Serdecznie witam wszystkich! Strona ta przeznaczona jest tylko dla ludzi odważnych, śmiało stojących w obliczu NIEZNANEGO, nie bojących się NIEPOJĘTEGO, wolnych od ludzkich wyobraźni i mniemań na temat duchowści i Boga oraz celu naszego istnienia. Strona ta nie jest przeznaczona dla zniewolonych tradycją ludzką oraz tych co nie poszukują uczciwie PRAWDY. Tutaj są umieszczone informacje od bezcielesnych, wielowymiarowych ISTOT ŚWIATŁA na temat nadchodzących REWOLUCYJNYCH zmian ŚWIADOMOŚCI ludzkości pomagających w osiągnięciu celu naszego obecnego przeznaczenia, DOSKONAŁOŚCI. Osiągnięcie statusu istoty SUWERENNO-INTEGRALNEJ.

Posts tagged ‘oświecony’

FILTR

W związku ze skomplikowaną sytuacją na Ukrainie, chciałem dowiedzieć się co o tym myśleć i jakie są plany nadziemskich władz. Jestem świadomy tego, że to, co się dzieje na Ziemi jest inspirowane i umiejętnie nadzorowane przez wyższe istoty, niewidzialne dla większości ludzi.

Od jakiegoś czasu, w trudnych sytuacjach kryzysowych na świecie, obserwuję pojawianie się istot żywo zainteresowanych takimi sytuacjami. Zaobserwowałem, że te istoty są jakby podniecone, rozbudzone, podekscytowane, widząc takie sytuacje, które z naszego punktu widzenia są dramatyczne, straszne, ciężkie i wywołują lęki i obawy. Oni wręcz przeciwnie, ekscytują się takimi kryzysowymi sytuacjami. Rozumiem, że oni żyją w innym świecie umysłu, na całkowicie innym poziomie świadomości. Dla nich takie sytuacje są ekscytujące, ożywiające ich, ponieważ mają możliwość zastosowania lub wypróbowania różnych technik wyższych poziomów świadomości. Zobaczyłem także, że oni widzą w takich sytuacjach wielki potencjał, praktycznie nieograniczone możliwości rozwoju ludzkości. Dzięki takim sytuacjom mogą nadawać nowe standardy, podnosić poziom świadomości, uaktywniać nowe rodzaje sił duchowych, które w okresie stagnacji nie mogą działać. Dzięki takim sytuacjom niebiosa rządzą na Ziemi. Potrafią nas podzielić i scalić. Nie jesteśmy w stanie oprzeć się takiej manipulacji, ponieważ nie dysponujemy takim arsenałem narzędzi, jakim posługują się nadziemskie władze. Przykładowo: do dyspozycji mają głupotę, mądrość, rozwagę, zawiść, zazdrość, gniew, kłamstwo, emocje itp. Ludzie o niskim poziomie duchowym bardzo szybko ulegają takim narzędziom. Potrzeba naprawdę mocno oświeconych świadomości, by zobaczyć prawdziwy scenariusz oraz reżysera.

Zobaczyłem, że ten kryzys służy podniesieniu świadomości ludzkości. Wypracują się nowe sposoby zapobiegania trudnym sytuacjom, no i zmieni się układ sił na świecie. Wielu będzie zaskoczonych, bo nawet w najśmielszych myślach nie przyszło im do głowy, że można tak szybko tak wiele zmienić. Kiedyś starsi ludzie powiadali, że jak Bóg chce kogoś ukarać, to mu rozum odbiera, a jak chce pomóc, to mu daje rozum.

Zauważyłem jeszcze jedną rzecz, która z początku mnie zastanowiła i przez 2-3 miesiące nie wiedziałem o co chodzi. Kiedy rozpoczynał się każdy z ostatnich kryzysów, pojawiały się istoty o szarej barwie. Do tej pory widziałem białe istoty. Jednak już kilka lat temu, w czasie moich osobistych ciężkich kryzysów, widywałem wręcz ciemne istoty, które robiły bardzo dobrą robotę, rozwiązywały problemy, których nie umiały rozwiązać białe istoty. Kłóciło się to z moją wyobraźnią i poglądami. Te ciemne istoty miały, jakby wychodzącą z ciemności po obwodzie, bardzo jasną otoczkę. Wyglądały na ciemne, w mojej wyobraźni na złe, a robiły bardzo dobrą robotę. Widziałem, że te jasne istoty wręcz z szacunkiem traktowały te ciemniejsze. W tle zawsze zastanawiałem się o co chodzi, bo kłóciło się to z moimi prymitywnymi wyobrażeniami na temat dobrych i złych istot.
Któregoś dnia jedna z istot wytłumaczyła mi to tak:
„Ciało ludzkie zostało zaprojektowanie i stworzone przez nadziemskie istoty wg technologii, jaką swym oświeconym synom przekazał Ojciec, źródło wszechistnienia. Ciało ludzkie zostało stworzone jako organizm duchowo-materialny. Odzwierciedla, czyli jest na podobieństwo Boga. Jedną z funkcji tego duchowo-materialnego ciała jest umiejętność, do pewnego stopnia, oglądania światła.”

Niedawno czytałem w naukowym piśmie, że ludzie „chorzy” na tetrachromię, a jest ich na Ziemi zaledwie 1%, widzą kilka milionów promieni świetlnych więcej niż pozostałe 99%.  Dlatego ci „chorzy” na tetrachromię mogą oglądać inne, niewidzialne dla pozostałych ludzi, światy. 99% ludzkości widzi ograniczone widmo światła, tylko pewien zakres, to, co jest poza tym zakresem jest niewidzialne. Przykładowo, by widzieć w czasie nocnych wojaży po lasach i niedostępnych terenach, jakie lubię zwiedzać o 2-ej 5-ej nad ranem, kupiłem sobie noktowizor, no i ciemność stała się zielona i widziałem to, co ukryte w mroku. Wspomogłem się techniką.

Człowiek, do pewnego stopnia, ma taką naturalną technikę, która umożliwia mu patrzeć np. na mocno świecące obiekty. Przykładem jest słońce. Kiedy słońce wschodzi lub zachodzi i kiedy popatrzymy na nie, to po kilku sekundach, jak się dobrze przypatrzymy, to zobaczymy, że pojawia się w oku filtr o lekko mniejszej średnicy niż słońce i dzięki temu możemy patrzeć prosto w słońce. Poza filtrem widać jakby aurę słońca, a to mocno świecące słońce. Dzięki temu, w pewnych porach dnia, słońce nas nie razi.

Tak samo nasz organizm reaguje na istoty duchowe, mocno świecące. By nie raziły wzroku duchowego, patrząc bezpośrednio na taką istotę, w sekundę pojawia się filtr zapobiegający oślepieniu i taka istota jest postrzegana jako coś szarego. Te istoty, które są białe, o białej poświacie, mają taką intensywność barwy, że nie rażą nas i dlatego postrzegamy je jako białe, ale to nie znaczy, że są bardziej inteligentne od tych szarych istot. Zobaczyłem, że nadziemskie istoty różnią się między sobą i to bardzo różnią się, jeśli chodzi o poziom intelektualny, mądrość, rozwagę, umiejętność radzenia sobie w trudnych sytuacjach. Im bardziej istota wyedukowana i żyjąca w wysokich standardach świadomości i nadświadomości, tym bardziej jest naładowana tymi cząstkami światła, które są tą wiedzą i dzięki temu taka istota świeci. Stąd pojęcie – oświecony.

Wynika dla mnie z tego, że jeśli tak światłe istoty zajmują się obecnym kryzysem na świecie, to znaczy, że jest to dla nas poważna sprawa, a dla nich ich ulubiona sytuacja kryzysowa, w jakiej mogą się realizować. To są tacy synowie Boga od sytuacji krytycznych, pojawiają się tam, gdzie inne istoty nie dają sobie rady, bo brakuje im mądrości i umiejętności regulowania tymi niewidzialnymi energiami duchowymi, które rozbudzają narody i nadają nowe kierunki i znaczenia wielu wartościom.
Zobaczyłem, że wiele istot białych, świadomych swoich sił, wycofuje się i przygląda się tym wysoko oświeconym synom Boga, jak inspirują i rozwiązują różne sytuacje. To są wirtuozi umiejętnie grający emocjami, logiką, mądrością, głupotą itp. Realizują plany chwilowe, roczne, wieloletnie, ale i wiekowe.

Dla mało bystrego umysłu to wszystko się wydaje niepojęte i niezrozumiałe, i bezsensowne. Wzbudza lęki i strachy. A niepotrzebnie, bo żyjemy krótko i często potrzeba mądrości i wiedzy historycznej, by zobaczyć z przestrzeni minionych wieków, że wszystko składa się na to, że jest realizowany jakiś plan i to realizowany konsekwentnie.

Z naszego ludzkiego punktu widzenia załamujemy się i trwożymy. Straszymy się, a tak naprawdę żyjemy pod doskonałym nadzorem w bardzo przyjacielskim kosmosie, a nasza materialna śmierć nie jest naszym końcem, tylko końcem pewnego etapu, przejściem do następnego etapu. Jeśli nie mamy takiej świadomości, a wyższe istoty wzbudzają w nas lęk i trwogę, to znaczy, że żyjemy w kłamstwie, w tzw. „piekle umysłu” i jest to sygnał, że należy z tym zrobić jak najszybciej porządek, bo to jest nasza kryzysowa sytuacja.

Celem naszego życia na Ziemi jest wyedukować i podnieść nasz osobisty poziom świadomości na wyższe standardy. Dezorientacja jest tym momentem kryzysu, który tworzy dwie możliwości, albo się stoczymy w ciemność, albo damy się oświecić i podążymy ścieżką, jaką oświeca światłość, a ta nie razi, bo mamy  zaprojektowane zdolności patrzenia w światło.

Reklamy

CIEMNOTA i OŚWIECENIE

Ten wpis jest kontynuacją wpisów DZIAŁO FOTONOWE i SYSTEM ADMINISTRACJI.

W pradawnych czasach ludzkość na Ziemi była podzielona na wiele ras, odłamów, wspólnot. Były to niebezpieczne czasy i by przetrwać ludzie tworzyli plemiona, osady, miasta, miasta-państwa, ponieważ w grupie łatwiej przetrwać.
Zbuntowany personel Diabła siał zamęt w prymitywnych umysłach ludzkich, pozbawionych kontaktu z Duchem, który umożliwia zrozumienie. Powstało wiele poglądów, religii, wierzono w niezliczone szeregi różnych bóstw i bogów.
Oddawano cześć różnym istotom. Zanim personel Diabła stanął po stronie idei SAMOSTANOWIENIA , nauczał rasy i plemiona ludzkie medycyny, biologii, fizyki, matematyki, gospodarki rolnej oraz prezentował wiedzę o systemach nadświatów. Uczył o hierarchii niebios i niebios niebios oraz o Bogu Najwyższym.

Potem te nauki zostały spaczone i uległy fałszywej modyfikacji. Dlatego zrodziła się wiara w istnienie niewidzialnych światów, zamieszkałych przez dobre i złe duchy, była to wiara wszechobecna. Była to tak silna wiara, że ojcowie nie cofali się nawet przed oddawaniem swoich pierworodnych w ofierze domniemanemu bóstwu, w które wierzono, że może pomóc, jeśli zjedna się jego przychylność jakimś darem lub ofiarą. Było zwyczajem poświęcanie w ofierze pierworodnych w sytuacjach krytycznych, kiedy rodzinie groził jakiś kryzys. Uważano, że pierworodny jest bardzo cenny i bóstwo przyjmie taką ofiarę, i odwróci zły omen.

Wierzono, że ofiarując bóstwu część swoich plonów czy innych środków materialnych, zjedna się życzliwość i błogosławieństwo złych i dobrych duchów ziemi. Wszelkie kryzysy ekonomiczne, wywołane pogodą, uznawano za gniew jakiegoś tam boga np. gór lub dolin. W ten sposób powstała dziesięcina. Stało się tak dlatego, że powstały skupiska kapłanów różnych bogów i aby się utrzymać przy życiu sprytnie wymyślili, że bogom należy oddawać cześć i hołd poprzez materialne dobra, składane bezpośrednio kapłanom tych bogów. Oddawano bogom 10% swoich plonów. Propaganda była tak silna i opierała się na strachu przed bóstwem tak, że kapłani zbierali niezły dochód z tych ofiar. Wierzono, że to zapewni życzliwość i błogosławieństwo oraz pokój. Ta wiara w dziesięcinę została tak rozpowszechniona na Ziemi, że trudno było usunąć ten pogląd. Zresztą do dzisiaj, w wielu kręgach, dziesięcina, jak i inne poglądy, dalej działają i mają zwolenników.

W tamtych czasach plemiona beduińskie wyznawały cały panteon bogów. Jednak z czasem, najbardziej popularnym i najsilniejszym bogiem stał się bóg, zwany JAHWE, jego symbolem był złoty cielec. Srogi, bezwzględny, okrutny dla słabych i leniwych, ciągle żądny ofiar krwawych w postaci zwierząt, a najlepiej ludzi. Wojna była dobrym sposobem na zdobycie jeńców, których składało się temu bogu w ofierze. Beduini mieli silnie spaczony obraz prawdziwego Boga, jaki Adam próbował przedstawić, zanim sam upadł duchowo i materialnie.

Potem Mojżesz miał poważny problem, aby wyperswadować plemionom semickim składanie krwawych ofiar, bałwochwalstwo i wróżbiarstwo. Więc przenikliwie i bardzo inteligentnie wykorzystał znaną już „markę” JAHWE, ale całkiem w innym świetle, przedstawiając JAHWE (dawnego boga wulkanu, a konkretnie góry Horeb) jako Jedynego, Świętego, Wiekuistego, Wszechpotężnego Boga, Stwórcę całej Ziemi. Po części udało mu się usunąć ze świadomości prymitywnych beduinów symbolikę złotego cielca, nauczając ten zlepek ludów, zwanych później Izrael, że prawdziwy Bóg nie ma wizerunku i dlatego zabrania tworzenia jakiegokolwiek wizerunku. Mojżesz obawiał się jednak nauczać o miłosierdziu i łasce Boga te zatwardziałe umysły dzikich niepiśmiennych plemion semickich, ponieważ aby stworzyć z nich naród, potrzeba było raczej surowego, wymagającego i zazdrosnego Boga, któremu będą wiernie i szczerze służyć, jako naród wybrany, a On, w zamian za posłuszeństwo, będzie ich chronił i strzegł od wszelkiego nieszczęścia i wszelkich wrogów. Nie udało się Mojżeszowi przy tym zlikwidować składania krwawych ofiar, ale udało mu się wyeliminować przynajmniej składanie ofiar z ludzi, zastępując tylko ofiarami ze zwierząt.

Był to też okres silnej wiary w urok, w złe duchy. Dlatego, by odwrócić zły urok mówiono na ładne dzieci, że są brzydkie i pluto na nie. Miało to zmylić złe duchy, które wg prymitywnych wierzeń, były złośliwe i brzydkie, nie lubiły konkurencji i chętnie atakowały takie dzieci w nocnych marach. Umieralność dzieci podczas snów była tak duża, że wierzono, że odpowiedzialnymi za tą sprawę są nocne mary i straszydła, które siadają na klatce piersiowej i duszą dzieci. Takie zlęknione umysły, przejęte czcią i strachem wobec całego wrogiego świata bóstw, nie wiązały tych nocnych śmierci z chorobami, które przejawiają się najsilniej w nocy, podnosząc temperaturę ciała i w wyniku ścięcia białka dziecko umiera zlane potem.

Do dzisiaj, na pogrzebach, możemy spotkać kobiety z tzw. woalkami, a ludzie są ubrani w jednym kolorze, obecnie czarnym. Jednakowy kolor stroju, a najlepiej ten sam strój plus zasłona na twarzy, wierzono, że to wszystko zmyli złego ducha i ten nie rozpozna członków rodziny zmarłego, i tak zdezorientowany odejdzie, zostawiając rodzinę w spokoju. Również zwyczaj zakładania welonu na twarz panny młodej podczas ceremonii ślubnej wziął się ze strachu przed złymi duchami, że złe duchy nie mogą zobaczyć twarzy panny młodej, bo będzie nieszczęście itd. itp.

Wiara ta była prymitywna i naiwna, ale miała w sobie okruch prawdy, jakim były niewidzialne materialne istoty. Ludzie zorientowali się, że są niewidzialne materialne istoty, które kiedy chcą, są widzialne, a kiedy nie chcą, nie widać ich. W tych czasach synowie boży, którzy nie ulegli buntowi, a zostali odłączeni od obwodów Ducha i oczekiwali na misję ratunkową ze swoich światów, wykorzystywali tą technikę do sprawowania pomocy ludziom. Te ich przejawy życzliwości oczywiście zostały źle odczytane, lęk, strach, przesądy i przemożna cześć dla duchów, panujące w umysłach prymitywnych ludzi, wszystko spaczyły i przekręciły wszelkie znaczenie.

Powszechnie również silnym wierzeniem była wiara w zły omen siódmego dnia. Tego dnia prawie cały ówczesny świat nic nie robił. Wierzono w złą moc tego dnia, że nic się nie powiedzie, więc zaprzestano wszelkiego działania w tym dniu. Mojżesz, kiedy wyprowadził Izraela z Egiptu, z czasem, tą wiarę w sobotę, jako zły dzień, zmienił w oddawanie Bogu Niebios czci w tym dniu, jako siódmym dniu, kiedy to Bóg niby odpoczął po sześciu dniach stwarzania świata, co do dzisiaj się przyjęło.

Przeświadczenia i wierzenia w zaklęcia, uroki, fetysze, amulety, bogów z drzewa, gliny itp. itd. były tak rozpowszechnione i tak silne, że aby odwrócić ten proces musiało nastąpić objawienie z niebios. Zwykłą drogą rozwoju świadomości nie sposób było tą całą upadłą ludzkość zmienić.

W tak trudnej sytuacji na Ziemi inkarnuje się istota, zwana Melchizedek. Pewnego dnia pojawia się na Ziemi w ciele dorosłego człowieka i oznajmia beduinom, że jest kapłanem Jedynego Boga Wszechrzeczy i Wszechistnienia. Nazywa Go El Eljon – Jedyny Bóg. Zakłada miasto i nazywa je Salem. Po odejściu Melchizedeka z Ziemi, miasto zostaje po jakimś czasie nazwane Jebus, a potem zmieniono nazwę na Jerozolima i ta nazwa pozostaje do dzisiaj aktualna, tak jak aktualna jest pierwotna lokalizacja.

Melchizedek zdobywa zaufanie, szacunek i respekt okolicznej ludności. To był czas wojen i miasta napadały na siebie. Przed miastem Salem natomiast maszerowały wojska w jedną i w drugą stronę, ale nikt nie odważył się zaatakować tego miasta. Na wszystkich padł strach przed Melchizedekiem. Z czasem czczono go jako boga i jednocześnie bardzo się go bano. Panował powszechny strach i respekt przed nim. Plemiona przychodziły do niego po błogosławieństwo, bo co pobłogosławił, to było błogosławione. Obawiano się, że może rzucić przekleństwo i te się spełni, wobec tego uważano, że lepiej takiej osoby nie mieć za wroga. Żeby sobie go zjednać, przynoszono mu dary i prezenty. Próbowano mu składać w ofierze swoich pierworodnych. Traktowano go jak wcielonego Boga. To, co mówił było przekazywane słownie i w późniejszych zapisach jako „Bóg powiedział”.

Melchizedek był nadzwyczajną istotą o ludzkim wyglądzie. Wszechstronnie mądry, rozsądny, geniusz od sytuacji kryzysowych, a jednocześnie doskonały lekarz i nauczyciel. Zorganizował w Salem szkołę, przez którą przeszło mnóstwo dobrze wyszkolonych ludzi, przygotowanych do stawiania czoła przeciwnościom.

Jego uczniowie rozeszli się po świecie. Większość trafiła do Azji, gdzie do dzisiaj są aktywne niektóre już spaczone i zmienione z czasem nauki.
Jednym z jego bystrych uczni był Abraham, patriarcha późniejszego narodu Izraelskiego.

Abraham był wybitnym uczniem, bystrym ale porywczym. Był bardzo dobrym biznesmenem i strategiem wojskowym. Posiadał, mówiąc dzisiejszym językiem, wielką firmę wraz z prywatnym wojskiem. Melchizedek stał się dla niego przyjacielem, nauczycielem i wręcz Bogiem. Pod wpływem Melchizedeka Abraham porzucił wielobóstwo i kiedy Melchizedek przesłał Abrahamowi zaproszenie do przybycia do Salem, odnotowano to później tak: „i rzekł Bóg: wyjdź z mieszkania swego…”. Po prostu Melchizedek był traktowany i postrzegany jako wcielony Bóg. Tak też postrzegał go Abraham, który przysporzył Melchizedekowi wiele problemów. To Melchizedekowi, jako Bogu, Abraham chciał złożyć w ofierze syna, co zirytowało Melchizedeka. Z czasem, w podaniach ustnych i pisemnych, powstała interpretacja, mówiąca o tym, że Bóg chciał wypróbować Abrahama i sam mu polecił, by złożył mu w ofierze swojego pierworodnego syna i ta interpretacja pozostała niezmienna do dzisiaj.

Porywczy Abraham toczył wojny zbrojne i stara wiara mówiła mu, by bogom składać w ofierze dziesięcinę i tak też zrobił, kiedy pokonał swoich przeciwników. Melchizedek niezadowolony, że jego uczeń siłą krzewi wiarę w Jednego Boga Niebios, pośpieszył na spotkanie z Abrahamem, by powstrzymać go przed następnymi błędami. Ta sytuacja została także z czasem spaczona i obecnie jest przedstawiana w całkiem innym świetle. Abraham, po bitwie, zadowolony złożył w ofierze Melchizedekowi dziesięcinę, co go jeszcze bardziej rozdrażniło i doprowadziło do bardzo poważnych rozmów Melchizedeka z Abrahamem.

Melchizedek nauczał, że jest El Eljon, który jest doskonały, niewidzialny, dobry, łaskawy i miłosierny, który wymaga moralności na wysokim poziomie, nie chce żadnych materialnych ofiar lecz przestrzegania wartości moralnych i prawdy. Wyjaśnił Abrahamowi, że to, co do tej pory robi nie ma związku z podstawowymi standardami niebios. Abraham, pouczony przez Melchizedeka, z trudem podporządkował się jego zaleceniom.

Melchizedek nauczał o Jednym Bogu, o odwadze, godności, moralności, sprawiedliwości, prawości, moralności niebios. Jednak największym jego przesłaniem była zapowiedź narodzin na Ziemi, w niedalekiej przyszłości, Syna Boga, który nauczy prawdy i dokona zmian świadomości ludzkości.
Melchizedek tak, jak przybył nagle, tak nagle, bez uprzedzenia, odszedł z Ziemi. Pozostawił mnóstwo dobrze przygotowanych uczniów, wiele dobrze funkcjonujących szkół. Jednak najbardziej opuszczonym czuł się Abraham, który wiązał z Melchizedekiem wiele nadziei. Kiedy Melchizedek żył na Ziemi, Abraham był odważny, bo wierzył w opiekę Melchizedeka i często nierozważnie rzucał się w wir różnych wydarzeń. Po odejściu z Ziemi Melchizedeka, Abraham stał się bojaźliwy. Czuł się samotny. Nie miał już swojego mistrza, doradcy, nauczyciela i przyjaciela. Świat mu się załamał, a tutaj dalej trzeba żyć. Strach opanował jego umysł do tego stopnia, że bał się o swoje życie, ponieważ uważał, że został bez cudownej opieki Melchizedeka. Co czyni wiara? Prawda?

Niedawno w jednym z programów TV pokazano taki test. Zebrano grono sportowców łuczników, którzy dobrze strzelali. Poza ich wiedzą zaproszono szamana, aby przeklął ich strzały, żeby nie trafiały do celu. Sportowcy zaczęli strzelać i wyniki mieli nie odbiegające od normy. Po czym przyprowadzono przed nich tego szamana i powiedziano im, że to szaman i on przeklnie ich strzały tak, aby nie trafiały do tarczy, na co sportowcy zareagowali z uśmiechem i bardzo sceptycznie. Po czym szaman przy nich rzucił zaklęcie. Skutek był taki, że ci sceptyczni ateiści już ani razu nie trafili do celu i na pewno nie stało się to za sprawą szamana i jego uroku. Wiadomość o rzuceniu uroku dotknęła głęboko podświadomość i świadomość już nie mogła trafić do celu.

Melchizedek pozostawił po sobie wiele nauk na temat El Eljon. Wiele nauk na temat administracji wyższych światów. To on także przekazał światu wiadomość na temat buntu Lucyfera i zapowiedział narodziny Syna Boga. Jego uczniowie rozeszli się po całym świecie. Z czasem nauki Melchizedeka zostały mocno spaczone i zniekształcone, zmieszane z prymitywnymi wierzeniami.

Jego uczniowie chcieli szybko osiągnąć cel, oświecenie ludzi, i napotykali na opór zacofanych plemion. Nie raz kończyło się to śmiercią nierozważnych misjonarzy Melchizedeka. Zaginęło całe piękno nauki Melchizedeka. Zatarły się i rozmyły jego piękne i prawdziwe nauki o El Eljon. Jednak z pokolenia na pokolenie opowiadano o przybyszu z niebios.

Część nauk Melchizedeka przetrwała i stała się inspiracją dla wielu ludzi do poszukiwania Jedynego Boga. Mojżesz, Eliasz, Samuel, David itp. skorzystali z ukrytych, spisanych nauk Melchizedeka i dokonali wielkich czynów, zmieniających oblicze Ziemi.

To, co powyżej opisałem jest dużym skrótem tego, co mi pokazano, czyli sytuacji człowieka na Ziemi na kilkaset lat przed przybyciem na Ziemię Mesjasza.

W następnym wpisie opiszę okres od Mojżesza do ostatnich dni przed przybyciem Mesjasza.

Chmurka tagów

%d blogerów lubi to: