Serdecznie witam wszystkich! Strona ta przeznaczona jest tylko dla ludzi odważnych, śmiało stojących w obliczu NIEZNANEGO, nie bojących się NIEPOJĘTEGO, wolnych od ludzkich wyobraźni i mniemań na temat duchowści i Boga oraz celu naszego istnienia. Strona ta nie jest przeznaczona dla zniewolonych tradycją ludzką oraz tych co nie poszukują uczciwie PRAWDY. Tutaj są umieszczone informacje od bezcielesnych, wielowymiarowych ISTOT ŚWIATŁA na temat nadchodzących REWOLUCYJNYCH zmian ŚWIADOMOŚCI ludzkości pomagających w osiągnięciu celu naszego obecnego przeznaczenia, DOSKONAŁOŚCI. Osiągnięcie statusu istoty SUWERENNO-INTEGRALNEJ.

Posts tagged ‘miłość’

WIELKI CZŁOWIEK

Kilka lat temu towarzysząca mi istota światła powiedziała, że wszystkie przypowieści zapisane w Biblii, jakie Jezus Chrystus przedstawiał, są autentycznymi zdarzeniami.
Jezus mówił o marnotrawnym synu, o władcy zapraszającym na wesele, o zarządcy majątku, o Panu majątku itp. itd. Zawsze myślałem, że są to wymyślone na poczekaniu opowieści, by barwniej przedstawić jakieś prawdy duchowe i wysokie wartości. Jednak mój towarzysz powiedział mi, że te sytuacje wydarzyły się naprawdę. Zwrócił mi uwagę na wypowiedzi Jezusa: „a był pewien …” i powiedział mi, że Jezus w ten sposób mówił o autentycznych zdarzeniach z minionych czasów. Jezus, jako istota żyjąca nawet przed założeniem światów, widział wszystko co się dzieje i mógł swobodnie dobierać do swoich kazań przebyte doświadczenia mieszkańców innych światów. To my ludzie nadaliśmy tym opowieściom charakter wymyślonych przypowieści. A te zdarzenia wydarzyły się na różnych światach rozwojowych, jakie zostały stworzone w celu edukacji synów Boga.
Na wielu światach panuje ten sam schemat, wzorce życia. Mieszkańcy tych światów nieznacznie różnią się od nas. Są światy, gdzie te różnice są znacznie większe. Praktycznie wszystkie zaczerpnięte opowieści wydarzyły się na innych światach podobnych do nas, przechodzących podobną drogę rozwoju, jaką my przechodzimy.
Tak samo większość psalmów, zapisanych w Biblii, przypisywanych Dawidowi, tak naprawdę jest pochodzenia pozaziemskiego. Pochodzą z innych planet rozwojowych i są wynikiem doświadczeń duchowych ówczesnych mieszkańców tych światów. Zostały spisane i we wczesnych dziejach człowieka przekazane jako wzorzec nauk moralnych i duchowych. Po upadku Adama i Ewy przetrwały w rozproszeniu w wielu kulturach ludzkich. W pewnym okresie zostały zebrane i dołączone do psalmów, jakie autentycznie napisał Dawid, i w ten sposób te psalmy, mówiące o zmaganiach istot z innych światów i ich zaufaniu do Boga, zostały przypisane Dawidowi jako jego doświadczenie.

Piszę o tym, ponieważ kilka dni temu mój towarzysz z wyższego świata opowiedział mi autentyczną historię człowieka z innego świata, stojącego na znacznie wyższym poziomie moralnym, intelektualnym, umysłowym, naukowym, technicznym, wyższym niż nasz ziemski. My dopiero zmierzamy do doskonałości umysłowej, duchowej i technicznej. Na innym świecie, wyższym duchowo i materialnie, społeczeństwo zajmowało się dziedzinami życia, jakie w ogóle u nas nie funkcjonują. Technika stała tam na bardzo wysokim poziomie. Medycyna była tylko profilaktyką na wypadek nieznanych do tej pory wydarzeń lub zagrożeń ze strony kosmosu.
Ludzkość pokonała już dawno ciemną jaźń.
Był człowiek, uznawany za bardzo bystrego, błyskotliwego i pojętnego. Miał unikatowy kontakt z Duchem Boga. Ten Duch wyszkolił go w osobistym nauczaniu. Możliwe to było dlatego, że człowiek ten miał wypracowane do perfekcji zmysły fizyczne i duchowe.
Pozbył się już w całości swego ego. Obca mu była pycha, duma, zazdrość, gniew itp.
Był okazem idealnego zespolenia z Duchem Boga.
Między nim a Bogiem była więź przyjaźni bezwarunkowej.
Gdyby ten człowiek zetknął się z naszym sposobem myślenia, to uznałby nas za barbarzyńców, a naszą wiarę w Boga za bluźnierstwo Ojcu Najwyższemu.
W swoim świecie nie był jedyny. Cały świat cechował się wysokim poziomem uduchowienia pomimo, że ten świat był materialnym światem. Można było zginąć lub umrzeć ze starości.
Człowiek ten miał żonę i dwoje dzieci.
Nieziemsko kochał swoją żonę.
Razem tworzyli idealną parę.
Rozumieli się bez słów.
Mieli swoje ulubione zajęcia, które z pasją robili razem.
Mieli swoje ulubione żarty, gesty, zachowania, gry.
Bardzo lubili uprawiać seks.
Obydwoje znali się doskonale i wiedzieli jak sprawić sobie rozkosz w seksie.
Byli różnorodni, ale równoprawni.
Tworzyli doskonałą parę.
My powiedzielibyśmy, że kochali się nad życie.
Cieszyli się, że są razem i razem czcili przez prawdę i życie Boga Światów, Ojca Uniwersalnego.
Podróżowali swoim środkiem transportu i doszło do wypadku.
On przeżył, żona została rozerwana na strzępy, a dzieci zmiażdżone w pojeździe.
On oglądał do końca skutki wypadku, miał świadomość. Widział swoją żonę w kawałkach i zmiażdżone dzieci.
Jego oczy oglądały koniec świata, jaki miłował.
Cywilizacja, w której żył, nigdy nie wpadała w histerię ani żal, jeśli wydarzyła się jakaś tragedia.
Wszyscy uznawali, że stało się i już.
Nikogo nie obarczano winą.
Jak zwykle szczerze oddano chwałę i cześć Bogu Uniwersalnemu.
Podziękował Bogu za te wspaniałe chwile ze swoją rodziną. Cieszył się przed Bogiem, że kiedyś spotka ich znowu. Uszanował i zaakceptował bez zmrużenia oka wolę Ojca Boga.
Jego dusza była wolna od jakiegokolwiek żalu. Nie płakał, bo nawet mu się nie chciało, bo w standardzie tej cywilizacji było przyjmowanie z pokorą i radością wszelkich niepowodzeń i nieszczęść.
Cywilizacja bardzo dobrze zdawała sobie sprawę, że nic się nie dzieje bez woli Boga.
Jezus, będąc na Ziemi, mówił tak i mamy to zapisane w:

Ew. Mateusza 10:29, Biblia Warszawska
Czyż nie sprzedają za grosz dwu wróbli? A jednak ani jeden z nich nie spadnie na ziemię bez woli Ojca waszego.

Pracował w jakimś dziale swojej planety, który prowadził jakieś badania kosmosu.
Jego rodacy zamierzali zbadać pewien niezbadany do tej pory sektor kosmosu.
Zadanie było przeznaczone tylko dla jednego człowieka.
Zgłosił się na odległą samotną misję.
Poleciał samotnie w głąb kosmosu, w sektor do tej pory niezbadany.
Wylądował na pierwszej wyznaczonej planecie. Wykonał jakieś prace i został skierowany na następne planety. I tak, planeta po planecie, zbliżał się do obrzeży wyznaczonego sektora.
Cały czas utrzymywał ścisły kontakt ze swoją macierzystą planetą i zespołem, który monitorował jego pracę.
Skończył swoją pracę i już miał wracać, ale w międzyczasie dostał polecenie jeszcze jednego lotu na oddaloną, słabo widoczną planetę.
Wylądował na tej planecie i przystąpił do rutynowych badań.
Jego towarzysze, poprzez swoją zaawansowaną technikę, odkryli życie na tej planecie i polecili mu je zbadać.
Okazało się szybko, że mieszkają tam prymitywne istoty nie mówiące, tylko bełkoczące coś w stylu naszych jaskiniowców.
Zstąpił do tych ludzi.
Porobił badania, zapiski. Zarejestrował dane i przesłał wszystko na swoją planetę.
Kiedy już miał wracać, ktoś na jego planecie przejrzał świeżo przysłany raport i polecił mu zbadać pewną wioskę niedaleko jego obecnego położenia.
Poszedł do wioski, dokonał pomiarów jakiegoś wzniesienia o dziwnej energii i już miał wracać, kiedy odwrócił się i zobaczył tubylców jak mu się przyglądają z zaciekawieniem.
Jedyna droga powrotu wiodła przez centrum wsi.
Odwrócił się i w milczeniu poszedł do wsi, by przejść przez nią.
Od czasu śmierci jego żony i dzieci nie gościł na jego twarzy uśmiech.
Nie kusił go żal, daleki był od wściekłości, ale i nie był zbyt rozmowny i wesoły.
Kiedy tak szedł w ciszy i spokoju przez wieś, nagle znieruchomiał.
Jego ciało przeszył dreszcz nie spotykanych do tej pory emocji.
Oto w tłumie tych brudnych tubylców stała kobieta, wyglądająca identycznie jak jego żona.
Była tylko brudna, ubrana w łachy ze skóry, miała potargane włosy i śmierdziała.
Wszystko inne się zgadzało w 100%. Wzrost, kształt ciała, rozmiar. Te same nogi, ręce, twarz. Te same piękne oczy. Jego uczucia wybuchły jak kwiatki na wiosnę, jak nagły wybuch wulkanu.
Pomyślał sobie:
„oto moja żona, znalazłem ją na innym świecie, dostaliśmy jeszcze jedną szansę”.
Uznał, że Bóg mu dał jeszcze jedną szansę.
Z tego zachwytu przestał racjonalnie myśleć.
Jego serce było pełne nadziei, marzeń. Już widział jak wraca przez kosmos ze swoją żoną.
Cywilizacja ta wierzyła w życie po życiu, tak samo jak my ludzie wierzymy, że będziemy żyć w następnym, wyższym świecie, bardziej doskonałym.
Tak wielki wybuch nadziei, marzeń i planów spowodował, że człowiek ten był szczęśliwy, a chemia rozkoszy jego organizmu osiągała wysoki poziom.
Z tego szczęścia przerwał misję i nie odpowiadał na wezwania swoich rodaków.
Następne dni spędził na próbach nawiązania kontaktu z kobietą.
Dzień po dniu rozczarowywał się i dzień po dniu spadał mu poziom ekscytacji.
Wieczorem każdego dnia był już podłamany, ale tuż przed snem, jak każdego wieczoru, nachodziły go pozytywne myśli i nadzieje, że następny dzień przyniesie nowe możliwości nawiązania kontaktu z tą kobietą, i obudzi w niej jego żonę. Okazało się do tej pory, że kobieta nie rozumiała jego języka. To go jednak nie zniechęciło i zaczął pokazywać jej ulubione miny i gesty, charakterystyczne dla niego i jego żony, z jego macierzystej planety. Kobieta stała niewzruszona. Oglądając te jego zabiegi, raz się śmiała, raz wydawała dzikie dźwięki. Dla niego był to przerażający widok. Kobieta o ciele jego żony zachowywała się jak szalona. Codziennie podejmował nowe próby i codziennie się podłamywał, i tracił nadzieję, a wieczorem analizował wszystko, i od nowa nabywał nadzieję na następny dzień.
Pokazywał jej gesty, zajęcia, wypowiadał ich wspólne żarty, ulubione wspólne oglądanie zachodów i wschodów słońca, zabawy. Nic nie skutkowało. Cały czas wierzył, że jest to jego żona, przeniesiona na odległą planetę, a jemu została dana szansa odnalezienia jej. Ostatnia nadzieja, jaka mu pozostała, to seks. Postanowił, że obudzi w niej pamięć poprzez ulubiony specyficzny seks, jaki uprawiali z żoną na swojej planecie. Jednak ta kobieta nie rozumiała, czego chciał od niej. Dotykał ją tak, jak pieścił swoją żonę, a ta kobieta, o ciele jego żony, albo się śmiała albo porykiwała. Ona nie rozumiała o co chodzi. Razem z żoną mieli swoją ulubioną pozycję do kochania i kiedy, po kilku zabiegach, on przyjął tą pozycję i na siłę przystosował do niej tą kobietę, ona zachowywała się jakby pierwszy raz w życiu jej się to przydarzyło, w ten sposób uprawiać seks, i pojęła o co chodzi, i wtedy ona przyjęła pozycję, w jakiej prymitywne ludy odbywali stosunek i do jakiej ona była przyzwyczajona, i tylko taką znała.
Mężczyzna spojrzał na nią, jak przyjęła tą pozycję, jak zaczęła porykiwać i się trząść, i pojął, że to już koniec.
Wstał, otrząsnął się.
Zgasła w nim wszelka nadzieja na obudzenie w tej kobiecie jego żony.
Stał smutny i zamyślony. Już nie miał cienia nadziei. Wszystkie marzenia opadły.
Oddalił się od wioski i poszedł do swojego pojazdu, nawiązał przerwany kontakt, przeprosił za to, że zostawił przez ostatnie dni swój zespół bez kontaktu z jego strony i zgłosił gotowość do powrotu.
Podziękował Bogu za możliwość ujrzenia identycznego ciała, jakie miała jego żona.
Nie było w nim ani krzty żalu, złości na Boga. My na naszym poziomie byśmy od razu powiedzieli, że los z nas sobie drwi, że Bóg jest mściwy i niedobry. On uznał, że Bóg poprzez swoje sługi zaaranżował całe te zdarzenie. Jednak ani go nie kusiło wypowiedzieć chociaż jedno słowo żalu, czy groźby pod adresem wyższych istot, w jakie jego cywilizacja wierzyła, że są nad nimi i ich edukują do lepszego świata.
Całe zdarzenie przyjął z wielką pokorą. Wrócił na swoją planetę częściowo odmieniony. Z jakiegoś powodu był teraz bardziej radosny.
Nigdy nie opowiedział nikomu o tym zdarzeniu.
Wszyscy jego znajomi zastanawiali się, jak bardzo pozytywnie odmieniła go ta misja.
Nikomu nie opowiedział o tym zdarzeniu, jednak towarzyszące mu niewidzialne istoty duchowe zarejestrowały całe to zdarzenie i rejestr umieściły w sieci Ducha.

Dlatego towarzysząca mi istota, mająca dostęp do tych kronik, mogła mi to opowiedzieć jako przykład wielkości, jaką może osiągnąć człowiek.
Był to już najwyższy, doskonały poziom rozwoju zaufania i wiary w Boga.
Wyższe istoty zaaranżowały takie zdarzenie, wyglądające okrutnie, ale był to bardzo realny test, sprawdzający czy jaźń ciemna tli się lub jest zahibernowana w tym człowieku i czeka na dogodną sytuację, by zaistnieć, czy raczej jest on wolny od ułudy jaźni, która w takiej chwili narzeka, wścieka się lub udaje pokorę, a potem wybucha gniewem, krzyczy, że jej zrobiono krzywdę i drwi się z niej, a potem na przemian korzy się i błaga o litość i pomoc, a kiedy nie dostaje, to wpada w furię i przeklina co się da, i tak w koło.
Zrozumiałem, takie sceny konwulsji jaźni widzę w naszej telewizji i w życiu codziennym.
Niewidzialna istota, duch, który mieszka w wielu sercach ludzkich, steruje reakcjami nieuświadomionych umysłów. Jednak uświadomienie to nie wszystko, musi być przewodnictwo Ducha Boga i to On uświadamia, i trwale zmienia osobowość ludzką, ale jest to praca obustronna, człowieka i Ducha.

Człowiek ten przedstawiał wysoki poziom duchowego wykształcenia i trwałej osobowości, nawet w obliczu tak ciężkich doświadczeń.
Dla nas wielcy to ci, co robią coś niespotykanego, jakieś pokazy, demonstracje uzdolnień lub bogaci, albo politycy itp.
W światach wyższych wielcy to ci, co to, co mówią, to robią i panują nad sobą.

Przypowieści Salomona 16:32, Biblia Warszawska
Więcej wart jest cierpliwy niż bohater, a ten, kto opanowuje siebie samego, więcej znaczy niż zdobywca miasta.

Ew. Mateusza 5:19, Biblia Warszawska
a ktokolwiek by czynił i nauczał, ten będzie nazwany wielkim w Królestwie Niebios.

Reklamy

TOLERANCJA – NIETOLERANCJA

Tolerancja wypływa ze świadomości swojego i bliźnich charakteru, która widzi swoje braki i umie trafnie ocenić sytuacje swoją i swoich bliźnich.
Nietolerancja wypływa z podświadomości i jest to lęk podświadomości, jest to krzyk podświadomości, że to ze mną jest coś nie tak. Podświadomość rozpoznaje, że jest w opozycji do Boga. Próbuje naprawić ten stan, ale robi to ślepo, krytykuje innych ludzi, wytyka im ich błędy, chociaż ich nie muszą mieć.
Wystarczy poznać podstawowy stosunek Boga do nas i ginie wszelkie zło, które rodzi się na kupie nieświadomości, wypływającej z niewiedzy.
W krótkim opisie podsumuję kilka ważnych zasad niebios, którymi kierują się istoty duchowe.

MOTYWY
Przy szukaniu wejścia do nieba, do królestwa, liczą się motywy.
Bóg Ojciec, ten, o którego względy tak wielu ludzi zabiega, nie ma względu na osobę. Dla Niego nie jest istotne to, co się robi, by pozyskać Jego życzliwość. On zawsze jest życzliwy dla każdego człowieka na Ziemi, więc bezcelowe jest takie działanie pozyskiwania Jego życzliwości. Ten błąd wypływa z niewiedzy i każdy, kto w nim trwa i ma nadzieję, traci czas i łudzi się.
Strach i wstyd jest bezwartościowym motywem do życia religijnego, a to widać powszechnie u tzw. ludzi wierzących.
Religia jest wtedy sensowna, kiedy oparta jest na objawieniu Boga jako Ojca.
Ojciec jest w ukryciu i patrzy prosto w serca ludzi, i ocenia ich na podstawie ich wewnętrznych pragnień i szczerych intencji.

CHARAKTER
Ludziom się wydaje, że jak nie czynią zła, to są dobrzy. Oceniają się i wartościują na podstawie własnych wymyślonych zasad. Odmówiłem tyle modlitw, różańca, tyle czasu poświęciłem na bycie w kościele itd. itp., i wpadają w beznadziejne samousprawiedliwienie się. Wykonują jakieś wydumane czynności, a kiedy je skończą, to czują się w złudnym stanie spełnienia.
Silne charaktery nie powstają z nie robienia zła, ale z robienia dobra swoim bliźnim. Wartością niebios jest bezinteresowność, wypływająca z miłości, a nie ze strachu przed jutrem. Strach i wstyd to zły doradca.

WEWNĘTRZNE KONFLIKTY
Człowiek, który stara się robić to, co napisałem powyżej i robi to sam, bez pomocy z niebios, która mieszka w nas, a jest nią Duch Boga Ojca, bez współpracy z tym Duchem, nie jest w stanie ocenić sytuacji właściwie. Podświadomość krzyczy, świadomość sobie nie radzi i takie nierozwiązane konflikty niszczą osobowość i mogą zakończyć się załamaniem umysłu.

MIŁOŚĆ, MIŁOSIERDZIE i TOLERANCJA NIEBIOS
Niebiosa przedstawiają sobą lepszą drogę o wyższych moralnych wartościach życia i głębszych przeżyciach duchowych.
Są wobec wszystkich ludzi bezinteresowni, więc wszelkie praktyki zjednania ich sobie są bezcelowe.
Władcy niebios, administratorzy i wszelkie istoty wyższych światów, które osiągnęły bramy tzw. królestwa Boga Ojca, charakteryzują się charakterem Ojca. Bóg jest dla każdego człowieka życzliwy, łaskawy, pobłażliwy i miłosierny.
Jednak to niech nie zmyli was i nie spowoduje, że zrezygnujecie z rozwoju duchowego. Niebiosa szukają w człowieku tego, co najlepsze i tylko na tym skupiają uwagę. Choćby całe ciało było czarne, poszukują każdego białego punkcika i na nim skupiają swoją uwagę. My ludzie mamy odwrotne tendencje.
Człowiek może być na prymitywnym, bezsensownym i beznadziejnym poziomie czczenia Boga, ale to nie zmienia faktu, jakim jest stosunek pełen miłości i miłosierdzia niebios do takiego człowieka. Komu wiele się powierza, od tego więcej się wymaga. Wyznawcy Boga mogą nawzajem się oskarżać, pluć na siebie, nienawidzić się, być nietolerancyjni, jednak ważne jest to, czy jest szansa na zmianę czy już nie ma.
Niebiosa mają natomiast odmienny stosunek do tych ludzi, którzy są w pełni świadomi duchowości, praw i wymagań, i w pełni świadomie sprzeciwiają się tym zasadom. Wtedy niebiosa traktują takich nadal z miłością i dobrocią, ale już z innymi wymaganiami. Nie zgaszą iskry życia, dopóki ona sama nie zgaśnie. Tacy ludzie swoje wszelkie obawy mają uzasadnione.
Jeśli człowiek przestał już robić zabiegi, zmierzające do pojednania z Bogiem, bo zmęczył się i widzi bezcelowość swoich działań, to niech nie traci nadziei. Bóg widzi wszystko i waży na swojej uniwersalnej wadze. Szczerze szukający Boga człowiek rozpozna, że na drodze rozwoju duchowego czynienie błędów i pomyłek nie przekreśla jego pozycji przed Bogiem i śmiało i ufnie, z podniesionym obliczem staje przed obliczem Ojca, bo wie, że Ojciec wszystko widzi. Szczerość to nie ukrywanie się, to jawność duszy. Dlatego taki świadomy biegacz, biegnący drogą życia, już nie przejmuje się ile przebiegł, ważne jest to, że biegnie na tyle, na ile ma sił i umiejętności. To, że inni sprintują nie dołuje go, ale zachęca do szukania wyższych możliwości, nowych sił. Taki biegacz w stosunku do innych biegaczy jest tolerancyjny.

Bóg słyszy człowieka kiedy ten przychodzi do Niego i ma w sobie czyste serce, wolne od hipokryzji i kłamstwa.
Duma zgubiła trzech administratorów niebios. Lepiej pozbyć się dumy i pychy, one gwarantują śmierć.

WZROK DUCHOWY
Do rozwoju duchowego niezbędny jest wzrok duchowy.
Widzenie tylko części nie daje gwarancji trafnej oceny sytuacji.
Ten widzi, kto widzi wszystkie części z punktu widzenia całości, a tym punktem jest Bóg, który wezwał nas do wspaniałego odkrywania Go i umożliwia to nam za pomocą swego Ducha, który jest w każdym z nas. Ten Duch chce nas prowadzić do bram niebios, tylko że zmaga się z ciemnością niewiedzy i nieświadomości, które rozgościły się w nas, a to my powinniśmy je wyrzucić.

Dla mnie jest to fascynująca droga, podoba mi się. Widzę o wiele potężniejsze od siebie istoty, posiadające ogromną radość, miłość i miłosierdzie, i wiem, że ja z czasem też osiągnę te stany rozwoju ducha. Korzystam z cierpliwości Ducha i Jego prowadzenia na tej wspaniałej drodze.

MIŁOŚĆ STOSOWANA

Na światach, gdzie istnieje system rodzicielski: ojciec, matka, syn, dla lepszego pojęcia istoty BÓSTWA, Bóg objawia się jako TRÓJCA.
TRÓJCA jest JEDYNYM BOGIEM.
My jesteśmy stworzeni na wzór Boga. Ciało, duch i dusza, i te tworzą jedną osobowość wyrażającą się poprzez ciało.
Wieczny Ojciec jest absolutem, ideałem, doskonałością, prawdą. Jest początkiem idei, MYŚLĄ.
Wieczny Syn jest wyrażeniem myśli Ojca, jest SŁOWEM Ojca.
Poprzez Syna Ojciec wyraża swoje myśli. Syn wyraża się poprzez moc czynną, działającą, WIECZNEGO DUCHA.
Ojciec jest MIŁOŚCIĄ, Syn jest MIŁOSIERDZIEM. Miłosierdzie jest miłością w działaniu, miłością stosowaną. Tylko Syn zna Ojca i tylko Syn objawia Ojca, takie jest Syna przeznaczenie, co Syn przekazał w modlitwie arcykapłańskiej mówiąc, że objawił ludziom Ojca jako PRAWDĘ.
Kiedy Jezus Chrystus wstąpił do świątyni będąc na ziemi, powiedział na początku swojej działalności takie słowa:

Ew. Łukasza
4:16  I przyszedł do Nazaretu, gdzie się wychował, i wszedł według zwyczaju swego w dzień sabatu do synagogi, i powstał, aby czytać.
4:17  I podano mu księgę proroka Izajasza, a otworzywszy księgę, natrafił na miejsce, gdzie było napisane:
4:18 Duch Pański nade mną, przeto namaścił mnie, abym zwiastował ubogim dobrą nowinę, posłał mnie, abym ogłosił jeńcom wyzwolenie, a ślepym przejrzenie, abym uciśnionych wypuścił na wolność,
4:19  Abym zwiastował miłościwy rok Pana.
4:20  I zamknąwszy księgę, oddał ją słudze i usiadł. A oczy wszystkich w synagodze były w niego wpatrzone.
4:21  Zaczął tedy mówić do nich: Dziś wypełniło się to Pismo w uszach waszych.

Chrystus jest właśnie tym miłościwym rokiem. On jest miłosierdziem Boga.
Bóg umiłował świat i tą miłość wyraził poprzez Syna, który jest miłosierdziem, miłością działającą, czynną, przez którego Bóg-Miłość się wyraża.

Ew. Jana 3:16, Biblia Warszawska
Albowiem tak Bóg umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego dał, aby każdy, kto weń wierzy, nie zginął, ale miał żywot wieczny.

Dlatego każdy, kto trwa w Chrystusie jest poza gniewem Boga.
W Nazarecie Chrystus ogłosił samego siebie, ale ludzie nie zrozumieli tego, bo nie pojmują fenomenu Bóstwa.
Ojciec jest MIŁOŚCIĄ a Syn MIŁOSIERDZIEM, czyli miłością w działaniu.
Jeden bez drugiego nie może działać. Sama miłość jest destrukcyjna, miłosierdzie reguluje miłość i dlatego OJCIEC I SYN to JEDEN BÓG.
Syn działa tylko przez Ducha i razem z Duchem tworzą tzw. TRÓJCĘ.
TRÓJCA w zasadzie jest JEDNOŚCIĄ i JEDYNYM BOGIEM JAKI ISTNIEJE.
ISTNIENIE to ŻYCIE, a Bóg ma życie sam w sobie i obdarzył tym życiem Syna.

Ew. Jana 5:26, Biblia Warszawska
Jak bowiem Ojciec ma żywot sam w sobie, tak dał i Synowi, by miał żywot sam w sobie.

Ojciec wyraża się poprzez Syna, a Syn wyraża się poprzez Ducha.
Dlatego Syn będąc na ziemi musiał odejść w ciele, by Duch mógł działać.

To jest ŚWIĘTA TRÓJCA w działaniu.
Idealna, doskonała, zharmonizowana istota.

Przykładem dysharmonii jest sama miłość rodzicielska bez rozsądku i karności, prowadzi do zepsucia dziecka.
Gorliwość bez rozsądku jest zabójcza.

Przypowieści Salomona 19:2, Biblia Warszawska
Gdzie nie ma rozwagi, tam nawet gorliwość nie jest dobra…

Miłość regulowana miłosierdziem jest w pełni stosowaną miłością, która obdarza życiem.

Dla tych, co szukają.

Chmurka tagów

%d blogerów lubi to: