Serdecznie witam wszystkich! Strona ta przeznaczona jest tylko dla ludzi odważnych, śmiało stojących w obliczu NIEZNANEGO, nie bojących się NIEPOJĘTEGO, wolnych od ludzkich wyobraźni i mniemań na temat duchowści i Boga oraz celu naszego istnienia. Strona ta nie jest przeznaczona dla zniewolonych tradycją ludzką oraz tych co nie poszukują uczciwie PRAWDY. Tutaj są umieszczone informacje od bezcielesnych, wielowymiarowych ISTOT ŚWIATŁA na temat nadchodzących REWOLUCYJNYCH zmian ŚWIADOMOŚCI ludzkości pomagających w osiągnięciu celu naszego obecnego przeznaczenia, DOSKONAŁOŚCI. Osiągnięcie statusu istoty SUWERENNO-INTEGRALNEJ.

Posts tagged ‘Izrael’

OBCE WPŁYWY

Dzisiaj chcę podzielić się moimi spostrzeżeniami oraz otrzymanymi od wyższych istot informacjami na temat naszej egzystencji na Ziemi i wpływami na nasz rozwój z zewnątrz, z innych światów.

Kiedyś Ziemia i ludzkość jawiła mi się jako chaos i bezprawie. Obecnie widzę, że żyjemy w miejscu konkretnie zaplanowanym i uporządkowanym, wg realizacji planu edukacji synów Boga.
Chociaż dla człowieka krótkowzrocznego, ukierunkowanego materialnie tu i teraz, wszystko wydaje się bzdurą i nieładem.
Plan jest mądry i realizowany z tempem odpowiednim do przyswajania prawdy.

Wiemy, że Ziemia i kosmos zostały stworzone przez Boga.
Kim On jest, niewiele wiemy na ten temat.
Wiemy, że Bóg ma swoje tzw. „królestwo”, poprzez które sprawuje władzę administracyjną i wykonawczą.
Wiemy, że Bóg jest najwyższym dowódcą „wojsk niebios”.
Więc mają siły zbrojne. W jakim celu, to do końca nie wiem.
Teren działalności, to cały kosmos i światy nieobjawione.

Koncentrując się na sprawie Ziemi i ludzi, to wyraźnie mamy podkreślone w Biblii takie pojęcia, jak władza Niebios na Ziemi.
Nadziemskie władze i zwierzchności, pracujące dla syna Boga, znanego na Ziemi jako Jezus Chrystus, sprawują swoją władzę w sposób niewidzialny i trudno dostrzegalny dla istot analizujących tylko to, co widzą oczy.
Potrzeba umysłu oświeconego przez Ducha, by zobaczyć istoty wyższe i ich pracę nad nami.
Sam tego doświadczyłem i poświadczam, że tym władzom i zwierzchnościom nie zależy na pokazywaniu się człowiekowi, nie to jest ich celem, ani w ten sposób nie chcą osiągnąć celu zwrócenia uwagi na duchowość.
W Biblii mamy opisaną władzę niebios w postaci tzw. stróżów i świętych.
W innym miejscu Biblii mamy zapisane, że dla Jezusa zostały stworzone nadziemskie władze i zwierzchności, legiony wojsk.

Ks. Daniela 4:14, Biblia Warszawska
Na rozstrzygnięciu stróżów opiera się ten wyrok, a sprawa jest postanowiona przez świętych, a to w tym celu, aby żyjący poznali, że Najwyższy ma moc nad królestwem ludzkim; daje je, komu chce, może nad nim ustanowić najuniżeńszego z ludzi.

Ks. Daniela 4:22, Biblia Warszawska
Wypędzą cię spośród ludzi, mieszkać będziesz ze zwierzętami polnymi i jak bydło trawą karmić cię będą; będzie cię zraszać rosa niebieska, siedem wieków przejdzie nad tobą, aż poznasz, że Najwyższy ma władzę nad królestwem ludzkim i że daje je temu, komu chce.

Widać wyraźnie, że dzieje się tak, bo jest realizowany jakiś plan, niewidzialny dla małych istot ludzkich skoncentrowanych na mozole życia.

Ks. Habakuka 2:13, Biblia Warszawska
Czyż nie pochodzi to od Pana Zastępów, że ludy mozolą się nad tym, co pożera ogień, a narody trudzą się nad tym, co nie ma wartości?

Bóg tak zaplanował, że mozolimy się i On sam obiecuje nam pomagać w tym mozole.

Ks. Izajasza 46:4, Biblia Warszawska
Pozostanę ten sam aż do waszej starości i aż do lat sędziwych będę was nosił; Ja to uczyniłem i Ja będę nosił, i Ja będę dźwigał i ratował.

Sposobów pomocy Boga, ja osobiście widzę bardzo dużo.
Dzisiaj chcę skupić się na specyficznej pomocy istot z innych światów.
Kiedyś mówiono o nich – aniołowie – dzisiaj niektórzy wolą mówić – kosmici.
W Biblii mamy opisy wielu takich kosmitów, przybierających postać człowieka i odwiedzających na Ziemi ludzi.

List do Hebrajczyków 13:2, Biblia Warszawska
Gościnności nie zapominajcie; przez nią bowiem niektórzy, nie wiedząc o tym, aniołów gościli.

Dzisiaj chcę skupić się na tych, co przybyli z innych światów i przeszli drogę człowieka, czyli urodzili się jako niemowlaki z kobiety i zmarli w różny sposób.
Jedni zostali zdradzeni, inni otruci, zabici lub pokonały ich ludzkie choroby ciała.
Ich życie było pasmem zwycięstw, ale byli niezrozumiali przez ówczesne społeczeństwo, wręcz byli aspołeczni, trudni w pożyciu, wyobcowani, posiadali energię życia, za jaką nie nadążał ówczesny świat.
Wizjonerzy, fantaści, ale za to skuteczni. Wszyscy oni wywarli na nas wielki wpływ, chociaż różnie skończyli swoje dzieło lub nie dokończyli je.
Jednak wszyscy wyznaczali kierunki i nowe standardy oraz zmuszali ludzkość do szukania nowych rozwiązań. Byli tzw. bodźcem do działania.

Dzisiaj chciałbym skupić się tylko na kilku takich konkretnych osobach, pochodzących z innych światów, a którym przypadło w udziale przekazać nam swoje doświadczenie z innych światów, na jakich wcześniej żyli.
Istota, która przekazywała mi te informacje powiedziała, że wielu z tych ludzi nie było świadomych swego wcześniejszego pochodzenia. Sami dla siebie byli zagadką. Nie rozumieli dlaczego i skąd mają pewne zdolności. Jedni domyślali się pochodzenia swojego geniuszu, inni nie i ciężko przeżywali życie na Ziemi.

Jedynie Jezus Chrystus uzyskał doskonałość. On też musiał odkryć swoje pochodzenie, co mu się udało i dlatego mówił o sobie, że jest człowiekiem z krwi i kości oraz, że jest synem Boga i nim był, zanim urodził się na Ziemi. Jezus pokazał, że można doskonale połączyć w jedno: człowieczeństwo i boskość. Wtedy taki człowiek będzie wolny od napięć umysłowych i emocjonalnych, nie będzie ich musiał redukować w sposób nieprzyjęty na tej Ziemi.

Samson. W Biblii mamy opis krótkiego życia kontrowersyjnego żyda, zwanego Samson. Jego narodziny zapowiedzieli aniołowie oraz przekazali rodzicom fizycznym instrukcję, jak mają wychować syna.
Samson był osobą kontrowersyjną. Denerwował rodaków, ponieważ z nimi się nie utożsamiał. Za nic miał prawa żydowskie. Dzisiaj można powiedzieć o nim: kobieciarz, hulaka, seksoholik, nadpobudliwy, aspołeczny. Żył krótko, ale przez jego sposób życia Bóg pokazał Izraelitom, że ma różne sposoby na swoje działanie i że to wcale nie jest takie oczywiste, kim jest Bóg, jak Izraelitom się wydawało, że Go znają i wiedzą jak postępuje. Samson doprowadził do ruiny gospodarczej i politycznej wrogów Izraela Filistynów.
Uczynił miasto filistyńskie bezbronnym, zabierając główną bramę, przez co miasto stało otworem przed atakiem z zewnątrz. Spalił całe zborze, klęska urodzaju. W dniu swojej śmierci zabił całą śmietankę polityczną i wojskową. Padła administracja. Filistyna stała się bezbronnym państwem.
Jeden człowiek, nadpobudliwy, kochaś, seksoholik, miał zatarg z całym państwem i pokonał ówczesną potęgę, przez co zmienił układ sił w ówczesnym świecie.

Aleksander Macedoński. Jak mi przekazały istoty wyższe, pochodził z odległego świata, gdzie był przeciętnym obywatelem tego świata. Narodził się na Ziemi i to, co nabył w poprzednim życiu, co było standardem w jego poprzednim miejscu zamieszkania, okazało się nie lada wyzwaniem dla ówczesnych ludzi, którzy nie nadążali za tempem, jakie narzucił Aleksander.
Myślał błyskawicznie, był wolny od ludzkiego poziomu ego. Wykształcony w poprzednim świecie militarnym na stratega politycznego i militarnego. Poprzednie wyposażenie przełożył na Ziemię i tutaj zetknął się z odmiennym sposobem myślenia. Napotkał opór ociężałego umysłu. Ówcześni mu nie nadążali za tempem, jakie narzucił. Błyskawiczne myślenie, wizje, plany, geniusz strategiczny, bohaterstwo, pomysłowość i inne cechy nadziemskie, napotkały opór jego własnych kompanów. Opór przerodził się w napięcia energetyczne, które znalazły ujście w homoseksualizmie. Seksualizm redukował w nim napięcia i pozwalał mu jeszcze żyć na Ziemi, gdzie jego towarzysze nie pojmowali jego toku myślenia. W bardzo krótkim czasie został potężnym władcą. Gdyby nie zdrada jego kompanów, osiągnąłby jeszcze więcej. Ale oni mieli dosyć jego wizji i dalekosiężnych planów, a wiedzieli, że z ich pomocą je zrealizuje, więc postanowili go zabić, bo to dla ich prymitywnych umysłów równało się z wolnością, ale to nie była wolność tylko lenistwo, pragnienie bezczynności.

Nam współczesny, niedawno zmarły na raka, Steve Jobs.
Uznawany był za ekscentryka, buntownika, szaleńca, aspołecznego osobnika, trudnego do pożycia.
Uważał, że wie lepiej, no i nie mylił się, autentycznie wiedział lepiej, ale przez ludzi był uznawany za pyszałka. Owoce jego dzieła pokazały, że był wizjonerem i to bardzo skutecznym.
Istota duchowa, która opowiadała mi o nim, powiedziała, że jego osobowość została wykształcona na innym świecie rozwojowym, gdzie taki styl życia jest standardem.
My ludzie wymieniamy się między krajami uczniami, studentami, by poznawali inne sposoby myślenia oraz kulturę danego regionu, gdzie przebywają. Korzyść takiej wymiany jest obopólna.
Istota duchowa powiedziała mi, że takie wymiany międzyplanetarne są w kosmosie na porządku dziennym, a my, na swoim poziomie ludzkim (np. wymiana studentów), tylko podświadomie kopiujemy działanie istot wyższych.
Osobowość Jobsa w poprzednim świecie poruszała się płynnie, ale w naszym świecie trafiła na zacofanie i stąd tak wyobcowane, apodyktyczne i władcze, pełne „pychy”, zachowanie.
Jego sposób bycia tutaj na Ziemi był najlepszym sposobem na osiągnięcie celu.
Cel nie został osiągnięty. Gdyby niebiosa pozwoliły mu dłużej żyć na Ziemi, to przeżylibyśmy rewolucję technologiczną, gdyby przekazał nam jeszcze więcej technologii, jakie znał z poprzedniego życia.
Niebiosa po prostu go wyłączyły z naszego życia w odpowiednim czasie, by nie przekazał więcej technologii, bo na ten czas nie jesteśmy w stanie odpowiednio dobrze jej przyjąć.
Wyłączyli go w sposób mało spektakularny, w bardzo prosty, ludzki sposób tak, by nikt za dużo nie kojarzył, po prostu umarł na raka, czyli popularny obecnie sposób wyłączania ludzi z obiegu życia.
Jego „krótkie” życie wywarło na ludzkość wielki wpływ.
Czy to możliwe, by zwykły człowiek w tak krótkim czasie sam wymyślił tyle technologii?

Ci geniusze technologiczni, ekonomiczni czy super lekarze, genetycy, fizycy, chemicy itp. itd., są często przysyłani nam, by wnosić do naszego życia technologie pozaziemskie oraz przekazywać wiedzę biologiczną, chemiczną oraz podnosić poziom medycyny.
Wybitne jednostki o ponadnaturalnych zdolnościach popychają nas ludzi, są dla nas bodźcem do szukania coraz to nowych rozwiązań, nie tylko natury technologicznej czy medycznej, ale także duchowej, inspirują do poszukiwania natury Ducha.
Istota duchowa powiedziała mi, że czasami niezauważeni przebywają na Ziemi ludzie, którzy mają wpływ na rolnictwo, edukację, altruizm, przyjaźń ludzką, heroizm, bezinteresowność. Walczą uparcie o prawa biednych. Giną, umierają zabijani, ale już wyznaczyli kierunek.

Taką postacią historyczną, która wywarła duży wpływ na ludzkość był człowiek urodzony z kobiety, nazywał się Jezus Chrystus. Sam o sobie mówił, że żył i istniał już zanim świat w ogóle zaczął istnieć. Denerwował tymi wypowiedziami swoich rodaków. Nie mogli pojąć jak, mając zaledwie 30 lat, widział Abrahama, który żył prawie 2 tys. lat temu. Nie potrafili nadążyć za standardami moralnymi i obyczajowymi, jakie Jezus prezentował. Dla nich i jeszcze dla ówczesnych nam, wiele nauk Jezusa jest trudnych do pojęcia.
Sam Jezus mówił, że istniał już wcześniej i dawał do zrozumienia, że urodził się na Ziemi z woli Boga Ojca, w celu podniesienia świadomości ludzkiej, oświecenia ludzkości światłem życia wiecznego.
Zabili Go, bo nie mieściło im się to, co głosił, w ich głowach. Nie radzili sobie z nową wiedzą i nazwali ją „zwiedzeniem” i przypisali ją „mocy diabła”.
Tak najlepiej.
Ludzkość ma skłonność zwalać winę na diabła.
Kiedyś diabła obarczano czym się tylko dało. Takie podejście doprowadziło do inkwizycji itp. oraz cofnęło ludzkość w rozwoju technicznym i duchowym.
Dlatego niebiosa podsyłają mam różne wybitne jednostki, które wyedukowały się na swoich światach i przekazują nam szczyptę wiedzy.

Mój duchowy rozmówca na koniec wykładu, jaki mi zaprezentował, pokazał mi przyszłość lokalnego kraju, w jakim obecnie żyję, Polski.
Aż chciałoby się żyć na Ziemi jak najdłużej.
Te 50-90 lat, jakie żyjemy, nie pokaże nam większej realizacji planu.
Jesteśmy jak źdźbło trawy na polu, usychamy, a inne rodzą się i kontynuują plan.

Mój rozmówca, wyższa istota niebios, opowiedział mi, że jest realizowany dla Polski plan podniesienia: ekonomicznego, gospodarczego, politycznego i społecznego. W tym celu stworzono bodźce, niezbędne do rozwoju. Tak, jakby zapędzono kozę w tzw. kozi róg i niech szuka rozwiązania.
Wyższa istota pokazała mi to na podstawie naszego obecnego podwórka politycznego PO i PiS.
Powiedział mi, że gdyby nie PiS, to byśmy nie mieli takiego pomysłowego PO. Silna opozycja, nawet szalona i kontrowersyjna, jest w państwie prawa wyzwaniem dla rządzącej frakcji, która musi, żeby istnieć, szukać rozwiązań wyższych, wiedząc, że w państwie prawa nie można użyć siły do rozwiązania problemu z konkurencją. W ten sposób konkurencja staje się niezbędna i zdrowa.
Istota niebios powiedziała mi, że niebiosa umieją nas skutecznie i poróżnić, i połączyć.
My ludzie nie umiemy panować nad emocjami, myślami oraz uczuciami. A to są popularne narzędzia niebios do sprawowania władzy na Ziemi. Niebiosa, nawet w szeregach przyjaciół, są w stanie stworzyć podział i wrogość. Dlatego nie martwię się rosnącą głupotą jakichś partii politycznych, ponieważ wiem, że niebiosa mogą skutecznie poróżnić i opozycję, i koalicję, pomiędzy siebie, jeśli zajdzie taka potrzeba.

Już raz tak zrobili, kiedy poróżnili zdania i pomieszali w planach budowy wierzy Babel.
Pomieszanie języków nie było pomieszaniem mowy, dźwięków, że jeden nie rozumiał drugiego. Po prostu niebiosa pomieszały opinie i zdania, poglądy i plany pomiędzy ludźmi, grupami budującymi wieżę tak, że doszło do pomieszania planów tzw. języków i powstała niezgoda, nie mogli się dogadać i poszli każdy w inną stronę. Stało się to dzięki duchowi pychy, arogancji, ego, dumy i zarozumiałości. Co później zaowocowało autentycznym zanikiem jednego języka i powstało wiele języków, tak wiele, jak było grup i frakcji, aż potworzyły się państwa. Te celowe zamieszanie opóźniło nas w pewnym rozwoju, ale nadało nowy kierunek oraz stworzyło potencjał nowych możliwości.

Teraz, by być jednym państwem o jednej religii i jednym języku, ludzkość musi się nauczyć wielu rzeczy i nabyć boskie cechy, gwarantujące takie współistnienie, a to jest możliwe na drodze rozwoju nadzorowanego i ukierunkowywanego przez mądre istoty niebios, które bardzo dbają, by powierzony im przez Boga plan realizować, ponieważ przed Nim zdadzą sprawę ze swojego poziomu edukacji, nauki zarządzania światami. My projektujemy domy, samochody, oni projektują i budują światy. To samo, tylko w innej skali i innymi metodami. My ludzie po prostu jesteśmy odbiciem wyższych światów.

Żyjemy w świecie zaprojektowanym przez Boga i inteligentnie zarządzanym.
Projekt zakłada istnienie dwoistości, dobra i zła, na tej samej scenie.
Jestem świadomy istnienia korupcji, nepotyzmu, przestępczości, mafii, karteli narkotykowych i całej gamy tzw. bezprawia.
Dzisiaj trudno nam to pogodzić z Bożym planem i zwalamy winę na diabła.
Później, w następnych doświadczeniach rozwoju, w następnych klasach rozwojowych, gdzie wykształcą się w nas zmysły, o jakich teraz pojęcia nie mamy, zrozumiemy, w całym tym tzw. bezprawiu, mądrość Boga.

Doświadczenie życia na Ziemi pozostanie i dopiero wtedy na innych, wyższych światach, kiedy nabędziemy większych umiejętności i zdolności, wtedy dopiero pojmiemy i docenimy życie ziemskie, jakie przeszliśmy. Dzisiaj tego nie rozumiemy. Potem pojmiemy i jeszcze szczerze będziemy chwalić i podziwiać Boga za taki plan.
Dzisiaj wielu tego nie widzi w ten sposób. Wolą wierzyć, że jeśli jest takie zło, to znaczy, że Boga nie ma.
Tylko ludzie o krótkich umysłach widzą tutaj tylko realizację zła. Oni nie pojmują, na poziomie podstawowym, Boga.
Tak naprawdę czczą boga własnej wyobraźni, przez co zamykają się na prawdziwą, pełną dobroci i wielkości istotę, zwaną na Ziemi Bóg Ojciec.
Opiewaną na innych światach jako Życie i Prawda, Wieczny Wpływ.
On jest planistą, architektem, konstruktorem, stwórcą, reżyserem i aktorem tego spektaklu.

Także żyjemy w świecie zaplanowanym, poukładanym i bezpiecznym, nic nie umyka uwadze Boga i Jego stworzeń, które nadzorują nasz rozwój.
Wielu Bóg powołuje, ale niewielu wybiera, ponieważ z tych wielu, wielu zostaje zaabsorbowanych tym etapem życia i ślepną na duchowe przewodnictwo.
To tak, jak plemniki wystrzelone biliony, do celu docierają nieliczni, a doskonałość (wejście do jajeczka) uzyskuje jeden lub kilka.

Tak w skrócie przedstawiłem wam obraz naszego lokalnego ziemskiego świata, jaki mi przedstawiła wyższa istota duchowa, pomagająca mi w moim rozwoju duchowym. Pomagająca z polecenia Jezusa, który żył tutaj na Ziemi i doświadczył osobiście ludzkiego zacofania, a jednak to Go nie zraziło, bo On się nie zniechęca i z radością i uśmiechem patrzy na ludzkość. Pomaga nam w różnorodny sposób i szuka człowieka, który odpowie na Jego wezwanie i przystanie do Niego, by razem budować nowe światy.

MATERIALNI SYNOWIE BOGA

Usiądźcie wygodnie i zrelaksujcie się, kawa, herbata itp. 🙂

Temat UFO i kosmitów jest coraz powszechniej poruszany.
Powoli przyzwyczajamy się do świadomości, że nie jesteśmy sami w kosmosie.
Powstaje pytanie: kim są kosmici?
Jakie mają nastawienie do nas?
Czy są wobec nas przyjaźni czy wrodzy, a może obojętni?
Badacze UFO doliczyli się 23 gatunków istot z kosmosu, jakie obecnie odwiedzają Ziemię.
Różnią się wzrostem i wyglądem, a także technologiami, jakimi się posługują.
Mają wobec nas różny stosunek.
Porywają, robią bolesne doświadczenia lub tylko obserwują.
Widać wyraźnie, że poszczególne gatunki obcych nie współpracują ze sobą, ale z jakiegoś powodu wszyscy interesują się Ziemią i jej mieszkańcami.

Tak jak wcześniej pisałem, duchowe istoty, z jakimi uzyskałem kontakt, pokazały mi, że są 3 gatunki istot żywych. Najwyższy rodzaj to Duchy potem istoty duchowo-materialne z przewagą ducha i materialno-duchowe z przewagą materii.
Wszystkie rodzaje są synami Boga.
Kosmici zaliczają się do istot materialno-duchowych, tak jak my ludzie.
Wyraźnie widać, że stoją na zdecydowanie wyższym poziomie technicznym i naukowym.
Istoty materialno-duchowe kiedyś przebywały na Ziemi pośród ludzi, którzy ich postrzegali jako bogów.
W Biblii mamy zapisane takie zdarzenie z początków dziejów człowieka rozumnego.

1 Księga Mojżeszowa
6:1  A kiedy ludzie zaczęli rozmnażać się na ziemi i rodziły im się córki,
6:2  Ujrzeli synowie boży, że córki ludzkie były piękne. Wzięli więc sobie za żony te wszystkie, które sobie upatrzyli.
6:4  A w owych czasach, również i potem, gdy synowie boży obcowali z córkami ludzkimi, byli na ziemi olbrzymi, których im one rodziły. To są mocarze, którzy z dawien dawna byli sławni.

Jest tutaj mowa o tym, że synowie boży zobaczyli ludzi rozmnażających się i że córki ludzkie są piękne, więc zaczęli uprawiać seks z ziemskimi kobietami, mieszali w genach, skutek – narodziny olbrzymów.
Potem synowie boży zostali odwołani z Ziemi.
Wszelkie podania na całym świecie mówią o tym, że na całej Ziemi w jednej chwili odeszli wszyscy bogowie. Jak na gwizdek, wszyscy opuścili Ziemię.
Teraz już nie są skorzy do kontaktowania się z człowiekiem, na taką skalę jak kiedyś.

Ziemia została nadana przez Boga ludziom, a nie kosmitom.
Ci, co przekroczyli granice prawa niebios, zostali odwołani, osądzeni, a pozostali są trzymani w więzieniach niebios. Widziałem te więzienia, nie mają krat, ani cel, to więzienie, gdzie strażnikami są apatia, bezsens, tępota umysłu, głupota, brak rozumu, otępienie zmysłów, paraliż duchowy itp. Jest to rejon o specjalnej atmosferze, gdzie ci, co przebywają tam, są jakby odurzeni jakimś środkiem odbierającym rozum i zmysły.

List Judy 1:6, Biblia Warszawska
Aniołów zaś, którzy nie zachowali zakreślonego dla nich okręgu, lecz opuścili własne mieszkanie, trzyma w wiecznych pętach w ciemnicy na wielki dzień sądu;

W innym miejscu Biblii, w księdze Joba mamy taki zapis:

Księga Joba 9:9, Biblia Warszawska
On stworzył Niedźwiedzicę, Oriona, Plejady i Gwiazdozbiór Południa.

Są to miejsca, mieszkania tzw. kosmitów.

Księga Joba 38:31, Biblia Warszawska
Czy możesz związać pęk Plejad albo rozluźnić pasek Oriona?

Ten sam werset w innym tłumaczeniu brzmi:
„On związał pęk Plejad i pasek Oriona”, a w jeszcze innym tłumaczeniu tak brzmi:
„Czy potrafisz jak Ja uwiązać słodkie wpływy Plejad lub rozluźnić sznury Oriona?”

Czyli ukrócił, ograniczył działanie mieszkańców Oriona i Plejad.

Co jakiś czas obserwuję tzw. channelingi i głównymi istotami, które się kontaktują przez channelingi są mieszkańcy Plejad i Oriona, tak przynajmniej sami o sobie mówią.
Przemawiają przez channelingi do ludzi bardzo słodko, grzecznie i miło, przyjacielsko i bratersko.
Ich głos jak głos syren, usypia czujność.

Inkowie źle odczytali swoje przepowiednie i stracili czujność, kiedy biali ludzie przybyli do nich.
Kosmici zapowiadają swój rychły powrót na Ziemię.
Z Biblii, z księgi Daniela i Habakuka wynika, że wrócą jako siły inwazyjne, ale powstanie człowiek, który stanie się liderem światowym i pokona wojska niebios.

Księga Daniela 8:10, Biblia Warszawska
Wielkością swoją sięgał aż do wojska niebieskiego i strącił na ziemię niektórych z wojska i z gwiazd, i podeptał ich.

Dzięki temu sukcesowi uzyska nieograniczoną władzę na Ziemi. Wszystkie rządy oddadzą mu władzę, gdyż on uratuje ludzkość przed atakiem z kosmosu, pokona materialno-duchowe istoty.
Jednak źle skończy, ponieważ rozpędzi się i zaatakuje wyższe istoty, duchy.

W jakiś sposób ludzie już opracowali metodę strącania UFO na ziemię.
Oglądałem film na YouTube (niestety nie mogę odnaleźć link).
Film dokumentalny. Narratorem był człowiek, który uczestniczył w akcji strącenia UFO, jaką przeprowadziły odpowiednie nieokreślone służby dysponujące nowoczesną bronią energetyczną.
Opowiadał, że celowo śledzili pojedynczy obiekt UFO od jakiegoś czasu i w dogodnej sytuacji użyto broni elektromagnetycznej. Na filmie widać wyraźnie jak świecący dysk pikuje lotem koszącym w ziemię, uderza i widać wyraźnie, że piloci próbują opanować pojazd. Po pierwszym uderzeniu odbijają się i wznoszą się w górę z wielkim trudem. Oglądając ten film, wręcz czułem myśli istot pilotujących ten pojazd. Ludzie po raz kolejny użyli broni i widać, że już piloci pojazdu UFO nie mogą go opanować i rozbijają się widowiskowo o ziemię. Narrator opowiada, że dzięki tzw. wypadkom UFO, po latach badań, naukowcy doszli do wielu rewolucyjnych odkryć technologicznych, dzięki którym nie jesteśmy już bezbronni wobec ewentualnej inwazji obcych. Jednak ci ludzie są trzeźwo myślący i mówią, że tak naprawdę to nie znamy potęgi obcych, że strącenie statku to sukces, ale nie wiadomo jaką bronią obcy się posługują i może okazać się z czasem, że możemy nie poradzić sobie z bardziej zaawansowaną potęgą.
Ci, co mnie znają i czytają regularnie wpisy nie powinni się niczego obawiać, ponieważ wiem, że ponad obcymi są wyższe istoty, które są życzliwie nastawione do ludzkości i na pewno, w sposób nie ujawniający ich samych, wywrą na ludzkość wpływ i ludzkość da sobie radę z tymi, którzy nie szanują życia pod każdą postacią.

Widzę, że ras synów Boga jest dużo i nie wszystkie stoją na wysokim poziomie duchowym i materialnym.
Czasami odnoszę wrażenie, że my ludzie w pewnej dziedzinie duchowości jesteśmy bardziej inteligentni niż tzw. obcy, jest to skutek planu Boga, o którym mówił Jezus Chrystus, jak był na Ziemi. Wtedy powiedział, że sławi Ojca za to, że prostakom (czyli nam) objawił coś, co zakrył przed mądrymi i roztropnymi (czyli wyższymi istotami). Ogólnie widzę, że Ojciec nie tylko daje życie roślinom, zwierzętom, reguluje cały system, ale także rękoma ludzkimi, posługując się człowiekiem, doświadcza swoich pozostałych, bardziej rozwiniętych, synów.
Objawia swoje oblicze, karci i smaga swoich synów niebios.
On, w sposób sobie tylko wiadomy, umie się zakamuflować i nikt nie jest w stanie Go zauważyć poza tymi, którym On będzie chciał dać się zobaczyć.
Wiem, że za wieloma wypadkami UFO stoi Bóg Ojciec, bo wie, że my ludzie, dzięki Jego mądrości i zrozumieniu, dojdziemy do poznania technologii kosmitów i dzięki temu możemy, w razie agresji, stawić im czoła.

W ten sposób Bóg reguluje siły i pomaga nam, więc nie mamy prosić Go o pomoc, tylko dziękować, że nam już jej udziela. A to, że nie widzimy Go, to nie jest takie ważne. Nie widzimy Go, bo jesteśmy na za niskim poziomie duchowym. Wg słów Jezusa, Boga mogą oglądać tylko Jego synowie o „czystym sercu”, czyli czystym umyśle, wolnym od ciemnych intencji, ego, niewiary, strachu, lęku itp. Umyśle, w którym mieszka świadomość synostwa Boskiego. Ale o tym świadomym synostwie opiszę w następnym temacie.
Wracając, w Biblii mamy zapisane, że bez woli Ojca nawet wróbel nie spadnie na ziemię.
Czyli wolą Ojca było, by uległy awarii statki obcych i by ludzkość zrobiła w ten sposób skok technologiczny. Potrzebujemy jeszcze rozwoju duchowego, by umieć poradzić sobie z tymi nowymi technologiami.

Opisuję to, ponieważ miałem niedawno pewne zdarzenie, kontakt z istotami materialno-duchowymi i, gdyby nie mój przewodnik, boski Duch, nie wiadomo jakby dla mnie to doświadczenie się skończyło.
Znalazłem się za moim miastem, na odludziu, łąki i gęste lasy. Godzina 3 nad ranem.
Jechałem samochodem po wertepach i chaszczach. Zatrzymałem się, ponieważ przede mną stanęły 3 osoby mocno oświetlone od tyłu przeraźliwym światłem. Wyszedłem z samochodu, mam bardzo silne oświetlenie, bo samochód służy do off roadu. Oni świecili w moim kierunku, a ja w ich kierunku słałem silny snop światła tak, że aż raził. Mam w samochodzie potężne reflektory. Kiedy zatrzymałem się i wysiadłem, samochód sam zgasł i zgasły jego światła. Teraz tylko oni we mnie świecili. Zaczęło do mnie docierać, że sytuacja staje się nierówna, oni mają przewagę, jakoś zgasili mój samochód i wyłączyli reflektory, które działają nawet jak kluczyk ze stacyjki jest wyjęty, ponieważ mają oddzielne zasilanie.
Nagle zacząłem odczuwać jakby prąd mnie raził, jakiś taki nie za mocny, ale kopał, jakby szczypał milionami igiełek i w mózgu poczułem przeciążenie, ale wtedy mój osobisty przewodnik odezwał się do mnie i powiedział mi:
„Spójrz na tego po twojej lewej stronie, zobacz co on ma w ręce”.
Od ich światła było bardzo jasno i zdołałem zobaczyć, że jeden z nich w ręce trzymał jakby metaliczny spłaszczony dysk o średnicy 6-8 cm i lekko pocierał palcem o niego.
Wtedy mój przewodnik kontynuował:
„To jest urządzenie, które wytwarza silne pole energetyczne. On reguluje moc tego pola umysłem. Jego umysł uruchamia te urządzenie i reguluje jego moc oraz wyłącza go. On to wszystko robi umysłem.
Oni zostali stworzeni tak samo jak wy i posiadają mózgi podobnie działające, więc na tym poziomie świadomości, co cię nauczyłem, powinieneś, jeśli zachowasz spokój, poradzić sobie z nimi i zablokować ich umysł, przerwij ich połączenie z tym urządzeniem, zakłóć pracę tego urządzenia tak jak cię uczyłem”.

Wtedy zmieniłem swoją świadomość i stworzyłem opór i działanie prądu osłabło.
Wtedy poznałem myśli jednego z nich. Jakby pomyślał sobie: „ten człowiek jest jakiś odporny na ten zakres, więc wzmocnię sygnał”.
Kiedy wzmocnił sygnał, wtedy ja wzmocniłem zakres świadomości. Skupiłem się na synapsach w ich mózgach tak, że zakłóciłem pracę synaps i tym sposobem sygnał został zakłócony, więcej, w jakiś trudny mi do wyjaśnienia sposób ja zacząłem wpływać na ich umysły. Wiedziałem co robić i jak. Wtedy pozostali dwaj przybysze zorientowali się, że ten jeden nie daje sobie ze mną rady i dołączyli do niego. Nic nie poczułem, żadnej wzmożonej siły, ale za to kiedy oni zwarli siły umysłowe, by zadziałać paraliżująco na mój umysł, wtedy nagle coś błysnęło na ułamek sekundy. Jakby ze mnie światło błysło.
Wtedy oni nagle znieruchomieli, poczułem falę silnego zaskoczenia, potem zdziwienia, szoku i szybko narastające uczucie strachu, jaki ich przeszył. Oni po prostu w pośpiechu uciekli.
Kiedy wróciłem do domu i skupiłem się na wydarzeniu, mój opiekun powiedział mi, że oni stali się już za bardzo nachalni i niebezpieczni dla mnie, więc na ułamek sekundy im się objawił. Wytłumaczył mi, że oni ani go nie czuli ani nie widzieli, ponieważ on posługuje się większą duchową techniką i oni, pomimo swojego zaawansowania, nie są w stanie w żaden sposób wykryć obecności duchów.
Pokazał im się, ponieważ oni po prostu boją się duchów i unikają ich. Ich strach przed duchami nie jest taki jak nasz. Ich ma logiczne uzasadnienie. Oni zdają sobie sprawę, że duchy są istotami wyższymi i zdecydowanie potężniejszymi w sile i mocy materialnej i duchowej od nich.
Przez prawie dwa tygodnie zastanawiałem się nad tym zdarzeniem. Dlaczego oni boją się ducha.
Najbardziej trapił mnie stosunek ducha do nich.
Podczas całego zdarzenia widziałem, że duch jest wobec nich szorstki. Patrzył na nich jakby z pogardą. To było bardzo dziwne wrażenie takiej bezwzględności wobec nich. Nie potrafię tego opisać. Duch ich tolerował, ale nie chciał nawiązać z nimi kontaktu.
Po dwóch tygodniach, kiedy nad tym zastanawiałem się w każdej wolnej chwili, duch powiedział do mnie tak:
„widzę, że trapi cię mój stosunek do tych istot. Po prostu oni zawiedli nasze zaufanie, jakie w nich pokładaliśmy. Zostali pozostawieni samym sobie. Próbują się ratować wg własnych możliwości. Jest plan, by im pomóc, ale nie teraz. Teraz jesteśmy zainteresowani pomocą dla was ludzi.”

To zdarzenie wiele mi pokazało i zmieniło moje postrzeganie otaczającego nas świata.
Tak samo istoty duchowe pozostawiły na pastwę ludzkości naród izraelski, kiedy ten zawiódł oczekiwania wobec nich, nadzieje i plany, jakie miały istoty duchowe.
My jesteśmy duchami mieszkającymi i związanymi bardzo z ciałem. Nad nami są istoty z przewagą duchową, posiadające ciała, jakie my w następnym życiu będziemy mieć. Ciała bez obiegu krwi i układu nerwowego, trawiennego i oddechowego. Boskie ciała, takie same, jakie uzyskał Jezus po swoim zmartwychwstaniu. Jednak duchy są to istoty, które pozbyły się wszelkiego ciała. Duchy stoją na wyższej pozycji niż istoty duchowo-materialne i jak my i kosmici materialno-duchowe.
Duchy charakteryzują się potężną wiedzą, posługują się niepojętymi technikami, są bardzo miłe, sympatyczne, towarzyskie i posiadają, wręcz promieniują, miłością, ale są bardzo rozsądne i mądre, i dlatego umiejętnie posługują się także sprawiedliwością.
To jest wysoka szkoła posiadać miłość i sprawiedliwość. Obie są sobie przeciwstawne.
Miłość łagodzi sprawiedliwość, a sprawiedliwość chłodno kalkuluje, ocenia i wydaje werdykt, sprawiedliwość bez łagodzącej miłości jest bezwzględna.
Widzę, że rodzina jest wielka no i stosunki w rodzinie są różne.
Jesteśmy najmłodszym bratem, jeszcze płaczemy i smarkamy podczas płaczu, więc nie można wymagać od nas mądrości działania. Tamci są na wyższym poziomie poznania i technologii, i stosunek duchów do nich już jest bardziej wymagający.
Ich techniki myślowe w ogóle nie przypominają naszych.
Duchy są nie tylko miłosierne i sprawiedliwe, ale też uczciwe.

Prawo niebios mówi:

Ew. Łukasza 12:48, Biblia Warszawska
Lecz ten, który nie znał, choć popełnił coś karygodnego, odbierze niewiele razów. Komu wiele dano, od tego wiele będzie się żądać, a komu wiele powierzono, od tego więcej będzie się wymagać.

Te prawo to ich filozofia. To prawo tyczy się nas, na naszym prymitywnym poziomie, i także mieszkańców niebios, na ich poziomie.
Każdego, odpowiednio do siły duchowej.
Jedna gigantyczna wielopoziomowa szkoła życia.

MESJASZ i CELE MISJI

Ten wpis jest kontynuacją poprzednich wpisów, które razem tworzą bardzo skrótowy opis dziejów świata.
Linki do poprzednich wpisów wg kolejności to: DZIAŁO FOTONOWE SYSTEM ADMINISTRACJICIEMNOTA OŚWIECENIENARÓD WYBRANY PRAWDA CZY FAŁSZ?

Na Ziemi, w izraelskiej wiosce Betlejem, rodzi się Jezus, pierworodny syn Marii i Józefa. W rzeczywistości jest to syn pierworodny Boga Stwórcy. Jest to Jego już ostatnia, siódma misja doświadczeniowa na stworzonych przez siebie światach. Ta ostatnia misja jest szczególna. Poprzednie 6 były to inkarnacje w dorosłe ciała istot stworzonych na różnych 6-ciu światach rozwojowych. Przybywał w ciele dorosłego osobnika i po wykonaniu misji odchodził.

Tym razem, z pewnych powodów, warunki były inne. Uzgodniono w radach najwyższych niebios, że Syn narodzi się w ciele niemowlaka tak samo, jak rodzą się dzieci ziemskie i będzie dorastał pozbawiony prerogatyw Stwórcy, biblijnie mówiąc: bez mocy i chwały niebios. Ustalono, że nie będzie miał świadomości swego pochodzenia, kim jest, ani wiedzy niebios. Ma sam dojść do poznania tego kim jest, sam nawiązać kontakt z niebiosami i wszelkimi istotami domen niebiańskich, a przede wszystkim nawiązać kontakt z Ojcem w Niebiosach. W ten sposób ma pokazać ludziom drogę oraz udowodnić im, że przy pewnym rodzaju świadomości, możliwe jest osiągnięcie z nizin wysokiego Nieba. Jego misja to odkryć Ojca i objawić światu, że Ojciec jest dobry i kocha wszystkich ludzi, i że wszyscy ludzie są Jego dziećmi. Objawić i ostrzec, że wszelkie inne myślenie na temat Boga i pochodzenia ludzi jest bezsensowne, i nie ma podstaw prawdy, a skutkiem takiego poglądu jest zadawany samemu sobie ból śmierci duchowej, inaczej samookaleczenie, nie mające żadnego związku z pokorą czy uniżeniem. Jego misją jest wykonywanie woli Ojca aż do końca życia na Ziemi, bez względu na to, jaki on będzie.

Była to już siódma i ostatnia misja Syna Boga, która miała osądzić bunt Lucyfera, udowodnić, że idea Lucyfera nosi znamiona śmiertelnej choroby duchowej oraz udowodnić, że On Syn Boga nie jest samozwańczym królem, ale w pełni może sprawować tą rolę, ponieważ we wszystkim jest doświadczony. Dlatego Jezus na krzyżu zawołał w ostatniej chwili swojego życia: „WYKONAŁO SIĘ”, po prostu dokonał siódmego obdarzenia światów, jakie sam stworzył, a siódme, ostatnie obdarzenie sobą dokonał na Ziemi, gdzie bunt zasiał największe spustoszenie.

Jezus swoją postawą udowodnił, że jest możliwy kontakt człowieka z Bogiem na zasadzie miłości Ojciec – syn. Pokazał ludziom drogę do Ojca, objawił Jego prawdziwy charakter i pokonał wszelkie trudności, zwyciężając w ten sposób świat kłamstwa.
Zanim tego dokonał, narodził się jako normalne dziecko i dorastał jak wszyscy chłopcy. Jego wewnętrzna natura zadawała mu wiele pytań na temat życia, sensu istnienia, poznawał mechanizmy wszechświata i świata, w jakim żył. Podstawą  rozwoju okazał się okruch Ducha Boga, jaki każdy człowiek posiada w sobie. Nawiązał kontakt z tym Duchem i prowadzony w umyśle przez tego Ducha, przez kolejne lata, pojął istotę i sens życia, przyrodę i jej naturę, stąd np.: znał zwyczaje ryb i wiedział gdzie i kiedy łowić ryby. We wszelkiej wiedzy był bardzo wnikliwy i bystry. Bardzo dobrze znał się na stolarstwie, produkcji łodzi, gospodarce itp. Jednak najbardziej korzystną dla nas wiedzą była Jego wiedza na temat świata duchowego, z którego pochodzimy, a z którym straciliśmy kontakt i pogrążyliśmy się w ideę niewolnictwa i bezprawia. Jezus wzrastał w poznawaniu świata i swojej tożsamości. Aż do czasu, kiedy pojął w pełni i uświadomił sobie, że jest Synem Boga i wtedy zaczął rozpoznawanie swojej misji. Mamy to zapisane w Biblii w bardzo skrótowej formie:

Ew. Łukasza 2:52, Biblia Warszawska
Jezusowi zaś przybywało mądrości i wzrostu oraz łaski u Boga i u ludzi.

Wszyscy późniejsi ludzie, jakich spotkał w ostatnich dniach swojego życia, byli to jego bliscy lub dalsi znajomi, z jakimi się zapoznał właśnie na tej drodze rozwoju. Annasz i Kajfasz byli jego kolegami, znajomymi z dzieciństwa. Kobieta przyłapana na cudzołóstwie była jego dawną koleżanką, a jej mąż stręczyciel jego kolegą, z którym razem bawili się w dzieciństwie na podwórku. Rzymski setnik i kilku innych rzymskich urzędników rozpoznało w nim mądrego młodzieńca, który kilka lat wcześniej, przebywając w Rzymie, zaciekawił swoim sposobem patrzenia na życie wielu obywateli tego miasta oraz przyjezdnych kupców, którzy zapraszali go do swoich miast.

Jezus przebył drogę, jaką potem szli, po Jego zmartwychwstaniu, apostołowie i odnosili sukcesy, ponieważ wiele lat wcześniej miastami tymi poruszył Jezus, zwany młodym uczonym, który przemawiał publicznie do ludów w tamtejszych amfiteatrach i miejscach publicznych rozważań i ożywił w tych ludziach pragnienie poznania Boga jako Ojca. Heroda znał osobiście, ponieważ Jego ziemski ojciec Józef zginął w wypadku na budowie Heroda. Jezus jako młodzieniec, teraz głowa rodziny, negocjował z Herodem warunki odszkodowania za śmierć Józefa. Rozmowa z Jezusem wywarła wtedy na Herodzie ogromne wrażenie. Ten to Herod wiele lat później, kiedy aresztowano Jezusa jako złoczyńcę,  był bardzo ciekaw Jezusa i chciał z nim rozmawiać, ale się zawiódł, Jezus już nie był skory do rozmowy, milczał.

Kiedy Jezus zaczynał publiczną działalność, objawiającą Boga jako Ojca, a ludzi jako Jego synów, ta nauka była z jednej strony przez prosty lud przyjmowana jak balsam na ranę, a z drugiej strony przez religijnych uczonych jako bluźnierstwo.

Powszechnie uważano, że istnieje grzech pierworodny, zmywany, przebaczany przez Boga, kiedy człowiek składa krwawe ofiary ze zwierząt. Prorocy jak Ezechiel, Izajasz, Jeremiasz itd. mówili, że to nie ma żadnego znaczenia przed Bogiem. Potem przyszedł Jan Chrzciciel, głoszący przebaczenie grzechów przez chrzest wodny. Czekające na Mesjasza społeczeństwo przystałoby na każdy warunek i uznano nauki Jana za właściwe, i sami kapłani udawali się nad Jordan, by dać się chrzcić.

Potem przyszedł Jezus i przebaczał, i ogłaszał przebaczenie bez żadnej ofiary i ceremonii. Przebaczenie na podstawie uświadomienia prawdy przez błądzącego syna Boga, jakim jest każdy człowiek. To już dla kapłaństwa i uczonych w piśmie była za bardzo zaawansowana nauka i została uznana za „twardą mowę”, a w końcu odrzucona jako bluźnierstwo.

Izrael był pod rzymską okupacją już wiele lat. Działały dwie silne frakcje religijne: saduceusze i faryzeusze, i obie one odcisnęły piętno swoich nauk i zrozumienia pism na ówczesnych ludziach. Oczekiwano Mesjasza, ale jako Pana i władcę, przewodnika i wojownika, który wyzwoli Izraela z rąk okupanta i Izrael zapanuje nad całym światem. Oczekiwano na władcę silnego, cudotwórczego, doskonałego dowódcę wojskowego.

W tym okresie wierzono bardzo mocno, że podstawą problemów ludzi jest grzech pierworodny. Wierzono, że grzechy można usunąć tylko składając w świątyni krwawą ofiarę ze zwierząt. Tuż przed rozpoczęciem działalności przez Jezusa, Jan Chrzciciel głosił ideę przebaczenia grzechów przez chrzest wodny. Pomimo, że ta nauka nie miała podstaw w prawie Mojżeszowym, to została uznana przez uczonych saduceuszy i faryzeuszy, i dołączona do już istniejących, dodatkowych ponad 600 przykazań, zaleceń itp.

Był to też czas powszechnej wiary, że ubóstwo jest karą od Boga, a dobrobyt nagrodą za przykładne, pobożne życie.
Stąd możemy przeczytać w Biblii przykład fałszywego samousprawiedliwienia, gdzie faryzeusz dziękował w świątyni Bogu, że nie jest taki, jak ten obok celnik, co jest….taki to, a taki….
Dawanie jałmużny i modlenie się publicznie było uznawane za przejaw duchowości, a nie pychy i obłudy, nie mającej nic wspólnego z prawdziwą duchowością.
Powszechnie w Izraelu wierzono, że synowie muszą cierpieć za grzechy ojców, stąd przysłowie:

Ks. Ezechiela 18:2, Biblia Warszawska
Dlaczego to używacie między sobą przysłowia o ziemi izraelskiej: Ojcowie jedli kwaśne grona, a zęby synów ścierpły?

Więcej, Izraelczycy, i to także z najbliższego otoczenia Jezusa, wierzyli w reinkarnację i karmę, i kiedy ujrzeli człowieka ślepego od urodzenia, zadali pytanie Jezusowi:

Ew. Jana 9:2, Biblia Warszawska
I zapytali go uczniowie jego, mówiąc: Mistrzu, kto zgrzeszył, on czy rodzice jego, że się ślepym urodził?

Dla nich powód ślepoty był oczywisty, albo rodzice zgrzeszyli, to jako karę dostali ślepego syna, albo on w poprzednim życiu zgrzeszył, więc jako karmę dostał życie ślepca od urodzenia.
Innego wytłumaczenia nie mieli, nie brali pod uwagę jeszcze trzeciej wersji:

9:3  Odpowiedział Jezus: Ani on nie zgrzeszył, ani rodzice jego, lecz aby się na nim objawiły dzieła Boże.

Bóg był traktowany przez Izraelczyków jako Święty, niedostępny i nieosiągalny. Powszechnie wierzono, że Izraelczycy są dziećmi Abrahama. Więc twierdzenie Jezusa, że są dziećmi Boga, spotkało się z wielkim oporem, takim, jaki przejawił Lucyfer, Diabeł i Szatan, i dlatego w pewnym momencie, kiedy ten opór nabrał na sile, Jezus powiedział, że każdy, kto wyznaje taką wiarę, jest synem Diabła, który bezpośrednio reprezentował interesy człowieka i był odpowiedzialny za rozwój świadomości ludzi wg standardów niebios. Diabeł odrzucił własne synostwo boskie, idąc za SAMOSTANOWIENIEM , i do tego samego skłonił ludzkość, przez co stał się ojcem odstępstwa i fałszu.
W umocnienie wiary w synostwo Abrahama była zaangażowana fałszywa pokora i uniżenie.
Za bluźnierstwo więc uznano wypowiedź Jezusa, że jest Synem Boga.

Uczeni w piśmie podzielili ludzi, szufladkując ich do błogosławionych i przeklętych.
Powszechnie pogardzano cudzołożnicami, celnikami, trędowatymi i wszelkiej innej maści grzesznikami, jako tymi, co ponoszą karę za swoją bezbożność.
Duchowość faryzeuszy i saduceuszy była tak niska, że nie widzieli nic złego w tym, że karmią się pychą i dumą modlitw na rogach ulic lub publicznym, głośnym dawaniem jałmużny. Dla nich pogarda do innych ludzi była czymś naturalnym, nie przyszło im do głowy, że taka duchowość jest płytka i bezduszna.

Był to także okres rozkwitu wielu nauk filozoficznych ościennych narodów. Najwięcej na tym polu działali Grecy. Powstało wiele szkół filozoficznych, które próbowały tłumaczyć jak radzić sobie w tym ciężkim życiu.
Jednym ze sposobów, jakie głosili np. asceci, było wyzbycie się pragnień i uczuć. Do ascetów należał późniejszy apostoł Paweł, który pod wpływem nauki ascetów pisał, że jest w stanie żyć w dobrobycie i w ubóstwie, że potrafi być najedzony i głód cierpieć bez narzekania. Kiedy uwierzył w nauki Jezusa, do swojej wiary ascetycznej dołączył, jak wisienkę na torcie, Jezusa Chrystusa, Nim tłumacząc swoją wytrwałość i umiejętność adaptacji do środowiska.

Jezus rozpoczął działalność w trudnych warunkach. Postanowił, że celem Jego służby jest objawienie natury Boga i objawienie ludziom synostwa boskiego, że są synami Boga. To były dwa główne cele Jego misji. Sam o sobie Jezus mówił, że jest synem człowieczym, czyli człowiekiem. Był to doskonały człowiek, który połączył się z Duchem Boga i odkrył w sobie synostwo boskie, i przez to zjednoczył się z Bogiem, swoim Ojcem i stali się jedną istotą. Dlatego Jezus mówił: „kto widział mnie, widział Ojca”, „kto mnie słucha, słucha Ojca”, „ja i Ojciec jedno jesteśmy”, „kto gardzi mną, gardzi Ojcem, który mnie posłał na świat”.

Jezus wiedział, że królestwo Boga jest duchowym mocarstwem, więzią, ideą, spajającą rozwojowe światy. Tą ideę królestwa duchowego i jego siły chciał krzewić na Ziemi, na podstawie głoszenia o tym królestwie. Postanowił, że nie będzie się posługiwał płytką, nic nie znaczącą formą władzy nad materią, prerogatywy Stwórcy, czynienie znaków i cudów. Jak sam twierdził, jest to tylko pokaz wyspecjalizowanych umiejętności.

W tamtych czasach Izrael był głodny cudów, znaków i uzdrowień. Powszechnie wierzono, że tylko człowiek pochodzący od Boga może takie rzeczy robić i czynienie takich cudów i uzdrowień jest dowodem posłannictwa boskiego. Na ironię, pomimo stawianych sobie warunków, ludzkie serce Jezusa, w połączeniu z boską miłością, wywoływało cudotwórcze i uzdrowieńcze działanie. Jednak nauki Jezusa były tak zaawansowane duchowo, że zostały uznane za zwiedzenie i Żydzi, pomimo swojej wiary w posłannictwo boskie, poprzez dokonywanie znaków i cudów, stworzyli sobie nową teorię, mianowicie zaczęli głosić, że Jezus jest sługą Belzebuba i dlatego czyni cuda. W ten sposób podeptali swoje wcześniejsze poglądy i wytłumaczyli sobie moc Jezusa jako sługi Zła po to, by nie uznać Jego autorytet, po prostu nie odpowiadał im On. Bezsens, po co upierać się przy czymś, co jest skazane z czasem na zniszczenie i śmierć. Niestety dzisiaj taka forma myślenia dalej obowiązuje w pewnych kręgach. Jezus, świadomy tego faktu, powiedział na temat ich obłudy i głupoty, że podobni są do dzieci na rynku, którym nic nie odpowiada.

Ew. Łukasza 7:32, Biblia Warszawska
Podobni są do dzieci, które siedząc na rynku wołają jedne na drugie tymi słowy: Graliśmy wam na piszczałce, a nie tańczyliście, nuciliśmy pieśń żałobną, a nie płakaliście.

Czytając cztery ewangelie o Jezusie, zawsze zastanawiało mnie, dlaczego Jezus czynił cuda i uzdrawiał, a potem znikał na jakiś czas lub prosił, by ci, co zostali uzdrowieni, nic o tym nie mówili.
Dziwiłem się temu dopóki mieszkańcy niebios mi nie opowiedzieli szczegółowo, jakie wartości Jezus przejawiał.

Dla Niego najważniejsza była wiara w synostwo, przemiana świadomości. Zdrowie fizyczne człowieka nie miało znaczenia. Jednak był On Bogiem, mieszkającym w ludzkim ciele i spojonym z ludzkim umysłem. Trudno mu było panować nad taką kompilacją boskości i człowieczeństwa w obliczu, kiedy stanęli przed Nim ślepi, chorzy, trędowaci itp.

Pewnego dnia stanęły przed Nim rzesze takich ludzi. Spojrzał na nich, w jakiej nędzy są, i uświadomił sobie, że ich stan jest skutkiem zawiedzenia pokładanego zaufania, sprawcami tego byli Jego synowie, administratorzy niebios i Ziemi. Jego ludzkie serce, w połączeniu z miłością Boga i boskim gniewem na skutki buntu, wywołało falę mocy Bożej tak, że w jednej chwili ponad 600 osób zostało w cudowny sposób uzdrowionych. Jezus, zaszokowany swoją reakcją, szybko oddalił się od tłumów i pozostawił swoich uczni z tymi tłumami.

Dłuższy czas Go nie było. W tym czasie ci, co byli zdrowi, odeszli do domów, chorzy zostali. Zostali też zdezorientowani uczniowie. Jezus w samotności rozważał i radził się Ojca, by dał mu mądrość, jak panować nad emocjami, które wywołują falę współczucia, która wytwarza cudotwórcze moce. Uznał, że uzdrowienia i cuda zwrócą na Niego uwagę ówczesnych władz religijnych i świeckich. A On nie szukał rozgłosu. Miał plan głoszenia mocy ewangelii powoli, od domu do domu, od miasta do miasta. Rozgłos cudotwórcy był mu nie potrzebny. Dlatego prosił ludzi, których uzdrowił, by nie mówili nikomu o tym. Po prostu Jezus uznał, że cuda, znaki i uzdrowienia mogą zagrozić Jego misji objawienia światu Ojca, a ludziom synostwa.

Po tych rozważaniach wrócił jednak do uczniów i zastał ich z chorymi, a zdrowi odeszli. Świadomy tego, co się stało, powiedział do uczniów, że te uzdrowienia nie przyniosły chwały królestwu Ojca, bo ludzie są zainteresowani tylko swoim zdrowiem fizycznym, nie interesuje ich zdrowie duchowe, ale te właśnie jest najistotniejsze. On głosi wartości żywe i wieczne, a ludzie są zainteresowani tylko doczesnością, wobec tego, posługa uzdrowienia nie przydaje nowych członków królestwu Boga.

Jezus prowadził dalej swoje nauczanie, wzbudzając swoimi naukami wzburzenie i kontrowersje w prostym ludzie i uczonych w piśmie. Jezus był świadomy, że uznali Jego nauki za zwiedzenie, a uzdrowienia, jakie czynił, za dzieło diabła.

Więc wymyślił jeszcze jedną kontrowersyjną sytuację. Wykorzystał wiarę uczonych w piśmie w to, że tylko człowiek posłany od Boga może uzdrowić ślepego od urodzenia. Więc uzdrowienie ślepego od urodzenia jest dowodem posłannictwa boskiego. I Jezus z Ojcem przystał na ten warunek ludzi i uzdrowił ślepego od urodzenia. No cóż, wywołało to konsternację u władz religijnych, ale i tak, pomimo tak oczywistego spełnienia warunku, narzuconego przez władze religijnie, Jezus został odrzucony jako posłaniec Boga. To był, tak naprawdę, sąd nad nimi samymi. Wydawało im się, że mają jakąś władzę i mogą decydować, a byli obłudni i niewierni swoim własnym zasadom, przez co sami się pogrążyli w swoich zasadach. Udowodnili tym stanowiskiem, że dalecy są od pokory i chęci choćby służenia Bogu na warunkach Boga.

Mógłbym wiele pisać o Jezusie z tego, co mi pokazano, ale nie chcę się rozpisywać. Fałsz i obłuda religijnych przywódców doprowadziła Jezusa na krzyż, gdzie umarł i zmartwychwstał. Dla uczniów był to ogromny szok. Wg nich misja Jezusa skończyła się niepowodzeniem.

Jednak po zmartwychwstaniu Jezusa narodziła się nowa idea. Uczniowie odeszli od nauk Jezusa i od Jego ewangelii, i zaczęli głosić ewangelię o Jezusie Chrystusie. Na początku było niewinnie, chodziło o podkreślenie zmartwychwstania Jezusa, potem potoczyło się w całkiem innym kierunku. Misja Jezusa została przerwana i spaczona przez wielu Jego uczniów. Nie wszyscy zeszli na tą drogę „nowej” ewangelii. Jan pozostał wierny.

Jednak judeochrześcijanie z czasem pozmieniali znaczenie wypowiedzi Jezusa i zapisali wiele zmienionych, wg ich rozumowania, wypowiedzi Jezusa. Dopasowali do swojej świadomości nauczanie i zapisane teksty, które w późniejszych wiekach znowu zostały zmodyfikowane i do dzisiaj przetrwały mocno okrojone i zmienione.

O tych zmianach napiszę w następnym wpisie.

NARÓD WYBRANY, PRAWDA CZY FAŁSZ?

Ten wpis jest kontynuacją DZIAŁA FOTONOWEGO, SYSTEMU ADMINISTRACJI i CIEMNOTA OŚWIECENIE.
W Egipcie rodzi się genialne dziecko, Mojżesz. Po wielu wiekach krzyżowania się ras ludzkich i przekazywania sobie kodu DNA, Mojżesz łączy w sobie unikatowe skrzyżowanie najlepszych cech. Jest niesamowicie inteligentny, bystry, wnikliwy, przenikliwy, kreatywny, silny psychicznie, posługuje się głęboką mądrością, doskonały organizator i strateg. Jego ciało jest kompilacją najlepszych komórek, przez co staje się silny fizycznie, wytrwały. Jeśli ktoś jeszcze nie zauważył, to Bóg posługuje się różnymi kombinacjami, układami pierwiastków, jakby eksperymentował lub budował.

W Biblii mamy przykład siłacza, którego siła była w długich włosach i nie wolno mu było pić mocnych trunków i jeść pewnych pokarmów. Gdyby pił i jadł to, co nie dozwolone, to przestałby być silny. Wielu śmieje się z tej opowieści, ale spójrzmy na dzisiejszych strongmenów i ich świadectwa skąd biorą siłę, wtedy śmiech ustaje.

Wracając do Mojżesza, jego ciało przez tą niezwykłą kompilację komórek staje się doskonałym odbiornikiem i przekaźnikiem żywych energii, przenikających światy. Ten stan powoduje, że jest wytrzymały na warunki atmosferyczne, biologiczne i błyskawicznie się regeneruje. Po prostu dzisiaj byśmy nazwali go człowiekiem doskonałym fizycznie i umysłowo.

Mojżesz wychowuje się w rodzinie wyznającej nauki salemskie, matka – egipska księżniczka, ojciec – hebrajski urzędnik, wyjątkowy związek kochających się ludzi o wysokim poziomie moralności. Przekazują oni synowi wysokie wartości i wiedzę na temat Jedynego Boga. Potem Mojżesz musi opuścić Egipt i, dzięki pewnemu zbiegowi dróg życiowych, trafia do rodziny kapłana nauk Melchizedeka i pojmuje za żonę jedną z jego córek. Teść jest kapłanem EL ELJON i wyznawcą nauk Melchizedeka. Wprowadza Mojżesza w nauki Melchizedeka. Dzięki swoim cechom umysłu, Mojżesz umiejętnie wykorzystuje nabytą wiedzę do kontaktu z wyższymi światami. Wraca do Egiptu i staje na czele zlepku wielu plemion i ludów, przebywających w Egipcie i po pewnych perturbacjach wyprowadza ten zlepek ludów z Egiptu do odległej krainy, mlekiem i miodem płynącej. Droga się wydłuża i podczas tej drogi ten mądry i przenikliwy człowiek zmaga się z zacofaniem, ciemnotą narodu, jaki przyszło mu prowadzić.
Wie, że jest to lud mocno zacofany i nie można mu przedstawić Boga jako dobrego i miłosiernego, więc przedstawia Go im jako Boga JAHWE, surowego, gniewnego, świętego, doskonałego, ale zazdrosnego i wymagającego bezwzględnego posłuszeństwa. Wszelkie nieposłuszeństwo będzie karane śmiercią. Wprowadza z oporem nowe prawo tłumacząc, że otrzymał je właśnie od Boga na górze Synaj.

JAHWE był przez beduinów uznawany za boga wulkanu. Stojąc u stóp góry Synaj, ziejącej ogniem i siarką (akurat trafili na jedną z potężnych erupcji tego wulkanu), uwierzyli, że stoją przed obliczem potężnego i straszliwego JAHWE. Mojżesz inteligentnie wykorzystał ten fakt i przedstawił im JAHWE jako Boga, który ich wyprowadził z Egiptu i prowadzi do nowej ojczyzny, ale jeśli nie będą mu posłuszni, to spotka ich straszliwy gniew JAHWE i sroga kara.

Mojżesz miał doskonały kontakt z wyższymi istotami, które pomagały mu i wiele razy interweniowały, kiedy lud się buntował. Pomimo trudności, udało się dojść do ziemi obiecanej i stworzyć naród, zwany IZRAEL. Po zajęciu nowej ziemi Izrael przeżywa intensywne i trudne czasy. Walka z okolicznymi wrogami oraz wewnętrzne bunty. Dzięki dobrze przemyślanej strategii kapłanów i proroków, wmawia się Izraelowi, że jest narodem szczególnym i wybranym przez Boga jako Jego naród.
Jednak jest to fałsz, ponieważ, w obliczu wartości i prawd wszechświatów, wszyscy ludzie są narodem Boga i wszyscy są Jego dziećmi.
W obliczu tego, pojęcie naród wybrany jest kłamstwem i dowodzi nieznajomości podstawowych praw Boga i Jego unikalnego charakteru.

Po wielu latach wewnętrznych buntów i walk oraz wojen z okolicznymi sąsiednimi narodami, Izrael zostaje pokonany przez wojska babilońskie i trafia do niewoli na 70 lat. W tej niewoli, by nie stracić spójności i nie zostać wchłoniętym przez babilończyków, pisarze izraelscy piszą historię świata.

Babilon był potężną biblioteką, zawierającą mnóstwo ksiąg, opisujących czasy powstania Ziemi i pobytu synów bożych na Ziemi. Znali przekazy o buncie lokalnej administracji wyższych istot. Znali całą administrację i zarząd światów wyższych. Dobrze wiedzieli o wszelkich gatunkach i rasach aniołów, i innych rodzajach istot. Znali bardzo dobrze personel Diabła, każdego z imienia.

Izraelscy pisarze z Babilonu wynieśli naukę o końcu świata, o piekle i niebie. Nauka o piekle i niebie, jako o nagrodzie lub karze za życie, jakie człowiek prowadził na Ziemi, powstała w celu poskromienia bezprawia i nieprawości. W ten sposób, poprzez strach przed piekłem, udało się ziemskiej władzy sprawować większą kontrolę nad społeczeństwem.

W trakcie 70-ciu lat niewoli pisarze Izraelscy tworzą swoją wersję dziejów, w której Izrael staje się „narodem wybranym” i za bałwochwalstwo trafia do niewoli. Babilończycy mieli przekazy o tym, że ma nadejść z Niebios Syn Boga i naprawić świat. Tą informację izraelscy pisarze podchwytują i wchłaniają do swoich ksiąg opisując, że ma nadejść Mesjasz, który tylko ich „naród wybrany” na zawsze wyzwoli od więzów wrogów i to oni staną się narodem przewodnim narodów świata. W tym też czasie, mocno akcentuje się w pismach cudowność powstania Izraela. Powstaje dużo mitów i legend, które z czasem zacierają się i stają się „faktem”. W początkowych latach Izraelici wyśmiewali swoich pisarzy jako fantastów, nie wierzyli w ich interpretację, bo znali prawdę, jednak z pokolenia na pokolenie chwalebny i heroiczny obraz Izraela, jaki przedstawiali pisarze, stał się dla Izraela jedynym wiarygodnym źródłem informacji i uznano tą informację za „prawdę”.

Bardzo podobnie, w czasach polskich, podczas zaborów, polscy pisarze przesadnie gloryfikowali dawne czasy świetności Polski w celu podniesienia morale i wartości narodu, aż ten naród uwierzył w swoją minioną wielkość i postanowił od nowa rozpocząć swoją historię.

Tak samo i Izraelici po 70-ciu latach niewoli wyszli z Babilonu i od nowa stworzyli swoje państwo. Był to czas kiedy stworzono państwo militarno-gospodarcze, ale i także zajęto się bardzo poważnie odbudową duchowości Izraelitów. Powstało kilka religijnych ugrupowań. Badano pisma i doszukano się prawie 500-set urywków, mówiących o tym, że nadejdzie Mesjasz.
Stworzono różne teorie na temat tego, kim będzie Mesjasz. W końcu z wielu koncepcji pozostała koncepcja, że Mesjasz będzie potomkiem Dawida i zasiądzie na tronie Izraela. Będzie to bardzo uzdolniony człowiek, posiadający nadprzyrodzone umiejętności i dzięki nim doprowadzi do upadku wrogów Izraela. Więcej, wierzono, że dzięki Mesjaszowi Izrael stanie się narodem wybranym do przewodzenia światu. Taka koncepcja Mesjasza utrzymała się najmocniej.

Tuż przed narodzinami Jezusa powstała jeszcze jedna koncepcja, ale została szybko zepchnięta na margines. Wnikliwi badacze pism doszli do wniosku, że władza Mesjasza będzie władzą duchową, a nie militarno-gospodarczą. Jednak ta koncepcja nie odpowiadała potrzebom ludu, więc lud odrzucił tą koncepcję. I tutaj popełnili wielki błąd, który kosztował ich utratę państwa na prawie 2 tysiące lat. Nie rozpoznali swojego przeznaczenia ani swojego Mesjasza. Uznali swoje mrzonki za prawdę i nie rozpoznali czasu swojego nawiedzenia.

No cóż, ten schemat do dzisiaj działa w ludziach. Wielu uważa, że Bóg działa tak i tak, a wszelkie inne działanie to zło, a rzeczywistość jest odwrotna. Nie ma sensu upierać się przy swoich wierzeniach, jeśli są fałszywe. Dla mnie to jest bezsens,  marnotrawstwo czasu i energii. To życie w kłamstwie i utopii, a potem będzie wielkie rozczarowanie i przerażenie, że straciło się szansę.

Tuż przed narodzinami Jezusa powstało wiele stronnictw religijnych. Skupię się na trzech istotnych, z których potem tylko dwa odegrały główną rolę. Saduceusze, ci sprzeciwiali się, nabytej w Babilonie, wiedzy o aniołach. Saduceusze uważali, że aniołowie nie istnieją, że jest to zasymilowana nauka babilońska. Faryzeusze, ci wierzyli w aniołów i jednocześnie byli bardzo dobrymi badaczami pism. Naukę o aniołach wynieśli z Babilonu, gdzie działał prorok Daniel i spisał księgę, którą można nazwać księgą channelingu. Dzisiaj channelingi mocno działają w USA.  Trzecia grupa – Esseńczycy, głosili duchową stronę życia i misji Mesjasza, ale zostali zepchnięci na margines społeczny.

Oczekiwano w napięciu na Mesjasza i kiedy nie przychodził, szukano przyczyny Jego opóźnienia.
Izrael był w niewoli rzymskiej i już czas, by przyszedł Mesjasz i wyzwoli go w cudowny sposób z tej niewoli.
A tu Mesjasza nie widać, dlaczego?
Więc uczeni religijni wpadli na pomysł, że to przez grzech osobisty, że każdy Izraelita powinien się oczyścić z grzechu. Więc skrupulatnie oczyszczano się z każdego grzechu. Kiedy to nie skutkowało, powstała idea grzechu rodziny, wobec tego rodziny skrupulatnie się oczyszczały z grzechu i to też nie zadziałało, więc wymyślono grzech plemion. Kiedy i to nie poskutkowało, powstała idea grzechu całego narodu. Więc naród zaczął wyznawać grzechy narodu, biadać i narzekać, jakich to mieli królów lekkomyślnych itp. itd. To także nie zadziałało. Uczeni pism głowili się w czym jest problem, już tyle lat jesteśmy w niewoli Rzymskiej, a Mesjasza nie ma. Wtedy wpadli na „genialny pomysł”, który niestety ma wpływ nawet w dzisiejszych czasach. Uczeni religijni doszli do wniosku, że winny wszystkiemu jest GRZECH PIERWORODNY. No i powstała nowa nauka.

Kiedy tak szukano powodów i sposobów ściągnięcia Mesjasza, na planie życia Ziemi pojawia się Jan Chrzciciel i ogłasza nowy rewolucyjny sposób oczyszczenia z grzechów, chrzest w wodzie. Pomimo, że jest to nowa nauka, nie zapisana w Zakonie, głód Mesjasza tak działa, że nawet uczeni religijni nie zwracają uwagi na Zakon mówiący, że oczyszczenie z grzechów jest tylko przez krwawą ofiarę zwierząt i sami dają się ochrzcić przez Jana. Wszystko robią w celu  przyspieszenia przybycia oczekiwanego Mesjasza, którego właśnie zapowiada Jan Chrzciciel, że jest tuż tuż. Rozbudziły się nadzieje „narodu wybranego”. Ludzie prości, chorzy, celnicy, kupcy, a nawet uczeni w piśmie, stoją w kolejce nad rzeką Jordan, by dać się ochrzcić. Temu widokowi przygląda się człowiek, który dokona w przyszłości największego zamieszania i wstrząśnie świadomością ludzką. Ten człowiek to Jezus, syn Józefa i Marii, urodzony we wsi Betlejem.

Następny wpis będzie na temat misji Jezusa Chrystusa.
Cele misji.
Czy misja zakończyła się powodzeniem?
Czy Jezus zastanie wiarę na Ziemi, jaką sam rozkrzewił czy nie?
Czy obecne chrześcijaństwo kontynuuje nauki Jezusa czy raczej własną interpretację?

Chmurka tagów

%d blogerów lubi to: