Serdecznie witam wszystkich! Strona ta przeznaczona jest tylko dla ludzi odważnych, śmiało stojących w obliczu NIEZNANEGO, nie bojących się NIEPOJĘTEGO, wolnych od ludzkich wyobraźni i mniemań na temat duchowści i Boga oraz celu naszego istnienia. Strona ta nie jest przeznaczona dla zniewolonych tradycją ludzką oraz tych co nie poszukują uczciwie PRAWDY. Tutaj są umieszczone informacje od bezcielesnych, wielowymiarowych ISTOT ŚWIATŁA na temat nadchodzących REWOLUCYJNYCH zmian ŚWIADOMOŚCI ludzkości pomagających w osiągnięciu celu naszego obecnego przeznaczenia, DOSKONAŁOŚCI. Osiągnięcie statusu istoty SUWERENNO-INTEGRALNEJ.

WISZĄCY NA LATARNIACH

Dzisiaj chcę podzielić się wizją jaką miałem jakieś 4-5 lat temu.
W medytacji zobaczyłem, że jadę samochodem gdzieś w Polsce.
Zobaczyłem, że na każdej latarni w mieście wiszą martwi ludzie.
Zdziwiłem się, że w 21 wieku taki barbarzyński zwyczaj w cywilizowanym kraju.
Ciała wiszące na latarniach były w idealnym stanie, jedynie martwe.
Widziałem jak rodzice pokazywali dzieciom te ciała i z radością ich pouczały, informowały ich o tym dlaczego wiszą te ciała na latarniach i że to bardo dobrze, że działa to oczyszczająco.
Dla mnie wtedy to było coś nie pojętego.
Przemieszczałem się przez miasto samochodem, potem na pieszo.
Poinformowano mnie, że to są ludzie, którzy rządzili polską i doprowadzili ją do takiego stanu, że pojawiła się jakby z cienia nowa władza.
Partii politycznych było dużo, ale nagle utworzyła się nowa partia złożona z młodych ludzi.
Władza składająca się z młodych ludzi, którzy nie byli znani.
Znali technologię, powodującą, że ciała nie gniły ani się nie psuły.
Stara władza ponoć coś zrobiła co bardzo zdenerwowało populację polaków.
Nowa władza wybiła się na błędach starej.
Wytłumaczyli bardzo logicznie i sensownie polakom, że wieszanie na latarniach członków tej starej partii to czyn chwalebny, oczyszczający i doskonały, niezbędny do oczyszczenia i rozpoczęcia życia w dobrobycie duchowym i materialnym.
Ludzie wyłapywali każdego członka tej partii nawet najmniejszego i wieszali go na latarni wzdłuż dróg w Warszawie.
Wtedy byłem w Warszawie, nie wiem jak w innych miastach.
Widziałem jak jakaś mama tłumaczyła dziecku, że to są ludzie, którzy doprowadzili Polskę na skraj przepaści, ale nagle przyszli młodzi ludzie bardzo elokwentni i wykształceni z wielką wiedzą i przetłumaczyli polakom co ich czeka kiedy stara władza zostanie przy władzy.
Mieli ze sobą technologię i wszystko co robili było jakby popierane przez „boga”.
Było mnóstwo znaków,  „cudów” popierających nową władzę.
Ogólnie społeczeństwo się cieszyło i pokazywało dzieciom wiszących tłumacząc, że wydarzyło się zbawienie Polski.
Zorientowałem się, że ci młodzi to „błękitni”.
Jeśli dobrze pamiętam to tak też ich partia się nazywała,  Błękitni.
Istoty inkarnowane, w ciałach ludzkich, ale pochodzenia pozaziemskiego.
Nie wiem jak było w innych krajach widziałem tylko Polskę.
Oni bardzo chcieli by ludzie sami wieszali poprzednią władzę.
Wszystko doskonale wytłumaczyli tak, że każdy wydający najmniejszego członka tej partii czuł się jak bohater.
W społeczeństwie było bardzo dużo „pozytywnych emocji”.
Przebywałem w tym świecie i nie mogłem pojąć co musi się wydarzyć, że cywilizowany karaj posunie się do takiego czyny.
Zrozumiałem, że to „błękitni” elokwencją, charyzmą, mądrością, roztropnością i rozwagą przejmą władzę w Polsce i przekonają społeczeństwo, do takiego chwalebnego czynu.
Wszyscy Polacy będą dumni z tego, że powiesili nawet swoich członków rodzin, którzy byli w tej partii.

Nie pisałem o tym publicznie przez tyle lat i teraz zrozumiałem, że przyszedł czas by to opisać.
Jeszcze kilka miesięcy temu jak mówiłem w rozmowach prywatnych , że idzie zaraza to ludzie się dziwili.
To było nie do pojęcia, teraz to rzeczywistość.

Po prawie 5 latach medytując zastanawiałem się skąd znam te wieszanie na latarniach.
Skąd technologia mumifikująca ludzi tak, że się nie psuli wisząc na latarniach.

Dwa dni temu zrozumiałem medytując, że widziałem tą technologię już na innym świecie.
Był bardzo pokojowy, ale został zaatakowany i prawie zniszczony.
„W cudowny sposób” przetrwał, ale obecnie jest to świat militarny, rządzony przez kilka frakcji i trzęsie tym sektorem wszechświata.
Z ludu pokojowego przeistoczyli się w lud militarny, wojowniczy i bardzo niebezpieczny.
Siła jaka się w nich wytworzyła uratowała ich i teraz tylko siłowo rozwiązują swoje problemy, ale natknęli się na jeden problem, którego nie mogą rozwiązać siłą i szukają rozwiązania. Póki co skutecznie niszczą silne militarne cywilizacje żyjące z niszczenia światów.
Tak jak Rzymianie pozostawiali za sobą krzyże tak oni wieszają przegranych na latarniach w miejscach publicznych.
Obecnie są bardzo silną i zdyscyplinowaną rasą istot a jednocześnie bardzo wyrafinowaną.

 

Comments on: "WISZĄCY NA LATARNIACH" (2)

  1. odnośnie komentarza kamyk zielony, cytat „Ten kto ma odejść z tego świata odejdzie niezależnie od tego jak by się zabezpieczał i jakich lekarstw stosował. Jakaś przyczyna zawsze się znajdzie jeśli ma odejść, ”
    Jako nastolatek miałem w zwyczaju kupować sobie oranżadę w butelkach szklanych 0,33L.
    Mieszkałem wtedy z babcią na drugim końcu polski. Miałem 4 miesiące do końca szkoły i miałem wracać do rodziców do Wrocławia. Babcia przejmowała się tym, że wrócę do miasta i zostanie sama. W marcu 1984 roku kupiłem sobie 16 szt. oranżady. Na drugi dzień przyjeżdżam ze szkoły i patrzę a wszystkie butelki stoją na swoim miejscu, ale są puste.
    Z początku zwątpiłem, że je kupiłem, bo butelki były na wymianę, ale przypomniałem sobie, że jednak kupiłem dzień wcześniej i odłożyłem pełne w chłodne miejsce.
    Spytałem babcię czy wie co się stało z oranżadą.
    Babcia się czuła super.
    Po chwili namysłu powiedziała tak
    „nie wyobrażasz sobie jak mi się zachciało pić tą oranżadę. Butelka po butelce, piłam i piłam.
    Miałam niewyobrażalną ochotę na tą oranżadę. Wypiłam jedną butelkę i od razu piłam drugą.
    Zostały dwie butelki i dalej piłam. Jak wypiłam ostatnią to nagle ochota odeszła”.
    Babcia zmarła 2 dni później. Wyglądała jak ludzik michelin.
    Bardzo szybko ją pochowano bo lekarz stwierdził, że jeszcze kilka godzin i będzie problem z ubraniem i włożeniem do trumny. Skóra od ciała odeszła. Babci ciało było całe napuchnięte i napięte. Lekarz stwierdził, że woda oddzieliła skórę od ciała i może pęknąć i się wylać.
    Nie pohamowane pragnienie.
    Babci córka moja ciocia chciała popełnić samobójstwo.
    Kiedy już to chciała zrobić ogarnął ją tak niewyobrażalny strach jakiego nigdy w życiu jeszcze nie doświadczyła.
    Szybko zrezygnowała.
    Jeśli ktoś ma żyć to będzie żył, jeśli ma umrzeć jakby się nie starał umrze.
    Wybór mają świadomi uczestnicy tego życia, ale o tym może dzisiaj wieczorem napiszę.

  2. kamyk zielony said:

    Patrząc na świat chwili obecnej, na stres związany z pandemią, muszę wyraźnie powiedzieć, że wszystko jest tak jak być powinno. Nic nie dzieje się na tym świecie co mogłoby być przypadkowe i zaistnieć bez woli Boga. Nawet źdźbło trawy nie poruszy się bez woli Boga. Ten kto ma odejść z tego świata odejdzie niezależnie od tego jak by się zabezpieczał i jakich lekarstw stosował. Jakaś przyczyna zawsze się znajdzie jeśli ma odejść, a jeśli ma kontynuować tu swoją podróż nawet gdyby zaraził się wirusem, to wyzdrowieje, lekarz skutecznie doradzi i lekarstwo zadziała.Bo taka jest wola Źródła Miłości. Nie są przypadkowe nasze narodziny, ludzie których spotykamy, sytuacje jakich doświadczamy, nie jest przypadkowa i śmierć ciała. Wszystko jest powiązane z naszymi działaniami i skutkami. To My jesteśmy kowalami swojego losu. Bóg się tylko przygląda. Cała reszta to tylko skutki. Jeśli wsiadłeś do pociągu, który jedzie do Boga potrzebujesz jedynie biletu, którym jest imię Boga na twoich ustach. O nic więcej nie musisz się martwić. Całą resztę wykonuje za Ciebie Bóg. Jeśli natomiast decydujesz się wsiąść do pociągu jadącego w Świat, wszystko wygląda nieco inaczej. I tutaj są pociągi. Ale nie bezpośrednie. Dlaczego? bo kierunek jazdy „w świat” nieustannie się zmienia. Radości i smutki towarzyszą nieustannie podczas tej podróży. Aby wyjść z tego koła nieprowadzącego do celu, trzeba wsiąść do pociągu , który wyjeżdża z błędnego kierunku jazdy. Wierzcie mi lub nie, ale wszystko co się nam przytrafia ma związek z naszymi działaniami i ich skutkami. A tak na marginesie: jeśli sądzicie, że śmierć istnieje , że ktoś umiera, jesteście w błędzie. Tak, Ciało znika, bo wypełniło swój cel, lecz Świadomość kontynuuje podróż dalej i dalej. Świadomość trwa wiecznie. Ty, który to czytasz, trwasz wiecznie i wszystko dalej pamiętasz. Uczysz się tu na Ziemi miłości bezinteresownej aby dotrzeć w końcu do Źródła Miłości , celu naszych wszystkich żywotów (inkarnacji). Jeśli
    wiesz jak żyć, wiesz wszystko o życiu i śmierci. Ale musisz skupić się na pozytywnym. Stres jest złym doradcą. Strach potrafi zabić ciało. Czego się boisz Człowieku? śmierci , która nie istnieje?

    Zatem : czy koronawirus jest tak straszny jak go malują? Tak, ale tylko dla tych , którzy żyją w niewiedzy i strachu. Sai Ram

Możliwość komentowania jest wyłączona.

Chmurka tagów

%d blogerów lubi to: