Serdecznie witam wszystkich! Strona ta przeznaczona jest tylko dla ludzi odważnych, śmiało stojących w obliczu NIEZNANEGO, nie bojących się NIEPOJĘTEGO, wolnych od ludzkich wyobraźni i mniemań na temat duchowści i Boga oraz celu naszego istnienia. Strona ta nie jest przeznaczona dla zniewolonych tradycją ludzką oraz tych co nie poszukują uczciwie PRAWDY. Tutaj są umieszczone informacje od bezcielesnych, wielowymiarowych ISTOT ŚWIATŁA na temat nadchodzących REWOLUCYJNYCH zmian ŚWIADOMOŚCI ludzkości pomagających w osiągnięciu celu naszego obecnego przeznaczenia, DOSKONAŁOŚCI. Osiągnięcie statusu istoty SUWERENNO-INTEGRALNEJ.

Obiecałem szybkie wpisy, relacje z moich doświadczeń, raport z mojego doświadczania świata w poszerzonej wersji, ale ci, co pilnują ten system, pilnują także i mnie. Zostałem wręcz zalany różnymi spawami, wymagającymi szybkiej reakcji. Do tego celu istota, nadzorująca działanie tego systemu w tym sektorze, wykorzystała mój charakter. Zabazowała na cechach dokładności, sumienności, rzetelności, obowiązku i troski o innych. Po prostu nie mogę, brzydko mówiąc, olać to wszystko.
Do tych cech dostosowała moje obecne doświadczenie, przez jakie przechodzę. Przez to osiągnęła cel, zajęcie mnie na maksa, bym nie drążył tematu.
Cytowałem już nie raz ten werset z Biblii, który przemyca wiele prawd, jednak ludzie religijni nie widzą ich.
Ks. Habakuka 2:13, Biblia Warszawska
Czyż nie pochodzi to od Pana Zastępów, że ludy mozolą się nad tym, co pożera ogień, a narody trudzą się nad tym, co nie ma wartości?

Pisałem kiedyś o tych istotach, o jakich Biblia mówi: „książęta królestw”, „książęta narodów”. Każdy naród ma swojego opiekuna, dozorcę, takiego bosa. Biblia określa go jako „książę”. On ma pod sobą całą rzesze istot, które współpracują z nim i wpływają na dany naród poprzez mnóstwo czynników. Wspomnę tylko technologie, żywienie, upodobania, pragnienia, pożądania, głód, nasycenie, chciwość itp. itd.
Mają w tym swój cel i z pewnych powodów zależy im na tym, jest to dla nich wartością. Jednak nie o tym dzisiaj chcę pisać, a o tym, jak spotkałem się wczoraj z jednym z nich.
Jak do tego doszło?
Jakie czynniki miały wpływ?
A może nie było czynników poprzedzających i tylko przypadkiem uruchomiłem klucz do systemu.
Kilka tygodni temu oglądałem ciekawy, krótki film, którego link umieszczę pod koniec tego wpisu.
Filmik wywarł na mnie sentymentalne wrażenie.
Przypomniał mi się okres dzieciństwa i mnóstwo pytań, jakie ja miałem i jakie jakaś niewidzialna istota mi zadawała, przez co wprowadzała mnie w stan silnego stresu, bo nie radziłem sobie jeszcze jako dziecko z takim potokiem pytań. Pamiętam, że było mnóstwo pytań i zawsze jakbym wychodził z ciała i trafiał gdzieś, gdzie mi się nie podobało i szybko wracałem do ciała, wspominając mamę, tatę, rodzinę, kolegów i koleżanki, piaskownice, rower, zabawy, ziemskie życie. To był magnes, który szybko mnie sprowadzał na Ziemie.
Jak dla dziecka, po takim doświadczeniu, życie ziemskie i zabawa były jeszcze bardziej szczęśliwe.

Tym razem, wczoraj, miałem pierwszy dzień spokoju od ponad miesiąca. Zmieniłem plany i prawie cały dzień medytowałem, słuchając mojego ulubionego kawałka muzyki, o którym już nie raz pisałem. Przerywałem słuchanie i leżąc na hamaku oddawałem się myśleniu.
Wtedy znowu naszły mnie myśli:

Kim ja jestem?
Co ja tutaj robię?
Co to jest za świat?
Co tutaj się dzieje?
O co tutaj chodzi?
Kto to zbudował?
W jakim celu zbudował?
Kim jest ten Ktoś?
Już po kilku pierwszych pytaniach poczułem jakbym się oddzielał od czegoś.
Przyszły mi na myśl bliskie mi osoby, żona, dzieci.
Pomyślałem sobie: „jestem suwerenny, nic mnie z nimi nie wiąże, nic nie muszę”.
Przyszły mi myśli o znajomych, przyjaciołach.
Pomyślałem: „nic mnie z nimi nie wiąże, jestem wolny”.
Pojawiły się myśli o firmie, odpowiedziałem: „to doświadczenie, było minęło”.
Odezwała się Myśl i powiedziała: „trzeba to kontynuować, jesteś potrzebny”.
Ja odpowiedziałem tej myśli: „ale to tylko doświadczenie, zasmakowanie smaku, więcej nie chce smakować, nie muszę tego kontynuować, dadzą sobie radę beze mnie”.
W każdą tą myśl mocno się wczuwałem i silnie czułem jej działanie jako coś realnego.
Kiedy prowadziłem ten wewnętrzny dialog z pytania na pytanie, odpowiedź za odpowiedzią, zobaczyłem jakby stary żaglowy statek przywiązany do portu linami i widziałem jak te liny pękają, wydziela się z lin kurz i statek całą burtą równo odbija od pomostu, do którego był przypięty.
To był obraz, jaki wygenerował mózg przez krótką chwile i potem nagle poczułem się źle, chłodno, nieprzyjemnie, ciemno, nieprzyjaźnie. Poczułem obecność jakiejś istoty. Wyczułem jej ident. Wrogo nastawiona do ludzi, wręcz pomiata nimi, ale musi robić to, co robi, bo ma większego nad sobą i sama wpadła w sidła.
No i tutaj bardzo pasuje mi ten werset z Biblii:

Ks. Kaznodziei Salomona 5:7, Biblia Warszawska
Jeżeli widzisz, że w kraju ubogi jest gnębiony i że prawo i sprawiedliwość są gwałcone, nie dziw się temu, bo nad wysokim czuwa wyższy, a jeszcze wyższy nad tamtymi.

Tutaj widać hierarchię istot pracujących dla tej machiny, jaką ja nazywam „SYSTEM”.
Oni muszą to robić, bo ulegli iluzji.
Ja nie muszę, robię to, co chcę.
Mam świadomość, że sam dobrowolnie chciałem doświadczyć zaszczytu bycia człowiekiem na tej Ziemi.
Są rzesze istot pomiatających ludzkością jako wybrykiem natury, pomiotem itp. Jednak są rzesze istot zachwycających się człowiekiem i chciałyby bardzo doświadczyć bycia człowiekiem „w całej pełni”. A więc, i słodycz i gorycz.
Mam świadomość, że sam z pomocą przyjaciół zmanipulowałem ten system i tutaj się dostałem, przez co utraciłem, do pewnego poziomu, kontakt z przyjaciółmi tam gdzieś, ale takie były koszty i tego byłem świadomy.
Jednak strażnik systemu wyłapał błąd i zlokalizował go, ale z jakiegoś powodu w ostatniej chwili zmienił decyzję i zgodził się, bym został na Ziemi.
Urodziłem się nieżywy i miałem doświadczenie, jakie opisałem w książce.
Nagle znalazłem się gdzieś, nie wiedziałem co to jest. Dzisiaj wiem, że to szpital. Nikt mnie nie widział, tylko kilka osób o chłodnym do mnie stosunku. Zbliżały się do mnie i patrzyły mi w oczy. Dziwne wrażenie, bo nie miałem ciała, a oni też nie mieli materialnych ciał, ale wszystko wyglądało jak z materii. Wtedy, kiedy mnie otoczyli, pojawił się nagle ten piąty, jakby z sufitu zszedł i powiedział do nich: „Zostawcie go. On postanowił, że on ma zostać”. I wszystko się skończyło i wtedy ożyłem. Lekarze próbowali mnie ożywić i włożyli pod zimny prysznic, i do dzisiaj mam to, że bardzo lubię po umyciu spłukać się lodowatą wodą, aż do bólu kości.
Kiedy patrzę na tego On, co postanowił, widzę jego ident.
Zobaczyłem u niego nutkę sympatii do mnie, a nawet ukryte życzenie mi powodzenia. On, oni już są zmęczeni. Wypalili się i nie mogą nabrać sił.
Ten Bóg – Źródło Wszystkiego – zablokował im dostęp do ODPOCZNIENIA.
Niebo to jest pewien poziom świadomości- nadświadomości, styl istnienia skupiony w pewnym miejscu.
ODPOCZNIENIE to jest stan czegoś więcej niż świadomość – nadświadomość, to jest miejsce tajemnicze. Tam się regeneruje, odpoczywa, porządkuje, układa, nabiera siły. Nasz mizerny odpowiednik tego odpocznienia to sen, gdzie zmieniają się funkcje organizmu, by organizm regenerował się. Wyłącza się funkcja motoryczna i w śnie biegamy, skaczemy, chodzimy, a w rzeczywistości leżymy w łóżku. Więc, coś odpowiedzialnego za motorykę się wyłącza.
Lubię cytować Biblię, bo jak często wspominam, przemyca wiele prawd w gąszczu dezorientacji.

Dz. Apostolskie 7:49, Biblia Warszawska
Niebo jest tronem moim, A ziemia podnóżkiem stóp moich; Jaki dom zbudujecie mi, mówi Pan, Albo jakie jest miejsce odpocznienia mego?

List do Hebrajczyków 3:11, Biblia Warszawska
Tak iż przysiągłem w gniewie moim: Nie wejdą do odpocznienia mego.

List do Hebrajczyków 4:1, Biblia Warszawska
Gdy tedy obietnica wejścia do odpocznienia jego jest jeszcze ważna, miejmy się na baczności, aby się nie okazało, że ktoś z was pozostał w tyle.

List do Hebrajczyków 4:3, Biblia Warszawska
Albowiem do odpocznienia wchodzimy my, którzy uwierzyliśmy, zgodnie z tym, jak powiedział: Jak przysiągłem w gniewie moim: Nie wejdą do mego odpocznienia, chociaż dzieła jego od założenia świata były dokonane.

List do Hebrajczyków 4:10, Biblia Warszawska
Kto bowiem wszedł do odpocznienia jego, ten sam odpoczął od dzieł swoich, jak Bóg od swoich.

List do Hebrajczyków 4:11, Biblia Warszawska
Starajmy się tedy usilnie wejść do owego odpocznienia, aby nikt nie upadł, idąc za tym przykładem nieposłuszeństwa.

Jezus, będąc na Ziemi, mówił o przepaści pomiedzy światami.
Ew. Łukasza 16:26, Biblia Warszawska
I poza tym wszystkim między nami a wami rozciąga się wielka przepaść, aby ci, którzy chcą stąd do was przejść, nie mogli, ani też stamtąd do nas nie mogli się przeprawić.
PRZEPAŚĆ to rodzaj technologii, nieznany nikomu oprócz pewnych istot, które są na szczycie znanej hierarchii.
Oni, ci z sytemu, zwani upadłymi aniołami, mają zamknięty dostęp do ODPOCZNIENIA, dochodzą do PRZEPAŚCI i dalej przejść nie mogą.
Oni są już bardzo zmęczeni i wyczerpani, ale nie daje się im „zasnąć”, muszą działać, bo pobudza ich strach przed tzw. DUCHEM ŚWIĘTYM.
Oni są tak źli na niego, że różnie go obrażają. Tworzą na Ziemi poglądy, że to moc, energia, bezosobowa istota.
Ciekawe.
A co z logiką?
Przecież DUCH ŚWIĘTY podejmuje decyzje, więc jest istotą osobową.
I to On decyduje o wszystkim i to On wprowadza w „maliny”, albo doprowadza do Źródła.
Robi jak chce i nikt mu nic nie może zarzucić.
Dlaczego?
Bo On realizuje plan, jakiego nawet nadświadomość nie jest w stanie ogarnąć.
Cytat z Ewangelii Filipa na temat działania Ducha na Rządców, czyli istoty z systemu, zarządzające systemem:

16. Rządcy ziemscy byli przekonani, że to, co czynili, dokonywali swoją władzą i z własnej woli. W rzeczywistości jednak to Duch Święty potajemnie działał za ich pośrednictwem, czynił tak, jak Sam uważał za stosowne.

34. Świętym służą również złe moce. Oni są ślepi z powodu Ducha Świętego: myślą, że służą swoim ludziom, wtedy jak w rzeczywistości pracują na rzecz ludzi świętych.

 

Właścicielem wszystkiego, łącznie z Ziemią, jest Bóg i nie raz to podkreślał Jezus w swoich wypowiedziach.
Oficjalnym władcą, zarządcą SYSTEMU oraz terenu, jaki obejmuje system jest istota zwana DIABEŁ. Religia bardzo spaczyła jego wizerunek, ale nie dziwię się, bo religia jest przez niego manipulowana i mówi o nim tak, jak on tego chce.
W tzw. kuszeniu Jezusa widać wyraźnie, że Diabeł otrzymał do zarządzania sektor, w którym jest Ziemia, no i coś mu się w nim samym popsuło i stał się wrogiem Boga, jednak bardzo chętnie odda SYSTEM, tylko pod słowami „pokłon” kryje się przywrócenie go do dawnych łask i nie poniesienie konsekwencji przez niego za to, co zrobił.

Ew. Łukasza 4:5, Biblia Warszawska
I wyprowadził go na górę, i pokazał mu wszystkie królestwa świata w mgnieniu oka.
4:6
I rzekł do niego diabeł: Dam ci tę całą władzę i chwałę ich, ponieważ została mi przekazana, i daję ją, komu chcę.

Jednak Bóg nie akceptuje propozycji ani formy załatwienia sprawy, jaką proponuje Diabeł.
We wszechświatach obowiązuje prawo i w świetle tego prawa, akurat jak Jezus był na Ziemi, odbył się w Niebiosach sąd na Diabłem:
Ew. Jana 12:31, Biblia Warszawska
Teraz odbywa się sąd nad tym światem; teraz władca tego świata będzie wyrzucony.
Już dalej nie chcę się rozpisywać.
Pokazałem wam coś, co jest za tą sceną życia, za kulisy, tak dla poszerzenia świadomości i pozbycia się strachów, leków, niepewności.

Wracając do mojego doświadczenia, po fali pytań i głębokiego wnikania w nie, wyszedłem z ciała i znalazłem się w chłodnym, ale nie pod względem stopni Celsjusza, miejscu. To był chłód energetyczny. Była tam istota, wygląd jakby ludzki (ciekawe, że wszystko ma jedną matryce). Istota zorientowała się, że „obudziłem się” i wpadła jakby w panikę i szybko zaczęła coś dotykać, jakby sterować jakimś pulpitem i nagle poczułem fale myśli o domu, o jedzeniu, słońcu, poczułem ciepło promieni słonecznych. Myśli były chaotyczne, dotykały wszystkiego, co mi się na Ziemi podoba i ta fala myśli była tak silna, że tylko jak je poczułem, od razu uruchomiły się zmysły skojarzenia i one mnie dosłownie zmiotły z tamtego miejsca, i nagle znalazłem się na swoim hamaku. Otworzyłem oczy i przez kilka godzin czułem i widziałem, jakby przez szybę, tamtą samotną istotę.
Tam na miejscu przez chwilę widziałem jej ident.
Zmęczony, musi robić to, co robi, bo z jakiegoś powodu musi.
Gaśnie w nim życie.
Jest świadomy swojego końca, ale robi to, co robi i będzie robił aż do końca.
Tylko nie wiem co oznacza KONIEC dla niego, dla nich.

Na koniec chcę przypomnieć to, co mówią WM oraz tzw. Plejadianie, Hathorowie. Jednym głosem mówią, że Ziemia jest dla nich trudnym miejscem, ponieważ wydziela pewną blokującą, dla nich szkodliwą, energię, powodującą ich powolną degradację oraz blokującą ich systemy życiowe oparte na świadomości.
Ksiega Urantii mówi o istocie z niebios o Melchizedeku, który mógł być na Ziemi tylko 94 lata. Jego ciało świadomościowe podlegało silnemu działaniu energii ziemskiej i jeśli byłby dłużej na Ziemi, to już nie miałby możliwości powrotu do swojego rodzinnego świata, bo grawitacja i promieniowanie ziemskie ogarnęłoby go i zmodulowało, przez co straciłby możliwość powrotu.
Piszę o tym, ponieważ polecam obejrzeć pewien krótki filmik na temat doświadczeń ziemskich kosmonautów, którzy wyszli poza orbitę ziemską. Znaleźli się sami w kosmosie, z dala od promieniowania ziemskiego i opowiadają co ich tam spotkało.

Zapraszam do obejrzenia KOSMICZNEGO OBŁEDU

Reklamy

Chmurka tagów

%d blogerów lubi to: