Serdecznie witam wszystkich! Strona ta przeznaczona jest tylko dla ludzi odważnych, śmiało stojących w obliczu NIEZNANEGO, nie bojących się NIEPOJĘTEGO, wolnych od ludzkich wyobraźni i mniemań na temat duchowści i Boga oraz celu naszego istnienia. Strona ta nie jest przeznaczona dla zniewolonych tradycją ludzką oraz tych co nie poszukują uczciwie PRAWDY. Tutaj są umieszczone informacje od bezcielesnych, wielowymiarowych ISTOT ŚWIATŁA na temat nadchodzących REWOLUCYJNYCH zmian ŚWIADOMOŚCI ludzkości pomagających w osiągnięciu celu naszego obecnego przeznaczenia, DOSKONAŁOŚCI. Osiągnięcie statusu istoty SUWERENNO-INTEGRALNEJ.

Posts tagged ‘mistrz’

MOTYW WPISÓW

Od samego początku istnienia tej strony, głównym i jedynym motywem jest chęć dzielenia się moimi doświadczeniami rozwoju umysłowego i duchowego, w konsekwencji kontaktu z wyższymi istotami.

Ten blog jest raportem, dziennikiem, w którym opisuję moje własne spostrzeżenia, doświadczenia, jakie pojawiają się na drodze poszukiwania wyższych, niezniszczalnych, żywych wartości. Każdy z nas jest indywidualnością i każdy z nas indywidualnie postrzega świat, w jakim żyjemy oraz światy nas otaczające. Wszyscy patrzymy na to samo, ale interpretujemy to różnie, a jest to wynik naszego poziomu świadomości.
Dlatego nie traktuję moich wpisów jako idealny wzór do naśladowania. Ja po prostu raportuję i dzielę się z wami moim odkrywaniem prawdy życia, światła światów. Doświadczam tego światła Ducha na tyle, na ile sam jestem rozwinięty. Zdaję sobie z tego sprawę, że w prowadzeniu przez Ducha Boga nie ma stagnacji, nie ma zastoju, jest ciągły postęp i ciągły rozwój. Duch popycha, ale nie na siłę do ciągłego rozwoju, a to pociąga za sobą ciągłe zmiany. Jakiś czas temu powiedziano mi, że w przyszłości pewne będą tylko zmiany, nic nie będzie takie same, jedynie co będzie stałe, to zmiana. Piszę, opisując moje doświadczenia, i jest to jak dziennik pokładowy kapitana statku jednoosobowego, który ufnie i odważnie wyruszył na nieznane wody życia, wezwany przez powiew Ducha.

Ew. Jana 4:24 „Bóg jest duchem,…”

Wyruszyłem, ponieważ pod wpływem pewnych doświadczeń i prób, kilka lat temu, stałem się gotowy do słuchania mądrości Ducha. Wcześniej byłem tzw. ugruntowanym chrześcijaninem, który był pewny wszystkiego, że już nic dodać nic ująć, wszystko jest jasne i już. Do czasu, aż ogarnęły mnie fale życia i poszedłem na dno. Kilka lat ciężkich doświadczeń, jakich mi udzielono z niebios, spowodowały, że otworzyłem swoje ucho na słuchanie cichego głosu życiodajnego Ducha.
Spełniły się na mnie słowa, zapisane w Biblii:

Księga Joba 36:15, Biblia Warszawska
On wybawia cierpiącego przez jego cierpienie i otwiera jego ucho przez utrapienie.

Wtedy dopiero stałem się gotowy, by uczyć się drogi życia wg Ducha Boga. Jak lądowisko dla helikoptera, tak moje doświadczenia życiowe zbudowały lądowisko dla Ducha Poznania i Mądrości Boga. Dopiero wtedy Duch mógł wylądować i mieć mnie jako pilnego i uważnego ucznia, mógł mnie bez zakłóceń uczyć.
Dowiedziałem się o ślepocie duchowej, o maści na oczy, uczono mnie podstawowych nauk i był ciągły, codzienny, szybki postęp. Męczyłem się tym tempem, ale też i ciągle przybywało mi sił, jak na rekonwalescencji. Miałem wrażenie, że ciągle jestem na granicy wytrzymałości, a ja ciągle robiłem postępy i zawsze czułem granicę. To tak, jak rozciąga się mięśnie. Codziennie ból rozciągania, ale przykładowo, jak się zmierzy rozciąganie mięśni nóg, to się okaże, że tydzień temu rozciągało się mięśnie w rozkroku na długości 100 cm, a dzisiaj 120 cm. Więc postęp jest.

Piszę ten dziennik i opisuję własne doświadczenia nie po to, by ktoś naśladował moją drogę tip top, ale jako moje doświadczenia, które mogą zainspirować lub w jakiś sposób pomóc wam na waszej, podkreślam, indywidualnej drodze odkrywania Boga w sobie.

Każdy z nas jest inny i wymaga innego programu szkoleniowego. Zasady są ogólne, kierunek jeden, prawda jedna, życie jedno, ale w tej szkole nauczanie jest indywidualne, wg indywidualnych predyspozycji  jednostki i tempa jej rozwoju. Przewodnikiem, nauczycielem, mistrzem, promotorem, sponsorem, egzaminatorem jest ten, który jest nazywany Jezus Chrystus. Doświadczyłem i doświadczam Go całkiem inaczej, niż nauczano mnie w szkołach i domu rodzinnym.  On sam powiedział o sobie i mamy to zapisane w Biblii tak:

Ew. Łukasza 10:22, Biblia Warszawska
Wszystko jest mi przekazane przez Ojca mojego i nikt nie wie, kto to Syn, jak tylko Ojciec, a kto Ojciec, jak tylko Syn, i ten, komu Syn zechce to objawić.

Chcę dzielić się z wami moimi doświadczeniami, ponieważ jest to naturalna konsekwencja prowadzenia przez Ducha.
Jak mi powiedziano jakiś czas temu:
„Dopiero wtedy uznajemy, że ktoś zobaczył Prawdę i jest przez nią prowadzony, kiedy chce się nią dzielić ze swoimi braćmi”.

Dzięki niebiosom zobaczyłem, że są wartości trwałe, które gwarantują życie i, że istnieją też wartości złudne, gwarantujące śmierć. I tym się dzielę i będę dzielił. Jestem świadomy tego, że ciągle się rozwijamy emocjonalnie, umysłowo i duchowo.

Reklamy

SYN CZŁOWIECZY

Dzisiaj chciałbym poruszyć temat znaczenia człowieczeństwa Jezusa Chrystusa, jego roli i wpływu na działalność Mistrza w czasie swojego nawiedzenia ziemi, a także jakie to ma dla nas znaczenie.

Jezus Chrystus od początku narodzin na ziemi aż do śmierci krzyżowej na tej ziemi pozostał człowiekiem.
Czytając Biblię widzimy, że sam o sobie mówił, że jest „synem człowieczym”.
W innych miejscach mamy napisane, że wyrzekł się swojej boskości i tzw. „chwały”, o której mamy mgliste pojęcie czym ona jest.
Jezus Chrystus, syn Boga i syn człowieka, to była doskonała hybryda człowieka i Boga.
Jednak Mistrz wyrzekł się swojej boskości i postanowił od początku swojego życia aż do końca nie korzystać z przywilejów i mocy, jakie miał w niebiosach.
Mówił, że jeśli wyrazi życzenie ingerencji sił niebiańskich, to w każdej chwili mogą w Jego obronie stanąć legiony aniołów, a jednak  nie skorzystał z takiej możliwości.
Jako posiadający wszelką moc, nie korzystał z niej.

Ew. Mateusza 28:18, Biblia Warszawska
A Jezus przystąpiwszy, rzekł do nich te słowa: Dana mi jest wszelka moc na niebie i na ziemi.

Zanim narodził się na ziemi postanowił, że od początku aż do końca będzie działał w mocy człowieka.
Wszelkie przejawy cudów i uzdrowień tłumaczył wiarą potrzebującego, mówiąc do ludzi: „to wasza wiara was uzdrowiła”.
Wyjątkiem są sytuacje gdzie pod wpływem litości i współczucia lub w celu objawienia jakiejś prawdy o Ojcu posługiwał się mocą, ale panował nad tą formą przekazu i ograniczał ją do minimum.
Wyrzekł się swojej boskości, by po prostu głosić ewangelię Boga i ogłaszał wszem i wobec, że członkostwo w królestwie Boga jest dobrowolne. Postanowił, że nie będzie korzystał z mocy niebios w celu przyciągnięcia do królestwa rzesz ludzi, gdyż taka forma przekonywania nie przynosi trwałych zmian, jest krótkowzroczna i nieszczera, a co za tym idzie, bezcelowa. Uznał, że królestwo z powodzeniem się rozwinie bez używania boskich mocy. Wierzył i udowadniał, że królestwo rozwija się przy pomocy głoszenia idei PRAWDY w połączeniu z wiarą słuchaczy. Widać wyraźnie, że chciał, by ludzie byli z Nim z powodu umiłowania prawdy, a nie z powodu bojaźni lub szacunku do Jego mocy. Ówcześni Żydzi domagali się od Niego widzialnego znaku, jako potwierdzenia Jego boskości, nie zwracali uwagę na przekaz prawdy, dla nich wyraźny nadziemski znak byłby potwierdzeniem, że należy Go słuchać. W pewnych momentach Bóg Ojciec poszedł na warunki ludzi i dał im znak, głos z nieba mówiący: „to jest Syn mój umiłowany, Jego słuchajcie”, ale w zależności od stanu duchowego słuchaczy, zostało to odczytane jako grzmot lub głos z nieba, ale treści nie zrozumiano.
Kiedy dokonał oczywistego tzw. cudu rozmnożenia jedzenia, przejrzał ludzkie intencje i jakby z nutą goryczy wypowiedział:

Ew. Jana 6:26, Biblia Warszawska
Odpowiedział im Jezus i rzekł: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, szukacie mnie nie dlatego, że widzieliście cuda, ale dlatego, że jedliście chleb i nasyciliście się.

Czyli pokazał ludziom co ich tak naprawdę interesuje, zaspokojenie swoich podstawowych potrzeb bez wnikania w świat Ducha.
Moc ewangelii jest trwała, a moc cudów niknie, ponieważ natura człowieka szybko syci się widokiem efektów, cudów i z czasem wymaga się od cudotwórcy coraz to cudowniejszych zjawisk, w celu wywołania zachwytu i szacunku, które dla wysoko rozwiniętej duchowo osobowości nie mają w ogóle znaczenia.
Patrząc ogólnie na całą działalność Jezusa na ziemi widać, że interesowało Go pozyskanie dla królestwa Boga każdej jednostki człowieka, ale nie na podstawie cudów lecz na podstawie warunków, zasad prawdy.
Oprócz zasady głoszenia ewangelii bez mocy niebios, tylko na zasadzie wartości intelektualnych i wiary, człowieczeństwo dało Jezusowi unikalną możliwość doświadczenia ograniczeń człowieka i świata, w jakim człowiek żyje. Sam Bóg mógł doświadczyć człowieczeństwa i wszystkich jego przejawów mocy i niemocy, by we wszystkich przejawach życia ziemskiego rozumieć człowieka.
Obrał doskonałą drogę do zdobywania godnych królestwa dusz ludzkich, godnych, czyli tych, co szukają prawdy zbudowanej na podstawie rozwagi, rozsądku i mądrości, a nie na podstawie niskiej wartości efektów, przejawów nieznanych nam jeszcze technik regulacji energii widzialnych i niewidzialnych, czyli dokonywanie tzw. cudów.
Od swoich uczni wymagał wiary, zbudowanej nie na widzialnych cudach, ale na prawdzie ewangelii, która głosiła, że Bóg jest naszym dobrym Ojcem, a my jego synami, którzy obecnie są na etapie zbłądzenia, zwiedzenia ułudą ciemności, i że ten sam Ojciec Bóg sam do nas się zbliża i zaprasza do uwierzenia w synostwo Boskie, i każdy, kto uwierzy w tą wiadomość, wyzwoli w sobie boskie moce, niezbędne do życia w Duchu, które zniszczą moc ciemnej świadomości.
Kiedy przyglądam się dzisiejszemu chrześcijaństwu, widzę wiarę w moc cudów, jako atut ewangelii królestwa, mądrość, rozwaga, rozsądek wg Ducha zostały zastąpione dogmatami i skrótami myślowymi, które decydują o życiu i drodze posłusznych im ludzi.
Taka postawa niesie za sobą żniwo rozczarowania i błędu, co prowadzi do upadku, zaduszenia w człowieku wszelkich idei synostwa Boskiego, które niesie ze sobą życie w pełni Ducha Świętego.
Jezus Chrystus postanowił, że od początku do końca swojego życia na ziemi pozostanie człowiekiem i nawet w obliczu ciężkiej śmierci nie pokusił się, by użyć swoich boskich mocy, by uniknąć takiego doświadczenia, a miał taką moc, ponieważ nikt mu nie kazał tak umierać ani nikt mu nie zabierał życia. Taką decyzję podjął sam dobrowolnie, pozostać człowiekiem aż do końca, nie ratować się mocami niebios, pozostać człowiekiem aż do końca, bo taka była wola Jego Ojca, sam powiedział o swoim życiu, że:

Ew. Jana 10:18, Biblia Warszawska
Nikt mi go nie odbiera, ale Ja kładę je z własnej woli. Mam moc dać je i mam moc znowu je odzyskać; taki rozkaz wziąłem od Ojca mego.

I to są wysokie poziomy Ducha, doskonały władca nie używający swoich mocy ani autorytetu, ale prawdy ewangelii, jaką przekazał mu Jego Ojciec.

Jak mi powiedziano: „Jezus Chrystus swoim życiem na ziemi podniósł standardy niebios”.

Naukę o prawdzie czerpały nie tylko rzesze ludzi, ale i mieszkańcy niebios i niebios niebios, którzy niektóre wypowiedzi Jezusa słyszeli pierwszy raz. Ci mądrzy i roztropni wiedzieli jak użyć te elementy prawdy w celu wzbogacenia swojego własnego doświadczenia.

Jezus Chrystus udowodnił swoim życiem na ziemi, że nie potrzeba nadziemskich mocy, by przybliżyć się do Boga i do Jego królestwa. Głosił, że te królestwo jest w nas i pośród nas, i że dobrowolne zaproszenie do udziału w tym wspaniałym królestwie jest wolą Ojca, i że właśnie ten Ojciec zaprasza wszystkich do uwierzenia w radosną wiadomość, że moc grzechu nie działa na tego, kto uwierzy w synostwo boskie i będzie trwał w doskonałym prawie wolności i radości synów Bożych. I co najważniejsze, jest to dar dla całej ludzkości, dar bezinteresowny, dobrowolny, nie można na niego zasłużyć, jest on udziałem tych, co uwierzą w wiadomość pochodzącą od Boga Ojca, a przekazaną przez Jego Syna Jezusa Chrystusa, który w ten sposób przekazał nam zbawienną informację i jest naszym Mistrzem, Panem, Mentorem, Przewodnikiem, Drogą i Drzwiami do tego wspaniałego świata Boga.

Synostwo niesie ze sobą wielkie bogactwo duchowe, a Duch rządzi materią objawioną i nieobjawioną, rządzi i panuje nad tym, co duchowe objawione i nieobjawione.

Chmurka tagów

%d blogerów lubi to: