Serdecznie witam wszystkich! Strona ta przeznaczona jest tylko dla ludzi odważnych, śmiało stojących w obliczu NIEZNANEGO, nie bojących się NIEPOJĘTEGO, wolnych od ludzkich wyobraźni i mniemań na temat duchowści i Boga oraz celu naszego istnienia. Strona ta nie jest przeznaczona dla zniewolonych tradycją ludzką oraz tych co nie poszukują uczciwie PRAWDY. Tutaj są umieszczone informacje od bezcielesnych, wielowymiarowych ISTOT ŚWIATŁA na temat nadchodzących REWOLUCYJNYCH zmian ŚWIADOMOŚCI ludzkości pomagających w osiągnięciu celu naszego obecnego przeznaczenia, DOSKONAŁOŚCI. Osiągnięcie statusu istoty SUWERENNO-INTEGRALNEJ.

Posts tagged ‘lęk’

DŹWIĘK

Przypominam, ten wpis jest kontynuacją poprzednich wpisów.
Jest elementem składowym planu, który trudno ogarnąć jeśli nie ma się szerszego wglądu, jaki dają poprzednie wpisy.
No i potrzebny jest zmysł zrozumienia, który odnajduje i łączy „rozbite i porozrzucane elementy lustra”.

Ewangelia św. Jana

1:1 Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, a Bogiem było Słowo.
1:2 Ono było na początku u Boga.
1:3 Wszystko przez nie powstało, a bez niego nic nie powstało, co powstało.
1:4 W nim było życie, a życie było światłością ludzi.

Zawsze zastanawiałem się nad tymi wersetami. Mówią one o Jezusie Chrystusie.
Jezus kiedyś powiedział, że dziękuje Bogu, że mu przygotował ciało, żeby mógł być na Ziemi.
Kiedyś postrzegałem Jezusa jako człowieka, jednak po swoich osobistych przeżyciach zrozumiałem, że myślenie o Jezusie tylko jako o człowieku prowadzi do błędu.

Ewangelia św. Jana
1:14 A Słowo ciałem się stało i zamieszkało wśród nas, i ujrzeliśmy chwałę jego, chwałę, jaką ma jedyny Syn od Ojca, pełne łaski i prawdy.

On jest molekułą istnienia, utkani jesteśmy z Niego i On podtrzymuje wszystko swoim słowem, bo On jest Słowem.

List do Hebrajczyków 1:3, Biblia Warszawska
On, który jest odblaskiem chwały i odbiciem jego istoty i podtrzymuje wszystko słowem swojej mocy

On też jest głównym Projektantem, Planistą, Planem, Scenarzystą, Reżyserem, Budowniczym i Placem Budowy.

List do Kolosan 1:16, Biblia Warszawska
Ponieważ w nim zostało stworzone wszystko, co jest na niebie i na ziemi, rzeczy widzialne i niewidzialne, czy to trony, czy panowania, czy nadziemskie władze, czy zwierzchności; wszystko przez niego i dla niego zostało stworzone.
1:17 On też jest przed wszystkimi rzeczami i wszystko na nim jest ugruntowane…

Nie będę się rozwodził, zastąpcie słowo „SŁOWO” słowem „DŹWIĘK” i zobaczycie inny obraz rzeczywistości.

Tak, nauka już dochodzi do „boskiej cząstki”, molekuły istnienia, a jest nią DŹWIĘK, który ma różne oblicza i różne stany skupienia na różnych planach.
Na razie nazywa się to BOZON HIGGSA , ale nauka ma wsparcie z zewnątrz, no i inkarnują się „gwiazdy nauki” z innych światów, którzy na „naturalnej drodze” odkryją to, o czym mówi WM , czyli Wielki Portal, inaczej duszę ludzką, czyli to, z czego jesteśmy utkani.

Jak wiecie, DŹWIĘK  ma różne oblicza, inaczej różne zakresy.
Jest DŹWIĘK jako wyrazy i słowa, jakim my się posługujemy, muzyka o różnych tonacjach, ultradźwięk, infradźwięk, subdźwięk, naddźwięk, aż dochodzimy do pojęcia rezonans i wibracja.
Wszystko, dosłownie wszystko, wibruje i wszystko ma rezonans.
Zapachy, emocje, myśli, stal, drzewa, ciało, woda, ogień, zimno, ciepło itd. itp., wszystko to jest kombinacja dźwięku, który widzimy jako wibrację, rezonans, promieniowanie, elektromagnetyzm, bioelektryczność, elektryczność.

James w WM w P&O opowiada o tym, że podróżuje w pewne rejony wszechświata i tam są tzw. miejsca osobliwe, gdzie słyszy dźwięk, jaki nie istnieje ani na Ziemi, ani w innym miejscu wszechświata. Dźwięk wydawany przez światło, cząsteczki, molekuły, wibrujące o różnym natężeniu w tych tzw. „świętych miejscach”. One mówią, on słucha zmysłami i tłumaczy ten głos na język ludzki. Stąd też czerpie wzór dla muzyki. Słyszy dźwięki i tłumaczy je przy pomocy ziemskich instrumentów muzycznych na muzykę.

Mury Jerycha zostały zburzone DŹWIĘKIEM.
Bileam, potężny wieszcz, prorok, który stał twarzą w twarz z Bogiem, posługiwał się dźwiękiem do wytwarzania pewnych sytuacji, nie zawsze dobrych dla innych ludzi.
Pewnym ludziom bardzo zależało, by mieć go po swojej stronie, bo wystarczyło, że wypowiadał przekleństwo i stawało się tak, jak mówił.
Formuła przekleństwa była kamuflażem, mającym wprowadzić w błąd niedoświadczonych. W formule był zawarty odpowiedni dźwięk o mocy stwórczej, a raczej powodującej, że pozostały zakres dźwięku reagował na ten kluczowy, przywódczy, programowy dźwięk.
Czytałem kiedyś o tym, że przed potopem ukryto księgi i zapisy różnych dźwięków, które odpowiednio, głosowo lub przy pomocy pewnych urządzeń, wypowiadane nawet przez usta ludzkie tworzyły różne „magiczne” sytuacje.
Księgi zaginęły, ale został fragment zapisu na skale i po potopie pewien człowiek, który przeżył potop razem z Noem, „przez przypadek” odkrył te zapiski.
Czytałem przekazy starodawne o tym, że przy budowie starożytni kapłani, wg instrukcji Strażników Nieba, wkładali liście pod bloki skalne i wypowiadali słowa o odpowiednim dźwięku, i bloki stawały się lekkie i podnosili je do góry, i można było łatwo nimi sterować. Widz, oglądający z boku, mógłby powiedzieć:
magiczne słowa spowodowały, że liście podniosły skały.”
Myślę, że liście to ściema, zmyłka, raczej chodziło o dźwięk.
Grawitacja jest dźwiękiem i antygrawitacja też jest dźwiękiem.
Tutaj nie chodzi o wypowiedzenie formułki, a raczej może chodzić o jedną sylabę, jakby jedną literę, odpowiedni jakby pisk, zgrzyt itp.
To jest technologia dźwięku, jakiej jeszcze nie znamy. Liście mogły być ściemą, bardziej chodziło o odpowiedni DŹWIĘK.

Na razie w moim domu dźwięk, w postaci odpowiednich słów, służy włączaniu TV, itp. Mogę gadać jak najęty, ale jak wypowiem pewne formuły w potoku zdania, to od razu włącza mi się TV itp.
Ale to jest technologia zaprogramowana, która reaguje na kompozycję i kolejność zbioru odpowiednich sylab.
Koleżanka jak przychodzi do nas do domu i rozmawiamy, to często jak ona mówi, włącza się telewizor. Nawet nie wypowiada słów kluczowych. Śmieje się, że nasz telewizor jej nie lubi i ją podsłuchuje. Co ciekawe, to tylko przy niej TV włącza się. Ja, żeby go uruchomić, muszę użyć odpowiednio ułożonych kilku słów.

Zwróćcie uwagę na muzykę, co się dzieje z ciałem, jak pod wpływem dźwięku produkuje różnorodną chemię.
Boimy się lub ekscytujemy, doznajemy rozkoszy lub strachu itp. itd.
Dźwięk działa na mózg, a ten pod wpływem dźwięku daje sygnał do gruczołów, by produkowały odpowiednie substancje chemiczne o różnym na nas wpływie.
Słucham od kilku lat pewne utwory muzyczne. Słucham je co jakiś czas. Jeden z utworów już po pierwszym razie podnosi mocno wibracje w okolicach klatki piersiowej. Czakra serca rozpędza się do potężnych obrotów i kiedy skończę słuchać ten utwór, potrafię przez cały dzień chodzić z „rozkręconym do dużych obrotów śmigłem 4 łopatkowym tej czakry”. To tak obrazowo przedstawiam. Kiedy czuję jakby stan spoczynku tej czakry, włączam tą muzykę i od razu, po pierwszych 2 sek., nagle czuję wstrząs w klatce i rozpędza się wirnik czakry do potężnych obrotów.
Zanim dojdę do 2 minuty już jestem spocony, naładowany adrenaliną strachu, pobudzony, podekscytowany, naładowany energią, przenika mnie jakby strach, ale taki, co daje siłę i moc. Pozostała część dnia jest taka bardziej energetyczna, naładowana. To mój sposób, osobisty sposób na uruchamianie tej czakry na wysokie obroty.
Dałem te utwory pewnej osobie i widzę, że działają podobnie na tą samą czakrę. A na przykład moja żona bała się tej muzyki, jak ją słuchałem na głos na sprzęcie, więc słucham na słuchawkach i okazuje się, że na słuchawkach jest zdecydowanie lepiej, chociaż sprzęt mam bardzo wysokiej jakości.
Ani słowa tam nie ma, tylko rytmiczna muzyka o bardzo zmiennej modulacji, ale wytwarza w mózgu obrazy jakbym wszedł w holodek i uczestniczył w jakimś realnym wydarzeniu.

Kiedyś napisałem taki wpis POKARM ŚWIADOMY  o wpływie dźwięku w postaci myśli, emocji i zwykłych słów na różne rzeczy.
Polecam się zapoznać.

W kosmosie nie słychać znanego nam tradycyjnego dźwięku, bo jest próżnia. Powietrze jest niezbędne dla nas, byśmy generowali dźwięki z ust w postaci słów. W kosmosie nie ma znanego nam dźwięku, ale jest nieznany, niesłyszalny uchem dźwięk.
Siadam medytować i tak skupiam się na medytacji, że słyszę pracę własnego mózgu, wtedy tak się skupiam na tym dźwięku, że czasami zajmuje mi podsłuchiwanie siebie wiele minut.

WM  poleca i też kładzie nacisk na odpowiedni dźwięk do budowy odpowiedniego białka w mózgu.
Np.: utwory komory 10-ej skomponowano celowo dla ludzi z problemami psychiki. Ich umysły są rozproszone, ciągle w ruchu chaotycznym, zmęczone ciągłym ruchem, przeżuwaniem ciągle tych samych informacji.
Odpowiednia muzyka, słuchana po kilka razy pod rząd powoduje, rozpoczyna proces stwarzania białka w mózgu, które jak uzyska masę krytyczną i dojdą jeszcze inne elementy wzmacniające, wtedy powstaje siła „grawitacyjna” porządkująca i skupiające umysł, mielący ciągle informację. Wiedza ląduje w odpowiednich kapsułach. Umysł staje się skupiony, skoncentrowany i przerabia myśli bardzo szybko i skutecznie. Już nie umysł kieruje człowiekiem, tylko człowiek kieruje umysłem. Tak Bóg daje moc.

Ks. Izajasza 40:29, Biblia Warszawska
Zmęczonemu daje siłę, a bezsilnemu moc w obfitości.

Ja na przykład, słuchając pewne utwory WM doznaję meta wymiarów i to nie całe utwory, tylko jakieś części utworów o odpowiedniej tonacji.
Ostatnio słucham uparcie jeden utwór trwający 34 min i kiedy dochodzę do 1-minutowej sekwencji, prawie w połowie utworu, nagle zmienia się ton, wtedy praktycznie zawsze doznaję meta wymiaru, przypominam sobie jakieś zdarzenia jakby z innego świata.

Dawid grał na jakimś instrumencie Saulowi, kiedy ten wpadał w szał i nachodził go tzw. zły duch. Kiedy słuchał muzyki Dawida, uwalniał się od tych wibracji, które tak łatwo w nim zagnieżdżały się, a działały destrukcyjnie na Saula.
To akurat historia z Biblii.

Porozmawiajcie słowami przez miesiąc z roślinami z emocją miłości i troski.
Nie jedna osoba już się przekonała, że kwiaty słuchają.

DŹWIĘK ma szeroki płynny zakres. Słyszymy go jako pisk, trzask, huk, melodię, słowa lub w ogóle go nie słyszymy, a jednak działa na nas.
Są dźwięki, które słyszą tylko niektóre zwierzęta.
Dla ludzkiego ucha, ograniczonego zakresem herców, te dźwięki są niesłyszalne.
Niepokoje, strachy i nieuzasadnione lęki świadczą o tym, że ktoś działa na nas dźwiękiem o niskiej częstotliwości. Historie o nawiedzonych domach na przykład, kontrolowane eksperymenty naukowców z infradźwiękami wywołały te same objawy w pomieszczeniach oraz taką samą reakcję ludzi uczestniczących w eksperymencie, jakby doświadczały nawiedzenia przez duchy.
Widziałem filmy, gdzie rozbijano szkło dźwiękiem, którego w ogóle nie słychać (infradźwięk). Nie mówiąc już o morderczych dla ludzi infradźwiękach o takich częstotliwościach, które potrafią zabić.
Natomiast dźwięki typu: krzyk z bólu, płacz, szloch, jęki i stękania, regulują energię w ciele, czasami dodają siły, czasami dają ulgę w doświadczeniu.

Na przykład, nie ma co się śmiać i traktować jako bzdury wypowiadane zaklęcia, widzę, że jest w tym prawda.

Oczywiście nie wierzę w moc dźwięku typu hokus pokus, abrakadabra itp.

Raczej chodzi o inną częstotliwość dźwięku.
Zobaczcie wg księgi Objawienia dostaniemy nowe imiona wg naszego wzorca.
Imię to też dźwięk.
Można go napisać i jest bez dźwięku, ale patrząc na pismo i czytając, mózg przerabia to i słyszy inny dźwięk, nie słyszalny uszami, a słyszalny oczami, mózg patrzy i rozpoznaje wibracje słów, które mają w sobie zakodowany dźwięk.

Współczesne tłumaczenia Biblii lecą jak popadnie, wszystko nazywając Bóg i Pan.
Jednak stare tłumaczenia Biblii, szczególnie żydowskie, wyraźnie rozgraniczają różne kategorie istot.
Przykład.

Ks. Izajasza 33: 3 współczesne tłumaczenie, Biblia Warszawska

Na donośny łoskot pierzchają ludy, gdy się podnosisz, rozpraszają się narody.

w oryginale jest napisane:

Na głos HAMON dźwięku – ludy uciekają: gdy TY podnosisz się- narody rozpraszają się.

Wg wiedzy Żydów HAMON to wielki Książe anielski, który jakimś dźwiękiem burzy, niszczy światy.

Wszystko jest DŹWIĘKIEM, nawet światło jest projekcją pewnej fazy DŹWIĘKU.
Emocje, uczucia, ciepło, zimno, skała, woda, ziemia, ciało, itp. itd., wszystko jest różną modulacją DŹWIĘKU.
Więcej, czas jest DŹWIĘKIEM o pewnej strukturze.

DŹWIĘK wszystko stworzył i wszystko podtrzymuje w swojej konsystencji, ponieważ wszystko wibruje i ma rezonans.
DŹWIĘK wpływa na DŹWIĘK.

Psalm 97:5, Biblia Warszawska
Góry jak wosk topnieją przed obliczem Pana, Przed Panem całej ziemi.

Góry to wibracja, teraz wiem, że jest to DŹWIĘK o odpowiedniej kombinacji, tworzący wibrację, jaką my postrzegamy jako skała. Ta skała reaguje na modulacje DŹWIĘKU.

DŹWIĘK, jego modulacje i formy to hierarchia, a to oznacza, że jedne modulacje i formy podlegają innym.

Tego ostatnio doświadczam i się uczę.
Jedno z drzew Raju.
J
esteśmy utkani z dźwięku.

Bóg mówi do człowieka:

Ks. Jeremiasza 33:3, Biblia Warszawska
Wołaj do mnie, a odpowiem ci i oznajmię ci rzeczy wielkie i niedostępne, o których nie wiesz!

Jezus, świadomy poziomu świadomości ludzi, powiedział:

Ew. Jana 16:12, Biblia Warszawska
Mam wam jeszcze wiele do powiedzenia, ale teraz znieść nie możecie;

Chciałem opisać moje doświadczenie z dźwiękiem jako kontynuację uzupełniającą i poszerzającą temat, ale zajęłoby to dużo miejsca i stłoczyłoby się w jednym wpisie za dużo dźwięków 🙂 , więc opiszę je w następnym wpisie pt.
BŁĘKITNE DZIECI.

STRAŻNICY SYSTEMU

Tak jak zapowiedziałem w poprzednim wpisie, chcę dzisiaj opisać o tzw. strażnikach systemu, poprzez których działa władca tego świata i dzięki temu system funkcjonuje, i jest podtrzymywany.
Temat jest wielowątkowy i ja go tylko lekko opiszę, bez głębszych szczegółów.
Chcę przedstawić strażników systemu i w jaki sposób podtrzymują ten system oraz dlaczego ludzie słuchają ich i sami biorą udział w podtrzymaniu systemu, oraz jak można stać się suwerenną istotą, niepodległą systemowi ani strażnikom systemu.

Przeczytałem kilka dni temu artykuł o tym, że naukowcy stwierdzili, że dziecko wychowywane z dala od naszej cywilizacji, bez jakichkolwiek wpływów myślenia rodziców i społeczeństwa, było by geniuszem (chociaż nie określono na czym miał polegać ten geniusz). Ponoć od samego początku istnienia każdego dziecka, my też się zaliczamy, poprzez przekazywanie systemu określonej świadomości, wartości i reakcji społeczeństwa, wygaszamy tzw. geniusz dziecka i z dnia na dzień przejmuje ono „nasz” (przejęty przez nas od poprzednich pokoleń) światopogląd zawierający pełen wachlarz myślenia, zachowań, reakcji, pragnień itd.
Ktoś za tym stoi i na pewno nie są to ludzie. Widzę wyraźnie, że to, co w Biblii mamy napisane przez apostoła Pawła:
List do Efezjan 6:12, Biblia Warszawska
Gdyż bój toczymy nie z krwią i z ciałem, lecz z nadziemskimi władzami, ze zwierzchnościami, z władcami tego świata ciemności, ze złymi duchami w okręgach niebieskich.

Objawia częściowo, że jest jakiś bój i widzę, że jest to bój o naszą świadomość, o nasz umysł, który jest centrum dowodzenia każdej jednostki. Tym wyższym istotom zależy, byśmy mieli świadomość o pewnym kształcie, która gwarantuje, że będziemy czynić „ich wolę” jako swoją. Nie będziemy szukać prawdy, a zachowamy status quo.
No i nie są to nam przychylne istoty, a że bój toczony jest o świadomość, o nasz umysł, więc działają tak, by ludzie ich nie wiedzieli, bo świadomy wzrok duchowy wpływa na naszą świadomość i siłę życia, i przez to niweczy ich plany.
Zwróciłem uwagę na kilka istotnych wypowiedzi Jezusa, jak był na Ziemi:
Pierwsza to Jego ewangelia o przybliżeniu się królestwa Niebios do naszego systemu, świata i upamiętaniu się, czyli uświadomieniu sobie w jakim świecie żyjemy, poprzez tzw. ewangelię, tzw. uwierzenie ewangelii.
Co do samej ewangelii, to władcy tego świata szybko zadziałali tak na uczniów i tzw. następców Jezusa, że ci po śmierci Jezusa szybko zeszli z drogi, jaką głosił Jezus i zamiast głosić ewangelię Jezusa, zaczęli głosić ewangelię o Jezusie jako zbawcy od grzechów. A to jest śmiertelna zmiana i gwarantuje, że Królestwo Niebios i tzw. droga życia będą niedostępne dla wszystkich, którzy wierzą i wyznają domniemany grzech pierworodny i sposób uwolnienia się od niego poprzez przyjęcie ofiary Jezusa.
To tylko jeden z aspektów całego programu oszustwa, a już gwarantuje infekcję umysłu i wprowadza w system oszustwa.
Każdy, kto uczciwie szuka prawdy rozumie, a jak jeszcze nie doszedł do tego, to zrozumie to, co powyżej napisałem.
Kto jest z prawdy, słucha głosu prawdy
Każdy, kto uczciwie szuka prawdy jest wspierany przez tzw. Królestwo Niebios i objawia mu się prawdę po prawdzie i widzi to, co jest niedostępne dla tych co, żyją w kłamstwie, ponieważ kłamstwo narzuca swój tok myślenia, zasadę osła, opisaną poniżej.
Ewangelia Filipa 52.
Osioł chodząc wokół kamienia młyńskiego, przeszedł, stąpając, sto mil.
Kiedy go odwiązali ciągle znajdował się w tym samym miejscu.
Są ludzie, którzy dużo chodzą, lecz w żadnym kierunku się nie posuwają. Kiedy zatem nadchodzi dla nich wieczór, nie widzą ani miasta, ani wsi, do których szli. Nie poznali ani natury Stworzenia, ani Mocy (tzn. Boga-Ojca), ani nawet aniołów. Na daremno biedni się trudzili.
(wieczór = koniec życia)

Wracam do wypowiedzi Jezusa:

Ew. Mateusza 3:2, Biblia Warszawska
Upamiętajcie się, albowiem przybliżyło się Królestwo Niebios.

Ew. Mateusza 10:7, Biblia Warszawska
A idąc, głoście wieść: Przybliżyło się Królestwo Niebios.

Ew. Marka 1:15, Biblia Warszawska
I mówiąc: Wypełnił się czas i przybliżyło się Królestwo Boże, upamiętajcie się i wierzcie ewangelii.

Druga wypowiedź dotyczy „tego co w górze i tego co na dole”, dwa systemy.
Ew. Jana 8:23, Biblia Warszawska
I rzekł do nich: Wy jesteście z niskości, Ja zaś z wysokości; wy jesteście z tego świata, a Ja nie jestem z tego świata.

I o woli Boga w dwóch światach, systemach, sugeruje, że tutaj na Ziemi nie dzieje się wola Boga, jak ten obecny system głosi i wielu ludzi tkwi w nadziei, z tym że to jest nadzieja, w jakiej umierają. Doświadczyłem tego niedawno na przykładzie moich kilku bliskich znajomych.

Ew. Mateusza 6:10, Biblia Warszawska
Przyjdź Królestwo twoje, bądź wola twoja, jak w niebie, tak i na ziemi.

No i o tzw. kluczach Niebios, które umożliwiają władzę nad systemem:
Ew. Mateusza 16:19, Biblia Warszawska
I dam ci klucze Królestwa Niebios; i cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane i w niebie, a cokolwiek rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane i w niebie.

Ew. Łukasza 11:52, Biblia Warszawska
Biada wam, zakonoznawcy, że pochwyciliście klucz poznania; sami nie weszliście, a tym, którzy chcieliby wejść, zabroniliście.

Ja odważnie chcę stawić czoło prawdzie i dociekam z czego jest utkany ten świat i z czego jesteśmy my utkani. Wszystko to, co opisuję jest raportem z moich osobistych doświadczeń i badań. Nie jest to nauczanie. Jest pozbawione jakichkolwiek niskich pobudek.
Wiem, że są ludzie, którzy oburzają się na to, co mówię i piszę, ale dla mnie za tym ich oburzeniem kryje się strach, wypływający z wypranego od dzieciństwa mózgu. Działają jak w letargu, zaprogramowani zombi, zarażeni i zarażający innych śmiercionośną „ebolą”.
Podstawą ich działania jest ukryty głęboko strażnik sytemu „tego świata”, jego imię to STRACH. Duch niewidzialny jak powietrze, ale jego tornada i wichry sieją spustoszenie.
Jego zadanie – nie pozwolić za wszelką cenę, by jednostka ujrzała światło życia.
Straszyć ją przed światłem życia tak, by jak zobaczy promień światła, wybuchał w niej wstręt i odraza do tego promienia, przenikały dreszcze paniki i przenikający chłód, a kiedy porzuci szukanie prawdy, ma poczuć się dobrze, przyjemnie i ciepło jak w domu, drwina z prawdy ma smakować jak wyborne wino.
Jednak jest to tylko chwilowy stan. To nie jest doskonały stan, więc ulegnie rozpadowi.
Wielu wydaje się, że są obrońcami „wiary” i działają w imieniu Boga, a jednak tak naprawdę bronią sytemu władcy „tego świata”, którego postrzegają jako Boga, tego dobrego Boga, o którym mówił Jezus, że jedynie jest dobrym. Po prostu ulegli mistrzowi iluzji i sofistyki, władcy tego świata. Naprawdę wierzą i potrafią logicznie wytłumaczyć swoje poglądy i wierzenia. Sam kiedyś, będąc w strukturach kościoła zielonoświątkowego, myślałem tak samo jak zielonoświątkowcy. Jedynie na nabożeństwach, kiedy obserwowałem procedury nabożeństw coś mnie nachodziło. Przychodziły pytania, jaki jest sens tego a tego. Coś poddawało w wątpliwość ślepą wiarę, mówiącą nie dociekaj, rób, bo tak trzeba, nie wyjaśniając dlaczego. Właśnie delikatnie ktoś mi zadawał pytania:
dlaczego tak trzeba robić, z czego to wypływa, jaki to ma sens?
Wszystko jest skutkiem czegoś, czy to, co robię jest skutkiem mądrości czy głupoty. Ci pastorowie zachowują pozycję status quo, mają lęk przed zmianami i tłumaczą to wiernością zasadom. Unikają prawdy, a wydaje im się, że właśnie w ten sposób jej służą. Każdy, kto zaczyna myśleć i szukać prawdy innej niż oni wyznają jest dla nich zwiedziony. Zanim odszedłem z kościoła widziałem jak traktowano tych, co wcześniej odeszli, kwitowano to stwierdzeniem został zwiedziony, ale nie potrafiono wytłumaczyć, co to znaczy ani nie podejmowano jakichkolwiek rozmów z takimi ludźmi, by zrozumieć ich tok myślenia, tak samo i mnie potraktowano. Zanim to się stało, liczyłem na intelektualną potyczkę, ale, żeby doszło do intelektualnej potyczki obie strony muszą posiadać intelekt. Ktoś, kto nie posiada intelektu tylko działa jak automat nie będzie prowadził intelektualnej rozmowy. W kościołach rządzą skróty myślowe i właśnie obserwując te zachowania stwierdziłem, że nic wspólnego z prawdą nie mają, a wręcz są wrogie prawdzie. A jednak ludziom tak czyniącym wydaje się, że służą prawdzie.
Mają zaślepione umysły.
Czytają o odnowieniu umysłu i nic to im nie pomaga, ponieważ system ich pochłonął i prawdziwa droga jest dla nich niewidzialna, niedostępna i wierzą, że mają odnowiony umysł i więcej już im nie potrzeba, a każdy, kto szuka coś więcej jest dla nich zwiedziony.

List do Efezjan 4:23, Biblia Warszawska
I odnówcie się w duchu umysłu waszego,

Dlaczego tak jest?
Ponieważ umysł został zdobyty przez ciemność, a zarażonym ciemnością wydaje się, że żyją w świetle i innych do tego „światła” ciągną.
A potem usłyszą „nigdy was nie znałem”, „sługo zły i nie dobry” ten cytat akurat jest zaczerpnięty z rozliczenia z talentów, jakie każdy otrzymał i będą niektórzy wyznawcy status quo, co schowają i nie będą rozwijać talentu, jaki dostali i na koniec dumni staną na rozliczeniu i powiedzą: „popatrz nic nie straciliśmy, tak jak dostaliśmy tak oddajemy”.
Odpowiedź będzie:”sługo zły i nie dobry”, no i to będzie zaskoczenie i rozczarowanie dla wielu tzw. nauczycieli, pracowników kościelnych i nie tylko, ponieważ system zawiera też wiele sposobów myślenia, tworzących różne wyznania, nauki, jakie są na Ziemi, a ich nauczyciele, mistrzowie, guru, itp. itd. też zaliczają się do strażników systemu.
Każdy, kto nie objawia systemu i nie pokazuje, jak z niego wyjść, wspiera system.

Pod koniec, zacytuję duży fragment wypowiedzi Jezusa na temat osobistego uwalniania się z systemu.

Na razie skupiam się na władcy tego świata, w jakim żyjemy.
Jezus wypowiada się tak podczas pobytu na Ziemi:

Ew. Jana 12:31, Biblia Warszawska
Teraz odbywa się sąd nad tym światem; teraz władca tego świata będzie wyrzucony.

Ew. Jana 14:30, Biblia Warszawska
Już wiele nie będę mówił z wami, nadchodzi bowiem władca świata, ale nie ma on nic do mnie;

W innym nowszym tłumaczeniu Nowego Testamentu, ta wypowiedź brzmi tak:
„oto idzie władca tego świata, lecz on nie ma nic we mnie z siebie”.

Rządzi ten władca poprzez głęboko ukryte w każdym człowieku strachy, obawy, lęki.
To one rodzą apatię, zniechęcenie, odbierają siły życia, są odpowiedzialne za butę i pychę, arogancję i samolubstwo, które wyczerpują baterie każdego człowieka i ich działanie podobne jest do upicia się winem.

Widzę tych władców bardzo wyraźnie, bo Jezus wystawił ich na pokaz, tym, co wytrzeźwieli.
List do Kolosan 2:15, Biblia Warszawska
Rozbroił nadziemskie władze i zwierzchności, i wystawił je na pokaz, odniósłszy w nim triumf nad nimi.

Lecz ja nie jestem pierwszym i ostatnim, który to widzi, a jednak niewielu odnajduje tą drogę, bo niewielu słyszy „ten” głos.

Ew. Mateusza 7:14, Biblia Warszawska
A ciasna jest brama i wąska droga, która prowadzi do żywota; i niewielu jest tych, którzy ją znajdują.
Objawienie 3:20, Biblia Warszawska
Oto stoję u drzwi i kołaczę; jeśli ktoś usłyszy głos mój i otworzy drzwi, wstąpię do niego i będę z nim wieczerzał, a on ze mną.

Te wersety są bardzo często cytowane w kościołach podczas tzw. nabożeństw.
Jednak są interpretowane bardzo pobieżnie, bez wgłębiania się o co Jezusowi chodziło i kto to tak naprawdę powiedział, Jezus czy ktoś inny przez Jezusa się wypowiedział, i co miał na myśli to mówiąc, jak to wygląda w praktyce?

Żeby ludzie nie dociekali, władca tego świata potrzebował materialnych strażników swojego systemu, ludzi.
Ma do tego armię przetworzonych i zmielonych wyznawców różnych religii, tzw. nauczycieli, księży, pastorów, mnichów, lamów, rabinów, szamanów, uzdrowicieli, ascendowanych mistrzów, wzniesionych mistrzów, oświeconych mistrzów, „braci z kosmosu” itd. itp.
Oszustwo misterne tak, by ten, co szuka nie znalazł, a ten, co wydaje mu się, że znalazł nic już nie szukał i zachował status quo oraz bronił go wykorzystując do tego swoją pozycję w społeczeństwie.
Wielu zadowala się samym szukaniem.
Jak osioł, który chodził cały dzień i pod koniec dnia (życia) nigdzie nie doszedł:
Ewangelia Filipa 52.
Osioł chodząc wokół kamienia młyńskiego, przeszedł, stąpając, sto mil.
Kiedy go odwiązali ciągle znajdował się w tym samym miejscu.
Są ludzie, którzy dużo chodzą, lecz w żadnym kierunku się nie posuwają. Kiedy zatem nadchodzi dla nich wieczór, nie widzą ani miasta, ani wsi, do których szli. Nie poznali ani natury Stworzenia, ani Mocy (tzn. Boga-Ojca), ani nawet aniołów. Na daremno biedni się trudzili.

Poszukiwanie prawdy jest osobistą drogą i nikt za nas tego nie zrobi.
Szukać trzeba uczciwie i jest to poszukiwanie w samym sobie.
To wymaga odwagi i cierpliwości, otrzymuje je każdy, kto uczciwie chce poznać prawdę.

Ewangelia Filipa 105. Nie wszystkim tym, którzy posiadają ciało, udaje się poznać swoją Istotę. Ten, kto nie może poznać swej Istoty, nie może wykorzystać danych mu dla rozkoszy możliwości.
Jedynie ci, którzy poznali swoją Istotę, będą naprawdę zaznawać rozkoszy

Ewangelia Filipa 123. …Dopóki wnętrzności ciała człowieka są skryte, jest ono żywe. Jeśli zaś wnętrzności się obnażają i wypadają na zewnątrz, to wtedy ciało umrze.
Tak samo jest z drzewem: dopóki korzenie jego są ukryte, ono kwitnie, rośnie, wówczas zaś gdy korzenie te zostają obnażone, to usycha.
Podobnie jest z każdym przejawem istnienia w świecie, przy czym nie tylko w świecie materialnym, lecz i w skrytym. Dopóki korzeń zła jest ukryty — ono rośnie, jest mocne. Kiedy jest rozpoznane, zaczyna ono się otwierać. Gdy zaś ma rozcięty korzeń, to ginie.
Dlatego Logos mówi: „Topór już znajduje się u korzeni drzew! Jeśli korzenie nie zostaną rozcięte do końca, to rozcięte znów zarasta. Zatem topór należy wbić odpowiednio głęboko, aby wyrwać korzenie”.
Jezus zniszczył te korzenie w tym miejscu, gdzie działał. Poruszył również w innych miejscach.
Jeżeli chodzi o każdego z nas, to niech wcina się każdy w korzenie zła, które tkwią w nim i wyrywa je z korzeniami ze swej duszy.
Zło jednak może zostać wyrwane, dopiero gdy poznamy je. Jeśli zaś będziemy pozostawać w niewiedzy o jego istnieniu, to będzie dalej zapuszczać swoje korzenie w nas i pomnażać się w naszych duszach. Wówczas opanuje nas bez reszty i zostaniemy jego niewolnikami. Będzie ono zniewalać nas coraz to bardziej, zmuszając nawet do robienia tego, czego czynić nie chcemy, a tego, czego chcemy przymuszając nie czynić… Jest bowiem bardzo potężne, póki nie wiemy, że mamy je w sobie!
Dopóty dopóki istnieje ono działa.
Niewiedza o nim, to podstawa złego w nas.
Niewiedza prowadzi nas do zagłady.
Ci, którzy nie przekroczyli obszarów niewiedzy, nigdy nie zaistnieli jako (prawdziwi) ludzie, nie istnieją nadal i nie będą istnieć.

Mający zaś udział w prawdziwej wiedzy napełniają się Doskonałością w miarę tego, jak Prawda odsłania się przed nimi.
Bowiem prawda, podobnie jak i niewiedza, będąc ukrytą, spoczywa sama w sobie i dopiero gdy się odsłania i rozpoznaje — rozkwita będąc wysławiana.
O ileż potężniejsza jest ona niż niewiedza i błąd! Daruje Ona Wolność.
Logos powiedział: „Jeśli poznacie Prawdę, ona uczyni was wolnymi”.
Niewiedza to niewolnictwo.
Wiedza to Wolność.

Szukając Prawdy, odnajdujemy jej nasiona w samych sobie.
Kiedy zaś połączymy się z Nią, wówczas przyjmie nas do Pierwotnej Jaźni.

124. Będąc w posiadaniu przejawionych cząstek Stworzenia, odnosimy się do nich, jak do czegoś znaczącego i czczonego, do tego zaś, co ukryte przed naszym wzrokiem, jak do czegoś nikczemnego i pogardzanego.
Jednak rzeczywistość jest przeciwna: przejawione na tym świecie przedmioty są nikczemne i godne pogardy,
a te które znajdują się w świecie ukrytym przed nami, są znaczące i godne czci.

Tajemnice zaś Prawdy ujawniają się jedynie poprzez symbole i obrazy.

Dlaczego to widzę i piszę, jak to jest możliwe, przecież można wnioskować, zakładać, że ja sam należę do systemu, taki misterny plan w misternym planie.
Dlaczego to widzę i piszę?
Ponieważ:
Ewangelia Filipa 127
Tego, Kto poznał Światło (Ducha Świętego), nie zobaczą i nie mogą schwytać (duchy nieczyste). Żaden (z nich) nie będzie mógł takiego Człowieka dręczyć, nawet jeśli przebywa on jeszcze w świecie materii (w ciele). On poznał już Prawdę Sobą-Jaźnią. Jego Domem teraz jest eon Pierwotnej Jaźni. Jest Ona dla Niego — Doskonałego — otwarta w Światłości Świętego Dnia.

Kiedyś, kiedy sam siedziałem głęboko zakorzeniony w tym systemie i wyznawałem kodeks tego systemu, przez co miałem udział w depresjach, obsesjach, strachach, lękach. Szalone myśli mi przychodziły. Wtedy, z wielkim oporem, zacząłem słuchać Ducha, głos po głosie, z wielkim bólem wykorzeniałem przy pomocy Ducha z siebie te korzenie zła i wtedy, jak to się mówi, zapowiedziano mi przyszłość poprzez wersety z Biblii, które teraz jak się czyta, to są dla wielu niezrozumiałe, bo pisane w języku Ducha jakby archaiczne, ale pisane językiem obrazów i znaczeń. Pozwolę sobie, pod każdym wersetem, takie moje zrozumienie w skrócie dodać.

Psalm 91:1, Biblia Warszawska
Kto mieszka pod osłoną Najwyższego, Kto przebywa w cieniu Wszechmocnego,
(Są to 2 istoty, trzeba je poznać. Nie jest to Bóg, jak interpretują chrześcijanie. A mieszkanie z nimi, to podzielanie ich poglądów.)

91:2
Ten mówi do Pana: Ucieczko moja i twierdzo moja, Boże mój, któremu ufam.
(Kto podziela poglądy powyższych 2 istot, jest w zgodzie świadomościowej z prawdziwym Źródłem, zwanym Bóg, i dlatego nie ma konfliktu pomiędzy człowiekiem a Bogiem, konflikt wywołuje schizmy osobiste.)

91:3
Bo On wybawi cię z sidła ptasznika I od zgubnej zarazy.
(Kto zapoznał się z Jego kodeksem i działa wg tego kodeksu, widzi, ma wzrok, a ten uniemożliwia mu wpadnięcie w „dół”.)

91:4
 Piórami swymi okryje cię. I pod skrzydłami jego znajdziesz schronienie. Wierność jego jest tarczą i puklerzem.
(Jego kodeks gwarantuje zdrowie psychiczne, siłę ducha.)

91:5
Nie ulękniesz się strachu nocnego Ani strzały lecącej za dnia,
(Praktycznie drwię sobie z mocy i siły tzw. zła, wiem, mam świadomość, że to ja, dzięki Źródłu, tworzę swoją rzeczywistość.)

91:6
 Ani zarazy, która grasuje w ciemności, Ani moru, który poraża w południe.
(Zacytuję inną wypowiedź Jezusa z ewangelii Filipa, która wyjaśnia powyższy wers:
108. Człowiek święty jest cały święty, włącznie ze Swoim ciałem. Podany Mu chleb uświęca, jak i wodę bądź cokolwiek inne, co Mu się poda. Oczyszcza On to wszystko, a zatem czyż nie oczyści On również ciała?
Prawdziwie święty Człowiek staje się naturalnym uzdrowicielem.)

91:7
Chociaż padnie u boku twego tysiąc, A dziesięć tysięcy po prawicy twojej, Ciebie to jednak nie dotknie.
(Obserwuję „po lewicy” ludzi siedzących w depresji i pytają się mnie co biorę, że jestem radosny i mam siły. „Po prawicy” dumni i pyszni z podniesionymi głowami pędzeni w „przepaść”. Wolny jestem od Strachu i Pychy, nie dotyka to mnie, bo podzielam poglądy, wyznaję kodeks, gwarantujący życie świadome, jestem świadomym uczestnikiem tego życia.)

91:8
Owszem, na własne oczy ujrzysz I będziesz oglądał odpłatę na bezbożnych.
(Widzę skutki u innych, to co sieli to żną, umierają w obsesjach, zżerani przez raka zrodzonego z wyrzutów sumienia, akurat piszę o moim znajomym. Inni, jak nie wezmą prochów, to nie pogadam z nimi.
Jeden ze znajomych musi kilka razy dziennie brać prochy, to jakoś z nim pogadam, kiedy ustaje siła prochów, zamienia się w psychicznego inwalidę.)

91:9
Dlatego, że Pan jest ucieczką twoją, Najwyższego zaś uczyniłeś ostoją swoją,
(Po prostu jestem w zgodzie ze Źródłem i ufam mu. Pojąłem to, że On działa jak lustro.)

91:10
 Nie dosięgnie cię nic złego I plaga nie zbliży się do namiotu twego,
(Zasada lustra. Lustro, jak się uśmiecham, to pokazuje uśmiech.
Ci, co narzekają, otrzymują to, w co wierzą.
Wystaw język przed lustrem, lustro wystawi ci język.
Jest w Biblii taki werset, tylko nie pamiętam gdzie, że Bóg ostrzega, jakby wkurza się na Izraelitów, że mówią: „brzemię Pana, brzemię Pana …” i Bóg mówi do nich: nie mówcie tak, bo będę musiał tak wam zrobić. Jakby Bóg powstrzymuje sam zasadę lustra, tak jak mamy opis w Biblii wielkiego człowieka Bileama, gdzie Bóg powiedział, że zawsze robił to, co Bileam chciał, ale raz Bóg go nie usłuchał.)

91:11
Albowiem aniołom swoim polecił, Aby cię strzegli na wszystkich drogach twoich.
(Wielu nie wie, kto to są aniołowie. Zacytuję inne wypowiedzi Jezusa.
ew. Filipa 52 …Nie poznali ani natury Stworzenia, ani Mocy (tzn. Boga-Ojca), ani nawet aniołów…)

91:12
Na rękach nosić cię będą, Byś nie uraził o kamień nogi swojej.
(Przy takiej boskiej świadomości wszystko jest dostępne.)

91:13
Będziesz stąpał po lwie i po żmii, Lwiątko i potwora rozdepczesz.
(Zacytuję ew. Filipa 34: Świętym służą również złe moce. Oni są ślepi z powodu Ducha Świętego: myślą, że służą swoim ludziom, wtedy jak w rzeczywistości pracują na rzecz ludzi świętych.)

91:14
Ponieważ mnie umiłował, wyratuję go, Wywyższę go, bo zna imię moje.
(Zacytuję ew. Tomasza 48. Rzekł Jezus: „Jeśli dwaj zawrą pokój między sobą w tym samym domu, to powiedzą górze: ‚Posuń się!’, i ona się posunie”.
Umiłowanie to przestrzeganie kodeksu Źródła jako prawdy. To rodzi pokój, zgodę, harmonię, zestrojenie pomiędzy Bogiem a człowiekiem, skutkiem jest ŻYCIE wolne od niskich wibracji.)

Jestem świadomy świata, w jakim żyjemy, widzę głębsze poziomy całego systemu.
Nie wywołuje to we mnie ani strachu ani paniki.
Po prostu rozumiem, że żyję w takich warunkach.
Mam świadomość istoty nieśmiertelnej, zmieniającej tylko ubrania (ciała).
Przesiadającej się z jednego do drugiego modelu „pojazdu”.
Tzw. zło nie trwoży mnie ani nie kłopocze.
To, co teraz przeżywam tu na Ziemi, jest tylko etapem wieczności.
Nawet mnie to ekscytuje.
Podchodzę do tego tak, że chcę nasycić się tym życiem, ponieważ jestem świadomy, że nie zdarzy mi się już drugi raz taka okazja.
Nie będzie już takiego etapu rozwoju, przemiany energii.
Widzę ból, cierpienie, bezsensowną śmierć ludzi i jestem świadomy, że to nie koniec, nic nie ginie, tylko zmienia formy, przechodzi do innych wymiarów.
Żyję w tym świecie, widzę jego wielowątkowość i wielopoziomowość.
Jestem spokojny.
Ufam Źródłu.

W następnym wpisie opiszę szczegóły programu zniewolenia.

SYSTEMY OPERACYJNE

Doznałem przejścia z jednego systemu operacyjnego do innego.
Dzisiaj chcę opisać proces przejścia, ale najpierw chcę sięgnąć do odległej historii człowieka, który pod wpływem bardzo ciężkich doświadczeń postanowił pojąć i zrozumieć istotę życia.
Mówię o Henochu. Biblia bardzo skąpo o nim pisze. Chyba 2-3 zdania.
Z innych źródeł dowiedziałem się, że Henoch przeżył bardzo ciężkie doświadczenie i pod wpływem tego doświadczenia jego osobowość doznała trwałej przemiany.
Był to proces odczłowieczania się. Po jakimś czasie Henoch doznał takiej przemiany, że ziemia nie mogła go już dłużej gościć, ponieważ zdematerializował się.
Zostały po nim ciekawe notatki, w których mówi, że to, co pisze, pisze dla bardzo odległych pokoleń,  które nastaną po wiekach różnych doświadczeń i te pokolenia będą mogły pojąć i zrozumieć wiedzę tak, jak ją rozumują i pojmują niebiosa.
Inny człowiek opisany w Biblii, zwany Hiob, też doznał pod wpływem ciężkich doświadczeń przemiany osobowości.
Hiob wprost napisał, że Bóg Niebios otwiera ludziom uszy poprzez cierpienie.
On wybawia cierpiącego przez jego cierpienia i otwiera jego ucho przez utrapienie.
Księga Hioba 36:15

Ostatnio doznałem kolejnego w moim życiu wstrząsu.
Do tej pory każdy wstrząs podnosił moją świadomość i dodawał wiedzy oraz siły duchowej.
Po jednym z bardzo silnych wstrząsów doznałem takiej przemiany umysłu, że świat widzialny i ten ukryty za zasłoną naszych zmysłów zacząłem widzieć w głębszy sposób i opisałem tą przemianę w książce JA ZWYCIĘŻYŁEM ŚWIAT.
W ostatnim czasie dotarł do mnie inny ciężki wstrząs.
Chciałem sobie z nim poradzić narzędziami, jakie już opanowałem i nauczyłem się nimi posługiwać.
Jednak czułem się  niekomfortowo, jak zabierałem się do planowania usunięcia problemu.
Wtedy poczułem obecność istoty, która nagle się pojawiła i powiedziała do mnie:
„Nie zabieraj się do rozwiązania tego problemu tak, jak do tej pory zostałeś nauczony. Ten problem należy rozwiązać w inny sposób”.
No i obecność istoty zanikła.
Wiedziałem, że nie mogę rozwiązać znanymi środkami tej sytuacji, ale nie znałem innych, nowych środków i znalazłem się w sytuacji kryzysu.
Definicja kryzysu , jaką ja znam, to stan, w którym stare narzędzia do rozwiązywania sytuacji nie działają, a nowych jeszcze nie ma.
Usiadłem w skupieniu i wyciszeniu, nie pozwoliłem sobie na jakiekolwiek emocjonalne podejście do sprawy. Owszem, jak odległe chmury i podmuchy wiatru strach, obawa, lęk próbowały dotrzeć do mnie, i uruchomiły się podprogramy mówiące jak uciec od problemu, dające gotowe rozwiązania, ale dmuchawa mojego spokoju i zaufania Źródłu rozwiewała te stany energetyczne.
Nie utożsamiam się z emocjami obaw i lęków, traktuję je lekceważąco i jako szkodliwe.
Wyraźnie zrozumiałem, że kształcące mnie istoty nie chcą, bym działał tak, jak mnie kiedyś nauczyli. Te metody były dobre i właściwe, ale na tamtym poziomie wierzenia. Obecnie wiedziałem od nich, że Bóg nie reaguje na prośby i błagania, na to jest nieczuły.
Źródło reaguje na stan zrozumienia i wdzięczności.
Rozejrzałem się w spokoju, ciągle mając w koło siebie nawałnicę, którą powstrzymywałem świadomie. Wgłębiłem się w siebie i okoliczności, i zrozumiałem, że jestem w stanie kryzysu i stałem się wdzięczny Źródłu za tą sytuację. Odrzuciłem jako niedorzeczne wszelkie negatywne myślenie o ludziach, przez których znalazłem się w tej sytuacji. Zrozumiałem, że są oni narzędziem nieświadomym. Odrzuciłem wszelkie symptomy użalania się, zmęczenia psychicznego.
Byłem wdzięczny Bogu za te doświadczenie. Czułem się bezsilny i słaby, i przypomniało mi się wtedy, że On daje siły słabemu, a bezsilnemu moc w obfitości.

Księga Izajasza 40,29-31:

Zmęczonemu daje siłę, a bezsilnemu moc w obfitości. Młodzieńcy ustają i mdleją, a pacholęta potykają się i upadają, lecz ci, którzy ufają Panu, nabierają siły, wzbijają się w górę na skrzydłach jak orły, biegną, a nie mdleją, idą, a nie ustają.”

Z nastawieniem zrozumienia i wdzięczności poprosiłem Go o pomoc w tej sytuacji.
Wtedy zobaczyłem kilka osób wyglądających jak ludzie. Naradzali się i coś tam mówili.
W pewnym momencie usłyszałem takie zdanie i zrozumiałem je po polsku.
„Trzeba mu pomóc i to jeszcze dzisiaj.”
Powiedziałem znajomym rano o tym zdarzeniu.
Za kilka godzin pomogli mi wykładając bardzo szczegółowo fizykę duchową.
Poniżej opiszę, co mi pokazano i nie będę opisywał krok po kroku, bo zajmie to bardzo dużo czasu.
W skrócie.
Jak nici z teorii strun, funkcjonują na Ziemi systemy energetyczne zwane systemami wierzeń i ludzie się w nich poruszają. Zrozumiałem je jako systemy operacyjne, to sformułowanie do mnie najbardziej przemówiło tak, jak bardzo przemawia do mnie wszystko, co jest związane z programowaniem i siecią internetową.
Każdy energetyczny system wierzeń zawiera w sobie pewną amplitudę zachowań zapisanych w programach, podprogramach i podtrzymywany jest przez aplikacje.
W praktyce wygląda to tak, że w podstawowych systemach energetycznych posługujemy się kilkoma procentami mózgu, ciało reaguje w odpowiedni sposób na zakres temperatur, na infekcje, bakterie, a nasz zestaw wierzeń jest jak język o pewnym dialekcie i akcencie.
Wszyscy, będący w tym systemie energetycznym, wierzą w pewnym zakresie, na jaki ten system pozwala, reagują na bodźce zgodnie z tym systemem. Posługujemy się prawie taką samą modą, wierzymy w te same poglądy, wyznajemy te same teorie w różny sposób. Zwróćcie uwagę jakie poglądy mają młodzi, w średnim wieku, emeryci. Wszystko działa w jakimś zakresie. Pilnują tego stworzone przez pewne istoty programy i podprogramy oraz uaktualniające aplikacje.
Dlatego nie ma spokoju, jest walka o przetrwanie. Zmagają się narody, zawarte unie, grupy itp.
To jest system przetrwania, który głosi swoje poglądy.
Pewne programy są odpowiedzialne za muzułmanizm i pilnują, by wyglądał tak jak wygląda, inne programy za chrześcijaństwo, inne za inne religie, wierzenia, inne za rasizm, następne za stosunki międzyludzkie, kobieta- kobieta, mężczyzna-mężczyzna, kobieta-mężczyzna. Stąd tzw. walka o równouprawnienie, wolność i swoboda w związkach itp. itd.
To tylko uszczknięcie, przelotne wejrzenie w ten system przekonań.
Zobaczyłem pionowe jakby rury i każda rura to energetyczny system wierzeń.

systemy wierzeń 2

Rur było dużo, rura pionowa, przerwa i obok równolegle biegła druga rura i potem następne.
Co jakiś czas rury były połączone ze sobą.
Można było przejść z jednej rury do drugiej, a po pewnym odcinku, przebytym w drugiej rurze, było połączenie z trzecią rurą i tak samo z następnymi.
Kiedy zobaczyłem ten system różnych energetycznych wierzeń, przypomniały mi się słowa zapisane w Biblii o skrzyżowaniach, na których jest głupota i mądrość (Jezus), i głupota nawołuje: idź dalej drogą, jaką idziesz, a mądrość nawołuje: zejdź do mnie, wejdź na moją drogę, poznasz nowe możliwości, które dadzą ci nową siłę.
Kilka tysięcy lat temu, obrazowo dla tamtych pokoleń, zrozumiale na ich poziomie przedstawiono im przejście z systemu energetycznych wierzeń do następnego systemu energetycznych wierzeń, mówiąc o rozdrożu i skrzyżowaniach.
Wdzięczność Ojcu za wszystko, wypływająca ze zrozumienia spowodowała, że przeszedłem z jednego sytemu operacyjnego do innego, bardziej rozbudowanego, silniejszego o większych możliwościach.
Wtedy przypomniały mi się słowa wypowiedziane przez Jezusa:
„dana mi jest wszelka władza na niebie i ziemi”
.
Przypomniało mi się, że napisano o Jezusie, że:
„wzrastał w łasce u Boga”.

Teraz zrozumiałem, że doświadczał każdy system po systemie i przemieszczał się z jednego systemu do następnego, aż osiągnął poziom doskonały.
Przypomniało mi się, jak Jezus mówił o tych systemach jako o drogach i że jest droga, na którą niewielu wchodzi.
Przypomniały mi się wersety z Biblii, w których Bóg mówi, że poprowadzi nas nowymi drogami, ścieżkami, jakimi jeszcze nie chodziliśmy, a ciemność obróci w jasność.
Mój umysł dostawał nowe bodźce, co chwilę coś mi się przypominało. Z doświadczenia wiedziałem, że ktoś jest przy mnie i ma kontakt z moim umysłem, i wybiera z pamięci różne sytuacje, jakie pasują do tej chwili. Ktoś mnie wtedy uczył w ten sposób, przypominając mi co chwilę, odpowiednio do mojego tempa przyswajania i zrozumienia.
Poprzez zrozumienie i wdzięczność wszedłem w inny, nieznany mi system energetycznych wierzeń. Ja to nazywam bardziej rozbudowany system operacyjny.
Zorientowałem, że coś się stało. Przyglądałem się sobie co się dzieje.
Zastanawiałem się czy doznałem nowego rodzaju świadomości.
Widziałem, że już nie patrzę na świat jak kilka godzin temu. Wiedziałem, że coś się zmieniło, ale nie wiedziałem co.
Zwróciłem się do istot ukrytych za naszymi zmysłami i zobaczyłem ich zadowolenie.
Zapytałem co się dzieje, co się stało, dlaczego są zadowoleni?
Usłyszałem, że poprzez kryzys cel został osiągnięty i doszło do trwałych zmian, aktywował się inny system wierzeń we mnie, bo w niego wszedłem, i mam obserwować, co się dzieje, bo potrzebuje on kilka dni na rozprzestrzenienie się.
Obserwowałem i zdałem sobie sprawę, że reaguję inaczej na świat, ludzi, Ziemię.
Myślałem, że to nowy rodzaj świadomości, ale usłyszałem, że jest to system energetyczny, który się rozprzestrzenia we mnie i ciało, i umysł reagują na niego, i stąd taka reakcja na wszystko.
Nie mam w sobie konfliktów. Ciało mnie nie zawodzi. A umysł współpracuje ze świadomością.
Ja, jako przewoźnik duszy, mam jeden cel, jak na razie, eksplorować ten nowy dla mnie system wierzeń.
Inaczej patrzę na problemy, na świat, na ludzi. Pojawiła się świadomość, że wszyscy jesteśmy z Jednego i wszyscy jesteśmy równi, różnimy się doświadczeniem i systemem energetycznym, w jakim jesteśmy obecnie.
Stałem się bardziej wyrozumiały, to reakcja wypływająca ze zrozumienia.
Obserwuję energetykę tego systemu.
Wiem, że niedługo będzie następne połączenie z następnym systemem i przeskoczę do następnego systemu, a tam są nowe możliwości i siły.
Jak to Jezus powiedział: jeśli zjecie coś trującego, nie zaszkodzi wam, jeśli będę w tobie trwał, powiesz górze przesuń się i się przesunie, wszystko będzie wam posłuszne.
Byli już tacy, co weszli w różne systemy wierzeń.
Eliasz panował nad pogodą, na odległość widział co planują w zamknięciu wrogowie, tak zwane RV, co Amerykanie stosowali w Iraku, używając ludzi o pewnych zdolnościach do widzenia na odległość i wykrywania instalacji obronnych. Rozmnożył oliwę, sprawił, że utopiona siekiera sama wypłynęła na powierzchnię wody. Ożywił zmarłe dziecko.
Przemieszczał się w takim systemie wierzeń, że już nie mógł po prostu umrzeć, został żywcem zabrany z Ziemi.
Inni, trzej przyjaciele Daniela, żyli w takim systemie wierzeń, że byli odporni na ogień i kiedy ich chciano spalić publicznie, zademonstrowali zrozumienie i wdzięczność Bogu i ci, co ich wrzucali w ogień sami się spalili, a oni chodzili w ogniu, aż król się wystraszył.
Wg tradycji apostoł Jan był nie do zabicia, więc uwięziono go i oczekiwano aż naturalnie umrze. Wyższe systemy wierzeń dają nieprzeciętne możliwości.
Uzdalniają do bycia niepodatnym na czas i materię.
Jezus nazwał je drogami.
Kiedy przeszedłem do następnego systemu, od razu tego samego dnia problemy, które spowodowały kryzys ustały. Jakby celowo się pojawiły, by wprowadzić mnie w pewien określony stan, w którym aktywuje się coś, co ma mnie przerzucić do następnego systemu, bo akurat właśnie teraz na drodze tego systemu doszedłem do skrzyżowania, do drogi, łącznika z innym systemem.
Jak mi powiedzieli:
„ważne, że doszło do trwałych zmian. To nie są zmiany świadomości. To jest przemieszczenie się w systemie energetycznych wierzeń, które oddziałują na świadomość i umysł. Dalej obserwuj jak będzie reagował twój umysł na nowe środowisko i ucz się. Eksploruj nowy system wierzeń”.

Dodatkowe informacje.
Po kilku godzinach od napisania tego wpisu siedziałem i słuchałem muzyki WM.
Zaobserwowałem, że inaczej odbieram tą muzykę.
Uruchamia we mnie procesy przemieszczania się, jak to WM mówią, w meta-wymiary.
Zobaczyłem kobietę z dzieckiem, z innej planety, która musi opuścić swoje miejsce zamieszkania i jest zdezorientowana, nie ma gidzie się udać. Wtedy pojawiła się we mnie troska o nią, jej los mnie głęboko zainteresował.
Potem miałem co chwile przeskoki do różnych światów, w różne sytuacje. Widziałem szczegółowo pomieszczenia, osoby i ich bieżące sprawy. W mig rozumiałem ich klimat.
Zapragnąłem w ciszy medytować i skupić się na tych sytuacjach, by przedłużyć ich czas trwania.
Teraz miałem doznania trwające do minuty i potem przeskoki do obecnej mojej rzeczywistości.
Siedząc w ciszy, zadałem pytanie: co się dzieje, dlaczego mam taki natłok przeskoków do meta-wymiarów.
Dostałem odpowiedź:
„Nowy system sprawdza poprawność działania połączeń oraz twoje reakcje na pewne sytuacje, by ocenić twój obecny status”.

Na drugi dzień rano, po napisaniu tego wpisu, zanim jeszcze go opublikowałem, otworzyłem stronę WM i przeczytałem o Wierzeniach i ich Systemach Energetycznych.
Byłem zaskoczony zbliżonymi doświadczeniami.
WM opisują dokładnie procesy i nawet głębiej wchodzą w temat.
Polecam przeczytać.
Wystarczy kliknąć  Wierzenia i ich Systemy Energetyczne.

 

MATERIALNI SYNOWIE BOGA

Usiądźcie wygodnie i zrelaksujcie się, kawa, herbata itp. 🙂

Temat UFO i kosmitów jest coraz powszechniej poruszany.
Powoli przyzwyczajamy się do świadomości, że nie jesteśmy sami w kosmosie.
Powstaje pytanie: kim są kosmici?
Jakie mają nastawienie do nas?
Czy są wobec nas przyjaźni czy wrodzy, a może obojętni?
Badacze UFO doliczyli się 23 gatunków istot z kosmosu, jakie obecnie odwiedzają Ziemię.
Różnią się wzrostem i wyglądem, a także technologiami, jakimi się posługują.
Mają wobec nas różny stosunek.
Porywają, robią bolesne doświadczenia lub tylko obserwują.
Widać wyraźnie, że poszczególne gatunki obcych nie współpracują ze sobą, ale z jakiegoś powodu wszyscy interesują się Ziemią i jej mieszkańcami.

Tak jak wcześniej pisałem, duchowe istoty, z jakimi uzyskałem kontakt, pokazały mi, że są 3 gatunki istot żywych. Najwyższy rodzaj to Duchy potem istoty duchowo-materialne z przewagą ducha i materialno-duchowe z przewagą materii.
Wszystkie rodzaje są synami Boga.
Kosmici zaliczają się do istot materialno-duchowych, tak jak my ludzie.
Wyraźnie widać, że stoją na zdecydowanie wyższym poziomie technicznym i naukowym.
Istoty materialno-duchowe kiedyś przebywały na Ziemi pośród ludzi, którzy ich postrzegali jako bogów.
W Biblii mamy zapisane takie zdarzenie z początków dziejów człowieka rozumnego.

1 Księga Mojżeszowa
6:1  A kiedy ludzie zaczęli rozmnażać się na ziemi i rodziły im się córki,
6:2  Ujrzeli synowie boży, że córki ludzkie były piękne. Wzięli więc sobie za żony te wszystkie, które sobie upatrzyli.
6:4  A w owych czasach, również i potem, gdy synowie boży obcowali z córkami ludzkimi, byli na ziemi olbrzymi, których im one rodziły. To są mocarze, którzy z dawien dawna byli sławni.

Jest tutaj mowa o tym, że synowie boży zobaczyli ludzi rozmnażających się i że córki ludzkie są piękne, więc zaczęli uprawiać seks z ziemskimi kobietami, mieszali w genach, skutek – narodziny olbrzymów.
Potem synowie boży zostali odwołani z Ziemi.
Wszelkie podania na całym świecie mówią o tym, że na całej Ziemi w jednej chwili odeszli wszyscy bogowie. Jak na gwizdek, wszyscy opuścili Ziemię.
Teraz już nie są skorzy do kontaktowania się z człowiekiem, na taką skalę jak kiedyś.

Ziemia została nadana przez Boga ludziom, a nie kosmitom.
Ci, co przekroczyli granice prawa niebios, zostali odwołani, osądzeni, a pozostali są trzymani w więzieniach niebios. Widziałem te więzienia, nie mają krat, ani cel, to więzienie, gdzie strażnikami są apatia, bezsens, tępota umysłu, głupota, brak rozumu, otępienie zmysłów, paraliż duchowy itp. Jest to rejon o specjalnej atmosferze, gdzie ci, co przebywają tam, są jakby odurzeni jakimś środkiem odbierającym rozum i zmysły.

List Judy 1:6, Biblia Warszawska
Aniołów zaś, którzy nie zachowali zakreślonego dla nich okręgu, lecz opuścili własne mieszkanie, trzyma w wiecznych pętach w ciemnicy na wielki dzień sądu;

W innym miejscu Biblii, w księdze Joba mamy taki zapis:

Księga Joba 9:9, Biblia Warszawska
On stworzył Niedźwiedzicę, Oriona, Plejady i Gwiazdozbiór Południa.

Są to miejsca, mieszkania tzw. kosmitów.

Księga Joba 38:31, Biblia Warszawska
Czy możesz związać pęk Plejad albo rozluźnić pasek Oriona?

Ten sam werset w innym tłumaczeniu brzmi:
„On związał pęk Plejad i pasek Oriona”, a w jeszcze innym tłumaczeniu tak brzmi:
„Czy potrafisz jak Ja uwiązać słodkie wpływy Plejad lub rozluźnić sznury Oriona?”

Czyli ukrócił, ograniczył działanie mieszkańców Oriona i Plejad.

Co jakiś czas obserwuję tzw. channelingi i głównymi istotami, które się kontaktują przez channelingi są mieszkańcy Plejad i Oriona, tak przynajmniej sami o sobie mówią.
Przemawiają przez channelingi do ludzi bardzo słodko, grzecznie i miło, przyjacielsko i bratersko.
Ich głos jak głos syren, usypia czujność.

Inkowie źle odczytali swoje przepowiednie i stracili czujność, kiedy biali ludzie przybyli do nich.
Kosmici zapowiadają swój rychły powrót na Ziemię.
Z Biblii, z księgi Daniela i Habakuka wynika, że wrócą jako siły inwazyjne, ale powstanie człowiek, który stanie się liderem światowym i pokona wojska niebios.

Księga Daniela 8:10, Biblia Warszawska
Wielkością swoją sięgał aż do wojska niebieskiego i strącił na ziemię niektórych z wojska i z gwiazd, i podeptał ich.

Dzięki temu sukcesowi uzyska nieograniczoną władzę na Ziemi. Wszystkie rządy oddadzą mu władzę, gdyż on uratuje ludzkość przed atakiem z kosmosu, pokona materialno-duchowe istoty.
Jednak źle skończy, ponieważ rozpędzi się i zaatakuje wyższe istoty, duchy.

W jakiś sposób ludzie już opracowali metodę strącania UFO na ziemię.
Oglądałem film na YouTube (niestety nie mogę odnaleźć link).
Film dokumentalny. Narratorem był człowiek, który uczestniczył w akcji strącenia UFO, jaką przeprowadziły odpowiednie nieokreślone służby dysponujące nowoczesną bronią energetyczną.
Opowiadał, że celowo śledzili pojedynczy obiekt UFO od jakiegoś czasu i w dogodnej sytuacji użyto broni elektromagnetycznej. Na filmie widać wyraźnie jak świecący dysk pikuje lotem koszącym w ziemię, uderza i widać wyraźnie, że piloci próbują opanować pojazd. Po pierwszym uderzeniu odbijają się i wznoszą się w górę z wielkim trudem. Oglądając ten film, wręcz czułem myśli istot pilotujących ten pojazd. Ludzie po raz kolejny użyli broni i widać, że już piloci pojazdu UFO nie mogą go opanować i rozbijają się widowiskowo o ziemię. Narrator opowiada, że dzięki tzw. wypadkom UFO, po latach badań, naukowcy doszli do wielu rewolucyjnych odkryć technologicznych, dzięki którym nie jesteśmy już bezbronni wobec ewentualnej inwazji obcych. Jednak ci ludzie są trzeźwo myślący i mówią, że tak naprawdę to nie znamy potęgi obcych, że strącenie statku to sukces, ale nie wiadomo jaką bronią obcy się posługują i może okazać się z czasem, że możemy nie poradzić sobie z bardziej zaawansowaną potęgą.
Ci, co mnie znają i czytają regularnie wpisy nie powinni się niczego obawiać, ponieważ wiem, że ponad obcymi są wyższe istoty, które są życzliwie nastawione do ludzkości i na pewno, w sposób nie ujawniający ich samych, wywrą na ludzkość wpływ i ludzkość da sobie radę z tymi, którzy nie szanują życia pod każdą postacią.

Widzę, że ras synów Boga jest dużo i nie wszystkie stoją na wysokim poziomie duchowym i materialnym.
Czasami odnoszę wrażenie, że my ludzie w pewnej dziedzinie duchowości jesteśmy bardziej inteligentni niż tzw. obcy, jest to skutek planu Boga, o którym mówił Jezus Chrystus, jak był na Ziemi. Wtedy powiedział, że sławi Ojca za to, że prostakom (czyli nam) objawił coś, co zakrył przed mądrymi i roztropnymi (czyli wyższymi istotami). Ogólnie widzę, że Ojciec nie tylko daje życie roślinom, zwierzętom, reguluje cały system, ale także rękoma ludzkimi, posługując się człowiekiem, doświadcza swoich pozostałych, bardziej rozwiniętych, synów.
Objawia swoje oblicze, karci i smaga swoich synów niebios.
On, w sposób sobie tylko wiadomy, umie się zakamuflować i nikt nie jest w stanie Go zauważyć poza tymi, którym On będzie chciał dać się zobaczyć.
Wiem, że za wieloma wypadkami UFO stoi Bóg Ojciec, bo wie, że my ludzie, dzięki Jego mądrości i zrozumieniu, dojdziemy do poznania technologii kosmitów i dzięki temu możemy, w razie agresji, stawić im czoła.

W ten sposób Bóg reguluje siły i pomaga nam, więc nie mamy prosić Go o pomoc, tylko dziękować, że nam już jej udziela. A to, że nie widzimy Go, to nie jest takie ważne. Nie widzimy Go, bo jesteśmy na za niskim poziomie duchowym. Wg słów Jezusa, Boga mogą oglądać tylko Jego synowie o „czystym sercu”, czyli czystym umyśle, wolnym od ciemnych intencji, ego, niewiary, strachu, lęku itp. Umyśle, w którym mieszka świadomość synostwa Boskiego. Ale o tym świadomym synostwie opiszę w następnym temacie.
Wracając, w Biblii mamy zapisane, że bez woli Ojca nawet wróbel nie spadnie na ziemię.
Czyli wolą Ojca było, by uległy awarii statki obcych i by ludzkość zrobiła w ten sposób skok technologiczny. Potrzebujemy jeszcze rozwoju duchowego, by umieć poradzić sobie z tymi nowymi technologiami.

Opisuję to, ponieważ miałem niedawno pewne zdarzenie, kontakt z istotami materialno-duchowymi i, gdyby nie mój przewodnik, boski Duch, nie wiadomo jakby dla mnie to doświadczenie się skończyło.
Znalazłem się za moim miastem, na odludziu, łąki i gęste lasy. Godzina 3 nad ranem.
Jechałem samochodem po wertepach i chaszczach. Zatrzymałem się, ponieważ przede mną stanęły 3 osoby mocno oświetlone od tyłu przeraźliwym światłem. Wyszedłem z samochodu, mam bardzo silne oświetlenie, bo samochód służy do off roadu. Oni świecili w moim kierunku, a ja w ich kierunku słałem silny snop światła tak, że aż raził. Mam w samochodzie potężne reflektory. Kiedy zatrzymałem się i wysiadłem, samochód sam zgasł i zgasły jego światła. Teraz tylko oni we mnie świecili. Zaczęło do mnie docierać, że sytuacja staje się nierówna, oni mają przewagę, jakoś zgasili mój samochód i wyłączyli reflektory, które działają nawet jak kluczyk ze stacyjki jest wyjęty, ponieważ mają oddzielne zasilanie.
Nagle zacząłem odczuwać jakby prąd mnie raził, jakiś taki nie za mocny, ale kopał, jakby szczypał milionami igiełek i w mózgu poczułem przeciążenie, ale wtedy mój osobisty przewodnik odezwał się do mnie i powiedział mi:
„Spójrz na tego po twojej lewej stronie, zobacz co on ma w ręce”.
Od ich światła było bardzo jasno i zdołałem zobaczyć, że jeden z nich w ręce trzymał jakby metaliczny spłaszczony dysk o średnicy 6-8 cm i lekko pocierał palcem o niego.
Wtedy mój przewodnik kontynuował:
„To jest urządzenie, które wytwarza silne pole energetyczne. On reguluje moc tego pola umysłem. Jego umysł uruchamia te urządzenie i reguluje jego moc oraz wyłącza go. On to wszystko robi umysłem.
Oni zostali stworzeni tak samo jak wy i posiadają mózgi podobnie działające, więc na tym poziomie świadomości, co cię nauczyłem, powinieneś, jeśli zachowasz spokój, poradzić sobie z nimi i zablokować ich umysł, przerwij ich połączenie z tym urządzeniem, zakłóć pracę tego urządzenia tak jak cię uczyłem”.

Wtedy zmieniłem swoją świadomość i stworzyłem opór i działanie prądu osłabło.
Wtedy poznałem myśli jednego z nich. Jakby pomyślał sobie: „ten człowiek jest jakiś odporny na ten zakres, więc wzmocnię sygnał”.
Kiedy wzmocnił sygnał, wtedy ja wzmocniłem zakres świadomości. Skupiłem się na synapsach w ich mózgach tak, że zakłóciłem pracę synaps i tym sposobem sygnał został zakłócony, więcej, w jakiś trudny mi do wyjaśnienia sposób ja zacząłem wpływać na ich umysły. Wiedziałem co robić i jak. Wtedy pozostali dwaj przybysze zorientowali się, że ten jeden nie daje sobie ze mną rady i dołączyli do niego. Nic nie poczułem, żadnej wzmożonej siły, ale za to kiedy oni zwarli siły umysłowe, by zadziałać paraliżująco na mój umysł, wtedy nagle coś błysnęło na ułamek sekundy. Jakby ze mnie światło błysło.
Wtedy oni nagle znieruchomieli, poczułem falę silnego zaskoczenia, potem zdziwienia, szoku i szybko narastające uczucie strachu, jaki ich przeszył. Oni po prostu w pośpiechu uciekli.
Kiedy wróciłem do domu i skupiłem się na wydarzeniu, mój opiekun powiedział mi, że oni stali się już za bardzo nachalni i niebezpieczni dla mnie, więc na ułamek sekundy im się objawił. Wytłumaczył mi, że oni ani go nie czuli ani nie widzieli, ponieważ on posługuje się większą duchową techniką i oni, pomimo swojego zaawansowania, nie są w stanie w żaden sposób wykryć obecności duchów.
Pokazał im się, ponieważ oni po prostu boją się duchów i unikają ich. Ich strach przed duchami nie jest taki jak nasz. Ich ma logiczne uzasadnienie. Oni zdają sobie sprawę, że duchy są istotami wyższymi i zdecydowanie potężniejszymi w sile i mocy materialnej i duchowej od nich.
Przez prawie dwa tygodnie zastanawiałem się nad tym zdarzeniem. Dlaczego oni boją się ducha.
Najbardziej trapił mnie stosunek ducha do nich.
Podczas całego zdarzenia widziałem, że duch jest wobec nich szorstki. Patrzył na nich jakby z pogardą. To było bardzo dziwne wrażenie takiej bezwzględności wobec nich. Nie potrafię tego opisać. Duch ich tolerował, ale nie chciał nawiązać z nimi kontaktu.
Po dwóch tygodniach, kiedy nad tym zastanawiałem się w każdej wolnej chwili, duch powiedział do mnie tak:
„widzę, że trapi cię mój stosunek do tych istot. Po prostu oni zawiedli nasze zaufanie, jakie w nich pokładaliśmy. Zostali pozostawieni samym sobie. Próbują się ratować wg własnych możliwości. Jest plan, by im pomóc, ale nie teraz. Teraz jesteśmy zainteresowani pomocą dla was ludzi.”

To zdarzenie wiele mi pokazało i zmieniło moje postrzeganie otaczającego nas świata.
Tak samo istoty duchowe pozostawiły na pastwę ludzkości naród izraelski, kiedy ten zawiódł oczekiwania wobec nich, nadzieje i plany, jakie miały istoty duchowe.
My jesteśmy duchami mieszkającymi i związanymi bardzo z ciałem. Nad nami są istoty z przewagą duchową, posiadające ciała, jakie my w następnym życiu będziemy mieć. Ciała bez obiegu krwi i układu nerwowego, trawiennego i oddechowego. Boskie ciała, takie same, jakie uzyskał Jezus po swoim zmartwychwstaniu. Jednak duchy są to istoty, które pozbyły się wszelkiego ciała. Duchy stoją na wyższej pozycji niż istoty duchowo-materialne i jak my i kosmici materialno-duchowe.
Duchy charakteryzują się potężną wiedzą, posługują się niepojętymi technikami, są bardzo miłe, sympatyczne, towarzyskie i posiadają, wręcz promieniują, miłością, ale są bardzo rozsądne i mądre, i dlatego umiejętnie posługują się także sprawiedliwością.
To jest wysoka szkoła posiadać miłość i sprawiedliwość. Obie są sobie przeciwstawne.
Miłość łagodzi sprawiedliwość, a sprawiedliwość chłodno kalkuluje, ocenia i wydaje werdykt, sprawiedliwość bez łagodzącej miłości jest bezwzględna.
Widzę, że rodzina jest wielka no i stosunki w rodzinie są różne.
Jesteśmy najmłodszym bratem, jeszcze płaczemy i smarkamy podczas płaczu, więc nie można wymagać od nas mądrości działania. Tamci są na wyższym poziomie poznania i technologii, i stosunek duchów do nich już jest bardziej wymagający.
Ich techniki myślowe w ogóle nie przypominają naszych.
Duchy są nie tylko miłosierne i sprawiedliwe, ale też uczciwe.

Prawo niebios mówi:

Ew. Łukasza 12:48, Biblia Warszawska
Lecz ten, który nie znał, choć popełnił coś karygodnego, odbierze niewiele razów. Komu wiele dano, od tego wiele będzie się żądać, a komu wiele powierzono, od tego więcej będzie się wymagać.

Te prawo to ich filozofia. To prawo tyczy się nas, na naszym prymitywnym poziomie, i także mieszkańców niebios, na ich poziomie.
Każdego, odpowiednio do siły duchowej.
Jedna gigantyczna wielopoziomowa szkoła życia.

MESJASZ i CELE MISJI

Ten wpis jest kontynuacją poprzednich wpisów, które razem tworzą bardzo skrótowy opis dziejów świata.
Linki do poprzednich wpisów wg kolejności to: DZIAŁO FOTONOWE SYSTEM ADMINISTRACJICIEMNOTA OŚWIECENIENARÓD WYBRANY PRAWDA CZY FAŁSZ?

Na Ziemi, w izraelskiej wiosce Betlejem, rodzi się Jezus, pierworodny syn Marii i Józefa. W rzeczywistości jest to syn pierworodny Boga Stwórcy. Jest to Jego już ostatnia, siódma misja doświadczeniowa na stworzonych przez siebie światach. Ta ostatnia misja jest szczególna. Poprzednie 6 były to inkarnacje w dorosłe ciała istot stworzonych na różnych 6-ciu światach rozwojowych. Przybywał w ciele dorosłego osobnika i po wykonaniu misji odchodził.

Tym razem, z pewnych powodów, warunki były inne. Uzgodniono w radach najwyższych niebios, że Syn narodzi się w ciele niemowlaka tak samo, jak rodzą się dzieci ziemskie i będzie dorastał pozbawiony prerogatyw Stwórcy, biblijnie mówiąc: bez mocy i chwały niebios. Ustalono, że nie będzie miał świadomości swego pochodzenia, kim jest, ani wiedzy niebios. Ma sam dojść do poznania tego kim jest, sam nawiązać kontakt z niebiosami i wszelkimi istotami domen niebiańskich, a przede wszystkim nawiązać kontakt z Ojcem w Niebiosach. W ten sposób ma pokazać ludziom drogę oraz udowodnić im, że przy pewnym rodzaju świadomości, możliwe jest osiągnięcie z nizin wysokiego Nieba. Jego misja to odkryć Ojca i objawić światu, że Ojciec jest dobry i kocha wszystkich ludzi, i że wszyscy ludzie są Jego dziećmi. Objawić i ostrzec, że wszelkie inne myślenie na temat Boga i pochodzenia ludzi jest bezsensowne, i nie ma podstaw prawdy, a skutkiem takiego poglądu jest zadawany samemu sobie ból śmierci duchowej, inaczej samookaleczenie, nie mające żadnego związku z pokorą czy uniżeniem. Jego misją jest wykonywanie woli Ojca aż do końca życia na Ziemi, bez względu na to, jaki on będzie.

Była to już siódma i ostatnia misja Syna Boga, która miała osądzić bunt Lucyfera, udowodnić, że idea Lucyfera nosi znamiona śmiertelnej choroby duchowej oraz udowodnić, że On Syn Boga nie jest samozwańczym królem, ale w pełni może sprawować tą rolę, ponieważ we wszystkim jest doświadczony. Dlatego Jezus na krzyżu zawołał w ostatniej chwili swojego życia: „WYKONAŁO SIĘ”, po prostu dokonał siódmego obdarzenia światów, jakie sam stworzył, a siódme, ostatnie obdarzenie sobą dokonał na Ziemi, gdzie bunt zasiał największe spustoszenie.

Jezus swoją postawą udowodnił, że jest możliwy kontakt człowieka z Bogiem na zasadzie miłości Ojciec – syn. Pokazał ludziom drogę do Ojca, objawił Jego prawdziwy charakter i pokonał wszelkie trudności, zwyciężając w ten sposób świat kłamstwa.
Zanim tego dokonał, narodził się jako normalne dziecko i dorastał jak wszyscy chłopcy. Jego wewnętrzna natura zadawała mu wiele pytań na temat życia, sensu istnienia, poznawał mechanizmy wszechświata i świata, w jakim żył. Podstawą  rozwoju okazał się okruch Ducha Boga, jaki każdy człowiek posiada w sobie. Nawiązał kontakt z tym Duchem i prowadzony w umyśle przez tego Ducha, przez kolejne lata, pojął istotę i sens życia, przyrodę i jej naturę, stąd np.: znał zwyczaje ryb i wiedział gdzie i kiedy łowić ryby. We wszelkiej wiedzy był bardzo wnikliwy i bystry. Bardzo dobrze znał się na stolarstwie, produkcji łodzi, gospodarce itp. Jednak najbardziej korzystną dla nas wiedzą była Jego wiedza na temat świata duchowego, z którego pochodzimy, a z którym straciliśmy kontakt i pogrążyliśmy się w ideę niewolnictwa i bezprawia. Jezus wzrastał w poznawaniu świata i swojej tożsamości. Aż do czasu, kiedy pojął w pełni i uświadomił sobie, że jest Synem Boga i wtedy zaczął rozpoznawanie swojej misji. Mamy to zapisane w Biblii w bardzo skrótowej formie:

Ew. Łukasza 2:52, Biblia Warszawska
Jezusowi zaś przybywało mądrości i wzrostu oraz łaski u Boga i u ludzi.

Wszyscy późniejsi ludzie, jakich spotkał w ostatnich dniach swojego życia, byli to jego bliscy lub dalsi znajomi, z jakimi się zapoznał właśnie na tej drodze rozwoju. Annasz i Kajfasz byli jego kolegami, znajomymi z dzieciństwa. Kobieta przyłapana na cudzołóstwie była jego dawną koleżanką, a jej mąż stręczyciel jego kolegą, z którym razem bawili się w dzieciństwie na podwórku. Rzymski setnik i kilku innych rzymskich urzędników rozpoznało w nim mądrego młodzieńca, który kilka lat wcześniej, przebywając w Rzymie, zaciekawił swoim sposobem patrzenia na życie wielu obywateli tego miasta oraz przyjezdnych kupców, którzy zapraszali go do swoich miast.

Jezus przebył drogę, jaką potem szli, po Jego zmartwychwstaniu, apostołowie i odnosili sukcesy, ponieważ wiele lat wcześniej miastami tymi poruszył Jezus, zwany młodym uczonym, który przemawiał publicznie do ludów w tamtejszych amfiteatrach i miejscach publicznych rozważań i ożywił w tych ludziach pragnienie poznania Boga jako Ojca. Heroda znał osobiście, ponieważ Jego ziemski ojciec Józef zginął w wypadku na budowie Heroda. Jezus jako młodzieniec, teraz głowa rodziny, negocjował z Herodem warunki odszkodowania za śmierć Józefa. Rozmowa z Jezusem wywarła wtedy na Herodzie ogromne wrażenie. Ten to Herod wiele lat później, kiedy aresztowano Jezusa jako złoczyńcę,  był bardzo ciekaw Jezusa i chciał z nim rozmawiać, ale się zawiódł, Jezus już nie był skory do rozmowy, milczał.

Kiedy Jezus zaczynał publiczną działalność, objawiającą Boga jako Ojca, a ludzi jako Jego synów, ta nauka była z jednej strony przez prosty lud przyjmowana jak balsam na ranę, a z drugiej strony przez religijnych uczonych jako bluźnierstwo.

Powszechnie uważano, że istnieje grzech pierworodny, zmywany, przebaczany przez Boga, kiedy człowiek składa krwawe ofiary ze zwierząt. Prorocy jak Ezechiel, Izajasz, Jeremiasz itd. mówili, że to nie ma żadnego znaczenia przed Bogiem. Potem przyszedł Jan Chrzciciel, głoszący przebaczenie grzechów przez chrzest wodny. Czekające na Mesjasza społeczeństwo przystałoby na każdy warunek i uznano nauki Jana za właściwe, i sami kapłani udawali się nad Jordan, by dać się chrzcić.

Potem przyszedł Jezus i przebaczał, i ogłaszał przebaczenie bez żadnej ofiary i ceremonii. Przebaczenie na podstawie uświadomienia prawdy przez błądzącego syna Boga, jakim jest każdy człowiek. To już dla kapłaństwa i uczonych w piśmie była za bardzo zaawansowana nauka i została uznana za „twardą mowę”, a w końcu odrzucona jako bluźnierstwo.

Izrael był pod rzymską okupacją już wiele lat. Działały dwie silne frakcje religijne: saduceusze i faryzeusze, i obie one odcisnęły piętno swoich nauk i zrozumienia pism na ówczesnych ludziach. Oczekiwano Mesjasza, ale jako Pana i władcę, przewodnika i wojownika, który wyzwoli Izraela z rąk okupanta i Izrael zapanuje nad całym światem. Oczekiwano na władcę silnego, cudotwórczego, doskonałego dowódcę wojskowego.

W tym okresie wierzono bardzo mocno, że podstawą problemów ludzi jest grzech pierworodny. Wierzono, że grzechy można usunąć tylko składając w świątyni krwawą ofiarę ze zwierząt. Tuż przed rozpoczęciem działalności przez Jezusa, Jan Chrzciciel głosił ideę przebaczenia grzechów przez chrzest wodny. Pomimo, że ta nauka nie miała podstaw w prawie Mojżeszowym, to została uznana przez uczonych saduceuszy i faryzeuszy, i dołączona do już istniejących, dodatkowych ponad 600 przykazań, zaleceń itp.

Był to też czas powszechnej wiary, że ubóstwo jest karą od Boga, a dobrobyt nagrodą za przykładne, pobożne życie.
Stąd możemy przeczytać w Biblii przykład fałszywego samousprawiedliwienia, gdzie faryzeusz dziękował w świątyni Bogu, że nie jest taki, jak ten obok celnik, co jest….taki to, a taki….
Dawanie jałmużny i modlenie się publicznie było uznawane za przejaw duchowości, a nie pychy i obłudy, nie mającej nic wspólnego z prawdziwą duchowością.
Powszechnie w Izraelu wierzono, że synowie muszą cierpieć za grzechy ojców, stąd przysłowie:

Ks. Ezechiela 18:2, Biblia Warszawska
Dlaczego to używacie między sobą przysłowia o ziemi izraelskiej: Ojcowie jedli kwaśne grona, a zęby synów ścierpły?

Więcej, Izraelczycy, i to także z najbliższego otoczenia Jezusa, wierzyli w reinkarnację i karmę, i kiedy ujrzeli człowieka ślepego od urodzenia, zadali pytanie Jezusowi:

Ew. Jana 9:2, Biblia Warszawska
I zapytali go uczniowie jego, mówiąc: Mistrzu, kto zgrzeszył, on czy rodzice jego, że się ślepym urodził?

Dla nich powód ślepoty był oczywisty, albo rodzice zgrzeszyli, to jako karę dostali ślepego syna, albo on w poprzednim życiu zgrzeszył, więc jako karmę dostał życie ślepca od urodzenia.
Innego wytłumaczenia nie mieli, nie brali pod uwagę jeszcze trzeciej wersji:

9:3  Odpowiedział Jezus: Ani on nie zgrzeszył, ani rodzice jego, lecz aby się na nim objawiły dzieła Boże.

Bóg był traktowany przez Izraelczyków jako Święty, niedostępny i nieosiągalny. Powszechnie wierzono, że Izraelczycy są dziećmi Abrahama. Więc twierdzenie Jezusa, że są dziećmi Boga, spotkało się z wielkim oporem, takim, jaki przejawił Lucyfer, Diabeł i Szatan, i dlatego w pewnym momencie, kiedy ten opór nabrał na sile, Jezus powiedział, że każdy, kto wyznaje taką wiarę, jest synem Diabła, który bezpośrednio reprezentował interesy człowieka i był odpowiedzialny za rozwój świadomości ludzi wg standardów niebios. Diabeł odrzucił własne synostwo boskie, idąc za SAMOSTANOWIENIEM , i do tego samego skłonił ludzkość, przez co stał się ojcem odstępstwa i fałszu.
W umocnienie wiary w synostwo Abrahama była zaangażowana fałszywa pokora i uniżenie.
Za bluźnierstwo więc uznano wypowiedź Jezusa, że jest Synem Boga.

Uczeni w piśmie podzielili ludzi, szufladkując ich do błogosławionych i przeklętych.
Powszechnie pogardzano cudzołożnicami, celnikami, trędowatymi i wszelkiej innej maści grzesznikami, jako tymi, co ponoszą karę za swoją bezbożność.
Duchowość faryzeuszy i saduceuszy była tak niska, że nie widzieli nic złego w tym, że karmią się pychą i dumą modlitw na rogach ulic lub publicznym, głośnym dawaniem jałmużny. Dla nich pogarda do innych ludzi była czymś naturalnym, nie przyszło im do głowy, że taka duchowość jest płytka i bezduszna.

Był to także okres rozkwitu wielu nauk filozoficznych ościennych narodów. Najwięcej na tym polu działali Grecy. Powstało wiele szkół filozoficznych, które próbowały tłumaczyć jak radzić sobie w tym ciężkim życiu.
Jednym ze sposobów, jakie głosili np. asceci, było wyzbycie się pragnień i uczuć. Do ascetów należał późniejszy apostoł Paweł, który pod wpływem nauki ascetów pisał, że jest w stanie żyć w dobrobycie i w ubóstwie, że potrafi być najedzony i głód cierpieć bez narzekania. Kiedy uwierzył w nauki Jezusa, do swojej wiary ascetycznej dołączył, jak wisienkę na torcie, Jezusa Chrystusa, Nim tłumacząc swoją wytrwałość i umiejętność adaptacji do środowiska.

Jezus rozpoczął działalność w trudnych warunkach. Postanowił, że celem Jego służby jest objawienie natury Boga i objawienie ludziom synostwa boskiego, że są synami Boga. To były dwa główne cele Jego misji. Sam o sobie Jezus mówił, że jest synem człowieczym, czyli człowiekiem. Był to doskonały człowiek, który połączył się z Duchem Boga i odkrył w sobie synostwo boskie, i przez to zjednoczył się z Bogiem, swoim Ojcem i stali się jedną istotą. Dlatego Jezus mówił: „kto widział mnie, widział Ojca”, „kto mnie słucha, słucha Ojca”, „ja i Ojciec jedno jesteśmy”, „kto gardzi mną, gardzi Ojcem, który mnie posłał na świat”.

Jezus wiedział, że królestwo Boga jest duchowym mocarstwem, więzią, ideą, spajającą rozwojowe światy. Tą ideę królestwa duchowego i jego siły chciał krzewić na Ziemi, na podstawie głoszenia o tym królestwie. Postanowił, że nie będzie się posługiwał płytką, nic nie znaczącą formą władzy nad materią, prerogatywy Stwórcy, czynienie znaków i cudów. Jak sam twierdził, jest to tylko pokaz wyspecjalizowanych umiejętności.

W tamtych czasach Izrael był głodny cudów, znaków i uzdrowień. Powszechnie wierzono, że tylko człowiek pochodzący od Boga może takie rzeczy robić i czynienie takich cudów i uzdrowień jest dowodem posłannictwa boskiego. Na ironię, pomimo stawianych sobie warunków, ludzkie serce Jezusa, w połączeniu z boską miłością, wywoływało cudotwórcze i uzdrowieńcze działanie. Jednak nauki Jezusa były tak zaawansowane duchowo, że zostały uznane za zwiedzenie i Żydzi, pomimo swojej wiary w posłannictwo boskie, poprzez dokonywanie znaków i cudów, stworzyli sobie nową teorię, mianowicie zaczęli głosić, że Jezus jest sługą Belzebuba i dlatego czyni cuda. W ten sposób podeptali swoje wcześniejsze poglądy i wytłumaczyli sobie moc Jezusa jako sługi Zła po to, by nie uznać Jego autorytet, po prostu nie odpowiadał im On. Bezsens, po co upierać się przy czymś, co jest skazane z czasem na zniszczenie i śmierć. Niestety dzisiaj taka forma myślenia dalej obowiązuje w pewnych kręgach. Jezus, świadomy tego faktu, powiedział na temat ich obłudy i głupoty, że podobni są do dzieci na rynku, którym nic nie odpowiada.

Ew. Łukasza 7:32, Biblia Warszawska
Podobni są do dzieci, które siedząc na rynku wołają jedne na drugie tymi słowy: Graliśmy wam na piszczałce, a nie tańczyliście, nuciliśmy pieśń żałobną, a nie płakaliście.

Czytając cztery ewangelie o Jezusie, zawsze zastanawiało mnie, dlaczego Jezus czynił cuda i uzdrawiał, a potem znikał na jakiś czas lub prosił, by ci, co zostali uzdrowieni, nic o tym nie mówili.
Dziwiłem się temu dopóki mieszkańcy niebios mi nie opowiedzieli szczegółowo, jakie wartości Jezus przejawiał.

Dla Niego najważniejsza była wiara w synostwo, przemiana świadomości. Zdrowie fizyczne człowieka nie miało znaczenia. Jednak był On Bogiem, mieszkającym w ludzkim ciele i spojonym z ludzkim umysłem. Trudno mu było panować nad taką kompilacją boskości i człowieczeństwa w obliczu, kiedy stanęli przed Nim ślepi, chorzy, trędowaci itp.

Pewnego dnia stanęły przed Nim rzesze takich ludzi. Spojrzał na nich, w jakiej nędzy są, i uświadomił sobie, że ich stan jest skutkiem zawiedzenia pokładanego zaufania, sprawcami tego byli Jego synowie, administratorzy niebios i Ziemi. Jego ludzkie serce, w połączeniu z miłością Boga i boskim gniewem na skutki buntu, wywołało falę mocy Bożej tak, że w jednej chwili ponad 600 osób zostało w cudowny sposób uzdrowionych. Jezus, zaszokowany swoją reakcją, szybko oddalił się od tłumów i pozostawił swoich uczni z tymi tłumami.

Dłuższy czas Go nie było. W tym czasie ci, co byli zdrowi, odeszli do domów, chorzy zostali. Zostali też zdezorientowani uczniowie. Jezus w samotności rozważał i radził się Ojca, by dał mu mądrość, jak panować nad emocjami, które wywołują falę współczucia, która wytwarza cudotwórcze moce. Uznał, że uzdrowienia i cuda zwrócą na Niego uwagę ówczesnych władz religijnych i świeckich. A On nie szukał rozgłosu. Miał plan głoszenia mocy ewangelii powoli, od domu do domu, od miasta do miasta. Rozgłos cudotwórcy był mu nie potrzebny. Dlatego prosił ludzi, których uzdrowił, by nie mówili nikomu o tym. Po prostu Jezus uznał, że cuda, znaki i uzdrowienia mogą zagrozić Jego misji objawienia światu Ojca, a ludziom synostwa.

Po tych rozważaniach wrócił jednak do uczniów i zastał ich z chorymi, a zdrowi odeszli. Świadomy tego, co się stało, powiedział do uczniów, że te uzdrowienia nie przyniosły chwały królestwu Ojca, bo ludzie są zainteresowani tylko swoim zdrowiem fizycznym, nie interesuje ich zdrowie duchowe, ale te właśnie jest najistotniejsze. On głosi wartości żywe i wieczne, a ludzie są zainteresowani tylko doczesnością, wobec tego, posługa uzdrowienia nie przydaje nowych członków królestwu Boga.

Jezus prowadził dalej swoje nauczanie, wzbudzając swoimi naukami wzburzenie i kontrowersje w prostym ludzie i uczonych w piśmie. Jezus był świadomy, że uznali Jego nauki za zwiedzenie, a uzdrowienia, jakie czynił, za dzieło diabła.

Więc wymyślił jeszcze jedną kontrowersyjną sytuację. Wykorzystał wiarę uczonych w piśmie w to, że tylko człowiek posłany od Boga może uzdrowić ślepego od urodzenia. Więc uzdrowienie ślepego od urodzenia jest dowodem posłannictwa boskiego. I Jezus z Ojcem przystał na ten warunek ludzi i uzdrowił ślepego od urodzenia. No cóż, wywołało to konsternację u władz religijnych, ale i tak, pomimo tak oczywistego spełnienia warunku, narzuconego przez władze religijnie, Jezus został odrzucony jako posłaniec Boga. To był, tak naprawdę, sąd nad nimi samymi. Wydawało im się, że mają jakąś władzę i mogą decydować, a byli obłudni i niewierni swoim własnym zasadom, przez co sami się pogrążyli w swoich zasadach. Udowodnili tym stanowiskiem, że dalecy są od pokory i chęci choćby służenia Bogu na warunkach Boga.

Mógłbym wiele pisać o Jezusie z tego, co mi pokazano, ale nie chcę się rozpisywać. Fałsz i obłuda religijnych przywódców doprowadziła Jezusa na krzyż, gdzie umarł i zmartwychwstał. Dla uczniów był to ogromny szok. Wg nich misja Jezusa skończyła się niepowodzeniem.

Jednak po zmartwychwstaniu Jezusa narodziła się nowa idea. Uczniowie odeszli od nauk Jezusa i od Jego ewangelii, i zaczęli głosić ewangelię o Jezusie Chrystusie. Na początku było niewinnie, chodziło o podkreślenie zmartwychwstania Jezusa, potem potoczyło się w całkiem innym kierunku. Misja Jezusa została przerwana i spaczona przez wielu Jego uczniów. Nie wszyscy zeszli na tą drogę „nowej” ewangelii. Jan pozostał wierny.

Jednak judeochrześcijanie z czasem pozmieniali znaczenie wypowiedzi Jezusa i zapisali wiele zmienionych, wg ich rozumowania, wypowiedzi Jezusa. Dopasowali do swojej świadomości nauczanie i zapisane teksty, które w późniejszych wiekach znowu zostały zmodyfikowane i do dzisiaj przetrwały mocno okrojone i zmienione.

O tych zmianach napiszę w następnym wpisie.

PRADAWNI BOGOWIE

W Biblii mamy zapisane takie słowa na temat działalności Jezusa Chrystusa na ziemi:

List do Kolosan 2:15, Biblia Warszawska
Rozbroił nadziemskie władze i zwierzchności, i wystawił je na pokaz, odniósłszy w nim triumf nad nimi.

W innej części Biblii jest taka informacja:

List do Efezjan 6:12, Biblia Warszawska
Gdyż bój toczymy nie z krwią i z ciałem, lecz z nadziemskimi władzami, ze zwierzchnościami, z władcami tego świata ciemności, ze złymi duchami w okręgach niebieskich.

Bezcielesne istoty, niewidzialne dla oka wielowymiarowe duchy, nie dostrzegalne także dla części istot duchowych niebios to pradawni bogowie, nadziemskie władze, siły i energie, które istnieją od niepamiętnych czasów, towarzyszą człowiekowi od początków życia ludzkiego na ziemi. Znalazły drogę do umysłów ludzkich i starają się wywrzeć swoją wolę w życiu każdego człowieka, który ma z nimi kontakt. Są to byty niewidzialne dla ludzi o niskim poziomie duchowym. Ta niewidzialność daje im przewagę nad niewidomym człowiekiem, taki jest łatwym obiektem dla bezcielesnego bytu do wyrażania samego siebie poprzez medium, jakim staje się człowiek nierozróżniający sił duchowych. W ten sposób sprawują swoją władzę i obdzierają człowieka z wszelkiej iskry życia, każąc żyć w nędzy i cieszyć się tą nędzą jak luksusem. Są to moce niezmienne. Ich nie można zmienić, pozostaje tylko usunąć i ten stan jest łatwo osiągalny, jeśli w naszym umyśle jesteśmy odnowieni przez Ducha Świętego posłanego nam do pomocy.
Mowa o zazdrości, zawiści, chciwości, samolubstwie, pysze, złości, gniewie, nienawiści, obłudzie, kłamstwie, hipokryzji, nikczemności, lęku, obawie, kompleksach, poniżeniu, beznadziei, bezsensie, nudzie, apatii, presji, fobiach itp. itd., są to istoty osobowe, duchy, elementy królestwa ciemności, czy mówiąc współcześnie, ciemne energie, które inspirują umysł człowieka pewnymi myślami i tworzą poprzez myśli dogodne dla nich środowisko w naszej osobowości.

Koleżanka opowiadała mi o książce znanego rosyjskiego naukowca bioenergoterapeuty. Akcja dzieje się w Rosji, ten naukowiec robił różne badania nad bioenergetycznym polem człowieka, przyjmował ludzi z różnymi chorobami fizycznymi jak i z depresjami, lękami, presjami, pesymizmem itd. W procesie badania i leczenia zorientował się, że za stanami fizycznymi i psychicznymi tych ludzi stoją pewne energie, jakie on odczytywał, i że są to inteligentne energie o złym nastawieniu, że  ma do czynienia ze złośliwymi istotami osobowymi, które znalazły sposób ekspresji samych siebie przez opanowanie słabych ludzkich umysłów. Kiedy doszedł do tego odkrycia i próbował wpłynąć i usunąć te energie, to szybko spotkał się z inteligentnym oporem ze strony tych energii, wtedy nagle pojawiło się wkoło niego mnóstwo osobowych złych bytów, które starały się wpłynąć na jego psychikę i samopoczucie. Co ciekawe, ten naukowiec potrafił wykryć skupisko pewnych wiązek energii i zaobserwował, że jak się zbliżał do tej energii, dostawał dawkę strachu i złego myślenia. To było odkrycie, ponieważ świat nauki bioenergoterapii uznaje prądy i wiązki energii jako coś bezosobowego.

Jakiś czas temu powiedziano mi, że:
Głupota nie zmądrzeje, pycha nie spokornieje, strach nie nabierze odwagi, samolubstwo nie stanie się hojne, pesymizm nie stanie się optymizmem, chciwość nie spocznie na tym co posiada,  nikczemność nie stanie się etyczna, bezsens nie zrezygnuje ze swojej mocy i nie stanie się sensem, apatia nie nabierze sił, nuda nie stanie się kreatywna, beznadzieja nie zamieni się w nadzieję itd. Są to niezmienne siły, nie podlegają jakimkolwiek zmianom.

To samo się tyczy światłości, mądrość nie zgłupieje, rozwaga nie stanie się nierozważna, odwaga nie stchórzy itp. itd. Dla ciemności nie ma nadziei na zmianę w światłość. Nadzieja jest dla człowieka, ponieważ siły światłości i ciemności to tylko wyposażenie, które można zmienić i wymienić, w jedną i w drugą stronę. Więc logicznie wynika, że nie są to elementy osobowości człowieka.

Bóg nie znosi pychy i buty, gardzi ciemnością, nie ma dla nich odrobiny swojej miłości, kocha natomiast człowieka, który jest nosicielem ciemności. Dlatego Bóg kocha człowieka, bo wie, że wystarczy tylko oświecić prawdą człowieka i, jeśli człowiek obdarzony wolą w takiej sytuacji podejmie decyzję, że rezygnuje z ciemności i chce żyć w światłości, to rozpoczyna się wiekuisty proces przemiany, odnowienia ducha osobowości, ducha umysłu i najgłębsza ciemność, depresja, zło, wyjdzie z człowieka i taki stanie się czystym i wolnym naczyniem do napełnienia światłem życia. Czyli wynika z tego, że nic nie przynieśliśmy na ziemię, a jesteśmy obiektem zainteresowania dwóch sił, które walczą ze sobą, by scalić się z naszymi umysłami, byśmy stali się ich ekspresją i nosicielami.

Ciemność to taki pasożyt, wdziera się na siłę, jest samolubna i walczy o przetrwanie.

Światłość jest delikatna, szanuje osobowość i nic nie robi na siłę. Światłość jest zdecydowanie silniejsza od ciemności, która jest bezcelowa i destrukcyjna, niszczy wszystko, co można zniszczyć, póki jeszcze jest co.

Te elementy ciemnej energii, ci pradawni bogowie wdzierają się powoli do naszych umysłów, pędząc prosto do naszych mózgów na poglądach i myślach, które wzmacniane pewnymi sytuacjami z naszego życia tworzą w mózgu trwałe połączenia i po pewnym czasie taki człowiek jest biegły np. w: zazdrości, zawiści, gniewie, obłudzie, pysze, fobiach, wszelkim złym myśleniu. Te siły ciemne działają w grupach i często pysze towarzyszy brak szacunku, pogarda, wyniosłość itp. To te siły powodują, że człowiek nienawidzi człowieka, że tworzą się pojęcia podludzi i nadludzi. Powstają podziały rasowe na lepszych i gorszych. Zawiść, zazdrość, pycha, nienasycenie, duma itp. doprowadzają do wojen na skalę światową, lokalną, jak i w relacjach międzyludzkich. Kto wyraża gniew, złość, zawiść itp., jest nosicielem ciemności i nie panuje nad nią, a prawda jest taka, że są to bardzo słabe siły, nad którymi można panować z tym, że z góry wolę zniszczyć fałszywą nadzieję, gdyby do głowy komuś przyszło, że silna wola może to opanować, to mówię: jest to bzdura, oni sobie drwią z tzw. silnej woli, to tak, jakby bezbronnego człowieka wpuścić w stado wilków.

Naszym przeznaczeniem, dziedzictwem, naturalnym stanem jest panować nad tymi osobowymi ciemnymi duchami.
W Biblii mamy zapisaną rozmowę Boga z Kainem:

1 Mojżeszowa 4:7, Biblia Warszawska
Wszak byłoby pogodne, gdybyś czynił dobrze, a jeśli nie będziesz czynił dobrze, u drzwi czyha grzech. Kusi cię, lecz ty masz nad nim panować.

A Jezus Chrystus mówił wprost o niewolnictwie tych, co są nosicielami i ekspresjami tych duchów.

Ew. Jana 8:34, Biblia Warszawska
Jezus im odpowiedział: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, każdy, kto grzeszy, jest niewolnikiem grzechu.

Sytuacja nasza nie jest beznadziejna, wręcz przeciwnie, jest pełna nadziei, Bóg udzielił nam poprzez Jezusa Chrystusa pełnej lekcji objawiając i wystawiając na pokaz nam wszelkie niewidzialne nadziemskie moce. Tak, jak nasze ciało ma w sobie niewidzialne dla oka bakterie, tak nieuzbrojony umysł, nie wspomagany przez Ducha umysł, nie jest w stanie zobaczyć tych duchowych molekuł.  Są to widzialne byty dla tych, co uwierzyli Bogu. Ci, co nie wierzą już są pod wpływem ciemności. Bastionem ciemności w nas jest nasz umysł, intelekt. Wchodzą do nas głownie i jedynie poprzez myśli tworzące obrazy, poglądy i w procesie myślowym z czasem powstaje tak zwany charakter człowieka. W odpowiedniej sytuacji, jak przyciski na konsoli, uruchamia się w nas gniew, złość, zawiść, zazdrość. Tak się dzieje, jak człowiek chodzi w ciągłym stanie upojenia głupotą. Te moce otępiają umysł, który naturalnie jest zdolny do bystrego i czystego myślenia.

Mieszkający w nas Duch Boga, tchnienie, poucza nas bezemocjonalnie, a ciemność wywiera wpływ emocjonalny. Duch kocha bezemocjonalny rozsądek, a ciemne duchy epatują uczuciami obrażania się, zawiści, złości, gniewu, czy użalania się nad sobą itp. Każda cecha zła wyraża się w emocjach i ludzie zostali przekonani poprzez inne ciemne byty do tego, że te emocje są fajne i warte uwagi, wręcz wychowujące, i ludzie popadają w sentymenty i użalanie się. To wszystko zamyka drogę dla Ducha Boga i istot światła, i stan człowieka staje się coraz gorszy. Drwi i śmieje się, gdy mu się wprost mówi o tym, co go wiąże. Taki nic nie widzi oprócz tego, że temu, co stara się mu pomóc „coś odbiło” i „czegoś się naćpał”, śmieją się i odchodzą kiwając głowami i pokazując, że z nami jest coś nie tak, że jesteśmy chorzy psychicznie. Czas, życie zweryfikuje ich stan ducha, nadchodzą problemy różnego rodzaju i człowiek bez nadziei i siły ducha umiera nie osiągnąwszy celu życia. Powierzchowna radość błyskiem zamienia się w bezradny lęk i przerażenie.

To wszystko jest takie proste. Jest 7 stanów świadomości, część jest objawiona człowiekowi, część nie. Duch Prawdy, którego ten świat nie widzi, jest nauczycielem i doskonale uczy jak żyć w świadomości pochodzenia boskiego. Sam doświadczyłem przemiany ducha mojego umysłu. Duch Prawdy, w trudnych chwilach mojego życia, bezemocjonalnie do mnie mówił i pomyślałem, że będę słuchał tego głosu i będę mu posłuszny. Z czasem, w procesie myślenia, pod wpływem Ducha Prawdy, zacząłem dostrzegać myśli, jakie przeze mnie  przechodziły, zacząłem je kategoryzować i rozdzielać. Zaobserwowałem, że jedne myśli wywoływały w organizmie fale gorąca, inne uczucia lęku, strachu, bezradności, niemocy itp. A głos Ducha Prawdy był bezemocjonalny, dostojny, dawał mi do zrozumienia, że to kwestia mojej decyzji, czy chcę w danej chwili się załamywać i użalać, a w konsekwencji marnotrawić czas, trwając w kontakcie z beznadziejnymi duchami, czy raczej odrzucić moc emocji i pójść za głosem rozsądku, który daje pokój. Ta osobowość Ducha Prawdy była wtedy dla mnie bardzo intrygująca, pociągająca. Wtedy Duch Prawdy wydawał mi się taki piękny duchowo, silny, mocny, bezwzględny, w tle miałem świadomość, że dzisiaj to jest mój przyjaciel, ale w przyszłości może być moim oskarżycielem. Obserwowałem także jakie zachodzą we mnie reakcje ciemności, kiedy słuchałem głosu Ducha Prawdy. Zobaczyłem, odczułem, że duchy ciemne same czuły jeszcze innego rodzaju, jakby bardziej zaawansowane, przerażenie, strach, niemoc i panikę, kiedy słuchałem Ducha Prawdy, ponieważ one boją się Go.

Dzisiaj wiem, że to Bóg mi umożliwił zobaczenie tych korelacji w świecie ducha. Z czasem myśli światłe wyparły ciemne myśli. Dzisiaj ufam Bogu, wierzę mu, mam siłę, która gardzi wszelkimi bezsensownymi emocjami i myślami. Jest mi bardzo łatwo skupić się i nawiązać szczególny kontakt, dlatego szczególny, bo bez przestanku całymi dniami mam ten kontakt na pewnym poziomie, ale chwile modlitw to jest szczególny czas skupienia i skierowania całych sił intelektualnych i umysłowych do świadomego wnikania w wymiar duchowy.

Dzięki Duchowi Prawdy przekroczyłem granice niewoli, zostałem uwolniony od zatwardziałości umysłu, wolny od dogmatów, uprzedzeń i fałszywych poglądów, zniewalających emocji, złudnych nadziei itp. itd. To są granice, jakimi duchy ciemności otoczyły każdego, z którym mają trwały kontakt, w ten sposób ludzie są w sieci ciemności,  w grząskim błocie. Jeśli ktoś myśli, że jest to trudne uwolnić się i odczuwa niemoc, to właśnie słyszy głos jednego z duchów ciemności, ale prawda jest taka, że to tylko informacja z emocjami i, jeśli uwierzy ten ktoś tej informacji, to tak, jakby wskoczył z trampoliny do basenu pełnego wody, zanurzy się już w tym myśleniu i to go będzie chłonąć, jeśli jednak ktoś wyodrębni tą myśl jako nie swoją, obcą, pochodzenia złej istoty i sprzeciwi się jej nie wierząc jej, tylko uspokoi się i umysłem zacznie szukać właściwych myśli, które dają wolność, to wtedy pojawia się zdrowy rozsądek, rozwaga, cierpliwość i wszelka pomysłowość, i ciemność zaczyna ustępować krok po kroku, a światły przewodnik doprowadzi do tzw. uświęcenia. Sam tego doświadczyłem, bo uwierzyłem Bogu, że zostaliśmy powołani do życia w świętości i bycia świętymi tak, jak On jest Święty.

3 Mojżeszowa 11:45, Biblia Warszawska
… Bądźcie więc świętymi, bom Ja jest święty.

Świętość oznacza czystość, wolność i do tej wolności powołał nas też syn Boga Jezus Chrystus.

List do Galacjan 5:1, Biblia Warszawska
Chrystus wyzwolił nas, abyśmy w tej wolności żyli. Stójcie więc niezachwianie i nie poddawajcie się znowu pod jarzmo niewoli.

Czasami, w trakcie moich modlitw, spotykam się z istotami świata duchowego i widzę ich piękno umysłu, czystość myśli. Zachwycają mnie swoim pięknem duchowym, wolnością i wtedy widzę jak w lustrze oblicze ziemi, w jakiej nędzy umysłowej żyjemy, jesteśmy bezradni w obliczu chorób, uszkodzeń ciała, głodu, trudno jest nam pozytywnie myśleć, a oni są wolni od tego rodzaju myśli, panują nad materią i kształtują ją jak chcą, dla nich nie istnieje problem odbudowy w mgnieniu oka uszkodzonego ciała, pomnażanie materii to dla nich pryszcz, gdyby nie dyrektywy niebios, mogliby zmienić oblicze ziemi w jednej chwili, głód znikłby, praca w pocie czoła byłaby nie potrzebna, dla nich siła grawitacji nie istnieje, kiedy zechcą materia przybiera kształty jakie chcą, potrafią pomnażać materię lub tak ją rozrzedzić, że staje się jak powietrze, a to tylko okruch ich możliwości i tworzą to wszystko w wyniku piękna ich umysłu, piękna bez wątpliwości. To ich standard życia, to samo robił ich mistrz na ziemi Jezus Chrystus, rozmnażał jedzenie, przenikał przez ściany, uzdrawiał wszelkie choroby, nawet śmierć mu była posłuszna. On zawsze ufał swojemu Ojcu i pokonał świat zbudowany na strachu, wątpliwościach, lękach, uprzedzeniach, fobiach, głupocie, rozwiązłości umysłu, pysze, dumie, arogancji, niecierpliwości, nudzie, apatii, bezsensie, beznadziei, zazdrości, zawiści, bezsensownej kłótni itp. itd., czyli pokonał pradawnych władców ciemności i pokazał, że można żyć będąc wolnym od tych niskich energii i dając przykład oznajmił, że każdemu pomoże i z każdym będzie, kto zechce iść w Jego ślady wg Jego woli, ponieważ dzielność i siła nad tymi bogami jest atrybutem naszego Ojca Żywego Boga, tylko obdarzony boską siłą człowiek jest w stanie pokonać te istoty.
Takie jest przeznaczenie i dziedzictwo tych, co uwierzą w ewangelię Boga, że jesteśmy Jego dziećmi, On jest naszym Ojcem, a droga do Ojca jest przez Jego Pierworodnego umiłowanego syna Jezusa Chrystusa, który był zanim cokolwiek powstało, a w odpowiednim czasie Bóg Ojciec obdarzył swego Syna ciałem i posłał na ziemię, by przekazał ludziom moc prawdy.

List do Hebrajczyków 10:5, Biblia Warszawska
Toteż, przychodząc na świat, mówi: Nie chciałeś ofiar krwawych i darów, aleś ciało dla mnie przysposobił;

Ew. Jana 8:32, Biblia Warszawska
I poznacie prawdę, a prawda was wyswobodzi.

Piszę to dla tych, co szukają sensu naszego bytu i życie na tej ziemi ich nie pokonało swoją ułudą, zatrzymując ich na przeżywaniu przemijających złudnych emocji i nadziei. Pokonani natomiast zostali przekonani, że to co tutaj widzą jest rzeczywistością i należy jej pożądać i ją czcić i nic więcej nie szukać, bo nie ma sensu.

Chmurka tagów

%d blogerów lubi to: