Serdecznie witam wszystkich! Strona ta przeznaczona jest tylko dla ludzi odważnych, śmiało stojących w obliczu NIEZNANEGO, nie bojących się NIEPOJĘTEGO, wolnych od ludzkich wyobraźni i mniemań na temat duchowści i Boga oraz celu naszego istnienia. Strona ta nie jest przeznaczona dla zniewolonych tradycją ludzką oraz tych co nie poszukują uczciwie PRAWDY. Tutaj są umieszczone informacje od bezcielesnych, wielowymiarowych ISTOT ŚWIATŁA na temat nadchodzących REWOLUCYJNYCH zmian ŚWIADOMOŚCI ludzkości pomagających w osiągnięciu celu naszego obecnego przeznaczenia, DOSKONAŁOŚCI. Osiągnięcie statusu istoty SUWERENNO-INTEGRALNEJ.

Wydawałoby się co to jest napisać wpis.
Niektórzy piszą do mnie, że za rzadko piszę i robię za długie przerwy.
Fakt, że chciałem w miarę szybko opisać w częściach pewien temat i wydawało mi się, że się uda, ale pojawiły się okoliczności, które mnie wyhamowały.
Do pisania muszę mieć czas i skupiony umysł.
Po ostatnim wpisie pojawiły się w moim życiu różne powiedzmy trudne sytuacje. Z punktu widzenia ludzi, którzy nie panują nad sobą, mogliby powiedzieć, że wpadłem w problemy, tragedię itp.
Ja jednak wszelkie problemy, trudności, tragedie traktuję jak szczeble drabiny, by się wspinać do góry, albo wykorzystuję do schodzenia w dół do ciężkich wymiarów, gdzie panują ciężkie myśli pogrążające o silnej obezwładniającej energii, powodującej niemoc.
Pojawiły się trudności i przyszły myśli bezemocjonalne, które znalazły u mnie uznanie, bo mówiły o prawdziwej sytuacji, w jakiej się znalazłem.
Podzielałem ich poglądy i utożsamiałem się z nimi. Jednocześnie uważnie obserwowałem w jaki stan emocjonalny mnie wprowadzają. Nie widziałem paniki, zamartwiania się, rozpaczy, nie czułem tego, więc myśli uznałem za racjonalne i logiczne. Jednak kilka tygodni sytuacja nie ulegała zmianie i myśli powracały, i rozmyślałem o tym, co się dzieje.
Z czasem zorientowałem się, że te myśli troski i świadomość trudności towarzyszą mi ciągle i obciążają mnie. Chciałem jakoś wyjść z tej trudnej sytuacji, ale ona była związana z moim życiem codziennym i stałymi kontaktami z całkiem obcymi osobami, które swoim działaniem i moją reakcją na te działanie wprowadziły mnie w stan ciągłego myślenia, jak ci ludzie myślą, jak z nimi rozmawiać, by nie ponieść jeszcze większych strat itp. itd.
Tworzyłem różne scenariusze wydarzeń. Przychodziły myśli i podzielałem ich poglądy, przez co odczuwałem nacisk.
Skupiłem się i zorientowałem się, że myśli nie są oskarżycielskie, gdyby były, już bym z nimi nie dyskutował, ale też zorientowałem się, na podstawie dogłębnej introspekcji, że te myśli nic nie rozwiązują, one mnie trzymają w stanie zawieszenia, jakby w hibernacji.
Życie zawodowe, prywatne nabrało stanu irytacji i niezadowolenia, ale na niskim poziomie, tak jakby ktoś inteligentny tym sterował i nie chciał przekroczyć pewnej skali, bo wie, że wtedy rozpoznam to jako działanie ciężkich sił, a jak tylko widzę ich, to od razu we mnie uruchamiają się systemy silnej reakcji poziomu władcy i pana, i dosłownie niszczę te energie samą świadomością.
Tutaj poziom ciężkiej energii był subtelny. Jedynie zorientowałem się, że rozmyślanie do niczego nie prowadzi, a tylko trzyma mnie w hibernacji. Problem wynikał z kontaktu z innymi ludźmi, nieświadomymi działania różnych sił. Nie chcę wykorzystywać wobec ludzi swoich sił tak, by robili to, co dla mnie wygodne, uważam takie działanie za złe. Jednak działanie ludzi spowodowało, że ja znalazłem się w trudnej dla mnie sytuacji. Kiedy zauważyłem, że myśli trzymają mnie na niższym poziomie energii i nic nie pomagają, a tylko hibernują, wtedy wyciągnąłem wniosek, że jest to subtelny, inteligentny atak istot z ciężkich wibracji.
Zacząłem zauważać jak wchodzą myśli do umysłu.
To co ważne, zwróćcie uwagę na procesy.
Przypominały mi się pewne kłopotliwe sytuacje i wtedy przeżywałem lekko emocjonalnie te sytuacje, a kiedy wchodziły emocje, pojawiała się chęć cofnięcia czasu i naprawy, zmiany decyzji. Za chwilę przychodziła myśl, że nie można cofnąć czasu. Zażenowanie i irytacja samym sobą.
Wszelkie próby wywołania samooskarżania legły w gruzach, więc te myśli dalej mnie nie atakowały i to było posunięcie, które uśpiło moją czujność.
Jednak kiedy zorientowałem się, że myśli mnie hibernują, nic nie wprowadzają w kwestii wyjścia z sukcesem z problemów, wtedy też zorientowałem się, że jestem sam. Nie mam wsparcia z góry.
Przypomniałem sobie mój stan energetyczny sprzed kilku tygodni i teraz.
Porównałem je i zobaczyłem, że przez te subtelne niskie myśli delikatnie i niezauważalnie przeszedłem do stanu hibernacji.
Zachciałem wyjścia z sytuacji i wtedy znowu przypomniały mi się moje trudności, i tym razem już zrobiłem coś jakby unik przed tymi myślami. Widziałem jak przypominają się, tak jakby wchodziły na nowo do umysłu i w wizualizacji zobaczyłem je jako promień szarej energii kierującej się do mojego serca, i kiedy promień był tuż przed sercem, zrobiłem unik w postaci szybkiego obrócenia się o 180 stopni. Już nie stałem czołem do fali energii, tylko bokiem i widziałem jak snop energii przeleciał obok. W wizualizacji odskoczyłem jeszcze do tyłu i zobaczyłem snop energii w całej okazałości, i wtedy w umyśle pojawiła się silna władcza myśl. Mina mi zrzedła, spoważniała i skupiłem się na tym snopie energii, jako na czymś wrogim. Zero utożsamiania się z tymi myślami, zero podzielania ich poglądów.
Po prostu zadziałała nadświadomość i pojawiła się we mnie agresja, ja to nazywam „świętym oburzeniem”, jest to stan silnej energii zmiatającej wszelką energię negatywną, jak ogień wypalający las.
Nabyłem tego rodzaju stan kilka lat temu, jak wychodziłem z depresji.
Dostałem tą broń od mojego NAVIGATORA , bym sobie sam radził.
Nauczył mnie nią się posługiwać i pokazał jak jest zbudowana, ale wszystkich jej funkcji nie pokazał. Ponoć pełne działanie tej broni wykorzystują tylko istoty na bardzo wysokich poziomach energii wolności, swobody, prawdy i miłości.
Kiedy tylko użyłem ten poziom nadświadomości, od razu, jakby wychodząc z cienia, pojawiła się istota o bardzo silnej energii, wręcz władczej. Poczułem całym sobą i w koło siebie, a byłem wtedy sam w pokoju, poczułem, że nie jestem fizycznie sam, że tuż obok jest istota o bardzo silnej osobowości, poziom ponad nadświadomościowy. Zero słów, komunikacja na poziomie myśli poprzez obrazy z moich doświadczeń. Powiedział mi, że poziom, jaki prezentuje, sam osiągnął na podstawie własnego rozwoju. Obrazowo mówiąc: oddzielania ziarna od plewy.
Powiedział, że pochodzi ze świata rozwojowego o niewyobrażalnym dla ludzkiego umysłu poziomie. Usuwanie ciemnej energii traktuje jako sport, przyjemność, rozrywkę, trening. Jego świat nauczył się takiego życia od jeszcze wyższych istot, które patronowały im. Powiedział, że my ludzie doświadczamy odległego, subtelnego podmuchu tornada ciemnej energii, jaka działa na innych poziomach i zobaczyłem jak jemu podobni mocarze wręcz bawią się w pomysłach jak ujarzmiać tą energię. Zobaczyłem jak ludzie ujarzmili atom i jak nad nim panują. Bogactwo myśli było wtedy potężne. W tym pokoju byliśmy we dwóch, spodobał mi się swoją osobowością wolności, siły, widziałem, że jest potężny i że nauczył się tego, opanował potężne siły, jakie wznoszą do góry na poziomy władców, mocarzy, a jednak był wyrozumiały. Komunikacja co chwilę przybierała różne formy: od myśli, skojarzeń, doświadczeń z życia, widziałem cytaty z książek, gazet, jakie czytałem, a cytaty były akurat na dany temat, jaki w tej chwili przerabiałem, po chwili, ciągnąc temat, istota posługiwała się moim doświadczeniem w naprawie aut, sportem, jaki uprawiam lub hobby z dzieciństwa. Jakby wszystko o mnie wiedział, a ja nie widziałem w nim nawet chwili zmęczenia, jakby miał 20-rdzeniowy procesor i przerabiał wszystko na raz, w mgnieniu oka. Wyjaśnił mi, że odczułem i zobaczyłem jego obecność, bo użyłem broni nadświadomości, to ona powoduje, że widzi się inne światy, bo ciemna energia jak chmury zakrywa słońce, a kiedy powieje wiatr, to rozprasza chmury. Oczywiście przypomniał mi się wtedy ten werset z Biblii.
Ks. Joba 37:21, Biblia Warszawska
Czasem nie widzi się światła słonecznego, gdyż zaciemniły je obłoki, lecz gdy powieje wiatr i rozprasza je, z północy zjawia się złocisty blask, Boga otacza przerażająca jasność.
Już wiedziałem, że wszystko się zmieni, że problemy rozwiążę i znajdę wyjście z nich, i wtedy on dał odczuć wiadomość, że takie myślenie ich przyciąga i powoduje, że usuwają ciemną energie i wspomagają każdego, kto przejawia boskie cechy charakteru jak odwaga i dzielność w obliczu trudności.
Zobaczyłem, że ignorują ludzi biadolących i narzekających nad swoim losem. Kompletnie są nie wrażliwi na to, a nawet odwrotnie, są lekceważąco nastawieni do takich ludzi, którzy podzielają myśli ciemnej energii.
W Biblii mamy taki ciekawy zapis w formie religijnej, jakby enigmy, ale wiele wyjaśnia, po przetłumaczeniu na język nowego myślenia.
I on pokazuje, że pierwszy krok musi być od nas i jest reakcja Boga, i przekazuje odpowiednie myślenie, i musimy pójść za tym tokiem myślenia, czyli oczyścić się od negatywnego myślenia i rozchwianej tożsamości.
List Jakuba 4:8, Biblia Warszawska
Zbliżcie się do Boga, a zbliży się do was.
Obmyjcie ręce, grzesznicy, i oczyśćcie serca, ludzie o rozdwojonej duszy.

Silna obecność towarzyszyła mi jeszcze do następnego dnia, chociaż jej odczuwanie było tylko jako coś przyjemnego, nie czerpałem z tego siły ani wsparcia. Siłę i wsparcie tworzę sam w sobie na głębszych poziomach jaźni, jedynie potrzebowałem, w tym nowym rodzaju doświadczenia, czegoś w stylu resetu. Od następnego dnia wszystko zaczęło ulegać zmianie. Pojawiły mi się nowe pomysły na rozwiązanie problemów i wiele z problemów, pod wpływem pozytywnego myślenia, po prostu znikło, ale pozostało bezcenne doświadczenie. Ciemna energia wobec mnie straciła moc, przynajmniej tą, co miała na tym poziomie. Zdaję sobie sprawę, że ciemna energia i tak działa na mnie, bo żyję na tej Ziemi i muszę „w pocie czoła” żyć, ale traktuję to jako niepowtarzalne doświadczenie stanu niskości.
Na Ziemi są ludzie tzw. off-roadowcy, lubią doświadczanie ciężkich błotnistych terenów, gdzie mogą doświadczyć pokonywania ciężkiej gęstej energii, jaką jest gęsty las pełen błota, aż pół samochodu się w nim zanurzy, ale mają świadomość, że wyjadą i wyjeżdżają, a potem robią sobie w swoim towarzystwie grilla i z radością wspominają ciężkie doświadczenia z bagien, jako coś zabawnego. To akurat opisuję z własnego doświadczenia i autentyczną sytuację.
Także, najszybciej jak się da, będę kontynuował dalszą część tematu, jaki podjąłem w celu wyjaśnienia sytuacji, w jakiej jesteśmy.

Chmurka tagów

%d bloggers like this: