Serdecznie witam wszystkich! Strona ta przeznaczona jest tylko dla ludzi odważnych, śmiało stojących w obliczu NIEZNANEGO, nie bojących się NIEPOJĘTEGO, wolnych od ludzkich wyobraźni i mniemań na temat duchowści i Boga oraz celu naszego istnienia. Strona ta nie jest przeznaczona dla zniewolonych tradycją ludzką oraz tych co nie poszukują uczciwie PRAWDY. Tutaj są umieszczone informacje od bezcielesnych, wielowymiarowych ISTOT ŚWIATŁA na temat nadchodzących REWOLUCYJNYCH zmian ŚWIADOMOŚCI ludzkości pomagających w osiągnięciu celu naszego obecnego przeznaczenia, DOSKONAŁOŚCI. Osiągnięcie statusu istoty SUWERENNO-INTEGRALNEJ.

Posts tagged ‘kosmos’

DŹWIĘK

Przypominam, ten wpis jest kontynuacją poprzednich wpisów.
Jest elementem składowym planu, który trudno ogarnąć jeśli nie ma się szerszego wglądu, jaki dają poprzednie wpisy.
No i potrzebny jest zmysł zrozumienia, który odnajduje i łączy „rozbite i porozrzucane elementy lustra”.

Ewangelia św. Jana

1:1 Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, a Bogiem było Słowo.
1:2 Ono było na początku u Boga.
1:3 Wszystko przez nie powstało, a bez niego nic nie powstało, co powstało.
1:4 W nim było życie, a życie było światłością ludzi.

Zawsze zastanawiałem się nad tymi wersetami. Mówią one o Jezusie Chrystusie.
Jezus kiedyś powiedział, że dziękuje Bogu, że mu przygotował ciało, żeby mógł być na Ziemi.
Kiedyś postrzegałem Jezusa jako człowieka, jednak po swoich osobistych przeżyciach zrozumiałem, że myślenie o Jezusie tylko jako o człowieku prowadzi do błędu.

Ewangelia św. Jana
1:14 A Słowo ciałem się stało i zamieszkało wśród nas, i ujrzeliśmy chwałę jego, chwałę, jaką ma jedyny Syn od Ojca, pełne łaski i prawdy.

On jest molekułą istnienia, utkani jesteśmy z Niego i On podtrzymuje wszystko swoim słowem, bo On jest Słowem.

List do Hebrajczyków 1:3, Biblia Warszawska
On, który jest odblaskiem chwały i odbiciem jego istoty i podtrzymuje wszystko słowem swojej mocy

On też jest głównym Projektantem, Planistą, Planem, Scenarzystą, Reżyserem, Budowniczym i Placem Budowy.

List do Kolosan 1:16, Biblia Warszawska
Ponieważ w nim zostało stworzone wszystko, co jest na niebie i na ziemi, rzeczy widzialne i niewidzialne, czy to trony, czy panowania, czy nadziemskie władze, czy zwierzchności; wszystko przez niego i dla niego zostało stworzone.
1:17 On też jest przed wszystkimi rzeczami i wszystko na nim jest ugruntowane…

Nie będę się rozwodził, zastąpcie słowo „SŁOWO” słowem „DŹWIĘK” i zobaczycie inny obraz rzeczywistości.

Tak, nauka już dochodzi do „boskiej cząstki”, molekuły istnienia, a jest nią DŹWIĘK, który ma różne oblicza i różne stany skupienia na różnych planach.
Na razie nazywa się to BOZON HIGGSA , ale nauka ma wsparcie z zewnątrz, no i inkarnują się „gwiazdy nauki” z innych światów, którzy na „naturalnej drodze” odkryją to, o czym mówi WM , czyli Wielki Portal, inaczej duszę ludzką, czyli to, z czego jesteśmy utkani.

Jak wiecie, DŹWIĘK  ma różne oblicza, inaczej różne zakresy.
Jest DŹWIĘK jako wyrazy i słowa, jakim my się posługujemy, muzyka o różnych tonacjach, ultradźwięk, infradźwięk, subdźwięk, naddźwięk, aż dochodzimy do pojęcia rezonans i wibracja.
Wszystko, dosłownie wszystko, wibruje i wszystko ma rezonans.
Zapachy, emocje, myśli, stal, drzewa, ciało, woda, ogień, zimno, ciepło itd. itp., wszystko to jest kombinacja dźwięku, który widzimy jako wibrację, rezonans, promieniowanie, elektromagnetyzm, bioelektryczność, elektryczność.

James w WM w P&O opowiada o tym, że podróżuje w pewne rejony wszechświata i tam są tzw. miejsca osobliwe, gdzie słyszy dźwięk, jaki nie istnieje ani na Ziemi, ani w innym miejscu wszechświata. Dźwięk wydawany przez światło, cząsteczki, molekuły, wibrujące o różnym natężeniu w tych tzw. „świętych miejscach”. One mówią, on słucha zmysłami i tłumaczy ten głos na język ludzki. Stąd też czerpie wzór dla muzyki. Słyszy dźwięki i tłumaczy je przy pomocy ziemskich instrumentów muzycznych na muzykę.

Mury Jerycha zostały zburzone DŹWIĘKIEM.
Bileam, potężny wieszcz, prorok, który stał twarzą w twarz z Bogiem, posługiwał się dźwiękiem do wytwarzania pewnych sytuacji, nie zawsze dobrych dla innych ludzi.
Pewnym ludziom bardzo zależało, by mieć go po swojej stronie, bo wystarczyło, że wypowiadał przekleństwo i stawało się tak, jak mówił.
Formuła przekleństwa była kamuflażem, mającym wprowadzić w błąd niedoświadczonych. W formule był zawarty odpowiedni dźwięk o mocy stwórczej, a raczej powodującej, że pozostały zakres dźwięku reagował na ten kluczowy, przywódczy, programowy dźwięk.
Czytałem kiedyś o tym, że przed potopem ukryto księgi i zapisy różnych dźwięków, które odpowiednio, głosowo lub przy pomocy pewnych urządzeń, wypowiadane nawet przez usta ludzkie tworzyły różne „magiczne” sytuacje.
Księgi zaginęły, ale został fragment zapisu na skale i po potopie pewien człowiek, który przeżył potop razem z Noem, „przez przypadek” odkrył te zapiski.
Czytałem przekazy starodawne o tym, że przy budowie starożytni kapłani, wg instrukcji Strażników Nieba, wkładali liście pod bloki skalne i wypowiadali słowa o odpowiednim dźwięku, i bloki stawały się lekkie i podnosili je do góry, i można było łatwo nimi sterować. Widz, oglądający z boku, mógłby powiedzieć:
magiczne słowa spowodowały, że liście podniosły skały.”
Myślę, że liście to ściema, zmyłka, raczej chodziło o dźwięk.
Grawitacja jest dźwiękiem i antygrawitacja też jest dźwiękiem.
Tutaj nie chodzi o wypowiedzenie formułki, a raczej może chodzić o jedną sylabę, jakby jedną literę, odpowiedni jakby pisk, zgrzyt itp.
To jest technologia dźwięku, jakiej jeszcze nie znamy. Liście mogły być ściemą, bardziej chodziło o odpowiedni DŹWIĘK.

Na razie w moim domu dźwięk, w postaci odpowiednich słów, służy włączaniu TV, itp. Mogę gadać jak najęty, ale jak wypowiem pewne formuły w potoku zdania, to od razu włącza mi się TV itp.
Ale to jest technologia zaprogramowana, która reaguje na kompozycję i kolejność zbioru odpowiednich sylab.
Koleżanka jak przychodzi do nas do domu i rozmawiamy, to często jak ona mówi, włącza się telewizor. Nawet nie wypowiada słów kluczowych. Śmieje się, że nasz telewizor jej nie lubi i ją podsłuchuje. Co ciekawe, to tylko przy niej TV włącza się. Ja, żeby go uruchomić, muszę użyć odpowiednio ułożonych kilku słów.

Zwróćcie uwagę na muzykę, co się dzieje z ciałem, jak pod wpływem dźwięku produkuje różnorodną chemię.
Boimy się lub ekscytujemy, doznajemy rozkoszy lub strachu itp. itd.
Dźwięk działa na mózg, a ten pod wpływem dźwięku daje sygnał do gruczołów, by produkowały odpowiednie substancje chemiczne o różnym na nas wpływie.
Słucham od kilku lat pewne utwory muzyczne. Słucham je co jakiś czas. Jeden z utworów już po pierwszym razie podnosi mocno wibracje w okolicach klatki piersiowej. Czakra serca rozpędza się do potężnych obrotów i kiedy skończę słuchać ten utwór, potrafię przez cały dzień chodzić z „rozkręconym do dużych obrotów śmigłem 4 łopatkowym tej czakry”. To tak obrazowo przedstawiam. Kiedy czuję jakby stan spoczynku tej czakry, włączam tą muzykę i od razu, po pierwszych 2 sek., nagle czuję wstrząs w klatce i rozpędza się wirnik czakry do potężnych obrotów.
Zanim dojdę do 2 minuty już jestem spocony, naładowany adrenaliną strachu, pobudzony, podekscytowany, naładowany energią, przenika mnie jakby strach, ale taki, co daje siłę i moc. Pozostała część dnia jest taka bardziej energetyczna, naładowana. To mój sposób, osobisty sposób na uruchamianie tej czakry na wysokie obroty.
Dałem te utwory pewnej osobie i widzę, że działają podobnie na tą samą czakrę. A na przykład moja żona bała się tej muzyki, jak ją słuchałem na głos na sprzęcie, więc słucham na słuchawkach i okazuje się, że na słuchawkach jest zdecydowanie lepiej, chociaż sprzęt mam bardzo wysokiej jakości.
Ani słowa tam nie ma, tylko rytmiczna muzyka o bardzo zmiennej modulacji, ale wytwarza w mózgu obrazy jakbym wszedł w holodek i uczestniczył w jakimś realnym wydarzeniu.

Kiedyś napisałem taki wpis POKARM ŚWIADOMY  o wpływie dźwięku w postaci myśli, emocji i zwykłych słów na różne rzeczy.
Polecam się zapoznać.

W kosmosie nie słychać znanego nam tradycyjnego dźwięku, bo jest próżnia. Powietrze jest niezbędne dla nas, byśmy generowali dźwięki z ust w postaci słów. W kosmosie nie ma znanego nam dźwięku, ale jest nieznany, niesłyszalny uchem dźwięk.
Siadam medytować i tak skupiam się na medytacji, że słyszę pracę własnego mózgu, wtedy tak się skupiam na tym dźwięku, że czasami zajmuje mi podsłuchiwanie siebie wiele minut.

WM  poleca i też kładzie nacisk na odpowiedni dźwięk do budowy odpowiedniego białka w mózgu.
Np.: utwory komory 10-ej skomponowano celowo dla ludzi z problemami psychiki. Ich umysły są rozproszone, ciągle w ruchu chaotycznym, zmęczone ciągłym ruchem, przeżuwaniem ciągle tych samych informacji.
Odpowiednia muzyka, słuchana po kilka razy pod rząd powoduje, rozpoczyna proces stwarzania białka w mózgu, które jak uzyska masę krytyczną i dojdą jeszcze inne elementy wzmacniające, wtedy powstaje siła „grawitacyjna” porządkująca i skupiające umysł, mielący ciągle informację. Wiedza ląduje w odpowiednich kapsułach. Umysł staje się skupiony, skoncentrowany i przerabia myśli bardzo szybko i skutecznie. Już nie umysł kieruje człowiekiem, tylko człowiek kieruje umysłem. Tak Bóg daje moc.

Ks. Izajasza 40:29, Biblia Warszawska
Zmęczonemu daje siłę, a bezsilnemu moc w obfitości.

Ja na przykład, słuchając pewne utwory WM doznaję meta wymiarów i to nie całe utwory, tylko jakieś części utworów o odpowiedniej tonacji.
Ostatnio słucham uparcie jeden utwór trwający 34 min i kiedy dochodzę do 1-minutowej sekwencji, prawie w połowie utworu, nagle zmienia się ton, wtedy praktycznie zawsze doznaję meta wymiaru, przypominam sobie jakieś zdarzenia jakby z innego świata.

Dawid grał na jakimś instrumencie Saulowi, kiedy ten wpadał w szał i nachodził go tzw. zły duch. Kiedy słuchał muzyki Dawida, uwalniał się od tych wibracji, które tak łatwo w nim zagnieżdżały się, a działały destrukcyjnie na Saula.
To akurat historia z Biblii.

Porozmawiajcie słowami przez miesiąc z roślinami z emocją miłości i troski.
Nie jedna osoba już się przekonała, że kwiaty słuchają.

DŹWIĘK ma szeroki płynny zakres. Słyszymy go jako pisk, trzask, huk, melodię, słowa lub w ogóle go nie słyszymy, a jednak działa na nas.
Są dźwięki, które słyszą tylko niektóre zwierzęta.
Dla ludzkiego ucha, ograniczonego zakresem herców, te dźwięki są niesłyszalne.
Niepokoje, strachy i nieuzasadnione lęki świadczą o tym, że ktoś działa na nas dźwiękiem o niskiej częstotliwości. Historie o nawiedzonych domach na przykład, kontrolowane eksperymenty naukowców z infradźwiękami wywołały te same objawy w pomieszczeniach oraz taką samą reakcję ludzi uczestniczących w eksperymencie, jakby doświadczały nawiedzenia przez duchy.
Widziałem filmy, gdzie rozbijano szkło dźwiękiem, którego w ogóle nie słychać (infradźwięk). Nie mówiąc już o morderczych dla ludzi infradźwiękach o takich częstotliwościach, które potrafią zabić.
Natomiast dźwięki typu: krzyk z bólu, płacz, szloch, jęki i stękania, regulują energię w ciele, czasami dodają siły, czasami dają ulgę w doświadczeniu.

Na przykład, nie ma co się śmiać i traktować jako bzdury wypowiadane zaklęcia, widzę, że jest w tym prawda.

Oczywiście nie wierzę w moc dźwięku typu hokus pokus, abrakadabra itp.

Raczej chodzi o inną częstotliwość dźwięku.
Zobaczcie wg księgi Objawienia dostaniemy nowe imiona wg naszego wzorca.
Imię to też dźwięk.
Można go napisać i jest bez dźwięku, ale patrząc na pismo i czytając, mózg przerabia to i słyszy inny dźwięk, nie słyszalny uszami, a słyszalny oczami, mózg patrzy i rozpoznaje wibracje słów, które mają w sobie zakodowany dźwięk.

Współczesne tłumaczenia Biblii lecą jak popadnie, wszystko nazywając Bóg i Pan.
Jednak stare tłumaczenia Biblii, szczególnie żydowskie, wyraźnie rozgraniczają różne kategorie istot.
Przykład.

Ks. Izajasza 33: 3 współczesne tłumaczenie, Biblia Warszawska

Na donośny łoskot pierzchają ludy, gdy się podnosisz, rozpraszają się narody.

w oryginale jest napisane:

Na głos HAMON dźwięku – ludy uciekają: gdy TY podnosisz się- narody rozpraszają się.

Wg wiedzy Żydów HAMON to wielki Książe anielski, który jakimś dźwiękiem burzy, niszczy światy.

Wszystko jest DŹWIĘKIEM, nawet światło jest projekcją pewnej fazy DŹWIĘKU.
Emocje, uczucia, ciepło, zimno, skała, woda, ziemia, ciało, itp. itd., wszystko jest różną modulacją DŹWIĘKU.
Więcej, czas jest DŹWIĘKIEM o pewnej strukturze.

DŹWIĘK wszystko stworzył i wszystko podtrzymuje w swojej konsystencji, ponieważ wszystko wibruje i ma rezonans.
DŹWIĘK wpływa na DŹWIĘK.

Psalm 97:5, Biblia Warszawska
Góry jak wosk topnieją przed obliczem Pana, Przed Panem całej ziemi.

Góry to wibracja, teraz wiem, że jest to DŹWIĘK o odpowiedniej kombinacji, tworzący wibrację, jaką my postrzegamy jako skała. Ta skała reaguje na modulacje DŹWIĘKU.

DŹWIĘK, jego modulacje i formy to hierarchia, a to oznacza, że jedne modulacje i formy podlegają innym.

Tego ostatnio doświadczam i się uczę.
Jedno z drzew Raju.
J
esteśmy utkani z dźwięku.

Bóg mówi do człowieka:

Ks. Jeremiasza 33:3, Biblia Warszawska
Wołaj do mnie, a odpowiem ci i oznajmię ci rzeczy wielkie i niedostępne, o których nie wiesz!

Jezus, świadomy poziomu świadomości ludzi, powiedział:

Ew. Jana 16:12, Biblia Warszawska
Mam wam jeszcze wiele do powiedzenia, ale teraz znieść nie możecie;

Chciałem opisać moje doświadczenie z dźwiękiem jako kontynuację uzupełniającą i poszerzającą temat, ale zajęłoby to dużo miejsca i stłoczyłoby się w jednym wpisie za dużo dźwięków 🙂 , więc opiszę je w następnym wpisie pt.
BŁĘKITNE DZIECI.

KSIĘGA URANTII

Polecam do przeczytania, jako strumień poszerzonej wiedzy, Księgę Urantii.
Poniżej zdjęcie-link do aktywnego pliku pdf.

Jest to księga, jaką otrzymałem w wizji, którą opisałem w temacie  DZIAŁO FOTONOWE
Jest to praca zbiorowa istot pozaziemskiego pochodzenia, które bacznie nas obserwują i wygląda na to, że wiedzą o nas więcej niż my sami wiemy.
Księgę nie uważam za nieomylną prawdę ostateczną, chociaż nie znalazłem błędów, a przeczytałem ją 3 razy.
Jest bogatym źródłem wiedzy o kosmosie, Ziemi, ludzkości, przeszłości i przyszłości rodzaju ludzkiego.

JĘZYK
Księga jest pisana trudnym intelektualnie językiem, chociaż przetłumaczona na język polski, zawiera dużo zapożyczeń językowych.
Wielu z moich znajomych, ze względu na „ciężki” język, zrezygnowało z czytania tej księgi.

Wielu z was modli się do Boga, by przemawiał do was, a kiedy dochodzi do odpowiedzi, to wielu nie rozpoznaje tego głosu, bo to, co słyszą, nie jest na ich poziomie intelektualnym.
Pamiętajcie, że Bóg myśli, działa, kompletnie inaczej niż my, więc za tym idzie i Jego język.
Kto przebywa w otoczeniu materialnych demonstracji Boga, zaczyna tak jak one myśleć i mówić.
Język Księgi Urantii zmusza do myślenia, uruchamia szare komórki mózgu.
Nie jest to księga dla leniwych i mało bystrych oraz tych, co żyją biernie, tak, by świat się do nich dopasował.
Po jakimś czasie przyzwyczaiłem się do tego języka i stał się bardzo prosty i zrozumiały dla mnie.

KODY
Księga nie jest kodowana, tak jak materiały WingMakers czy Objawienie Ap. Jana lub inaczej Apokalipsa, które wymagają wyjaśnienia ponadludzkiego, bez którego wpada się w ślepe uliczki rozumowania i grozi to doznaniem bardzo nieprzyjemnych stanów umysłu.

Jest to czysty, prosty przekaz chociaż, jak autorzy zaznaczają, ich zwierzchnicy wyrazili zgodę na przekazanie ludzkości pewnych wiadomości, ale ograniczyli zasób wiedzy do minimum, dlatego księga nie zawiera pełnej wiedzy.
Autorzy ubolewają także nad ubóstwem języka ludzkiego i z tego powodu nie potrafią do końca przekazać wielowarstwowych informacji, które są pojmowane nie tylko rozumem, ale wyższymi zmysłami, jakie u nas ludzi nie działają.
Jest drogowskazem do następnych elementów prawdy, które są następnymi drogowskazami lub szczeblami drabiny wiedzy, budującej świadomość SI (suwerenno-integralną).
Stopień po stopniu wspinamy się do góry.
Po prostu pomnażamy talenty, a nie trzymamy ten jeden otrzymany dawno temu.

CZAS SPISANIA KSIĘGI
Jest to księga, która została spisana na początku XX wieku prawie 100 lat temu. Światło dzienne ujrzała niedawno. Przez długie lata po spisaniu z pewnych powodów była niedostępna dla szerszego grona.
Wg autorów jest podana dla przyszłych pokoleń pod koniec XXI i XXII wieku, gdyż nadciągają na ludzkość pewne doświadczenia i jesteśmy przygotowywani do zdobycia siły, by wytrzymać napór tych doświadczeń.

OBECNE CZASY i PRZYSZŁE
Obecnie polecam Księgę Urantii prywatnie do przeczytania wielu ludziom i widzę, że nie długo będzie powszechnie czytaną księgą, jako bogate źródło użytecznej wiedzy, inaczej mówiąc jest strefą dopływu dla strumienia danych sensorycznych.

Poniżej aktywne zdjęcie okładki Księgi Urantii.
Po kliknięciu na zdjęcie przenosi do katalogu aktywnego pdf., gdzie można sobie bezpośrednio czytać lub pobrać plik.
Zapraszam do zapoznania się z Księgą Urantii.

 

Ksiega Urantii

NARZĘDZIA GROZY

Jest to kontynuacja poprzedniego wpisu SYSTEM ISTNIENIA.

Biblia zawiera wiele ksiąg pisanych na przestrzeni wieków przez wielu autorów i wielu z nich miało możliwość wglądu w nadświaty. Wielu z nich opisuje przyszłe zdarzenia na Ziemi w sposób zakodowany.
Wielu obecnym uczonym teologom wydaje się, że potrafią zrozumieć o czym jest zapis, ale wszelkie próby rozszyfrowania tekstów bez szyfru dekodującego są stratą czasu i prowadzą na manowce, wywołują fałszywe strachy, nadzieje i złudę.
Istoty, które ze mną się skontaktowały, przekazują mi wiedzę na temat tego, co zbliża się do Ziemi, a co dotyczy bezpośrednio ich.
W naszym kierunku zmierza zorganizowana rasa istot, które nie cofną się przed brutalną przemocą, jeśli staniemy im na drodze. Bez skrupułów urządzą na Ziemi jatkę. Usuwają wszystko, co im staje na drodze.
Oni szukają czegoś, co jest dla nich cenne, co jest obecne na Ziemi, ale dla nas na razie nie ma wartości, bo jesteśmy nieświadomi tego, co posiadamy.

Historia się powtarza. Przykładowo, złoto Inków było cenne dla konkwistadorów, a życie Inków nie miało znaczenia w oczach białych przybyszów, ważne było złoto, które z kolei nie miało żadnej wartości dla Inków.
Ot taki system wartości.

Życie ludzkie nie ma dla tych istot żadnej wartości.
W Biblii nazywani są NISZCZYCIELAMI lub NARZĘDZIAMI GROZY.

Księga Izajasza 54:16, Biblia Warszawska
Ja bowiem stworzyłem kowala, który rozdmuchuje żar w węglu i wyrabia przydatne dla siebie narzędzia, lecz Ja też stworzyłem niszczyciela, aby wytracał.

Księga Izajasza 13:5, Biblia Warszawska
Ciągną z dalekiej ziemi, od krańców nieba, Pan i narzędzia jego grozy, aby zniszczyć całą ziemię.

Powyższe wersety mówią, że są to stworzenia Boga, tego samego, co nas stworzył.
Więcej, z powyższego wersetu wynika, że z nimi idzie Bóg.

Sytuacja nie jest prosta, jest wielowątkowa, ale postaram się opisać jak najwięcej płaszczyzn, jakie widzę.
Powodów przybycia akurat w tym czasie, za kilka lat, na Ziemię jest wiele.
Po kolei, w skrócie, opiszę te wątki nakładające się na siebie.
Ja tę wiedzę pojmuję zmysłami duchowego rozumu, a tłumaczenie tego na język ludzki może wyglądać jak sfałszowany podpis.

Dawno dawno temu 😉 , jeśli liczymy czas, Bóg stworzył wszelką kreację wraz z Synami Bożymi i potężną rzeszą istot doskonałych.
Część istot nie była stworzona doskonałymi, ale posiadała status rozwojowych, ewolucyjnych…
Mówiąc językiem programistów: „doskonali” to skończone programy, „ewolucyjni” to otwarte programy do nadpisywania i modyfikowania poprzez różne aplikacje.
Część istot rozwojowych osiągnęła doskonałość.
Część istot doskonałych oskarżyła rozwojowe o fałsz i mistyfikację.
Z czasem okazało się, że doskonałe są niedoskonałe, ponieważ brakuje im „iskry życia” to, co uzyskały rozwojowe.
Obie frakcje stały się sobie przeciwne.
Rozwojowe unikają otwartego konfliktu.
Doskonałe, które okazało się, że nie są doskonałe, a raczej „skończone”, przemierzają wszechświat szukając „iskry życia”, ponieważ wierzą, że nadpiszą program i prawdziwie staną się doskonałymi.
Istoty rozwojowe rozwijają się poprzez wzbogacanie świadomości, dzięki wiedzy, mądrości, roztropności, rozwadze itp.
W ten sposób osiągają wyżyny duchowe.
Doskonałe istoty w poszukiwaniu „iskry” niszczą światy, jak poławiacze płetw rekinów, odcinają płetwy i wrzucają żywe rekiny z powrotem do wody. Jak poławiacze pewnych rodzajów ryb, zaciągają sieci i niszczą rafy koralowe, łapią w sieci mnóstwo wszelkich stworzeń, potem wybierają te, które ich interesują, a pozostałe już uduszone wyrzucają.

Jest jednak ale…, każdy świat, jaki najedzie ta rasa, pozostawia w ich psychice zbiorowej ślad, jak wirus w organizmie, jak się namnaża, to czyni swoje dzieło.
Świat po świecie najeżdżają, niszczą, patrzą na mieszkańców tych światów, poznają ich architekturę, dzieła, ich system istnienia, rządy itp. To ma wpływ na te istoty.
Z każdym najechanym światem stają się bardziej myślący, jakby łagodnieli i mądrzeli.
A mądrość jest pierwiastkiem „iskry”, jednym z mnóstwa różnorodnych pierwiastków, z jakich składa się „iskra”.
Oni w ten sposób się rozwijają.
Inne światy rozwijają się, tak jak pisałem, poprzez myślenie, mądrość, rozum itp., a oni przez oglądanie niszczonych przez siebie światów. Już ten sposób rozwoju dowodzi, że nie posiadają „iskry”.
Dla mnie „iskra” to mieszkanie duszy, to środek komunikacji duszy, inni mówią na to przewoźnik duszy.
Prawda, dla nas to abstrakcja i nie ma żadnego znaczenia, dla nich to woda życia, bez niej usychają i są na granicy śmierci. Sami sieją śmierć, ale śmierć podąża za nimi i jest coraz bliżej ich.

Ten temat ma wiele wątków i tym, do których ma dotrzeć ta wiedza, będzie to dane, że dotrze i zobaczą złożony obraz, pojmą i zrozumieją, i dzięki temu uaktywnią się w nich procesy tworzące tzw. „znamię na czole”.

Dlaczego są nazywani niszczycielami, narzędziami grozy, ponieważ jedną z ich funkcji jest to, że są zwykłym działem kontroli jakości, jaki jest w każdej fabryce produkującej różnego rodzaju produkty, które trzeba sprawdzić, czy nadają się do wprowadzenia do handlu.
Oni posiadają pewnego rodzaju ograniczoną siłę.
Przeciwstawić się im z powodzeniem mogą światy, które osiągnęły wysokie poziomy rozwoju duchowego, ale nie o takim rozwoju duchowym mówię, jak wbijają do głowy religie ziemskie, które mocno sfałszowały prawdę i sprowadziły ją do jakiegoś domniemanego zbawienia od grzechu pierworodnego.
Temat „grzech pierworodny” zawiera w sobie tylko ziarno prawdy, ale co poza tym, to już ludzka interpretacja.
Istoty, które ze mną się skontaktowały są tymi, które mają, powiedzmy, „zatarg” z tymi niszczycielami.
Te istoty mają plan pomocy ludzkości i konsekwentnie go realizują.
Przykładowo, do tego planu należy natchnienie dla producentów filmów, którzy pokazują różne wizje ataku z kosmosu.
Czy zauważyliście jak w ostatnich 4 latach namnożyły się filmy o temacie inwazji z kosmosu.
Przykłady: „Dzień Niepodległości”, „Bitwa o Los Angeles”, „Skyline”, „Niepamięć”, „Intruz” itp. itd.
Ktoś nas chce oswoić z tą myślą tak, by nie szokowała nas.
To jest część szeroko zakrojonego planu, mającego uczynić nas odpornymi na działanie istot z kosmosu.
Oni sami nie chcą bronić ludzkości.
Oni chcą z nas zrobić NARZĘDZIE, które samo się obroni przed tak potężną rasą niszczycieli.
Jeśli się obronimy, udowodnimy, że mamy prawo dalej istnieć, bo nie zmarnotrawiliśmy czasu i osiągnęliśmy wysokie poziomy duchowe.
Powiedzieli mi, że nikt z synów bożych, jak my to mówimy nie kiwnie palcem, by nam pomóc.
Takie jest prawo niebios.
Więcej, mieszkańcy niebios nawet nie śmią walczyć z nimi, ponieważ, chociaż nie rozumieją tych istot i pragną je poznać, to mają do nich szacunek, ponieważ wierzą, że też pochodzą od Ojca, a sam Ojciec nauczył, że w rodzinie każdy przejawia się takim, jakim jest i nikt z rodzeństwa nie może zmuszać inne rodzeństwo do swoich przekonań.
Czasami na Ziemi, w rodzeństwie jedno jest zaszokowane postępowaniem innego i jest to taka ziemska kopia wyższych stosunków.
Czytałem dwa fragmenty w Biblii:

Księga Daniela 11:35, Biblia Warszawska
Nawet niektórzy spośród roztropnych upadną, aby wśród nich nastąpiło wypławienie, oczyszczenie i wybielenie aż do czasu ostatecznego, gdyż to jeszcze potrwa pewien czas.

Księga Sofoniasza 1:14, Biblia Warszawska
Bliski jest wielki dzień Pana, bliski i bardzo szybko nadchodzi. Słuchaj! Dzień Pana jest gorzki! Wtedy nawet i bohater będzie krzyczał.

Towarzysząca mi istota powiedziała, że widzi jak czytam te wersety i że czytam je niewłaściwie, cytuję:
„Jeśli chcesz zobaczyć prawdę, musisz sięgać dalej niż czubek swojego nosa.
Mądrzy, roztropni i bohaterowie to mieszkańcy niebios, którzy będą się przyglądać tej inwazji na Ziemi i to, co tutaj zaistnieje, przekroczy ich dotychczasowe poznanie Źródła tak, że wielu stwierdzi, że ich wiedza na temat Pierwszego Źródła jest tak uboga, że nie będą mogli opanować szoku, a wielu, którzy w rodzeństwie są traktowani jako odważni i bohaterscy, będą tak zaszokowani, że będą płakać jak dzieci i krzyczeć jak kobiety, które straciły swoich bliskich”.

To jest element wstrząsu niebiosami i Ziemią, jak w nagłówku tej strony.

List do Hebrajczyków 12:26, Biblia Warszawska
Jeszcze raz wstrząsnę nie tylko ziemią, ale i niebem.

Słaby musi umrzeć.
Mamy ten schemat na Ziemi.
Biblia mówi, że prawa Boga i Jego samego można poznać patrząc na przyrodę.

List do Rzymian:
1:19 Ponieważ to, co o Bogu wiedzieć można, jest dla nich jawne, gdyż Bóg im to objawił.
1:20 Bo niewidzialna jego istota, to jest wiekuista jego moc i bóstwo, mogą być od stworzenia świata oglądane w dziełach i poznane umysłem, tak iż nic nie mają na swoją obronę…

Wobec tego, spójrzcie na świat zwierząt.
Lew, lampart, tygrys itp. to drapieżcy, niszczyciele, żywiący się ciałem materialnym czyli energią, życiem innych zwierząt, które z kolei żywią się trawą, owocami itp.
Człowiek jedzie na sawannę i ogląda jak lwice polują na łanie lub gazele, i co, nie reaguje, bo nie będzie ingerował w prawa świata zwierząt.
Jak bronią się zwierzęta?
Nie mają pomocy od silniejszych zwierząt. Woły, słonie stoją obok i przyglądają się jak zmęczona od biegu gazela pada pod silną łapą lwicy i staje się daniem głównym.
Takie jest prawo świata zwierząt: silniejszy, szybszy, bystry, mobilny wygrywa.
Ludzie i inne silniejsze zwierzęta nie reagują na te brutalne sceny.
No ludziom robi się może żal tej gazeli.
Wobec tego, gazele, zebry, łanie, sarny itp. są bezbronne… nie, one mają innego rodzaju broń.
Ich bronią jest ich wygląd, sprawność, siła i szybkość poruszania się, często kamuflaż.
Zebry mają pasy i jak biegną w tłumie innych zebr, to drapieżnicy, którzy zazwyczaj mają słabe mózgi, które nie radzą sobie z przetwarzaniem szybko zmieniającego się obrazu, głupieją. Drapieżnik, biegnący za stadem zebr, widzi tylko mnóstwo pasów, nie widzi pojedynczej zebry, dopóki jedna z nich się nie oddzieli od grupy.
Gazele są tak szybkie, zwrotne i mobilne, długodystansowce, a drapieżnik, jeśli nie złapie ofiary w przeciągu 20 sekund szybkiego biegu, to już jej nie złapie, bo traci szybko siły. Dłuższa pogoń za ofiarą, powyżej 1 minuty, jest dla drapieżcy śmiertelnie groźna, bo traci tak dużo sił, że jego wolno regenerujący się organizm dopiero na drugi dzień odzyska siły, więc ten dzień jest stracony i już nic nie upoluje, musi głodować do jutra. Dlatego na filmach widać jak szybko drapieżcy rezygnują z ofiary, jak się okaże, że ofiara jest znacznie szybsza. Wolą zrezygnować i odzyskać siły do dalszych 20 sekund.
Ciała tych zwierząt, które nazwałem ofiarami, są narzędziami i dzięki ich budowie i sprawności potrafią się sami obronić.
Każde zwierzę, które padnie ofiarą drapieżcy, dowodzi w ten sposób, że jest nie godne tego życia, że jest za słabe.
W ten sposób na sawannie możemy spotkać tylko zwierzęta sprawne i szybkie.
Te, które się zestarzeją i osłabną szybko skończą jako strawa drapieżcy.
Taki system oczyszczający, dbający o wysoki poziom sprawności i bystrości mieszkańców sawanny.

Te istoty, które mnie uczą, chcą z nas ludzi zrobić takie narzędzie, które wzbudzi w najeźdźcach obawę i zniechęci ich do przybycia na Ziemię.
To tak, jak prymitywne plemiona oznaczały swój teren palami z wbitymi na nie głowami. To miało odstraszyć intruzów, wzbudzając w nich strach, przed wejściem na teren za tymi palami, mówiąc: stanie się z wami to, co z tamtymi, zawiśniecie na palu, bo my jesteśmy silni. To taki element psychicznej taktyki walki, taki kamuflaż.

Narzędzie grozy to inaczej Wojska Niebios.
W Biblii mamy wiele razy napisane, że dowódcą tych wojsk jest Bóg.
Mówi się o Nim Pan Zastępów.
Bóg podtrzymuje, uczy i sam testuje to, co zrobił, co jest słabe usuwa, jak garncarz wyrzuca zdeformowane naczynie, jak winogrodnik, co odcina uschłe gałązki.
Tak to robi sam Bóg przy pomocy swoich narzędzi, sam im rozkazuje, co mają robić i gdzie się udać.

Księga Izajasza 45:12

Ja uczyniłem ziemię i stworzyłem na niej ludzi, moje ręce rozciągnęły niebiosa
i Ja daję rozkazy wszystkiemu ich wojsku.

Ewangelia Jana
15:1 Ja jestem prawdziwym krzewem winnym, a Ojciec mój jest winogrodnikiem.
15:2 Każdą latorośl, która we mnie nie wydaje owocu, odcina, a każdą, która wydaje owoc, oczyszcza, aby wydawała obfitszy owoc.
15:6 Kto nie trwa we mnie, ten zostaje wyrzucony precz jak zeschnięta latorośl; takie zbierają i wrzucają w ogień, gdzie spłoną.

To są słowa Jezusa Chrystusa.
Przedstawił w nich niezmienne prawo niebios.
Trwanie w Nim to osiąganie wyżyn duchowych, a duch to energia, różnego rodzaju strumienie boskich sił, władza nad materią, dla nas znaną i nie znaną. To nieznane jeszcze dla nas strumienie ducha.

Kto „nie trwa” w Jezusie, ten traci wigor życia, staje się ślepy i lekceważący, ociężały i powolny.
Nie widzi zagrożenia i wpada w „szpony dzikiego zwierzęcia”.

Wracając do Biblii, mamy kilka opisów ataku tych istot na mieszkańców Ziemi i reakcji ludzi.
Poniżej wersety z księgi Joela.
Pokazano mi, że tutaj jest zawarty opis ataku na Ziemię wojsk niebios.
Pozwólcie, że na bieżąco w nawiasach dopiszę moje komentarze tego, co mi pokazano, bym od nowa nie pisał.

Księga Joela
2:1 Zatrąbcie na rogu na Syjonie! Krzyczcie na mojej świętej górze! Niech zadrżą wszyscy mieszkańcy ziemi, gdyż nadchodzi dzień Pana, gdyż jest bliski!
(świat nauki podniesie alarm, że zbliżają się do nas niezidentyfikowane obiekty)
2:2 Dzień ciemności i mroku, dzień pochmurny i mglisty. Jak zorza poranna kładzie się na góry, tak nadciąga lud wielki i potężny, któremu równego nie było od wieków i po nim już nie będzie aż do lat najdalszych pokoleń.
(światło słoneczne przeszkadza tym istotom, więc dzięki swojej technologii tworzą ciemność wokół planety, jaką mają zdobyć. We mgle, pochmurnej pogodzie i ciemności bardzo dobrze widzą, cechy drapieżców)
2:3 Przed nim ogień płonący, a po nim płomień gorejący. Przed nim kraj jest jak ogród Eden, a po nim jak step pusty. Nikt też przed nim nie ujdzie.
2:4 Wyglądają jak konie, a biegną jak rumaki.
(kilka lat temu w głębokiej medytacji zobaczyłem ich, ale nie rozumiałem tego przebłysku aż do marca tego roku, opiszę tą wizję w następnym wpisie)
2:5 Podskakują po wierzchołkach gór z turkotem wozów wojennych, z trzaskiem płomienia ognia, który pożera ściernisko, podobnie jak potężny lud, gotowy do bitwy.
(w wizji widziałem jak sprawnie się poruszają, dzięki swej genetyce)
2:6 Przed nim ze strachu drżą ludy, wszystkie twarze bledną.
2:7 Biegną naprzód jak bohaterowie, wdzierają się na mury jak wojownicy; każdy idzie prosto swoją drogą i nie zbacza ze swojej ścieżki.
2:8 Nie wypiera jeden drugiego, każdy idzie swoim torem, prą naprzód wśród pocisków, w ich szeregach nie ma przerw.
2:9 Uderzają na miasto, szturmem zdobywają mur, wpadają do domów i wdzierają się oknami jak złodzieje.
2:10 Drży przed nimi ziemia, trzęsie się niebo, słońce i księżyc są zaćmione, a gwiazdy tracą swój blask.
2:11 I Pan wydaje swój donośny głos przed swoim wojskiem, gdyż bardzo liczne są jego zastępy i potężny jest wykonawca jego rozkazu. Tak! Wielki jest dzień Pana i pełen grozy, któż go przetrwa?
(wiem, że dzięki nowym odkryciom, zainspirowanym przez wyższe istoty, przetrwamy ten dzień, ponieważ my jesteśmy KAMIENIEM, o który się potkną, bo Jezus Chrystus jest Bożym Kamieniem, o który będą się potykać ci, co w Nim nie trwają. Ci, co trwają w Jezusie będą twardzi jak głaz.)

Księga Izajasza 13:5
Ciągną z dalekiej ziemi, od krańców nieba,
Pan i narzędzia jego grozy, aby zniszczyć całą ziemię.

Tak jak pisałem powyżej, wątków jest wiele.
Bóg celowo ich przywiedzie tutaj, bo nie wiedzą co ich tutaj czeka, jaka przemiana ich istnienia.
Pędzeni nadzieją znalezienia „iskry”, będą chcieli usunąć każdego, kto im stanie na drodze.
Tutaj będzie się kończył pewien etap wielkiego, misternego planu, tak tajemniczego, że nawet najwyższe władze niebios nie mają w to wglądu.

Powyższy werset to jest opis inwazji z kosmosu.
Tak jak pisałem powyżej, pewien „człowiek”  zdobędzie wiedzę i odeprze ten atak, ale nie będzie aż na tyle duchową istotą, by oprzeć się jaźni ciemności i ulegnie sofistyce ciemnej jaźni.
Mamy to zapisane tak:

Księga Daniela
8:10 Wielkością swoją sięgał aż do wojska niebieskiego i strącił na ziemię niektórych z wojska i z gwiazd, i podeptał ich.
8:11 Wmówił w siebie potęgę, jaką ma książę wojsk, tak że odjęta mu została stała codzienna ofiara i zostało zbezczeszczone miejsce jego świątyni. (czyli usechł, jak powyżej, w opisie krzewu winnego)

Ten sam Bóg, co przewodzi tym zastępom niebios jest zainteresowany tym, by z nas uczynić tak silne istoty, byśmy nie ulegli Jego Zastępom.
Bóg nie pozwoli, by tez Narzędzia Grozy przyszły zanim nie będziemy gotowi na ich przybycie.

Mamy to tak zapisane w Apokalipsie.

Objawienie Jana 7:3, Biblia Warszawska
Nie wyrządźcie szkody ani ziemi, ani morzu, ani drzewom, dopóki nie opatrzymy pieczęcią sług Boga naszego na czołach ich.

Objawienie Jana 9:4, Biblia Warszawska
I powiedziano im, aby nie wyrządzały szkody trawie, ziemi ani żadnym ziołom, ani żadnemu drzewu, a tylko ludziom, którzy nie mają pieczęci Bożej na czołach.

…dopóki nie opatrzymy pieczęcią sług Boga naszego na czołach ich.

W następnych wpisach opiszę o pieczęci na czołach, w jaki sposób staniemy się narzędziami, które same się obronią, ale najpierw opiszę moją wizję kontaktu z tymi drapieżcami, jaką miałem kilka lat temu, a teraz dopiero rozumiem jej znaczenie.

SYSTEM ISTNIENIA

Cała kreacja, wszystkie poziomy życia, światy, wszechświaty, niebiosa i niebiosa niebios, czy inaczej mówiąc wszechświaty i wszechświat wszechświatów, są częścią bardzo złożonego systemu. Patrząc tylko na Ziemię i różnorodność jej stworzeń, świat roślinny, morski, górski, nizinny, wyżynny, mikro organizmy, już jesteśmy świadkami złożonego systemu.

Im bardziej system jest złożony, tym bardziej potrzebuje dynamiki do podtrzymania systemu. System ewoluuje i rozwija się, bo jest dynamiczny, a ten rozwój daje sygnał, że potrzebuje jeszcze więcej dynamiki. Dostaje dynamikę i dalej się rozwija, i znowu potrzebuje więcej dynamiki. System złożony naciska na dynamikę, a dynamika naciska na system, system się rozwija i czerpie więcej energii z dynamiki. Dzieje się to płynnie i tak system się rozbudowuje i wymaga dla podtrzymania siebie coraz więcej dynamiki, dynamika daje energię i system się dalej rozwija, i tak w kółko, w nieskończoność.
My zostaliśmy umiejscowieni w tym systemie złożonym, którego napędem i paliwem jest dynamika.
Ciągły rozwój, ciągły rozwój. Jest to system zaprojektowany w konkretnym celu. Na początku mieliśmy pary ludzkie, potem grupy, potem plemiona, potem państwa. Państwa rozwinęły się i stały się złożonym systemem, który by istnieć potrzebuje dynamiki, a dynamikę czerpie z energii pieniędzy, dzięki temu państwo rozwija różnego rodzaju instytucje, mające za zadanie opiekować się pamięcią o przeszłości. Inne działy, jak szkolnictwo, ekonomia, tajne i jawne agencje państwa, trudzą się nad tym, co jest obecnie, a także sięgają w przyszłość. Wszystko ulega rozwojowi, ciągły ruch, ciągła zmiana. Bez dynamiki system się rozpadnie.
Z powodu samoobrony systemu, system sam się testuje.
To, co niedoskonałe odrzuca i nie ma zmiłuj się.
System musi istnieć, więc nie dba o to, co uszkodzone i chore, odrzuca je, jak czasami ciało odrzuca wszczepione obce organy.
Projektant tego istnienia stworzył ten złożony system i stworzył też algorytmy, które testują system, co jakiś czas.

W nagłówku tej strony mam napisany werset z Biblii:
List do Hebrajczyków 12:26, Biblia Warszawska
Ten, którego głos wtenczas wstrząsnął ziemią, zapowiedział teraz, mówiąc: Jeszcze raz wstrząsnę nie tylko ziemią, ale i niebem.

To właśnie jest opis testu sytemu w celu usunięcia niedoskonałości.
Żyjemy w żywym organizmie, który potrzebuję świeżej dynamiki i ciągle się rozwija, jak komórki w naszym organizmie. Chore, martwe łuszczą się i odpadają lub zostają wydalane, jako produkt zbędny, przez system jelit.
Wątroba i inne organy co kilka dni lub tygodni się odnawiają, to ciągły proces bez ustanku, ustanie oznacza choroby i śmierć organizmu.
Nikt z nas nie żyje bez potrzeby i nikt nie został zwolniony przez system z aktywności.
Ks. Kaznodziei Salomona 8:9
Nikt nie ma mocy nad dniem śmierci i nie jest zwolniony od walki

Dlatego Jezus Chrystus mówił o tym, co musi nadejść, a będzie testem i próbą.
Jezus mówił, że KAŻDY musi zostać przetestowany przez „ogień”.
Jezus mówił, że to, co martwe zostanie usunięte.
Jezus, uczestnicząc w projektowaniu i zakładaniu światów, stworzył ten złożony system i wie jak on działa, dlatego mógł śmiało opowiadać i przepowiadać, co się będzie działo.
W ciele ludzkim mamy komórki, które nic nie robią jak tylko przemierzają cały ten „kosmos”, nasze ciało, i szukają intruzów lub chore organy. Kiedy znajdą, atakują intruzów, a rany leczą.
Dlatego rak jest niewidzialny dla systemu odpornościowego, bo doskonale udaje, że należy do systemu ciała i nie jest atakowany, bo jest rozpoznawany jako „swój”.
W świecie, w jakim żyjemy, taką funkcję spełniają tzw. „narzędzia zagłady”.

Księga Izajasza 13:5, Biblia Warszawska
Ciągną z dalekiej ziemi, od krańców nieba, Pan i narzędzia jego grozy, aby zniszczyć całą ziemię.

Zanim nadejdzie ten dzień testu, mamy spokojnie czas na stanie się odpornym na działanie tych „narzędzi”.
Tak to projektant zaprojektował, taki dział kontroli jakości. Wcześniej poddawany testowi produkt jest tworzony i hartowany, by przeszedł pomyślnie test.
To, co doskonałe i przetrwa test jest przeznaczane do dalszych celów jako produkt pełnowartościowy.
Jezus Chrystus, będąc na Ziemi, nazwał ten system krzewem winnym, a nas indywidualnych ludzi latoroślą.

Ewangelia Jana
15:1 Ja jestem prawdziwym krzewem winnym, a Ojciec mój jest winogrodnikiem.
15:2 Każdą latorośl, która we mnie nie wydaje owocu, odcina, a każdą, która wydaje owoc, oczyszcza, aby wydawała obfitszy owoc.

Tak w skrócie przedstawiłem to, co widzę i jak to widzę, a zostało to zainspirowane wiedzą, przekazaną przez istoty znacznie starsze od nas ludzi, posługujące się o wiele większą ilością zmysłów i posiadające wiedzę, która by nas oszołomiła i spowodowałaby, że się zawiesimy i nie pojmiemy w końcu o co im chodzi. Dlatego ja tłumaczę krok po kroku to, co mi jest pokazywane. Nie mogę przekazać całego obrazu na raz, bo doszłoby do dekompresji umysłu.
Krok po kroku, umysł musi mieć czas na przyswojenie sobie wiedzy niebios.
Proszę o cierpliwość i nie popadanie w jakiekolwiek emocje.
Proszę czytać te wiadomości bezemocjonalnie, a wtedy umysł zobaczy piękny i wielki obraz, i będzie mógł w radości się nim rozkoszować, i nic mu nie będzie straszne ani nic nie wzbudzi w nim jakichkolwiek drgawek, a droga życia indywidualnego stanie się jasna i prosta, łatwa i kreatywna.
Umysł będzie stał niewzruszenie w obliczu niepojętego dlatego, że poznał, że ma skrzydła, a mówiono mu cały czas, że ich nie ma i nie latał, bo uwierzył kłamstwu, aż do czasu, jak sam się przekonał, że może latać, bo ma skrzydła.
Kłamstwo to uszkodzone elementy systemu i system je sam odrzuca, tak został zaprojektowany i tak działa bezbłędnie.

W następnym wpisie skoncentruję się na „narzędziach grozy”.

PRZESIADKA DO EXPRESSU

Trochę czasu minęło od ostatniego raportu z mojej podróży, jaką odbywam w głębsze poziomy życia.
Nie pisałem, ponieważ poprzez nić zdarzeń, ponad miesiąc temu, skontaktowały się ze mną istoty wielowymiarowe, żyjące symultanicznie w wielu wymiarach rzeczywistości. Obserwowały mnie i mój rozwój intelektualny, duchowy i emocjonalny, i poprzez swój system sensoryczny uznały, że jestem już gotowy, obrazowo mówiąc, do przesiadki z drezyny do super szybkiego expressu. Inaczej, obrazowo mówiąc, odbywałem podróż łódką po morzu i podpłynął do mnie transatlantyk, pełen zapierających dech w piersi pokładów, działów, wyposażenia itp., wszedłem na pokład i dech mi zaparło. Rzeczywiście wiedza, jaką mi przekazali w przeciągu miesiąca, oszołomiła mnie, wywarła na mnie wielkie wrażenie swoją głębią, a także przytłoczyła różnorodnością tematów.
Kiedyś słyszałem o tych istotach, nawet Biblia w oryginale wymienia nazwę ich rasy.
Współczesne tłumaczenia Biblii zamiast ich nazwy po prostu tłumaczą słowem  – Bóg.
Przez miesiąc pobieram bezpośrednio nauki od tych istot i stałem się ich sympatykiem, kiedy wysłuchałem ich, zrozumiałem, że jest to prawda z tym, że jest to prawda już dla ludzi na wysokim poziomie duchowym.

Kiedy Jezus Chrystus był na Ziemi, swoje prawdy przekazywał w formie przypowieści, by tylko wtajemniczeni, czyli ci, co rozumieją właściwie prawdę, kierują się zdrowym rozsądkiem, rozumem, mądrością i wnikliwością duchową wiedzieli o co chodzi. Tutaj nie ma mylnego pojęcia wybrania przez Boga, bo coś tam… Wtajemniczonym staje się ten, kto posługuje się bystrością myślenia, inteligencją, umysłem i emocjami na wysokim poziomie, jest pilny w nauce i dąży niezachwianie do celu, jaki widzi konkretnie w swoim generatorze myśli, czyli umyśle. To tak jak w szkole prymusi są prymusami, bo mają wiedzę i jej używają, a nie są prymusami dlatego, że są bez powodu pupilkami nauczycieli.
Te istoty przyjęły tą samą taktykę jak Jezus i swoją, że tak powiem ezoteryczną wiedzę, czyli wiedzę tylko dla wtajemniczonych, przekazują zapakowaną w mit, chaos, szum i potok mnóstwa poglądów. Robią to celowo, by tylko ludzie, którzy osiągnęli wymagane poziomy duchowe mogli pojąć i przyswoić sobie tą wiedzę. Inni, do których ta wiedza nie jest skierowana, mają się pogubić w gąszczu mitów i szumów. Taka naturalna selekcja. Takie pozycjonowanie w firmie wg poziomu dostępu, odpowiednio do zajmowanego stanowiska.
To ta brama ciasna i wąska…
Ich wiadomości są po prostu zakodowane i oni sami dają kody odkodowujące tym, którym chcą, a ci, którzy nie osiągnęli odpowiedniego rozwoju zlekceważą te kody i dopóki nie dorosną, nie będą umieli użyć tych kodów, więcej, oni nawet nie widzą tych kodów.
Pogłębili moją wiedzę o wszechświatach, niebiosach niebios, o mieszkańcach niebios, o tym, kim jest człowiek, jak zbudowane jest nasze ciało, jak dbać o ciało, by było instrumentem odbierającym doskonale zakresy pozaziemskie.
Jezus mówił, że Jego królestwo nie jest z tego świata i oni pokazują mi ten Jego świat.
Uczą mnie moralności, etyki niebios.
Sami zachęcili mnie do tego, bym nie obawiał się wątpić i wszystko poddawał konstruktywnej krytyce.
Mogę tak robić, ponieważ mam wsparcie, które mi wyjaśnia i tłumaczy zasady niebios.
Bez tego wparcia krytyka byłaby gorzka i prowadziła do obaw i strachów, i wywołałaby ostatecznie frustracje.
Dowiedziałem się, że obecnie intensywnie pracują na Ziemi z ponad 20 000 ludzi i w przeciągu dwóch dekad chcą tą liczbę pomnożyć do 500 000 ludzi. Po prostu szykują ludzkość na coś, co nadchodzi. Szykują odpowiednich ludzi, którzy śmiało staną w obliczu przerażających sytuacji.
To są powiedzmy ci „aniołowie” z księgi Objawienia z Biblii, którzy zanim nie uczynią znaku na czole pewnych ludzi, nie dopuszczą do zatrważających zdarzeń.
A te znamię na czole, o którym Apokalipsa wspomina, to jest świadomość Boga zakotwiczona i mieszkająca w umyśle człowieka. Ta świadomość tworzy nową rasę ludzi, odporną na stres, trudności, problemy i wywołuje wszelką kreatywność i pomysłowość umożliwiającą stanie w obliczu niepojętego bez mrugnięcia oka.
Nadejdą dni, że roztropni będą załamywać się, a bohaterzy krzyczeć, ale będą krzyczeć i podupadać na duchu tylko ci, co nie osiągnęli wyższych poziomów duchowo-materialnych.
Utwierdzają mnie na skale i tworzą stały umysł.

Objawienie Jana 7:3, Biblia Warszawska
Nie wyrządźcie szkody ani ziemi, ani morzu, ani drzewom, dopóki nie opatrzymy pieczęcią sług Boga naszego na czołach ich.

Objawienie Jana 9:4, Biblia Warszawska
I powiedziano im, aby nie wyrządzały szkody trawie, ziemi ani żadnym ziołom, ani żadnemu drzewu, a tylko ludziom, którzy nie mają pieczęci Bożej na czołach.

Bardzo cenię sobie ich wiedzę i będę starał się w następnych wpisach opisać konkretne nauki, rady, instrukcje, jakie otrzymuję.
To, co będę mógł to opiszę.
Na pewno będzie to odbiegać od tego, co do tej pory pisałem, ponieważ już nie płynę łódką ani nie jadę drezyną, teraz to już transatlantyk lub express.
Jakieś dwa miesiące przed pierwszym poważnym kontaktem z tymi istotami, zapragnąłem zmienić czołówkę powitalną tej strony na bardziej stanowczą dla wąskiego grona ludzi. Po tym doszło do pierwszego kontaktu, ale nie do końca udanego. Po prostu nie rozpoznałem czasu swojego nawiedzenia. Za drugim razem zlekceważyłem sprawę, a za trzecim razem to już było spotkanie osobiste, które wywarło na mnie szokujące wrażenie i oszołomiło mnie.
Także następne wpisy mogą oszołamiać i szokować, ale postaram się złagodzić jak najbardziej, przetłumaczyć język niebios na język przystępny dla człowieka ziemskiego.
Na koniec powiem tyle, żyjemy w doskonałych instrumentach, jakimi są nasze ciała, ale nie zdajemy sobie sprawy jak te instrumenty dostroić do wyższych częstotliwości tak, by odbierać życie bezpośrednio ze Źródła.
Uczę się obecnie tego dostrojenia i postaram się przekazać swoje spostrzeżenia i doświadczenia.
Do następnego wpisu.

MOCARZE

Ostatnio nasiliło się w moim życiu dużo różnego rodzaju tzw. problemów. Kiedyś odbierałem taki stan rzeczy jako atak diabła czy demonów, dzisiaj moja świadomość jest na dużo większym poziomie i już nie ulegam takiemu płytkiemu i błędnemu rodzajowi myślenia, który uniemożliwia prawidłowe spojrzenie na materię i duchowość.

Natłok zdarzeń, „niekorzystnych” dla mnie, oczywiście niekorzystnych wg mojego systemu wartości, traktuję jako inspirację do szukania lepszych sposobów rozwiązywania i zapobiegania różnego rodzaju problemom. Teraz nie widzę w tym żadnej złośliwości ani działania jakichś złych sił duchowych.

Na dzisiaj wiem, że to odpowiednia klasa, działających w ukryciu, istot duchowych reżyseruje w naszym życiu różnego rodzaju problemy. Oni je tak nie nazywają, mówią o nich – bodźce, a my mówimy – problemy. Oni wysłuchują prośby ludzi, którzy nieświadomi sytuacji modlą się do Boga prosząc: „daj mi pełnię życia”. Ludzie myślą wtedy o mocach, o mistyce, o cudach, znakach itp. A te istoty wysłuchują, w imieniu Boga, takich nierozsądnych ludzi i odpowiadają na ich modlitwy. Ich odpowiedź to – „pełnia życia”, czyli: problemy, trudności, choroby ciała, umysłu, nieszczęścia i poprzez te narzędzia otwierają umysł człowieka i jeśli człowiek rozpozna „czas swojego nawiedzenia”, to rozpoczyna się wzniosła edukacja i do tej części „pełni życia” dochodzą, poprzez zmianę świadomości, dalsze etapy „pełni życia”, tzn. rozum, logika, rozsądek, rozwaga, cierpliwość, wytrwałość, zaufanie, mądrość, intuicja duchowa, wnikliwość itp. itd. Wtedy taki osobnik, wyposażony w takie siły nadziemskie, żyje dosłownie „pełnią życia” i panuje nad siłami duchowymi i materialnymi. Jednak zanim to się stanie, przechodzi proces zmieniający świadomość i ta świadomość widzi już świat, ludzi, wszechświaty i siły duchowe w całkiem innym świetle niż przyjęte jest to na Ziemi.

Wracając do moich „problemów”.
Z początku próbowałem rozwiązać te „problemy” wg sił, jakie już poznałem, ale mówiąc mitologicznie: w miejsce jednej głowy wyrastały inne. Zobaczyłem, że te „bodźce” są pochodzenia poza ziemskiego, wtedy skupiłem uwagę na nich w inny sposób i szukałem źródła ich pochodzenia.
Kiedy w natłoku zajęć i „problemów” uciszy się psychikę, skupi się i wyizoluje myśli, oraz zapanuje się nad naszym największym organem, z którego pochodzi duchowość – nad mózgiem – mieszkaniem umysłu, wtedy zanikają zagłuszające fale i istnieje możliwość, że ujrzy się coś, co działa w ukryciu, w tle.
Tak też zrobiłem, uciszyłem umysł, wyizolowałem emocje od uczuć oraz myśli od instynktów, uświadomiłem sobie, że nie rozwiążę tych „problemów” w „tradycyjny” już mi znany sposób, tylko poprzez nowe metody, nowe narzędzia psychiki, filozofii i energie duchowe.
Dopiero wtedy zobaczyłem bardzo silne duchowo istoty. Były zajęte jakąś bardzo absorbującą pracą. Będąc podłączony do sieci Ducha, ściągnąłem, jak się ściąga z internetu, informację o tych istotach.
Przekaz był bardzo krótki, ale wywarł na mnie wielkie wrażenie i wzbogacił moją świadomość na temat sił duchowych.
Widziałem pracę zaledwie kilku istot. Były bardzo skupione na tym, co robiły. A to, co robiły jest dla człowieka na Ziemi kompletnie niepojęte, bo nic z tych działań nie jest znane na Ziemi, nawet nie mamy nic podobnego, nawet prymitywnego, by coś porównać. Biblia mówi, że na następnym etapie wieczności  doświadczymy tego, co oko nie widziało, ucho nie słyszało i serce nie poczuło.
Duch mi wyjaśnił kim są te istoty i co robią, i ja pomimo, że pierwszy raz to widziałem, zrozumiałem.
Jestem świadomy, że te zrozumienie pochodzi od Ducha.
Czułem się jak jakiś człowiek z dopiero co odkrytego dzikiego plemienia w XXI wieku, który właśnie zobaczył pierwszy raz na oczy białego człowieka, samochód, telefon, TV itp.
Zrozumiałem, że te potężne istoty regulują energiami kosmicznymi, które wpływają na nastroje i emocje, myśli i trendy mody i upodobania, uciszają narody i wzburzają. Te istoty regulują siłami grawitacji i innymi nieznanymi na Ziemi siłami, dzięki którym budują światy, dbają o nie, chronią je i rozwijają. Regulują pracę gwiazd, systemów, galaktyk. Usuwają to, co zbędne i uszkodzone, a w te miejsce stwarzają żywe siły. Zaskoczeniem dla mnie było to, że wszystko co robią, robią swoim umysłem. Nie posługiwali się jakimiś urządzeniami. Wszystko co robili, robili jakby myślami, jednak nie do końca, bo oni posługiwali się jakimś niedostępnym dla nas obecnie rodzajem świadomości. Jakby pracował umysł, ale myśli brały znikomy udział w tej pracy. Coś jakby siła woli, coś na ten kształt. Po prostu oni co chcieli, to się działo, jakby wszystko czekało na impuls z ich umysłu i reagowało wg tego impulsu. Trochę trudno mi to wyjaśnić, bardziej to rozumiem, ale brakuje mi porównań. Zobaczyłem, że te istoty mają twórcze myślenie. Wszystko we wszechświecie było im posłuszne. Zaciekawiło mnie to, w jaki sposób myślami czy stanem świadomości można sterować.
Zrozumiałem, że te istoty są rozwojowe, i że dzięki pilności, uwadze i determinacji osiągnęły taki poziom, i co więcej, rozwijają się jeszcze bardziej i coraz więcej poznają nieznane im siły i prądy Ducha, i kiedy je poznają, to stają się jeszcze większymi istotami panującymi nad coraz to większym obszarem różnorodnego życia.
Pokazano mi ich początki. Pochodzili ze światów rozwojowych, podobnych do Ziemi. Urodzili się fizycznie z kobiety, jak my na Ziemi. Żyli każdy w innym świecie, w tym samym „czasie”. Przechodzili proces „szczenięcych lat”, głupoty, buntu wobec rodziców, systemu władzy itp. Byli uzależnieni od wielu nałogów. Na Ziemi nawet nie są znane te nałogi. Chorowali, cierpieli, wyzywali niebiosa, żądali śmierci. Jednak, dzięki wytrwałej pracy przybocznych Duchów Boga, usłuchali, każdy z osobna, ten głos i podążyli za nim, a ten poprzez szereg prawd doprowadził ich do równowagi psychicznej i siły duchowej. Te istoty są bardzo wyrozumiałe, to tacy arbitrażowi sędziowie, sami przeszli podobną do nas drogę. Zresztą ten model rozwoju widać w Nowym Testamencie. Jezus Chrystus narodził się z kobiety i musiał rozpoznać Boga i nabyć sił duchowych, i zwykłej ludzkiej mądrości. W Biblii mamy to zapisane w archaicznym słownictwie:

Ew. Łukasza 2:52, Biblia Warszawska
Jezusowi zaś przybywało mądrości i wzrostu oraz łaski u Boga i u ludzi.

Wracając do istot, to są oni dla nas bardzo wyrozumiałe. Doskonale rozumieją nasze emocje, cierpienia, porażki, niemoc, bezradność, nadzieje, radości, szczęście itp. Dla nich operowanie siłami duchowymi wygaszającymi silne emocje, dającymi mądrość, rozwagę i wnikliwość to pestka.
Oni żyją w nurcie Ducha. Przez nich przepływa Duch. My ludzie lubimy emocje, nawet jeśli są głupie, takie jak zazdrość, złość, gniew i chętnie im służymy, i dajemy się im prowadzić. A to są energie wyczerpujące równoważące siły duchowe i za długie przebywanie w takich niskich emocjach i nie uzupełnianie przeciwstawnych sił duchowych grozi pochłonięcie ciała i umysłu w takie niskie stany ducha. I wtedy zmienia się chemia w naszym organizmie i często można chwilowo przywrócić do równowagi takiego człowieka tylko przez farmakologię, ale jeśli w tym czasie „normalności farmakologicznej” nie uda się umysłowi zapanować nad emocjami, to one, po ustaniu działania farmakologicznych środków, przybierają na sile z podwójną i potrójną mocą. Ktoś stojący obok, słabo znający siły duchowe, powie: „został opętany przez złego ducha”.
To nie jest opętanie, to uszkodzenie umysłu, awaria świadomości, podobna do fatamorgany.
Istoty te nie ulegają emocjom, one je budują.
Zobaczyłem, że kochają się nawzajem, przyjaźnią się, ale ta przyjaźni jest czysta, wolna od samolubstwa.
Są we wszystkim rozważne i sprawiedliwe.
Powstają pomiędzy nimi nieporozumienia, ale zawsze szukają doskonalszej drogi do rozwiązania wszelkich nieporozumień. To są istoty rozwojowe i każde doświadczenie tworzy osobowość, i często inna osobowość, która nie przeszła takiego doświadczenia, może nie zrozumieć innej, co przeszła, i wtedy powstają nieporozumienia, szczególnie jeśli pracuje się w grupie.
Praca tych istot w większości jest dla nas na razie niezrozumiała i niepojęta. O tej pracy mamy tak napisane:

Ks. Kaznodziei Salomona 5:7, Biblia Warszawska
Jeżeli widzisz, że w kraju ubogi jest gnębiony i że prawo i sprawiedliwość są gwałcone, nie dziw się temu, bo nad wysokim czuwa wyższy, a jeszcze wyższy nad tamtymi.

Myślę, że nawet byśmy tę pracę odebrali jako coś złego, dlatego, że nie rozumiemy wielu sposobów myślenia Boga, my w ogóle nie wiemy kto to jest Bóg.
Ta wiedza, co niesie chrześcijaństwo czy inne religie, jest tylko zarysem. Na niej nie można polegać, jest niewiarygodna i raczej, jak widać, wywołuje chaos i dezorientację.
To dopiero Syn, jak uzna, to informuje człowieka o tym, kim jest Bóg, i to nie grupowo, a każdego indywidualnie.

Ew. Łukasza 10:22, Biblia Warszawska
Wszystko jest mi przekazane przez Ojca mojego i nikt nie wie, kto to Syn, jak tylko Ojciec, a kto Ojciec, jak tylko Syn, i ten, komu Syn zechce to objawić.

Żyjemy w wielkim świecie i przed nami mnóstwo fascynujących odkryć i przemian świadomości, która tworzy naszą osobowość. Mamy na to wieczność. Jesteśmy otoczeni zewsząd przyjaznymi nam istotami.

Jeśli chcemy żyć wiecznie, musimy uświadomić sobie ewangelię Jezusa Chrystusa, że człowiek jest dzieckiem Boga, czyli Bóg jest Ojcem naszym i mieszkamy w wielkim kosmosie, czyli jesteśmy obywatelami wszechświata, a wszyscy mieszkańcy tego kosmosu są naszym rodzeństwem. Taka świadomość zmienia i wypędza z umysłu wiele „demonów”, czyli złych, niewłaściwych poglądów, które prowadzą do podziałów i uniemożliwiają właściwe spojrzenie na świat w całej jego pełni.

FILTR

W związku ze skomplikowaną sytuacją na Ukrainie, chciałem dowiedzieć się co o tym myśleć i jakie są plany nadziemskich władz. Jestem świadomy tego, że to, co się dzieje na Ziemi jest inspirowane i umiejętnie nadzorowane przez wyższe istoty, niewidzialne dla większości ludzi.

Od jakiegoś czasu, w trudnych sytuacjach kryzysowych na świecie, obserwuję pojawianie się istot żywo zainteresowanych takimi sytuacjami. Zaobserwowałem, że te istoty są jakby podniecone, rozbudzone, podekscytowane, widząc takie sytuacje, które z naszego punktu widzenia są dramatyczne, straszne, ciężkie i wywołują lęki i obawy. Oni wręcz przeciwnie, ekscytują się takimi kryzysowymi sytuacjami. Rozumiem, że oni żyją w innym świecie umysłu, na całkowicie innym poziomie świadomości. Dla nich takie sytuacje są ekscytujące, ożywiające ich, ponieważ mają możliwość zastosowania lub wypróbowania różnych technik wyższych poziomów świadomości. Zobaczyłem także, że oni widzą w takich sytuacjach wielki potencjał, praktycznie nieograniczone możliwości rozwoju ludzkości. Dzięki takim sytuacjom mogą nadawać nowe standardy, podnosić poziom świadomości, uaktywniać nowe rodzaje sił duchowych, które w okresie stagnacji nie mogą działać. Dzięki takim sytuacjom niebiosa rządzą na Ziemi. Potrafią nas podzielić i scalić. Nie jesteśmy w stanie oprzeć się takiej manipulacji, ponieważ nie dysponujemy takim arsenałem narzędzi, jakim posługują się nadziemskie władze. Przykładowo: do dyspozycji mają głupotę, mądrość, rozwagę, zawiść, zazdrość, gniew, kłamstwo, emocje itp. Ludzie o niskim poziomie duchowym bardzo szybko ulegają takim narzędziom. Potrzeba naprawdę mocno oświeconych świadomości, by zobaczyć prawdziwy scenariusz oraz reżysera.

Zobaczyłem, że ten kryzys służy podniesieniu świadomości ludzkości. Wypracują się nowe sposoby zapobiegania trudnym sytuacjom, no i zmieni się układ sił na świecie. Wielu będzie zaskoczonych, bo nawet w najśmielszych myślach nie przyszło im do głowy, że można tak szybko tak wiele zmienić. Kiedyś starsi ludzie powiadali, że jak Bóg chce kogoś ukarać, to mu rozum odbiera, a jak chce pomóc, to mu daje rozum.

Zauważyłem jeszcze jedną rzecz, która z początku mnie zastanowiła i przez 2-3 miesiące nie wiedziałem o co chodzi. Kiedy rozpoczynał się każdy z ostatnich kryzysów, pojawiały się istoty o szarej barwie. Do tej pory widziałem białe istoty. Jednak już kilka lat temu, w czasie moich osobistych ciężkich kryzysów, widywałem wręcz ciemne istoty, które robiły bardzo dobrą robotę, rozwiązywały problemy, których nie umiały rozwiązać białe istoty. Kłóciło się to z moją wyobraźnią i poglądami. Te ciemne istoty miały, jakby wychodzącą z ciemności po obwodzie, bardzo jasną otoczkę. Wyglądały na ciemne, w mojej wyobraźni na złe, a robiły bardzo dobrą robotę. Widziałem, że te jasne istoty wręcz z szacunkiem traktowały te ciemniejsze. W tle zawsze zastanawiałem się o co chodzi, bo kłóciło się to z moimi prymitywnymi wyobrażeniami na temat dobrych i złych istot.
Któregoś dnia jedna z istot wytłumaczyła mi to tak:
„Ciało ludzkie zostało zaprojektowanie i stworzone przez nadziemskie istoty wg technologii, jaką swym oświeconym synom przekazał Ojciec, źródło wszechistnienia. Ciało ludzkie zostało stworzone jako organizm duchowo-materialny. Odzwierciedla, czyli jest na podobieństwo Boga. Jedną z funkcji tego duchowo-materialnego ciała jest umiejętność, do pewnego stopnia, oglądania światła.”

Niedawno czytałem w naukowym piśmie, że ludzie „chorzy” na tetrachromię, a jest ich na Ziemi zaledwie 1%, widzą kilka milionów promieni świetlnych więcej niż pozostałe 99%.  Dlatego ci „chorzy” na tetrachromię mogą oglądać inne, niewidzialne dla pozostałych ludzi, światy. 99% ludzkości widzi ograniczone widmo światła, tylko pewien zakres, to, co jest poza tym zakresem jest niewidzialne. Przykładowo, by widzieć w czasie nocnych wojaży po lasach i niedostępnych terenach, jakie lubię zwiedzać o 2-ej 5-ej nad ranem, kupiłem sobie noktowizor, no i ciemność stała się zielona i widziałem to, co ukryte w mroku. Wspomogłem się techniką.

Człowiek, do pewnego stopnia, ma taką naturalną technikę, która umożliwia mu patrzeć np. na mocno świecące obiekty. Przykładem jest słońce. Kiedy słońce wschodzi lub zachodzi i kiedy popatrzymy na nie, to po kilku sekundach, jak się dobrze przypatrzymy, to zobaczymy, że pojawia się w oku filtr o lekko mniejszej średnicy niż słońce i dzięki temu możemy patrzeć prosto w słońce. Poza filtrem widać jakby aurę słońca, a to mocno świecące słońce. Dzięki temu, w pewnych porach dnia, słońce nas nie razi.

Tak samo nasz organizm reaguje na istoty duchowe, mocno świecące. By nie raziły wzroku duchowego, patrząc bezpośrednio na taką istotę, w sekundę pojawia się filtr zapobiegający oślepieniu i taka istota jest postrzegana jako coś szarego. Te istoty, które są białe, o białej poświacie, mają taką intensywność barwy, że nie rażą nas i dlatego postrzegamy je jako białe, ale to nie znaczy, że są bardziej inteligentne od tych szarych istot. Zobaczyłem, że nadziemskie istoty różnią się między sobą i to bardzo różnią się, jeśli chodzi o poziom intelektualny, mądrość, rozwagę, umiejętność radzenia sobie w trudnych sytuacjach. Im bardziej istota wyedukowana i żyjąca w wysokich standardach świadomości i nadświadomości, tym bardziej jest naładowana tymi cząstkami światła, które są tą wiedzą i dzięki temu taka istota świeci. Stąd pojęcie – oświecony.

Wynika dla mnie z tego, że jeśli tak światłe istoty zajmują się obecnym kryzysem na świecie, to znaczy, że jest to dla nas poważna sprawa, a dla nich ich ulubiona sytuacja kryzysowa, w jakiej mogą się realizować. To są tacy synowie Boga od sytuacji krytycznych, pojawiają się tam, gdzie inne istoty nie dają sobie rady, bo brakuje im mądrości i umiejętności regulowania tymi niewidzialnymi energiami duchowymi, które rozbudzają narody i nadają nowe kierunki i znaczenia wielu wartościom.
Zobaczyłem, że wiele istot białych, świadomych swoich sił, wycofuje się i przygląda się tym wysoko oświeconym synom Boga, jak inspirują i rozwiązują różne sytuacje. To są wirtuozi umiejętnie grający emocjami, logiką, mądrością, głupotą itp. Realizują plany chwilowe, roczne, wieloletnie, ale i wiekowe.

Dla mało bystrego umysłu to wszystko się wydaje niepojęte i niezrozumiałe, i bezsensowne. Wzbudza lęki i strachy. A niepotrzebnie, bo żyjemy krótko i często potrzeba mądrości i wiedzy historycznej, by zobaczyć z przestrzeni minionych wieków, że wszystko składa się na to, że jest realizowany jakiś plan i to realizowany konsekwentnie.

Z naszego ludzkiego punktu widzenia załamujemy się i trwożymy. Straszymy się, a tak naprawdę żyjemy pod doskonałym nadzorem w bardzo przyjacielskim kosmosie, a nasza materialna śmierć nie jest naszym końcem, tylko końcem pewnego etapu, przejściem do następnego etapu. Jeśli nie mamy takiej świadomości, a wyższe istoty wzbudzają w nas lęk i trwogę, to znaczy, że żyjemy w kłamstwie, w tzw. „piekle umysłu” i jest to sygnał, że należy z tym zrobić jak najszybciej porządek, bo to jest nasza kryzysowa sytuacja.

Celem naszego życia na Ziemi jest wyedukować i podnieść nasz osobisty poziom świadomości na wyższe standardy. Dezorientacja jest tym momentem kryzysu, który tworzy dwie możliwości, albo się stoczymy w ciemność, albo damy się oświecić i podążymy ścieżką, jaką oświeca światłość, a ta nie razi, bo mamy  zaprojektowane zdolności patrzenia w światło.

OBCE WPŁYWY

Dzisiaj chcę podzielić się moimi spostrzeżeniami oraz otrzymanymi od wyższych istot informacjami na temat naszej egzystencji na Ziemi i wpływami na nasz rozwój z zewnątrz, z innych światów.

Kiedyś Ziemia i ludzkość jawiła mi się jako chaos i bezprawie. Obecnie widzę, że żyjemy w miejscu konkretnie zaplanowanym i uporządkowanym, wg realizacji planu edukacji synów Boga.
Chociaż dla człowieka krótkowzrocznego, ukierunkowanego materialnie tu i teraz, wszystko wydaje się bzdurą i nieładem.
Plan jest mądry i realizowany z tempem odpowiednim do przyswajania prawdy.

Wiemy, że Ziemia i kosmos zostały stworzone przez Boga.
Kim On jest, niewiele wiemy na ten temat.
Wiemy, że Bóg ma swoje tzw. „królestwo”, poprzez które sprawuje władzę administracyjną i wykonawczą.
Wiemy, że Bóg jest najwyższym dowódcą „wojsk niebios”.
Więc mają siły zbrojne. W jakim celu, to do końca nie wiem.
Teren działalności, to cały kosmos i światy nieobjawione.

Koncentrując się na sprawie Ziemi i ludzi, to wyraźnie mamy podkreślone w Biblii takie pojęcia, jak władza Niebios na Ziemi.
Nadziemskie władze i zwierzchności, pracujące dla syna Boga, znanego na Ziemi jako Jezus Chrystus, sprawują swoją władzę w sposób niewidzialny i trudno dostrzegalny dla istot analizujących tylko to, co widzą oczy.
Potrzeba umysłu oświeconego przez Ducha, by zobaczyć istoty wyższe i ich pracę nad nami.
Sam tego doświadczyłem i poświadczam, że tym władzom i zwierzchnościom nie zależy na pokazywaniu się człowiekowi, nie to jest ich celem, ani w ten sposób nie chcą osiągnąć celu zwrócenia uwagi na duchowość.
W Biblii mamy opisaną władzę niebios w postaci tzw. stróżów i świętych.
W innym miejscu Biblii mamy zapisane, że dla Jezusa zostały stworzone nadziemskie władze i zwierzchności, legiony wojsk.

Ks. Daniela 4:14, Biblia Warszawska
Na rozstrzygnięciu stróżów opiera się ten wyrok, a sprawa jest postanowiona przez świętych, a to w tym celu, aby żyjący poznali, że Najwyższy ma moc nad królestwem ludzkim; daje je, komu chce, może nad nim ustanowić najuniżeńszego z ludzi.

Ks. Daniela 4:22, Biblia Warszawska
Wypędzą cię spośród ludzi, mieszkać będziesz ze zwierzętami polnymi i jak bydło trawą karmić cię będą; będzie cię zraszać rosa niebieska, siedem wieków przejdzie nad tobą, aż poznasz, że Najwyższy ma władzę nad królestwem ludzkim i że daje je temu, komu chce.

Widać wyraźnie, że dzieje się tak, bo jest realizowany jakiś plan, niewidzialny dla małych istot ludzkich skoncentrowanych na mozole życia.

Ks. Habakuka 2:13, Biblia Warszawska
Czyż nie pochodzi to od Pana Zastępów, że ludy mozolą się nad tym, co pożera ogień, a narody trudzą się nad tym, co nie ma wartości?

Bóg tak zaplanował, że mozolimy się i On sam obiecuje nam pomagać w tym mozole.

Ks. Izajasza 46:4, Biblia Warszawska
Pozostanę ten sam aż do waszej starości i aż do lat sędziwych będę was nosił; Ja to uczyniłem i Ja będę nosił, i Ja będę dźwigał i ratował.

Sposobów pomocy Boga, ja osobiście widzę bardzo dużo.
Dzisiaj chcę skupić się na specyficznej pomocy istot z innych światów.
Kiedyś mówiono o nich – aniołowie – dzisiaj niektórzy wolą mówić – kosmici.
W Biblii mamy opisy wielu takich kosmitów, przybierających postać człowieka i odwiedzających na Ziemi ludzi.

List do Hebrajczyków 13:2, Biblia Warszawska
Gościnności nie zapominajcie; przez nią bowiem niektórzy, nie wiedząc o tym, aniołów gościli.

Dzisiaj chcę skupić się na tych, co przybyli z innych światów i przeszli drogę człowieka, czyli urodzili się jako niemowlaki z kobiety i zmarli w różny sposób.
Jedni zostali zdradzeni, inni otruci, zabici lub pokonały ich ludzkie choroby ciała.
Ich życie było pasmem zwycięstw, ale byli niezrozumiali przez ówczesne społeczeństwo, wręcz byli aspołeczni, trudni w pożyciu, wyobcowani, posiadali energię życia, za jaką nie nadążał ówczesny świat.
Wizjonerzy, fantaści, ale za to skuteczni. Wszyscy oni wywarli na nas wielki wpływ, chociaż różnie skończyli swoje dzieło lub nie dokończyli je.
Jednak wszyscy wyznaczali kierunki i nowe standardy oraz zmuszali ludzkość do szukania nowych rozwiązań. Byli tzw. bodźcem do działania.

Dzisiaj chciałbym skupić się tylko na kilku takich konkretnych osobach, pochodzących z innych światów, a którym przypadło w udziale przekazać nam swoje doświadczenie z innych światów, na jakich wcześniej żyli.
Istota, która przekazywała mi te informacje powiedziała, że wielu z tych ludzi nie było świadomych swego wcześniejszego pochodzenia. Sami dla siebie byli zagadką. Nie rozumieli dlaczego i skąd mają pewne zdolności. Jedni domyślali się pochodzenia swojego geniuszu, inni nie i ciężko przeżywali życie na Ziemi.

Jedynie Jezus Chrystus uzyskał doskonałość. On też musiał odkryć swoje pochodzenie, co mu się udało i dlatego mówił o sobie, że jest człowiekiem z krwi i kości oraz, że jest synem Boga i nim był, zanim urodził się na Ziemi. Jezus pokazał, że można doskonale połączyć w jedno: człowieczeństwo i boskość. Wtedy taki człowiek będzie wolny od napięć umysłowych i emocjonalnych, nie będzie ich musiał redukować w sposób nieprzyjęty na tej Ziemi.

Samson. W Biblii mamy opis krótkiego życia kontrowersyjnego żyda, zwanego Samson. Jego narodziny zapowiedzieli aniołowie oraz przekazali rodzicom fizycznym instrukcję, jak mają wychować syna.
Samson był osobą kontrowersyjną. Denerwował rodaków, ponieważ z nimi się nie utożsamiał. Za nic miał prawa żydowskie. Dzisiaj można powiedzieć o nim: kobieciarz, hulaka, seksoholik, nadpobudliwy, aspołeczny. Żył krótko, ale przez jego sposób życia Bóg pokazał Izraelitom, że ma różne sposoby na swoje działanie i że to wcale nie jest takie oczywiste, kim jest Bóg, jak Izraelitom się wydawało, że Go znają i wiedzą jak postępuje. Samson doprowadził do ruiny gospodarczej i politycznej wrogów Izraela Filistynów.
Uczynił miasto filistyńskie bezbronnym, zabierając główną bramę, przez co miasto stało otworem przed atakiem z zewnątrz. Spalił całe zborze, klęska urodzaju. W dniu swojej śmierci zabił całą śmietankę polityczną i wojskową. Padła administracja. Filistyna stała się bezbronnym państwem.
Jeden człowiek, nadpobudliwy, kochaś, seksoholik, miał zatarg z całym państwem i pokonał ówczesną potęgę, przez co zmienił układ sił w ówczesnym świecie.

Aleksander Macedoński. Jak mi przekazały istoty wyższe, pochodził z odległego świata, gdzie był przeciętnym obywatelem tego świata. Narodził się na Ziemi i to, co nabył w poprzednim życiu, co było standardem w jego poprzednim miejscu zamieszkania, okazało się nie lada wyzwaniem dla ówczesnych ludzi, którzy nie nadążali za tempem, jakie narzucił Aleksander.
Myślał błyskawicznie, był wolny od ludzkiego poziomu ego. Wykształcony w poprzednim świecie militarnym na stratega politycznego i militarnego. Poprzednie wyposażenie przełożył na Ziemię i tutaj zetknął się z odmiennym sposobem myślenia. Napotkał opór ociężałego umysłu. Ówcześni mu nie nadążali za tempem, jakie narzucił. Błyskawiczne myślenie, wizje, plany, geniusz strategiczny, bohaterstwo, pomysłowość i inne cechy nadziemskie, napotkały opór jego własnych kompanów. Opór przerodził się w napięcia energetyczne, które znalazły ujście w homoseksualizmie. Seksualizm redukował w nim napięcia i pozwalał mu jeszcze żyć na Ziemi, gdzie jego towarzysze nie pojmowali jego toku myślenia. W bardzo krótkim czasie został potężnym władcą. Gdyby nie zdrada jego kompanów, osiągnąłby jeszcze więcej. Ale oni mieli dosyć jego wizji i dalekosiężnych planów, a wiedzieli, że z ich pomocą je zrealizuje, więc postanowili go zabić, bo to dla ich prymitywnych umysłów równało się z wolnością, ale to nie była wolność tylko lenistwo, pragnienie bezczynności.

Nam współczesny, niedawno zmarły na raka, Steve Jobs.
Uznawany był za ekscentryka, buntownika, szaleńca, aspołecznego osobnika, trudnego do pożycia.
Uważał, że wie lepiej, no i nie mylił się, autentycznie wiedział lepiej, ale przez ludzi był uznawany za pyszałka. Owoce jego dzieła pokazały, że był wizjonerem i to bardzo skutecznym.
Istota duchowa, która opowiadała mi o nim, powiedziała, że jego osobowość została wykształcona na innym świecie rozwojowym, gdzie taki styl życia jest standardem.
My ludzie wymieniamy się między krajami uczniami, studentami, by poznawali inne sposoby myślenia oraz kulturę danego regionu, gdzie przebywają. Korzyść takiej wymiany jest obopólna.
Istota duchowa powiedziała mi, że takie wymiany międzyplanetarne są w kosmosie na porządku dziennym, a my, na swoim poziomie ludzkim (np. wymiana studentów), tylko podświadomie kopiujemy działanie istot wyższych.
Osobowość Jobsa w poprzednim świecie poruszała się płynnie, ale w naszym świecie trafiła na zacofanie i stąd tak wyobcowane, apodyktyczne i władcze, pełne „pychy”, zachowanie.
Jego sposób bycia tutaj na Ziemi był najlepszym sposobem na osiągnięcie celu.
Cel nie został osiągnięty. Gdyby niebiosa pozwoliły mu dłużej żyć na Ziemi, to przeżylibyśmy rewolucję technologiczną, gdyby przekazał nam jeszcze więcej technologii, jakie znał z poprzedniego życia.
Niebiosa po prostu go wyłączyły z naszego życia w odpowiednim czasie, by nie przekazał więcej technologii, bo na ten czas nie jesteśmy w stanie odpowiednio dobrze jej przyjąć.
Wyłączyli go w sposób mało spektakularny, w bardzo prosty, ludzki sposób tak, by nikt za dużo nie kojarzył, po prostu umarł na raka, czyli popularny obecnie sposób wyłączania ludzi z obiegu życia.
Jego „krótkie” życie wywarło na ludzkość wielki wpływ.
Czy to możliwe, by zwykły człowiek w tak krótkim czasie sam wymyślił tyle technologii?

Ci geniusze technologiczni, ekonomiczni czy super lekarze, genetycy, fizycy, chemicy itp. itd., są często przysyłani nam, by wnosić do naszego życia technologie pozaziemskie oraz przekazywać wiedzę biologiczną, chemiczną oraz podnosić poziom medycyny.
Wybitne jednostki o ponadnaturalnych zdolnościach popychają nas ludzi, są dla nas bodźcem do szukania coraz to nowych rozwiązań, nie tylko natury technologicznej czy medycznej, ale także duchowej, inspirują do poszukiwania natury Ducha.
Istota duchowa powiedziała mi, że czasami niezauważeni przebywają na Ziemi ludzie, którzy mają wpływ na rolnictwo, edukację, altruizm, przyjaźń ludzką, heroizm, bezinteresowność. Walczą uparcie o prawa biednych. Giną, umierają zabijani, ale już wyznaczyli kierunek.

Taką postacią historyczną, która wywarła duży wpływ na ludzkość był człowiek urodzony z kobiety, nazywał się Jezus Chrystus. Sam o sobie mówił, że żył i istniał już zanim świat w ogóle zaczął istnieć. Denerwował tymi wypowiedziami swoich rodaków. Nie mogli pojąć jak, mając zaledwie 30 lat, widział Abrahama, który żył prawie 2 tys. lat temu. Nie potrafili nadążyć za standardami moralnymi i obyczajowymi, jakie Jezus prezentował. Dla nich i jeszcze dla ówczesnych nam, wiele nauk Jezusa jest trudnych do pojęcia.
Sam Jezus mówił, że istniał już wcześniej i dawał do zrozumienia, że urodził się na Ziemi z woli Boga Ojca, w celu podniesienia świadomości ludzkiej, oświecenia ludzkości światłem życia wiecznego.
Zabili Go, bo nie mieściło im się to, co głosił, w ich głowach. Nie radzili sobie z nową wiedzą i nazwali ją „zwiedzeniem” i przypisali ją „mocy diabła”.
Tak najlepiej.
Ludzkość ma skłonność zwalać winę na diabła.
Kiedyś diabła obarczano czym się tylko dało. Takie podejście doprowadziło do inkwizycji itp. oraz cofnęło ludzkość w rozwoju technicznym i duchowym.
Dlatego niebiosa podsyłają mam różne wybitne jednostki, które wyedukowały się na swoich światach i przekazują nam szczyptę wiedzy.

Mój duchowy rozmówca na koniec wykładu, jaki mi zaprezentował, pokazał mi przyszłość lokalnego kraju, w jakim obecnie żyję, Polski.
Aż chciałoby się żyć na Ziemi jak najdłużej.
Te 50-90 lat, jakie żyjemy, nie pokaże nam większej realizacji planu.
Jesteśmy jak źdźbło trawy na polu, usychamy, a inne rodzą się i kontynuują plan.

Mój rozmówca, wyższa istota niebios, opowiedział mi, że jest realizowany dla Polski plan podniesienia: ekonomicznego, gospodarczego, politycznego i społecznego. W tym celu stworzono bodźce, niezbędne do rozwoju. Tak, jakby zapędzono kozę w tzw. kozi róg i niech szuka rozwiązania.
Wyższa istota pokazała mi to na podstawie naszego obecnego podwórka politycznego PO i PiS.
Powiedział mi, że gdyby nie PiS, to byśmy nie mieli takiego pomysłowego PO. Silna opozycja, nawet szalona i kontrowersyjna, jest w państwie prawa wyzwaniem dla rządzącej frakcji, która musi, żeby istnieć, szukać rozwiązań wyższych, wiedząc, że w państwie prawa nie można użyć siły do rozwiązania problemu z konkurencją. W ten sposób konkurencja staje się niezbędna i zdrowa.
Istota niebios powiedziała mi, że niebiosa umieją nas skutecznie i poróżnić, i połączyć.
My ludzie nie umiemy panować nad emocjami, myślami oraz uczuciami. A to są popularne narzędzia niebios do sprawowania władzy na Ziemi. Niebiosa, nawet w szeregach przyjaciół, są w stanie stworzyć podział i wrogość. Dlatego nie martwię się rosnącą głupotą jakichś partii politycznych, ponieważ wiem, że niebiosa mogą skutecznie poróżnić i opozycję, i koalicję, pomiędzy siebie, jeśli zajdzie taka potrzeba.

Już raz tak zrobili, kiedy poróżnili zdania i pomieszali w planach budowy wierzy Babel.
Pomieszanie języków nie było pomieszaniem mowy, dźwięków, że jeden nie rozumiał drugiego. Po prostu niebiosa pomieszały opinie i zdania, poglądy i plany pomiędzy ludźmi, grupami budującymi wieżę tak, że doszło do pomieszania planów tzw. języków i powstała niezgoda, nie mogli się dogadać i poszli każdy w inną stronę. Stało się to dzięki duchowi pychy, arogancji, ego, dumy i zarozumiałości. Co później zaowocowało autentycznym zanikiem jednego języka i powstało wiele języków, tak wiele, jak było grup i frakcji, aż potworzyły się państwa. Te celowe zamieszanie opóźniło nas w pewnym rozwoju, ale nadało nowy kierunek oraz stworzyło potencjał nowych możliwości.

Teraz, by być jednym państwem o jednej religii i jednym języku, ludzkość musi się nauczyć wielu rzeczy i nabyć boskie cechy, gwarantujące takie współistnienie, a to jest możliwe na drodze rozwoju nadzorowanego i ukierunkowywanego przez mądre istoty niebios, które bardzo dbają, by powierzony im przez Boga plan realizować, ponieważ przed Nim zdadzą sprawę ze swojego poziomu edukacji, nauki zarządzania światami. My projektujemy domy, samochody, oni projektują i budują światy. To samo, tylko w innej skali i innymi metodami. My ludzie po prostu jesteśmy odbiciem wyższych światów.

Żyjemy w świecie zaprojektowanym przez Boga i inteligentnie zarządzanym.
Projekt zakłada istnienie dwoistości, dobra i zła, na tej samej scenie.
Jestem świadomy istnienia korupcji, nepotyzmu, przestępczości, mafii, karteli narkotykowych i całej gamy tzw. bezprawia.
Dzisiaj trudno nam to pogodzić z Bożym planem i zwalamy winę na diabła.
Później, w następnych doświadczeniach rozwoju, w następnych klasach rozwojowych, gdzie wykształcą się w nas zmysły, o jakich teraz pojęcia nie mamy, zrozumiemy, w całym tym tzw. bezprawiu, mądrość Boga.

Doświadczenie życia na Ziemi pozostanie i dopiero wtedy na innych, wyższych światach, kiedy nabędziemy większych umiejętności i zdolności, wtedy dopiero pojmiemy i docenimy życie ziemskie, jakie przeszliśmy. Dzisiaj tego nie rozumiemy. Potem pojmiemy i jeszcze szczerze będziemy chwalić i podziwiać Boga za taki plan.
Dzisiaj wielu tego nie widzi w ten sposób. Wolą wierzyć, że jeśli jest takie zło, to znaczy, że Boga nie ma.
Tylko ludzie o krótkich umysłach widzą tutaj tylko realizację zła. Oni nie pojmują, na poziomie podstawowym, Boga.
Tak naprawdę czczą boga własnej wyobraźni, przez co zamykają się na prawdziwą, pełną dobroci i wielkości istotę, zwaną na Ziemi Bóg Ojciec.
Opiewaną na innych światach jako Życie i Prawda, Wieczny Wpływ.
On jest planistą, architektem, konstruktorem, stwórcą, reżyserem i aktorem tego spektaklu.

Także żyjemy w świecie zaplanowanym, poukładanym i bezpiecznym, nic nie umyka uwadze Boga i Jego stworzeń, które nadzorują nasz rozwój.
Wielu Bóg powołuje, ale niewielu wybiera, ponieważ z tych wielu, wielu zostaje zaabsorbowanych tym etapem życia i ślepną na duchowe przewodnictwo.
To tak, jak plemniki wystrzelone biliony, do celu docierają nieliczni, a doskonałość (wejście do jajeczka) uzyskuje jeden lub kilka.

Tak w skrócie przedstawiłem wam obraz naszego lokalnego ziemskiego świata, jaki mi przedstawiła wyższa istota duchowa, pomagająca mi w moim rozwoju duchowym. Pomagająca z polecenia Jezusa, który żył tutaj na Ziemi i doświadczył osobiście ludzkiego zacofania, a jednak to Go nie zraziło, bo On się nie zniechęca i z radością i uśmiechem patrzy na ludzkość. Pomaga nam w różnorodny sposób i szuka człowieka, który odpowie na Jego wezwanie i przystanie do Niego, by razem budować nowe światy.

WIELKI CZŁOWIEK

Kilka lat temu towarzysząca mi istota światła powiedziała, że wszystkie przypowieści zapisane w Biblii, jakie Jezus Chrystus przedstawiał, są autentycznymi zdarzeniami.
Jezus mówił o marnotrawnym synu, o władcy zapraszającym na wesele, o zarządcy majątku, o Panu majątku itp. itd. Zawsze myślałem, że są to wymyślone na poczekaniu opowieści, by barwniej przedstawić jakieś prawdy duchowe i wysokie wartości. Jednak mój towarzysz powiedział mi, że te sytuacje wydarzyły się naprawdę. Zwrócił mi uwagę na wypowiedzi Jezusa: „a był pewien …” i powiedział mi, że Jezus w ten sposób mówił o autentycznych zdarzeniach z minionych czasów. Jezus, jako istota żyjąca nawet przed założeniem światów, widział wszystko co się dzieje i mógł swobodnie dobierać do swoich kazań przebyte doświadczenia mieszkańców innych światów. To my ludzie nadaliśmy tym opowieściom charakter wymyślonych przypowieści. A te zdarzenia wydarzyły się na różnych światach rozwojowych, jakie zostały stworzone w celu edukacji synów Boga.
Na wielu światach panuje ten sam schemat, wzorce życia. Mieszkańcy tych światów nieznacznie różnią się od nas. Są światy, gdzie te różnice są znacznie większe. Praktycznie wszystkie zaczerpnięte opowieści wydarzyły się na innych światach podobnych do nas, przechodzących podobną drogę rozwoju, jaką my przechodzimy.
Tak samo większość psalmów, zapisanych w Biblii, przypisywanych Dawidowi, tak naprawdę jest pochodzenia pozaziemskiego. Pochodzą z innych planet rozwojowych i są wynikiem doświadczeń duchowych ówczesnych mieszkańców tych światów. Zostały spisane i we wczesnych dziejach człowieka przekazane jako wzorzec nauk moralnych i duchowych. Po upadku Adama i Ewy przetrwały w rozproszeniu w wielu kulturach ludzkich. W pewnym okresie zostały zebrane i dołączone do psalmów, jakie autentycznie napisał Dawid, i w ten sposób te psalmy, mówiące o zmaganiach istot z innych światów i ich zaufaniu do Boga, zostały przypisane Dawidowi jako jego doświadczenie.

Piszę o tym, ponieważ kilka dni temu mój towarzysz z wyższego świata opowiedział mi autentyczną historię człowieka z innego świata, stojącego na znacznie wyższym poziomie moralnym, intelektualnym, umysłowym, naukowym, technicznym, wyższym niż nasz ziemski. My dopiero zmierzamy do doskonałości umysłowej, duchowej i technicznej. Na innym świecie, wyższym duchowo i materialnie, społeczeństwo zajmowało się dziedzinami życia, jakie w ogóle u nas nie funkcjonują. Technika stała tam na bardzo wysokim poziomie. Medycyna była tylko profilaktyką na wypadek nieznanych do tej pory wydarzeń lub zagrożeń ze strony kosmosu.
Ludzkość pokonała już dawno ciemną jaźń.
Był człowiek, uznawany za bardzo bystrego, błyskotliwego i pojętnego. Miał unikatowy kontakt z Duchem Boga. Ten Duch wyszkolił go w osobistym nauczaniu. Możliwe to było dlatego, że człowiek ten miał wypracowane do perfekcji zmysły fizyczne i duchowe.
Pozbył się już w całości swego ego. Obca mu była pycha, duma, zazdrość, gniew itp.
Był okazem idealnego zespolenia z Duchem Boga.
Między nim a Bogiem była więź przyjaźni bezwarunkowej.
Gdyby ten człowiek zetknął się z naszym sposobem myślenia, to uznałby nas za barbarzyńców, a naszą wiarę w Boga za bluźnierstwo Ojcu Najwyższemu.
W swoim świecie nie był jedyny. Cały świat cechował się wysokim poziomem uduchowienia pomimo, że ten świat był materialnym światem. Można było zginąć lub umrzeć ze starości.
Człowiek ten miał żonę i dwoje dzieci.
Nieziemsko kochał swoją żonę.
Razem tworzyli idealną parę.
Rozumieli się bez słów.
Mieli swoje ulubione zajęcia, które z pasją robili razem.
Mieli swoje ulubione żarty, gesty, zachowania, gry.
Bardzo lubili uprawiać seks.
Obydwoje znali się doskonale i wiedzieli jak sprawić sobie rozkosz w seksie.
Byli różnorodni, ale równoprawni.
Tworzyli doskonałą parę.
My powiedzielibyśmy, że kochali się nad życie.
Cieszyli się, że są razem i razem czcili przez prawdę i życie Boga Światów, Ojca Uniwersalnego.
Podróżowali swoim środkiem transportu i doszło do wypadku.
On przeżył, żona została rozerwana na strzępy, a dzieci zmiażdżone w pojeździe.
On oglądał do końca skutki wypadku, miał świadomość. Widział swoją żonę w kawałkach i zmiażdżone dzieci.
Jego oczy oglądały koniec świata, jaki miłował.
Cywilizacja, w której żył, nigdy nie wpadała w histerię ani żal, jeśli wydarzyła się jakaś tragedia.
Wszyscy uznawali, że stało się i już.
Nikogo nie obarczano winą.
Jak zwykle szczerze oddano chwałę i cześć Bogu Uniwersalnemu.
Podziękował Bogu za te wspaniałe chwile ze swoją rodziną. Cieszył się przed Bogiem, że kiedyś spotka ich znowu. Uszanował i zaakceptował bez zmrużenia oka wolę Ojca Boga.
Jego dusza była wolna od jakiegokolwiek żalu. Nie płakał, bo nawet mu się nie chciało, bo w standardzie tej cywilizacji było przyjmowanie z pokorą i radością wszelkich niepowodzeń i nieszczęść.
Cywilizacja bardzo dobrze zdawała sobie sprawę, że nic się nie dzieje bez woli Boga.
Jezus, będąc na Ziemi, mówił tak i mamy to zapisane w:

Ew. Mateusza 10:29, Biblia Warszawska
Czyż nie sprzedają za grosz dwu wróbli? A jednak ani jeden z nich nie spadnie na ziemię bez woli Ojca waszego.

Pracował w jakimś dziale swojej planety, który prowadził jakieś badania kosmosu.
Jego rodacy zamierzali zbadać pewien niezbadany do tej pory sektor kosmosu.
Zadanie było przeznaczone tylko dla jednego człowieka.
Zgłosił się na odległą samotną misję.
Poleciał samotnie w głąb kosmosu, w sektor do tej pory niezbadany.
Wylądował na pierwszej wyznaczonej planecie. Wykonał jakieś prace i został skierowany na następne planety. I tak, planeta po planecie, zbliżał się do obrzeży wyznaczonego sektora.
Cały czas utrzymywał ścisły kontakt ze swoją macierzystą planetą i zespołem, który monitorował jego pracę.
Skończył swoją pracę i już miał wracać, ale w międzyczasie dostał polecenie jeszcze jednego lotu na oddaloną, słabo widoczną planetę.
Wylądował na tej planecie i przystąpił do rutynowych badań.
Jego towarzysze, poprzez swoją zaawansowaną technikę, odkryli życie na tej planecie i polecili mu je zbadać.
Okazało się szybko, że mieszkają tam prymitywne istoty nie mówiące, tylko bełkoczące coś w stylu naszych jaskiniowców.
Zstąpił do tych ludzi.
Porobił badania, zapiski. Zarejestrował dane i przesłał wszystko na swoją planetę.
Kiedy już miał wracać, ktoś na jego planecie przejrzał świeżo przysłany raport i polecił mu zbadać pewną wioskę niedaleko jego obecnego położenia.
Poszedł do wioski, dokonał pomiarów jakiegoś wzniesienia o dziwnej energii i już miał wracać, kiedy odwrócił się i zobaczył tubylców jak mu się przyglądają z zaciekawieniem.
Jedyna droga powrotu wiodła przez centrum wsi.
Odwrócił się i w milczeniu poszedł do wsi, by przejść przez nią.
Od czasu śmierci jego żony i dzieci nie gościł na jego twarzy uśmiech.
Nie kusił go żal, daleki był od wściekłości, ale i nie był zbyt rozmowny i wesoły.
Kiedy tak szedł w ciszy i spokoju przez wieś, nagle znieruchomiał.
Jego ciało przeszył dreszcz nie spotykanych do tej pory emocji.
Oto w tłumie tych brudnych tubylców stała kobieta, wyglądająca identycznie jak jego żona.
Była tylko brudna, ubrana w łachy ze skóry, miała potargane włosy i śmierdziała.
Wszystko inne się zgadzało w 100%. Wzrost, kształt ciała, rozmiar. Te same nogi, ręce, twarz. Te same piękne oczy. Jego uczucia wybuchły jak kwiatki na wiosnę, jak nagły wybuch wulkanu.
Pomyślał sobie:
„oto moja żona, znalazłem ją na innym świecie, dostaliśmy jeszcze jedną szansę”.
Uznał, że Bóg mu dał jeszcze jedną szansę.
Z tego zachwytu przestał racjonalnie myśleć.
Jego serce było pełne nadziei, marzeń. Już widział jak wraca przez kosmos ze swoją żoną.
Cywilizacja ta wierzyła w życie po życiu, tak samo jak my ludzie wierzymy, że będziemy żyć w następnym, wyższym świecie, bardziej doskonałym.
Tak wielki wybuch nadziei, marzeń i planów spowodował, że człowiek ten był szczęśliwy, a chemia rozkoszy jego organizmu osiągała wysoki poziom.
Z tego szczęścia przerwał misję i nie odpowiadał na wezwania swoich rodaków.
Następne dni spędził na próbach nawiązania kontaktu z kobietą.
Dzień po dniu rozczarowywał się i dzień po dniu spadał mu poziom ekscytacji.
Wieczorem każdego dnia był już podłamany, ale tuż przed snem, jak każdego wieczoru, nachodziły go pozytywne myśli i nadzieje, że następny dzień przyniesie nowe możliwości nawiązania kontaktu z tą kobietą, i obudzi w niej jego żonę. Okazało się do tej pory, że kobieta nie rozumiała jego języka. To go jednak nie zniechęciło i zaczął pokazywać jej ulubione miny i gesty, charakterystyczne dla niego i jego żony, z jego macierzystej planety. Kobieta stała niewzruszona. Oglądając te jego zabiegi, raz się śmiała, raz wydawała dzikie dźwięki. Dla niego był to przerażający widok. Kobieta o ciele jego żony zachowywała się jak szalona. Codziennie podejmował nowe próby i codziennie się podłamywał, i tracił nadzieję, a wieczorem analizował wszystko, i od nowa nabywał nadzieję na następny dzień.
Pokazywał jej gesty, zajęcia, wypowiadał ich wspólne żarty, ulubione wspólne oglądanie zachodów i wschodów słońca, zabawy. Nic nie skutkowało. Cały czas wierzył, że jest to jego żona, przeniesiona na odległą planetę, a jemu została dana szansa odnalezienia jej. Ostatnia nadzieja, jaka mu pozostała, to seks. Postanowił, że obudzi w niej pamięć poprzez ulubiony specyficzny seks, jaki uprawiali z żoną na swojej planecie. Jednak ta kobieta nie rozumiała, czego chciał od niej. Dotykał ją tak, jak pieścił swoją żonę, a ta kobieta, o ciele jego żony, albo się śmiała albo porykiwała. Ona nie rozumiała o co chodzi. Razem z żoną mieli swoją ulubioną pozycję do kochania i kiedy, po kilku zabiegach, on przyjął tą pozycję i na siłę przystosował do niej tą kobietę, ona zachowywała się jakby pierwszy raz w życiu jej się to przydarzyło, w ten sposób uprawiać seks, i pojęła o co chodzi, i wtedy ona przyjęła pozycję, w jakiej prymitywne ludy odbywali stosunek i do jakiej ona była przyzwyczajona, i tylko taką znała.
Mężczyzna spojrzał na nią, jak przyjęła tą pozycję, jak zaczęła porykiwać i się trząść, i pojął, że to już koniec.
Wstał, otrząsnął się.
Zgasła w nim wszelka nadzieja na obudzenie w tej kobiecie jego żony.
Stał smutny i zamyślony. Już nie miał cienia nadziei. Wszystkie marzenia opadły.
Oddalił się od wioski i poszedł do swojego pojazdu, nawiązał przerwany kontakt, przeprosił za to, że zostawił przez ostatnie dni swój zespół bez kontaktu z jego strony i zgłosił gotowość do powrotu.
Podziękował Bogu za możliwość ujrzenia identycznego ciała, jakie miała jego żona.
Nie było w nim ani krzty żalu, złości na Boga. My na naszym poziomie byśmy od razu powiedzieli, że los z nas sobie drwi, że Bóg jest mściwy i niedobry. On uznał, że Bóg poprzez swoje sługi zaaranżował całe te zdarzenie. Jednak ani go nie kusiło wypowiedzieć chociaż jedno słowo żalu, czy groźby pod adresem wyższych istot, w jakie jego cywilizacja wierzyła, że są nad nimi i ich edukują do lepszego świata.
Całe zdarzenie przyjął z wielką pokorą. Wrócił na swoją planetę częściowo odmieniony. Z jakiegoś powodu był teraz bardziej radosny.
Nigdy nie opowiedział nikomu o tym zdarzeniu.
Wszyscy jego znajomi zastanawiali się, jak bardzo pozytywnie odmieniła go ta misja.
Nikomu nie opowiedział o tym zdarzeniu, jednak towarzyszące mu niewidzialne istoty duchowe zarejestrowały całe to zdarzenie i rejestr umieściły w sieci Ducha.

Dlatego towarzysząca mi istota, mająca dostęp do tych kronik, mogła mi to opowiedzieć jako przykład wielkości, jaką może osiągnąć człowiek.
Był to już najwyższy, doskonały poziom rozwoju zaufania i wiary w Boga.
Wyższe istoty zaaranżowały takie zdarzenie, wyglądające okrutnie, ale był to bardzo realny test, sprawdzający czy jaźń ciemna tli się lub jest zahibernowana w tym człowieku i czeka na dogodną sytuację, by zaistnieć, czy raczej jest on wolny od ułudy jaźni, która w takiej chwili narzeka, wścieka się lub udaje pokorę, a potem wybucha gniewem, krzyczy, że jej zrobiono krzywdę i drwi się z niej, a potem na przemian korzy się i błaga o litość i pomoc, a kiedy nie dostaje, to wpada w furię i przeklina co się da, i tak w koło.
Zrozumiałem, takie sceny konwulsji jaźni widzę w naszej telewizji i w życiu codziennym.
Niewidzialna istota, duch, który mieszka w wielu sercach ludzkich, steruje reakcjami nieuświadomionych umysłów. Jednak uświadomienie to nie wszystko, musi być przewodnictwo Ducha Boga i to On uświadamia, i trwale zmienia osobowość ludzką, ale jest to praca obustronna, człowieka i Ducha.

Człowiek ten przedstawiał wysoki poziom duchowego wykształcenia i trwałej osobowości, nawet w obliczu tak ciężkich doświadczeń.
Dla nas wielcy to ci, co robią coś niespotykanego, jakieś pokazy, demonstracje uzdolnień lub bogaci, albo politycy itp.
W światach wyższych wielcy to ci, co to, co mówią, to robią i panują nad sobą.

Przypowieści Salomona 16:32, Biblia Warszawska
Więcej wart jest cierpliwy niż bohater, a ten, kto opanowuje siebie samego, więcej znaczy niż zdobywca miasta.

Ew. Mateusza 5:19, Biblia Warszawska
a ktokolwiek by czynił i nauczał, ten będzie nazwany wielkim w Królestwie Niebios.

MATERIALNI SYNOWIE BOGA

Usiądźcie wygodnie i zrelaksujcie się, kawa, herbata itp. 🙂

Temat UFO i kosmitów jest coraz powszechniej poruszany.
Powoli przyzwyczajamy się do świadomości, że nie jesteśmy sami w kosmosie.
Powstaje pytanie: kim są kosmici?
Jakie mają nastawienie do nas?
Czy są wobec nas przyjaźni czy wrodzy, a może obojętni?
Badacze UFO doliczyli się 23 gatunków istot z kosmosu, jakie obecnie odwiedzają Ziemię.
Różnią się wzrostem i wyglądem, a także technologiami, jakimi się posługują.
Mają wobec nas różny stosunek.
Porywają, robią bolesne doświadczenia lub tylko obserwują.
Widać wyraźnie, że poszczególne gatunki obcych nie współpracują ze sobą, ale z jakiegoś powodu wszyscy interesują się Ziemią i jej mieszkańcami.

Tak jak wcześniej pisałem, duchowe istoty, z jakimi uzyskałem kontakt, pokazały mi, że są 3 gatunki istot żywych. Najwyższy rodzaj to Duchy potem istoty duchowo-materialne z przewagą ducha i materialno-duchowe z przewagą materii.
Wszystkie rodzaje są synami Boga.
Kosmici zaliczają się do istot materialno-duchowych, tak jak my ludzie.
Wyraźnie widać, że stoją na zdecydowanie wyższym poziomie technicznym i naukowym.
Istoty materialno-duchowe kiedyś przebywały na Ziemi pośród ludzi, którzy ich postrzegali jako bogów.
W Biblii mamy zapisane takie zdarzenie z początków dziejów człowieka rozumnego.

1 Księga Mojżeszowa
6:1  A kiedy ludzie zaczęli rozmnażać się na ziemi i rodziły im się córki,
6:2  Ujrzeli synowie boży, że córki ludzkie były piękne. Wzięli więc sobie za żony te wszystkie, które sobie upatrzyli.
6:4  A w owych czasach, również i potem, gdy synowie boży obcowali z córkami ludzkimi, byli na ziemi olbrzymi, których im one rodziły. To są mocarze, którzy z dawien dawna byli sławni.

Jest tutaj mowa o tym, że synowie boży zobaczyli ludzi rozmnażających się i że córki ludzkie są piękne, więc zaczęli uprawiać seks z ziemskimi kobietami, mieszali w genach, skutek – narodziny olbrzymów.
Potem synowie boży zostali odwołani z Ziemi.
Wszelkie podania na całym świecie mówią o tym, że na całej Ziemi w jednej chwili odeszli wszyscy bogowie. Jak na gwizdek, wszyscy opuścili Ziemię.
Teraz już nie są skorzy do kontaktowania się z człowiekiem, na taką skalę jak kiedyś.

Ziemia została nadana przez Boga ludziom, a nie kosmitom.
Ci, co przekroczyli granice prawa niebios, zostali odwołani, osądzeni, a pozostali są trzymani w więzieniach niebios. Widziałem te więzienia, nie mają krat, ani cel, to więzienie, gdzie strażnikami są apatia, bezsens, tępota umysłu, głupota, brak rozumu, otępienie zmysłów, paraliż duchowy itp. Jest to rejon o specjalnej atmosferze, gdzie ci, co przebywają tam, są jakby odurzeni jakimś środkiem odbierającym rozum i zmysły.

List Judy 1:6, Biblia Warszawska
Aniołów zaś, którzy nie zachowali zakreślonego dla nich okręgu, lecz opuścili własne mieszkanie, trzyma w wiecznych pętach w ciemnicy na wielki dzień sądu;

W innym miejscu Biblii, w księdze Joba mamy taki zapis:

Księga Joba 9:9, Biblia Warszawska
On stworzył Niedźwiedzicę, Oriona, Plejady i Gwiazdozbiór Południa.

Są to miejsca, mieszkania tzw. kosmitów.

Księga Joba 38:31, Biblia Warszawska
Czy możesz związać pęk Plejad albo rozluźnić pasek Oriona?

Ten sam werset w innym tłumaczeniu brzmi:
„On związał pęk Plejad i pasek Oriona”, a w jeszcze innym tłumaczeniu tak brzmi:
„Czy potrafisz jak Ja uwiązać słodkie wpływy Plejad lub rozluźnić sznury Oriona?”

Czyli ukrócił, ograniczył działanie mieszkańców Oriona i Plejad.

Co jakiś czas obserwuję tzw. channelingi i głównymi istotami, które się kontaktują przez channelingi są mieszkańcy Plejad i Oriona, tak przynajmniej sami o sobie mówią.
Przemawiają przez channelingi do ludzi bardzo słodko, grzecznie i miło, przyjacielsko i bratersko.
Ich głos jak głos syren, usypia czujność.

Inkowie źle odczytali swoje przepowiednie i stracili czujność, kiedy biali ludzie przybyli do nich.
Kosmici zapowiadają swój rychły powrót na Ziemię.
Z Biblii, z księgi Daniela i Habakuka wynika, że wrócą jako siły inwazyjne, ale powstanie człowiek, który stanie się liderem światowym i pokona wojska niebios.

Księga Daniela 8:10, Biblia Warszawska
Wielkością swoją sięgał aż do wojska niebieskiego i strącił na ziemię niektórych z wojska i z gwiazd, i podeptał ich.

Dzięki temu sukcesowi uzyska nieograniczoną władzę na Ziemi. Wszystkie rządy oddadzą mu władzę, gdyż on uratuje ludzkość przed atakiem z kosmosu, pokona materialno-duchowe istoty.
Jednak źle skończy, ponieważ rozpędzi się i zaatakuje wyższe istoty, duchy.

W jakiś sposób ludzie już opracowali metodę strącania UFO na ziemię.
Oglądałem film na YouTube (niestety nie mogę odnaleźć link).
Film dokumentalny. Narratorem był człowiek, który uczestniczył w akcji strącenia UFO, jaką przeprowadziły odpowiednie nieokreślone służby dysponujące nowoczesną bronią energetyczną.
Opowiadał, że celowo śledzili pojedynczy obiekt UFO od jakiegoś czasu i w dogodnej sytuacji użyto broni elektromagnetycznej. Na filmie widać wyraźnie jak świecący dysk pikuje lotem koszącym w ziemię, uderza i widać wyraźnie, że piloci próbują opanować pojazd. Po pierwszym uderzeniu odbijają się i wznoszą się w górę z wielkim trudem. Oglądając ten film, wręcz czułem myśli istot pilotujących ten pojazd. Ludzie po raz kolejny użyli broni i widać, że już piloci pojazdu UFO nie mogą go opanować i rozbijają się widowiskowo o ziemię. Narrator opowiada, że dzięki tzw. wypadkom UFO, po latach badań, naukowcy doszli do wielu rewolucyjnych odkryć technologicznych, dzięki którym nie jesteśmy już bezbronni wobec ewentualnej inwazji obcych. Jednak ci ludzie są trzeźwo myślący i mówią, że tak naprawdę to nie znamy potęgi obcych, że strącenie statku to sukces, ale nie wiadomo jaką bronią obcy się posługują i może okazać się z czasem, że możemy nie poradzić sobie z bardziej zaawansowaną potęgą.
Ci, co mnie znają i czytają regularnie wpisy nie powinni się niczego obawiać, ponieważ wiem, że ponad obcymi są wyższe istoty, które są życzliwie nastawione do ludzkości i na pewno, w sposób nie ujawniający ich samych, wywrą na ludzkość wpływ i ludzkość da sobie radę z tymi, którzy nie szanują życia pod każdą postacią.

Widzę, że ras synów Boga jest dużo i nie wszystkie stoją na wysokim poziomie duchowym i materialnym.
Czasami odnoszę wrażenie, że my ludzie w pewnej dziedzinie duchowości jesteśmy bardziej inteligentni niż tzw. obcy, jest to skutek planu Boga, o którym mówił Jezus Chrystus, jak był na Ziemi. Wtedy powiedział, że sławi Ojca za to, że prostakom (czyli nam) objawił coś, co zakrył przed mądrymi i roztropnymi (czyli wyższymi istotami). Ogólnie widzę, że Ojciec nie tylko daje życie roślinom, zwierzętom, reguluje cały system, ale także rękoma ludzkimi, posługując się człowiekiem, doświadcza swoich pozostałych, bardziej rozwiniętych, synów.
Objawia swoje oblicze, karci i smaga swoich synów niebios.
On, w sposób sobie tylko wiadomy, umie się zakamuflować i nikt nie jest w stanie Go zauważyć poza tymi, którym On będzie chciał dać się zobaczyć.
Wiem, że za wieloma wypadkami UFO stoi Bóg Ojciec, bo wie, że my ludzie, dzięki Jego mądrości i zrozumieniu, dojdziemy do poznania technologii kosmitów i dzięki temu możemy, w razie agresji, stawić im czoła.

W ten sposób Bóg reguluje siły i pomaga nam, więc nie mamy prosić Go o pomoc, tylko dziękować, że nam już jej udziela. A to, że nie widzimy Go, to nie jest takie ważne. Nie widzimy Go, bo jesteśmy na za niskim poziomie duchowym. Wg słów Jezusa, Boga mogą oglądać tylko Jego synowie o „czystym sercu”, czyli czystym umyśle, wolnym od ciemnych intencji, ego, niewiary, strachu, lęku itp. Umyśle, w którym mieszka świadomość synostwa Boskiego. Ale o tym świadomym synostwie opiszę w następnym temacie.
Wracając, w Biblii mamy zapisane, że bez woli Ojca nawet wróbel nie spadnie na ziemię.
Czyli wolą Ojca było, by uległy awarii statki obcych i by ludzkość zrobiła w ten sposób skok technologiczny. Potrzebujemy jeszcze rozwoju duchowego, by umieć poradzić sobie z tymi nowymi technologiami.

Opisuję to, ponieważ miałem niedawno pewne zdarzenie, kontakt z istotami materialno-duchowymi i, gdyby nie mój przewodnik, boski Duch, nie wiadomo jakby dla mnie to doświadczenie się skończyło.
Znalazłem się za moim miastem, na odludziu, łąki i gęste lasy. Godzina 3 nad ranem.
Jechałem samochodem po wertepach i chaszczach. Zatrzymałem się, ponieważ przede mną stanęły 3 osoby mocno oświetlone od tyłu przeraźliwym światłem. Wyszedłem z samochodu, mam bardzo silne oświetlenie, bo samochód służy do off roadu. Oni świecili w moim kierunku, a ja w ich kierunku słałem silny snop światła tak, że aż raził. Mam w samochodzie potężne reflektory. Kiedy zatrzymałem się i wysiadłem, samochód sam zgasł i zgasły jego światła. Teraz tylko oni we mnie świecili. Zaczęło do mnie docierać, że sytuacja staje się nierówna, oni mają przewagę, jakoś zgasili mój samochód i wyłączyli reflektory, które działają nawet jak kluczyk ze stacyjki jest wyjęty, ponieważ mają oddzielne zasilanie.
Nagle zacząłem odczuwać jakby prąd mnie raził, jakiś taki nie za mocny, ale kopał, jakby szczypał milionami igiełek i w mózgu poczułem przeciążenie, ale wtedy mój osobisty przewodnik odezwał się do mnie i powiedział mi:
„Spójrz na tego po twojej lewej stronie, zobacz co on ma w ręce”.
Od ich światła było bardzo jasno i zdołałem zobaczyć, że jeden z nich w ręce trzymał jakby metaliczny spłaszczony dysk o średnicy 6-8 cm i lekko pocierał palcem o niego.
Wtedy mój przewodnik kontynuował:
„To jest urządzenie, które wytwarza silne pole energetyczne. On reguluje moc tego pola umysłem. Jego umysł uruchamia te urządzenie i reguluje jego moc oraz wyłącza go. On to wszystko robi umysłem.
Oni zostali stworzeni tak samo jak wy i posiadają mózgi podobnie działające, więc na tym poziomie świadomości, co cię nauczyłem, powinieneś, jeśli zachowasz spokój, poradzić sobie z nimi i zablokować ich umysł, przerwij ich połączenie z tym urządzeniem, zakłóć pracę tego urządzenia tak jak cię uczyłem”.

Wtedy zmieniłem swoją świadomość i stworzyłem opór i działanie prądu osłabło.
Wtedy poznałem myśli jednego z nich. Jakby pomyślał sobie: „ten człowiek jest jakiś odporny na ten zakres, więc wzmocnię sygnał”.
Kiedy wzmocnił sygnał, wtedy ja wzmocniłem zakres świadomości. Skupiłem się na synapsach w ich mózgach tak, że zakłóciłem pracę synaps i tym sposobem sygnał został zakłócony, więcej, w jakiś trudny mi do wyjaśnienia sposób ja zacząłem wpływać na ich umysły. Wiedziałem co robić i jak. Wtedy pozostali dwaj przybysze zorientowali się, że ten jeden nie daje sobie ze mną rady i dołączyli do niego. Nic nie poczułem, żadnej wzmożonej siły, ale za to kiedy oni zwarli siły umysłowe, by zadziałać paraliżująco na mój umysł, wtedy nagle coś błysnęło na ułamek sekundy. Jakby ze mnie światło błysło.
Wtedy oni nagle znieruchomieli, poczułem falę silnego zaskoczenia, potem zdziwienia, szoku i szybko narastające uczucie strachu, jaki ich przeszył. Oni po prostu w pośpiechu uciekli.
Kiedy wróciłem do domu i skupiłem się na wydarzeniu, mój opiekun powiedział mi, że oni stali się już za bardzo nachalni i niebezpieczni dla mnie, więc na ułamek sekundy im się objawił. Wytłumaczył mi, że oni ani go nie czuli ani nie widzieli, ponieważ on posługuje się większą duchową techniką i oni, pomimo swojego zaawansowania, nie są w stanie w żaden sposób wykryć obecności duchów.
Pokazał im się, ponieważ oni po prostu boją się duchów i unikają ich. Ich strach przed duchami nie jest taki jak nasz. Ich ma logiczne uzasadnienie. Oni zdają sobie sprawę, że duchy są istotami wyższymi i zdecydowanie potężniejszymi w sile i mocy materialnej i duchowej od nich.
Przez prawie dwa tygodnie zastanawiałem się nad tym zdarzeniem. Dlaczego oni boją się ducha.
Najbardziej trapił mnie stosunek ducha do nich.
Podczas całego zdarzenia widziałem, że duch jest wobec nich szorstki. Patrzył na nich jakby z pogardą. To było bardzo dziwne wrażenie takiej bezwzględności wobec nich. Nie potrafię tego opisać. Duch ich tolerował, ale nie chciał nawiązać z nimi kontaktu.
Po dwóch tygodniach, kiedy nad tym zastanawiałem się w każdej wolnej chwili, duch powiedział do mnie tak:
„widzę, że trapi cię mój stosunek do tych istot. Po prostu oni zawiedli nasze zaufanie, jakie w nich pokładaliśmy. Zostali pozostawieni samym sobie. Próbują się ratować wg własnych możliwości. Jest plan, by im pomóc, ale nie teraz. Teraz jesteśmy zainteresowani pomocą dla was ludzi.”

To zdarzenie wiele mi pokazało i zmieniło moje postrzeganie otaczającego nas świata.
Tak samo istoty duchowe pozostawiły na pastwę ludzkości naród izraelski, kiedy ten zawiódł oczekiwania wobec nich, nadzieje i plany, jakie miały istoty duchowe.
My jesteśmy duchami mieszkającymi i związanymi bardzo z ciałem. Nad nami są istoty z przewagą duchową, posiadające ciała, jakie my w następnym życiu będziemy mieć. Ciała bez obiegu krwi i układu nerwowego, trawiennego i oddechowego. Boskie ciała, takie same, jakie uzyskał Jezus po swoim zmartwychwstaniu. Jednak duchy są to istoty, które pozbyły się wszelkiego ciała. Duchy stoją na wyższej pozycji niż istoty duchowo-materialne i jak my i kosmici materialno-duchowe.
Duchy charakteryzują się potężną wiedzą, posługują się niepojętymi technikami, są bardzo miłe, sympatyczne, towarzyskie i posiadają, wręcz promieniują, miłością, ale są bardzo rozsądne i mądre, i dlatego umiejętnie posługują się także sprawiedliwością.
To jest wysoka szkoła posiadać miłość i sprawiedliwość. Obie są sobie przeciwstawne.
Miłość łagodzi sprawiedliwość, a sprawiedliwość chłodno kalkuluje, ocenia i wydaje werdykt, sprawiedliwość bez łagodzącej miłości jest bezwzględna.
Widzę, że rodzina jest wielka no i stosunki w rodzinie są różne.
Jesteśmy najmłodszym bratem, jeszcze płaczemy i smarkamy podczas płaczu, więc nie można wymagać od nas mądrości działania. Tamci są na wyższym poziomie poznania i technologii, i stosunek duchów do nich już jest bardziej wymagający.
Ich techniki myślowe w ogóle nie przypominają naszych.
Duchy są nie tylko miłosierne i sprawiedliwe, ale też uczciwe.

Prawo niebios mówi:

Ew. Łukasza 12:48, Biblia Warszawska
Lecz ten, który nie znał, choć popełnił coś karygodnego, odbierze niewiele razów. Komu wiele dano, od tego wiele będzie się żądać, a komu wiele powierzono, od tego więcej będzie się wymagać.

Te prawo to ich filozofia. To prawo tyczy się nas, na naszym prymitywnym poziomie, i także mieszkańców niebios, na ich poziomie.
Każdego, odpowiednio do siły duchowej.
Jedna gigantyczna wielopoziomowa szkoła życia.

Chmurka tagów

%d blogerów lubi to: