Serdecznie witam wszystkich! Strona ta przeznaczona jest tylko dla ludzi odważnych, śmiało stojących w obliczu NIEZNANEGO, nie bojących się NIEPOJĘTEGO, wolnych od ludzkich wyobraźni i mniemań na temat duchowści i Boga oraz celu naszego istnienia. Strona ta nie jest przeznaczona dla zniewolonych tradycją ludzką oraz tych co nie poszukują uczciwie PRAWDY. Tutaj są umieszczone informacje od bezcielesnych, wielowymiarowych ISTOT ŚWIATŁA na temat nadchodzących REWOLUCYJNYCH zmian ŚWIADOMOŚCI ludzkości pomagających w osiągnięciu celu naszego obecnego przeznaczenia, DOSKONAŁOŚCI. Osiągnięcie statusu istoty SUWERENNO-INTEGRALNEJ.

CO TO JEST ROZMIAR?

W swojej książce opisywałem zdarzenie z dzieciństwa, jak coś mnie naszło, kiedy byłem sam, i zadało mi kilka pytań, a jedno z nich brzmiało: „Co to jest rozmiar?”.

W swoich ostatnich podróżach w coraz to głębsze obszary zobaczyłem, że inżynieria genetyczna, tworzenie związków, połączeń tachionów i tym podobnych najmniejszych cząsteczek, to jest tak zwany „pikuś” dla wyższych istot. To, co dla nas jest „cudem” dla nich to elementarne, dziecinnie proste działanie. To technologia, jakiej jeszcze nie znamy. Opowiedziała mi o tym jedna z tych istot. I ta istota powiedziała, że oni, w swojej skali, też mają „problemy”, z tym że dla nas niepojęte, bo nawet nie jesteśmy w stanie zrozumieć o co chodzi, jeśli nawet prostym językiem będą mówić o swoich „problemach”.

Przypomniały mi się wtedy słowa Jezusa:

Ew. Jana 16:12, Biblia Warszawska
Mam wam jeszcze wiele do powiedzenia, ale teraz znieść nie możecie;

Słowo „problemy” celowo piszę w cudzysłowie, ponieważ to moje, ludzkie podejście do pewnych tematów, wymagających wyższej inteligencji, by je rozwiązać, często ludzie określają pewne zdarzenia jako problemy, niechciane zdarzenia, nielubiane i jest w człowieku takie podejście, by jak najszybciej pozbyć się problemów.
Oni nie mają problemów w takim znaczeniu.
Oni mają inny styl życia i inne podejście do życia.
Oni żyją i te tzw. „problemy” są dla nich ekscytujące, są jak świeże powietrze, jak dopływ nowej energii życiowej. Oni mają inne podejście do tego, co my określamy trudnościami.
Nawet trudno mi jest opisać to, co widzę.

W ich skali, rozmiarze, to nad czym się głowią jest stylem i częścią ich życia.
Nie spieszą się, nie myślą: „Ojej, trzeba szybko naprawić sprawę i po kłopocie, uff udało się, luzik”.

Oni kompletnie żyją na potwornie wyższym poziomie świadomości, wydaje mi się, że nawet nie jest to nadświadomość, a raczej jeszcze coś więcej.

Kiedy mi ta osoba przedstawiała swoją skalę, dała za przykład człowieka, jego styl życia, i porównała go z myszą polną.
Dwa całkiem odrębne, różnorodne style życia.
Po prostu jest przepaść pomiędzy nami ludźmi a myszami.
Współżyjemy z myszami na jednej planecie, ale nie dążymy do wzajemnych relacji i zrozumienia, ponieważ jest to niemożliwe dla ludzi.
Pewne jednostki ludzkie przyglądają się życiu myszy polnej, a potem dzielą się swoimi spostrzeżeniami z innymi ludźmi i to tyle.
Po części jest też i tak w naszych relacjach z tymi istotami.
W swoich ostatnich podróżach, głębszych kontaktach z tymi istotami, zobaczyłem jakby coś, co ta istota w mgliście zrozumiały dla mnie sposób pokazała, że ona i jej podobne istoty, jakie kontaktują się z człowiekiem na Ziemi, są to jednostki małej organizacji pewnej rasy istot. Pokazała mi ta istota, że ona jest jakby, porównując do nas, naukowcem, jednym z przedstawicieli ich rasy i żebym nie spoglądał na ich rasę przez pryzmat tej istoty. To jak Kolumb był tylko reprezentantem kultury europejskiej i nie zawsze to, co robił i prezentował sobą było odzwierciedleniem kultury i stylu życia Europy.

Stałem na przeciw tej istoty i rozmawiałem właśnie o tym i wtedy pojawił się lekki uśmiech na twarzy tej istoty, uśmiech na nakładce, jaką te istoty stosują w kontaktach z nami ludźmi.
Nakładka to taki rodzaj ubioru, by upodobnić się do tego, z kim się kontaktujemy. My ten wzorzec myślenia przejęliśmy i przebieramy się za przedstawicieli dzikiej zwierzyny, by zbliżyć się jak najbardziej do dzikiej zwierzyny i nie wywoływać popłochu.
Oni to istoty bezcielesne, które w kontaktach z nami nakładają nakładkę, byśmy się czuli, że jesteśmy podobni, oswajają nas, byśmy nie wpadali w popłoch.
No ale wracając do istoty i jej uśmiechu, kiedy tylko uśmiech się pojawił to, co było za tą istotą jakby zafalowało i zobaczyłem przez chwilę jej cywilizację.
Powiedziałem sobie: „ożeż ty”.
Obraz szybko zniknął.
Zrozumiałem, że istota u nich zajmuje jakieś tam podstawowe miejsce w ich społeczności.

Przypominają mi się tutaj 2 wersety z Biblii.

Pierwszy to, co pisze o jego pozycji w jego świecie.

Ew. Łukasza 7:28, Biblia Warszawska
Powiadam wam: Nikt z tych, którzy się z niewiast narodzili, nie jest większy od Jana, lecz najmniejszy w Królestwie Bożym jest większy od niego.

Drugi werset mówi jakby o tym, co zobaczyłem za nim, kiedy się uśmiechnął w swojej nakładce.

1 List do Koryntian 2:9, Biblia Warszawska
Głosimy tedy, jak napisano: Czego oko nie widziało i ucho nie słyszało, i co do serca ludzkiego nie wstąpiło, to przygotował Bóg tym, którzy go miłują.

Oczywiście pewni religijni ludzie postrzegają ten werset bardzo płytko.
Ja rozumiem, że to, co jest przygotowane to, co istnieje, bo zależy jak się tłumaczy, to co jest niedostępne obecnie dla człowieka ani przez myśl ani przez uczucie, to będzie udziałem ludzi o pewnym poziomie świadomości.

Przez chwilę zobaczyłem tylko jakby sens. Zobaczyłem, że on jest jakby naukowcem pewnej sekcji, która jest częścią komórki, która jest elementem organizacji, która jest podgrupą grupy tworzącej w połączeniu z innymi grupami coś na kształt cywilizacji, rasy. To jak część składowa jakiejś firmy, czy narodu.

Kiedy to zobaczyłem, pomyślałem sobie: oj nie chcę być w skórze ludzi religijnych, bo będą mieli potworne zaskoczenie, szok totalny, kiedy staną przed obliczem prawdy, a ta nie pozwoli upaść na kolana, bo nie toleruje takiego zachowania i wydziela pewien rodzaj spakowanej wiedzy, i w jakiś sposób dociera to w mgnieniu oka do umysłu człowieka, i człowiek w mig pojmuje swój status, status tego, co mu się chce pokazać i w mig wie, że nabyte na Ziemi zachowania, stosunek do „Boga”, tutaj są niemile widziane i traktowane jako przejaw „chamstwa” i braku obycia. Obecnie na Ziemi jak w jakimś rezerwacie, miejscu, gdzie można robić co się chce, tutaj traktuje się pewne sprawy jako cuda i czyni się różne dziwne nieracjonalne rzeczy, które wyglądają w oczach podobnie myślących jako pobożność i powszechnie mniema się, że to, co się robi podoba się Bogu.

Oczywiście myślałem w ten sposób stając przed tą istotą, a te myśli to była reakcja na to, co doświadczyłem przed chwilą.
Nagle zorientowałem się, że ta istota widzi moje rozważania, jestem dla nich jak otwarta książka, wszystko w jakiś sposób widzą.
To tak, jakby mieli bardziej rozwinięty wzrok i widzieli nie tylko tak jak my światłem słonecznym, ale też i jego niewidzialnym spektrum, które oświetla nasze wnętrze, nasz stan umysłu, ducha, nasze myśli, marzenia, pragnienia itp. itd.
Więc zorientowałem się, ze ta istota doskonale widzi moje rozważanie na temat reakcji ludzi religijnych na to, co zobaczą, i wtedy ta istota zacisnęła lekko usta i wzruszyła ramionami w geście „no cóż, co człowiek sieje, to i żąć będzie”.
Jednocześnie zobaczyłem inny „grymas”, mówił wyraźnie: „Nie przejmuj się, poradzimy sobie i z tym, większe „problemy” mieliśmy, a ten to „pikuś”.

Poprzez te doświadczenie zobaczyłem, że rozmiar, skala jest nieskończona.
Dla dziecka w piaskownicy jego problemy to problemy życia i śmierci, dla dorosłych to „pikuś”. Dla dorosłych ich problemy to kwestia życia i śmierci, dla wyższych istot to „pikuś” itd. itd.

Przypomina mi się werset o skalowaniu wyższych istot, tzw. zarządców ziemskich, mających czuwać nad rozwojem życia na Ziemi.

Ks. Kaznodziei Salomona 5:7, Biblia Warszawska
Jeżeli widzisz, że w kraju ubogi jest gnębiony i że prawo i sprawiedliwość są gwałcone, nie dziw się temu, bo nad wysokim czuwa wyższy, a jeszcze wyższy nad tamtymi.

Kiedy widzę skalę, to pobudza mnie do jeszcze większej wolności i pojawia się lekkie pragnienie suwerenności z integralnością.

Powstaje we mnie ochota stać się suwerennym, wznieść się ponad system i patrzeć na niego, ogarnąć temat, jak orzeł ogarnia teren patrząc z góry, szybując nad łąkami i lasami.

Jakoś to wszystko wydaje mi się częścią systemu świata i powstaje taki oddech we mnie, jak po zażyciu jakichś odświeżających mentolowych cukierków. Zadowolenie świeżości i chęć bycia ponad systemem.

Nie odrzucam tej chęci, zachęcony słowami Jezusa
Ew. Jana 16:33, Biblia Warszawska
… Ja zwyciężyłem świat.

Raczej traktuję tą chęć jako drogowskaz.

Chmurka tagów

%d bloggers like this: