Serdecznie witam wszystkich! Strona ta przeznaczona jest tylko dla ludzi odważnych, śmiało stojących w obliczu NIEZNANEGO, nie bojących się NIEPOJĘTEGO, wolnych od ludzkich wyobraźni i mniemań na temat duchowści i Boga oraz celu naszego istnienia. Strona ta nie jest przeznaczona dla zniewolonych tradycją ludzką oraz tych co nie poszukują uczciwie PRAWDY. Tutaj są umieszczone informacje od bezcielesnych, wielowymiarowych ISTOT ŚWIATŁA na temat nadchodzących REWOLUCYJNYCH zmian ŚWIADOMOŚCI ludzkości pomagających w osiągnięciu celu naszego obecnego przeznaczenia, DOSKONAŁOŚCI. Osiągnięcie statusu istoty SUWERENNO-INTEGRALNEJ.

OTCHŁAŃ

Najadłem się na wieczór. W nocy około 1:30 obudziłem się, bo poczułem, że organizm ma problem z trawieniem. Zacząłem odczuwać nasilający się nieprzyjemny stan organizmu w okolicach brzucha, żołądka. Od razu postanowiłem, że skupię się na tym doświadczeniu i zobaczę o co chodzi, ponieważ chwilę wcześniej ogarnęły mnie ciemne emocje. Nasiliły się negatywne myśli. Jakby coś złego, osobowego, do mnie się zbliżyło, bo powstały korzystne warunki w postaci obciążenia fizycznego organizmu.
Już od dawna zorientowałem się, że różne pokarmy, napoje, zmęczenie lub ekscytacja powodują, że organizm produkuje różne substancje chemiczne, które jakby wabią emocje pozytywne lub negatywne, a w bardziej zaawansowanym stanie można doznać nagłego kontaktu z istotą osobową.
Nieprzyjemny stan organizmu mocno się nasilił, a z nim negatywne myśli wręcz płynęły do mnie. Zacząłem je obserwować, nie podchodząc do nich emocjonalnie. Czułem, że ogarnia mnie stan jakby depresji, brakowało pozytywnego myślenia, jedynie co, to przyjąłem pozycję obserwatora i to spowodowało, że emocje i myśli nie weszły we mnie, tylko były jakby obrazem, jaki oglądam. Poczułem nagły silniejszy ból brzucha czy żołądka. Już z 30 min nie spałem. Było ciemno, a po chwili, po bólu poczułem jeszcze większą ciemność. Zorientowałem się, że nie jestem już w ciele, bo przestałem czuć ciało. Była wszechogarniająca ciemność, a w niej obecność istoty osobowej o złym nastawieniu do mnie, ale nie agresywnym. Cały jej „atak” na mnie przejawiał się w mówieniu do mnie. Jednocześnie poczułem, że przemieszczam się w tej ciemności. Jakbym leciał, lewitował, ale ciągle powiedzmy do przodu, w jednym kierunku. Jak się zorientowałem, że jestem poza ciałem, to naszły mnie silne realistyczne myśli, że to już koniec, że wszystko, co do tej pory znałem, już dla mnie nie ma znaczenia, nie istnieje. Rodzina, przyjaciele, praca, ulubione zajęcia, przyjemności, a nawet myślałem o tym, że tam została Polska, Świat, wydarzenia, cały ten splendor. Bardzo głęboko doświadczyłem tej świadomości, że już nic nie wróci z tych doświadczeń co miałem na Ziemi. Już nie zobaczę słońca, nie poczuję zapachów, deszczu, zimna, ciepła. Wszystko, w czym żyłem do tej pory, zostało gdzieś w tyle i miałem świadomość, że powoli oddalam się od tego sposobu życia. Przeleciały mi myśli, że pozostawiam tę boską iluzję.
Emocje i myśli o Ziemi i życiu na Ziemi, o polityce, zamieszkach, a także o ulubionych filmach, programach, to, co cieszy i bawi, to już nie wróci. Miałem silną świadomość, że to jest, istnieje, żyje dalej, że dalej tam toczy się cała ta iluzja, ale ja jej już nie doświadczę i to tak nagle skończyłem doświadczać, bez przygotowania, bez nasycenia się.
Widziałem oczami wyobraźni żonę, dzieci, znajomych, w ogóle ludzi, jak budzi się ranek i rozpoczynają nowy dzień pracy, życia, ale to już nie dla mnie. Zacząłem skupiać się na tym, czego doświadczyłem na Ziemi. Postanowiłem, że będę usilnie sobie przypominał każde doświadczenie tego wszystkiego, co tutaj przeżyłem.
Wtedy, jak z cienia, pojawiła się ta istota. Nie widziałem jej, bo było tak ciemno, że nawet świadomość nie widziała, jedynie wyczułem jej obecność i usłyszałem jej telepatyczny głos mówiący językiem ludzkim, po polsku.
„Nie wysilaj się, z czasem wszystko zapomnisz. Im dalej, tym bardziej wygasają wszelkie doświadczenia, jakie tutaj doświadczyłeś. Z czasem, w miarę odległości, zapomnisz, te doświadczenie przyćmi tamte.”
Za tym głosem poszła silna fala emocji, strachu, paniki, bezradności, ale w tym temacie to jestem już doświadczony i nie przyjąłem żadnej z tych myśli.
Byłem bezemocjonalny, spokojny. Pomyślałem sobie:
„Ok, skończyło się te doświadczenie tak nagle, ale z tego powodu nie będę rozpaczał. Skupię się na tym, czego doświadczam teraz. Tylko nie ulec emocjom i nie rozrzewniać się na myśl co zostawiłem. Szkoda, że tak szybko się skończyło, było tak kolorowo, a tutaj taka dotykalna ciemność z samotnością. Eksploruję to, czego doświadczam teraz, jestem istotą nieśmiertelną, zmieniły się warunki, ale ja dalej istnieję, kwestia tylko – jaka energia jest we mnie, muszę się pilnować, by ciemność, która osłabia i wyczerpuje wszelką energię pozytywną, nie weszła we mnie”.

Mam świadomość, bo nieraz tego doświadczyłem boleśnie, zanim nie nauczyłem się wybierać „dobre” od „złego”, że to „zło” potrzebuje ludzkich złych myśli, by się zakotwiczyć w człowieku. Dlatego świadomie unikałem nawet takich z pozoru ludzkich reakcji jak smutek, żal, wspomnienia, rozrzewnianie się itp.
Myśli, obrazy i emocje wywołują stany ducha, a myśli skomasowane o pewnej skupionej częstotliwości, jeśli im człowiek jako świadomość ulegnie, to wnikają i w zależności od swojej jakby natury, albo dodają siły, albo zabierają wszelkie siły, i pogrążają tak, że nie ma ani jednej pozytywnej myśli, jakby unieruchamiają istotę, świadomość. Pozytywne jakby dodają skrzydeł.
Reasumując, nie dopuściłem do siebie myśli strachu, samotności, żalu, rozpaczy, paniki itp. itd., jakie pojawiły się po wyjściu z ciała i doświadczenia gęstej ciemności. Wtedy od razu poczułem, że przemieszczam się w tej otchłani ciemności.
Pojawiła się istota, która była zła, po prostu zła. Czułem ją jako oszusta, kłamce, który nie robi nic na siłę poza używaniem inteligentnie siły perswazji.
Nie przyjmowałem to, co mówi ta istota, słyszałem co mówi, ale dusza, duch, świadomość, były wolne od podzielania poglądów tej istoty.
Wtedy zorientowałem się, że subtelnie przyspieszyłem w tym ruchu w ciemności. Kiedy opowiadał mi o tym, co „straciłem” i co mnie czeka, to nie wywołało we mnie nawet tzw. „drgnięcia powieki”, wtedy też poczułem dalsze przyspieszanie. Po chwili zorientowałem się, że im bardziej daję odpór, nie przyjmuję negatywnych myśli, nawet tych tak niewinnie wyglądających jak żal, smutek nad tym, co zostawiło się, to wszystko powoduje, że przyspieszam.
Miałem świadomość, że cały czas w tej wszechogarniającej ciemności poruszam się „do przodu”, czyli coraz dalej od Ziemi i to poruszam się idealnie prosto przed siebie.
Im bardziej ignorowałem tzw. zło, tym bardziej przyspieszałem.
Jak zaakceptowałem to nowe doświadczenie, to poczułem subtelną obecność wielu istot osobowych, jakie są przede mną, jakby na końcu tej drogi.
Im bardziej pozytywnie myślałem, tym bardziej czułem coraz silniej ich obecność. Po jakimś czasie zaczęła blednąć obecność tej złej istoty. Została w tyle i oddalałem się od niej, po drugie widziałem, że ona już męczy się i jest jej ciężko, bo podążając ze mną zbliżaliśmy się do światła, które mnie wprawiało w pozytywny nastrój, a na nią działało oślepiająco i męcząco.
Doszedłem do granicy ciemności i nagle, jak od linii, pojawia się światłość.
Inny świat, czego oko nie widziało i ucho nie słyszało.

1 List do Koryntian 2:9, Biblia Warszawska
Głosimy tedy, jak napisano: Czego oko nie widziało i ucho nie słyszało, i co do serca ludzkiego nie wstąpiło, to przygotował Bóg tym, którzy go miłują.

Zbliżyło się wiele istot zbudowanych jakby ze światła, jak hologramy. Obraz był wyraźny. Emocje na takim poziomie, jakiego jeszcze nie doświadczyłem na Ziemi. Myśli same żyły, były wszechogarniające jak zapach na łące. Nie było innych myśli jak jakieś takie mocno mądre, inteligentne, kreatywne. Na wszelką jakby trudną sytuację siła myśli była większa niż ta sytuacja wymagała, by poradzić sobie z nią.
Tam nie było troski: uda się, czy się nie uda.
Przypomina mi się, że jak wsiadam do auta, to nigdy nie martwię się, czy dojadę, czy nie, czy podołam drodze, czy nie. Po prostu jadę i już. A znam ludzi, którzy jak wsiadają do auta, to martwią się drogą, nawet tą kilka kilometrów. Boją się, że zrobią wypadek itp. Ja im mówiłem, że to bez sensu, bo te przejmowanie się spina i osłabia umysł, koncentrację, logiczne myślenie i refleks.
Właśnie tam było wszechogarniające powodzenie, nie istnieje sytuacja, jakiej nie rozwiąże się. Nie istnieje ciemność, jaka mogłaby ogarnąć tą światłość.
Wielka wszechogarniająca pewność siebie i powodzenia we wszystkim.
Istoty powiedziały ludzkim głosem:
„Wszystko jest szkołą i nauczaniem oraz bez ustanku jesteście testowani, nawet jak opuszczacie ciała fizyczne, nawet jak wam się wydaje, że to już koniec, to też jest test, jak się zachowacie w takim stanie świadomości. Obserwowaliśmy jak sobie poradzisz w tej konfrontacji z nadzorcą, na jego terenie.”
Wróciłem nagle do ciała, bo zdałem sobie sprawę, że będę dalej żyć na Ziemi.
Bardzo istotne są myśli, jakiego rodzaju i kształtu są.
Prawie jak Moc z „Gwiezdnych Wojen”, myśli przenoszą na jasną stronę mocy i ciemną, i to myśli pogrążają w ciemności lub światłości. To myśli, nic więcej. Jakby one były tą najmniejszą cząstką istnienia, a zarazem podstawą istnienia. Jest moc i siła tej mocy oraz jej kształt w nas jest uzależniony od naszego myślenia.
To tak, jak człowiek się zakochuje, zawsze podstawą jest myśl, która tworzy coraz silniejsze emocje z czasem, jak gromadzą się coraz bardziej myśli pozytywne o innej osobie, emocje stają się coraz silniejsze. Wielu nie widzi, że za tą silną „chemią”, jak się mówi, stoją myśli, subtelne, przywołujące silne emocje.
Tak samo jest z nienawiścią. Pojawiają się myśli krytykujące inną osobę i w miarę rozwoju i wzmacniania się tych myśli, jak budowa domu, coraz wyżej i wyżej, tak tutaj gromadzą się myśli, tworzą emocje, emocje podsycają myśli, a myśli emocje, i tak na wzajem, i powstaje silne uczucie nienawiści i wrogości, z czasem słabi widzą tylko emocje i szukają wyładowania ich.
Sztuką jest przeprowadzać introspekcję i mieć świadomość panującą nad myślami. Kto osiągnie ten stan, żyje innym stylem życia, niż powszechnie panujący na Ziemi.
Zobaczyłem w swoich doświadczeniach z innymi istotami, że ich myśli i styl życia jest kompletnie inny niż nasz.
My jesteśmy jakby na poziomie telefonu stacjonarnego tarczowego, a oni na poziomie najnowszych smartfonów. Dla wielu to może nie jest dobre porównanie, ale takie do mnie przemawia.
W Biblii przeczytałem kiedyś takie słowa, które sobie zapamiętałem i teraz chcę zacytować:

Ks. Izajasza 55:9, Biblia Warszawska
Lecz jak niebiosa są wyższe niż ziemia, tak moje drogi są wyższe niż drogi wasze i myśli moje niż myśli wasze.

2 List do Koryntian 12:2, Biblia Warszawska
Znałem człowieka w Chrystusie, który przed czternastu laty – czy to w ciele było, nie wiem, czy poza ciałem, nie wiem, Bóg wie – został uniesiony w zachwyceniu aż do trzeciego nieba.
12:3 I wiem, że ten człowiek – czy to w ciele było, czy poza ciałem, nie wiem, Bóg wie –
12:4 Został uniesiony w zachwyceniu do raju i słyszał niewypowiedziane słowa, których człowiekowi nie godzi się powtarzać.

Najpierw Bóg mówi przez tzw. swoje usta, że myśli i postępuje inaczej niż my, a potem Apostoł Paweł mówi, że znał kogoś, kto znalazł się w trzecim niebie i doświadczył takiego stylu wypowiadania się, że aż człowiekowi nie godzi się tak mówić ani powtarzać.
Co to były za słowa nie wiem, jak to kiedyś czytałem i zrozumiałem, że raczej chodzi o to, że tam w tym trzecim niebie jest taki styl myślenia i życia, że człowiek nawet nie zrozumie o co chodzi.
Dlatego ludzie na niskim poziomie doświadczenia mówią językiem religijnym  „nie godzi się”. Mało doświadczyli i byle co jest dla nich już cudem i boskim doświadczeniem. Dlatego też te „boskie” istoty unikają takich ludzi, którzy z byle czego robią boskie objawienie lub boski cud.

Reklamy

Comments on: "OTCHŁAŃ" (1)

  1. Istota trzeciego nieba polega na tym, że znajduje się w nim w mojej ocenie 1% ludzi na świecie.

    Cieszę się, że włączyłeś komentarze. Ja zacząłem pisać. Zacząłem pisać coś bardzo dziwnego…

Możliwość komentowania jest wyłączona.

Chmurka tagów

%d blogerów lubi to: