Serdecznie witam wszystkich! Strona ta przeznaczona jest tylko dla ludzi odważnych, śmiało stojących w obliczu NIEZNANEGO, nie bojących się NIEPOJĘTEGO, wolnych od ludzkich wyobraźni i mniemań na temat duchowści i Boga oraz celu naszego istnienia. Strona ta nie jest przeznaczona dla zniewolonych tradycją ludzką oraz tych co nie poszukują uczciwie PRAWDY. Tutaj są umieszczone informacje od bezcielesnych, wielowymiarowych ISTOT ŚWIATŁA na temat nadchodzących REWOLUCYJNYCH zmian ŚWIADOMOŚCI ludzkości pomagających w osiągnięciu celu naszego obecnego przeznaczenia, DOSKONAŁOŚCI. Osiągnięcie statusu istoty SUWERENNO-INTEGRALNEJ.

Archive for Październik, 2015

ZDARZENIE W SIECI – WIZYTA

Nawiązując do ostatniego mojego wpisu, chcę opisać coś, co mi się przydarzyło kilka dni temu, kiedy usiadłem wygodnie na dworze w leżaku pod patio. Włożyłem na głowę słuchawki bezprzewodowe i włączyłem mój ulubiony urywek z jednego z utworów, o jakim wspominałem już. Utwór trwa ok 10 min i powtarzał się ponad godzinę. Na początku poczułem lekkie ciepło, jakbym zanurzał się w ciepłej wodzie. Było mi bardzo miło i błogo. Poczułem ciężar, jakby ciało stawało się z ołowiu, ale było to przyjemne. Słuchałem muzyki z zamkniętymi oczami. Nic się nie działo oprócz tego ciepła. Czułem taką przyjemność, że nie chciałem rezygnować z leżenia, ale wiedziałem, że mam kilka spraw i nie mogę za długo leżeć. Czułem niechęć do przerywania tego leżenia. Racjonalny ja chciał przerwać. Spojrzałem na zegarek. Leżałem już 1 godzinę i 16 minut. Stwierdziłem, że ulegnę przemożnemu uczuciu błogości i zmienię plany, i będę leżał, aż mi się odechce. Szybko świadomie zmieniłem plany na dalszą część dnia, by nie zakłócały tego stanu, w jakim się znalazłem. Błogo leżałem, słuchając muzyki. W pewnym momencie nagle usłyszałem takie zdanie: ” sięgnij po władzę”.
Zaskoczony otworzyłem oczy. Byłem sam. Zamknąłem oczy i skupiłem się na słuchaniu. Po chwili zobaczyłem coś, czego do końca nie rozumiem, chociaż wiele się domyślam.
Postaram się opisać to najdokładniej jak mogę.
Nagle zobaczyłem grupę osób człekopodobnych. Było ich z 15-u. Zorientowałem się, że byli to mężczyźni i kobiety. Kobiet było 5.
Zobaczyłem ich, jak byli w jakimś pomieszczeniu. Właśnie przed chwilą weszli do tego pomieszczenia. Byli ubrani cali na czarno, grafitowo, ciemno szaro. Był to rodzaj jakby kombinezonu, skafandra, munduru. Z tym że był to jakby pancerz. Rozumiałem, że jest to ich zbroja, super nowoczesna, zbudowana z energii odpornej na zniszczenia. To była przebieralnia. Przebrali się w piękne ubrania o bardzo przyjaznych kolorach. Ubrania były jakby zbudowane z energii światła, czy czegoś w tym stylu. Materiał nie spotykany na Ziemi. Zrozumiałem o czym rozmawiają. Wiedziałem, że to są bardzo silne istoty o bardzo silnej, władczej świadomości i raczej o charakterze militarnym. Nie potrafiłem ich zaklasyfikować, ale ich ident był przyjazny.
Zobaczyłem świat, jakby Ziemię, ludzi, mnóstwo ludzi. Oczekiwali na coś. Wiedziałem, że tamtejsza TV przekazuje przekaz na żywo na całą planetę. Coś jakby grupa przedstawicieli ludzkości stała podekscytowana i pełna dobrych nadziei. Stali przed potężnym prostokątem, całym błyszczącym jak chrom. Z tego prostokąta wyszli ci ludzie, co właśnie przed chwilą się przebrali.
Jak się przebierali usłyszałem o czym mówią. Nie poruszali ustami, usta mieli bardzo wąskie. Rozmawiali ze sobą na poziomie telepatycznym. Zrozumiałem, że mówią coś w tym stylu: „oni są za bardzo delikatni, nie możemy rozmawiać z nimi na naszym poziomie, musimy przyjąć wizerunek, jaki nie wzbudzi w nich żadnych obaw, najlepiej taki, jaki znają i będą czuć się swobodnie”.
W ciągu kilku sekund ich militarne ubranie znikło i pojawiło się piękne kolorowe jak tęcza ubranie, bez szwów, widocznych nici. Materiał był gładki i jakby się ruszał.
Wyszli i podeszli do przedstawicieli ludzkości. Coś jakby rozmawiali, ale nie usłyszałem o czym.
Stali przedstawiciele ludzkości, a na przeciw ich grupka 15-u istot. Po prawej stronie, trochę z tyłu tych istot, stał jakby robot. Zachowywał się jak żywy. Jak spojrzałem na niego, to zrozumiałem, że on działa jak filtr. Blokuje, zakłóca ident tych istot. Zrozumiałem, że siła duchowa, siła intelektu i jeszcze jakaś siła, a nawet kilka sił tych istot mogą wytworzyć w ludziach destrukcję umysłu i ciała. Te istoty były dla ludzi radioaktywne.
Wydzielały promieniowanie, które potrafi zabić człowieka w kilka minut.
Mierna moja analogia, to powiedzmy zapach człowieka po długim czasie nie mycia się jest wynikiem nagromadzonych toksyn, bakterii itp.
Widziałem ich ident, oni byli jakby radioaktywni, bo to był skutek ich stanu świadomości, nadświadomości i jeszcze jakichś czynników, które mnie zafascynowały, ale w ząb nie pojmowałem co to jest, bo akcja szybko się działa i nie było czasu na wnikliwe analizy.
Ten jakby robot niezauważalnie blokował i tonizował ich ident tak, że istoty te były dla ludzi nieszkodliwe.
Moje porównanie, to jakby ludzkość była urządzeniem elektrycznym pracującym na max 230V, a oni mieli napięcie 500V. Urządzenie w kontakcie z takim napięciem uszkadza się.
Jedna z istot przemówiła. Widziałem coś, co wyglądało na TV. Zrozumiałem, że tą scenę oglądają wszechświaty.
Rozumiałem o czym mówią i co mówią, chociaż mówili w kompletnie obcym, nieznanym mi języku.
Rozumiałem ich po polsku.
Te istoty były przyjaźnie nastawione do tych ludzi.
Po przywitaniu ze strony ludzkości, zrobiło się cicho i istota, mężczyzna, tak go identyfikowałem, przemówił.
Usłyszałem: „Przybyliśmy w imieniu (i tutaj padła nazwa, imię, tytuł, jakiego jeszcze nie słyszałem i nie mogę sobie przypomnieć)…” Zrozumiałem, że użył swojego oryginalnego terminu, używanego w jego świecie do określenia istoty znanej u nas ludzi na Ziemi pod tytułem BÓG.
Po chwili coś się wydarzyło.
Zrozumiałem, że ktoś złamał system bezpieczeństwa, jaki tamtejsi ludzie stworzyli.
Pojawiła się istota, to nie był hologram, jaki znamy, to był mocno zaawansowany hologram przedstawiający jakby człowieka.
Ten hologram nazwał przybyszy: „Dziećmi Lucyfera, siewcami zła i zamętu”. Zrobiła się taka sytuacja, że zaskoczeni ludzie stali jak wryci, a przybyłe istoty stały i uważnie słuchały, co do nich się mówi.
W pośpiechu dygnitarze ludzcy coś sobie szeptali, niektórzy szybko gdzieś pobiegli.
Wniknąłem w sytuację i zobaczyłem jakby za jakąś barierą grupę ludzi z różnymi urządzeniami, próbującą namierzyć i unieszkodliwić przekaz, ale im kompletnie to się nie udawało.
Zrozumiałem, że frakcje religijne na tym świecie posłużyły się technologią i nie chcą przybyszy. Traktują przybyszy wrogo, jako wysłanników diabła. Czyli jeśli system, jaki powodował, że rozumiem to, co się dzieje, nie tłumaczył słownictwa na ludzki, mi znany, język religijny, to wynikałoby, że jestem na naszej Ziemi. Jeśli tłumaczył, to oznacza, że oglądam zapis na żywo lub z archiwum jakiegoś wydarzenia, nie określonego w czasie i przestrzeni.
Nie wiedziałem gdzie się znajduję.
Hologram negatywnie przyjął gości, wręcz wrogo.
Ludzie nie umieli powstrzymać hologramu.
Ochrona była bezradna.
Goście wysłuchali uważnie, co do nich się mówiło.
Na koniec hologram powiedział: „Przybyliście, by nas skolonizować”.
Wtedy ta sama istota, co przywitała się na początku, wypowiedziała takie słowa:
„Przybyliśmy w pokoju i nie spodziewaliśmy się takiego przyjęcia, chociaż zakładaliśmy, że religijne frakcje mogą stawić opór, liczyliśmy, że nie dojdzie do tej prezentacji. Drodzy przyjaciele, nie przybyliśmy, by was skolonizować. Już bardzo dawno temu zostaliście skolonizowani”.
Obraz znikł.
Ale jeszcze przez chwilę rozumiałem o czym dalej mówiła istota tym ludziom.
Mówiła o tym, że zazdrość, głupota, zawiść, gniew, pycha, nieuczciwość, strach, naiwność itp. itd. już dawno skolonizowały ludzkość, a oni przybyli w imieniu (…) uwolnić od tej kolonizacji poprzez pokazanie prawdy, uświadomienie jak naprawdę ma się sprawa życia i śmierci.
Co było dalej nie wiem, całe zdarzenie zakończyło się nagle, po prostu jakby ktoś wyłączył TV. Czarny ekran.
Pozostało wrażenie, że są to istoty głównie militarne, które przebrały się w piękne ubrania z materiału bezszwowego, o pięknej barwie i jakby te ubranie było żywe.
Zrozumiałem, że są to istoty bardzo doświadczone w kontakcie z fałszem i tzw. złem, i zawsze wychodzą z takiego kontaktu zwycięsko.
Zrozumiałem też, że na najbliższe dziesięciolecia plan wygląda tak, by postęp technologiczny wpływał na świadomość, jednocześnie dużo istot już inkarnuje się, by wpływać na ludzkość.
Nadludzkie istoty o budowie tylko duchowej posyłają istoty duchowo materialne, by tworzyły na Ziemi dogodne warunki do tego, co Biblia określa tak:
List Judy 1:14, Biblia Warszawska
O nich też prorokował Henoch, siódmy potomek po Adamie, mówiąc: Oto przyszedł Pan z tysiącami swoich świętych…

W księdze Henocha napisane jest tak:
„Święty i wielki wyjdzie ze swego mieszkania i przybędzie na ziemię z tysiącami swoich świętych.”

Na reszcie, po wielu latach, zrozumiałem co znaczy materialny, duchowy, święty.
Na ten temat mamy powszechnie bardzo błędne zrozumienie.
Nie odróżniamy tych pojęć, ponieważ nie rozumiemy budowy tych trzech, powiedzmy jakby ciał.
Szczególnie ludzie religijni błędnie pojmują pojęcie „święty”, chociaż mgliście pokazuje ono prawdę. Chodzi o to, że wg ludzi religijnych stan nie robienia tzw. zła, czyli nie grzeszenia, to uświęcanie się. Im mniej zła w człowieku, to staje się bardziej święty.
No i jest to mglista prawda, jakby groteska.
Zrozumiałem, że te trzy ciała różnią od siebie poziomem i tutaj trudno użyć jakichś słów ludzkich, bo nie ma ich jeszcze. To jakby wyizolowane, rozerwane wiązania związków, jak w chemii, ale to też nie do końca tak. Bo to jak łączenie gliny z np. acetonem. Zrozumiałem, że jest coś jakby grawitacja, co wpływa na wszystko i wszystkich, i są istoty, ciała, które zerwały na pewnych poziomach te połączenia i wpływ grawitacji na nich, a jak zerwały, to trafiły na obwody działania ducha, a jak zerwały, zneutralizowały działanie ducha na nich, to stały się święte, ponad obwodowe, jak to Jezus określił, że człowiek, który przebrnie przez pewne zasieki, to „będzie panować nad pełnią”.
Oj, bardzo trudno mi to wyjaśnić.
W świadomości rozumiem to jak pływanie w wodzie, bezproblemowo, ale nie umiem pływać na ziemi.
W konfrontacji z tymi istotami, z tego wydarzenia zobaczyłem, że my mamy bardzo mgliste i mylne pojęcie o wszystkim. Widziałem to w ich umysłach, a jednak z odwagą podjęli się przybycia na Ziemię i kontynuowania oświecenia, jakie próbuje się na Ziemi wprowadzać od tysięcy lat. Dopiero ostatnie dwa wieki to bardzo szybki postęp, a w ostatnich 30 latach postęp przybrał jeszcze na sile.
Zrozumiałem, że oni planują, że poprzez istoty inkarnowane utworzą po prostu partie polityczną o globalnym wpływie. Stworzą narzędzie do wpływów globalnych.
Teraz wpływają na Ziemię na wielu jakby drogach i one wszystkie nie długo się skrzyżują.
Wielki zderzacz hadronów odkryje coś niedługo, co wpłynie na ludzkość, w między czasie powstanie prosta partia polityczna, która nabierze potężnego globalnego wpływu, jednocześnie na niższych poziomach społecznych działa szerokie uświadamianie ludzkości, jakby oswajanie z tym, co może być, tak, by nie powstało przepięcie. Zwróćcie uwagę na filmy, jakie się teraz produkuje, na wzmożoną aktywność tzw. New Age, czy różnej maści przekazów od istot z kosmosu, wykorzystujących ludzi jako radio. Przykład najprostszy no i ciekawy to Bashar. Można bez problemu na YouTube, po wpisaniu słowa Bashar, zobaczyć i rozważyć co się mówi do nas. A to tylko jeden z przekaźników. Oczywiście trzeba mieć czujność i rozeznanie, bo powstało wielu takich „Basharów”, którzy głoszą swoje doktryny i grają jak aktorzy, ale ich wypowiedzi są niespójne i mają luki. Ktoś obeznany w temacie, nie bojący się wchodzenia w chaszcze, szybko odróżni prawdę od fałszu.

To na razie tyle, co mam do powiedzenia.
Zabieram się do napisania wpisu „Niebiosa niebios”, bo z maili, jakie otrzymuje widzę, że niektórzy dopiero dołączyli do czytania wpisów i gubią się w rozeznaniu co się dzieje i o co chodzi.
Niektórzy wyciągają błędne wnioski.
Wyjaśniłem prawie wszystko w ciągu ostatnich kilku lat no i nazbierało się wiele wpisów.
Przeczytanie ich zajmuje dużo czasu, a czytanie na chybił trafił może zadziałać dezorientująco i destrukcyjnie, więc postanowiłem w expresowym skrócie opisać plan, tak, byście mogli go ogarnąć na nowo.
I tak chylę czoła przed tymi, co odważają się napisać o swoich rozterkach.
No właśnie, „kto szuka, ten znajdzie”.
Kończę, cytując Jezusa:
Ew. Jana 16:12, Biblia Warszawska
Mam wam jeszcze wiele do powiedzenia, ale teraz znieść nie możecie;

Nie ma co się zniechęcać, przecież mamy wieczność. Życie to jest cel życia. Cel sam w sobie.
Z innej perspektywy wyższej istoty wygląda to jak zabawa, gra.
Z ludzkiej, typowo ludzkiej, jako znój cierpienia, bólu, tragizm, który zaślepia i czyni człowieka typowo materialnym, tzw. beton.
Trzeba się z tych obwodów betonu uwolnić.
Zatrzymać się, wyjść z siebie i analizować samego siebie, dlaczego podejmuję takie decyzję, a nie inne.
Pewien poziom betonu nawet nie pozwala zobaczyć człowiekowi, że podejmuje decyzje. To już jest super beton, szybko wiążący, taki autostradowy 🙂 .

Ewangelia wg Tomasza
2 Rzekł Jezus:
„Niech ten, który szuka, nie ustaje w poszukiwaniu aż znajdzie. I gdy znajdzie, zadrży, a jeśli zadrży, będzie się dziwił i będzie panował nad Pełnią”.

Reklamy

PRZEGLĄDAM SIEĆ

Niektórzy mnie ponaglają, czekają na nowe wpisy.
Obiecałem częściej pisać, ale nie wychodzi mi to, bo brakuje mi po prostu czasu, no i jestem ciągle w trakcie dynamicznej zmiany, której sam nie jestem w stanie do końca określić, ale postaram się opisać, jak zwykle, jako mój raport z badania samego siebie w ostatnich 2-ch miesiącach.

Budzę się rano po 3-ej lub 4-ej. I od razu wiem co będzie się działo, bo od pewnego czasu mam pewien postępujący stan.
Nie wstaję, tylko leżę i zaczynam myśleć. Myśli różne. Na przykład o pracy, jaką dzisiaj mam zrobić lub wczoraj zrobiłem, o czymś co mnie ekscytuje, a moja praca mnie bardzo ekscytuje. Potem pojawia się następna myśl, o jakimś problemie, lub o czymś co bym chciał zmienić, potem jakaś następna myśl typu ziemskiego. Nie zauważam kiedy, ale biorę udział w jakichś wydarzeniach. Zazwyczaj milczę, praktycznie zawsze milczę. Jestem obserwatorem, chociaż wydaję mi się, że czasami mnie widzą, lub może jest to zbieg okoliczności, że stoję w miejscu, gdzie coś się dzieje, lub ktoś inny, lokalny tam przebywa. W ciągu 2-ch godzin leżenia mam kilka cykli odwiedzin w innych światach. Już wyczaiłem, że dlatego kilka, ponieważ zrywam połączenia jak uświadomię sobie, że leżę w łóżku, na Ziemi. Zbyt szybkie uświadomienie nagle zrywa połączenie.
Więc, nauczyłem się powoli uświadamiać sobie, że leżę w łóżku i oglądam, uczestniczę w wydarzeniach na innych światach.
To jest tak, jak jesteśmy w kinie i film nas mocno wciągnął i zapomnieliśmy, że jesteśmy w kinie. Wydaje nam się, że jesteśmy uczestnikami akcji jako obserwatorzy i podzielamy poglądy lub nie uczestników filmu. Przeżywamy z nimi różne stany emocjonalne, a jak uświadomimy sobie, że to film, a my jesteśmy w kinie, od razu tracimy napięcie i powiązane z tym emocje. Film traci moc.

Widziałem różne światy. Ludzie wyglądają prawie wszędzie podobnie, mają ręce, nogi i głowy podobnie jak my. Różnią się pomiędzy sobą na swoich światach kolorem skóry, budową mięśniową ciała, pewnie to wpływ planety, na jakiej żyją. Niektórzy są w ogóle lekko dziwni, bo spotkałem mężczyzn z brodami jako wypustki skóry zwisające do 5 cm. Takie frędzle 🙂 .
Zazwyczaj są tam kobiety i mężczyźni oraz dzieci, więc są to światy rozwojowe.
Co do technologii, to na każdym świecie technologia przewyższa naszą, nawet nie wiem o ile lat.
Wydaje mi się, że my jesteśmy w epoce kamienia łupanego, starożytność, w porównaniu do nich.
Jednak nie są im obce kłótnie, oszustwa, wojny. Widziałem potężne miasta i będąc na ich ulicach widziałem ich problemy. Trochę mnie to zaskoczyło, że przy takim poziomie technologii ekologicznej, tak na wzajem się niszczą.
Czasami byłem świadkiem kłótni na ulicy. Mają sklepy albo coś na wzór sklepów. Idą i jakoś biorą sobie, co chcą i wychodzą bez płacenia kartą czy pieniędzmi. Jednak czułem, że jakoś płacą. Słyszałem, ze na Ziemi pracuje się nad tym, byśmy w przyszłości wchodzili do marketu i brali co chcemy i wychodzili z niego przez specjalne bramki, gdzie szybko system szczytuje dane z wózka elektronicznego, który już ma podliczone, co ma w sobie i pobiera odpowiednią sumę z naszego konta w banku. Jeśli nie będziemy mieli tyle środków co trzeba, to nie wyjdziemy ze sklepu z wózkiem.
To nasza niedaleka przyszłość.
Widziałem dużo dziwnych dla mnie rzeczy, jakimś „cudem” wiedziałem do czego to służy i jak się tym posługiwać, jakby to była dla mnie codzienność.
Lubię medytować, jak najdłużej, bo obserwując te światy, staję się jakby ich mieszkańcem, poznaję ich styl życia.
Jednak od początku zastanawiam się dlaczego to widzę i biorę w tym udział.
Co powoduje, że to widzę, dlaczego to widzę i skąd to się bierze?
Jak się skupiłem na objawach tych wydarzeń, to zorientowałem się, że istnieje sieć, nazwałem to Sieć Ducha. Zorientowałem się, że w jakiś sposób podłączam się do sieci i oglądam na bieżąco wydarzenia w światach materialnych. Kiedy skupiłem się bardziej, zorientowałem się, że te wydarzenia są rejestrowane na bieżąco i przekazywane w pewne miejsce poza światami materialnymi. Jakby miriady kamer przekazywały poprzez jeden strumień miriady strumieni, każdy z jednej kamery. W jakiś sposób podłączam się do systemu i oglądam dowolny pojedynczy strumień. Kiedy stracę kontakt i łączę się od nowa, widzę już inny strumień. Zorientowałem się, że nie widzę przeszłości ani przyszłości, widzę teraźniejszość, przekaz na żywo.

Więc zacząłem się zastanawiać dlaczego to widzę.
Zorientowałem się, że gwałtowne uświadomienie sobie, że to nie mój świat, tylko ja go widzę, to wtedy zrywa się połączenie.
Po wielu próbach udało mi się ustabilizować świadomość i wiem, że leżę na łóżku, a jednak biorę udział w jakiejś akcji, na jakimś świecie jako obserwator.
Polubiłem te przeglądanie Sieci Ducha, chociaż bazując wiele razy na Biblii powinienem powiedzieć Ptaki Niebieskie. Ponieważ w Biblii jest napisane, że Ptaki Niebieskie informują Boga o wszystkim, co się dzieje na Ziemi.
A kim lub czym są te Ptaki Niebieskie, to nie wiem, raczej traktuję słowo Ptaki jako celową zmyłkę.

Kiedy ustabilizowałem doświadczenie, zacząłem szukać w nich sensu, jakiegoś wzorca, kodu.
Na razie to, co widzę jest chaotyczne. Po prostu jakbym przerzucał kanałami w telewizorze.
Więc zacząłem się zastanawiać dlaczego podłączam się do Sieci Ducha.
Co powoduje podłączenie?
Do końca nie wiem, ale za to bardzo dobrze zobaczyłem pewną istotę, która wyłoniła się jak z cienia, jak zacząłem zastanawiać się nad tym.
Istota wskazała mi kilka istotnych czynników decydujących o tym, że podłączam się do sieci.
Te czynniki to jak kod autoryzujący, dający dostęp, umożliwiający podgląd sieci.

Świadomość.
Mam świadomość istoty wiecznie trwałej, niezniszczalnej.
Niczego się nie boję ani nie lękam.
Pojęcie „grzech” mnie nie dotyczy, już pisałem kiedyś o tym.
Niczym się nie oskarżam ani niczego nie żałuję.
Jestem świadomy świata, w jakim żyję, bardzo dobrze świadomy.
Życie na Ziemi nie traktuję jako kary lub męczarni, raczej jako fascynujące doświadczenie, które może mi się więcej nie przydarzyć.
Jako unikatowe doznanie.
Nie czekam aż umrę, jak wielu boi się i czeka aż pójdą do nieba, wg ich mniemania do miejsca wiecznego lenistwa, ale to ich mniemanie, czeka ich wielkie rozczarowanie. Zamiast zapanować nad tym, co na nich wpływa, nie dość, że nie zobaczyli tego, to jeszcze utożsamiają się z tym „duchem”, który przedstawia im takie fałszywe obrazy nieba.

Ciało jako instrument, urządzenie.
Jestem świadomym uczestnikiem tego życia. Wiem co robić, by ciało było sprawne i nie psuło się, czyli nie chorowało.
W ogóle nie choruję, kompletnie na nic.
Przez świadomość, jaką mam moja kondycja jest teraz lepsza niż w młodości.

Świadomość wszechświatowa.
Do Boga i duchowości oraz plejady istot, powiedzmy duchowych, mam kompletnie inne podejście niż większość mieszkańców tej Ziemi.
Mój światopogląd, obraz wszechświata, jest kompletnie na innym poziomie niż większości ludzi na Ziemi.
Nie piszę wszystkich, ponieważ wiem, że już teraz żyją na tej Ziemi inkarnowane istoty, pochodzenia tzw. niebiańskiego, realizujące pewien plan.
Na temat czczenia Boga mam kompletnie inne zdanie niż religie głoszą.
Nigdy nie narzekam, nawet jak mam trudne sytuacje, przyjmuje je jako sytuacje do uporządkowania, do rozwiązania.
Kiedy nici zdarzeń ułożą się niekorzystnie dla mnie, nie uznaję, że mam pecha. Traktuję to jako życie, pełnię życia.
Nie mam określonego celu zrobienia „czegoś ważnego” w życiu.
Ludzie się pozycjonują ubiorem, wyglądem lub tym, co robią jako ważni itp.
W ten sposób sami się dowartościowują lub dołują.
Jestem świadomy, że ludzie popełniają samobójstwo, bo nie widzą „sensu życia”.

Samo życie jest dla mnie celem życia.

Innego celu życie nie posiada, jak żyć.

Doświadczam życia, pełni życia.
Jestem obserwatorem życia, bawię się nim.
Na tym może poprzestanę.

To są niektóre istotne powody, które decydują o tym, że widzę co widzę.

Następnie istota wskazała mi na ciało, a szczególnie na mózg, jako instrument ludzki do łączenia się z czasoprzestrzenią i innymi wymiarami.

Ostatnio bardzo dużo słuchałem pewnego fragmentu z jednego z utworów, jakie stworzono w instytucie Roberta Monroe.
Po prostu wsłuchiwałem się w ten urywek. Tak się koncentrowałem, jakbym oglądał obraz i chciał dostrzec każdy jego drobny element.
Istota wskazała mi na ten urywek muzyki i pokazała, że poddając umysł ciągle tym dźwiękom doszło do trwałej mutacji, powstały połączenia w obszarach odpowiedzialnych za szersze postrzeganie pozazmysłowe.

Odpowiedni poziom świadomości i odpowiedni „skafander”, czyli ciało ludzkie, jak nazywają je WM , jako instrument ludzki i mamy podrasowane  „ferrari” :). Czerwone.
Ostatnio ten kolor, jak go widzę, to wytwarza we mnie wibracje zachwytu.
Działa na mój mózg jakby lekko łaskotał mnie prąd.
Ostre kształty.
Zauważyłem, że kwadratowe, prostokątne talerze, zamiast okrągłych, wytwarzają we mnie pewien subtelny rodzaj zadowolenia podczas jedzenia.

Jest jeszcze jeden czynnik.
I on dowodzi, że nie znam samego siebie, ani my ludzie nie znamy się na sobie, no może trochę znamy się, ale nie wystarczająco.
Nie zdajemy sobie sprawę, co wpływa na nas w całokształcie.

Zorientowałem się po objawach kontaktu i zachowaniu istoty, która mi pomaga, tej opisanej w NAVIGATORZE , że ten navigator to nikt inny tylko Rajski Syn, o jakim pisze Księga Urantii.
Jeden z Rajskich Synów.
No cóż, autorzy Księgi Urantii ubolewali, że muszą używać naszego słownictwa religijnego, byśmy zrozumieli chociaż część tego, o czym oni nam chcą powiedzieć.
Po prostu zajarzyłem kim jest ta istota, co mi pomaga i to wpłynęło na moją całą osobowość.
Mówiąc językiem ludzkim: zestroiłem się, dostroiłem się do zakresu Sieci Ducha.
Może to praca świadoma, może „przypadkiem”.
Jestem dociekliwy i lubię badać samego siebie, i dokonywać analiz i zmian.

Na razie to tyle z mojego sprawozdania, raportu z mojego doświadczania samego siebie i innych światów, jak to my nazywamy, chociaż z ich punktu widzenia to my jesteśmy inni.
Trzymają się z dala od nas.

Nie tylko Ziemia, ale i cały sektor, gdzie doszło do tzw. „buntu Lucyfera”.
Takie pojęcie jest nam znane bardziej niż Samostanowienie. Czasem słyszałem, że żyjemy w sektorze, gdzie działają „Upadli aniołowie”.
Jesteśmy poddani kwarantannie, zarażeni.
Jak to Jezus określił: „teraz są pijani, jak wytrzeźwieją to zrozumieją”.

Rano przeglądałem sieć, jutro będę przeglądał i w każdej chwili, kiedy popadam w stan zamyślenia.
Fajne zajęcie, bardzo mi się podoba, ale jednak chcę to rozgryźć, jak to działa, i dam znać jak coś rozgryzę.

Patrząc na maile, jakie otrzymuję, to wydaje mi się, że pełno jest ludzi, którzy oglądają Sieć Ducha, tylko na swój sposób i nie analizują, nie stają z boku i dlatego nie wiedzą, co się z nimi dzieje.
Może chociaż te kilka wskazówek pozwoli skupić się, by bardziej ogarnąć plan.
Oczywiście podkreślam to, co działa na niektórych, nie koniecznie musi działać u wszystkich.
A jednak wszyscy jemy i pijemy, i dzięki temu ciało żyje.
Teraz każdy sam musi sprawdzić, co jeść i pić, jakie ma enzymy trawienne, bo od nich zależy jak przebiega proces trawienia, czy mamy niestrawności czy idealne trawienie.

Chmurka tagów

%d blogerów lubi to: