Serdecznie witam wszystkich! Strona ta przeznaczona jest tylko dla ludzi odważnych, śmiało stojących w obliczu NIEZNANEGO, nie bojących się NIEPOJĘTEGO, wolnych od ludzkich wyobraźni i mniemań na temat duchowści i Boga oraz celu naszego istnienia. Strona ta nie jest przeznaczona dla zniewolonych tradycją ludzką oraz tych co nie poszukują uczciwie PRAWDY. Tutaj są umieszczone informacje od bezcielesnych, wielowymiarowych ISTOT ŚWIATŁA na temat nadchodzących REWOLUCYJNYCH zmian ŚWIADOMOŚCI ludzkości pomagających w osiągnięciu celu naszego obecnego przeznaczenia, DOSKONAŁOŚCI. Osiągnięcie statusu istoty SUWERENNO-INTEGRALNEJ.

SYNESTEZJA, META-WYMIARY

Kiedyś pisałem o aspektach, które powodują, że mam powiedzmy „zdolność” postrzegania i kontaktu z innymi rzeczywistościami, niewidzialnymi dla powiedzmy „normalnego”, „standardowego” umysłu.

Nauka w końcu chciała zbadać sprawę ludzi o tzw. zdolnościach paranormalnych i przeprowadzono dużo badań. Określono, że są ludzie, którzy mają więcej połączeń w mózgu niż „standardowi” ludzie i to powoduje pewnego rodzaju „zdolności”, zwane synestezją, czyli równoczesne postrzeganie wielozmysłowe.
Ja sam zastanawiam się nad ciałem, w którym przebywam i doświadczam tego świata. Badam możliwości własnego ciała.
Miałem ostatnio rozmowę o tym, że ludzie traktują pewne sprawy jako coś normalnego, ale dalsze kontynuacje tych spraw już jako fantazję. Ja tak tego nie widzę i dlatego skupiam się na pewnych synestezyjnych procesach i dochodzi u mnie do doświadczania meta-wymiarów, i kontaktów z innymi światami i istotami. Co do standardowych czynności, to ludzi traktują całkiem normalnie jedzenie. Zobaczcie jemy i to powoduje, że ciało funkcjonuje. Zmęczony, smutny, podłamany człowiek jak coś zje, to mu humor się polepsza. Inni idą do opery, kina, by coś posłuchać lub obejrzeć i też tzw. humor im się polepsza. Wypije się na przykład alkohol i ten ma wpływ na umysł. Słucha się na przykład odpowiednich dźwięków i te podnoszą wibrację umysłu na poziomy niedostępne bez słuchania tych dźwięków.
Tzw. narkotyki powodują różnego rodzaju halucynacje i wizje.
Różne reakcje różnych ciał na różne bodźce.
Mam wrażenie, wręcz widzę, że nasze ciała są jak radioodbiorniki starodawne na pokrętło, odpowiednio pokręcane odbierają odpowiednie stacje.

Meta-wymiary mam od kilku lat, ale w ostatnich miesiącach doznaję po kilkanaście lub kilkadziesiąt dziennie.
Zaobserwowałem co na to wpływa.
Od ponad roku piję pewien rodzaj ogólnie dostępnego napoju, jednocześnie słuchając muzyki. Po wypiciu już 300 ml doznaję niekontrolowanych meta-wymiarów.
Niedawno przeczytałem 3 książki Roberta Monroe i zobaczyłem wiele podobieństw, jeśli chodzi o doświadczanie pewnych wymiarów. Monroe był bardzo bogatym człowiekiem i w pewnym momencie swojego życia zaczął doświadczać niezrozumiałych dla siebie przeżyć, aby zbadać, co się dzieje z jego ciałem założył w tym celu specjalny instytut, który badał ludzi jemu podobnych. Zorientowali się, że zbiór odpowiednich dźwięków w postaci muzyki powoduje różne odmienne stany rzeczywistości, a wręcz nawet wychodzenie z ciała. Ludzie słuchający tej muzyki różnie reagowali. Znajomi psycholodzy odtwarzali muzykę swoim pacjentom jako element działający w tle w trakcie sesji i niektórzy ludzie prosili o wyłączenie muzyki, bo doznawali różnych stanów „nie normalnych” i nie chcieli ich doznawać.
Znalazłem w internecie muzykę stworzoną w instytucie Monroe, kilka utworów. Słuchałem i rzeczywiście doprowadzała ta muzyka mój umysł do wybuchu prezentacji różnych obrazów ruchomych, w trakcie słuchania. Zorientowałem się, że umysł pierwszy raz słyszy taki zbiór dźwięków i „szaleje”. Obrazy te były jakby urywkami różnych filmów po kilkanaście sekund. Odpowiednio do dźwięków umysł dobierał sobie, a to plaże, a to kaniony, kosmos, lot nad górami, ruchliwe ulice, pustynie, sawannę, walkę zwierząt, cichą wodę, burze i tornada, las pełen ptaków, pościg w mieście itd.
Po kilku dniach słuchania zorientowałem się, że jeden utwór ok. 50-minutowy zawiera w sobie ostatnie prawie 10-minutowe zestrojenie dźwięków, które powoduje u mnie silne obrazy widzenia samego siebie w różnych sytuacjach.

Postanowiłem, że poprzez program do edycji muzyki wytnę ten urywek muzyki. I tak zrobiłem. Następnie nagrałem go na pamięć kilka razy pod rząd, by była ciągłość powtarzania, ponieważ słucham na słuchawkach bezprzewodowych z własnym wbudowanym odtwarzaczem, który sczytuje z karty SD, więc nie ma funkcji replay. Kładłem się na nowoczesnym bujaku, typu hamaka z jednym uchwytem sprężynowym, włączałem muzykę i popijałem sobie co chwilę ten napój, o którym powyżej wspomniałem. Po kilku minutach już doznawałem meta-wymiarów. Wszystko w stanie świadomym. Popijałem, a po jakichś 10-20 minutach przestawałem już popijać, bo meta-wymiary tak mnie wciągały, że nie chciałem przerywać akcji, jaką oglądałem. Tamte rzeczywistości były tak intrygujące, że wciągały mnie w swoje realia. W tle słyszałem muzykę i pewne odpowiednie dźwięki pojawiające się cyklicznie wytwarzały tempo obrazów. Na początku były to różne zdarzenia jakby nie powiązane ze sobą. Po wielu takich sesjach nabrały jednego charakteru, chociaż akcja działa się za każdym razem w świecie odmiennym od poprzednich.
Po pewnym czasie zaczął występować jeden charakter zdarzeń.
Widzę samego siebie, za każdym razem jako mężczyznę o człekopodobnym ciele, o różnej tuszy i posturze, zazwyczaj młodego, określając wiekiem ludzkim wygląd na 25-30 lat. Spieszę się, bo to ostanie chwile mojego życia. Za każdym razem kończę śmiercią spowodowaną przez jakiś czynnik zewnętrzny, a w ostatnich doświadczeniach za każdym razem sam popełniam samobójstwo.
Teraz mam 49 lat, więc te doświadczenie ludzkie jest inne, jakby finalne.
Za każdym razem coś mi grozi. Pierwsze razy robię coś w pośpiechu, oglądając się za siebie, bo nadchodzi mój koniec życia. Śpieszę się, tworzę coś i nie nadążam, ginę. Potem znowu, robię coś i ginę. Za każdym razem inne ciało, inny świat. Nigdy nie przypominający naszego świata. Tamte światy są mocno zaawansowane technologicznie i wizualnie. Nasz obecny świat, z miastami jak Paryż, Nowy York, Dubaj itp. to jak wsie zabite dechami, lepianki. Tamte światy posługują się technologiami nawet nie występującymi w filmach s-f. Kiedy coś tworzę, to za każdym razem mam przed rękami kompletnie odmienne „urządzenia”. Raz siedzę przed jakby, prymitywnie mówiąc, wanienką taką 100 x 50 cm, grubości 2 cm i jakby wypełnioną płynem, jakimś takim żywym, ruchliwym, wielokolorowym, układam wzory, formy. I oglądam się w pośpiechu i ginę. Innym razem siedzę przed taflą jakby szkła, też coś ruszam rękami po tej tafli, a ona jest miękka, reaguje na moje ruchy, co chwilę się oglądam i ginę. Po wielu razach doświadczania tego samego charakteru meta-wymiarów postanawiam, że skupię się na tym, czego doświadczam i spróbuję wniknąć o co chodzi z tymi doświadczeniami. Następne razy to samo, za każdym razem inne „urządzenie”, inny świat, mocniej zaawansowany technologicznie i tym razem powoli, z doświadczenia na doświadczenie, wyłania się mój nastrój, jakbym widział swoje myśli. Widzę, że każde nowe doświadczenie kończy się zadowoleniem. Wnikam w umysł tego siebie samego i widzę jego myśli. Te urządzenia mają kontakt z ponadwymiarowym dyskiem twardym, opisuję to naszymi słowami, oni to nazywają niezniszczalną wieczną biblioteką, do której raz coś się włoży i to nie zginie, a jak się zna kod dostępu, to można odtworzyć zaszyfrowane dane. To jak nasz internet tylko ten jest ograniczony do tu i teraz. Poprzez urządzenia komponuję coś, jakieś zaszyfrowane wiadomości, do których „oni” nie mają dostępu. „Oni” są bezradni. „Oni” tworzą system władzy wielowymiarowej, zwanej na różnych światach: niższym niebem, hierarchią, zwierzchnościami, władzami, bezcielesnymi istotami, a na Ziemi znani jako upadli aniołowie.
Wnikam w siebie i widzę, że cieszę się, za każdym razem jestem o kilka kroków dalej.
Ostatni meta-wymiar: jestem w budynku, na bardzo dużej wysokości i siedzę przed wizją na miasto. Nie ma szyb, cała ściana to rodzaj niewidzialnej energii. Nie ma drzwi z materii, to jest rodzaj energii, reagujący na odpowiedni kod. Drzwi są nieprzejrzyste. Ściany to minerał, ale jaki, to nie wiem. Coś jakby duraluminium. Tworzę na tafli coś, teraz widzę, że to muzyka, odpowiednie dźwięki, i wysyłam ją do biblioteki. Humor mam dobry, bo to już koniec. Myślę sobie: nareszcie rozgryzłem temat. Następnym razem system będzie bezradny wobec mnie. Następnym razem oznacza następne życie. Widzę, że znowu narodzę się w jakimś świecie opanowanym przez „Nich” i poprzez nici zdarzeń, pomimo wymazania pamięci, dotrę do zakodowanych przez siebie danych, które są w bibliotece, która przenika wszystko. Z niej czerpią inspirację rzesze ludzi, którzy mają wpływ na charakter Ziemi.
Wnikam w umysł tego mnie i widzę wolność umysłu, jakiej nawet nie czułem. On, czyli ja, jest świadomy wieczności i niezniszczalności. Oni z systemu to godni pożałowania nieudacznicy, co nie zdali „matury”. Zamknęli się w klasie i beczą, i bronią tego swojego miejsca. Mają świadomość, że kończy im się czas. A ja tworzę dla następnego mnie muzykę. Tworzę tak, że w jakiś sposób wnikam w pewien sektor wszechistnienia, dowiaduję się lub planuję przez manipulację, gdzie będę żył następnym razem i wnikam w ten świat, skanuję go, badam współczesność, wybieram odpowiednie w tamtym, przyszłym czasie i miejscu bodźce, i je układam w kompozycję. Jeśli zbiorą się te bodźce w odpowiedniej kompilacji, to ujawnią przyszłemu mnie to, co teraz koduję. Są to informacje, wskazówki co i jak robić, by nie być uczestnikiem systemu, a wyjść spod systemu. Często są to wskazówki jak kontaktować się z Niebiosami niebios. Upadli aniołowie wiedzą i są bezradni, chcą mi przeszkodzić, jeśli im się uda, a na pewno pozbyć się mnie.

Ostatnim razem używają specjalnej istoty, by mnie zlokalizować, bo oni mnie już nie widzą. Ostatni raz siedzę przed taflą, obserwuję jak tafla miesza kolory, wydobywają się dźwięki, nigdy nie słyszane na Ziemi za tego mojego życia. Jakby tafla rozmawiała ze mną. Wygląda jak przecięty i wypolerowany blok kamienny wielobarwny, tylko ta wielobarwność się rusza. Przykładam prawą rękę do prawej strony tafli i podnoszę ją, i masa kolorowa podąża w górę za dłonią, a lewą ręką kręcę po tafli w lewo i powstaje wir kolorowy, prawą opuszczam, aż wsadzam w taflę głęboko i wyciągam, a lewą przesuwam wprzód w tył i tafla mówi, widzę jak otwiera bibliotekę i łączy się z wieczną niezniszczalną biblioteką, i potem przesyła, układa, magazynuje info.
Czuję tą istotę, oglądam się za siebie, ściana i drzwi tworzą jedną taflę i już wiem, że są za drzwiami, a ja odwracam się i patrzę w miasto, jednocześnie zamykając taflę. Patrzę z uśmiechem, że to już koniec. Po wielu życiach praca zakończona. Patrzę w miasto i myślę: fajny świat, nie zdążyłem nim się nasycić, ale fajny, zaciskam usta i lekko macham głową góra dół, jakbym żałował, że nie udało mi się dłużej pożyć na tym świecie. Odwracam się do tyłu, jednocześnie wygaszam taflę i już widzę jak drzwi straciły kolor stały się bezbarwne, ale jeszcze są nie do przebycia. System obronny domu modyfikuje i hakuje próbę złamania kodu. Po chwili łamią kod i drzwi się wygaszają, biegiem wpadają, trzymając w rękach broń, wiedzą, że już po wszystkim. Pozostaje tylko złapać żywcem. Widzę ich myśli. A ja już biegnę w kierunku „okna” i uruchamiam odpowiedni dźwięk i nie ma „okna”, wypadam, oni chcą mnie złapać, lecę głową do góry, spoglądam na okno, z którego wypadłem i widzę ich, system z powrotem się załączył po kilku sekundach i „okno” staje się materiałem, z jakiego zbudowany jest budynek, i widzę jak kilku, co się wychylało, zostało na trwałe uwięzionych w „oknie”.
Meta-wymiar się kończy.
I to nie był sen, bo wszystkiego jestem świadomy.

Odpowiednie ułożenie ciała, odpowiedni płyn do picia, odpowiednie dźwięki, no i odpowiednia pora dnia, świeci prosto w twarz słońce i powstaje meta-wymiar. Działa to u mnie. Nie gwarantuję, że u innych też ta kompozycja zadziała. Raczej jestem pewien, że każdy z nas ma niepowtarzalne ciało i sam musi dojść do tego, co działa na jego ciało tak, by nawiązało kontakt, stało się odbiornikiem o poszerzonym spektrum zmysłów.

Człowiek idzie do filharmonii odpowiednio ubrany, to go nastraja, siada w odpowiadającym mu miejscu, słucha z odpowiednim skupieniem dźwięków, które wpływają na jego mózg, który zaczyna produkcję różnych substancji, wprowadzających go w różne stany emocjonalne.
Potem mówi: „ale to była strawa duchowa”. Akurat mi utkwiły te słowa, bo raz byłem na takim koncercie i ludzie wychodzący byli tak szczęśliwi i usłyszałem, jak dwie kobiety mówiły do siebie w ten sposób: „ale to była strawa duchowa.”
I to jest uznawane za normalne.

Innym razem człowiek coś zje i jego ciało umiera.

Ja po prostu badam samego siebie to, co ma na mnie wpływ.
Staram się świadomie odżywiać i wprowadzać ciało w stany meta- wymiarów poprzez odpowiednie dźwięki.

Doświadczenia z istotami z wyższych Niebios są bardzo rozwijające i pomagają pojąc i zrozumieć to, co niedostępne jest dla „normalnych” ludzi, o jakich powiedział Jezus, że są to ludzie martwi.

Nie udało mi się umieścić tego wyciętego fragmentu utworu we wpisie, bo jednak wordpress nie pozwala na takie pliki.

Następnym razem opiszę właśnie o Niebiosach niebios, jakie zobaczyłem różnice i co mi pokazano po doświadczeniach meta-wymiarów.

Kończąc, przypomniał mi się właśnie fragment jednej z książek Roberta Monroe, gdzie dotarł on do „kolejki” oczekujących na narodziny na Ziemi. Pojawił się tam jeden „człowiek” i powiedział, wręcz zaczął krzyczeć, że rozgryzł ten system, po wielu razach rozgryzł system i pytał się każdego, czy mu pomoże na tym świecie, na jakim się razem narodzą, rozwalić ten system. Wszyscy słuchali spokojnie jego ekscytującego przemówienia. Na koniec jeden ze stojących w kolejce powiedział, że nawet jakby chciał mu pomóc, to nie pomoże, ponieważ wszyscy nowo rodzący się mają wymazaną pamięć poprzednich doświadczeń. Więc nikt nie będzie pamiętał to, o czym się teraz rozmawia.

Pamięć jest, ale jest zablokowana.

Dlatego polecałem już nie raz i polecam nadal studiować materiały WingMakers , ponieważ zobaczyłem, że wiedza, sztuka i muzyka, zawarte tam hakują system i przywraca pamięć, i pierwotne siły.

Comments on: "SYNESTEZJA, META-WYMIARY" (1)

Możliwość komentowania jest wyłączona.

Chmurka tagów

%d bloggers like this: