Serdecznie witam wszystkich! Strona ta przeznaczona jest tylko dla ludzi odważnych, śmiało stojących w obliczu NIEZNANEGO, nie bojących się NIEPOJĘTEGO, wolnych od ludzkich wyobraźni i mniemań na temat duchowści i Boga oraz celu naszego istnienia. Strona ta nie jest przeznaczona dla zniewolonych tradycją ludzką oraz tych co nie poszukują uczciwie PRAWDY. Tutaj są umieszczone informacje od bezcielesnych, wielowymiarowych ISTOT ŚWIATŁA na temat nadchodzących REWOLUCYJNYCH zmian ŚWIADOMOŚCI ludzkości pomagających w osiągnięciu celu naszego obecnego przeznaczenia, DOSKONAŁOŚCI. Osiągnięcie statusu istoty SUWERENNO-INTEGRALNEJ.

ŚWIĘTY OGIEŃ

Spałem i pod koniec snu miałem bardzo silne doznanie, wręcz jakby na jawie.
Był dzień, środek miasta, w jakim mieszkam, między zabudowaniami stał jakby pawilon, wszystkie ściany ze szkła z płaskim dachem o powierzchni nie więcej niż 4mx4m. Zobaczyłem, że jestem w środku tej budowli. Nic tam nie było tylko materac i na materacu leżała kobieta i ja na niej, i uprawiałem z nią seks, i jak uświadomiłem sobie, gdzie ja jestem, podniosłem głowę i spojrzałem na twarz tej kobiety, a ona jakby wibrowała, była przez chwilę twarzą ziemskiej kobiety, a za chwilę jakiejś istoty pozaziemskiej. Miała zamknięte oczy, a ja przerwałem ten stosunek, otworzyła oczy i spojrzała na mnie i zobaczyła, że ja patrzę, więc zamknęła oczy jakby nic, i zachęcała mnie do zakończenia stosunku płciowego. Wszystko czułem jak w realu. Nie pasowało mi tutaj nic. W tym miejscu miasta nie stoi żadna budowla, znam to miejsce. Skupienie na stosunku płciowym rozpraszało się. Spojrzałem na ściany, które były ze szkła, wszystkie ściany na około były ze szkła zasłonięte lekko przezroczystą mleczną zasłonką od sufitu po podłogę. Wyczułem zniecierpliwienie kobiety, że nie kończę. Podniosłem głowę i patrzę, a z zewnątrz ktoś zagląda do środka. Zobaczyłem, że była to istota rodzaju męskiego pochodzenia pozaziemskiego. Wyczułem, że jest to istota o rezonansie przywódcy. Spojrzałem w lewo i prawo na te ściany ze szkła, a tam za szybami na dworze stało około 10 osób tej samej rasy i przyglądali się jak leżę na tej istocie pozaziemskiej udającej kobietę. Cały ten widok rozproszył moje skupienie na samym akcie. Spojrzałem jeszcze raz w twarz kobiety, a ona im bardziej się niecierpliwiła, tym bardziej znikał obraz ziemskiej kobiety i pojawiała się twarz szarej istoty pozaziemskiej. Nie był to ekscytujący widok. Nie był odrażający, może dlatego, że przyzwyczaiłem się już do widoku różnych ras istot.
Z mojego punktu widzenia, my ludzie wyglądamy booosko🙂
Jesteśmy jacyś tacy dobrze zbudowani, twarze mówią wiele, a tamci mało gestykulują, więcej przeżywają w sobie.
Jeśli gestykulują, to wtedy kiedy już przekroczą jakiś próg emocji.
Wracając do stosunku, to widząc jak mi się przyglądają pozaziemskie istoty zrozumiałem, że leżę na istocie rodzaju żeńskiego, ale innej rasy, ta świadomość rozproszyła skupienie i całe emocje upadały z sekundy na sekundę. Ta żeńska istota to wyczuła i wydzieliła silne emocje, poczułem je. Zobaczyłem jej umysł. Zdenerwowała się, że nie doszło do szczytu aktu. Zrozumiała, że rozpraszam się i ona nie umie mnie skupić. Nie umiała, próbowała mną poruszać i było to mało delikatne, miała dużą siłę jak na rodzaj żeński. Widziałem jej myśli, emocje, obawy. W jednej chwili tsunami wrażeń. Jednocześnie widziała, że poruszanie mną nie działa, jednocześnie obawiała się reakcji swoich towarzyszy stojących za szybą. Jednocześnie oskarżała siebie o nieudolność, przez chwilę oskarżyła towarzyszy za oknem, że przez nich, przez ich niedyskrecję ja rozproszyłem się, ale po chwili odrzuciła te myśli. Oni byli wyżsi rangą od niej. Uznała, że niewolno jej tak myśleć o tych istotach męskich, uznała, że to ona nie spełniła zadania, że zawiodła. Na koniec zorientowała się, że badam jej umysł i wtedy migotanie obrazów znikło i zobaczyłem, że leżę na kompletnie zrezygnowanej istocie żeńskiej pochodzenia pozaziemskiego. Ona wyglądała już tak, jak normalnie wygląda. Szara istota człekokształtna z pierwiastkiem gadzim. Miejscami gruba skóra z jakimiś gruczołami. Wysoka, bardzo wysoka. Leżała zrezygnowana i zrozpaczona, patrzyła w sufit i obawiała się reakcji swoich towarzyszy. Kiedy całe towarzystwo zrozumiało, że nici z wytrysku, wtedy ci mniejsi rangą wpadli do środka, do pomieszczenia, wyjąc ze złości i bólu. Czułem szok, bezradność, rozczarowanie, złość i nutę świadomości, jakby ciążącego na nich przekleństwa. Jakby ktoś potężniejszy postanowił, że nie uda im się ich plan, nigdy i z nikim. Wtedy zrozumiałem, że te zdarzenie ze mną nie było pierwszym i nie ostatnim fiaskiem ich działania.
Wpadły te zrozpaczone, wściekłe istoty do środka i chciały mnie rozedrzeć na strzępy. Stałem i patrzyłem na nie, na podłodze leżała ta żeńska istota, a oni machali do mnie rękami jakby chcieli mnie żywcem rozedrzeć, ale jak zbliżali ręce do mnie, wtedy w ich umysłach nagle ustawała złość, wściekłość i błyskawicznie pojawiała się rozpacz, świadomość fiaska, to wywoływało w nich tak potężny ból, że cofali ręce ode mnie i krzyżowali je na swojej klatce piersiowej, jakby coś tulili na klatce piersiowej, to tam w klatce piersiowej widziałem i czułem ich potężny ból zrodzony z rozpaczy. Ten ból działał na nich jak prąd na rękę człowieka, mimochodem poza kontrolą ręka się zamyka. Jak któremuś ustał ból, powstawała wściekłość na mnie i rozkładał ręce, by mnie rozszarpać, uderzyć, wytarmosić, od razu świadomość rozpaczy wracała i zwijał się z bólu skulony. Jedyną osobą, która stała spokojnie, był ten ich przywódca, on nic nie robił, stał i patrzył. Spojrzałem na niego, a on na mnie i zobaczyłem w nim cierpienie, rozpacz, rozczarowanie i świadomość, że tak dbają o szczegóły, a nic im się nie udaje. Walczył ze sobą samym. Jakaś część jego mówiła mu, że nigdy im się nie uda z ludźmi, że w ludziach jest coś żywego, co uaktywnia się i psuje im plany.
Otoczyli mnie i chcieli przymusić do aktu seksualnego jeszcze raz. We mnie nie było już żadnego podniecenia. Ten ich przywódca powiedział:
„zostawcie go, to już nie ma sensu, to już nie zadziała, brakuje iskry, brakuje ognia, to już nie ma żadnej wartości”.
Wtedy w mig pojąłem, że im chodziło o plemniki naładowane świętym ogniem. Tak oni określają pełną wartość męskiego nasienia, jakie trafia do kobiety w trakcie stosunku, po wcześniejszym okresie wzajemnego podekscytowania i podniecenia mężczyzny i kobiety. Zanim dojdzie do stosunku, para się ekscytuje, podnieca, a to jest sygnał do mózgu i ten produkuje specyficzną chemię, która powoduje, że powstaje silne pole elektromagnetyczne i im większe podniecenie, tym większe pole i te pole działa na plemniki, które są poddawane, dosłownie bombardowane ładunkami elektrycznymi w ciele mężczyzny, a kiedy dochodzi do wytrysku i znajdują się w kobiecie, są poddawane innemu silnemu polu i im silniejsze pole, tym bardziej naładowane są te plemniki, im większe naładowanie, tym lepszy powstaje materiał genetyczny. Oni to nazywają święty ognień. Bez tego świętego ognia plemniki tworzą tylko istoty ludzkie niezdolne do życia o poszerzonej percepcji.
Dla nich takie istoty to kaleki. W mgnieniu oka to zobaczyłem i zrozumiałem. Oni chcieli plemniki naładowane moim podnieceniem, podekscytowaniem, chociażby moim, bo ta „kobieta” udawała podniecenie. Zrozumiałem, że oni jako rasa przeżywają dramat, ich cywilizacja obumiera. Przez chwilę zobaczyłem, że oni rodzą się jakby z in vitro, bo nie są zdolni wytwarzać święty ognień. Wymarły w nich te wszystkie składniki powodujące powstanie świętego ognia. Patrzą na swoje „kobiety” i nie podniecają się, nie ekscytują się, nie pragną seksu, są apatyczni. Zobaczyłem, że dawno temu, licząc wg naszego czasu, sami się uszkodzili i nie mogą tego naprawić. Dlatego próbują zdobyć nasienie ludzkie, ale naładowane taką energią, jaką oni nazywają święty ogień. Ta energia powoduje, że potem powstają ludzie rozwinięci wszechstronnie.
Jednak zrozumiałem, patrząc na nich, że i na Ziemi jest coraz większy odsetek ludzi zrodzonych z plemników nie poddanych promieniowaniu świętego ognia. Zobaczyłem, że jak choroba powstaje rasa ludzi tylko wyglądających jak ludzie, ale jakby bezdusznych.
Całe zdarzenie było bardzo silne i już nie spałem, a czułem wszystko co się wydarzyło i czułem to tu i teraz.
Zobaczyłem, że dla nich jesteśmy jeszcze zdrowi, że jesteśmy dla nich biblioteką genetyczną i chcą skorzystać z tej biblioteki w pełni, ale nie udało się, nie było świętego ognia. Dlatego ten ich przywódca powiedział, że to już nie ma sensu i to nie zadziała, jak zobaczył, że plemniki nie zostały poddane przez pewien okres promieniowaniu energetycznemu wywołanemu podnieceniem i podekscytowaniem, które uruchamia produkcję super chemii przenikającej przez plemniki i je modyfikującej, i uzupełniającej je w odpowiednie kody programowe, które uaktywniają się w życiu człowieka.
Te istoty, eksperymentując z genetyką, same się uszkodziły. Ich mistrzowie ich ostrzegali przed takimi eksperymentami, nie słuchali ich i teraz są na wymarciu. Mają potężne technologie, ale nie umieją wywołać świętego ognia.
A my, ani nie wiemy o świętym ogniu, przynajmniej ja nie wiedziałem, ani nie wiemy jak wiele czynników ma wpływ na nasze ciało i osobowość.
To doświadczenie wzbogaciło mnie o wiedzę o świętym ogniu oraz pokazało mi następną rasę istot materialnych, jakie są zainteresowane nami jako biblioteką życia.
Wiem o wielu rasach, rodzajach istot, zainteresowanych nami, naszym ciałem duchowym i fizycznym, skrywającym formułę Stwórcy, którą usilnie pragną zdobyć. Ci, co nie zdobyli jej, strzegą nas przed tymi, co chcą ją zdobyć. Sami nie otrzymali, więc nie chcą dopuścić innych.
Tak jak pisałem wcześniej, wiele się dzieje w koło nas. Niby mamy orszaki aniołów, opiekunów i pomocników, bezinteresownych pomocników. Jednak zorientowałem się, że ta bezinteresowność to mit, pieśń syren, mająca nas otumanić, by wyciągnąć z nas formułę. Potężniejsze istoty, przenikające wszelkie wymiary i płaszczyzny, działające w ukryciu pilnują, by biblioteka była nietknięta. Pozostali, jak wygłodniałe lwy, krążą w koło.
Bez obaw, nie ma co się bać, są istoty, którym można zaufać, a które o zaufanie nie zabiegają, te chcą z nas uczynić samobroniące się istoty, mogące stawić śmiało czoło największym zagrożeniom. Oni nie są zainteresowani ciągłym chronieniem nas, oni pracują, by nas wyedukować i stworzyć z nas mocarzy, byśmy operowali na poziomie Boga.
Rozumiecie to?

Stosunek tych upadłych istot do nas opiszę w następnym wpisie.

Chmurka tagów

%d bloggers like this: