Serdecznie witam wszystkich! Strona ta przeznaczona jest tylko dla ludzi odważnych, śmiało stojących w obliczu NIEZNANEGO, nie bojących się NIEPOJĘTEGO, wolnych od ludzkich wyobraźni i mniemań na temat duchowści i Boga oraz celu naszego istnienia. Strona ta nie jest przeznaczona dla zniewolonych tradycją ludzką oraz tych co nie poszukują uczciwie PRAWDY. Tutaj są umieszczone informacje od bezcielesnych, wielowymiarowych ISTOT ŚWIATŁA na temat nadchodzących REWOLUCYJNYCH zmian ŚWIADOMOŚCI ludzkości pomagających w osiągnięciu celu naszego obecnego przeznaczenia, DOSKONAŁOŚCI. Osiągnięcie statusu istoty SUWERENNO-INTEGRALNEJ.

Posts tagged ‘energia’

DEKONCENTRACJA, DEZORIENTACJA

Jest to kontynuacja serii wpisów na temat świata, w jakim żyjemy, jak on funkcjonuje, w jaki sposób jest zasilany i jak stać się istotą nie podlegającą wpływowi tego świata.

Jezus jest dla mnie dużym autorytetem i po latach doświadczeń zaczynam rozumieć inaczej Jego słowa, jakie wypowiedział, kiedy był na Ziemi.

Jedna z jego wypowiedzi brzmiała:

Ew. Jana 16:33, Biblia Warszawska
.. ufajcie, Ja zwyciężyłem świat.

Potem:

Objawienie 3:21, Biblia Warszawska
Zwycięzcy pozwolę zasiąść ze mną na moim tronie, jak i Ja zwyciężyłem i zasiadłem wraz z Ojcem moim na jego tronie.

Ja pojmuję ten werset jako wolność od wpływów silnego „pola grawitacyjnego” tego świata.
Kiedyś wierzyłem dosłownie w jakiś widzialny tron itp.
Teraz tron jest dla mnie miejscem suwerenności, stanem świadomości niepodatnej na nic, a samej mający wpływ na wszystko.

Tak jak pisałem wcześniej, w wielu poprzednich wpisach, które są celowo pisane wg pewnego schematu w celu poszerzenia świadomości, która jest niezbędna do stania się istotą niepodatną na ten świat i nie tylko na ten, ale przygotowuje osobowość do warunków poza horyzontem, jaki widzimy, czyli stania się istotą suwerenną, inaczej mówiąc, zwycięzcą w każdych warunkach.

Przypomina mi się tutaj tzw. setka Caligasty z Księgi Urantii.
Część z nich była na swoich światach mistrzami, doskonałymi istotami. Na swoich światach osiągnęli szczyty. Byli dumni z tego, co osiągnęli i na wezwanie poprowadzenia rozwoju na Ziemi szybko odpowiedzieli „tak”.
Byli pewni siebie, pewni, że na ich świecie im się udało to i na Ziemi sobie poradzą.
Tak sobie wizualizuję Boga, który patrzył na nich i wyobrażam sobie, że powiedział do siebie:
Ok, uważacie, że osiągnęliście wysoki poziom świadomości, sprawdzimy, dodam wam jeszcze jeden „chromosom” (nowe, nieznane do tej pory, warunki doświadczenia), zobaczymy jak sobie poradzicie z tym jednym chromosomem dodatkowym, który daje tyle nowych możliwości.”

Ziemia to był dla nich test, sprawdzian nabytej wiedzy i co? Nie zdali egzaminu, padli na pierwszym zakręcie.
No nie wszyscy, ale 60-ciu z nich padło.
40-tu zdało egzamin, to był tak naprawdę test na inteligencję.

Ta 60-ka celowo rozsiała po Ziemi fałsz. Doszły ludzkie domniemania, przesądy wypływające z niewiedzy, zabobony. Dodatkowo w całym sektorze naszego wszechświata trwał tzw. bunt Lucyfera, mistrza sofistyki.
Po stronie Lucyfera stanęli ówcześni Zarządcy Ziemscy, czyli wyższe istoty duchowe, które miały opiekować się rozwojem ludzi na Ziemi.
Doszło do celowej dezorientacji.
Tzw. bunt był wielopoziomowy i wielowątkowy.
Krzyżowały się i przenikały interesy wielu grup, klas istot pochodzenia nadziemskiego.
Zapanował chaos i tzw. ciemność świadomości.
Nie będę opisywał od nowa jak to się przejawiło.
Skutek jest taki, że mamy sprzeczne poglądy na temat świata, Boga, Jezusa, życia i prawdy.
Święte wojny, święte gwałty, święte bezprawie, mamy złe wojny, złe gwałty, i złe bezprawie.
Dla nas europejczyków zabicie człowieka to przestępstwo, a np. dla członków Państwa Islamskiego to honor i zaszczyt, i jeszcze spodziewają się nagrody za zabicie drugiego człowieka, przepraszam, „niewiernego”.
Oni nie widzą ludzi, widzą wiernych i niewiernych.
Kogoś, kto podziela pewne poglądy i nie podziela.
Ktoś ich do tego przekonał, by tak widzieć świat i być wyznawcą, krzewicielem i obrońcą tych poglądów.
Oni podzielają czyjeś poglądy.
Na pewno nie są to ich poglądy, ponieważ są ludźmi.
Te poglądy nie są pochodzenia ludzkiego.
Pierwsze morderstwa religijne, tzw. świętą wojnę oznajmili światu tzw. aniołowie, którzy „wyprowadzili” Hebrajczyków z Egiptu i nakazali wybijanie wszystkich żywych wrogów Hebrajczyków wraz z ich bydłem.
Pierwszy dżihad rozkrzewili właśnie „aniołowie”, nadający prawa plemionom hebrajskim, jakie „wyprowadzili” z Egiptu.
Wielu do dzisiaj nie widzi w tym nic złego, więcej, ci, co nie mają rozeznania, widzą w tym rękę Boga i pochwalają te działania i nie zauważają, że w tej samej Biblii jest napisane, że właśnie ci aniołowie, co „wyprowadzili” przyszły Izrael i nadali im prawa, stanęli potem przed obliczem sądu „niebios” i musieli się tłumaczyć dlaczego tak uczynili.
Tego już nie widzą, bo nie mogą, bo to jest dezorientacja.
To jest jeden ze skutków działania dezorientacji.
Wielu nie orientuje się z czego jest utkany ten świat i jak on funkcjonuje, dlatego stają się częścią tego świata.
Ziemia to widzi i szykuje swoją selekcję, o jakiej opiszę w następnym wpisie, a którą zapowiedział Jezus jako coś, co musi nadejść.
Powstało mnóstwo poglądów na temat Boga i duchowości, życia po śmiercie itp.
Tzw. ułuda bogactw i troska o byt oraz tzw. mozół mają zagłuszyć i zdekoncentrować każdego, kto znajdzie się w ich polu grawitacyjnym.
Każdy, kto znajdzie się w polu działania tych „fal elektromagnetycznych” ma zostać namagnesowany (przekonany i zdobyty jako wyznawca i krzewiciel tych idei) tak, by nie szukał prawdy i nie dociekał, a był pod stałym wpływem „pola magnetycznego”.
Tak na marginesie, kiedyś jedna z takich istot nadludzkich powiedziała do mnie:
„Ale żeś się namagnesował, rozmagnesuj się, pokazaliśmy ci jak to zrobić”.

Jezus to widział i poznał, i pokonał te siły, osiągnął stan niepodatności na warunki, wpływy, ideologie tego świata.
Mógłbym na ten temat wiele pisać.
Jakiś czas temu myślałem o całym tym chaosie i zastanawiałem się jako, powiedzmy, znający Biblię, dlaczego w Biblii są opisane takie to a takie, powiedzmy, przykazania i nauki.
Kiedy tak myślałem, a zazwyczaj koncentruję się tak głęboko, że zaczynam słyszeć, prowadzić rozmowę z czymś, kimś, kto jest głęboko pod wszystkim, a jednak nad wszystkim.
Wtedy usłyszałem spokojny głos istoty, którą wyczułem, że wszystkiemu się przygląda, w nic nie ingeruje, jakby był wyznaczony czas, obrazowo mówiąc: niech pędzi ten pociąg w przepaść i zobaczę jak zachowują się ci, co są w pociągu, pewnie jedni zauważą, inni dalej będą się bawić w nieświadomości.
Rozważałem te zapisane w Biblii prawa i nakazy, z mojego punktu widzenia sprzeczne, kiedyś, kiedy nie szukałem prawdy, tylko wierzyłem, bo tak trzeba, nie zastanawiałem się nad tymi prawami, nad ich genezą, znaczeniem i sensem. Teraz widziałem w nich sprzeczności i bezsens, wręcz głupotę.
Kiedy tak rozważałem, usłyszałem spokojny głos: „To jest test na inteligencję”.
Zrozumiałem, że tzw. Duch Święty, który gasi i zapala, nadzoruje całe te zamieszanie i jest ponad tymi, przez których działa, celowo przeprowadza selekcję poprzez dezorientację.
Żeby wyszło na jaw kto ma zmysły duchowe, tzw. wzrok i rozpozna „plewę od ziarna”.
W kim przejawiają się boskie cechy, boska kropla, cechy podtrzymujące i rozwijające życie, a w kim są niskie, destrukcyjne cechy.
Sam osobiście ostatnio doznałem ze świata duchowego wiele, jak ja to nazywam, prowokacji, mających ujawnić, przetestować moją świadomość, czy jest silna, czy podatna na wpływy.
Tak wiele z tych doświadczeń to test na inteligencję, a nie na wiedzę.
Wielu czyta wiele i końca tego czytania nie ma, zdobywają wiedzę, ale nie inteligencję duchową, która jest tak naprawdę nadświadomością, potrafiącą zachować się w każdych warunkach, niepodlegającą niczemu.
Tutaj nie chodzi o wiedzę, tutaj chodzi o świadomość, czyli wiedzę uporządkowaną, tworzącą charakter osobowości. Stabilny, niewzruszony umysł. Niepodatny na ogarniające warunki, roztrzaskujące się światy.
Jak to określił właściciel ziemski, symbolizujący Boga w przypowieści Jezusa:
„niech kąkol i pszenica razem rosną do żniw”.
Potem łatwiej je rozdzielić, bo na początku trudno odróżnić kąkol od pszenicy.
Kiedy dojrzeją, widać wyraźną różnicę.
Tak jak pisałem powyżej, w następnym wpisie opiszę to, co musi nadejść, czyli jak odbędzie się selekcja.

 

 

 

 

 

Reklamy

SYSTEMY OPERACYJNE

Doznałem przejścia z jednego systemu operacyjnego do innego.
Dzisiaj chcę opisać proces przejścia, ale najpierw chcę sięgnąć do odległej historii człowieka, który pod wpływem bardzo ciężkich doświadczeń postanowił pojąć i zrozumieć istotę życia.
Mówię o Henochu. Biblia bardzo skąpo o nim pisze. Chyba 2-3 zdania.
Z innych źródeł dowiedziałem się, że Henoch przeżył bardzo ciężkie doświadczenie i pod wpływem tego doświadczenia jego osobowość doznała trwałej przemiany.
Był to proces odczłowieczania się. Po jakimś czasie Henoch doznał takiej przemiany, że ziemia nie mogła go już dłużej gościć, ponieważ zdematerializował się.
Zostały po nim ciekawe notatki, w których mówi, że to, co pisze, pisze dla bardzo odległych pokoleń,  które nastaną po wiekach różnych doświadczeń i te pokolenia będą mogły pojąć i zrozumieć wiedzę tak, jak ją rozumują i pojmują niebiosa.
Inny człowiek opisany w Biblii, zwany Hiob, też doznał pod wpływem ciężkich doświadczeń przemiany osobowości.
Hiob wprost napisał, że Bóg Niebios otwiera ludziom uszy poprzez cierpienie.
On wybawia cierpiącego przez jego cierpienia i otwiera jego ucho przez utrapienie.
Księga Hioba 36:15

Ostatnio doznałem kolejnego w moim życiu wstrząsu.
Do tej pory każdy wstrząs podnosił moją świadomość i dodawał wiedzy oraz siły duchowej.
Po jednym z bardzo silnych wstrząsów doznałem takiej przemiany umysłu, że świat widzialny i ten ukryty za zasłoną naszych zmysłów zacząłem widzieć w głębszy sposób i opisałem tą przemianę w książce JA ZWYCIĘŻYŁEM ŚWIAT.
W ostatnim czasie dotarł do mnie inny ciężki wstrząs.
Chciałem sobie z nim poradzić narzędziami, jakie już opanowałem i nauczyłem się nimi posługiwać.
Jednak czułem się  niekomfortowo, jak zabierałem się do planowania usunięcia problemu.
Wtedy poczułem obecność istoty, która nagle się pojawiła i powiedziała do mnie:
„Nie zabieraj się do rozwiązania tego problemu tak, jak do tej pory zostałeś nauczony. Ten problem należy rozwiązać w inny sposób”.
No i obecność istoty zanikła.
Wiedziałem, że nie mogę rozwiązać znanymi środkami tej sytuacji, ale nie znałem innych, nowych środków i znalazłem się w sytuacji kryzysu.
Definicja kryzysu , jaką ja znam, to stan, w którym stare narzędzia do rozwiązywania sytuacji nie działają, a nowych jeszcze nie ma.
Usiadłem w skupieniu i wyciszeniu, nie pozwoliłem sobie na jakiekolwiek emocjonalne podejście do sprawy. Owszem, jak odległe chmury i podmuchy wiatru strach, obawa, lęk próbowały dotrzeć do mnie, i uruchomiły się podprogramy mówiące jak uciec od problemu, dające gotowe rozwiązania, ale dmuchawa mojego spokoju i zaufania Źródłu rozwiewała te stany energetyczne.
Nie utożsamiam się z emocjami obaw i lęków, traktuję je lekceważąco i jako szkodliwe.
Wyraźnie zrozumiałem, że kształcące mnie istoty nie chcą, bym działał tak, jak mnie kiedyś nauczyli. Te metody były dobre i właściwe, ale na tamtym poziomie wierzenia. Obecnie wiedziałem od nich, że Bóg nie reaguje na prośby i błagania, na to jest nieczuły.
Źródło reaguje na stan zrozumienia i wdzięczności.
Rozejrzałem się w spokoju, ciągle mając w koło siebie nawałnicę, którą powstrzymywałem świadomie. Wgłębiłem się w siebie i okoliczności, i zrozumiałem, że jestem w stanie kryzysu i stałem się wdzięczny Źródłu za tą sytuację. Odrzuciłem jako niedorzeczne wszelkie negatywne myślenie o ludziach, przez których znalazłem się w tej sytuacji. Zrozumiałem, że są oni narzędziem nieświadomym. Odrzuciłem wszelkie symptomy użalania się, zmęczenia psychicznego.
Byłem wdzięczny Bogu za te doświadczenie. Czułem się bezsilny i słaby, i przypomniało mi się wtedy, że On daje siły słabemu, a bezsilnemu moc w obfitości.

Księga Izajasza 40,29-31:

Zmęczonemu daje siłę, a bezsilnemu moc w obfitości. Młodzieńcy ustają i mdleją, a pacholęta potykają się i upadają, lecz ci, którzy ufają Panu, nabierają siły, wzbijają się w górę na skrzydłach jak orły, biegną, a nie mdleją, idą, a nie ustają.”

Z nastawieniem zrozumienia i wdzięczności poprosiłem Go o pomoc w tej sytuacji.
Wtedy zobaczyłem kilka osób wyglądających jak ludzie. Naradzali się i coś tam mówili.
W pewnym momencie usłyszałem takie zdanie i zrozumiałem je po polsku.
„Trzeba mu pomóc i to jeszcze dzisiaj.”
Powiedziałem znajomym rano o tym zdarzeniu.
Za kilka godzin pomogli mi wykładając bardzo szczegółowo fizykę duchową.
Poniżej opiszę, co mi pokazano i nie będę opisywał krok po kroku, bo zajmie to bardzo dużo czasu.
W skrócie.
Jak nici z teorii strun, funkcjonują na Ziemi systemy energetyczne zwane systemami wierzeń i ludzie się w nich poruszają. Zrozumiałem je jako systemy operacyjne, to sformułowanie do mnie najbardziej przemówiło tak, jak bardzo przemawia do mnie wszystko, co jest związane z programowaniem i siecią internetową.
Każdy energetyczny system wierzeń zawiera w sobie pewną amplitudę zachowań zapisanych w programach, podprogramach i podtrzymywany jest przez aplikacje.
W praktyce wygląda to tak, że w podstawowych systemach energetycznych posługujemy się kilkoma procentami mózgu, ciało reaguje w odpowiedni sposób na zakres temperatur, na infekcje, bakterie, a nasz zestaw wierzeń jest jak język o pewnym dialekcie i akcencie.
Wszyscy, będący w tym systemie energetycznym, wierzą w pewnym zakresie, na jaki ten system pozwala, reagują na bodźce zgodnie z tym systemem. Posługujemy się prawie taką samą modą, wierzymy w te same poglądy, wyznajemy te same teorie w różny sposób. Zwróćcie uwagę jakie poglądy mają młodzi, w średnim wieku, emeryci. Wszystko działa w jakimś zakresie. Pilnują tego stworzone przez pewne istoty programy i podprogramy oraz uaktualniające aplikacje.
Dlatego nie ma spokoju, jest walka o przetrwanie. Zmagają się narody, zawarte unie, grupy itp.
To jest system przetrwania, który głosi swoje poglądy.
Pewne programy są odpowiedzialne za muzułmanizm i pilnują, by wyglądał tak jak wygląda, inne programy za chrześcijaństwo, inne za inne religie, wierzenia, inne za rasizm, następne za stosunki międzyludzkie, kobieta- kobieta, mężczyzna-mężczyzna, kobieta-mężczyzna. Stąd tzw. walka o równouprawnienie, wolność i swoboda w związkach itp. itd.
To tylko uszczknięcie, przelotne wejrzenie w ten system przekonań.
Zobaczyłem pionowe jakby rury i każda rura to energetyczny system wierzeń.

systemy wierzeń 2

Rur było dużo, rura pionowa, przerwa i obok równolegle biegła druga rura i potem następne.
Co jakiś czas rury były połączone ze sobą.
Można było przejść z jednej rury do drugiej, a po pewnym odcinku, przebytym w drugiej rurze, było połączenie z trzecią rurą i tak samo z następnymi.
Kiedy zobaczyłem ten system różnych energetycznych wierzeń, przypomniały mi się słowa zapisane w Biblii o skrzyżowaniach, na których jest głupota i mądrość (Jezus), i głupota nawołuje: idź dalej drogą, jaką idziesz, a mądrość nawołuje: zejdź do mnie, wejdź na moją drogę, poznasz nowe możliwości, które dadzą ci nową siłę.
Kilka tysięcy lat temu, obrazowo dla tamtych pokoleń, zrozumiale na ich poziomie przedstawiono im przejście z systemu energetycznych wierzeń do następnego systemu energetycznych wierzeń, mówiąc o rozdrożu i skrzyżowaniach.
Wdzięczność Ojcu za wszystko, wypływająca ze zrozumienia spowodowała, że przeszedłem z jednego sytemu operacyjnego do innego, bardziej rozbudowanego, silniejszego o większych możliwościach.
Wtedy przypomniały mi się słowa wypowiedziane przez Jezusa:
„dana mi jest wszelka władza na niebie i ziemi”
.
Przypomniało mi się, że napisano o Jezusie, że:
„wzrastał w łasce u Boga”.

Teraz zrozumiałem, że doświadczał każdy system po systemie i przemieszczał się z jednego systemu do następnego, aż osiągnął poziom doskonały.
Przypomniało mi się, jak Jezus mówił o tych systemach jako o drogach i że jest droga, na którą niewielu wchodzi.
Przypomniały mi się wersety z Biblii, w których Bóg mówi, że poprowadzi nas nowymi drogami, ścieżkami, jakimi jeszcze nie chodziliśmy, a ciemność obróci w jasność.
Mój umysł dostawał nowe bodźce, co chwilę coś mi się przypominało. Z doświadczenia wiedziałem, że ktoś jest przy mnie i ma kontakt z moim umysłem, i wybiera z pamięci różne sytuacje, jakie pasują do tej chwili. Ktoś mnie wtedy uczył w ten sposób, przypominając mi co chwilę, odpowiednio do mojego tempa przyswajania i zrozumienia.
Poprzez zrozumienie i wdzięczność wszedłem w inny, nieznany mi system energetycznych wierzeń. Ja to nazywam bardziej rozbudowany system operacyjny.
Zorientowałem, że coś się stało. Przyglądałem się sobie co się dzieje.
Zastanawiałem się czy doznałem nowego rodzaju świadomości.
Widziałem, że już nie patrzę na świat jak kilka godzin temu. Wiedziałem, że coś się zmieniło, ale nie wiedziałem co.
Zwróciłem się do istot ukrytych za naszymi zmysłami i zobaczyłem ich zadowolenie.
Zapytałem co się dzieje, co się stało, dlaczego są zadowoleni?
Usłyszałem, że poprzez kryzys cel został osiągnięty i doszło do trwałych zmian, aktywował się inny system wierzeń we mnie, bo w niego wszedłem, i mam obserwować, co się dzieje, bo potrzebuje on kilka dni na rozprzestrzenienie się.
Obserwowałem i zdałem sobie sprawę, że reaguję inaczej na świat, ludzi, Ziemię.
Myślałem, że to nowy rodzaj świadomości, ale usłyszałem, że jest to system energetyczny, który się rozprzestrzenia we mnie i ciało, i umysł reagują na niego, i stąd taka reakcja na wszystko.
Nie mam w sobie konfliktów. Ciało mnie nie zawodzi. A umysł współpracuje ze świadomością.
Ja, jako przewoźnik duszy, mam jeden cel, jak na razie, eksplorować ten nowy dla mnie system wierzeń.
Inaczej patrzę na problemy, na świat, na ludzi. Pojawiła się świadomość, że wszyscy jesteśmy z Jednego i wszyscy jesteśmy równi, różnimy się doświadczeniem i systemem energetycznym, w jakim jesteśmy obecnie.
Stałem się bardziej wyrozumiały, to reakcja wypływająca ze zrozumienia.
Obserwuję energetykę tego systemu.
Wiem, że niedługo będzie następne połączenie z następnym systemem i przeskoczę do następnego systemu, a tam są nowe możliwości i siły.
Jak to Jezus powiedział: jeśli zjecie coś trującego, nie zaszkodzi wam, jeśli będę w tobie trwał, powiesz górze przesuń się i się przesunie, wszystko będzie wam posłuszne.
Byli już tacy, co weszli w różne systemy wierzeń.
Eliasz panował nad pogodą, na odległość widział co planują w zamknięciu wrogowie, tak zwane RV, co Amerykanie stosowali w Iraku, używając ludzi o pewnych zdolnościach do widzenia na odległość i wykrywania instalacji obronnych. Rozmnożył oliwę, sprawił, że utopiona siekiera sama wypłynęła na powierzchnię wody. Ożywił zmarłe dziecko.
Przemieszczał się w takim systemie wierzeń, że już nie mógł po prostu umrzeć, został żywcem zabrany z Ziemi.
Inni, trzej przyjaciele Daniela, żyli w takim systemie wierzeń, że byli odporni na ogień i kiedy ich chciano spalić publicznie, zademonstrowali zrozumienie i wdzięczność Bogu i ci, co ich wrzucali w ogień sami się spalili, a oni chodzili w ogniu, aż król się wystraszył.
Wg tradycji apostoł Jan był nie do zabicia, więc uwięziono go i oczekiwano aż naturalnie umrze. Wyższe systemy wierzeń dają nieprzeciętne możliwości.
Uzdalniają do bycia niepodatnym na czas i materię.
Jezus nazwał je drogami.
Kiedy przeszedłem do następnego systemu, od razu tego samego dnia problemy, które spowodowały kryzys ustały. Jakby celowo się pojawiły, by wprowadzić mnie w pewien określony stan, w którym aktywuje się coś, co ma mnie przerzucić do następnego systemu, bo akurat właśnie teraz na drodze tego systemu doszedłem do skrzyżowania, do drogi, łącznika z innym systemem.
Jak mi powiedzieli:
„ważne, że doszło do trwałych zmian. To nie są zmiany świadomości. To jest przemieszczenie się w systemie energetycznych wierzeń, które oddziałują na świadomość i umysł. Dalej obserwuj jak będzie reagował twój umysł na nowe środowisko i ucz się. Eksploruj nowy system wierzeń”.

Dodatkowe informacje.
Po kilku godzinach od napisania tego wpisu siedziałem i słuchałem muzyki WM.
Zaobserwowałem, że inaczej odbieram tą muzykę.
Uruchamia we mnie procesy przemieszczania się, jak to WM mówią, w meta-wymiary.
Zobaczyłem kobietę z dzieckiem, z innej planety, która musi opuścić swoje miejsce zamieszkania i jest zdezorientowana, nie ma gidzie się udać. Wtedy pojawiła się we mnie troska o nią, jej los mnie głęboko zainteresował.
Potem miałem co chwile przeskoki do różnych światów, w różne sytuacje. Widziałem szczegółowo pomieszczenia, osoby i ich bieżące sprawy. W mig rozumiałem ich klimat.
Zapragnąłem w ciszy medytować i skupić się na tych sytuacjach, by przedłużyć ich czas trwania.
Teraz miałem doznania trwające do minuty i potem przeskoki do obecnej mojej rzeczywistości.
Siedząc w ciszy, zadałem pytanie: co się dzieje, dlaczego mam taki natłok przeskoków do meta-wymiarów.
Dostałem odpowiedź:
„Nowy system sprawdza poprawność działania połączeń oraz twoje reakcje na pewne sytuacje, by ocenić twój obecny status”.

Na drugi dzień rano, po napisaniu tego wpisu, zanim jeszcze go opublikowałem, otworzyłem stronę WM i przeczytałem o Wierzeniach i ich Systemach Energetycznych.
Byłem zaskoczony zbliżonymi doświadczeniami.
WM opisują dokładnie procesy i nawet głębiej wchodzą w temat.
Polecam przeczytać.
Wystarczy kliknąć  Wierzenia i ich Systemy Energetyczne.

 

NARZĘDZIA GROZY- WIZJA

Tak jak pisałem w temacie NARZĘDZIA GROZY
dzisiaj chcę opisać wizję, którą miałem w trakcie głębokiego skupienia w medytacji, jaką ja praktykuję.

Wydarzyło się to jakieś 3 lata temu.
Obserwowałem całe zdarzenie jako uczestnik, a nie jako obserwator.
Byłem z rodziną w domu. Staliśmy i patrzyliśmy przez okna w kierunku miasta.
Przed domem mam drogę i zobaczyliśmy, że nad drogą unosi się i posuwa w naszym kierunku latający pojazd, na którego pokładzie jest kilkanaście istot bardzo dziwnie wyglądających.
Pojazd zsunął się z drogi i ze zbocza w naszym kierunku, i zatrzymał się przed bramą wjazdową. Mam ciężką stalową bramę przesuwaną, 5 m długości, sterowaną z pilota. Pojazd zbliżał się do bramy jakby chciał ją staranować i nagle nim szarpnęło, jakby gwałtownie zahamował jakieś 50 cm przed bramą. Przez chwilę istoty w pojeździe stały i rozglądały się. Po chwili jedna z istot wysiadła i podeszła do furtki. Wyglądało to tak, jakby jednocześnie używała kilku zmysłów, wąchała i patrzyła.

Stałem na górnym piętrze, patrzyłem przez okno na całe zdarzenie i w jakiś sposób wiedziałem, że ta istota próbuje zorientować się w sytuacji, co nią wstrząsnęło, że podjęła decyzję o tym, że nie staranują bramy. Widziałem, że ta istota nie tylko patrzy i wącha, ale i też coś skanuje zmysłami umysłu. Wtedy powiedziałem rodzinie, że schodzę na dół do nich zorientować się o co chodzi.
Zszedłem, otworzyłem główne drzwi i miałem jakieś 30 m do bramy.

Szedłem spokojnie, powoli, prosto do bramy i patrzyłem na ten „transporter” załadowany mnóstwem istot i na tą istotę, którą teraz czułem, że jest mocno skonsternowana, bo nie wie, co ją powstrzymuje, ani też nie wie, co robić. Patrzyłem prosto w oczy tej istoty, a ona patrzyła prosto w moje oczy i widziałem, że konsternacja się pogłębia u tej istoty. Widziałem po prostu jego umysł. Był to umysł pracujący głównie zbiorowo, ale i też indywidualnie. Patrząc prosto w oczy tej istoty i idąc do niej, doznałem poznania kim ona jest, kim oni są, dlaczego zwątpiła i zatrzymała pojazd. Widziałem, że między tymi istotami jest komunikacja na poziomie nie tylko werbalnym, ale i jakby telepatycznym. Kiedy podchodziłem do bramy, widziałem jak ta istota popada w coraz to większą konsternację, ponieważ byłem dla niej zakryty. Nie potrafiła mnie zeskanować, co ją zaciekawiło, nie działał na mnie sygnał bitowej częstotliwości, jaki przepływał przez całą planetę, a jaki te istoty wprowadziły, by ludzie nie stawiali oporu.

Z każdym krokiem, jak zbliżałem się do tej istoty, widziałem, że doznała ona czegoś w rodzaju déjà vu. Jakby coś w tej istocie się odezwało. Wtedy zobaczyłem jak ta istota w przeszłości, na swoim świecie, w milczeniu medytuje. Od początku swojego materialnego bytu, na swoim świecie, istota miała silny pociąg do wyjaśnienia, kim jest i kim jest jej rasa. Prawie 90% umysłu pracowało na zbiorowym poziomie, a pozostała część szukała wyjaśnienia i zagłębiała się w odmęty umysłu, wprowadzając się w wyższy poziom częstotliwości pracy umysłu.

Zobaczyłem, że kiedyś, zanim ja urodziłem się na Ziemi, ta istota medytując osiągnęła taki stan „rozgrzania” myśli, że ujrzała tą właśnie scenę, jaka przed chwilą się wydarzyła. Widziała jak na jakiejś planecie, którą podbijała ze swoją rasą, unoszącym się transporterem zsuwa się po poboczu z drogi i zbliża się do bramy pierwszego domu i wtedy doznała jakiegoś silnego przebłysku energii i jakby została oszołomiona, i jakby przez mgłę zobaczyła, że ktoś do niej się zbliża i jej wizja się skończyła.

Teraz, zsuwając się ze zbocza i zbliżając się do bramy, jak dawno zapomniany zapach, poczuła ten sam impuls energii i gwałtownie zahamowała transporterem, ponieważ chciała uniknąć uderzenia fali energii.
Podszedłem do tej istoty. Wyglądali podobnie jak ludzie, ale głowa jakby człowieko-owada typu konik polny, ręce i nogi jak u człowieka z tym, że z tyłu bioder wystawały jeszcze dwie kończyny. Powiedzmy uda jakby równolegle do ziemi, zaginały się w kolanach do dołu. Potem zobaczyłem, że służą do skakania, tak samo jak u naszych ziemskich koników polnych.

Podszedłem więc do tej istoty i otworzyłem usta, żeby zacząć mówić i o dziwo odezwałem się do niego w jego „trzeszczącym” języku. Sam byłem zaskoczony, a on jeszcze bardziej. W ząb nie wiedziałem, co mówię, ale za to jakby coś we mnie objawiło się, bo widziałem, że słowa wychodzą z moich ust, ale umysł, który porusza krtanią, odbiera sygnał z innej częstotliwości, czyli jakby ktoś operował moim mózgiem i jakby ktoś przez ten instrument mówił do tej istoty oraz pozostałych istot, bo zobaczyłem poruszenie, ożywienie i silne zwarcie dyscypliny u tych istot, nawet jakąś nutkę przerażenia i strachu. Ktoś, kto mówił przez moje usta, powiedział coś, co spowodowało, że jakby spoważnieli, jakby właśnie usłyszeli jakąś naganę i zostali zdyscyplinowani. Wtedy ten przywódca ich, co stał przy bramie, „zatrzeszczał” i jeden z transportera zeskoczył na ziemię, i oddał jeden skok w tył, na wysokość jakieś 30 m. Potem zobaczyłem, że jeszcze raz się odbił i tyle go widziałem.
Przywódca coś „zatrzeszczał” i wsiedli w transporter, i odjechali, jakby zrezygnowali z przeszukiwania domów.

Wtedy postanowiłem, że wsiądę w samochód i pojadę do centrum miasta, do mojego drugiego mieszkania i zobaczę, co tam się dzieje. Rodzina została w domu. Wsiadłem w samochód, otworzyłem bramę, wyjechałem, zamknąłem bramę i pojechałem. Na ulicach były pustki. Nie było widać ludzi. Samochody stały po poboczach. Jechałem główną szeroką ulicą i po jakiś 2 km zobaczyłem zwisający nad ziemią ogromny pojazd i coś jakby posterunek tych istot. Na środku ulicy, przy przystanku tramwajowym, który jest na środku ulicy, stał taki sam transporter i istoty żywo „trzeszczały” do siebie. Kiedy zobaczyły zbliżający się samochód, zobaczyłem z oddali, a raczej jakimś zmysłem odczułem, że wpadły w konsternacje i silne zaciekawienie o co chodzi. Stały i patrzyły jak ja zbliżam się.

W tym czasie widziałem jak tysiące ludzi w ciszy i dużym porządku, w wielokilometrowej kolejce, wchodzi po trampie do zwisającego pojazdu. Ludzie wyglądali jakby w transie. Widziałem znajomych, sąsiadów. Podjechałem do tego posterunku i wysiadłem. Widziałem zaskoczenie tego, który wydawał się być przywódcą. Otworzyłem usta i coś „zatrzeszczałem”, i nagle oni spięli się, więcej, jakby się wystraszyli i tym razem ich coś sparaliżowało. Poczułem, że oblał ich strach.

Widziałem wyraźnie, że jakaś potężniejsza istota mi towarzyszy i rozmawia z nimi. Widziałem, że ta istota jest w opozycji do nich i że są rasami z tych samych korzeni, ale o odmiennych, przeciwstawnych poglądach. Te istoty nikogo się nie obawiały, jedynie tej rasy, i nie spodziewali się kompletnie, że zastaną ich na Ziemi.
Te istoty, dokonujące inwazji, w obliczu tej przeciwstawnej rasy są kompletnie bezbronne.
Ponieważ zobaczyłem, że ta przeciwstawna rasa posługuje się głębiami umysłu i takimi poziomami energii, jakie są dla tych istot niepojęte i nie potrafią się im przeciwstawić.
Dlatego jedyna reakcja, jaka się pojawia, to strach, przerażenie, blokada umysłu i zerwanie kolektywnego połączenia, otumanienie, oszołomienie, zamieszanie itp. Ta istota, która przeze mnie mówiła, w zależności od tego, co chciała uzyskać, takie wywoływała stany umysłu tych istot dokonujących inwazji.

Przez chwilę miałem wgląd jakby w umysł tej rasy istot, z których pochodziła ta, która mówiła przeze mnie.
Zobaczyłem, że są bardzo pokojowo i rozwojowo nastawieni do wszystkiej kreacji, do wszelkich przejawów synów bożych, jakie istnieją. Chociaż mogą sobie podporządkować co zechcą i kogo zechcą, to w ogóle nie są zainteresowane taką formą działania. Oni szukają sposobu jak doprowadzić te agresywne istoty do „miłowania i przyjaźni” wobec wszystkich istot, jakie istnieją w całej materialnej i niematerialnej przestrzeni.

Przypomniała mi się historia, jaką Jezus opowiadał o synu marnotrawnym. I te agresywne istoty zobaczyłem jako synów marnotrawnych, którzy pogubili się i stali się agresywni, nieczuli na krzywdę innych.
Dla swojej korzyści nie wahali się odebrać innym to, co wypracowali.

Wizja na tym się skończyła.
W następnych wpisach chcę skupić się na tym, co jest określane jako „znak na czole”, a jest to dalszą kontynuacją całego tematu przemiany naszej świadomości w istotę suwerenną, a jednocześnie zintegrowaną z pełną.

SYSTEM ISTNIENIA

Cała kreacja, wszystkie poziomy życia, światy, wszechświaty, niebiosa i niebiosa niebios, czy inaczej mówiąc wszechświaty i wszechświat wszechświatów, są częścią bardzo złożonego systemu. Patrząc tylko na Ziemię i różnorodność jej stworzeń, świat roślinny, morski, górski, nizinny, wyżynny, mikro organizmy, już jesteśmy świadkami złożonego systemu.

Im bardziej system jest złożony, tym bardziej potrzebuje dynamiki do podtrzymania systemu. System ewoluuje i rozwija się, bo jest dynamiczny, a ten rozwój daje sygnał, że potrzebuje jeszcze więcej dynamiki. Dostaje dynamikę i dalej się rozwija, i znowu potrzebuje więcej dynamiki. System złożony naciska na dynamikę, a dynamika naciska na system, system się rozwija i czerpie więcej energii z dynamiki. Dzieje się to płynnie i tak system się rozbudowuje i wymaga dla podtrzymania siebie coraz więcej dynamiki, dynamika daje energię i system się dalej rozwija, i tak w kółko, w nieskończoność.
My zostaliśmy umiejscowieni w tym systemie złożonym, którego napędem i paliwem jest dynamika.
Ciągły rozwój, ciągły rozwój. Jest to system zaprojektowany w konkretnym celu. Na początku mieliśmy pary ludzkie, potem grupy, potem plemiona, potem państwa. Państwa rozwinęły się i stały się złożonym systemem, który by istnieć potrzebuje dynamiki, a dynamikę czerpie z energii pieniędzy, dzięki temu państwo rozwija różnego rodzaju instytucje, mające za zadanie opiekować się pamięcią o przeszłości. Inne działy, jak szkolnictwo, ekonomia, tajne i jawne agencje państwa, trudzą się nad tym, co jest obecnie, a także sięgają w przyszłość. Wszystko ulega rozwojowi, ciągły ruch, ciągła zmiana. Bez dynamiki system się rozpadnie.
Z powodu samoobrony systemu, system sam się testuje.
To, co niedoskonałe odrzuca i nie ma zmiłuj się.
System musi istnieć, więc nie dba o to, co uszkodzone i chore, odrzuca je, jak czasami ciało odrzuca wszczepione obce organy.
Projektant tego istnienia stworzył ten złożony system i stworzył też algorytmy, które testują system, co jakiś czas.

W nagłówku tej strony mam napisany werset z Biblii:
List do Hebrajczyków 12:26, Biblia Warszawska
Ten, którego głos wtenczas wstrząsnął ziemią, zapowiedział teraz, mówiąc: Jeszcze raz wstrząsnę nie tylko ziemią, ale i niebem.

To właśnie jest opis testu sytemu w celu usunięcia niedoskonałości.
Żyjemy w żywym organizmie, który potrzebuję świeżej dynamiki i ciągle się rozwija, jak komórki w naszym organizmie. Chore, martwe łuszczą się i odpadają lub zostają wydalane, jako produkt zbędny, przez system jelit.
Wątroba i inne organy co kilka dni lub tygodni się odnawiają, to ciągły proces bez ustanku, ustanie oznacza choroby i śmierć organizmu.
Nikt z nas nie żyje bez potrzeby i nikt nie został zwolniony przez system z aktywności.
Ks. Kaznodziei Salomona 8:9
Nikt nie ma mocy nad dniem śmierci i nie jest zwolniony od walki

Dlatego Jezus Chrystus mówił o tym, co musi nadejść, a będzie testem i próbą.
Jezus mówił, że KAŻDY musi zostać przetestowany przez „ogień”.
Jezus mówił, że to, co martwe zostanie usunięte.
Jezus, uczestnicząc w projektowaniu i zakładaniu światów, stworzył ten złożony system i wie jak on działa, dlatego mógł śmiało opowiadać i przepowiadać, co się będzie działo.
W ciele ludzkim mamy komórki, które nic nie robią jak tylko przemierzają cały ten „kosmos”, nasze ciało, i szukają intruzów lub chore organy. Kiedy znajdą, atakują intruzów, a rany leczą.
Dlatego rak jest niewidzialny dla systemu odpornościowego, bo doskonale udaje, że należy do systemu ciała i nie jest atakowany, bo jest rozpoznawany jako „swój”.
W świecie, w jakim żyjemy, taką funkcję spełniają tzw. „narzędzia zagłady”.

Księga Izajasza 13:5, Biblia Warszawska
Ciągną z dalekiej ziemi, od krańców nieba, Pan i narzędzia jego grozy, aby zniszczyć całą ziemię.

Zanim nadejdzie ten dzień testu, mamy spokojnie czas na stanie się odpornym na działanie tych „narzędzi”.
Tak to projektant zaprojektował, taki dział kontroli jakości. Wcześniej poddawany testowi produkt jest tworzony i hartowany, by przeszedł pomyślnie test.
To, co doskonałe i przetrwa test jest przeznaczane do dalszych celów jako produkt pełnowartościowy.
Jezus Chrystus, będąc na Ziemi, nazwał ten system krzewem winnym, a nas indywidualnych ludzi latoroślą.

Ewangelia Jana
15:1 Ja jestem prawdziwym krzewem winnym, a Ojciec mój jest winogrodnikiem.
15:2 Każdą latorośl, która we mnie nie wydaje owocu, odcina, a każdą, która wydaje owoc, oczyszcza, aby wydawała obfitszy owoc.

Tak w skrócie przedstawiłem to, co widzę i jak to widzę, a zostało to zainspirowane wiedzą, przekazaną przez istoty znacznie starsze od nas ludzi, posługujące się o wiele większą ilością zmysłów i posiadające wiedzę, która by nas oszołomiła i spowodowałaby, że się zawiesimy i nie pojmiemy w końcu o co im chodzi. Dlatego ja tłumaczę krok po kroku to, co mi jest pokazywane. Nie mogę przekazać całego obrazu na raz, bo doszłoby do dekompresji umysłu.
Krok po kroku, umysł musi mieć czas na przyswojenie sobie wiedzy niebios.
Proszę o cierpliwość i nie popadanie w jakiekolwiek emocje.
Proszę czytać te wiadomości bezemocjonalnie, a wtedy umysł zobaczy piękny i wielki obraz, i będzie mógł w radości się nim rozkoszować, i nic mu nie będzie straszne ani nic nie wzbudzi w nim jakichkolwiek drgawek, a droga życia indywidualnego stanie się jasna i prosta, łatwa i kreatywna.
Umysł będzie stał niewzruszenie w obliczu niepojętego dlatego, że poznał, że ma skrzydła, a mówiono mu cały czas, że ich nie ma i nie latał, bo uwierzył kłamstwu, aż do czasu, jak sam się przekonał, że może latać, bo ma skrzydła.
Kłamstwo to uszkodzone elementy systemu i system je sam odrzuca, tak został zaprojektowany i tak działa bezbłędnie.

W następnym wpisie skoncentruję się na „narzędziach grozy”.

WIDMO

Zawsze zastanawiało mnie to, w jaki sposób wyższe istoty wiedzą, patrząc na nas, na jakim poziomie życia jesteśmy. W Biblii mamy zapisany taki tekst na temat Jezusa.

Ew. Jana 2:25, Biblia Warszawska
I od nikogo nie potrzebował świadectwa o człowieku; sam bowiem wiedział, co było w człowieku.

W moich osobistych kontaktach z wyższymi osobowościami już dawno zauważyłem, że w jakiś sposób one perfekcyjnie wiedzą o moim aktualnym stanie duchowym.
Kiedyś myślałem, że zadawane przez nich pytania i to, w jaki sposób na nie odpowiadam, przedstawiają mój poziom świadomości. Jest to prawda, ale zauważyłem, że większość pytań i odpowiedzi na nie są tylko dla mojej świadomości, by uświadomić mi pewne prawdy duchowe. Odnoszę wrażenie, że czasami nie interesują ich osobiście moje odpowiedzi na ich pytania, bo oni i tak znają prawdę.
Miałem nieodparte wrażenie, że jest jeszcze coś, co określa mój stan duchowy i to coś oni widzą, i na tej podstawie wiedzą, jak ze mną rozmawiać.
Ostatnio słyszałem, że ludzie pracują nad specjalnymi urządzeniami dla niepełnosprawnych, które odczytują impulsy elektryczno-chemiczne na skórze, jakie pojawiają się zawsze przy zamiarze zrobienia czegoś, kiedy mózg wysyła sygnały do układu nerwowego, a ten do receptorów skórnych i dzięki temu odpowiednio zaprogramowane procesory mogą sterować prototypami egzoszkieletów.
Przykładowo, jeśli coś chcemy wziąć ze stołu, to na ciele, na skórze ręki, pojawia się łuk elektryczno-chemiczny, zanim pójdzie impuls nerwowy i uruchomi rękę. Są to nanosekundy. I właśnie ten moment naukowcy chcą wykorzystać do zbudowania egzoszkieletu, reagującego na pierwsze sygnały myśli, jakie pojawiają się na skórze.
Pomyślałem sobie: „jeszcze wiele o naszych ciałach nie wiemy”.
Co jakiś czas, jak bumerang, wracały myśli o tym, w jaki sposób istoty niebios widzą nas i skąd wiedzą jacy jesteśmy.
Powiedzmy przez „przypadek”, poprzez uporczywe szukanie odpowiedzi na moje pytania znalazłem odpowiedź.

Tym sposobem widzenia nas jest WIDMO światła, niewidoczne dla nas.
W zależności od tego, na jakim poziomie umysłowym, osobowym, intelektualnym i duchowym jesteśmy, taki kolor ma nasze WIDMO.
Inni mówią na to aura, niewidoczna gołym okiem, która otacza nasze ciała.
Wtedy nagle zrozumiałem coś, co często czytałem w Biblii, ale pojmowałem to w bardzo prosty sposób.
Mianowicie, mamy opisane w Biblii WIDMO i intensywność oraz kolor WIDMA, świadczy o tym kim jesteśmy.

Ks. Daniela 12:3, Biblia Warszawska
Lecz roztropni jaśnieć będą jak jasność na sklepieniu niebieskim, a ci, którzy wielu wiodą do sprawiedliwości, jak gwiazdy na wieki wieczne.

Światło określa nasze wnętrze.

Ew. Łukasza 11:35, Biblia Warszawska
Bacz więc, by światło, które jest w tobie, nie było ciemnością.

Zrozumiałem, że intensywność światła, czyli rozszczepione światło, inaczej widmo, jest odpowiednie do naszego poziomu świadomości i stanu ducha, umysłu i intelektu.
Po tym widmie istoty duchowe poznają naszą osobowość.
No to jesteśmy jak na dłoni, nic nie da się oszukać, no bo i po co.
Szczery nie ma nic do ukrycia.
Może nie jestem na wyższym poziomie, ale z umiłowania do światłości zmierzam do światła.
Zmierzam do światła nie dlatego, że boję się umrzeć i pójść do tzw. „piekła”, ale dlatego, że naturalnie miłuję to, co jest prawdą i prawda mnie pociąga do siebie swoją grawitacją.
Dzielę się moim spostrzeżeniem, które mi wiele wyjaśnia i pomaga w poznawaniu wielu zmysłów istot wyższych, jakie nam są obce.

MATERIALNI SYNOWIE BOGA

Usiądźcie wygodnie i zrelaksujcie się, kawa, herbata itp. 🙂

Temat UFO i kosmitów jest coraz powszechniej poruszany.
Powoli przyzwyczajamy się do świadomości, że nie jesteśmy sami w kosmosie.
Powstaje pytanie: kim są kosmici?
Jakie mają nastawienie do nas?
Czy są wobec nas przyjaźni czy wrodzy, a może obojętni?
Badacze UFO doliczyli się 23 gatunków istot z kosmosu, jakie obecnie odwiedzają Ziemię.
Różnią się wzrostem i wyglądem, a także technologiami, jakimi się posługują.
Mają wobec nas różny stosunek.
Porywają, robią bolesne doświadczenia lub tylko obserwują.
Widać wyraźnie, że poszczególne gatunki obcych nie współpracują ze sobą, ale z jakiegoś powodu wszyscy interesują się Ziemią i jej mieszkańcami.

Tak jak wcześniej pisałem, duchowe istoty, z jakimi uzyskałem kontakt, pokazały mi, że są 3 gatunki istot żywych. Najwyższy rodzaj to Duchy potem istoty duchowo-materialne z przewagą ducha i materialno-duchowe z przewagą materii.
Wszystkie rodzaje są synami Boga.
Kosmici zaliczają się do istot materialno-duchowych, tak jak my ludzie.
Wyraźnie widać, że stoją na zdecydowanie wyższym poziomie technicznym i naukowym.
Istoty materialno-duchowe kiedyś przebywały na Ziemi pośród ludzi, którzy ich postrzegali jako bogów.
W Biblii mamy zapisane takie zdarzenie z początków dziejów człowieka rozumnego.

1 Księga Mojżeszowa
6:1  A kiedy ludzie zaczęli rozmnażać się na ziemi i rodziły im się córki,
6:2  Ujrzeli synowie boży, że córki ludzkie były piękne. Wzięli więc sobie za żony te wszystkie, które sobie upatrzyli.
6:4  A w owych czasach, również i potem, gdy synowie boży obcowali z córkami ludzkimi, byli na ziemi olbrzymi, których im one rodziły. To są mocarze, którzy z dawien dawna byli sławni.

Jest tutaj mowa o tym, że synowie boży zobaczyli ludzi rozmnażających się i że córki ludzkie są piękne, więc zaczęli uprawiać seks z ziemskimi kobietami, mieszali w genach, skutek – narodziny olbrzymów.
Potem synowie boży zostali odwołani z Ziemi.
Wszelkie podania na całym świecie mówią o tym, że na całej Ziemi w jednej chwili odeszli wszyscy bogowie. Jak na gwizdek, wszyscy opuścili Ziemię.
Teraz już nie są skorzy do kontaktowania się z człowiekiem, na taką skalę jak kiedyś.

Ziemia została nadana przez Boga ludziom, a nie kosmitom.
Ci, co przekroczyli granice prawa niebios, zostali odwołani, osądzeni, a pozostali są trzymani w więzieniach niebios. Widziałem te więzienia, nie mają krat, ani cel, to więzienie, gdzie strażnikami są apatia, bezsens, tępota umysłu, głupota, brak rozumu, otępienie zmysłów, paraliż duchowy itp. Jest to rejon o specjalnej atmosferze, gdzie ci, co przebywają tam, są jakby odurzeni jakimś środkiem odbierającym rozum i zmysły.

List Judy 1:6, Biblia Warszawska
Aniołów zaś, którzy nie zachowali zakreślonego dla nich okręgu, lecz opuścili własne mieszkanie, trzyma w wiecznych pętach w ciemnicy na wielki dzień sądu;

W innym miejscu Biblii, w księdze Joba mamy taki zapis:

Księga Joba 9:9, Biblia Warszawska
On stworzył Niedźwiedzicę, Oriona, Plejady i Gwiazdozbiór Południa.

Są to miejsca, mieszkania tzw. kosmitów.

Księga Joba 38:31, Biblia Warszawska
Czy możesz związać pęk Plejad albo rozluźnić pasek Oriona?

Ten sam werset w innym tłumaczeniu brzmi:
„On związał pęk Plejad i pasek Oriona”, a w jeszcze innym tłumaczeniu tak brzmi:
„Czy potrafisz jak Ja uwiązać słodkie wpływy Plejad lub rozluźnić sznury Oriona?”

Czyli ukrócił, ograniczył działanie mieszkańców Oriona i Plejad.

Co jakiś czas obserwuję tzw. channelingi i głównymi istotami, które się kontaktują przez channelingi są mieszkańcy Plejad i Oriona, tak przynajmniej sami o sobie mówią.
Przemawiają przez channelingi do ludzi bardzo słodko, grzecznie i miło, przyjacielsko i bratersko.
Ich głos jak głos syren, usypia czujność.

Inkowie źle odczytali swoje przepowiednie i stracili czujność, kiedy biali ludzie przybyli do nich.
Kosmici zapowiadają swój rychły powrót na Ziemię.
Z Biblii, z księgi Daniela i Habakuka wynika, że wrócą jako siły inwazyjne, ale powstanie człowiek, który stanie się liderem światowym i pokona wojska niebios.

Księga Daniela 8:10, Biblia Warszawska
Wielkością swoją sięgał aż do wojska niebieskiego i strącił na ziemię niektórych z wojska i z gwiazd, i podeptał ich.

Dzięki temu sukcesowi uzyska nieograniczoną władzę na Ziemi. Wszystkie rządy oddadzą mu władzę, gdyż on uratuje ludzkość przed atakiem z kosmosu, pokona materialno-duchowe istoty.
Jednak źle skończy, ponieważ rozpędzi się i zaatakuje wyższe istoty, duchy.

W jakiś sposób ludzie już opracowali metodę strącania UFO na ziemię.
Oglądałem film na YouTube (niestety nie mogę odnaleźć link).
Film dokumentalny. Narratorem był człowiek, który uczestniczył w akcji strącenia UFO, jaką przeprowadziły odpowiednie nieokreślone służby dysponujące nowoczesną bronią energetyczną.
Opowiadał, że celowo śledzili pojedynczy obiekt UFO od jakiegoś czasu i w dogodnej sytuacji użyto broni elektromagnetycznej. Na filmie widać wyraźnie jak świecący dysk pikuje lotem koszącym w ziemię, uderza i widać wyraźnie, że piloci próbują opanować pojazd. Po pierwszym uderzeniu odbijają się i wznoszą się w górę z wielkim trudem. Oglądając ten film, wręcz czułem myśli istot pilotujących ten pojazd. Ludzie po raz kolejny użyli broni i widać, że już piloci pojazdu UFO nie mogą go opanować i rozbijają się widowiskowo o ziemię. Narrator opowiada, że dzięki tzw. wypadkom UFO, po latach badań, naukowcy doszli do wielu rewolucyjnych odkryć technologicznych, dzięki którym nie jesteśmy już bezbronni wobec ewentualnej inwazji obcych. Jednak ci ludzie są trzeźwo myślący i mówią, że tak naprawdę to nie znamy potęgi obcych, że strącenie statku to sukces, ale nie wiadomo jaką bronią obcy się posługują i może okazać się z czasem, że możemy nie poradzić sobie z bardziej zaawansowaną potęgą.
Ci, co mnie znają i czytają regularnie wpisy nie powinni się niczego obawiać, ponieważ wiem, że ponad obcymi są wyższe istoty, które są życzliwie nastawione do ludzkości i na pewno, w sposób nie ujawniający ich samych, wywrą na ludzkość wpływ i ludzkość da sobie radę z tymi, którzy nie szanują życia pod każdą postacią.

Widzę, że ras synów Boga jest dużo i nie wszystkie stoją na wysokim poziomie duchowym i materialnym.
Czasami odnoszę wrażenie, że my ludzie w pewnej dziedzinie duchowości jesteśmy bardziej inteligentni niż tzw. obcy, jest to skutek planu Boga, o którym mówił Jezus Chrystus, jak był na Ziemi. Wtedy powiedział, że sławi Ojca za to, że prostakom (czyli nam) objawił coś, co zakrył przed mądrymi i roztropnymi (czyli wyższymi istotami). Ogólnie widzę, że Ojciec nie tylko daje życie roślinom, zwierzętom, reguluje cały system, ale także rękoma ludzkimi, posługując się człowiekiem, doświadcza swoich pozostałych, bardziej rozwiniętych, synów.
Objawia swoje oblicze, karci i smaga swoich synów niebios.
On, w sposób sobie tylko wiadomy, umie się zakamuflować i nikt nie jest w stanie Go zauważyć poza tymi, którym On będzie chciał dać się zobaczyć.
Wiem, że za wieloma wypadkami UFO stoi Bóg Ojciec, bo wie, że my ludzie, dzięki Jego mądrości i zrozumieniu, dojdziemy do poznania technologii kosmitów i dzięki temu możemy, w razie agresji, stawić im czoła.

W ten sposób Bóg reguluje siły i pomaga nam, więc nie mamy prosić Go o pomoc, tylko dziękować, że nam już jej udziela. A to, że nie widzimy Go, to nie jest takie ważne. Nie widzimy Go, bo jesteśmy na za niskim poziomie duchowym. Wg słów Jezusa, Boga mogą oglądać tylko Jego synowie o „czystym sercu”, czyli czystym umyśle, wolnym od ciemnych intencji, ego, niewiary, strachu, lęku itp. Umyśle, w którym mieszka świadomość synostwa Boskiego. Ale o tym świadomym synostwie opiszę w następnym temacie.
Wracając, w Biblii mamy zapisane, że bez woli Ojca nawet wróbel nie spadnie na ziemię.
Czyli wolą Ojca było, by uległy awarii statki obcych i by ludzkość zrobiła w ten sposób skok technologiczny. Potrzebujemy jeszcze rozwoju duchowego, by umieć poradzić sobie z tymi nowymi technologiami.

Opisuję to, ponieważ miałem niedawno pewne zdarzenie, kontakt z istotami materialno-duchowymi i, gdyby nie mój przewodnik, boski Duch, nie wiadomo jakby dla mnie to doświadczenie się skończyło.
Znalazłem się za moim miastem, na odludziu, łąki i gęste lasy. Godzina 3 nad ranem.
Jechałem samochodem po wertepach i chaszczach. Zatrzymałem się, ponieważ przede mną stanęły 3 osoby mocno oświetlone od tyłu przeraźliwym światłem. Wyszedłem z samochodu, mam bardzo silne oświetlenie, bo samochód służy do off roadu. Oni świecili w moim kierunku, a ja w ich kierunku słałem silny snop światła tak, że aż raził. Mam w samochodzie potężne reflektory. Kiedy zatrzymałem się i wysiadłem, samochód sam zgasł i zgasły jego światła. Teraz tylko oni we mnie świecili. Zaczęło do mnie docierać, że sytuacja staje się nierówna, oni mają przewagę, jakoś zgasili mój samochód i wyłączyli reflektory, które działają nawet jak kluczyk ze stacyjki jest wyjęty, ponieważ mają oddzielne zasilanie.
Nagle zacząłem odczuwać jakby prąd mnie raził, jakiś taki nie za mocny, ale kopał, jakby szczypał milionami igiełek i w mózgu poczułem przeciążenie, ale wtedy mój osobisty przewodnik odezwał się do mnie i powiedział mi:
„Spójrz na tego po twojej lewej stronie, zobacz co on ma w ręce”.
Od ich światła było bardzo jasno i zdołałem zobaczyć, że jeden z nich w ręce trzymał jakby metaliczny spłaszczony dysk o średnicy 6-8 cm i lekko pocierał palcem o niego.
Wtedy mój przewodnik kontynuował:
„To jest urządzenie, które wytwarza silne pole energetyczne. On reguluje moc tego pola umysłem. Jego umysł uruchamia te urządzenie i reguluje jego moc oraz wyłącza go. On to wszystko robi umysłem.
Oni zostali stworzeni tak samo jak wy i posiadają mózgi podobnie działające, więc na tym poziomie świadomości, co cię nauczyłem, powinieneś, jeśli zachowasz spokój, poradzić sobie z nimi i zablokować ich umysł, przerwij ich połączenie z tym urządzeniem, zakłóć pracę tego urządzenia tak jak cię uczyłem”.

Wtedy zmieniłem swoją świadomość i stworzyłem opór i działanie prądu osłabło.
Wtedy poznałem myśli jednego z nich. Jakby pomyślał sobie: „ten człowiek jest jakiś odporny na ten zakres, więc wzmocnię sygnał”.
Kiedy wzmocnił sygnał, wtedy ja wzmocniłem zakres świadomości. Skupiłem się na synapsach w ich mózgach tak, że zakłóciłem pracę synaps i tym sposobem sygnał został zakłócony, więcej, w jakiś trudny mi do wyjaśnienia sposób ja zacząłem wpływać na ich umysły. Wiedziałem co robić i jak. Wtedy pozostali dwaj przybysze zorientowali się, że ten jeden nie daje sobie ze mną rady i dołączyli do niego. Nic nie poczułem, żadnej wzmożonej siły, ale za to kiedy oni zwarli siły umysłowe, by zadziałać paraliżująco na mój umysł, wtedy nagle coś błysnęło na ułamek sekundy. Jakby ze mnie światło błysło.
Wtedy oni nagle znieruchomieli, poczułem falę silnego zaskoczenia, potem zdziwienia, szoku i szybko narastające uczucie strachu, jaki ich przeszył. Oni po prostu w pośpiechu uciekli.
Kiedy wróciłem do domu i skupiłem się na wydarzeniu, mój opiekun powiedział mi, że oni stali się już za bardzo nachalni i niebezpieczni dla mnie, więc na ułamek sekundy im się objawił. Wytłumaczył mi, że oni ani go nie czuli ani nie widzieli, ponieważ on posługuje się większą duchową techniką i oni, pomimo swojego zaawansowania, nie są w stanie w żaden sposób wykryć obecności duchów.
Pokazał im się, ponieważ oni po prostu boją się duchów i unikają ich. Ich strach przed duchami nie jest taki jak nasz. Ich ma logiczne uzasadnienie. Oni zdają sobie sprawę, że duchy są istotami wyższymi i zdecydowanie potężniejszymi w sile i mocy materialnej i duchowej od nich.
Przez prawie dwa tygodnie zastanawiałem się nad tym zdarzeniem. Dlaczego oni boją się ducha.
Najbardziej trapił mnie stosunek ducha do nich.
Podczas całego zdarzenia widziałem, że duch jest wobec nich szorstki. Patrzył na nich jakby z pogardą. To było bardzo dziwne wrażenie takiej bezwzględności wobec nich. Nie potrafię tego opisać. Duch ich tolerował, ale nie chciał nawiązać z nimi kontaktu.
Po dwóch tygodniach, kiedy nad tym zastanawiałem się w każdej wolnej chwili, duch powiedział do mnie tak:
„widzę, że trapi cię mój stosunek do tych istot. Po prostu oni zawiedli nasze zaufanie, jakie w nich pokładaliśmy. Zostali pozostawieni samym sobie. Próbują się ratować wg własnych możliwości. Jest plan, by im pomóc, ale nie teraz. Teraz jesteśmy zainteresowani pomocą dla was ludzi.”

To zdarzenie wiele mi pokazało i zmieniło moje postrzeganie otaczającego nas świata.
Tak samo istoty duchowe pozostawiły na pastwę ludzkości naród izraelski, kiedy ten zawiódł oczekiwania wobec nich, nadzieje i plany, jakie miały istoty duchowe.
My jesteśmy duchami mieszkającymi i związanymi bardzo z ciałem. Nad nami są istoty z przewagą duchową, posiadające ciała, jakie my w następnym życiu będziemy mieć. Ciała bez obiegu krwi i układu nerwowego, trawiennego i oddechowego. Boskie ciała, takie same, jakie uzyskał Jezus po swoim zmartwychwstaniu. Jednak duchy są to istoty, które pozbyły się wszelkiego ciała. Duchy stoją na wyższej pozycji niż istoty duchowo-materialne i jak my i kosmici materialno-duchowe.
Duchy charakteryzują się potężną wiedzą, posługują się niepojętymi technikami, są bardzo miłe, sympatyczne, towarzyskie i posiadają, wręcz promieniują, miłością, ale są bardzo rozsądne i mądre, i dlatego umiejętnie posługują się także sprawiedliwością.
To jest wysoka szkoła posiadać miłość i sprawiedliwość. Obie są sobie przeciwstawne.
Miłość łagodzi sprawiedliwość, a sprawiedliwość chłodno kalkuluje, ocenia i wydaje werdykt, sprawiedliwość bez łagodzącej miłości jest bezwzględna.
Widzę, że rodzina jest wielka no i stosunki w rodzinie są różne.
Jesteśmy najmłodszym bratem, jeszcze płaczemy i smarkamy podczas płaczu, więc nie można wymagać od nas mądrości działania. Tamci są na wyższym poziomie poznania i technologii, i stosunek duchów do nich już jest bardziej wymagający.
Ich techniki myślowe w ogóle nie przypominają naszych.
Duchy są nie tylko miłosierne i sprawiedliwe, ale też uczciwe.

Prawo niebios mówi:

Ew. Łukasza 12:48, Biblia Warszawska
Lecz ten, który nie znał, choć popełnił coś karygodnego, odbierze niewiele razów. Komu wiele dano, od tego wiele będzie się żądać, a komu wiele powierzono, od tego więcej będzie się wymagać.

Te prawo to ich filozofia. To prawo tyczy się nas, na naszym prymitywnym poziomie, i także mieszkańców niebios, na ich poziomie.
Każdego, odpowiednio do siły duchowej.
Jedna gigantyczna wielopoziomowa szkoła życia.

AKCELERATOR

Trzy kilometry od mojego miejsca zamieszkania jest nowe, ogromne, okazałe centrum technologiczne. Na uboczu tego kompleksu stoi niski, niepozorny budynek. Kiedy go zobaczyłem pierwszy raz, jakieś trzy lata temu, doznałem bardzo dziwnej reakcji w moim ciele. Poczułem jak coś w moim organizmie ożywa, jakby miliony włosków pod skórą się podniosło i ukierunkowało na ten budynek, jak magnes działający na opiłki metalu. Wtedy, pod wpływem tak silnego bodźca, doznałem chwilowej wizji. Zobaczyłem piękny słoneczny dzień. Wiedziałem, że to jest piątek tuż przed końcem pracy. Stałem na parkingu tego budynku. Przede mną na parkingu stało bardzo dziwne nieznane mi do tej pory urządzenie, które było obsługiwane przez 4 pracowników. Urządzenie wyglądało jak  4 pionowe rury, zbiorniki o średnicy 50 cm połączone ze sobą w odstępie 1 m, i tworzyło kwadrat. Pomiędzy rurami było jakby silne pole jakiejś świecącej energii wydającej głuchy dźwięk buczenia. Pracownicy coś tam robili z tym urządzeniem. Budynek był po prawej stronie i spojrzałem w jego stronę. Okna ma pionowe, ogromne, przyciemniane. Zobaczyłem za jednym z okien 2-ch ludzi, jak rozmawiają ze sobą i cieszą się, że już jest piątek, tuż przed weekendem. Jakbym był przy nich, słyszałem jak opowiadają sobie, co będą robić w weekend. Wtedy nagle usłyszałem wzmożone, szybko rosnące buczenie urządzenia (buczenie podobne do dźwięku mieczy świetlnych na „Gwiezdnych Wojnach”). Zobaczyłem jak pracownicy rozbiegają się każdy w inną stronę. Zobaczyłem jak dwaj ludzie, stojący w budynku, nagle obracają się w kierunku urządzenia. Widziałem bardzo wyraźnie ich twarze. Poczułem ich przerażenie. Widziałem ich myśli o tym, że nie będzie weekendu, że już nie zobaczą rodzin, że to już koniec. Oni już byli świadomi. Ich myśli były błyskawiczne. Nastąpiła głucha cisza i potężny głuchy wybuch urządzenia, a potem dotarła fala dźwięku. Wszystko zostało zniszczone. Wizja się skończyła. Od trzech lat bardzo często chodzę na spacer do tego kompleksu. Przechodzę obok tego budynku. Widzę te okna, te same biurko i meble. Jak podchodzę do miejsca, gdzie w wizji stało urządzenie, to aż ciarki mnie przechodzą. Bardzo lubię przebywać w tym miejscu. Wyczuwam tam silną energię, jaką lubi moje ciało. Po takiej dawce energii wracam do domu zawsze zadowolony. Moja żona i znajomi znają moje upodobanie oraz moje doznanie w związku z tym budynkiem. Piszę to dlatego, że niedawno z gazety dowiedziałem się, że ten niepozorny budynek jest wejściem do ogromnego bunkra zbudowanego ze specjalnego betonu. Ściany mają grubość 2 metry. Brama wejściowa do bunkra waży 14 ton. Jest tam umieszczony „Akcelerator elektronów w służbie B+R”. Jest to przemysłowy wysokoenergetyczny liniowy akcelerator elektronów. W akceleratorze emituje się z działa elektronowego elektrony i rozpędza do prędkości światła, kiedy uzyskają taką prędkość, następuje grupowanie elektronów w paczki o jednakowej energii, które później skupia się w ognisku tworzącym wiązkę. Wtedy dochodzi do niewyobrażalnych, nieograniczonych możliwości wykorzystania tego urządzenia. Urządzenie może badać przedmioty o wadze do 5 ton. Urządzenie emituje wiązkę elektronową skierowaną na badany przedmiot i po chwili wszystko jest jasne. W ten sposób wiadomo jaki jest skład przedmiotu. Widzi się wszystkie jego słabe punkty. Do tej pory trzeba było rozbić np. kamień, by zbadać jego środek, teraz nie trzeba. Wystarczy, że urządzenie „spojrzy” na przedmiot swoim „wzrokiem”, czyli wiązką elektronową i wszystko jest jasne. Chwalą się, że jest to bezinwazyjne, nieniszczące badanie. Urządzenie nie tylko „widzi” makroskopowe wewnętrzne struktury np. spawów, może także zmieniać kolor kamieni, diamentów itd. Może także sterylizować materiały medyczne i konserwować pokarm. Możliwości są ogromne. Ludzkość dochodzi do coraz to większych technologii, które z pozoru wyglądają jak magia, ale tylko z pozoru.

Kiedyś jedna z istot światła powiedziała mi:
„Przed wami jest jeszcze do odkrycia wiele nieznanej technologii Boga, którą dzisiaj widzicie jako moc i cuda, a to wszystko jest wytłumaczalne i logiczne. To są nieznane wam technologie, jakimi posługują się niebiosa. Nikt wam nie liczy włosów na głowie, włos po włosie. My liczymy „patrząc”. Dzięki technologii niebios, patrząc na was błyskawicznie wiemy ile macie włosów na głowie, więcej, widzimy całe wasze ciało na wskroś. Wiemy o was więcej niż wasze obecne urządzenia wam mówią, „widzimy” wasze choroby zanim je odkryjecie. Wszystko to wiemy dzięki poznaniu Boga, a Jego poznając poznajemy Jego organizm, Jego technologię”.

Ew. Mateusza 10:30, Biblia Warszawska
Nawet wasze włosy na głowie wszystkie są policzone.

Wracając do kompleksu, to oficjalnie chwalą się, że całe promieniowanie urządzenia zostało praktycznie zredukowane do zera i nikt nic nie powinien nawet poczuć.
Kiedy czytałem artykuł o tym miejscu i urządzeniu, i ich zapewnieniu o braku promieniowania, wtedy towarzysząca mi niewidzialna istota powiedziała:
„Oni są krótkowzroczni. Urządzenie emituje promieniowanie dla nich w ogóle niewidoczne, ponieważ nie spodziewają się go, bo nie poznali jeszcze większych technologii. Dowodem tego jest twój organizm, który reaguje na te promieniowanie. Mikrocząsteczki twojego organizmu nie reagują na promieniowanie, jakie oni zredukowali, ale reagują na promieniowanie, jakiego oni nie widzą. Te promieniowanie, kiedy bombarduje twoje mikrocząsteczki, wtedy uruchamia tunele czasoprzestrzenne i dzięki temu możesz zobaczyć, przez tą cenną chwilę szoku twojego umysłu, przyszłość. Kiedy umysł otrząsa się z takiego szoku i wraca do podstawowej, stałej świadomości, wtedy kończy się twoje wejrzenie w niebiosa. Po prostu ta nieuregulowana świadomość niszczy, tłamsi ten wspaniały kontakt z Bogiem. Kiedyś to zrozumiecie, każdy z osobna i uzyskacie takie możliwości trwania w Bogu. Na razie cieszcie się tym, co macie i tym, że całe niebiosa pracują nad przywróceniem was do obwodów Ducha. Przeżywacie wspaniałą przygodę odkrywania Boga na drodze cennych doświadczeń.”

Chmurka tagów

%d blogerów lubi to: