Serdecznie witam wszystkich! Strona ta przeznaczona jest tylko dla ludzi odważnych, śmiało stojących w obliczu NIEZNANEGO, nie bojących się NIEPOJĘTEGO, wolnych od ludzkich wyobraźni i mniemań na temat duchowści i Boga oraz celu naszego istnienia. Strona ta nie jest przeznaczona dla zniewolonych tradycją ludzką oraz tych co nie poszukują uczciwie PRAWDY. Tutaj są umieszczone informacje od bezcielesnych, wielowymiarowych ISTOT ŚWIATŁA na temat nadchodzących REWOLUCYJNYCH zmian ŚWIADOMOŚCI ludzkości pomagających w osiągnięciu celu naszego obecnego przeznaczenia, DOSKONAŁOŚCI. Osiągnięcie statusu istoty SUWERENNO-INTEGRALNEJ.

Z piątku na sobotę, nad ranem, miałem powiedzmy bardzo realistyczny sen.
Rozmawiałem z istotą odpowiedzialną za zarządzanie, kontrolowanie życia ludzkiego na tym poziomie, by było ono dla ludzi ciężkie i trudne.
Istota miała kształt jakby człowieka, wysoka, bez szyi, głowa połączona od razu z tułowiem. Wyraźnie odczuwałem ciężką atmosferę w trakcie rozmowy. Stały ucisk na klatkę piersiową, taki nieprzyjemny ucisk, jakby ktoś chciał wprowadzić mnie w stan strachu. Ucisk, promieniowanie jakiejś ciężkiej energii, nie mógł wedrzeć się we mnie, do mojego wnętrza świadomości. Jednocześnie istota rozmawiała ze mną w języku polskim, normalnie posługiwała się głośną mową, żadna telepatia czy inne sub poziomy komunikacji. Widziałem dokładnie ident tej istoty, obydwaj wiedzieliśmy o energii ucisku. Ja wiedziałem, że on wywiera na mnie presję, jakiej spokojnie, bezproblemowo dawałem odpór, a on wiedział, że ja wiem, ale nie rozmawialiśmy na ten temat. Potraktowałem jego stosunek do mnie jako zabawę, kto będzie silniejszy. To tak, jak siłowanie się na rękę. Często w przeszłości się siłowałem i bardzo lubiłem przedłużać siłowanie, najpierw badałem przeciwnika, utrzymując takie napięcie mięśni, by nie przechylił ręki na moją stronę i po chwili wiedziałem, do czego jest zdolny mój przeciwnik, i często decydowałem się na długie siłowanie się tak, by dać nadzieję przeciwnikowi, kiedy uznawałem, że już wystarczy, umysłem kierowałem do mojej ręki dawkę energii i spokojnie, jak to się mówiło, kładłem go na rękę. Czasami przeciwnik był silny i trzeba było szybko działać, by nie przegrać, bo mogły skończyć się zapasy energii. Ze świadomością jest tak, że ona jest takim perpetuum mobile, na odpowiednim poziomie, nie męczy się i nie ustaje, jest ciągłą mocą.
On wiedział, że ja stawiam opór jego energii wpływającej na humor, a ja wiedziałem, że podjął się śmiesznego zadania i to, co ja myślałem na temat tego, co on robi, przesłałem mu na poziomie jeszcze niższym niż telepatia. Wyraźnie zobaczyłem, że on odebrał ten przekaz, bo pojawiło się wahanie energii w nim i to był dla mnie sygnał, pokazał swoją słabość.
W trakcie tego siłowania się on odezwał się do mnie i powiedział:
„Dziwi mnie to, że ty istota z takich wyżyn, tak światła, kompletnie wolna, niczemu nie podlegająca, pozwoliłeś się upodlić, żyjesz w takiej nędzy, takim szlamie, nie widzę w tym żadnego interesu, gdzie tutaj jest zysk, gdzie jest interes. A może jest coś w tym wartościowego? Czy możesz mi wytłumaczyć?”

Odpowiedziałem mu:
„Wy ciągle z gruntu macie niewłaściwe podejście do wszystkiego, co widzicie. Oślepliście z powodu samozłudy i tą ślepotę jak morowe powietrze rozsyłacie na każdego poniżej was. Samozłuda spowodowała, że musicie widzieć zawsze we wszystkim jakiś sensowny interes, korzyść, inaczej nie rozumiecie tego, co widzicie, nie potraficie rozebrać to na czynniki pierwsze i uzyskać stany świadomości poziomu wolności synów bożych. Mówiąc twoim językiem, myśląc twoim tokiem, powiem ci, jest w tym interes i to bardzo duży, ale wątpię, byś ujrzał jego wartość, jednak podejmę się wytłumaczenia ci co jest w tym, co określasz szlam.
Jeśli rozmawiamy po ludzku, to powiem ludzkim językiem, marzycie, by osiągnąć poziom wolności synów bożych. Chcecie tego, pragniecie i macie nastawienie, że jak już usiądziecie na krześle syna bożego, to już z niego nie zejdziecie. No to właśnie takie nastawienie, trzymania się stołka, nigdy wam nie pozwoli osiągnąć ten stołek. Ten stołek osiągają tylko istoty szczere, gotowe na wszystko, do niczego się nie przywiązujące. Wy tacy nie jesteście. Prowadząca was samozłuda tak zaślepiła was, że jeśli nie zmęczycie się nią i nie porzucicie jej, to nie ruszycie nawet o milimetr do przodu. To, że mnie pytasz, wynika z ciekawości, która nie pochodzi z samozłudy. Czyli wnioskuję, że jesteś zmęczony swoim stylem życia i coś się w tobie tli, masz jakieś chwilowe przebłyski świadomości, doznajesz jakichś metawymiarów i dlatego rozmawiasz ze mną, bo masz nadzieję, że coś zobaczysz”.
Kiedy mówiłem to do niego wiedziałem, że pokazuję mu jego prawdziwy stan, jakbym go rozbierał i wystawiał jego ciało na światło dzienne. Wtedy jego nacisk osłabł całkowicie. Wpadł w stan dezorientacji, a zaraz miałem go wprowadzić w jeszcze większą dezorientację.
Kontynuowałem:
Bawię się życiem na Ziemi. Widzę tutaj dużo korzyści, praktycznie same korzyści, istny interes życia. Lubię być zmęczony i odpoczywać, lubię spocić się, przegrzewać ciało i wystawiać je na mróz. Lubię biegać po lasach i łąkach na boso zimą i latem. Doświadczyłem w życiu głodu, a teraz doznaję nasycenia. Doświadczyłem biedy i bogactwa. Lubię problemy, bo dzięki nim pojawiają się nowe rozwiązania. Lubię relaks i odpoczynek. Wiesz, to wszystko co się tutaj dzieje, te całe ograniczenia, ta nędza, jak ją określasz, niesie w sobie poziom wibracji, jakich ty – istota nieorganiczna – nigdy nie doświadczysz”.
Wtedy zobaczyłem w nim przerażenie, jakby zrozumiał to, co mówiłem i przestraszył się, że coś go omija, ale nie wiedział co, i to go wprowadzało w stan głębszego zdenerwowania, miałem świadomość, że zaraz osiągnie stan rozdrażnienia.
Kontynuowałem:
„W bólu i przyjemności widzę korzyści, subtelny poziom energii. Wszystko, co ci wymieniłem, niesie w sobie pewną energię, którą lubię doświadczać, karmię się nią, dlatego wiele z tych czynności, o których wspomniałem, lubię powtarzać i powtarzać. Jest to pewnego rodzaju przyjemność. Ty nie wiesz, co to jest przyjemność, znasz te słowo, ale nie doświadczyłeś przyjemności, ponieważ żyjesz w ciągłym napięciu, wynikającym z samozłudy. To tak, jak człowiek przebywający non stop w oparach dymu z papierosów, musi opuścić miejsce nagromadzenia się tego dymu i wyjść na świeże powietrze, i samemu przestać palić, by nie zabierać ze sobą tego, co powoduje zadymienie powietrza.
Widzisz, życie na Ziemi to istny interes, tylko trzeba mieć odpowiednie podstawy, by to zobaczyć. Wy nie widzicie w tym sensu i rozsiewacie głupotę, w jakiej sami jesteście. Ulegliście pewnej złudzie i teraz nie możecie z niej uciec, ani nie wiecie jak, bo nawet nie szukacie z niej wyjścia, bo nie widzicie potrzeby, to wy żyjecie w szlamie i nędzy. Cieszycie się, że jesteście wyżsi niż ludzie, to złuda, ludzie są pijani, jak wytrzeźwieją, to będą sobą, takimi jak byli od początku, zanim się nie upili. Wy natomiast doznaliście trwałego uszkodzenia rdzenia i tutaj jest potrzebna ingerencja z jeszcze wyższych poziomów. Potężni inżynierowie, budowniczy światła są wam potrzebni, ale oni reagują na szczerość, a tego wam brakuje. A ja na Ziemi dostrzegam i głupotę i mądrość, rozsądek i brak rozsądku, uczciwość i nieuczciwość, tutaj wszystko ma swój drugi biegun i jest to kwestia wyboru.
Ale te opcje są dostępne tylko dla ludzi.
Z mojego punktu widzenia ja gram w najlepszą grę na wszystkich wszechświatach i nadświatach. Niepowtarzalna, doskonała gra.
Muszę już kończyć, bo jest sobota rano i zaraz muszę wstawać, bo chcę zacząć biec jak wstaje świt. Widzisz, oglądam świty i tutaj na Ziemi ta opcja jest dostępna tylko dla tych, co wstają wcześnie rano”.
Stał przede mną, z jednej strony skonsternowany, z drugiej widziałem chęć do kontynuacji rozmowy, a jednak jakby coś zrozumiał i wiedział, że dalej już nie pogadamy, bo ja rzeczywiście już kończę rozmowę.
Zostawiłem go w tym stanie i otworzyłem oczy, wstałem i przyszykowałem się do biegu. Wyjeżdżam 15 km za miasto, w tereny gdzie pełno dzików, saren, lisów, no i są tam potężne linie energetyczne, których pole lubię odczuwać i lubię powtarzać te odczuwanie, doznaję tam metawymiarów, jest łatwiej, bo ciało rozgrzane od biegu, serce bije szybciej, pompuje krew, piękne widoki, no i te pole energetyczne, tworzone przez te linie. Lubię powtarzać te czynności, bo niosą w sobie subtelną energię. Opcja niedostępna dla tzw. wyższych istot, dopóki nie zejdą tutaj „na dół” tak, jak zrobił to Jezus i doświadczył bycia człowiekiem. Wszystko zależy od poziomu świadomości, dla jednych te życie to pasmo cierpienia, dla innych to piękne doświadczenie lub niezła zabawa.
Jestem świadomy tego, że na tej Ziemi morduje się ludzi, zmusza do kanibalizmu, gwałci, zniewala itd. Ale to jest już inny poziom doświadczenia. Z punktu widzenia wyższej istoty, dla człowieka walka o przetrwanie ciała jest zabawą, niczym, w porównaniu do utraty świadomości.
Takie miałem doświadczenie w ostatniej fazie snu. Bardzo realistyczne i czułem jeszcze, przez jakiś czas, atmosferę tego doświadczenia, dopóki nie wjechałem na te tereny za miastem, ich energetyzujący urok od razu wygasił doświadczenie snu.

Reklamy

Comments on: "SEN – ROZMOWA Z ZARZĄDCĄ" (1)

  1. Sylwester Lewandowski said:

    Piękne, złożone wielopoziomowo ale jakie proste i dużo wyjaśniające, Dziękuję.

Możliwość komentowania jest wyłączona.

Chmurka tagów

%d blogerów lubi to: