Serdecznie witam wszystkich! Strona ta przeznaczona jest tylko dla ludzi odważnych, śmiało stojących w obliczu NIEZNANEGO, nie bojących się NIEPOJĘTEGO, wolnych od ludzkich wyobraźni i mniemań na temat duchowści i Boga oraz celu naszego istnienia. Strona ta nie jest przeznaczona dla zniewolonych tradycją ludzką oraz tych co nie poszukują uczciwie PRAWDY. Tutaj są umieszczone informacje od bezcielesnych, wielowymiarowych ISTOT ŚWIATŁA na temat nadchodzących REWOLUCYJNYCH zmian ŚWIADOMOŚCI ludzkości pomagających w osiągnięciu celu naszego obecnego przeznaczenia, DOSKONAŁOŚCI. Osiągnięcie statusu istoty SUWERENNO-INTEGRALNEJ.

Posts tagged ‘kosmici’

IDZIE WOJNA – WYBORY -BEZKRÓLEWIE

Unikam publicznego przedstawiania wszelkich przyszłych wydarzeń bo nie taki jest cel mojego pisania.
Chcę dzielić się tym co doświadczam w rozwoju dla kontynuacji życia i dalszych inkarnacji.
Tak jak pisałem i piszę nie jestem nauczycielem ani prorokiem ani kimś kto jest zainteresowany tworzeniem grup „duchowych”.
Ponad miesiąc temu dostałem info na temat jakości szczepionki na wirusa jaka się pojawi i jaki mam mieć do niej stosunek, ale nie miałem czasu opisać tego bo wiem, że jeszcze wiele wody upłynie w rzece zanim temat szczepionki ujrzy światło słoneczne, więc postaram się opisać to później.
Temat wirusa się partaczy jak widać i szybko się nie skończy.
To co wirus ma zrobić zrobi i wtedy zniknie.

Za to zobaczyłem coś ciekawego co spowodował wirus.
Bardzo łatwo ludzi na ulice wyprowadzić, wzburzyć tłumy.
Przed wirusem byłby to bardzo ciężki temat.

Dzisiaj chcę podzielić się tym co otrzymałem w piątek rano czyli wczoraj 19-06-2020.
Rano, ok 5-ej pojechałem do firmy.
Byłem sam, odpowiada mi akurat taka atmosfera, robiąc coś w ciszy i spokoju z dala od ludzi wchodzę w medytację.
Miałem coś zrobić przy zamku w drzwiach w biurze.
Chodziłem szykując różne potrzebne przedmioty i pojawiały się w moje głowie obrazy podzielonej Ukrainy, Donbas, separatyści itp.
Były to usilne natrętne obrazy.
Zaraz nagle przypominały mi się wojny domowe Izraela opisane w biblii w Starym Testamencie.
Potem usilnie przypominał mi się okres bezkrólewia w Polsce.
Śmierć króla.
Pomyślałem sobie:
Czyżby prezydent miał zginąć?
A może będzie się paprała sprawa wyboru prezydenta.
Przypomniał mi się Bolesław Bierut jak wyjechał do Moskwy i wrócił w trumnie.

Przygotowałem wszystko i wymieniam zamek i czuję, że w korytarzu po mojej prawej stronie nasila się uczucie obecności „gościa”.
Kiedy „gość” się w pełni wyłonił, nie widziałem cała, ale była to już pełna obecność.
Przyjrzał się temu co robię i powiedział :
Idzie wojna, nie wyjeżdżaj, zostań we Wrocławiu bo to będzie twierdza.
Obecność „gościa” znacznie się zmniejszyła, nie czułem już tak mocno tej energii jaką roztaczał.
Potem to już był ciąg info w trakcie trawienia tego co usłyszałem.
Przedstawie możliwie jak najdokładniej jak pamiętam zdania jakie usłyszałem.
„wzburzenie narodu rozpocznie się nagle, niespodziewanie, nic nie będzie zapowiadać wzburzenia”
” w dniu wyborów, już rano pójdzie wiadomość przez media społecznościowe i internet”
„po południu już będą tłumy na ulicach”
„oszustwo wyborcze wykryte”
„przerwą wybory”
„wojsko na ulicach”
„podział sił wojskowych”
„posterunki kontrolne na sztucznie utworzonej granicy”
„ty będziesz mógł się poruszać po całym kraju, ale nie wyjeżdżaj”
Zobaczyłem Wrocław w lipcu 1944 roku, sielanka, kawiarnie uliczne, ludzi beztroskich,  jak gdyby nie było wojny a przecież tam poza Wrocławiem była wielka wojna.
Zrozumiałem, że „gość” tym obrazem pokazuje, że we Wrocławiu będzie sielanka i będziemy oglądać to co dzieje się w Polsce.
Zobaczyłem, że sąsiedzi zamkną ze swoje strony granice jak zobaczą co ludzie robią.
Wtedy zrozumiałem do czego musi dojść, że będą wisieć na latarniach
Sygnał słabł bo trochę mnie to zszokowało.
Zauważyłem, ze moje osobiste reakcje na dane info czasami szybko kończą kontakt i do końca nie dowiaduję się tego co przygotowano do przekazania.
Obawiam się, że tutaj też tak jest.
Nie wiem, kiedy to się stanie, czy w przyszłą niedzielę w wybory, chociaż wydaje mi się, że nie dojdzie do nich.
Może jakiś inny termin.
Nie planowałem wyjazdu w czerwcu, planowałem wyjazd na początku lipca, potem pod koniec lipca i w połowie sierpnia i pod koniec września.
Te wyjazdy zaplanowałem, ale teraz pod koniec czerwca nie.
Nie angażuje się w politykę na światach na jakich jestem, ale tutaj jest specyficzna sofistyka.
Tak dzielę się tym co doświadczyłem wczoraj.
A i jeszcze chodzi mi uporczywie powiedzenie
” jak Bóg kogoś chce pokarać to mu rozum odbiera”
Jednak wtrącę się trochę w temat polityki.
Duda promował temat rodziny występując przeciw LGBT.
Od razu zobaczyłem w tym „rękę sił wyższych ” by sprawić, że będzie miał mniejsze poparcie.
No cóż LGBT to potężna siła no i tolerancja i różnorodność to podstawa na innych światach, na tym są zbudowane inne cywilizacje.
Jeszcze tylko dopiszę, że w Biblii Bóg się wypowiada, że On stwarza wszystkich ludzi i kalekich i zdrowych ułomnych i doskonałych.
To daje do myślenia.
Świat idzie do przodu, pewnej fali nie da się powstrzymać.
Jak to jeden z uczonych religijnych powiedział po zmartwychwstaniu Jezusa
„dajmy spokój bo może się okazać, że z Bogiem walczymy”.
Nie rozpoznanie Boga to podstawa tego świata.
Czczenie boga własnej wyobraźni to zwyczaj tego świata.
Napisałem ten wpis chociaż bym wolał nie pisać, ale tak mnie ponaglono.

DŹWIĘK

Przypominam, ten wpis jest kontynuacją poprzednich wpisów.
Jest elementem składowym planu, który trudno ogarnąć jeśli nie ma się szerszego wglądu, jaki dają poprzednie wpisy.
No i potrzebny jest zmysł zrozumienia, który odnajduje i łączy „rozbite i porozrzucane elementy lustra”.

Ewangelia św. Jana

1:1 Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, a Bogiem było Słowo.
1:2 Ono było na początku u Boga.
1:3 Wszystko przez nie powstało, a bez niego nic nie powstało, co powstało.
1:4 W nim było życie, a życie było światłością ludzi.

Zawsze zastanawiałem się nad tymi wersetami. Mówią one o Jezusie Chrystusie.
Jezus kiedyś powiedział, że dziękuje Bogu, że mu przygotował ciało, żeby mógł być na Ziemi.
Kiedyś postrzegałem Jezusa jako człowieka, jednak po swoich osobistych przeżyciach zrozumiałem, że myślenie o Jezusie tylko jako o człowieku prowadzi do błędu.

Ewangelia św. Jana
1:14 A Słowo ciałem się stało i zamieszkało wśród nas, i ujrzeliśmy chwałę jego, chwałę, jaką ma jedyny Syn od Ojca, pełne łaski i prawdy.

On jest molekułą istnienia, utkani jesteśmy z Niego i On podtrzymuje wszystko swoim słowem, bo On jest Słowem.

List do Hebrajczyków 1:3, Biblia Warszawska
On, który jest odblaskiem chwały i odbiciem jego istoty i podtrzymuje wszystko słowem swojej mocy

On też jest głównym Projektantem, Planistą, Planem, Scenarzystą, Reżyserem, Budowniczym i Placem Budowy.

List do Kolosan 1:16, Biblia Warszawska
Ponieważ w nim zostało stworzone wszystko, co jest na niebie i na ziemi, rzeczy widzialne i niewidzialne, czy to trony, czy panowania, czy nadziemskie władze, czy zwierzchności; wszystko przez niego i dla niego zostało stworzone.
1:17 On też jest przed wszystkimi rzeczami i wszystko na nim jest ugruntowane…

Nie będę się rozwodził, zastąpcie słowo „SŁOWO” słowem „DŹWIĘK” i zobaczycie inny obraz rzeczywistości.

Tak, nauka już dochodzi do „boskiej cząstki”, molekuły istnienia, a jest nią DŹWIĘK, który ma różne oblicza i różne stany skupienia na różnych planach.
Na razie nazywa się to BOZON HIGGSA , ale nauka ma wsparcie z zewnątrz, no i inkarnują się „gwiazdy nauki” z innych światów, którzy na „naturalnej drodze” odkryją to, o czym mówi WM , czyli Wielki Portal, inaczej duszę ludzką, czyli to, z czego jesteśmy utkani.

Jak wiecie, DŹWIĘK  ma różne oblicza, inaczej różne zakresy.
Jest DŹWIĘK jako wyrazy i słowa, jakim my się posługujemy, muzyka o różnych tonacjach, ultradźwięk, infradźwięk, subdźwięk, naddźwięk, aż dochodzimy do pojęcia rezonans i wibracja.
Wszystko, dosłownie wszystko, wibruje i wszystko ma rezonans.
Zapachy, emocje, myśli, stal, drzewa, ciało, woda, ogień, zimno, ciepło itd. itp., wszystko to jest kombinacja dźwięku, który widzimy jako wibrację, rezonans, promieniowanie, elektromagnetyzm, bioelektryczność, elektryczność.

James w WM w P&O opowiada o tym, że podróżuje w pewne rejony wszechświata i tam są tzw. miejsca osobliwe, gdzie słyszy dźwięk, jaki nie istnieje ani na Ziemi, ani w innym miejscu wszechświata. Dźwięk wydawany przez światło, cząsteczki, molekuły, wibrujące o różnym natężeniu w tych tzw. „świętych miejscach”. One mówią, on słucha zmysłami i tłumaczy ten głos na język ludzki. Stąd też czerpie wzór dla muzyki. Słyszy dźwięki i tłumaczy je przy pomocy ziemskich instrumentów muzycznych na muzykę.

Mury Jerycha zostały zburzone DŹWIĘKIEM.
Bileam, potężny wieszcz, prorok, który stał twarzą w twarz z Bogiem, posługiwał się dźwiękiem do wytwarzania pewnych sytuacji, nie zawsze dobrych dla innych ludzi.
Pewnym ludziom bardzo zależało, by mieć go po swojej stronie, bo wystarczyło, że wypowiadał przekleństwo i stawało się tak, jak mówił.
Formuła przekleństwa była kamuflażem, mającym wprowadzić w błąd niedoświadczonych. W formule był zawarty odpowiedni dźwięk o mocy stwórczej, a raczej powodującej, że pozostały zakres dźwięku reagował na ten kluczowy, przywódczy, programowy dźwięk.
Czytałem kiedyś o tym, że przed potopem ukryto księgi i zapisy różnych dźwięków, które odpowiednio, głosowo lub przy pomocy pewnych urządzeń, wypowiadane nawet przez usta ludzkie tworzyły różne „magiczne” sytuacje.
Księgi zaginęły, ale został fragment zapisu na skale i po potopie pewien człowiek, który przeżył potop razem z Noem, „przez przypadek” odkrył te zapiski.
Czytałem przekazy starodawne o tym, że przy budowie starożytni kapłani, wg instrukcji Strażników Nieba, wkładali liście pod bloki skalne i wypowiadali słowa o odpowiednim dźwięku, i bloki stawały się lekkie i podnosili je do góry, i można było łatwo nimi sterować. Widz, oglądający z boku, mógłby powiedzieć:
magiczne słowa spowodowały, że liście podniosły skały.”
Myślę, że liście to ściema, zmyłka, raczej chodziło o dźwięk.
Grawitacja jest dźwiękiem i antygrawitacja też jest dźwiękiem.
Tutaj nie chodzi o wypowiedzenie formułki, a raczej może chodzić o jedną sylabę, jakby jedną literę, odpowiedni jakby pisk, zgrzyt itp.
To jest technologia dźwięku, jakiej jeszcze nie znamy. Liście mogły być ściemą, bardziej chodziło o odpowiedni DŹWIĘK.

Na razie w moim domu dźwięk, w postaci odpowiednich słów, służy włączaniu TV, itp. Mogę gadać jak najęty, ale jak wypowiem pewne formuły w potoku zdania, to od razu włącza mi się TV itp.
Ale to jest technologia zaprogramowana, która reaguje na kompozycję i kolejność zbioru odpowiednich sylab.
Koleżanka jak przychodzi do nas do domu i rozmawiamy, to często jak ona mówi, włącza się telewizor. Nawet nie wypowiada słów kluczowych. Śmieje się, że nasz telewizor jej nie lubi i ją podsłuchuje. Co ciekawe, to tylko przy niej TV włącza się. Ja, żeby go uruchomić, muszę użyć odpowiednio ułożonych kilku słów.

Zwróćcie uwagę na muzykę, co się dzieje z ciałem, jak pod wpływem dźwięku produkuje różnorodną chemię.
Boimy się lub ekscytujemy, doznajemy rozkoszy lub strachu itp. itd.
Dźwięk działa na mózg, a ten pod wpływem dźwięku daje sygnał do gruczołów, by produkowały odpowiednie substancje chemiczne o różnym na nas wpływie.
Słucham od kilku lat pewne utwory muzyczne. Słucham je co jakiś czas. Jeden z utworów już po pierwszym razie podnosi mocno wibracje w okolicach klatki piersiowej. Czakra serca rozpędza się do potężnych obrotów i kiedy skończę słuchać ten utwór, potrafię przez cały dzień chodzić z „rozkręconym do dużych obrotów śmigłem 4 łopatkowym tej czakry”. To tak obrazowo przedstawiam. Kiedy czuję jakby stan spoczynku tej czakry, włączam tą muzykę i od razu, po pierwszych 2 sek., nagle czuję wstrząs w klatce i rozpędza się wirnik czakry do potężnych obrotów.
Zanim dojdę do 2 minuty już jestem spocony, naładowany adrenaliną strachu, pobudzony, podekscytowany, naładowany energią, przenika mnie jakby strach, ale taki, co daje siłę i moc. Pozostała część dnia jest taka bardziej energetyczna, naładowana. To mój sposób, osobisty sposób na uruchamianie tej czakry na wysokie obroty.
Dałem te utwory pewnej osobie i widzę, że działają podobnie na tą samą czakrę. A na przykład moja żona bała się tej muzyki, jak ją słuchałem na głos na sprzęcie, więc słucham na słuchawkach i okazuje się, że na słuchawkach jest zdecydowanie lepiej, chociaż sprzęt mam bardzo wysokiej jakości.
Ani słowa tam nie ma, tylko rytmiczna muzyka o bardzo zmiennej modulacji, ale wytwarza w mózgu obrazy jakbym wszedł w holodek i uczestniczył w jakimś realnym wydarzeniu.

Kiedyś napisałem taki wpis POKARM ŚWIADOMY  o wpływie dźwięku w postaci myśli, emocji i zwykłych słów na różne rzeczy.
Polecam się zapoznać.

W kosmosie nie słychać znanego nam tradycyjnego dźwięku, bo jest próżnia. Powietrze jest niezbędne dla nas, byśmy generowali dźwięki z ust w postaci słów. W kosmosie nie ma znanego nam dźwięku, ale jest nieznany, niesłyszalny uchem dźwięk.
Siadam medytować i tak skupiam się na medytacji, że słyszę pracę własnego mózgu, wtedy tak się skupiam na tym dźwięku, że czasami zajmuje mi podsłuchiwanie siebie wiele minut.

WM  poleca i też kładzie nacisk na odpowiedni dźwięk do budowy odpowiedniego białka w mózgu.
Np.: utwory komory 10-ej skomponowano celowo dla ludzi z problemami psychiki. Ich umysły są rozproszone, ciągle w ruchu chaotycznym, zmęczone ciągłym ruchem, przeżuwaniem ciągle tych samych informacji.
Odpowiednia muzyka, słuchana po kilka razy pod rząd powoduje, rozpoczyna proces stwarzania białka w mózgu, które jak uzyska masę krytyczną i dojdą jeszcze inne elementy wzmacniające, wtedy powstaje siła „grawitacyjna” porządkująca i skupiające umysł, mielący ciągle informację. Wiedza ląduje w odpowiednich kapsułach. Umysł staje się skupiony, skoncentrowany i przerabia myśli bardzo szybko i skutecznie. Już nie umysł kieruje człowiekiem, tylko człowiek kieruje umysłem. Tak Bóg daje moc.

Ks. Izajasza 40:29, Biblia Warszawska
Zmęczonemu daje siłę, a bezsilnemu moc w obfitości.

Ja na przykład, słuchając pewne utwory WM doznaję meta wymiarów i to nie całe utwory, tylko jakieś części utworów o odpowiedniej tonacji.
Ostatnio słucham uparcie jeden utwór trwający 34 min i kiedy dochodzę do 1-minutowej sekwencji, prawie w połowie utworu, nagle zmienia się ton, wtedy praktycznie zawsze doznaję meta wymiaru, przypominam sobie jakieś zdarzenia jakby z innego świata.

Dawid grał na jakimś instrumencie Saulowi, kiedy ten wpadał w szał i nachodził go tzw. zły duch. Kiedy słuchał muzyki Dawida, uwalniał się od tych wibracji, które tak łatwo w nim zagnieżdżały się, a działały destrukcyjnie na Saula.
To akurat historia z Biblii.

Porozmawiajcie słowami przez miesiąc z roślinami z emocją miłości i troski.
Nie jedna osoba już się przekonała, że kwiaty słuchają.

DŹWIĘK ma szeroki płynny zakres. Słyszymy go jako pisk, trzask, huk, melodię, słowa lub w ogóle go nie słyszymy, a jednak działa na nas.
Są dźwięki, które słyszą tylko niektóre zwierzęta.
Dla ludzkiego ucha, ograniczonego zakresem herców, te dźwięki są niesłyszalne.
Niepokoje, strachy i nieuzasadnione lęki świadczą o tym, że ktoś działa na nas dźwiękiem o niskiej częstotliwości. Historie o nawiedzonych domach na przykład, kontrolowane eksperymenty naukowców z infradźwiękami wywołały te same objawy w pomieszczeniach oraz taką samą reakcję ludzi uczestniczących w eksperymencie, jakby doświadczały nawiedzenia przez duchy.
Widziałem filmy, gdzie rozbijano szkło dźwiękiem, którego w ogóle nie słychać (infradźwięk). Nie mówiąc już o morderczych dla ludzi infradźwiękach o takich częstotliwościach, które potrafią zabić.
Natomiast dźwięki typu: krzyk z bólu, płacz, szloch, jęki i stękania, regulują energię w ciele, czasami dodają siły, czasami dają ulgę w doświadczeniu.

Na przykład, nie ma co się śmiać i traktować jako bzdury wypowiadane zaklęcia, widzę, że jest w tym prawda.

Oczywiście nie wierzę w moc dźwięku typu hokus pokus, abrakadabra itp.

Raczej chodzi o inną częstotliwość dźwięku.
Zobaczcie wg księgi Objawienia dostaniemy nowe imiona wg naszego wzorca.
Imię to też dźwięk.
Można go napisać i jest bez dźwięku, ale patrząc na pismo i czytając, mózg przerabia to i słyszy inny dźwięk, nie słyszalny uszami, a słyszalny oczami, mózg patrzy i rozpoznaje wibracje słów, które mają w sobie zakodowany dźwięk.

Współczesne tłumaczenia Biblii lecą jak popadnie, wszystko nazywając Bóg i Pan.
Jednak stare tłumaczenia Biblii, szczególnie żydowskie, wyraźnie rozgraniczają różne kategorie istot.
Przykład.

Ks. Izajasza 33: 3 współczesne tłumaczenie, Biblia Warszawska

Na donośny łoskot pierzchają ludy, gdy się podnosisz, rozpraszają się narody.

w oryginale jest napisane:

Na głos HAMON dźwięku – ludy uciekają: gdy TY podnosisz się- narody rozpraszają się.

Wg wiedzy Żydów HAMON to wielki Książe anielski, który jakimś dźwiękiem burzy, niszczy światy.

Wszystko jest DŹWIĘKIEM, nawet światło jest projekcją pewnej fazy DŹWIĘKU.
Emocje, uczucia, ciepło, zimno, skała, woda, ziemia, ciało, itp. itd., wszystko jest różną modulacją DŹWIĘKU.
Więcej, czas jest DŹWIĘKIEM o pewnej strukturze.

DŹWIĘK wszystko stworzył i wszystko podtrzymuje w swojej konsystencji, ponieważ wszystko wibruje i ma rezonans.
DŹWIĘK wpływa na DŹWIĘK.

Psalm 97:5, Biblia Warszawska
Góry jak wosk topnieją przed obliczem Pana, Przed Panem całej ziemi.

Góry to wibracja, teraz wiem, że jest to DŹWIĘK o odpowiedniej kombinacji, tworzący wibrację, jaką my postrzegamy jako skała. Ta skała reaguje na modulacje DŹWIĘKU.

DŹWIĘK, jego modulacje i formy to hierarchia, a to oznacza, że jedne modulacje i formy podlegają innym.

Tego ostatnio doświadczam i się uczę.
Jedno z drzew Raju.
J
esteśmy utkani z dźwięku.

Bóg mówi do człowieka:

Ks. Jeremiasza 33:3, Biblia Warszawska
Wołaj do mnie, a odpowiem ci i oznajmię ci rzeczy wielkie i niedostępne, o których nie wiesz!

Jezus, świadomy poziomu świadomości ludzi, powiedział:

Ew. Jana 16:12, Biblia Warszawska
Mam wam jeszcze wiele do powiedzenia, ale teraz znieść nie możecie;

Chciałem opisać moje doświadczenie z dźwiękiem jako kontynuację uzupełniającą i poszerzającą temat, ale zajęłoby to dużo miejsca i stłoczyłoby się w jednym wpisie za dużo dźwięków 🙂 , więc opiszę je w następnym wpisie pt.
BŁĘKITNE DZIECI.

TRON

Tak jak pisałem wcześniej, przyszedł czas bym podzielił się swoimi spostrzeżeniami i doświadczeniami na temat, który nazwałem TRON.
O Tronie wspomina Jezus w przekazie, jaki otrzymał apostoł Jan, a który odbył się po śmierci i zmartwychwstaniu Jezusa.

Objawienie Jana 3:21, Biblia Warszawska
Zwycięzcy pozwolę zasiąść ze mną na moim tronie, jak i Ja zwyciężyłem i zasiadłem wraz z Ojcem moim na jego tronie.

Co do słowa „zwycięzca”, to już od dawna rozumiem to inaczej niż mnie uczono, a uczono, że „zwycięzcą” jest asceta, który staje się świętym, bo nie grzeszy i robi tylko dobre uczynki.
W pewnym sensie jest to prawda, ale nie tak rozumiana, jak ją powszechnie się rozumuje.

TRON, z mojego doświadczenia, jest zbiorowym stanem nadświadomości, emocji, uczuć, intuicji, mądrości, percepcji myślenia, jest to, jakby to powiedzieć, Super Umysł mający wpływ na wszystko i modelujący wszystko tak jak chce.
Co do myśli, to Bóg mówił w Biblii o swoim sposobie myślenia tak:

Ks. Izajasza 55:9, Biblia Warszawska
Lecz jak niebiosa są wyższe niż ziemia, tak moje drogi są wyższe niż drogi wasze i myśli moje niż myśli wasze.

Czyli zrozumiałem, że nie możemy generalizować. My i Bóg używamy tych samych słów, by się porozumieć, ale ich znaczenie wypowiadane przez Boga może zrozumieć tylko istota ludzka, która chociaż trochę pojmuje tok myślenia Boga.
Jeśli nie pojmuje, to na pewno dojdzie ze strony ludzkiej do nieporozumienia i błędu.

Dlatego wielu ludzi się zniechęca i frustruje, ponieważ myślą, że Bóg myśli tak jak oni i kiedy tok wydarzeń nie idzie po ich myśli, obrażają się na Boga.
Abyśmy chociaż trochę załapali o co chodzi, ważne jest, by pozbyć się poglądów i mniemań ludzkich, jakie w nas funkcjonują.

Każdy wpis, jaki piszę jest moim osobistym doświadczeniem i opisuję jak krok po kroku uwalniam się od programów, podprogramów, aplikacji, aktualizacji, jakie funkcjonują w naszych poglądach i kulturze społecznej, a bardzo mocno nas pozycjonują względem tzw. tronu.

TRON jest to stan osobowości, już coś więcej niż nadświadomość, emocje i uczucia. Jest to stan całego organizmu, na jaki składa się umysł, nadświadomość, myśli, to nowy rodzaj ciała zawierającego w sobie wszystko, co osobowe i nadosobowe. W Biblii mamy zapisaną przyszłość, w której otrzymamy nowe ciała, a co to znaczy, to tylko się domyślam, że są to ciała nie podlegające wibracjom, a tworzące wibracje, ciała tzw. świetlne posługujące się niewyobrażalnymi teraz zmysłami.
No i nie umiem tego opisać, rozumiem to, ale na dzień dzisiejszy nie posługujemy się takim słownictwem, jakie może określić to, co widzę. To jest tak, jakby zmysły, te co mamy, rozrosły się i przybyło nam więcej zmysłów, o jakich nie mamy pojęcia.
TRON uzyskają tylko ci, co oczyścili się od tego, co zanieczyszcza, wyizolowali i skatalogowali myśli, zapanowali nad emocjami i uczuciami, poprzez introspekcję wniknęli w swoje ciała i znaleźli 12 bram, tzw. czakry, i uruchomili je, przez co nawiązali kontakt w sobie z wyższym światłem.
W następnych wpisach zaprezentuję obrazowe kontakty z potężnymi istotami światła, wtedy może lepiej da się to zrozumieć ludzkim umysłem. Dzisiaj się czuję tak, jakbym znalazł się w średniowieczu i mówił ludziom o smartfonach jako formie komunikacji pomiędzy ludźmi, jaka będzie za jakiś czas. Nie dość, że nie zrozumieliby mnie to pewnie jeszcze spalili na stosie.

Tak samo jest z tymi, co wznieśli się chwilowo w górę i schodzą na dół, i mają problem, bo nikt nie pojmuje o co im chodzi, bo mówią już językiem niebios.

Ew. Jana 3:31-32, Biblia Warszawska
3:31 Kto przychodzi z góry, jest ponad wszystkimi, kto z ziemi pochodzi, należy do ziemi i mówi rzeczy ziemskie; kto przychodzi z nieba, jest ponad wszystkimi,
3:32 Świadczy o tym, co widział i słyszał, lecz nikt nie przyjmuje jego świadectwa.

Więc opiszę w skrócie co daje TRON. Dlaczego jest tak ważny.
Tutaj nie chodzi o zaszczyt siedzenia na tronie. Tron w naszym pojęciu to symbol władzy, a Tron Boga daje władzę.
Słowa „pozwolę zasiąść na tronie” oznaczają: wprowadzę na tak potężne poziomy istnienia, aż niewyobrażalne dzisiaj. Jeśli już się rozumie częściowo jakieś funkcje TRONU, to nie pojmuje się po co one są. A to dlatego, że one odpowiadają na pewne nieznane nam dziedziny funkcjonowania wszechistnienia.

Z czym się zmagam próbując tłumaczyć pojęcie TRONU?
Dam przykład, może to coś pomoże.

Czy wiecie kim jesteśmy lub czym?

Dam proste wersety z Biblii.
O Jezusie mamy napisane, że jest światłem.
Biblia zawiera więcej wersetów mówiących o tym, że Jezus jest światłem i materiałem, z jakiego zbudowane jest wszystko co nazywa się świat.
Wg pojęcia człowieka, świat to jest to, co zawiera kula ziemska, no i tak poniższe wersety określają.
Wg pojęcia Boga, świat zawiera w sobie wszystkie wszechświaty, warstwy, poziomy, podświaty, nadświaty, światy elektryczne, bioelektryczne, energetyczne, światy promieniowania i radiacji, itp.

Ew. Jana, Biblia Warszawska

1:9 Prawdziwa światłość, która oświeca każdego człowieka, przyszła na świat.
1:10 Na świecie był i świat przezeń powstał, lecz świat go nie poznał.
1:11 Do swej własności przyszedł, ale swoi go nie przyjęli.

Przyglądając się tylko tym wersetom widać, że jesteśmy światłem.
Jezus jest światłem i przyszedł do swoich, czyli do światła.
Światło, czyli my, uległo zagęszczeniu i utkwiło gdzieś pomiędzy światami.
Jak pisałem we wcześniejszych wpisach, z jakichś powodów ktoś przy tym manipulował.
Zacytuję tylko jeden przykład manipulacji opisany w Biblii:

Ew. Mateusza, Biblia Warszawska
13:24 Inne podobieństwo podał im, mówiąc: Podobne jest Królestwo Niebios do człowieka, który posiał dobre nasienie na swojej roli.

13:25 A kiedy ludzie spali, przyszedł jego nieprzyjaciel i nasiał kąkolu między pszenicę, i odszedł.
13:26 A gdy zboże podrosło i wydało owoc, wtedy się pokazał i kąkol.

13:27 Przyszli więc słudzy gospodarza i powiedzieli mu: Panie, czy nie posiałeś dobrego nasienia na swojej roli? Skąd więc ma ona kąkol?
13:28 A on im rzekł: To nieprzyjaciel uczynił. A słudzy mówią do niego: Czy chcesz więc, abyśmy poszli i wybrali go?

13:30 Pozwólcie obydwom róść razem aż do żniwa. A w czasie żniwa powiem żeńcom: Zbierzcie najpierw kąkol i powiążcie go w snopki na spalenie, a pszenicę zwieźcie do mojej stodoły.

Jest to przypowieść obrazująca Boga, który posiada „rolę” (serce człowieka) i uprawia na niej „pszenicę”, programuje każdą molekułę wg swojego wzorca, a jego nieprzyjaciel (powiedzmy nosiciel zła Szatan, Lucyfer, czy jak kto woli) włożył w człowieka, umieścił w sercu człowieka trojana, wirusa, program destrukcyjny, który dopiero widać w pewnych warunkach.

Czyli potrzebna jest wiedza i introspekcja, by wydobyć z siebie to, co nie jest częścią nas, czyli światła, a mieni się światłem. I tutaj działa jedna z czakr, czakra gardła.
Osobiście doświadczam ją, obrazowo mówiąc, jak umieszczony w gardle silniczek elektryczny, taki wiatraczek do chłodzenia karty graficznej w kompie. Jeśli ktoś to widział, to wie o co chodzi. Napotykam na coś i czuję wibrację, szybki obrót wiatraczka, raz w prawo a czasem w lewo, w zależności z jaka energią zmaterializowaną lub niezmaterializowaną mam do czynienia.
Ta czakra to jakby mędrzec mówiący co jest dobre a co złe, co istotne a co jest nieistotne, co właściwe a co niewłaściwe.
Korzystam z niej, a ona jest dopiero jedną z części całego systemu 12 czakr, które po uruchomieniu dają dostęp do 100% możliwości umysłu, a ten scala się w pełni z nadświadomością.

Wracając do tego, co nam włożono w serca.
Pisałem nie raz, że nasza moralność nie jest taka jak wyższych istot, które rozwinęły się do wyższych poziomów stylu życia niż my. Ich filozofia i technologia wyprzedza nas znacznie. Uzyskali to na drodze eliminacji, wyodrębniania, pielenia swojej „roli”.

Dzisiaj wielu z nich pełni rolę jakby przewodników i nauczycieli, mentorów i pomocników dla nas, byśmy, jeśli to możliwe, osiągnęli taki sam poziom jak oni lub większy.
Z tym że od razu wyjaśniam, na podstawie mojej wiedzy, oni nie są altruistami, to są wyrafinowane istoty i mają w tym swój cel.
Postaram się to opisać za kilka dni.
Zobaczyłem, że my jesteśmy światłem, a oni nie są. Mamy to też zapisane w Biblii, ale już nie chce cytować, bo odchodzę od tematu.

TRON, mówiąc naszym językiem, jest takim poziomem scalenia umysłu, intelektu, uczuć i emocji, scalenia aż do takich wibracji, że wszystkie poziomy wibracji podlegają istocie, która osiąga TRON.
Dla takiej świetlistej osobowości praktycznie ŚWIAT nie ma granic, nie istnieje już czas, przestrzeń, taka osoba istota, bawi się czasem, wibracjami, zagęszcza światło do poziomu materii i na odwrót.
To tak, jak my możemy wodę mrozić aż do super twardych brył lub roztapiać aż do pary. Cały czas jest to H2O.
Nie będę cytował, ale Jezus wspominał o tym, że kto osiągnie wstępny poziom wiary, nie będzie wątpił, czyli będzie w stanie pewności, inaczej będzie w stanie nadświadomości, to nawet jeśli coś trującego zje, nie zaszkodzi mu.
Taka osoba już nie pracuje i nie działa w „pocie czoła”, jak to określił Bóg na początku w Biblii.
Za czołem jest umysł, który steruje wszystkim i na wszystko ma wpływ. Modeluje tak, jak chce i co chce.
Gra, bawi się, uczy i rozwija.
Praktycznie, jeśli ktoś taki zamieszka w domu, to może mieć codziennie, kiedy tylko zechce, inny wystrój wnętrza, więcej, inny budynek, jeśli będzie chciał, widział potrzebę mieszkania w takim budynku.
Więcej, może doprowadzić swoje ciało do takiego poziomu światłości, że strzała go nie przeszyje, kula bez uszkodzeń przeleci, nic nie będzie go w stanie zabić.
W Biblii jest przykład trzech ludzi skazanych w czasach babilońskich na spalenie w bardzo gorącym piecu, tak gorącym, że ci, co ich wrzucali do pieca, sami się spalili. Ci trzej wrzuceni do pieca chodzili w piecu bez jakiegokolwiek uszczerbku.
Król babiloński tak się tym przestraszył, że oni żyją, że aż zawołał swoją świtę, by mu wytłumaczyli o co chodzi.
Do pieca wrzucono 3-ch ludzi, a w piecu chodziło 4-ch.
Biblia nie tłumaczy kim była 4-ta osoba.
Ja otrzymałem takie zrozumienie, że 4-ta osoba wibrowała na takim poziomie, że potrafiła swoją obecnością ochronić tych trzech ludzi zagęszczonych do krwi i kości. Czyli ta istota wpływała na materię.
Mówię o suwerenności, a jednak także integralności.
Suwerenny niczemu nie podlegający, a jednak przebywający tam, gdzie chce.
Światło, wolne od gęstych wibracji, umiejące przebywać w gęstych wibracjach.
Zastanawialiście się pewnie, jeśli czytaliście Biblię, dlaczego w pewnym okresie ludzkość pozbędzie się swojej broni.
Jest napisane, że ludzie przekują swoją broń na urządzenia rolnicze.
Jest to napisane w kontekście zmian na Ziemi, gdzie zapanuje tzw. „tysiącletnie królestwo niebios na ziemi” poprzedzone przybyciem Boga z tysiącami „swoich świętych”.
Ja widzę, że ludzie po prostu pozbędą się broni, bo już stanie się przestarzała, nikogo nie będzie mogła zranić.
Napisano, że w tym czasie ludzie już nie będą chorować, no bo już nie będą wibrować na tym poziomie, co dzisiaj.
Wielu współczesnych lekarzy odkrywców twierdzi, że wszystkie choroby ludzkie pochodzą z braku równowagi energetycznej ciała ludzkiego. Swoje teorie popierają dowodami, a jednak ludzie nadal robią odwrotnie, a współczesne reklamy firm farmaceutycznych, to dopiero głoszą pierdoły i wymyślają bzdurne choroby i wielu wierzy w te pozornie poważne obrazy nafaszerowane fałszywą treścią.
Dla przykładu, obecnie nadal zaleca się głębokie oddychanie, żeby niby dotlenić organizm, a jak się okazuje, i są dowody naukowe na to, że głębokie oddychanie powoduje hiperwentylację, czyli niedotlenienie organizmu z powodu zbyt szybkiej utraty dwutlenku węgla, a natomiast chwilowe wstrzymanie oddechu lub zredukowanie oddechu sprzyja dotlenieniu organizmu. Po prostu organizm po wstrzymaniu lub zredukowaniu oddechu produkuje dwutlenek węgla, a ten jest niezbędny w procesie dotleniania organizmu.
Dlatego jeden z lekarzy naukowców, badając oddech pacjentów, potrafił określić dokładnie ich stan zdrowia i kiedy który chory umrze. Nauczył się tego obserwując chorych w szpitalu. Po prostu miał zmysł obserwacji i widział, że model oddychania, jaki funkcjonuje w społeczeństwie i jest zalecany, jest nie tyle błędny, co zabójczy.

Wracając do zmian ludzi, owszem zmieni się mentalność ludzkości, lepszy „nowszy” model człowieka będzie funkcjonował. Człowiek doświadcza ewolucji fizycznej, a teraz dojdzie także ewolucja ducha, poglądów, poszerzy się świadomość ciała bioelektrycznego i bioenergetycznego.
Za to pojawią się nowe rodzaje broni, ale i też coraz więcej ludzi „zasiądzie na Tronie” i będą nadzorować rozwój światów.
Mamy to też zapowiedziane w Biblii, że ci, co zasiądą na tronie, dostaną coś, co na tamte czasy nazwano „rózgą żelazną” i będą tą „rózgą” „rządzić i smagać” tzw. „pogan”. Czyli tych, co dalej się nie rozwijają, a nawet słowo poganin traktuję się jako opornego, niechętnego do rozwoju.
Biblia też określa, że dostaniemy „nowe ciała” w pewnym okresie istnienia ludzkości.
Te ciała to, jak to określają WM   , lepszy model człowieka, funkcjonujący już nie z 23 chromosomami, a 24 chromosomami, które umożliwią funkcjonowanie na poziomie, jaki dzisiaj określilibyśmy „ponad naturalny”.
Dla nas dzisiaj posługiwanie sie TV, smartfonami, autami itp. itd. to norma, a dla człowieka żyjącego w naszych czasach, ale z dala od cywilizacji, to magia i czary.
My to rozumiemy, oni podstaw nie pojmują.
W takim samym stanie jak ten tzw. „dziki człowiek”  jesteśmy w stosunku do wyższych istot.
Bardzo trudno z nami się kontaktuje.
Jak to Biblia określa, to my musimy „przybliżyć” się do Boga, a wtedy On przybliży się do nas.

Zdaję sobie sprawę, że to, co piszę może być nieskładne, ale starałem się jak najlepiej opisać coś, na co obecnie nie mamy jeszcze słownictwa i czego jeszcze nie pojmujemy.
TRON to jak pistolet w rękach Kalego, z tym że obecnie Kali to my.
Nie strzelimy sobie w twarz, bo TRON osiągną tylko ci, co będą „godni”, czyli ci, co nie ustają w poszukiwaniu i znajdą PEŁNIĘ (TRON) i zapanują, o te słowo PEŁNIA pasuje do TRONU.

Ew. Tomasza
2 Rzekł Jezus: „Niech ten, który szuka, nie ustaje w poszukiwaniu aż znajdzie. I gdy znajdzie, zadrży, a jeśli zadrży, będzie się dziwił i będzie panował nad Pełnią”.

Drżenie traktuję tutaj jako wibrację, no i nie chodzi o dreszcze czy trzęsienie się, chodzi o wibrację jako częstotliwość, gęstość światła.
Dla przykładu mikrofalówka podnosi wibrację cząsteczek jedzenia do ponad 2000 tys/sek. tego gołym okiem nie widać.
Skutek takiej wibracji to ciepły pokarm.

Jest jeszcze inne określenie Tronu „pokój”

Ew. Tomasza
48 Rzekł Jezus: „Jeśli dwaj zawrą pokój między sobą w tym samym domu, to powiedzą górze: ‚Posuń się!’, i ona się posunie”. 
Dwaj, czyli człowiek i Bóg, jeśli połączą się wibracją, czyli światło wróci do stanu światła, to materia, zagęszczone światło, zrobi to, co zechce wysoko wibracyjne światło. O samym Bogu mamy napisane, że przed nim góry topnieją jak wosk. Czyli Bóg to taka wibracja, że rozbija na molekuły skały i wygląda to tak, jakby się topiły.

Reasumując, mówiąc naszym prymitywnym językiem, TRON to stan SUPER UMYSŁU, który rządzi wszystkim i niczemu sam nie podlega.

W następnych wpisach zacytuję kontakty z istotami z innych światów tak, by rozszerzyć wiedzę i wyobraźnię o różnorodności istniejącej na świecie, oraz naświetlę to, co mi pokazano na temat tzw. aniołów i dlaczego nam „pomagają”.

JAK BÓG RZĄDZI a system ZARZĄDCÓW

Pragnę wyjaśnić jak ja, na podstawie osobistych doświadczeń, postrzegam sposób rządzenia Boga.
Z poprzednich moich relacji niektórzy wysnuli bardzo dosłownie, że Bóg prowadzi, z jakiegoś powodu, istoty dokonujące inwazji na Ziemię i te istoty słyszą Jego głos, i powstało zamieszanie oraz mnóstwo strachów, obaw i pytań. Odpowiadam na podstawie wiedzy, jaką sam do tej pory otrzymałem.

Często cytuję Biblię, pomimo celowo zaprojektowanej przez „zarządców” dezorientacji, którą wywołuje, ponieważ oprócz tego zawiera dużo prawdy, jakiej nie zauważyli „zarządcy”.
Od razu, aby nie było pytań i wątpliwości, wyjaśniam kim są „zarządcy”.
Są to istoty, które miały jedno z zadań, dbać o kreację, by rozwijała się w światłości, ale z pewnych powodów stworzyli „światy iluzji” i uwięzili w nich ludzi, i inne istoty.

Obecnie, razem z rzeszą tzw. „aniołów”, „żyjemy” w prawie idealnie zaprojektowanym wszechświecie, wszechświatach, o statusie więzienia.
Zarządcy nie są doskonali i stworzyli niedoskonały system, który ma luki i przez te luki docierają do nas istoty z „zewnątrz”, powiedzmy z Centrum.
To są prorocy, nauczyciele, wizjonerzy, naukowcy, filozofowie wprowadzający w system nowe dane, nadpisujący system tak, by PRAWDA wyzwoliła tych, co żyją w kłamstwie tak doskonale zaprojektowanym, że aż wydaje się PRAWDĄ.
Zarządcy stworzyli siedmiostopniowy system zabezpieczający przed przeniknięciem do naszej „rzeczywistości” istot ze Światła tak, by nie przekazali nam prawdy.
Jedną z takich istot, która ominęła 7 poziomów był Jezus Chrystus, który doskonale ominął te zabezpieczenia, zhakował system i narodził się jako niemowlak tak, jak system pozwala. Miał w sobie program, który w pewnym wieku jego życia uaktywnił się i Biblia mówi:

Ew. Łukasza 2:52, Biblia Warszawska
Jezusowi zaś przybywało mądrości i wzrostu oraz łaski u Boga i u ludzi.

I to Jezus powiedział:
Ew. Jana 18:36, Biblia Warszawska
Odpowiedział Jezus: Królestwo moje nie jest z tego świata; gdyby z tego świata było Królestwo moje, słudzy moi walczyliby, abym nie był wydany Żydom; bo właśnie Królestwo moje nie jest stąd.

To nie jest ten system.
Kiedy diabeł, jeden z zarządców, widząc, że zbliża się koniec władzy zarządców próbował negocjować z Jezusem warunki ułaskawienia, powiedział Jezusowi:

Ew. Łukasza 4:6
I rzekł do niego diabeł: Dam ci tę całą władzę i chwałę ich, ponieważ została mi przekazana, i daję ją, komu chcę.

Jezus nie wyśmiał go ani mu nie zaprzeczył, ponieważ to był fakt, prawda niepodważalna, że władzę na Ziemi i we wszechświecie sprawują prawowicie mianowani Zarządcy i dopóki nie zostaną prawnie odwołani, władza należy do nich.
A to jak sprawują tą władzę to już inna sprawa.

Stworzyli system władzy oparty na zasadzie „dziel i rządź”.
W systemie wszystko jest ujęte, ciepło zimno, zapachy smrody, bogactwo i nędza, postęp i zacofanie, choroby, zarazy, wojny, miłości, nadzieje, wiara, rozczarowania, płacz i śmiech, radość i przygnębienie, wiara i niewiara, prorocy, wizjonerzy, ateiści, różnego rodzaju odłamy religijne, które na rękę są zarządcom. To oni spowodowali wielojęzyczność, a przypisano to Bogu Ojcu. To oni chcieli usunąć, poprzez potop, niedoskonały dla nich model człowieka i całe zdarzenie zrzucili na Boga, i stworzyli wątpliwe pojęcie nieprawości człowieka jako powód potopu. System głosi o Ojcu jakby wiarygodnie, ale to jest sofistyka mająca za zadanie wyglądać wiarygodnie i trzymać miliony w ułudzie jakiejś nadziei. Wiara w przyszłe życie w niebie, w cuda, w rozwój duchowy jest wpisana w ten system. Droga „zbawienia” jest tak przedstawiana, by była pracą syzyfową. Tej sofistyce uległy miliony ludzi.

Stworzono iluzję dążenia do Boga i jednocześnie nie osiągania Boga, a wtedy pojawia się apatia i zniechęcenie, i taki stan jest zapisany w systemie, i zarządcy cieszą się, gdy taki stan się pojawia jako wynik zabrnięcia w ślepą uliczkę tych, którym wskazało się źle drogę.
Prawdziwa droga i rozwój duchowy jest przedstawiana jako zwiedzenie i zło, którego należy unikać. System wszystko zrobi, by zniechęcić i udowodnić ludziom, że ta DROGA jest zła, a FAŁSZ to prawdziwa droga.

Zasada „dziel i rządź” sprawdza się prawie doskonale, gdyby nie luki.
Jak to mamy zapisane w Biblii o Bogu, jeśli nie będziemy pełnić Jego woli:

5 Mojżeszowa 28:28, Biblia Warszawska
Porazi cię Pan obłędem i ślepotą, i przytępieniem umysłu

I to jest jeden ze sposobów działania Boga.
Dał tym „mądrym i roztropnym” zarządcom, którzy tak pracują nad systemem, by działał doskonale, dał im przytępienie umysłu.
To jest jeden z przejawów rządzenia Boga, którego nikt nie widział.

Jezus przemycił na Ziemię prawdę z innego sytemu:
Ew. Jana 1:18, Biblia Warszawska
Boga nikt nigdy nie widział, lecz jednorodzony Bóg, który jest na łonie Ojca, objawił go.

I to nie jest mowa o ludziach, że nie widzieli Boga, mowa jest o całej kreacji.
Bóg działa w ukryciu.

Ew. Mateusza 6:6, Biblia Warszawska
… módl się do Ojca swego, który jest w ukryciu, a Ojciec twój, który widzi w ukryciu…
Ew. Mateusza 6:18, Biblia Warszawska
… lecz Ojciec twój, który jest w ukryciu, a Ojciec twój, który widzi w ukryciu…

Trudno walczyć z kimś, kto jest w ukryciu, nie wiadomo z której strony uderzy i jak.

Wracając jeszcze na chwilę do zarządców, w jednej z odkrytych po II Wojnie Światowej w Qumran ewangelii, mamy zapisane takie słowa, które proszę przeczytać bardzo uważnie i w skupieniu, a może ujrzycie jak Bóg rządzi i jak rządzi system zarządców.

Ew. wg Filipa
13. Ziemscy zarządcy chcieli okłamać ludzi; wiedzieli, że ludzie są jednego pochodzenia z rzeczywiście godnym. Wzięli określenia szlachetne i nazwali nimi rzeczy złe, aby w ten sposób okłamać ludzi i przywiązać do złego.
Następnie ci ziemscy zarządcy, jakby z łaski, proponują ludziom oddalanie się od „złego” i przywieranie do „dobrego”, tym, z którymi się kontaktują.
Ci rządcy ziemscy usiłują uczynić uprzednio wolnych ludzi niewolnikami na wieki.

14. Istnieją moce, które dają człowiekowi (władzę), nie chcąc go ratować. Czynią to (aby podporządkować go).

Człowiek pragnąc się uratować składał ofiary.
Aczkolwiek jeśli człowiek jest rozumny, to (wyraźnie rozumie, że) ofiary nie są potrzebne i zwierzęta nie powinny być proponowane bogom.
W rzeczywistości ci, którzy proponowali zwierzęta jako ofiarę, sami byli podobni do nich (poziomem rozwoju)…

Kiedy dokonywało się ofiarowanie, to (zwierzęta proponowały się bogom). Chociaż proponowały się żywe, lecz umierały.
Kiedy zaś człowiek proponuje siebie Bogu martwym, — (to zaiste) będzie żył.

15. Do przyjścia Jezusa nie było pokarmu Niebiańskiego. To było tak, jak w raju za czasów Adama: było wiele drzew — pokarmu dla zwierząt, lecz nie było ziarna — pożywienia dla ludzi, więc człowiek żywił się tym samym pokarmem co i zwierzęta.
Jednak kiedy przychodzi Chrystus — Człowiek Doskonały — przynosi pokarm z Niebios, aby ludzie żywili się strawą ludzką.

16. Rządcy ziemscy byli przekonani, że to, co czynili, dokonywali swoją władzą i z własnej woli. W rzeczywistości jednak to Duch Święty potajemnie działał za ich pośrednictwem, czynił tak, jak Sam uważał za stosowne.
Sieją Oni wszędzie także prawdziwą wiedzę — tą, która istniała od początku. Wielu ludzi dostrzega ją, kiedy ją sieją, lecz jedynie nieliczni przypominają sobie o niej w czasie żniw.

Spokojnie, tak jak pisałem, system jest słaby, tak jak zarządcy. Oni nie widzą Boga. Są odrealnieni, tak jak politycy 🙂

Dlatego Ojciec posyła na nasz świat swoich heroldów głoszących szokującą prawdę, będącą zawsze w opozycji do sytemu.
Im bardziej ktoś wierzy w system, tym większy przejawia opór prawdzie. Wielu uwierzyło w grzech pierworodny i składanie ofiar, by przebłagać tego krwiożerczego „boga”, wielu wierzy w odkupieńczą śmierć Jezusa, a jest to zręcznie stworzona sofistyczna bzdura, która ma wyglądać na sensowną i prawdziwą, ale każdy, kto jej wierzy, dalej ma na szyi łańcuch, jak pies na łańcuchu, i oddali się tylko na tyle, na ile łańcuch pozwala.

Szybko nadpisano, zmieniono znaczenie przybycia Jezusa na Ziemię tak, by ludzie nie ujrzeli prawdy i przez prawie 2 tys. lat wylany Duch Prawdy był zagłuszany różnymi „boskimi prawdami” pochodzącymi ze świata, sytemu zarządców. Dzięki temu mogli oni niepodzielnie rządzić i tak robią do dzisiaj, ale pojawiają się coraz większe szczeliny, inkarnuje się coraz więcej boskich istot, które atakują system i Duch Prawdy powoli zdobywa masę krytyczną, i zarządcy tracą władzę i już ich czas się kończy.

Objawienie Jana 12:12, Biblia Warszawska
Dlatego weselcie się, niebiosa, i wy, którzy w nich mieszkacie. Lecz biada ziemi i morzu, gdyż zstąpił do was diabeł pałający wielkim gniewem, bo wie, iż czasu ma niewiele.

W poprzednim wpisie cytowałem, że Bóg wydaje rozkazy wojskom niebios.
Nie jest to mowa, nie są to dźwięki, nie widać ust ani osoby, która mówi.
Boga mogą widzieć tylko „rozmagnesowane” umysły. W Biblii mamy zapisano to tak:

Ew. Mateusza 5:8, Biblia Warszawska
Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą.

Dlaczego „rozmagnesowane” umysły?
Dlatego, że to myśl rządzi wszystkim.
Myśl tworzy emocje, pragnienia, żądze, nadzieje, utopie, itp. itd.
Kto umie zapanować nad myślą?
Kto wie, widzi, kiedy myśl wchodzi, generuje się w umyśle?

To jest sztuka, osiągają tą sztukę ci, co „rozmagnesowują” swoje umysły, a mogą je „rozmagnesować” tylko na prawdziwej drodze, innego sposobu nie ma.
Umysł „rozmagnesowany” jest nieszkodliwy, a nieszkodliwy oznacza godny.
Piszę to, ponieważ Bóg wydaje rozkazy poprzez myśli, wyglądające na własne pomysły i myśli.
Takim wojskom wydaje się, że myślą o tym, jak najlepiej postąpić i wydaje im się, że wszystko co robią, robią wg swojej logiki.

Dla mnie bardzo dobrym przykładem jest Hitler. Był czas w moim życiu, że rozgryzałem jego życiorys. Zobaczyłem, że wszelkie decyzje, jakie podejmował, wydawało mu się, że są jego. Decyzje były podejmowane pod wpływem dumy, emocji, honoru, wielkiego mniemania o sobie i wiary w opatrzność, i każda decyzja prowadziła krok po kroku do zagłady, i zabrakło zdrowego rozsądku, i brnął jak na uwięzi w otchłań katastrofy.
Nie miał mądrości, by przeciwstawić się dumie, wstyd go straszył, nie miał godności przyjąć poniżenia, więc nierozsądny honor sprawił, że ginęły miliony ludzi, bo emocje rządziły, oszukiwały, mamiły, straszyły itp.
W ten sposób Bóg otępił umysł Hitlera i doprowadził do upadku dzieła, które on budował.

Tak samo dzieje się z zarządcami.
Myślę, że są ślepi i nie widzą jak nimi steruje Bóg Ojciec.

Jak to było opisane powyżej:
16. Rządcy ziemscy byli przekonani, że to, co czynili, dokonywali swoją władzą i z własnej woli. W rzeczywistości jednak to Duch Święty potajemnie działał za ich pośrednictwem, czynił tak, jak Sam uważał za stosowne.

Inny sposób rządzenia Boga to siły grawitacji, magnetyzmu, promieniowania i, nieznane jeszcze na Ziemi, siły przenikające kosmos.

Przykład, mamy zapisane w Biblii, że Bóg Ziemię stworzył na mieszkanie dla człowieka.
To jest nasze naturalne środowisko.
Istoty, powiedzmy wyższe, mają problemy, by być na naszym świecie.
To tak, jak woda jest mieszkaniem dla wszelkich ryb itp.
Człowiek musi się uzbroić w specjalny uniform i sprzęt lub też okręt podwodny, by móc przebywać w tym wodnym świecie.

Pole magnetyczne Ziemi ma takie promieniowanie, że nam nie szkodzi, a istoty nie materialne, tak jak my ludzie, jak za długo są pod działaniem tego pola, to doznają „poparzenia” i materia ich chwyta, i przemienia ich ciała.
W ten sposób mamy naturalne granice nie do przebycia przez istoty duchowe, działające na innym zakresie częstotliwości niż działa Ziemia.
Dlatego pozostaje im działanie w czasie snu człowieka lub uczą ludzi jak wprowadzać umysł na wyższą częstotliwość, gdzie wymiana poglądów może następować płynnie.

Z własnego doświadczenia wiem, że utrzymać się dłużej na tym zakresie „niebios” to jest sztuka.
Często przerywam takie kontakty przez nagłe przypomnienie sobie czegoś, co mam zrobić na Ziemi lub wiedza ziemska przeszkadza mi w pojęciu tego, co widzę.
Jest sztuką wyszkolić umysł i trzymać go tak, by nie przypominał co chwilę o czymś i w ten sposób nie przerywał kontaktu.
Dlatego zobaczyłem, że najlepsze kontakty ja mam wtedy, kiedy zjem odpowiednio wcześniej i nie jestem zbyt najedzony ani głodny, nie jestem zmęczony ani zbyt wypoczęty, i wcześniej pozwoliłem umysłowi zdefragmentować dysk, by poukładał wydarzenia dnia. Najlepiej kiedy pozałatwiam, co mam pozałatwiać tak, by siąść do kontaktu bez bagażu spraw do załatwienia i wtedy nie wyznaczam sobie czasu.
Nie odbiegam od tematu, ale ten temat jest wielowarstwowy i wielowątkowy, dlatego to wszystko opisuję.

W obliczu takich informacji na temat rządów Boga, posiadając rozsądek chociaż na tym poziomie, co mam, gdybym zbuntował się przeciw Bogu, poprzez różnego rodzaju poglądy, i gdybym dalej miał rozsądek, wtedy nie byłbym już taki pewny czy to mój własny bunt, czy raczej uległem Bogu i czy On, poprzez różne poglądy, nie prowadzi mnie do bolesnej nauki. Bolesna nauka to operacja na żywca, bez znieczulenia.
Bóg taką operację przeprowadza.

Bóg jest dobry i wszystko, co robi jest dobre i będzie coraz doskonalsze.
Wszyscy jesteśmy w Jego kuźni.
Doświadczenie, jakie nabędziemy, będzie BEZCENNE i DOSKONAŁE.
Dlatego nie widzę sił zła, jako siły opozycyjnej wobec Boga, może zarządcom się wydaje, że tak jest, ale ja widzę, że oni nie widzą, że są zręcznie sterowani przez Boga i On wydaje im rozkazy, i muszą czynić, co On zamierza i pójdą tam, gdzie się potkną i nauczą się, i doznają przemiany świadomości.

Bóg działa w ukryciu, w kamuflażu i chociaż wydaje się, że to my działamy, to zagłębmy się w siebie, skąd pochodzą nasze myśli?
Myśli tworzą emocje, pragnienia itp. itd., i w ten sposób prowadzą niedoświadczonych, nieświadomych.

Świadomość to wiedza.
Nadświadomość to uporządkowana, oczyszczona, „rozmagnesowana” wiedza, suwerenna, czyli nie podlegająca siłom świadomości, to poziom Jezusa.

Jezus powiedział:
Ew. Tomasza 108
Rzekł Jezus: „Kto napił się z mych ust, stanie się takim, jak ja. Ja sam stanę się nim i tajemnice zostaną mu objawione”.

Ojciec rządzi niepodzielnie i nikt nie pojmuje Jego toku myślenia ani nie wie, kiedy czyni Jego rozkazy.

Ew. Tomasza
109 Rzekł Jezus: „Królestwo podobne jest do człowieka, który ma na swym polu skarb, a nie wie o nim. Po śmierci pozostawił go swemu synowi. Syn nie wiedząc [o skarbie] wziął pole, sprzedał je, a ten, który je kupił, przyszedł i orząc [znalazł] skarb. Rozpoczął dawać pieniądze na procent tym, którzy je chcieli”.

110 Rzekł Jezus: „Ten, kto znalazł świat stając się bogatym, niech sprzeciwi się światu”.

111 Rzekł Jezus: „Niebo wywróci się i ziemia w waszej obecności, a żywy z Żywego nie ujrzy śmierci ani strachu, gdyż Jezus rzekł: „Kto znalazł samego siebie, tego świat nie jest wart”.

Mam nadzieję, że dobrze wyjaśniłem sposób rządzenia Boga.
Zmierzamy do mutacji człowieka.
Raczej Bóg nas prowadzi do tej mutacji, tworzy nową rasę, wyższy model.
Dzieje się to na naszych oczach.

W tworzeniu tej rasy świadomie i nieświadomie biorą udział wszelkie istoty.
Jest realizowany plan, a jednym z elementów tego planu jest poznanie przez człowieka, że Bóg i człowiek to to samo, że pochodzimy z Jednego, a zręcznie wmówiono nam, że my to co innego. Kto trwa mocno w systemie, zabije każdego człowieka, który rozpozna, że Ojciec i on to jedność, tak to rozpoznał Jezus i został z tego powodu zabity, bo rozgryzł ten system kłamstwa mówiąc: „ja zwyciężyłem świat”.

Jezus, przed odejściem z tego świata, powiedział, że ci, co mu uwierzą i staną się z Nim jednym, będą robić to, co On, a nawet więcej, bo On już odchodzi, inaczej mówiąc: staną się suwerenni, nie będą podlegać prawom tego systemu.
Ogień ich nie spali, ciało nie ulegnie zniszczeniu, będą kiedy zechcą przenikać skały, najgrubsze betony, miecz ich nie zabije itp. itd., aż wykonają swoje dzieło.
To są mocno zaawansowane szachy, „niektórym” wydaje się, że sterują pionkami na szachownicy, tylko dlaczego oni przemieszczają te pionki, skąd mają pomysły jak to robić?
Jakie myśli, plany na następne ruchy mają, skąd mają te plany?
Oni nie są stwórcami myśli, to myśli tworzą plany i wzbudzają działanie.
Skąd pochodzą myśli?

Jakiś czas temu odkryto pewne archeologiczne znalezisko pochodzące od istot, zwanych WingMakers.
Polecam przeczytać WYWIAD 5 z pewnym naukowcem biorącym udział w odkryciu i odczytaniu materiałów WingMakers.

Dla wielu będzie pewnie szokujący, ale do odważnych należy przyszłość.
Polecam dlatego, że bardzo koreluje z moimi osobistymi doświadczeniami.
Polecam skorzystać także z ich materiałów muzycznych. Zapraszam na polskojęzyczną stronę wingmakers.pl

Sam spędzam wiele godzin na słuchaniu tych wielowarstwowych utworów i rzeczywiście u mnie i u moich znajomych doszło, poprzez świadome słuchanie, do kontaktów z twórcami tej muzyki, którzy celowo umieścili tą muzykę na dysku optycznym w VIII wieku wiedząc, że w XX wieku dysk zostanie odczytany, bo ludzkość rozwinie do tej pory technologie pozwalające na odczytanie tych informacji.

NARZĘDZIA GROZY- WIZJA

Tak jak pisałem w temacie NARZĘDZIA GROZY
dzisiaj chcę opisać wizję, którą miałem w trakcie głębokiego skupienia w medytacji, jaką ja praktykuję.

Wydarzyło się to jakieś 3 lata temu.
Obserwowałem całe zdarzenie jako uczestnik, a nie jako obserwator.
Byłem z rodziną w domu. Staliśmy i patrzyliśmy przez okna w kierunku miasta.
Przed domem mam drogę i zobaczyliśmy, że nad drogą unosi się i posuwa w naszym kierunku latający pojazd, na którego pokładzie jest kilkanaście istot bardzo dziwnie wyglądających.
Pojazd zsunął się z drogi i ze zbocza w naszym kierunku, i zatrzymał się przed bramą wjazdową. Mam ciężką stalową bramę przesuwaną, 5 m długości, sterowaną z pilota. Pojazd zbliżał się do bramy jakby chciał ją staranować i nagle nim szarpnęło, jakby gwałtownie zahamował jakieś 50 cm przed bramą. Przez chwilę istoty w pojeździe stały i rozglądały się. Po chwili jedna z istot wysiadła i podeszła do furtki. Wyglądało to tak, jakby jednocześnie używała kilku zmysłów, wąchała i patrzyła.

Stałem na górnym piętrze, patrzyłem przez okno na całe zdarzenie i w jakiś sposób wiedziałem, że ta istota próbuje zorientować się w sytuacji, co nią wstrząsnęło, że podjęła decyzję o tym, że nie staranują bramy. Widziałem, że ta istota nie tylko patrzy i wącha, ale i też coś skanuje zmysłami umysłu. Wtedy powiedziałem rodzinie, że schodzę na dół do nich zorientować się o co chodzi.
Zszedłem, otworzyłem główne drzwi i miałem jakieś 30 m do bramy.

Szedłem spokojnie, powoli, prosto do bramy i patrzyłem na ten „transporter” załadowany mnóstwem istot i na tą istotę, którą teraz czułem, że jest mocno skonsternowana, bo nie wie, co ją powstrzymuje, ani też nie wie, co robić. Patrzyłem prosto w oczy tej istoty, a ona patrzyła prosto w moje oczy i widziałem, że konsternacja się pogłębia u tej istoty. Widziałem po prostu jego umysł. Był to umysł pracujący głównie zbiorowo, ale i też indywidualnie. Patrząc prosto w oczy tej istoty i idąc do niej, doznałem poznania kim ona jest, kim oni są, dlaczego zwątpiła i zatrzymała pojazd. Widziałem, że między tymi istotami jest komunikacja na poziomie nie tylko werbalnym, ale i jakby telepatycznym. Kiedy podchodziłem do bramy, widziałem jak ta istota popada w coraz to większą konsternację, ponieważ byłem dla niej zakryty. Nie potrafiła mnie zeskanować, co ją zaciekawiło, nie działał na mnie sygnał bitowej częstotliwości, jaki przepływał przez całą planetę, a jaki te istoty wprowadziły, by ludzie nie stawiali oporu.

Z każdym krokiem, jak zbliżałem się do tej istoty, widziałem, że doznała ona czegoś w rodzaju déjà vu. Jakby coś w tej istocie się odezwało. Wtedy zobaczyłem jak ta istota w przeszłości, na swoim świecie, w milczeniu medytuje. Od początku swojego materialnego bytu, na swoim świecie, istota miała silny pociąg do wyjaśnienia, kim jest i kim jest jej rasa. Prawie 90% umysłu pracowało na zbiorowym poziomie, a pozostała część szukała wyjaśnienia i zagłębiała się w odmęty umysłu, wprowadzając się w wyższy poziom częstotliwości pracy umysłu.

Zobaczyłem, że kiedyś, zanim ja urodziłem się na Ziemi, ta istota medytując osiągnęła taki stan „rozgrzania” myśli, że ujrzała tą właśnie scenę, jaka przed chwilą się wydarzyła. Widziała jak na jakiejś planecie, którą podbijała ze swoją rasą, unoszącym się transporterem zsuwa się po poboczu z drogi i zbliża się do bramy pierwszego domu i wtedy doznała jakiegoś silnego przebłysku energii i jakby została oszołomiona, i jakby przez mgłę zobaczyła, że ktoś do niej się zbliża i jej wizja się skończyła.

Teraz, zsuwając się ze zbocza i zbliżając się do bramy, jak dawno zapomniany zapach, poczuła ten sam impuls energii i gwałtownie zahamowała transporterem, ponieważ chciała uniknąć uderzenia fali energii.
Podszedłem do tej istoty. Wyglądali podobnie jak ludzie, ale głowa jakby człowieko-owada typu konik polny, ręce i nogi jak u człowieka z tym, że z tyłu bioder wystawały jeszcze dwie kończyny. Powiedzmy uda jakby równolegle do ziemi, zaginały się w kolanach do dołu. Potem zobaczyłem, że służą do skakania, tak samo jak u naszych ziemskich koników polnych.

Podszedłem więc do tej istoty i otworzyłem usta, żeby zacząć mówić i o dziwo odezwałem się do niego w jego „trzeszczącym” języku. Sam byłem zaskoczony, a on jeszcze bardziej. W ząb nie wiedziałem, co mówię, ale za to jakby coś we mnie objawiło się, bo widziałem, że słowa wychodzą z moich ust, ale umysł, który porusza krtanią, odbiera sygnał z innej częstotliwości, czyli jakby ktoś operował moim mózgiem i jakby ktoś przez ten instrument mówił do tej istoty oraz pozostałych istot, bo zobaczyłem poruszenie, ożywienie i silne zwarcie dyscypliny u tych istot, nawet jakąś nutkę przerażenia i strachu. Ktoś, kto mówił przez moje usta, powiedział coś, co spowodowało, że jakby spoważnieli, jakby właśnie usłyszeli jakąś naganę i zostali zdyscyplinowani. Wtedy ten przywódca ich, co stał przy bramie, „zatrzeszczał” i jeden z transportera zeskoczył na ziemię, i oddał jeden skok w tył, na wysokość jakieś 30 m. Potem zobaczyłem, że jeszcze raz się odbił i tyle go widziałem.
Przywódca coś „zatrzeszczał” i wsiedli w transporter, i odjechali, jakby zrezygnowali z przeszukiwania domów.

Wtedy postanowiłem, że wsiądę w samochód i pojadę do centrum miasta, do mojego drugiego mieszkania i zobaczę, co tam się dzieje. Rodzina została w domu. Wsiadłem w samochód, otworzyłem bramę, wyjechałem, zamknąłem bramę i pojechałem. Na ulicach były pustki. Nie było widać ludzi. Samochody stały po poboczach. Jechałem główną szeroką ulicą i po jakiś 2 km zobaczyłem zwisający nad ziemią ogromny pojazd i coś jakby posterunek tych istot. Na środku ulicy, przy przystanku tramwajowym, który jest na środku ulicy, stał taki sam transporter i istoty żywo „trzeszczały” do siebie. Kiedy zobaczyły zbliżający się samochód, zobaczyłem z oddali, a raczej jakimś zmysłem odczułem, że wpadły w konsternacje i silne zaciekawienie o co chodzi. Stały i patrzyły jak ja zbliżam się.

W tym czasie widziałem jak tysiące ludzi w ciszy i dużym porządku, w wielokilometrowej kolejce, wchodzi po trampie do zwisającego pojazdu. Ludzie wyglądali jakby w transie. Widziałem znajomych, sąsiadów. Podjechałem do tego posterunku i wysiadłem. Widziałem zaskoczenie tego, który wydawał się być przywódcą. Otworzyłem usta i coś „zatrzeszczałem”, i nagle oni spięli się, więcej, jakby się wystraszyli i tym razem ich coś sparaliżowało. Poczułem, że oblał ich strach.

Widziałem wyraźnie, że jakaś potężniejsza istota mi towarzyszy i rozmawia z nimi. Widziałem, że ta istota jest w opozycji do nich i że są rasami z tych samych korzeni, ale o odmiennych, przeciwstawnych poglądach. Te istoty nikogo się nie obawiały, jedynie tej rasy, i nie spodziewali się kompletnie, że zastaną ich na Ziemi.
Te istoty, dokonujące inwazji, w obliczu tej przeciwstawnej rasy są kompletnie bezbronne.
Ponieważ zobaczyłem, że ta przeciwstawna rasa posługuje się głębiami umysłu i takimi poziomami energii, jakie są dla tych istot niepojęte i nie potrafią się im przeciwstawić.
Dlatego jedyna reakcja, jaka się pojawia, to strach, przerażenie, blokada umysłu i zerwanie kolektywnego połączenia, otumanienie, oszołomienie, zamieszanie itp. Ta istota, która przeze mnie mówiła, w zależności od tego, co chciała uzyskać, takie wywoływała stany umysłu tych istot dokonujących inwazji.

Przez chwilę miałem wgląd jakby w umysł tej rasy istot, z których pochodziła ta, która mówiła przeze mnie.
Zobaczyłem, że są bardzo pokojowo i rozwojowo nastawieni do wszystkiej kreacji, do wszelkich przejawów synów bożych, jakie istnieją. Chociaż mogą sobie podporządkować co zechcą i kogo zechcą, to w ogóle nie są zainteresowane taką formą działania. Oni szukają sposobu jak doprowadzić te agresywne istoty do „miłowania i przyjaźni” wobec wszystkich istot, jakie istnieją w całej materialnej i niematerialnej przestrzeni.

Przypomniała mi się historia, jaką Jezus opowiadał o synu marnotrawnym. I te agresywne istoty zobaczyłem jako synów marnotrawnych, którzy pogubili się i stali się agresywni, nieczuli na krzywdę innych.
Dla swojej korzyści nie wahali się odebrać innym to, co wypracowali.

Wizja na tym się skończyła.
W następnych wpisach chcę skupić się na tym, co jest określane jako „znak na czole”, a jest to dalszą kontynuacją całego tematu przemiany naszej świadomości w istotę suwerenną, a jednocześnie zintegrowaną z pełną.

NARZĘDZIA GROZY

Jest to kontynuacja poprzedniego wpisu SYSTEM ISTNIENIA.

Biblia zawiera wiele ksiąg pisanych na przestrzeni wieków przez wielu autorów i wielu z nich miało możliwość wglądu w nadświaty. Wielu z nich opisuje przyszłe zdarzenia na Ziemi w sposób zakodowany.
Wielu obecnym uczonym teologom wydaje się, że potrafią zrozumieć o czym jest zapis, ale wszelkie próby rozszyfrowania tekstów bez szyfru dekodującego są stratą czasu i prowadzą na manowce, wywołują fałszywe strachy, nadzieje i złudę.
Istoty, które ze mną się skontaktowały, przekazują mi wiedzę na temat tego, co zbliża się do Ziemi, a co dotyczy bezpośrednio ich.
W naszym kierunku zmierza zorganizowana rasa istot, które nie cofną się przed brutalną przemocą, jeśli staniemy im na drodze. Bez skrupułów urządzą na Ziemi jatkę. Usuwają wszystko, co im staje na drodze.
Oni szukają czegoś, co jest dla nich cenne, co jest obecne na Ziemi, ale dla nas na razie nie ma wartości, bo jesteśmy nieświadomi tego, co posiadamy.

Historia się powtarza. Przykładowo, złoto Inków było cenne dla konkwistadorów, a życie Inków nie miało znaczenia w oczach białych przybyszów, ważne było złoto, które z kolei nie miało żadnej wartości dla Inków.
Ot taki system wartości.

Życie ludzkie nie ma dla tych istot żadnej wartości.
W Biblii nazywani są NISZCZYCIELAMI lub NARZĘDZIAMI GROZY.

Księga Izajasza 54:16, Biblia Warszawska
Ja bowiem stworzyłem kowala, który rozdmuchuje żar w węglu i wyrabia przydatne dla siebie narzędzia, lecz Ja też stworzyłem niszczyciela, aby wytracał.

Księga Izajasza 13:5, Biblia Warszawska
Ciągną z dalekiej ziemi, od krańców nieba, Pan i narzędzia jego grozy, aby zniszczyć całą ziemię.

Powyższe wersety mówią, że są to stworzenia Boga, tego samego, co nas stworzył.
Więcej, z powyższego wersetu wynika, że z nimi idzie Bóg.

Sytuacja nie jest prosta, jest wielowątkowa, ale postaram się opisać jak najwięcej płaszczyzn, jakie widzę.
Powodów przybycia akurat w tym czasie, za kilka lat, na Ziemię jest wiele.
Po kolei, w skrócie, opiszę te wątki nakładające się na siebie.
Ja tę wiedzę pojmuję zmysłami duchowego rozumu, a tłumaczenie tego na język ludzki może wyglądać jak sfałszowany podpis.

Dawno dawno temu 😉 , jeśli liczymy czas, Bóg stworzył wszelką kreację wraz z Synami Bożymi i potężną rzeszą istot doskonałych.
Część istot nie była stworzona doskonałymi, ale posiadała status rozwojowych, ewolucyjnych…
Mówiąc językiem programistów: „doskonali” to skończone programy, „ewolucyjni” to otwarte programy do nadpisywania i modyfikowania poprzez różne aplikacje.
Część istot rozwojowych osiągnęła doskonałość.
Część istot doskonałych oskarżyła rozwojowe o fałsz i mistyfikację.
Z czasem okazało się, że doskonałe są niedoskonałe, ponieważ brakuje im „iskry życia” to, co uzyskały rozwojowe.
Obie frakcje stały się sobie przeciwne.
Rozwojowe unikają otwartego konfliktu.
Doskonałe, które okazało się, że nie są doskonałe, a raczej „skończone”, przemierzają wszechświat szukając „iskry życia”, ponieważ wierzą, że nadpiszą program i prawdziwie staną się doskonałymi.
Istoty rozwojowe rozwijają się poprzez wzbogacanie świadomości, dzięki wiedzy, mądrości, roztropności, rozwadze itp.
W ten sposób osiągają wyżyny duchowe.
Doskonałe istoty w poszukiwaniu „iskry” niszczą światy, jak poławiacze płetw rekinów, odcinają płetwy i wrzucają żywe rekiny z powrotem do wody. Jak poławiacze pewnych rodzajów ryb, zaciągają sieci i niszczą rafy koralowe, łapią w sieci mnóstwo wszelkich stworzeń, potem wybierają te, które ich interesują, a pozostałe już uduszone wyrzucają.

Jest jednak ale…, każdy świat, jaki najedzie ta rasa, pozostawia w ich psychice zbiorowej ślad, jak wirus w organizmie, jak się namnaża, to czyni swoje dzieło.
Świat po świecie najeżdżają, niszczą, patrzą na mieszkańców tych światów, poznają ich architekturę, dzieła, ich system istnienia, rządy itp. To ma wpływ na te istoty.
Z każdym najechanym światem stają się bardziej myślący, jakby łagodnieli i mądrzeli.
A mądrość jest pierwiastkiem „iskry”, jednym z mnóstwa różnorodnych pierwiastków, z jakich składa się „iskra”.
Oni w ten sposób się rozwijają.
Inne światy rozwijają się, tak jak pisałem, poprzez myślenie, mądrość, rozum itp., a oni przez oglądanie niszczonych przez siebie światów. Już ten sposób rozwoju dowodzi, że nie posiadają „iskry”.
Dla mnie „iskra” to mieszkanie duszy, to środek komunikacji duszy, inni mówią na to przewoźnik duszy.
Prawda, dla nas to abstrakcja i nie ma żadnego znaczenia, dla nich to woda życia, bez niej usychają i są na granicy śmierci. Sami sieją śmierć, ale śmierć podąża za nimi i jest coraz bliżej ich.

Ten temat ma wiele wątków i tym, do których ma dotrzeć ta wiedza, będzie to dane, że dotrze i zobaczą złożony obraz, pojmą i zrozumieją, i dzięki temu uaktywnią się w nich procesy tworzące tzw. „znamię na czole”.

Dlaczego są nazywani niszczycielami, narzędziami grozy, ponieważ jedną z ich funkcji jest to, że są zwykłym działem kontroli jakości, jaki jest w każdej fabryce produkującej różnego rodzaju produkty, które trzeba sprawdzić, czy nadają się do wprowadzenia do handlu.
Oni posiadają pewnego rodzaju ograniczoną siłę.
Przeciwstawić się im z powodzeniem mogą światy, które osiągnęły wysokie poziomy rozwoju duchowego, ale nie o takim rozwoju duchowym mówię, jak wbijają do głowy religie ziemskie, które mocno sfałszowały prawdę i sprowadziły ją do jakiegoś domniemanego zbawienia od grzechu pierworodnego.
Temat „grzech pierworodny” zawiera w sobie tylko ziarno prawdy, ale co poza tym, to już ludzka interpretacja.
Istoty, które ze mną się skontaktowały są tymi, które mają, powiedzmy, „zatarg” z tymi niszczycielami.
Te istoty mają plan pomocy ludzkości i konsekwentnie go realizują.
Przykładowo, do tego planu należy natchnienie dla producentów filmów, którzy pokazują różne wizje ataku z kosmosu.
Czy zauważyliście jak w ostatnich 4 latach namnożyły się filmy o temacie inwazji z kosmosu.
Przykłady: „Dzień Niepodległości”, „Bitwa o Los Angeles”, „Skyline”, „Niepamięć”, „Intruz” itp. itd.
Ktoś nas chce oswoić z tą myślą tak, by nie szokowała nas.
To jest część szeroko zakrojonego planu, mającego uczynić nas odpornymi na działanie istot z kosmosu.
Oni sami nie chcą bronić ludzkości.
Oni chcą z nas zrobić NARZĘDZIE, które samo się obroni przed tak potężną rasą niszczycieli.
Jeśli się obronimy, udowodnimy, że mamy prawo dalej istnieć, bo nie zmarnotrawiliśmy czasu i osiągnęliśmy wysokie poziomy duchowe.
Powiedzieli mi, że nikt z synów bożych, jak my to mówimy nie kiwnie palcem, by nam pomóc.
Takie jest prawo niebios.
Więcej, mieszkańcy niebios nawet nie śmią walczyć z nimi, ponieważ, chociaż nie rozumieją tych istot i pragną je poznać, to mają do nich szacunek, ponieważ wierzą, że też pochodzą od Ojca, a sam Ojciec nauczył, że w rodzinie każdy przejawia się takim, jakim jest i nikt z rodzeństwa nie może zmuszać inne rodzeństwo do swoich przekonań.
Czasami na Ziemi, w rodzeństwie jedno jest zaszokowane postępowaniem innego i jest to taka ziemska kopia wyższych stosunków.
Czytałem dwa fragmenty w Biblii:

Księga Daniela 11:35, Biblia Warszawska
Nawet niektórzy spośród roztropnych upadną, aby wśród nich nastąpiło wypławienie, oczyszczenie i wybielenie aż do czasu ostatecznego, gdyż to jeszcze potrwa pewien czas.

Księga Sofoniasza 1:14, Biblia Warszawska
Bliski jest wielki dzień Pana, bliski i bardzo szybko nadchodzi. Słuchaj! Dzień Pana jest gorzki! Wtedy nawet i bohater będzie krzyczał.

Towarzysząca mi istota powiedziała, że widzi jak czytam te wersety i że czytam je niewłaściwie, cytuję:
„Jeśli chcesz zobaczyć prawdę, musisz sięgać dalej niż czubek swojego nosa.
Mądrzy, roztropni i bohaterowie to mieszkańcy niebios, którzy będą się przyglądać tej inwazji na Ziemi i to, co tutaj zaistnieje, przekroczy ich dotychczasowe poznanie Źródła tak, że wielu stwierdzi, że ich wiedza na temat Pierwszego Źródła jest tak uboga, że nie będą mogli opanować szoku, a wielu, którzy w rodzeństwie są traktowani jako odważni i bohaterscy, będą tak zaszokowani, że będą płakać jak dzieci i krzyczeć jak kobiety, które straciły swoich bliskich”.

To jest element wstrząsu niebiosami i Ziemią, jak w nagłówku tej strony.

List do Hebrajczyków 12:26, Biblia Warszawska
Jeszcze raz wstrząsnę nie tylko ziemią, ale i niebem.

Słaby musi umrzeć.
Mamy ten schemat na Ziemi.
Biblia mówi, że prawa Boga i Jego samego można poznać patrząc na przyrodę.

List do Rzymian:
1:19 Ponieważ to, co o Bogu wiedzieć można, jest dla nich jawne, gdyż Bóg im to objawił.
1:20 Bo niewidzialna jego istota, to jest wiekuista jego moc i bóstwo, mogą być od stworzenia świata oglądane w dziełach i poznane umysłem, tak iż nic nie mają na swoją obronę…

Wobec tego, spójrzcie na świat zwierząt.
Lew, lampart, tygrys itp. to drapieżcy, niszczyciele, żywiący się ciałem materialnym czyli energią, życiem innych zwierząt, które z kolei żywią się trawą, owocami itp.
Człowiek jedzie na sawannę i ogląda jak lwice polują na łanie lub gazele, i co, nie reaguje, bo nie będzie ingerował w prawa świata zwierząt.
Jak bronią się zwierzęta?
Nie mają pomocy od silniejszych zwierząt. Woły, słonie stoją obok i przyglądają się jak zmęczona od biegu gazela pada pod silną łapą lwicy i staje się daniem głównym.
Takie jest prawo świata zwierząt: silniejszy, szybszy, bystry, mobilny wygrywa.
Ludzie i inne silniejsze zwierzęta nie reagują na te brutalne sceny.
No ludziom robi się może żal tej gazeli.
Wobec tego, gazele, zebry, łanie, sarny itp. są bezbronne… nie, one mają innego rodzaju broń.
Ich bronią jest ich wygląd, sprawność, siła i szybkość poruszania się, często kamuflaż.
Zebry mają pasy i jak biegną w tłumie innych zebr, to drapieżnicy, którzy zazwyczaj mają słabe mózgi, które nie radzą sobie z przetwarzaniem szybko zmieniającego się obrazu, głupieją. Drapieżnik, biegnący za stadem zebr, widzi tylko mnóstwo pasów, nie widzi pojedynczej zebry, dopóki jedna z nich się nie oddzieli od grupy.
Gazele są tak szybkie, zwrotne i mobilne, długodystansowce, a drapieżnik, jeśli nie złapie ofiary w przeciągu 20 sekund szybkiego biegu, to już jej nie złapie, bo traci szybko siły. Dłuższa pogoń za ofiarą, powyżej 1 minuty, jest dla drapieżcy śmiertelnie groźna, bo traci tak dużo sił, że jego wolno regenerujący się organizm dopiero na drugi dzień odzyska siły, więc ten dzień jest stracony i już nic nie upoluje, musi głodować do jutra. Dlatego na filmach widać jak szybko drapieżcy rezygnują z ofiary, jak się okaże, że ofiara jest znacznie szybsza. Wolą zrezygnować i odzyskać siły do dalszych 20 sekund.
Ciała tych zwierząt, które nazwałem ofiarami, są narzędziami i dzięki ich budowie i sprawności potrafią się sami obronić.
Każde zwierzę, które padnie ofiarą drapieżcy, dowodzi w ten sposób, że jest nie godne tego życia, że jest za słabe.
W ten sposób na sawannie możemy spotkać tylko zwierzęta sprawne i szybkie.
Te, które się zestarzeją i osłabną szybko skończą jako strawa drapieżcy.
Taki system oczyszczający, dbający o wysoki poziom sprawności i bystrości mieszkańców sawanny.

Te istoty, które mnie uczą, chcą z nas ludzi zrobić takie narzędzie, które wzbudzi w najeźdźcach obawę i zniechęci ich do przybycia na Ziemię.
To tak, jak prymitywne plemiona oznaczały swój teren palami z wbitymi na nie głowami. To miało odstraszyć intruzów, wzbudzając w nich strach, przed wejściem na teren za tymi palami, mówiąc: stanie się z wami to, co z tamtymi, zawiśniecie na palu, bo my jesteśmy silni. To taki element psychicznej taktyki walki, taki kamuflaż.

Narzędzie grozy to inaczej Wojska Niebios.
W Biblii mamy wiele razy napisane, że dowódcą tych wojsk jest Bóg.
Mówi się o Nim Pan Zastępów.
Bóg podtrzymuje, uczy i sam testuje to, co zrobił, co jest słabe usuwa, jak garncarz wyrzuca zdeformowane naczynie, jak winogrodnik, co odcina uschłe gałązki.
Tak to robi sam Bóg przy pomocy swoich narzędzi, sam im rozkazuje, co mają robić i gdzie się udać.

Księga Izajasza 45:12

Ja uczyniłem ziemię i stworzyłem na niej ludzi, moje ręce rozciągnęły niebiosa
i Ja daję rozkazy wszystkiemu ich wojsku.

Ewangelia Jana
15:1 Ja jestem prawdziwym krzewem winnym, a Ojciec mój jest winogrodnikiem.
15:2 Każdą latorośl, która we mnie nie wydaje owocu, odcina, a każdą, która wydaje owoc, oczyszcza, aby wydawała obfitszy owoc.
15:6 Kto nie trwa we mnie, ten zostaje wyrzucony precz jak zeschnięta latorośl; takie zbierają i wrzucają w ogień, gdzie spłoną.

To są słowa Jezusa Chrystusa.
Przedstawił w nich niezmienne prawo niebios.
Trwanie w Nim to osiąganie wyżyn duchowych, a duch to energia, różnego rodzaju strumienie boskich sił, władza nad materią, dla nas znaną i nie znaną. To nieznane jeszcze dla nas strumienie ducha.

Kto „nie trwa” w Jezusie, ten traci wigor życia, staje się ślepy i lekceważący, ociężały i powolny.
Nie widzi zagrożenia i wpada w „szpony dzikiego zwierzęcia”.

Wracając do Biblii, mamy kilka opisów ataku tych istot na mieszkańców Ziemi i reakcji ludzi.
Poniżej wersety z księgi Joela.
Pokazano mi, że tutaj jest zawarty opis ataku na Ziemię wojsk niebios.
Pozwólcie, że na bieżąco w nawiasach dopiszę moje komentarze tego, co mi pokazano, bym od nowa nie pisał.

Księga Joela
2:1 Zatrąbcie na rogu na Syjonie! Krzyczcie na mojej świętej górze! Niech zadrżą wszyscy mieszkańcy ziemi, gdyż nadchodzi dzień Pana, gdyż jest bliski!
(świat nauki podniesie alarm, że zbliżają się do nas niezidentyfikowane obiekty)
2:2 Dzień ciemności i mroku, dzień pochmurny i mglisty. Jak zorza poranna kładzie się na góry, tak nadciąga lud wielki i potężny, któremu równego nie było od wieków i po nim już nie będzie aż do lat najdalszych pokoleń.
(światło słoneczne przeszkadza tym istotom, więc dzięki swojej technologii tworzą ciemność wokół planety, jaką mają zdobyć. We mgle, pochmurnej pogodzie i ciemności bardzo dobrze widzą, cechy drapieżców)
2:3 Przed nim ogień płonący, a po nim płomień gorejący. Przed nim kraj jest jak ogród Eden, a po nim jak step pusty. Nikt też przed nim nie ujdzie.
2:4 Wyglądają jak konie, a biegną jak rumaki.
(kilka lat temu w głębokiej medytacji zobaczyłem ich, ale nie rozumiałem tego przebłysku aż do marca tego roku, opiszę tą wizję w następnym wpisie)
2:5 Podskakują po wierzchołkach gór z turkotem wozów wojennych, z trzaskiem płomienia ognia, który pożera ściernisko, podobnie jak potężny lud, gotowy do bitwy.
(w wizji widziałem jak sprawnie się poruszają, dzięki swej genetyce)
2:6 Przed nim ze strachu drżą ludy, wszystkie twarze bledną.
2:7 Biegną naprzód jak bohaterowie, wdzierają się na mury jak wojownicy; każdy idzie prosto swoją drogą i nie zbacza ze swojej ścieżki.
2:8 Nie wypiera jeden drugiego, każdy idzie swoim torem, prą naprzód wśród pocisków, w ich szeregach nie ma przerw.
2:9 Uderzają na miasto, szturmem zdobywają mur, wpadają do domów i wdzierają się oknami jak złodzieje.
2:10 Drży przed nimi ziemia, trzęsie się niebo, słońce i księżyc są zaćmione, a gwiazdy tracą swój blask.
2:11 I Pan wydaje swój donośny głos przed swoim wojskiem, gdyż bardzo liczne są jego zastępy i potężny jest wykonawca jego rozkazu. Tak! Wielki jest dzień Pana i pełen grozy, któż go przetrwa?
(wiem, że dzięki nowym odkryciom, zainspirowanym przez wyższe istoty, przetrwamy ten dzień, ponieważ my jesteśmy KAMIENIEM, o który się potkną, bo Jezus Chrystus jest Bożym Kamieniem, o który będą się potykać ci, co w Nim nie trwają. Ci, co trwają w Jezusie będą twardzi jak głaz.)

Księga Izajasza 13:5
Ciągną z dalekiej ziemi, od krańców nieba,
Pan i narzędzia jego grozy, aby zniszczyć całą ziemię.

Tak jak pisałem powyżej, wątków jest wiele.
Bóg celowo ich przywiedzie tutaj, bo nie wiedzą co ich tutaj czeka, jaka przemiana ich istnienia.
Pędzeni nadzieją znalezienia „iskry”, będą chcieli usunąć każdego, kto im stanie na drodze.
Tutaj będzie się kończył pewien etap wielkiego, misternego planu, tak tajemniczego, że nawet najwyższe władze niebios nie mają w to wglądu.

Powyższy werset to jest opis inwazji z kosmosu.
Tak jak pisałem powyżej, pewien „człowiek”  zdobędzie wiedzę i odeprze ten atak, ale nie będzie aż na tyle duchową istotą, by oprzeć się jaźni ciemności i ulegnie sofistyce ciemnej jaźni.
Mamy to zapisane tak:

Księga Daniela
8:10 Wielkością swoją sięgał aż do wojska niebieskiego i strącił na ziemię niektórych z wojska i z gwiazd, i podeptał ich.
8:11 Wmówił w siebie potęgę, jaką ma książę wojsk, tak że odjęta mu została stała codzienna ofiara i zostało zbezczeszczone miejsce jego świątyni. (czyli usechł, jak powyżej, w opisie krzewu winnego)

Ten sam Bóg, co przewodzi tym zastępom niebios jest zainteresowany tym, by z nas uczynić tak silne istoty, byśmy nie ulegli Jego Zastępom.
Bóg nie pozwoli, by tez Narzędzia Grozy przyszły zanim nie będziemy gotowi na ich przybycie.

Mamy to tak zapisane w Apokalipsie.

Objawienie Jana 7:3, Biblia Warszawska
Nie wyrządźcie szkody ani ziemi, ani morzu, ani drzewom, dopóki nie opatrzymy pieczęcią sług Boga naszego na czołach ich.

Objawienie Jana 9:4, Biblia Warszawska
I powiedziano im, aby nie wyrządzały szkody trawie, ziemi ani żadnym ziołom, ani żadnemu drzewu, a tylko ludziom, którzy nie mają pieczęci Bożej na czołach.

…dopóki nie opatrzymy pieczęcią sług Boga naszego na czołach ich.

W następnych wpisach opiszę o pieczęci na czołach, w jaki sposób staniemy się narzędziami, które same się obronią, ale najpierw opiszę moją wizję kontaktu z tymi drapieżcami, jaką miałem kilka lat temu, a teraz dopiero rozumiem jej znaczenie.

PRZESIADKA DO EXPRESSU

Trochę czasu minęło od ostatniego raportu z mojej podróży, jaką odbywam w głębsze poziomy życia.
Nie pisałem, ponieważ poprzez nić zdarzeń, ponad miesiąc temu, skontaktowały się ze mną istoty wielowymiarowe, żyjące symultanicznie w wielu wymiarach rzeczywistości. Obserwowały mnie i mój rozwój intelektualny, duchowy i emocjonalny, i poprzez swój system sensoryczny uznały, że jestem już gotowy, obrazowo mówiąc, do przesiadki z drezyny do super szybkiego expressu. Inaczej, obrazowo mówiąc, odbywałem podróż łódką po morzu i podpłynął do mnie transatlantyk, pełen zapierających dech w piersi pokładów, działów, wyposażenia itp., wszedłem na pokład i dech mi zaparło. Rzeczywiście wiedza, jaką mi przekazali w przeciągu miesiąca, oszołomiła mnie, wywarła na mnie wielkie wrażenie swoją głębią, a także przytłoczyła różnorodnością tematów.
Kiedyś słyszałem o tych istotach, nawet Biblia w oryginale wymienia nazwę ich rasy.
Współczesne tłumaczenia Biblii zamiast ich nazwy po prostu tłumaczą słowem  – Bóg.
Przez miesiąc pobieram bezpośrednio nauki od tych istot i stałem się ich sympatykiem, kiedy wysłuchałem ich, zrozumiałem, że jest to prawda z tym, że jest to prawda już dla ludzi na wysokim poziomie duchowym.

Kiedy Jezus Chrystus był na Ziemi, swoje prawdy przekazywał w formie przypowieści, by tylko wtajemniczeni, czyli ci, co rozumieją właściwie prawdę, kierują się zdrowym rozsądkiem, rozumem, mądrością i wnikliwością duchową wiedzieli o co chodzi. Tutaj nie ma mylnego pojęcia wybrania przez Boga, bo coś tam… Wtajemniczonym staje się ten, kto posługuje się bystrością myślenia, inteligencją, umysłem i emocjami na wysokim poziomie, jest pilny w nauce i dąży niezachwianie do celu, jaki widzi konkretnie w swoim generatorze myśli, czyli umyśle. To tak jak w szkole prymusi są prymusami, bo mają wiedzę i jej używają, a nie są prymusami dlatego, że są bez powodu pupilkami nauczycieli.
Te istoty przyjęły tą samą taktykę jak Jezus i swoją, że tak powiem ezoteryczną wiedzę, czyli wiedzę tylko dla wtajemniczonych, przekazują zapakowaną w mit, chaos, szum i potok mnóstwa poglądów. Robią to celowo, by tylko ludzie, którzy osiągnęli wymagane poziomy duchowe mogli pojąć i przyswoić sobie tą wiedzę. Inni, do których ta wiedza nie jest skierowana, mają się pogubić w gąszczu mitów i szumów. Taka naturalna selekcja. Takie pozycjonowanie w firmie wg poziomu dostępu, odpowiednio do zajmowanego stanowiska.
To ta brama ciasna i wąska…
Ich wiadomości są po prostu zakodowane i oni sami dają kody odkodowujące tym, którym chcą, a ci, którzy nie osiągnęli odpowiedniego rozwoju zlekceważą te kody i dopóki nie dorosną, nie będą umieli użyć tych kodów, więcej, oni nawet nie widzą tych kodów.
Pogłębili moją wiedzę o wszechświatach, niebiosach niebios, o mieszkańcach niebios, o tym, kim jest człowiek, jak zbudowane jest nasze ciało, jak dbać o ciało, by było instrumentem odbierającym doskonale zakresy pozaziemskie.
Jezus mówił, że Jego królestwo nie jest z tego świata i oni pokazują mi ten Jego świat.
Uczą mnie moralności, etyki niebios.
Sami zachęcili mnie do tego, bym nie obawiał się wątpić i wszystko poddawał konstruktywnej krytyce.
Mogę tak robić, ponieważ mam wsparcie, które mi wyjaśnia i tłumaczy zasady niebios.
Bez tego wparcia krytyka byłaby gorzka i prowadziła do obaw i strachów, i wywołałaby ostatecznie frustracje.
Dowiedziałem się, że obecnie intensywnie pracują na Ziemi z ponad 20 000 ludzi i w przeciągu dwóch dekad chcą tą liczbę pomnożyć do 500 000 ludzi. Po prostu szykują ludzkość na coś, co nadchodzi. Szykują odpowiednich ludzi, którzy śmiało staną w obliczu przerażających sytuacji.
To są powiedzmy ci „aniołowie” z księgi Objawienia z Biblii, którzy zanim nie uczynią znaku na czole pewnych ludzi, nie dopuszczą do zatrważających zdarzeń.
A te znamię na czole, o którym Apokalipsa wspomina, to jest świadomość Boga zakotwiczona i mieszkająca w umyśle człowieka. Ta świadomość tworzy nową rasę ludzi, odporną na stres, trudności, problemy i wywołuje wszelką kreatywność i pomysłowość umożliwiającą stanie w obliczu niepojętego bez mrugnięcia oka.
Nadejdą dni, że roztropni będą załamywać się, a bohaterzy krzyczeć, ale będą krzyczeć i podupadać na duchu tylko ci, co nie osiągnęli wyższych poziomów duchowo-materialnych.
Utwierdzają mnie na skale i tworzą stały umysł.

Objawienie Jana 7:3, Biblia Warszawska
Nie wyrządźcie szkody ani ziemi, ani morzu, ani drzewom, dopóki nie opatrzymy pieczęcią sług Boga naszego na czołach ich.

Objawienie Jana 9:4, Biblia Warszawska
I powiedziano im, aby nie wyrządzały szkody trawie, ziemi ani żadnym ziołom, ani żadnemu drzewu, a tylko ludziom, którzy nie mają pieczęci Bożej na czołach.

Bardzo cenię sobie ich wiedzę i będę starał się w następnych wpisach opisać konkretne nauki, rady, instrukcje, jakie otrzymuję.
To, co będę mógł to opiszę.
Na pewno będzie to odbiegać od tego, co do tej pory pisałem, ponieważ już nie płynę łódką ani nie jadę drezyną, teraz to już transatlantyk lub express.
Jakieś dwa miesiące przed pierwszym poważnym kontaktem z tymi istotami, zapragnąłem zmienić czołówkę powitalną tej strony na bardziej stanowczą dla wąskiego grona ludzi. Po tym doszło do pierwszego kontaktu, ale nie do końca udanego. Po prostu nie rozpoznałem czasu swojego nawiedzenia. Za drugim razem zlekceważyłem sprawę, a za trzecim razem to już było spotkanie osobiste, które wywarło na mnie szokujące wrażenie i oszołomiło mnie.
Także następne wpisy mogą oszołamiać i szokować, ale postaram się złagodzić jak najbardziej, przetłumaczyć język niebios na język przystępny dla człowieka ziemskiego.
Na koniec powiem tyle, żyjemy w doskonałych instrumentach, jakimi są nasze ciała, ale nie zdajemy sobie sprawy jak te instrumenty dostroić do wyższych częstotliwości tak, by odbierać życie bezpośrednio ze Źródła.
Uczę się obecnie tego dostrojenia i postaram się przekazać swoje spostrzeżenia i doświadczenia.
Do następnego wpisu.

MOCARZE

Ostatnio nasiliło się w moim życiu dużo różnego rodzaju tzw. problemów. Kiedyś odbierałem taki stan rzeczy jako atak diabła czy demonów, dzisiaj moja świadomość jest na dużo większym poziomie i już nie ulegam takiemu płytkiemu i błędnemu rodzajowi myślenia, który uniemożliwia prawidłowe spojrzenie na materię i duchowość.

Natłok zdarzeń, „niekorzystnych” dla mnie, oczywiście niekorzystnych wg mojego systemu wartości, traktuję jako inspirację do szukania lepszych sposobów rozwiązywania i zapobiegania różnego rodzaju problemom. Teraz nie widzę w tym żadnej złośliwości ani działania jakichś złych sił duchowych.

Na dzisiaj wiem, że to odpowiednia klasa, działających w ukryciu, istot duchowych reżyseruje w naszym życiu różnego rodzaju problemy. Oni je tak nie nazywają, mówią o nich – bodźce, a my mówimy – problemy. Oni wysłuchują prośby ludzi, którzy nieświadomi sytuacji modlą się do Boga prosząc: „daj mi pełnię życia”. Ludzie myślą wtedy o mocach, o mistyce, o cudach, znakach itp. A te istoty wysłuchują, w imieniu Boga, takich nierozsądnych ludzi i odpowiadają na ich modlitwy. Ich odpowiedź to – „pełnia życia”, czyli: problemy, trudności, choroby ciała, umysłu, nieszczęścia i poprzez te narzędzia otwierają umysł człowieka i jeśli człowiek rozpozna „czas swojego nawiedzenia”, to rozpoczyna się wzniosła edukacja i do tej części „pełni życia” dochodzą, poprzez zmianę świadomości, dalsze etapy „pełni życia”, tzn. rozum, logika, rozsądek, rozwaga, cierpliwość, wytrwałość, zaufanie, mądrość, intuicja duchowa, wnikliwość itp. itd. Wtedy taki osobnik, wyposażony w takie siły nadziemskie, żyje dosłownie „pełnią życia” i panuje nad siłami duchowymi i materialnymi. Jednak zanim to się stanie, przechodzi proces zmieniający świadomość i ta świadomość widzi już świat, ludzi, wszechświaty i siły duchowe w całkiem innym świetle niż przyjęte jest to na Ziemi.

Wracając do moich „problemów”.
Z początku próbowałem rozwiązać te „problemy” wg sił, jakie już poznałem, ale mówiąc mitologicznie: w miejsce jednej głowy wyrastały inne. Zobaczyłem, że te „bodźce” są pochodzenia poza ziemskiego, wtedy skupiłem uwagę na nich w inny sposób i szukałem źródła ich pochodzenia.
Kiedy w natłoku zajęć i „problemów” uciszy się psychikę, skupi się i wyizoluje myśli, oraz zapanuje się nad naszym największym organem, z którego pochodzi duchowość – nad mózgiem – mieszkaniem umysłu, wtedy zanikają zagłuszające fale i istnieje możliwość, że ujrzy się coś, co działa w ukryciu, w tle.
Tak też zrobiłem, uciszyłem umysł, wyizolowałem emocje od uczuć oraz myśli od instynktów, uświadomiłem sobie, że nie rozwiążę tych „problemów” w „tradycyjny” już mi znany sposób, tylko poprzez nowe metody, nowe narzędzia psychiki, filozofii i energie duchowe.
Dopiero wtedy zobaczyłem bardzo silne duchowo istoty. Były zajęte jakąś bardzo absorbującą pracą. Będąc podłączony do sieci Ducha, ściągnąłem, jak się ściąga z internetu, informację o tych istotach.
Przekaz był bardzo krótki, ale wywarł na mnie wielkie wrażenie i wzbogacił moją świadomość na temat sił duchowych.
Widziałem pracę zaledwie kilku istot. Były bardzo skupione na tym, co robiły. A to, co robiły jest dla człowieka na Ziemi kompletnie niepojęte, bo nic z tych działań nie jest znane na Ziemi, nawet nie mamy nic podobnego, nawet prymitywnego, by coś porównać. Biblia mówi, że na następnym etapie wieczności  doświadczymy tego, co oko nie widziało, ucho nie słyszało i serce nie poczuło.
Duch mi wyjaśnił kim są te istoty i co robią, i ja pomimo, że pierwszy raz to widziałem, zrozumiałem.
Jestem świadomy, że te zrozumienie pochodzi od Ducha.
Czułem się jak jakiś człowiek z dopiero co odkrytego dzikiego plemienia w XXI wieku, który właśnie zobaczył pierwszy raz na oczy białego człowieka, samochód, telefon, TV itp.
Zrozumiałem, że te potężne istoty regulują energiami kosmicznymi, które wpływają na nastroje i emocje, myśli i trendy mody i upodobania, uciszają narody i wzburzają. Te istoty regulują siłami grawitacji i innymi nieznanymi na Ziemi siłami, dzięki którym budują światy, dbają o nie, chronią je i rozwijają. Regulują pracę gwiazd, systemów, galaktyk. Usuwają to, co zbędne i uszkodzone, a w te miejsce stwarzają żywe siły. Zaskoczeniem dla mnie było to, że wszystko co robią, robią swoim umysłem. Nie posługiwali się jakimiś urządzeniami. Wszystko co robili, robili jakby myślami, jednak nie do końca, bo oni posługiwali się jakimś niedostępnym dla nas obecnie rodzajem świadomości. Jakby pracował umysł, ale myśli brały znikomy udział w tej pracy. Coś jakby siła woli, coś na ten kształt. Po prostu oni co chcieli, to się działo, jakby wszystko czekało na impuls z ich umysłu i reagowało wg tego impulsu. Trochę trudno mi to wyjaśnić, bardziej to rozumiem, ale brakuje mi porównań. Zobaczyłem, że te istoty mają twórcze myślenie. Wszystko we wszechświecie było im posłuszne. Zaciekawiło mnie to, w jaki sposób myślami czy stanem świadomości można sterować.
Zrozumiałem, że te istoty są rozwojowe, i że dzięki pilności, uwadze i determinacji osiągnęły taki poziom, i co więcej, rozwijają się jeszcze bardziej i coraz więcej poznają nieznane im siły i prądy Ducha, i kiedy je poznają, to stają się jeszcze większymi istotami panującymi nad coraz to większym obszarem różnorodnego życia.
Pokazano mi ich początki. Pochodzili ze światów rozwojowych, podobnych do Ziemi. Urodzili się fizycznie z kobiety, jak my na Ziemi. Żyli każdy w innym świecie, w tym samym „czasie”. Przechodzili proces „szczenięcych lat”, głupoty, buntu wobec rodziców, systemu władzy itp. Byli uzależnieni od wielu nałogów. Na Ziemi nawet nie są znane te nałogi. Chorowali, cierpieli, wyzywali niebiosa, żądali śmierci. Jednak, dzięki wytrwałej pracy przybocznych Duchów Boga, usłuchali, każdy z osobna, ten głos i podążyli za nim, a ten poprzez szereg prawd doprowadził ich do równowagi psychicznej i siły duchowej. Te istoty są bardzo wyrozumiałe, to tacy arbitrażowi sędziowie, sami przeszli podobną do nas drogę. Zresztą ten model rozwoju widać w Nowym Testamencie. Jezus Chrystus narodził się z kobiety i musiał rozpoznać Boga i nabyć sił duchowych, i zwykłej ludzkiej mądrości. W Biblii mamy to zapisane w archaicznym słownictwie:

Ew. Łukasza 2:52, Biblia Warszawska
Jezusowi zaś przybywało mądrości i wzrostu oraz łaski u Boga i u ludzi.

Wracając do istot, to są oni dla nas bardzo wyrozumiałe. Doskonale rozumieją nasze emocje, cierpienia, porażki, niemoc, bezradność, nadzieje, radości, szczęście itp. Dla nich operowanie siłami duchowymi wygaszającymi silne emocje, dającymi mądrość, rozwagę i wnikliwość to pestka.
Oni żyją w nurcie Ducha. Przez nich przepływa Duch. My ludzie lubimy emocje, nawet jeśli są głupie, takie jak zazdrość, złość, gniew i chętnie im służymy, i dajemy się im prowadzić. A to są energie wyczerpujące równoważące siły duchowe i za długie przebywanie w takich niskich emocjach i nie uzupełnianie przeciwstawnych sił duchowych grozi pochłonięcie ciała i umysłu w takie niskie stany ducha. I wtedy zmienia się chemia w naszym organizmie i często można chwilowo przywrócić do równowagi takiego człowieka tylko przez farmakologię, ale jeśli w tym czasie „normalności farmakologicznej” nie uda się umysłowi zapanować nad emocjami, to one, po ustaniu działania farmakologicznych środków, przybierają na sile z podwójną i potrójną mocą. Ktoś stojący obok, słabo znający siły duchowe, powie: „został opętany przez złego ducha”.
To nie jest opętanie, to uszkodzenie umysłu, awaria świadomości, podobna do fatamorgany.
Istoty te nie ulegają emocjom, one je budują.
Zobaczyłem, że kochają się nawzajem, przyjaźnią się, ale ta przyjaźni jest czysta, wolna od samolubstwa.
Są we wszystkim rozważne i sprawiedliwe.
Powstają pomiędzy nimi nieporozumienia, ale zawsze szukają doskonalszej drogi do rozwiązania wszelkich nieporozumień. To są istoty rozwojowe i każde doświadczenie tworzy osobowość, i często inna osobowość, która nie przeszła takiego doświadczenia, może nie zrozumieć innej, co przeszła, i wtedy powstają nieporozumienia, szczególnie jeśli pracuje się w grupie.
Praca tych istot w większości jest dla nas na razie niezrozumiała i niepojęta. O tej pracy mamy tak napisane:

Ks. Kaznodziei Salomona 5:7, Biblia Warszawska
Jeżeli widzisz, że w kraju ubogi jest gnębiony i że prawo i sprawiedliwość są gwałcone, nie dziw się temu, bo nad wysokim czuwa wyższy, a jeszcze wyższy nad tamtymi.

Myślę, że nawet byśmy tę pracę odebrali jako coś złego, dlatego, że nie rozumiemy wielu sposobów myślenia Boga, my w ogóle nie wiemy kto to jest Bóg.
Ta wiedza, co niesie chrześcijaństwo czy inne religie, jest tylko zarysem. Na niej nie można polegać, jest niewiarygodna i raczej, jak widać, wywołuje chaos i dezorientację.
To dopiero Syn, jak uzna, to informuje człowieka o tym, kim jest Bóg, i to nie grupowo, a każdego indywidualnie.

Ew. Łukasza 10:22, Biblia Warszawska
Wszystko jest mi przekazane przez Ojca mojego i nikt nie wie, kto to Syn, jak tylko Ojciec, a kto Ojciec, jak tylko Syn, i ten, komu Syn zechce to objawić.

Żyjemy w wielkim świecie i przed nami mnóstwo fascynujących odkryć i przemian świadomości, która tworzy naszą osobowość. Mamy na to wieczność. Jesteśmy otoczeni zewsząd przyjaznymi nam istotami.

Jeśli chcemy żyć wiecznie, musimy uświadomić sobie ewangelię Jezusa Chrystusa, że człowiek jest dzieckiem Boga, czyli Bóg jest Ojcem naszym i mieszkamy w wielkim kosmosie, czyli jesteśmy obywatelami wszechświata, a wszyscy mieszkańcy tego kosmosu są naszym rodzeństwem. Taka świadomość zmienia i wypędza z umysłu wiele „demonów”, czyli złych, niewłaściwych poglądów, które prowadzą do podziałów i uniemożliwiają właściwe spojrzenie na świat w całej jego pełni.

FILTR

W związku ze skomplikowaną sytuacją na Ukrainie, chciałem dowiedzieć się co o tym myśleć i jakie są plany nadziemskich władz. Jestem świadomy tego, że to, co się dzieje na Ziemi jest inspirowane i umiejętnie nadzorowane przez wyższe istoty, niewidzialne dla większości ludzi.

Od jakiegoś czasu, w trudnych sytuacjach kryzysowych na świecie, obserwuję pojawianie się istot żywo zainteresowanych takimi sytuacjami. Zaobserwowałem, że te istoty są jakby podniecone, rozbudzone, podekscytowane, widząc takie sytuacje, które z naszego punktu widzenia są dramatyczne, straszne, ciężkie i wywołują lęki i obawy. Oni wręcz przeciwnie, ekscytują się takimi kryzysowymi sytuacjami. Rozumiem, że oni żyją w innym świecie umysłu, na całkowicie innym poziomie świadomości. Dla nich takie sytuacje są ekscytujące, ożywiające ich, ponieważ mają możliwość zastosowania lub wypróbowania różnych technik wyższych poziomów świadomości. Zobaczyłem także, że oni widzą w takich sytuacjach wielki potencjał, praktycznie nieograniczone możliwości rozwoju ludzkości. Dzięki takim sytuacjom mogą nadawać nowe standardy, podnosić poziom świadomości, uaktywniać nowe rodzaje sił duchowych, które w okresie stagnacji nie mogą działać. Dzięki takim sytuacjom niebiosa rządzą na Ziemi. Potrafią nas podzielić i scalić. Nie jesteśmy w stanie oprzeć się takiej manipulacji, ponieważ nie dysponujemy takim arsenałem narzędzi, jakim posługują się nadziemskie władze. Przykładowo: do dyspozycji mają głupotę, mądrość, rozwagę, zawiść, zazdrość, gniew, kłamstwo, emocje itp. Ludzie o niskim poziomie duchowym bardzo szybko ulegają takim narzędziom. Potrzeba naprawdę mocno oświeconych świadomości, by zobaczyć prawdziwy scenariusz oraz reżysera.

Zobaczyłem, że ten kryzys służy podniesieniu świadomości ludzkości. Wypracują się nowe sposoby zapobiegania trudnym sytuacjom, no i zmieni się układ sił na świecie. Wielu będzie zaskoczonych, bo nawet w najśmielszych myślach nie przyszło im do głowy, że można tak szybko tak wiele zmienić. Kiedyś starsi ludzie powiadali, że jak Bóg chce kogoś ukarać, to mu rozum odbiera, a jak chce pomóc, to mu daje rozum.

Zauważyłem jeszcze jedną rzecz, która z początku mnie zastanowiła i przez 2-3 miesiące nie wiedziałem o co chodzi. Kiedy rozpoczynał się każdy z ostatnich kryzysów, pojawiały się istoty o szarej barwie. Do tej pory widziałem białe istoty. Jednak już kilka lat temu, w czasie moich osobistych ciężkich kryzysów, widywałem wręcz ciemne istoty, które robiły bardzo dobrą robotę, rozwiązywały problemy, których nie umiały rozwiązać białe istoty. Kłóciło się to z moją wyobraźnią i poglądami. Te ciemne istoty miały, jakby wychodzącą z ciemności po obwodzie, bardzo jasną otoczkę. Wyglądały na ciemne, w mojej wyobraźni na złe, a robiły bardzo dobrą robotę. Widziałem, że te jasne istoty wręcz z szacunkiem traktowały te ciemniejsze. W tle zawsze zastanawiałem się o co chodzi, bo kłóciło się to z moimi prymitywnymi wyobrażeniami na temat dobrych i złych istot.
Któregoś dnia jedna z istot wytłumaczyła mi to tak:
„Ciało ludzkie zostało zaprojektowanie i stworzone przez nadziemskie istoty wg technologii, jaką swym oświeconym synom przekazał Ojciec, źródło wszechistnienia. Ciało ludzkie zostało stworzone jako organizm duchowo-materialny. Odzwierciedla, czyli jest na podobieństwo Boga. Jedną z funkcji tego duchowo-materialnego ciała jest umiejętność, do pewnego stopnia, oglądania światła.”

Niedawno czytałem w naukowym piśmie, że ludzie „chorzy” na tetrachromię, a jest ich na Ziemi zaledwie 1%, widzą kilka milionów promieni świetlnych więcej niż pozostałe 99%.  Dlatego ci „chorzy” na tetrachromię mogą oglądać inne, niewidzialne dla pozostałych ludzi, światy. 99% ludzkości widzi ograniczone widmo światła, tylko pewien zakres, to, co jest poza tym zakresem jest niewidzialne. Przykładowo, by widzieć w czasie nocnych wojaży po lasach i niedostępnych terenach, jakie lubię zwiedzać o 2-ej 5-ej nad ranem, kupiłem sobie noktowizor, no i ciemność stała się zielona i widziałem to, co ukryte w mroku. Wspomogłem się techniką.

Człowiek, do pewnego stopnia, ma taką naturalną technikę, która umożliwia mu patrzeć np. na mocno świecące obiekty. Przykładem jest słońce. Kiedy słońce wschodzi lub zachodzi i kiedy popatrzymy na nie, to po kilku sekundach, jak się dobrze przypatrzymy, to zobaczymy, że pojawia się w oku filtr o lekko mniejszej średnicy niż słońce i dzięki temu możemy patrzeć prosto w słońce. Poza filtrem widać jakby aurę słońca, a to mocno świecące słońce. Dzięki temu, w pewnych porach dnia, słońce nas nie razi.

Tak samo nasz organizm reaguje na istoty duchowe, mocno świecące. By nie raziły wzroku duchowego, patrząc bezpośrednio na taką istotę, w sekundę pojawia się filtr zapobiegający oślepieniu i taka istota jest postrzegana jako coś szarego. Te istoty, które są białe, o białej poświacie, mają taką intensywność barwy, że nie rażą nas i dlatego postrzegamy je jako białe, ale to nie znaczy, że są bardziej inteligentne od tych szarych istot. Zobaczyłem, że nadziemskie istoty różnią się między sobą i to bardzo różnią się, jeśli chodzi o poziom intelektualny, mądrość, rozwagę, umiejętność radzenia sobie w trudnych sytuacjach. Im bardziej istota wyedukowana i żyjąca w wysokich standardach świadomości i nadświadomości, tym bardziej jest naładowana tymi cząstkami światła, które są tą wiedzą i dzięki temu taka istota świeci. Stąd pojęcie – oświecony.

Wynika dla mnie z tego, że jeśli tak światłe istoty zajmują się obecnym kryzysem na świecie, to znaczy, że jest to dla nas poważna sprawa, a dla nich ich ulubiona sytuacja kryzysowa, w jakiej mogą się realizować. To są tacy synowie Boga od sytuacji krytycznych, pojawiają się tam, gdzie inne istoty nie dają sobie rady, bo brakuje im mądrości i umiejętności regulowania tymi niewidzialnymi energiami duchowymi, które rozbudzają narody i nadają nowe kierunki i znaczenia wielu wartościom.
Zobaczyłem, że wiele istot białych, świadomych swoich sił, wycofuje się i przygląda się tym wysoko oświeconym synom Boga, jak inspirują i rozwiązują różne sytuacje. To są wirtuozi umiejętnie grający emocjami, logiką, mądrością, głupotą itp. Realizują plany chwilowe, roczne, wieloletnie, ale i wiekowe.

Dla mało bystrego umysłu to wszystko się wydaje niepojęte i niezrozumiałe, i bezsensowne. Wzbudza lęki i strachy. A niepotrzebnie, bo żyjemy krótko i często potrzeba mądrości i wiedzy historycznej, by zobaczyć z przestrzeni minionych wieków, że wszystko składa się na to, że jest realizowany jakiś plan i to realizowany konsekwentnie.

Z naszego ludzkiego punktu widzenia załamujemy się i trwożymy. Straszymy się, a tak naprawdę żyjemy pod doskonałym nadzorem w bardzo przyjacielskim kosmosie, a nasza materialna śmierć nie jest naszym końcem, tylko końcem pewnego etapu, przejściem do następnego etapu. Jeśli nie mamy takiej świadomości, a wyższe istoty wzbudzają w nas lęk i trwogę, to znaczy, że żyjemy w kłamstwie, w tzw. „piekle umysłu” i jest to sygnał, że należy z tym zrobić jak najszybciej porządek, bo to jest nasza kryzysowa sytuacja.

Celem naszego życia na Ziemi jest wyedukować i podnieść nasz osobisty poziom świadomości na wyższe standardy. Dezorientacja jest tym momentem kryzysu, który tworzy dwie możliwości, albo się stoczymy w ciemność, albo damy się oświecić i podążymy ścieżką, jaką oświeca światłość, a ta nie razi, bo mamy  zaprojektowane zdolności patrzenia w światło.

MOJE RELACJE Z WYŻSZYMI ISTOTAMI

Bardzo często korzystam z mądrości zapisanych w Biblii. Biblia jest dla mnie, jak dotąd, najlepszym spisanym doświadczeniem, ludzką próbą poznania tzw. Boga. Biblia zawiera mnóstwo jawnych błędów, łatwo ją podważyć i obalić, ale po co, co to da dla wolności osobistej.

Wielu uważa Biblię za świętość, a tak naprawdę traktują ją jako fetysz lub totem. Tracą w ten sposób możliwość ujrzenia osobistego doświadczenia częściowego odkrywania Boga przez autorów Biblii. Znam ludzi, którzy uważają siebie za nowonarodzone, zbawione przez Jezusa, osoby, a uprawiają czary chociażby przez to, że otwierają Biblię gdzie popadnie i w ten sposób wierzą, że Bóg do nich przemówi. Taki stosunek wypływa z lenistwa, niechęci podjęcia wysiłku nawiązania kontaktu z Bogiem lub niewiary w swoje możliwości nawiązania takiego kontaktu, zniechęcają się sami i wolą uprawiać loterię. Nie chce im się szukać uczciwie kontaktu z Bogiem, więc znajdują substytuty takiego kontaktu i nie wahają się wkraczać na tzw. ścieżki czarów.
Znam pastora, który uważa, że jeśli ktoś o nim i jego kościele coś złego powie, to spotka tego kogoś kara z niebios. Drwię sobie z takiego podejścia, nacechowanego magią i fetyszyzmem.

Wielu uległo wierze, że są w jakiś sposób faworyzowani przez niebiosa i dzięki temu mogą czuć się lepiej niż inni. Ci sami tzw. wierzący, opierający się na Biblii, kompletnie zapominają, że:

Dz. Apostolskie 10:34, Biblia Warszawska
Piotr zaś otworzył usta i rzekł: Teraz pojmuję naprawdę, że Bóg nie ma względu na osobę,
10:35 Lecz w każdym narodzie miły mu jest ten, kto się go boi i sprawiedliwie postępuje.

Są tacy i będą, co uważają, że jak coś robią tzw. dla Boga to zjednują go sobie.
Dlatego wymyślają sobie jakieś cierpienia fizyczne aż do krwi, jakieś pokuty, kary, odmawianie wielokrotne formułek modlitewnych, tworzą jakieś figury czy obrazy, dają pieniądze na cele tzw. zbożne itp. itd., i uważają, że dzięki temu mają przychylność niebios.
To nic innego jak próba przekupstwa, na Ziemi wg prawa ludzkiego łapówki, a nawet już próby przekupstwa są karane.
Są tacy, co uważają, że jak robią tzw. cuda, znaki czy wypędzają demony to znaczy, że mają przychylność niebios i tą fałszywą, złudną nadzieją żyją i tracą dystans do siebie, i wynoszą się ponad innych ludzi.
Jezus Chrystus, będąc na Ziemi, widział takie zabiegi i przewidział ewolucję próby przekupstwa Boga i Jego samego, opowiadając jak to będzie na ostatecznym rozliczeniu z powierzonego życia. Mamy to tak zapisane:

Ew. Mateusza 7:22, Biblia Warszawska
W owym dniu wielu mi powie: Panie, Panie, czyż nie prorokowaliśmy w imieniu twoim i w imieniu twoim nie wypędzaliśmy demonów, i w imieniu twoim nie czyniliśmy wielu cudów?
7:23  A wtedy im powiem: Nigdy was nie znałem. Idźcie precz ode mnie wy, którzy czynicie bezprawie.

Coś im się chyba pomyliło w wartościach.
Jednak oni na serio wierzyli, że wypędzanie demonów, prorokowanie i czynienie cudów daje im pewne miejsce w niebie.
Jezus jednak ucina szybko ich mniemania i mówi, że nigdy się nie znali, że ich nigdy nie znał.
Czyli ich system wartości był bezwartościowy w oczach Jezusa. Więcej, uznał on ich za czyniących bezprawie.
No i wchodzimy na teren praw i zasad niebios. Nieraz pisałem już, że:

Ks. Izajasza 55:9, Biblia Warszawska
Lecz jak niebiosa są wyższe niż ziemia, tak moje drogi są wyższe niż drogi wasze i myśli moje niż myśli wasze.

Spotykam wielu tzw. chrześcijan, żyjących w złudzie współpracy z Bogiem, i mówię im to, co mi właśnie mówią istoty tych właśnie niebios, i często są to odmienne sposoby myślenia i systemy wartości niż preferują te osoby.
Pewna kobieta, nie mogąc zdobyć argumenty na przekonanie mnie, a posługiwałem się prawdą, logiką i zwykłą mądrością, ona, nie mogąc mnie przekonać, powiedziała, a raczej mi zagroziła: „Musisz wiedzieć, że ja mam ducha proroczego i pełnię służbę proroczą, i powinieneś mieć do mnie inny stosunek”.
Kiedy to usłyszałem, powiedziałem z pełną świadomością sytuacji i stanu duchowego tej osoby, powiedziałem: „Drwię sobie z twego daru proroczego. Wmówiłaś sobie bzdury i tracisz czas na życie w utopii.”
Im więcej mam osobistego kontaktu z istotami niebios, tym więcej widzę ich tok myślenia i widzę, że ich system wartości jest kompletnie inny niż nasz ludzki. Z tego powodu tzw. aniołowie unikają bezpośrednich kontaktów z ludźmi i raczej działają w ukryciu. Zresztą ten sposób postępowania przenosi się na Ziemię i my też unikamy kontaktu z pewnymi kręgami ludzi o odmiennych sposobach myślenia np: tzw. alkoholicy są omijani przez tzw. kulturalnych ludzi.
Więcej, stosunek ludzi do aniołów i istot duchowych, nadziemskich władz i zwierzchności Jezusa Chrystusa oraz Boga jest tak fatalny, nacechowany strachem, prymitywnym czczeniem, że nie dziwię się, że Bóg, Jezus i cała Jego świta działają w ukryciu. Chociaż nie muszą się kryć.
Ludzkość zaślepiają powyższe prymitywne sposoby myślenia i wiele innych.
Nasz system wartości nie pozwala nam ujrzeć świat duchowy takim, jaki on jest.
Są ludzie, którzy chcą być prorokami, cudotwórcami, słyszeć głosy, mieć wizje, widzieć aniołów itp., ponieważ tak naprawdę jest to pragnienie ich pychy i żądzy dominacji nad innymi oraz wynika z próżności.
Tacy na pewno nie ujrzą niebios. Ich pragnienia nie są nacechowane szczerą chęcią dążenia do doskonałości.
Trzeba być czystym od tak niskich pobudek, a czyści widzą nawet Boga.

Ew. Mateusza 5:8, Biblia Warszawska
Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą.

Wiem o czym mówię, ponieważ sam żyłem kiedyś w takiej utopii. Miałem wyprany mózg wg zbiorowej kościelnej hipnozy, głoszącej dezorientujące informacje na temat Boga i duchowości.
Wpadłem w ogromne problemy i przez cierpienie otworzyło się moje ucho. Dzisiaj widzę, że ci, co nie cierpieli ani nie cierpią stają się fanatycznymi obrońcami mitów, magii, fetyszy, obłudy i hipokryzji, ubranymi w płaszcz chrześcijaństwa.

Ks. Joba 36:15, Biblia Warszawska
On wybawia cierpiącego przez jego cierpienie i otwiera jego ucho przez utrapienie.

W przeciągu jakiegoś czasu dużo pojąłem i zrozumiałem. Oddzieliłem się od wiedzy tłumu i zacząłem słuchać indywidualnie cichych szeptów w mojej głowie. Im więcej słuchałem i skupiałem uwagę, tym bardziej, coraz wyraźniej, słyszałem ten głos, który mnie edukował. Im bardziej szedłem za tą edukacją i stosowałem ją w praktyce, tym bardziej zacząłem widzieć otaczający nas, niewidzialny dla rzesz, świat, tak potężny i wielki, aż oszałamiający. Z początku zacząłem poznawać pojedyncze istoty, potem coraz więcej. Pokazywały mi swój świat, ich systemy wartości. My i oni używamy tych samych słów, ale dla nich, w praktyce, znaczą one co innego. Przykładowo, ich czczenie Boga w niczym nie przypomina naszego. Z czasem nauczyli mnie normalnej, spokojnej relacji z nimi, wolnej od bałwochwalczej czci i jakiegokolwiek przejawu zachwytu religijnego. Pouczyli mnie, że ich nie da się oszukać i oni widzą kto jak ich traktuje.
Nauczyli mnie o tzw. kodach dostępu. Po stosunku do nich wiedzą czy udzielić i jak człowiekowi pomocy lub wiedzy, by mu pomóc. Często pomagają w ukryciu. Jest to niezdrowa relacja. Jednak wiedzą, że gdyby ludzie ich ujrzeli, to wpadliby w złą cześć itp., a to jest uznawane w niebiosach za objaw obrazy i ignorancji duchowej, świadczy o ślepocie duchowej, nędzy ducha oraz braku świadomości.
Im wyższe poziomy duchowe osiągamy, tym więcej widzimy i więcej nam się objawia i pokazuje, ponieważ można nam zaufać, że nie zeżre to pycha, zarozumiałość lub chęć wywyższania się nad innymi ludźmi. Ponieważ ludzie, będący na wyższym poziomie duchowym, posiadający część kultury niebios, gardzą takimi cenionymi i podziwianymi w świecie cechami tzw. duchowości.
Mógłbym pisać wiele na ten temat, ale tyle wystarczy.
Miałem w ostatnim tygodniu w firmie zdarzenie, gdzie wyraźnie zaingerowały istoty niebios i dzięki temu nie straciliśmy kilkuset tysięcy. Żyłem nieświadomy, że za 3 dni stracę znaczną sumę pieniędzy. Po prostu wyższe istoty nic mi nie powiedziały, tylko natchnęły przedstawicieli prawa do kontaktu ze mną i rozmowy. Ci przedstawiciele prawa zrobili coś, co nie musieli robić. W ogóle rozmowa ich była pełna spokoju i jakby narady z nami. Przedstawiono mi wszystko, jak w świetle prawa wygląda nasza sytuacja i co należy zrobić. Zastosowaliśmy się do wskazówek. Przecież mogli mi nie pomagać. W firmie byliśmy świadomi, że niebiosa nam pomogły. Widziałem te istoty, mówiły mi co radzą, byśmy zrobili. Nie padłem na kolana, ani nie przejawiłem jakiegokolwiek zachwytu czy formy czci wobec tych istot. Jestem świadomy, że byłaby to ostatnia pomoc. Oni nie znoszą takiego ich traktowania, które dowodzi, że ten, kto tak ich traktuje, nie jest „godzien” kontaktu z nimi. „Godzien” oznacza gotowy, pełnoprawny, świadomy, wyedukowany, właściwie reagujący. To tak samo, jak ktoś, kto zda egzaminy na prawo jazdy i otrzymuje prawo jazdy oznacza, że jest „godny”, by jeździć pełnoprawnie po drogach, bo zna przepisy, odpowiednio reaguje na bieżącą sytuację na drodze itp. itd.
Tego samego dnia miałem następną nie oczekiwaną pomoc w bardzo prozaicznej sprawie.
Lubię dla relaksu wykonywać jakieś użyteczne przedmioty. Od kilku dni przerabiałem meble kuchenne. Tego wieczoru, w trakcie przeróbki, poczułem obecność obok siebie istoty, która telepatycznie powiedziała mi: „Nie zakładaj drugiego amortyzatora, spróbuj na jednym i to od strony okna, bo jak się okaże, że uznasz, że jeden wystarczy, to lepiej lewą stronę mieć wolną od amortyzatora, ponieważ twoja żona będzie miała łatwiejszy dostęp do przedmiotów w tej szafce”.
I rzeczywiście rada okazała się pomocna. Szafka działa na jednym amortyzatorze doskonale i to od strony okna.
Mieliśmy z żoną obchodzić jej imieniny, ale tego dnia nie miałem czasu z powodu natłoku zajęć w pracy. Wytworzyło się napięcie i doszło do nieporozumienia. Imieniny mieliśmy obchodzić w środę, ja z natłoku zajęć w pracy chciałem przełożyć je na piątek, ale ponoć w piątek miały nadejść nad Polskę deszcze, a żona chciała w słoneczny dzień urządzić imieniny. Nie udało się. Wytworzyło się napięcie emocjonalne i niebiosa super je rozładowały. W trakcie intensywnej rozmowy z żoną usłyszałem: „to my też przyłączamy się do tych imienin i jak chcesz, to poproś, a na twoją prośbę zmienimy pogodę”.
Poprosiłem i usłyszałem: „no to załatwione, do końca weekendu będziecie mieli słoneczną pogodę i przy tym inni skorzystają. To jest taka nasza zrzutka, prezent na imieniny”.
Tak mam co chwilę. Nie uważam się za jakiegoś wybrańca czy szczęściarza. Nie ma nic za darmo: co człowiek sieje, to żąć będzie. Ja sieję szczerość i gardzę niskimi pobudkami. Nie uznaję się ani za proroka ani za jakiegoś uprzywilejowanego człowieka. Jestem świadomy tego, że mam kontakt, bo świadomie spełniam pewne warunki. Pomoc niebios nie wzbudza we mnie jakiegokolwiek nadmiernego szacunku czy czci wobec tych istot. Po prostu jestem świadomy, że są to istoty stojące na wyższym poziomie wiedzy i techniki niż my ludzie. Ich zadaniem i funkcją jest pomaganie nam i podnoszenie naszej świadomości indywidualnej i zbiorowej na coraz to wyższe poziomy duchowej doskonałości. Nie dobrze jest ich poniżać ani też wywyższać. Po prostu podejdźmy do nich z życzliwością, bez nadmiernego szacunku, a nawiąże się świetna relacja z tymi fantastycznie myślącymi istotami, bardzo radosnymi i posiadającymi świetne poczucie humoru. Sam tego doświadczyłem i doświadczam. Ich poczucie humoru jest pełne radosnej mądrości. Oni sami z siebie potrafią żartować i mają do siebie zdrowy dystans. Sami mówią, że: „nadmierne mniemanie o sobie szkodzi i prowadzi na manowce. Pamiętaj, byś zawsze miał do siebie dystans.”

To interpretacje kościelne stworzyły nieuczciwy i fałszywy obraz tych istot.
Kto uwolni się od poglądów mas, chrześcijańskich poglądów, ten będzie gotowy widzieć więcej i rozpocznie fascynującą przygodę przyjaźni z wyższymi istotami, które bardzo nas lubią i ubolewają nad naszą dezorientacją duchową, ale nie wolno im nic na siłę robić z człowiekiem.

Chmurka tagów

%d blogerów lubi to: