Serdecznie witam wszystkich! Strona ta przeznaczona jest tylko dla ludzi odważnych, śmiało stojących w obliczu NIEZNANEGO, nie bojących się NIEPOJĘTEGO, wolnych od ludzkich wyobraźni i mniemań na temat duchowści i Boga oraz celu naszego istnienia. Strona ta nie jest przeznaczona dla zniewolonych tradycją ludzką oraz tych co nie poszukują uczciwie PRAWDY. Tutaj są umieszczone informacje od bezcielesnych, wielowymiarowych ISTOT ŚWIATŁA na temat nadchodzących REWOLUCYJNYCH zmian ŚWIADOMOŚCI ludzkości pomagających w osiągnięciu celu naszego obecnego przeznaczenia, DOSKONAŁOŚCI. Osiągnięcie statusu istoty SUWERENNO-INTEGRALNEJ.

Posts tagged ‘osobowości’

TRON

Tak jak pisałem wcześniej, przyszedł czas bym podzielił się swoimi spostrzeżeniami i doświadczeniami na temat, który nazwałem TRON.
O Tronie wspomina Jezus w przekazie, jaki otrzymał apostoł Jan, a który odbył się po śmierci i zmartwychwstaniu Jezusa.

Objawienie Jana 3:21, Biblia Warszawska
Zwycięzcy pozwolę zasiąść ze mną na moim tronie, jak i Ja zwyciężyłem i zasiadłem wraz z Ojcem moim na jego tronie.

Co do słowa „zwycięzca”, to już od dawna rozumiem to inaczej niż mnie uczono, a uczono, że „zwycięzcą” jest asceta, który staje się świętym, bo nie grzeszy i robi tylko dobre uczynki.
W pewnym sensie jest to prawda, ale nie tak rozumiana, jak ją powszechnie się rozumuje.

TRON, z mojego doświadczenia, jest zbiorowym stanem nadświadomości, emocji, uczuć, intuicji, mądrości, percepcji myślenia, jest to, jakby to powiedzieć, Super Umysł mający wpływ na wszystko i modelujący wszystko tak jak chce.
Co do myśli, to Bóg mówił w Biblii o swoim sposobie myślenia tak:

Ks. Izajasza 55:9, Biblia Warszawska
Lecz jak niebiosa są wyższe niż ziemia, tak moje drogi są wyższe niż drogi wasze i myśli moje niż myśli wasze.

Czyli zrozumiałem, że nie możemy generalizować. My i Bóg używamy tych samych słów, by się porozumieć, ale ich znaczenie wypowiadane przez Boga może zrozumieć tylko istota ludzka, która chociaż trochę pojmuje tok myślenia Boga.
Jeśli nie pojmuje, to na pewno dojdzie ze strony ludzkiej do nieporozumienia i błędu.

Dlatego wielu ludzi się zniechęca i frustruje, ponieważ myślą, że Bóg myśli tak jak oni i kiedy tok wydarzeń nie idzie po ich myśli, obrażają się na Boga.
Abyśmy chociaż trochę załapali o co chodzi, ważne jest, by pozbyć się poglądów i mniemań ludzkich, jakie w nas funkcjonują.

Każdy wpis, jaki piszę jest moim osobistym doświadczeniem i opisuję jak krok po kroku uwalniam się od programów, podprogramów, aplikacji, aktualizacji, jakie funkcjonują w naszych poglądach i kulturze społecznej, a bardzo mocno nas pozycjonują względem tzw. tronu.

TRON jest to stan osobowości, już coś więcej niż nadświadomość, emocje i uczucia. Jest to stan całego organizmu, na jaki składa się umysł, nadświadomość, myśli, to nowy rodzaj ciała zawierającego w sobie wszystko, co osobowe i nadosobowe. W Biblii mamy zapisaną przyszłość, w której otrzymamy nowe ciała, a co to znaczy, to tylko się domyślam, że są to ciała nie podlegające wibracjom, a tworzące wibracje, ciała tzw. świetlne posługujące się niewyobrażalnymi teraz zmysłami.
No i nie umiem tego opisać, rozumiem to, ale na dzień dzisiejszy nie posługujemy się takim słownictwem, jakie może określić to, co widzę. To jest tak, jakby zmysły, te co mamy, rozrosły się i przybyło nam więcej zmysłów, o jakich nie mamy pojęcia.
TRON uzyskają tylko ci, co oczyścili się od tego, co zanieczyszcza, wyizolowali i skatalogowali myśli, zapanowali nad emocjami i uczuciami, poprzez introspekcję wniknęli w swoje ciała i znaleźli 12 bram, tzw. czakry, i uruchomili je, przez co nawiązali kontakt w sobie z wyższym światłem.
W następnych wpisach zaprezentuję obrazowe kontakty z potężnymi istotami światła, wtedy może lepiej da się to zrozumieć ludzkim umysłem. Dzisiaj się czuję tak, jakbym znalazł się w średniowieczu i mówił ludziom o smartfonach jako formie komunikacji pomiędzy ludźmi, jaka będzie za jakiś czas. Nie dość, że nie zrozumieliby mnie to pewnie jeszcze spalili na stosie.

Tak samo jest z tymi, co wznieśli się chwilowo w górę i schodzą na dół, i mają problem, bo nikt nie pojmuje o co im chodzi, bo mówią już językiem niebios.

Ew. Jana 3:31-32, Biblia Warszawska
3:31 Kto przychodzi z góry, jest ponad wszystkimi, kto z ziemi pochodzi, należy do ziemi i mówi rzeczy ziemskie; kto przychodzi z nieba, jest ponad wszystkimi,
3:32 Świadczy o tym, co widział i słyszał, lecz nikt nie przyjmuje jego świadectwa.

Więc opiszę w skrócie co daje TRON. Dlaczego jest tak ważny.
Tutaj nie chodzi o zaszczyt siedzenia na tronie. Tron w naszym pojęciu to symbol władzy, a Tron Boga daje władzę.
Słowa „pozwolę zasiąść na tronie” oznaczają: wprowadzę na tak potężne poziomy istnienia, aż niewyobrażalne dzisiaj. Jeśli już się rozumie częściowo jakieś funkcje TRONU, to nie pojmuje się po co one są. A to dlatego, że one odpowiadają na pewne nieznane nam dziedziny funkcjonowania wszechistnienia.

Z czym się zmagam próbując tłumaczyć pojęcie TRONU?
Dam przykład, może to coś pomoże.

Czy wiecie kim jesteśmy lub czym?

Dam proste wersety z Biblii.
O Jezusie mamy napisane, że jest światłem.
Biblia zawiera więcej wersetów mówiących o tym, że Jezus jest światłem i materiałem, z jakiego zbudowane jest wszystko co nazywa się świat.
Wg pojęcia człowieka, świat to jest to, co zawiera kula ziemska, no i tak poniższe wersety określają.
Wg pojęcia Boga, świat zawiera w sobie wszystkie wszechświaty, warstwy, poziomy, podświaty, nadświaty, światy elektryczne, bioelektryczne, energetyczne, światy promieniowania i radiacji, itp.

Ew. Jana, Biblia Warszawska

1:9 Prawdziwa światłość, która oświeca każdego człowieka, przyszła na świat.
1:10 Na świecie był i świat przezeń powstał, lecz świat go nie poznał.
1:11 Do swej własności przyszedł, ale swoi go nie przyjęli.

Przyglądając się tylko tym wersetom widać, że jesteśmy światłem.
Jezus jest światłem i przyszedł do swoich, czyli do światła.
Światło, czyli my, uległo zagęszczeniu i utkwiło gdzieś pomiędzy światami.
Jak pisałem we wcześniejszych wpisach, z jakichś powodów ktoś przy tym manipulował.
Zacytuję tylko jeden przykład manipulacji opisany w Biblii:

Ew. Mateusza, Biblia Warszawska
13:24 Inne podobieństwo podał im, mówiąc: Podobne jest Królestwo Niebios do człowieka, który posiał dobre nasienie na swojej roli.

13:25 A kiedy ludzie spali, przyszedł jego nieprzyjaciel i nasiał kąkolu między pszenicę, i odszedł.
13:26 A gdy zboże podrosło i wydało owoc, wtedy się pokazał i kąkol.

13:27 Przyszli więc słudzy gospodarza i powiedzieli mu: Panie, czy nie posiałeś dobrego nasienia na swojej roli? Skąd więc ma ona kąkol?
13:28 A on im rzekł: To nieprzyjaciel uczynił. A słudzy mówią do niego: Czy chcesz więc, abyśmy poszli i wybrali go?

13:30 Pozwólcie obydwom róść razem aż do żniwa. A w czasie żniwa powiem żeńcom: Zbierzcie najpierw kąkol i powiążcie go w snopki na spalenie, a pszenicę zwieźcie do mojej stodoły.

Jest to przypowieść obrazująca Boga, który posiada „rolę” (serce człowieka) i uprawia na niej „pszenicę”, programuje każdą molekułę wg swojego wzorca, a jego nieprzyjaciel (powiedzmy nosiciel zła Szatan, Lucyfer, czy jak kto woli) włożył w człowieka, umieścił w sercu człowieka trojana, wirusa, program destrukcyjny, który dopiero widać w pewnych warunkach.

Czyli potrzebna jest wiedza i introspekcja, by wydobyć z siebie to, co nie jest częścią nas, czyli światła, a mieni się światłem. I tutaj działa jedna z czakr, czakra gardła.
Osobiście doświadczam ją, obrazowo mówiąc, jak umieszczony w gardle silniczek elektryczny, taki wiatraczek do chłodzenia karty graficznej w kompie. Jeśli ktoś to widział, to wie o co chodzi. Napotykam na coś i czuję wibrację, szybki obrót wiatraczka, raz w prawo a czasem w lewo, w zależności z jaka energią zmaterializowaną lub niezmaterializowaną mam do czynienia.
Ta czakra to jakby mędrzec mówiący co jest dobre a co złe, co istotne a co jest nieistotne, co właściwe a co niewłaściwe.
Korzystam z niej, a ona jest dopiero jedną z części całego systemu 12 czakr, które po uruchomieniu dają dostęp do 100% możliwości umysłu, a ten scala się w pełni z nadświadomością.

Wracając do tego, co nam włożono w serca.
Pisałem nie raz, że nasza moralność nie jest taka jak wyższych istot, które rozwinęły się do wyższych poziomów stylu życia niż my. Ich filozofia i technologia wyprzedza nas znacznie. Uzyskali to na drodze eliminacji, wyodrębniania, pielenia swojej „roli”.

Dzisiaj wielu z nich pełni rolę jakby przewodników i nauczycieli, mentorów i pomocników dla nas, byśmy, jeśli to możliwe, osiągnęli taki sam poziom jak oni lub większy.
Z tym że od razu wyjaśniam, na podstawie mojej wiedzy, oni nie są altruistami, to są wyrafinowane istoty i mają w tym swój cel.
Postaram się to opisać za kilka dni.
Zobaczyłem, że my jesteśmy światłem, a oni nie są. Mamy to też zapisane w Biblii, ale już nie chce cytować, bo odchodzę od tematu.

TRON, mówiąc naszym językiem, jest takim poziomem scalenia umysłu, intelektu, uczuć i emocji, scalenia aż do takich wibracji, że wszystkie poziomy wibracji podlegają istocie, która osiąga TRON.
Dla takiej świetlistej osobowości praktycznie ŚWIAT nie ma granic, nie istnieje już czas, przestrzeń, taka osoba istota, bawi się czasem, wibracjami, zagęszcza światło do poziomu materii i na odwrót.
To tak, jak my możemy wodę mrozić aż do super twardych brył lub roztapiać aż do pary. Cały czas jest to H2O.
Nie będę cytował, ale Jezus wspominał o tym, że kto osiągnie wstępny poziom wiary, nie będzie wątpił, czyli będzie w stanie pewności, inaczej będzie w stanie nadświadomości, to nawet jeśli coś trującego zje, nie zaszkodzi mu.
Taka osoba już nie pracuje i nie działa w „pocie czoła”, jak to określił Bóg na początku w Biblii.
Za czołem jest umysł, który steruje wszystkim i na wszystko ma wpływ. Modeluje tak, jak chce i co chce.
Gra, bawi się, uczy i rozwija.
Praktycznie, jeśli ktoś taki zamieszka w domu, to może mieć codziennie, kiedy tylko zechce, inny wystrój wnętrza, więcej, inny budynek, jeśli będzie chciał, widział potrzebę mieszkania w takim budynku.
Więcej, może doprowadzić swoje ciało do takiego poziomu światłości, że strzała go nie przeszyje, kula bez uszkodzeń przeleci, nic nie będzie go w stanie zabić.
W Biblii jest przykład trzech ludzi skazanych w czasach babilońskich na spalenie w bardzo gorącym piecu, tak gorącym, że ci, co ich wrzucali do pieca, sami się spalili. Ci trzej wrzuceni do pieca chodzili w piecu bez jakiegokolwiek uszczerbku.
Król babiloński tak się tym przestraszył, że oni żyją, że aż zawołał swoją świtę, by mu wytłumaczyli o co chodzi.
Do pieca wrzucono 3-ch ludzi, a w piecu chodziło 4-ch.
Biblia nie tłumaczy kim była 4-ta osoba.
Ja otrzymałem takie zrozumienie, że 4-ta osoba wibrowała na takim poziomie, że potrafiła swoją obecnością ochronić tych trzech ludzi zagęszczonych do krwi i kości. Czyli ta istota wpływała na materię.
Mówię o suwerenności, a jednak także integralności.
Suwerenny niczemu nie podlegający, a jednak przebywający tam, gdzie chce.
Światło, wolne od gęstych wibracji, umiejące przebywać w gęstych wibracjach.
Zastanawialiście się pewnie, jeśli czytaliście Biblię, dlaczego w pewnym okresie ludzkość pozbędzie się swojej broni.
Jest napisane, że ludzie przekują swoją broń na urządzenia rolnicze.
Jest to napisane w kontekście zmian na Ziemi, gdzie zapanuje tzw. „tysiącletnie królestwo niebios na ziemi” poprzedzone przybyciem Boga z tysiącami „swoich świętych”.
Ja widzę, że ludzie po prostu pozbędą się broni, bo już stanie się przestarzała, nikogo nie będzie mogła zranić.
Napisano, że w tym czasie ludzie już nie będą chorować, no bo już nie będą wibrować na tym poziomie, co dzisiaj.
Wielu współczesnych lekarzy odkrywców twierdzi, że wszystkie choroby ludzkie pochodzą z braku równowagi energetycznej ciała ludzkiego. Swoje teorie popierają dowodami, a jednak ludzie nadal robią odwrotnie, a współczesne reklamy firm farmaceutycznych, to dopiero głoszą pierdoły i wymyślają bzdurne choroby i wielu wierzy w te pozornie poważne obrazy nafaszerowane fałszywą treścią.
Dla przykładu, obecnie nadal zaleca się głębokie oddychanie, żeby niby dotlenić organizm, a jak się okazuje, i są dowody naukowe na to, że głębokie oddychanie powoduje hiperwentylację, czyli niedotlenienie organizmu z powodu zbyt szybkiej utraty dwutlenku węgla, a natomiast chwilowe wstrzymanie oddechu lub zredukowanie oddechu sprzyja dotlenieniu organizmu. Po prostu organizm po wstrzymaniu lub zredukowaniu oddechu produkuje dwutlenek węgla, a ten jest niezbędny w procesie dotleniania organizmu.
Dlatego jeden z lekarzy naukowców, badając oddech pacjentów, potrafił określić dokładnie ich stan zdrowia i kiedy który chory umrze. Nauczył się tego obserwując chorych w szpitalu. Po prostu miał zmysł obserwacji i widział, że model oddychania, jaki funkcjonuje w społeczeństwie i jest zalecany, jest nie tyle błędny, co zabójczy.

Wracając do zmian ludzi, owszem zmieni się mentalność ludzkości, lepszy „nowszy” model człowieka będzie funkcjonował. Człowiek doświadcza ewolucji fizycznej, a teraz dojdzie także ewolucja ducha, poglądów, poszerzy się świadomość ciała bioelektrycznego i bioenergetycznego.
Za to pojawią się nowe rodzaje broni, ale i też coraz więcej ludzi „zasiądzie na Tronie” i będą nadzorować rozwój światów.
Mamy to też zapowiedziane w Biblii, że ci, co zasiądą na tronie, dostaną coś, co na tamte czasy nazwano „rózgą żelazną” i będą tą „rózgą” „rządzić i smagać” tzw. „pogan”. Czyli tych, co dalej się nie rozwijają, a nawet słowo poganin traktuję się jako opornego, niechętnego do rozwoju.
Biblia też określa, że dostaniemy „nowe ciała” w pewnym okresie istnienia ludzkości.
Te ciała to, jak to określają WM   , lepszy model człowieka, funkcjonujący już nie z 23 chromosomami, a 24 chromosomami, które umożliwią funkcjonowanie na poziomie, jaki dzisiaj określilibyśmy „ponad naturalny”.
Dla nas dzisiaj posługiwanie sie TV, smartfonami, autami itp. itd. to norma, a dla człowieka żyjącego w naszych czasach, ale z dala od cywilizacji, to magia i czary.
My to rozumiemy, oni podstaw nie pojmują.
W takim samym stanie jak ten tzw. „dziki człowiek”  jesteśmy w stosunku do wyższych istot.
Bardzo trudno z nami się kontaktuje.
Jak to Biblia określa, to my musimy „przybliżyć” się do Boga, a wtedy On przybliży się do nas.

Zdaję sobie sprawę, że to, co piszę może być nieskładne, ale starałem się jak najlepiej opisać coś, na co obecnie nie mamy jeszcze słownictwa i czego jeszcze nie pojmujemy.
TRON to jak pistolet w rękach Kalego, z tym że obecnie Kali to my.
Nie strzelimy sobie w twarz, bo TRON osiągną tylko ci, co będą „godni”, czyli ci, co nie ustają w poszukiwaniu i znajdą PEŁNIĘ (TRON) i zapanują, o te słowo PEŁNIA pasuje do TRONU.

Ew. Tomasza
2 Rzekł Jezus: „Niech ten, który szuka, nie ustaje w poszukiwaniu aż znajdzie. I gdy znajdzie, zadrży, a jeśli zadrży, będzie się dziwił i będzie panował nad Pełnią”.

Drżenie traktuję tutaj jako wibrację, no i nie chodzi o dreszcze czy trzęsienie się, chodzi o wibrację jako częstotliwość, gęstość światła.
Dla przykładu mikrofalówka podnosi wibrację cząsteczek jedzenia do ponad 2000 tys/sek. tego gołym okiem nie widać.
Skutek takiej wibracji to ciepły pokarm.

Jest jeszcze inne określenie Tronu „pokój”

Ew. Tomasza
48 Rzekł Jezus: „Jeśli dwaj zawrą pokój między sobą w tym samym domu, to powiedzą górze: ‚Posuń się!’, i ona się posunie”. 
Dwaj, czyli człowiek i Bóg, jeśli połączą się wibracją, czyli światło wróci do stanu światła, to materia, zagęszczone światło, zrobi to, co zechce wysoko wibracyjne światło. O samym Bogu mamy napisane, że przed nim góry topnieją jak wosk. Czyli Bóg to taka wibracja, że rozbija na molekuły skały i wygląda to tak, jakby się topiły.

Reasumując, mówiąc naszym prymitywnym językiem, TRON to stan SUPER UMYSŁU, który rządzi wszystkim i niczemu sam nie podlega.

W następnych wpisach zacytuję kontakty z istotami z innych światów tak, by rozszerzyć wiedzę i wyobraźnię o różnorodności istniejącej na świecie, oraz naświetlę to, co mi pokazano na temat tzw. aniołów i dlaczego nam „pomagają”.

Reklamy

TOŻSAMOŚĆ

Obudziłem się rano i po codziennym porannym rytuale ćwiczeń, kąpieli i czytania w samotności, popijając kawkę, doznałem chwilowego przejścia w inny stan świadomości. Wyglądało to tak, jakbym nagle zasnął lub świadomość przeniosła się w inne miejsce, ponieważ doświadczenie było bardzo realne, a jednocześnie po nim uświadomiłem sobie, że siedzę w kuchni, a przede mną jest kawa i książka, jaką czytam.
Zanim to się wydarzyło, poczułem chwilową fluktuację energii mojego ciała. Po wieloletnim doświadczeniu stałem się bardzo wrażliwy na wszelkie wahania energii. Dodatkowo nabyty poziom doświadczenia umożliwia mi nie tylko odczucie ruchu energii, ale rozpoznanie jej, zaklasyfikowanie i przyjęcie odpowiedniego stosunku do takiej sytuacji.
To tak, jak nasz zmysł dotyku na podstawie doświadczenia przy zakrytych oczach potrafi rozpoznać przedmioty oraz substancje, z jakiej są zbudowane.
Na podstawie mojego osobistego wieloletniego doświadczenia i obserwacji opiszę, co się wydarzyło.
Jakaś osobowość niewidzialna, o pewnym zakresie energii duchowej, pojawiła się obok mnie.
Ruch obcej energii uruchamia szybko działającą podświadomość, która szuka rozwiązania sytuacji. Są to tak szybkie procesy, które dopiero można zauważyć po wielokrotnym doświadczaniu takich przeżyć.
Przyrównam to do nauki języka.
Uczyłem się języka angielskiego. Na początku dla mnie to był jeden ciąg głosu przerywany chwilami i potem znowu jeden ciąg. Nie potrafiłem rozróżnić poszczególnych wyrazów. Wszystko mi się zlewało w jeden ciąg mowy. Dopiero kiedy poznawałem poszczególne słowa i osłuchiwałem się z językiem, wtedy zacząłem rozróżniać poszczególne wyrazy i dopiero wtedy zacząłem coś tam pojmować z języka, a to mi umożliwiło częściowe zrozumienie przekazu.
Tak samo jest z istotami światła, które próbują nawiązać kontakt z nami.
Wszystko zależy od tego, na jakim poziomie jesteśmy, odczuwamy to jako nagły strach, silną obecność niewidzialnej osoby, lub jako coś miłego, dobrego, ciepłego, jako przyjemność, intuicję, przebłysk genialnej myśli itp. itd.
Wracając do podświadomości, która pierwsza widzi istotę duchową, ta podświadomość wysyła sygnały do mózgu, a ten uruchamia szybką produkcję i rozprowadzenie po ciele substancji chemicznych i tutaj jest ten moment, kiedy to, co czujemy zależy od tego, na jakim poziomie jesteśmy. Jeden odczuje przemożny strach, inny zachowa spokój. Jeden poczuje się miło, drugi nieprzyjemnie itp. itd. I od tego poziomu poznania, poziomu świadomości, zależy czy zobaczymy istotę, czy pozostaniemy na etapie emocji.
Jeśli jesteśmy już doświadczeni, mamy władze poznawcze wyrobione, taki kontakt nie idzie na marne. Jeśli nie mamy doświadczenia, to pozostanie w naszej pamięci jako nieprzyjemne lub dziwne uczucie.
To tak, w miarę jak mogę, starałem się opisać sytuację tuż przed doświadczeniem światła niebios.
Wracając do kuchni.

Nagle znalazłem się w innym miejscu, nieznanym mi do tej pory.
Była tam grupka osób i jakby z kimś rozmawiali. Podszedłem do nich i zobaczyłem na oko jakieś 100 osób, a przed nimi jakieś 20 osób fizycznie przewyższających wzrostem tą 100-kę, o jakieś 40 cm. Podszedłem na koniec grupy i mówiąc:
„Przepraszam, proszę mnie przepuścić, co się tu dzieje”
podszedłem do początku grupy. Wtedy ci, co byli na początku ucichli i patrząc na mnie powiedzieli:
„A co ty nie wiesz co się stało? Co ty jesteś jedyny, co nie wie, że to już koniec? Nie chcą nas wpuścić.

Wtedy we mnie uaktywniła się boska świadomość synostwa i pewnym, zdecydowanym krokiem podszedłem do grupy 20-tu istot i pełny świadomości mojego synostwa boskiego powiedziałem do jednego z tych 20-tu, co stał na przedzie i powiedział do mnie:
„Przejście jest zabronione, brama zamknięta”.

Ja mu na to:
„Co wy mi tu z zabronionym przejściem i bramą zamkniętą, Ja jestem synem Boga Najwyższego, przejście i brama jest dla mnie.”

Wtedy cała 20-ka nagle jakby się ożywiła i natychmiast umożliwiono mi przejście.
Obejrzałem się, a ci, co tam stali w ciszy i przyglądali się zdarzeniu, zaczęli lamentować, płakać, prosić i błagać o możliwość przejścia.
Wtedy Duch we mnie powiedział, że wszedłem, ponieważ to On nauczył mnie świadomości synostwa, a na taką niczym nie zmąconą pewność istoty niebios reagują jak zamek na właściwy klucz, jak zamek szyfrowy na właściwy kod. Płacz i lament jest złym kluczem.
Przeszedłem krótki odcinek tak, że kątem oka widziałem pozostawioną grupkę, a przed sobą zobaczyłem następną grupę osób. Tym razem były to osoby pełne autorytetu i dostojeństwa. Wyczuwałem bijącą od nich bardzo silną energię, aż poszły drgania w moim ciele od serca aż po całe ciało, jak fale na stojącej wodzie po wrzuceniu kamienia.
Odczułem silny respekt, przemożne uczucie potęgi, siły i blasku światłości. Bardzo trudno zachować spokój w obliczu takiej osoby. Podświadomość niedoświadczona chce uciekać. Tak, jak w życiu ziemskim, ucieka przed wężami, dzikimi zwierzętami lub złymi ludźmi, chcącymi wyrządzić krzywdę.
Jednak mój przewodnik, Duch posłany nam przez Chrystusa,
(ew. Jana 14:16  Ja prosić będę Ojca i da wam innego Pocieszyciela, aby był z wami na wieki 14:17 Ducha prawdy, którego świat przyjąć nie może, bo go nie widzi i nie zna; wy go znacie, bo przebywa wśród was i w was będzie.
Ta boska cząstka, ten zadatek Ducha Boga
(2 List do Koryntian 1:22, Biblia Warszawska
dał zadatek Ducha do serc naszych.)
wprowadził mnie wcześniej we wszelką prawdę i przygotował mnie na wszelkie okoliczności, innymi słowy dał mi kody dostępu do bram niebios.
Ew. Jana 16:13, Biblia Warszawska
Lecz gdy przyjdzie On, Duch Prawdy, wprowadzi was we wszelką prawdę, bo nie sam od siebie mówić będzie, lecz cokolwiek usłyszy, mówić będzie, i to, co ma przyjść, wam oznajmi.

Kodem dostępu jest niczym nie zmącona pełna świadomość synostwa Boskiego.
Ta świadomość otwiera wszelkie bramy niebios. Przed nią chylą czoła mocarze niebios, wszelkie nadziemskie władze i zwierzchności całej kreacji.

Śmiało podszedłem do grupy tych potężnych i onieśmielających, wzbudzających respekt istot.
Jeden z nich trzymał w ręku coś wyglądającego jak tablet no, ale zdecydowanie bardziej zaawansowany. Coś jakby cienkie przezroczyste szkło, coś tam się wyświetlało i ruszało.

Wtedy Duch we mnie przemówił do mnie:
„To są te legendarne księgi życia, teraz on sprawdza cię, przegląda cały rejestr, jego zmysły w mgnieniu oka zbadają cię i ocenią, pamiętaj to, czego cię zawsze uczyłem, bez względu na sytuację zachowuj spokój, razem przechodziliśmy przez życie ziemskie i razem przejdziemy w wieczność, oni tylko perfekcyjnie wykonują swoje zadanie”.

Widziałem wyraźnie lekkie, ledwo zauważalne, poruszenie w tej grupie istot, zrozumiałem, że po fluktuacji energii wyczuły ukrytego we mnie Boga. Tego, który zarezerwował sobie i tylko sobie umiejętność przebywania w ukryciu, w człowieku. Tego sposobu komunikacji, Ojciec – syn ziemski, nawet istoty niebios nie są w stanie zobaczyć. Z doświadczenia zrozumiałem, że oni tylko wyczuwają obecność w człowieku tak zredukowanej boskości, że dla nich jest to tylko lekkie muśnięcie, ale im już wystarczy do trafnego ocenienia sytuacji.
Przykładowo, ja mam tak wyćwiczony zmysł zapachu, że na kilka godzin przed deszczem jestem w stanie przepowiedzieć deszcz. Nie ma w tym magii. Po prostu mój zmysł węchu wyczuwa zmiany wilgotności powietrza, a że w dzieciństwie mieszkałem w miejscu, gdzie na przemian było pogodnie i deszczowo, wyćwiczył mi się ten zmysł.
Oni poczuli ukrytego we mnie Ducha Boga.
Ten, co trzymał płytkę powiedział:
„Mizerne wyniki osiągnąłeś. Tyle ci daliśmy, a tak mały poziom rozwoju osiągnąłeś.”
Wtedy ja, z całą stanowczością, powiedziałem do niego i do nich wszystkich, co stali w milczeniu i przyglądali się tej sytuacji, powiedziałem:
„No i co z tego, życie to przygoda. Dajcie mi tylko czas, bo środki już mam, a w tej przygodzie przegonię w rozwoju ciebie i osiągnę wyższe poziomy niż ty osiągnąłeś.
Wtedy ten, co mówił do mnie, uśmiechnął się i ustąpił mi miejsce, lekko z szacunkiem pochylając głowę, wskazał drogę. Pozostali się rozstąpili i mogłem przejść bez problemu.

Wtedy nagle uświadomiłem sobie, że siedzę w kuchni sam i przestałem czytać, a kawa już mi wystygła. Kiedy zacząłem rozmyślać nad tym, co mi się przydarzyło, Duch pouczył mnie o tym, jak bardzo ważna jest tożsamość. Tożsamość zbudowana na świadomości synostwa boskiego jest kluczem, kodem dostępu do wszelkich bram niebios.
Jestem Polakiem od urodzenia, mam obywatelstwo polskie, Jestem świadomym obywatelem. Jestem świadomy wynikających z tego praw i obowiązków, ale też i przywilejów, i korzystam z nich.
Ta tożsamość jest częścią mojej osobowości ziemskiej.
Po całym tym zdarzeniu Duch wprowadził mnie w następną wszelką prawdę.
Ludzie, którzy nie przetrwają śmierci fizycznej i zostaną zatrzymani na pierwszych bramach niebios, będą dalej żywi, ale miejsca dla nich nie ma. Ta świadomość wywoła płacz i zgrzytanie zębów. Rozpacz i przerażenie. Dlatego powstaną takie reakcje, bo każdy z nas posiada tożsamość.
Duch mnie pouczył, że jeśli śmiertelnik zostanie osądzony i nie udzieli mu się wstępu do dalszego rozwoju, jeśli trybunały sądowe wyższych istot uznają takiego człowieka winnym nieprzerwanego przestępstwa lekceważenia głosu Ducha, jaki w nim działał za życia, wtedy zapada wyrok „śmierć poprzez unicestwienie, oddzielenie i rozbicie tożsamości”.
Wtedy inny rodzaj władzy, wykonującej rozporządzenie sądu, dzięki pewnym technikom, oddziela tożsamość od doświadczenia życiowego. Tożsamość takiej osoby zostaje rozbita na mikrocząsteczki i zostaje wchłonięta przez kosmos, który jest przestrzenią. Taka osoba zostaje pozbawiona dowodu osobistego, obywatelstwa, zostaje zabrana jej tożsamość. Pozostaje doświadczenie życia ziemskiego. Na wpół umarła, taka osoba pozbawiona tożsamości, jej doświadczenie życiowe jest wchłaniane przez inną, trudną do pojęcia, osobowość. Na moim etapie poznania ta istota wywołuje we mnie dreszcze strachu. Na razie mówię o niej „kolekcjoner doświadczeń”. Może z czasem poznam lepiej tą istotę i nie będę ją widział jako niszczyciela życia, gaszącego tlący się knot, dołamującego nadłamaną trzcinę. Nie chcę o tej istocie się wypowiadać. Wiem bardzo mało na jej temat.

Trochę długi ten wpis wyszedł, ale zawarłem w nim całe moje doświadczenie.

POWTÓRNE PRZYJŚCIE CHRYSTUSA

Na temat powtórnego przyjścia Chrystusa nie zastanawiałem się.
Po prostu pokazano mi, że jeszcze dużo upłynie czasu zanim ten system się skończy.
Istoty, pomagające mi w rozwoju duchowym, pokazali mi technologie, jakich jeszcze nie znamy i nie domyślamy się, a które ludzie z czasem odkryją. Z czasem także nauka udowodni istnienie Boga, ale nie pojmie Jego Ducha. Ludzkość, dzięki technologii, podniesie swój poziom intelektualny. Ten znowu będzie katalizatorem do dalszych dziedzin rozwoju, jakie dzisiaj nawet do głowy nie przychodzą. Zniknie wiele problemów z chorobami. Powstanie powszechny system bezpieczeństwa, który będzie stał na straży „szczęścia, zadowolenia i pokoju ludzkości”.
Widziałem wiele. Ludzkość sięgnie po takie energie, że energia atomowa będzie archaiczną energią. Nawiążą się kontakty ze światami materialno-duchowymi i całkowicie duchowymi. Komunikacja nabierze całkiem innej formy. Człowiek, dzięki technologii, będzie miał dużo tzw. wolnego czasu. Pokazano mi życie w przyszłości i wiele nie pojmowałem z tego, co widziałem.
Patrząc na to wszystko, przy naszym obecnym tempie rozwoju, doszedłem do wniosku, że musi dużo wody upłynąć w rzece, zanim to się zrealizuje. Wg moich szybkich obliczeń, setki lat.
Dlatego myśli o powtórnym przyjściu Chrystusa odkładałem na bok.
Wszelkie znaki, jakie ja znam wskazują, że ten świat jeszcze długo pociągnie.
Owszem znam ludzi, chrześcijan o ograniczonej wyobraźni, którzy mówią, że to już jest tzw. „sodoma i gomora” to, co się wyprawia na tym świecie, że zło jest już tak olbrzymie, że musi Chrystus już przyjść. Mówią, że cała ta technologia pochodzi od szatana, i że to już jest na pewno koniec. Tak mówili starsi ponad 30 lat temu i nic się nie stało, oprócz postępu w technologii i coraz większej tolerancji społeczeństwa. Dzisiaj mówią to samo obecni starcy.

Więc dałem sobie spokój, jeśli chodzi o spekulacje na temat powrotu Chrystusa na Ziemię.
Tak do końca to nie jestem pewien jak to się odbędzie. Chrystus to istota duchowa. Przebywając na Ziemi posiadał ciało, które zostało przemienione w duchowe ciało. Uważam, że społeczeństwo ludzkie, dzięki pewnym wpływom,  podniesie swój poziom rozwoju do poziomu duchowego i dlatego jest napisane, że każde oko Go ujrzy w chwale i mocy Ojca. A Ojciec to przecież Duch.
Więc wydedukowałem, że musi się to wydarzyć wtedy, kiedy ludzkość powszechnie uzyska wzrok duchowy.

No i tak, dając sobie spokój z dalszymi spekulacjami i rozmyślaniem na ten temat, siedziałem sobie i modliłem się.
Jak to w moim zwyczaju jest, w takich chwilach, przybyła jedna istota z wyższych światów.
Ci, co mają dbać o nasz rozwój duchowy, takie duchy służebne, jak to opisuje Biblia.
Powiedział do mnie tak:
„W niebiosach nikt nie śmie spekulować, kiedy Jezus Syn Boga znowu nawiedzi Ziemię i zakończy ten projekt.
Jednak badając pisma, dotychczasowe i wcześniejsze zakończenia innych światów przed wami, doszliśmy do wniosku, że jesteśmy w stanie obliczyć, kiedy On przyjdzie.”

Zapytałem: „Kiedy?”.

Powiedział: „Kiedy umrze ludzka osobowość”.
Istota ciągnęła temat dalej:
„Macie zapisane w swojej Biblii na temat Jezusa, że:
Trzciny nadłamanej nie dołamie ani knota gasnącego nie dogasi, ludom ogłosi prawo.
Ks. Izajasza 42:3, Biblia Warszawska

A w innym miejscu Biblii macie tak zapisane:
„Gdy mówić będą: Pokój i bezpieczeństwo, wtedy przyjdzie na nich nagła zagłada, jak bóle na kobietę brzemienną, i nie umkną.”
1 List do Tesaloniczan 5:3, Biblia Warszawska

Potem wyjaśnił mi, co ma na myśli, i w moim zrozumieniu wygląda to tak:

Śmierć ludzkiej osobowości oznacza, że knot się zgasił, a trzcina się złamała.
Będzie to równoznaczne z osiągnięciem mechanicznego, systemowego pokoju i bezpieczeństwa.
Wtedy człowiek stanie się już istotą podległą stworzonemu przez siebie systemowi i obumrze wszelki przejaw duchowości. System będzie myślał za ludzi, dbał o ich bezpieczeństwo i pokój, o potrzeby życia codziennego. System opanuje całą Ziemię i ludzie będą bali się popełnić jakiekolwiek wykroczenie, by nie trafić do odosobnienia, w celu regresu umysłu. Zniknie troska o życie, wszelkie nasze potrzeby system będzie regulował i zabezpieczał, wg naszych potrzeb i upodobań. Zawsze świeże jedzenie w lodówce, wg naszego gustu. Doskonałe środki transportu. Wypadek będzie niemożliwy. Wszystko tak zabezpieczone i inwigilowane, że aż będziemy rozpoznawani nawet w sklepie z kosmetykami i miło i serdecznie witani, i obsługiwani wg naszych preferencji, bo system wie co jemy, w co się ubieramy, jakie kosmetyki używamy, co oglądamy itp. Takie „cookies”, robociki, tylko w bardziej zaawansowanej formie. Poglądy tylko zgodne z uznanymi przez zaprogramowany system. Wszystko w celu bezpieczeństwa i pokoju.

I kiedy osiągnie się ten mechaniczny stan pokoju i bezpieczeństwa, wtedy już wcześniej zgaśnie osobowość ludzka, bo w takim świecie nie może istnieć wolna wola, kreatywność, nawet kłamstwo, bo system wykryje wszelki fałsz.

Na pierwszy rzut oka idealny świat, ale martwych duchowo istot.
No cóż, knot się dogasił, trzcina się dołamała i osiągnięto ostatni etap: pokój i bezpieczeństwo mechaniczne.
Teraz może przyjść Chrystus, bo nie dogasi knota i trzciny nie dołamie, kończąc tą epokę.
Epoka sama zgasła.
Nikt Chrystusowi nie zarzuci, że przyszedł za wcześnie, może trzeba było jeszcze dać trochę czasu. Nikt w ten sposób się nie odezwie, bo On nie zgasił tego knota i nie dołamał tej trzciny.

Chmurka tagów

%d blogerów lubi to: