Serdecznie witam wszystkich! Strona ta przeznaczona jest tylko dla ludzi odważnych, śmiało stojących w obliczu NIEZNANEGO, nie bojących się NIEPOJĘTEGO, wolnych od ludzkich wyobraźni i mniemań na temat duchowści i Boga oraz celu naszego istnienia. Strona ta nie jest przeznaczona dla zniewolonych tradycją ludzką oraz tych co nie poszukują uczciwie PRAWDY. Tutaj są umieszczone informacje od bezcielesnych, wielowymiarowych ISTOT ŚWIATŁA na temat nadchodzących REWOLUCYJNYCH zmian ŚWIADOMOŚCI ludzkości pomagających w osiągnięciu celu naszego obecnego przeznaczenia, DOSKONAŁOŚCI. Osiągnięcie statusu istoty SUWERENNO-INTEGRALNEJ.

KRAINA UMARŁYCH

Nawiązując do poprzedniego wpisu, chcę opowiedzieć o moich obserwacjach z dzieciństwa. Jako dziecko na wakacje jeździłem na wieś do babci, a tam obok mieszkał wujek ze swoją rodziną. Mieli różne zwierzęta. Był tam kurnik, a w nim kury i kogut. Obserwowałem czasami z ciekawości życie kur, ich zachowania i zwyczaje. Siadałem przed kurnikiem i potrafiłem tak siedzieć z godzinę, dwie. Podglądałem życie kur i była w tym nutka jakiejś subtelnej energii, która dawała mi coś do myślenia na temat życia.
Teraz jak piszę, to przypomina mi się, że dzisiaj wielu ludzi lubi oglądać w TV różne seriale społeczne pokazujące codzienne życie różnych ludzi.
Wracając do kurnika, to tam kury, jak to kury, chodziły sobie i ciągle coś dziobały, szukały w ziemi, trawie, roślinach. Całymi godzinami, dniami ciągle chodziły i dziobały. Czasami niektóre leżały na ziemi lekko zagrzebując się w piasku. Niektóre siedziały w kurniku i jak zniosły jajko, to jakby zadowolone wybiegały z kurnika i dawaj dzióbać coś tam na ziemi. Był tam też jeden kogut. Ciągle coś tam „gadał”. Grzebał w ziemi, a jak coś wygrzebał, to wołał kury, by przyszły i to co znalazł zjadły. Wobec jednej z kur był bardzo agresywny. Ciągle jak tylko był przy niej dziobał ją. Ona sobie spokojnie coś tam w ziemi dziobała, a on podchodził do niej i ją dziobał aż pióra wyrywał z niej. Po jakimś czasie kura miała prawie cały grzbiet goły bez piór. Raz wujek mi powiedział, że ten kogut „szarogęsi” się w kurniku i jutro on mu głowę utnie. Czekałem na jutro analizując jego życie, patrząc dzisiaj na niego. Nic, dalej piał, ganiał kurę i dumnie się rządził w kurniku.
Pamiętam jak myślałem sobie, jutro wujek go zarąbie i nie będzie rozrabiaki i kury będą wolne. Rano życie kurnika przebiegało jak zazwyczaj. Siedziałem i obserwowałem zachowanie kur i koguta, było jak co dzień, bez zmian. Potem wujek wszedł z pieńkiem i siekierą do kurnika, złapał koguta i można powiedzieć na oczach kur obciął głowę kogutowi, puścił od razu go na ziemie, a ten bez głowy jeszcze się potykając przebiegł kilka metrów i padł w konwulsjach. Jeszcze się nogi ruszały i potem cisza i spokój.
Wydawało mi się, że dobrze wujek zrobił temu łobuzowi, teraz kury będą miały spokój.
To takie moje osobiste doświadczenie z dzieciństwa.
Myślałem jak dziecko i rozumowałem jak dziecko.
W miarę dorastania, pod wpływem osobistych doświadczeń, mój światopogląd ulegał ciągłej progresji.
Kiedyś pod wpływem wewnętrznej potrzeby zacząłem czytać Biblię.
O moim doświadczeniu już pisałem nie raz, więc nie chcę się powtarzać.
Znalazłem kiedyś w Biblii taki tekst.
Ks. Ezechiela 32, Biblia Warszawska
32:20
Padną wśród pobitych mieczem; przygotowali obok nich łoże dla całego jego wojska
32:21 I odezwą się do niego z krainy umarłych najwięksi bohaterowie: Zejdźcie, ty i twoi pomocnicy, i leżcie wśród nieobrzezanych, pobitych mieczem.
32:22 Tam jest Assur i cały jego lud dokoła jego grobu, wszyscy pobici, sami tacy, co padli od miecza.
32:23 Ich groby urządzono w najgłębszym dole otchłani, a jego lud spoczywa dokoła jego grobu; wszyscy pobici, sami tacy, co padli od miecza, którzy dawniej szerzyli postrach w krainie żyjących.
32:24 Tam jest Elam i cała jego ludność dokoła jego grobu – wszyscy pobici, sami tacy, co padli od miecza, którzy jako nieobrzezani zeszli do podziemnej krainy; dawniej szerzyli postrach w krainie żyjących, a teraz znoszą zniewagę wraz z tymi, którzy zstąpili do grobu.
32:25 Wśród pobitych przygotowano łoże dla niego i całego jego wojska; dokoła jego grobu są sami nieobrzezani, pobici mieczem, którzy dawniej szerzyli postrach w krainie żyjących, lecz teraz znoszą zniewagę wraz z tymi, którzy zstąpili do grobu i pochowano ich wśród pobitych.
32:26 Tam jest Mesech i Tubal wraz ze swoim wojskiem dokoła jego grobu, sami nieobrzezani, pobici mieczem, którzy dawniej szerzyli postrach w krainie żyjących.
32:27 Nie spoczywają z bohaterami, którzy niegdyś padli, którzy zstąpili do krainy umarłych w swojej wojennej zbroi; ich miecze położono im pod głowy, a ich tarcze na ich kościach, gdyż lęk przed tymi bohaterami panował niegdyś w krainie żyjących.
32:28 I ty będziesz pogrzebany wśród nieobrzezanych, i legniesz wraz z pobitymi mieczem.
32:29 Tam jest Edom, jego królowie i wszyscy jego książęta, którzy w swoich grobach zostali złożeni wraz z pobitymi mieczem; leżą z nieobrzezanymi, z tymi, którzy zstąpili do grobu.
32:30 Tam są wszyscy książęta północy i wszyscy Sydończycy, którzy zstąpili wraz z pobitymi, mimo postrachu, jaki szerzyło ich bohaterstwo, okryci są hańbą, leżą jako nieobrzezani wraz z pobitymi mieczem i znoszą zniewagę wraz z tymi, którzy zstąpili do grobu.
32:31 Gdy ich zobaczy faraon, pocieszać się będzie całym swoim ludem. Faraon i cały jego lud – to pobici mieczem – mówi Wszechmocny Pan,
32:32 Gdyż szerzył on postrach w krainie żyjących i dlatego będzie pogrzebany wśród nieobrzezanych wraz z pobitymi mieczem: faraon i cały jego lud – mówi Wszechmocny Pan.

Za życia na Ziemi szerzyli postrach, byli „kimś”, teraz po śmierci siedzą w krainie umarłych już nie tacy dumni i pewni siebie.
Jakiś czas temu sam zorientowałem się, że my też jak te kury żyjemy w zagrodzie i nam się przyglądają tzw. wyższe istoty i „wyłączają” co chwilę kogoś, a my toczymy tutaj za życia swoje własne gierki, ambicje, dążenia, pragnienia itp. itd.
Widzę, że wielu żyje tak, jakby tutaj mieli żyć wiecznie.
Ja na Ziemi czuję subtelną energię w sobie i kiedy zacząłem ją badać i analizować, to zrozumiałem, że jest to informacja, przeświadczenie, że jestem tutaj tylko chwilowym gościem, przechodniem.
Ta świadomość otworzyła mi oczy na pewien aspekt tej sceny, tego życia tutaj. Im więcej świadomości w człowieku, tym więcej siły duchowej, zdolnej stawić opór tzw. Panu Zastępów.

Ks. Habakuka 2:13, Biblia Warszawska
Czyż nie pochodzi to od Pana Zastępów, że ludy mozolą się nad tym, co pożera ogień, a narody trudzą się nad tym, co nie ma wartości?

W świecie chrześcijańskim uczy się, że ten Pan Zastępów to prawdziwy Bóg, ale ja pod wpływem osobistych doświadczeń uważam, że jest to istota o niejasnych intencjach, która zaprogramowała ludzkość, by zachowywała się jak te kury w kurniku, czyli spędzała czas życia na zaspokajaniu zachcianek, potrzeb, żądz, zajmowała się tzw. pierdołami, a tego co istotne nie szukała itp. itd.
Przeanalizujcie ten werset.
Dzisiaj na tym poziomie świadomości brzmiałby może tak:
„Czyż to nie programista „Anu” zaprogramował człowieka tak, że brakuje mu świadomości. Wgrał w człowieka brak rozsądku tak, że człowiek nie docieka i nie szuka prawdy. Czy to nie „Anu” zaprogramował w człowieku poglądy i pragnienia, które do niczego co jest związane z wolnością nie prowadzą, a raczej tak zniewalają, że z człowieka robią łatwe naiwne istoty do dalszej obróbki.”

Jak te kury, żyjemy „swoim” zaprogramowanym życiem pędzeni strachem, popychani nadzieją, sterowani samotnością.
Tutaj „rządzimy” się, a tam?
O tym „tam” program nie pozwala myśleć, straszy i wywołuje nieprzyjemne uczucia.
Jak na dłoni widać, że wszystko działa wg jakiegoś planu i programu.
Tutaj ludzie przelewają pot, gwiazdorzą, politykują, trzęsą narodami, mniejsi regionami, jeszcze mniejsi miastami, mniejsi firmami, rodzinami, itd.
Każdy coś robi. Niby idzie postęp, ale jak widać głownie technologiczny.
Masy, miliardy ludzi są martwi, mówiąc językiem religijnym, martwi duchowo.
Bo zajmują się tym, co daje gwarancję, że będą martwi, zajmują się tym, co „nie przynosi pożytku”, bo tak zostali zaprogramowani. Na dodatek to, co może ich wyzwolić uważają za zło.
Brak cierpliwości i rozsądku oraz rozwagi czyni z nich martwych, niewrażliwych na „dobro”, „światło”, no bo po co, do czego to potrzebne, ważne, by było co zjeść, w co się ubrać no i mieć kasę na spełnianie zachcianek. Wszyscy wierzą w kolej życia. Młodość, średni wiek, starość i śmierć.
Uważają to za coś normalnego, ale wg istot światła takie nastawienie to „pijaństwo i głupota”.
No cóż wg słów Jezusa jeszcze działa władca tego świata.
Jezus powiedział w ew. Jana 16:33: „nie lękajcie się, ufajcie ja zwyciężyłem ten świat”.
Tłumacząc to na współczesny język brzmiałoby to tak:
„słuchajcie ten system da się pokonać, bo ja go pokonałem, wierzcie w to, że wy też go pokonacie”.
Tylko po co pokonywać i co pokonywać, tak powie ten, co jest pod siłą, wpływem tego systemu, czyli wg Jezusa jest martwy.

Ewangelia Mateusza 8.21-22

Biblia Warszawska: „A drugi z uczniów rzekł do niego: Panie, pozwól mi wpierw odejść i pogrzebać ojca mojego. Ale Jezus rzekł mu: Pójdź za mną, a umarli niechaj grzebią umarłych swoich.”

Kilka lat temu nie pojechaliśmy na pogrzeb bliskiej osoby. Za to pojechaliśmy miesiąc później. Bliska osoba, która nas przywitała spytała dlaczego nie przyjechaliście na pogrzeb. Zanim coś powiedzieliśmy ta starsza osoba powiedziała, że modliła się do Boga z pytaniem: „dlaczego oni nie przyjechali”. Wtedy nagle w jej umyśle zabrzmiał właśnie ten werset z Biblii: „…umarli niechaj grzebią umarłych swoich.”
Ta starsza kobieta od razu zrozumiała, że Bóg do niej przemówił. Potem powiedziała: „wynika z tego to, że my, co byliśmy na pogrzebie, to jesteśmy martwi. Patrzyła mi w oczy jakby coś chciała zobaczyć. Była bardzo szczera w tym. Mówiła do mnie: „czyli jestem martwa, a wy żyjecie, co zrobić by żyć, by być żywym?”. Wielu zadaje mi pytania co robić, by być żywym. Niektórzy piszą, że zazdroszczą mi, że jestem szczęściarzem, ale ja tak nie uważam. Po prostu rozwiązuję zadanie podkładając odpowiednie wzory.
Kluczem do wszystkiego jest świadomość, którą trzeba budować, a jak się zachowa spokój i cierpliwość, to dochodzi do kontaktu z czymś potężniejszym, ze światłem życia.
O budowaniu świadomości, o warunkach i pracy nad tym, cały czas piszę, od początku pokazując element po elemencie tej układanki.
Świadomość prowadzi do nadświadomości, a ta prowadzi do nauki „języka” Boga i wprowadza na wyżyny duchowe, do suwerenności i wolności i panowania nad całą pełnią, nad wszystkim tak, że człowiek nie trafia do krainy umarłych, jak to URANTIA mówi tak łagodnie, do hal oczekiwania. Tam się czeka na dalszą inkarnację, by przeżyć życie i wrócić wiernie znowu do krainy umarłych i tak w kółko.
Jesteśmy nieśmiertelni, nie da się nas zabić, więc jest sposób na takich jak my, uwięzić w poglądach.
Nadświadomość uczy człowieka kim jest i co to znaczy i skąd to pochodzi, że coś mu się podoba, a coś nie, co to znaczy „ja” kiedy mówi „ja”, uczy oddzielić program od siebie i daje zwycięstwo nad tym programem.
W następnym wpisie opiszę, na podstawie wersetu mówiącego o mozole nad tym, co nie przynosi zysku, jak to po części w praktyce wygląda.

Reklamy

Chmurka tagów

%d blogerów lubi to: