Serdecznie witam wszystkich! Strona ta przeznaczona jest tylko dla ludzi odważnych, śmiało stojących w obliczu NIEZNANEGO, nie bojących się NIEPOJĘTEGO, wolnych od ludzkich wyobraźni i mniemań na temat duchowści i Boga oraz celu naszego istnienia. Strona ta nie jest przeznaczona dla zniewolonych tradycją ludzką oraz tych co nie poszukują uczciwie PRAWDY. Tutaj są umieszczone informacje od bezcielesnych, wielowymiarowych ISTOT ŚWIATŁA na temat nadchodzących REWOLUCYJNYCH zmian ŚWIADOMOŚCI ludzkości pomagających w osiągnięciu celu naszego obecnego przeznaczenia, DOSKONAŁOŚCI. Osiągnięcie statusu istoty SUWERENNO-INTEGRALNEJ.

Archive for Czerwiec, 2015

EGZAMIN

Dzisiaj chcę opisać zdarzenie, jakie przeżyłem, wyjście poza ciało do sali egzaminacyjnej.
Chcę opisać dokładnie cały proces, jak do niego doszło oraz jego przebieg.

Siedziałem i czytałem książkę Roberta Monroe „Podróże poza ciałem” i przyszły mi myśli, że teraz na podstawie tego, co czytam rozumiem kulturę amerykanów, ich filmy przesiąknięte są różnymi tematami typu pozazmysłowego. Obecnie obserwuję jak nasila się, jak wybuch trawy po deszczu, nauczanie o światach równoległych, nadziemskich, wyższych istotach itp. Amerykanie mają taką kulturę, ponieważ bardzo dużo osób w ostatnich 100 latach w Stanach Zjednoczonych doznało pozazmysłowych ponadnaturalnych doświadczeń i podzielili się tym otwarcie, bez żenady, a to wpłynęło na ich kulturę.
Trzymałem książkę w rękach i odpłynąłem w myślach na temat kultury ameryki północnej i przyczyn, jakie ją stworzyły.
Zobaczyłem jakąś zatłoczoną ulicę w Nowym Jorku lub Waszyngtonie. Czułem, że to jedno z tych miast. Byłem na ulicy, stałem na chodniku.
Od dawna, od dzieciństwa, zorientowałem się, że mam wbudowany w mózgu układ perfekcyjnie namierzający bieguny i kierunki świata.
Mogę mieć zamknięte oczy, nawet to mi ułatwia orientację w terenie, i określę gdzie jest północ, gdzie południe oraz jakbym wiedział w jakim miejscu siatki kartograficznej się znajduję.
Ponoć każdy człowiek to ma, więc nie jest to jakiś cud. Po prostu wielu nie używa tego kompasu.
Więc stałem na zatłoczonej ulicy przodem do zachodu, tyłem do wschodu, po prawej ręce północ, czułem za sobą wielką wodę, ocean.
Było jakby pod wieczór, szaro, mnóstwo ludzi przechodzących obok. Patrzyłem na nich i jakby ktoś niewidzialny mówił do mnie:
„Amerykanie nie są tacy jak ich postrzegasz. Ich filmy, kultura i polityka wytworzyły błędny obraz Amerykanina w oczach Europejczyków i wielu innych nacji. W większości są to ludzie zamknięci i skryci. Ich media kreują ich na przebojowych, ale tak nie jest.
To tak samo jak Rosjanie w swoich oczach są inni niż ludzkość ich postrzega.” 

Zobaczyłem głód, duchowy głód, wiedzy, zaspokojenia na niewidzialnym poziomie.
Wtedy zorientowałem się, że przecież ciałem jestem w Polsce, siedzę na łóżku i czytam książkę.
Kiedy się zorientowałem, to zrozumiałem, że doznaję wyjścia poza ciało i z doświadczenia zachowałem spokój i rozwagę umysłu, by nie wywołać gwałtownych emocji wypływających z myśli, bo z praktyki wiem, że takie nawet chwilowe stany emocjonalne mnie wyrzucały wcześniej z takich doświadczeń.
Kiedyś doznawałem dużo metawymiarów i często traciłem przekaz.
Zorientowałem się, że to myśli i emocje na pewnym poziomie powodują utratę, zerwanie łącza z Duchem, który przebywa na raz wszędzie.
Kontakt z Duchem jest jak kontakt komputera, smartfona, tableta itp. z siecią internetową, po wpisaniu odpowiedniego linka mamy dostęp do tego, co kryje się pod tym linkiem.
Kiedy zrozumiałem co się dzieje, powiedziałem sobie w myślach: „spokojnie, pilnuj myśli, by jak najdłużej utrzymać ten stan i jak najwięcej doświadczyć”. Powiedziałem sobie: „przybieram pozę obserwatora”.
Wtedy nagle znalazłem się w sali, jakby sądowej. Na przeciwko mnie stało podwyższenie i za ogromnym szerokim biurkiem siedziały 4 osoby. Po mojej lewej stronie siedziało ze 30 osób. Po prawej było kilka osób jakby fizyczne, humanoidalne, ale jakieś takie inne, o kompletnie białej skórze.
Bez wprowadzenia, jakiejkolwiek informacji, jedna z tych 4 osób, wyraźnie wyższa rangą, powiedziała do mnie:

„Jesteś sam, jesteś tutaj jedynym człowiekiem.” 

Odpowiedziałem spokojnie:
„Nie ma to dla mnie znaczenia, czy jestem sam jako człowiek, nie jestem przywiązany do ludzkości.”

Ta osoba powiedziała:
„Nikt ci tutaj nie pomoże.”

Odpowiedziałem:
„Nikt mi nie musi pomagać, jestem istotą wieczną, połączoną ze stwórcą, zawsze znajdę wyjście z każdej sytuacji.”

On:
„Uwięzimy ciebie na wieki.”

Ja:
„To jest niemożliwe, bo się uwolnię.”

On powiedział:
„Nie znasz myśli twórczych, by się wyzwolić.”

Odparłem:
„Nauczę się na bieżąco.”

On:
„Stracisz cały świat jaki znasz, już nigdy więcej nie spotkasz znajomych z życia ziemskiego.”

Odparłem:
„No cóż, lubię, kocham bliskich na Ziemi, ale traktuję wszystko jako podróż, nie jestem przywiązany do nikogo i niczego.”

Widziałem w tle, że za każdym zdaniem tej osoby wychodzi fala emocji odpowiednia do informacji, jaką wypowiada osoba.
Zobaczyłem, że ta fala emocji chce wejść we mnie, jest inteligentna, ale nie może się przebić, bo wchodzi wtedy, kiedy wierzy się w to, co zawiera informacja przekazywana przez tą osobę.
Poprzez różne zdania osoba próbowała wywołać we mnie strach, panikę, żal, samotność, przerażenie, przywiązanie itp.

On:
„Możemy ci pomóc, jeśli będziesz z nami współpracował.”

Ja:
„Nie wymagam pomocy ani to niemożliwe, by mi można było pomóc, jestem nierozerwalnie scalony ze Stwórcą i z nikim nie idę na układy.”

On przekazywał mi informację za informacją, a za każdym zdaniem podążała odpowiednia fala emocji, która nie mogła w żaden sposób we mnie wejść, ponieważ świadomość, jaką posiadam, była nie do pokonania.

Na koniec on powiedział:
„Jesteś nieuchwytny, masz silną świadomość, skąd ją masz?”

Przez chwilę pomyślałem, że to następne podchwytliwe pytanie, ale nie rozmyślałem nad tym, bo przyjąłem postawę obserwatora.
Odpowiedziałem:
„Otrzymałem ją od Ducha, który posłużył się wyższymi istotami, by przekazały mi swoje zasady moralne i siłę psychiczną.”

Wtedy on się uśmiechnął i spojrzał na pozostałych milczących świadków, obecnych na sali, i powiedział:
„Dobrze, mogę tylko wystawić ocenę dobrą, bardzo dobrej nie mogę wystawić.”

Wtedy, jakby z cienia ściany, po mojej prawej stronie, pojawiła się znajoma mi grupa istot wyższych.

On spojrzał na nich i powiedział do nich jak do nauczyciela, który usłyszy opinię o swoim uczniu:

„Mogę wystawić jedynie ocenę dobrą, bardzo dobrej nie mogę, bo broni się bardzo dobrze, bez zarzutu, na wszelkich poziomach, ale nie atakuje”.

No i wtedy pojawiło się zamieszanie, które zakończyło całe doświadczenie.
Od dawna przeczuwam po objawach i symptomach, że nadchodzi zmiana w moim życiu, gdzie trzeba będzie odpierać ataki i atakować samemu tak, by szybko zamknąć sprawy.
No i to czuję, ale nie chcę tego w swoim życiu, przynajmniej na razie. Podoba mi się styl życia, jaki wiodę, i nie chcę go zmieniać.
Przeczuwam zmianę, ale odkładam tą świadomość na bok, żyję tym, co jest teraz.
Jednak jak pomyślę o tym, co przeczuwam, to jest to jedyna myśl, która wywołuje fale energii.
Bo w głębi nie godzę się na to, a wiem, że takie jest moje doświadczenie na dalszej drodze, na Ziemi.

Widzę, że panowanie nad emocjami jest objawem świadomości, jaką sobie cenią wyższe istoty i Duch.

Ks. Przypowieści Salomona 16:31

„Więcej wart jest cierpliwy niż bohater,
a ten, kto opanowuje siebie samego, więcej znaczy niż zdobywca miasta”

Wracając do doświadczenia widzę, że stymulatorem doświadczenia było złożenie się na raz kilku czynników katalizujących samo doświadczenie.

Rano, zaraz po przebudzeniu, leżałem na łóżku i czytałem, to co czytałem wprowadziło mnie w stan refleksji, za którym podążyłem i to wystarczyło, by wyjść z ciała.
Na pewno nie był to sen, bo cały czas byłem świadomy mojej obecności na łóżku, ale dominującą rzeczywistością była sala egzaminacyjna.
Życie na Ziemi jakby było elementem domyślnym, ale obecnie nie dominującym.
Przebywałem symultanicznie w dwóch miejscach.
Ciałem fizycznym na łóżku, ciałem duchowym w innej rzeczywistości, wywołany, prowokowany oraz atakowany poprzez trudne emocje.

Zorientowałem się o co chodzi z tymi emocjami i świadomością, ale to w następnym wpisie opiszę.

Reklamy

„BOŻA WOLA” – „BOŻA OPATRZNOŚĆ”

Dzisiejszemu tematowi celowo nadałem tytuł typowo religijny.
Z nikogo się nie nabijam, ale chcę pokazać błędny tok myślenia, jak można wpaść w błędne mniemanie tak, jakby wprowadzić złe dane w nawigacji i przez to nie osiągnąć celu, a przecież chodzi nam o prawdę, bezbłędne osiągnięcie wszelkich celów.

Byli, są i będą ludzie, którzy będą działać w swoim życiu, a ich głównym paliwem działania będzie mniemanie, że mają znaki potwierdzające boską opiekę, tzw. boską opatrzność.
Ze znanej nam najświeższej historii najmocniejszym przykładem jest Hitler, który uważał, na podstawie kontaktów z innymi światami poprzez Thule oraz przez „cudownie” nieudane próby zabicia go, utwierdził się w mniemaniu, że jakaś boska siła dba o niego, by wykonał jakiś plan.
Kiedy III Rzesza padała, Hitler ustawicznie twierdził, że został zdradzony przez opatrzność.
Osobiście znałem pewnego pastora, który niedawno umarł na raka i silnie wierzył w bożą opatrzność oraz to, że Bóg go uzdrowi, no i niestety Bóg go nie uzdrowił, zmarł w wielkich bólach i cierpieniu zostawiając rodzinę w wielkim kłopocie.
Przykładów mogę prezentować bardzo dużo, ale nie to jest celem tego wpisu.
Chodzi mi o to, że chcę pokazać, na podstawie moich osobistych doświadczeń, czym jest Boża Wola oraz Boża Opatrzność.
W moich osobistych kontaktach z istotami wyższymi obserwuję ich zachowanie i charakter.
Są to istoty bardzo konkretne. Mają poczucie humoru, ale są bardzo wymagające. Co zauważyłem, to że są bardzo, ale to bardzo oszczędni, jeśli chodzi o korygowanie moich błędów. Jak sam zauważę, że coś jest nie tak i spytam, to wtedy „łaskawie” mi powiedzą w czym jest problem.
Czasem sami rzucą jakąś uwagę odnośnie mojego zachowania, ale zawsze zwracają uwagę w formie pytania.
Zorientowałem się, że zależy im na tym, o czym Jezus mówił „sami z siebie”, a dokładnie określił to tak:

Ew. Łukasza 12:57, Biblia Warszawska
Dlaczego więc sami z siebie nie umiecie osądzić, co jest sprawiedliwe?

Oni uczą samodzielnego myślenia.
Widzę, że brzydzą się jak jednostka podziela błędne poglądy tłumu tylko dlatego, że tłum tak uważa, jak uważa.
Szanują uczciwych poszukiwaczy prawdy.
Zaobserwowałem, że są na czymś skupieni i bardzo nad czymś pracują.
Czasami mam wrażenie, że mnie tolerują z uprzejmości.
Skupiłem się na obserwowaniu ich.
Są bardzo zajęci swoją pracą.
Więc zadałem pytanie, o co chodzi z tym ich skupieniem.
Nie trzeba im tłumaczyć, w jakiś sposób wiedzą, co myślimy.
Odpowiedź była natychmiastowa.
Było ich chyba ze czterech, coś tam robili, zadałem pytanie i jeden uprzejmie, ale krótko i stanowczo, nie dbając o to, czy to zrozumiem czy nie, powiedział mi mniej więcej coś takiego, super dokładnie nie pamiętam, ale ważny jest ogólny sens:

„Słyszałeś z kazalnicy i czytałeś w Biblii prośbę, żeby się działa Boża Wola tak jak w Niebie tak i na Ziemi oraz, że ci, co czynią Bożą Wolę, wejdą do Królestwa Niebios.

My czynimy Bożą Wolę.
Znamy ją jako cel i synchronizujemy nici zdarzeń tak, by osiągnąć ten pierwszy cel.

Jesteśmy skupieni na wykonaniu Woli Bożej.
Wiesz jaka jest najbliższa Wola Boża?”

Mówił do mnie dziwnym językiem. Jakoś dziwnie. Po prostu nie otwierał ust, a ja rozumiałem po polsku, słowo w słowo.
Pokręciłem przecząco głową i czekałem na kontynuację.

Gość w geście zrozumienia zacisnął usta i kilka razy potrząsnął głową w górę i w dół, spuszczając po tym głowę w dół.

„Widzisz, najbliższa Wola Boża to opisany Wielki Portal, o jakim czytałeś na stronie WM.
Robimy wszystko, co jest niezbędne do osiągnięcia celu.
Przędziemy nici zdarzeń, by ludzkość odkryła Wielki Portal.

Jednak człowiek jest najsłabszym ogniwem.
Człowiek to taka struktura dynamiczna, wymagająca nieprzeciętnego algorytmu.

Wielu ludzi błędnie odczytuje nici zdarzeń w swoim życiu i popada w stan, który doprowadzi ich do porażki.
Angażujemy nieoficjalnie wielu ludzi, działając poprzez nich w tle, oni sami nie wiedzą, że są pod naszą inspiracją, ani nawet nie podejrzewają, że te „genialne przebłyski świadomości”, pomysłowość i upór, intuicja i przekonanie, wiara i nadzieja, pochodzą od nas.
Jednak niektórzy wychowani religijnie odczytują tą inspirację jako działanie Opatrzności Bożej i z jakiegoś powodu powstaje w nich mniemanie, że są wybrani i są, i będą wpierani przez Boga do wykonania jakiejś misji.
Sytuacja wygląda tak.
Przykład.
Dzisiaj mamy 2015 rok, a odkrycie Wielkiego Portalu przewiduje się pod koniec tego wieku.
Wyobraź sobie rok 2015 i 2070 połączony ciągłą linią.
Ciągła linia symbolizuje drogę do osiągnięcia Bożej Woli. 
Ciągła linia jest nicią zdarzeń.
Każdy, kto wejdzie na tą nić zdarzeń, będzie automatycznie wspierany, dopóki będzie na tej nici zdarzeń.
Jeśli jest to osoba religijna o niskim zrozumieniu, odczyta te wsparcie jako Bożą Opatrzność, czuwającą nad nią i zaraz sobie wymyśli, że ma jakiś dziejowy cel w życiu spełnić i zejdzie z tej nici zdarzeń w mniemaniu dalszej opieki Boga, ale my już nie wspieramy takich ludzi. 
Dam ci przykład, jak to mówicie z „twojego podwórka”.
Żeby osiągnąć odkrycie Wielkiego Portalu wspieramy i aranżujemy wiele dziedzin nauki, sztuki, filozofii, psychologii, a także polityki.
To my budujemy nastroje w społeczeństwie, by zdecydowało, że na arenie rządu zasiądą tacy a tacy ludzie.
Masz to zapisane w Biblii, że każda władza pochodzi od Boga, czyż nie?
Jeśli jakiś rząd rządzi nawet „dobrze” ekonomicznie i ułatwia życie społeczeństwu, ale nie rozwija się i widzimy, że jest tylko gwarantem stałości i stabilności, to usuwamy poprzez nici zdarzeń taki rząd i wprowadzamy nowy rozwojowy, postępowy rząd. Czasem, zanim taki rząd, wg naszych oczekiwań, nastanie po obaleniu starego, wprowadzamy tymczasowy rząd, by wywołać pewne nastroje w społeczeństwie i by wyłonił się nowy przywódczy rząd. Czasami trzeba kilka takich tymczasowych rządów, zanim powstanie ten, jaki nam odpowiada najbardziej. A ten, co nam odpowiada nie oznacza, że będzie dbał o wygody materialne ludzi i że wzrośnie dobrobyt oraz pokój.
Kiedy Jezus był na Ziemi otwarcie oświadczył, że nie przybył dla dobrobytu materialnego ludzi i że Jego program wywoła ciągły ruch i ustawiczne zmiany, a nawet wojny i podziały w społeczeństwie i rodzinach.

To, co teraz i w następnych dekadach nadchodzi, i co jest pewne, to ciągła zmiana wszystkiego.
Klimat, polityka międzynarodowa, finanse, moda, upodobania żywieniowe, nastroje społeczne, sztuka, filozofia, ulegają ciągłym naporom sił, jakie projektujemy.
Dla ludzi myślących rozwojowo i pragnących zmian będzie to dogodny klimat, dla ludzi miłujących stagnację i tradycję będą to zmiany zabójcze.
W ten sposób robimy odsiew.
Zostaną jednostki „godne” życia w ciągłym postępie.
To tak, jak teraz macie duży, inspirowany przez nas, postęp technologiczny, wielu już nie nadąża za tym postępem, a przeoczenie jakiejś zmiany nowej technologi powoduje, że nie rozumie się następnej technologii wynikającej z tej poprzedniej.
Już teraz widzimy, że wielu nie radzi sobie z tym życiem i marzą o dawnych czasach, jak to ty mówisz o PRL-u.
Wg naszej moralności, im szybciej zejdą z tego planu rzeczywistości, tym lepiej dla nich i dla społeczeństwa, ponieważ malkontenci swoją postawą tworzą energię oporu. To tak, jak nie widzisz gołym okiem bakterii w łazience i jeśli przez kilka dni nie zdezynfekujesz łazienki, to po kilku dniach wchodząc do niej czujesz ten specyficzny zapach, wydzielany przez mnożącą się masę krytyczną bakterii, po tym poznajesz, że jak najszybciej należy się pozbyć tych bakterii, no chyba, że twoja kultura osobista jest na innym poziomie i będzie to dla ciebie obojętne.

Widzimy, że ludzie się modlą do Boga o to, by zostali wybrani do rządzenia, no i jeśli w naszej nici zdarzeń odpowiadają nam i są ujęci w planie, to im pomagamy i uzdalniamy ich bez względu na to, czy są fanatykami religijnymi, czy zdrowo myślącymi „wierzącymi” ludźmi.
W takich ludziach powstaje szybko błędne rozumowanie, że zostali wybrani przez Boga i że Boża Opatrzność czuwa nad nimi bez względu na to, co robią.
Dopóki są na naszej drodze, to im rzeczywiście pomagamy, a jak schodzą z drogi, to pozostają sami, ze swoim mniemaniem i koniec tych ludzi jest do przewidzenia.
My mamy cel i cel osiągniemy wykorzystując różne narzędzia.
Jesteśmy odpowiedzialni za osiągnięcie celu „Bożej Woli”, najbliższej „Bożej Woli”, i z całym skupieniem realizujemy ten plan.
Dlatego uczyliśmy cię i uczymy, nie zwracaj uwagę na symptomy „Bożej Opatrzności”, myśl samodzielnie.
Nie zwracaj uwagi na dobrobyt ani na to, że „układa” ci się w życiu oraz to, że cie wspieramy jako to, że jest to dowód na działanie „Bożej Opatrzności ” w twoim życiu.
Raczej obserwuj, wnikaj, dlaczego to się dzieje i z czego to wynika, a nie dopadnie cię duchowa choroba oczu i nie oślepniesz.
Wielu już oślepło i dzisiaj ci, których wspieramy, już wiemy, że niedługo oślepną, bo nie są odporni na pychę.
Rozumiesz z czym się borykamy?”

Skończyłem rozmowę.
Przypomniało mi się wydarzenie opisane w księdze Daniela w Biblii, gdzie całe rozdziały są poświęcone Władzy Niebios nad Królestwami Ludzkimi na Ziemi. Są tam opisane sytuacje detronizowania i wnoszenia na tron, królów Perskich.
Pokazano mechanizmy wyższych istot, które o sobie mówią Królestwo Niebios i że tylko Ich wola się dzieje na Ziemi.

Przypomniał mi się inny przykład, kiedy to król Izraelski Dawid chciał, by jego wróg popełnił błąd, to modlił się Dawid do Boga, by ten „zastawił obfitością i dobrobytem stół jego wrogowi”, by ten mniemał, że Bóg jest z nim i w ten sposób poprzez wiarę w Bożą Opatrzność jakoby czuwającą nad nim, bo ma spływający dobrobyt,  by ten „obficie zastawiony stół” doprowadził go jako słabego umysłowo człowieka do „upadku” duchowego i moralnego.
Dawid wiedział, że ludzie, którym się wydaje, że są pod opieką Bożej Opatrzności działają nieracjonalnie i prędzej czy później popełnią błędy, które doprowadzą ich życie do ruiny nie tylko psychicznej ale i materialnej.

We wszystkim musi być zdrowy rozsądek.
Dowiedziałem się o jeszcze głębszych planach dla Polski, ale nie chcę się wypowiadać, bo to już jest wyprzedzanie przyszłości i nie zawsze prekognicja jest dobra.
Idą i to bardzo szybko potężne zmiany. Tempo jak w rozpędzającym się pociągu ruszającym ze stacji.
Ale o tym, co nadchodzi nie chcę pisać.

Głównie chodziło mi o przekazanie jak to jest z tą Bożą Opatrznością i jaka jest najbliższa Wola Boga dla ludzkości.
Ci, co czytają systematycznie, to wiedzą, że pojęcie Wielki Portal zaczerpnąłem z LYRICUSA i WM.
Dla mnie jak na razie są to najbardziej rzeczywiste, światłe istoty.
Widziałem wielu podających się za światłe istoty, ale tylko się podawali.
Po tym, co prezentowali poznawałem, że celowo wprowadzają błędne dane.
Tworzą religijność i tylko religijność.
Ci, co czytają moje wpisy systematycznie to wiedzą, że opisuję co mi pokazano, że za religijnością stoją siły zainteresowane kontrolą ludźmi.
Dają siły, ale nie mają zamiaru wyzwolić.

ew. Filipa
14. Istnieją moce, które dają człowiekowi (władzę), nie chcąc go ratować. Czynią to (aby podporządkować go).

Dokładnie tak samo robi rolnik, daje jeść świniom, pasie krowy, owce, oczywiście ma do tego odpowiedniego pomocnika, by zwierzęta się nie rozpierzchły, a jeśli nie ma psa i jest bardziej postępowy, to korzysta z takiej technologii jak elektryczny pastuch.
W ramach zagrody wolno zwierzętom robić co zechcą, ale nie mogą przekroczyć wyznaczonej granicy.
Takie zwierzęta jedzenia mają pod dostatkiem, słoneczko, trawka, żyć nie umierać, no i niestety hoduje je się w tych luksusowych warunkach wg standardów unijnych w wiadomych celach.
To taka moja analogia do wyższych w odniesieniu światów, dla których zagrodą i polem hodowli są planety, układy planetarne i całe systemy planet.
Wg mojego porównania LYRICUSA i WM to taki GREENPEACE.
Ktoś mi powiedział, że porównania mam przerażające, chociaż trafne.
Powiem tak, im szybciej to sobie uświadomimy i zrozumiemy o co chodzi temu „GREENPEAC-owi”, tym lepiej dla nas.
Nad sobą mamy bezcielesne istoty o możliwościach i technologiach, o jakich nam się nie śniło.
Są to istoty pradawne, doświadczone, o bardzo poszerzonym wglądzie w różne światy.
Manipulacja światami to dla nich pryszcz.
Z jakichś ważnych powodów toczą ze sobą spór i my akurat znaleźliśmy się w środku tego sporu.
Powiem więcej, analogicznie kiedyś ludzie uważali, że Ziemia jest centrum świata i słońce kręci się w koło Ziemi. Dzisiaj jest inaczej. Tak samo w tym sporze pomiędzy istotami, nie my jesteśmy centrum uwagi, to jest rozmiar przekraczający nasze wyobrażenie.
Niestety religie uczą, że chodzi o człowieka i że to człowiek jest centrum sporu.
Kiedyś w przyszłych wiekach ludzkość to zrozumie.
Dzisiaj tylko niektóre jednostki, które mają wgląd w realia światów widzą o co tak naprawdę chodzi.
I tak te jednostki do końca nie pojmują, ponieważ nie są w stanie ogarnąć z tego poziomu tak rozległy plan.

Wracając do różnych istot, które „chcą nam pomóc” nie będąc zainteresowani wyzwoleniem nas, to łatwo, jak pisałem wcześniej, ich rozpoznać.
Czy dają nam narzędzia do wyzwolenia się, czy tyko mówią o narzędziach i metodach wyzwolenia się, i na tym koniec.
Spójrzcie na religie chrześcijańskie, sam w tym siedziałem, pod pozorem łaski Boga, zbawienia przez Jezusa, odkupienia win, pewności zbawienia, wygasili w swoich zwolennikach, kompletnie wygasili postęp duchowy. Wyznawcy tych religii głoszą, że świat jest zły i diabelski, a oni tylko czekają na śmierć, bo mają zagwarantowane miejsce w niebie itp.
Jak poznałem trochę te istoty, które mnie wyprowadziły z depresji, pokazując czym jest prawda i uczciwe szukanie prawdy, to zrozumiałem i widzę to dobitnie, że to, co głosi chrześcijaństwo jest dobrze zaplanowaną mrzonką, złudną nadzieją mającą dać poczucie, nadzieję na przyszłość i tylko na tym pozostać. A uważnie czytając wypowiedzi Jezusa widać, że chodzi o działanie.
Religijni ludzie pomijają słowa Jezusa, że ci, co za nim przestają podążać, zostaną opuszczeni i będą bez wsparcia.
Ciemne istoty poprzez programy religijności zabiły postęp w ludziach, którzy wierzą tym programom.
To tak, jak ja marzyłbym o nowym domu i go sobie wyobrażał, i na tym pozostał, bo wierzyłbym, że któregoś dnia on będzie stał.
Trzeba marzyć i działać, i rozpocząć budowę, i wybudować dom.

Ew. Mateusza 7:20, Biblia Warszawska

7:15 Strzeżcie się fałszywych proroków, którzy przychodzą do was w odzieniu owczym, wewnątrz zaś są wilkami drapieżnymi!
7:16 Po ich owocach poznacie ich. Czyż zbierają winogrona z cierni albo z ostu figi?
7:17 Tak każde dobre drzewo wydaje dobre owoce, ale złe drzewo wydaje złe owoce.
7:18 Nie może dobre drzewo rodzić złych owoców, ani złe drzewo rodzić dobrych owoców.
7:19 Każde drzewo, które nie wydaje dobrego owocu, wycina się i rzuca w ogień.
7:20 Tak więc po owocach poznacie ich.
7:21 Nie każdy, kto do mnie mówi: Panie, Panie, wejdzie do Królestwa Niebios; lecz tylko ten, kto pełni wolę Ojca mojego, który jest w niebie.

Chmurka tagów

%d blogerów lubi to: