Serdecznie witam wszystkich! Strona ta przeznaczona jest tylko dla ludzi odważnych, śmiało stojących w obliczu NIEZNANEGO, nie bojących się NIEPOJĘTEGO, wolnych od ludzkich wyobraźni i mniemań na temat duchowści i Boga oraz celu naszego istnienia. Strona ta nie jest przeznaczona dla zniewolonych tradycją ludzką oraz tych co nie poszukują uczciwie PRAWDY. Tutaj są umieszczone informacje od bezcielesnych, wielowymiarowych ISTOT ŚWIATŁA na temat nadchodzących REWOLUCYJNYCH zmian ŚWIADOMOŚCI ludzkości pomagających w osiągnięciu celu naszego obecnego przeznaczenia, DOSKONAŁOŚCI. Osiągnięcie statusu istoty SUWERENNO-INTEGRALNEJ.

Posts tagged ‘BŁAGANIE’

NARÓD WYBRANY, PRAWDA CZY FAŁSZ?

Ten wpis jest kontynuacją DZIAŁA FOTONOWEGO, SYSTEMU ADMINISTRACJI i CIEMNOTA OŚWIECENIE.
W Egipcie rodzi się genialne dziecko, Mojżesz. Po wielu wiekach krzyżowania się ras ludzkich i przekazywania sobie kodu DNA, Mojżesz łączy w sobie unikatowe skrzyżowanie najlepszych cech. Jest niesamowicie inteligentny, bystry, wnikliwy, przenikliwy, kreatywny, silny psychicznie, posługuje się głęboką mądrością, doskonały organizator i strateg. Jego ciało jest kompilacją najlepszych komórek, przez co staje się silny fizycznie, wytrwały. Jeśli ktoś jeszcze nie zauważył, to Bóg posługuje się różnymi kombinacjami, układami pierwiastków, jakby eksperymentował lub budował.

W Biblii mamy przykład siłacza, którego siła była w długich włosach i nie wolno mu było pić mocnych trunków i jeść pewnych pokarmów. Gdyby pił i jadł to, co nie dozwolone, to przestałby być silny. Wielu śmieje się z tej opowieści, ale spójrzmy na dzisiejszych strongmenów i ich świadectwa skąd biorą siłę, wtedy śmiech ustaje.

Wracając do Mojżesza, jego ciało przez tą niezwykłą kompilację komórek staje się doskonałym odbiornikiem i przekaźnikiem żywych energii, przenikających światy. Ten stan powoduje, że jest wytrzymały na warunki atmosferyczne, biologiczne i błyskawicznie się regeneruje. Po prostu dzisiaj byśmy nazwali go człowiekiem doskonałym fizycznie i umysłowo.

Mojżesz wychowuje się w rodzinie wyznającej nauki salemskie, matka – egipska księżniczka, ojciec – hebrajski urzędnik, wyjątkowy związek kochających się ludzi o wysokim poziomie moralności. Przekazują oni synowi wysokie wartości i wiedzę na temat Jedynego Boga. Potem Mojżesz musi opuścić Egipt i, dzięki pewnemu zbiegowi dróg życiowych, trafia do rodziny kapłana nauk Melchizedeka i pojmuje za żonę jedną z jego córek. Teść jest kapłanem EL ELJON i wyznawcą nauk Melchizedeka. Wprowadza Mojżesza w nauki Melchizedeka. Dzięki swoim cechom umysłu, Mojżesz umiejętnie wykorzystuje nabytą wiedzę do kontaktu z wyższymi światami. Wraca do Egiptu i staje na czele zlepku wielu plemion i ludów, przebywających w Egipcie i po pewnych perturbacjach wyprowadza ten zlepek ludów z Egiptu do odległej krainy, mlekiem i miodem płynącej. Droga się wydłuża i podczas tej drogi ten mądry i przenikliwy człowiek zmaga się z zacofaniem, ciemnotą narodu, jaki przyszło mu prowadzić.
Wie, że jest to lud mocno zacofany i nie można mu przedstawić Boga jako dobrego i miłosiernego, więc przedstawia Go im jako Boga JAHWE, surowego, gniewnego, świętego, doskonałego, ale zazdrosnego i wymagającego bezwzględnego posłuszeństwa. Wszelkie nieposłuszeństwo będzie karane śmiercią. Wprowadza z oporem nowe prawo tłumacząc, że otrzymał je właśnie od Boga na górze Synaj.

JAHWE był przez beduinów uznawany za boga wulkanu. Stojąc u stóp góry Synaj, ziejącej ogniem i siarką (akurat trafili na jedną z potężnych erupcji tego wulkanu), uwierzyli, że stoją przed obliczem potężnego i straszliwego JAHWE. Mojżesz inteligentnie wykorzystał ten fakt i przedstawił im JAHWE jako Boga, który ich wyprowadził z Egiptu i prowadzi do nowej ojczyzny, ale jeśli nie będą mu posłuszni, to spotka ich straszliwy gniew JAHWE i sroga kara.

Mojżesz miał doskonały kontakt z wyższymi istotami, które pomagały mu i wiele razy interweniowały, kiedy lud się buntował. Pomimo trudności, udało się dojść do ziemi obiecanej i stworzyć naród, zwany IZRAEL. Po zajęciu nowej ziemi Izrael przeżywa intensywne i trudne czasy. Walka z okolicznymi wrogami oraz wewnętrzne bunty. Dzięki dobrze przemyślanej strategii kapłanów i proroków, wmawia się Izraelowi, że jest narodem szczególnym i wybranym przez Boga jako Jego naród.
Jednak jest to fałsz, ponieważ, w obliczu wartości i prawd wszechświatów, wszyscy ludzie są narodem Boga i wszyscy są Jego dziećmi.
W obliczu tego, pojęcie naród wybrany jest kłamstwem i dowodzi nieznajomości podstawowych praw Boga i Jego unikalnego charakteru.

Po wielu latach wewnętrznych buntów i walk oraz wojen z okolicznymi sąsiednimi narodami, Izrael zostaje pokonany przez wojska babilońskie i trafia do niewoli na 70 lat. W tej niewoli, by nie stracić spójności i nie zostać wchłoniętym przez babilończyków, pisarze izraelscy piszą historię świata.

Babilon był potężną biblioteką, zawierającą mnóstwo ksiąg, opisujących czasy powstania Ziemi i pobytu synów bożych na Ziemi. Znali przekazy o buncie lokalnej administracji wyższych istot. Znali całą administrację i zarząd światów wyższych. Dobrze wiedzieli o wszelkich gatunkach i rasach aniołów, i innych rodzajach istot. Znali bardzo dobrze personel Diabła, każdego z imienia.

Izraelscy pisarze z Babilonu wynieśli naukę o końcu świata, o piekle i niebie. Nauka o piekle i niebie, jako o nagrodzie lub karze za życie, jakie człowiek prowadził na Ziemi, powstała w celu poskromienia bezprawia i nieprawości. W ten sposób, poprzez strach przed piekłem, udało się ziemskiej władzy sprawować większą kontrolę nad społeczeństwem.

W trakcie 70-ciu lat niewoli pisarze Izraelscy tworzą swoją wersję dziejów, w której Izrael staje się „narodem wybranym” i za bałwochwalstwo trafia do niewoli. Babilończycy mieli przekazy o tym, że ma nadejść z Niebios Syn Boga i naprawić świat. Tą informację izraelscy pisarze podchwytują i wchłaniają do swoich ksiąg opisując, że ma nadejść Mesjasz, który tylko ich „naród wybrany” na zawsze wyzwoli od więzów wrogów i to oni staną się narodem przewodnim narodów świata. W tym też czasie, mocno akcentuje się w pismach cudowność powstania Izraela. Powstaje dużo mitów i legend, które z czasem zacierają się i stają się „faktem”. W początkowych latach Izraelici wyśmiewali swoich pisarzy jako fantastów, nie wierzyli w ich interpretację, bo znali prawdę, jednak z pokolenia na pokolenie chwalebny i heroiczny obraz Izraela, jaki przedstawiali pisarze, stał się dla Izraela jedynym wiarygodnym źródłem informacji i uznano tą informację za „prawdę”.

Bardzo podobnie, w czasach polskich, podczas zaborów, polscy pisarze przesadnie gloryfikowali dawne czasy świetności Polski w celu podniesienia morale i wartości narodu, aż ten naród uwierzył w swoją minioną wielkość i postanowił od nowa rozpocząć swoją historię.

Tak samo i Izraelici po 70-ciu latach niewoli wyszli z Babilonu i od nowa stworzyli swoje państwo. Był to czas kiedy stworzono państwo militarno-gospodarcze, ale i także zajęto się bardzo poważnie odbudową duchowości Izraelitów. Powstało kilka religijnych ugrupowań. Badano pisma i doszukano się prawie 500-set urywków, mówiących o tym, że nadejdzie Mesjasz.
Stworzono różne teorie na temat tego, kim będzie Mesjasz. W końcu z wielu koncepcji pozostała koncepcja, że Mesjasz będzie potomkiem Dawida i zasiądzie na tronie Izraela. Będzie to bardzo uzdolniony człowiek, posiadający nadprzyrodzone umiejętności i dzięki nim doprowadzi do upadku wrogów Izraela. Więcej, wierzono, że dzięki Mesjaszowi Izrael stanie się narodem wybranym do przewodzenia światu. Taka koncepcja Mesjasza utrzymała się najmocniej.

Tuż przed narodzinami Jezusa powstała jeszcze jedna koncepcja, ale została szybko zepchnięta na margines. Wnikliwi badacze pism doszli do wniosku, że władza Mesjasza będzie władzą duchową, a nie militarno-gospodarczą. Jednak ta koncepcja nie odpowiadała potrzebom ludu, więc lud odrzucił tą koncepcję. I tutaj popełnili wielki błąd, który kosztował ich utratę państwa na prawie 2 tysiące lat. Nie rozpoznali swojego przeznaczenia ani swojego Mesjasza. Uznali swoje mrzonki za prawdę i nie rozpoznali czasu swojego nawiedzenia.

No cóż, ten schemat do dzisiaj działa w ludziach. Wielu uważa, że Bóg działa tak i tak, a wszelkie inne działanie to zło, a rzeczywistość jest odwrotna. Nie ma sensu upierać się przy swoich wierzeniach, jeśli są fałszywe. Dla mnie to jest bezsens,  marnotrawstwo czasu i energii. To życie w kłamstwie i utopii, a potem będzie wielkie rozczarowanie i przerażenie, że straciło się szansę.

Tuż przed narodzinami Jezusa powstało wiele stronnictw religijnych. Skupię się na trzech istotnych, z których potem tylko dwa odegrały główną rolę. Saduceusze, ci sprzeciwiali się, nabytej w Babilonie, wiedzy o aniołach. Saduceusze uważali, że aniołowie nie istnieją, że jest to zasymilowana nauka babilońska. Faryzeusze, ci wierzyli w aniołów i jednocześnie byli bardzo dobrymi badaczami pism. Naukę o aniołach wynieśli z Babilonu, gdzie działał prorok Daniel i spisał księgę, którą można nazwać księgą channelingu. Dzisiaj channelingi mocno działają w USA.  Trzecia grupa – Esseńczycy, głosili duchową stronę życia i misji Mesjasza, ale zostali zepchnięci na margines społeczny.

Oczekiwano w napięciu na Mesjasza i kiedy nie przychodził, szukano przyczyny Jego opóźnienia.
Izrael był w niewoli rzymskiej i już czas, by przyszedł Mesjasz i wyzwoli go w cudowny sposób z tej niewoli.
A tu Mesjasza nie widać, dlaczego?
Więc uczeni religijni wpadli na pomysł, że to przez grzech osobisty, że każdy Izraelita powinien się oczyścić z grzechu. Więc skrupulatnie oczyszczano się z każdego grzechu. Kiedy to nie skutkowało, powstała idea grzechu rodziny, wobec tego rodziny skrupulatnie się oczyszczały z grzechu i to też nie zadziałało, więc wymyślono grzech plemion. Kiedy i to nie poskutkowało, powstała idea grzechu całego narodu. Więc naród zaczął wyznawać grzechy narodu, biadać i narzekać, jakich to mieli królów lekkomyślnych itp. itd. To także nie zadziałało. Uczeni pism głowili się w czym jest problem, już tyle lat jesteśmy w niewoli Rzymskiej, a Mesjasza nie ma. Wtedy wpadli na „genialny pomysł”, który niestety ma wpływ nawet w dzisiejszych czasach. Uczeni religijni doszli do wniosku, że winny wszystkiemu jest GRZECH PIERWORODNY. No i powstała nowa nauka.

Kiedy tak szukano powodów i sposobów ściągnięcia Mesjasza, na planie życia Ziemi pojawia się Jan Chrzciciel i ogłasza nowy rewolucyjny sposób oczyszczenia z grzechów, chrzest w wodzie. Pomimo, że jest to nowa nauka, nie zapisana w Zakonie, głód Mesjasza tak działa, że nawet uczeni religijni nie zwracają uwagi na Zakon mówiący, że oczyszczenie z grzechów jest tylko przez krwawą ofiarę zwierząt i sami dają się ochrzcić przez Jana. Wszystko robią w celu  przyspieszenia przybycia oczekiwanego Mesjasza, którego właśnie zapowiada Jan Chrzciciel, że jest tuż tuż. Rozbudziły się nadzieje „narodu wybranego”. Ludzie prości, chorzy, celnicy, kupcy, a nawet uczeni w piśmie, stoją w kolejce nad rzeką Jordan, by dać się ochrzcić. Temu widokowi przygląda się człowiek, który dokona w przyszłości największego zamieszania i wstrząśnie świadomością ludzką. Ten człowiek to Jezus, syn Józefa i Marii, urodzony we wsi Betlejem.

Następny wpis będzie na temat misji Jezusa Chrystusa.
Cele misji.
Czy misja zakończyła się powodzeniem?
Czy Jezus zastanie wiarę na Ziemi, jaką sam rozkrzewił czy nie?
Czy obecne chrześcijaństwo kontynuuje nauki Jezusa czy raczej własną interpretację?

Reklamy

EWOLUCJA MODLITWY

Chcę podzielić się z wami moimi spostrzeżeniami na temat modlitwy, jakiej od dwóch lat uczy mnie mój dostrajacz myśli.
Przeszedłem różne stadia i przeobrażenia modlitwy w ostatnich latach i widzę, że zmierzam do doskonałej formy modlitwy, jeśli tak to można nazwać.
Istoty wieczne, będące od początku istnienia życia na ziemi, poinformowały mnie, że współczesna modlitwa wywodzi się z magii, kiedy to człowiek, uświadomiwszy sobie istnienie bóstwa, próbował zmusić te bóstwo do tego, by mu pomogło, do czynienia swojej woli. Próba polegała na wypowiadaniu specjalnych słów, tzw. magicznych, po których człowiek pierwotny uważał, że te słowa zmuszą bóstwo do spełnienia prośby czy żądania.
Przypadkowy, raz na jakiś czas, zbieg wydarzeń wyglądający jak odpowiedź na żądanie, utwierdził człowieka pierwotnego w słuszności wypowiadania formułek. Z czasem jednak modlitwa magii słów okazała się zawodna i nie zawsze skuteczna, więc ewoluowała do poziomu błagań i próśb, te też wydawało się, że raz działały, a raz nie. W świadomości człowieka pierwotnego powstawała rozterka, w jaki sposób sprawić, by bóstwo odpowiadało na jego modlitwy. Tajemne słowa, prośby i błagania nie były skuteczne. Wobec tego modlitwa przeszła następne przeobrażenie, uznano, że jest potrzebny zabieg w postaci chwalenia bóstwa. Zanim człowiek przedstawił bóstwu swoją prośbę, odbywał szereg zabiegów mających na celu wychwalanie bóstwa, do jakiego się odwoływał, a dopiero po tym, jak jego ograniczony umysł uznał, że wystarczy chwalenia, wtedy przedstawiał swoje sprawy bóstwu. Inne społeczności ludzkie poszły jeszcze dalej w tzw. skutecznej modlitwie, zaczęły uznawać, że nie wystarczy chwalenie i składanie próśb, należy też złożyć ofiarę, należy czymś, co do nas należy i jest dla nas cenne, zapłacić bóstwu za przychylną odpowiedź. No i zaczęła się rzeź zwierząt i ludzi. W Biblii mamy też negatywny przykład, jak przywódca izraelski składa ślub Bogu, że jeśli Bóg mu da zwycięstwo nad wrogiem, to on złoży w ofierze Bogu to, co wyjdzie mu pierwsze na spotkanie, kiedy będzie wracał po bitwie. Wtedy zwyczaj witania gospodarza był obowiązkiem sług, a tym razem zwyczaj został złamany i na spotkanie wyszła córka przywódcy, no i niestety musiała zostać złożona w ofierze. Z czasem modlitwa stała się już wielką ceremonią, chwalenie, składanie ofiary, palenie kadzideł, bo wierzono, że bóstwo będzie miało lepszy przychylniejszy humor, jak poczuje miły zapach. Z tym, że ten zapach był miły dla człowieka i dlatego człowiek uważał, że zapach jest miły też dla bóstwa. Pojęcie charakteru i upodobań bóstwa było na takim samym poziomie, na jakim był człowiek. Dlatego w historii mamy okresy bóstw złośliwych, kapryśnych, bo taki sam był w tamtym okresie człowiek, któremu trudno było pojąć, że bóstwo może być inne niż on sam jest. Dlatego to, co człowiek wymagał od innego człowieka, uważał, że bóstwo wymaga od niego. Z czasem do obrzędu modlitwy doszły też specjalne ruchy ciała, które przerodziły się w jakieś konwulsje i tańce.
Modlitwa ewoluowała, ponieważ była poszukiwana skuteczna forma rozmowy z bóstwem. Do dzisiaj praktycznie przetrwały wszystkie formy modlitwy, tylko zostały zmodyfikowane do aktualnego stanu świadomości człowieka. Więc, dzisiejszy człowiek kiedy zaczyna się modlić, przybiera odpowiednią postawę ciała, chwali swoje bóstwo, obiecuje bóstwu coś tam w zamian czegoś tam, powołuje się na tzw. ofiarę jakąś tam poczynioną lub, tak jak chrześcijanie, na ofiarę Chrystusa, potem zaczyna potok swoich próśb i oczekuje, że w ten sposób, po wykonaniu wszystkich punktów programu modlitwy, czyli odprawieniu magii słów i ruchów ciała, człowiek oczekuje, że bóstwo, do jakiego się modli, da mu teraz odpowiedź. I oczekuje na nią, a kiedy ona się nie realizuje, ponawia swoje zabiegi włączając błagania i usilne prośby powiązane z płaczem i histerią, która jest ewoluowaną formą rwania szat i włosów z głowy, bo kiedyś też tak robiono, by pokazać bóstwu jak zależy człowiekowi na pomocy bóstwa. Więcej, był okres w życiu człowieka, że uznano nacinanie ciała za coś dobrego, co pobudza bóstwo do odpowiedzi, potem jak okazało się, że taki żarliwy człowiek był już tak pocięty, że aż chory, to zaświtała myśl człowiekowi, że należy coś z tym zrobić i zaczęto robić sobie tatuaże modlitewne. Dzisiejsza modlitwa, jaką się powszechnie uprawia, jest niczym innym niż tylko ewoluowaną formą pierwotnych form modlitwy. Dzisiejsza modlitwa tzw. chrześcijan zawiera w sobie wszystkie te elementy, tylko w łagodniejszej formie. Mamy, tak jak wspominałem, odpowiednią pozycję ciała, wcześniej taniec, ruchy konwulsyjne, chwalenie Boga, jaki to On nie jest, przedstawienie Bogu naszego statusu, czyli kim jesteśmy i dlaczego możemy tak śmiało do Niego mówić, wcześniejsza ofiara, potem zanosimy swoje osobiste życzenia w postaci próśb, a żeby bardziej i szybciej Bóg wysłuchał, to błagamy Go, no bo jak się błaga człowieka to człowiek da się ubłagać, dlatego tą samą miarą mierzymy Boga, a On sam powiedział, że jest inny niż my, Jego myśli i drogi są inne niż nasze, no i, że źle mniemamy, że jest On do nas podobny.

Ks. Izajasza 55:9, Biblia Warszawska
Lecz jak niebiosa są wyższe niż ziemia, tak moje drogi są wyższe niż drogi wasze i myśli moje niż myśli wasze.
Psalm 50:21, Biblia Warszawska
Czyniłeś to, a ja milczałem, Mniemałeś, żem tobie podobny; Karcę cię i stawiam to przed oczy twoje…

On powiedział, że nie postępuje z nami wg naszych przewinień, a my na to nie zwracamy uwagi i uważamy, że On postępuje wg naszych przewinień i robimy wszelkie zabiegi, by Go sobie zjednać. Jak widzicie, cały czas jest to magia zaklęcia Boga w taki sposób, by spełnił nasze prośby, żądania itp. Praktyka dowodzi, że te zabiegi są nieskuteczne, ten Bóg jest tak oporny, że nie reaguje na nie. I prehistoryczne pytanie: co robić, by bóstwo odpowiadało, jest dalej aktualne.
Człowiek od zarania dziejów, po upadku Adama, ugrzązł w poznawaniu Boga. Przez brak Ducha Prawdy, boskiego Dostrajacza Myśli, wpadł w sidła wierzeń i przekonań, poprzez które nałożył na siebie prawdziwe kajdany, które ograniczają jego ruchy tak, że nie może wejść w prawdziwy kontakt z Ojcem.
Jednak taka prymitywna forma modlitwy, jaką praktykuje świat, ma swoje plusy.
Przede wszystkim daje poczucie opatrzności.
Człowiek nie czuje się sam, wierzy, że jest wyższa siła i liczy na pomoc tej siły i tą pomoc próbuje uzyskać poprzez modlitwę.
Modlitwa ma znaczenie terapeutyczne, psychologiczne i emocjonalne.
Zaspokaja pobieżnie potrzeby psychiki, ducha i uczuć, tzw. głód duchowy.
Ma dobroczynny wpływ na funkcjonowanie ciała.
Jednoczy ludzi w społeczności i daje wrażenie bliskości bóstwa.
Człowiek nie czuje się wyobcowany.
Jednak modlitwa jest czymś więcej niż tylko tym, co nam się wydaje, że jest.
Prawdziwa skuteczna modlitwa porusza niebiosa, wyzwala przeogromne siły duchowe, uruchamia głębokie rezerwy Boskich mocy, jakie w nas umieścił Bóg, no i staje się podstawą żywego dialogu z Ojcem.
O tym, czym jest dla mnie prawdziwa modlitwa napiszę w następnym wpisie.

Chmurka tagów

%d blogerów lubi to: