Serdecznie witam wszystkich! Strona ta przeznaczona jest tylko dla ludzi odważnych, śmiało stojących w obliczu NIEZNANEGO, nie bojących się NIEPOJĘTEGO, wolnych od ludzkich wyobraźni i mniemań na temat duchowści i Boga oraz celu naszego istnienia. Strona ta nie jest przeznaczona dla zniewolonych tradycją ludzką oraz tych co nie poszukują uczciwie PRAWDY. Tutaj są umieszczone informacje od bezcielesnych, wielowymiarowych ISTOT ŚWIATŁA na temat nadchodzących REWOLUCYJNYCH zmian ŚWIADOMOŚCI ludzkości pomagających w osiągnięciu celu naszego obecnego przeznaczenia, DOSKONAŁOŚCI. Osiągnięcie statusu istoty SUWERENNO-INTEGRALNEJ.

Archive for Listopad, 2014

5 DRZEW RAJU

W swoich najmłodszych latach, kiedy nabywałem świadomość, zostałem zabrany z rodzicami do kościoła. Widziałem ludzi w kościele, co coś robili. Nie rozumiałem tego kompletnie. Bardzo dobrze pamiętam kościół, moje miejsce w nim, pogodę, układ różnych przedmiotów. Pytałem się rodziców gdzie jestem, co tutaj się robi?
Po serii moich praktycznych pytań dowiedziałem się, że tutaj jest Bóg.
Jednak rodzice nie umieli mi wytłumaczyć logicznie i sensownie, dlaczego go nie widać, dlaczego tak trzeba się modlić. Na pozostałe pytania dostawałem odpowiedzi typu „tak trzeba i już”.
Wtedy postanowiłem, że jak dorosnę, to sam poznam Boga i dostanę praktyczne odpowiedzi na moje pytania. W moim umyśle dziecka wszystko musiało mieć wytłumaczenie i sens. Pozostałe lata mojego życia były fajnym dzieciństwem i dorastaniem, ale w tle pojawiało się coraz więcej pytań, które „odkładałem na półkę”, ponieważ nie wiedziałem jak odpowiedzieć na nie.

W wieku 17-u lat doznałem czegoś, co się nazywa nowonarodzenie. To było osobiste doświadczenie Boga i, jak to się mówi, nawróciłem się. Trafiłem do kościoła zielonoświątkowego. W euforii emocji te ugrupowanie religijne wydawało mi się sensowne, w porównaniu do kościoła katolickiego, w jakim wcześniej byłem. Jednak szybko pojawiło się mnóstwo pytań bez odpowiedzi. Zastanawiałem się między innymi jaki jest sens tzw. „chwalenia Pana”. Przez ponad godzinę śpiewano pieśni, modlono się, używając miedzy innymi słów „chwalę cię Panie” itp. itd. Głoszono, że Bóg posłał syna swego jako ofiarę za grzechy, by nam mógł przebaczyć.
Myślałem sobie: jeśli ja jestem bezinteresowny i mówi się, że Bóg jest lepszy niż ludzie, to dlaczego głosi się, że Bóg jest interesowny. Tak wynikało z tych kazań pastorów. Trzeba Bogu zapłacić za to za tamto. Chcesz coś otrzymać od Boga, to daj mu post, żarliwą modlitwę, jałmużnę, dziesięcinę itp. itd. Ja wiele rzeczy robiłem i robię bezinteresownie. Jeśli kocham, to bezwarunkowo. Nie ma tak, że kocham, bo mam w tym interes. Przecież to Bóg stworzył bezinteresowność i bezwarunkową miłość, wobec tego kłóciły mi się nauki tych pastorów. Zrozumiałem, że ja nie podporządkuję się „bo tak trzeba”. Pytań i sprzeczności z praktycznością życia było mnóstwo.

Uznałem, że wychodzę z tych struktur kościelnych, bo nie chcę uczestniczyć w mniemaniu i ślepym pochodzie ludzi zmęczonych już nawet lekkim powiewem myślenia. Lubię karkołomne, dogłębne myślenie. Dla mnie wszystko musi być logiczne, sensowne, bo tak postrzegam świat. Nawet cuda, od dziecka mówiłem, że są tylko technologią, jakiej jeszcze nie znamy. Takie rozumowanie we mnie pozostaje do dnia dzisiejszego.
Dzisiaj patrzę już z dystansu drogi i widzę, że im bardziej poznaję Boga, tym bardziej staje się On dla mnie praktyczny i sensowny.
Będąc w kościele, nie rozumiałem jak On może pragnąć byśmy Go chwalili. Myślałem sobie, czy On ma jakieś kompleksy i zachcianki. Chwalenie Boga wydawało mi się jakieś głupie i niedorzeczne. Ja jako człowiek czułem niesmak i niezadowolenie, jeśli mnie ktoś chwalił, wiem, że są ludzie, którzy pragną pochwał, ale dla mnie to są ludzie, powiedzmy, ułomni. A uczono mnie, że Bóg jest doskonalszy niż my. Wobec tego, jaki sens jest chwalenia Boga. Zawsze była taka sama odpowiedź:
„…bo tak trzeba, bo sprowadzamy na ziemię chwałę Pana”.
Zawsze, może z doświadczeń życia poprzedniego, miałem pojęcie, że ci, co chcą być chwaleni, to mają kompleksy i są niedoskonali duchowo.
A Bóg wydawał mi się być doskonały, więc uznałem, że „chwalenie” przypisano Bogu.
Moim zadaniem stało się zrozumienie i otrzymanie odpowiedzi na wiele pytań.
Moją drogę rozpoznawania Boga jako Ojca doskonałego, praktycznego i sensownego, mógłbym jeszcze długo opisywać i wyjawiać głupotę i bezmyślność ludzką, która zrobiła obraz Boga jako tyrana, żądnego krwi, kochającego, ale żądającego coś w zamian, bezinteresownego, ale pod warunkiem… itd. itp.
Ludzie nie widzą, że przyjmowanie tego, co się kłóci ze sobą, jest pełne sprzeczności, prowadzi w ciemnotę.
Taki oszukiwany umysł głupieje i zachowuje się jak upity winem. Umysł podświadomie wie jaka jest prawda i jeśli świadomie się czyni nieprawdę jako prawdę, to dochodzi do zwarcia i konfliktu w umyśle, i powstają anomalia zachowań. Wtedy niemożliwym już jest, w tym stanie, dalsze prawdziwe myślenie. Pojawiają się wzorce myślowe nacechowane głupotą, lenistwem umysłu, bezsensem i brakiem logiki.

Opisuję to, bo chcę chociaż przez chwilę pokazać pewne mechanizmy, w jakich żyjemy i jak one nie pozwalają widzieć prawdy.

Jezus w ew. Tomasza powiedział tak:
Ew. Tomasza 19 Rzekł Jezus:
„Błogosławiony ten, który istniał zanim się stał. Gdy będziecie moimi uczniami i będziecie słuchać słów moich, te kamienie będą wam służyły.
Pięć drzew bowiem macie w raju. Nie poruszają się latem ani zimą, a liście ich nie spadają. Kto je pozna, ten nie zakosztuje śmierci”.

Przez chwilę skupię się na tym „Błogosławiony ten, który istniał zanim się stał…”
Tak jak pisałem powyżej, mam w sobie, znajduję w sobie, jakby doświadczenia z innych żyć (List do Rzymian 8:29, Biblia Warszawska, „Bo tych, których przedtem znał, przeznaczył właśnie, aby się stali podobni do obrazu Syna jego, a On żeby był pierworodnym pośród wielu braci;”),
i one są tak silne, że wpływają na obecne moje życie. Między innymi pojęcie, że wszystko jest logiczne i spójne, a jeśli czegoś nie rozumiem, to znaczy, że jeszcze się nie rozwinąłem duchowo do tego poziomu. W myśl słów Jezusa:
Ew. Jana 16:12, Biblia Warszawska
Mam wam jeszcze wiele do powiedzenia, ale teraz znieść nie możecie;

Te słowa wypowiedział Jezus ponad 2 000 lat temu.
Czy dzisiaj możemy już więcej „znieść”?
A jeśli nie, to dlaczego?

Ten sam Jezus powiedział:
Ew. Łukasza 19:44, Biblia Warszawska
I zrównają cię z ziemią i dzieci twoje w murach twoich wytępią, i nie pozostawią z ciebie kamienia na kamieniu, dlatego żeś nie poznało czasu nawiedzenia swego.

Objawienie 3:20, Biblia Warszawska
Oto stoję u drzwi i kołaczę; jeśli ktoś usłyszy głos mój i otworzy drzwi, wstąpię do niego i będę z nim wieczerzał, a on ze mną.

Dzisiaj Jezus nadal przemawia, w różny sposób. Ma do tego całą plejadę, „legiony” swoich uczni. Tych, co uczyli się od Niego. Ten głos jest wszechstronny i przerasta wyobrażenie i możliwości pojmowania ludzi o ograniczonych, uśpionych umysłach, siedzących w ławkach kościelnych. To ci ludzie, którzy jako pierwsi uznają się za uczniów Jezusa i jako pierwsi odrzucają tego samego Jezusa, bo Jego prawdziwy obraz kłóci się z ich mniemaniem. Czyli jak napisano w ewangelii Tomasza:

Ew. Tomasza 43
…Lecz staliście się jak Żydzi: lubią drzewo i nienawidzą jego owocu, i lubią owoc, a nienawidzą drzewa.

Robię tak długi wstęp do tych 5 drzew, bo jak Jezus powiedział:
„Kto je pozna, ten nie zakosztuje śmierci”.

Jeszcze raz zacytuję ten werset.
Ew. Tomasza 19 Rzekł Jezus:
„Błogosławiony ten, który istniał zanim się stał. Gdy będziecie moimi uczniami i będziecie słuchać słów moich, te kamienie będą wam służyły.
Pięć drzew bowiem macie w raju. Nie poruszają się latem ani zimą, a liście ich nie spadają. Kto je pozna, ten nie zakosztuje śmierci”.

Dla mnie jednym z takich sensownych i logicznych głosów, nacechowanych mocno charakterem Jezusa, jest głos WingMakers.
Przestudiowałem uważnie ich wypowiedzi. Mają otoczkę zamierzonej dezinformacji, by tylko ci, co są na odpowiednim poziomie doświadczenia i rozwoju pojęli i zrozumieli o czym mowa, i skorzystali z tych wiadomości, by jeszcze bardziej się rozwinąć, by „poznać i nie zakosztować śmierci”.
To tak, jak piątoklasista nie pojmuje matematyki poziomu siódmej klasy. Coś tam jest podobne, ale dalej to enigma.

Dezinformacja w wypowiedziach WM jest celowa i ma działać jako sito przesiewające ziarno od plewy. Taka selekcja, wiejadło.

Ew. Mateusza 3:12, Biblia Warszawska
W ręku jego jest wiejadło, by oczyścić klepisko swoje, i zbierze pszenicę swoją do spichlerza, lecz plewy spali w ogniu nieugaszonym.

WM zawiera w sobie zakon Lyricus , który naucza wiedzy bardzo głębokiej, jak dla nas. Dla nich to elementarz.
Lyricus 
 zawiera dyskursy.
Dyskurs 2  zawiera opis 5 drzew w raju.

Polecam przeczytać cały dyskurs jak i inne.
Zacytuję z dyskursu opis 5 drzew, gdyby ktoś nie znalazł.
Pamiętajcie, zmieniły się czasy, język i frazeologia.

Cytuję tylko fragment.

Nauczyciel: Istnieje pięć kręgów życia, które razem składają się na Pierwsze Źródło. Krąg centralny to świadomość Pierwszego Źródła.
Krąg najbardziej zewnętrzny to Inteligencja Źródła.
Pomiędzy nimi znajdują się trzy kręgi życia: siedem Archetypów Pierwszego Źródła, Rasa Centralna, oraz zindywidualizowany duch-esencja, czyli Nawigator Całości.  

Kiedy studiowałem wypowiedzi WM, spodobała mi się jedna z wypowiedzi, po prostu na odległość „jedzie mi” stylem wypowiedzi i myślenia Jezusa.
W WM P&O zestaw pytań 3 odpowiedź nr 39.

Odpowiedź 39: „Należę do tego typu nauczycieli, którzy żywią pewien stopień nietolerancji wobec konceptów takich jak: współczynnik światła, harmonogram ascendencji, inicjacje, pozycja stanowiskowa ascendowania, itp. Koncepty te pochodzą ze starych Stref Dopływu, i kontynuowane są przez tych, którzy operują jako pryzmaty tychże Stref Dopływu, a którzy poddani zostali indoktrynacji do starej wersji systemu nauczyciel-student używanego przez ówczesną Hierarchię. Studentowi, któremu wpajano owe koncepcje w młodym wieku, trudno jest się od nich uwolnić.

Kiedy student o takiej mentalności spotyka nauczyciela podobnego do mnie, efekty tego najczęściej odbierane są przez niego jako nagła dezorganizacja, ponieważ rozłupuję jego powłokę indoktrynacyjną jak ktoś kto rozwija bandaże mumii, wystawiając jej słabowitą skórę na światło słoneczne. Jeśli student wytrwa do końca tegoż rozłupywania, wówczas zaczyna całkiem inaczej spoglądać na swoją rolę. Rozpoczyna kroczyć suwerenną ścieżką budowaną na jego własnej wewnętrznej mądrości…”

Innymi słowy, Jezus powiedział:

Ew. Marka 2:21, Biblia Warszawska
Nikt nie przyszywa łaty z nowego sukna do starej szaty, bo inaczej łata obrywa nowe od starego i rozdarcie staje się większe.

Ew. Marka 2:22, Biblia Warszawska
Nikt też nie wlewa młodego wina do starych bukłaków, bo inaczej wino rozsadzi bukłaki, i wino i bukłaki zniszczeją. Lecz młode wino należy lać do nowych bukłaków.

Powyższe wersety z ewangelii i cytat nauczyciela WM to jest jedno i to samo nauczanie, ta sama filozofia, czyli wypływa z jednego źródła, z tego samego źródła.

„Jeśli student wytrwa do końca tegoż rozłupywania…”
Jezus to określił tak:
Ew. Mateusza 11:6, Biblia Warszawska
A błogosławiony jest ten, kto się mną nie zgorszy.

Wielu studentów Jezusa nie wytrwało i w przyszłości nie wytrwa tego „rozłupywania”.
Ew. Jana 6:60, Biblia Warszawska
Wielu tedy spośród uczniów jego, usłyszawszy to, mówiło: Twarda to mowa, któż jej słuchać może?
6:66 Od tej chwili wielu uczniów jego zawróciło i już z nim nie chodziło.

Dla mnie jest to ten sam wzór, algorytm duchowy, dzięki któremu doświadczam głębi duchowych.

Poznanie 5 drzew jest doświadczeniem osobistym, ale wymaga odpowiedniego przygotowania. Ja chcę uświadomić poszukującym, że nawet szczery poszukiwacz może się zniechęcić, ale niepotrzebnie, wystarczy zachować spokój i cierpliwość.
Dla wielu wypowiedzi Jezusa wydawały się jak bełkot, niezrozumiałe, i dzisiaj jest tak samo, i tak samo będzie w przyszłości, że niewielu usłyszy ten rodzaj głosu.

Ew. Tomasza wers 2 Rzekł Jezus: „Niech ten, który szuka, nie ustaje w poszukiwaniu aż znajdzie. I gdy znajdzie, zadrży, a jeśli zadrży, będzie się dziwił i będzie panował nad Pełnią”.

Dzisiaj tylko zaznaczyłem temat o 5 drzewach. Doświadczenie ich jest sprawą osobistą tak, jak nikt za nas nie je i nie pije oraz nie śpi. To są elementy osobistego doświadczenia.
Możemy tylko doradzać jak pić, co jeść, lub co jest korzystne do snu.
Każdy sam czyni te czynności i tak samo jest z poznaniem 5 drzew.

„Kto je pozna, ten nie zakosztuje śmierci”.

Powyżej przedstawiłem mechanizmy, narzędzia nie pozwalające na poznanie, oraz mechanizmy ułatwiające poznanie.

W przyszłości bardziej rozwinę temat, czym dla mnie są te drzewa, ale najpierw jeszcze poruszę inne tematy.
Opisanie szczegółowo tych drzew dzisiaj spowodowałoby „dekompresję”.
Taką komorą dekompresyjną są materiały WM.
W następnym wpisie opiszę czym dla mnie są materiały WM i jak je postrzegam.

Reklamy

SELEKCJA

Poprzedni wpis zakończyłem informacją o tym, że opiszę, co mi pokazano na temat czynników, jakie nadchodzą, by dokonać selekcji wśród ludzkości.
Dzisiejszy wpis zatytułowałem selekcja, ale równie dobrze pasują określenia: skutki stanu świadomości, zapłata, „co człowiek sieje, to żąć będzie”, oczyszczenie, przetopienie, bodziec do rozwoju lub czynniki popychające do rozwoju.
Biblia przemyca wiele cennych informacji.
Większość kościołów, opierających się na Biblii jako wyłącznym i jedynym słowie Bożym, stało się niewolnikami swoich interpretacji Biblii.
Przez to podejście, ten wzorzec myślowy, wiele prawd jest dla nich niedostępnych. Te prawdy postrzegają jako coś złego, zwodzącego, przez co stali się ociężali w umyśle i proste indywidualne myślenie jest dla nich skomplikowane i karkołomne. Nieświadomie uciekli w grupowe myślenie, odpowiedzialność przywódców.
Ja piszę te słowa do wolnych od mniemań, doktryn, dogmatów, do tych, co szczerze sami szukają „5 drzew w raju” (następny wpis), podążają uparcie bez zastrzeżeń do suwerenności.
Do tych, co uwolnili się z pojęcia „grzechu pierworodnego”, na których nie działa silne pole grawitacyjne ideologii „piekła i nieba”, do wolnych i śmiało stojących w obliczu Niepojętego. Dla których Bóg to Ojciec i przyjaciel, a nie krwawy despota, żądający ofiar i tworzący dystans pomiędzy sobą a ludzkością, dystans niemożliwy do pokonania bez pośrednika-ów.

W Biblii mamy zapisane takie teksty.
Ew. Łukasza 21:25-26, Biblia Warszawska
25 I będą znaki na słońcu, księżycu i na gwiazdach, a na ziemi lęk bezradnych narodów, gdy zahuczy morze i fale.
26 Ludzie omdlewać będą z trwogi w oczekiwaniu tych rzeczy, które przyjdą na świat, bo moce niebios poruszą się.

Ew. Mateusza 24:29, Biblia Warszawska
A zaraz po udręce owych dni słońce się zaćmi i księżyc nie zajaśnieje swoim blaskiem, i gwiazdy spadać będą z nieba, i moce niebieskie będą poruszone.

Ew. Marka 13:7, Biblia Warszawska
A gdy usłyszycie o wojnach oraz wieści wojenne, nie trwóżcie się; musi się to stać, ale to jeszcze nie koniec.

Jest jeszcze wiele wersetów podobnej treści, które mógłbym zacytować.
Wybrałem, powiedzmy, pierwsze z brzegu.

Chrześcijanie przedstawiają te teksty jako coś strasznego, czego należy się bać i najlepiej, jeśli to się wydarzy nie za naszego życia.
Słyszałem nawet kazania pastorów, którzy straszą swoje owieczki tymi wersetami.
Tak jak pisałem we wcześniejszych wpisach, ci pastorowie należą do podtrzymujących system zniewolenia. Nie potrafią spojrzeć na to, co czytają tak jak na to patrzy Duch Prawdy, o którym sami wiele razy mówią, ale sami nie mają z nim kontaktu.

O tym Duchu mówił Jezus:

Ew. Jana 16:13, Biblia Warszawska
Lecz gdy przyjdzie On, Duch Prawdy, wprowadzi was we wszelką prawdę, bo nie sam od siebie mówić będzie, lecz cokolwiek usłyszy, mówić będzie, i to, co ma przyjść, wam oznajmi.

Nadchodzą w szybkim tempie czynniki, które spowodują wielkie zmiany, tak wielkie, że nawet mieszkańcy niebios będą poruszeni, nawet niebiosa zostaną potrząśnięte…

List do Hebrajczyków 12:26, Biblia Warszawska
Ten, którego głos wtenczas wstrząsnął ziemią, zapowiedział teraz, mówiąc: Jeszcze raz wstrząsnę nie tylko ziemią, ale i niebem.

Są to zmiany, które, jak to Jezus powiedział, MUSZĄ SIĘ WYDARZYĆ, MUSZĄ NASTAĆ.

Postęp ludzkości w rozwoju duchowym idzie bardzo ślamazarnie i jak to mówią wyżej: „Gdybyśmy mieli czekać na ludzi, jeszcze milion lat byśmy czekali.”

Dlatego z góry nadchodzą bodźce, które mają spowodować szybsze zmiany.
Napisano, że „moce niebios” będą poruszone.

Dzisiejszy świat nauki mówi, że znamy 5% sił, jakie działają w kosmosie.
Poza naszym postrzeganiem, nawet wzmocnionym maszynami, pozostaje niezbadane 95% kosmosu. Nie wiemy, czego się spodziewać, jakie jeszcze istnieją siły w kosmosie.
Te „moce niebios” to pola grawitacyjne, strumienie energii o różnej polaryzacji, promieniowania i energie, jakich w ogóle nie dostrzegamy.
Kiedyś na Ziemi przebywali tzw. synowie boży, co mienili się bogami.
Zwiali z Ziemi w jednej chwili.
Co ich wygoniło?
Właśnie te „moce niebios”.
Ziemia należy do tych „mocy niebios”.
My ludzie zaaklimatyzowaliśmy się do panujących tu warunków.
Mamy kompatybilne ciała, które współgrają z Ziemią, ale z Ziemią działającą na pewnym zakresie wibracji, natomiast jeśli wibracje się zmienią ci, co nie będą mieli zdolności zmiany wibracji, będą ginąć.
Ziemia jest żywą istotą o innym profilu istnienia.
Ziemia ma swoją inteligencję, swoje pola grawitacyjne, siły energii, promieniowanie itd.
Ziemia jako żywa istota przechodzi ciągłą zmianę w procesie swojej ewolucji, wchodzi ona też w interakcję z każdą istotą i każdym żywym organizmem, przebywającym na planecie.
Wiele tysięcy lat temu warunki, panujące na Ziemi, sprzyjały wizytom „synów bożych”, lecz Ziemia zmieniała swoje pole i promieniowanie, w skutek czego stała się wrogim terenem dla tych istot, wrażliwych na pewne czynniki, które stały się dla nich śmiercionośne.
Jak człowiek bez specjalnego skafandra nie może przebywać na głębokości oceanu, bo umrze, tak oni nie potrafili już dłużej istnieć na Ziemi. Promieniowanie Ziemi powodowało u nich takie mutacje, że groziło im, przy dłuższym kontakcie z Ziemią, przejście ze stanu istoty o energii duchowej do pełnej materii, a to równało się z degradacją i pochłonięciem przez materię. Chcąc uniknąć swojej śmierci, „uciekli”. Ja to widzę tak, że zostali wygonieni stąd.
Ziemia i tzw. moce niebios są kluczem do naszego dalszego rozwoju.
Dzisiejsza nauka twierdzi, że wystarczy, że Ziemia minimalnie zwiększy lub zmniejszy swój obrót na dobę i skutek będzie katastrofalny dla wielu ludzi, a dla wielu będzie bardzo dobroczynny.
Wielu popadnie w szał, dojdzie do zbiorowych samobójstw, irracjonalnych zachowań, a dla innej części ludzkości będzie to jak zastrzyk wzmacniający ich inteligencję i rozwiną się w nich nowe „moce” ich ciała.
Dlaczego taka „mała” zmiana, jak zwolnienie lub przyspieszenie o kilka obrotów Ziemi w ciągu roku, powoduje takie zmiany?
To są skutki działania tych „mocy niebios”.
My nie wiemy co i jak na nas wywrze wpływ.
Żyjemy w środowisku, które ledwo liznęliśmy.
Coś tam lekko widzimy, jak zamroczony obraz.
Są siły poza naszym postrzeganiem, które wywierają na nas potężny wpływ.
Nie tylko na nasze ciała, ale i wpływają na ducha.
Dlatego tak ważna jest synchronizacja serca, umysłu i ducha.
Nadświadomość, która jest wynikiem zsynchronizowanej istoty o statusie suwerenności, a jednak zintegrowanej z tym światem.
To tak, jak nurek w specjalnym skafandrze w głębinach, jest suwerenny, nie podlega prawom głębin morskich, ale przebywa w nich. Bez tego skafandra zginąłby po chwili, ponieważ nie spełnia warunków, jakie są wymagane na głębinach.

Są takie wersety w Biblii na temat gwałtownych zmian na Ziemi i tego, że część ludzi zostanie uprzednio do tych zmian przygotowana tak, że im nic się nie stanie.
Większość wiadomości w Biblii jest zapisana językiem obrazów i symboli, które zostają właściwie odczytane, jeśli odczytuje się je przy pomocy Ducha Prawdy, który jest jednym z „drzew raju”.

Objawienie 7:3, Biblia Warszawska
Nie wyrządźcie szkody ani ziemi, ani morzu, ani drzewom, dopóki nie opatrzymy pieczęcią sług Boga naszego na czołach ich.

Objawienie 9:4, Biblia Warszawska
I powiedziano im, aby nie wyrządzały szkody trawie, ziemi ani żadnym ziołom, ani żadnemu drzewu, a tylko ludziom, którzy nie mają pieczęci Bożej na czołach.

Wyraźnie widać powód wyrządzania i nie wyrządzania szkody. Jest ten sam: posiadanie lub brak pieczęci na czołach.
Nie będę się rozpisywał, bo już nie raz pisałem, pieczęć na czole to nie widzialny znak, tatuaż czy znamię, pieczęć oznacza Nadświadomość, mieszkającą w umyśle, zgraną z sercem.
Wielu dzisiaj posługuje się Nadświadomością, wielu świadomością, ale rzesze posługują się bezmyślnością. Wegetują, mają uśpione, kalekie umysły. Nie ożywione. Żyją jak na autopilocie.
O nich Jezus mówił, że to są martwi ludzie. Biologicznie żyją, ale ich umysły, wzorce myślowe są martwe, chociaż szczycą się fakultetami, dyplomami, nagrodami itp.
Tutaj nie chodzi o wiedzę mechaniczną, nabywaną tutaj, chodzi o podłączenie do sieci, stały dostęp, komfortowy do sieci.

To, co Jezus powiedział w porównaniu do krzewu winnego, o stałym podłączeniu do Niego i o tym, że kto nie trwa w tym połączeniu, ginie, bo sam nie może istnieć.

Ewangelia św. Jana
15:1 Ja jestem prawdziwym krzewem winnym, a Ojciec mój jest winogrodnikiem.
15:2 Każdą latorośl, która we mnie nie wydaje owocu, odcina, a każdą, która wydaje owoc, oczyszcza, aby wydawała obfitszy owoc.
15:3 Wy jesteście już czyści dla słowa, które wam głosiłem;
15:4 Trwajcie we mnie, a Ja w was. Jak latorośl sama z siebie nie może wydawać owocu, jeśli nie trwa w krzewie winnym, tak i wy, jeśli we mnie trwać nie będziecie.
15:5 Ja jestem krzewem winnym, wy jesteście latoroślami. Kto trwa we mnie, a Ja w nim, ten wydaje wiele owocu; bo beze mnie nic uczynić nie możecie.
15:6 Kto nie trwa we mnie, ten zostaje wyrzucony precz jak zeschnięta latorośl; takie zbierają i wrzucają w ogień, gdzie spłoną.

Pamiętajcie, Jezus przybrał ciało ludzkie, by przebywać na tym świecie.
W rzeczywistości pod słowem „pierworodny” kryje się związek sił, dzięki którym wszystko istnieje.

Dlatego właśnie nadchodzą zmiany, mające wzmocnić jak wzmacniacz, mające wzmocnić wszystko, dokładnie wszystko, by powstała wyraźna różnica.
Te poruszenie „mocy niebios” spowodują, że powstanie wyraźna różnica pomiędzy tym, kto posługuje się Nadświadomością, a tym, kto jest pędzony instynktami i wegetuje, myśląc o sobie, że ma wysokie IQ.

Mamy to tak zapisane w Biblii:
Objawienie 22:11, Biblia Warszawska
Kto czyni nieprawość, niech nadal czyni nieprawość, a kto brudny, niech nadal się brudzi, lecz kto sprawiedliwy, niech nadal czyni sprawiedliwość, a kto święty, niech nadal się uświęca.
22:12 Oto przyjdę wkrótce, a zapłata moja jest ze mną, by oddać każdemu według jego uczynku.

Wiem, wielu myśli zaraz o wyróżnieniu, bo byli tzw. chrześcijanami, a tzw. ludzie w świecie zapłacą cenę – wieczne potępienie. Myślą o grzechu i dobrych uczynkach. Tak to wygląda z punktu widzenia chrześcijan protestanckich.

Ja tutaj widzę wyraźne skutki stanów świadomości i nieświadomości oraz tego, że te stany zostaną wzmocnione.
Przykładowo, miłość czysta jest praktyczna, myśli o wszystkich, miłość w umyśle zainfekowanym tzw. złem jest zaborcza, samolubna, zazdrosna, jest pod wpływem ego.
Selekcja zazwyczaj następuje po to, by wybrać to, co cenne od tego, co jest plewą.
Następnie to, co cenne jest przeznaczane do dalszych celów.

W nas jest wieczność.
Ks. Kaznodziei Salomona 3:11, Biblia Warszawska
Wszystko pięknie uczynił w swoim czasie, nawet wieczność włożył w ich serca; a jednak człowiek nie może pojąć dzieła, którego dokonał Bóg od początku do końca.

Zobaczyłem granice naszego biologicznego umysłu, jakim posługujemy się w tych ciałach.
Zapominanie nie jest dla mnie obce.
Kiedy tak myślałem o ograniczeniach naszego umysłu, usłyszałem słowa:
Na tym świecie, na tym planie rzeczywistości, posługujesz się mechanicznym umysłem o biologicznej strukturze, ale każdy z was posiada, w wyższych poziomach, umysł o strukturze duchowej, jest to umysł, który wszystko pamięta, wszystkie twoje doświadczenia, najdrobniejsze szczegóły. Tym umysłem będziesz się posługiwał jak zakończy się ten twój okres eksploracji otchłani. Na razie napawaj się tym, co masz teraz dostępne, doświadczaj granic i ciesz się tym życiem”.

Cenię sobie Tego, co jest we mnie, dzięki Niemu obce są mi strachy, zimne poty, obawy, lęki o przyszłość. Patrzę w przyszłość z radością i jednocześnie napawam się tym życiem, wolny od ludzkich strachów, jakimi się ludzie straszą. Wyzwolony od pojęcia grzechu, odkupienia, zbawienia poprzez ofiary, eksploruję rejony niedostępne dla tych, co nie wyzwolili się i to, z czego się nie wyzwolili, ich zniewala i niszczy.

Ewangelia Tomasza wers 70
Rzekł Jezus: „Gdy pozwolicie powstać tamtemu, co jest w was, wtedy to, co macie, uratuje was. Jeśli nie istnieje tamto, co jest w was, wtedy to, czego nie macie w sobie, uśmierci was”.
W następnym wpisie opiszę to, co wiem na temat kluczowych 5 drzew w raju.
Ew. Tomasza 19 Rzekł Jezus:
„Błogosławiony ten, który istniał zanim się stał. Gdy będziecie moimi uczniami i będziecie słuchać słów moich, te kamienie będą wam służyły.

Pięć drzew bowiem macie w raju. Nie poruszają się latem ani zimą, a liście ich nie spadają. Kto je pozna, ten nie zakosztuje śmierci”.

DEKONCENTRACJA, DEZORIENTACJA

Jest to kontynuacja serii wpisów na temat świata, w jakim żyjemy, jak on funkcjonuje, w jaki sposób jest zasilany i jak stać się istotą nie podlegającą wpływowi tego świata.

Jezus jest dla mnie dużym autorytetem i po latach doświadczeń zaczynam rozumieć inaczej Jego słowa, jakie wypowiedział, kiedy był na Ziemi.

Jedna z jego wypowiedzi brzmiała:

Ew. Jana 16:33, Biblia Warszawska
.. ufajcie, Ja zwyciężyłem świat.

Potem:

Objawienie 3:21, Biblia Warszawska
Zwycięzcy pozwolę zasiąść ze mną na moim tronie, jak i Ja zwyciężyłem i zasiadłem wraz z Ojcem moim na jego tronie.

Ja pojmuję ten werset jako wolność od wpływów silnego „pola grawitacyjnego” tego świata.
Kiedyś wierzyłem dosłownie w jakiś widzialny tron itp.
Teraz tron jest dla mnie miejscem suwerenności, stanem świadomości niepodatnej na nic, a samej mający wpływ na wszystko.

Tak jak pisałem wcześniej, w wielu poprzednich wpisach, które są celowo pisane wg pewnego schematu w celu poszerzenia świadomości, która jest niezbędna do stania się istotą niepodatną na ten świat i nie tylko na ten, ale przygotowuje osobowość do warunków poza horyzontem, jaki widzimy, czyli stania się istotą suwerenną, inaczej mówiąc, zwycięzcą w każdych warunkach.

Przypomina mi się tutaj tzw. setka Caligasty z Księgi Urantii.
Część z nich była na swoich światach mistrzami, doskonałymi istotami. Na swoich światach osiągnęli szczyty. Byli dumni z tego, co osiągnęli i na wezwanie poprowadzenia rozwoju na Ziemi szybko odpowiedzieli „tak”.
Byli pewni siebie, pewni, że na ich świecie im się udało to i na Ziemi sobie poradzą.
Tak sobie wizualizuję Boga, który patrzył na nich i wyobrażam sobie, że powiedział do siebie:
Ok, uważacie, że osiągnęliście wysoki poziom świadomości, sprawdzimy, dodam wam jeszcze jeden „chromosom” (nowe, nieznane do tej pory, warunki doświadczenia), zobaczymy jak sobie poradzicie z tym jednym chromosomem dodatkowym, który daje tyle nowych możliwości.”

Ziemia to był dla nich test, sprawdzian nabytej wiedzy i co? Nie zdali egzaminu, padli na pierwszym zakręcie.
No nie wszyscy, ale 60-ciu z nich padło.
40-tu zdało egzamin, to był tak naprawdę test na inteligencję.

Ta 60-ka celowo rozsiała po Ziemi fałsz. Doszły ludzkie domniemania, przesądy wypływające z niewiedzy, zabobony. Dodatkowo w całym sektorze naszego wszechświata trwał tzw. bunt Lucyfera, mistrza sofistyki.
Po stronie Lucyfera stanęli ówcześni Zarządcy Ziemscy, czyli wyższe istoty duchowe, które miały opiekować się rozwojem ludzi na Ziemi.
Doszło do celowej dezorientacji.
Tzw. bunt był wielopoziomowy i wielowątkowy.
Krzyżowały się i przenikały interesy wielu grup, klas istot pochodzenia nadziemskiego.
Zapanował chaos i tzw. ciemność świadomości.
Nie będę opisywał od nowa jak to się przejawiło.
Skutek jest taki, że mamy sprzeczne poglądy na temat świata, Boga, Jezusa, życia i prawdy.
Święte wojny, święte gwałty, święte bezprawie, mamy złe wojny, złe gwałty, i złe bezprawie.
Dla nas europejczyków zabicie człowieka to przestępstwo, a np. dla członków Państwa Islamskiego to honor i zaszczyt, i jeszcze spodziewają się nagrody za zabicie drugiego człowieka, przepraszam, „niewiernego”.
Oni nie widzą ludzi, widzą wiernych i niewiernych.
Kogoś, kto podziela pewne poglądy i nie podziela.
Ktoś ich do tego przekonał, by tak widzieć świat i być wyznawcą, krzewicielem i obrońcą tych poglądów.
Oni podzielają czyjeś poglądy.
Na pewno nie są to ich poglądy, ponieważ są ludźmi.
Te poglądy nie są pochodzenia ludzkiego.
Pierwsze morderstwa religijne, tzw. świętą wojnę oznajmili światu tzw. aniołowie, którzy „wyprowadzili” Hebrajczyków z Egiptu i nakazali wybijanie wszystkich żywych wrogów Hebrajczyków wraz z ich bydłem.
Pierwszy dżihad rozkrzewili właśnie „aniołowie”, nadający prawa plemionom hebrajskim, jakie „wyprowadzili” z Egiptu.
Wielu do dzisiaj nie widzi w tym nic złego, więcej, ci, co nie mają rozeznania, widzą w tym rękę Boga i pochwalają te działania i nie zauważają, że w tej samej Biblii jest napisane, że właśnie ci aniołowie, co „wyprowadzili” przyszły Izrael i nadali im prawa, stanęli potem przed obliczem sądu „niebios” i musieli się tłumaczyć dlaczego tak uczynili.
Tego już nie widzą, bo nie mogą, bo to jest dezorientacja.
To jest jeden ze skutków działania dezorientacji.
Wielu nie orientuje się z czego jest utkany ten świat i jak on funkcjonuje, dlatego stają się częścią tego świata.
Ziemia to widzi i szykuje swoją selekcję, o jakiej opiszę w następnym wpisie, a którą zapowiedział Jezus jako coś, co musi nadejść.
Powstało mnóstwo poglądów na temat Boga i duchowości, życia po śmiercie itp.
Tzw. ułuda bogactw i troska o byt oraz tzw. mozół mają zagłuszyć i zdekoncentrować każdego, kto znajdzie się w ich polu grawitacyjnym.
Każdy, kto znajdzie się w polu działania tych „fal elektromagnetycznych” ma zostać namagnesowany (przekonany i zdobyty jako wyznawca i krzewiciel tych idei) tak, by nie szukał prawdy i nie dociekał, a był pod stałym wpływem „pola magnetycznego”.
Tak na marginesie, kiedyś jedna z takich istot nadludzkich powiedziała do mnie:
„Ale żeś się namagnesował, rozmagnesuj się, pokazaliśmy ci jak to zrobić”.

Jezus to widział i poznał, i pokonał te siły, osiągnął stan niepodatności na warunki, wpływy, ideologie tego świata.
Mógłbym na ten temat wiele pisać.
Jakiś czas temu myślałem o całym tym chaosie i zastanawiałem się jako, powiedzmy, znający Biblię, dlaczego w Biblii są opisane takie to a takie, powiedzmy, przykazania i nauki.
Kiedy tak myślałem, a zazwyczaj koncentruję się tak głęboko, że zaczynam słyszeć, prowadzić rozmowę z czymś, kimś, kto jest głęboko pod wszystkim, a jednak nad wszystkim.
Wtedy usłyszałem spokojny głos istoty, którą wyczułem, że wszystkiemu się przygląda, w nic nie ingeruje, jakby był wyznaczony czas, obrazowo mówiąc: niech pędzi ten pociąg w przepaść i zobaczę jak zachowują się ci, co są w pociągu, pewnie jedni zauważą, inni dalej będą się bawić w nieświadomości.
Rozważałem te zapisane w Biblii prawa i nakazy, z mojego punktu widzenia sprzeczne, kiedyś, kiedy nie szukałem prawdy, tylko wierzyłem, bo tak trzeba, nie zastanawiałem się nad tymi prawami, nad ich genezą, znaczeniem i sensem. Teraz widziałem w nich sprzeczności i bezsens, wręcz głupotę.
Kiedy tak rozważałem, usłyszałem spokojny głos: „To jest test na inteligencję”.
Zrozumiałem, że tzw. Duch Święty, który gasi i zapala, nadzoruje całe te zamieszanie i jest ponad tymi, przez których działa, celowo przeprowadza selekcję poprzez dezorientację.
Żeby wyszło na jaw kto ma zmysły duchowe, tzw. wzrok i rozpozna „plewę od ziarna”.
W kim przejawiają się boskie cechy, boska kropla, cechy podtrzymujące i rozwijające życie, a w kim są niskie, destrukcyjne cechy.
Sam osobiście ostatnio doznałem ze świata duchowego wiele, jak ja to nazywam, prowokacji, mających ujawnić, przetestować moją świadomość, czy jest silna, czy podatna na wpływy.
Tak wiele z tych doświadczeń to test na inteligencję, a nie na wiedzę.
Wielu czyta wiele i końca tego czytania nie ma, zdobywają wiedzę, ale nie inteligencję duchową, która jest tak naprawdę nadświadomością, potrafiącą zachować się w każdych warunkach, niepodlegającą niczemu.
Tutaj nie chodzi o wiedzę, tutaj chodzi o świadomość, czyli wiedzę uporządkowaną, tworzącą charakter osobowości. Stabilny, niewzruszony umysł. Niepodatny na ogarniające warunki, roztrzaskujące się światy.
Jak to określił właściciel ziemski, symbolizujący Boga w przypowieści Jezusa:
„niech kąkol i pszenica razem rosną do żniw”.
Potem łatwiej je rozdzielić, bo na początku trudno odróżnić kąkol od pszenicy.
Kiedy dojrzeją, widać wyraźną różnicę.
Tak jak pisałem powyżej, w następnym wpisie opiszę to, co musi nadejść, czyli jak odbędzie się selekcja.

 

 

 

 

 

Chmurka tagów

%d blogerów lubi to: