Serdecznie witam wszystkich! Strona ta przeznaczona jest tylko dla ludzi odważnych, śmiało stojących w obliczu NIEZNANEGO, nie bojących się NIEPOJĘTEGO, wolnych od ludzkich wyobraźni i mniemań na temat duchowści i Boga oraz celu naszego istnienia. Strona ta nie jest przeznaczona dla zniewolonych tradycją ludzką oraz tych co nie poszukują uczciwie PRAWDY. Tutaj są umieszczone informacje od bezcielesnych, wielowymiarowych ISTOT ŚWIATŁA na temat nadchodzących REWOLUCYJNYCH zmian ŚWIADOMOŚCI ludzkości pomagających w osiągnięciu celu naszego obecnego przeznaczenia, DOSKONAŁOŚCI. Osiągnięcie statusu istoty SUWERENNO-INTEGRALNEJ.

CELOWA DEZORIENTACJA

Wiele razy już pisałem, że na Ziemi panuje dezorientacja celowo kontrolowana przez tzw. wyższe istoty, zarządzające tym sektorem tego urządzenia, jakim jest wszechświat.
Te tzw. „wyższe istoty” na Ziemi są znane pod nazwą „upadli aniołowie”.
Syn prawdziwego Boga, na Ziemi znany jako Jezus Chrystus, pokonał system dezorientacji i wprowadził na Ziemi wiele z nauk PRAWDY.
Powiedział między innymi o systemie oszustwa przyrównując Ojca Boga do ogrodnika zarządzającego ogrodem:
Ew. Tomasza
40 Rzekł Jezus: „Krzew winny zasadzono poza Ojcem, a ponieważ nie jest mocny, wyrwą go z korzeniami i zniszczeje”.

Ew. Jana 15:1, Biblia Warszawska
Ja jestem prawdziwym krzewem winnym, a Ojciec mój jest winogrodnikiem.

Wiele razy wypowiadał się, że Ojciec jest PRAWDĄ, a PRAWDA nazywa rzeczy po imieniu.

Natomiast upadłe wyższe istoty tzw. zarządcy zrobili coś takiego:
Ew. Filipa
13. Ziemscy zarządcy chcieli okłamać ludzi; wiedzieli, że ludzie są jednego pochodzenia z rzeczywiście godnym. Wzięli określenia szlachetne i nazwali nimi rzeczy złe, aby w ten sposób okłamać ludzi i przywiązać do złego. Następnie ci ziemscy zarządcy, jakby z łaski, proponują ludziom oddalanie się od „złego” i przywieranie do „dobrego”, tym, z którymi się kontaktują. Ci rządcy ziemscy usiłują uczynić uprzednio wolnych ludzi niewolnikami na wieki.

14. Istnieją moce, które dają człowiekowi (władzę), nie chcąc go ratować. Czynią to (aby podporządkować go).

Wprowadzono w tym sektorze wszechświata dezorientacje i Ziemia jest obecnie w okresie kwarantanny, odłączona od „sieci”, pozbawiona „internetu”, czyli tzw. DUCHA ŚWIĘTEGO, o którym Jezus mówił, że jak nastąpi „wylanie DUCHA ŚWIĘTEGO” na całą Ziemię na wszelkie ciało, to wtedy cała ludzkość pozna prawdę. Do tej pory prawdę będą mogli poznać tylko ci, co nawiązali osobisty kontakt z Duchem, który wprowadza we wszelką prawdę.
Ew. Jana 16:13, Biblia Warszawska
Lecz gdy przyjdzie On, Duch Prawdy, wprowadzi was we wszelką prawdę, bo nie sam od siebie mówić będzie, lecz cokolwiek usłyszy, mówić będzie, i to, co ma przyjść, wam oznajmi.
Prawda nazywa rzeczy po imieniu, jest jak matematyka, która posiada wzory do rozwiązania karkołomnych zadań matematycznych. Jeśli podstawimy złe wzory, nigdy nie osiągniemy prawidłowego rozwiązania zadania.
Więc po co tracić czas na ułudę i oszukiwanie samego siebie?

O ludziach żyjących w tym systemie dezorientacji Jezus powiedział tak:
Ew. Tomasza
28 Rzekł Jezus: „Stanąłem w środku świata i objawiłem się im w ciele. Znalazłem ich wszystkich pijanych. Nie znalazłem nikogo wśród nich spragnionego, a dusza moja bolała nad synami ludzkimi, gdyż są ślepi w swych sercach i nie przejrzą, że puści przyszli na świat i starają się wyjść z tego świata puści. Teraz jednak są pijani. Gdy odrzucą swoje wino, wtedy będą pokutować”.

Człowiek nie uzbrojony w Ducha Prawdy, nie żyjący z nim w symbiozie, nie pojmuje co jest plewą, a co ziarnem. Na plewę mówi ziarno, a na ziarno plewa.
Uczę się na Ziemi poprzez swoje osobiste doświadczenia jak zarządzać energiami i jak je rozróżniać.
Jestem jakby mentalnie daleko dalej do przodu, ale jednocześnie po części i mentalnie i fizycznie jestem obecny na Ziemi, i obserwuję panującą sofistykę, której twórcą jest sam twórca samostanowienia Lucyfer.
Szkoda mi ludzi, którzy pragną być „w niebie” ze strachu przed śmiercią i karą.
Wiem, że PRAWDA przesieje i prześwietli każdego człowieka, i lepiej za w czasu pozbyć się tak złych pobudek jak prowadzenie strachem.
Wiele z religijnych zachowań człowieka wypływa ze strachu. W tych zachowaniach nie ma nic z Miłości, uczciwości, rozsądku, rozwagi a w końcu z Prawdy.
Duch ma „czujniki” wysoko nastawione i bardzo wrażliwe na strach, rozpoznaje zapach strachu z dużej odległości.
W jednej ze swoich wypowiedzi Jezus powiedział, że już bojaźliwi nie zostaną wpuszczeni do Raju.
Cała ta religijność jest oparta na strachu. Taki jest skutek systemu dezorientacji.
Ludzie widzą na szybach, ciastkach, przypalonych ubraniach przez żelazko itd. itp. wizerunki tzw. świętych osób. Potem modlą się do tego wizerunku, co tylko świadczy, że nie mają osobistego kontaktu ze ŹRÓDŁEM.
Prawdziwe wyższe istoty patrzą na tych „upitych” ludzi i próbują przedrzeć się przez ten system i pomóc mówiąc PRAWDĘ, a jednak czy trzeźwy może dogadać się z bełkoczącym pijakiem.
Wszystko zależy od fazy upicia.

Antoni Krauze, reżyser filmu „Smoleńsk”, w jednym ze swoich wywiadów opowiedział o tym, jak przeżył śmierć kliniczna i spotkał „za drzwiami” kogoś, kto zadał mu pytanie: „co dobrego zrobiłeś w życiu”. Wrócił na Ziemię, by zrobić coś dobrego.

Kiedy czytałem ten wywiad od razu zobaczyłem, że stanął autentycznie za drzwiami, ale tego studia, gdzie są „aktorzy” przybierający kostium Boga, Jezusa, Kriszny, Buddy, Mahometa itd., ojca, matki, bliskich przyjaciół, w zależności od tego, kto w co wierzy lub nie wierzy, co ceni lub nie ceni.
Zakładają nakładkę, roztaczają sztuczny zapach, który tak programują, że człowiek ma go rozpoznać jako wszechogarniającą miłość i miejsce pokoju i szczęścia tak, by wytworzyć tęsknotę i wiele podobnych uczuć, by zniewolić dalej człowieka i by zrobił dobrowolnie to, co oni chcą osiągnąć, czyli zgodzić się na dalszą inkarnację na Ziemi. Pisałem już nie raz o tym.
Prawdziwy Bóg nigdy nie zada pytania: „co dobrego zrobiłeś”.
On wszystko wie.
Nie potrzebuje pobudzać człowieka do refleksji.
Człowiek stający przed nim sam siebie widzi tak, jak On widzi człowieka i ta relacja odbywa się bez słów.
Bóg nie zadaje pytania: „co dobrego zrobiłeś”, bo człowiek nie odróżnia dobra od zła.
Na Ziemi jest tak duża dezorientacja, to, co wydaje się dobre jest złe, bo wynika z niskiej wiedzy i nie poznania osobowości Boga.
Przykład, chrześcijaństwo, tzw. formułka: „w imieniu Jezusa Chrystusa”.
Kiedy byłem w strukturach kościoła chrześcijańskiego, czy to katolickiego, czy zielonoświątkowego, używano ciągle takiego sformułowania: „w imieniu Jezusa Chrystusa”….
A co o tym mówi sam Jezus.
Ew. Marka 16:17, Biblia Warszawska
A takie znaki będą towarzyszyły tym, którzy uwierzyli: w imieniu moim demony wyganiać będą, nowymi językami mówić będą,
16:18
Węże brać będą, a choćby coś trującego wypili, nie zaszkodzi im. Na chorych ręce kłaść będą, a ci wyzdrowieją.

A w innym miejscu mówi tak:
Ew. Mateusza 7:22, Biblia Warszawska
W owym dniu wielu mi powie: Panie, Panie, czyż nie prorokowaliśmy w imieniu twoim i w imieniu twoim nie wypędzaliśmy demonów, i w imieniu twoim nie czyniliśmy wielu cudów?
7:23 A wtedy im powiem: Nigdy was nie znałem. Idźcie precz ode mnie wy, którzy czynicie bezprawie

Rozmawiałem niedawno z jednym z pastorów kościoła protestanckiego i właśnie to mi powiedział, że w imieniu Jezusa prorokuje, wypędza demony i modli się nad chorymi, i wielu zdrowieje to znaczy, że Bóg działa, no bo jak to inaczej zrozumieć?
On sam po tych objawach utwierdzał się w tym, że to, co robi, robi dobrze.
A jednak miał w sobie niepewność.
Wiedział, że jest coś nie tak, tylko nie wiedział co jest nie tak.

Wobec tego, co jest nie tak?
Raz mówi Jezus „w imieniu moim” będziecie robić to i to, a drugi raz tym, co robili w jego imieniu to i to mówi idźcie przecz, nie znam was.
No to o co chodzi?
A no chodzi o płytkie rozumowanie, skutek działania systemu dezorientacji.
Tutaj nie chodzi o używanie słów „w imieniu Jezusa Chrystusa”, takie słowa może wypowiedzieć każdy człowiek na Ziemi.
Tutaj chodzi o działania z poziomu ŹRÓDŁA, PRAWDY, działania wynikające z kompatybilności systemów.
Człowiek scalony z Bogiem nie musi używać słów typu „w imieniu”, on działa na poziomie Boga i to jest to, co Bóg uważa za „w imieniu moim”.

Ewangelia św. Jana

15:1 Ja jestem prawdziwym krzewem winnym, a Ojciec mój jest winogrodnikiem.
15:2 Każdą latorośl, która we mnie nie wydaje owocu, odcina, a każdą, która wydaje owoc, oczyszcza, aby wydawała obfitszy owoc.
15:3 Wy jesteście już czyści dla słowa, które wam głosiłem;
15:4 Trwajcie we mnie, a Ja w was. Jak latorośl sama z siebie nie może wydawać owocu, jeśli nie trwa w krzewie winnym, tak i wy, jeśli we mnie trwać nie będziecie.
15:5 Ja jestem krzewem winnym, wy jesteście latoroślami. Kto trwa we mnie, a Ja w nim, ten wydaje wiele owocu; bo beze mnie nic uczynić nie możecie.
15:6 Kto nie trwa we mnie, ten zostaje wyrzucony precz jak zeschnięta latorośl; takie zbierają i wrzucają w ogień, gdzie spłoną.
15:7 Jeśli we mnie trwać będziecie i słowa moje w was trwać będą, proście o cokolwiek byście chcieli, stanie się wam.
15:8 Przez to uwielbiony będzie Ojciec mój, jeśli obfity owoc wydacie i staniecie się moimi uczniami.
15:9 Jak mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem; trwajcie w miłości mojej.

To jest obrazowy opis działania na poziomie ŹRÓDŁA, PRAWDY, BOGA.
I tutaj, w tym „trwaniu w Bogu” też jest dezorientacja, bo ludzie wierzą, że modląc się, idąc na kolanach do kościoła, pozdrawiając itp. itd. trwają w Bogu.
Niestety to nieprawda.
Zadanie nie zaliczone, zły wzór matematyczny podstawiono do zadania i wychodzi zawsze zły wynik.
Nawet do takich absurdów już doszło i będzie dochodzić, o których Jezus, będąc na Ziemi zapowiedział:
Ew. Jana 16:2, Biblia Warszawska
Wyłączać was będą z synagog, więcej, nadchodzi godzina, gdy każdy, kto was zabije, będzie mniemał, że spełnia służbę Bożą.
16:3 A to będą czynić dlatego, że nie poznali Ojca ani mnie.

Ew. Mateusza 11:27, Biblia Warszawska
Wszystko zostało mi przekazane przez Ojca mego i nikt nie zna Syna tylko Ojciec, i nikt nie zna Ojca, tylko Syn i ten, komu Syn zechce objawić.

To, że ktoś mówi coś poprzedzając to słowami ” w imieniu…” nie znaczy, że działa z pozycji Boga.
Ci, co sobie przywłaszczyli te płytkie sformułowania i nadużywali „w imieniu”, doprowadzili do śmierci fizycznej mnóstwo istnień ludzkich.

To są przykłady dezorientacji na podstawie tzw. chrześcijaństwa.
Wyliczać takich błędnych działań mógłbym wiele, ale nie o to chodzi.
Ci ludzie, uważający się za „sługi boże”, jak o sobie mówią, co dowodzi, że nie działają na poziomie Boga, będą jeszcze wiele ciemnoty rozsiewać, bo TRWAJĄ w upiciu w systemie zarządców, którzy sprawują władzę nad ludźmi przez ludzką wiarę w kłamstwo tych zarządców.

Jeszcze jeden przykład dezorientacji na podstawie Biblii.
Kolega opuścił szeregi kościoła protestanckiego i teraz ci, co zostali w tych szeregach, tacy wcześniej mili i bliscy, odwracają się od niego i nie chcą z nim rozmawiać, ani pozdrawiać na ulicy, bo robią to zgodnie z Biblią, bo tam w pismach apostoła Pawła jest napisane, by takich ludzi, którzy wyszli z kościoła nie pozdrawiać.
Wiele razy pisałem, że w kościele protestanckim w niektórych wyznaniach autentycznie wierzy się, że Biblia jest nieomylna i nie posiada błędów.
Akurat tak się składa, że kolega wyszedł z takiego ugrupowania co wierzy w nieomylność Biblii i dlatego, zgodnie z zaleceniami apostoła Pawła, nie pozdrawiają go ani nie witają się z nim.

A tak się akurat składa, że w tej samej Biblii jest taka wypowiedź Jezusa:
Ew. Mateusza 5:47, Biblia Warszawska
A jeślibyście pozdrawiali tylko braci waszych, cóż osobliwego czynicie? Czyż i poganie tego nie czynią?

No cóż, ci ludzie uważają, że czynią coś „w imieniu Jezusa” i że „trwają w Bogu” chodząc co tydzień do kościoła i modląc się.
Odrzucili ewangelię Jezusa, a tylko głoszą ewangelię o Jezusie.
Nie patrzą holistycznie.
Wybierają pewne wersety zapominając o następnych, tworzących mapę.

Nie zrozumcie mnie źle, nikogo nie atakuję, nie chodzi mi o konkretne osoby, chodzi mi o system dezorientacji, o pokazanie na kilku przykładach jak działa ten system i jak sofistycznie obraca prawdę w kłamstwo, a kłamstwo w prawdę.
Tak jak pisałem, dla mnie PRAWDA jest jak matematyka, jak podstawię złe wzory, nigdy nie osiągnę sukcesu i nie rozwiążę zadania, więc po co tracić czas i być jak osioł przywiązany do żłobu, który w ciągu dnia przejdzie ze 100 km, ale nigdzie nie dojdzie.
Osioł, nie wiem jak daleko by biegł, nigdy nie stanie się koniem, bo to nie bieg czyni koniem.

W następnym wpisie opiszę tych, co znaleźli się „za drzwiami”, a tutaj byli „kimś”.

Reklamy

Chmurka tagów

%d blogerów lubi to: