Serdecznie witam wszystkich! Strona ta przeznaczona jest tylko dla ludzi odważnych, śmiało stojących w obliczu NIEZNANEGO, nie bojących się NIEPOJĘTEGO, wolnych od ludzkich wyobraźni i mniemań na temat duchowści i Boga oraz celu naszego istnienia. Strona ta nie jest przeznaczona dla zniewolonych tradycją ludzką oraz tych co nie poszukują uczciwie PRAWDY. Tutaj są umieszczone informacje od bezcielesnych, wielowymiarowych ISTOT ŚWIATŁA na temat nadchodzących REWOLUCYJNYCH zmian ŚWIADOMOŚCI ludzkości pomagających w osiągnięciu celu naszego obecnego przeznaczenia, DOSKONAŁOŚCI. Osiągnięcie statusu istoty SUWERENNO-INTEGRALNEJ.

Posts tagged ‘ogień’

ŚWIĘTY OGIEŃ

Spałem i pod koniec snu miałem bardzo silne doznanie, wręcz jakby na jawie.
Był dzień, środek miasta, w jakim mieszkam, między zabudowaniami stał jakby pawilon, wszystkie ściany ze szkła z płaskim dachem o powierzchni nie więcej niż 4mx4m. Zobaczyłem, że jestem w środku tej budowli. Nic tam nie było tylko materac i na materacu leżała kobieta i ja na niej, i uprawiałem z nią seks, i jak uświadomiłem sobie, gdzie ja jestem, podniosłem głowę i spojrzałem na twarz tej kobiety, a ona jakby wibrowała, była przez chwilę twarzą ziemskiej kobiety, a za chwilę jakiejś istoty pozaziemskiej. Miała zamknięte oczy, a ja przerwałem ten stosunek, otworzyła oczy i spojrzała na mnie i zobaczyła, że ja patrzę, więc zamknęła oczy jakby nic, i zachęcała mnie do zakończenia stosunku płciowego. Wszystko czułem jak w realu. Nie pasowało mi tutaj nic. W tym miejscu miasta nie stoi żadna budowla, znam to miejsce. Skupienie na stosunku płciowym rozpraszało się. Spojrzałem na ściany, które były ze szkła, wszystkie ściany na około były ze szkła zasłonięte lekko przezroczystą mleczną zasłonką od sufitu po podłogę. Wyczułem zniecierpliwienie kobiety, że nie kończę. Podniosłem głowę i patrzę, a z zewnątrz ktoś zagląda do środka. Zobaczyłem, że była to istota rodzaju męskiego pochodzenia pozaziemskiego. Wyczułem, że jest to istota o rezonansie przywódcy. Spojrzałem w lewo i prawo na te ściany ze szkła, a tam za szybami na dworze stało około 10 osób tej samej rasy i przyglądali się jak leżę na tej istocie pozaziemskiej udającej kobietę. Cały ten widok rozproszył moje skupienie na samym akcie. Spojrzałem jeszcze raz w twarz kobiety, a ona im bardziej się niecierpliwiła, tym bardziej znikał obraz ziemskiej kobiety i pojawiała się twarz szarej istoty pozaziemskiej. Nie był to ekscytujący widok. Nie był odrażający, może dlatego, że przyzwyczaiłem się już do widoku różnych ras istot.
Z mojego punktu widzenia, my ludzie wyglądamy booosko 🙂
Jesteśmy jacyś tacy dobrze zbudowani, twarze mówią wiele, a tamci mało gestykulują, więcej przeżywają w sobie.
Jeśli gestykulują, to wtedy kiedy już przekroczą jakiś próg emocji.
Wracając do stosunku, to widząc jak mi się przyglądają pozaziemskie istoty zrozumiałem, że leżę na istocie rodzaju żeńskiego, ale innej rasy, ta świadomość rozproszyła skupienie i całe emocje upadały z sekundy na sekundę. Ta żeńska istota to wyczuła i wydzieliła silne emocje, poczułem je. Zobaczyłem jej umysł. Zdenerwowała się, że nie doszło do szczytu aktu. Zrozumiała, że rozpraszam się i ona nie umie mnie skupić. Nie umiała, próbowała mną poruszać i było to mało delikatne, miała dużą siłę jak na rodzaj żeński. Widziałem jej myśli, emocje, obawy. W jednej chwili tsunami wrażeń. Jednocześnie widziała, że poruszanie mną nie działa, jednocześnie obawiała się reakcji swoich towarzyszy stojących za szybą. Jednocześnie oskarżała siebie o nieudolność, przez chwilę oskarżyła towarzyszy za oknem, że przez nich, przez ich niedyskrecję ja rozproszyłem się, ale po chwili odrzuciła te myśli. Oni byli wyżsi rangą od niej. Uznała, że niewolno jej tak myśleć o tych istotach męskich, uznała, że to ona nie spełniła zadania, że zawiodła. Na koniec zorientowała się, że badam jej umysł i wtedy migotanie obrazów znikło i zobaczyłem, że leżę na kompletnie zrezygnowanej istocie żeńskiej pochodzenia pozaziemskiego. Ona wyglądała już tak, jak normalnie wygląda. Szara istota człekokształtna z pierwiastkiem gadzim. Miejscami gruba skóra z jakimiś gruczołami. Wysoka, bardzo wysoka. Leżała zrezygnowana i zrozpaczona, patrzyła w sufit i obawiała się reakcji swoich towarzyszy. Kiedy całe towarzystwo zrozumiało, że nici z wytrysku, wtedy ci mniejsi rangą wpadli do środka, do pomieszczenia, wyjąc ze złości i bólu. Czułem szok, bezradność, rozczarowanie, złość i nutę świadomości, jakby ciążącego na nich przekleństwa. Jakby ktoś potężniejszy postanowił, że nie uda im się ich plan, nigdy i z nikim. Wtedy zrozumiałem, że te zdarzenie ze mną nie było pierwszym i nie ostatnim fiaskiem ich działania.
Wpadły te zrozpaczone, wściekłe istoty do środka i chciały mnie rozedrzeć na strzępy. Stałem i patrzyłem na nie, na podłodze leżała ta żeńska istota, a oni machali do mnie rękami jakby chcieli mnie żywcem rozedrzeć, ale jak zbliżali ręce do mnie, wtedy w ich umysłach nagle ustawała złość, wściekłość i błyskawicznie pojawiała się rozpacz, świadomość fiaska, to wywoływało w nich tak potężny ból, że cofali ręce ode mnie i krzyżowali je na swojej klatce piersiowej, jakby coś tulili na klatce piersiowej, to tam w klatce piersiowej widziałem i czułem ich potężny ból zrodzony z rozpaczy. Ten ból działał na nich jak prąd na rękę człowieka, mimochodem poza kontrolą ręka się zamyka. Jak któremuś ustał ból, powstawała wściekłość na mnie i rozkładał ręce, by mnie rozszarpać, uderzyć, wytarmosić, od razu świadomość rozpaczy wracała i zwijał się z bólu skulony. Jedyną osobą, która stała spokojnie, był ten ich przywódca, on nic nie robił, stał i patrzył. Spojrzałem na niego, a on na mnie i zobaczyłem w nim cierpienie, rozpacz, rozczarowanie i świadomość, że tak dbają o szczegóły, a nic im się nie udaje. Walczył ze sobą samym. Jakaś część jego mówiła mu, że nigdy im się nie uda z ludźmi, że w ludziach jest coś żywego, co uaktywnia się i psuje im plany.
Otoczyli mnie i chcieli przymusić do aktu seksualnego jeszcze raz. We mnie nie było już żadnego podniecenia. Ten ich przywódca powiedział:
„zostawcie go, to już nie ma sensu, to już nie zadziała, brakuje iskry, brakuje ognia, to już nie ma żadnej wartości”.
Wtedy w mig pojąłem, że im chodziło o plemniki naładowane świętym ogniem. Tak oni określają pełną wartość męskiego nasienia, jakie trafia do kobiety w trakcie stosunku, po wcześniejszym okresie wzajemnego podekscytowania i podniecenia mężczyzny i kobiety. Zanim dojdzie do stosunku, para się ekscytuje, podnieca, a to jest sygnał do mózgu i ten produkuje specyficzną chemię, która powoduje, że powstaje silne pole elektromagnetyczne i im większe podniecenie, tym większe pole i te pole działa na plemniki, które są poddawane, dosłownie bombardowane ładunkami elektrycznymi w ciele mężczyzny, a kiedy dochodzi do wytrysku i znajdują się w kobiecie, są poddawane innemu silnemu polu i im silniejsze pole, tym bardziej naładowane są te plemniki, im większe naładowanie, tym lepszy powstaje materiał genetyczny. Oni to nazywają święty ognień. Bez tego świętego ognia plemniki tworzą tylko istoty ludzkie niezdolne do życia o poszerzonej percepcji.
Dla nich takie istoty to kaleki. W mgnieniu oka to zobaczyłem i zrozumiałem. Oni chcieli plemniki naładowane moim podnieceniem, podekscytowaniem, chociażby moim, bo ta „kobieta” udawała podniecenie. Zrozumiałem, że oni jako rasa przeżywają dramat, ich cywilizacja obumiera. Przez chwilę zobaczyłem, że oni rodzą się jakby z in vitro, bo nie są zdolni wytwarzać święty ognień. Wymarły w nich te wszystkie składniki powodujące powstanie świętego ognia. Patrzą na swoje „kobiety” i nie podniecają się, nie ekscytują się, nie pragną seksu, są apatyczni. Zobaczyłem, że dawno temu, licząc wg naszego czasu, sami się uszkodzili i nie mogą tego naprawić. Dlatego próbują zdobyć nasienie ludzkie, ale naładowane taką energią, jaką oni nazywają święty ogień. Ta energia powoduje, że potem powstają ludzie rozwinięci wszechstronnie.
Jednak zrozumiałem, patrząc na nich, że i na Ziemi jest coraz większy odsetek ludzi zrodzonych z plemników nie poddanych promieniowaniu świętego ognia. Zobaczyłem, że jak choroba powstaje rasa ludzi tylko wyglądających jak ludzie, ale jakby bezdusznych.
Całe zdarzenie było bardzo silne i już nie spałem, a czułem wszystko co się wydarzyło i czułem to tu i teraz.
Zobaczyłem, że dla nich jesteśmy jeszcze zdrowi, że jesteśmy dla nich biblioteką genetyczną i chcą skorzystać z tej biblioteki w pełni, ale nie udało się, nie było świętego ognia. Dlatego ten ich przywódca powiedział, że to już nie ma sensu i to nie zadziała, jak zobaczył, że plemniki nie zostały poddane przez pewien okres promieniowaniu energetycznemu wywołanemu podnieceniem i podekscytowaniem, które uruchamia produkcję super chemii przenikającej przez plemniki i je modyfikującej, i uzupełniającej je w odpowiednie kody programowe, które uaktywniają się w życiu człowieka.
Te istoty, eksperymentując z genetyką, same się uszkodziły. Ich mistrzowie ich ostrzegali przed takimi eksperymentami, nie słuchali ich i teraz są na wymarciu. Mają potężne technologie, ale nie umieją wywołać świętego ognia.
A my, ani nie wiemy o świętym ogniu, przynajmniej ja nie wiedziałem, ani nie wiemy jak wiele czynników ma wpływ na nasze ciało i osobowość.
To doświadczenie wzbogaciło mnie o wiedzę o świętym ogniu oraz pokazało mi następną rasę istot materialnych, jakie są zainteresowane nami jako biblioteką życia.
Wiem o wielu rasach, rodzajach istot, zainteresowanych nami, naszym ciałem duchowym i fizycznym, skrywającym formułę Stwórcy, którą usilnie pragną zdobyć. Ci, co nie zdobyli jej, strzegą nas przed tymi, co chcą ją zdobyć. Sami nie otrzymali, więc nie chcą dopuścić innych.
Tak jak pisałem wcześniej, wiele się dzieje w koło nas. Niby mamy orszaki aniołów, opiekunów i pomocników, bezinteresownych pomocników. Jednak zorientowałem się, że ta bezinteresowność to mit, pieśń syren, mająca nas otumanić, by wyciągnąć z nas formułę. Potężniejsze istoty, przenikające wszelkie wymiary i płaszczyzny, działające w ukryciu pilnują, by biblioteka była nietknięta. Pozostali, jak wygłodniałe lwy, krążą w koło.
Bez obaw, nie ma co się bać, są istoty, którym można zaufać, a które o zaufanie nie zabiegają, te chcą z nas uczynić samobroniące się istoty, mogące stawić śmiało czoło największym zagrożeniom. Oni nie są zainteresowani ciągłym chronieniem nas, oni pracują, by nas wyedukować i stworzyć z nas mocarzy, byśmy operowali na poziomie Boga.
Rozumiecie to?

Stosunek tych upadłych istot do nas opiszę w następnym wpisie.

NARÓD WYBRANY, PRAWDA CZY FAŁSZ?

Ten wpis jest kontynuacją DZIAŁA FOTONOWEGO, SYSTEMU ADMINISTRACJI i CIEMNOTA OŚWIECENIE.
W Egipcie rodzi się genialne dziecko, Mojżesz. Po wielu wiekach krzyżowania się ras ludzkich i przekazywania sobie kodu DNA, Mojżesz łączy w sobie unikatowe skrzyżowanie najlepszych cech. Jest niesamowicie inteligentny, bystry, wnikliwy, przenikliwy, kreatywny, silny psychicznie, posługuje się głęboką mądrością, doskonały organizator i strateg. Jego ciało jest kompilacją najlepszych komórek, przez co staje się silny fizycznie, wytrwały. Jeśli ktoś jeszcze nie zauważył, to Bóg posługuje się różnymi kombinacjami, układami pierwiastków, jakby eksperymentował lub budował.

W Biblii mamy przykład siłacza, którego siła była w długich włosach i nie wolno mu było pić mocnych trunków i jeść pewnych pokarmów. Gdyby pił i jadł to, co nie dozwolone, to przestałby być silny. Wielu śmieje się z tej opowieści, ale spójrzmy na dzisiejszych strongmenów i ich świadectwa skąd biorą siłę, wtedy śmiech ustaje.

Wracając do Mojżesza, jego ciało przez tą niezwykłą kompilację komórek staje się doskonałym odbiornikiem i przekaźnikiem żywych energii, przenikających światy. Ten stan powoduje, że jest wytrzymały na warunki atmosferyczne, biologiczne i błyskawicznie się regeneruje. Po prostu dzisiaj byśmy nazwali go człowiekiem doskonałym fizycznie i umysłowo.

Mojżesz wychowuje się w rodzinie wyznającej nauki salemskie, matka – egipska księżniczka, ojciec – hebrajski urzędnik, wyjątkowy związek kochających się ludzi o wysokim poziomie moralności. Przekazują oni synowi wysokie wartości i wiedzę na temat Jedynego Boga. Potem Mojżesz musi opuścić Egipt i, dzięki pewnemu zbiegowi dróg życiowych, trafia do rodziny kapłana nauk Melchizedeka i pojmuje za żonę jedną z jego córek. Teść jest kapłanem EL ELJON i wyznawcą nauk Melchizedeka. Wprowadza Mojżesza w nauki Melchizedeka. Dzięki swoim cechom umysłu, Mojżesz umiejętnie wykorzystuje nabytą wiedzę do kontaktu z wyższymi światami. Wraca do Egiptu i staje na czele zlepku wielu plemion i ludów, przebywających w Egipcie i po pewnych perturbacjach wyprowadza ten zlepek ludów z Egiptu do odległej krainy, mlekiem i miodem płynącej. Droga się wydłuża i podczas tej drogi ten mądry i przenikliwy człowiek zmaga się z zacofaniem, ciemnotą narodu, jaki przyszło mu prowadzić.
Wie, że jest to lud mocno zacofany i nie można mu przedstawić Boga jako dobrego i miłosiernego, więc przedstawia Go im jako Boga JAHWE, surowego, gniewnego, świętego, doskonałego, ale zazdrosnego i wymagającego bezwzględnego posłuszeństwa. Wszelkie nieposłuszeństwo będzie karane śmiercią. Wprowadza z oporem nowe prawo tłumacząc, że otrzymał je właśnie od Boga na górze Synaj.

JAHWE był przez beduinów uznawany za boga wulkanu. Stojąc u stóp góry Synaj, ziejącej ogniem i siarką (akurat trafili na jedną z potężnych erupcji tego wulkanu), uwierzyli, że stoją przed obliczem potężnego i straszliwego JAHWE. Mojżesz inteligentnie wykorzystał ten fakt i przedstawił im JAHWE jako Boga, który ich wyprowadził z Egiptu i prowadzi do nowej ojczyzny, ale jeśli nie będą mu posłuszni, to spotka ich straszliwy gniew JAHWE i sroga kara.

Mojżesz miał doskonały kontakt z wyższymi istotami, które pomagały mu i wiele razy interweniowały, kiedy lud się buntował. Pomimo trudności, udało się dojść do ziemi obiecanej i stworzyć naród, zwany IZRAEL. Po zajęciu nowej ziemi Izrael przeżywa intensywne i trudne czasy. Walka z okolicznymi wrogami oraz wewnętrzne bunty. Dzięki dobrze przemyślanej strategii kapłanów i proroków, wmawia się Izraelowi, że jest narodem szczególnym i wybranym przez Boga jako Jego naród.
Jednak jest to fałsz, ponieważ, w obliczu wartości i prawd wszechświatów, wszyscy ludzie są narodem Boga i wszyscy są Jego dziećmi.
W obliczu tego, pojęcie naród wybrany jest kłamstwem i dowodzi nieznajomości podstawowych praw Boga i Jego unikalnego charakteru.

Po wielu latach wewnętrznych buntów i walk oraz wojen z okolicznymi sąsiednimi narodami, Izrael zostaje pokonany przez wojska babilońskie i trafia do niewoli na 70 lat. W tej niewoli, by nie stracić spójności i nie zostać wchłoniętym przez babilończyków, pisarze izraelscy piszą historię świata.

Babilon był potężną biblioteką, zawierającą mnóstwo ksiąg, opisujących czasy powstania Ziemi i pobytu synów bożych na Ziemi. Znali przekazy o buncie lokalnej administracji wyższych istot. Znali całą administrację i zarząd światów wyższych. Dobrze wiedzieli o wszelkich gatunkach i rasach aniołów, i innych rodzajach istot. Znali bardzo dobrze personel Diabła, każdego z imienia.

Izraelscy pisarze z Babilonu wynieśli naukę o końcu świata, o piekle i niebie. Nauka o piekle i niebie, jako o nagrodzie lub karze za życie, jakie człowiek prowadził na Ziemi, powstała w celu poskromienia bezprawia i nieprawości. W ten sposób, poprzez strach przed piekłem, udało się ziemskiej władzy sprawować większą kontrolę nad społeczeństwem.

W trakcie 70-ciu lat niewoli pisarze Izraelscy tworzą swoją wersję dziejów, w której Izrael staje się „narodem wybranym” i za bałwochwalstwo trafia do niewoli. Babilończycy mieli przekazy o tym, że ma nadejść z Niebios Syn Boga i naprawić świat. Tą informację izraelscy pisarze podchwytują i wchłaniają do swoich ksiąg opisując, że ma nadejść Mesjasz, który tylko ich „naród wybrany” na zawsze wyzwoli od więzów wrogów i to oni staną się narodem przewodnim narodów świata. W tym też czasie, mocno akcentuje się w pismach cudowność powstania Izraela. Powstaje dużo mitów i legend, które z czasem zacierają się i stają się „faktem”. W początkowych latach Izraelici wyśmiewali swoich pisarzy jako fantastów, nie wierzyli w ich interpretację, bo znali prawdę, jednak z pokolenia na pokolenie chwalebny i heroiczny obraz Izraela, jaki przedstawiali pisarze, stał się dla Izraela jedynym wiarygodnym źródłem informacji i uznano tą informację za „prawdę”.

Bardzo podobnie, w czasach polskich, podczas zaborów, polscy pisarze przesadnie gloryfikowali dawne czasy świetności Polski w celu podniesienia morale i wartości narodu, aż ten naród uwierzył w swoją minioną wielkość i postanowił od nowa rozpocząć swoją historię.

Tak samo i Izraelici po 70-ciu latach niewoli wyszli z Babilonu i od nowa stworzyli swoje państwo. Był to czas kiedy stworzono państwo militarno-gospodarcze, ale i także zajęto się bardzo poważnie odbudową duchowości Izraelitów. Powstało kilka religijnych ugrupowań. Badano pisma i doszukano się prawie 500-set urywków, mówiących o tym, że nadejdzie Mesjasz.
Stworzono różne teorie na temat tego, kim będzie Mesjasz. W końcu z wielu koncepcji pozostała koncepcja, że Mesjasz będzie potomkiem Dawida i zasiądzie na tronie Izraela. Będzie to bardzo uzdolniony człowiek, posiadający nadprzyrodzone umiejętności i dzięki nim doprowadzi do upadku wrogów Izraela. Więcej, wierzono, że dzięki Mesjaszowi Izrael stanie się narodem wybranym do przewodzenia światu. Taka koncepcja Mesjasza utrzymała się najmocniej.

Tuż przed narodzinami Jezusa powstała jeszcze jedna koncepcja, ale została szybko zepchnięta na margines. Wnikliwi badacze pism doszli do wniosku, że władza Mesjasza będzie władzą duchową, a nie militarno-gospodarczą. Jednak ta koncepcja nie odpowiadała potrzebom ludu, więc lud odrzucił tą koncepcję. I tutaj popełnili wielki błąd, który kosztował ich utratę państwa na prawie 2 tysiące lat. Nie rozpoznali swojego przeznaczenia ani swojego Mesjasza. Uznali swoje mrzonki za prawdę i nie rozpoznali czasu swojego nawiedzenia.

No cóż, ten schemat do dzisiaj działa w ludziach. Wielu uważa, że Bóg działa tak i tak, a wszelkie inne działanie to zło, a rzeczywistość jest odwrotna. Nie ma sensu upierać się przy swoich wierzeniach, jeśli są fałszywe. Dla mnie to jest bezsens,  marnotrawstwo czasu i energii. To życie w kłamstwie i utopii, a potem będzie wielkie rozczarowanie i przerażenie, że straciło się szansę.

Tuż przed narodzinami Jezusa powstało wiele stronnictw religijnych. Skupię się na trzech istotnych, z których potem tylko dwa odegrały główną rolę. Saduceusze, ci sprzeciwiali się, nabytej w Babilonie, wiedzy o aniołach. Saduceusze uważali, że aniołowie nie istnieją, że jest to zasymilowana nauka babilońska. Faryzeusze, ci wierzyli w aniołów i jednocześnie byli bardzo dobrymi badaczami pism. Naukę o aniołach wynieśli z Babilonu, gdzie działał prorok Daniel i spisał księgę, którą można nazwać księgą channelingu. Dzisiaj channelingi mocno działają w USA.  Trzecia grupa – Esseńczycy, głosili duchową stronę życia i misji Mesjasza, ale zostali zepchnięci na margines społeczny.

Oczekiwano w napięciu na Mesjasza i kiedy nie przychodził, szukano przyczyny Jego opóźnienia.
Izrael był w niewoli rzymskiej i już czas, by przyszedł Mesjasz i wyzwoli go w cudowny sposób z tej niewoli.
A tu Mesjasza nie widać, dlaczego?
Więc uczeni religijni wpadli na pomysł, że to przez grzech osobisty, że każdy Izraelita powinien się oczyścić z grzechu. Więc skrupulatnie oczyszczano się z każdego grzechu. Kiedy to nie skutkowało, powstała idea grzechu rodziny, wobec tego rodziny skrupulatnie się oczyszczały z grzechu i to też nie zadziałało, więc wymyślono grzech plemion. Kiedy i to nie poskutkowało, powstała idea grzechu całego narodu. Więc naród zaczął wyznawać grzechy narodu, biadać i narzekać, jakich to mieli królów lekkomyślnych itp. itd. To także nie zadziałało. Uczeni pism głowili się w czym jest problem, już tyle lat jesteśmy w niewoli Rzymskiej, a Mesjasza nie ma. Wtedy wpadli na „genialny pomysł”, który niestety ma wpływ nawet w dzisiejszych czasach. Uczeni religijni doszli do wniosku, że winny wszystkiemu jest GRZECH PIERWORODNY. No i powstała nowa nauka.

Kiedy tak szukano powodów i sposobów ściągnięcia Mesjasza, na planie życia Ziemi pojawia się Jan Chrzciciel i ogłasza nowy rewolucyjny sposób oczyszczenia z grzechów, chrzest w wodzie. Pomimo, że jest to nowa nauka, nie zapisana w Zakonie, głód Mesjasza tak działa, że nawet uczeni religijni nie zwracają uwagi na Zakon mówiący, że oczyszczenie z grzechów jest tylko przez krwawą ofiarę zwierząt i sami dają się ochrzcić przez Jana. Wszystko robią w celu  przyspieszenia przybycia oczekiwanego Mesjasza, którego właśnie zapowiada Jan Chrzciciel, że jest tuż tuż. Rozbudziły się nadzieje „narodu wybranego”. Ludzie prości, chorzy, celnicy, kupcy, a nawet uczeni w piśmie, stoją w kolejce nad rzeką Jordan, by dać się ochrzcić. Temu widokowi przygląda się człowiek, który dokona w przyszłości największego zamieszania i wstrząśnie świadomością ludzką. Ten człowiek to Jezus, syn Józefa i Marii, urodzony we wsi Betlejem.

Następny wpis będzie na temat misji Jezusa Chrystusa.
Cele misji.
Czy misja zakończyła się powodzeniem?
Czy Jezus zastanie wiarę na Ziemi, jaką sam rozkrzewił czy nie?
Czy obecne chrześcijaństwo kontynuuje nauki Jezusa czy raczej własną interpretację?

Chmurka tagów

%d blogerów lubi to: