Serdecznie witam wszystkich! Strona ta przeznaczona jest tylko dla ludzi odważnych, śmiało stojących w obliczu NIEZNANEGO, nie bojących się NIEPOJĘTEGO, wolnych od ludzkich wyobraźni i mniemań na temat duchowści i Boga oraz celu naszego istnienia. Strona ta nie jest przeznaczona dla zniewolonych tradycją ludzką oraz tych co nie poszukują uczciwie PRAWDY. Tutaj są umieszczone informacje od bezcielesnych, wielowymiarowych ISTOT ŚWIATŁA na temat nadchodzących REWOLUCYJNYCH zmian ŚWIADOMOŚCI ludzkości pomagających w osiągnięciu celu naszego obecnego przeznaczenia, DOSKONAŁOŚCI. Osiągnięcie statusu istoty SUWERENNO-INTEGRALNEJ.

Posts tagged ‘bezsensem’

STRAŻNICY SYSTEMU

Tak jak zapowiedziałem w poprzednim wpisie, chcę dzisiaj opisać o tzw. strażnikach systemu, poprzez których działa władca tego świata i dzięki temu system funkcjonuje, i jest podtrzymywany.
Temat jest wielowątkowy i ja go tylko lekko opiszę, bez głębszych szczegółów.
Chcę przedstawić strażników systemu i w jaki sposób podtrzymują ten system oraz dlaczego ludzie słuchają ich i sami biorą udział w podtrzymaniu systemu, oraz jak można stać się suwerenną istotą, niepodległą systemowi ani strażnikom systemu.

Przeczytałem kilka dni temu artykuł o tym, że naukowcy stwierdzili, że dziecko wychowywane z dala od naszej cywilizacji, bez jakichkolwiek wpływów myślenia rodziców i społeczeństwa, było by geniuszem (chociaż nie określono na czym miał polegać ten geniusz). Ponoć od samego początku istnienia każdego dziecka, my też się zaliczamy, poprzez przekazywanie systemu określonej świadomości, wartości i reakcji społeczeństwa, wygaszamy tzw. geniusz dziecka i z dnia na dzień przejmuje ono „nasz” (przejęty przez nas od poprzednich pokoleń) światopogląd zawierający pełen wachlarz myślenia, zachowań, reakcji, pragnień itd.
Ktoś za tym stoi i na pewno nie są to ludzie. Widzę wyraźnie, że to, co w Biblii mamy napisane przez apostoła Pawła:
List do Efezjan 6:12, Biblia Warszawska
Gdyż bój toczymy nie z krwią i z ciałem, lecz z nadziemskimi władzami, ze zwierzchnościami, z władcami tego świata ciemności, ze złymi duchami w okręgach niebieskich.

Objawia częściowo, że jest jakiś bój i widzę, że jest to bój o naszą świadomość, o nasz umysł, który jest centrum dowodzenia każdej jednostki. Tym wyższym istotom zależy, byśmy mieli świadomość o pewnym kształcie, która gwarantuje, że będziemy czynić „ich wolę” jako swoją. Nie będziemy szukać prawdy, a zachowamy status quo.
No i nie są to nam przychylne istoty, a że bój toczony jest o świadomość, o nasz umysł, więc działają tak, by ludzie ich nie wiedzieli, bo świadomy wzrok duchowy wpływa na naszą świadomość i siłę życia, i przez to niweczy ich plany.
Zwróciłem uwagę na kilka istotnych wypowiedzi Jezusa, jak był na Ziemi:
Pierwsza to Jego ewangelia o przybliżeniu się królestwa Niebios do naszego systemu, świata i upamiętaniu się, czyli uświadomieniu sobie w jakim świecie żyjemy, poprzez tzw. ewangelię, tzw. uwierzenie ewangelii.
Co do samej ewangelii, to władcy tego świata szybko zadziałali tak na uczniów i tzw. następców Jezusa, że ci po śmierci Jezusa szybko zeszli z drogi, jaką głosił Jezus i zamiast głosić ewangelię Jezusa, zaczęli głosić ewangelię o Jezusie jako zbawcy od grzechów. A to jest śmiertelna zmiana i gwarantuje, że Królestwo Niebios i tzw. droga życia będą niedostępne dla wszystkich, którzy wierzą i wyznają domniemany grzech pierworodny i sposób uwolnienia się od niego poprzez przyjęcie ofiary Jezusa.
To tylko jeden z aspektów całego programu oszustwa, a już gwarantuje infekcję umysłu i wprowadza w system oszustwa.
Każdy, kto uczciwie szuka prawdy rozumie, a jak jeszcze nie doszedł do tego, to zrozumie to, co powyżej napisałem.
Kto jest z prawdy, słucha głosu prawdy
Każdy, kto uczciwie szuka prawdy jest wspierany przez tzw. Królestwo Niebios i objawia mu się prawdę po prawdzie i widzi to, co jest niedostępne dla tych co, żyją w kłamstwie, ponieważ kłamstwo narzuca swój tok myślenia, zasadę osła, opisaną poniżej.
Ewangelia Filipa 52.
Osioł chodząc wokół kamienia młyńskiego, przeszedł, stąpając, sto mil.
Kiedy go odwiązali ciągle znajdował się w tym samym miejscu.
Są ludzie, którzy dużo chodzą, lecz w żadnym kierunku się nie posuwają. Kiedy zatem nadchodzi dla nich wieczór, nie widzą ani miasta, ani wsi, do których szli. Nie poznali ani natury Stworzenia, ani Mocy (tzn. Boga-Ojca), ani nawet aniołów. Na daremno biedni się trudzili.
(wieczór = koniec życia)

Wracam do wypowiedzi Jezusa:

Ew. Mateusza 3:2, Biblia Warszawska
Upamiętajcie się, albowiem przybliżyło się Królestwo Niebios.

Ew. Mateusza 10:7, Biblia Warszawska
A idąc, głoście wieść: Przybliżyło się Królestwo Niebios.

Ew. Marka 1:15, Biblia Warszawska
I mówiąc: Wypełnił się czas i przybliżyło się Królestwo Boże, upamiętajcie się i wierzcie ewangelii.

Druga wypowiedź dotyczy „tego co w górze i tego co na dole”, dwa systemy.
Ew. Jana 8:23, Biblia Warszawska
I rzekł do nich: Wy jesteście z niskości, Ja zaś z wysokości; wy jesteście z tego świata, a Ja nie jestem z tego świata.

I o woli Boga w dwóch światach, systemach, sugeruje, że tutaj na Ziemi nie dzieje się wola Boga, jak ten obecny system głosi i wielu ludzi tkwi w nadziei, z tym że to jest nadzieja, w jakiej umierają. Doświadczyłem tego niedawno na przykładzie moich kilku bliskich znajomych.

Ew. Mateusza 6:10, Biblia Warszawska
Przyjdź Królestwo twoje, bądź wola twoja, jak w niebie, tak i na ziemi.

No i o tzw. kluczach Niebios, które umożliwiają władzę nad systemem:
Ew. Mateusza 16:19, Biblia Warszawska
I dam ci klucze Królestwa Niebios; i cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane i w niebie, a cokolwiek rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane i w niebie.

Ew. Łukasza 11:52, Biblia Warszawska
Biada wam, zakonoznawcy, że pochwyciliście klucz poznania; sami nie weszliście, a tym, którzy chcieliby wejść, zabroniliście.

Ja odważnie chcę stawić czoło prawdzie i dociekam z czego jest utkany ten świat i z czego jesteśmy my utkani. Wszystko to, co opisuję jest raportem z moich osobistych doświadczeń i badań. Nie jest to nauczanie. Jest pozbawione jakichkolwiek niskich pobudek.
Wiem, że są ludzie, którzy oburzają się na to, co mówię i piszę, ale dla mnie za tym ich oburzeniem kryje się strach, wypływający z wypranego od dzieciństwa mózgu. Działają jak w letargu, zaprogramowani zombi, zarażeni i zarażający innych śmiercionośną „ebolą”.
Podstawą ich działania jest ukryty głęboko strażnik sytemu „tego świata”, jego imię to STRACH. Duch niewidzialny jak powietrze, ale jego tornada i wichry sieją spustoszenie.
Jego zadanie – nie pozwolić za wszelką cenę, by jednostka ujrzała światło życia.
Straszyć ją przed światłem życia tak, by jak zobaczy promień światła, wybuchał w niej wstręt i odraza do tego promienia, przenikały dreszcze paniki i przenikający chłód, a kiedy porzuci szukanie prawdy, ma poczuć się dobrze, przyjemnie i ciepło jak w domu, drwina z prawdy ma smakować jak wyborne wino.
Jednak jest to tylko chwilowy stan. To nie jest doskonały stan, więc ulegnie rozpadowi.
Wielu wydaje się, że są obrońcami „wiary” i działają w imieniu Boga, a jednak tak naprawdę bronią sytemu władcy „tego świata”, którego postrzegają jako Boga, tego dobrego Boga, o którym mówił Jezus, że jedynie jest dobrym. Po prostu ulegli mistrzowi iluzji i sofistyki, władcy tego świata. Naprawdę wierzą i potrafią logicznie wytłumaczyć swoje poglądy i wierzenia. Sam kiedyś, będąc w strukturach kościoła zielonoświątkowego, myślałem tak samo jak zielonoświątkowcy. Jedynie na nabożeństwach, kiedy obserwowałem procedury nabożeństw coś mnie nachodziło. Przychodziły pytania, jaki jest sens tego a tego. Coś poddawało w wątpliwość ślepą wiarę, mówiącą nie dociekaj, rób, bo tak trzeba, nie wyjaśniając dlaczego. Właśnie delikatnie ktoś mi zadawał pytania:
dlaczego tak trzeba robić, z czego to wypływa, jaki to ma sens?
Wszystko jest skutkiem czegoś, czy to, co robię jest skutkiem mądrości czy głupoty. Ci pastorowie zachowują pozycję status quo, mają lęk przed zmianami i tłumaczą to wiernością zasadom. Unikają prawdy, a wydaje im się, że właśnie w ten sposób jej służą. Każdy, kto zaczyna myśleć i szukać prawdy innej niż oni wyznają jest dla nich zwiedziony. Zanim odszedłem z kościoła widziałem jak traktowano tych, co wcześniej odeszli, kwitowano to stwierdzeniem został zwiedziony, ale nie potrafiono wytłumaczyć, co to znaczy ani nie podejmowano jakichkolwiek rozmów z takimi ludźmi, by zrozumieć ich tok myślenia, tak samo i mnie potraktowano. Zanim to się stało, liczyłem na intelektualną potyczkę, ale, żeby doszło do intelektualnej potyczki obie strony muszą posiadać intelekt. Ktoś, kto nie posiada intelektu tylko działa jak automat nie będzie prowadził intelektualnej rozmowy. W kościołach rządzą skróty myślowe i właśnie obserwując te zachowania stwierdziłem, że nic wspólnego z prawdą nie mają, a wręcz są wrogie prawdzie. A jednak ludziom tak czyniącym wydaje się, że służą prawdzie.
Mają zaślepione umysły.
Czytają o odnowieniu umysłu i nic to im nie pomaga, ponieważ system ich pochłonął i prawdziwa droga jest dla nich niewidzialna, niedostępna i wierzą, że mają odnowiony umysł i więcej już im nie potrzeba, a każdy, kto szuka coś więcej jest dla nich zwiedziony.

List do Efezjan 4:23, Biblia Warszawska
I odnówcie się w duchu umysłu waszego,

Dlaczego tak jest?
Ponieważ umysł został zdobyty przez ciemność, a zarażonym ciemnością wydaje się, że żyją w świetle i innych do tego „światła” ciągną.
A potem usłyszą „nigdy was nie znałem”, „sługo zły i nie dobry” ten cytat akurat jest zaczerpnięty z rozliczenia z talentów, jakie każdy otrzymał i będą niektórzy wyznawcy status quo, co schowają i nie będą rozwijać talentu, jaki dostali i na koniec dumni staną na rozliczeniu i powiedzą: „popatrz nic nie straciliśmy, tak jak dostaliśmy tak oddajemy”.
Odpowiedź będzie:”sługo zły i nie dobry”, no i to będzie zaskoczenie i rozczarowanie dla wielu tzw. nauczycieli, pracowników kościelnych i nie tylko, ponieważ system zawiera też wiele sposobów myślenia, tworzących różne wyznania, nauki, jakie są na Ziemi, a ich nauczyciele, mistrzowie, guru, itp. itd. też zaliczają się do strażników systemu.
Każdy, kto nie objawia systemu i nie pokazuje, jak z niego wyjść, wspiera system.

Pod koniec, zacytuję duży fragment wypowiedzi Jezusa na temat osobistego uwalniania się z systemu.

Na razie skupiam się na władcy tego świata, w jakim żyjemy.
Jezus wypowiada się tak podczas pobytu na Ziemi:

Ew. Jana 12:31, Biblia Warszawska
Teraz odbywa się sąd nad tym światem; teraz władca tego świata będzie wyrzucony.

Ew. Jana 14:30, Biblia Warszawska
Już wiele nie będę mówił z wami, nadchodzi bowiem władca świata, ale nie ma on nic do mnie;

W innym nowszym tłumaczeniu Nowego Testamentu, ta wypowiedź brzmi tak:
„oto idzie władca tego świata, lecz on nie ma nic we mnie z siebie”.

Rządzi ten władca poprzez głęboko ukryte w każdym człowieku strachy, obawy, lęki.
To one rodzą apatię, zniechęcenie, odbierają siły życia, są odpowiedzialne za butę i pychę, arogancję i samolubstwo, które wyczerpują baterie każdego człowieka i ich działanie podobne jest do upicia się winem.

Widzę tych władców bardzo wyraźnie, bo Jezus wystawił ich na pokaz, tym, co wytrzeźwieli.
List do Kolosan 2:15, Biblia Warszawska
Rozbroił nadziemskie władze i zwierzchności, i wystawił je na pokaz, odniósłszy w nim triumf nad nimi.

Lecz ja nie jestem pierwszym i ostatnim, który to widzi, a jednak niewielu odnajduje tą drogę, bo niewielu słyszy „ten” głos.

Ew. Mateusza 7:14, Biblia Warszawska
A ciasna jest brama i wąska droga, która prowadzi do żywota; i niewielu jest tych, którzy ją znajdują.
Objawienie 3:20, Biblia Warszawska
Oto stoję u drzwi i kołaczę; jeśli ktoś usłyszy głos mój i otworzy drzwi, wstąpię do niego i będę z nim wieczerzał, a on ze mną.

Te wersety są bardzo często cytowane w kościołach podczas tzw. nabożeństw.
Jednak są interpretowane bardzo pobieżnie, bez wgłębiania się o co Jezusowi chodziło i kto to tak naprawdę powiedział, Jezus czy ktoś inny przez Jezusa się wypowiedział, i co miał na myśli to mówiąc, jak to wygląda w praktyce?

Żeby ludzie nie dociekali, władca tego świata potrzebował materialnych strażników swojego systemu, ludzi.
Ma do tego armię przetworzonych i zmielonych wyznawców różnych religii, tzw. nauczycieli, księży, pastorów, mnichów, lamów, rabinów, szamanów, uzdrowicieli, ascendowanych mistrzów, wzniesionych mistrzów, oświeconych mistrzów, „braci z kosmosu” itd. itp.
Oszustwo misterne tak, by ten, co szuka nie znalazł, a ten, co wydaje mu się, że znalazł nic już nie szukał i zachował status quo oraz bronił go wykorzystując do tego swoją pozycję w społeczeństwie.
Wielu zadowala się samym szukaniem.
Jak osioł, który chodził cały dzień i pod koniec dnia (życia) nigdzie nie doszedł:
Ewangelia Filipa 52.
Osioł chodząc wokół kamienia młyńskiego, przeszedł, stąpając, sto mil.
Kiedy go odwiązali ciągle znajdował się w tym samym miejscu.
Są ludzie, którzy dużo chodzą, lecz w żadnym kierunku się nie posuwają. Kiedy zatem nadchodzi dla nich wieczór, nie widzą ani miasta, ani wsi, do których szli. Nie poznali ani natury Stworzenia, ani Mocy (tzn. Boga-Ojca), ani nawet aniołów. Na daremno biedni się trudzili.

Poszukiwanie prawdy jest osobistą drogą i nikt za nas tego nie zrobi.
Szukać trzeba uczciwie i jest to poszukiwanie w samym sobie.
To wymaga odwagi i cierpliwości, otrzymuje je każdy, kto uczciwie chce poznać prawdę.

Ewangelia Filipa 105. Nie wszystkim tym, którzy posiadają ciało, udaje się poznać swoją Istotę. Ten, kto nie może poznać swej Istoty, nie może wykorzystać danych mu dla rozkoszy możliwości.
Jedynie ci, którzy poznali swoją Istotę, będą naprawdę zaznawać rozkoszy

Ewangelia Filipa 123. …Dopóki wnętrzności ciała człowieka są skryte, jest ono żywe. Jeśli zaś wnętrzności się obnażają i wypadają na zewnątrz, to wtedy ciało umrze.
Tak samo jest z drzewem: dopóki korzenie jego są ukryte, ono kwitnie, rośnie, wówczas zaś gdy korzenie te zostają obnażone, to usycha.
Podobnie jest z każdym przejawem istnienia w świecie, przy czym nie tylko w świecie materialnym, lecz i w skrytym. Dopóki korzeń zła jest ukryty — ono rośnie, jest mocne. Kiedy jest rozpoznane, zaczyna ono się otwierać. Gdy zaś ma rozcięty korzeń, to ginie.
Dlatego Logos mówi: „Topór już znajduje się u korzeni drzew! Jeśli korzenie nie zostaną rozcięte do końca, to rozcięte znów zarasta. Zatem topór należy wbić odpowiednio głęboko, aby wyrwać korzenie”.
Jezus zniszczył te korzenie w tym miejscu, gdzie działał. Poruszył również w innych miejscach.
Jeżeli chodzi o każdego z nas, to niech wcina się każdy w korzenie zła, które tkwią w nim i wyrywa je z korzeniami ze swej duszy.
Zło jednak może zostać wyrwane, dopiero gdy poznamy je. Jeśli zaś będziemy pozostawać w niewiedzy o jego istnieniu, to będzie dalej zapuszczać swoje korzenie w nas i pomnażać się w naszych duszach. Wówczas opanuje nas bez reszty i zostaniemy jego niewolnikami. Będzie ono zniewalać nas coraz to bardziej, zmuszając nawet do robienia tego, czego czynić nie chcemy, a tego, czego chcemy przymuszając nie czynić… Jest bowiem bardzo potężne, póki nie wiemy, że mamy je w sobie!
Dopóty dopóki istnieje ono działa.
Niewiedza o nim, to podstawa złego w nas.
Niewiedza prowadzi nas do zagłady.
Ci, którzy nie przekroczyli obszarów niewiedzy, nigdy nie zaistnieli jako (prawdziwi) ludzie, nie istnieją nadal i nie będą istnieć.

Mający zaś udział w prawdziwej wiedzy napełniają się Doskonałością w miarę tego, jak Prawda odsłania się przed nimi.
Bowiem prawda, podobnie jak i niewiedza, będąc ukrytą, spoczywa sama w sobie i dopiero gdy się odsłania i rozpoznaje — rozkwita będąc wysławiana.
O ileż potężniejsza jest ona niż niewiedza i błąd! Daruje Ona Wolność.
Logos powiedział: „Jeśli poznacie Prawdę, ona uczyni was wolnymi”.
Niewiedza to niewolnictwo.
Wiedza to Wolność.

Szukając Prawdy, odnajdujemy jej nasiona w samych sobie.
Kiedy zaś połączymy się z Nią, wówczas przyjmie nas do Pierwotnej Jaźni.

124. Będąc w posiadaniu przejawionych cząstek Stworzenia, odnosimy się do nich, jak do czegoś znaczącego i czczonego, do tego zaś, co ukryte przed naszym wzrokiem, jak do czegoś nikczemnego i pogardzanego.
Jednak rzeczywistość jest przeciwna: przejawione na tym świecie przedmioty są nikczemne i godne pogardy,
a te które znajdują się w świecie ukrytym przed nami, są znaczące i godne czci.

Tajemnice zaś Prawdy ujawniają się jedynie poprzez symbole i obrazy.

Dlaczego to widzę i piszę, jak to jest możliwe, przecież można wnioskować, zakładać, że ja sam należę do systemu, taki misterny plan w misternym planie.
Dlaczego to widzę i piszę?
Ponieważ:
Ewangelia Filipa 127
Tego, Kto poznał Światło (Ducha Świętego), nie zobaczą i nie mogą schwytać (duchy nieczyste). Żaden (z nich) nie będzie mógł takiego Człowieka dręczyć, nawet jeśli przebywa on jeszcze w świecie materii (w ciele). On poznał już Prawdę Sobą-Jaźnią. Jego Domem teraz jest eon Pierwotnej Jaźni. Jest Ona dla Niego — Doskonałego — otwarta w Światłości Świętego Dnia.

Kiedyś, kiedy sam siedziałem głęboko zakorzeniony w tym systemie i wyznawałem kodeks tego systemu, przez co miałem udział w depresjach, obsesjach, strachach, lękach. Szalone myśli mi przychodziły. Wtedy, z wielkim oporem, zacząłem słuchać Ducha, głos po głosie, z wielkim bólem wykorzeniałem przy pomocy Ducha z siebie te korzenie zła i wtedy, jak to się mówi, zapowiedziano mi przyszłość poprzez wersety z Biblii, które teraz jak się czyta, to są dla wielu niezrozumiałe, bo pisane w języku Ducha jakby archaiczne, ale pisane językiem obrazów i znaczeń. Pozwolę sobie, pod każdym wersetem, takie moje zrozumienie w skrócie dodać.

Psalm 91:1, Biblia Warszawska
Kto mieszka pod osłoną Najwyższego, Kto przebywa w cieniu Wszechmocnego,
(Są to 2 istoty, trzeba je poznać. Nie jest to Bóg, jak interpretują chrześcijanie. A mieszkanie z nimi, to podzielanie ich poglądów.)

91:2
Ten mówi do Pana: Ucieczko moja i twierdzo moja, Boże mój, któremu ufam.
(Kto podziela poglądy powyższych 2 istot, jest w zgodzie świadomościowej z prawdziwym Źródłem, zwanym Bóg, i dlatego nie ma konfliktu pomiędzy człowiekiem a Bogiem, konflikt wywołuje schizmy osobiste.)

91:3
Bo On wybawi cię z sidła ptasznika I od zgubnej zarazy.
(Kto zapoznał się z Jego kodeksem i działa wg tego kodeksu, widzi, ma wzrok, a ten uniemożliwia mu wpadnięcie w „dół”.)

91:4
 Piórami swymi okryje cię. I pod skrzydłami jego znajdziesz schronienie. Wierność jego jest tarczą i puklerzem.
(Jego kodeks gwarantuje zdrowie psychiczne, siłę ducha.)

91:5
Nie ulękniesz się strachu nocnego Ani strzały lecącej za dnia,
(Praktycznie drwię sobie z mocy i siły tzw. zła, wiem, mam świadomość, że to ja, dzięki Źródłu, tworzę swoją rzeczywistość.)

91:6
 Ani zarazy, która grasuje w ciemności, Ani moru, który poraża w południe.
(Zacytuję inną wypowiedź Jezusa z ewangelii Filipa, która wyjaśnia powyższy wers:
108. Człowiek święty jest cały święty, włącznie ze Swoim ciałem. Podany Mu chleb uświęca, jak i wodę bądź cokolwiek inne, co Mu się poda. Oczyszcza On to wszystko, a zatem czyż nie oczyści On również ciała?
Prawdziwie święty Człowiek staje się naturalnym uzdrowicielem.)

91:7
Chociaż padnie u boku twego tysiąc, A dziesięć tysięcy po prawicy twojej, Ciebie to jednak nie dotknie.
(Obserwuję „po lewicy” ludzi siedzących w depresji i pytają się mnie co biorę, że jestem radosny i mam siły. „Po prawicy” dumni i pyszni z podniesionymi głowami pędzeni w „przepaść”. Wolny jestem od Strachu i Pychy, nie dotyka to mnie, bo podzielam poglądy, wyznaję kodeks, gwarantujący życie świadome, jestem świadomym uczestnikiem tego życia.)

91:8
Owszem, na własne oczy ujrzysz I będziesz oglądał odpłatę na bezbożnych.
(Widzę skutki u innych, to co sieli to żną, umierają w obsesjach, zżerani przez raka zrodzonego z wyrzutów sumienia, akurat piszę o moim znajomym. Inni, jak nie wezmą prochów, to nie pogadam z nimi.
Jeden ze znajomych musi kilka razy dziennie brać prochy, to jakoś z nim pogadam, kiedy ustaje siła prochów, zamienia się w psychicznego inwalidę.)

91:9
Dlatego, że Pan jest ucieczką twoją, Najwyższego zaś uczyniłeś ostoją swoją,
(Po prostu jestem w zgodzie ze Źródłem i ufam mu. Pojąłem to, że On działa jak lustro.)

91:10
 Nie dosięgnie cię nic złego I plaga nie zbliży się do namiotu twego,
(Zasada lustra. Lustro, jak się uśmiecham, to pokazuje uśmiech.
Ci, co narzekają, otrzymują to, w co wierzą.
Wystaw język przed lustrem, lustro wystawi ci język.
Jest w Biblii taki werset, tylko nie pamiętam gdzie, że Bóg ostrzega, jakby wkurza się na Izraelitów, że mówią: „brzemię Pana, brzemię Pana …” i Bóg mówi do nich: nie mówcie tak, bo będę musiał tak wam zrobić. Jakby Bóg powstrzymuje sam zasadę lustra, tak jak mamy opis w Biblii wielkiego człowieka Bileama, gdzie Bóg powiedział, że zawsze robił to, co Bileam chciał, ale raz Bóg go nie usłuchał.)

91:11
Albowiem aniołom swoim polecił, Aby cię strzegli na wszystkich drogach twoich.
(Wielu nie wie, kto to są aniołowie. Zacytuję inne wypowiedzi Jezusa.
ew. Filipa 52 …Nie poznali ani natury Stworzenia, ani Mocy (tzn. Boga-Ojca), ani nawet aniołów…)

91:12
Na rękach nosić cię będą, Byś nie uraził o kamień nogi swojej.
(Przy takiej boskiej świadomości wszystko jest dostępne.)

91:13
Będziesz stąpał po lwie i po żmii, Lwiątko i potwora rozdepczesz.
(Zacytuję ew. Filipa 34: Świętym służą również złe moce. Oni są ślepi z powodu Ducha Świętego: myślą, że służą swoim ludziom, wtedy jak w rzeczywistości pracują na rzecz ludzi świętych.)

91:14
Ponieważ mnie umiłował, wyratuję go, Wywyższę go, bo zna imię moje.
(Zacytuję ew. Tomasza 48. Rzekł Jezus: „Jeśli dwaj zawrą pokój między sobą w tym samym domu, to powiedzą górze: ‚Posuń się!’, i ona się posunie”.
Umiłowanie to przestrzeganie kodeksu Źródła jako prawdy. To rodzi pokój, zgodę, harmonię, zestrojenie pomiędzy Bogiem a człowiekiem, skutkiem jest ŻYCIE wolne od niskich wibracji.)

Jestem świadomy świata, w jakim żyjemy, widzę głębsze poziomy całego systemu.
Nie wywołuje to we mnie ani strachu ani paniki.
Po prostu rozumiem, że żyję w takich warunkach.
Mam świadomość istoty nieśmiertelnej, zmieniającej tylko ubrania (ciała).
Przesiadającej się z jednego do drugiego modelu „pojazdu”.
Tzw. zło nie trwoży mnie ani nie kłopocze.
To, co teraz przeżywam tu na Ziemi, jest tylko etapem wieczności.
Nawet mnie to ekscytuje.
Podchodzę do tego tak, że chcę nasycić się tym życiem, ponieważ jestem świadomy, że nie zdarzy mi się już drugi raz taka okazja.
Nie będzie już takiego etapu rozwoju, przemiany energii.
Widzę ból, cierpienie, bezsensowną śmierć ludzi i jestem świadomy, że to nie koniec, nic nie ginie, tylko zmienia formy, przechodzi do innych wymiarów.
Żyję w tym świecie, widzę jego wielowątkowość i wielopoziomowość.
Jestem spokojny.
Ufam Źródłu.

W następnym wpisie opiszę szczegóły programu zniewolenia.

Reklamy

MESJASZ i CELE MISJI

Ten wpis jest kontynuacją poprzednich wpisów, które razem tworzą bardzo skrótowy opis dziejów świata.
Linki do poprzednich wpisów wg kolejności to: DZIAŁO FOTONOWE SYSTEM ADMINISTRACJICIEMNOTA OŚWIECENIENARÓD WYBRANY PRAWDA CZY FAŁSZ?

Na Ziemi, w izraelskiej wiosce Betlejem, rodzi się Jezus, pierworodny syn Marii i Józefa. W rzeczywistości jest to syn pierworodny Boga Stwórcy. Jest to Jego już ostatnia, siódma misja doświadczeniowa na stworzonych przez siebie światach. Ta ostatnia misja jest szczególna. Poprzednie 6 były to inkarnacje w dorosłe ciała istot stworzonych na różnych 6-ciu światach rozwojowych. Przybywał w ciele dorosłego osobnika i po wykonaniu misji odchodził.

Tym razem, z pewnych powodów, warunki były inne. Uzgodniono w radach najwyższych niebios, że Syn narodzi się w ciele niemowlaka tak samo, jak rodzą się dzieci ziemskie i będzie dorastał pozbawiony prerogatyw Stwórcy, biblijnie mówiąc: bez mocy i chwały niebios. Ustalono, że nie będzie miał świadomości swego pochodzenia, kim jest, ani wiedzy niebios. Ma sam dojść do poznania tego kim jest, sam nawiązać kontakt z niebiosami i wszelkimi istotami domen niebiańskich, a przede wszystkim nawiązać kontakt z Ojcem w Niebiosach. W ten sposób ma pokazać ludziom drogę oraz udowodnić im, że przy pewnym rodzaju świadomości, możliwe jest osiągnięcie z nizin wysokiego Nieba. Jego misja to odkryć Ojca i objawić światu, że Ojciec jest dobry i kocha wszystkich ludzi, i że wszyscy ludzie są Jego dziećmi. Objawić i ostrzec, że wszelkie inne myślenie na temat Boga i pochodzenia ludzi jest bezsensowne, i nie ma podstaw prawdy, a skutkiem takiego poglądu jest zadawany samemu sobie ból śmierci duchowej, inaczej samookaleczenie, nie mające żadnego związku z pokorą czy uniżeniem. Jego misją jest wykonywanie woli Ojca aż do końca życia na Ziemi, bez względu na to, jaki on będzie.

Była to już siódma i ostatnia misja Syna Boga, która miała osądzić bunt Lucyfera, udowodnić, że idea Lucyfera nosi znamiona śmiertelnej choroby duchowej oraz udowodnić, że On Syn Boga nie jest samozwańczym królem, ale w pełni może sprawować tą rolę, ponieważ we wszystkim jest doświadczony. Dlatego Jezus na krzyżu zawołał w ostatniej chwili swojego życia: „WYKONAŁO SIĘ”, po prostu dokonał siódmego obdarzenia światów, jakie sam stworzył, a siódme, ostatnie obdarzenie sobą dokonał na Ziemi, gdzie bunt zasiał największe spustoszenie.

Jezus swoją postawą udowodnił, że jest możliwy kontakt człowieka z Bogiem na zasadzie miłości Ojciec – syn. Pokazał ludziom drogę do Ojca, objawił Jego prawdziwy charakter i pokonał wszelkie trudności, zwyciężając w ten sposób świat kłamstwa.
Zanim tego dokonał, narodził się jako normalne dziecko i dorastał jak wszyscy chłopcy. Jego wewnętrzna natura zadawała mu wiele pytań na temat życia, sensu istnienia, poznawał mechanizmy wszechświata i świata, w jakim żył. Podstawą  rozwoju okazał się okruch Ducha Boga, jaki każdy człowiek posiada w sobie. Nawiązał kontakt z tym Duchem i prowadzony w umyśle przez tego Ducha, przez kolejne lata, pojął istotę i sens życia, przyrodę i jej naturę, stąd np.: znał zwyczaje ryb i wiedział gdzie i kiedy łowić ryby. We wszelkiej wiedzy był bardzo wnikliwy i bystry. Bardzo dobrze znał się na stolarstwie, produkcji łodzi, gospodarce itp. Jednak najbardziej korzystną dla nas wiedzą była Jego wiedza na temat świata duchowego, z którego pochodzimy, a z którym straciliśmy kontakt i pogrążyliśmy się w ideę niewolnictwa i bezprawia. Jezus wzrastał w poznawaniu świata i swojej tożsamości. Aż do czasu, kiedy pojął w pełni i uświadomił sobie, że jest Synem Boga i wtedy zaczął rozpoznawanie swojej misji. Mamy to zapisane w Biblii w bardzo skrótowej formie:

Ew. Łukasza 2:52, Biblia Warszawska
Jezusowi zaś przybywało mądrości i wzrostu oraz łaski u Boga i u ludzi.

Wszyscy późniejsi ludzie, jakich spotkał w ostatnich dniach swojego życia, byli to jego bliscy lub dalsi znajomi, z jakimi się zapoznał właśnie na tej drodze rozwoju. Annasz i Kajfasz byli jego kolegami, znajomymi z dzieciństwa. Kobieta przyłapana na cudzołóstwie była jego dawną koleżanką, a jej mąż stręczyciel jego kolegą, z którym razem bawili się w dzieciństwie na podwórku. Rzymski setnik i kilku innych rzymskich urzędników rozpoznało w nim mądrego młodzieńca, który kilka lat wcześniej, przebywając w Rzymie, zaciekawił swoim sposobem patrzenia na życie wielu obywateli tego miasta oraz przyjezdnych kupców, którzy zapraszali go do swoich miast.

Jezus przebył drogę, jaką potem szli, po Jego zmartwychwstaniu, apostołowie i odnosili sukcesy, ponieważ wiele lat wcześniej miastami tymi poruszył Jezus, zwany młodym uczonym, który przemawiał publicznie do ludów w tamtejszych amfiteatrach i miejscach publicznych rozważań i ożywił w tych ludziach pragnienie poznania Boga jako Ojca. Heroda znał osobiście, ponieważ Jego ziemski ojciec Józef zginął w wypadku na budowie Heroda. Jezus jako młodzieniec, teraz głowa rodziny, negocjował z Herodem warunki odszkodowania za śmierć Józefa. Rozmowa z Jezusem wywarła wtedy na Herodzie ogromne wrażenie. Ten to Herod wiele lat później, kiedy aresztowano Jezusa jako złoczyńcę,  był bardzo ciekaw Jezusa i chciał z nim rozmawiać, ale się zawiódł, Jezus już nie był skory do rozmowy, milczał.

Kiedy Jezus zaczynał publiczną działalność, objawiającą Boga jako Ojca, a ludzi jako Jego synów, ta nauka była z jednej strony przez prosty lud przyjmowana jak balsam na ranę, a z drugiej strony przez religijnych uczonych jako bluźnierstwo.

Powszechnie uważano, że istnieje grzech pierworodny, zmywany, przebaczany przez Boga, kiedy człowiek składa krwawe ofiary ze zwierząt. Prorocy jak Ezechiel, Izajasz, Jeremiasz itd. mówili, że to nie ma żadnego znaczenia przed Bogiem. Potem przyszedł Jan Chrzciciel, głoszący przebaczenie grzechów przez chrzest wodny. Czekające na Mesjasza społeczeństwo przystałoby na każdy warunek i uznano nauki Jana za właściwe, i sami kapłani udawali się nad Jordan, by dać się chrzcić.

Potem przyszedł Jezus i przebaczał, i ogłaszał przebaczenie bez żadnej ofiary i ceremonii. Przebaczenie na podstawie uświadomienia prawdy przez błądzącego syna Boga, jakim jest każdy człowiek. To już dla kapłaństwa i uczonych w piśmie była za bardzo zaawansowana nauka i została uznana za „twardą mowę”, a w końcu odrzucona jako bluźnierstwo.

Izrael był pod rzymską okupacją już wiele lat. Działały dwie silne frakcje religijne: saduceusze i faryzeusze, i obie one odcisnęły piętno swoich nauk i zrozumienia pism na ówczesnych ludziach. Oczekiwano Mesjasza, ale jako Pana i władcę, przewodnika i wojownika, który wyzwoli Izraela z rąk okupanta i Izrael zapanuje nad całym światem. Oczekiwano na władcę silnego, cudotwórczego, doskonałego dowódcę wojskowego.

W tym okresie wierzono bardzo mocno, że podstawą problemów ludzi jest grzech pierworodny. Wierzono, że grzechy można usunąć tylko składając w świątyni krwawą ofiarę ze zwierząt. Tuż przed rozpoczęciem działalności przez Jezusa, Jan Chrzciciel głosił ideę przebaczenia grzechów przez chrzest wodny. Pomimo, że ta nauka nie miała podstaw w prawie Mojżeszowym, to została uznana przez uczonych saduceuszy i faryzeuszy, i dołączona do już istniejących, dodatkowych ponad 600 przykazań, zaleceń itp.

Był to też czas powszechnej wiary, że ubóstwo jest karą od Boga, a dobrobyt nagrodą za przykładne, pobożne życie.
Stąd możemy przeczytać w Biblii przykład fałszywego samousprawiedliwienia, gdzie faryzeusz dziękował w świątyni Bogu, że nie jest taki, jak ten obok celnik, co jest….taki to, a taki….
Dawanie jałmużny i modlenie się publicznie było uznawane za przejaw duchowości, a nie pychy i obłudy, nie mającej nic wspólnego z prawdziwą duchowością.
Powszechnie w Izraelu wierzono, że synowie muszą cierpieć za grzechy ojców, stąd przysłowie:

Ks. Ezechiela 18:2, Biblia Warszawska
Dlaczego to używacie między sobą przysłowia o ziemi izraelskiej: Ojcowie jedli kwaśne grona, a zęby synów ścierpły?

Więcej, Izraelczycy, i to także z najbliższego otoczenia Jezusa, wierzyli w reinkarnację i karmę, i kiedy ujrzeli człowieka ślepego od urodzenia, zadali pytanie Jezusowi:

Ew. Jana 9:2, Biblia Warszawska
I zapytali go uczniowie jego, mówiąc: Mistrzu, kto zgrzeszył, on czy rodzice jego, że się ślepym urodził?

Dla nich powód ślepoty był oczywisty, albo rodzice zgrzeszyli, to jako karę dostali ślepego syna, albo on w poprzednim życiu zgrzeszył, więc jako karmę dostał życie ślepca od urodzenia.
Innego wytłumaczenia nie mieli, nie brali pod uwagę jeszcze trzeciej wersji:

9:3  Odpowiedział Jezus: Ani on nie zgrzeszył, ani rodzice jego, lecz aby się na nim objawiły dzieła Boże.

Bóg był traktowany przez Izraelczyków jako Święty, niedostępny i nieosiągalny. Powszechnie wierzono, że Izraelczycy są dziećmi Abrahama. Więc twierdzenie Jezusa, że są dziećmi Boga, spotkało się z wielkim oporem, takim, jaki przejawił Lucyfer, Diabeł i Szatan, i dlatego w pewnym momencie, kiedy ten opór nabrał na sile, Jezus powiedział, że każdy, kto wyznaje taką wiarę, jest synem Diabła, który bezpośrednio reprezentował interesy człowieka i był odpowiedzialny za rozwój świadomości ludzi wg standardów niebios. Diabeł odrzucił własne synostwo boskie, idąc za SAMOSTANOWIENIEM , i do tego samego skłonił ludzkość, przez co stał się ojcem odstępstwa i fałszu.
W umocnienie wiary w synostwo Abrahama była zaangażowana fałszywa pokora i uniżenie.
Za bluźnierstwo więc uznano wypowiedź Jezusa, że jest Synem Boga.

Uczeni w piśmie podzielili ludzi, szufladkując ich do błogosławionych i przeklętych.
Powszechnie pogardzano cudzołożnicami, celnikami, trędowatymi i wszelkiej innej maści grzesznikami, jako tymi, co ponoszą karę za swoją bezbożność.
Duchowość faryzeuszy i saduceuszy była tak niska, że nie widzieli nic złego w tym, że karmią się pychą i dumą modlitw na rogach ulic lub publicznym, głośnym dawaniem jałmużny. Dla nich pogarda do innych ludzi była czymś naturalnym, nie przyszło im do głowy, że taka duchowość jest płytka i bezduszna.

Był to także okres rozkwitu wielu nauk filozoficznych ościennych narodów. Najwięcej na tym polu działali Grecy. Powstało wiele szkół filozoficznych, które próbowały tłumaczyć jak radzić sobie w tym ciężkim życiu.
Jednym ze sposobów, jakie głosili np. asceci, było wyzbycie się pragnień i uczuć. Do ascetów należał późniejszy apostoł Paweł, który pod wpływem nauki ascetów pisał, że jest w stanie żyć w dobrobycie i w ubóstwie, że potrafi być najedzony i głód cierpieć bez narzekania. Kiedy uwierzył w nauki Jezusa, do swojej wiary ascetycznej dołączył, jak wisienkę na torcie, Jezusa Chrystusa, Nim tłumacząc swoją wytrwałość i umiejętność adaptacji do środowiska.

Jezus rozpoczął działalność w trudnych warunkach. Postanowił, że celem Jego służby jest objawienie natury Boga i objawienie ludziom synostwa boskiego, że są synami Boga. To były dwa główne cele Jego misji. Sam o sobie Jezus mówił, że jest synem człowieczym, czyli człowiekiem. Był to doskonały człowiek, który połączył się z Duchem Boga i odkrył w sobie synostwo boskie, i przez to zjednoczył się z Bogiem, swoim Ojcem i stali się jedną istotą. Dlatego Jezus mówił: „kto widział mnie, widział Ojca”, „kto mnie słucha, słucha Ojca”, „ja i Ojciec jedno jesteśmy”, „kto gardzi mną, gardzi Ojcem, który mnie posłał na świat”.

Jezus wiedział, że królestwo Boga jest duchowym mocarstwem, więzią, ideą, spajającą rozwojowe światy. Tą ideę królestwa duchowego i jego siły chciał krzewić na Ziemi, na podstawie głoszenia o tym królestwie. Postanowił, że nie będzie się posługiwał płytką, nic nie znaczącą formą władzy nad materią, prerogatywy Stwórcy, czynienie znaków i cudów. Jak sam twierdził, jest to tylko pokaz wyspecjalizowanych umiejętności.

W tamtych czasach Izrael był głodny cudów, znaków i uzdrowień. Powszechnie wierzono, że tylko człowiek pochodzący od Boga może takie rzeczy robić i czynienie takich cudów i uzdrowień jest dowodem posłannictwa boskiego. Na ironię, pomimo stawianych sobie warunków, ludzkie serce Jezusa, w połączeniu z boską miłością, wywoływało cudotwórcze i uzdrowieńcze działanie. Jednak nauki Jezusa były tak zaawansowane duchowo, że zostały uznane za zwiedzenie i Żydzi, pomimo swojej wiary w posłannictwo boskie, poprzez dokonywanie znaków i cudów, stworzyli sobie nową teorię, mianowicie zaczęli głosić, że Jezus jest sługą Belzebuba i dlatego czyni cuda. W ten sposób podeptali swoje wcześniejsze poglądy i wytłumaczyli sobie moc Jezusa jako sługi Zła po to, by nie uznać Jego autorytet, po prostu nie odpowiadał im On. Bezsens, po co upierać się przy czymś, co jest skazane z czasem na zniszczenie i śmierć. Niestety dzisiaj taka forma myślenia dalej obowiązuje w pewnych kręgach. Jezus, świadomy tego faktu, powiedział na temat ich obłudy i głupoty, że podobni są do dzieci na rynku, którym nic nie odpowiada.

Ew. Łukasza 7:32, Biblia Warszawska
Podobni są do dzieci, które siedząc na rynku wołają jedne na drugie tymi słowy: Graliśmy wam na piszczałce, a nie tańczyliście, nuciliśmy pieśń żałobną, a nie płakaliście.

Czytając cztery ewangelie o Jezusie, zawsze zastanawiało mnie, dlaczego Jezus czynił cuda i uzdrawiał, a potem znikał na jakiś czas lub prosił, by ci, co zostali uzdrowieni, nic o tym nie mówili.
Dziwiłem się temu dopóki mieszkańcy niebios mi nie opowiedzieli szczegółowo, jakie wartości Jezus przejawiał.

Dla Niego najważniejsza była wiara w synostwo, przemiana świadomości. Zdrowie fizyczne człowieka nie miało znaczenia. Jednak był On Bogiem, mieszkającym w ludzkim ciele i spojonym z ludzkim umysłem. Trudno mu było panować nad taką kompilacją boskości i człowieczeństwa w obliczu, kiedy stanęli przed Nim ślepi, chorzy, trędowaci itp.

Pewnego dnia stanęły przed Nim rzesze takich ludzi. Spojrzał na nich, w jakiej nędzy są, i uświadomił sobie, że ich stan jest skutkiem zawiedzenia pokładanego zaufania, sprawcami tego byli Jego synowie, administratorzy niebios i Ziemi. Jego ludzkie serce, w połączeniu z miłością Boga i boskim gniewem na skutki buntu, wywołało falę mocy Bożej tak, że w jednej chwili ponad 600 osób zostało w cudowny sposób uzdrowionych. Jezus, zaszokowany swoją reakcją, szybko oddalił się od tłumów i pozostawił swoich uczni z tymi tłumami.

Dłuższy czas Go nie było. W tym czasie ci, co byli zdrowi, odeszli do domów, chorzy zostali. Zostali też zdezorientowani uczniowie. Jezus w samotności rozważał i radził się Ojca, by dał mu mądrość, jak panować nad emocjami, które wywołują falę współczucia, która wytwarza cudotwórcze moce. Uznał, że uzdrowienia i cuda zwrócą na Niego uwagę ówczesnych władz religijnych i świeckich. A On nie szukał rozgłosu. Miał plan głoszenia mocy ewangelii powoli, od domu do domu, od miasta do miasta. Rozgłos cudotwórcy był mu nie potrzebny. Dlatego prosił ludzi, których uzdrowił, by nie mówili nikomu o tym. Po prostu Jezus uznał, że cuda, znaki i uzdrowienia mogą zagrozić Jego misji objawienia światu Ojca, a ludziom synostwa.

Po tych rozważaniach wrócił jednak do uczniów i zastał ich z chorymi, a zdrowi odeszli. Świadomy tego, co się stało, powiedział do uczniów, że te uzdrowienia nie przyniosły chwały królestwu Ojca, bo ludzie są zainteresowani tylko swoim zdrowiem fizycznym, nie interesuje ich zdrowie duchowe, ale te właśnie jest najistotniejsze. On głosi wartości żywe i wieczne, a ludzie są zainteresowani tylko doczesnością, wobec tego, posługa uzdrowienia nie przydaje nowych członków królestwu Boga.

Jezus prowadził dalej swoje nauczanie, wzbudzając swoimi naukami wzburzenie i kontrowersje w prostym ludzie i uczonych w piśmie. Jezus był świadomy, że uznali Jego nauki za zwiedzenie, a uzdrowienia, jakie czynił, za dzieło diabła.

Więc wymyślił jeszcze jedną kontrowersyjną sytuację. Wykorzystał wiarę uczonych w piśmie w to, że tylko człowiek posłany od Boga może uzdrowić ślepego od urodzenia. Więc uzdrowienie ślepego od urodzenia jest dowodem posłannictwa boskiego. I Jezus z Ojcem przystał na ten warunek ludzi i uzdrowił ślepego od urodzenia. No cóż, wywołało to konsternację u władz religijnych, ale i tak, pomimo tak oczywistego spełnienia warunku, narzuconego przez władze religijnie, Jezus został odrzucony jako posłaniec Boga. To był, tak naprawdę, sąd nad nimi samymi. Wydawało im się, że mają jakąś władzę i mogą decydować, a byli obłudni i niewierni swoim własnym zasadom, przez co sami się pogrążyli w swoich zasadach. Udowodnili tym stanowiskiem, że dalecy są od pokory i chęci choćby służenia Bogu na warunkach Boga.

Mógłbym wiele pisać o Jezusie z tego, co mi pokazano, ale nie chcę się rozpisywać. Fałsz i obłuda religijnych przywódców doprowadziła Jezusa na krzyż, gdzie umarł i zmartwychwstał. Dla uczniów był to ogromny szok. Wg nich misja Jezusa skończyła się niepowodzeniem.

Jednak po zmartwychwstaniu Jezusa narodziła się nowa idea. Uczniowie odeszli od nauk Jezusa i od Jego ewangelii, i zaczęli głosić ewangelię o Jezusie Chrystusie. Na początku było niewinnie, chodziło o podkreślenie zmartwychwstania Jezusa, potem potoczyło się w całkiem innym kierunku. Misja Jezusa została przerwana i spaczona przez wielu Jego uczniów. Nie wszyscy zeszli na tą drogę „nowej” ewangelii. Jan pozostał wierny.

Jednak judeochrześcijanie z czasem pozmieniali znaczenie wypowiedzi Jezusa i zapisali wiele zmienionych, wg ich rozumowania, wypowiedzi Jezusa. Dopasowali do swojej świadomości nauczanie i zapisane teksty, które w późniejszych wiekach znowu zostały zmodyfikowane i do dzisiaj przetrwały mocno okrojone i zmienione.

O tych zmianach napiszę w następnym wpisie.

Chmurka tagów

%d blogerów lubi to: