Serdecznie witam wszystkich! Strona ta przeznaczona jest tylko dla ludzi odważnych, śmiało stojących w obliczu NIEZNANEGO, nie bojących się NIEPOJĘTEGO, wolnych od ludzkich wyobraźni i mniemań na temat duchowści i Boga oraz celu naszego istnienia. Strona ta nie jest przeznaczona dla zniewolonych tradycją ludzką oraz tych co nie poszukują uczciwie PRAWDY. Tutaj są umieszczone informacje od bezcielesnych, wielowymiarowych ISTOT ŚWIATŁA na temat nadchodzących REWOLUCYJNYCH zmian ŚWIADOMOŚCI ludzkości pomagających w osiągnięciu celu naszego obecnego przeznaczenia, DOSKONAŁOŚCI. Osiągnięcie statusu istoty SUWERENNO-INTEGRALNEJ.

PRZEGLĄDAM SIEĆ

Niektórzy mnie ponaglają, czekają na nowe wpisy.
Obiecałem częściej pisać, ale nie wychodzi mi to, bo brakuje mi po prostu czasu, no i jestem ciągle w trakcie dynamicznej zmiany, której sam nie jestem w stanie do końca określić, ale postaram się opisać, jak zwykle, jako mój raport z badania samego siebie w ostatnich 2-ch miesiącach.

Budzę się rano po 3-ej lub 4-ej. I od razu wiem co będzie się działo, bo od pewnego czasu mam pewien postępujący stan.
Nie wstaję, tylko leżę i zaczynam myśleć. Myśli różne. Na przykład o pracy, jaką dzisiaj mam zrobić lub wczoraj zrobiłem, o czymś co mnie ekscytuje, a moja praca mnie bardzo ekscytuje. Potem pojawia się następna myśl, o jakimś problemie, lub o czymś co bym chciał zmienić, potem jakaś następna myśl typu ziemskiego. Nie zauważam kiedy, ale biorę udział w jakichś wydarzeniach. Zazwyczaj milczę, praktycznie zawsze milczę. Jestem obserwatorem, chociaż wydaję mi się, że czasami mnie widzą, lub może jest to zbieg okoliczności, że stoję w miejscu, gdzie coś się dzieje, lub ktoś inny, lokalny tam przebywa. W ciągu 2-ch godzin leżenia mam kilka cykli odwiedzin w innych światach. Już wyczaiłem, że dlatego kilka, ponieważ zrywam połączenia jak uświadomię sobie, że leżę w łóżku, na Ziemi. Zbyt szybkie uświadomienie nagle zrywa połączenie.
Więc, nauczyłem się powoli uświadamiać sobie, że leżę w łóżku i oglądam, uczestniczę w wydarzeniach na innych światach.
To jest tak, jak jesteśmy w kinie i film nas mocno wciągnął i zapomnieliśmy, że jesteśmy w kinie. Wydaje nam się, że jesteśmy uczestnikami akcji jako obserwatorzy i podzielamy poglądy lub nie uczestników filmu. Przeżywamy z nimi różne stany emocjonalne, a jak uświadomimy sobie, że to film, a my jesteśmy w kinie, od razu tracimy napięcie i powiązane z tym emocje. Film traci moc.

Widziałem różne światy. Ludzie wyglądają prawie wszędzie podobnie, mają ręce, nogi i głowy podobnie jak my. Różnią się pomiędzy sobą na swoich światach kolorem skóry, budową mięśniową ciała, pewnie to wpływ planety, na jakiej żyją. Niektórzy są w ogóle lekko dziwni, bo spotkałem mężczyzn z brodami jako wypustki skóry zwisające do 5 cm. Takie frędzle 🙂 .
Zazwyczaj są tam kobiety i mężczyźni oraz dzieci, więc są to światy rozwojowe.
Co do technologii, to na każdym świecie technologia przewyższa naszą, nawet nie wiem o ile lat.
Wydaje mi się, że my jesteśmy w epoce kamienia łupanego, starożytność, w porównaniu do nich.
Jednak nie są im obce kłótnie, oszustwa, wojny. Widziałem potężne miasta i będąc na ich ulicach widziałem ich problemy. Trochę mnie to zaskoczyło, że przy takim poziomie technologii ekologicznej, tak na wzajem się niszczą.
Czasami byłem świadkiem kłótni na ulicy. Mają sklepy albo coś na wzór sklepów. Idą i jakoś biorą sobie, co chcą i wychodzą bez płacenia kartą czy pieniędzmi. Jednak czułem, że jakoś płacą. Słyszałem, ze na Ziemi pracuje się nad tym, byśmy w przyszłości wchodzili do marketu i brali co chcemy i wychodzili z niego przez specjalne bramki, gdzie szybko system szczytuje dane z wózka elektronicznego, który już ma podliczone, co ma w sobie i pobiera odpowiednią sumę z naszego konta w banku. Jeśli nie będziemy mieli tyle środków co trzeba, to nie wyjdziemy ze sklepu z wózkiem.
To nasza niedaleka przyszłość.
Widziałem dużo dziwnych dla mnie rzeczy, jakimś „cudem” wiedziałem do czego to służy i jak się tym posługiwać, jakby to była dla mnie codzienność.
Lubię medytować, jak najdłużej, bo obserwując te światy, staję się jakby ich mieszkańcem, poznaję ich styl życia.
Jednak od początku zastanawiam się dlaczego to widzę i biorę w tym udział.
Co powoduje, że to widzę, dlaczego to widzę i skąd to się bierze?
Jak się skupiłem na objawach tych wydarzeń, to zorientowałem się, że istnieje sieć, nazwałem to Sieć Ducha. Zorientowałem się, że w jakiś sposób podłączam się do sieci i oglądam na bieżąco wydarzenia w światach materialnych. Kiedy skupiłem się bardziej, zorientowałem się, że te wydarzenia są rejestrowane na bieżąco i przekazywane w pewne miejsce poza światami materialnymi. Jakby miriady kamer przekazywały poprzez jeden strumień miriady strumieni, każdy z jednej kamery. W jakiś sposób podłączam się do systemu i oglądam dowolny pojedynczy strumień. Kiedy stracę kontakt i łączę się od nowa, widzę już inny strumień. Zorientowałem się, że nie widzę przeszłości ani przyszłości, widzę teraźniejszość, przekaz na żywo.

Więc zacząłem się zastanawiać dlaczego to widzę.
Zorientowałem się, że gwałtowne uświadomienie sobie, że to nie mój świat, tylko ja go widzę, to wtedy zrywa się połączenie.
Po wielu próbach udało mi się ustabilizować świadomość i wiem, że leżę na łóżku, a jednak biorę udział w jakiejś akcji, na jakimś świecie jako obserwator.
Polubiłem te przeglądanie Sieci Ducha, chociaż bazując wiele razy na Biblii powinienem powiedzieć Ptaki Niebieskie. Ponieważ w Biblii jest napisane, że Ptaki Niebieskie informują Boga o wszystkim, co się dzieje na Ziemi.
A kim lub czym są te Ptaki Niebieskie, to nie wiem, raczej traktuję słowo Ptaki jako celową zmyłkę.

Kiedy ustabilizowałem doświadczenie, zacząłem szukać w nich sensu, jakiegoś wzorca, kodu.
Na razie to, co widzę jest chaotyczne. Po prostu jakbym przerzucał kanałami w telewizorze.
Więc zacząłem się zastanawiać dlaczego podłączam się do Sieci Ducha.
Co powoduje podłączenie?
Do końca nie wiem, ale za to bardzo dobrze zobaczyłem pewną istotę, która wyłoniła się jak z cienia, jak zacząłem zastanawiać się nad tym.
Istota wskazała mi kilka istotnych czynników decydujących o tym, że podłączam się do sieci.
Te czynniki to jak kod autoryzujący, dający dostęp, umożliwiający podgląd sieci.

Świadomość.
Mam świadomość istoty wiecznie trwałej, niezniszczalnej.
Niczego się nie boję ani nie lękam.
Pojęcie „grzech” mnie nie dotyczy, już pisałem kiedyś o tym.
Niczym się nie oskarżam ani niczego nie żałuję.
Jestem świadomy świata, w jakim żyję, bardzo dobrze świadomy.
Życie na Ziemi nie traktuję jako kary lub męczarni, raczej jako fascynujące doświadczenie, które może mi się więcej nie przydarzyć.
Jako unikatowe doznanie.
Nie czekam aż umrę, jak wielu boi się i czeka aż pójdą do nieba, wg ich mniemania do miejsca wiecznego lenistwa, ale to ich mniemanie, czeka ich wielkie rozczarowanie. Zamiast zapanować nad tym, co na nich wpływa, nie dość, że nie zobaczyli tego, to jeszcze utożsamiają się z tym „duchem”, który przedstawia im takie fałszywe obrazy nieba.

Ciało jako instrument, urządzenie.
Jestem świadomym uczestnikiem tego życia. Wiem co robić, by ciało było sprawne i nie psuło się, czyli nie chorowało.
W ogóle nie choruję, kompletnie na nic.
Przez świadomość, jaką mam moja kondycja jest teraz lepsza niż w młodości.

Świadomość wszechświatowa.
Do Boga i duchowości oraz plejady istot, powiedzmy duchowych, mam kompletnie inne podejście niż większość mieszkańców tej Ziemi.
Mój światopogląd, obraz wszechświata, jest kompletnie na innym poziomie niż większości ludzi na Ziemi.
Nie piszę wszystkich, ponieważ wiem, że już teraz żyją na tej Ziemi inkarnowane istoty, pochodzenia tzw. niebiańskiego, realizujące pewien plan.
Na temat czczenia Boga mam kompletnie inne zdanie niż religie głoszą.
Nigdy nie narzekam, nawet jak mam trudne sytuacje, przyjmuje je jako sytuacje do uporządkowania, do rozwiązania.
Kiedy nici zdarzeń ułożą się niekorzystnie dla mnie, nie uznaję, że mam pecha. Traktuję to jako życie, pełnię życia.
Nie mam określonego celu zrobienia „czegoś ważnego” w życiu.
Ludzie się pozycjonują ubiorem, wyglądem lub tym, co robią jako ważni itp.
W ten sposób sami się dowartościowują lub dołują.
Jestem świadomy, że ludzie popełniają samobójstwo, bo nie widzą „sensu życia”.

Samo życie jest dla mnie celem życia.

Innego celu życie nie posiada, jak żyć.

Doświadczam życia, pełni życia.
Jestem obserwatorem życia, bawię się nim.
Na tym może poprzestanę.

To są niektóre istotne powody, które decydują o tym, że widzę co widzę.

Następnie istota wskazała mi na ciało, a szczególnie na mózg, jako instrument ludzki do łączenia się z czasoprzestrzenią i innymi wymiarami.

Ostatnio bardzo dużo słuchałem pewnego fragmentu z jednego z utworów, jakie stworzono w instytucie Roberta Monroe.
Po prostu wsłuchiwałem się w ten urywek. Tak się koncentrowałem, jakbym oglądał obraz i chciał dostrzec każdy jego drobny element.
Istota wskazała mi na ten urywek muzyki i pokazała, że poddając umysł ciągle tym dźwiękom doszło do trwałej mutacji, powstały połączenia w obszarach odpowiedzialnych za szersze postrzeganie pozazmysłowe.

Odpowiedni poziom świadomości i odpowiedni „skafander”, czyli ciało ludzkie, jak nazywają je WM , jako instrument ludzki i mamy podrasowane  „ferrari” :). Czerwone.
Ostatnio ten kolor, jak go widzę, to wytwarza we mnie wibracje zachwytu.
Działa na mój mózg jakby lekko łaskotał mnie prąd.
Ostre kształty.
Zauważyłem, że kwadratowe, prostokątne talerze, zamiast okrągłych, wytwarzają we mnie pewien subtelny rodzaj zadowolenia podczas jedzenia.

Jest jeszcze jeden czynnik.
I on dowodzi, że nie znam samego siebie, ani my ludzie nie znamy się na sobie, no może trochę znamy się, ale nie wystarczająco.
Nie zdajemy sobie sprawę, co wpływa na nas w całokształcie.

Zorientowałem się po objawach kontaktu i zachowaniu istoty, która mi pomaga, tej opisanej w NAVIGATORZE , że ten navigator to nikt inny tylko Rajski Syn, o jakim pisze Księga Urantii.
Jeden z Rajskich Synów.
No cóż, autorzy Księgi Urantii ubolewali, że muszą używać naszego słownictwa religijnego, byśmy zrozumieli chociaż część tego, o czym oni nam chcą powiedzieć.
Po prostu zajarzyłem kim jest ta istota, co mi pomaga i to wpłynęło na moją całą osobowość.
Mówiąc językiem ludzkim: zestroiłem się, dostroiłem się do zakresu Sieci Ducha.
Może to praca świadoma, może „przypadkiem”.
Jestem dociekliwy i lubię badać samego siebie, i dokonywać analiz i zmian.

Na razie to tyle z mojego sprawozdania, raportu z mojego doświadczania samego siebie i innych światów, jak to my nazywamy, chociaż z ich punktu widzenia to my jesteśmy inni.
Trzymają się z dala od nas.

Nie tylko Ziemia, ale i cały sektor, gdzie doszło do tzw. „buntu Lucyfera”.
Takie pojęcie jest nam znane bardziej niż Samostanowienie. Czasem słyszałem, że żyjemy w sektorze, gdzie działają „Upadli aniołowie”.
Jesteśmy poddani kwarantannie, zarażeni.
Jak to Jezus określił: „teraz są pijani, jak wytrzeźwieją to zrozumieją”.

Rano przeglądałem sieć, jutro będę przeglądał i w każdej chwili, kiedy popadam w stan zamyślenia.
Fajne zajęcie, bardzo mi się podoba, ale jednak chcę to rozgryźć, jak to działa, i dam znać jak coś rozgryzę.

Patrząc na maile, jakie otrzymuję, to wydaje mi się, że pełno jest ludzi, którzy oglądają Sieć Ducha, tylko na swój sposób i nie analizują, nie stają z boku i dlatego nie wiedzą, co się z nimi dzieje.
Może chociaż te kilka wskazówek pozwoli skupić się, by bardziej ogarnąć plan.
Oczywiście podkreślam to, co działa na niektórych, nie koniecznie musi działać u wszystkich.
A jednak wszyscy jemy i pijemy, i dzięki temu ciało żyje.
Teraz każdy sam musi sprawdzić, co jeść i pić, jakie ma enzymy trawienne, bo od nich zależy jak przebiega proces trawienia, czy mamy niestrawności czy idealne trawienie.

Reklamy

Chmurka tagów

%d blogerów lubi to: