Serdecznie witam wszystkich! Strona ta przeznaczona jest tylko dla ludzi odważnych, śmiało stojących w obliczu NIEZNANEGO, nie bojących się NIEPOJĘTEGO, wolnych od ludzkich wyobraźni i mniemań na temat duchowści i Boga oraz celu naszego istnienia. Strona ta nie jest przeznaczona dla zniewolonych tradycją ludzką oraz tych co nie poszukują uczciwie PRAWDY. Tutaj są umieszczone informacje od bezcielesnych, wielowymiarowych ISTOT ŚWIATŁA na temat nadchodzących REWOLUCYJNYCH zmian ŚWIADOMOŚCI ludzkości pomagających w osiągnięciu celu naszego obecnego przeznaczenia, DOSKONAŁOŚCI. Osiągnięcie statusu istoty SUWERENNO-INTEGRALNEJ.

Archive for Luty, 2015

BŁĘKITNE DZIECI

Ten wpis jest kontynuacją poprzednich wpisów.
Miałem już gotowy wpis, ale trafiłem na taką informację w internecie, którą uznałem, że zaprezentuję w tym wpisie na początek.

Przypadkowe odkrycie.

Pierwszym, który rozpoczął badania nad infradźwiękami był francuski naukowiec dr Vladimir Gavreau, który w roku 1957 wraz z zespołem rozpoczął pracę w Elektroakustycznym Laboratorium w Marsylii. Początkowo zadaniem zespołu było konstruowanie zdalnie sterowanych robotów i automatów, ale przypadkowe odkrycie całkowicie zmieniło profil prowadzonych przez nich badań. Pracujący w wielkim betonowym budynku naukowcy od czasu do czasu odczuwali dziwne dolegliwości: nudności, bóle głowy i ogólnie złe samopoczucie. Wezwani na pomoc lekarze nie potrafili stwierdzić, gdzie tkwi przyczyna tego stanu rzeczy. W trakcie badań zaobserwowano, że tajemnicze dolegliwości ustają po zamknięciu okien. W związku z tym przyjęto, że przyczyną mdłości była „emisja jakichś gazów”. Podjęto więc drobiazgowe przeszukanie całego budynku. Bez rezultatu. Ostatecznie znaleziono źródło złego samopoczucia. Okazało się, że winien jest wentylator. Odkryto, że niewłaściwie zainstalowany wentylator wytwarzał pewien rodzaj wibracji powodującej dziwne dolegliwości. Tajemniczość tego zjawiska zainteresowała zespół dr Gavreau. Kiedy próbowano zmierzyć parametry akustyczne emitowanego dźwięku, okazało się, że jest on tak niski, że żaden mikrofon nie jest w stanie go zarejestrować. Gdy w końcu udało się zmierzyć dźwięk, odkryto, że jego podstawowy ton ma częstotliwość siedmiu herców i wcale nie ma dużej mocy. Drgający z małą częstotliwością silnik wymuszał drgania rezonansowe w dużym, betonowym budynku, a to miało bezpośredni wpływ na samopoczucie pracujących tam ludzi. Wyjaśniono też, dlaczego zamknięcie okien powodowało ustanie dolegliwości. Okazało się, że w zależności od tego czy okna były otwarte czy zamknięte powodowały zmianę ogólnego profilu budynku, podnosząc lub obniżając intensywność tonu wytwarzającego wibrację.

Niebezpieczne eksperymenty.

Dr Gavreau odłożył na bok konstruowanie robotów, a zajął się eksperymentowaniem z infradźwiękami. Pierwsze urządzenie wykonane przez jego zespół wyglądało jak ogromna piszczałka organowa. Długość jej wynosiła 22,5 metra, a średnica 1,8 metra.

Wykonano dwa rodzaje piszczałek: w pierwszej do wytworzenia dźwięku zastosowano sprężone powietrze, a w drugiej napędzany mechanicznie tłok. Obie testowano na zewnątrz budynku. Badacze znajdowali się w dużej odległości od nich, umieszczeni za ochronnymi, dźwiękochłonnymi ścianami.

Mimo iż piszczałki działały tylko przez kilka sekund, dr Gavreau i jego współpracownicy o mało nie przypłacili eksperymentu życiem, a stojący w pobliżu budynek niemal zamienił się w kupę gruzu. Do tragedii nie doszło tylko dzięki jednemu z techników, który w porę wyłączył zasilanie piszczałek. Skutki działania infradźwięku okazały się przerażające. Tuż po włączeniu urządzenia ogromna ciśnieniowa fala powietrza natarła na naukowców obejmując ich ciała potwornym uściskiem. Na skutek nacisku na oczy i uszy wystąpił u nich nieznośny, tępy ból całego ciała. Po chwili potężny grzmot zakołysał i poruszył masywną konstrukcją budynku przeznaczonego do testów.

Dr Gavreau i jego współpracownicy byli chorzy przez kilka dni. Jeszcze przez długi czas po eksperymencie występowały u nich skurcze mięśni, zawroty głowy i łzawienie oczu. U niektórych nastąpiły uszkodzenia organów wewnętrznych: serca, płuc, żołądka i otrzewnej. Gdyby w porę nie wyłączono zasilania piszczałek, z pewnością ciała naukowców zostałyby rozerwane. Na szczęście w warunkach naturalnych infradźwięki nigdy nie występują w tak zabójczym nasileniu. Skutki tego doświadczenia spowodowały, że dr Gavreau zaczął wytwarzać infradźwięki o mniejszej mocy. Wpływ, jaki infradźwięki wywierają na organizmy żywe i materię nieożywioną skłonił go do badań w kierunku zastosowania ich jako broni defensywnej.

Broń infradźwiękowa.

Pierwsze wzmianki o infradźwiękowej broni można znaleźć w Biblii. Stary Testament w 6 rozdziale księgi Jozuego opisuje zdobycie przez Izraelitów miasta o nazwie Jerycho. Czytamy tam, że miasto to silnie obwarowane, długo stawiało opór Izraelitom. Wtedy siedmiu kapłanów, obchodząc mury, zatrąbiło siedem razy w siedem trąb. Na dźwięk owych trąb, zwanych Trąbami Jerychońskimi, mury popękały i runęły, a oblegający bez trudu zdobyli miasto. Eksperci dokładnie opisali reakcję organizmu ludzkiego na infradźwięki w zakresie częstotliwości od 1 do 100 herców. Przy częstotliwości 100 herców występują umiarkowane mdłości, zawroty głowy, zaczerwienienie skóry i mrowienie w całym ciele. W miarę obniżania częstotliwości narastają niekorzystne objawy. Przy częstotliwości 60 herców występuje kaszel, ucisk podmostkowy, trudności w oddychaniu i silne bóle głowy i żołądka. Obniżenie częstotliwości poniżej 40 herców powoduje kompletne zaburzenie orientacji przestrzennej, zaburzenie ostrości widzenia, dławienie, brak poczucia równowagi i koordynacji mięśni oraz stopniową zapaść systemu oddechowego. Tuż przed utratą świadomości stwierdzano także spadek sprawności manualnej, bełkotliwą mowę, wzrost pulsu o 40 procent i inne objawy charakterystyczne dla stanu przedśmiertnego. Śmierć następuje przy około siedmiu hercach. Te właściwości infradźwięków stały się przyczyną do wykorzystania ich jako broni. Z wojskowego punktu widzenia broń taka byłaby niezwykle skutecznym orężem. Nakierowana na pole bitwy nie tylko unicestwiłaby żołnierzy wroga, ale z łatwością niszczyłaby mury obronne oraz wnętrza czołgów i wozów bojowych przeciwnika. Co gorsza, nie towarzyszyłyby temu żadne dźwięki, a taką machinę wojenną trudno byłoby zlokalizować.

Infradźwiękowe generatory przenoszone mogłyby być przez zdalnie sterowane roboty i niszczyłyby wszystko w promieniu od 5 do 10 kilometrów. Taka broń mogłaby być równie skuteczna w powietrzu. Infradźwiękowe wiązki mogą omiatać niebo z dużą dokładnością niszcząc napotkane cele z podobną skutecznością jak na ziemi. Jest prawie pewne, że niektóre państwa mają już w swoim arsenale broń infradźwiękową.

Według informacji opublikowanych przez pismo „The Weekly Telegraph” armie państw wysoko uprzemysłowionych są w posiadaniu tzw. bomb akustycznych wytwarzających fale dźwiękowe bardzo niskiej częstotliwości, podobne do tych, które powstają podczas trzęsień ziemi. Fale te powodują bardzo silne mdłości, zakłócają równowagę i wyrządzają szkody w zabudowaniach.

Jak się chronić?

Takie pytanie zadał świat nauki.
Jak się chronić przed czymś, co nie można ekranować i przenika wszystko, dosłownie wszystko?

Przedstawię swoje własne doświadczenie z dźwiękiem.

Zatytułowałem wpis BŁĘKITNE DZIECI, ponieważ trafiłem w jednym z przekazów Plejadian, że dzięki ich wsparciu narodzą się na Ziemi dzieci, tzw. BŁĘKITNE DZIECI.
Cytuję fragment ich przekazu:

Błękitne dzieci będą fenomenalne. Ich świadomość będzie niezwykle cenna – będą żywym złotem, przechadzającym się pomiędzy wami. Odmienią wibrację wszystkich ludzi. Zmieni się przepływ twórczej siły. Wszystkie społeczności będą uważały, że spotyka je najwyższe szczęście, ponieważ mają w swoim gronie błękitne dzieci – cennych członków rodzin i społeczności. Powrócą jako ucieleśnienia miłości. Wskażą drogę i połączą was z pozostałymi społecznościami na całym świecie.

Nawet najbardziej kulturalny i uprzejmy, sympatyczny, miły, inteligentny mieszkaniec Ziemi, w porównaniu do BŁĘKITNYCH DZIECI jest chamem, gburem i prostakiem.

To będą istoty o potężnej aparycji wywołujący nieopisany zachwyt i podziw. Nie pozwolą, by ludzie przy nich czuli się gorsi. Więcej, wyzwolą potężną nadzieję, że my ludzie też możemy być tak kulturalni, wyedukowani i mądrzy, być jak oni.
Haczyk tkwi w tym, że mają w tym swój interes. To sofistyka a nie kultura.
Jednak nie o tym chcę pisać.
Kilka lat temu powiedziano mi, że dożyję czasów kontaktu z tymi istotami i będę z nimi walczył.
Rick Joyner wiele lat temu zapowiadał, że widział przyszłość ludzkości i że na Ziemię zstąpią „aniołowie” i będą chodzić naszymi ulicami.

Przystąpię teraz do opisu wydarzenia z gatunku exterioryzacji , jakie doświadczyłem w tzw. OOBE lub po polsku w PO ZA.
Oficjalna nauka nie potrafi tego dowieźć, ale wiem, że pewne armie na Ziemi mocno w tym się szkolą, w głębokiej tajemnicy, a jednak są przecieki. W Biblii jest to stan normalny tylko nie opisany tak naukowo. Biblia opisuje przykład proroka, który doznawał PO ZA i dowiadywał się o pewnych tajemnicach.

Zauważyłem, że wyższe istoty lubią korzystać z tej formy komunikacji.
Skupmy się na doświadczeniu.

Jestem na Ziemi, w przyszłości. Ludzkość ma inny charakter, jest bardziej szczęśliwa, beztroska, niesamowicie ufna i wesoła. Stan ludzkości został wywołany przez wpływ grupy ludzi, którzy narodzili się i w wieku młodzieżowym zjednoczyli się ze sobą, i wywarli potężny wpływ na sposób myślenia ludzi. Z wyglądu niczym się nie różnili od normalnych ludzi. Różnica i to bardzo duża była widoczna, kiedy otwierali usta i rozpoczynali rozmowę. Niesamowita inteligencja, kultura, uprzejmość, uśmiech, aparycja, itp. itd.
Widząc ich prawdziwe intencje, oficjalnie prezentowałem moje wypowiedzi we wszelkich mediach. Co wywoływało konsternację i złość u ludzi. Ale BŁĘKITNE DZIECI nie pozwoliły na to, by ludzie ziemscy zrobili mi krzywdę, bo nauczały szacunku do każdego zdania i rozwiązywania wszelkich sporów i konfliktów tylko na drodze dialogu.
BŁĘKITNE DZIECI nawiązały przed mediami i światem bardo uprzejmy, o bardzo wysokim poziomie sofistyki, dialog.
A że na sofistyce się znam doskonale z innych doświadczeń i zapach sofistyki wyczuwam na kilometry, więc rozpoczęła się bitwa intelektualna. Za każdym razem przegrywali i z uśmiechem schodzili z pola bitwy.
BŁĘKITNE DZIECI brzydziły się przemocą, a jednak coś chciały ze mną zrobić tak, by zamknąć mi usta i by świat o mnie nie pytał ani ich nie podejrzewał o nic. Bardzo dbali, by w społeczeństwie nie było narzekań, podejrzeń i wątpliwości.
Dzięki swojej pracy wyeliminowali taki stan mieszanej świadomości i podnieśli społeczeństwo na wyższy poziom skoncentrowanej na pozytywnym myśleniu świadomości, jednak technologia świadomości, jaką dawali, była okrojona i wzbudzali w ludziach ślepe zaufanie, naiwność, łatwowierność. Takimi ludźmi łatwo manipulować.

Jednak jakoś „dopadli” mnie.
Następnie widziałem pomieszczenie.
Wprowadzili mnie i czułem ich konsternację i obawy, wcześniej tego rodzaju wibracji nie przejawiali.
Bali się mnie zabić, bo wiedzieli, że poza ciałem będę silniejszy, nawet sam o tym nie wiedziałem. Za to ich umysły były dla mnie otwarte i wiele się z tych umysłów dowiedziałem. Postanowili mnie uwięzić w dźwięku.
Wprowadzili mnie na środek pomieszczenia, uruchomili coś i poczułem, że coś podnosi mnie do góry na jakieś 50 cm. Coś jakby wibrowało pod ramionami. Jakby ktoś niewidzialny złapał mnie od tylu za łokcie i podniósł je równolegle do ziemi i tak zawisłem.
Potem w koło mnie pojawił się dźwięk, jakbym znalazł się w rurze o średnicy 2 m i długości 3 m, taka kapsułka jak walec, zakończona na dole i górze zamknięciem, wszystko hermetyczne zbudowane z dźwięku.

Dźwięk był niesłyszalny, ale przeraźliwy ból wywoływał w ciele. Jakby całe ciało się rozpadało, wibrowało i zaraz miało eksplodować, jakby dentysta wiercił mi we wszystkich zębach na raz, jakby rozcinano mnie żyletkami, palono ogniem, rozrywano kończyny. Zorientowałem się, że tylko ja słyszę ten dźwięk. Oni stali na zewnątrz kapsuły. Ściany kapsuły wyglądały jak powietrze rozgrzane latem na autostradzie, falowały i lekko zniekształcały obraz. Jakbym widział oczami po raz pierwszy dźwięk.
Umysł doznawał takiego rozproszenia i porażenia wibracji, że wszystko zaczynałem zapominać. Jednak jak wchodziłem do tego pomieszczenia, poczułem w sobie wibrację i ujawnił się, dostrzegalny tylko mi, mój NAVIGATOR i szepnął słowa Jezusa: „kto mieczem wojuje, od miecza ginie”.
Wtedy, kiedy byłem w tej kapsule dźwięku, nagle dostałem natchnienie, które zamieniło się w głos, który mówił mi:
Nie stawiaj oporu dźwiękowi, pozwól, by cię przeniknął, a ty wniknij w niego, rozpłyń się w nim, pokochaj go, rozkoszuj się nim, otwórz się na niego całym sobą, wchłaniaj każdą molekułą ten dźwięk.”

No i tak zrobiłem, wtedy nastąpiło coś dziwnego, bardziej wchłaniałem dźwięk i pozwalałem mu, by mnie przenikał bez oporu, nie wydałem ani jednego jęknięcia. Patrzyłem na grupkę tych chłopców stojących i śmiejących się, rozmawiających ze sobą, zobaczyłem, że coś wywołało u nich konsternację. Ich umysły były dla mnie otwarte. Zobaczyłem napływający jak poranny deszcz strach, który ich ogarniał. Na takie emocje i doznania te dzieci nie były przygotowane.
Zastanawiali się dlaczego nie wiję się z bólu ani nie jęczę. Widziałem ich spojrzenia.
W tym czasie „po nitce do kłębka” wnikałem w dźwięk i im bardziej wnikałem w niego, tym bardziej byłem spokojny i wibracje ustawały, aż zrobiła się cisza i zobaczyłem samego siebie sprzed 30 lat jak w słoneczny dzień opalam się z rodzicami nad rzeką. Zobaczyłem mojego ojca rozebranego, mającego na sobie tylko kąpielówki, jak się do mnie uśmiecha i poczułem jak mnie kocha i lubi, wtedy obraz zniknął i zobaczyłem w tym dźwięku, który stał się ciszą, zobaczyłem ludzką twarz OJCA, BOGA OJCA, który wywołał we mnie wspomnienie z dzieciństwa mojego kontaktu z ziemskim ojcem. Zrozumiałem, że ja i dźwięk staliśmy się jedno. Powietrze falowało, a ja zasymilowałem dźwięk i spletliśmy się nawzajem. Powoli osunąłem się na ziemię na oczach zaskoczonej młodzieży. Dla zmyłki i jak to ja mówię „dla jaj”, wykonałem ruch obiema rękami jakbym rozsuwał zasłonę i wyszedłem z tej tuby dźwięku.
Kto mieczem wojuje, od miecza ginie.
Dźwiękiem poraziłem ich układ nerwowy odpowiedzialny za ruch i unieruchomiłem ich. Mogli ruszać rękami, głową, ale nogi nie ruszały się w ogóle. Stali jak wryci, przybetonowani. Nogi mieli jak ze stali, falowały im i od dołu do góry przechodził co chwilę jakby ruch, przypominający ruch gorącego powietrza nad rozgrzaną sawanną.
Chcieli mnie dźwiękiem więzić, dźwięk stał się mną, a ja nim, a jednak byłem nadal z krwi i kości.
Usłyszałem ich przerażony krzyk: „musimy o tym rodzicom powiedzieć”.
Całe doświadczenie się skończyło.
Siedziałem wtedy przy stole i kiedy to się skończyło, to czułem się jakbym doznał wibracji całego ciała. Jakbym przejechał na rolkach po kostce kilka kilometrów.

Rozważałem całe doświadczenie i zapamiętałem ten stan, jakby mnie ktoś nauczył jak traktować dźwięk tak, by nie wyrządzał nam szkody, tylko byśmy się nim posługiwali.
Każdy niech sam wyciągnie wnioski.

Ja zrozumiałem, już dawno zorientowałem się, że stawianie oporu i szukanie ucieczki przed strachem, lękiem, bólem itp., potęguje je do n-tej potęgi, a nie stawianie oporu i pozwolenie na penetrowanie siebie, bez jakiejkolwiek obawy, powoduje, że stajemy się jak powietrze i to na nas nie działa i jak wnikamy w to, wtedy może uda nam się zobaczyć twarz osobową tego czegoś.
Zorientowałem się, że świadomość, a może to już nadświadomość, panuje nad wszystkim. Bo wyraźnie świadomie zapanowałem nad tym dźwiękiem. Świadomie zdecydowałem się, że nie będę traktował dźwięku jak coś bolesnego i ciężkiego, nieznośnego. Taka świadomość podsyca tylko destrukcyjną siłę dźwięku. Jakby dźwięk podróżował na niskich emocjach, a opanowanie, otwartość powodowały, że nie ma w co uderzać i traci swoją moc. Jakby rozpoznawał, że ktoś większy go ogarnia i tłumi jego działanie. Jakby wchłania go w siebie.
Potem robiłem na sobie doświadczenia.
Słuchałem z takim samym nastawieniem upierdliwe dźwięki, jakie wiem jak wywołać i przestawały one być upierdliwe.
Im bardziej je asymilowałem, to po chwili ustawał aż całkiem ustał dźwięk.
Tak samo zacząłem robić doświadczenie z bólem w ciele, zacząłem się na nim koncentrować, nie, że boli i chcę, by nie bolało. Ja penetrowałem ten ból z ciekawością, jakbym go chciał doświadczyć, nasycić się nim, a on ustał nagle.
Na tym zakończę mój raport z doświadczenia z dźwiękiem.

W następnym wpisie opiszę praktycznie co robię, by utrzymywać kontakt z tymi wyższymi wibracjami.

Reklamy

DŹWIĘK

Przypominam, ten wpis jest kontynuacją poprzednich wpisów.
Jest elementem składowym planu, który trudno ogarnąć jeśli nie ma się szerszego wglądu, jaki dają poprzednie wpisy.
No i potrzebny jest zmysł zrozumienia, który odnajduje i łączy „rozbite i porozrzucane elementy lustra”.

Ewangelia św. Jana

1:1 Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, a Bogiem było Słowo.
1:2 Ono było na początku u Boga.
1:3 Wszystko przez nie powstało, a bez niego nic nie powstało, co powstało.
1:4 W nim było życie, a życie było światłością ludzi.

Zawsze zastanawiałem się nad tymi wersetami. Mówią one o Jezusie Chrystusie.
Jezus kiedyś powiedział, że dziękuje Bogu, że mu przygotował ciało, żeby mógł być na Ziemi.
Kiedyś postrzegałem Jezusa jako człowieka, jednak po swoich osobistych przeżyciach zrozumiałem, że myślenie o Jezusie tylko jako o człowieku prowadzi do błędu.

Ewangelia św. Jana
1:14 A Słowo ciałem się stało i zamieszkało wśród nas, i ujrzeliśmy chwałę jego, chwałę, jaką ma jedyny Syn od Ojca, pełne łaski i prawdy.

On jest molekułą istnienia, utkani jesteśmy z Niego i On podtrzymuje wszystko swoim słowem, bo On jest Słowem.

List do Hebrajczyków 1:3, Biblia Warszawska
On, który jest odblaskiem chwały i odbiciem jego istoty i podtrzymuje wszystko słowem swojej mocy

On też jest głównym Projektantem, Planistą, Planem, Scenarzystą, Reżyserem, Budowniczym i Placem Budowy.

List do Kolosan 1:16, Biblia Warszawska
Ponieważ w nim zostało stworzone wszystko, co jest na niebie i na ziemi, rzeczy widzialne i niewidzialne, czy to trony, czy panowania, czy nadziemskie władze, czy zwierzchności; wszystko przez niego i dla niego zostało stworzone.
1:17 On też jest przed wszystkimi rzeczami i wszystko na nim jest ugruntowane…

Nie będę się rozwodził, zastąpcie słowo „SŁOWO” słowem „DŹWIĘK” i zobaczycie inny obraz rzeczywistości.

Tak, nauka już dochodzi do „boskiej cząstki”, molekuły istnienia, a jest nią DŹWIĘK, który ma różne oblicza i różne stany skupienia na różnych planach.
Na razie nazywa się to BOZON HIGGSA , ale nauka ma wsparcie z zewnątrz, no i inkarnują się „gwiazdy nauki” z innych światów, którzy na „naturalnej drodze” odkryją to, o czym mówi WM , czyli Wielki Portal, inaczej duszę ludzką, czyli to, z czego jesteśmy utkani.

Jak wiecie, DŹWIĘK  ma różne oblicza, inaczej różne zakresy.
Jest DŹWIĘK jako wyrazy i słowa, jakim my się posługujemy, muzyka o różnych tonacjach, ultradźwięk, infradźwięk, subdźwięk, naddźwięk, aż dochodzimy do pojęcia rezonans i wibracja.
Wszystko, dosłownie wszystko, wibruje i wszystko ma rezonans.
Zapachy, emocje, myśli, stal, drzewa, ciało, woda, ogień, zimno, ciepło itd. itp., wszystko to jest kombinacja dźwięku, który widzimy jako wibrację, rezonans, promieniowanie, elektromagnetyzm, bioelektryczność, elektryczność.

James w WM w P&O opowiada o tym, że podróżuje w pewne rejony wszechświata i tam są tzw. miejsca osobliwe, gdzie słyszy dźwięk, jaki nie istnieje ani na Ziemi, ani w innym miejscu wszechświata. Dźwięk wydawany przez światło, cząsteczki, molekuły, wibrujące o różnym natężeniu w tych tzw. „świętych miejscach”. One mówią, on słucha zmysłami i tłumaczy ten głos na język ludzki. Stąd też czerpie wzór dla muzyki. Słyszy dźwięki i tłumaczy je przy pomocy ziemskich instrumentów muzycznych na muzykę.

Mury Jerycha zostały zburzone DŹWIĘKIEM.
Bileam, potężny wieszcz, prorok, który stał twarzą w twarz z Bogiem, posługiwał się dźwiękiem do wytwarzania pewnych sytuacji, nie zawsze dobrych dla innych ludzi.
Pewnym ludziom bardzo zależało, by mieć go po swojej stronie, bo wystarczyło, że wypowiadał przekleństwo i stawało się tak, jak mówił.
Formuła przekleństwa była kamuflażem, mającym wprowadzić w błąd niedoświadczonych. W formule był zawarty odpowiedni dźwięk o mocy stwórczej, a raczej powodującej, że pozostały zakres dźwięku reagował na ten kluczowy, przywódczy, programowy dźwięk.
Czytałem kiedyś o tym, że przed potopem ukryto księgi i zapisy różnych dźwięków, które odpowiednio, głosowo lub przy pomocy pewnych urządzeń, wypowiadane nawet przez usta ludzkie tworzyły różne „magiczne” sytuacje.
Księgi zaginęły, ale został fragment zapisu na skale i po potopie pewien człowiek, który przeżył potop razem z Noem, „przez przypadek” odkrył te zapiski.
Czytałem przekazy starodawne o tym, że przy budowie starożytni kapłani, wg instrukcji Strażników Nieba, wkładali liście pod bloki skalne i wypowiadali słowa o odpowiednim dźwięku, i bloki stawały się lekkie i podnosili je do góry, i można było łatwo nimi sterować. Widz, oglądający z boku, mógłby powiedzieć:
magiczne słowa spowodowały, że liście podniosły skały.”
Myślę, że liście to ściema, zmyłka, raczej chodziło o dźwięk.
Grawitacja jest dźwiękiem i antygrawitacja też jest dźwiękiem.
Tutaj nie chodzi o wypowiedzenie formułki, a raczej może chodzić o jedną sylabę, jakby jedną literę, odpowiedni jakby pisk, zgrzyt itp.
To jest technologia dźwięku, jakiej jeszcze nie znamy. Liście mogły być ściemą, bardziej chodziło o odpowiedni DŹWIĘK.

Na razie w moim domu dźwięk, w postaci odpowiednich słów, służy włączaniu TV, itp. Mogę gadać jak najęty, ale jak wypowiem pewne formuły w potoku zdania, to od razu włącza mi się TV itp.
Ale to jest technologia zaprogramowana, która reaguje na kompozycję i kolejność zbioru odpowiednich sylab.
Koleżanka jak przychodzi do nas do domu i rozmawiamy, to często jak ona mówi, włącza się telewizor. Nawet nie wypowiada słów kluczowych. Śmieje się, że nasz telewizor jej nie lubi i ją podsłuchuje. Co ciekawe, to tylko przy niej TV włącza się. Ja, żeby go uruchomić, muszę użyć odpowiednio ułożonych kilku słów.

Zwróćcie uwagę na muzykę, co się dzieje z ciałem, jak pod wpływem dźwięku produkuje różnorodną chemię.
Boimy się lub ekscytujemy, doznajemy rozkoszy lub strachu itp. itd.
Dźwięk działa na mózg, a ten pod wpływem dźwięku daje sygnał do gruczołów, by produkowały odpowiednie substancje chemiczne o różnym na nas wpływie.
Słucham od kilku lat pewne utwory muzyczne. Słucham je co jakiś czas. Jeden z utworów już po pierwszym razie podnosi mocno wibracje w okolicach klatki piersiowej. Czakra serca rozpędza się do potężnych obrotów i kiedy skończę słuchać ten utwór, potrafię przez cały dzień chodzić z „rozkręconym do dużych obrotów śmigłem 4 łopatkowym tej czakry”. To tak obrazowo przedstawiam. Kiedy czuję jakby stan spoczynku tej czakry, włączam tą muzykę i od razu, po pierwszych 2 sek., nagle czuję wstrząs w klatce i rozpędza się wirnik czakry do potężnych obrotów.
Zanim dojdę do 2 minuty już jestem spocony, naładowany adrenaliną strachu, pobudzony, podekscytowany, naładowany energią, przenika mnie jakby strach, ale taki, co daje siłę i moc. Pozostała część dnia jest taka bardziej energetyczna, naładowana. To mój sposób, osobisty sposób na uruchamianie tej czakry na wysokie obroty.
Dałem te utwory pewnej osobie i widzę, że działają podobnie na tą samą czakrę. A na przykład moja żona bała się tej muzyki, jak ją słuchałem na głos na sprzęcie, więc słucham na słuchawkach i okazuje się, że na słuchawkach jest zdecydowanie lepiej, chociaż sprzęt mam bardzo wysokiej jakości.
Ani słowa tam nie ma, tylko rytmiczna muzyka o bardzo zmiennej modulacji, ale wytwarza w mózgu obrazy jakbym wszedł w holodek i uczestniczył w jakimś realnym wydarzeniu.

Kiedyś napisałem taki wpis POKARM ŚWIADOMY  o wpływie dźwięku w postaci myśli, emocji i zwykłych słów na różne rzeczy.
Polecam się zapoznać.

W kosmosie nie słychać znanego nam tradycyjnego dźwięku, bo jest próżnia. Powietrze jest niezbędne dla nas, byśmy generowali dźwięki z ust w postaci słów. W kosmosie nie ma znanego nam dźwięku, ale jest nieznany, niesłyszalny uchem dźwięk.
Siadam medytować i tak skupiam się na medytacji, że słyszę pracę własnego mózgu, wtedy tak się skupiam na tym dźwięku, że czasami zajmuje mi podsłuchiwanie siebie wiele minut.

WM  poleca i też kładzie nacisk na odpowiedni dźwięk do budowy odpowiedniego białka w mózgu.
Np.: utwory komory 10-ej skomponowano celowo dla ludzi z problemami psychiki. Ich umysły są rozproszone, ciągle w ruchu chaotycznym, zmęczone ciągłym ruchem, przeżuwaniem ciągle tych samych informacji.
Odpowiednia muzyka, słuchana po kilka razy pod rząd powoduje, rozpoczyna proces stwarzania białka w mózgu, które jak uzyska masę krytyczną i dojdą jeszcze inne elementy wzmacniające, wtedy powstaje siła „grawitacyjna” porządkująca i skupiające umysł, mielący ciągle informację. Wiedza ląduje w odpowiednich kapsułach. Umysł staje się skupiony, skoncentrowany i przerabia myśli bardzo szybko i skutecznie. Już nie umysł kieruje człowiekiem, tylko człowiek kieruje umysłem. Tak Bóg daje moc.

Ks. Izajasza 40:29, Biblia Warszawska
Zmęczonemu daje siłę, a bezsilnemu moc w obfitości.

Ja na przykład, słuchając pewne utwory WM doznaję meta wymiarów i to nie całe utwory, tylko jakieś części utworów o odpowiedniej tonacji.
Ostatnio słucham uparcie jeden utwór trwający 34 min i kiedy dochodzę do 1-minutowej sekwencji, prawie w połowie utworu, nagle zmienia się ton, wtedy praktycznie zawsze doznaję meta wymiaru, przypominam sobie jakieś zdarzenia jakby z innego świata.

Dawid grał na jakimś instrumencie Saulowi, kiedy ten wpadał w szał i nachodził go tzw. zły duch. Kiedy słuchał muzyki Dawida, uwalniał się od tych wibracji, które tak łatwo w nim zagnieżdżały się, a działały destrukcyjnie na Saula.
To akurat historia z Biblii.

Porozmawiajcie słowami przez miesiąc z roślinami z emocją miłości i troski.
Nie jedna osoba już się przekonała, że kwiaty słuchają.

DŹWIĘK ma szeroki płynny zakres. Słyszymy go jako pisk, trzask, huk, melodię, słowa lub w ogóle go nie słyszymy, a jednak działa na nas.
Są dźwięki, które słyszą tylko niektóre zwierzęta.
Dla ludzkiego ucha, ograniczonego zakresem herców, te dźwięki są niesłyszalne.
Niepokoje, strachy i nieuzasadnione lęki świadczą o tym, że ktoś działa na nas dźwiękiem o niskiej częstotliwości. Historie o nawiedzonych domach na przykład, kontrolowane eksperymenty naukowców z infradźwiękami wywołały te same objawy w pomieszczeniach oraz taką samą reakcję ludzi uczestniczących w eksperymencie, jakby doświadczały nawiedzenia przez duchy.
Widziałem filmy, gdzie rozbijano szkło dźwiękiem, którego w ogóle nie słychać (infradźwięk). Nie mówiąc już o morderczych dla ludzi infradźwiękach o takich częstotliwościach, które potrafią zabić.
Natomiast dźwięki typu: krzyk z bólu, płacz, szloch, jęki i stękania, regulują energię w ciele, czasami dodają siły, czasami dają ulgę w doświadczeniu.

Na przykład, nie ma co się śmiać i traktować jako bzdury wypowiadane zaklęcia, widzę, że jest w tym prawda.

Oczywiście nie wierzę w moc dźwięku typu hokus pokus, abrakadabra itp.

Raczej chodzi o inną częstotliwość dźwięku.
Zobaczcie wg księgi Objawienia dostaniemy nowe imiona wg naszego wzorca.
Imię to też dźwięk.
Można go napisać i jest bez dźwięku, ale patrząc na pismo i czytając, mózg przerabia to i słyszy inny dźwięk, nie słyszalny uszami, a słyszalny oczami, mózg patrzy i rozpoznaje wibracje słów, które mają w sobie zakodowany dźwięk.

Współczesne tłumaczenia Biblii lecą jak popadnie, wszystko nazywając Bóg i Pan.
Jednak stare tłumaczenia Biblii, szczególnie żydowskie, wyraźnie rozgraniczają różne kategorie istot.
Przykład.

Ks. Izajasza 33: 3 współczesne tłumaczenie, Biblia Warszawska

Na donośny łoskot pierzchają ludy, gdy się podnosisz, rozpraszają się narody.

w oryginale jest napisane:

Na głos HAMON dźwięku – ludy uciekają: gdy TY podnosisz się- narody rozpraszają się.

Wg wiedzy Żydów HAMON to wielki Książe anielski, który jakimś dźwiękiem burzy, niszczy światy.

Wszystko jest DŹWIĘKIEM, nawet światło jest projekcją pewnej fazy DŹWIĘKU.
Emocje, uczucia, ciepło, zimno, skała, woda, ziemia, ciało, itp. itd., wszystko jest różną modulacją DŹWIĘKU.
Więcej, czas jest DŹWIĘKIEM o pewnej strukturze.

DŹWIĘK wszystko stworzył i wszystko podtrzymuje w swojej konsystencji, ponieważ wszystko wibruje i ma rezonans.
DŹWIĘK wpływa na DŹWIĘK.

Psalm 97:5, Biblia Warszawska
Góry jak wosk topnieją przed obliczem Pana, Przed Panem całej ziemi.

Góry to wibracja, teraz wiem, że jest to DŹWIĘK o odpowiedniej kombinacji, tworzący wibrację, jaką my postrzegamy jako skała. Ta skała reaguje na modulacje DŹWIĘKU.

DŹWIĘK, jego modulacje i formy to hierarchia, a to oznacza, że jedne modulacje i formy podlegają innym.

Tego ostatnio doświadczam i się uczę.
Jedno z drzew Raju.
J
esteśmy utkani z dźwięku.

Bóg mówi do człowieka:

Ks. Jeremiasza 33:3, Biblia Warszawska
Wołaj do mnie, a odpowiem ci i oznajmię ci rzeczy wielkie i niedostępne, o których nie wiesz!

Jezus, świadomy poziomu świadomości ludzi, powiedział:

Ew. Jana 16:12, Biblia Warszawska
Mam wam jeszcze wiele do powiedzenia, ale teraz znieść nie możecie;

Chciałem opisać moje doświadczenie z dźwiękiem jako kontynuację uzupełniającą i poszerzającą temat, ale zajęłoby to dużo miejsca i stłoczyłoby się w jednym wpisie za dużo dźwięków 🙂 , więc opiszę je w następnym wpisie pt.
BŁĘKITNE DZIECI.

GWIAZDA Z NIEBIOS

Dzisiaj chciałem opisać coś innego, czego doświadczyłem, ale byłoby to może mniej zrozumiałe, jeśli najpierw nie opiszę tego, co obiecałem w ostatnim wpisie.

Odnoszę wrażenie, że przyspieszył u mnie postęp w doświadczaniu i też coraz więcej spraw widzę już nie na poziomie programów, ale podprogramów programów.

Najpierw sprostowanie.
Pisałem w ostatnim wpisie, że cenię sobie Biblię jako przekaz Boga, jako księgę, zawierającą Słowo Boże, i że jest zhakowana, nadpisana przez Hierarchię, inaczej zwaną NADZIEMSKIE WŁADZE I ZWIERZCHNOŚCI
 z powodu chęci przejęcia pełnej  kontroli nad ludzkością.
Pod wpływem ciągłego szkolenia, koncentrowania i skupiania świadomości coraz bardziej ogarniam plan i by jeszcze bardziej ten proces postępował dzisiaj rano pewna istota ucząca mnie regulacji energii, bo wszystko niesie w sobie ładunek energetyczny, wyjaśniła mi, że Biblia nie została spisana przez natchnienie pochodzące od tego Boga, zwanego Źródłem, tylko przez  NADZIEMSKIE WŁADZE I ZWIERZCHNOŚCI  , które podają się za Boga, a jest zhakowana i zmodyfikowana przez KRÓLESTWO NIEBIOS.
To jest istotna zmiana spojrzenia, która poszerza i pomaga ogarnąć plan świadomością.

Dla przykładu takiej modyfikacji w tłumaczeniach podam ten sam werset z Biblii wg starego tłumaczenia Biblia Warszawska i Współczesnego Przekładu.

2 List do Tymoteusza 3:16, Biblia Warszawska
Całe Pismo przez Boga jest natchnione i pożyteczne do nauki, do wykrywania błędów, do poprawy, do wychowywania w sprawiedliwości,

2 List do Tymoteusza 3,16 Współczesny Przekład
Każde pismo natchnione przez Boga jest  przydatne do nauczania, przekonywania, naprawiania błędów i wychowywania w czci dla Boga.

Istotna zmiana tłumaczenia i zmienia pogląd na temat stosunku do Biblii.
Wracając do hakowania Biblii przez Królestwo Niebios.
Przecież nie raz prezentowałem ten werset z Ewangelii Filipa, wprawdzie nie jest ta ewangelia zapisana w Biblii, ponieważ Biblia została zamknięta kilka wieków po śmierci Jezusa, a Ewangelie Filipa i Tomasza zostały ukryte w grotach i niedawno odnalezione w tzw. zwojach z Qumran.

Werset brzmi tak:
16. Rządcy ziemscy byli przekonani, że to, co czynili, dokonywali swoją władzą i z własnej woli. W rzeczywistości jednak to Duch Święty potajemnie działał za ich pośrednictwem, czynił tak, jak Sam uważał za stosowne.
Sieją Oni wszędzie także prawdziwą wiedzę — tą, która istniała od początku. Wielu ludzi dostrzega ją, kiedy ją sieją, lecz jedynie nieliczni przypominają sobie o niej w czasie żniw.

Teraz widzę wyraźnie wypowiedź Jezusa, który pokazuje, że Rządcy, czyli NADZIEMSKIE WŁADZE I ZWIERZCHNOŚCI zwani także HIERARCHIĄ, to oni spisali pisma, by wprowadzić ludzi na poziomy wibracji, które umożliwią im kontrolę nad ludzkością. Jednak cały pomysł wyszedł z Ducha Świętego, którego nie widzą, a który ich zainspirował do takiego działania. Dlatego wydawało im się, że realizują swój plan, a to nie był ich plan, tylko Ducha Świętego.

To tyle na temat sprostowania, które dzisiaj otrzymałem.
Opisuję to, abyście zwrócili uwagę na styl działania Ducha Świętego, bo ten styl nawiązuje do tego, co poniżej opiszę.

GWIAZDA Z NIEBIOS.

Objawienie Jana 9:1, Biblia Warszawska
I zatrąbił piąty anioł; i widziałem gwiazdę, która spadła z nieba na ziemię; i dano jej klucz od studni otchłani.

9:2 I otwarła studnię otchłani. I wzbił się ze studni dym jakby dym z wielkiego pieca, a słońce i powietrze zaćmiły się od dymu ze studni.
9:3 A z tego dymu wyszły na ziemię szarańcze, którym dana została moc, jaką jest moc skorpionów na ziemi.

9:4 I powiedziano im, aby nie wyrządzały szkody trawie, ziemi ani żadnym ziołom, ani żadnemu drzewu, a tylko ludziom, którzy nie mają pieczęci Bożej na czołach.

No i od razu wyjaśnienie, czym jest GWIAZDA Z NIEBIOS.
Gdybym opisał, wiecie, że zobaczyłem jak gwiazda z niebios nadlatuje do Ziemi i uderza w nią, i robi dziurę w ziemi, a z tej dziury wychodzą stwory itp., to by zaraz na mojej skrzynce mailowej objawiło się 10000 różnej maści naukowców i astronomów piszących, że jestem taki to, a taki i udowodniając mi błąd.

Nie, nie napiszę tak.
Dlaczego?
Wyjaśniam.
Najbliższa GWIAZDA koło Ziemi to Słońce.
Z przyczyn fizycznych nie może walnąć w nas, bo zanim by się zbliżyła, to by już nas nie było, wyparowalibyśmy, wtedy nie byłoby sensu nas atakować.
Pozostałe znane gwiazdy są albo lekko mniejsze od słońca albo tysiące razy większe niż słońce.
Także na pewno nie chodzi tutaj o katastrofę kosmiczną.
Więc o co chodzi, chodzi o gwiazdę „na miarę” np. Arnolda Schwarzeneggera, Toma Cruisa czy Alberta Einsteina.
Rozumiecie, to są nasze gwiazdy rozrywki i nauki.

Tutaj jest mowa o jakimś celebrycie niebios, jakby naukowcu, który przybędzie na Ziemię z pewnego powodu i będzie umiał otworzyć, stworzyć, szczeliny w przestrzeni i wyprowadzi jakby z ziemi istoty z innych światów.
Powstanie coś na kształt portalu, dym może być mgłą elektromagnetyczną.
Zrobi to otwarcie, w celu załatwienia swoich interesów, swoich w sensie swojej rasy. Jednak ich plan się nie powiedzie i na nasz plan rzeczywistości wkroczą inne istoty, przynoszące inny scenariusz.
Mówi się o tajnej współpracy rządów z obcymi cywilizacjami, które sprzedają nam technologie i też współpracują, by na Ziemi otworzyć bramy tuneli łączących ich świat z naszym, byśmy mogli żyć na wyższym poziomie.
Mówię o Plejadianach.
Ten temat Gwiazdy z Niebios chciałem opisać już 6 miesięcy temu, ale czułem jakby brakowało czegoś i jakbym był powstrzymywany przed napisaniem tego, ponieważ brakuje mi jeszcze jednego elementu.
Ten element dostałem kilka dni temu czytając aktualny przekaz Plejadian.
Przeczytajcie uważnie.
Cytuję:

„Pewne istoty specjalizują się w badaniu głównych wydarzeń w określonych sektorach istnienia.
Znają one zakres, w jakim można odmienić jakiś szczególny czas, nie zmieniając jego całości – zmienić wyłącznie sub-czasy otaczające wydarzenie. Inne istoty specjalizują się w równoległych wydarzeniach rozgrywających się w różnych światach. Tworzą one geometryczne wiry, czerpiąc główne wydarzenia z rozmaitych układów gwiezdnych i galaktyk, kotwicząc je i tworząc nowe drogi komunikacji.
Z pewnego punktu widzenia, istnieją ci, do których należą korytarze czasu, lub którzy wierzą, że je posiadają. Rekonstruują oni głównie korytarze i nadają strukturę nowym erom egzystencji. Kiedy zbudowane zostaną owe korytarze, wiele form inteligencji będzie się nimi mogło poruszać w przód i wstecz. Tak zwani właściciele korytarzy określać będą, jakie siły uzyskają pozwolenie wstępu. Ku temu problemowi kieruje się Ziemia. To dlatego nastąpił tak wielki napływ istot żywych, które wykorzystują gatunek ludzki dla swoich eksperymentów. Budowane są drugorzędne i trzeciorzędne linie czasu. Jeśli więc opanowana zostanie drugorzędna linia, inna pozostanie otwarta.
Ustalenie i skonstruowanie drugorzędnych i trzeciorzędnych wydarzeń oznacza, że w korytarzu czasu pojawi się główne otwarcie. Pozwoli ono wielu istotom przejść przez tak zwane oficjalnie zatwierdzone kanały. Odnajdą one ruch oporu i bramy, które otworzą się równocześnie, prowadząc w wielu różnych kierunkach.”

Ciekawe nie?

Także ta niebiańska gwiazda, celebryta nauki innych ras, zbuduje portal, ponieważ będzie wiedział jak to zrobić, bo jak Biblia określa dostanie klucze, czyli inaczej, będzie miał schemat i wszystko, co jest potrzebne do otwarcia tzw. STUDNI OTCHŁANI.

U nas też ulegają awariom nawet elektrownie atomowe.
Awaria STUDNI OTCHŁANI będzie reżyserowana przez PIĄTEGO ANIOŁA.

Zwróćcie uwagę: „I zatrąbił piąty anioł…”
PIĄTY ANIOŁ zatrąbił, czyli stworzył DŹWIĘK, dał sygnał, który zainspirował w jakiś sposób do tego, że ta GWIAZDA Z NIEBIOS spadła na Ziemię.
Spadła może oznaczać wyrzucenie ze swojego świata, jakieś nieporozumienie, odmienne zdania na pewne tematy lub inne intencje, lub normalne, planowe zstąpienie na Ziemię.
Coś pójdzie nie tak i zamiast planowanego Elizjum dojdzie do masakry na Ziemi.
Jednak nie ma co się przejmować, ponieważ ten PIĄTY ANIOŁ, wydając DŹWIĘK inspirujący do działania te istoty, działa w kamuflażu. Im będzie się wydawać, że mają plan i to swój plan, i to jeszcze na dodatek bardzo dobry plan, i że będą chcieli go zrealizować.
Jednak to nie jest ich plan.
Wydaje im się, że mają plan, jednak ich plan jest podplanem prawdziwego planu Strażników Istnienia.
PIĄTY ANIOŁ DŹWIĘKIEM zainspiruje ich do działania, a oni nawet nie zorientują się, że są w podplanie.
Nawet to, co teraz piszę nie otrzeźwi ich, ani nic im nie podpowie, plan się zrealizuje, bo są więksi „BOGOWIE”, którzy nimi pokierują tak, jak zechce Duch Święty.
DŹWIĘK wywoła niepohamowaną ochotę, będzie niósł w sobie potężną dawkę nadziei na zrealizowanie planu, wizje realizacji planu, ekscytację planem.

I kto się oprze takiej fali energii? Takie tsunami energetyczne zaślepia słabo przygotowanych, którzy odbębnili lekcje wnikania w energie, siedząc w ławkach i dłubiąc w nosie.

Kto się oprze takiej fali, takim potężnym „BOGOM” jak emocje, uczucia, które zaślepiają i uniemożliwiają działanie rozsądkowi i rozwadze oraz mądrości.

Tak całkiem na marginesie, nie wiem konkretnie kiedy to się wydarzy i jak, ale wiem, że ludzie będą uczestniczyć w tym przedsięwzięciu, a może już to się dzieje.
Na razie to mój domysł, ale myślę, że sprzedaje się nam okrojoną informację na temat akceleratora, w którym szuka się „boskiej cząstki”.

W następnym wpisie opiszę moje doświadczenie z DŹWIĘKIEM oraz czym jest DŹWIĘK i to będzie dalsza część, kontynuacja całego planu jaki przedstawiam.
Dlatego ci, co wchodzą w pojedyncze wpisy na pewno nic nie zrozumieją, a nawet wyciągną błędne wnioski.

KRÓLESTWO NIEBIOS vs NADZIEMSKIE WŁADZE I ZWIERZCHNOŚCI

Ci z was, którzy bacznie obserwują moje wpisy powinni widzieć zmiany, jakie przechodzę.
Nie jestem ani nauczycielem, ani prorokiem, ani channelingiem, wyjaśniam to po raz któryś jeszcze raz.
Opisuję swoje osobiste doświadczenia.
Nie wszystko mogę o sobie pisać, mądrzej pewne fakty przemilczeć.
Jestem istotą celowo inkarnowaną na tym świecie tu i teraz.
Przechodzę swój osobisty trening.
Wzbogacam swoją osobowość i uzupełniam braki, niedoskonałości osobowości.
To powoduje wrażenie rozchwiania. Jednak to nie jest rozchwianie, a zmierzanie do koncentracji i skupienia inteligentnej energii.
Wielu doszukuje się błędów w tym, co piszę.
Z pozoru można znaleźć błędy. Jeśli nie widzi się szerszej perspektywy, to łatwo błędnie oceniać.

To, co chcę dzisiaj opisać, może wywołać poczucie samotności, bezradności, niemocy, a co poniektórych może zaboleć.
Od razu mówię: nie potrzebnie. Nie ma powodu do takich stanów.
Dlaczego?
Bo nic, co się dzieje, nie dzieje się bez woli Boga, nawet wróbel nie spada bez Jego woli.
Ew. Mateusza 10:29, Biblia Warszawska
Czyż nie sprzedają za grosz dwu wróbli? A jednak ani jeden z nich nie spadnie na ziemię bez woli Ojca waszego.

Wiedzą nawet ile włosów mamy na głowie.

Ew. Łukasza 12:7, Biblia Warszawska
Nawet wszystkie włosy na głowie waszej są policzone. Nie bójcie się! Więcej znaczycie niż wiele wróbli.

Dzisiaj chcę opisać to, co sam zobaczyłem, trochę przy pomocy istot z Królestwa Niebios, tak to określę, po staremu.
Ja odróżniam Królestwo Niebios od Nadziemskich Władz i Zwierzchności.
To są różne istoty, różne rasy o bardzo różnej intencji.

Zanim przyszedł na Ziemię Jezus, uważny czytelnik Biblii, Wedów, Koranu itp. Pism mógł zobaczyć, że Ziemią i tutejszym sektorem wszechświata rządzą istoty zwane Nadziemskie Władze i Zwierzchności.

Tą sytuację zobaczył Apostoł Paweł i opisał w swoich listach tak:
List do Efezjan 6:12, Biblia Warszawska
Gdyż bój toczymy nie z krwią i z ciałem, lecz z nadziemskimi władzami, ze zwierzchnościami, z władcami tego świata ciemności, ze złymi duchami w okręgach niebieskich.

Dlaczego tutaj rządzą?

Pewne istoty, współcześnie, w swoich przekazach mówią:
Kiedy pojawiły się konflikty, pewna grupa istot stoczyła walkę w przestrzeni kosmicznej i zdobyła
władzę nad terytorium Ziemi. Nowi właściciele chcieli, aby rdzenne gatunki ziemskie pozostały na
niskim etapie rozwoju i nie miały dostępu do informacji, aby łatwiej było nimi kierować. Pierwotnie
stworzony gatunek ludzki uległ zniszczeniu, a jego DNA – rozproszeniu.

Wtrącam: niech was nie zmylą słowa „przestrzeń kosmiczna”. Przestrzeń kosmiczna jest wielowymiarowa, wielopoziomowa i warstwowa.

Kiedy przyszedł Jezus, to co powiedział?
Powiedział:
Ew. Mateusza 10:7, Biblia Warszawska
A idąc, głoście wieść: Przybliżyło się Królestwo Niebios.

To było główne przesłanie Jezusa.
Do Ziemi przybliżyło się Królestwo Niebios. To takie archaiczne słowa, ale wtedy były zrozumiałe i na czasie.
To jest świat funkcjonujący na pewnym poziomie Boga. Świat złożony z legionów istot światła.
Nie będę opisywał po raz kolejny różnic pomiędzy Królestwem Niebios a Nadziemskimi Władzami i Zwierzchnościami.

Pierwszy wyraźnie opisany kontakt istot z Królestwa Niebios jest opisany w księdze Daniela w Biblii.
Tam pewna grupa istot z Królestwa Niebios próbowała dostać się na Ziemię do Daniela i napotkały opór istot z klasy Nadziemskich Władz i Zwierzchności. Doszło do walki, pewnie wg ich czasu walczyli kilka sekund, na Ziemi minęło 21 dni i w ferworze walki tylko jedna istota przedostała się na Ziemię, reszta zrobiła coś na styl wyłomu, a kiedy ta istota kończyła rozmowę z Danielem powiedziała, że już tylko jeden towarzysz został na polu bitwy, bo reszta istot z Królestwa Niebios nie potrafiła stawić czoła tak potężnym istotom z Nadziemskich Władz i Zwierzchności, i opuszczali pole bitwy. Jak walczyli i czym to nie wiem. Wiem, że na pewno nie były to karabiny i działa itp. Na takie ciała świetlne taka broń w ogóle nie działa.

Tak, dla mnie bóg, który się męczy i potrzebuje odpoczynku siódmego dnia nie jest bogiem prawdziwym.
O tym prawdziwym Bogu Biblia mówi, że On się nie męczy ani nie ustaje.
Prawdziwy Bóg nie boi się ludzi i nie miesza im w językach ani nie niszczy potopem.
Tak postępują słabe istoty udające Boga.

Biblia jest księga wielowarstwową i wielopoziomową. Jako litera jest zabójcza i pogrąża samotnych ludzi.
Ludzie, wspierani przez istoty światła tzw. niebiosa, dostają poszerzone zrozumienie.
Nie zawsze jest prosta w zrozumieniu, ponieważ była i jest poddawana manipulacjom Nadziemskich Władz i Zwierzchności, które posługują się szeregiem religii, odłamów religii, różnymi mistrzami, nauczycielami i wzniesionymi mistrzami, wszystko w celu trzymania ludzkości w ciemnocie. Z nikim nigdy nie podzielili się swoją władzą i nie mają takiego zamiaru, a obiecują gruszki na wierzbie.

Chcę wam pokazać pewien aspekt istot wyższych, jaki został pokazany w Biblii, a zakryty przed istotami o mniejszym zrozumieniu.

Jezus modlił się do Ojca tak:
Ew. Łukasza 10:21, Biblia Warszawska
W owej godzinie rozradował się w Duchu Świętym i rzekł: Wysławiam cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom; zaprawdę, Ojcze, bo tak się tobie upodobało.

Pisałem już kiedyś, że tak naprawdę nie jest tu mowa o ludziach, ale o Nadziemskich Władzach i Zwierzchnościach jako o mądrych i roztropnych, przed którymi Bóg zataił te rzeczy, czyli molekułę, formułę, wzór, jakich oni pożądają, by stać się ich właścicielami, bo kto posiada tą formułę i potrafi jej użyć będzie jak Bóg.
Znacie ten tok myślenia: „będziecie jak Bóg”?
Samo to stwierdzenie już wprowadza w błąd.
To tak, jakbym mówił rdzennemu polakowi, że jak zrobi to i to, to stanie się polakiem.
To tok myślenia istot udających Boga, a zapisany w Biblii i przypisany ludzkiemu myśleniu.
Zdradzają swój tok myślenia.
Prostacy to my, ludzie na Ziemi.

Te Nadziemskie Władze i Zwierzchności,
oj będę pisał w skrócie NWiZ, ok?
Te NWiZ miały i mają siłę, posługują się nieznanymi nam technologiami i operują na wielu poziomach.
O nich to Jezus powiedział:
Ew. Filipa:
14. Istnieją moce, które dają człowiekowi (władzę), nie chcąc go ratować. Czynią to (aby podporządkować go).

99. Ten świat pojawił się (prawdopodobnie) przez pomyłkę. Ten bowiem, kto go stwarzał, chciał go stworzyć niezachwianym i nieśmiertelnym. Umarł jednak (widocznie) nie osiągając swego. Nie nastąpiła bowiem trwałość tego świata, jak i tego, kto go stwarzał.

Tak jak pisałem wcześniej, te światłe, pełne światła istoty z jakiegoś powodu opuściły swój rewir i zbłądziły, przez co w myśl standardów Niebios umarły i nie zdążyły dokończyć ten świat.

Patrzę na wielowarstwowość Biblii, zanim dojdę do dzisiejszych czasów i zobaczycie obraz dlaczego to piszę, chcę jeszcze poruszyć temat formuły, tajnej formuły, jaką chcieli wyrwać z człowieka NWiZ i nie udało im się, więc jak postąpili, w myśl przysłowia o psu ogrodnika, sam nie zje i nikomu nie da.

Ew. Mateusza 23:13, Biblia Warszawska
Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy, że zamykacie Królestwo Niebios przed ludźmi, albowiem sami nie wchodzicie ani nie pozwalacie wejść tym, którzy wchodzą.

Tak Jezus, mówiąc te słowa do kapłanów, fizycznych przedstawicieli NWiZ, mówił tak naprawdę do NWiZ i do ich ludzkich wyznawców, którzy pilnują w imię „boga” praworządności i pokoju, i obiecują zbawienie poprzez tzw. ofiarę doskonałą, a tamte wcześniejsze nie były doskonałe. Głoszą ideę grzechu pierworodnego, zła i dobra, piekła i nieba, wszystko po to, by trzymać ludzi w niewoli.
Pierdu pierdu.
Sprowadzili ludzi tymi „przepisami i prawami” do niskich wibracji tak, by otumanić ludzi.
Co Biblia określa jako działanie Władcy tego świata:
Ew. Jana 12:40, Biblia Warszawska
Zaślepił oczy ich i zatwardził serce ich, aby nie widzieli oczami swymi i nie rozumieli sercem swym, i żeby się nie nawrócili, i żebym ich nie uzdrowił.

Inny przekaz Jezusa do NWiZ i ich wyznawców.
Teraz to widzę wyraźnie, kiedyś myślałem na serio, że mówił do kapłanów. Ale Jezus znał realia i wiedział jak się sprawy mają. Ci kapłani naprawdę wierzyli, że służą Bogu Jedynemu, naprawdę nie połapali się w tym oszustwie.
Poniżej mowa do NWiZ przez kapłanów.
Ew. Mateusza 23:15, Biblia Warszawska
Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy, że obchodzicie morze i ląd, aby pozyskać jednego współwyznawcę, a gdy nim zostanie, czynicie go synem piekła dwakroć gorszym niż wy sami.

Czy widzicie jak wyłania się obraz jakby wojny niebios i różnych frakcji o różnych intencjach?
Mówi się o nas ludziach, że wszystko robimy za pieniądze, że pieniądz to jest nasz bóg.
To co jest istotne dla tych istot, czym jest ich kasa?

Prawdziwe istoty światła, potężniejsze niż istoty z Królestwa Niebios (będę dla skrótu pisał KN) i NWiZ, a są takie, zaprojektowały w nas, powiem tak prosto, PRAWDĘ, no i tyle. Zakodowały ją i ukryły.

W tym czasie w tzw. niebiosach, czyli światach wielowymiarowych, doszło do „nieporozumienia”, wiecie odmienne stany świadomości i poglądów wywołały „sprzeczkę”.
A jeszcze jeden wątek, byście widzieli obraz szerzej.

Bóg to światło, przeraźliwe światło, ale na swojej najwyższej kreacji i im niżej schodzi, schodek po schodku, poziom po poziomie, warstwa po warstwie, to staje się człowiekiem z krwi i kości.
Tak samo Jego głos to wibracja, im niżej schodzi to z pisku, przeraźliwego ciągłego pisku, zaczynamy słyszeć wibracje, melodie, tony, frazy aż słyszymy głos, wyrazy.
To tak dla poszerzenia światopoglądu.

W pewnych okręgach niebieskich, nie owijając w bawełnę, na poziomie krwi i kości, gdzieś w kosmosie, funkcjonują istoty spokrewnione, sprzężone z NWiZ.
Ostatnio ujawniają się w trosce o nas i dla naszego dobra, chcą nam pomóc.
Pieśń syren ten ich głos i nic więcej.
Nie mogli siłą nam wyszarpać formułę, bo nie wiedzieli jak, to zabronili dostępu innym istotom z KN, to co wyżej pisałem.
Dla nich nasze tysiące lat to współczesność, dla nas to już pradawne czasy.
Przerywnik.
Tak a propos, to czas tworzy dwoistość. Dlatego trzeba nauczyć się wyjść poza czas. W tym obecnie się szkolę.
Wracam.
Te NWiZ to nie mają jednomyślności. Dzielą się na frakcje. Coś jakby walczą nawet ze sobą nawzajem. Ale ostatnio pewne frakcje postanowiły nas podejść nie siłą, ale „bezinteresownością” i „altruizmem”.
Jednak uważam, że grają w złego i dobrego glinę.
Jedni, ci co nie udało się siłą wydobyć z nas formuły, jak pies ogrodnika stworzyli bariery i bronią dostępu innym.
Ci inni próbują dojść do nas jako bardziej „oświeceni bracia” i chcą nam pomóc, i opowiadają w jakim więzieniu żyjemy i jak im trudno walczyć z ich braćmi, co zasiedzieli się w niskich wibracjach.
Wiecie, że oni nawet się nie kryją i jawnie mówią, że mają problemy i my jesteśmy lekarstwem na ich chorobę.
Może niektórzy już się domyślili, że mówię o tak zwanych Plejadianach.
Ale to nie tylko o nich mowa.
Jak sami podają, jakieś 500 000 lat temu powstał u nich pogląd, że ludzi można poniewierać i ich wykorzystać.
No i huzia na Józia, skoczyli na ludzkość.
Co sami nie omieszkali opisać w Biblii. Oczywiście tak to zakamuflowali, jak Polacy „Halkę” przed zaborcami.
Oni i inni im podobni zawarli przymierze, że „napadną” na ludzi i ograbią ich z „formuły”.
Mamy to tak zapisane w naszej Biblii, a to był głos ich wieszczów, ostrzegający ich przed ich osobistą tragedią:

Przypowieści Salomona, Biblia Warszawska
1:11 Jeżeli mówią: Chodź z nami! Zaczajmy się, aby przelać krew, zaczatujmy bez przyczyny na niewinnego!
1:12 Pochłoniemy ich jak kraina umarłych, żywcem i cało, jak tych, którzy zstępują do otchłani,
1:13 Zdobędziemy różne kosztowne mienie, napełnimy nasze domy łupem.
1:14 Zwiąż swój los z naszym, wszyscy będziemy mieli jedną kiesę.
1:15 Synu mój, nie idź z nimi ich drogą, wstrzymaj swoją nogę od ich ścieżki!
1:16 Gdyż ich nogi biegną do złego, śpieszą się, aby przelać krew.
1:17 Lecz na próżno zastawiona jest sieć na oczach wszelkiego ptactwa.
1:18 Bo oni czyhają raczej na własną krew, czatują na własne życie.
1:19 Taki jest los wszystkich, którzy polują na niegodziwy zysk: zgubi on tych, których pogoń za nim opanowała.

I co ci Plejadianie teraz mówią, że ich świat czeka degradacja, bo zrobili to, co powyżej wytłuściłem.

Dlatego potem, udając boskich aniołów i nauczając naród Izraelski, nauczali zasady „oko za oko”, bo sami tego doświadczyli.

Więcej, zacytuję ich wypowiedź z jednego z ich przekazu, jaki obecnie wysyłają przez channelingi:
„Dajemy wam klucze otwarcie i oszukujemy was;
zawsze was oszukujemy. Rozsądnie jest być w stosunku do nas nieco podejrzliwym. Jeśli nie jesteście podejrzliwi, jesteście głupcami. Nauczcie się podchodzić sceptycznie do wszystkiego.
Zrozumcie, że czasami mamy ważne powody dla tego, co robimy, nawet jeśli obecnie nie pojmujecie
owych powodów.”

Raczej nie zgłupieli to mówiąc, raczej jedzie mi tutaj wyrafinowanymi istotami.
Zanim przeczytałem te ich wypowiedzi, jakieś 2-3 lata temu miałem z nimi osobiste doświadczenie, widziane z pozycji NAVIGATORA .
Wtedy też pokazał mi pewien zapis w Biblii na temat Plejadian i Oriona.
Bóg wypowiada słowa do Joba i mówi, że związał Plejady i opasał Oriona.
Niestety mam tylko tłumaczenie Biblii Warszawskiej, a ona nie do końca oddaje obraz.

Ks. Joba
38:31 Czy możesz związać pęk Plejad albo rozluźnić pasek Oriona?
38:33 Czy znasz porządek nieba albo czy możesz ustanowić jego władztwo na ziemi?

Trafiłem wtedy na zapisy z innych tłumaczeń i tam było napisane coś takiego:
Czy możesz tak jak Bóg działać, bo On związał pęk Plejad i opasał Oriona.

To oni, te dwie cywilizacje, zmówili się i napadli na bezbronnego człowieka.
Lecz tak naprawdę, wg porządku Nieba, napadli na siebie samego i teraz ponoszą tego konsekwencje.
Jak mówią, są w stanie degradacji.
Szukają dramatycznie pomocy.
Kiedy dotarli do potężniejszych istot niż KN, tzw. Strażników Istnienia, to ci im wskazali na Ziemie i ludzi, i pokazali, że tutaj muszą uregulować sprawy, naprawić szkody, jakie poczynili, bo jak nie, to dojdzie u nich do degradacji.
Więc, wzięli się za robotę i coś im to nie wychodzi.
Jedne z ostatnich prób, jakie poczynili, to było wyizolowanie, stworzenie narodu ziemskiego, który byłby ich doskonałymi „kapłanami”. Biblia mówi, że to aniołowie nadali przykazania. Inni tłumaczą, że to Bóg nadał prawo. Dając już 10 przykazań i potem posyłając proroków pokazali, że mają „wyrzuty sumienia”, raczej uświadomili sobie co zrobili i próbowali naprawić, ale słabi z nich mechanicy. Z genetyką i technologiami sobie radzą, ale kodowanie światłem każdej molekuły to dla nich czarna magia. Po jakimś czasie padli.

Obecnie próbują i próbują, ale do Ziemi przybyło też potężne skupisko innych istot, które przez Plejadian są wstrzymywane przed kontaktem z nami.
Osobiście czekam na „gwiazdę z niebios”. Opiszę ją może jutro lub pojutrze, zobaczę jaki czas będę miał.

Ziemia będzie areną potężnej rozgrywki i chyba zakończeniem pewnego etapu skupiania energii.

Niczego się nie bójcie, nad tymi z pozoru potężnymi istotami są jeszcze potężniejsze istoty, a nad tymi potężniejszymi jeszcze potężniejsze itd., jak w wersecie poniżej.

Ks. Kaznodziei Salomona 5:7, Biblia Warszawska
Jeżeli widzisz, że w kraju ubogi jest gnębiony i że prawo i sprawiedliwość są gwałcone, nie dziw się temu, bo nad wysokim czuwa wyższy, a jeszcze wyższy nad tamtymi.

Nad wszystkim czuwa i realizuje swój plan Bóg i Duch Święty, a ten bajzel to normalny plac budowy.

NWiZ wydawało się, że oni rządzą i ogarniają plan.
Poniżej NWiZ zwani Rządcy ziemscy.

Ew. Filipa 16. Rządcy ziemscy byli przekonani, że to, co czynili, dokonywali swoją władzą i z własnej woli. W rzeczywistości jednak to Duch Święty potajemnie działał za ich pośrednictwem, czynił tak, jak Sam uważał za stosowne.

Włosy na głowie macie policzone, wróbel nie spada bez woli Ojca.
A bezprawie, mafie, korupcja, wojny, zamieszki to ostatnie podrygi sił ciemności.
Wiedzą, że czasu już mają mało.
Walczą z napierającym z zewnątrz KN i z coraz bardziej świadomymi ludźmi na Ziemi.
Siła im się rozprasza.
Słabną i tutaj jeszcze ludzie dowiadują się coraz to nowych rzeczy i cały system im się sypie, nie nadążają uaktualniać system, który jest hakowany przez KN i ludzi.

A po co to i na co to nie wiem. Wiem tyle, że w tym planie zdobywamy trwałe doświadczenie.

Reasumując, chciałem przekazać, że te „wspaniałe boskie istoty” to tzw. aniołowie ciemności udający anioła światłości.
2 List do Koryntian 11:14, Biblia Warszawska
I nic dziwnego; wszak i szatan przybiera postać anioła światłości.

Więcej, zobaczyłem, że to są ci, co wpływali na historię Ziemi jako dawcy 10 przykazań itp.
Te przykazania tylko z pozoru są święte, a tak naprawdę są obrazą świętości.
Chcieli zrealizować swój plan, ale im się nie udało. Doznali początków degradacji i by istnieć chcą naprawić krzywdy, bo spotkało ich „oko za oko”. Uderzył w nich miecz obosieczny. Doznali gorzkiej nauki, no i jeszcze mają tyle frakcji o różnych intencjach, i jeszcze muszą się zmagać ze swoimi fanatykami, aż siła im się rozproszyła i na dodatek tego jeszcze Ziemia robi im fikusa, bo przechodzi transformację i są bombardowani siłą elektromagnetyczną i promieniowaniem kosmicznym.
Dla nich wszystko dzieje się za szybko, nie potrafią ogarnąć planu.
Część z nich czeka na człowieka, model funkcjonujący na poziomie Boga, czeka jak na zbawiciela.

List do Rzymian 8:19, Biblia Warszawska
Bo stworzenie z tęsknotą oczekuje objawienia synów Bożych…

A człowiek na razie jest w fazie przypominania sobie kim jest.
List do Hebrajczyków, Biblia Warszawska
2:6 Stwierdził to zaś ktoś, kiedy gdzieś powiedział: Czymże jest człowiek, że pamiętasz o nim? Albo syn człowieczy, że dbasz o niego?
2:7 Uczyniłeś go na krótko nieco mniejszym od aniołów, chwałą i dostojeństwem ukoronowałeś go…

Przyszłą pogodę widzę wspaniałą, tylko jeszcze kilka podmuchów i wstrząsów i będzie ok.
Mam nadzieję, że zrozumiale napisałem.

Zdaję sobie sprawę, że mnóstwo ludzi wierzy wg wzorów, jakie dały te NWiZ i będą, jak to Jezus powiedział, tak bronić swoich racji, że nawet będą zabijać ludzi i jeszcze będą dumni, że Bogu się podobają.
Toż to taki tok myślenia to patologia.
No cóż, ale jak się człowiek upije to ma zwidy.

Ew. Tomasza 28 Rzekł Jezus:
„Stanąłem w środku świata i objawiłem się im w ciele. Znalazłem ich wszystkich pijanych. Nie znalazłem nikogo wśród nich spragnionego, a dusza moja bolała nad synami ludzkimi, gdyż są ślepi w swych sercach i nie przejrzą, że puści przyszli na świat i starają się wyjść z tego świata puści. Teraz jednak są pijani. Gdy odrzucą swoje wino, wtedy będą pokutować”.

Na koniec opiszę coś, co mam nadzieję, że nie wywoła szoku.
Sam mówiłem, że mam kontakt z WM i namawiałem do czytania ich przekazów i dalej namawiam.
Bo ważna jest wiedza, a nie to, kto ją przekazuje.
Jeszcze raz cytuję Ew. Filipa, pełny werset, zwróćcie uwagę na pogrubione wyrazy:

16. Rządcy ziemscy byli przekonani, że to, co czynili, dokonywali swoją władzą i z własnej woli. W rzeczywistości jednak to Duch Święty potajemnie działał za ich pośrednictwem, czynił tak, jak Sam uważał za stosowne.

Sieją Oni wszędzie także prawdziwą wiedzę — tą, która istniała od początku. Wielu ludzi dostrzega ją, kiedy ją sieją, lecz jedynie nieliczni przypominają sobie o niej w czasie żniw.

Wracając do WM , w książce „Starożytna Strzała” opisują rasę zwaną Corteum.
Na podstawie wiedzy, jaką mam uważam, że Corteum , WM i Plejadianie to ta sama rasa istot.
Tak jak WM mówią, że należą do rasy centralnej i są frakcją, zakonem w tej rasie, mają swoją filozofię nie zawsze zbieżną z NWiZ, czyli wg WM Hierarchią.
Warto czytać materiały  WM , bo zawierają dużo prawdy.
Poprzez prawdę chcą z nas wydobyć formułę. Chcą uruchomić drzemiące w człowieku zdolności i możliwości, ale to im się nie uda, bo istota, z którą ja mam kontakt, a jest z wyższych istot niż  WM , powiedziała mi, że budząc w nas to, co Bóg w nas włożył, obudzą nie tylko nowe możliwości, ale i też osobowość, nad którą nie będą mogli zapanować.
No i nie uda im się.
Warto czytać to, co piszą i mówią, są to cenne wiadomości.
Po prostu, tak to zmajstrował Duch Święty, że te moce głoszą ciemność i światło.
Ew. Filipa:
34. Świętym służą również złe moce. Oni są ślepi z powodu Ducha Świętego: myślą, że służą swoim ludziom, wtedy jak w rzeczywistości pracują na rzecz ludzi świętych.

I jak tu nie być wyluzowanym i spokojnym.

Tak samo zwróćcie uwagę na treść ogólną KSIĘGI URANTII , jaką też polecałem i polecam do przeczytania.
Sami mówią, że nie wszystko mogą mówić i przedstawiają nam okrojona historię, ale ta historia jest cenna.
Pozostałych faktów dowiemy się z innych źródeł, bo PRAWDZIWA WIEDZA jest rozsypana i ukryta.

Na koniec, dla relaksu, powiem wam jak odróżnić prawdziwą istotę światła od fałszywej istoty światła.
Prawdziwa istota światła nie ma kołka w d…., nie jest sztywna.
Prawdziwe istoty światła mają poczucie humoru.
Fałszywe są śmiertelnie poważne, nadymane wiedzą, jakby rozumy pozjadały, co to nie oni, oni zawsze wszystko wiedzą i na wszystko mają odpowiedź.

Jak to Jezus powiedział:
Ew. Mateusza 7:20, Biblia Warszawska
Tak więc po owocach poznacie ich.

Opiszę niedługo „gwiazdę niebios”.
To taka kontynuacja tego wpisu.

ŚWIĘTY OGIEŃ

Spałem i pod koniec snu miałem bardzo silne doznanie, wręcz jakby na jawie.
Był dzień, środek miasta, w jakim mieszkam, między zabudowaniami stał jakby pawilon, wszystkie ściany ze szkła z płaskim dachem o powierzchni nie więcej niż 4mx4m. Zobaczyłem, że jestem w środku tej budowli. Nic tam nie było tylko materac i na materacu leżała kobieta i ja na niej, i uprawiałem z nią seks, i jak uświadomiłem sobie, gdzie ja jestem, podniosłem głowę i spojrzałem na twarz tej kobiety, a ona jakby wibrowała, była przez chwilę twarzą ziemskiej kobiety, a za chwilę jakiejś istoty pozaziemskiej. Miała zamknięte oczy, a ja przerwałem ten stosunek, otworzyła oczy i spojrzała na mnie i zobaczyła, że ja patrzę, więc zamknęła oczy jakby nic, i zachęcała mnie do zakończenia stosunku płciowego. Wszystko czułem jak w realu. Nie pasowało mi tutaj nic. W tym miejscu miasta nie stoi żadna budowla, znam to miejsce. Skupienie na stosunku płciowym rozpraszało się. Spojrzałem na ściany, które były ze szkła, wszystkie ściany na około były ze szkła zasłonięte lekko przezroczystą mleczną zasłonką od sufitu po podłogę. Wyczułem zniecierpliwienie kobiety, że nie kończę. Podniosłem głowę i patrzę, a z zewnątrz ktoś zagląda do środka. Zobaczyłem, że była to istota rodzaju męskiego pochodzenia pozaziemskiego. Wyczułem, że jest to istota o rezonansie przywódcy. Spojrzałem w lewo i prawo na te ściany ze szkła, a tam za szybami na dworze stało około 10 osób tej samej rasy i przyglądali się jak leżę na tej istocie pozaziemskiej udającej kobietę. Cały ten widok rozproszył moje skupienie na samym akcie. Spojrzałem jeszcze raz w twarz kobiety, a ona im bardziej się niecierpliwiła, tym bardziej znikał obraz ziemskiej kobiety i pojawiała się twarz szarej istoty pozaziemskiej. Nie był to ekscytujący widok. Nie był odrażający, może dlatego, że przyzwyczaiłem się już do widoku różnych ras istot.
Z mojego punktu widzenia, my ludzie wyglądamy booosko 🙂
Jesteśmy jacyś tacy dobrze zbudowani, twarze mówią wiele, a tamci mało gestykulują, więcej przeżywają w sobie.
Jeśli gestykulują, to wtedy kiedy już przekroczą jakiś próg emocji.
Wracając do stosunku, to widząc jak mi się przyglądają pozaziemskie istoty zrozumiałem, że leżę na istocie rodzaju żeńskiego, ale innej rasy, ta świadomość rozproszyła skupienie i całe emocje upadały z sekundy na sekundę. Ta żeńska istota to wyczuła i wydzieliła silne emocje, poczułem je. Zobaczyłem jej umysł. Zdenerwowała się, że nie doszło do szczytu aktu. Zrozumiała, że rozpraszam się i ona nie umie mnie skupić. Nie umiała, próbowała mną poruszać i było to mało delikatne, miała dużą siłę jak na rodzaj żeński. Widziałem jej myśli, emocje, obawy. W jednej chwili tsunami wrażeń. Jednocześnie widziała, że poruszanie mną nie działa, jednocześnie obawiała się reakcji swoich towarzyszy stojących za szybą. Jednocześnie oskarżała siebie o nieudolność, przez chwilę oskarżyła towarzyszy za oknem, że przez nich, przez ich niedyskrecję ja rozproszyłem się, ale po chwili odrzuciła te myśli. Oni byli wyżsi rangą od niej. Uznała, że niewolno jej tak myśleć o tych istotach męskich, uznała, że to ona nie spełniła zadania, że zawiodła. Na koniec zorientowała się, że badam jej umysł i wtedy migotanie obrazów znikło i zobaczyłem, że leżę na kompletnie zrezygnowanej istocie żeńskiej pochodzenia pozaziemskiego. Ona wyglądała już tak, jak normalnie wygląda. Szara istota człekokształtna z pierwiastkiem gadzim. Miejscami gruba skóra z jakimiś gruczołami. Wysoka, bardzo wysoka. Leżała zrezygnowana i zrozpaczona, patrzyła w sufit i obawiała się reakcji swoich towarzyszy. Kiedy całe towarzystwo zrozumiało, że nici z wytrysku, wtedy ci mniejsi rangą wpadli do środka, do pomieszczenia, wyjąc ze złości i bólu. Czułem szok, bezradność, rozczarowanie, złość i nutę świadomości, jakby ciążącego na nich przekleństwa. Jakby ktoś potężniejszy postanowił, że nie uda im się ich plan, nigdy i z nikim. Wtedy zrozumiałem, że te zdarzenie ze mną nie było pierwszym i nie ostatnim fiaskiem ich działania.
Wpadły te zrozpaczone, wściekłe istoty do środka i chciały mnie rozedrzeć na strzępy. Stałem i patrzyłem na nie, na podłodze leżała ta żeńska istota, a oni machali do mnie rękami jakby chcieli mnie żywcem rozedrzeć, ale jak zbliżali ręce do mnie, wtedy w ich umysłach nagle ustawała złość, wściekłość i błyskawicznie pojawiała się rozpacz, świadomość fiaska, to wywoływało w nich tak potężny ból, że cofali ręce ode mnie i krzyżowali je na swojej klatce piersiowej, jakby coś tulili na klatce piersiowej, to tam w klatce piersiowej widziałem i czułem ich potężny ból zrodzony z rozpaczy. Ten ból działał na nich jak prąd na rękę człowieka, mimochodem poza kontrolą ręka się zamyka. Jak któremuś ustał ból, powstawała wściekłość na mnie i rozkładał ręce, by mnie rozszarpać, uderzyć, wytarmosić, od razu świadomość rozpaczy wracała i zwijał się z bólu skulony. Jedyną osobą, która stała spokojnie, był ten ich przywódca, on nic nie robił, stał i patrzył. Spojrzałem na niego, a on na mnie i zobaczyłem w nim cierpienie, rozpacz, rozczarowanie i świadomość, że tak dbają o szczegóły, a nic im się nie udaje. Walczył ze sobą samym. Jakaś część jego mówiła mu, że nigdy im się nie uda z ludźmi, że w ludziach jest coś żywego, co uaktywnia się i psuje im plany.
Otoczyli mnie i chcieli przymusić do aktu seksualnego jeszcze raz. We mnie nie było już żadnego podniecenia. Ten ich przywódca powiedział:
„zostawcie go, to już nie ma sensu, to już nie zadziała, brakuje iskry, brakuje ognia, to już nie ma żadnej wartości”.
Wtedy w mig pojąłem, że im chodziło o plemniki naładowane świętym ogniem. Tak oni określają pełną wartość męskiego nasienia, jakie trafia do kobiety w trakcie stosunku, po wcześniejszym okresie wzajemnego podekscytowania i podniecenia mężczyzny i kobiety. Zanim dojdzie do stosunku, para się ekscytuje, podnieca, a to jest sygnał do mózgu i ten produkuje specyficzną chemię, która powoduje, że powstaje silne pole elektromagnetyczne i im większe podniecenie, tym większe pole i te pole działa na plemniki, które są poddawane, dosłownie bombardowane ładunkami elektrycznymi w ciele mężczyzny, a kiedy dochodzi do wytrysku i znajdują się w kobiecie, są poddawane innemu silnemu polu i im silniejsze pole, tym bardziej naładowane są te plemniki, im większe naładowanie, tym lepszy powstaje materiał genetyczny. Oni to nazywają święty ognień. Bez tego świętego ognia plemniki tworzą tylko istoty ludzkie niezdolne do życia o poszerzonej percepcji.
Dla nich takie istoty to kaleki. W mgnieniu oka to zobaczyłem i zrozumiałem. Oni chcieli plemniki naładowane moim podnieceniem, podekscytowaniem, chociażby moim, bo ta „kobieta” udawała podniecenie. Zrozumiałem, że oni jako rasa przeżywają dramat, ich cywilizacja obumiera. Przez chwilę zobaczyłem, że oni rodzą się jakby z in vitro, bo nie są zdolni wytwarzać święty ognień. Wymarły w nich te wszystkie składniki powodujące powstanie świętego ognia. Patrzą na swoje „kobiety” i nie podniecają się, nie ekscytują się, nie pragną seksu, są apatyczni. Zobaczyłem, że dawno temu, licząc wg naszego czasu, sami się uszkodzili i nie mogą tego naprawić. Dlatego próbują zdobyć nasienie ludzkie, ale naładowane taką energią, jaką oni nazywają święty ogień. Ta energia powoduje, że potem powstają ludzie rozwinięci wszechstronnie.
Jednak zrozumiałem, patrząc na nich, że i na Ziemi jest coraz większy odsetek ludzi zrodzonych z plemników nie poddanych promieniowaniu świętego ognia. Zobaczyłem, że jak choroba powstaje rasa ludzi tylko wyglądających jak ludzie, ale jakby bezdusznych.
Całe zdarzenie było bardzo silne i już nie spałem, a czułem wszystko co się wydarzyło i czułem to tu i teraz.
Zobaczyłem, że dla nich jesteśmy jeszcze zdrowi, że jesteśmy dla nich biblioteką genetyczną i chcą skorzystać z tej biblioteki w pełni, ale nie udało się, nie było świętego ognia. Dlatego ten ich przywódca powiedział, że to już nie ma sensu i to nie zadziała, jak zobaczył, że plemniki nie zostały poddane przez pewien okres promieniowaniu energetycznemu wywołanemu podnieceniem i podekscytowaniem, które uruchamia produkcję super chemii przenikającej przez plemniki i je modyfikującej, i uzupełniającej je w odpowiednie kody programowe, które uaktywniają się w życiu człowieka.
Te istoty, eksperymentując z genetyką, same się uszkodziły. Ich mistrzowie ich ostrzegali przed takimi eksperymentami, nie słuchali ich i teraz są na wymarciu. Mają potężne technologie, ale nie umieją wywołać świętego ognia.
A my, ani nie wiemy o świętym ogniu, przynajmniej ja nie wiedziałem, ani nie wiemy jak wiele czynników ma wpływ na nasze ciało i osobowość.
To doświadczenie wzbogaciło mnie o wiedzę o świętym ogniu oraz pokazało mi następną rasę istot materialnych, jakie są zainteresowane nami jako biblioteką życia.
Wiem o wielu rasach, rodzajach istot, zainteresowanych nami, naszym ciałem duchowym i fizycznym, skrywającym formułę Stwórcy, którą usilnie pragną zdobyć. Ci, co nie zdobyli jej, strzegą nas przed tymi, co chcą ją zdobyć. Sami nie otrzymali, więc nie chcą dopuścić innych.
Tak jak pisałem wcześniej, wiele się dzieje w koło nas. Niby mamy orszaki aniołów, opiekunów i pomocników, bezinteresownych pomocników. Jednak zorientowałem się, że ta bezinteresowność to mit, pieśń syren, mająca nas otumanić, by wyciągnąć z nas formułę. Potężniejsze istoty, przenikające wszelkie wymiary i płaszczyzny, działające w ukryciu pilnują, by biblioteka była nietknięta. Pozostali, jak wygłodniałe lwy, krążą w koło.
Bez obaw, nie ma co się bać, są istoty, którym można zaufać, a które o zaufanie nie zabiegają, te chcą z nas uczynić samobroniące się istoty, mogące stawić śmiało czoło największym zagrożeniom. Oni nie są zainteresowani ciągłym chronieniem nas, oni pracują, by nas wyedukować i stworzyć z nas mocarzy, byśmy operowali na poziomie Boga.
Rozumiecie to?

Stosunek tych upadłych istot do nas opiszę w następnym wpisie.

REINWIGILACJA

Miałem dzisiaj pewne zdarzenie, którym chcę się podzielić zanim przedstawię to co obiecałem w ostatnim wpisie.

Po południu poczułem na klatce piersiowej dziwne uczucie. Mam często wrażenie, że cała klatka piersiowa jest jakby wielkim płaskim wentylatorem. Poczułem ruch, który ustawał i zaraz znowu się pojawiał. Miałem wrażenie, że czasami ten ruch w klatce, jak wzrastały obroty powodował ruch w krtani. Tak jak pisałem ostatnio zaobserwowałem aktywność i postęp w obszarach zwanych czakrami.
W tym czasie byłem na zakupach, jeździłem po marketach handlowych. Po godzinie od pierwszych zauważalnych symptomów ruchu wirującego czakr dojechałem do ostatniego sklepu. Wszedłem do sklepu i poczułem wzrastający ruch w klatce piersiowej, który rozpędził ruch w gardle i nagle poczułem, że jakby poziomy wirnik uruchomił się na mojej czaszce i osiągnął wysokie obroty. Ok 30 minut wcześniej poczułem głód i pragnienie picia wody. Napiłem się wodę. Wszedłem do sklepu i poczułem uruchomiona klatkę, gardło i teraz doszła czaszka. Wtedy jakby na chwilę, dosłownie na kilka sekund obroty wzrosły do bardzo dużych i poczułem jakby, ktoś mnie inwigilował od wewnątrz mnie, jakby patrzał moimi oczyma. Jednocześnie usłyszałem w sobie takie zdanie:
„to jest sklep, widziałem wiele sklepów, ale takiego jeszcze nie widziałem, jak tu ładnie, jak tu kolorowo”
Wtedy zrozumiałem, że ktoś jakby wszedł we mnie, połączył się ze mną i przez moje oczy ogląda nasz świat.
Przez te kilka sekund zorientowałem się, bo działa takie połączenie w dwie strony, zorientowałem się, że jest to chłopak w wieku 25-30 lat, który pochodzi z innego świata i nauczył się odbywać podróże po sieci. Świadomie wypchnąłem go ze swojej osobowości, zerwałem połączenie. Po kilkunastu minutach wróciłem do domu. Poczułem się bardzo słabo fizycznie. Osłabienie bardzo szybko przybierało na sile. Postanowiłem, że coś zjem. Zanim zdążyłem coś zrobić do jedzenia prawie opanowała mnie delirka, dreszcze, jakby poziom cukru w organizmie raptownie opadł. Najadłem się i poczułem energię, która mówi, że to mi nie wystarczy do regeneracji, że potrzebuje odpowiednich myśli do regeneracji. Zrozumiałem, że jest to skutek połączenia energetycznego.
Mamy doczynienie z siłami, które potrzebują dużo energii. To tak jak telefon szukający sieci szybko się rozładowuje.
Przypomniały mi się zdarzenia opisane w biblii ludzi, którzy mieli kontakt z tzw istotami z niebios. Jeden z nich zmarł w trakcie kontaktu a jednak miał świadomość, i widział jak istota go ożywiała. Drugi po kontakcie z taką istotą zachorował na 3 tygodnie. Ja miałem już kilka razy podobne kontakty i zazwyczaj sam je kończyłem kiedy widziałem szybki odpływ sił ze mnie. Po 2-3 godzinach, kiedy zastanawiałem się co to jest jak z cienia pojawił się mój NAVIGATOR
Powiedział do mnie :” nad czym się zastanawiasz, tak jak cię uczyłem, po nitce do kłębka”
Zorganizowałem sobie czas i usiadłem zamknięty w pokoju. Przybrałem dla mnie wygodną pozycję i rozpocząłem medytację. Postanowiłem, że jak gość się do mnie dostał i ślad energetyczny jest świeży to po śladzie dojdę teraz ja do niego i zobaczę z kim miałem doczynienie. W sobie miałem zdecydowanie i pewność połączoną z odwagą. Nawet cisnęły mi się myśli jak ktoś śmiał łączyć się ze mną siłą, w ten sposób poprzez zaskoczenie.
NAVIGATOR nauczył mnie medytować w pewien szczególny dla mnie sposób. Bardzo pomaga mi wizualizacja, przyspiesza połączenie z biblioteką sieci, która zawiera także monitoring zdarzeń.
Postaram się opisać to szczegółowo.
Usiadłem wygodnie w pokoju.
Zamknąłem oczy i od razu zaczęły mi się cisnąć sprawy dnia dzisiejszego. W tym czasie wizualizowałem to czego zostałem nauczony a co ma dużą siłę w moim życiu i sposobie kontaktu z innym stanami świadomości nie dostępnymi dla racjonalnego myślenia.
Idę w wielkiej kopule, na środku kopuły stoi, mój fotel. Stoi w kuli światła o średnicy 3 m. Podchodzę do kuli i cisną mi się myśli zdarzeń dnia. Pomyślałem sobie ” z całym szacunkiem, ale nie mam czasu na wyciszenie i uspokojenie się:”
Odepchnąłem zdecydowanie te myśli i wsiadłem do kuli. Usiadłem, kula się zamknęła, i szybko z przezroczystej stawała się białym światłem, tak, że z sekundy na sekundę światło gęstniało i przestawałem widzieć cokolwiek poza kulą. Zrobiło się biało, ale usłyszałem piękny dźwięk i spojrzałem, w górę a góra kuli była jeszcze przezroczysta i widziałem piękny widok, obrazy same się projektowały bez mojego udziału. Widziałem jak spod kopuły spada jakby deszcz ze złotego światła, jakby w zwolnionym tempie, Słyszałem zamiast dźwięku padających kropel dźwięk muzyki, jakby grały tysiące cymbałków, ale to nie był dźwięk cymbałków. Deszcz światła padał po woli a jedna ze strug brzmiała odmiennym dźwiękiem. Zaciekawiony wyszedłem częściowo z kuli. Postawiłem prawą nogę na ziemi lewa została w kuli, wyciągnąłem prawą rękę i objąłem dłonią tą strugę i ona mi łagodnie opływała po ręce. Wtedy zobaczyłem, że jest jakby pismem, hieroglifami, runem, zrozumiałem, że zawiera informację. Wtedy zorientowałem się, że już jestem na miejscu, że nie jestem na swoim świecie. Ta świadomość mnie nie cofnęła. Czasami kiedy orientowałem się, że jestem na innym świecie od razu kończył się przekaz. Zbyt gwałtowna świadomość kończy przekaz. Zorientowałem się, że wsiadłem do kuli na ziemi pojawiło się białe światło i jak zobaczyłem u góry strugi złotego światła to już byłem na miejscu. A mi wydawało się, że wsiadłem i zanim uruchomiłem kulę to zobaczyłem te złote światło i wyszedłem z kuli zobaczyć co to takiego, myślałem, że dalej jestem na ziemi. Byłem w sieci. Trzymałem nitkę zdarzeń. Zobaczyłem tego chłopaka, młodego mężczyznę jak wchodzi do pokoju rodziców i podekscytowany mówi :
udało się nawiązałem kontakt, byłem na bardzo kolorowym świecie”.Wtedy zobaczyłem jak jego rodzice spoważnieli, zrobiło im się smutno, wstali i wtedy chłopak stracił przytomność. Obserwowałem jak w kinie. Rozumiałem bez wyjaśniania.
Chłopak był niewidomy.
Zanieśli go do pokoju, jego stan błyskawicznie się pogarszał. Życie z niego uchodziło. Podłączenie do sieci Ducha zużyło w nim mnóstwo energii. Zrozumiałem, jak żyją rodzice, jak żyje jego świat. Obca jest im nadzieja, nie marzą, są racjonalni i bezuczuciowi. Nie troszczą się, to co wydaje się troską jest obowiązkiem, powinnością, to taki styl życia. Uważają, że syn jest chory i nienormalny, że ma coś w rodzaju schizofreni. Chłodzili rozgrzane nieprzytomne ciało chłopaka. Wtedy poczułem wyłaniającą się obecność  NAVIGATORA  Oni mnie nie widzieli, byłem w ukryciu fizycznym i energetycznym, mocno zakamuflowany, niczego nie wyczuwali nawet jak pojawił się on NAVIGATOR.
Powiedział tylko :” szepnąłem mu co nie co, dałem mu namiary na ciebie, by wbił odpowiednie współrzędne, chciałem byście się spotkali. Mówiłem ci jakiś czas temu „po nitce do kłębka” ucząc cię byś śmiało przeprowadzał introspekcje i wnikał w to co znajdziesz poprzez introspekcję. Więc podrzuciłem ci pomysł „po nitce do kłębka” bo znam twoją ciekawość i charakter i wiedziałem, że spenetrujesz ten ślad energetyczny, póki jest jeszcze świeży. Wyjdź na „miasto”.
Wyszedłem i zobaczyłem świat bardzo odmienny od naszego. Ludzie po prostu żyli bo żyli. Bez nadziei, jakby bez sensu. Żyli bo żyli. Czynili to co racjonalne i praktyczne. Nie posiadali żadnej religii. Nie znali żadnego innego świata. Nikt z wyższych istot  otwarcie ich nie odwiedzał. Padał deszcz, jakby kwaśny deszcz. Świat ponury, bez kolorów w odcieniu złotego blasku. Zresztą wszystko miało złoty blask nawet niebo, z którego padał deszcz o kolorze jasnego piwa.
Wtedy NAVIGATOR powiedział ” aaa chciałem byś zobaczył taki świat”
Powiedziałem : dlaczego ”
Nie usłyszałem odpowiedzi, ale za to zobaczyłem pojawiający się na jego twarzy mały uśmiech i w głowie przypomniał mi się werset z biblii.

Łukasz 10:2 Biblia Warszawska
I powiedział im: Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało. Proście więc Pana żniwa, aby wysłał robotników na żniwo swoje.

Pomyślałem: „aha rozmawiamy teraz telepatycznie” jednak on odezwał się.
„Oni potrzebują oświecenia, pokazania im innych sposobów myślenia. Są tak prości, że to co dla was jest normalne u nich jest uśpione i zablokowane, to tak samo jak wy w obliczu jak to mówicie aniołów”
Ich władza tzw starsi działają w odizolowanym miejscu, są świadomi istnienia innych światów, ale nie wiedzą jak tą wiedzę przekazać tym ludziom więc usunęli się i rządzą poprzez regentów,

Chłopak dojedzie do siebie, odzyska zdrowie. Był i będzie niewidomy, dla niego to atut w eksploracji sieci Ducha. Za to ma coś czego oni nie mają, jest ciekawy, ma nadzieję, wiarę. W ich świecie dla nich jest nienormalny dla nas jest wybrykiem stwórcy. W ten sposób szykujemy drogę dla tych co przyjdą z innego świata. Staramy się by te spotkanie nie stało się zderzeniem a miłym i sympatycznym wydarzeniem.
Pamiętasz „światy będziemy razem budować”.
Na całym ciele czułem wibracje, wyszedłem z kuli światła.
Obrazy się skończyły.

ew. Toamasza 83
Rzekł Jezus:
„Obrazy ukazują się człowiekowi, a światłość, która jest w nich, ukryta jest w obrazie światłości Ojca. On ujawni się, a jej obraz ukryty jest w Jego światłości”.


Postanowiłem, że od razu na gorąco opiszę czego dzisiaj doświadczyłem.
W nas są bramy do komunikacji z innymi stanami świadomości, światami, istotami.
Biorę telefon komórkowy, wybieram nr, czyli adres wciskam zieloną słuchawkę i sygnał zakodowany idzie poprzez sieć nadajników. Wybrane numery są adresem i adresat dostaje wiadomość dźwiękową, że ktoś z nim chce rozmawiać, wciska zieloną słuchawkę i następuje komunikacja. Dźwięk jest kodowany i wysyłany poprzez nadajniki kodowanym strumieniem aż dotrze do drugiego telefonu i te urządzenie odkodowuje i transmituje sygnał i przekazuje do głośnika, który wyświetla znany lub nie znany głos drugiej osoby.
Dzwoniąc robimy jakby obraz czegoś coś co istniej naturalnie w wielkiej sieci Ducha. Nieświadomie naśladujemy wzorzec wyższy. A może świadomie. Myślę, że technologie jakie mamy pochodzą z wyższej inspiracji i naśladują prawdziwe relacje, to taki cień rzeczy prawdziwych.
Kwestia dostrojenia się.
A kiedy się dostroimy możemy przeglądać biblioteki Ducha.
Wyzwoliłem się z wielu poglądów, rozbudziłem w sobie wizualizacje a te umożliwiają kontakt poprzez umysł, który daje niesamowite możliwości.
Polecam wizualizację, jak nabędzie się wprawy bardzo szybko wnika się w sieć Ducha.
O znaczeniu wizualizacji napiszę niebawem.

 

Chmurka tagów

%d blogerów lubi to: