Serdecznie witam wszystkich! Strona ta przeznaczona jest tylko dla ludzi odważnych, śmiało stojących w obliczu NIEZNANEGO, nie bojących się NIEPOJĘTEGO, wolnych od ludzkich wyobraźni i mniemań na temat duchowści i Boga oraz celu naszego istnienia. Strona ta nie jest przeznaczona dla zniewolonych tradycją ludzką oraz tych co nie poszukują uczciwie PRAWDY. Tutaj są umieszczone informacje od bezcielesnych, wielowymiarowych ISTOT ŚWIATŁA na temat nadchodzących REWOLUCYJNYCH zmian ŚWIADOMOŚCI ludzkości pomagających w osiągnięciu celu naszego obecnego przeznaczenia, DOSKONAŁOŚCI. Osiągnięcie statusu istoty SUWERENNO-INTEGRALNEJ.

Posts tagged ‘boskość’

OBCE WPŁYWY

Dzisiaj chcę podzielić się moimi spostrzeżeniami oraz otrzymanymi od wyższych istot informacjami na temat naszej egzystencji na Ziemi i wpływami na nasz rozwój z zewnątrz, z innych światów.

Kiedyś Ziemia i ludzkość jawiła mi się jako chaos i bezprawie. Obecnie widzę, że żyjemy w miejscu konkretnie zaplanowanym i uporządkowanym, wg realizacji planu edukacji synów Boga.
Chociaż dla człowieka krótkowzrocznego, ukierunkowanego materialnie tu i teraz, wszystko wydaje się bzdurą i nieładem.
Plan jest mądry i realizowany z tempem odpowiednim do przyswajania prawdy.

Wiemy, że Ziemia i kosmos zostały stworzone przez Boga.
Kim On jest, niewiele wiemy na ten temat.
Wiemy, że Bóg ma swoje tzw. „królestwo”, poprzez które sprawuje władzę administracyjną i wykonawczą.
Wiemy, że Bóg jest najwyższym dowódcą „wojsk niebios”.
Więc mają siły zbrojne. W jakim celu, to do końca nie wiem.
Teren działalności, to cały kosmos i światy nieobjawione.

Koncentrując się na sprawie Ziemi i ludzi, to wyraźnie mamy podkreślone w Biblii takie pojęcia, jak władza Niebios na Ziemi.
Nadziemskie władze i zwierzchności, pracujące dla syna Boga, znanego na Ziemi jako Jezus Chrystus, sprawują swoją władzę w sposób niewidzialny i trudno dostrzegalny dla istot analizujących tylko to, co widzą oczy.
Potrzeba umysłu oświeconego przez Ducha, by zobaczyć istoty wyższe i ich pracę nad nami.
Sam tego doświadczyłem i poświadczam, że tym władzom i zwierzchnościom nie zależy na pokazywaniu się człowiekowi, nie to jest ich celem, ani w ten sposób nie chcą osiągnąć celu zwrócenia uwagi na duchowość.
W Biblii mamy opisaną władzę niebios w postaci tzw. stróżów i świętych.
W innym miejscu Biblii mamy zapisane, że dla Jezusa zostały stworzone nadziemskie władze i zwierzchności, legiony wojsk.

Ks. Daniela 4:14, Biblia Warszawska
Na rozstrzygnięciu stróżów opiera się ten wyrok, a sprawa jest postanowiona przez świętych, a to w tym celu, aby żyjący poznali, że Najwyższy ma moc nad królestwem ludzkim; daje je, komu chce, może nad nim ustanowić najuniżeńszego z ludzi.

Ks. Daniela 4:22, Biblia Warszawska
Wypędzą cię spośród ludzi, mieszkać będziesz ze zwierzętami polnymi i jak bydło trawą karmić cię będą; będzie cię zraszać rosa niebieska, siedem wieków przejdzie nad tobą, aż poznasz, że Najwyższy ma władzę nad królestwem ludzkim i że daje je temu, komu chce.

Widać wyraźnie, że dzieje się tak, bo jest realizowany jakiś plan, niewidzialny dla małych istot ludzkich skoncentrowanych na mozole życia.

Ks. Habakuka 2:13, Biblia Warszawska
Czyż nie pochodzi to od Pana Zastępów, że ludy mozolą się nad tym, co pożera ogień, a narody trudzą się nad tym, co nie ma wartości?

Bóg tak zaplanował, że mozolimy się i On sam obiecuje nam pomagać w tym mozole.

Ks. Izajasza 46:4, Biblia Warszawska
Pozostanę ten sam aż do waszej starości i aż do lat sędziwych będę was nosił; Ja to uczyniłem i Ja będę nosił, i Ja będę dźwigał i ratował.

Sposobów pomocy Boga, ja osobiście widzę bardzo dużo.
Dzisiaj chcę skupić się na specyficznej pomocy istot z innych światów.
Kiedyś mówiono o nich – aniołowie – dzisiaj niektórzy wolą mówić – kosmici.
W Biblii mamy opisy wielu takich kosmitów, przybierających postać człowieka i odwiedzających na Ziemi ludzi.

List do Hebrajczyków 13:2, Biblia Warszawska
Gościnności nie zapominajcie; przez nią bowiem niektórzy, nie wiedząc o tym, aniołów gościli.

Dzisiaj chcę skupić się na tych, co przybyli z innych światów i przeszli drogę człowieka, czyli urodzili się jako niemowlaki z kobiety i zmarli w różny sposób.
Jedni zostali zdradzeni, inni otruci, zabici lub pokonały ich ludzkie choroby ciała.
Ich życie było pasmem zwycięstw, ale byli niezrozumiali przez ówczesne społeczeństwo, wręcz byli aspołeczni, trudni w pożyciu, wyobcowani, posiadali energię życia, za jaką nie nadążał ówczesny świat.
Wizjonerzy, fantaści, ale za to skuteczni. Wszyscy oni wywarli na nas wielki wpływ, chociaż różnie skończyli swoje dzieło lub nie dokończyli je.
Jednak wszyscy wyznaczali kierunki i nowe standardy oraz zmuszali ludzkość do szukania nowych rozwiązań. Byli tzw. bodźcem do działania.

Dzisiaj chciałbym skupić się tylko na kilku takich konkretnych osobach, pochodzących z innych światów, a którym przypadło w udziale przekazać nam swoje doświadczenie z innych światów, na jakich wcześniej żyli.
Istota, która przekazywała mi te informacje powiedziała, że wielu z tych ludzi nie było świadomych swego wcześniejszego pochodzenia. Sami dla siebie byli zagadką. Nie rozumieli dlaczego i skąd mają pewne zdolności. Jedni domyślali się pochodzenia swojego geniuszu, inni nie i ciężko przeżywali życie na Ziemi.

Jedynie Jezus Chrystus uzyskał doskonałość. On też musiał odkryć swoje pochodzenie, co mu się udało i dlatego mówił o sobie, że jest człowiekiem z krwi i kości oraz, że jest synem Boga i nim był, zanim urodził się na Ziemi. Jezus pokazał, że można doskonale połączyć w jedno: człowieczeństwo i boskość. Wtedy taki człowiek będzie wolny od napięć umysłowych i emocjonalnych, nie będzie ich musiał redukować w sposób nieprzyjęty na tej Ziemi.

Samson. W Biblii mamy opis krótkiego życia kontrowersyjnego żyda, zwanego Samson. Jego narodziny zapowiedzieli aniołowie oraz przekazali rodzicom fizycznym instrukcję, jak mają wychować syna.
Samson był osobą kontrowersyjną. Denerwował rodaków, ponieważ z nimi się nie utożsamiał. Za nic miał prawa żydowskie. Dzisiaj można powiedzieć o nim: kobieciarz, hulaka, seksoholik, nadpobudliwy, aspołeczny. Żył krótko, ale przez jego sposób życia Bóg pokazał Izraelitom, że ma różne sposoby na swoje działanie i że to wcale nie jest takie oczywiste, kim jest Bóg, jak Izraelitom się wydawało, że Go znają i wiedzą jak postępuje. Samson doprowadził do ruiny gospodarczej i politycznej wrogów Izraela Filistynów.
Uczynił miasto filistyńskie bezbronnym, zabierając główną bramę, przez co miasto stało otworem przed atakiem z zewnątrz. Spalił całe zborze, klęska urodzaju. W dniu swojej śmierci zabił całą śmietankę polityczną i wojskową. Padła administracja. Filistyna stała się bezbronnym państwem.
Jeden człowiek, nadpobudliwy, kochaś, seksoholik, miał zatarg z całym państwem i pokonał ówczesną potęgę, przez co zmienił układ sił w ówczesnym świecie.

Aleksander Macedoński. Jak mi przekazały istoty wyższe, pochodził z odległego świata, gdzie był przeciętnym obywatelem tego świata. Narodził się na Ziemi i to, co nabył w poprzednim życiu, co było standardem w jego poprzednim miejscu zamieszkania, okazało się nie lada wyzwaniem dla ówczesnych ludzi, którzy nie nadążali za tempem, jakie narzucił Aleksander.
Myślał błyskawicznie, był wolny od ludzkiego poziomu ego. Wykształcony w poprzednim świecie militarnym na stratega politycznego i militarnego. Poprzednie wyposażenie przełożył na Ziemię i tutaj zetknął się z odmiennym sposobem myślenia. Napotkał opór ociężałego umysłu. Ówcześni mu nie nadążali za tempem, jakie narzucił. Błyskawiczne myślenie, wizje, plany, geniusz strategiczny, bohaterstwo, pomysłowość i inne cechy nadziemskie, napotkały opór jego własnych kompanów. Opór przerodził się w napięcia energetyczne, które znalazły ujście w homoseksualizmie. Seksualizm redukował w nim napięcia i pozwalał mu jeszcze żyć na Ziemi, gdzie jego towarzysze nie pojmowali jego toku myślenia. W bardzo krótkim czasie został potężnym władcą. Gdyby nie zdrada jego kompanów, osiągnąłby jeszcze więcej. Ale oni mieli dosyć jego wizji i dalekosiężnych planów, a wiedzieli, że z ich pomocą je zrealizuje, więc postanowili go zabić, bo to dla ich prymitywnych umysłów równało się z wolnością, ale to nie była wolność tylko lenistwo, pragnienie bezczynności.

Nam współczesny, niedawno zmarły na raka, Steve Jobs.
Uznawany był za ekscentryka, buntownika, szaleńca, aspołecznego osobnika, trudnego do pożycia.
Uważał, że wie lepiej, no i nie mylił się, autentycznie wiedział lepiej, ale przez ludzi był uznawany za pyszałka. Owoce jego dzieła pokazały, że był wizjonerem i to bardzo skutecznym.
Istota duchowa, która opowiadała mi o nim, powiedziała, że jego osobowość została wykształcona na innym świecie rozwojowym, gdzie taki styl życia jest standardem.
My ludzie wymieniamy się między krajami uczniami, studentami, by poznawali inne sposoby myślenia oraz kulturę danego regionu, gdzie przebywają. Korzyść takiej wymiany jest obopólna.
Istota duchowa powiedziała mi, że takie wymiany międzyplanetarne są w kosmosie na porządku dziennym, a my, na swoim poziomie ludzkim (np. wymiana studentów), tylko podświadomie kopiujemy działanie istot wyższych.
Osobowość Jobsa w poprzednim świecie poruszała się płynnie, ale w naszym świecie trafiła na zacofanie i stąd tak wyobcowane, apodyktyczne i władcze, pełne „pychy”, zachowanie.
Jego sposób bycia tutaj na Ziemi był najlepszym sposobem na osiągnięcie celu.
Cel nie został osiągnięty. Gdyby niebiosa pozwoliły mu dłużej żyć na Ziemi, to przeżylibyśmy rewolucję technologiczną, gdyby przekazał nam jeszcze więcej technologii, jakie znał z poprzedniego życia.
Niebiosa po prostu go wyłączyły z naszego życia w odpowiednim czasie, by nie przekazał więcej technologii, bo na ten czas nie jesteśmy w stanie odpowiednio dobrze jej przyjąć.
Wyłączyli go w sposób mało spektakularny, w bardzo prosty, ludzki sposób tak, by nikt za dużo nie kojarzył, po prostu umarł na raka, czyli popularny obecnie sposób wyłączania ludzi z obiegu życia.
Jego „krótkie” życie wywarło na ludzkość wielki wpływ.
Czy to możliwe, by zwykły człowiek w tak krótkim czasie sam wymyślił tyle technologii?

Ci geniusze technologiczni, ekonomiczni czy super lekarze, genetycy, fizycy, chemicy itp. itd., są często przysyłani nam, by wnosić do naszego życia technologie pozaziemskie oraz przekazywać wiedzę biologiczną, chemiczną oraz podnosić poziom medycyny.
Wybitne jednostki o ponadnaturalnych zdolnościach popychają nas ludzi, są dla nas bodźcem do szukania coraz to nowych rozwiązań, nie tylko natury technologicznej czy medycznej, ale także duchowej, inspirują do poszukiwania natury Ducha.
Istota duchowa powiedziała mi, że czasami niezauważeni przebywają na Ziemi ludzie, którzy mają wpływ na rolnictwo, edukację, altruizm, przyjaźń ludzką, heroizm, bezinteresowność. Walczą uparcie o prawa biednych. Giną, umierają zabijani, ale już wyznaczyli kierunek.

Taką postacią historyczną, która wywarła duży wpływ na ludzkość był człowiek urodzony z kobiety, nazywał się Jezus Chrystus. Sam o sobie mówił, że żył i istniał już zanim świat w ogóle zaczął istnieć. Denerwował tymi wypowiedziami swoich rodaków. Nie mogli pojąć jak, mając zaledwie 30 lat, widział Abrahama, który żył prawie 2 tys. lat temu. Nie potrafili nadążyć za standardami moralnymi i obyczajowymi, jakie Jezus prezentował. Dla nich i jeszcze dla ówczesnych nam, wiele nauk Jezusa jest trudnych do pojęcia.
Sam Jezus mówił, że istniał już wcześniej i dawał do zrozumienia, że urodził się na Ziemi z woli Boga Ojca, w celu podniesienia świadomości ludzkiej, oświecenia ludzkości światłem życia wiecznego.
Zabili Go, bo nie mieściło im się to, co głosił, w ich głowach. Nie radzili sobie z nową wiedzą i nazwali ją „zwiedzeniem” i przypisali ją „mocy diabła”.
Tak najlepiej.
Ludzkość ma skłonność zwalać winę na diabła.
Kiedyś diabła obarczano czym się tylko dało. Takie podejście doprowadziło do inkwizycji itp. oraz cofnęło ludzkość w rozwoju technicznym i duchowym.
Dlatego niebiosa podsyłają mam różne wybitne jednostki, które wyedukowały się na swoich światach i przekazują nam szczyptę wiedzy.

Mój duchowy rozmówca na koniec wykładu, jaki mi zaprezentował, pokazał mi przyszłość lokalnego kraju, w jakim obecnie żyję, Polski.
Aż chciałoby się żyć na Ziemi jak najdłużej.
Te 50-90 lat, jakie żyjemy, nie pokaże nam większej realizacji planu.
Jesteśmy jak źdźbło trawy na polu, usychamy, a inne rodzą się i kontynuują plan.

Mój rozmówca, wyższa istota niebios, opowiedział mi, że jest realizowany dla Polski plan podniesienia: ekonomicznego, gospodarczego, politycznego i społecznego. W tym celu stworzono bodźce, niezbędne do rozwoju. Tak, jakby zapędzono kozę w tzw. kozi róg i niech szuka rozwiązania.
Wyższa istota pokazała mi to na podstawie naszego obecnego podwórka politycznego PO i PiS.
Powiedział mi, że gdyby nie PiS, to byśmy nie mieli takiego pomysłowego PO. Silna opozycja, nawet szalona i kontrowersyjna, jest w państwie prawa wyzwaniem dla rządzącej frakcji, która musi, żeby istnieć, szukać rozwiązań wyższych, wiedząc, że w państwie prawa nie można użyć siły do rozwiązania problemu z konkurencją. W ten sposób konkurencja staje się niezbędna i zdrowa.
Istota niebios powiedziała mi, że niebiosa umieją nas skutecznie i poróżnić, i połączyć.
My ludzie nie umiemy panować nad emocjami, myślami oraz uczuciami. A to są popularne narzędzia niebios do sprawowania władzy na Ziemi. Niebiosa, nawet w szeregach przyjaciół, są w stanie stworzyć podział i wrogość. Dlatego nie martwię się rosnącą głupotą jakichś partii politycznych, ponieważ wiem, że niebiosa mogą skutecznie poróżnić i opozycję, i koalicję, pomiędzy siebie, jeśli zajdzie taka potrzeba.

Już raz tak zrobili, kiedy poróżnili zdania i pomieszali w planach budowy wierzy Babel.
Pomieszanie języków nie było pomieszaniem mowy, dźwięków, że jeden nie rozumiał drugiego. Po prostu niebiosa pomieszały opinie i zdania, poglądy i plany pomiędzy ludźmi, grupami budującymi wieżę tak, że doszło do pomieszania planów tzw. języków i powstała niezgoda, nie mogli się dogadać i poszli każdy w inną stronę. Stało się to dzięki duchowi pychy, arogancji, ego, dumy i zarozumiałości. Co później zaowocowało autentycznym zanikiem jednego języka i powstało wiele języków, tak wiele, jak było grup i frakcji, aż potworzyły się państwa. Te celowe zamieszanie opóźniło nas w pewnym rozwoju, ale nadało nowy kierunek oraz stworzyło potencjał nowych możliwości.

Teraz, by być jednym państwem o jednej religii i jednym języku, ludzkość musi się nauczyć wielu rzeczy i nabyć boskie cechy, gwarantujące takie współistnienie, a to jest możliwe na drodze rozwoju nadzorowanego i ukierunkowywanego przez mądre istoty niebios, które bardzo dbają, by powierzony im przez Boga plan realizować, ponieważ przed Nim zdadzą sprawę ze swojego poziomu edukacji, nauki zarządzania światami. My projektujemy domy, samochody, oni projektują i budują światy. To samo, tylko w innej skali i innymi metodami. My ludzie po prostu jesteśmy odbiciem wyższych światów.

Żyjemy w świecie zaprojektowanym przez Boga i inteligentnie zarządzanym.
Projekt zakłada istnienie dwoistości, dobra i zła, na tej samej scenie.
Jestem świadomy istnienia korupcji, nepotyzmu, przestępczości, mafii, karteli narkotykowych i całej gamy tzw. bezprawia.
Dzisiaj trudno nam to pogodzić z Bożym planem i zwalamy winę na diabła.
Później, w następnych doświadczeniach rozwoju, w następnych klasach rozwojowych, gdzie wykształcą się w nas zmysły, o jakich teraz pojęcia nie mamy, zrozumiemy, w całym tym tzw. bezprawiu, mądrość Boga.

Doświadczenie życia na Ziemi pozostanie i dopiero wtedy na innych, wyższych światach, kiedy nabędziemy większych umiejętności i zdolności, wtedy dopiero pojmiemy i docenimy życie ziemskie, jakie przeszliśmy. Dzisiaj tego nie rozumiemy. Potem pojmiemy i jeszcze szczerze będziemy chwalić i podziwiać Boga za taki plan.
Dzisiaj wielu tego nie widzi w ten sposób. Wolą wierzyć, że jeśli jest takie zło, to znaczy, że Boga nie ma.
Tylko ludzie o krótkich umysłach widzą tutaj tylko realizację zła. Oni nie pojmują, na poziomie podstawowym, Boga.
Tak naprawdę czczą boga własnej wyobraźni, przez co zamykają się na prawdziwą, pełną dobroci i wielkości istotę, zwaną na Ziemi Bóg Ojciec.
Opiewaną na innych światach jako Życie i Prawda, Wieczny Wpływ.
On jest planistą, architektem, konstruktorem, stwórcą, reżyserem i aktorem tego spektaklu.

Także żyjemy w świecie zaplanowanym, poukładanym i bezpiecznym, nic nie umyka uwadze Boga i Jego stworzeń, które nadzorują nasz rozwój.
Wielu Bóg powołuje, ale niewielu wybiera, ponieważ z tych wielu, wielu zostaje zaabsorbowanych tym etapem życia i ślepną na duchowe przewodnictwo.
To tak, jak plemniki wystrzelone biliony, do celu docierają nieliczni, a doskonałość (wejście do jajeczka) uzyskuje jeden lub kilka.

Tak w skrócie przedstawiłem wam obraz naszego lokalnego ziemskiego świata, jaki mi przedstawiła wyższa istota duchowa, pomagająca mi w moim rozwoju duchowym. Pomagająca z polecenia Jezusa, który żył tutaj na Ziemi i doświadczył osobiście ludzkiego zacofania, a jednak to Go nie zraziło, bo On się nie zniechęca i z radością i uśmiechem patrzy na ludzkość. Pomaga nam w różnorodny sposób i szuka człowieka, który odpowie na Jego wezwanie i przystanie do Niego, by razem budować nowe światy.

Reklamy

NA PODOBIEŃSTWO BOGA

Nawiązując do poprzedniego wpisu SYN CZŁOWIECZY   chcę dzisiaj, w celu poszerzenia świadomości potencjału Synostwa Boskiego, pokazać czego dokonał człowiek Jezus Chrystus i co udowodnił wszelkim istotom istniejącym.

Ostatnie godziny Mistrza na ziemi to czas Jego rozterek, głębokiego smutku, rozczarowania, obaw i trwogi. Wiedział dokładnie co Go czeka, ale jednak szukał możliwości odsunięcia „kielicha”, jaki miał wypić. Modlił się do bólu, aż doszło do ingerencji potężnego anioła, który przybył do ogrodu Getsemani, by wesprzeć Mistrza w tym szczególnym czasie, kiedy jako człowiek z krwi i kości, z umysłem mieszkającym w organicznym mózgu, zmagał się z wieloma słabościami ludzkimi.

Czytając uważnie ewangelie widzimy, że za chwilę Mistrz jest już odmienionym człowiekiem, opanowanym, cierpliwym, wyrozumiałym, pełnym majestatu, niewzruszonym na bezsensowne i bezpodstawne oskarżenia sanhedrynu. W następnych, ostatnich godzinach przed wykonaniem wyroku wielu próbowało wyprowadzić Go z równowagi, próbowali Go straszyć, że zaraz zginie, myśleli, że obudzą w Nim instynkt przetrwania i będzie walczył, i błagał o litość i możliwość życia za cenę banicji, ucieczki za granicę, wyrzeczenia się swojej nauki, jaką głosił. Taką nadzieję żywił Annasz. Proponował Jezusowi życie za wyjazd poza granice okupowanych terenów Izraela. Sytuacja jednak wymknęła się spod kontroli Annasza i sanhedrynu. Wstydem okryli się podstawieni oszczercy. Jezus był niewzruszony. Jego oskarżyciele nie mogli zobaczyć w Nim cienia strachu czy lęku, albo chociaż drobnej obawy. Stał przed nimi opanowany i wolny od jakichkolwiek przejawów strachu o życie, drżenia, nie mówiąc o rozpaczy czy płaczu. Mistrz zachował godność i majestat aż do końca. Nie sprowokowali Go do jakiejkolwiek reakcji obronnej nawet wtedy, kiedy bezpodstawnie Go bili, pluli na Niego lub znieważali słownie.
Nagła, gwałtowna przemiana stanu ducha Jezusa, jaka zaszła w ogrodzie Getsemani jest dowodem, że człowiek zespolony z Bogiem może zapanować nad wszelkimi energiami ciemności.

Jezus Chrystus zatriumfował jako człowiek nad mocami, przed którymi rzesze są bezbronne. To był wielki triumf człowieka nad siłami ciemności, nie ujarzmione dotąd siły zostały pokonane przez syna cieśli, który wzrastając w łasce u Boga i ludzi osiągnął doskonały kontakt z Bogiem Ojcem i niezachwianie w tej relacji trwał, i to połączenie człowieczeństwa i boskości zaowocowało triumfem nad potężnymi siłami ciemności. W ten sposób Jezus Chrystus udowodnił, że człowiek wspomagany przez Niego, trwający w kontakcie z Nim, jest w stanie stać się podobny Bogu i panować nad mocami ciemności dotąd nie opanowanymi, którym nawet niektórzy z mieszkańców niebios ulegli.
Tajemnica, jeśli można tak powiedzieć, tkwi w uświadomieniu sobie co niesie Synostwo Boskie. Ten, kto pozna warunki i przywileje Synostwa Boskiego będzie jedno z Bogiem i wstąpi na niekończącą się drogę radosnego, wolnego od ograniczeń rozwoju w poznawaniu Tego, który mieszka w niedostępnej światłości, otoczony takimi świadomościami, jakie nasz umysł nie jest w stanie, na tym etapie życia, poznać, nie mówiąc nawet o tym, by coś nam choćby zaświtało, z czym mamy do czynienia.

Jedynie co możemy obecnie zrozumieć to jest to, że żyjemy na świecie stworzonym przez Stwórcę o wielu imionach, o niesamowitej świadomości, niezgłębionej mądrości. Wiemy, że nasze postrzeganie świata jest prymitywne, a Duch Święty, kiedy wytworzy świadomość synostwa w posłusznym, poszukującym Boga człowieku, wtedy będziemy gotowi na poszerzenie pojmowania świata i tego, co nas otacza. Wtedy wszystko będzie nam głębiej i szerzej pokazywane, i im szybciej sobie przyswoimy nauki Ducha, tym szybciej będziemy wolni od ciemności dogmatów, poglądów, emocji, uczuć, głupoty.

Kto wierzy, że jest synem Boga, nad nim już nie panuje ciemność, tylko ma w sobie życie. Jezus Chrystus wszystkie te siły wystawił nam na pokaz i sam odniósł w ciele nad nimi triumf, i tym samym pokazał, że jest to możliwe do osiągnięcia będąc w ciele. Wielu ludzi wierzących, jakich znam czeka już na śmierć, bo nie mają siły już walczyć, mają nadzieję, że w „niebie” będą silniejsi. Jest to złudna nadzieja, bo wyraźnie mi pokazano, że to, co tu zdobędziemy będzie pomnożone, a ci, co będą leniwi w rozwoju, nawet to, co mają zostanie im zabrane. I wielu tych leniwych, jakich znam łudzi się, że „tam” otrzymają coś.
Sam Jezus, jak był na ziemi dał nam już informację, ze tak nie będzie, w przypowieści o minach, przemycił prawdę duchową, więcej otrzymają ci, co rozwijali się, a ci, co przestali się rozwijać i zakopali swoje możliwości rozwoju, jakie dostali, tym zostanie zabrane nawet to, co ledwo co mieli.
Jednak, jeśli widzicie w tej przypowieści siebie jako tych, co zakopali talenty, to nie martwcie się. Bóg poprzez swoje zastępy, aniołów, którzy wam towarzyszą i oglądają oblicze Boga, wgląda w wasze dusze, bada je i doświadcza, zna moce i niemoce. On widzi wszystko, mieszka w ukryciu naszego umysłu. Ci, co chcą zmian i są bezsilni zostaną na pewno posileni. Jest to proces. Droga jest na początku trudna, ale fascynująca. Sam ją przechodzę. Na początku chodzi o wzrok i słuch duchowy, który w trakcie używania wyostrza się i władze poznawcze rozwijają się tak, że sami będziecie mogli, bez inspiracji z ludzkich źródeł, posiadać stały, niezachwiany kontakt z Wiecznym Duchem, który daje siły słabemu, a bezsilnemu moc w obfitości.

Na początku to, co się wymaga od ucznia Jezusa to, by zachowywał spokój, a jest to w mocy każdego ucznia. Spokój jest niezbędnym klimatem, by usłyszeć gromki głos Niepojętego, przebijający się przez nasze filtry jako cichy szept. Kto pójdzie za tym głosem, zostanie doprowadzony do światłości życia, etap po etapie, nauka po nauce, świat po świecie. Podróż w niesamowitej wolności ducha, radosnej wolności od wszelkich przejawów niepewności i oskarżeń. Wtedy nie będziecie sami, będziecie widzieć zastępy, korpusy, legiony istot żywych. Będziecie wchodzić i schodzić po drabinie anielskiej. Kiedy pozbędziecie się prymitywnych zachowań wobec aniołów, wtedy te przyjacielskie i radosne istoty będą mogły bezpiecznie z wami rozmawiać, nie obawiając się, że zostaną przez was potraktowane jako obiekty czci. Oni nie znoszą takiego traktowania ich i unikają kontaktu z każdym, kto może tak się zachować wobec nich. Wprowadzą was „na górę”, pokażą światy, mieszkania niebios, ich technologie.
Zobaczycie światy, gdzie naturalnie działa tylko i wyłącznie to, co nazywa się dobro, gdzie nie ma głupoty ani cienia ciemności, gdzie rozwój duchowy przebiega w niesamowitym tempie, a możliwości adeptów szkół niebios zachwycą was i zainspirują. To nie są światy o błogiej bezczynności, to są radosne światy o ciągłym rozwoju w poznawaniu wszystkich przejawów Oblicz Boga. Niepojęta wolność i radość jest udziałem tych rozwijających się istot. Spotkałem ich wielu i co mi się rzucało w oczy to, że byli radośni, szczęśliwi i nie znali pojęcia niemożliwe, dla nich wszystko wydaje się możliwe. Jednak mają zaznaczone granice, które nie mogą przekroczyć bez pozwolenia wyższych władz działających w niepojętej mądrości.  Do takiego triumfu panowanie w radości i wolności zostaliśmy powołani przez Boga Ojca poprzez Jezusa Chrystusa, który wie jaką drogą iść, by osiągnąć te stany, ponieważ sam jest tą drogą.
My sami nic nie możemy osiągnąć, poza uschnięciem jak usycha gałązka winogronowa, kiedy odpadnie do krzewu winogronowego. Dzieje się tak z prostej przyczyny, krzew ma korzeń, z którego czerpie życie, a gałązka nie, nawet jeśli leży na tej samej ziemi, z której korzeń czerpie siły, taką gałązkę czeka tylko uschnięcie. Dlatego porzućmy wszelkie własne starania, bo wprowadzają tylko w depresje, porzućmy własne starania i w ciszy i zaufaniu szukajmy znaczenia synostwa Boskiego, a Duch objawi przywileje i moce, niezbędne dla rozpoznającego Boga człowieka do triumfu nad ciemnością. Sam tego codziennie, nieustannie doświadczam i świadczę o tym, co widziałem.
Dzielę się z wami tym, co przeżywam, ponieważ wiem, że jest to dział dla każdego, udzielany dobrowolnie, bezinteresownie, na podstawie wiary w ewangelię Jezusa Chrystusa, która głosiła, że musimy uwierzyć, że jesteśmy synami Boga, a doświadczymy co to znaczy być synem Boga, nie stworzeniem, ale synem.

1 List do Koryntian 6:17, Biblia Warszawska
Kto zaś łączy się z Panem, jest z nim jednym duchem.

Chmurka tagów

%d blogerów lubi to: