Serdecznie witam wszystkich! Strona ta przeznaczona jest tylko dla ludzi odważnych, śmiało stojących w obliczu NIEZNANEGO, nie bojących się NIEPOJĘTEGO, wolnych od ludzkich wyobraźni i mniemań na temat duchowści i Boga oraz celu naszego istnienia. Strona ta nie jest przeznaczona dla zniewolonych tradycją ludzką oraz tych co nie poszukują uczciwie PRAWDY. Tutaj są umieszczone informacje od bezcielesnych, wielowymiarowych ISTOT ŚWIATŁA na temat nadchodzących REWOLUCYJNYCH zmian ŚWIADOMOŚCI ludzkości pomagających w osiągnięciu celu naszego obecnego przeznaczenia, DOSKONAŁOŚCI. Osiągnięcie statusu istoty SUWERENNO-INTEGRALNEJ.

Posts tagged ‘prawda’

HOLODEK

Znowu milczałem, bo jestem wręcz zalany wiedzą wielopoziomową i to, co piszę jest próbą przetłumaczenia na język ludzki tej wiedzy, jaką otrzymuję.
To, co opisuję od kilku lat nie da się pojąć czytając jeden lub kilka wpisów.
Taka próba zrozumienia jest skazana na niepowodzenie i może wywołać wręcz odwrotny, niż zamierzony skutek.
Tak jak pisałem wcześniej, interesują mnie rzeczywistości nie tylko dostrzegalne oczami.
Niektórzy trafnie zauważyli, że czytając moje wpisy widzą przemianę, jaką przechodzę.
Tak właśnie jest.
Nie piszę wpisów jako guru, znający prawdę i tylko prawdę.
Ja doświadczam wielu niezrozumiałych dla mnie doznań i wielu zrozumiałych, i próbuję je opisać, by były inspiracją dla innych na ich własnej drodze doświadczania wyższych rzeczywistości.
Jestem uświadomiony przez istoty „nie stąd” i „z poza”, że jest realizowany pewien plan i właśnie zbliża się czas wzmożonej aktywności ludzi, którzy odpowiedzą na wezwanie tych istot „z poza”.
Od razu wyjaśnię, co znaczy „nie stąd” i „z poza”.
Posługuję się cytatami z Biblii i wyjaśnię dlaczego.
Tak jak wspominałem wcześniej, Biblia nie jest dla mnie Słowem Bożym, ale wierzę na podstawie osobistych doświadczeń, że zawiera w sobie Słowo Boże.
Obecnie patrzę na Biblię jako na program napisany przez Zarządców próbujących wg ich mniemania tworzyć swój plan, nie wiedząc, że w tle są wykorzystywani przez Prawdę, znaną nam jako Bóg, do czynienia swojej woli.

Ks. Kaznodziei Salomona 5:7, Biblia Warszawska
Jeżeli widzisz, że w kraju ubogi jest gnębiony i że prawo i sprawiedliwość są gwałcone, nie dziw się temu, bo nad wysokim czuwa wyższy, a jeszcze wyższy nad tamtymi.
Ewangelia wg Tomasza
16. Rządcy ziemscy byli przekonani, że to, co czynili, dokonywali swoją władzą i z własnej woli. W rzeczywistości jednak to Duch Święty potajemnie działał za ich pośrednictwem, czynił tak, jak Sam uważał za stosowne.

Biblia jako program Zarządców  jest zhakowana przez istoty „z poza” i dlatego zawiera tzw. Słowo Boże.

Dlatego robię z Biblią to, co doświadczony rybak zapuszczający sieci w morzu (Biblii) i wyciągający sieć pełną ryb przebiera i odrzuca to, co jest płotką, lub jest krabem czy wodorostem itp. Taki rybak odrzuca to, co dla niego jest bez wartości i wybiera to, co ma wartość odżywczą.
Tak ja korzystam z Biblii i słucham mieszkającego we mnie Ducha, który mi poddaje te nadpisane, zhakowane teksty, jakie czytałem i mam w pamięci wersety z Biblii i innych ksiąg, i dzięki temu widzę szerzej i dogłębniej pewne tematy.
Jestem miłośnikiem prawdy, nie cierpię fałszu.
Mam jakiś nie pochodzący z tego obecnego życia wstręt, odrazę do fałszu, wręcz muszę powstrzymywać się, bo nieprawość wywołuje u mnie duchową agresję.
Domyślam się po wielu objawach, że nie prowadzę pierwszego życia, to jest raczej moje któreś doświadczenie życia.
No ale nie chcę się rozpisywać nie na temat.

Po wstępie, czym jest dla mnie Biblia, już wiecie dlaczego nią się posługuję.

Jezus, będąc na Ziemi, przemycił wiele „dziwnych” wypowiedzi, które można zrozumieć tylko będąc na głębszym poziomie duchowym.

Ew. Jana 8:23, Biblia Warszawska
I rzekł do nich: Wy jesteście z niskości, Ja zaś z wysokości; wy jesteście z tego świata, a Ja nie jestem z tego świata.

Ew. Jana 18:36, Biblia Warszawska
Odpowiedział Jezus: Królestwo moje nie jest z tego świata; gdyby z tego świata było Królestwo moje, słudzy moi walczyliby, abym nie był wydany Żydom; bo właśnie Królestwo moje nie jest stąd.

No i są jeszcze inne wersety zawierające głębszą teść, ale zacytuję je później.
Widać wyraźnie pojęcie „nie stąd” „z poza”.
Opisuję ostatnio o materiałach WINGMAKERS  a szczególnie o 5-m wywiadzie Dr Nerudy dlatego, że sam obecnie jestem na tym poziomie doświadczania czegoś, co nazywam HOLODEK, a pojęcie to zaczerpnąłem z serialu STAR TREK, tam było takie pomieszczenie sterowane przez komputer, który wg pewnego zadanego mu programu uruchamiał świat iluzji, wyglądający na prawdziwy.
WMM (WingMakers Materiały) korelują z moimi obecnymi doświadczeniami związanymi z innymi sferami duchowości. Gdyby oni mieli dostęp do wiedzy, jaką ja mam, to zrobiliby niezłe zamieszanie w świecie obecnej religii.
Chociaż wydaje mi się, że są świadomi wiedzy starożytnej, ale widzę, że w ich planie jest informacja i dezinformacja.
Znowu wracając do Biblii, Jezus wyraźnie pokazuje, że my żyjemy w innym świecie i że On nie pochodzi z „tego świata” i wg starej frazeologii Jego Królestwo nie jest „stąd”.
Może trochę opiszę to, co widzę chaotycznie, ale wprawny poszukiwacz prawdy pozbiera kawałki i złoży te puzzle.
Mamy Jezusa, który mówi to, co powyżej.
Więcej, mamy tzw. kuszenie Jezusa i tam pada takie stwierdzenie z ust Diabła, po pokazaniu całego świata ludzi, mówi do Jezusa:

Ew. Łukasza, Biblia Warszawska
4:5 I wyprowadził go na górę, i pokazał mu wszystkie królestwa świata w mgnieniu oka.
4:6 I rzekł do niego diabeł: Dam ci tę całą władzę i chwałę ich, ponieważ została mi przekazana, i daję ją, komu chcę.

No i co, Jezus nie zaprzeczył ani nie wyśmiał go. Reakcja Jezusa jest znakiem, że Diabeł mówił prawdę, co do tego, że to jego świat i on tu rządzi.
Wynika z tego, że Diabeł jest prawowitym władcą tego świata i wszystkich państw, imperiów, unii itp., wg starej frazeologii władcą królestw Ziemi.
Więcej, widać, że władzę na Ziemi daje komu chce wg własnego „widzimisię” (Duch działający w tle).
W księdze Daniela mamy zapisaną próbę nawiązania kontaktu Daniela z Bogiem i po długim czasie Daniel otrzymuje odpowiedz poprzez jednego z aniołów, jaki przedarł się przez zasieki Zarządców, a mamy to zapisane tak:

Ks. Daniela, Biblia Warszawska
10:12 Wtedy rzekł do mnie: Nie bój się, Danielu, gdyż od pierwszego dnia, gdy postanowiłeś zrozumieć i ukorzyć się przed swoim Bogiem, słowa twoje zostały wysłuchane, a ja przyszedłem z powodu twoich słów!
 10:13 Lecz książę anielski królestwa perskiego sprzeciwiał mi się przez dwadzieścia jeden dni, lecz oto Michał, jeden z pierwszych książąt anielskich, przyszedł mi na pomoc, dlatego ja zostawiłem go tam przy księciu anielskim królestwa perskiego…

Tzw. książe anielski królestwa perskiego, nikt inny jak członek personelu  Zarządców.
Wynika z tego, że żyjemy w jakimś świecie, gdzie zza kulis rządzą jakieś nieznane nam istoty, realizujące swój plan.

Jezus mówił także o granicy pomiędzy tymi światami w ten sposób:
Ew. Łukasza 16:26, Biblia Warszawska
I poza tym wszystkim między nami a wami rozciąga się wielka przepaść, aby ci, którzy chcą stąd do was przejść, nie mogli, ani też stamtąd do nas nie mogli się przeprawić.

W Ewangelii Tomasza Jezus wypowiada takie słowa:
5 Rzekł Jezus: „Poznaj to, co jest przed twoim obliczem, a to, co ukryte przed tobą, wyjawi się tobie. Nie ma bowiem niczego ukrytego, co nie zostanie odkryte”.

Kilka wersetów wcześniej mówi:
2 Rzekł Jezus: „Niech ten, który szuka, nie ustaje w poszukiwaniu aż znajdzie. I gdy znajdzie, zadrży, a jeśli zadrży, będzie się dziwił i będzie panował nad Pełnią”.

Tak zacząłem patrzeć na to, co mam przed oczami i widzę, że mamy 23 chromosomy tworzące kod DNA, w obrębie tego kodu rozwijamy się fizycznie i intelektualnie. Zobaczyłem DNA zwierząt. Świat roślin itp.
Żeby się nie rozpisywać, zrozumiałem, że DNA, chromosomy itp. to jest język programowy. To jest program i w ramach tego programu wszystko działa.
Ten świat to wielki holodek.
I razem z nami ludźmi w tym holodeku są umieszczone całe zastępy tzw. aniołów, którzy po objawach, działaniu wszechświatów zorientowali się, że żyjemy w wyrafinowanym holodeku.
Oni próbują to nam powiedzieć.
Mają wielki problem do pokonania – nasz prymitywny umysł, który boi się, chodzi utartymi szlakami i jest krótkowzroczny, wręcz ślepy. I pogadaj tu z takim.
Szukają wyjścia, wyłomu i tym WYŁOMEM, tą BRAMĄ NIEBIOS (mój stary wpis pisany jeszcze słownictwem kościelnym, ale już wtedy próbowano mi pokazać to, co widzę teraz, wtedy nie udało się do końca, no bo właśnie musiałem „odprać” mózg z systemu kościelnego) jest Jezus, zwany Chrystusem, i dzięki Niemu dojdzie do połączenia tego, co „w górze” z tym, co „na dole”. O tym połączeniu opiszę w następnych wpisach.
On zhakował ten system i otworzył drogę do „niebios” i zapowiedział, że na Ziemię na ten świat pośle Ducha Prawdy, który objawi prawdę, a ona nas wyzwoli.
Czyli wynika z tego, że żyjemy w fałszu i wszystko, co czcimy, szanujemy i robimy wynika z programu  Zarządców czy jak mówi Dr Neruda jest to program Marduka.
Jednak najdobitniej o tym, że jest to program tworzący holodek mamy zapisane w Biblii w:

Ks. Izajasza 34:4, Biblia Warszawska
I wszystkie pagórki rozpłyną się. Niebiosa zwiną się jak zwój księgi i wszystkie ich zastępy opadną, jak opada liść z krzewu winnego i jak opada zwiędły liść z drzewa figowego.

Rozpływanie się,
Niebiosa zwiną się jak zwój księgi
opadanie (kojarzy mi się z cyframi opadającymi na dół jak w MATRIX)
To nic innego jak wyłączanie holodeku.
Ktoś to zhakuje i wyłączy ten program.
W filmie STAR TREK obrazowo widać bardzo ładnie wyłączany holodek.
Jak zwija się zwój księgi, ustaje działanie programu, jak w gasnącym świetle zasilacza odłączonego od źródła zasilania. Te wyłączenie mamy opisane wg starej frazeologii w ten sposób:

Ewangelia Tomasza: 40 Rzekł Jezus:
„Krzew winny zasadzono poza Ojcem, a ponieważ nie jest mocny, wyrwą go z korzeniami i zniszczeje”.  

W następnym wpisie WYŁOM będę kontynuował ten wielowątkowy temat.

SOFISTYKA ANIOŁA ŚWIATŁOŚCI

Wpis ten piszę, ponieważ kilka dni temu spotkałem się z człowiekiem bardzo wysoko postawionym w kościele protestanckim.
Powiedział, że po rozmowie ze mną zaraz klęknie i spyta się Boga, co On na to, co ja mówiłem.
Po tej wizycie usłyszałem od moich towarzyszy duchowych takie zdanie:
„Ten człowiek, jak i większość ludzkości, jest w niewoli sofistyki tzw. aniołów światłości, którzy udają Boga, by trzymać w złudzie ludzi. Ich sofistyka wygląda tak prawdziwie, że uległy temu „śpiewu syren” miliony ludzi.
On, wolny człowiek, uwierzył, że jest sługą i przyjął pozycję bezmyślnego sługi, który nic nie zrobi, jeśli Pan mu nie powie. Pyta się co ma zrobić, gdzie pójść, jak dojść i co zrobić, i jak to zrobi, to co ma się stać.
On nie ma świadomości synostwa Boskiego, więcej, nie pojmuje, że jest częścią Boga.
On nie bierze odpowiedzialności za swoje życie, zwala tą odpowiedzialność na domniemanego boga, jaki mu się wydaje, że jest prawdziwy.
Przecież Jezus, jak był na Ziemi, powiedział:
Ew. Łukasza 12:57, Biblia Warszawska
Dlaczego więc sami z siebie nie umiecie osądzić, co jest sprawiedliwe?

Wtedy dobitnie zrozumiałem, że istnieją siły udające Boga w celu oszukania niedoświadczonych, nierozumnych ludzi.
Siły te przybierają pozory „pobożności” i nauczają fałszu jako prawdy.
Prawdziwa prawda jest praktyczna i prowadzi do prawdziwej wolności, objawiającej się suwerennością każdej jednostki.

W Biblii jest zapisany taki tekst:
2 List do Koryntian 11:14, Biblia Warszawska
I nic dziwnego; wszak i szatan przybiera postać anioła światłości.

Siły te udają siły światłości, uzdrawiają choroby, pomagają w życiu codziennym tak, by osoba, której pomagają, miała niezachwiane poczucie, że pomaga jej Bóg. W rzeczywistości z Bogiem nie ma to nic wspólnego.
Tacy ludzie po części są wyzwalani z problemów, ale nie dostają od tych aniołów sił, by wznieść się wzwyż i żyć w wolności.

Poniżej jest mowa o tych istotach jako o zarządcach ziemskich.

Ewangelia wg Filipa
13. Ziemscy zarządcy chcieli okłamać ludzi; wiedzieli, że ludzie są jednego pochodzenia z rzeczywiście godnym. Wzięli określenia szlachetne i nazwali nimi rzeczy złe, aby w ten sposób okłamać ludzi i przywiązać do złego.
Następnie ci ziemscy zarządcy, jakby z łaski, proponują ludziom oddalanie się od „złego” i przywieranie do „dobrego”, tym, z którymi się kontaktują.
Ci rządcy ziemscy usiłują uczynić uprzednio wolnych ludzi niewolnikami na wieki.

14. Istnieją moce, które dają człowiekowi (władzę), nie chcąc go ratować. Czynią to (aby podporządkować go).

Wielu ulegnie tej sofistyce, przykład mamy w:

Ew. Mateusza 7:22, Biblia Warszawska
W owym dniu wielu mi powie: Panie, Panie, czyż nie prorokowaliśmy w imieniu twoim i w imieniu twoim nie wypędzaliśmy demonów, i w imieniu twoim nie czyniliśmy wielu cudów?
7:23 A wtedy im powiem: Nigdy was nie znałem. Idźcie precz ode mnie wy, którzy czynicie bezprawie.

Zwróćcie uwagę, ci ludzie na serio myśleli, że robiąc takie rzeczy jest z nimi Bóg i służą Bogu.
No właśnie dla mnie dzisiaj każdy człowiek, który mówi, że jest sługą Boga dowodzi, że nie zna prawdziwego Boga, tylko czci swoją wyobraźnię.
Wielu uznaje, że uzdrawiając, prorokując czy wyganiając z ludzi demony, robią to, bo jest z nimi Bóg, ktoś taką sofistykę im wmówił, więcej, jest to prawie powszechny pogląd.
Niestety nie są to wyznaczniki tzw. „chodzenia z Bogiem” czy „pełnienia woli Boga”.
To po prostu nie jest praktyczne, a prawda jest praktyczna.

Jezus, mówiąc wg dzisiejszej frazeologii, powiedział do nich:
Jakie to ma znaczenie, że robiliście takie rzeczy, my nie mamy ze sobą nic wspólnego, nic nas nie łączy, po prostu nie znam was, nie podzielaliście moich poglądów, odejdźcie ode mnie.

Będąc w strukturach kościoła zielonoświątkowego, oglądałem i sam brałem udział w tzw. „chwaleniu Pana”, „sprowadzaniu chwały Pana”, „modlitwach o przebudzenie” itp. Nawoływano nas, byśmy się modlili o naszych członków rodziny, którzy nie wierzą w Boga, żeby Bóg sprawił, aby uwierzyli.
Kiedy tak robiłem, to miałem wrażenie, że mi zależy na tych ludziach, ale jakoś miałem drugie wrażenie, jakby temu Bogu nie zależało na nich. Musze go prosić, by robił dobrze, jakby sam tego nie chciał. Niektórzy mówili, że modlili się latami i Bóg wysłuchał ich prośby itp. To wyglądało tak, jakby nam bardziej zależało na dobru innych ludzi niż Bogu. Wtedy pojawiały mi się przebłyski myśli, a może my jesteśmy w błędzie.
Odrzucałem takie myśli jako zwątpienie pochodzące od szatana, który tylko kusi i kusi.

Tak miałem wyprany mózg wg indoktrynacji zielonoświątkowców.
Dzisiaj widzę, że za indoktrynacją tej struktury i wszelkich innych, stoją siły tzw. „ciemności”, które udają Boga i celowo trzymają w niewoli złudnej nadziei tych, co mają skrzydła i mówią im, że nie mają skrzydeł, z synów Boga zrobili niewolników i sługi „boga”.
Jak psy, muszą mieć Pana.
Mówią Pan to, Pan tamto, robimy dla Pana to i tamto, Pan i Pan.
A wg starych oryginalnych podań słowo Pan określa złego demona, jest imieniem towarzysza Lucyfera.

Nawet orzeł gdyby miał świadomość myszy, to zacząłby zachowywać się jak mysz i przestałby latać.

Dlatego Jezus mówił, że to nie jego śmierć da nam wolność, ani składanie ofiar, czy inne bzdety, ale wolność nam da:
Ew. Jana 8:32, Biblia Warszawska
I poznacie prawdę, a prawda was wyswobodzi.

Przestańmy wierzyć w paradoksy.
Wierzymy, że jesteśmy dziećmi bożymi, ale nie synami Bożymi.
A fakt jest taki, że koń rodzi konia, krowa krowę, kura kurę, człowiek człowieka wobec tego Bóg rodzi Boga.

Odkryłem, że jestem dzieckiem Boga, więc zrozumiałem, że jestem Synem Boga, więcej, wobec tego zrozumiałem, że jestem Bogiem, pochodzę od Źródła, jestem fasetą Boga.
Już żadne bzdety nie działają na mnie.
Całe moce ciemne zostały mi wystawione na pokaz.

List do Kolosan 2:15, Biblia Warszawska
Rozbroił nadziemskie władze i zwierzchności, i wystawił je na pokaz, odniósłszy w nim triumf nad nimi.

Jak je rozbroił?
Po prostu pokazał mi prawdę o nich i o mnie, o nas ludziach, kim jesteśmy.
Te siły ciemności to są krzykacze, dużo szczekają jak te małe psy, wielu i kiedyś ja też uwierzyło ich sofistyce i przestaliśmy latać, bo ze świadomości orła otrzymaliśmy świadomość myszy.

Wmówiono nam jakiś grzech pierworodny, że Bóg jest tak święty, że wara od Niego, że jesteśmy grzesznikami niegodnymi niebios itp. itd. Stworzono ułudę, poczet świętych, którzy w jakiś cudowny sposób zostali faworytami boga i wmawia nam się, że my tego nie osiągniemy.
Nie musimy osiągać, musimy tylko uświadomić sobie kim jesteśmy naprawdę.

To są bezcielesne istoty, bez krwiobiegu, bez układu oddychania, bez układu nerwowego, ale za to biegłe w sofistyce.
Kłamstwo jest ich siłą, siecią, w którą wpadają nieświadomi.

List do Efezjan 6:12, Biblia Warszawska
Gdyż bój toczymy nie z krwią i z ciałem, lecz z nadziemskimi władzami, ze zwierzchnościami, z władcami tego świata ciemności, ze złymi duchami w okręgach niebieskich.

Świadomość bycia dzieckiem Boga, a co za tym idzie, świadomość bycia Synem Boga, co równa się byciu Bogiem jest silną świadomością, która obala sofistykę istot, które czerpią siłę i władzę z kłamstwa.

Ta świadomość jest elementem „pieczęci na czole”.

Objawienie Jana 7:3, Biblia Warszawska
Nie wyrządźcie szkody ani ziemi, ani morzu, ani drzewom, dopóki nie opatrzymy pieczęcią sług Boga naszego na czołach ich.

Taka świadomość, synostwa i boskości, czyni z nas istoty suwerenne, a suwerenność to wolność od praw i zależności, jakimi operują siły ciemności, oraz od wszelkich praw, jakie istnieją.
Jezus dał przykład, kiedy chciał to zmieniał wygląd, przechodził przez ściany, rozmnażał jedzenie, zamieniał wodę w wino itp. itd.
On miał skrzydła i był ich świadomy, i używał je.

Kto nie ma świadomości synostwa i boskości, zostanie zmieciony z tego planu rzeczywistości.
Na razie mamy czas.
Jeszcze jest czas.
Nie ogłoszono jeszcze nadchodzących kataklizmów i nieuchronnej wojny.
Przygotowani na taką sytuację, staną bez zmrużenia oka naprzeciw tej wersji oczyszczenia „królestwa”.

JAK BÓG RZĄDZI a system ZARZĄDCÓW

Pragnę wyjaśnić jak ja, na podstawie osobistych doświadczeń, postrzegam sposób rządzenia Boga.
Z poprzednich moich relacji niektórzy wysnuli bardzo dosłownie, że Bóg prowadzi, z jakiegoś powodu, istoty dokonujące inwazji na Ziemię i te istoty słyszą Jego głos, i powstało zamieszanie oraz mnóstwo strachów, obaw i pytań. Odpowiadam na podstawie wiedzy, jaką sam do tej pory otrzymałem.

Często cytuję Biblię, pomimo celowo zaprojektowanej przez „zarządców” dezorientacji, którą wywołuje, ponieważ oprócz tego zawiera dużo prawdy, jakiej nie zauważyli „zarządcy”.
Od razu, aby nie było pytań i wątpliwości, wyjaśniam kim są „zarządcy”.
Są to istoty, które miały jedno z zadań, dbać o kreację, by rozwijała się w światłości, ale z pewnych powodów stworzyli „światy iluzji” i uwięzili w nich ludzi, i inne istoty.

Obecnie, razem z rzeszą tzw. „aniołów”, „żyjemy” w prawie idealnie zaprojektowanym wszechświecie, wszechświatach, o statusie więzienia.
Zarządcy nie są doskonali i stworzyli niedoskonały system, który ma luki i przez te luki docierają do nas istoty z „zewnątrz”, powiedzmy z Centrum.
To są prorocy, nauczyciele, wizjonerzy, naukowcy, filozofowie wprowadzający w system nowe dane, nadpisujący system tak, by PRAWDA wyzwoliła tych, co żyją w kłamstwie tak doskonale zaprojektowanym, że aż wydaje się PRAWDĄ.
Zarządcy stworzyli siedmiostopniowy system zabezpieczający przed przeniknięciem do naszej „rzeczywistości” istot ze Światła tak, by nie przekazali nam prawdy.
Jedną z takich istot, która ominęła 7 poziomów był Jezus Chrystus, który doskonale ominął te zabezpieczenia, zhakował system i narodził się jako niemowlak tak, jak system pozwala. Miał w sobie program, który w pewnym wieku jego życia uaktywnił się i Biblia mówi:

Ew. Łukasza 2:52, Biblia Warszawska
Jezusowi zaś przybywało mądrości i wzrostu oraz łaski u Boga i u ludzi.

I to Jezus powiedział:
Ew. Jana 18:36, Biblia Warszawska
Odpowiedział Jezus: Królestwo moje nie jest z tego świata; gdyby z tego świata było Królestwo moje, słudzy moi walczyliby, abym nie był wydany Żydom; bo właśnie Królestwo moje nie jest stąd.

To nie jest ten system.
Kiedy diabeł, jeden z zarządców, widząc, że zbliża się koniec władzy zarządców próbował negocjować z Jezusem warunki ułaskawienia, powiedział Jezusowi:

Ew. Łukasza 4:6
I rzekł do niego diabeł: Dam ci tę całą władzę i chwałę ich, ponieważ została mi przekazana, i daję ją, komu chcę.

Jezus nie wyśmiał go ani mu nie zaprzeczył, ponieważ to był fakt, prawda niepodważalna, że władzę na Ziemi i we wszechświecie sprawują prawowicie mianowani Zarządcy i dopóki nie zostaną prawnie odwołani, władza należy do nich.
A to jak sprawują tą władzę to już inna sprawa.

Stworzyli system władzy oparty na zasadzie „dziel i rządź”.
W systemie wszystko jest ujęte, ciepło zimno, zapachy smrody, bogactwo i nędza, postęp i zacofanie, choroby, zarazy, wojny, miłości, nadzieje, wiara, rozczarowania, płacz i śmiech, radość i przygnębienie, wiara i niewiara, prorocy, wizjonerzy, ateiści, różnego rodzaju odłamy religijne, które na rękę są zarządcom. To oni spowodowali wielojęzyczność, a przypisano to Bogu Ojcu. To oni chcieli usunąć, poprzez potop, niedoskonały dla nich model człowieka i całe zdarzenie zrzucili na Boga, i stworzyli wątpliwe pojęcie nieprawości człowieka jako powód potopu. System głosi o Ojcu jakby wiarygodnie, ale to jest sofistyka mająca za zadanie wyglądać wiarygodnie i trzymać miliony w ułudzie jakiejś nadziei. Wiara w przyszłe życie w niebie, w cuda, w rozwój duchowy jest wpisana w ten system. Droga „zbawienia” jest tak przedstawiana, by była pracą syzyfową. Tej sofistyce uległy miliony ludzi.

Stworzono iluzję dążenia do Boga i jednocześnie nie osiągania Boga, a wtedy pojawia się apatia i zniechęcenie, i taki stan jest zapisany w systemie, i zarządcy cieszą się, gdy taki stan się pojawia jako wynik zabrnięcia w ślepą uliczkę tych, którym wskazało się źle drogę.
Prawdziwa droga i rozwój duchowy jest przedstawiana jako zwiedzenie i zło, którego należy unikać. System wszystko zrobi, by zniechęcić i udowodnić ludziom, że ta DROGA jest zła, a FAŁSZ to prawdziwa droga.

Zasada „dziel i rządź” sprawdza się prawie doskonale, gdyby nie luki.
Jak to mamy zapisane w Biblii o Bogu, jeśli nie będziemy pełnić Jego woli:

5 Mojżeszowa 28:28, Biblia Warszawska
Porazi cię Pan obłędem i ślepotą, i przytępieniem umysłu

I to jest jeden ze sposobów działania Boga.
Dał tym „mądrym i roztropnym” zarządcom, którzy tak pracują nad systemem, by działał doskonale, dał im przytępienie umysłu.
To jest jeden z przejawów rządzenia Boga, którego nikt nie widział.

Jezus przemycił na Ziemię prawdę z innego sytemu:
Ew. Jana 1:18, Biblia Warszawska
Boga nikt nigdy nie widział, lecz jednorodzony Bóg, który jest na łonie Ojca, objawił go.

I to nie jest mowa o ludziach, że nie widzieli Boga, mowa jest o całej kreacji.
Bóg działa w ukryciu.

Ew. Mateusza 6:6, Biblia Warszawska
… módl się do Ojca swego, który jest w ukryciu, a Ojciec twój, który widzi w ukryciu…
Ew. Mateusza 6:18, Biblia Warszawska
… lecz Ojciec twój, który jest w ukryciu, a Ojciec twój, który widzi w ukryciu…

Trudno walczyć z kimś, kto jest w ukryciu, nie wiadomo z której strony uderzy i jak.

Wracając jeszcze na chwilę do zarządców, w jednej z odkrytych po II Wojnie Światowej w Qumran ewangelii, mamy zapisane takie słowa, które proszę przeczytać bardzo uważnie i w skupieniu, a może ujrzycie jak Bóg rządzi i jak rządzi system zarządców.

Ew. wg Filipa
13. Ziemscy zarządcy chcieli okłamać ludzi; wiedzieli, że ludzie są jednego pochodzenia z rzeczywiście godnym. Wzięli określenia szlachetne i nazwali nimi rzeczy złe, aby w ten sposób okłamać ludzi i przywiązać do złego.
Następnie ci ziemscy zarządcy, jakby z łaski, proponują ludziom oddalanie się od „złego” i przywieranie do „dobrego”, tym, z którymi się kontaktują.
Ci rządcy ziemscy usiłują uczynić uprzednio wolnych ludzi niewolnikami na wieki.

14. Istnieją moce, które dają człowiekowi (władzę), nie chcąc go ratować. Czynią to (aby podporządkować go).

Człowiek pragnąc się uratować składał ofiary.
Aczkolwiek jeśli człowiek jest rozumny, to (wyraźnie rozumie, że) ofiary nie są potrzebne i zwierzęta nie powinny być proponowane bogom.
W rzeczywistości ci, którzy proponowali zwierzęta jako ofiarę, sami byli podobni do nich (poziomem rozwoju)…

Kiedy dokonywało się ofiarowanie, to (zwierzęta proponowały się bogom). Chociaż proponowały się żywe, lecz umierały.
Kiedy zaś człowiek proponuje siebie Bogu martwym, — (to zaiste) będzie żył.

15. Do przyjścia Jezusa nie było pokarmu Niebiańskiego. To było tak, jak w raju za czasów Adama: było wiele drzew — pokarmu dla zwierząt, lecz nie było ziarna — pożywienia dla ludzi, więc człowiek żywił się tym samym pokarmem co i zwierzęta.
Jednak kiedy przychodzi Chrystus — Człowiek Doskonały — przynosi pokarm z Niebios, aby ludzie żywili się strawą ludzką.

16. Rządcy ziemscy byli przekonani, że to, co czynili, dokonywali swoją władzą i z własnej woli. W rzeczywistości jednak to Duch Święty potajemnie działał za ich pośrednictwem, czynił tak, jak Sam uważał za stosowne.
Sieją Oni wszędzie także prawdziwą wiedzę — tą, która istniała od początku. Wielu ludzi dostrzega ją, kiedy ją sieją, lecz jedynie nieliczni przypominają sobie o niej w czasie żniw.

Spokojnie, tak jak pisałem, system jest słaby, tak jak zarządcy. Oni nie widzą Boga. Są odrealnieni, tak jak politycy 🙂

Dlatego Ojciec posyła na nasz świat swoich heroldów głoszących szokującą prawdę, będącą zawsze w opozycji do sytemu.
Im bardziej ktoś wierzy w system, tym większy przejawia opór prawdzie. Wielu uwierzyło w grzech pierworodny i składanie ofiar, by przebłagać tego krwiożerczego „boga”, wielu wierzy w odkupieńczą śmierć Jezusa, a jest to zręcznie stworzona sofistyczna bzdura, która ma wyglądać na sensowną i prawdziwą, ale każdy, kto jej wierzy, dalej ma na szyi łańcuch, jak pies na łańcuchu, i oddali się tylko na tyle, na ile łańcuch pozwala.

Szybko nadpisano, zmieniono znaczenie przybycia Jezusa na Ziemię tak, by ludzie nie ujrzeli prawdy i przez prawie 2 tys. lat wylany Duch Prawdy był zagłuszany różnymi „boskimi prawdami” pochodzącymi ze świata, sytemu zarządców. Dzięki temu mogli oni niepodzielnie rządzić i tak robią do dzisiaj, ale pojawiają się coraz większe szczeliny, inkarnuje się coraz więcej boskich istot, które atakują system i Duch Prawdy powoli zdobywa masę krytyczną, i zarządcy tracą władzę i już ich czas się kończy.

Objawienie Jana 12:12, Biblia Warszawska
Dlatego weselcie się, niebiosa, i wy, którzy w nich mieszkacie. Lecz biada ziemi i morzu, gdyż zstąpił do was diabeł pałający wielkim gniewem, bo wie, iż czasu ma niewiele.

W poprzednim wpisie cytowałem, że Bóg wydaje rozkazy wojskom niebios.
Nie jest to mowa, nie są to dźwięki, nie widać ust ani osoby, która mówi.
Boga mogą widzieć tylko „rozmagnesowane” umysły. W Biblii mamy zapisano to tak:

Ew. Mateusza 5:8, Biblia Warszawska
Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą.

Dlaczego „rozmagnesowane” umysły?
Dlatego, że to myśl rządzi wszystkim.
Myśl tworzy emocje, pragnienia, żądze, nadzieje, utopie, itp. itd.
Kto umie zapanować nad myślą?
Kto wie, widzi, kiedy myśl wchodzi, generuje się w umyśle?

To jest sztuka, osiągają tą sztukę ci, co „rozmagnesowują” swoje umysły, a mogą je „rozmagnesować” tylko na prawdziwej drodze, innego sposobu nie ma.
Umysł „rozmagnesowany” jest nieszkodliwy, a nieszkodliwy oznacza godny.
Piszę to, ponieważ Bóg wydaje rozkazy poprzez myśli, wyglądające na własne pomysły i myśli.
Takim wojskom wydaje się, że myślą o tym, jak najlepiej postąpić i wydaje im się, że wszystko co robią, robią wg swojej logiki.

Dla mnie bardzo dobrym przykładem jest Hitler. Był czas w moim życiu, że rozgryzałem jego życiorys. Zobaczyłem, że wszelkie decyzje, jakie podejmował, wydawało mu się, że są jego. Decyzje były podejmowane pod wpływem dumy, emocji, honoru, wielkiego mniemania o sobie i wiary w opatrzność, i każda decyzja prowadziła krok po kroku do zagłady, i zabrakło zdrowego rozsądku, i brnął jak na uwięzi w otchłań katastrofy.
Nie miał mądrości, by przeciwstawić się dumie, wstyd go straszył, nie miał godności przyjąć poniżenia, więc nierozsądny honor sprawił, że ginęły miliony ludzi, bo emocje rządziły, oszukiwały, mamiły, straszyły itp.
W ten sposób Bóg otępił umysł Hitlera i doprowadził do upadku dzieła, które on budował.

Tak samo dzieje się z zarządcami.
Myślę, że są ślepi i nie widzą jak nimi steruje Bóg Ojciec.

Jak to było opisane powyżej:
16. Rządcy ziemscy byli przekonani, że to, co czynili, dokonywali swoją władzą i z własnej woli. W rzeczywistości jednak to Duch Święty potajemnie działał za ich pośrednictwem, czynił tak, jak Sam uważał za stosowne.

Inny sposób rządzenia Boga to siły grawitacji, magnetyzmu, promieniowania i, nieznane jeszcze na Ziemi, siły przenikające kosmos.

Przykład, mamy zapisane w Biblii, że Bóg Ziemię stworzył na mieszkanie dla człowieka.
To jest nasze naturalne środowisko.
Istoty, powiedzmy wyższe, mają problemy, by być na naszym świecie.
To tak, jak woda jest mieszkaniem dla wszelkich ryb itp.
Człowiek musi się uzbroić w specjalny uniform i sprzęt lub też okręt podwodny, by móc przebywać w tym wodnym świecie.

Pole magnetyczne Ziemi ma takie promieniowanie, że nam nie szkodzi, a istoty nie materialne, tak jak my ludzie, jak za długo są pod działaniem tego pola, to doznają „poparzenia” i materia ich chwyta, i przemienia ich ciała.
W ten sposób mamy naturalne granice nie do przebycia przez istoty duchowe, działające na innym zakresie częstotliwości niż działa Ziemia.
Dlatego pozostaje im działanie w czasie snu człowieka lub uczą ludzi jak wprowadzać umysł na wyższą częstotliwość, gdzie wymiana poglądów może następować płynnie.

Z własnego doświadczenia wiem, że utrzymać się dłużej na tym zakresie „niebios” to jest sztuka.
Często przerywam takie kontakty przez nagłe przypomnienie sobie czegoś, co mam zrobić na Ziemi lub wiedza ziemska przeszkadza mi w pojęciu tego, co widzę.
Jest sztuką wyszkolić umysł i trzymać go tak, by nie przypominał co chwilę o czymś i w ten sposób nie przerywał kontaktu.
Dlatego zobaczyłem, że najlepsze kontakty ja mam wtedy, kiedy zjem odpowiednio wcześniej i nie jestem zbyt najedzony ani głodny, nie jestem zmęczony ani zbyt wypoczęty, i wcześniej pozwoliłem umysłowi zdefragmentować dysk, by poukładał wydarzenia dnia. Najlepiej kiedy pozałatwiam, co mam pozałatwiać tak, by siąść do kontaktu bez bagażu spraw do załatwienia i wtedy nie wyznaczam sobie czasu.
Nie odbiegam od tematu, ale ten temat jest wielowarstwowy i wielowątkowy, dlatego to wszystko opisuję.

W obliczu takich informacji na temat rządów Boga, posiadając rozsądek chociaż na tym poziomie, co mam, gdybym zbuntował się przeciw Bogu, poprzez różnego rodzaju poglądy, i gdybym dalej miał rozsądek, wtedy nie byłbym już taki pewny czy to mój własny bunt, czy raczej uległem Bogu i czy On, poprzez różne poglądy, nie prowadzi mnie do bolesnej nauki. Bolesna nauka to operacja na żywca, bez znieczulenia.
Bóg taką operację przeprowadza.

Bóg jest dobry i wszystko, co robi jest dobre i będzie coraz doskonalsze.
Wszyscy jesteśmy w Jego kuźni.
Doświadczenie, jakie nabędziemy, będzie BEZCENNE i DOSKONAŁE.
Dlatego nie widzę sił zła, jako siły opozycyjnej wobec Boga, może zarządcom się wydaje, że tak jest, ale ja widzę, że oni nie widzą, że są zręcznie sterowani przez Boga i On wydaje im rozkazy, i muszą czynić, co On zamierza i pójdą tam, gdzie się potkną i nauczą się, i doznają przemiany świadomości.

Bóg działa w ukryciu, w kamuflażu i chociaż wydaje się, że to my działamy, to zagłębmy się w siebie, skąd pochodzą nasze myśli?
Myśli tworzą emocje, pragnienia itp. itd., i w ten sposób prowadzą niedoświadczonych, nieświadomych.

Świadomość to wiedza.
Nadświadomość to uporządkowana, oczyszczona, „rozmagnesowana” wiedza, suwerenna, czyli nie podlegająca siłom świadomości, to poziom Jezusa.

Jezus powiedział:
Ew. Tomasza 108
Rzekł Jezus: „Kto napił się z mych ust, stanie się takim, jak ja. Ja sam stanę się nim i tajemnice zostaną mu objawione”.

Ojciec rządzi niepodzielnie i nikt nie pojmuje Jego toku myślenia ani nie wie, kiedy czyni Jego rozkazy.

Ew. Tomasza
109 Rzekł Jezus: „Królestwo podobne jest do człowieka, który ma na swym polu skarb, a nie wie o nim. Po śmierci pozostawił go swemu synowi. Syn nie wiedząc [o skarbie] wziął pole, sprzedał je, a ten, który je kupił, przyszedł i orząc [znalazł] skarb. Rozpoczął dawać pieniądze na procent tym, którzy je chcieli”.

110 Rzekł Jezus: „Ten, kto znalazł świat stając się bogatym, niech sprzeciwi się światu”.

111 Rzekł Jezus: „Niebo wywróci się i ziemia w waszej obecności, a żywy z Żywego nie ujrzy śmierci ani strachu, gdyż Jezus rzekł: „Kto znalazł samego siebie, tego świat nie jest wart”.

Mam nadzieję, że dobrze wyjaśniłem sposób rządzenia Boga.
Zmierzamy do mutacji człowieka.
Raczej Bóg nas prowadzi do tej mutacji, tworzy nową rasę, wyższy model.
Dzieje się to na naszych oczach.

W tworzeniu tej rasy świadomie i nieświadomie biorą udział wszelkie istoty.
Jest realizowany plan, a jednym z elementów tego planu jest poznanie przez człowieka, że Bóg i człowiek to to samo, że pochodzimy z Jednego, a zręcznie wmówiono nam, że my to co innego. Kto trwa mocno w systemie, zabije każdego człowieka, który rozpozna, że Ojciec i on to jedność, tak to rozpoznał Jezus i został z tego powodu zabity, bo rozgryzł ten system kłamstwa mówiąc: „ja zwyciężyłem świat”.

Jezus, przed odejściem z tego świata, powiedział, że ci, co mu uwierzą i staną się z Nim jednym, będą robić to, co On, a nawet więcej, bo On już odchodzi, inaczej mówiąc: staną się suwerenni, nie będą podlegać prawom tego systemu.
Ogień ich nie spali, ciało nie ulegnie zniszczeniu, będą kiedy zechcą przenikać skały, najgrubsze betony, miecz ich nie zabije itp. itd., aż wykonają swoje dzieło.
To są mocno zaawansowane szachy, „niektórym” wydaje się, że sterują pionkami na szachownicy, tylko dlaczego oni przemieszczają te pionki, skąd mają pomysły jak to robić?
Jakie myśli, plany na następne ruchy mają, skąd mają te plany?
Oni nie są stwórcami myśli, to myśli tworzą plany i wzbudzają działanie.
Skąd pochodzą myśli?

Jakiś czas temu odkryto pewne archeologiczne znalezisko pochodzące od istot, zwanych WingMakers.
Polecam przeczytać WYWIAD 5 z pewnym naukowcem biorącym udział w odkryciu i odczytaniu materiałów WingMakers.

Dla wielu będzie pewnie szokujący, ale do odważnych należy przyszłość.
Polecam dlatego, że bardzo koreluje z moimi osobistymi doświadczeniami.
Polecam skorzystać także z ich materiałów muzycznych. Zapraszam na polskojęzyczną stronę wingmakers.pl

Sam spędzam wiele godzin na słuchaniu tych wielowarstwowych utworów i rzeczywiście u mnie i u moich znajomych doszło, poprzez świadome słuchanie, do kontaktów z twórcami tej muzyki, którzy celowo umieścili tą muzykę na dysku optycznym w VIII wieku wiedząc, że w XX wieku dysk zostanie odczytany, bo ludzkość rozwinie do tej pory technologie pozwalające na odczytanie tych informacji.

ROZPOZNAWANIE BOGA

Dzisiaj pragnę podzielić się moimi ostatnimi spostrzeżeniami, które są efektem ciągłej przemiany mojej osobowości pod wpływem boskich energii. Z obecnego punktu widzę, że wiele lat temu byłem o krok od nie rozpoznania swojego „nawiedzenia” przez niebiosa.

W Biblii mamy napisane, że nie może człowiek nic wziąć, jeśli mu to nie będzie dane z góry, a w innym miejscu Biblii mamy zapisane, że Bóg poleca człowiekowi, by wołał do Niego, a On objawi mu rzeczy niedostępne i zakryte przed śmiertelnymi umysłami.

Z perspektywy czasu widzę, że odbywam fascynującą podróż w głębokości boskie. Jest to samotna podróż, gdyż na tym poziomie, na jakim istnieje świadomość boskości na Ziemi, niemożliwe jest podróżowanie w grupie.
Jesteśmy różnorodni i przez swoje doświadczenia filtrujemy boskość, i dlatego nie może być mowy o jednomyślności.
Każdy idzie własnym torem, mogą one być zbliżone do siebie, że nawet będziemy się widzieć, ale w doświadczeniu nie jesteśmy jednością.

Byłem kiedyś człowiekiem religijnym. Dzisiaj religię traktuję jako rusztowanie, przy pomocy którego zbudowałem poszerzoną świadomość. Przeznaczeniem rusztowania jest pomóc wznieść budowlę, żeby potem zdemontować to rusztowanie i przystąpić do prac wykończeniowych w budynku. Właśnie jakiś czas temu rusztowanie zdemontowałem i przebywam wewnątrz budowli. Jak zbudowany statek opuszcza dok pełen rusztowań i wypływa na szerokie oceany, tak ja wypłynąłem na oceany rozpoznawania Boga.

Doznaję ciągłej przemiany osobowości i świadomości. Bardzo wyraźnie widzę mądre i umiejętne prowadzenie duchów Boga, oczyszczających mnie ze zła, które nazywam fałszem. Dobro dla mnie to prawda, a zło to fałsz. To jak w matematyce. Tylko prawda rozwiąże zadanie. Fałsz choćby się starał, nie rozwiąże. Ten wzór obowiązuje wszędzie i we wszystkim. Jemy to, co jest do jedzenia, jedzmy np. metal czy plastyk, skutki tego są do przewidzenia. Pijemy wodę, bo to prawda, ale pijmy np. kwasy, rozpuszczalniki itp., skutki też są do przewidzenia. Mamy na Ziemi ludzi chorych psychicznie, bo odstają od ogólnej normy. Ja teraz widzę, że ta ogólna norma też jest chorobą psychiczną, w obliczu prawd niebios.

Przepłynąłem już dużą odległość, poznałem już wiele prawd i zrozumiałem, że przeznaczeniem prawdy jest szybko stać się nieaktualną na rzecz nowej, wznioślejszej prawdy. Wyzwoliłem się z lenistwa ducha i śmiało, odważnie kroczę w przyszłość, nie oglądam się za siebie. Pociąga mnie silna grawitacja niebios. Przejawia się to w ciągłym rozmyślaniu, które jest kluczem i sposobem nawiązania kontaktu z niedostępnymi dla bezmyślności poziomami duchowymi. Bardzo lubię nowoczesność, nowe technologie, nowe odkrycia nauki. Bardzo lubię otaczać się nowoczesnymi produktami. Rozpoznaję w tym pociąg do poznawania coraz to nowych rejonów duchowych. Zdaję sobie sprawę, że tłumy ugrzęzły w fałszu i ułudzie poglądów religijnych, nawet bliskie mi kiedyś osoby. Duch, pracujący we mnie, mówi mi: nie zwracaj na nich uwagę, idź swoją drogą. Jednocześnie pokazuje mi, że ci ludzie nie są zgubieni, ale nie osiągną jeszcze wieczności, po prostu przebiegną ten sam odcinek tylko w dłuższym czasie. Po drodze jedni muszą odpocząć, nauczyć się regenerować siły, inni zboczą na różne ścieżki, trochę się poplączą, ale z czasem te doświadczenie przygotuje ich do wnikliwości duchowej i odnajdą właściwą drogę, i będą nią podążać.

Zmierzamy do królestwa Boga, a te królestwo to różnorodność osobowości, ale jednak równoprawność. Jednomyślność pomimo różnych doświadczeń. Królestwo to boski poziom świadomości, który zbiera mieszczących się w tym zakresie ludzi i nadaje im kierunek rozwoju. Wtedy idzie się w grupie. To są już inne poziomy życia, jeszcze dla nas niepojęte.

Widzę, jak przez mgłę, Boga i wszelkie Jego przejawy w fizyce, chemii, matematyce, biologii, energiach itp. Stoję i patrzę na to, jak zbudowane jest nasze ciało. Często w rozmyślaniach Duch mnie prowadzi do stwierdzenia, że nasze ciało jest cieniem, wzorem, schematem działania Boga, którego tylko częściowo widać. Posługuję się śmiertelnym umysłem, wspomaganym przez Ducha, który nadaje temu umysłowi przyboczne aplikacje, umożliwiające otwieranie boskich programów, dzięki którym mam dostęp do coraz to szerszej sieci Ducha.

Doszedłem do wniosku, że wiara, czyli ta wnikliwość duchowa, już mi nie wystarcza. Wiara miała mnie przyprowadzić przed, tak zwane, Oblicze Boga i przyprowadziła, i widzę, że Bóg jest wieloraki, wieloosobowy, wieloznaczny, że jest źródłem wszelkich praw duchowych i materialnych, że On jest materią, Duchem i zobaczyłem, że to nie koniec, że istnieją jeszcze inne poziomy, gdzie wiara już nie sięga. Wiara pozostaje jako pamięć doświadczenia, a teraz pojawia się potężna świadomość, która reguluje i zarządza inteligentnymi siłami, mocami i trudnymi do opisania przejawami Boga.

On, Bóg nas szukał i szuka, i dlatego nazwał się naszym Ojcem, byśmy byli bardziej zachęceni do szukania Jego. On to nie krwiożercza, domagająca się ofiar i ciągle niedostępna, istota, którą należy tylko czcić. Tak widzą Boga prymitywne, bezmyślne świadomości, które są dopiero na początku poznawania prawdy. Tak naprawdę, to prymitywne jest pomostem do prawdy, prawdą, tylko w budowie. To tak, jak budujemy dom. Od rozkopanej ziemi, błota i gruzu, a tak naprawdę to będzie piękny dom, tylko teraz jest w budowie.

Religie, ze swoimi dezorientującymi poglądami, zrobiły spustoszenie w słabych umysłach i opóźniły rozwój wielu wierzących i będących pod ich wpływem ludzi.

Doświadczanie Boga nie jest, na poziomie naszego materialnego świata, domeną tłumów, ale jednostek. Każdy osobiście musi nawiązać kontakt z Bogiem. Żeby to nastąpiło, musi nabrać sił Ducha Prawdy, które nauczą go i wyzwolą od fałszu i pokażą prawdę, a ta wiedza budzi wiarę, wnikliwość duchową.

W Biblii mamy napisane, że wiara powstaje ze słuchania.
Jeśli byłaby to prawda, to dzisiejsza młodzież powinna być bardzo wierząca, bo ciągłe słucha muzyki :))
Jednak jest to prawda, że wiara powstaje ze słuchania, tylko trzeba rozwinąć ten zapis do wyższego poziomu.

Człowiek słucha uchem i sercem informacji, a przyboczne boskie duchy pomagają człowiekowi posegregować tą informację i zbudować z tego świadomość. Świadomość to jest uporządkowana wiedza, a ta daje wnikliwość duchową, zwaną potocznie wiarą. Wiara to silna świadomość, nie zachwiana w obliczu niepojętego i ciągłych zmian. Ona prze do przodu, do Boga. Prowadzi prosto przed oblicze Ojca, a kiedy tak przyprowadzi, to już kończy swoje zadanie. I widzę, że teraz, kiedy przebywam w tym miejscu, potrzebuję innego rodzaju świadomości. Na przykład, kiedy na dworze padał deszcz, to szedłem pod parasolem i wszedłem do domu, i bez sensu jest już chodzić po domu z otwartym parasolem, on swoje zadanie wykonał.

Czytałem w naukowym piśmie, że za góra 20 lat będziemy myślami sterować komputerem. Klawiatura i myszka pójdą do muzeum.
Odkryte nowe poziomy i rodzaje energii, jakie są w człowieku, dadzą taką możliwość, jeśli się je wyizoluje i odpowiednio nauczy się nimi posługiwać.

Zobaczyłem, że przed nami jest wieczność odkrywania przejawów Boga, a samo Jego poznawanie jeszcze się nie zaczęło. Na razie Go rozpoznajemy.

Na razie to na tyle moich osobistych relacji z podróży, jaką odbywam i dopóki żyję na tym planie rzeczywistości w ten sposób, mój przekaz jest dostępny. Mam nadzieję, że jeszcze długo na tej Ziemi będę doświadczał rozpoznawania Boga. Nie śpieszy mi się do kończenia tego poziomu. Jest tutaj wiele przejawów Boga do poznania.

WYKORZYSTAĆ CZAS I MGNIENIE

W obliczu wieczności, nasze życie na Ziemi to jest tylko chwilka, ułamek, mgnienie.
Jesteśmy tylko chwilkę w trakcie realizacji gigantycznego planu, który już trwa jakiś czas.
Realizacja tego planu zajęła już setki tysięcy lat ziemskich, a może i więcej.
Z osobistego doświadczenia kontaktu z niewidzialnymi, dla nieuzbrojonego oka ludzkiego, istotami widzę, że ten świat jeszcze bardzo długo pociągnie. To tylko ludzie religijni, krótkowzroczni wpadają w histerię i głoszą rychły koniec świata, przyjście Chrystusa i pochwycenie kościoła.
Uważam, że nie jesteśmy jeszcze nawet w połowie tego wyznaczonego czasu, czasu na ten eksperyment.
Niemożliwe jest dla człowieka ujrzenie, podczas tego ułamka czasu, tak wielkiego przedsięwzięcia, bez objawienia choćby części planu przez mieszkańców wyższych światów, przez nadziemskie władze i zwierzchności.

Zobaczyłem, że przykładowo nasze ludzkie obrażanie się na Boga, aniołów i niebiosa w ogóle nie jest zauważalne, na zasadzie zwracania na to uwagi i jakiejkolwiek reakcji. Niebiosa ani Bóg w ogóle nie reagują na takie zachowanie człowieka.
Spieramy się i walczymy między sobą, kto jak wierzy i co wie na temat Boga itp., i pozostajemy sami w tych sporach. Bóg mógłby być rozjemcą i zakończyć ten czas dezorientacji, ale tego nie robi.
Nie to jest celem. Wyjaśniając sprawę wszystkim, popsułby swój własny plan.
Dezorientacja daje potencjał.
Tworzy możliwości kombinacji.
Jest naturalną selekcją.
Słabi duchowo ulegają dezorientacji, silni stają się jeszcze silniejsi.
Tzw. natura wyraźnie pokazuje tą zasadę, z tym że człowiek został obdarzony większym potencjałem i ma możliwość wpływania na swój charakter, osobowość i przyszłość.
W takim stanie rodzą się potężne wolne osobowości, które wyzwalają się z objęć nieświadomości i najpierw rozpoznają osobowość, potem nabierają tożsamości i świadomości, a te połączenie jest niezbędne, by uzyskać super wzrok ponadmaterialny i zobaczyć nadświadomość, i stać się jej uczestnikiem.
A nadświadomość prowadzi do finału, do celu tego gigantycznego, szeroko zakrojonego realizowanego planu.

Zwróćcie uwagę na słowa Jezusa Chrystusa, zapisane w Biblii:
Ew. Mateusza 7:14, Biblia Warszawska
A ciasna jest brama i wąska droga, która prowadzi do żywota; i niewielu jest tych, którzy ją znajdują.
Czyli się szuka.

Niewielu – oznacza szukanie indywidualne i rzeczywiście niewielu nie zniechęca się, wytrwale szuka i znajduje.
Bóg nie szuka grup czy kościołów, które Go, jak same mniemają, szukają lub nie szukają, bo uważają, że Go znalazły i już znają. Zapominają, że jesteśmy wiecznymi uczniami.
Bóg szuka indywidualnej osobowości, szukającej Jego, i na tym się koncentruje.

Psalm 14:2, Biblia Warszawska
Pan spogląda z niebios na ludzi, aby zobaczyć, czy jest kto rozumny, który szuka Boga.

Wielu nie szuka, bo zaspokoili się nędzą duchową, która daje im złudne uczucie prawdy.
Zamienili żywego Boga na zbiory przepisów i praw, jakie sami ustanowili, a głoszą, że to Bóg je ustanowił.
Dokładniej przyglądając się tym przepisom i prawom, to można pomyśleć, że Bóg jest jakimś idiotą.
Tacy ludzie, żyjący wg tych praw i przepisów, już są martwi. To tylko ciała mechaniczne z mózgami naładowanymi leniwym, bojaźliwym, ograniczonym, nierozwiniętym umysłem, który uwielbia utarte ścieżki i ludzką tradycję, nowe go przeraża i niepokoi, więc wyzwala w nim dziką furię fałszywej pobożności i taki wierzy, że stoi w obronie Boga i trzyma się wiary.
Taki to mocno się rozczaruje, oby nie za późno.

Na temat rozczarowania w ostatecznym rozrachunku już pisałem wiele razy.
Uważają, że służą Bogu i Go znają, a nie wahają się gardzić innym człowiekiem, grozić mu tzw. piekłem itp. itd. Chętnie gaszą tlący się knot życia i dołamują trzcinę. Uważają przy tym, że służą Bogu, a właśnie ten Bóg:

Ks. Izajasza 42:3, Biblia Warszawska
Trzciny nadłamanej nie dołamie ani knota gasnącego nie dogasi, ludom ogłosi prawo.

A mowa jest o Jezusie Chrystusie, który mówił:

Ew. Jana 5:19, Biblia Warszawska
Tedy Jezus odezwał się i rzekł im: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, nie może Syn sam od siebie nic czynić, tylko to, co widzi, że Ojciec czyni; co bowiem On czyni, to samo i Syn czyni.

Ew. Jana 14:9, Biblia Warszawska
.. Kto mnie widział, widział Ojca…

Zostaliśmy wezwani, wszyscy żyjący na Ziemi wcześniej, teraz i ci, co przyjdą po nas, zostaliśmy wezwani przez Boga do:

1 List Piotra 1:16, Biblia Warszawska
… Świętymi bądźcie, bo Ja jestem święty.

Jeśli Bóg nas wzywa do tego, to jest to możliwe, On nie daje niemożliwych do wykonania zadań.
Sam nam pomaga pojąć świętość wg Jego sposobu myślenia, a nie wg tego, co ludzie uważają, że jest to świętość.
Świętość wg Boga niczym nie przypomina świętości wg mniemania, poglądów człowieka.
On pomaga tym, co doskonalą się w Jego szkole, a nie w szkole mniemań i prymitywnych wierzeń bojaźliwego umysłu.
W tej chwili mgnienia naszego życia jest czas, by opanować samego siebie i ujarzmić ten niewyuczony umysł, i opanować się do takiego stopnia, że osiągnie się sukces gwarantujący uzyskanie przynajmniej jednego z siedmiu duchów Boga, ducha mądrości i rozeznania.

Przyp. Salomona 16:32, Biblia Warszawska
Więcej wart jest cierpliwy niż bohater, a ten, kto opanowuje siebie samego, więcej znaczy niż zdobywca miasta.

Kiedyś ja śmiałem się z moich rodziców, jacy oni są dziwni, tacy zacofani, moje dzieci śmieją się ze mnie, jaki jestem dziwny i zacofany, a ich dzieci będą śmiać się z nich, tych, co teraz są tak nowocześni.
Czego to dowodzi?
Ewolucji.
Znana nam historia dowodzi, że jesteśmy w trakcie wielkiej przemiany i realizacji jakiegoś planu poprzez ewolucję technologii, nauki, osobowości, tożsamości człowieka.

Kiedyś uświadomiłem sobie, że żyję w złudnych wierzeniach, jak miliony ludzi, i postanowiłem szukać sam, indywidualnie, prawdy.
Sensory duchowe, radary niebios, wychwyciły ten sygnał i przybyto, by mnie oświecić światłem życia.
Nie chcę zmarnować tej chwilki.
Urodziłem się tutaj biedny i nędzny, a chcę odejść z tego świata jako ten, który pokonał ciemność w sobie i został zwycięzcą, opanowując siebie.
Dlatego dążę z wielką przyjemnością do doskonałości.
Tym, co mnie wyzwala, osobiście, do doskonałości jest informacja, czyli wyśmienity pokarm świadomości tzn. PRAWDA.

Ew. Jana 8:32, Biblia Warszawska
I poznacie prawdę, a prawda was wyswobodzi.

Kiedy porzuciłem ludzkie mniemania, poglądy i tradycje, i na nowo jak dziecko zacząłem się uczyć, uzyskałem super wzrok i obdarzono mnie świadomym umysłem.
Dzięki temu nie tylko widzę, ale i robię to, co uznaję za słuszne. Emocje i uczucia straciły nade mną władzę.
Opanowałem się. Nie jestem opanowany przez instynkty czy zmysły, to ja panuję nad nimi.
Korzystam z tej chwili i świadczę, że jest to możliwe, ale tylko i wyłącznie na indywidualnej drodze osobistego kontaktu z niebiosami, z Jezusem Chrystusem.
Ani niebiosa ani Jezus Chrystus nie ma nic wspólnego z poglądami tzw. chrześcijan. Jeśli uczciwie i odważnie zechcecie to zbadać, to sami dojdziecie do takich wniosków, ja tylko inspiruję i pokazuję możliwy kierunek.
Najlepiej samemu poznać ten temat, a nie brnąć w czyimś doświadczeniu.

Czas nawrócić się na poznawanie od nowa. Bez bagażu doświadczeń, jak dziecko, bez zastrzeżeń i ukształtowanych poglądów, które na pewno nie pozwolą na zobaczenie PRAWDY.

Ew. Mateusza 18:3, Biblia Warszawska
I rzekł: Zaprawdę powiadam wam, jeśli się nie nawrócicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do Królestwa Niebios.

Psalm 50:21, Biblia Warszawska
Czyniłeś to, a ja milczałem, Mniemałeś, żem tobie podobny; Karcę cię i stawiam to przed oczy twoje…

Bóg to nasz Ojciec, dostępny i bardzo życzliwy.
Widzą Go tylko ci, co mają tzw. czyste serce, czyli są wolni od bzdetów i tradycji.
Ci żyjący tradycją i ludzkimi wierzeniami widzą w Nim istotę niedostępną, wymagającą czczenia i przestrzegania jakichś tam zasad.
W ten sposób robiąc dowodzą, że ich bóg jest idiotą.
Kiedy pokazuje się im prawdę, to jeszcze się burzą twierdząc, że obraża to ich UCZUCIA RELIGIJNE!!!
A więc, jednak podświadomie prawda wychodzi na jaw, to są UCZUCIA RELIGIJNE, a nie Bóg.
To te uczucia są przewodnikiem i obiektem czci.
A uczucia są jak fale na morzu, kto na nich polega na pewno utonie.

Ew. Mateusza 5:8, Biblia Warszawska
Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą.

Jeśli chcecie poznawać Niepojętego i Niewiadomego, tego, o którym mówi się Najwyższy i Wszechmogący, to przygotujcie się na szok wiedzy, która zobowiązuje, by jej ufać i podążać za nią.
Nie jest to wiedza dla leniwych i bojaźliwych, niewolników, ograniczonych i strachliwych umysłów. W tej chwili życia można ją wykorzystać i ukształtować swoją osobowość, tożsamość i stać się uczestnikiem Nadświadomości.

Na koniec, ci, co to czytają i są tzw. chrześcijanami, to pewnie wiedzą, że chrześcijaństwo głosi powtórne przybycie Jezusa na Ziemię i stworzenie super cywilizacji tzw. TYSIĄCLETNIEGO KRÓLESTWA.
Istota niebios powiedziała mi, że tak będzie na pewno, ale kiedy faktycznie Jezus Chrystus przybędzie na Ziemię ze swoją świtą, to zostanie odrzucony i spotka największy opór właśnie ze strony chrześcijaństwa.
Jak zwykle, jak to już było w historii, ludzkie mniemanie o Jezusie nie idzie w parze z PRAWDĄ.
Kiedy przybył pierwszy raz na Ziemię, spotkał opór swoich braci, którzy byli w stanie oczekiwania na Niego, ale Go nie rozpoznali, bo nie spełniał ich złudnych, fałszywych wyobrażeń.

Dlatego Jezus pytał, czy zastanie wiarę na Ziemi jak wróci.
A jest to inna wiara niż głosi obecne chrześcijaństwo.

Sam to przechodzę i świadczę o tym, by inspirować do działania, osobistego poszukiwania Prawdy.

Wszelkie projekcje umysłu w postaci: zniechęcenia, obaw i frustracji są tylko dowodem, że jest się w stanie upojenia fałszem, a nie PRAWDĄ, która oświeca i daje przede wszystkim siłę duchową, niezbędną do patrzenia na świat jako na teren kształtowania charakterów na wzór doskonałego Boga.

WYŻSZE ISTOTY

Spędzam coraz więcej czasu na obserwacji naszego lokalnego świata, ponieważ w moich osobistych kontaktach z istotami wyższymi, pochodzącymi z doskonalszych duchowo, intelektualnie i umysłowo światów, muszę weryfikować moje dotychczasowe pojęcia. Dla mnie, na tym poziomie mojego poznania, są to dziwne istoty. Zaobserwowałem, że ich procesy myślowe są kompletnie nie podobne do naszych. Ich wartości czy zasady, jakimi się kierują, są dla mnie czasami tak zaskakujące, a czasami, patrząc poprzez moje pojęcie dobra i zła, wydają mi się być czymś gorszącym mnie, czymś nawet złym. Jednak wiem, czuję to, jestem tego świadomy, że oni mają rację. To ja mam chory wzrok moralny, intelektualny i duchowy. Widzę, że im bardziej odzyskuję wzrok, tym bardziej uświadamiam sobie, że jestem krótkowzroczny.
W Biblii jest zapisany taki werset:

Ks. Kaznodziei Salomona 5:7, Biblia Warszawska
Jeżeli widzisz, że w kraju ubogi jest gnębiony i że prawo i sprawiedliwość są gwałcone, nie dziw się temu, bo nad wysokim czuwa wyższy, a jeszcze wyższy nad tamtymi.

Kiedyś wytłumaczono mi, że „wyższy” i „jeszcze wyższy” jest tu mowa o hierarchii niebios, o wyższych istotach, które nadzorują, zarządzają realizacją gigantycznego planu Boga. Wychowuje się nas na tym świecie. Jednostki, rodziny, społeczeństwa i państwa są w stanie ciągłego przeobrażania osobowości. Wyższe istoty, niewidzialne dla nas, mają wpływ na nasz bieg życia, historii, kulturę cywilizacji i poziom moralny społeczeństwa.
I z doświadczenia osobistego wiem, że ich działalność, postrzeganie oraz używane środki, narzędzia do wykonania tego planu, nie są dla mnie tak oczywiste do zaklasyfikowania, czy są na pewno dobre czy złe.
Po prostu zaczynam milczeć. Im więcej widzę, tym bardziej cichnę. Staram się zachować spokój i szukam, ustawicznie szukam Boga. Bo co Go częściowo znajdę, to pojawiają się sytuacje nowe, coraz bardziej dziwne, i muszę zaktualizować poznanie Boga, odpowiednio do nowej sytuacji.

W ten sposób, z dnia na dzień, inaczej już rozumiem pojęcia takie, jak: prawość, nieprawość, godny, niegodny, święty, nieczysty, dobro, zło itp.
Nie są to dla mnie już tak oczywiste pojęcia, jak je do tej pory widziałem, a widziałem po części je tak, jak widzi je nasze społeczeństwo.

Modliłem się i nawiązałem rozmowę z taką wyższą istotą. Poruszyłem pewne interesujące mnie kwestie.
W trakcie rozmowy, istota wypowiedziała się tak, że przestałem zadawać pytania, ponieważ zostałem zaszokowany.
Tak jak pisałem wcześniej, wobec tych istot jesteśmy bezbronni. One nie dość, że są niewidzialne dla nas, to jeszcze wyraźnie wpływają, poprzez dane im pewne możliwości, na naszą cywilizację. Jeśli dzieje się teraz coś, co w przyszłości zaszkodzi realizacji nadrzędnego, gigantycznego planu Boga i istnieje obawa, że dojdzie do wyraźnego odstąpienia lub opóźnienia, wtedy „niebiańscy aniołowie”, poprzez swoje metody, korygują sytuację. Nie zawsze reagują, czasami patrzą w milczeniu i są jakby obojętni na to, co się dzieje. Kierują się jakimiś zasadami czy prawami, na razie nie zrozumiałymi dla mnie. Reagują wtedy, kiedy mi się wydaje, że nie zareagują, a kiedy jestem pewien, że zareagują, oni nie reagują.

Już dawno zauważyłem, że ich stosunek do tzw. narodu wybranego jest całkiem inny niż u nas chrześcijan. Te istoty patrzą na ten naród z irytacją. My patrzymy na ten naród jako na wykładnię czasu.

Wracając do mojej rozmowy, istota powiedziała mi:
„Czy wiesz, że gdyby nie było holokaustu, to ty dzisiaj nie byłbyś przedsiębiorcą”.

Spojrzałem na tą istotę i zbaraniałem. Ona mówiła całkiem poważnie i zrozumiałem, że oni to zaplanowali, to, co jest uznawane przez nas za zło. Wtedy istota przypomniała mi, że dawno temu, kiedy zlepek plemion i ludów został wyprowadzony przez wyższe istoty z Egiptu, po demonstracji siły i możliwości Boga, wtedy aniołowie prowadzący, reprezentujący Boga, śmiało i bez mrugnięcia oka nakazali tym ludziom mordować, zabijać kobiety, dzieci, mężczyzn i bydło, należące do narodów, przez jakie będą przechodzić. Znałem tą historię od lat, ale jakoś tam pomijałem, nie szukałem wyjaśnienia: dlaczego ten tak „święty”, „wybrany” naród zabijał, mordował i palił to, co spotkał na drodze. Potem w tej samej Biblii czytałem o Dawidzie. Przecież z dzisiejszego punktu widzenia to był morderca i zbrodniarz wojenny. Dzisiaj stanąłby przed trybunałem i odpowiadał za zbrodnie wojenne. Biblia go przedstawia jako męża bożego.

Jak to zrozumieć, że te same istoty tak różnie postępują. Z ich perspektywy wieczności i tego, że nikt nie ginie, jest to widziane inaczej. Dla nas jest to nieodwracalna tragedia. Dla nich jest to tylko przegrupowanie pewnej części ludzi. Jest to wyłączenie, zwolnienie z tej sceny, tego aktu. W ten sposób, poprzez holokaust, oni zmienili układ sił w Polsce i nie tylko. Pokazano mi, że gdyby nie te wydarzenia, to ten „naród wybrany” dzisiaj by opanował wszelkie dziedziny gospodarcze i polityczne. Więcej, pokazano mi, że jest to naród na razie tak skoncentrowany na sobie, egoistyczny i nie liczy się z innymi narodami. Dlatego jest trzymany w ciągłym stanie aktywności. Nie jest im dane wytchnienie, bo gdyby mieli to wytchnienie, to przyszłyby im do głowy niewłaściwe myśli i od razu by przystąpili do realizacji ich, a to na pewno zaszkodziłoby realizacji planu Boga oraz pozostałej ludzkości. Tak samo ludzkości nie daje się dużo wolnego czasu tylko obarcza mozołem, bo nie wiemy jak żyć w wolnym czasie. Nie umiemy żyć, mając więcej wolnego czasu. Dlatego stopniowo, powoli, pokoleniami, w miarę rozwoju intelektu, zwiększa się czas wolny od pracy.
Więcej, dowiedziałem się, że dzisiejsze poszanowanie jednostki i praw każdego człowieka jest wynikiem II Wojny Światowej. Gdyby nie ta wojna, to pewnie nie doszlibyśmy jeszcze do stworzenia takich praw i świadomości ludzkości. Tam, gdzie tej wojny nie było, nie ma takiego poszanowania dla jednostki jak w Europie. I to nie w każdym państwie europejskim doszło do takiej przemiany wartości, ale w większości doszło i to dzięki wojnie. Pierwsza wojna nie odniosła takiego skutku jak druga wojna. Wojny powstały, bo nie było szacunku do życia jednostki. Ludzkość to zrozumiała i ustanowiła prawa szanujące jednostkę, gwarantujące nietykalność oraz międzynarodową odpowiedzialność za łamanie praw człowieka.
Dzisiaj Filipiny i okoliczne państwa cierpią, bo wyższe istoty planują wychować ludzkość tak, by wzajemnie bezinteresownie sobie pomagała. By jeden dźwigał problemy drugiego. Już nie jest to sprawa tylko Filipin, to już jest sprawa tej części ziemskiej cywilizacji, która o sobie mówi pierwszy świat.
Widzę wyraźnie, że mamy nad sobą niezwykłych wychowawców, niepojętych nadzorców i opiekunów.
Na tym naszym poziomie poznania prawości i nieprawości są bardzo trudni do pojęcia i zrozumienia.
Oni wiedzą jak zbudowany jest człowiek. Z czego się składa. Wiedzą, że świadomość nigdy nie ginie. Ciało niszczeje, ale wierna kopia – zapis naszego kodu osobowości jest pilnie strzeżony i jest niemożliwe, żeby uległ zniszczeniu zanim dojdzie do sądu ostatecznego, jaki zawsze jest powoływany jako zakończenie pewnego szkolenia.

Oni żyją w wieczności, wolni od wartości ludzkich, od więzów ludzkich, świadomi budowy wszechświata i człowieka. Dlatego dziwią się, skąd w nas takie dziwne zachowanie, że dbamy o jednostki z uszkodzonym umysłem. Oni wiedzą, że w takim umyśle nie zamieszka Duch, więc wg nich powinno się skończyć mechanicznie życie takiej jednostki, by wyzwolić ją z narzuconych nam ograniczeń czasu i przestrzeni. My widzimy to inaczej. Dla nas jest to humanitarne i takie ludzkie, pozwolić żyć aż do śmierci naturalnej. Oni to widzą inaczej. W obliczu wieczności i mechanizmów wszechświata uważają, że taki człowiek nie zginie, że podejmą próbę ponownego umieszczenia osobowości w innym ciele. Dla nas, z naszego bardzo spłaszczonego i ograniczonego punktu widzenia, jest to już koniec. Oni zachowują się jak mechanicy samochodowi, wymieniają uszkodzoną część tak, by auto działało. Mechanicy kasują w komputerze auta błędy i reinstalują system, by silnik, skrzynia biegów i układ hamulcowy działał bez zarzutu. To rozumiemy i nie wpadamy w panikę. Dla nich to właśnie jest tylko taka reinstalacja systemu i kasowanie błędów.
Ostatnio jestem zaskakiwany wieloma ich poglądami i filozofiami.
Wtedy zawsze mi się przypominają słowa Jezusa, jak żył na Ziemi:

Ew. Jana 16:12, Biblia Warszawska
Mam wam jeszcze wiele do powiedzenia, ale teraz znieść nie możecie;

Wg naszych standardów, pewnie się oburzamy i wpadamy w gniew, ale wg ich standardów, to nic złego się nie stało, wszystko idzie zgodnie z planem, wszystko jest ok, na koniec „wypłacimy sobie premię” za wykonanie planu w czasie i na wysokim poziomie.
Kto nie czci prawdy, ten nie zniesie tego, czego Jezus uczy teraz przez swego Ducha, który działa w tych istotach.

Ew.Jana 16:13, Biblia Warszawska
Lecz gdy przyjdzie On, Duch Prawdy, wprowadzi was we wszelką prawdę, bo nie sam od siebie mówić będzie, lecz cokolwiek usłyszy, mówić będzie, i to, co ma przyjść, wam oznajmi.

Ich moralność, etyka, inteligencja mnie zaskakują.
Widzę to bardzo wyraźnie, są to istoty na kompletnie innym poziomie intelektualnym. Ich procesy myślowe w ogóle nie przypominają naszych.
Oni reprezentują Boga, a ten mówi:

Ks. Izajasza 55:9, Biblia Warszawska
Lecz jak niebiosa są wyższe niż ziemia, tak moje drogi są wyższe niż drogi wasze i myśli moje niż myśli wasze.

Ich filozofia jest prawdziwa i czysta jak najczystszy diament, ale dla nas jest trudna do pojęcia i wydaję się raczej zła. Jeszcze musimy wiele się nauczyć, zmodyfikować mnóstwo naszych pojęć, zasad itp., zanim staniemy się świadomymi obywatelami niebios.
Uważam, że więcej nie przydarzy mi się taka okazja życia na tej Ziemi i dlatego chcę tutaj nauczyć się jak najwięcej jak się da. Widzę, że brakuje mi mądrości, by to pojąć, dlatego proszę Ojca, by dał mi większą mądrość do pojmowania Jego samego.

List Jakuba 1:5, Biblia Warszawska
A jeśli komu z was brak mądrości, niech prosi Boga, który wszystkich obdarza chętnie i bez wypominania, a będzie mu dana.

Kto nie szuka Boga, a On jest PRAWDĄ, ten sam siebie zwodzi i sam sobie szkodzi.
A wielu już nie szuka, bo wydaje im się, że Go znają i wiedzą co to jest dobro i zło.
Jesteśmy uczniami Jezusa i nigdy nimi nie przestaniemy być, jeśli będziemy chcieli żyć wiecznie.

WARUNKI POSTĘPU

Czytałem dzisiaj  artykuł o sali samobójców. Jest serwer, na którym jest strona internetowa z salami i jedna z sal nazywa się sala samobójców.
Ci, co wchodzili na tą salę jako goście, ostrzegają innych przed zaglądaniem do tej sali.
Ponoć można nie wytrzymać psychicznie.
Takie nastały czasy, i wszelkie badania i analizy alarmują, że społeczeństwo staje się depresyjne, a za kilka lat będzie się mówić o epidemii depresji.
Wszelkie techniki psychologiczne w wielu przypadkach nie pomagają, a tam, gdzie pomagają, to tylko dlatego, że zdepresjonowany człowiek jeszcze ostatkiem sił szuka ratunku dla swojej psychiki.
Autor artykułu opisuje, że na tej sali działają ludzie fałszywi, świadomie sprowadzający innych, słabych psychicznie, w takie rejony psychiki, że kończą samobójstwem.
Jaki trzeba mieć umysł, by czerpać satysfakcję z doprowadzania bliźniego do takiego stanu?
Chodzę ulicami, robię zakupy w sklepach, jeżdżę samochodem. Aktywnie wypoczywam i widzę, w każdej z tych sytuacji, ludzi zmęczonych życiem. Sfrustrowanych, lękliwych, obsesyjnych itd.
Mamy tylko ładne miasta, ulice, samochody, sklepy kolorowe, piękne parki, ale to są tylko materialne twory, po których chodzą ludzie, z pozoru wyglądający na szczęśliwych lub zadowolonych. Niektórzy nie kryją się ze swoimi problemami psychicznymi.
Jest to już przedostatni krzyk, nieświadoma prośba o pomoc.
Wg wyników badań naukowców, za kilka lat czeka nas epidemia depresji.
Czy tak będzie?
Nie wiem.
Wiem za to, że depresja, obsesje, wszelkie choroby psychiki, nieumiejętność radzenia sobie w życiu, brak radości, pozytywnego kreatywnego myślenia jest wynikiem uszkodzonej świadomości.
Bezbożność wg mnie ma inne znaczenie niż nadaje jej kościół chrześcijański.
Uważam, że bezbożny to człowiek bez Boga, samotny, osamotniony.
To właśnie ci ludzie są bardzo dobrym materiałem na depresantów.
Wielu młodych jak słyszy słowo Bóg, to od razu źle sobie to kojarzy i podchodzi do tego pojęcia z wielką kpiną i lekceważeniem.
Dlaczego tak jest?
Ponieważ ci, co się uważają za chrześcijan, przywódcy kościelni i niższe osobistości, same pobłądziły i zdezorientowały się w poznaniu Boga.
Wynikiem takiej dezorientacji jest głoszenie boga martwego.
Zresztą chrześcijaństwo zostało skazane na powolną śmierć.
Taką informacje dostałem kilka dni temu od istot niebios.
Dlatego te tzw. chrześcijaństwo ma takie coraz bardziej nasilające się problemy.

Inspiratorami nowoczesnych technologii, coraz większych zagadnień życia, są niebiosa.
Czynią to w celu stymulacji, zmuszają do poszukiwania zdrowia duchowego, rozwoju świadomości, by podnieść społeczeństwo na wyżyny doskonalszego myślenia.
Jest to sprawa dobrowolna, indywidualna, nikt nie jest zmuszany do rozwoju.
Jeśli ktoś nie chce, to nikt z istot niebiańskich go nie zmusi.

Podstawą rozwoju jest synchronizacja trzech darów, jakie nam przekazuje Ojciec, Duch Święty i Duch Prawdy, który sprawuje służbę dla ludzkości na Ziemi w miejsce Chrystusa Jezusa.

Ojciec daruje nam wiarę, nie wierzenie, ale wiarę, wnikliwość, która jest duchową intuicją.
Duch Święty daruje nam ludziom mądrość duchową, jest to rozumowanie duchowe, inteligencja duszy.
A Duch Prawdy, Duch Chrystusa, który mieszkał pomiędzy ludźmi i doświadczył naszych realiów, daruje nam filozofię duchową, tą samą i jeszcze większą, jaką posługiwał się Jezus podczas swego pobytu na Ziemi.
Chrystus, jako człowiek i Bóg, stanął przed obliczem trudów życia ludzkiego, nie tylko materialnych, ale i duchowych, i pokonał je, dzięki scaleniu swojej świadomości ze świadomością Boga Ojca, który jest doskonały w szachach psychiki.

Wiara – wnikliwa intuicja duchowa, jest wzrokiem, widzi.
Mądrość duchowa rozumie, jest inteligentną wiedzą.
Jeśli pozostaniemy z tymi dwoma darami, to jesteśmy skazani na śmierć, poprzedzoną depresją.
Dwa dary niosą ze sobą wiedzę i potrzebę, pragnienie, ale bez filozofii są one śmiercionośne. Filozofia Ducha porządkuje, oświeca i wyjaśnia, aktywuje te dary jako życiodajne.
Kiedy w człowieku te trzy dary są we wzajemnej korelacji, wtedy taki człowiek może powiedzieć:
Nie samym chlebem żyję, ale żyję każdym słowem Boga.

Sam tego doświadczam.
Widzę to, ponieważ te dary dają mi wzrok, potrafię ocenić sytuację i podjąć właściwe decyzje świadomości, która niszczy wszelką, nawet subtelną, pracę kłamstwa, które próbuje nam wmówić, że jesteśmy sami zdani na samotność.
Nigdy tak nie było.
Nigdy człowiek nie należał do żadnej z istot niebios, a tym bardziej upadłych istot.
Nie ma grzechu pierworodnego, to jest kłamstwo, wypływające z dezorientacji duszy.

Jesteśmy dziećmi Boga Ojca i nigdy nie przestaliśmy nimi być.
Nic nie jest w stanie nas odłączyć od Niego, poza naszą własną decyzją.
On nie obraża się, nie nadyma, zawsze jest dla nas życzliwy.
Wystarczy w to uwierzyć, a padnie wiele mitów i dezorientujacych poglądów, i otworzy się szansa na rozwój duchowy, który w pewnym momencie swojego stadium rozpoczyna panowanie nad pełnią.
Do takiej świadomości przybliżają się potężne żywe siły duchowe, które poprzez ciągłą pracę nad świadomością, dzięki trzem darom, doprowadzają ludzką osobowość do wysokich poziomów niebiańskiej świadomości.

POSTĘP

W Biblii, w Ewangelii wg Mateusza, jest zapisana przypowieść, jaką Jezus Chrystus przedstawił w celu uświadomienia wymagań, jakie stawia Bóg Ojciec swoim dzieciom. Ja w tej przypowieści odnajduję dzisiejszy formalny kościół chrześcijański z wieloma odłamami.

25:14  Będzie bowiem tak jak z człowiekiem, który odjeżdżając, przywołał swoje sługi i przekazał im swój majątek.
25:15  I dał jednemu pięć talentów, a drugiemu dwa, a trzeciemu jeden, każdemu według jego zdolności, i odjechał.
25:16  A ten, który wziął pięć talentów, zaraz poszedł, obracał nimi i zyskał dalsze pięć.
25:17  Podobnie i ten, który wziął dwa, zyskał dalsze dwa.
25:18   A ten, który wziął jeden, odszedł, wykopał dół w ziemi i ukrył pieniądze pana swego.
25:19  A po długim czasie powraca pan owych sług i rozlicza się z nimi.
25:20  I przystąpiwszy ten, który wziął pięć talentów, przyniósł dalsze pięć talentów i rzekł: Panie! Pięć talentów mi powierzyłeś. Oto dalsze pięć talentów zyskałem.
25:21  Rzekł mu pan jego: Dobrze, sługo dobry i wierny! Nad tym, co małe, byłeś wierny, wiele ci powierzę; wejdź do radości pana swego.
25:22  Potem przystąpił ten, który wziął dwa talenty, i rzekł: Panie! Dwa talenty mi powierzyłeś, oto dalsze dwa talenty zyskałem.
25:23  Rzekł mu pan jego: Dobrze, sługo dobry i wierny! Nad tym, co małe, byłeś wierny, wiele ci powierzę; wejdź do radości pana swego.
25:24  Wreszcie przystąpił i ten, który wziął jeden talent, i rzekł: Panie! Wiedziałem o tobie, żeś człowiek twardy, że żniesz, gdzieś nie siał, i zbierasz, gdzieś nie rozsypywał.
25:25  Bojąc się tedy, odszedłem i ukryłem talent twój w ziemi; oto masz, co twoje.
25:26  A odpowiadając, rzekł mu pan jego: Sługo zły i leniwy! Wiedziałeś, że żnę, gdzie nie siałem, i zbieram, gdzie nie rozsypywałem.
25:27  Powinieneś był więc dać pieniądze moje bankierom, a ja po powrocie odebrałbym, co moje, z zyskiem.
25:28  Weźcie przeto od niego ten talent i dajcie temu, który ma dziesięć talentów.
25:29  Każdemu bowiem, kto ma, będzie dane i obfitować będzie, a temu, kto nie ma, zostanie zabrane i to, co ma.
25:30  A nieużytecznego sługę wrzućcie w ciemności zewnętrzne; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów.

Jesteśmy wezwani do ciągłego postępu. Nieustannego rozwoju i niestrudzonego poszukiwania prawdy. Z prawdy w głębszą prawdę. Kiedy wejdziemy na jeden stopień prawdy, objawiany jest nam następny. W ten sposób zmierzamy do centrum, do źródła, a przewodnikiem jest sam Duch Ojca. Jednak, jak w tej przypowieści, jeden ze sług nie korzystał z talentu, jaki otrzymał, tylko starał się go zachować w stanie nienaruszonym.

W Ewangelii wg Łukasza leniwy sługa wypowiada się tak:
19:20 A inny przyszedł i rzekł: Panie, oto mina twoja, którą trzymałem w chustce.

Ten sługa został przez Pana nazwany złym i leniwym, i przypomina mi on kościół chrześcijański, który bazuje na tradycji, dogmatach i nie stara się szukać głębszych prawd, i dążyć do doskonałości ducha, podnosić poprzeczkę moralności i wiary, zdobywać coraz to większą świadomość prawdy.

Dzisiaj ten kościół na rozliczeniu przed Panem powiedziałby:
„Dałeś mi modlitwę w twoim imieniu, chrzest w twoim imieniu, wieczerzę na twoją pamiątkę, przykazania, itp. itd. Nic z tego nie straciliśmy, wszystko, co dałeś mamy do tej pory, oto twoje. Popatrz, nic nie straciliśmy, chrzcimy w twoim imieniu, modlimy się w twoim imieniu, od momentu jak odszedłeś nic się nie zmieniło, nic nie straciliśmy, itd. itp.”
Reakcję Pana znamy w powyższych cytatów z ewangelii.

W innym miejscu Jezus pokazuje w jaki sposób można pomnażać talenty.

Ew. Mateusza 18:3, Biblia Warszawska
I rzekł: Zaprawdę powiadam wam, jeśli się nie nawrócicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do Królestwa Niebios.

Ew. Marka 10:15, Biblia Warszawska
Zaprawdę powiadam wam, ktokolwiek by nie przyjął Królestwa Bożego jak dziecię, nie wejdzie do niego.

Dziecko jest wolne od uprzedzeń, ma chłonny umysł, chętny do nauki. Nie ma skrystalizowanych poglądów, które nie pozwalają mu na dalszy rozwój. Ciągle się rozwija intelektualnie. Nie stawia sobie granic.
Wierzy i ufa. Docieka i próbuje zrozumieć. Po prostu instynktownie robi wszystko to, co jest niezbędne do rozwoju. Zadaje pytania, bo chce zrozumieć, docieka.
Utwardzone poglądy, dogmaty, tradycja, tzw. doświadczenie, stoją w opozycji do rozwoju.
Ostatnio pewien człowiek powiedział mi, że w jego kościele ewangelicznym każdy, kto szuka coś więcej niż jest uznane przez władze kościoła, szuka jakichś głębszych interpretacji i zadaje pytania, jest traktowany jako ten, co odstąpił od Boga i jest zwiedziony.
Niestety sam tego doświadczam.
Dla tych, co zakopali talent, każdy, kto obraca talentami, jest zwiedziony.

Prawdziwy uczeń Chrystusa nigdy nie przestaje być uczniem.
Tylko uczeń uczy się i poznaje nieskończoność.
Tej świadomości brakuje wielu tzw. chrześcijanom i grupom religijnym.

Sam Jezus powiedział:
Ew. Jana 16:12, Biblia Warszawska
Mam wam jeszcze wiele do powiedzenia, ale teraz znieść nie możecie;

To są słowa, które wyraźnie mówią, że jest jeszcze wiele do poznania, ale tylko dla otwartych i chętnych, i odważnych, gotowych na zmiany, ciągły postęp z prawdy w prawdę.
Leniwi i gnuśni, idący na łatwiznę skrystalizowanych poglądów, powszechnych interpretacji, nie mają możliwości doświadczania przechodzenia z prawdy w coraz głębszą prawdę.
Z prawdy w prawdę, aż osiągną boskie eony, wyżyny, drogi, po których porusza się Bóg Ojciec.

PIEKŁO

Siedziałem sobie i coś czytałem, jednocześnie rozmyślając o pewnych sprawach. Wtedy, po mojej lewej stronie, poczułem czyjąś obecność.
Co jakiś czas, niezapowiedzianie, pojawia się pewna nieziemska osobowość i przekazuje mi często bardzo cenne dla mnie informacje, z których korzystam i dzięki temu unikam niepotrzebnych problemów w życiu codziennym, a ostatnio najwięcej fachowej pomocy dostaję w życiu zawodowym, z czego korzystam w pełni.
On, obywatel innych światów, badacz i obserwator, przysiadł się do mnie i od razu wypowiedział takie słowa:
„Czy wiesz, że te wasze mityczne piekło jest w was. Dlatego bardzo ważne jest, by człowiek w swoim doświadczeniu życia ziemskiego jak najszybciej scalił się z Duchem Boga Ojca. Jeśli człowiek przez całe swoje życie materialne na tym świecie nie nawiąże trwałej, żywej więzi z Ojcem, wtedy już w trakcie życia na Ziemi zostaje sam, zdany na agresywne żywioły duchowe. Samotny, bezbożny umysł nie jest w stanie poradzić sobie z wszelkimi przejawami ciemności. Umysł zostanie sparaliżowany i wszelkie nieuporządkowane myśli zawładną takim umysłem. Jest to piekło, gorsze od ognia, jest to ogień duchowy, nękający i gnębiący świadomość i samotny umysł. Dlatego bardzo ważne jest, i niezwykle korzystne dla człowieka, nawiązanie trwałej więzi z Boskim Umysłem, który jest doskonały i idealnie radzi sobie w każdych warunkach.”

Wtedy przypomniały mi się słowa Jezusa Chrystusa, zapisane w Biblii w Ew. Mateusza w taki sposób:
7:24 Każdy więc, kto słucha tych słów moich i wykonuje je, będzie przyrównany do męża mądrego, który zbudował dom swój na opoce.
7:25 I spadł deszcz ulewny, i wezbrały rzeki, i powiały wiatry, i uderzyły na ów dom, ale on nie runął, gdyż był zbudowany na opoce.
7:26 A każdy, kto słucha tych słów moich, lecz nie wykonuje ich, przyrównany będzie do męża głupiego, który zbudował swój dom na piasku.
7:27 I spadł ulewny deszcz, i wezbrały rzeki, i powiały wiatry, i uderzyły na ów dom, i runął, a upadek jego był wielki.

Inna, pasująca do tematu, wypowiedź Jezusa, zapisana w Biblii jest niestety nie dość wiernie przetłumaczona:
Ew. Jana 3:36, Biblia Warszawska
Kto wierzy w Syna, ma żywot wieczny, kto zaś nie słucha Syna, nie ujrzy żywota, lecz gniew Boży ciąży na nim.

Inne, przekazane mi przez naocznych świadków tamtych zdarzeń, znaczenie tych słów brzmi tak:
„Kto wierzy mi, w moją ewangelię, którą głoszę, że jest synem Boga już ma życie wieczne, kto nie słucha mnie i nie wierzy w moją ewangelię, nie dość, że pozbawia się możliwości życia jako syn Boga, to jeszcze wszelka ciemność będzie się nad nim pastwić i go dręczyć”.

Wiara w synostwo Boskie i braterstwo ludzkie jest matrycą, na której montuje się świadomość, która rozwija się bezkrytycznie aż do uzyskania silnego Ducha, którego nic nie jest w stanie wyprowadzić z równowagi ani przestraszyć, ani zgnębić lub znęcać się psychicznie aż do szału lub chorej depresji umysłu. Taka ożywiona przez Ducha osobowość i tak zbudowana na kamieniu i fundamencie świadomości synostwa i braterstwa jest postrachem i młotem, kruszącym wszelkie przejawy ciemności usiłującej wedrzeć się do umysłu poprzez prymitywne wierzenia, wywołujące strachy i obawy, a te są furtką dla pozostałej watahy ciężkich myśli aż do stanu ognia przerażonego umysłu. Kiedy świadomość jest sama, wtedy jest podatna na wszelkie przejawy ciemności i tak z czasem osiąga się stan PIEKŁA.
Obecnie na Ziemi działa silny korpus istot duchowych na czele z Duchem Prawdy i dlatego oblicze Ziemi nie jest do końca jeszcze takie beznadziejne. Jeśli Duch Prawdy nie zostanie odwołany, to do tej pory mądrość, rozum, rozwaga, cierpliwość i wszelki rozsądek będą przemawiać do ludzi. Jeśli będzie taka wola Ojca i zabierze te niewidzialne istoty duchowe, to oblicze Ziemi nagle się zmieni, bo siła, która była powstrzymywana mocą miłości, ujawni w pełni swoją nikczemność.

2 List do Tesaloniczan 2:7, Biblia Warszawska
Albowiem tajemna moc nieprawości już działa, tajemna dopóty, dopóki ten, który teraz powstrzymuje, nie zejdzie z pola.

Dlatego, dopóki jest czas, Ojciec w różny sposób przekazuje nam swoje drogocenne, życiodajne wskazówki, z których chce byśmy skorzystali i żyli z Nim na wieki.

MESJASZ i CELE MISJI

Ten wpis jest kontynuacją poprzednich wpisów, które razem tworzą bardzo skrótowy opis dziejów świata.
Linki do poprzednich wpisów wg kolejności to: DZIAŁO FOTONOWE SYSTEM ADMINISTRACJICIEMNOTA OŚWIECENIENARÓD WYBRANY PRAWDA CZY FAŁSZ?

Na Ziemi, w izraelskiej wiosce Betlejem, rodzi się Jezus, pierworodny syn Marii i Józefa. W rzeczywistości jest to syn pierworodny Boga Stwórcy. Jest to Jego już ostatnia, siódma misja doświadczeniowa na stworzonych przez siebie światach. Ta ostatnia misja jest szczególna. Poprzednie 6 były to inkarnacje w dorosłe ciała istot stworzonych na różnych 6-ciu światach rozwojowych. Przybywał w ciele dorosłego osobnika i po wykonaniu misji odchodził.

Tym razem, z pewnych powodów, warunki były inne. Uzgodniono w radach najwyższych niebios, że Syn narodzi się w ciele niemowlaka tak samo, jak rodzą się dzieci ziemskie i będzie dorastał pozbawiony prerogatyw Stwórcy, biblijnie mówiąc: bez mocy i chwały niebios. Ustalono, że nie będzie miał świadomości swego pochodzenia, kim jest, ani wiedzy niebios. Ma sam dojść do poznania tego kim jest, sam nawiązać kontakt z niebiosami i wszelkimi istotami domen niebiańskich, a przede wszystkim nawiązać kontakt z Ojcem w Niebiosach. W ten sposób ma pokazać ludziom drogę oraz udowodnić im, że przy pewnym rodzaju świadomości, możliwe jest osiągnięcie z nizin wysokiego Nieba. Jego misja to odkryć Ojca i objawić światu, że Ojciec jest dobry i kocha wszystkich ludzi, i że wszyscy ludzie są Jego dziećmi. Objawić i ostrzec, że wszelkie inne myślenie na temat Boga i pochodzenia ludzi jest bezsensowne, i nie ma podstaw prawdy, a skutkiem takiego poglądu jest zadawany samemu sobie ból śmierci duchowej, inaczej samookaleczenie, nie mające żadnego związku z pokorą czy uniżeniem. Jego misją jest wykonywanie woli Ojca aż do końca życia na Ziemi, bez względu na to, jaki on będzie.

Była to już siódma i ostatnia misja Syna Boga, która miała osądzić bunt Lucyfera, udowodnić, że idea Lucyfera nosi znamiona śmiertelnej choroby duchowej oraz udowodnić, że On Syn Boga nie jest samozwańczym królem, ale w pełni może sprawować tą rolę, ponieważ we wszystkim jest doświadczony. Dlatego Jezus na krzyżu zawołał w ostatniej chwili swojego życia: „WYKONAŁO SIĘ”, po prostu dokonał siódmego obdarzenia światów, jakie sam stworzył, a siódme, ostatnie obdarzenie sobą dokonał na Ziemi, gdzie bunt zasiał największe spustoszenie.

Jezus swoją postawą udowodnił, że jest możliwy kontakt człowieka z Bogiem na zasadzie miłości Ojciec – syn. Pokazał ludziom drogę do Ojca, objawił Jego prawdziwy charakter i pokonał wszelkie trudności, zwyciężając w ten sposób świat kłamstwa.
Zanim tego dokonał, narodził się jako normalne dziecko i dorastał jak wszyscy chłopcy. Jego wewnętrzna natura zadawała mu wiele pytań na temat życia, sensu istnienia, poznawał mechanizmy wszechświata i świata, w jakim żył. Podstawą  rozwoju okazał się okruch Ducha Boga, jaki każdy człowiek posiada w sobie. Nawiązał kontakt z tym Duchem i prowadzony w umyśle przez tego Ducha, przez kolejne lata, pojął istotę i sens życia, przyrodę i jej naturę, stąd np.: znał zwyczaje ryb i wiedział gdzie i kiedy łowić ryby. We wszelkiej wiedzy był bardzo wnikliwy i bystry. Bardzo dobrze znał się na stolarstwie, produkcji łodzi, gospodarce itp. Jednak najbardziej korzystną dla nas wiedzą była Jego wiedza na temat świata duchowego, z którego pochodzimy, a z którym straciliśmy kontakt i pogrążyliśmy się w ideę niewolnictwa i bezprawia. Jezus wzrastał w poznawaniu świata i swojej tożsamości. Aż do czasu, kiedy pojął w pełni i uświadomił sobie, że jest Synem Boga i wtedy zaczął rozpoznawanie swojej misji. Mamy to zapisane w Biblii w bardzo skrótowej formie:

Ew. Łukasza 2:52, Biblia Warszawska
Jezusowi zaś przybywało mądrości i wzrostu oraz łaski u Boga i u ludzi.

Wszyscy późniejsi ludzie, jakich spotkał w ostatnich dniach swojego życia, byli to jego bliscy lub dalsi znajomi, z jakimi się zapoznał właśnie na tej drodze rozwoju. Annasz i Kajfasz byli jego kolegami, znajomymi z dzieciństwa. Kobieta przyłapana na cudzołóstwie była jego dawną koleżanką, a jej mąż stręczyciel jego kolegą, z którym razem bawili się w dzieciństwie na podwórku. Rzymski setnik i kilku innych rzymskich urzędników rozpoznało w nim mądrego młodzieńca, który kilka lat wcześniej, przebywając w Rzymie, zaciekawił swoim sposobem patrzenia na życie wielu obywateli tego miasta oraz przyjezdnych kupców, którzy zapraszali go do swoich miast.

Jezus przebył drogę, jaką potem szli, po Jego zmartwychwstaniu, apostołowie i odnosili sukcesy, ponieważ wiele lat wcześniej miastami tymi poruszył Jezus, zwany młodym uczonym, który przemawiał publicznie do ludów w tamtejszych amfiteatrach i miejscach publicznych rozważań i ożywił w tych ludziach pragnienie poznania Boga jako Ojca. Heroda znał osobiście, ponieważ Jego ziemski ojciec Józef zginął w wypadku na budowie Heroda. Jezus jako młodzieniec, teraz głowa rodziny, negocjował z Herodem warunki odszkodowania za śmierć Józefa. Rozmowa z Jezusem wywarła wtedy na Herodzie ogromne wrażenie. Ten to Herod wiele lat później, kiedy aresztowano Jezusa jako złoczyńcę,  był bardzo ciekaw Jezusa i chciał z nim rozmawiać, ale się zawiódł, Jezus już nie był skory do rozmowy, milczał.

Kiedy Jezus zaczynał publiczną działalność, objawiającą Boga jako Ojca, a ludzi jako Jego synów, ta nauka była z jednej strony przez prosty lud przyjmowana jak balsam na ranę, a z drugiej strony przez religijnych uczonych jako bluźnierstwo.

Powszechnie uważano, że istnieje grzech pierworodny, zmywany, przebaczany przez Boga, kiedy człowiek składa krwawe ofiary ze zwierząt. Prorocy jak Ezechiel, Izajasz, Jeremiasz itd. mówili, że to nie ma żadnego znaczenia przed Bogiem. Potem przyszedł Jan Chrzciciel, głoszący przebaczenie grzechów przez chrzest wodny. Czekające na Mesjasza społeczeństwo przystałoby na każdy warunek i uznano nauki Jana za właściwe, i sami kapłani udawali się nad Jordan, by dać się chrzcić.

Potem przyszedł Jezus i przebaczał, i ogłaszał przebaczenie bez żadnej ofiary i ceremonii. Przebaczenie na podstawie uświadomienia prawdy przez błądzącego syna Boga, jakim jest każdy człowiek. To już dla kapłaństwa i uczonych w piśmie była za bardzo zaawansowana nauka i została uznana za „twardą mowę”, a w końcu odrzucona jako bluźnierstwo.

Izrael był pod rzymską okupacją już wiele lat. Działały dwie silne frakcje religijne: saduceusze i faryzeusze, i obie one odcisnęły piętno swoich nauk i zrozumienia pism na ówczesnych ludziach. Oczekiwano Mesjasza, ale jako Pana i władcę, przewodnika i wojownika, który wyzwoli Izraela z rąk okupanta i Izrael zapanuje nad całym światem. Oczekiwano na władcę silnego, cudotwórczego, doskonałego dowódcę wojskowego.

W tym okresie wierzono bardzo mocno, że podstawą problemów ludzi jest grzech pierworodny. Wierzono, że grzechy można usunąć tylko składając w świątyni krwawą ofiarę ze zwierząt. Tuż przed rozpoczęciem działalności przez Jezusa, Jan Chrzciciel głosił ideę przebaczenia grzechów przez chrzest wodny. Pomimo, że ta nauka nie miała podstaw w prawie Mojżeszowym, to została uznana przez uczonych saduceuszy i faryzeuszy, i dołączona do już istniejących, dodatkowych ponad 600 przykazań, zaleceń itp.

Był to też czas powszechnej wiary, że ubóstwo jest karą od Boga, a dobrobyt nagrodą za przykładne, pobożne życie.
Stąd możemy przeczytać w Biblii przykład fałszywego samousprawiedliwienia, gdzie faryzeusz dziękował w świątyni Bogu, że nie jest taki, jak ten obok celnik, co jest….taki to, a taki….
Dawanie jałmużny i modlenie się publicznie było uznawane za przejaw duchowości, a nie pychy i obłudy, nie mającej nic wspólnego z prawdziwą duchowością.
Powszechnie w Izraelu wierzono, że synowie muszą cierpieć za grzechy ojców, stąd przysłowie:

Ks. Ezechiela 18:2, Biblia Warszawska
Dlaczego to używacie między sobą przysłowia o ziemi izraelskiej: Ojcowie jedli kwaśne grona, a zęby synów ścierpły?

Więcej, Izraelczycy, i to także z najbliższego otoczenia Jezusa, wierzyli w reinkarnację i karmę, i kiedy ujrzeli człowieka ślepego od urodzenia, zadali pytanie Jezusowi:

Ew. Jana 9:2, Biblia Warszawska
I zapytali go uczniowie jego, mówiąc: Mistrzu, kto zgrzeszył, on czy rodzice jego, że się ślepym urodził?

Dla nich powód ślepoty był oczywisty, albo rodzice zgrzeszyli, to jako karę dostali ślepego syna, albo on w poprzednim życiu zgrzeszył, więc jako karmę dostał życie ślepca od urodzenia.
Innego wytłumaczenia nie mieli, nie brali pod uwagę jeszcze trzeciej wersji:

9:3  Odpowiedział Jezus: Ani on nie zgrzeszył, ani rodzice jego, lecz aby się na nim objawiły dzieła Boże.

Bóg był traktowany przez Izraelczyków jako Święty, niedostępny i nieosiągalny. Powszechnie wierzono, że Izraelczycy są dziećmi Abrahama. Więc twierdzenie Jezusa, że są dziećmi Boga, spotkało się z wielkim oporem, takim, jaki przejawił Lucyfer, Diabeł i Szatan, i dlatego w pewnym momencie, kiedy ten opór nabrał na sile, Jezus powiedział, że każdy, kto wyznaje taką wiarę, jest synem Diabła, który bezpośrednio reprezentował interesy człowieka i był odpowiedzialny za rozwój świadomości ludzi wg standardów niebios. Diabeł odrzucił własne synostwo boskie, idąc za SAMOSTANOWIENIEM , i do tego samego skłonił ludzkość, przez co stał się ojcem odstępstwa i fałszu.
W umocnienie wiary w synostwo Abrahama była zaangażowana fałszywa pokora i uniżenie.
Za bluźnierstwo więc uznano wypowiedź Jezusa, że jest Synem Boga.

Uczeni w piśmie podzielili ludzi, szufladkując ich do błogosławionych i przeklętych.
Powszechnie pogardzano cudzołożnicami, celnikami, trędowatymi i wszelkiej innej maści grzesznikami, jako tymi, co ponoszą karę za swoją bezbożność.
Duchowość faryzeuszy i saduceuszy była tak niska, że nie widzieli nic złego w tym, że karmią się pychą i dumą modlitw na rogach ulic lub publicznym, głośnym dawaniem jałmużny. Dla nich pogarda do innych ludzi była czymś naturalnym, nie przyszło im do głowy, że taka duchowość jest płytka i bezduszna.

Był to także okres rozkwitu wielu nauk filozoficznych ościennych narodów. Najwięcej na tym polu działali Grecy. Powstało wiele szkół filozoficznych, które próbowały tłumaczyć jak radzić sobie w tym ciężkim życiu.
Jednym ze sposobów, jakie głosili np. asceci, było wyzbycie się pragnień i uczuć. Do ascetów należał późniejszy apostoł Paweł, który pod wpływem nauki ascetów pisał, że jest w stanie żyć w dobrobycie i w ubóstwie, że potrafi być najedzony i głód cierpieć bez narzekania. Kiedy uwierzył w nauki Jezusa, do swojej wiary ascetycznej dołączył, jak wisienkę na torcie, Jezusa Chrystusa, Nim tłumacząc swoją wytrwałość i umiejętność adaptacji do środowiska.

Jezus rozpoczął działalność w trudnych warunkach. Postanowił, że celem Jego służby jest objawienie natury Boga i objawienie ludziom synostwa boskiego, że są synami Boga. To były dwa główne cele Jego misji. Sam o sobie Jezus mówił, że jest synem człowieczym, czyli człowiekiem. Był to doskonały człowiek, który połączył się z Duchem Boga i odkrył w sobie synostwo boskie, i przez to zjednoczył się z Bogiem, swoim Ojcem i stali się jedną istotą. Dlatego Jezus mówił: „kto widział mnie, widział Ojca”, „kto mnie słucha, słucha Ojca”, „ja i Ojciec jedno jesteśmy”, „kto gardzi mną, gardzi Ojcem, który mnie posłał na świat”.

Jezus wiedział, że królestwo Boga jest duchowym mocarstwem, więzią, ideą, spajającą rozwojowe światy. Tą ideę królestwa duchowego i jego siły chciał krzewić na Ziemi, na podstawie głoszenia o tym królestwie. Postanowił, że nie będzie się posługiwał płytką, nic nie znaczącą formą władzy nad materią, prerogatywy Stwórcy, czynienie znaków i cudów. Jak sam twierdził, jest to tylko pokaz wyspecjalizowanych umiejętności.

W tamtych czasach Izrael był głodny cudów, znaków i uzdrowień. Powszechnie wierzono, że tylko człowiek pochodzący od Boga może takie rzeczy robić i czynienie takich cudów i uzdrowień jest dowodem posłannictwa boskiego. Na ironię, pomimo stawianych sobie warunków, ludzkie serce Jezusa, w połączeniu z boską miłością, wywoływało cudotwórcze i uzdrowieńcze działanie. Jednak nauki Jezusa były tak zaawansowane duchowo, że zostały uznane za zwiedzenie i Żydzi, pomimo swojej wiary w posłannictwo boskie, poprzez dokonywanie znaków i cudów, stworzyli sobie nową teorię, mianowicie zaczęli głosić, że Jezus jest sługą Belzebuba i dlatego czyni cuda. W ten sposób podeptali swoje wcześniejsze poglądy i wytłumaczyli sobie moc Jezusa jako sługi Zła po to, by nie uznać Jego autorytet, po prostu nie odpowiadał im On. Bezsens, po co upierać się przy czymś, co jest skazane z czasem na zniszczenie i śmierć. Niestety dzisiaj taka forma myślenia dalej obowiązuje w pewnych kręgach. Jezus, świadomy tego faktu, powiedział na temat ich obłudy i głupoty, że podobni są do dzieci na rynku, którym nic nie odpowiada.

Ew. Łukasza 7:32, Biblia Warszawska
Podobni są do dzieci, które siedząc na rynku wołają jedne na drugie tymi słowy: Graliśmy wam na piszczałce, a nie tańczyliście, nuciliśmy pieśń żałobną, a nie płakaliście.

Czytając cztery ewangelie o Jezusie, zawsze zastanawiało mnie, dlaczego Jezus czynił cuda i uzdrawiał, a potem znikał na jakiś czas lub prosił, by ci, co zostali uzdrowieni, nic o tym nie mówili.
Dziwiłem się temu dopóki mieszkańcy niebios mi nie opowiedzieli szczegółowo, jakie wartości Jezus przejawiał.

Dla Niego najważniejsza była wiara w synostwo, przemiana świadomości. Zdrowie fizyczne człowieka nie miało znaczenia. Jednak był On Bogiem, mieszkającym w ludzkim ciele i spojonym z ludzkim umysłem. Trudno mu było panować nad taką kompilacją boskości i człowieczeństwa w obliczu, kiedy stanęli przed Nim ślepi, chorzy, trędowaci itp.

Pewnego dnia stanęły przed Nim rzesze takich ludzi. Spojrzał na nich, w jakiej nędzy są, i uświadomił sobie, że ich stan jest skutkiem zawiedzenia pokładanego zaufania, sprawcami tego byli Jego synowie, administratorzy niebios i Ziemi. Jego ludzkie serce, w połączeniu z miłością Boga i boskim gniewem na skutki buntu, wywołało falę mocy Bożej tak, że w jednej chwili ponad 600 osób zostało w cudowny sposób uzdrowionych. Jezus, zaszokowany swoją reakcją, szybko oddalił się od tłumów i pozostawił swoich uczni z tymi tłumami.

Dłuższy czas Go nie było. W tym czasie ci, co byli zdrowi, odeszli do domów, chorzy zostali. Zostali też zdezorientowani uczniowie. Jezus w samotności rozważał i radził się Ojca, by dał mu mądrość, jak panować nad emocjami, które wywołują falę współczucia, która wytwarza cudotwórcze moce. Uznał, że uzdrowienia i cuda zwrócą na Niego uwagę ówczesnych władz religijnych i świeckich. A On nie szukał rozgłosu. Miał plan głoszenia mocy ewangelii powoli, od domu do domu, od miasta do miasta. Rozgłos cudotwórcy był mu nie potrzebny. Dlatego prosił ludzi, których uzdrowił, by nie mówili nikomu o tym. Po prostu Jezus uznał, że cuda, znaki i uzdrowienia mogą zagrozić Jego misji objawienia światu Ojca, a ludziom synostwa.

Po tych rozważaniach wrócił jednak do uczniów i zastał ich z chorymi, a zdrowi odeszli. Świadomy tego, co się stało, powiedział do uczniów, że te uzdrowienia nie przyniosły chwały królestwu Ojca, bo ludzie są zainteresowani tylko swoim zdrowiem fizycznym, nie interesuje ich zdrowie duchowe, ale te właśnie jest najistotniejsze. On głosi wartości żywe i wieczne, a ludzie są zainteresowani tylko doczesnością, wobec tego, posługa uzdrowienia nie przydaje nowych członków królestwu Boga.

Jezus prowadził dalej swoje nauczanie, wzbudzając swoimi naukami wzburzenie i kontrowersje w prostym ludzie i uczonych w piśmie. Jezus był świadomy, że uznali Jego nauki za zwiedzenie, a uzdrowienia, jakie czynił, za dzieło diabła.

Więc wymyślił jeszcze jedną kontrowersyjną sytuację. Wykorzystał wiarę uczonych w piśmie w to, że tylko człowiek posłany od Boga może uzdrowić ślepego od urodzenia. Więc uzdrowienie ślepego od urodzenia jest dowodem posłannictwa boskiego. I Jezus z Ojcem przystał na ten warunek ludzi i uzdrowił ślepego od urodzenia. No cóż, wywołało to konsternację u władz religijnych, ale i tak, pomimo tak oczywistego spełnienia warunku, narzuconego przez władze religijnie, Jezus został odrzucony jako posłaniec Boga. To był, tak naprawdę, sąd nad nimi samymi. Wydawało im się, że mają jakąś władzę i mogą decydować, a byli obłudni i niewierni swoim własnym zasadom, przez co sami się pogrążyli w swoich zasadach. Udowodnili tym stanowiskiem, że dalecy są od pokory i chęci choćby służenia Bogu na warunkach Boga.

Mógłbym wiele pisać o Jezusie z tego, co mi pokazano, ale nie chcę się rozpisywać. Fałsz i obłuda religijnych przywódców doprowadziła Jezusa na krzyż, gdzie umarł i zmartwychwstał. Dla uczniów był to ogromny szok. Wg nich misja Jezusa skończyła się niepowodzeniem.

Jednak po zmartwychwstaniu Jezusa narodziła się nowa idea. Uczniowie odeszli od nauk Jezusa i od Jego ewangelii, i zaczęli głosić ewangelię o Jezusie Chrystusie. Na początku było niewinnie, chodziło o podkreślenie zmartwychwstania Jezusa, potem potoczyło się w całkiem innym kierunku. Misja Jezusa została przerwana i spaczona przez wielu Jego uczniów. Nie wszyscy zeszli na tą drogę „nowej” ewangelii. Jan pozostał wierny.

Jednak judeochrześcijanie z czasem pozmieniali znaczenie wypowiedzi Jezusa i zapisali wiele zmienionych, wg ich rozumowania, wypowiedzi Jezusa. Dopasowali do swojej świadomości nauczanie i zapisane teksty, które w późniejszych wiekach znowu zostały zmodyfikowane i do dzisiaj przetrwały mocno okrojone i zmienione.

O tych zmianach napiszę w następnym wpisie.

Chmurka tagów

%d blogerów lubi to: