Serdecznie witam wszystkich! Strona ta przeznaczona jest tylko dla ludzi odważnych, śmiało stojących w obliczu NIEZNANEGO, nie bojących się NIEPOJĘTEGO, wolnych od ludzkich wyobraźni i mniemań na temat duchowści i Boga oraz celu naszego istnienia. Strona ta nie jest przeznaczona dla zniewolonych tradycją ludzką oraz tych co nie poszukują uczciwie PRAWDY. Tutaj są umieszczone informacje od bezcielesnych, wielowymiarowych ISTOT ŚWIATŁA na temat nadchodzących REWOLUCYJNYCH zmian ŚWIADOMOŚCI ludzkości pomagających w osiągnięciu celu naszego obecnego przeznaczenia, DOSKONAŁOŚCI. Osiągnięcie statusu istoty SUWERENNO-INTEGRALNEJ.

OTCHŁAŃ

Najadłem się na wieczór. W nocy około 1:30 obudziłem się, bo poczułem, że organizm ma problem z trawieniem. Zacząłem odczuwać nasilający się nieprzyjemny stan organizmu w okolicach brzucha, żołądka. Od razu postanowiłem, że skupię się na tym doświadczeniu i zobaczę o co chodzi, ponieważ chwilę wcześniej ogarnęły mnie ciemne emocje. Nasiliły się negatywne myśli. Jakby coś złego, osobowego, do mnie się zbliżyło, bo powstały korzystne warunki w postaci obciążenia fizycznego organizmu.
Już od dawna zorientowałem się, że różne pokarmy, napoje, zmęczenie lub ekscytacja powodują, że organizm produkuje różne substancje chemiczne, które jakby wabią emocje pozytywne lub negatywne, a w bardziej zaawansowanym stanie można doznać nagłego kontaktu z istotą osobową.
Nieprzyjemny stan organizmu mocno się nasilił, a z nim negatywne myśli wręcz płynęły do mnie. Zacząłem je obserwować, nie podchodząc do nich emocjonalnie. Czułem, że ogarnia mnie stan jakby depresji, brakowało pozytywnego myślenia, jedynie co, to przyjąłem pozycję obserwatora i to spowodowało, że emocje i myśli nie weszły we mnie, tylko były jakby obrazem, jaki oglądam. Poczułem nagły silniejszy ból brzucha czy żołądka. Już z 30 min nie spałem. Było ciemno, a po chwili, po bólu poczułem jeszcze większą ciemność. Zorientowałem się, że nie jestem już w ciele, bo przestałem czuć ciało. Była wszechogarniająca ciemność, a w niej obecność istoty osobowej o złym nastawieniu do mnie, ale nie agresywnym. Cały jej „atak” na mnie przejawiał się w mówieniu do mnie. Jednocześnie poczułem, że przemieszczam się w tej ciemności. Jakbym leciał, lewitował, ale ciągle powiedzmy do przodu, w jednym kierunku. Jak się zorientowałem, że jestem poza ciałem, to naszły mnie silne realistyczne myśli, że to już koniec, że wszystko, co do tej pory znałem, już dla mnie nie ma znaczenia, nie istnieje. Rodzina, przyjaciele, praca, ulubione zajęcia, przyjemności, a nawet myślałem o tym, że tam została Polska, Świat, wydarzenia, cały ten splendor. Bardzo głęboko doświadczyłem tej świadomości, że już nic nie wróci z tych doświadczeń co miałem na Ziemi. Już nie zobaczę słońca, nie poczuję zapachów, deszczu, zimna, ciepła. Wszystko, w czym żyłem do tej pory, zostało gdzieś w tyle i miałem świadomość, że powoli oddalam się od tego sposobu życia. Przeleciały mi myśli, że pozostawiam tę boską iluzję.
Emocje i myśli o Ziemi i życiu na Ziemi, o polityce, zamieszkach, a także o ulubionych filmach, programach, to, co cieszy i bawi, to już nie wróci. Miałem silną świadomość, że to jest, istnieje, żyje dalej, że dalej tam toczy się cała ta iluzja, ale ja jej już nie doświadczę i to tak nagle skończyłem doświadczać, bez przygotowania, bez nasycenia się.
Widziałem oczami wyobraźni żonę, dzieci, znajomych, w ogóle ludzi, jak budzi się ranek i rozpoczynają nowy dzień pracy, życia, ale to już nie dla mnie. Zacząłem skupiać się na tym, czego doświadczyłem na Ziemi. Postanowiłem, że będę usilnie sobie przypominał każde doświadczenie tego wszystkiego, co tutaj przeżyłem.
Wtedy, jak z cienia, pojawiła się ta istota. Nie widziałem jej, bo było tak ciemno, że nawet świadomość nie widziała, jedynie wyczułem jej obecność i usłyszałem jej telepatyczny głos mówiący językiem ludzkim, po polsku.
„Nie wysilaj się, z czasem wszystko zapomnisz. Im dalej, tym bardziej wygasają wszelkie doświadczenia, jakie tutaj doświadczyłeś. Z czasem, w miarę odległości, zapomnisz, te doświadczenie przyćmi tamte.”
Za tym głosem poszła silna fala emocji, strachu, paniki, bezradności, ale w tym temacie to jestem już doświadczony i nie przyjąłem żadnej z tych myśli.
Byłem bezemocjonalny, spokojny. Pomyślałem sobie:
„Ok, skończyło się te doświadczenie tak nagle, ale z tego powodu nie będę rozpaczał. Skupię się na tym, czego doświadczam teraz. Tylko nie ulec emocjom i nie rozrzewniać się na myśl co zostawiłem. Szkoda, że tak szybko się skończyło, było tak kolorowo, a tutaj taka dotykalna ciemność z samotnością. Eksploruję to, czego doświadczam teraz, jestem istotą nieśmiertelną, zmieniły się warunki, ale ja dalej istnieję, kwestia tylko – jaka energia jest we mnie, muszę się pilnować, by ciemność, która osłabia i wyczerpuje wszelką energię pozytywną, nie weszła we mnie”.

Mam świadomość, bo nieraz tego doświadczyłem boleśnie, zanim nie nauczyłem się wybierać „dobre” od „złego”, że to „zło” potrzebuje ludzkich złych myśli, by się zakotwiczyć w człowieku. Dlatego świadomie unikałem nawet takich z pozoru ludzkich reakcji jak smutek, żal, wspomnienia, rozrzewnianie się itp.
Myśli, obrazy i emocje wywołują stany ducha, a myśli skomasowane o pewnej skupionej częstotliwości, jeśli im człowiek jako świadomość ulegnie, to wnikają i w zależności od swojej jakby natury, albo dodają siły, albo zabierają wszelkie siły, i pogrążają tak, że nie ma ani jednej pozytywnej myśli, jakby unieruchamiają istotę, świadomość. Pozytywne jakby dodają skrzydeł.
Reasumując, nie dopuściłem do siebie myśli strachu, samotności, żalu, rozpaczy, paniki itp. itd., jakie pojawiły się po wyjściu z ciała i doświadczenia gęstej ciemności. Wtedy od razu poczułem, że przemieszczam się w tej otchłani ciemności.
Pojawiła się istota, która była zła, po prostu zła. Czułem ją jako oszusta, kłamce, który nie robi nic na siłę poza używaniem inteligentnie siły perswazji.
Nie przyjmowałem to, co mówi ta istota, słyszałem co mówi, ale dusza, duch, świadomość, były wolne od podzielania poglądów tej istoty.
Wtedy zorientowałem się, że subtelnie przyspieszyłem w tym ruchu w ciemności. Kiedy opowiadał mi o tym, co „straciłem” i co mnie czeka, to nie wywołało we mnie nawet tzw. „drgnięcia powieki”, wtedy też poczułem dalsze przyspieszanie. Po chwili zorientowałem się, że im bardziej daję odpór, nie przyjmuję negatywnych myśli, nawet tych tak niewinnie wyglądających jak żal, smutek nad tym, co zostawiło się, to wszystko powoduje, że przyspieszam.
Miałem świadomość, że cały czas w tej wszechogarniającej ciemności poruszam się „do przodu”, czyli coraz dalej od Ziemi i to poruszam się idealnie prosto przed siebie.
Im bardziej ignorowałem tzw. zło, tym bardziej przyspieszałem.
Jak zaakceptowałem to nowe doświadczenie, to poczułem subtelną obecność wielu istot osobowych, jakie są przede mną, jakby na końcu tej drogi.
Im bardziej pozytywnie myślałem, tym bardziej czułem coraz silniej ich obecność. Po jakimś czasie zaczęła blednąć obecność tej złej istoty. Została w tyle i oddalałem się od niej, po drugie widziałem, że ona już męczy się i jest jej ciężko, bo podążając ze mną zbliżaliśmy się do światła, które mnie wprawiało w pozytywny nastrój, a na nią działało oślepiająco i męcząco.
Doszedłem do granicy ciemności i nagle, jak od linii, pojawia się światłość.
Inny świat, czego oko nie widziało i ucho nie słyszało.

1 List do Koryntian 2:9, Biblia Warszawska
Głosimy tedy, jak napisano: Czego oko nie widziało i ucho nie słyszało, i co do serca ludzkiego nie wstąpiło, to przygotował Bóg tym, którzy go miłują.

Zbliżyło się wiele istot zbudowanych jakby ze światła, jak hologramy. Obraz był wyraźny. Emocje na takim poziomie, jakiego jeszcze nie doświadczyłem na Ziemi. Myśli same żyły, były wszechogarniające jak zapach na łące. Nie było innych myśli jak jakieś takie mocno mądre, inteligentne, kreatywne. Na wszelką jakby trudną sytuację siła myśli była większa niż ta sytuacja wymagała, by poradzić sobie z nią.
Tam nie było troski: uda się, czy się nie uda.
Przypomina mi się, że jak wsiadam do auta, to nigdy nie martwię się, czy dojadę, czy nie, czy podołam drodze, czy nie. Po prostu jadę i już. A znam ludzi, którzy jak wsiadają do auta, to martwią się drogą, nawet tą kilka kilometrów. Boją się, że zrobią wypadek itp. Ja im mówiłem, że to bez sensu, bo te przejmowanie się spina i osłabia umysł, koncentrację, logiczne myślenie i refleks.
Właśnie tam było wszechogarniające powodzenie, nie istnieje sytuacja, jakiej nie rozwiąże się. Nie istnieje ciemność, jaka mogłaby ogarnąć tą światłość.
Wielka wszechogarniająca pewność siebie i powodzenia we wszystkim.
Istoty powiedziały ludzkim głosem:
„Wszystko jest szkołą i nauczaniem oraz bez ustanku jesteście testowani, nawet jak opuszczacie ciała fizyczne, nawet jak wam się wydaje, że to już koniec, to też jest test, jak się zachowacie w takim stanie świadomości. Obserwowaliśmy jak sobie poradzisz w tej konfrontacji z nadzorcą, na jego terenie.”
Wróciłem nagle do ciała, bo zdałem sobie sprawę, że będę dalej żyć na Ziemi.
Bardzo istotne są myśli, jakiego rodzaju i kształtu są.
Prawie jak Moc z „Gwiezdnych Wojen”, myśli przenoszą na jasną stronę mocy i ciemną, i to myśli pogrążają w ciemności lub światłości. To myśli, nic więcej. Jakby one były tą najmniejszą cząstką istnienia, a zarazem podstawą istnienia. Jest moc i siła tej mocy oraz jej kształt w nas jest uzależniony od naszego myślenia.
To tak, jak człowiek się zakochuje, zawsze podstawą jest myśl, która tworzy coraz silniejsze emocje z czasem, jak gromadzą się coraz bardziej myśli pozytywne o innej osobie, emocje stają się coraz silniejsze. Wielu nie widzi, że za tą silną „chemią”, jak się mówi, stoją myśli, subtelne, przywołujące silne emocje.
Tak samo jest z nienawiścią. Pojawiają się myśli krytykujące inną osobę i w miarę rozwoju i wzmacniania się tych myśli, jak budowa domu, coraz wyżej i wyżej, tak tutaj gromadzą się myśli, tworzą emocje, emocje podsycają myśli, a myśli emocje, i tak na wzajem, i powstaje silne uczucie nienawiści i wrogości, z czasem słabi widzą tylko emocje i szukają wyładowania ich.
Sztuką jest przeprowadzać introspekcję i mieć świadomość panującą nad myślami. Kto osiągnie ten stan, żyje innym stylem życia, niż powszechnie panujący na Ziemi.
Zobaczyłem w swoich doświadczeniach z innymi istotami, że ich myśli i styl życia jest kompletnie inny niż nasz.
My jesteśmy jakby na poziomie telefonu stacjonarnego tarczowego, a oni na poziomie najnowszych smartfonów. Dla wielu to może nie jest dobre porównanie, ale takie do mnie przemawia.
W Biblii przeczytałem kiedyś takie słowa, które sobie zapamiętałem i teraz chcę zacytować:

Ks. Izajasza 55:9, Biblia Warszawska
Lecz jak niebiosa są wyższe niż ziemia, tak moje drogi są wyższe niż drogi wasze i myśli moje niż myśli wasze.

2 List do Koryntian 12:2, Biblia Warszawska
Znałem człowieka w Chrystusie, który przed czternastu laty – czy to w ciele było, nie wiem, czy poza ciałem, nie wiem, Bóg wie – został uniesiony w zachwyceniu aż do trzeciego nieba.
12:3 I wiem, że ten człowiek – czy to w ciele było, czy poza ciałem, nie wiem, Bóg wie –
12:4 Został uniesiony w zachwyceniu do raju i słyszał niewypowiedziane słowa, których człowiekowi nie godzi się powtarzać.

Najpierw Bóg mówi przez tzw. swoje usta, że myśli i postępuje inaczej niż my, a potem Apostoł Paweł mówi, że znał kogoś, kto znalazł się w trzecim niebie i doświadczył takiego stylu wypowiadania się, że aż człowiekowi nie godzi się tak mówić ani powtarzać.
Co to były za słowa nie wiem, jak to kiedyś czytałem i zrozumiałem, że raczej chodzi o to, że tam w tym trzecim niebie jest taki styl myślenia i życia, że człowiek nawet nie zrozumie o co chodzi.
Dlatego ludzie na niskim poziomie doświadczenia mówią językiem religijnym  „nie godzi się”. Mało doświadczyli i byle co jest dla nich już cudem i boskim doświadczeniem. Dlatego też te „boskie” istoty unikają takich ludzi, którzy z byle czego robią boskie objawienie lub boski cud.

Reklamy

Obiecałem szybkie wpisy, relacje z moich doświadczeń, raport z mojego doświadczania świata w poszerzonej wersji, ale ci, co pilnują ten system, pilnują także i mnie. Zostałem wręcz zalany różnymi spawami, wymagającymi szybkiej reakcji. Do tego celu istota, nadzorująca działanie tego systemu w tym sektorze, wykorzystała mój charakter. Zabazowała na cechach dokładności, sumienności, rzetelności, obowiązku i troski o innych. Po prostu nie mogę, brzydko mówiąc, olać to wszystko.
Do tych cech dostosowała moje obecne doświadczenie, przez jakie przechodzę. Przez to osiągnęła cel, zajęcie mnie na maksa, bym nie drążył tematu.
Cytowałem już nie raz ten werset z Biblii, który przemyca wiele prawd, jednak ludzie religijni nie widzą ich.
Ks. Habakuka 2:13, Biblia Warszawska
Czyż nie pochodzi to od Pana Zastępów, że ludy mozolą się nad tym, co pożera ogień, a narody trudzą się nad tym, co nie ma wartości?

Pisałem kiedyś o tych istotach, o jakich Biblia mówi: „książęta królestw”, „książęta narodów”. Każdy naród ma swojego opiekuna, dozorcę, takiego bosa. Biblia określa go jako „książę”. On ma pod sobą całą rzesze istot, które współpracują z nim i wpływają na dany naród poprzez mnóstwo czynników. Wspomnę tylko technologie, żywienie, upodobania, pragnienia, pożądania, głód, nasycenie, chciwość itp. itd.
Mają w tym swój cel i z pewnych powodów zależy im na tym, jest to dla nich wartością. Jednak nie o tym dzisiaj chcę pisać, a o tym, jak spotkałem się wczoraj z jednym z nich.
Jak do tego doszło?
Jakie czynniki miały wpływ?
A może nie było czynników poprzedzających i tylko przypadkiem uruchomiłem klucz do systemu.
Kilka tygodni temu oglądałem ciekawy, krótki film, którego link umieszczę pod koniec tego wpisu.
Filmik wywarł na mnie sentymentalne wrażenie.
Przypomniał mi się okres dzieciństwa i mnóstwo pytań, jakie ja miałem i jakie jakaś niewidzialna istota mi zadawała, przez co wprowadzała mnie w stan silnego stresu, bo nie radziłem sobie jeszcze jako dziecko z takim potokiem pytań. Pamiętam, że było mnóstwo pytań i zawsze jakbym wychodził z ciała i trafiał gdzieś, gdzie mi się nie podobało i szybko wracałem do ciała, wspominając mamę, tatę, rodzinę, kolegów i koleżanki, piaskownice, rower, zabawy, ziemskie życie. To był magnes, który szybko mnie sprowadzał na Ziemie.
Jak dla dziecka, po takim doświadczeniu, życie ziemskie i zabawa były jeszcze bardziej szczęśliwe.

Tym razem, wczoraj, miałem pierwszy dzień spokoju od ponad miesiąca. Zmieniłem plany i prawie cały dzień medytowałem, słuchając mojego ulubionego kawałka muzyki, o którym już nie raz pisałem. Przerywałem słuchanie i leżąc na hamaku oddawałem się myśleniu.
Wtedy znowu naszły mnie myśli:

Kim ja jestem?
Co ja tutaj robię?
Co to jest za świat?
Co tutaj się dzieje?
O co tutaj chodzi?
Kto to zbudował?
W jakim celu zbudował?
Kim jest ten Ktoś?
Już po kilku pierwszych pytaniach poczułem jakbym się oddzielał od czegoś.
Przyszły mi na myśl bliskie mi osoby, żona, dzieci.
Pomyślałem sobie: „jestem suwerenny, nic mnie z nimi nie wiąże, nic nie muszę”.
Przyszły mi myśli o znajomych, przyjaciołach.
Pomyślałem: „nic mnie z nimi nie wiąże, jestem wolny”.
Pojawiły się myśli o firmie, odpowiedziałem: „to doświadczenie, było minęło”.
Odezwała się Myśl i powiedziała: „trzeba to kontynuować, jesteś potrzebny”.
Ja odpowiedziałem tej myśli: „ale to tylko doświadczenie, zasmakowanie smaku, więcej nie chce smakować, nie muszę tego kontynuować, dadzą sobie radę beze mnie”.
W każdą tą myśl mocno się wczuwałem i silnie czułem jej działanie jako coś realnego.
Kiedy prowadziłem ten wewnętrzny dialog z pytania na pytanie, odpowiedź za odpowiedzią, zobaczyłem jakby stary żaglowy statek przywiązany do portu linami i widziałem jak te liny pękają, wydziela się z lin kurz i statek całą burtą równo odbija od pomostu, do którego był przypięty.
To był obraz, jaki wygenerował mózg przez krótką chwile i potem nagle poczułem się źle, chłodno, nieprzyjemnie, ciemno, nieprzyjaźnie. Poczułem obecność jakiejś istoty. Wyczułem jej ident. Wrogo nastawiona do ludzi, wręcz pomiata nimi, ale musi robić to, co robi, bo ma większego nad sobą i sama wpadła w sidła.
No i tutaj bardzo pasuje mi ten werset z Biblii:

Ks. Kaznodziei Salomona 5:7, Biblia Warszawska
Jeżeli widzisz, że w kraju ubogi jest gnębiony i że prawo i sprawiedliwość są gwałcone, nie dziw się temu, bo nad wysokim czuwa wyższy, a jeszcze wyższy nad tamtymi.

Tutaj widać hierarchię istot pracujących dla tej machiny, jaką ja nazywam „SYSTEM”.
Oni muszą to robić, bo ulegli iluzji.
Ja nie muszę, robię to, co chcę.
Mam świadomość, że sam dobrowolnie chciałem doświadczyć zaszczytu bycia człowiekiem na tej Ziemi.
Są rzesze istot pomiatających ludzkością jako wybrykiem natury, pomiotem itp. Jednak są rzesze istot zachwycających się człowiekiem i chciałyby bardzo doświadczyć bycia człowiekiem „w całej pełni”. A więc, i słodycz i gorycz.
Mam świadomość, że sam z pomocą przyjaciół zmanipulowałem ten system i tutaj się dostałem, przez co utraciłem, do pewnego poziomu, kontakt z przyjaciółmi tam gdzieś, ale takie były koszty i tego byłem świadomy.
Jednak strażnik systemu wyłapał błąd i zlokalizował go, ale z jakiegoś powodu w ostatniej chwili zmienił decyzję i zgodził się, bym został na Ziemi.
Urodziłem się nieżywy i miałem doświadczenie, jakie opisałem w książce.
Nagle znalazłem się gdzieś, nie wiedziałem co to jest. Dzisiaj wiem, że to szpital. Nikt mnie nie widział, tylko kilka osób o chłodnym do mnie stosunku. Zbliżały się do mnie i patrzyły mi w oczy. Dziwne wrażenie, bo nie miałem ciała, a oni też nie mieli materialnych ciał, ale wszystko wyglądało jak z materii. Wtedy, kiedy mnie otoczyli, pojawił się nagle ten piąty, jakby z sufitu zszedł i powiedział do nich: „Zostawcie go. On postanowił, że on ma zostać”. I wszystko się skończyło i wtedy ożyłem. Lekarze próbowali mnie ożywić i włożyli pod zimny prysznic, i do dzisiaj mam to, że bardzo lubię po umyciu spłukać się lodowatą wodą, aż do bólu kości.
Kiedy patrzę na tego On, co postanowił, widzę jego ident.
Zobaczyłem u niego nutkę sympatii do mnie, a nawet ukryte życzenie mi powodzenia. On, oni już są zmęczeni. Wypalili się i nie mogą nabrać sił.
Ten Bóg – Źródło Wszystkiego – zablokował im dostęp do ODPOCZNIENIA.
Niebo to jest pewien poziom świadomości- nadświadomości, styl istnienia skupiony w pewnym miejscu.
ODPOCZNIENIE to jest stan czegoś więcej niż świadomość – nadświadomość, to jest miejsce tajemnicze. Tam się regeneruje, odpoczywa, porządkuje, układa, nabiera siły. Nasz mizerny odpowiednik tego odpocznienia to sen, gdzie zmieniają się funkcje organizmu, by organizm regenerował się. Wyłącza się funkcja motoryczna i w śnie biegamy, skaczemy, chodzimy, a w rzeczywistości leżymy w łóżku. Więc, coś odpowiedzialnego za motorykę się wyłącza.
Lubię cytować Biblię, bo jak często wspominam, przemyca wiele prawd w gąszczu dezorientacji.

Dz. Apostolskie 7:49, Biblia Warszawska
Niebo jest tronem moim, A ziemia podnóżkiem stóp moich; Jaki dom zbudujecie mi, mówi Pan, Albo jakie jest miejsce odpocznienia mego?

List do Hebrajczyków 3:11, Biblia Warszawska
Tak iż przysiągłem w gniewie moim: Nie wejdą do odpocznienia mego.

List do Hebrajczyków 4:1, Biblia Warszawska
Gdy tedy obietnica wejścia do odpocznienia jego jest jeszcze ważna, miejmy się na baczności, aby się nie okazało, że ktoś z was pozostał w tyle.

List do Hebrajczyków 4:3, Biblia Warszawska
Albowiem do odpocznienia wchodzimy my, którzy uwierzyliśmy, zgodnie z tym, jak powiedział: Jak przysiągłem w gniewie moim: Nie wejdą do mego odpocznienia, chociaż dzieła jego od założenia świata były dokonane.

List do Hebrajczyków 4:10, Biblia Warszawska
Kto bowiem wszedł do odpocznienia jego, ten sam odpoczął od dzieł swoich, jak Bóg od swoich.

List do Hebrajczyków 4:11, Biblia Warszawska
Starajmy się tedy usilnie wejść do owego odpocznienia, aby nikt nie upadł, idąc za tym przykładem nieposłuszeństwa.

Jezus, będąc na Ziemi, mówił o przepaści pomiedzy światami.
Ew. Łukasza 16:26, Biblia Warszawska
I poza tym wszystkim między nami a wami rozciąga się wielka przepaść, aby ci, którzy chcą stąd do was przejść, nie mogli, ani też stamtąd do nas nie mogli się przeprawić.
PRZEPAŚĆ to rodzaj technologii, nieznany nikomu oprócz pewnych istot, które są na szczycie znanej hierarchii.
Oni, ci z sytemu, zwani upadłymi aniołami, mają zamknięty dostęp do ODPOCZNIENIA, dochodzą do PRZEPAŚCI i dalej przejść nie mogą.
Oni są już bardzo zmęczeni i wyczerpani, ale nie daje się im „zasnąć”, muszą działać, bo pobudza ich strach przed tzw. DUCHEM ŚWIĘTYM.
Oni są tak źli na niego, że różnie go obrażają. Tworzą na Ziemi poglądy, że to moc, energia, bezosobowa istota.
Ciekawe.
A co z logiką?
Przecież DUCH ŚWIĘTY podejmuje decyzje, więc jest istotą osobową.
I to On decyduje o wszystkim i to On wprowadza w „maliny”, albo doprowadza do Źródła.
Robi jak chce i nikt mu nic nie może zarzucić.
Dlaczego?
Bo On realizuje plan, jakiego nawet nadświadomość nie jest w stanie ogarnąć.
Cytat z Ewangelii Filipa na temat działania Ducha na Rządców, czyli istoty z systemu, zarządzające systemem:

16. Rządcy ziemscy byli przekonani, że to, co czynili, dokonywali swoją władzą i z własnej woli. W rzeczywistości jednak to Duch Święty potajemnie działał za ich pośrednictwem, czynił tak, jak Sam uważał za stosowne.

34. Świętym służą również złe moce. Oni są ślepi z powodu Ducha Świętego: myślą, że służą swoim ludziom, wtedy jak w rzeczywistości pracują na rzecz ludzi świętych.

 

Właścicielem wszystkiego, łącznie z Ziemią, jest Bóg i nie raz to podkreślał Jezus w swoich wypowiedziach.
Oficjalnym władcą, zarządcą SYSTEMU oraz terenu, jaki obejmuje system jest istota zwana DIABEŁ. Religia bardzo spaczyła jego wizerunek, ale nie dziwię się, bo religia jest przez niego manipulowana i mówi o nim tak, jak on tego chce.
W tzw. kuszeniu Jezusa widać wyraźnie, że Diabeł otrzymał do zarządzania sektor, w którym jest Ziemia, no i coś mu się w nim samym popsuło i stał się wrogiem Boga, jednak bardzo chętnie odda SYSTEM, tylko pod słowami „pokłon” kryje się przywrócenie go do dawnych łask i nie poniesienie konsekwencji przez niego za to, co zrobił.

Ew. Łukasza 4:5, Biblia Warszawska
I wyprowadził go na górę, i pokazał mu wszystkie królestwa świata w mgnieniu oka.
4:6
I rzekł do niego diabeł: Dam ci tę całą władzę i chwałę ich, ponieważ została mi przekazana, i daję ją, komu chcę.

Jednak Bóg nie akceptuje propozycji ani formy załatwienia sprawy, jaką proponuje Diabeł.
We wszechświatach obowiązuje prawo i w świetle tego prawa, akurat jak Jezus był na Ziemi, odbył się w Niebiosach sąd na Diabłem:
Ew. Jana 12:31, Biblia Warszawska
Teraz odbywa się sąd nad tym światem; teraz władca tego świata będzie wyrzucony.
Już dalej nie chcę się rozpisywać.
Pokazałem wam coś, co jest za tą sceną życia, za kulisy, tak dla poszerzenia świadomości i pozbycia się strachów, leków, niepewności.

Wracając do mojego doświadczenia, po fali pytań i głębokiego wnikania w nie, wyszedłem z ciała i znalazłem się w chłodnym, ale nie pod względem stopni Celsjusza, miejscu. To był chłód energetyczny. Była tam istota, wygląd jakby ludzki (ciekawe, że wszystko ma jedną matryce). Istota zorientowała się, że „obudziłem się” i wpadła jakby w panikę i szybko zaczęła coś dotykać, jakby sterować jakimś pulpitem i nagle poczułem fale myśli o domu, o jedzeniu, słońcu, poczułem ciepło promieni słonecznych. Myśli były chaotyczne, dotykały wszystkiego, co mi się na Ziemi podoba i ta fala myśli była tak silna, że tylko jak je poczułem, od razu uruchomiły się zmysły skojarzenia i one mnie dosłownie zmiotły z tamtego miejsca, i nagle znalazłem się na swoim hamaku. Otworzyłem oczy i przez kilka godzin czułem i widziałem, jakby przez szybę, tamtą samotną istotę.
Tam na miejscu przez chwilę widziałem jej ident.
Zmęczony, musi robić to, co robi, bo z jakiegoś powodu musi.
Gaśnie w nim życie.
Jest świadomy swojego końca, ale robi to, co robi i będzie robił aż do końca.
Tylko nie wiem co oznacza KONIEC dla niego, dla nich.

Na koniec chcę przypomnieć to, co mówią WM oraz tzw. Plejadianie, Hathorowie. Jednym głosem mówią, że Ziemia jest dla nich trudnym miejscem, ponieważ wydziela pewną blokującą, dla nich szkodliwą, energię, powodującą ich powolną degradację oraz blokującą ich systemy życiowe oparte na świadomości.
Ksiega Urantii mówi o istocie z niebios o Melchizedeku, który mógł być na Ziemi tylko 94 lata. Jego ciało świadomościowe podlegało silnemu działaniu energii ziemskiej i jeśli byłby dłużej na Ziemi, to już nie miałby możliwości powrotu do swojego rodzinnego świata, bo grawitacja i promieniowanie ziemskie ogarnęłoby go i zmodulowało, przez co straciłby możliwość powrotu.
Piszę o tym, ponieważ polecam obejrzeć pewien krótki filmik na temat doświadczeń ziemskich kosmonautów, którzy wyszli poza orbitę ziemską. Znaleźli się sami w kosmosie, z dala od promieniowania ziemskiego i opowiadają co ich tam spotkało.

Zapraszam do obejrzenia KOSMICZNEGO OBŁEDU

SERIA NIEZGODNA

Coraz trudniej jest mi się skupić na pisaniu o moich doświadczeniach.
Jakbym świadomością widział istotę o niewyobrażalnych możliwościach, która poprzez tzw. życie wpływa na mnie.
Osiągam poziom myśli, że wydaje mi się to niemożliwe, by pokonać ten system tej istoty. Chociaż przychodzą mi ciche myśli, że jest rozwiązanie, ale ktoś inny, jeszcze potężniejszy zdolnościami i możliwościami, chce bym doświadczył i nasycił się natłokiem zajęć aż do upadłego.
Taka analogia, ostatnio koń padł we Wrocławiu na Rynku.
Ponoć z przemęczenia, niedożywienia, złego traktowania.
Odezwało się mnóstwo obrońców zwierząt.
W dzisiejszych czasach TV, kino itp. pokazuje zabójstwa, morderstwa ludzi jako coś normalnego, ale zwróćcie uwagę, że jak człowiek męczy zwierzę, to podnosi się lament różnych organizacji tzw. obrońców praw zwierząt.
Abyście mnie źle nie zrozumieli, oczywiście jestem za godnym traktowaniem zwierząt i sam nie lubię jak ludzie znęcają się nad zwierzętami. Uważam taki stan za uwłaczający godności ludzkości.
Kiedy dowiedziałem się, że padł koń we Wrocławiu na Rynku, to od razu jakby z cienia pojawił się ktoś i mi powiedział, że to, co się dzieje na Ziemi, jest cieniem tego, co się dzieje „w górze”, czyli na wyższych poziomach świata. Powiedział mi, że ludzkość była traktowana lekceważąco i bezkarnie znęcano się nad nią, ale teraz, gdzieś tam, ktoś tam, z kimś tam, stworzył ruch obrońców ludzkości i dzisiaj złe traktowanie człowieka przez wyższe cywilizacje, istoty, jest uznawane za złe i jest karane.
Oczywiście tam też są frakcje, które walczą przeciw sobie i to już nie jest tak traktowane.
Ta fala tego, co „w górze”, po pewnych modyfikacjach przechodzi na nas i nagle czujemy potrzebę obrony praw zwierząt jako analogii do praw ludzkości.
Po zakończeniu brutalnego filmu, gdzie ludzie mordują się bestialsko między sobą, widzimy nagłówek i informację, że żadne zwierze nie uległo wypadkowi oraz, że nie doświadczyło męczenia.
Ten wzorzec przyszedł „z góry”.
Nadchodzą następne wzorce, jakich jeszcze teraz nie ma.
Na razie ja doświadczam dosłownie inteligentnego męczenia mnie, wykorzystując mój charakter.
Opiszę to jutro lub pojutrze.
Jednak dzisiaj chcę napisać o serii Niezgodna.
Jest to trylogia.
Autorka tej trylogii twierdzi, że pomysł na napisanie książki powstał jako nagłe objawienie.
Oczywiście Hollywod nakręcił serię: Niezgodna, Zbuntowana i ostatnia Wierna.
Obejrzałem wszystkie części i powiem, że zrobiło to na mnie wrażenie.
Widzę jak szeroko jest zakrojony przez wyższe istoty plan uświadamiania ludzkości. Działają w tle, inspirując do napisania książek, nakręcenia filmów i coraz śmielej pokazują to, co można od wieków znaleźć, jak się odpowiednio szuka w starych pismach.
Polecam obejrzeć te trzy filmy.
Podobały mi się pierwsze dwie części, ale ostatnia, jako kontynuacja, to zrobiła na mnie największe wrażenie.
Jak oglądałem Wierną, to miałem mnóstwo analogii i odniesień do Biblii i innych pism.
Widać wyraźnie świat stworzony jako doświadczalny świat, obserwowany najnowszymi technologiami z ukrycia. W pierwszym świecie ludzie żyją z ograniczoną świadomością i toczą pomiędzy sobą walkę, która jest na rękę „wyższej istocie”, która zarządza swoim, przydzielonym jej, „wyższym światem.” Okazuje się, że ten wyższy świat ma nad sobą jeszcze „wyższy świat”,  który wie o nadużyciach na ludziach, ale patrząc na ludzi dochodzą do wniosku, że trzeba im pozwolić się wybić, bo charakter ludzkości dowodzi, że nie należy im się życie, że nie są godni życia.
Oglądając ten film, widziałem wręcz namacalnie te wersety z Biblii:

Ks. Habakuka 2:13, Biblia Warszawska
Czyż nie pochodzi to od Pana Zastępów, że ludy mozolą się nad tym, co pożera ogień, a narody trudzą się nad tym, co nie ma wartości?

Ks. Kaznodziei Salomona 5:7, Biblia Warszawska
Jeżeli widzisz, że w kraju ubogi jest gnębiony i że prawo i sprawiedliwość są gwałcone, nie dziw się temu, bo nad wysokim czuwa wyższy, a jeszcze wyższy nad tamtymi.

Psalm 14:2, Biblia Warszawska
Pan spogląda z niebios na ludzi, aby zobaczyć, czy jest kto rozumny, który szuka Boga.

A poniżej cytaty z szerokiego opisu stosunku „niebios” do króla perskiego, żyjącego w dawnych czasach. Król, który doświadczył bycia człowiekiem doprowadzonym do poziomu zwierzęcia i potem powrotu na tron jako silny i doświadczony władca wychowany bezpośrednio przez „niebiosa”, które kluczem do sukcesu uważają świadomość władzy „niebios.”

Ks. Daniela 4:23, Biblia Warszawska
A to, że polecono pozostawić pień korzenny drzewa, znaczy: Królestwo twoje będzie ci zachowane, gdy poznasz, że władza należy do niebios.
…………
4:29 Będziesz wypędzony spośród ludzi, będziesz mieszkał ze zwierzętami polnymi, trawą jak bydło będą cię karmić i siedem wieków przejdzie nad tobą, aż poznasz, że Najwyższy ma władzę nad królestwem ludzkim i że je daje temu, komu chce.
………….
4:31 A po upływie dni ja, Nebukadnesar, podniosłem oczy ku niebu; a gdy znowu rozum mi powrócił, wtedy błogosławiłem Najwyższego, a Żyjącego wiecznie chwaliłem i wysławiałem, gdyż jego władza jest władzą wieczną, a jego królestwo z pokolenia w pokolenie.
4:32 A wszyscy mieszkańcy ziemi uważani są za nic, według swojej woli postępuje z wojskiem niebieskim i z mieszkańcami ziemi. Nie ma takiego, kto by powstrzymał jego rękę i powiedział mu: Co czynisz?

Miałem jeszcze wiele analogii, wersety mówiące o tym, że zanim Lucyfer upadł, prowadził rozległy handel z wieloma światami na bardzo wysokim poziomie bystrości i mądrości.
Zajęłoby to jednak dużo miejsca, więc je nie cytuję.
Polecam obejrzeć tą serię.
Ja zobaczyłem to, o czym się mówi: Bańka w Bańce, Bańka w Bańce, Bańka w Bańce.
W tym samym czasie ja doświadczam mozołu na dużą jak dla mnie skalę, ale to już opiszę w następnym wpisie.
Nie wiem, czy dobrze opisuję, ale dla mnie to wszystko, co ostatnio piszę, zazębia się i tworzy całość.

Wydawałoby się co to jest napisać wpis.
Niektórzy piszą do mnie, że za rzadko piszę i robię za długie przerwy.
Fakt, że chciałem w miarę szybko opisać w częściach pewien temat i wydawało mi się, że się uda, ale pojawiły się okoliczności, które mnie wyhamowały.
Do pisania muszę mieć czas i skupiony umysł.
Po ostatnim wpisie pojawiły się w moim życiu różne powiedzmy trudne sytuacje. Z punktu widzenia ludzi, którzy nie panują nad sobą, mogliby powiedzieć, że wpadłem w problemy, tragedię itp.
Ja jednak wszelkie problemy, trudności, tragedie traktuję jak szczeble drabiny, by się wspinać do góry, albo wykorzystuję do schodzenia w dół do ciężkich wymiarów, gdzie panują ciężkie myśli pogrążające o silnej obezwładniającej energii, powodującej niemoc.
Pojawiły się trudności i przyszły myśli bezemocjonalne, które znalazły u mnie uznanie, bo mówiły o prawdziwej sytuacji, w jakiej się znalazłem.
Podzielałem ich poglądy i utożsamiałem się z nimi. Jednocześnie uważnie obserwowałem w jaki stan emocjonalny mnie wprowadzają. Nie widziałem paniki, zamartwiania się, rozpaczy, nie czułem tego, więc myśli uznałem za racjonalne i logiczne. Jednak kilka tygodni sytuacja nie ulegała zmianie i myśli powracały, i rozmyślałem o tym, co się dzieje.
Z czasem zorientowałem się, że te myśli troski i świadomość trudności towarzyszą mi ciągle i obciążają mnie. Chciałem jakoś wyjść z tej trudnej sytuacji, ale ona była związana z moim życiem codziennym i stałymi kontaktami z całkiem obcymi osobami, które swoim działaniem i moją reakcją na te działanie wprowadziły mnie w stan ciągłego myślenia, jak ci ludzie myślą, jak z nimi rozmawiać, by nie ponieść jeszcze większych strat itp. itd.
Tworzyłem różne scenariusze wydarzeń. Przychodziły myśli i podzielałem ich poglądy, przez co odczuwałem nacisk.
Skupiłem się i zorientowałem się, że myśli nie są oskarżycielskie, gdyby były, już bym z nimi nie dyskutował, ale też zorientowałem się, na podstawie dogłębnej introspekcji, że te myśli nic nie rozwiązują, one mnie trzymają w stanie zawieszenia, jakby w hibernacji.
Życie zawodowe, prywatne nabrało stanu irytacji i niezadowolenia, ale na niskim poziomie, tak jakby ktoś inteligentny tym sterował i nie chciał przekroczyć pewnej skali, bo wie, że wtedy rozpoznam to jako działanie ciężkich sił, a jak tylko widzę ich, to od razu we mnie uruchamiają się systemy silnej reakcji poziomu władcy i pana, i dosłownie niszczę te energie samą świadomością.
Tutaj poziom ciężkiej energii był subtelny. Jedynie zorientowałem się, że rozmyślanie do niczego nie prowadzi, a tylko trzyma mnie w hibernacji. Problem wynikał z kontaktu z innymi ludźmi, nieświadomymi działania różnych sił. Nie chcę wykorzystywać wobec ludzi swoich sił tak, by robili to, co dla mnie wygodne, uważam takie działanie za złe. Jednak działanie ludzi spowodowało, że ja znalazłem się w trudnej dla mnie sytuacji. Kiedy zauważyłem, że myśli trzymają mnie na niższym poziomie energii i nic nie pomagają, a tylko hibernują, wtedy wyciągnąłem wniosek, że jest to subtelny, inteligentny atak istot z ciężkich wibracji.
Zacząłem zauważać jak wchodzą myśli do umysłu.
To co ważne, zwróćcie uwagę na procesy.
Przypominały mi się pewne kłopotliwe sytuacje i wtedy przeżywałem lekko emocjonalnie te sytuacje, a kiedy wchodziły emocje, pojawiała się chęć cofnięcia czasu i naprawy, zmiany decyzji. Za chwilę przychodziła myśl, że nie można cofnąć czasu. Zażenowanie i irytacja samym sobą.
Wszelkie próby wywołania samooskarżania legły w gruzach, więc te myśli dalej mnie nie atakowały i to było posunięcie, które uśpiło moją czujność.
Jednak kiedy zorientowałem się, że myśli mnie hibernują, nic nie wprowadzają w kwestii wyjścia z sukcesem z problemów, wtedy też zorientowałem się, że jestem sam. Nie mam wsparcia z góry.
Przypomniałem sobie mój stan energetyczny sprzed kilku tygodni i teraz.
Porównałem je i zobaczyłem, że przez te subtelne niskie myśli delikatnie i niezauważalnie przeszedłem do stanu hibernacji.
Zachciałem wyjścia z sytuacji i wtedy znowu przypomniały mi się moje trudności, i tym razem już zrobiłem coś jakby unik przed tymi myślami. Widziałem jak przypominają się, tak jakby wchodziły na nowo do umysłu i w wizualizacji zobaczyłem je jako promień szarej energii kierującej się do mojego serca, i kiedy promień był tuż przed sercem, zrobiłem unik w postaci szybkiego obrócenia się o 180 stopni. Już nie stałem czołem do fali energii, tylko bokiem i widziałem jak snop energii przeleciał obok. W wizualizacji odskoczyłem jeszcze do tyłu i zobaczyłem snop energii w całej okazałości, i wtedy w umyśle pojawiła się silna władcza myśl. Mina mi zrzedła, spoważniała i skupiłem się na tym snopie energii, jako na czymś wrogim. Zero utożsamiania się z tymi myślami, zero podzielania ich poglądów.
Po prostu zadziałała nadświadomość i pojawiła się we mnie agresja, ja to nazywam „świętym oburzeniem”, jest to stan silnej energii zmiatającej wszelką energię negatywną, jak ogień wypalający las.
Nabyłem tego rodzaju stan kilka lat temu, jak wychodziłem z depresji.
Dostałem tą broń od mojego NAVIGATORA , bym sobie sam radził.
Nauczył mnie nią się posługiwać i pokazał jak jest zbudowana, ale wszystkich jej funkcji nie pokazał. Ponoć pełne działanie tej broni wykorzystują tylko istoty na bardzo wysokich poziomach energii wolności, swobody, prawdy i miłości.
Kiedy tylko użyłem ten poziom nadświadomości, od razu, jakby wychodząc z cienia, pojawiła się istota o bardzo silnej energii, wręcz władczej. Poczułem całym sobą i w koło siebie, a byłem wtedy sam w pokoju, poczułem, że nie jestem fizycznie sam, że tuż obok jest istota o bardzo silnej osobowości, poziom ponad nadświadomościowy. Zero słów, komunikacja na poziomie myśli poprzez obrazy z moich doświadczeń. Powiedział mi, że poziom, jaki prezentuje, sam osiągnął na podstawie własnego rozwoju. Obrazowo mówiąc: oddzielania ziarna od plewy.
Powiedział, że pochodzi ze świata rozwojowego o niewyobrażalnym dla ludzkiego umysłu poziomie. Usuwanie ciemnej energii traktuje jako sport, przyjemność, rozrywkę, trening. Jego świat nauczył się takiego życia od jeszcze wyższych istot, które patronowały im. Powiedział, że my ludzie doświadczamy odległego, subtelnego podmuchu tornada ciemnej energii, jaka działa na innych poziomach i zobaczyłem jak jemu podobni mocarze wręcz bawią się w pomysłach jak ujarzmiać tą energię. Zobaczyłem jak ludzie ujarzmili atom i jak nad nim panują. Bogactwo myśli było wtedy potężne. W tym pokoju byliśmy we dwóch, spodobał mi się swoją osobowością wolności, siły, widziałem, że jest potężny i że nauczył się tego, opanował potężne siły, jakie wznoszą do góry na poziomy władców, mocarzy, a jednak był wyrozumiały. Komunikacja co chwilę przybierała różne formy: od myśli, skojarzeń, doświadczeń z życia, widziałem cytaty z książek, gazet, jakie czytałem, a cytaty były akurat na dany temat, jaki w tej chwili przerabiałem, po chwili, ciągnąc temat, istota posługiwała się moim doświadczeniem w naprawie aut, sportem, jaki uprawiam lub hobby z dzieciństwa. Jakby wszystko o mnie wiedział, a ja nie widziałem w nim nawet chwili zmęczenia, jakby miał 20-rdzeniowy procesor i przerabiał wszystko na raz, w mgnieniu oka. Wyjaśnił mi, że odczułem i zobaczyłem jego obecność, bo użyłem broni nadświadomości, to ona powoduje, że widzi się inne światy, bo ciemna energia jak chmury zakrywa słońce, a kiedy powieje wiatr, to rozprasza chmury. Oczywiście przypomniał mi się wtedy ten werset z Biblii.
Ks. Joba 37:21, Biblia Warszawska
Czasem nie widzi się światła słonecznego, gdyż zaciemniły je obłoki, lecz gdy powieje wiatr i rozprasza je, z północy zjawia się złocisty blask, Boga otacza przerażająca jasność.
Już wiedziałem, że wszystko się zmieni, że problemy rozwiążę i znajdę wyjście z nich, i wtedy on dał odczuć wiadomość, że takie myślenie ich przyciąga i powoduje, że usuwają ciemną energie i wspomagają każdego, kto przejawia boskie cechy charakteru jak odwaga i dzielność w obliczu trudności.
Zobaczyłem, że ignorują ludzi biadolących i narzekających nad swoim losem. Kompletnie są nie wrażliwi na to, a nawet odwrotnie, są lekceważąco nastawieni do takich ludzi, którzy podzielają myśli ciemnej energii.
W Biblii mamy taki ciekawy zapis w formie religijnej, jakby enigmy, ale wiele wyjaśnia, po przetłumaczeniu na język nowego myślenia.
I on pokazuje, że pierwszy krok musi być od nas i jest reakcja Boga, i przekazuje odpowiednie myślenie, i musimy pójść za tym tokiem myślenia, czyli oczyścić się od negatywnego myślenia i rozchwianej tożsamości.
List Jakuba 4:8, Biblia Warszawska
Zbliżcie się do Boga, a zbliży się do was.
Obmyjcie ręce, grzesznicy, i oczyśćcie serca, ludzie o rozdwojonej duszy.

Silna obecność towarzyszyła mi jeszcze do następnego dnia, chociaż jej odczuwanie było tylko jako coś przyjemnego, nie czerpałem z tego siły ani wsparcia. Siłę i wsparcie tworzę sam w sobie na głębszych poziomach jaźni, jedynie potrzebowałem, w tym nowym rodzaju doświadczenia, czegoś w stylu resetu. Od następnego dnia wszystko zaczęło ulegać zmianie. Pojawiły mi się nowe pomysły na rozwiązanie problemów i wiele z problemów, pod wpływem pozytywnego myślenia, po prostu znikło, ale pozostało bezcenne doświadczenie. Ciemna energia wobec mnie straciła moc, przynajmniej tą, co miała na tym poziomie. Zdaję sobie sprawę, że ciemna energia i tak działa na mnie, bo żyję na tej Ziemi i muszę „w pocie czoła” żyć, ale traktuję to jako niepowtarzalne doświadczenie stanu niskości.
Na Ziemi są ludzie tzw. off-roadowcy, lubią doświadczanie ciężkich błotnistych terenów, gdzie mogą doświadczyć pokonywania ciężkiej gęstej energii, jaką jest gęsty las pełen błota, aż pół samochodu się w nim zanurzy, ale mają świadomość, że wyjadą i wyjeżdżają, a potem robią sobie w swoim towarzystwie grilla i z radością wspominają ciężkie doświadczenia z bagien, jako coś zabawnego. To akurat opisuję z własnego doświadczenia i autentyczną sytuację.
Także, najszybciej jak się da, będę kontynuował dalszą część tematu, jaki podjąłem w celu wyjaśnienia sytuacji, w jakiej jesteśmy.

IMPLANTY

Dzisiaj chcę kontynuować poprzedni wpis SIEĆ…..

Jednak najpierw chcę odnieść się do komentarza, jaki napisała Zielona Agentka.
Otrzymuję wiele komentarzy, ale decyduję się, by ich nie publikować, ponieważ nie chcę zrobić z tej strony forum, ani rozpraszać tematu na podobne wątki w innych miejscach. Myślę, że ci, co są na wyższym poziomie świadomości, dalecy są od obrażania się 🙂
Mam określony cel i drogę pisania wpisów i przekazywania informacji, i nie chce zboczyć z drogi.
Nie piszę wszystkiego o czym wiem, czego jestem świadomy, czego sam doświadczyłem, ponieważ słucham podpowiedzi, jakie otrzymuję od wyższej istoty (kiedyś opiszę dlaczego używam pojęcia wyższa istota), która stara się prosto i łagodnie przedstawiać fakty tak, by nie wywołać w ludziach aktywności IMPLANTÓW, o jakich dzisiaj chcę opisać kontynuując temat z poprzednich wpisów. Zresztą jest to kontynuacja wszystkich wpisów z tej strony.
Ta istota dba o to, by wyłączyć te implanty lub je przepalić w tych, co czytają te wpisy.
Po prostu jestem świadomy istnienia implantów i jak one działają, i jak je dezaktywować.

Tak jak pisałem wcześniej posługuję się starymi książkami typu Biblia, odkryte ewangelie lub najnowszą Księgą Urantii. Ponieważ jest tam ukryta prawda w gąszczu kłamstwa i matactwa, opisana archaicznym językiem. Biblię czytałem ostatnio ponad 10 lat temu. Pierwszy raz czytałem w 1983 roku i od razu jakby mi ktoś tłumaczył ją, rozumiałem ją inaczej niż moi znajomi z kościoła zielonoświątkowego. Wiele tłumaczeń i pojęć w kościele zielonoświątkowym, do jakiego należałem, było dla mnie niespójnych i kłóciło się oraz były po prostu nie logiczne. Byłem duchowo, świadomościowo słabym człowiekiem, więc uległem fali tłumu, podzielałem ich poglądy, chociaż w środku w sobie na nabożeństwach często zadawałem sobie pytania:
czy tak wygląda Bóg?
czy tego on chce?
Coś mówiło do mnie: a co jeśli prawda wygląda inaczej?
Już jako małe dziecko, kiedy rodzice nie mogli mi sensownie wytłumaczyć kim jest Bóg, postawiłem sobie za cel, że jak dorosnę, to sam poznam kim jest Bóg.
Opisywałem to w moje książce JA ZWYCIĘŻYŁEM ŚWIAT

Wracając do komentarza Zielonej Agentki polecam przeczytać, jest szczegółowy, chociaż ja unikałem takich szczegółów, na razie, miałem zamiar opisać je później, jak ludzie będą bardziej odporni świadomościowo i będą gotowi, bez zmrużenia oka i drgnięcia powieki, tak by nie aktywować implantów, dowiadywać się jak wygląda szczegółowo system recyklingu.
Komentarz mówi o Mocarnych.
W Biblii mamy taki tekst o Jezusie:
Ks. Izajasza 53:12, Biblia Warszawska
Dlatego dam mu dział wśród wielkich i z mocarzami będzie dzielił łupy za to, że ofiarował na śmierć swoją duszę i do przestępców był zaliczony. On to poniósł grzech wielu i wstawił się za przestępcami.

Nie chodzi o zbieżność nazewnictwa, ale o to, że my ludzie żyjący na Ziemi, nie wszyscy, ale znaczna część jesteśmy z nasienia światłości, plemienia mocarzy. Po prostu jesteśmy jeńcami.
Chociaż na tej Ziemi jestem pierwszy raz i dostałem się tutaj z problemami, też je opisałem w JA ZWYCIĘŻYŁEM ŚWIAT i przechodzę swoje własne doświadczenie, z którego jestem bardzo zadowolony, ponieważ, jak to się mówi, mocno się tutaj podrasowuję. Chociaż jestem istotą przybyłą w innym celu i nie mam świadomości bycia jeńcem, raczej wiem, że w moim przypadku nie oczekują mnie nadzorcy, odciągają jak się da czas kontaktu oko w oko, jak to się tutaj tak ładnie mówi. Po prostu wiem, że w moim przypadku „rozpier…. im system”.
Dlaczego wiem?
Bo jestem świadomym uczestnikiem tego życia, a o tym pojęciu już nie raz pisałem i teraz nie chcę wracać do niego, tylko nawiązuję.
Wiem, że należę do mocarzy, zwycięzców, a jednak na tej Ziemi utożsamiam się z człowiekiem, bo to daje lepsze zrozumienie.
Dokładnie ten sam wzór zrobił wcześniej Jezus, o którym mamy napisane tak:
List do Hebrajczyków 4:15, Biblia Warszawska
Nie mamy bowiem arcykapłana, który by nie mógł współczuć ze słabościami naszymi, lecz doświadczonego we wszystkim, podobnie jak my, z wyjątkiem grzechu.

List do Hebrajczyków 5:2, Biblia Warszawska
I mógł współczuć z tymi, którzy nie wiedzą i błądzą, skoro i on sam podlega słabości.

Kiedy System padnie, Jezus będzie dzielił łupy z mocarzami.
Ponieważ mocarze to ci, którzy tutaj żyją w niewoli, ale zawsze byli i są, należeli i należą, bez względu na to gdzie są, należą do światła i są światłością jak diament w błocie, zawsze będzie diamentem, choćby nie wiem jak brudnym, to po umyciu jest w pełni okazały.
Pozostali mocarni od początku podjęli próbę pomocy mocarnym wziętym do niewoli.
Potem przyszedł Jezus i z czasem celowo zmieniono Jego ewangelię na ewangelię o Nim, celowo usunięto wiele Jego wypowiedzi, zniekształcono i zmodyfikowano tak, by dalej istniał system oparty na kłamstwie, ponieważ ten system opiera się na kłamstwie złoczyńcy i wierze ofiary w to kłamstwo.
O tym opiszę w następnych wpisach.
Poniżej wersety z Biblii na temat tego, do kogo przyszedł Jezus:

List do Rzymian 8, Biblia Warszawska
8:28 A wiemy, że Bóg współdziała we wszystkim ku dobremu z tymi, którzy Boga miłują, to jest z tymi, którzy według postanowienia jego są powołani.
8:29 Bo tych, których przedtem znał, przeznaczył właśnie, aby się stali podobni do obrazu Syna jego, a On żeby był pierworodnym pośród wielu braci;
8:30 A których przeznaczył, tych i powołał, a których powołał, tych i usprawiedliwił, a których usprawiedliwił, tych i uwielbił.
8:31 Cóż tedy na to powiemy? Jeśli Bóg za nami, któż przeciwko nam?
No i na początku niestety, mocarni tak się upili tym życiem w niewoli, tak się wczuli w rolę, że zapomnieli kim są i tak potraktowali Jezusa, nie rozpoznali Go.
Ew. Jana 1:11, Biblia Warszawska
Do swej własności przyszedł, ale swoi go nie przyjęli.

W komentarzu Zielonej Agentki jest mowa o rozległych powiązaniach tych ciemnych.
W Biblii mamy to tak opisane na temat tego przywódcy „zła”:
Ks. Ezechiela 28:13, Biblia Warszawska
Byłeś w Edenie, ogrodzie Bożym; okryciem twoim były wszelakie drogie kamienie: karneol, topaz i jaspis, chryzolit, beryl i onyks, szafir, rubin i szmaragd; ze złota zrobione były twoje bębenki, a twoje ozdoby zrobiono w dniu, gdy zostałeś stworzony
28:14 Obok cheruba, który bronił wstępu, postawiłem cię; byłeś na świętej górze Bożej, przechadzałeś się pośród kamieni ognistych.
28:15 Nienagannym byłeś w postępowaniu swoim od dnia, gdy zostałeś stworzony, aż dotąd, gdy odkryto u ciebie niegodziwość.
28:16 Przy rozległym swoim handlu napełniłeś swoje wnętrze gwałtem i zgrzeszyłeś. Wtedy to wypędziłem cię z góry Bożej, a cherub, który bronił wstępu, wygubił cię spośród kamieni ognistych.
28:17 Twoje serce było wyniosłe z powodu twojej piękności. Zniweczyłeś swoją mądrość skutkiem swojej świetności. Zrzuciłem cię na ziemię; postawiłem cię przed królami, aby się z ciebie naigrawali.
28:18 Zbezcześciłeś moją świątynię z powodu mnóstwa swoich win, przy niegodziwym swoim handlu. Dlatego wywiodłem z ciebie ogień i ten cię strawił; obróciłem cię w popiół na ziemi na oczach wszystkich, którzy cię widzieli.
28:19 Wszyscy, którzy cię znali pośród ludów, zdumiewali się nad tobą; stałeś się odstraszającym przykładem, przepadłeś na wieki.

Oj bogaty temat, archaiczne pismo, ale jakie technologie i prawdy pokazuje: „drogie kamienie”, „złote bębenki”, „ogniste kamienie”, aż mi się chce o tym pisać, co to takiego, ale nie teraz, jeszcze nie teraz.
Jak to Jezus powiedział:
Ew. Jana 16:12, Biblia Warszawska
Mam wam jeszcze wiele do powiedzenia, ale teraz znieść nie możecie;
Na tym poziomie zostanie to nie zrozumiane, a nawet opacznie pojęte i wiele szkód wyrządzi.
Już nie chcę cytować Biblii, bo zajmie to dużo czasu i miejsca, ale Biblia mówi o energiach, że są energie, które aktywują „dobrych” i „złych”, „światło” i „ciemność”.
Reasumując widać chociaż częściowo system i ja go widzę, że jest oparty na iluzji, na oszustwie, kłamstwie pewnych istot i naiwności wychodzącej z wiary ofiar, którymi jesteśmy my ludzie istoty mocarne, które się „upiły” i straciły poczucie rzeczywistości.
Jednak korci mnie zacytować ewangelię Filipa:

13. Ziemscy zarządcy chcieli okłamać ludzi; wiedzieli, że ludzie są jednego pochodzenia z rzeczywiście godnym. Wzięli określenia szlachetne i nazwali nimi rzeczy złe, aby w ten sposób okłamać ludzi i przywiązać do złego. Następnie ci ziemscy zarządcy, jakby z łaski, proponują ludziom oddalanie się od „złego” i przywieranie do „dobrego”, tym, z którymi się kontaktują. Ci rządcy ziemscy usiłują uczynić uprzednio wolnych ludzi niewolnikami na wieki.

14. Istnieją moce, które dają człowiekowi (władzę), nie chcąc go ratować. Czynią to (aby podporządkować go).

Ew. Tomasza:
28 Rzekł Jezus: „Stanąłem w środku świata i objawiłem się im w ciele. Znalazłem ich wszystkich pijanych. Nie znalazłem nikogo wśród nich spragnionego, a dusza moja bolała nad synami ludzkimi, gdyż są ślepi w swych sercach i nie przejrzą, że puści przyszli na świat i starają się wyjść z tego świata puści. Teraz jednak są pijani. Gdy odrzucą swoje wino, wtedy będą pokutować”.

Archaiczny język, a jak wiele mówi, trzeba tylko odszyfrować.

Po tym długim wstępie 🙂  który jest kontynuacją wszystkiego, co piszę, chcę mówiąc językiem współczesnym przedstawić wam IMPLANTY.
Piszą do mnie ludzi, którzy mają rzeczywiste problemy ze swoim życiem. Chcą czego innego, a co innego się dzieje, tak jakby ktoś im przeszkadzał, jakby ich kontrolował itp. itd.

Tak jak wspomniałem powyżej, cały system jest oparty na kłamstwie jego stwórcy i wierze ofiary.
Po środku jest technologia umożliwiająca interakcję pomiędzy kłamstwem i wiarą, to IMPLANTY.

Już nie będę cytował Biblii, bo znowu zajmie to dużo czasu i miejsca, opiszę w skrócie jak najjaśniej i jak najprzystępniej.

Jesteśmy duchami, istotami nieśmiertelnymi, żyjemy tutaj „na zesłaniu, na Syberii”.
Duch jest ze światła. Świtało to energia, którą się odpowiednio koduje.
Światło poziomuje się od normalnego do szlachetnego, w zależności od czystości, jak złoto.
Najbardziej szlachetne światło (jak powyżej w opisie o przywódcy „Tyru”, czyli Lucyferze) zobaczyło możliwość kodowania światła tak, by zmienić jego strukturę.
W ostateczności ten kod nazywa się KŁAMSTWO.
Wiara aktywuje działanie kłamstwa i powstają mutacje światła-energii, inaczej mówiąc cechy charakteru, pozytywne i negatywne. Emocje negatywne i pozytywne.
Dlaczego są emocje negatywne i pozytywne?
Jestem człowiekiem emocjonalnym, lubię emocje, ale te emocje, które wprowadzają mnie w samooskarżenie, smutek, złość, gniew, zazdrość itd. itp. są dla mnie „złe”, „negatywne” i dawno je wyeliminowałem jako szkodliwe dla mnie. One wprowadzają człowieka w ciężką gęstość.

Dlatego Jezus mówił: nie martwcie się, nie trwóżcie się, nie bójcie się, nie troszczcie się, nie zazdrośćcie, nie gniewajcie się, nie walczcie o życie swoje, w sensie trzymania się kurczowo tego życia, tak jakby to było jedyne i koniec. Postawa przeciwna do tego, co mówił Jezus gwarantuje funkcjonowanie IMPLANTÓW, które wzmacniają negatywne emocje i myśli, które w rzeczywistości tworzą emocje.
Implanty są wbudowane w ciało człowieka i w języku archaicznym mówi się o „grzesznym ciele”.
Implanty działają u każdego człowieka w zależności od tego, jaką ma świadomość.
Implanty tłumią rozsądek, mądrość, rozwagę, działają tak, by mądrością nazwać otępienie, głupotę i by ludzi chodzili śnięci, a wydawało im się, że są rześcy.
Stąd niektórzy ludzie mają wrażenie, że coś się do nich przypałętało i im dokucza.
Te „grzeszne ciało” dziedziczy każdy człowiek.
To jak to się dzieje, że jedni widzą, a inni są ślepi, chodzi mi o poziom świadomości.
Świadomość też jest rodzajem wiary, ale praktycznej, realnej, prawdziwej, opartej na faktach, spójnej, bez luk.
Opisywałem kiedyś i nie ukrywam tego, że jestem istotą inkarnowaną tutaj w konkretnym celu, żyję, wyglądam jak człowiek i czuje się człowiekiem. Jednak razem z grupą przyjaciół zaplanowałem, że przedostanę się tutaj przez tą przepaść i przejdę sito weryfikacyjne Systemu i oszukam System, i udało się, chociaż coś chyba nie do końca, bo System się zorientował, dlatego urodziłem się martwy, a jednak z jakiegoś powodu: „On zdecydował, że on ma pozostać”. O tym pisałem w JA ZWYCIĘŻYŁEM ŚWIAT. Wyczuwam, że On ma dosyć i chce, by ktoś to zakończył. On się męczy, a Bóg nawet nie ma chwilowego zaćmienia i nie ustaje.
Kiedyś miałem spotkanie z dowódcą sił ciemności. Są już zmęczeni niszczeniem.
Jak cytowałem powyżej, trawi ich ich ogień: „Dlatego wywiodłem z ciebie ogień i ten cię strawił…„.
Ożyłem i prowadziłem życie tutaj w Polsce. Rodzice katolicy zaprowadzili mnie do kościoła i nie mogli mi wyjaśnić po co. Kiedy wspomnieli o Bogu, to nie mogli mi wyjaśnić logicznie i sensownie kto to jest. Postanowiłem sam poznać. Kiedy z przyjaciółmi planowałem przedostać się tutaj, plan był dalekosiężny, no i zawierał dla mnie podkreślam, plan dla mnie, nie oznacza to, że każdy taką drogę ma przejść, plan zawierał także ciężkie doświadczenia. Co jakiś czas doświadczałem bólu psychicznego, różne sytuacje życiowe, które teraz wspominam z przyjemnością, bo ukształtowały mój charakter. Ale obecny stan ukształtowało najcięższe doświadczenie.
Doświadczenie, które przepala IMPLANTY.
W 2003 roku doznałem potężnej depresji, która trwała do grudnia 2008 roku.
Straciłem kompletnie kontakt ze światłem, tylko ciemność, głęboka ciemność i jeden promień światła, i na tym promieniu po jakimś czasie wspiąłem się i pojąłem i zrozumiałem, i wyszedłem, i doznałem oświecenia „światłem żyjących”. Brzmi tajemniczo, a to po prostu, obrazowo mówiąc, wiatr powiał i rozstąpiły się chmury, i zobaczyłem światło, które zawsze świeci i jest, tylko było przykryte chmurami.
Księga Joba, dwa tłumaczenia, BW Biblia Warszawska i BT Biblia Tysiąclecia:

37:21
bw- Czasem nie widzi się światła słonecznego, gdyż zaciemniły je obłoki, lecz gdy powieje wiatr i rozprasza je,
bt- Nie widać teraz światłości, jaśnieje poza chmurami. Zawieje wiatr i je rozpędzi.

37:22
bw- Z północy zjawia się złocisty blask, Boga otacza przerażająca jasność.
bt- Z północy przychodzi blask złoty, to wokół Boga straszliwy majestat.

37:23
bw- Wszechmocny jest niedostępny, jest potężny siłą i bogaty w sprawiedliwość, ale nie podepcze prawa.
bt- Wszechmocny – my Go nie dosięgniemy – wzniosły potęgą i prawością, bogaty w sprawiedliwość, nie w ucisk.

Kiedy wychodziłem z depresji, przez kilka miesięcy, to traciłem „ludzkie reakcje”: gniew, zazdrość, pychę, zarozumiałość, upokarzanie się, samokrytycyzm, troskę o byt, ułudę bogactw, strach przed śmiercią i ogólnie strach. Obrzydło mi kłamstwo, pojawiło się pragnienie prawdy, odwaga, nie bałem się śmiało stawić czoła nawet najgorszej wiadomości. Nie bałem się niepojętego. Ciemność nie porażała mnie. Nie przejmuję się, nie troszczę się, patrzę na wszystko z dystansu obserwatora, widząc ludzi, jak ich pochłania system, posługuję się rozsądkiem i widzę komu można pomóc, a kogo jeszcze zostawić w polu działania sytemu. Jestem wolny od gorliwości bez rozsądku.
Przypowieści Salomona 19:2, Biblia Warszawska
Gdzie nie ma rozwagi, tam nawet gorliwość nie jest dobra; kto śpiesznie kroczy naprzód, może się potknąć.

Cały czas idę i poznaje, i poznaję i jest to coraz bardziej spójne, i coraz bardziej ogarniam plan.
Nie przeraża mnie ani nie wzbudza we mnie odrazy.
Jako mocarz nie jestem na poziomie sparaliżowania, bo tak określam stan życia na Ziemi, Jezus nazwał nas upitymi. Jednak jestem świadomy Systemu, twórców systemu, widzę ich, że tak naprawdę sami są też ofiarami tego sytemu, bo już się wypalili i przegrzali swoje procesory, przez co widać, że coraz więcej ludzi doznaje nadświadomości.
Jak mi radzono, patrzę na te piękne kiedyś istoty, a dzisiaj szkaradne, patrzę na nie spokojnie, ze współczuciem. Inni wkurzają się na nich, nie radzę, bo wkurzanie się to gęstość tych istot, to droga „drapieżnego zwierza”.
Ks. Izajasza 42:16, Biblia Warszawska
I poprowadzę ślepych drogą, której nie znają, ścieżkami im nieznanymi ich powiodę, ciemność przed nimi obrócę w jasność, a miejsca nierówne w równinę. Oto rzeczy, których dokonam i nie zaniedbam ich!
Ks. Izajasza 35:8, Biblia Warszawska
I będzie tam droga bita, nazwana Drogą Świętą. Nie będzie nią chodził nieczysty; będzie ona tylko dla jego pielgrzymów. Nawet głupi na niej nie zbłądzi.
35:9 Nie będzie tam lwa i zwierz drapieżny nie będzie po niej chodził, tam się go nie spotka. Lecz pójdą nią wybawieni.
To archaiczne pismo.
Potem miałem spotkanie z istotami, które tutaj nazwały się WingMakers.
Współczesnym językiem WM mówią o przepalaniu implantów poprzez 6 cnót.
Dokładnie o tym mówił Jezus, tylko bardziej to opisując w przypowieściach i kazaniach.
Pozwoliłem sobie skopiować grafikę ze strony WM tak, by bardziej obrazowo pokazać te cnoty.

4strona.jpg
Kiedy moje implanty się przepaliły pod wpływem silnego stresu, depresji, utrzymującej się przez dłuższy czas, po jakimś czasie, kiedy już wygasły wszelkie oznaki działania części głównych implantów, moi przyjaciele uaktywnili się i pomogli mi ZROZUMIEĆ, kiedy zrozumiałem musiałem PRZEBACZYĆ, naturalna konsekwencja ZROZUMIENIA, nie ma żalu, ani nie chcę się odegrać na twórcach sytemu, jest mi ich wręcz szkoda i są dla mnie „odstraszającym przykładem”.
System jest potężny. Zadziałała DZIELNOŚĆ, pomaga w ogarnięciu planu. Dzielnie stanąłem przed obliczem niepojętego. Zobaczyłem wiedzę, która mogła przepalić mój nowy umysł, ale nie bałem się, wiedziałem, ZROZUMIAŁEM i DZIELNIE stawiłem czoło nadchodzącej NADŚWIADOMOŚCI, a ta to dopiero jest siłą. Kiedy aktywowały się poprzednie cnoty i ogarnąłem plan, to pojawiła się WDZIĘCZNOŚĆ. Po prostu do nikogo nie mam żalu, na nikim nie chcę się odegrać, rozumiem, że „takie jest życie” 🙂
WSPÓŁODCZUWAM, doświadczam człowieczeństwa i jestem z tego zadowolony.
Poprzednie cnoty dały mi spojrzenie umożliwiające cieszyć się tym życiem.
Wiem, że gdybym narzekał na to życie, gdybym zazdrościł innym lub nienawidził tego życia, to już wpadłbym w gęstość systemu, wszedłbym na drogę „dzikiego zwierza”.

Jestem świadomym uczestnikiem tego życia i dbam też o ten pojazd, instrument ludzki, ciało.
Lubię jeść różne pokarmy i pić różne napoje, ale od jakiegoś czasu wróciłem do intensywnego wysiłku fizycznego jako formy uelastycznienia ciała i dla poprawy funkcjonowania ciała, i od razu sam organizm odrzucił poprzez obrzydzenie i niechęć pewne pokarmy i napoje, jakie używałem spokojnie, kiedy ciało funkcjonowało na niższym poziomie wysiłku.
Zadziałała SZTUCZNA INTELIGENCJA 🙂  (tak jak obiecałem opiszę to po kolei).

WSPÓŁODCZUWAM i widzę, ROZUMIEM ludzi i system, i nie pozwalam sobie na rzucanie się na system i wyrywanie ludzi, bo takie zachowanie też jest wpisane w ten system, i z czasem każdy człowiek się wypali, bo wtedy już przy takim działaniu nie działa ZROZUMIENIE I PRZEBACZENIE, a te cnoty to OGIEŃ ŚWIĘTY, to paliwo boskich istot. Jeśli jedna z tych cnót nie działa, to i reszta będzie szwankować, aż wygasi się człowiek i wróci „pies do wymiocin swoich”.

2 List Piotra 2:22, Biblia Warszawska
Sprawdza się na nich treść owego przysłowia: Wraca pies do wymiocin swoich, oraz: Umyta świnia znów się tarza w błocie.

Wszystkie poprzednie cnoty aktywują SKROMNOŚĆ, to jest zdrowy rozsądek i jak w przypadku wysiłku fizycznego, jak powyżej opisywałem, SKROMNOŚĆ daje niechęć do pychy i zarozumiałości oraz szukania poklasku. SKROMNOŚĆ jest rozsądkiem dobrze kierującym gorliwością.
To są cnoty opisane w skrócie.
Można ich praktyczne przejawy zobaczyć w tych wpisach i następnych, jakie wam przedstawię.

Dlatego bardzo ważna jest jakość pożywienia dla ducha.
Dla ciała bardzo ważna jest jakość tego, co je ciało.
Wysokogatunkowe pożywienie odżywiające, orzeźwiające i budujące ciało jest drogie i nie jest powszechnie znane. Dopiero aktywują się inkarnowane istoty, dietetycy, lekarze, którzy w przyszłości uświadomią i obalą mity żywieniowe odpowiedzialne za wspomaganie sytemu.
Ponieważ system, IMPLANTY opierają się także na tym, co ludzi jedzą. Ciemne istoty wmówiły ludziom mity dotyczące cholesterolu itp. itd.
Inkarnują się istoty, które obalą mity religijne, poglądy kulturowe, wspierające system.
My już wiemy, więc nie musimy czekać na nich.
My to ci mocarze.
Inni to „plemię żmijowe”, strażnicy systemu.
Jan Chrzciciel był świadomy tego, że na Ziemi są mocarze jeńcy i strażnicy „żmije” Lucyfera, którzy zorientowali się, że ich czas się kończy i chcieli zdradzić Lucyfera, i przez to uniknąć ostatecznego ROZLICZENIA, no bo wszystko ma swoje konsekwencje.

Ew. Łukasza 3:7, Biblia Warszawska
Mówił więc do tłumów, które przychodziły, aby się dać ochrzcić przez niego: Plemię żmijowe, któż wam poddał myśl, aby uciekać przed przyszłym gniewem?

To na dzisiaj tyle na temat IMPLANTÓW, które nas uziemiają i są łącznością z tym systemem.
Temat jest jeszcze szerszy i wielopoziomowy, ale przedstawiam podstawy.
Każdy niech sam przeprowadzi uczciwie w sobie introspekcję.

ewangelia Filipa
105. Nie wszystkim tym, którzy posiadają ciało, udaje się poznać swoją Istotę. Ten, kto nie może poznać swej Istoty, nie może wykorzystać danych mu dla rozkoszy możliwości.
Jedynie ci, którzy poznali swoją Istotę, będą naprawdę zaznawać rozkoszy.
107. Powinniśmy stać się ludźmi Ducha, dopóki nie opuściliśmy jeszcze tego świata (tzn. nie odcieleśniliśmy się).
ew. Tomasza
70 Rzekł Jezus: „Gdy pozwolicie powstać tamtemu, co jest w was, wtedy to, co macie, uratuje was. Jeśli nie istnieje tamto, co jest w was, wtedy to, czego nie macie w sobie, uśmierci was”.

108 Rzekł Jezus: „Kto napił się z mych ust, stanie się takim, jak ja. Ja sam stanę się nim i tajemnice zostaną mu objawione”.

Tak jak pisałem w ostatnim wpisie, dzisiaj chcę omówić jak najszerzej i jak najprościej temat tego, co dzieje się po śmierci naszego ciała.
Napiszę o pewnych nadludzkich istotach, które stworzyły sieć i cały system mający trzymać ludzi w ciągłym recyklingu, by ci, którzy teraz umierają stali już w następnej kolejce do narodzin na przykład w Syrii.
Oraz o tym, jak pokonać system-sieć i nadludzkie istoty, mające wobec nas swoje egoistyczne złe plany.
A jak mi się uda, to chcę poruszyć temat powiązanej z tym sztucznej inteligencji, jeśli nie dzisiaj, to w następnym wpisie.

Wszystko co przeczytacie, cały ten chaos, system, sieć, sprawia wrażenie, że człowiek jest bezbronny i bezradny, jednak to wszystko jest w planie jeszcze potężniejszych istot, które wszystko nadzorują w celu nauki ludzkości, wyniesienia na wyższe poziomy świadomości do nadduszy, nadumysłu, nadświadomości, do osiągnięcia boskiego ciała pozbawionego materii. To tylko cień, z pozoru wygląda, że jesteśmy bezbronni w rękach złych istot, zdani na ich kaprysy.

Najpierw jednak chcę przedstawić wam to, co przytrafiło się Jezusowi, kiedy żył na Ziemi jako człowiek, a głosił prawdę, i chcę pokazać reakcję ludzi na prawdę.
Nie cytuję całych tematów Biblii, ale poniżej cytuję reakcję słuchających Jezusa ludzi,
Właśnie skończył swoją przemowę:

Ew. Jana 6:60, Biblia Warszawska
Wielu tedy spośród uczniów jego, usłyszawszy to, mówiło: Twarda to mowa, któż jej słuchać może?
6:61 A Jezus, świadom, że z tego powodu szemrzą uczniowie jego, rzekł im: To was gorszy?
6:62 Cóż dopiero, gdy ujrzycie Syna Człowieczego, wstępującego tam, gdzie był pierwej?
6:63 Duch ożywia. Ciało nic nie pomaga. Słowa, które powiedziałem do was, są duchem i żywotem,
6:64 Lecz są pośród was tacy, którzy nie wierzą. Jezus bowiem od początku wiedział, którzy są niewierzący i kto go wyda.
6:65 I mówił: Dlatego powiedziałem wam, że nikt nie może przyjść do mnie, jeżeli mu to nie jest dane od Ojca.
6:66 Od tej chwili wielu uczniów jego zawróciło i już z nim nie chodziło.

W innym miejscu Jezus mówi:
Ew. Łukasza 7:23, Biblia Warszawska

A błogosławiony jest ten, który się mną nie zgorszy.

To jest reakcja obronna ludzi sterowanych umysłem. Umysł nie służy do pojmowania rzeczy większych, nadludzkich, to pojmuje się Duchem, nadumysłem posługującym się poszerzonymi zmysłami.
Oni chcieli pojąć umysłem sprawy Duchowe i doszło do spięcia, reakcja obronna umysłu:
jest to wielkie, okropne, złe, z dala od tego, itp.
Na dodatek umysł produkuje emocje strachu, przerażenia, paniki, nieodpartą chęć ucieczki oraz podpowiada od razu jak się zrelaksować, aby tylko nie myśleć o tym, co jest niezrozumiałe dla umysłu.
Tak reagują ludzie sterowani umysłem.
Jak kierowca, który wpadł autem w poślizg i stracił kompletnie nad nim panowanie, nie kontroluje tego, co auto wyprawia, aż do momentu utraty siły kinetycznej auta, aż auto samo stanie.
Jednak są kierowcy, którzy kontrolują poślizgi i tak samo jest z ludźmi, są ludzie, którzy opanowali umysł i sterują umysłem jako narzędziem do pojmowania podstawowej wiedzy.
Umysł jest narzędziem potrzebnym, biorącym udział w złożonym procesie pojmowania i rozwoju, i jeśli nie będziemy panować nad nim świadomością, to wpadnie w „poślizg”.

To, co poniżej opiszę, pisałem już nie raz szczątkowo, ale tak jak wiele razy obiecywałem i zadawano mi pytania, teraz opiszę jak ja widzę ten walec, który rzuca różne cienie.
Wielu widzi albo prostokąt albo okrąg, ja przedstawię wam walec.
(dla tych, co nie czytali, polecam poprzedni wpis PUNKT WIDZENIA PRAWDY )

Mamy Ziemię. Ludzie żyją na Ziemi.
Od pradawnych czasów są podania o tzw. upadłych aniołach, Diable, Lucyferze itp.

Opisałem kiedyś ich jako nadziemskie władze.
Są to istoty egoistyczne, przez co w stosunku do człowieka złośliwe. Z naszego punktu widzenia mają złe zamiary wobec człowieka.
Na początku mieli dbać o człowieka, ale z czasem ci zarządcy zaczęli gnębić ludzi.
Poniżej tylko urywki z Biblii, bo dużo miejsca zajmie cytowanie całych tematów.
Te nadludzkie bezcielesne istoty były razem z ludźmi, w relacji współsług.

Ew. Mateusza 24:49: …I zaczął bić współsługi swoje, jeść i pić z pijakami…

Bóg założył OGRÓD, Ziemię, światy i oni mieli dbać o ten OGRÓD.
Jednak system im padł, stracili czujność i równowagę, i poniosło ich, aż stali się egoistyczni, zwiodło ich coś potężniejszego, coś z innych wymiarów, stali się źli.
Ich przywódca Lucyfer, zwany w Biblii Jutrzenką, poprzez swoją świtę:

(Ks. Izajasza 14:6) Smagał ludy w złości, chłoszcząc je bez ustanku, tratował w gniewie ludy, depcząc je bezlitośnie.

Rozumiem to tak, że wpływał na umysł, emocje, równowagę psychiczną, przez co doprowadzał nie raz do depresji, chciwości, wojen itpJednak sytuacja ulegnie zmianie, cały jego system padnie, i oto dalszy opis:

14:7 Cały świat odpoczął, odetchnął i wybuchnął radosnym okrzykiem.
14:8 Nawet cyprysy mają z ciebie ucieszną zabawę i cedry libańskie; mówią: Odkąd ty ległeś, żaden drwal nie wychodzi do nas.
14:9 Kraina umarłych zadrżała w dole przez ciebie, by wyjść na twoje spotkanie, gdy przyjdziesz, dla ciebie budzi duchy wszystkich zmarłych władców ziemi, wszystkim królom narodów każe wstać z ich tronów,
14:10 Ci zaś wszyscy razem odzywają się i mówią do ciebie: Także ty zasłabłeś jak my, z nami się zrównałeś!
14:11 Twoją pychę i brzęk twoich lutni strącono do krainy umarłych. Twoim posłaniem zgnilizna, a robactwo twoim okryciem.
14:12 O, jakże spadłeś z nieba, ty, gwiazdo jasna, synu jutrzenki! Powalony jesteś na ziemię, pogromco narodów!
14:13 A przecież to ty mawiałeś w swoim sercu: Wstąpię na niebiosa, swój tron wyniosę ponad gwiazdy Boże i zasiądę na górze narad, na najdalszej północy.
14:14 Wstąpię na szczyty obłoków, zrównam się z Najwyższym.
14:15 A oto strącony jesteś do krainy umarłych, na samo dno przepaści.
14:16 Ci, którzy cię widzą, spoglądają na ciebie, przypatrują ci się uważnie: Czy to jest ten mąż, który był postrachem ziemi, trząsł królestwami?
14:17 Ziemię obracał w pustynię, grody jej burzył, swoich jeńców nie wypuszczał na wolność?

Ks. Izajasza 42:22, Biblia Warszawska
Lecz lud jest złupiony i obrabowany, wszyscy oni są spętani w dołach i zamknięci w więzieniach, stali się łupem, a nie ma kto by ratował, wydani na splądrowanie, a nikt nie mówi: Oddaj!
Recykling.

W pewnym momencie istnienia świata na Ziemię przybywa Jezus. Rodzi się jako dziecko ludzkie. Kiedy dojrzeje, zaczyna mówić współczesnym, dla tamtych czasów, językiem, dzisiaj nazywamy ten język archaicznym. I co on mówi?
Mówi o tym, że Ziemia ma swojego Pana i niestety ten Pan jest złym władcą.
W starciu z Diabłem i Szatanem nie zaprzecza, że są prawowitymi władcami Ziemi. Jednak z czasem informuje swoich słuchaczy, którzy w ogóle nie pojmują nauki o systemie, informuje, że władca tego świata jest sądzony, a potem, po jakimś czasie, że został osądzony, a sąd odbył się z dala od Ziemi.
Ew. Jana 12:31, Biblia Warszawska
Teraz odbywa się sąd nad tym światem; teraz władca tego świata będzie wyrzucony.
Ew. Jana 16:11, Biblia Warszawska
O sądzie zaś, gdyż książę tego świata został osądzony.

Więc mamy upadłych aniołów, zarządców Ziemi.
Późniejszy uczeń Jezusa pojął tą prawdę i tak to opisał:
(List do Efezjan 6:12, Biblia Warszawska)
Gdyż bój toczymy nie z krwią i z ciałem, lecz z nadziemskimi władzami, ze zwierzchnościami, z władcami tego świata ciemności, ze złymi duchami w okręgach niebieskich.

Jednak od początku podań jest też mowa o tzw. dobrych aniołach.
Księga Urantii  mówi o aniołach tradycji i o aniołach postępu.
Obie frakcje aniołów walczą ze sobą.
Aniołowie tradycji starają się utrzymać ludzi w zagrodzie systemu.
Aniołowie postępu walczą ze skostniałym sposobem myślenia ludzi i starają się pokazać prawdę na temat systemu.

W Biblii, w księdze Daniela, mamy taki przykład walki obu frakcji.
Walka zajęła 21 ziemskich dni. Wg ich czasu może trwała 5 min.
W końcu anioł dociera do Daniela i oto co mu mówi:
(Ks. Daniela 10:13, Biblia Warszawska)
Lecz książę anielski królestwa perskiego sprzeciwiał mi się przez dwadzieścia jeden dni, lecz oto Michał, jeden z pierwszych książąt anielskich, przyszedł mi na pomoc, dlatego ja zostawiłem go tam przy księciu anielskim królestwa perskiego…

Każdy naród, każda rodzina, każdy człowiek ma swojego anioła tradycji.
Narody mają tzw. książąt, rodziny – aniołów, pojedyncze ludzie – opiekunów.
Ci dbają o swój system.

Zmienili pojęcia i to, co dobre nazwali złem, a to, co złe nazwali dobrem.

Ewangelia Filipa 14.
Istnieją moce, które dają człowiekowi
(władzę), nie chcąc go ratować. Czynią to (aby podporządkować go).

My ludzie robimy dokładnie to samo hodując kury, kaczki, krowy itd. Robimy to w pewnym celu, praktycznie tylko we własnym interesie. Dbamy o nie, dajemy jeść, pić, mają swój dom, teren wybiegu. I w ogóle nie jesteśmy zainteresowani, by ich uwolnić, ale dbamy, by miały siły i względne warunki oraz, by jadły dobry pokarm, dając nam jajka, mleko, mięso, czyli energię, bo w końcu je zjemy. A te istoty z kolei konsumują naszą energię, jaka wydziela się podczas życia na Ziemi.

Ew. Filipa 63.
Albo już mieszkać w świecie materialnym, albo zmartwychwstać w eonach najwyższych! Ażeby tylko się nie znaleźć pomiędzy nimi!
W świecie tym jest i to co dobre, i to co złe. Jednak to, co uważane jest w nim za dobre, w rzeczywistości jest niedobre. A to, co traktowane jest jako złe, w rzeczywistości nie jest złe.

Ew. Filipa
13. Ziemscy zarządcy chcieli okłamać ludzi; wiedzieli, że ludzie są jednego pochodzenia z rzeczywiście godnym. Wzięli określenia szlachetne i nazwali nimi rzeczy złe, aby w ten sposób okłamać ludzi i przywiązać do złego. Następnie ci ziemscy zarządcy, jakby z łaski, proponują ludziom oddalanie się od „złego” i przywieranie do „dobrego”, tym, z którymi się kontaktują. Ci rządcy ziemscy usiłują uczynić uprzednio wolnych ludzi niewolnikami na wieki…

Cytuję Biblię chociaż jestem świadomy, że w znacznej części jest ona zmanipulowana przez te istoty tak, by wprowadzała niedoświadczonych w stan religijności, by nie ujrzeli prawdy. Coraz częściej słyszy się, że odnajduje się dużo informacji o tym, że ewangelie zawarte w Biblii są mocno zmodyfikowane i okrojone z treści. To, co zostało, dla człowieka religijnego jest „ciemną magią”. W ubiegłym wieku odnaleziono w grotach pisma i okazało się, że są to zachowane rękopisy Ewangelii Tomasza i Filipa, często też je cytuję, i one właśnie dużo mówią o systemie i sieci oraz o tym, jak z niego wyjść, z tym że mamy tylko szczątki tych ewangelii, bo ci, co znaleźli te ewangelie, potraktowali je jako papier do zawijania ryb na targu i tak skończyło wiele papirusów, to, co zostało jest jakby jedynie cieniem.

Wracając do powyższych wersetów.
Tak utworzyli system, sieć opartą na energii świadomości, podświadomości, jaźni. W ten sposób uwięzili ludzi i stworzyli tzw. recykling, reinkarnację, czyli cykl inkarnacji. Umiera człowiek i trafia po jakimś czasie, w zależności od okoliczności i swojego osobistego życia, trafia przed oblicze istoty, która ma nakładkę ojca, matki, bliźniego, Boga, Jezusa, Allaha, itp. itd.
Rozmawia z człowiekiem, śmieje się z nim, razem ogląda życie ziemskie, współczuje itp. itd. Cel jest jeden – doprowadzić do wyczyszczenia pamięci w specjalnej „windzie” i doprowadzić do tego, by człowiek sam, dobrowolnie, zechciał wrócić na Ziemię, aby narodzić się na nowo.
Sposobów przekonania jest mnóstwo.
Ludzi religijnych bardzo łatwo „przekonać” poprzez moralność, pokazać im niedociągnięcia moralne podczas przeżytego życia i pokazać możliwość osiągnięcia doskonałości moralnej w następnym życiu.
Kalekim, ślepym, chorym proponuje się następne życie w doskonałych ciałach i wygodnych warunkach. Po takim wygodnym życiu natomiast proponuje się, jako rarytas, doświadczenie kalectwa, ślepoty, choroby itp. A potem tym samym osobom proponuje się znowu zdrowe ciało i dogodne warunki itd.
Z tym że system nawala i coraz więcej ludzi ma przebłyski pamięci z różnych doświadczeń.
Mój osobisty nadludzki przewodnik powiedział mi, że na takich jak ja, wolnych od samokrytycyzmu, wolnych od religijności, też mają sposób.
Jak spytałem jaki, to odpowiedział mi:
„Pokażą ci szansę doświadczenia jeszcze większych doznań, możliwość wzbogacenia się w dodatkowe zmysły, na każdego mają sposób, dlatego bardzo ważne jest, by za życia na Ziemi stać się istotą suwerenną, bo suwerenność gwarantuje odpowiedni stosunek do tych istot, którego oni się boją.
Będą ci mówić po imieniu. Bądź nie wrażliwy na to imię, jakbyś już się tak nie nazywał. Mówiąc do ciebie po imieniu ziemskim, chcą w ten sposób związać cię z doświadczeniem ziemskim. A ono już przeminęło, tam jesteś inną istotą, nie utożsamiaj się z tym ziemskim imieniem.”

Dlatego Jezus mówi o nowym imieniu nadawanym każdemu, kto zwycięży ten system, świat.

Objawienie 2:17, Biblia Warszawska
Kto ma uszy, niechaj słucha, co Duch mówi do zborów. Zwycięzcy dam nieco z manny ukrytej i kamyk dam mu biały, a na kamyku tym wypisane nowe imię, którego nikt nie zna, jak tylko ten, który je otrzymuje.

Wiele razy pisałem o Panu Zastępów, który tak naprawdę jest zły, który rządzi na Ziemi i celowo czyni zamęt, bo jak to mówił Robert Monroe, ludzie produkują LUSZ, a pod władzą zła produkują ten zły lusz. Powstaje pod wpływem złych emocji i cech charakteru jak zazdrość, zawiść, plotkarstwo, pożądliwość, gniew, pycha, itp. itd. Wszystko to energia, którą każdy człowiek wydziela, w połączeniu tworzy „miłą woń dla Pana”, jak to określa Biblia.
Ks. Habakuka 2:13, Biblia Warszawska
Czyż nie pochodzi to od Pana Zastępów, że ludy mozolą się nad tym, co pożera ogień, a narody trudzą się nad tym, co nie ma wartości?

Jezus urodził się na Ziemi i pokonał ten system, nazywając go światem.
Powiedział: „ja pokonałem ten świat”.
Osiągnął wysokie poziomy istnienia, inaczej mówiąc, archaicznym językiem Biblii, wstąpił do niebios i pociągnął za sobą tych, co byli uwięzieni w recyklingu.

Psalm 68:19, Biblia Warszawska
Wstąpiłeś na wysokość, wiodłeś z sobą jeńców, Wziąłeś ludzi; nawet oporni mieszkają u Pana, Boga.
List do Efezjan 4:8, Biblia Warszawska
Dlatego powiedziano: Wstąpiwszy na wysokość, Powiódł za sobą jeńców I ludzi darami obdarzył.

Te dary to mądrość, rozwaga, roztropność, cierpliwość, szczerość, to nadumysł i nadświadomość. To potężne narzędzia niszczące system recyklingu oraz wprowadzające na poziomy funkcjonowania tych tzw. wyższych istot. Poziom przejrzystości.
WM wywiad z Nerudą, jest tam pod koniec mowa o 6 cnotach, które burzą system, polecam poczytać.
Jednak po śmierci Jezusa nadziemskie władze szybko wpłynęły na tzw. chrześcijan i ci zmienili znaczenie tego, co uczynił Jezus, i przez pewne poglądy, typu: „Jezus jest zbawicielem, tylko w to uwierz i wystarczy”, ludzie przestali szukać tego, o czym mówił Jezus: o nadduszy, nadświadomości. Do dzisiaj miliony wierzą, że wystarczy uwierzyć w Jezusa jako zbawcę i po temacie. A kiedy żył na Ziemi i po śmierci mówił, że tylko ten, co idzie za nim osiągnie wolność, a iść oznacza przemieszczanie się, rozwój do boskich poziomów istnienia.
Złe istoty zamknęły, poprzez wiarę w „wiarę w Jezusa”, znowu miliony w recyklingu. Samozłuda.
Następnym milionom wmówiły różne inne opcje religijne, a tym, co nie wierzą religijnie, wmówiły wiarę w niewiarę i znowu miliony wierzą, że są niewierzący i że nic po śmierci nie ma. Na każdego znaleźli sposób.
Cały czas posługując się ograniczonym umysłem, niewiedzą, głupotą, brakiem roztropności, emocjami, ludzie są podatni na sterowanie. Emocje są najbardziej otwarte na sterowanie, w pełnej gamie: od chciwości, zazdrości, gniewu poprzez samokrytycyzm, poniżanie się do samouwielbienia, pychy itd.

Jednak tak jak pisałem powyżej, nad tym wszystkim, z pozoru złym stanem, panuje w tle Duch i On realizuje swój boski plan, i w tym planie wszystko, co się dzieje jest ujęte, nawet małe drobiazgi.
Ew. Mateusza 10:29, Biblia Warszawska
Czyż nie sprzedają za grosz dwu wróbli? A jednak ani jeden z nich nie spadnie na ziemię bez woli Ojca waszego.

(Cytuję ten werset w rozmowach z chrześcijanami, co uważają się za wierzących w Boga i twierdzą, że był zamach i spadł Polski samolot prezydencki, i że to zmowa i trzeba prosić Boga o pomoc w wyjaśnieniu tego faktu, a tutaj powyżej werset z Biblii chrześcijańskiej, że wszystko, co się dzieje, dzieje się, bo na to pozwala Bóg i jeśli nie zgodzi się na to, to nie stanie się tak. Jak w poniższych wersetach, których w Biblii na ten temat jest dużo.)

Księga Joba, Biblia Warszawska
12:10 W jego ręku jest życie wszelkiego stworzenia i duch wszystkich ludzi.
12:11 Czy ucho nie ma badać słów, tak jak podniebienie próbuje smaku? 12:13 Ale u niego jest mądrość i moc, u niego rada i roztropność.
12:14 Gdy On zburzy, nikt nie może odbudować; gdy On zamknie, nikt nie może otworzyć.
12:15 Gdy On zatrzyma wody, nastaje posucha; gdy je wypuści, niszczą ziemię.
12:16 U niego jest moc i mądrość, jego jest ten, który błądzi, i ten, który na manowce sprowadza.
12:17 Radców pozbawia rozumu, a z sędziów robi głupców.
12:20 Odbiera mowę doświadczonym mówcom, a starców pozbawia rozsądku.
12:22 Odsłania tajemnice z mroków, a w mroki śmierci wnosi światło.

Dlatego te tzw. wyższe istoty drżą przed Bogiem, bo znają Jego możliwości.

Temat jest wielowątkowy i wielopoziomowy, poruszam go tak w skrócie.
Na ten temat to grubą książkę można napisać.

No i teraz chciałbym opisać coś, na co trafiłem drogą dedukcji i własnej introspekcji oraz obserwując życie. Doszedłem do wniosku, że mamy do czynienia ze sztuczną inteligencją.
Jest taki powiedzmy tajemniczy werset w Biblii, mówiący o Bogu, jak nas zbudował:
Ks. Kaznodziei Salomona 3:11, Biblia Warszawska
Wszystko pięknie uczynił w swoim czasie, nawet wieczność włożył w ich serca; a jednak człowiek nie może pojąć dzieła, którego dokonał Bóg od początku do końca.

„Umieracie, bo w to wierzycie.” – Takie słowa usłyszałem kilka lat temu od mojego pomocnika z wyższych istot.
Ciągle piszę „wyższe istoty”, postaram się jak najszybciej opisać w następnym wpisie dlaczego widzę ich jako wyższe istoty.

Sztuczną inteligencję i tzw. pojęcie „wyższe istoty” opiszę już w następnym wpisie, bo ten wpis już zrobił się bardzo długi.
Staram się jak najprościej i najrzetelniej opisywać, ale jednak trochę miejsca to zajmuje.

PUNKT WIDZENIA PRAWDY

CIEŃ WALCA

Na powyższym obrazku mamy walec, nazwijmy go PRAWDĄ, no bo to prawdziwy element obrazka.
Na żółtej ścianie widnieje cień walca podświetlanego od tyłu i widzimy okrąg.
Na niebieskiej ścianie walec jest podświetlany z boku i widzimy prostokąt.

Powyższy obrazek prezentuje dwa odmienne punkty widzenia tego samego przedmiotu, w tym wypadku walca, w zależności z której strony oświecimy przedmiot.
Jeden i drugi punkt widzenia jest ubogi i nie oddaje PRAWDY.
Mówi tylko o jakimś cieniu.

Gdyby widz trzymał się obu punktów widzenia, to mówiłby o tym, że widzi okrąg i prostokąt, nie widziałby walca.
Mówiąc o okręgu i prostokącie jako o PRAWDZIE mówiłby błędnie.
Gdyby z obrazka usunąć walec i pozostawić same cienie, to na podstawie cieni ciężko określić co to jest, potrzebne jest poszerzone postrzeganie, wyobraźnia.

Ponieważ my widzimy, że okrąg i prostokąt są cieniami czegoś oddalonego od ściany, to znaczy walca, bo rozpoznajemy go jako walec, bo mamy na co dzień do czynienia z różnymi formami, kształtami.
A co jeśli mówimy o wierze, poglądach, aniołach, Bogu itp. itd., których w ogóle nie widzieliśmy?
A jeśli widzieliśmy, czy to był tylko cień czy PRAWDA?

W tym życiu bardzo dużo doświadczyłem różnych wąskich, jednokierunkowych „wersji”, „poglądów”, dotyczących sensu życia, Boga, Jezusa itp. itd.
Podzielałem nie raz pewne „poglądy” i uznawałem, że tylko te i owe są prawdziwe.
Dzisiaj, po wielu przejściach, dochodzę do pewnych spostrzeżeń, jakie chcę opisać w następnym wpisie, ale najpierw chcę trochę napisać o tolerancji jako niezbędnym elemencie świadomości, chcącej osiągnąć perfekcję, zmierzającej do nadświadomości, której cechą charakterystyczną jest suwerenność, czyli wolność i poszerzone, wzbogacone postrzeganie i trafne określanie tego, co widzimy.
Obecnie jestem bardziej powiedzmy w pewnym sensie „zdezorientowany” niż kiedyś, kiedy byłem pewien, że sprawy mają się tak i koniec.
Teraz pojmuję, że takie przekonanie zaślepia i nie pozwala się rozwinąć.

Za to pozycja wnikliwego obserwatora daje możliwość nie popełniania błędu i nie wpadania w zniewalające i ograniczające poglądy.
I patrząc z dystansu na obrazek, mimochodem przyjmujemy pozycję obserwatora i widzimy obydwie fasety oraz PRAWDĘ i to jest najlepszy sposób postrzegania, ponieważ widzimy PRAWDĘ taką, jaka jest w rzeczywistości.

Wielu określa moje wpisy różnie, w zależności z jakiej strony na nie patrzą.
Tzw. „wierzący”, chrześcijanie, patrzą na nie przez pryzmat poglądów grupy wyznaniowej, z jaką się utożsamiają.
Jest to dla nich niestety, ale fałszywe poczucie bezpieczeństwa, że prezentują poglądy większości, wobec tego widocznie są to prawdziwe poglądy, więc należy je wyznawać. Tak myślą podświadomie lub świadomie ci żarliwi głosiciele „jedynej prawdy”.
Trzymanie się tylko jednej fasety przy wielofasetowej naturze prawdy prowadzi do fałszywego, szczątkowego pojmowania, a to już blisko do fanatyzmu i błędu.
Posługują się wersetami z Biblii, ale czy widzą je z dystansu, z każdej strony, przestrzennie?
Na drodze obserwacji i z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, widzą tylko to, co dany werset mówi.
Obrazowo mówiąc widzą albo prostokąt albo koło.
Brakuje skojarzeń i poszerzonego, holistycznego postrzegania.
Sam posługuję się wersetami z Biblii, ale widzę je z dystansu i widzę już więcej, niż tylko ich treść.

Tak jak zawsze podkreślam, ta strona, te moje wpisy są raportem dla tego pokolenia i przyszłych, raportem z mojego doświadczania życia na tej planecie w formie fizycznej i tej formie nie widocznej dla oka ludzkiego, ponieważ światło słoneczne nie oświetla tego poziomu. Ten poziom jest widoczny wtedy, kiedy spojrzymy na niego z wielu stron, a światłem oświecającym go jest ciekawość, szczerość, spokój, bezkrytycyzm wobec siebie samego, wolność od powszechnych poglądów na temat grzechu, Boga, Allaha, Jezusa, aniołów, demonów, diabła i w ogóle powszechnie przyjętego pojmowania tych wyższych poziomów.
Wielu wierzy w „cudowne mikstury”, itp. rzeczy, które pomogą im w kontakcie z innymi wymiarami.
Po części jest to prawda, bo na „mikstury” reaguje ludzki organizm, którego sprawność i elastyczność świadomości jest bardzo ważna w odbieraniu sygnałów z innych rzeczywistości.
Ale same „mikstury” nic nie pomogą, jeśli w umyśle są wąskie skamieniałe poglądy, uniemożliwiające samodzielne myślenie.
„Mikstury” to wspomagacze, tak jak jedzenie wspomaga ciało, by mogło funkcjonować fizycznie i umysłowo.

Powiedziano mi, że niewielu może oglądać PRAWDĘ, ponieważ dla wielu zobaczenie prawdy równa się ze śmiercią.
Wielu nie umie przyjąć PRAWDY, nie ma takiej zdolności świadomości.
PRAWDA wprowadza ich w zakłopotanie, burzy im ich światopogląd, ich „porządek”, ich poczucie bezpieczeństwa, nawet może wprowadzić w obłęd, szok, zgorszenie.

Jezus powiedział: A błogosławiony jest ten, kto się mną nie zgorszy
(Ewangelia Mateusza 11:5-6)

A o Jezusie jest tak napisane:
List do Kolosan 2:17, Biblia Warszawska
Wszystko to są tylko cienie rzeczy przyszłych; rzeczywistością natomiast jest Chrystus.

Wypisz wymaluj jak nasz powyższy obrazek.

Należę do tej rasy istot, które wręcz kochają PRAWDĘ i śmiało stają przed obliczem PRAWDY, nawet jeśli jest ciężka do przyjęcia przy moim poziomie poznania.
Nie znoszę życia w samo-złudzie, a tak można nazwać wiele poważanych poglądów i nauk, które dają mylne, zwodnicze poczucie pokoju i bezpieczeństwa.
Potrzebne jest poszerzone postrzeganie, obserwowanie z dystansu i znajomość rzeczy, świadomość tego, jak się rzeczy mają i jeśli dorzucić kilka cech charakteru, to mamy suwerenność, która widzi tak, jak jest w rzeczywistości.

Na razie to tyle na temat istotnych powodów tego, dlaczego widzimy i dlaczego nie widzimy.
Tak jak pisałem powyżej, w następnym wpisie chcę opisać do jakich wniosków dochodzę obserwując od wielu lat moje doświadczenie z innymi rzeczywistościami i raczej będą to trudne do przełknięcia spostrzeżenia.
Wybór należy do was.
Po co kochać chwilową przyjemność i pokój, jaki daje złuda? Jaki jest w tym sens?
Przecież wszystko ma swój czas, minie czas złudy i zostaniemy oślepieni PRAWDĄ.
I jak pisałem i jak widać w innych wpisach, też posługuję się wersetami z Biblii, ale widzę je w innym „świetle” i staram się je przekazać tak, jak je widzę z dystansu.

1 List do Koryntian 13:12, Biblia Warszawska
Teraz bowiem widzimy jakby przez zwierciadło i niby w zagadce, ale wówczas twarzą w twarz. Teraz poznanie moje jest cząstkowe, ale wówczas poznam tak, jak jestem poznany.

List do Kolosan 2:17, Biblia Warszawska
Wszystko to są tylko cienie rzeczy przyszłych; rzeczywistością natomiast jest Chrystus.

Chmurka tagów

%d blogerów lubi to: