Serdecznie witam wszystkich! Strona ta przeznaczona jest tylko dla ludzi odważnych, śmiało stojących w obliczu NIEZNANEGO, nie bojących się NIEPOJĘTEGO, wolnych od ludzkich wyobraźni i mniemań na temat duchowści i Boga oraz celu naszego istnienia. Strona ta nie jest przeznaczona dla zniewolonych tradycją ludzką oraz tych co nie poszukują uczciwie PRAWDY. Tutaj są umieszczone informacje od bezcielesnych, wielowymiarowych ISTOT ŚWIATŁA na temat nadchodzących REWOLUCYJNYCH zmian ŚWIADOMOŚCI ludzkości pomagających w osiągnięciu celu naszego obecnego przeznaczenia, DOSKONAŁOŚCI. Osiągnięcie statusu istoty SUWERENNO-INTEGRALNEJ.

Archive for Styczeń, 2016

Cytat

PROCES SCALANIA Z DOSTRAJACZEM UMYSŁU

Ci, którzy trafiają na tą stronę internetową i czytają moje wpisy mogą nie zrozumieć o czym ostatnio piszę, a tym bardziej to, o czym dzisiaj chcę napisać. W ciągu ostatnich kilku lat przeszedłem pewien etap dezintegracji. Obecnie, tak jak nie raz pisałem, szukam, dzięki narzędziom świadomości i pewnym zmysłom, jakie uaktywniły się we mnie, szukam „sensu”, „powodu”, „celu” oraz „Źródła”, skąd wszystko pochodzi.
Nie ustaję w poszukiwaniu, jestem dociekliwy i mam świadomość, że osiągnę cel, znajdę to, czego szukam.
Ew. Tomasza 2
Rzekł Jezus: „Niech ten, który szuka, nie ustaje w poszukiwaniu aż znajdzie. I gdy znajdzie, zadrży, a jeśli zadrży, będzie się dziwił i będzie panował nad Pełnią”.

Mam świadomość, że jestem istotą inkarnowaną na tym świecie, zwanym Ziemią, i jestem tutaj pierwszy i ostatni raz, i bardzo mi się tutaj podoba, chociaż nie raz dostałem tutaj mocno w d…ę.
No cóż, takie jest życie…  🙂
Zaakceptowałem życie w całej jego „pełni”, czyli słodycz i gorycz.
Dzięki temu mogę rozróżniać pomiędzy tym co istotne, a co nieistotne.
To, co opisuję na tej stronie jest raportem z moich osobistych doświadczeń i wiem, że jestem w awangardzie przybyłych istot.
Nadchodzą potężne istoty, które tutaj będą się inkarnować, ale potrzebują tutaj na miejscu „ubrać” się w pewien poziom świadomości lub otrzymać sygnał, który uruchomi zakodowane w nich pokłady pewnej siły duchowej i nadświadomości.
Mówiąc językiem komputerowo-potocznym: „muszą załadować aktualne dane”.
Będą mówić o nich tak, jak mówili o Jezusie, „skąd mają tą mądrość, nigdzie się nie uczyli, na Ziemi nie ma szkół, które by uczyły takich rzeczy”.
Dlatego to, co dzisiaj opiszę jest bardziej skierowane do tych, co już się narodzili i jak to ja mówię: „jeszcze na stojąco wchodzą pod stół”.
Nie znaczy to, że tylko dla nich to opisuję nie, niech czyta każdy i szuka dla siebie tego, co z nim wibruje.
Wiele razy pisałem, że od kilu lat medytuję codziennie. Nie jest to medytacja tradycyjna w ciszy i skupieniu.
Zaobserwowałem, że pewne sygnały uruchamiają we mnie tzw. meta-wymiary, dzięki którym uczę się.
Główne sygnały to pewne dźwięki pewnych utworów Wing Makers i z instytutu Roberta Monroe.
Kiedy słucham pewnych wyizolowanych kawałków utworów, doznaję błyskawicznych meta-wymiarów i na razie niestety, ale jak dźwięki się kończą, kończą się meta-wymiary.
Słucham wielokrotnie i z wielkim trudem robię postępy w poruszaniu się w meta-wymiarach.
Czuję się jak w filmie „Na skraju jutra”. Żyj. Giń. Powtórz.
Kto oglądał ten film, wie o czym mówię.
Nie chcę się na tym skupiać, raczej chcę opisać czego doświadczam, bo elementy układają się w coraz wyraźniejszy obraz, który wygląda na to, co opisują w KSIĘDZE URANTII, na temat scalania się z Dostrajaczem Umysłu.
Biblia opisuje to tak, że po śmierci Jezusa na Ziemię przybył (tzw. wylanie Ducha) „Duch Święty” i jest dostępny dla wszystkich ludzi.
Wcześniej, z jakiegoś powodu, był dostępny wyłącznie dla garstki  „wybranych” (pod tym słowem widzę raczej ludzi o pewnych ponadstandardowych zdolnościach).
Scalanie z Dostrajaczem, Duchem jest procesem i im większe scalenie człowieka, tym większe możliwości „ponadnaturalne” ma taka scalana istota.
Też wiele razy pisałem, że przechodzę na Ziemi swoje własne szkolenie, mające na celu uaktywnienie i rozwinięcie pewnych zmysłów, niezbędnych „gdzieś tam i po coś tam”.
A tylko tutaj, na Ziemi, można doznać potężnych bodźców do uaktywnienia tych zmysłów.
Tyle wstępu wyjaśniającego.

W trakcie medytacji widzę jakiś inny świat. Poziom technologiczny tego świata jest tak wysoki, że nasze obecne technologie można śmiało powiedzieć, że są starożytne w porównaniu do tamtych technologii.
Wiem, że ten świat jest w trakcie niszczenia przez drapieżną rasę z jeszcze innego świata.
Broń najeźdźców niszczy molekuły, z jakich jest zbudowany ten świat. Nie wiem co jest celem najazdu.
Idę razem z kilkoma innymi istotami, przybyliśmy niedawno na ten świat.
Naszym celem są najeźdźcy, a konkretnie wyeliminowanie, zakończenie istnienia w tym wymiarze materii, mówiąc po ludzku, po prostu zabicie tych, co są słabi.
Słabi oznacza tych, co nie są dobrze wyszkoleni i są jakby chorzy, niepełnosprawni świadomościowo, co powoduje brak działania niezbędnych zmysłów.
(Przypomina mi się, że jest zapisane w Biblii, że Bóg powiedział, że stworzył człowieka na swoje podobieństwo. Z prochu powstaliśmy i w proch się obrócimy. Z ciekawością obserwuję procesy, jakie zachodzą w organizmie człowieka, a ten organizm jest jakby analogią do kosmosu i procesów zachodzących w kosmosie. Wracając do ciała, to mamy coś takiego jak system odpornościowy, który zajmuje się różnymi sprawami, ale jednym z jego działań jest niszczenie słabych komórek. System nie pozwala na starzenie się komórki i naturalne obumieranie. System wyszukuje komórki poniżej pewnego poziomu i niszczy je. To przypomniało mi się jak doznałem tego meta-wymiaru. Jakby ktoś mi coś podpowiadał.).
Widzę jednego z nich, jest w jakichś zabudowaniach, coś robi, jest plecami do mnie.
Idę śmiało i pewnie, bez cienia niepewności lub strachu, nawet nie dbam o to, czy mnie usłyszy.
Im bardziej się do niego zbliżam, tym bardziej dociera do mnie kim jestem i jaką „technologią” dysponuję.
Zrozumiałem, że posiadam pewien poziom nadświadomości i nadświadomością steruję moim „pancerzem”.
Rodzaj zbroi, jak z filmów s-f, przykrytej fioletowym płaszczem z energii, jak szkło chromatyczne, na którym są jakby wyhaftowane złotą nicią postacie „serafinów” (tacy jak w KSIĘDZE URANTII ).
Tych postaci jest pełno, setki na moim płaszczu i wszystkie się ruszają.
Coś jak zdjęcia w iPhon-ach. Kto widział lub ma iPhona to wie o czym mówię.
Nadświadomością steruję funkcjami pancerza łącznie z płaszczem.
Idę tak zamaskowany, wiem, że ta istota mnie nie widzi, ani nie słyszy, ani nie czuje, chociaż ma słuch i węch lepszy niż ziemskie psy.
Podchodzę tak blisko, że jestem po lewej stronie tej istoty i kucam przy niej, ona nachyla się nad czymś, coś robi.
Ja nachylam się na równi z nią i spoglądam w jej twarz i nadświdomością wyłączam funkcje pancerza, robię to tak, jak człowiek myślami niezauważonymi steruje swoim ciałem, i nagle ta istota mnie czuje i widzi.
Jest totalnie zaskoczona i nie zdąży zareagować.
Gdyby była na wyższym poziomie duchowym, widziałaby mnie pomimo maskowania.
Widzę, że zrozumiała, chociaż jest przepełniana błyskawicznie strachem i świadomością nagłego końca.
Widzę, że jej organizm biologiczny pod wpływem silnego stresu przepełnia się paraliżującymi, śmiercionośnymi toksynami, które błyskawicznie rozprzestrzeniają się po organizmie i powodują ogromny fizyczny ból u tej istoty.
Ona nie umie nad tym zapanować, jest za słaba duchowo.
Ma świadomość, że ją widzę, dokładnie i dogłębnie.
Ma świadomość, że to już koniec jej doświadczenia i widzę jej rozczarowanie, że tego się nie spodziewała, że to już koniec, że nie udało się.
Ból, rozczarowanie, strach, lęk i zrozumienie oraz pogodzenie się z tym, co się stanie, wszystko się dzieje w mgnieniu oka.
Dzięki scaleniu z Dostrajaczem nikt mi nie musi mówić nic o tej istocie.
Wiem o niej wszystko, jest dla mnie jak otwarta książka.

To tak, jak Jezusowi nikt nic nie musiał mówić o ludziach:

Ew. Jana 2:25, Biblia Warszawska
I od nikogo nie potrzebował świadectwa o człowieku; sam bowiem wiedział, co było w człowieku.

Wiedział, bo był scalony z Duchem, o czym sam nie raz mówił.
Na mojej twarzy pojawia się grymas, taki ziemski, mówiący „no cóż”.
Mówię do tej istoty, „no cóż, takie jest życie”, i zabijam tą istotę.

(W trakcie myślę: dlaczego to robię? Od razu przychodzą do głowy myśli, które rozpoznaję jako głos Dostrajacza. Mówi mi, że ten świat doznaje obecnie testu, na ile jest silny, by przetrwać tak wyrafinowane istoty, jeśli je pokona udowodni, że jest dobrze zbudowany Duchowo, mówiąc językiem religijnym: jest „godny”, by istnieć. Jednak, jak w przypowieści o łapaniu wielu srok za ogon, wielokrotnemu testowi poddawani są także najeźdźcy. Pierwszy test to walka z mieszkańcami tego świata, a drugi test, w trakcie pierwszego testu, to ja i moi koledzy, którzy niszczymy ich – najeźdźców – tych słabych, źle przygotowanych. Silni nie walczą z nami, widzą nas i unikają nas jak ognia. Kiedy zobaczę, że zauważono nas, te istoty szybko odwracają głowę jakby nie chciały spotkać się wzrokiem i w pośpiechu zmieniają kierunek swojego marszu.).

Mam świadomość, że duchowe „ja” tej istoty właśnie trafia w ręce „aniołów śmierci” i zostanie poddane pewnym analizom, by z czasem powrócić ze wzbogaconą świadomością w jakimś miejscu jako jakiś ktoś, by nabrać doświadczenia wzbogacającego ducha.
Popełnione teraz błędy jakoś wpłyną na następne doświadczenie.
Odwracam się, koledzy stoją i patrzą bezemocjonalnie.
Wstaję i idziemy szukać następnych.
Myślę sobie, a może ja i koledzy też jesteśmy właśnie poddawani testowi, ale na czym w naszym przypadku polega ten test, co jest istotne, a co nie?
Wtedy nagle orientuję się, że te myśli pochodzą od Dostrajacza, jakby mi podpowiadał, że tutaj jest więcej „srok”, których łapie się za ogon, za jednym razem.
Myślę sobie, że tylko potężny umysł wielordzeniowy potrafi wykonywać perfekcyjnie tyle operacji na raz i te operacje, sposób ich przeprowadzania jest charakterystyczny dla Boga, jakby to był Jego podpis.

Meta-wymiar się kończy.
Z początku nie rozumiem o co chodzi, co przedstawia, ale pozostaje silny, wyraźny obraz w głowie.

Za kilka dni, medytuję i słucham innego utworu, i powstaje następny bardzo wyraźny meta-wymiar.
Pewne dźwięki, trwające kilkadziesiąt sekund, uruchamiają jakieś obrazy. Dźwięki się kończą i obrazy giną.
Zastanawiam się co widzę, co widziałem.
Widzę piękne miasto. Niebo jest jednokolorowe bezchmurne, nie ma słońca, a jest jasno jak w słoneczny dzień. Plac wyłożony płytami jakby z marmuru o wymiarach 3×2 m. Widzę siebie jako chłopca 8-10 lat, idę i zaczynam biec przez plac. Na placu jest piękna fontanna jakby ze szkła, leje się prawdziwa woda, tak mi się wydaje, że to woda, bo słyszę muzykę zamiast chlupania wody.
Po mojej lewej i prawej stronie piękne wielopiętrowe budynki o ostrych kształtach z dużymi tarasami. Plac o rozmiarach, tak na oko, szerokość 50 m, długość 1 km. Coś z płyt wystaje, jakby szklana tafla, to mapy, nie, to interaktywne, multimedialne informatory.
Kończy się dźwięk, obraz znika.
Nagrałem sobie ten urywek tak, by odtwarzał się w kółko przez 15 min.
Słucham na słuchawkach bezprzewodowych na kartę SD, więc nie mam możliwości repeat.
Te same utwory, słuchane z głośników komputera lub sprzętu audio nie działają.

Działają tylko na słuchawkach, gdzie dźwięk bezpośrednio, bez zakłóceń z zewnątrz, trafia do mózgu.
Odtwarzam od nowa z nadzieją, że zobaczę coś więcej.
Widzę to samo i tak kilka razy, i już wiem następnym razem co będzie.
Kończy się utwór i koniec meta-wymiaru.
Odtwarzam w kółko i zachowując świadomość mówię sobie: „muszę zobaczyć coś więcej, zrozumieć o co chodzi”.
Pytam się jakby Ducha:
„Czy to przeszłość, czy przyszłość. Co ja widzę?”

Wysilam się i to bardo, i w tym samym urywku muzyki biegnę przez plac i udaje mi się „stanąć” przed biegnącym samym sobą jako dzieckiem i zobaczyć obraz za moimi plecami jako dziecka. Widzę swoją twarz, a za plecami ogromne piękne miasto, jakiego nigdy nie widziałem.
Pytam się: „co to jest?”
Czuję atmosferę tamtego miejsca.
Atmosfera tego miejsca, to jest najważniejsze, powalająca atmosfera.
Stan świadomości żyjącego tam społeczeństwa to styl życia w pokoju i harmonii z Duchem. Miejsce jakby odizolowane od naszych klimatów.
Nie mogę poczuć nic, co na Ziemi czuję, ani nic nie ma z naszych klimatów, typu: narzekania, zmęczenie, walki o władzę, nie ma pieniądza.
Wszechobecne uczucie wolności, pokoju, bezpieczeństwa, piękna, harmonii i czegoś jeszcze, nie mogę znaleźć słowa, by to opisać.

Wtedy słyszę w moim umyśle, raczej mi się przypominają wersety z Biblii, ale ja znam tą formę komunikacji, rozumiem, że to Duch mówi do mnie.
„Czego oko nie widziało…”
1 List do Koryntian 2:9, Biblia Warszawska
Głosimy tedy, jak napisano: Czego oko nie widziało i ucho nie słyszało, i co do serca ludzkiego nie wstąpiło, to przygotował Bóg tym, którzy go miłują.

To jest takie miejsce odpoczynku, wakacji, relaksu, regeneracji, odbudowy, rozrostu, rodzaj niebios.
Pytam się:
„Czy tak zawsze będzie?”
Wtedy przypomina mi się meta-wymiar z zabijaniem.
Rozumiem, że Duch mówi tym obrazem, że jest to życie jak wakacje, by doszło do skatalogowania i scalenia w nadświadomość wcześniejszych doświadczeń na innych światach.
To jak taki czas wytchnienia dla mięśni zmęczonych na siłowni, daje im się wolne, by w tle odpowiednie służby w organizmie usunęły skutki katabolizmu i ruszyły anabolizmem, by osiągnąć stan lepszy niż był przed katabolizmem.
Obydwa procesy są procesami metabolizmu.
Tutaj analogicznie dzieje się z nabytym doświadczeniem.
Kiedy doświadczenie przerodzi się w pewien poziom świadomości i nadświadomości, istota posługuje się „niebiańską technologią” i może stać się, powiedzmy, „strażnikiem niebios”, jest wysyłana „gdzieś tam, po coś tam”.
Ktoś tym umiejętnie steruje, sam będąc w ukryciu dla tych, co są słabo scaleni lub wcale nie są scaleni z Dostrajaczem, jak ta istota za słabo scalona, nie działały w niej zmysły i dała się podejść, nie wyczuła energii subtelnej wibracji maskowania.
Coraz wyraźniej wyczuwam kogoś przyjaznego, którego plany są na tym poziomie niepojęte i niezrozumiałe, a nawet jakby ktoś na tym poziomie je zobaczył, to by się mocno zgorszył.
Plany są niewidoczne dla ludzi religijnych oraz zamkniętych w swoich umysłach, skoncentrowanych tylko na materii.

Na tym chcę zakończyć.
Nie chcę narzucać dalszego toku myślenia, jakichś wniosków, niech każdy sam, jeśli chce, znajdzie dla siebie jakieś wnioski.
Poniżej przesyłam zdjęcia, jakie sam zrobiłem swoim telefonem ze świata, w jakim biegam.
Bo dla człowieka w pewnym wieku 🙂 sport to już nie kwestia wyboru, ale raczej konieczność, jeśli chce się normalnie funkcjonować, a nie wegetować.
Zdjęcia wprowadzają pozytywną energię.

DSC_0104

DSC_0181

DSC_0182

DSC_0095

Reklamy

ALE BĘDZIE JAZDA, ZABAWA NA CAŁEGO…

Po jednej z moich medytacji, kilka dni temu, zauważyłem zachwianie energii w sobie.
Wydaje mi się, że introspekcję samego siebie doprowadziłem już do porządnego poziomu, ale jednak było coś, czego nie umiałem rozszyfrować.
Medytuję codziennie po kilka razy i zazwyczaj po medytacji wszystko jest jasne i wyraźne.
Tym razem widziałem, że coś jakby w cieniu, wewnątrz mnie było, coś poza umysłem, coś jak winrar, coś spakowanego.
Kiedy skupiłem się, by zobaczyć co to jest, zorientowałem się, że jest to rodzaj informacji zapisany w postaci jakby kuli energii o pewnym zakresie, jakby w języku, tylko nieludzkim.
Kiedy się skupiłem nad tym w ciszy i spokoju, korzystając z pomocy dostrajacza umysłu, zorientowałem się, że jest to wiadomość i odczytałem ją w całości, przynajmniej tak mi się wydaje.
Tak jak w nagłówku tej strony internetowej napisałem, że jest ona dla odważnych i śmiało stojących w obliczu niepojętego oraz, że będzie zawierać praktyczne wskazówki pochodzenia pozaziemskiego, mające pomóc tym, co szukają praktycznego stylu życia, prawdy, ŹRÓDŁA.

Jestem świadomy tego świata i sytuacji, w jakiej znalazła się Polska i Polacy. Dotyczy to także tego, co dzieje się teraz w naszym kraju, bo utożsamiam się z tym krajem. Jak wiele razy pisałem, tutaj, na tej Ziemi, przechodzę swoje własne doświadczenie i mogę powiedzieć, że jestem osobą z zewnątrz, a po inkarnacji na Ziemi jestem ziemianinem pochodzenia polskiego. Więc wszystko to, co się dzieje z Ziemią i na Ziemi ma także na mnie w jakimś stopniu wpływ.
Jednak dbam o to, by to wszystko miało jak najmniejszy na mnie wpływ, jeśli chodzi o wciągnięcie mnie w ten system, jak ja nazywam świat.
Dla mnie świat to nie ludzie, ale to, co jest ukryte w tle, co wpływa na ludzi i steruje tymi, co oślepli i są posłuszni Im, tym istotom, żywym energiom, działającym w cieniu, z ukrycia.
Jak to Jezus powiedział:

Ew. Jana 16:33
„…To powiedziałem wam, abyście we mnie pokój mieli. Na świecie ucisk mieć będziecie, ale ufajcie, Ja zwyciężyłem świat.”

wersja tzw. Biblii Poznańskiej:

„…Pozwiedzałem wam to, abyście we Mnie mieli pokój. Świat będzie was uciskał, lecz ufajcie, Jam zwyciężył świat.”

Chodzi o to, że „Świat”, czyli system, wpływa na ludzi wykorzystując ludzkie zdolności i cechy charakteru, ludzkie zmysły i możliwości, jakie zostały dane człowiekowi.
Żeby „Świat” nie miał na nas wpływu, po prostu trzeba mieć świadomość swojej tożsamości oraz świadomość Rzeczywistości, niewidzialnych organicznym okiem.
To są cechy doświadczonych istot, które już przeszły wiele światów i wiele doświadczeń, i mają poszerzony wzrok oraz większą ilość zmysłów.

Jednak najpierw opiszę co było spakowane w wiadomości, jaką dostałem w czasie medytacji.
Po rozszyfrowaniu strumieni energii i oczyszczeniu z szumów kodowania po prostu usłyszałem taką wiadomość, brzmiała dziwnie, ponieważ oryginał przekazany w ICH języku był poważny, a po przetworzeniu na ludzki język ONI, twórcy przekazu, dobrali nasze slogany i nasz rodzaj myślenia.
Zabrzmiało to tak:
„Ha ha, ale będzie jazda, zabawa na całego, ale ty się tym nie przejmuj, spoko, baw się tym, pamiętaj, nie daj się wciągnąć, pod żadnym pozorem nie angażuj się, bo cię to pochłonie.”

No i teraz moja uwaga, co zaobserwowałem, coś dziwnego.
W trakcie medytacji z nikim nie rozmawiałem ani nie pamiętam, by coś mi przekazano, dopiero po medytacji poczułem, że coś jest w moim polu energetycznym.

Kontynuując odczyt tej wiadomości, usłyszałem samego siebie, jak mówię do kogoś:

„halo, zaraz, jaka jazda? o co chodzi?”
„no będzie taki zawrót wydarzeń, że lepiej byś się nie angażował i po niczyjej stronie nie stawał”
„no, ale o co chodzi?”
„dwóch będzie się biło, włączy się trzeci, by skorzystać, jak w waszym powiedzeniu: gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta, ale tym razem powstanie czwarty i dwaj pierwsi padną, zostanie na arenie trzeci i czwarty, ale zaraz następni powstaną”
„możesz mi to wytłumaczyć jaśniej, bardziej zrozumiale, po ludzku”

Zrobiła się chwilowa przerwa, cisza jakby ktoś zorientował się, że złego języka używa i czułem jak skanuje, by dobrać bardziej przystępne słownictwo.
Przypominam, to wszystko łącznie z wrażeniami jest spakowane w tej wiadomości. Oglądam swoją własną rozmowę, jaką odbyłem z kimś, a w ogóle jej nie pamiętam.
Po chwili nastąpiła kontynuacja, kompletnie odmienne słownictwo.

„będą różnorodne zamieszki w kraju, w jakim żyjesz, ale i powstaną zamieszki w innych krajach, już jakby uda się władzy wyciszyć pewne sytuacje, to powstaną nowe, które będą niepokoić. 
Cały świat ogarnie fala rozruchów ekonomicznych, finansowych, przemysłowych, społecznych i politycznych.
Będzie powszechny niepokój i wszechogarniające napięcie, które będzie wywołane celowo, by człowiek szukał podświadomie rozładowania tego napięcia, a podświadome rozwiązanie niesie za sobą przemoc. Władze w różnych krajach albo będą bezradne i będą walczyć, albo będą upadać i powstawać na ich miejsce nowe, które ugną się pod presją sytuacji i też upadną. Musi się tak stać i musi się to wydarzyć, ludzkość dojrzała do reorganizacji, ale ta reorganizacja jest sterowana z ukrycia przez istoty, które mają niepodważalne prawo tutaj działać. Sytuacja jest przejściowa i ma wyłonić nowy chwilowy porządek, który jak spełni swoje zadanie, znowu zostanie za jakiś czas zburzony. To, co się teraz dzieje to początek, jakby lekki podmuch zapowiadający tornado.
Co ważne, to byś bawił się życiem tak, jak teraz to robisz, jakby to ciebie nie dotyczyło. Obserwuj, ale nie angażuj się ani emocjonalnie, ani intelektualnie, nie stawaj po niczyjej stronie, nie podzielaj niczyich poglądów, bo będą upadać i co chwilę będą powstawać nowe „sensowne” poglądy i one też szybko upadną, bo pojawią się następne „sensowniejsze” poglądy, mają za zadanie zmęczyć ludzi, wręcz zamęczyć tych, co są podatni na grawitację tego „Świata”. Po jakimś czasie ludzkość podatna na wpływy będzie zamęczona, pełna lęku i obaw, trwogi i strachu. Prawie cały świat ogarnie silne pole energii chaosu i zdenerwowania oraz silnego napięcia emocjonalnego. Ludzkość dojrzeje do metamorfozy. Jeśli zastosujesz się do naszych rad, będziesz niepodatny na działanie tej siły.”

Kiedy to odczytuję, to przypomina mi się wiele wersetów z Biblii, które są mi celowo przypominane, bo uzupełniają, dają lepsze zrozumienie:

Psalm 91:7, Biblia Warszawska (a propos niepodatności na działanie sił)
Chociaż padnie u boku twego tysiąc, A dziesięć tysięcy po prawicy twojej, Ciebie to jednak nie dotknie.

Ks. Kaznodziei Salomona 5:7, Biblia Warszawska (a propos istot wychowujących ludzkość)
Jeżeli widzisz, że w kraju ubogi jest gnębiony i że prawo i sprawiedliwość są gwałcone, nie dziw się temu, bo nad wysokim czuwa wyższy, a jeszcze wyższy nad tamtymi.

Pisałem kiedyś i jeszcze raz wyjaśniam, że wysoki i wyższy, i jeszcze wyższy to istoty pozaziemskie, bezcielesne, działające w tle, mające prawo do wychowywania ludzkości i wpływu na ludzkość.

Biblia Warszawska, Druga Księga Kronik 15:
5W tych czasach nie był bezpieczny ten, który wychodził, ani ten, który wchodził, gdyż nastały wielkie zamieszki dla wszystkich mieszkańców ziem.
6Jeden naród pokonywał drugi naród, jedno miasto drugie miasto, gdyż Bóg niepokoił ich różną udręką.
7Lecz wy bądźcie mocni i nie opuszczajcie waszych rąk, gdyż jest nagroda za wasze uczynki.

Już wiele razy pisałem, że ja inaczej rozumiem pojęcie grzech, wina, łaska, nagroda itp.
Zachowanie pewnej świadomości, umiejętne posługiwanie się umysłem powoduje, że dana jednostka staje się niepodatna na działanie energii, która ma wpływ tylko na tych, co reagują intelektualnie i emocjonalnie na dane sytuacje. Tylko w ten sposób system wnika do człowieka, więcej, działa niby moralny opiekun i mówi, że to niemoralne nie pomagać innym, a chodzi o to, że obrazowo mówiąc, inni toną lub doznają zbiorowego porażenia prądem i każdy, który dotyka się tych porażonych sam staje się porażony.

No zobaczymy, co to będzie za zabawa i jak się zakończy.
Wiem jedno, pojawi się nowy porządek i powstanie obywatel Ziemi pochodzenia… polskiego, niemieckiego, egipskiego itd., itp.
Ludzkość wchodzi w dalszy etap podróży, na nowe, nieznane drogi.

Ks. Izajasza 42:16, Biblia Warszawska
I poprowadzę ślepych drogą, której nie znają, ścieżkami im nieznanymi ich powiodę, ciemność przed nimi obrócę w jasność, a miejsca nierówne w równinę. Oto rzeczy, których dokonam i nie zaniedbam ich!

Jeśli uczciwie się wgłębimy w siebie i przeprowadzimy, każdy na sobie, dogłębną introspekcję z pełnym wyposażeniem świadomości, to życie, ból, cierpienie i śmierć nabiorą całkiem innego oblicza, niż się kreuje na tym świecie, zwanym Ziemią. Nie jest to takie straszne. W ogóle strach zniknie, a zostanie doświadczenie.

Chmurka tagów

%d blogerów lubi to: