Serdecznie witam wszystkich! Strona ta przeznaczona jest tylko dla ludzi odważnych, śmiało stojących w obliczu NIEZNANEGO, nie bojących się NIEPOJĘTEGO, wolnych od ludzkich wyobraźni i mniemań na temat duchowści i Boga oraz celu naszego istnienia. Strona ta nie jest przeznaczona dla zniewolonych tradycją ludzką oraz tych co nie poszukują uczciwie PRAWDY. Tutaj są umieszczone informacje od bezcielesnych, wielowymiarowych ISTOT ŚWIATŁA na temat nadchodzących REWOLUCYJNYCH zmian ŚWIADOMOŚCI ludzkości pomagających w osiągnięciu celu naszego obecnego przeznaczenia, DOSKONAŁOŚCI. Osiągnięcie statusu istoty SUWERENNO-INTEGRALNEJ.

Posts tagged ‘magii’

MOJE RELACJE Z WYŻSZYMI ISTOTAMI

Bardzo często korzystam z mądrości zapisanych w Biblii. Biblia jest dla mnie, jak dotąd, najlepszym spisanym doświadczeniem, ludzką próbą poznania tzw. Boga. Biblia zawiera mnóstwo jawnych błędów, łatwo ją podważyć i obalić, ale po co, co to da dla wolności osobistej.

Wielu uważa Biblię za świętość, a tak naprawdę traktują ją jako fetysz lub totem. Tracą w ten sposób możliwość ujrzenia osobistego doświadczenia częściowego odkrywania Boga przez autorów Biblii. Znam ludzi, którzy uważają siebie za nowonarodzone, zbawione przez Jezusa, osoby, a uprawiają czary chociażby przez to, że otwierają Biblię gdzie popadnie i w ten sposób wierzą, że Bóg do nich przemówi. Taki stosunek wypływa z lenistwa, niechęci podjęcia wysiłku nawiązania kontaktu z Bogiem lub niewiary w swoje możliwości nawiązania takiego kontaktu, zniechęcają się sami i wolą uprawiać loterię. Nie chce im się szukać uczciwie kontaktu z Bogiem, więc znajdują substytuty takiego kontaktu i nie wahają się wkraczać na tzw. ścieżki czarów.
Znam pastora, który uważa, że jeśli ktoś o nim i jego kościele coś złego powie, to spotka tego kogoś kara z niebios. Drwię sobie z takiego podejścia, nacechowanego magią i fetyszyzmem.

Wielu uległo wierze, że są w jakiś sposób faworyzowani przez niebiosa i dzięki temu mogą czuć się lepiej niż inni. Ci sami tzw. wierzący, opierający się na Biblii, kompletnie zapominają, że:

Dz. Apostolskie 10:34, Biblia Warszawska
Piotr zaś otworzył usta i rzekł: Teraz pojmuję naprawdę, że Bóg nie ma względu na osobę,
10:35 Lecz w każdym narodzie miły mu jest ten, kto się go boi i sprawiedliwie postępuje.

Są tacy i będą, co uważają, że jak coś robią tzw. dla Boga to zjednują go sobie.
Dlatego wymyślają sobie jakieś cierpienia fizyczne aż do krwi, jakieś pokuty, kary, odmawianie wielokrotne formułek modlitewnych, tworzą jakieś figury czy obrazy, dają pieniądze na cele tzw. zbożne itp. itd., i uważają, że dzięki temu mają przychylność niebios.
To nic innego jak próba przekupstwa, na Ziemi wg prawa ludzkiego łapówki, a nawet już próby przekupstwa są karane.
Są tacy, co uważają, że jak robią tzw. cuda, znaki czy wypędzają demony to znaczy, że mają przychylność niebios i tą fałszywą, złudną nadzieją żyją i tracą dystans do siebie, i wynoszą się ponad innych ludzi.
Jezus Chrystus, będąc na Ziemi, widział takie zabiegi i przewidział ewolucję próby przekupstwa Boga i Jego samego, opowiadając jak to będzie na ostatecznym rozliczeniu z powierzonego życia. Mamy to tak zapisane:

Ew. Mateusza 7:22, Biblia Warszawska
W owym dniu wielu mi powie: Panie, Panie, czyż nie prorokowaliśmy w imieniu twoim i w imieniu twoim nie wypędzaliśmy demonów, i w imieniu twoim nie czyniliśmy wielu cudów?
7:23  A wtedy im powiem: Nigdy was nie znałem. Idźcie precz ode mnie wy, którzy czynicie bezprawie.

Coś im się chyba pomyliło w wartościach.
Jednak oni na serio wierzyli, że wypędzanie demonów, prorokowanie i czynienie cudów daje im pewne miejsce w niebie.
Jezus jednak ucina szybko ich mniemania i mówi, że nigdy się nie znali, że ich nigdy nie znał.
Czyli ich system wartości był bezwartościowy w oczach Jezusa. Więcej, uznał on ich za czyniących bezprawie.
No i wchodzimy na teren praw i zasad niebios. Nieraz pisałem już, że:

Ks. Izajasza 55:9, Biblia Warszawska
Lecz jak niebiosa są wyższe niż ziemia, tak moje drogi są wyższe niż drogi wasze i myśli moje niż myśli wasze.

Spotykam wielu tzw. chrześcijan, żyjących w złudzie współpracy z Bogiem, i mówię im to, co mi właśnie mówią istoty tych właśnie niebios, i często są to odmienne sposoby myślenia i systemy wartości niż preferują te osoby.
Pewna kobieta, nie mogąc zdobyć argumenty na przekonanie mnie, a posługiwałem się prawdą, logiką i zwykłą mądrością, ona, nie mogąc mnie przekonać, powiedziała, a raczej mi zagroziła: „Musisz wiedzieć, że ja mam ducha proroczego i pełnię służbę proroczą, i powinieneś mieć do mnie inny stosunek”.
Kiedy to usłyszałem, powiedziałem z pełną świadomością sytuacji i stanu duchowego tej osoby, powiedziałem: „Drwię sobie z twego daru proroczego. Wmówiłaś sobie bzdury i tracisz czas na życie w utopii.”
Im więcej mam osobistego kontaktu z istotami niebios, tym więcej widzę ich tok myślenia i widzę, że ich system wartości jest kompletnie inny niż nasz ludzki. Z tego powodu tzw. aniołowie unikają bezpośrednich kontaktów z ludźmi i raczej działają w ukryciu. Zresztą ten sposób postępowania przenosi się na Ziemię i my też unikamy kontaktu z pewnymi kręgami ludzi o odmiennych sposobach myślenia np: tzw. alkoholicy są omijani przez tzw. kulturalnych ludzi.
Więcej, stosunek ludzi do aniołów i istot duchowych, nadziemskich władz i zwierzchności Jezusa Chrystusa oraz Boga jest tak fatalny, nacechowany strachem, prymitywnym czczeniem, że nie dziwię się, że Bóg, Jezus i cała Jego świta działają w ukryciu. Chociaż nie muszą się kryć.
Ludzkość zaślepiają powyższe prymitywne sposoby myślenia i wiele innych.
Nasz system wartości nie pozwala nam ujrzeć świat duchowy takim, jaki on jest.
Są ludzie, którzy chcą być prorokami, cudotwórcami, słyszeć głosy, mieć wizje, widzieć aniołów itp., ponieważ tak naprawdę jest to pragnienie ich pychy i żądzy dominacji nad innymi oraz wynika z próżności.
Tacy na pewno nie ujrzą niebios. Ich pragnienia nie są nacechowane szczerą chęcią dążenia do doskonałości.
Trzeba być czystym od tak niskich pobudek, a czyści widzą nawet Boga.

Ew. Mateusza 5:8, Biblia Warszawska
Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą.

Wiem o czym mówię, ponieważ sam żyłem kiedyś w takiej utopii. Miałem wyprany mózg wg zbiorowej kościelnej hipnozy, głoszącej dezorientujące informacje na temat Boga i duchowości.
Wpadłem w ogromne problemy i przez cierpienie otworzyło się moje ucho. Dzisiaj widzę, że ci, co nie cierpieli ani nie cierpią stają się fanatycznymi obrońcami mitów, magii, fetyszy, obłudy i hipokryzji, ubranymi w płaszcz chrześcijaństwa.

Ks. Joba 36:15, Biblia Warszawska
On wybawia cierpiącego przez jego cierpienie i otwiera jego ucho przez utrapienie.

W przeciągu jakiegoś czasu dużo pojąłem i zrozumiałem. Oddzieliłem się od wiedzy tłumu i zacząłem słuchać indywidualnie cichych szeptów w mojej głowie. Im więcej słuchałem i skupiałem uwagę, tym bardziej, coraz wyraźniej, słyszałem ten głos, który mnie edukował. Im bardziej szedłem za tą edukacją i stosowałem ją w praktyce, tym bardziej zacząłem widzieć otaczający nas, niewidzialny dla rzesz, świat, tak potężny i wielki, aż oszałamiający. Z początku zacząłem poznawać pojedyncze istoty, potem coraz więcej. Pokazywały mi swój świat, ich systemy wartości. My i oni używamy tych samych słów, ale dla nich, w praktyce, znaczą one co innego. Przykładowo, ich czczenie Boga w niczym nie przypomina naszego. Z czasem nauczyli mnie normalnej, spokojnej relacji z nimi, wolnej od bałwochwalczej czci i jakiegokolwiek przejawu zachwytu religijnego. Pouczyli mnie, że ich nie da się oszukać i oni widzą kto jak ich traktuje.
Nauczyli mnie o tzw. kodach dostępu. Po stosunku do nich wiedzą czy udzielić i jak człowiekowi pomocy lub wiedzy, by mu pomóc. Często pomagają w ukryciu. Jest to niezdrowa relacja. Jednak wiedzą, że gdyby ludzie ich ujrzeli, to wpadliby w złą cześć itp., a to jest uznawane w niebiosach za objaw obrazy i ignorancji duchowej, świadczy o ślepocie duchowej, nędzy ducha oraz braku świadomości.
Im wyższe poziomy duchowe osiągamy, tym więcej widzimy i więcej nam się objawia i pokazuje, ponieważ można nam zaufać, że nie zeżre to pycha, zarozumiałość lub chęć wywyższania się nad innymi ludźmi. Ponieważ ludzie, będący na wyższym poziomie duchowym, posiadający część kultury niebios, gardzą takimi cenionymi i podziwianymi w świecie cechami tzw. duchowości.
Mógłbym pisać wiele na ten temat, ale tyle wystarczy.
Miałem w ostatnim tygodniu w firmie zdarzenie, gdzie wyraźnie zaingerowały istoty niebios i dzięki temu nie straciliśmy kilkuset tysięcy. Żyłem nieświadomy, że za 3 dni stracę znaczną sumę pieniędzy. Po prostu wyższe istoty nic mi nie powiedziały, tylko natchnęły przedstawicieli prawa do kontaktu ze mną i rozmowy. Ci przedstawiciele prawa zrobili coś, co nie musieli robić. W ogóle rozmowa ich była pełna spokoju i jakby narady z nami. Przedstawiono mi wszystko, jak w świetle prawa wygląda nasza sytuacja i co należy zrobić. Zastosowaliśmy się do wskazówek. Przecież mogli mi nie pomagać. W firmie byliśmy świadomi, że niebiosa nam pomogły. Widziałem te istoty, mówiły mi co radzą, byśmy zrobili. Nie padłem na kolana, ani nie przejawiłem jakiegokolwiek zachwytu czy formy czci wobec tych istot. Jestem świadomy, że byłaby to ostatnia pomoc. Oni nie znoszą takiego ich traktowania, które dowodzi, że ten, kto tak ich traktuje, nie jest „godzien” kontaktu z nimi. „Godzien” oznacza gotowy, pełnoprawny, świadomy, wyedukowany, właściwie reagujący. To tak samo, jak ktoś, kto zda egzaminy na prawo jazdy i otrzymuje prawo jazdy oznacza, że jest „godny”, by jeździć pełnoprawnie po drogach, bo zna przepisy, odpowiednio reaguje na bieżącą sytuację na drodze itp. itd.
Tego samego dnia miałem następną nie oczekiwaną pomoc w bardzo prozaicznej sprawie.
Lubię dla relaksu wykonywać jakieś użyteczne przedmioty. Od kilku dni przerabiałem meble kuchenne. Tego wieczoru, w trakcie przeróbki, poczułem obecność obok siebie istoty, która telepatycznie powiedziała mi: „Nie zakładaj drugiego amortyzatora, spróbuj na jednym i to od strony okna, bo jak się okaże, że uznasz, że jeden wystarczy, to lepiej lewą stronę mieć wolną od amortyzatora, ponieważ twoja żona będzie miała łatwiejszy dostęp do przedmiotów w tej szafce”.
I rzeczywiście rada okazała się pomocna. Szafka działa na jednym amortyzatorze doskonale i to od strony okna.
Mieliśmy z żoną obchodzić jej imieniny, ale tego dnia nie miałem czasu z powodu natłoku zajęć w pracy. Wytworzyło się napięcie i doszło do nieporozumienia. Imieniny mieliśmy obchodzić w środę, ja z natłoku zajęć w pracy chciałem przełożyć je na piątek, ale ponoć w piątek miały nadejść nad Polskę deszcze, a żona chciała w słoneczny dzień urządzić imieniny. Nie udało się. Wytworzyło się napięcie emocjonalne i niebiosa super je rozładowały. W trakcie intensywnej rozmowy z żoną usłyszałem: „to my też przyłączamy się do tych imienin i jak chcesz, to poproś, a na twoją prośbę zmienimy pogodę”.
Poprosiłem i usłyszałem: „no to załatwione, do końca weekendu będziecie mieli słoneczną pogodę i przy tym inni skorzystają. To jest taka nasza zrzutka, prezent na imieniny”.
Tak mam co chwilę. Nie uważam się za jakiegoś wybrańca czy szczęściarza. Nie ma nic za darmo: co człowiek sieje, to żąć będzie. Ja sieję szczerość i gardzę niskimi pobudkami. Nie uznaję się ani za proroka ani za jakiegoś uprzywilejowanego człowieka. Jestem świadomy tego, że mam kontakt, bo świadomie spełniam pewne warunki. Pomoc niebios nie wzbudza we mnie jakiegokolwiek nadmiernego szacunku czy czci wobec tych istot. Po prostu jestem świadomy, że są to istoty stojące na wyższym poziomie wiedzy i techniki niż my ludzie. Ich zadaniem i funkcją jest pomaganie nam i podnoszenie naszej świadomości indywidualnej i zbiorowej na coraz to wyższe poziomy duchowej doskonałości. Nie dobrze jest ich poniżać ani też wywyższać. Po prostu podejdźmy do nich z życzliwością, bez nadmiernego szacunku, a nawiąże się świetna relacja z tymi fantastycznie myślącymi istotami, bardzo radosnymi i posiadającymi świetne poczucie humoru. Sam tego doświadczyłem i doświadczam. Ich poczucie humoru jest pełne radosnej mądrości. Oni sami z siebie potrafią żartować i mają do siebie zdrowy dystans. Sami mówią, że: „nadmierne mniemanie o sobie szkodzi i prowadzi na manowce. Pamiętaj, byś zawsze miał do siebie dystans.”

To interpretacje kościelne stworzyły nieuczciwy i fałszywy obraz tych istot.
Kto uwolni się od poglądów mas, chrześcijańskich poglądów, ten będzie gotowy widzieć więcej i rozpocznie fascynującą przygodę przyjaźni z wyższymi istotami, które bardzo nas lubią i ubolewają nad naszą dezorientacją duchową, ale nie wolno im nic na siłę robić z człowiekiem.

Reklamy

NOWA RASA

Obecnie, od miesiąca jestem w trakcie intensywnego nauczania, prowadzonego przez moich opiekunów duchowych, reprezentujących Chrystusa Jezusa. Przedstawiany jest mi sposób myślenia niebios. Często jest on szokujący i zaskakujący mnie. W ostatnich dniach przedstawiono mi plan stworzenia NOWEJ RASY. O tym planie mamy napisane w Biblii, ale bez pomocy Ducha Prawdy nie jesteśmy w stanie zobaczyć tego planu. Jest on po prostu zakryty. Można zobaczyć go tylko poprzez objawienie Ducha Prawdy.
Ta strona internetowa jest prowadzona jako dziennik moich osobistych doświadczeń z kontaktu z wyższymi istotami reprezentującymi Jezusa Chrystusa. Nie jest to jednak strona dla ludzi ortodoksyjnie religijnych oraz fanatyków religijnych ani dla ludzi słabych i lękliwych duchowo, ślepych duchowo, a przede wszystkim nie dla leniwych, którzy nie chcą szukać prawdy. Już dawno zrozumiałem, że takie słowa jak Bóg, Ojciec, Syn, Duch Święty, Duch Prawdy, aniołowie itp., można pojmować inaczej, całkowicie odmiennie niż jak pojmują je ludzie fanatycznie czy ortodoksyjnie religijni, którzy już z gruntu są ślepi duchowo i wszystko widzą przez fałszywy pryzmat, i dlatego nie pojmują nauki o Prawdzie ani nie są w stanie zobaczyć Boga.
Jezus mówił o takich ludziach tak:

Ew. Mateusza 15:14, Biblia Warszawska
Zostawcie ich! Ślepi są przewodnikami ślepych, a jeśli ślepy ślepego prowadzi, obaj w dół wpadną.

Nauki Jezusa, kiedy przebywał na Ziemi, były rewolucyjne i wywoływały fale zgorszenia. Jezus to widział i powiedział:

Ew. Mateusza 11:6, Biblia Warszawska
A błogosławiony jest ten, kto się mną nie zgorszy.
Ew. Jana 16:12, Biblia Warszawska
Mam wam jeszcze wiele do powiedzenia, ale teraz znieść nie możecie;

Ta strona jest dla odważnych, nie lękających się poszukiwaczy prawdy i wyższej duchowości.
Wracając do tematu wpisu, postaram się szybko w prosty sposób wyjaśnić to, co mi przekazano.
W Biblii, w księdze Objawienia mamy zapisaną tajemniczo naszą przyszłość.
Jest tam mowa o wielu sprawach nas dotyczących, ale przede wszystkim rzuca się w oczy straszny obraz tzw. „ostatnich czasów ludzkości”. Wg tej księgi, Bóg postanawia posłać na Ziemię aniołów zagłady posługujących się siłami natury. Wygląda też na to, że siły natury to aniołowie.
Jaki cel jest takiego przedsięwzięcia?
Usunąć ludzkość z planety Ziemia. Tak jak usunięto z Ziemi dinozaury.
Takie oczyszczenie.
Przygotowanie gruntu dla następnego planu, ale jakiego?
Ludzie żyjący na Ziemi mają być wyniszczeni przez głód, zarazy, kataklizmy natury, ingerencję z kosmosu. Np. biblijna Księga Habakuka zawiera dokładny obraz ataku na Ziemię i ludzkość ze strony istot z kosmosu. Księga Objawienia mówi o tym, że zanim dojdzie do zniszczenia ludzkości, Bóg przy pomocy swoich aniołów stworzy na Ziemi NOWĄ RASĘ ludzkości. Odporną na wszelkie zarazki i kataklizmy. Zanim nie powstanie ta RASA, nie dojdzie do masowego ataku na Ziemię, ponieważ zginęliby wszyscy.

Widzę, że historia zatoczyła koło. Zanim Noe nie przygotował się, nie nastąpił potop. Kiedy Noe został doskonale przygotowany na nadchodzący kataklizm, wtedy ten kataklizm nastał. Dzień po dniu, dzień po dniu Ziemia została zalana wodą, a ci, co nie byli odpowiednio przygotowani do nowego rodzaju kataklizmu, jaki jeszcze nie był na Ziemi, wyginęli. Dla ówczesnych Noemu, wiadomość o tym, że z góry, z nieba będzie spadała woda była absurdalna i wywoływała salwy śmiechu i drwin. Pewnie myśleli, że Noe zwariował. Wtedy był taki klimat, że nie padały deszcze tylko rosa zwilżała ziemię, a woda była widziana tylko w rzekach, morzach i ocenach. Woda w górze, na niebie to był absurd. Dzisiaj taka wiadomość nie robi na nas wrażenia. Z DOŚWIADCZENIA wiemy, że tak jest. Jesteśmy w trakcie realizacji planu stworzenia NOWEJ RASY ludzi, odpornej na zarazki, kataklizmy oraz na ingerencję z kosmosu.
O NOWEJ RASIE mamy zapisane w Biblii tak:

Objawienie Jana 7:3, Biblia Warszawska
Nie wyrządźcie szkody ani ziemi, ani morzu, ani drzewom, dopóki nie opatrzymy pieczęcią sług Boga naszego na czołach ich.

Opatrzenie pieczęcią na czołach. Wyjaśniono mi, że jest tu mowa o NADŚWIADOMOŚCI. Chrystus jest NADŚWIADOMOŚCIĄ. Jest to silna boska świadomość, która jeśli natrafi na ludzką prymitywną świadomość chętną do asymilacji, wtedy ludzka świadomość zostaje przemieniona. NOWA RASA będzie miała odmienną świadomość, tzw. „pieczęć na czole”.
NADŚWIADOMOŚĆ rządzi wszelką świadomością i energią.
Opiszę przykład działania takiego rodzaju NADŚWIADOMOŚCI w następnym wpisie pt. MATERIALNI SYNOWIE BOGA.

NOWĄ RASĘ będą przygotowywać aniołowie Boga. Dopóki NOWA RASA nie powstanie, nie dojdzie do żadnych kataklizmów. Kiedy NOWA RASA będzie gotowa i odporna na wszelkie zmiany, wtedy one nadejdą i ci, co nie zostali przygotowani, po prostu zostaną zmieceni, jak zmiata się błoto z ulicy. Potem już aniołowie zagłady skupią się tylko i wyłącznie na ludziach bez pieczęci.

Objawienie Jana 9:4, Biblia Warszawska
I powiedziano im, aby nie wyrządzały szkody trawie, ziemi ani żadnym ziołom, ani żadnemu drzewu, a tylko ludziom, którzy nie mają pieczęci Bożej na czołach.

Zostaną tylko „opieczętowani” i oni zostaną znowu zmodyfikowani genetycznie z istotami z niebios.
Mamy to tak zapisane w Biblii:

List do Efezjan 1:10, Biblia Warszawska
Tajemnicę woli swojej, aby z nastaniem pełni czasów wykonać ją i w Chrystusie połączyć w jedną całość wszystko, i to, co jest na niebiosach, i to, co jest na ziemi w nim,

Podwaliny pod NOWĄ RASĘ na Ziemi Jezus zaczął tworzyć już kiedy sam tutaj żył.
Ewangelia Jezusa Chrystusa, kiedy był na Ziemi, była bardzo prosta, mówiła:
KRÓLESTWO NIEBIOS przybliżyło się do ludzi, jest dostępne poprzez uwierzenie w synostwo Boskie,
wszyscy ludzie są dziećmi Boga, wystarczy w to uwierzyć, a ta wiara zmieni świadomość ludzkości.
Mówił, że Bóg kocha wszystkich ludzi bez wyjątku, więc nie ma powodu kryć się przed Bogiem.
Wszelki lęk przed Bogiem jest wynikiem wyobcowania, wynikającego z braku wiary, że jest się synem Boga.
Po prostu nie ma w tym żadnej magii. Bóg nie jest krwiopijcą, żądającym zadośćuczynienia w postaci ofiary ze swojego syna na krzyżu. Takie rozumowanie, że Bóg żądał ofiary już świadczy o odłączeniu świadomości ludzkiej od Boskiej.
W całej Ewangelii chodzi głownie o zmianę świadomości w NADŚWIADOMOŚĆ.
Jeśli to widzicie to znaczy, że jesteście na drodze życia.

Ew. Mateusza 7:14, Biblia Warszawska
A ciasna jest brama i wąska droga, która prowadzi do żywota; i niewielu jest tych, którzy ją znajdują.

Widzicie, jak można te same wersety biblijne rozumieć.
Ważne, by je widzieć tak jak je widzi Bóg, bo On jest ich stwórcą i wykładowcą.

Ks. Izajasza 55:9, Biblia Warszawska
Lecz jak niebiosa są wyższe niż ziemia, tak moje drogi są wyższe niż drogi wasze i myśli moje niż myśli wasze.

Jak widać z powyższych wersetów, sami tego nie dokonamy, jest to niemożliwe. Dlatego Bóg posłał nam pomoc w postaci swojego Syna, który posługuje się potężną rzeszą istot niebiańskich, które mają nas przygotować do nadchodzących wydarzeń. Wielu, nie rozpoznających Boga ani Jego Syna, oraz całego KRÓLESTWA NIEBIOS, drwi sobie z aniołów i z jakiegoś powodu twierdzi, że aniołowie są im obcy i nie potrzebni, bo oni są prowadzeni przez Ducha Świętego, do nich mówi Bóg i mają tylko jednego pośrednika do Boga, Jezusa Chrystusa. No i to prawda, że Jezus jest JEDYNYM pośrednikiem pomiędzy ludźmi a Bogiem, ale zapominają, że Jezus utożsamia się ze swoimi legionami aniołów, którzy działają pod przewodnictwem Jego Ducha Prawdy i reprezentują Go osobiście na Ziemi. Więcej, Jezusa reprezentują WŁADZE I MOCE, a to są jeszcze potężniejsze klasy istot duchowych.

1 List Piotra 3:22, Biblia Warszawska
Który wstąpił na niebiosa, siedzi na prawicy Bożej, a poddani mu są aniołowie i zwierzchności, i moce.

To właśnie ci aniołowie pieczętują czoła, przekształcają świadomość w NADŚWIADOMOŚĆ, a ta jest odporna na wszystko, ponieważ jest to rodzaj wyższej ŚWIADOMOŚCI, jakim posługuje się i jest nią sam Chrystus.
NOWA RASA będzie świadomością czynić to, co czyni się teraz w pocie czoła. Nie będzie potrzebować telefonów komórkowych do kontaktu ze sobą. Pojazdów do poruszania się. Coś takiego jak choroby znikną, bo nie będą miały do swojego rozwoju środowiska.
Wtedy można będzie powiedzieć, że Bóg otarł łzy z oczu ludzi.

Objawienie Jana 21:4, Biblia Warszawska
I otrze wszelką łzę z oczu ich, i śmierci już nie będzie; ani smutku, ani krzyku, ani mozołu już nie będzie; albowiem pierwsze rzeczy przeminęły.

Analogicznie jest z dzieckiem, które z jakiegoś powodu płacze, ryczy i smarki mu ciekną z nosa, bo uwierzyło w jakąś wiadomość. My rodzice tak ocieramy dzieciom łzy z oczu, że kiedy płaczą, tłumaczymy im nasz sposób myślenia i wtedy w dziecku powstaje nowa nadzieja, i przestaje płakać i już się cieszy. W ten sposób ocieramy mu oczy z płaczu i tworzymy uśmiech na buzi. Po prostu przedstawiamy im nasz sposób myślenia, zmieniamy im chwilą świadomość, a przestają płakać i zaczynają się śmiać, bo uwierzyły w naszą wiadomość.
No właśnie tacy mamy być, jak dzieci.

Ew. Łukasza 18:17, Biblia Warszawska
Zaprawdę, powiadam wam, kto nie przyjmuje Królestwa Bożego jak dziecię, nie wejdzie do niego.

Zmiana osobowości poprzez wyższy poziom świadomości, zbudowanej na bezkrytycznym, niczym nie zahamowanym ani ograniczonym kontakcie z Bogiem.

Nie istnieje żadna przeszkoda, która uniemożliwiałaby szczerze wierzącemu człowiekowi stały kontakt z Bogiem.

Wszelkie inne poglądy na ten temat z pozoru wyglądają na pobożne czy słuszne, ale ich owocem jest dystans i wyobcowanie człowieka wobec Boga, a to już nie jest czynienie woli Boga, którą objawił poprzez misję ziemską swego Syna.

Ew. Mateusza 7:20, Biblia Warszawska
Tak więc po owocach poznacie ich.

Otworzą się nowe, do tej pory niedostępne możliwości i ujrzymy to, czego serce nie odczuło, ani na myśl nie przyszło, ujrzymy to, co jeszcze oko ludzkie nie widziało. Takie jest dziedzictwo, przeznaczenie NOWEJ RASY, czyli ludzkości o zmodyfikowanej świadomości.
Widzicie ten plan przywrócenia nas do pierwotnego stanu, sprzed upadku świadomości, który to upadek wprowadził nas w czasy mroku nieświadomości?
Ja go widzę coraz wyraźniej i widzę, że nie tylko przywrócenie do pierwotnego planu, ale i coś więcej jest szykowane. Nowy rodzaj, NOWA RASA Synów Bożych.
W ten plan Boga pragną wejrzeć mieszkańcy niebios.

1 List Piotra 1:12, Biblia Warszawska
… a są to rzeczy, w które sami aniołowie wejrzeć pragną.

Oni też są w trakcie przemiany.

CIEMNOTA i OŚWIECENIE

Ten wpis jest kontynuacją wpisów DZIAŁO FOTONOWE i SYSTEM ADMINISTRACJI.

W pradawnych czasach ludzkość na Ziemi była podzielona na wiele ras, odłamów, wspólnot. Były to niebezpieczne czasy i by przetrwać ludzie tworzyli plemiona, osady, miasta, miasta-państwa, ponieważ w grupie łatwiej przetrwać.
Zbuntowany personel Diabła siał zamęt w prymitywnych umysłach ludzkich, pozbawionych kontaktu z Duchem, który umożliwia zrozumienie. Powstało wiele poglądów, religii, wierzono w niezliczone szeregi różnych bóstw i bogów.
Oddawano cześć różnym istotom. Zanim personel Diabła stanął po stronie idei SAMOSTANOWIENIA , nauczał rasy i plemiona ludzkie medycyny, biologii, fizyki, matematyki, gospodarki rolnej oraz prezentował wiedzę o systemach nadświatów. Uczył o hierarchii niebios i niebios niebios oraz o Bogu Najwyższym.

Potem te nauki zostały spaczone i uległy fałszywej modyfikacji. Dlatego zrodziła się wiara w istnienie niewidzialnych światów, zamieszkałych przez dobre i złe duchy, była to wiara wszechobecna. Była to tak silna wiara, że ojcowie nie cofali się nawet przed oddawaniem swoich pierworodnych w ofierze domniemanemu bóstwu, w które wierzono, że może pomóc, jeśli zjedna się jego przychylność jakimś darem lub ofiarą. Było zwyczajem poświęcanie w ofierze pierworodnych w sytuacjach krytycznych, kiedy rodzinie groził jakiś kryzys. Uważano, że pierworodny jest bardzo cenny i bóstwo przyjmie taką ofiarę, i odwróci zły omen.

Wierzono, że ofiarując bóstwu część swoich plonów czy innych środków materialnych, zjedna się życzliwość i błogosławieństwo złych i dobrych duchów ziemi. Wszelkie kryzysy ekonomiczne, wywołane pogodą, uznawano za gniew jakiegoś tam boga np. gór lub dolin. W ten sposób powstała dziesięcina. Stało się tak dlatego, że powstały skupiska kapłanów różnych bogów i aby się utrzymać przy życiu sprytnie wymyślili, że bogom należy oddawać cześć i hołd poprzez materialne dobra, składane bezpośrednio kapłanom tych bogów. Oddawano bogom 10% swoich plonów. Propaganda była tak silna i opierała się na strachu przed bóstwem tak, że kapłani zbierali niezły dochód z tych ofiar. Wierzono, że to zapewni życzliwość i błogosławieństwo oraz pokój. Ta wiara w dziesięcinę została tak rozpowszechniona na Ziemi, że trudno było usunąć ten pogląd. Zresztą do dzisiaj, w wielu kręgach, dziesięcina, jak i inne poglądy, dalej działają i mają zwolenników.

W tamtych czasach plemiona beduińskie wyznawały cały panteon bogów. Jednak z czasem, najbardziej popularnym i najsilniejszym bogiem stał się bóg, zwany JAHWE, jego symbolem był złoty cielec. Srogi, bezwzględny, okrutny dla słabych i leniwych, ciągle żądny ofiar krwawych w postaci zwierząt, a najlepiej ludzi. Wojna była dobrym sposobem na zdobycie jeńców, których składało się temu bogu w ofierze. Beduini mieli silnie spaczony obraz prawdziwego Boga, jaki Adam próbował przedstawić, zanim sam upadł duchowo i materialnie.

Potem Mojżesz miał poważny problem, aby wyperswadować plemionom semickim składanie krwawych ofiar, bałwochwalstwo i wróżbiarstwo. Więc przenikliwie i bardzo inteligentnie wykorzystał znaną już „markę” JAHWE, ale całkiem w innym świetle, przedstawiając JAHWE (dawnego boga wulkanu, a konkretnie góry Horeb) jako Jedynego, Świętego, Wiekuistego, Wszechpotężnego Boga, Stwórcę całej Ziemi. Po części udało mu się usunąć ze świadomości prymitywnych beduinów symbolikę złotego cielca, nauczając ten zlepek ludów, zwanych później Izrael, że prawdziwy Bóg nie ma wizerunku i dlatego zabrania tworzenia jakiegokolwiek wizerunku. Mojżesz obawiał się jednak nauczać o miłosierdziu i łasce Boga te zatwardziałe umysły dzikich niepiśmiennych plemion semickich, ponieważ aby stworzyć z nich naród, potrzeba było raczej surowego, wymagającego i zazdrosnego Boga, któremu będą wiernie i szczerze służyć, jako naród wybrany, a On, w zamian za posłuszeństwo, będzie ich chronił i strzegł od wszelkiego nieszczęścia i wszelkich wrogów. Nie udało się Mojżeszowi przy tym zlikwidować składania krwawych ofiar, ale udało mu się wyeliminować przynajmniej składanie ofiar z ludzi, zastępując tylko ofiarami ze zwierząt.

Był to też okres silnej wiary w urok, w złe duchy. Dlatego, by odwrócić zły urok mówiono na ładne dzieci, że są brzydkie i pluto na nie. Miało to zmylić złe duchy, które wg prymitywnych wierzeń, były złośliwe i brzydkie, nie lubiły konkurencji i chętnie atakowały takie dzieci w nocnych marach. Umieralność dzieci podczas snów była tak duża, że wierzono, że odpowiedzialnymi za tą sprawę są nocne mary i straszydła, które siadają na klatce piersiowej i duszą dzieci. Takie zlęknione umysły, przejęte czcią i strachem wobec całego wrogiego świata bóstw, nie wiązały tych nocnych śmierci z chorobami, które przejawiają się najsilniej w nocy, podnosząc temperaturę ciała i w wyniku ścięcia białka dziecko umiera zlane potem.

Do dzisiaj, na pogrzebach, możemy spotkać kobiety z tzw. woalkami, a ludzie są ubrani w jednym kolorze, obecnie czarnym. Jednakowy kolor stroju, a najlepiej ten sam strój plus zasłona na twarzy, wierzono, że to wszystko zmyli złego ducha i ten nie rozpozna członków rodziny zmarłego, i tak zdezorientowany odejdzie, zostawiając rodzinę w spokoju. Również zwyczaj zakładania welonu na twarz panny młodej podczas ceremonii ślubnej wziął się ze strachu przed złymi duchami, że złe duchy nie mogą zobaczyć twarzy panny młodej, bo będzie nieszczęście itd. itp.

Wiara ta była prymitywna i naiwna, ale miała w sobie okruch prawdy, jakim były niewidzialne materialne istoty. Ludzie zorientowali się, że są niewidzialne materialne istoty, które kiedy chcą, są widzialne, a kiedy nie chcą, nie widać ich. W tych czasach synowie boży, którzy nie ulegli buntowi, a zostali odłączeni od obwodów Ducha i oczekiwali na misję ratunkową ze swoich światów, wykorzystywali tą technikę do sprawowania pomocy ludziom. Te ich przejawy życzliwości oczywiście zostały źle odczytane, lęk, strach, przesądy i przemożna cześć dla duchów, panujące w umysłach prymitywnych ludzi, wszystko spaczyły i przekręciły wszelkie znaczenie.

Powszechnie również silnym wierzeniem była wiara w zły omen siódmego dnia. Tego dnia prawie cały ówczesny świat nic nie robił. Wierzono w złą moc tego dnia, że nic się nie powiedzie, więc zaprzestano wszelkiego działania w tym dniu. Mojżesz, kiedy wyprowadził Izraela z Egiptu, z czasem, tą wiarę w sobotę, jako zły dzień, zmienił w oddawanie Bogu Niebios czci w tym dniu, jako siódmym dniu, kiedy to Bóg niby odpoczął po sześciu dniach stwarzania świata, co do dzisiaj się przyjęło.

Przeświadczenia i wierzenia w zaklęcia, uroki, fetysze, amulety, bogów z drzewa, gliny itp. itd. były tak rozpowszechnione i tak silne, że aby odwrócić ten proces musiało nastąpić objawienie z niebios. Zwykłą drogą rozwoju świadomości nie sposób było tą całą upadłą ludzkość zmienić.

W tak trudnej sytuacji na Ziemi inkarnuje się istota, zwana Melchizedek. Pewnego dnia pojawia się na Ziemi w ciele dorosłego człowieka i oznajmia beduinom, że jest kapłanem Jedynego Boga Wszechrzeczy i Wszechistnienia. Nazywa Go El Eljon – Jedyny Bóg. Zakłada miasto i nazywa je Salem. Po odejściu Melchizedeka z Ziemi, miasto zostaje po jakimś czasie nazwane Jebus, a potem zmieniono nazwę na Jerozolima i ta nazwa pozostaje do dzisiaj aktualna, tak jak aktualna jest pierwotna lokalizacja.

Melchizedek zdobywa zaufanie, szacunek i respekt okolicznej ludności. To był czas wojen i miasta napadały na siebie. Przed miastem Salem natomiast maszerowały wojska w jedną i w drugą stronę, ale nikt nie odważył się zaatakować tego miasta. Na wszystkich padł strach przed Melchizedekiem. Z czasem czczono go jako boga i jednocześnie bardzo się go bano. Panował powszechny strach i respekt przed nim. Plemiona przychodziły do niego po błogosławieństwo, bo co pobłogosławił, to było błogosławione. Obawiano się, że może rzucić przekleństwo i te się spełni, wobec tego uważano, że lepiej takiej osoby nie mieć za wroga. Żeby sobie go zjednać, przynoszono mu dary i prezenty. Próbowano mu składać w ofierze swoich pierworodnych. Traktowano go jak wcielonego Boga. To, co mówił było przekazywane słownie i w późniejszych zapisach jako „Bóg powiedział”.

Melchizedek był nadzwyczajną istotą o ludzkim wyglądzie. Wszechstronnie mądry, rozsądny, geniusz od sytuacji kryzysowych, a jednocześnie doskonały lekarz i nauczyciel. Zorganizował w Salem szkołę, przez którą przeszło mnóstwo dobrze wyszkolonych ludzi, przygotowanych do stawiania czoła przeciwnościom.

Jego uczniowie rozeszli się po świecie. Większość trafiła do Azji, gdzie do dzisiaj są aktywne niektóre już spaczone i zmienione z czasem nauki.
Jednym z jego bystrych uczni był Abraham, patriarcha późniejszego narodu Izraelskiego.

Abraham był wybitnym uczniem, bystrym ale porywczym. Był bardzo dobrym biznesmenem i strategiem wojskowym. Posiadał, mówiąc dzisiejszym językiem, wielką firmę wraz z prywatnym wojskiem. Melchizedek stał się dla niego przyjacielem, nauczycielem i wręcz Bogiem. Pod wpływem Melchizedeka Abraham porzucił wielobóstwo i kiedy Melchizedek przesłał Abrahamowi zaproszenie do przybycia do Salem, odnotowano to później tak: „i rzekł Bóg: wyjdź z mieszkania swego…”. Po prostu Melchizedek był traktowany i postrzegany jako wcielony Bóg. Tak też postrzegał go Abraham, który przysporzył Melchizedekowi wiele problemów. To Melchizedekowi, jako Bogu, Abraham chciał złożyć w ofierze syna, co zirytowało Melchizedeka. Z czasem, w podaniach ustnych i pisemnych, powstała interpretacja, mówiąca o tym, że Bóg chciał wypróbować Abrahama i sam mu polecił, by złożył mu w ofierze swojego pierworodnego syna i ta interpretacja pozostała niezmienna do dzisiaj.

Porywczy Abraham toczył wojny zbrojne i stara wiara mówiła mu, by bogom składać w ofierze dziesięcinę i tak też zrobił, kiedy pokonał swoich przeciwników. Melchizedek niezadowolony, że jego uczeń siłą krzewi wiarę w Jednego Boga Niebios, pośpieszył na spotkanie z Abrahamem, by powstrzymać go przed następnymi błędami. Ta sytuacja została także z czasem spaczona i obecnie jest przedstawiana w całkiem innym świetle. Abraham, po bitwie, zadowolony złożył w ofierze Melchizedekowi dziesięcinę, co go jeszcze bardziej rozdrażniło i doprowadziło do bardzo poważnych rozmów Melchizedeka z Abrahamem.

Melchizedek nauczał, że jest El Eljon, który jest doskonały, niewidzialny, dobry, łaskawy i miłosierny, który wymaga moralności na wysokim poziomie, nie chce żadnych materialnych ofiar lecz przestrzegania wartości moralnych i prawdy. Wyjaśnił Abrahamowi, że to, co do tej pory robi nie ma związku z podstawowymi standardami niebios. Abraham, pouczony przez Melchizedeka, z trudem podporządkował się jego zaleceniom.

Melchizedek nauczał o Jednym Bogu, o odwadze, godności, moralności, sprawiedliwości, prawości, moralności niebios. Jednak największym jego przesłaniem była zapowiedź narodzin na Ziemi, w niedalekiej przyszłości, Syna Boga, który nauczy prawdy i dokona zmian świadomości ludzkości.
Melchizedek tak, jak przybył nagle, tak nagle, bez uprzedzenia, odszedł z Ziemi. Pozostawił mnóstwo dobrze przygotowanych uczniów, wiele dobrze funkcjonujących szkół. Jednak najbardziej opuszczonym czuł się Abraham, który wiązał z Melchizedekiem wiele nadziei. Kiedy Melchizedek żył na Ziemi, Abraham był odważny, bo wierzył w opiekę Melchizedeka i często nierozważnie rzucał się w wir różnych wydarzeń. Po odejściu z Ziemi Melchizedeka, Abraham stał się bojaźliwy. Czuł się samotny. Nie miał już swojego mistrza, doradcy, nauczyciela i przyjaciela. Świat mu się załamał, a tutaj dalej trzeba żyć. Strach opanował jego umysł do tego stopnia, że bał się o swoje życie, ponieważ uważał, że został bez cudownej opieki Melchizedeka. Co czyni wiara? Prawda?

Niedawno w jednym z programów TV pokazano taki test. Zebrano grono sportowców łuczników, którzy dobrze strzelali. Poza ich wiedzą zaproszono szamana, aby przeklął ich strzały, żeby nie trafiały do celu. Sportowcy zaczęli strzelać i wyniki mieli nie odbiegające od normy. Po czym przyprowadzono przed nich tego szamana i powiedziano im, że to szaman i on przeklnie ich strzały tak, aby nie trafiały do tarczy, na co sportowcy zareagowali z uśmiechem i bardzo sceptycznie. Po czym szaman przy nich rzucił zaklęcie. Skutek był taki, że ci sceptyczni ateiści już ani razu nie trafili do celu i na pewno nie stało się to za sprawą szamana i jego uroku. Wiadomość o rzuceniu uroku dotknęła głęboko podświadomość i świadomość już nie mogła trafić do celu.

Melchizedek pozostawił po sobie wiele nauk na temat El Eljon. Wiele nauk na temat administracji wyższych światów. To on także przekazał światu wiadomość na temat buntu Lucyfera i zapowiedział narodziny Syna Boga. Jego uczniowie rozeszli się po całym świecie. Z czasem nauki Melchizedeka zostały mocno spaczone i zniekształcone, zmieszane z prymitywnymi wierzeniami.

Jego uczniowie chcieli szybko osiągnąć cel, oświecenie ludzi, i napotykali na opór zacofanych plemion. Nie raz kończyło się to śmiercią nierozważnych misjonarzy Melchizedeka. Zaginęło całe piękno nauki Melchizedeka. Zatarły się i rozmyły jego piękne i prawdziwe nauki o El Eljon. Jednak z pokolenia na pokolenie opowiadano o przybyszu z niebios.

Część nauk Melchizedeka przetrwała i stała się inspiracją dla wielu ludzi do poszukiwania Jedynego Boga. Mojżesz, Eliasz, Samuel, David itp. skorzystali z ukrytych, spisanych nauk Melchizedeka i dokonali wielkich czynów, zmieniających oblicze Ziemi.

To, co powyżej opisałem jest dużym skrótem tego, co mi pokazano, czyli sytuacji człowieka na Ziemi na kilkaset lat przed przybyciem na Ziemię Mesjasza.

W następnym wpisie opiszę okres od Mojżesza do ostatnich dni przed przybyciem Mesjasza.

Chmurka tagów

%d blogerów lubi to: