Nauka może poznawać wszelkie prawa świata i kosmosu, ale jeśli nie pozna natury Boga, te odkrycia zamienią się dla tych odkrywców w śmierć.
Tak to zostało przez Boga urządzone. Wiedza musi iść w parze ze zrozumieniem, czyli duchowością. To jest gwarancją prawości i tylko prawi uzyskają to, co prawe.
Poznawanie, bez duchowości, praw fizyki, biologii, chemii, energetyki i wielu jeszcze nie odkrytych sił, gwarantuje szybką śmierć ludzkości.

Istoty światła, towarzyszące mi, powiedziały:
„Ten świat, w jakim żyjesz, jest odbiciem Rajskiej rzeczywistości i jeśli chcesz mieć wpływ na ten świat, musisz dotrzeć do Rajskiej rzeczywistości, scalić się z nią i ją zmieniać. Wtedy zmieni się jej odbicie, twój świat.
Spiesz się i ty, bo możesz nie zdążyć i jeszcze cię jakaś choroba może pokonać. Spiesz się, by dotrzeć do tych Rajskich świadomości, by panować nad pełnią. To jest przeznaczenie i dziedzictwo synów Boga.”

Obecnie Duch mnie oducza tego, co nabyłem od urodzenia, tego, czego nauczyłem się w społeczeństwie, tego, czego nauczyłem się w kościele. Duch mnie oducza myślenia, jakie mi wpajano w kościele. Opróżnia mnie. To, czego nauczyliśmy się, działa w nas na naszą szkodę. Zobaczyłem, że w obliczu chorób i wypadków złudna pewność znika jak dom, zbudowany na piasku, kiedy podmyją go wody.
Jestem poszukiwaczem i szukam wyższej, doskonalszej, realnej duchowości.
Prawdziwego życia.
Realnego Boga, a nie wytworu fantazji, wyobraźni.
Nie chcę być zaskoczony.

PROBLEMY MNIE OŻYWIAJĄ, TRUDNOŚCI ORZEŹWIAJĄ, ROZCZAROWANIE INSPIRUJE, PRZESZKODY STYMULUJĄ DO SZUKANIA NOWYCH ROZWIĄZAŃ, WYZWANIE DODAJE MI SIŁ.
NABYWANA WIEDZA MÓWI O MĄDROŚCI, KTÓRA PRZYBLIŻA DO BOGA.

Nie godzę się na łudzenie się i tłumaczenie sobie wolą Boga wszelkich przejawów dwoistości.
Chcę to poznać, zobaczyć, duchowo zrozumieć i zapanować nad Rajską rzeczywistością.
Świat, w którym żyję, spełnia wszystkie warunki, potrzebne do osiągnięcia tego celu.

Reklamy

ZDĄŻYĆ PRZED ŚMIERCIĄ

Rak kosi moich znajomych. W tym roku już 3 znajome mi osoby zmarły z powodu raka. Kilka dni temu zmarła moja koleżanka, żona mojego kolegi. Oboje uważali, że są ludźmi wierzącymi w Boga. Dwa lata temu dostałem wyraźną informację, że nie jest wolą tego Boga, by koleżanka zmarła z powodu raka. Kilka miesięcy temu dostałem informację od istot nam pomagających, że ona umrze, bo nie udało się wytworzyć w niej wiary, niezbędnej do zaistnienia fenomenu ruchu energii czy, jak wolą ludzie wierzący, ruchu mocy lub cudu. Dla mnie energia i moc to jedno i to samo, z tym że moc to jest takie archaiczne słowo i w obliczu obecnej świadomości naukowej może oznaczać ilość koni w silniku lub gigawaty prądu.

Zobaczyłem, że są pewne prawa, uruchamiające fenomen ruchu energii tak, by ona w bardzo szybkim czasie uporządkowała to, co uległo zaburzeniu. Oczyściła od zakłóceń. Ta energia przywraca pierwotny stan tzw. programu. Nie oznacza to, że chory człowiek wraca do poziomu plemnika i poniżej. Nie odmładza nawet o rok. Po prostu ta energia jest uniwersalna i przywraca odpowiednio do wieku stan harmonii organizmu tak, jak go stwórca zaprogramował. Rak to zmutowane własne komórki i dlatego system obronny organizmu nie atakuje ich, bo nie rozpoznaje ich jako zagrożenie, ponieważ są to własne komórki, tylko że uległy zmutowaniu i doprowadzają do samozniszczenia, a jednak nasz organizm nie traktuje tego jako samozniszczenie aż do ostatniego tchu. Jest to jak wirus działający od środka.

Wiara jest to skutek, wynik, suma pewnego wykształcenia uduchowionego umysłu. Wiara powstaje ze słuchania Ducha Prawdy, a ten mówi inaczej, niż zostaliśmy nauczeni na tej Ziemi. Zawsze dochodzi do konfliktu Duch a umysł materialny.

Jakiś czas temu sam o sobie usłyszałem, od istoty duchowej, taką wypowiedź: „Jesteś jeszcze na za niskim poziomie duchowym, by móc się sam uleczyć”. Ta wypowiedź mnie zastanowiła i do tej pory zastanawia. Zainspirowała mnie do szukania tej wiary, jak mniemam, takiego stanu harmonii świadomości mojej ze świadomością Ducha, by powstała nadświadomość, która góruje, czyli panuje nad wszystkim i nic nie może wywierać na taką osobę wpływu. O tym mówił Jezus, jak był na Ziemi, że ci, co „wierzą w Niego” będą tacy jak On, a nawet większe rzeczy będą robić, bo On już musi odejść z tego świata. Tylko co to takiego „wierzyć w Niego”?

Anioł powiedział mi: „Nie udało nam się wytworzyć w niej wiary, musi umrzeć naturalnym biegiem.”
Śmierć ziemska w obliczu niebios nie oznacza przegranej i końca osobowości.
Ja jednak szukam tej nadświadomości, tego unikalnego superumysłu, i dążę do wykształcenia tak mojego umysłu, aby był wolny od wpływu praw tego świata. No i prawie mi się udawało, ale powstał jeszcze jeden dylemat, jeszcze jedno największe prawo niebios stanęło mi na drodze.

Pewnego dnia, niedawno, ponieważ nie ustaję w poszukiwaniu wyższej duchowości, nagle obok mnie pojawiła się istota niebios i powiedziała tak:
„Jesteś już blisko stanu nadświadomości, panującej nad pełnią. Będziesz mógł zarządzać energiami tak, by, jak to mówicie, uzdrawiać. Czy wtedy wykorzystasz tą wiedzę i siłę do tego, by zniewalać swoich bliskich?”
Istota jak pojawiła się nagle, tak zniknęła nagle.
No i przypomniało mi się co Jezus mówił o 2 największych prawach Niebios.

Drugie prawo: MIŁUJ BLIŹNIEGO SWEGO, JAK SIEBIE SAMEGO.
Wtedy też do umysłu weszły myśli, pokazujące zagrożenie subtelnego panowania nad bliźnim.
To mnie zahamowało, a jednocześnie wiem, że mądrość Boga „szaleńcowi” nie da mocy, „szaleniec” to ten, co nie miłuje swojego bliźniego, a miłowanie bliźniego to nie jest taka oczywista sprawa, to jest głębokie pojęcie. To jest wysoki stosunek pełen szacunku i nie naruszający woli i suwerenności drugiego człowieka, więcej, nie może to wywierać wpływu na rozwój duchowy takiego człowieka. Nie można narzucać swoich poglądów ani ingerować w poglądy innej osobowości. Pozostaje wzór, jaki zobaczyłem obserwując zapisane życie Jezusa Chrystusa, kiedy był na Ziemi, oraz obserwując z własnego doświadczenia stosunek do nas pełnej gamy istot, żyjących obok nas. Świat, do jakiego zmierzamy szanuje wieczne i niezniszczalne prawa, nadające życie wieczne.

Usłyszałem od istoty światła, ducha służebnego, działającego na Ziemi:
„Często nie udaje nam się wytworzyć w człowieku wiary, zaufania, odpowiedniego wymaganego poziomu duchowego, bo życie niesie sytuacje i zdarzenia, nad którymi nie mamy władzy i też nie chcemy mieć, by nie ingerować w wolę Ojca. Często jednostka, na której skupiamy uwagę i udzielamy wszelkiej pomocy, jest w sobie tak skonfliktowana, że nie udaje nam się zdążyć przed śmiercią w wyedukowaniu duchowości i podniesieniu świadomości takiej osobowej jednostki. No cóż, takie jest życie i żyjemy dalej. Nasze trudności wynikają z tego, że musimy wpierw nauczyć wrażliwości na subtelne sygnały, „zaloty” Ducha Wiecznego Boga, a potem edukujemy progresywnie. Jesteśmy zmuszeni do wielkiej kreatywności, ponieważ często w takiej ludzkiej osobowości jest wiele pragnień oraz instynktów, które są ze sobą skonfliktowane. Gdybyście mieli pod swoją opieką tak rozhisteryzowanego, rozdwojonego lub roztrojonego osobowościowo podopiecznego, to byście nas lepiej rozumieli. Dla nas jest to sztuka, by z takiego chaosu zrobić porządek jeszcze przed śmiercią materialną”
.

W następnym wpisie opiszę moje własne spostrzeżenia z kontaktów osobistych z tymi istotami.
Rozumiem, tak mi się wydaje, że rozumiem to, co mówią i widzę w sobie wiele skonfliktowanych poglądów, dążeń, pragnień i chcę jak najszybciej doprowadzić do harmonii stan mojego ducha tak, by móc efektywnie pomagać innym w tej wiecznej drodze wznoszenia się lub, jak kto woli, zmierzania do środka, do centrum, do źródła naszego istnienia.

Chmurka tagów

%d blogerów lubi to: