Serdecznie witam wszystkich! Strona ta przeznaczona jest tylko dla ludzi odważnych, śmiało stojących w obliczu NIEZNANEGO, nie bojących się NIEPOJĘTEGO, wolnych od ludzkich wyobraźni i mniemań na temat duchowści i Boga oraz celu naszego istnienia. Strona ta nie jest przeznaczona dla zniewolonych tradycją ludzką oraz tych co nie poszukują uczciwie PRAWDY. Tutaj są umieszczone informacje od bezcielesnych, wielowymiarowych ISTOT ŚWIATŁA na temat nadchodzących REWOLUCYJNYCH zmian ŚWIADOMOŚCI ludzkości pomagających w osiągnięciu celu naszego obecnego przeznaczenia, DOSKONAŁOŚCI. Osiągnięcie statusu istoty SUWERENNO-INTEGRALNEJ.

ŚWIADOMY OBSERWATOR

Nie wiem jaki proces zachodzi, ale zorientowałem się, że świadome obserwowanie procesów, zachodzących w związku z podejmowanymi decyzjami, ma bardzo duży wpływ na te procesy.
Codzienne zabieganie i pośpiech sprzyja ślepocie duchowej i wielu ludzi staje się marionetkami w rękach silnych energii typu zazdrość, zawiść, gniew, frustracja, zniechęcenie, apatia, bezsens, itp. itd. Często ludzie nie potrafią powiedzieć dlaczego to lub to zrobili. Niby tłumaczy się to podświadomością, ale podświadomość jest odpowiedzialna za pracę i funkcjonowanie organizmu ludzkiego, zwanego też instrumentem ludzkim.
W umyśle króluje napięcie przymuszające człowieka do rozwiązywania bieżących problemów, spowodowanych różnymi sytuacjami. Zorientowałem się, że te sytuacje są umiejętnie, inteligentnie zorkiestrowane tak, by za nadto nie przeciążyć człowieka, ale i też, by nie miał za dużo swobody i czasu na rozmyślanie, żeby mu przypadkiem prawdziwe myśli do głowy nie przyszły. Dba o to istota inteligentna. Jest albo super sztuczną, albo żywą istotą. Zobaczyłem, że nie męczy się ani nie ustaje w swoim działaniu. Istota ta działa jak system. System korzysta z naszych tzw. przyzwyczajeń, słabości, nałogów, powiązań międzyludzkich itp. System uruchamia w odpowiedniej chwili cały szereg tzw. „naszych cech charakteru”, odpowiednio do sytuacji. A one, jak klawisze w fortepianie, odpowiednio użyte spełniają swoje zadanie i gra różnorodna muzyka naszego życia.

W rzeczywistości nie są to nasze cechy charakteru. Od tego pojęcia trzeba się uwolnić, jeśli chce się iść dalej, w stronę Źródła.
Kto tkwi w takim rozumowaniu, wspiera ten system, który ma za zadanie trzymać nas w stanie ślepoty.
Zorientowałem się, że jestem świadomością, na którą wywarto nacisk i pozbawiono częściowo pamięci i oślepiono, a to umożliwia systemowi panowanie nade mną, czyli świadomością.
Źródło przybliżone nam przez Jezusa, jako Ojciec, wspiera każdego, kto szuka prawdy.
Wspiera poprzez wyjaśnianie mechanizmów i całego szeregu zależności, które spowodowały oddzielenie od Niego.

O Jezusie mamy zapisane tak:
List do Kolosan 2:15, Biblia Warszawska
Rozbroił nadziemskie władze i zwierzchności, i wystawił je na pokaz, odniósłszy w nim triumf nad nimi.

On wystawił mi na pokaz te procesy i skrupulatnie pokazał jak działają oraz przedstawił jak ja powinienem myśleć i czego być świadomym.
Podzielając Jego pogląd na sytuację, staję się nieuchwytny dla systemu i przestaję działać jak nakazuje system.
Wyłamuję się z systemu i staję się niewygodny, nieuchwytny dla tych nadziemskich władz.
Dlatego w Biblii mamy napisane, że jeśli nie będziemy wątpić tylko będziemy pewni, to nawet materia będzie nam posłuszna, a to, co zjemy i będzie szkodliwe dla organizmu ludzkiego, to nam nie zaszkodzi.

Zacząłem obserwować i dociekać co mnie napędza.
Co powoduje, że podejmuję w mig takie a takie decyzje.
Najpierw musiałem zobaczyć moment podejmowania decyzji.
W natłoku zajęć, jaki narzuca system, nie widać na pierwszy rzut w ogóle momentu podejmowania decyzji. Wydaje nam się, że postępujemy tak a tak, bo mamy taki charakter.
Są pewne przyzwyczajenia i łatwo kierujemy się nimi, przez ich częste używanie wzmacniamy je, a to powoduje, że w odpowiedniej sytuacji one uruchamiają się jako pierwsze.
Zatrzymałem się świadomością w tym wirze życia.
Świadomie wyszedłem z tej karuzeli nici zdarzeń.
Jakbym stanął z boku i zacząłem z trudem próbować zaobserwować proces życia.
Chwilowo udawało mi się to zrobić, a potem traciłem kontakt.
Tak jakbym tracił równowagę.
Wracałem do tego, że zadawałem sobie pytanie: „co mnie napędza?”
Zaobserwowałem, że coś tak szybko, że aż trudno zauważyć, poddaje nam jak mamy zareagować na to, co się dzieje.
Coś inspiruje do działania.
Zadałem sobie kolejne pytanie: „Jaki jest cel tych inspiracji do działania?”
Zorientowałem się, że za tymi inspiracjami stoją istoty, które z jakiegoś powodu to robią.
W moim ludzkim myśleniu jest tylko jeden powód, muszą mieć jakąś z tego korzyść.
Przyglądnąłem się tym istotom i zobaczyłem, że one też ulegają „czemuś”, co ich napędza.
Jakby taka matrioszka, lalka w lalce i w lalce lalka itd.

Przypomina mi się werset z ewangelii Filipa, mówiący o tych istotach, zwanych rządcami.
16. Rządcy ziemscy byli przekonani, że to, co czynili, dokonywali swoją władzą i z własnej woli. W rzeczywistości jednak to Duch Święty potajemnie działał za ich pośrednictwem, czynił tak, jak Sam uważał za stosowne.

Duch ma cel i na razie widzę go jako szkolenie. Dlaczego jesteśmy szkoleni, to nie wiem, domyślam się, że za horyzontem jest coś, gdzie bez odpowiedniego przeszkolenia, powodującego narodziny silnej świadomości, nie przetrwalibyśmy.
Wygląda dla mnie to tak, że celowo wprowadzono nas w nędzę i istoty z zewnątrz, ponad tymi istotami poniżej, patrzą się na nas kto jest rozumny, a kto rozumny, temu pokazuje się drogę i daje siłę, by wyjść z tej nędzy.

Psalm 14:2, Biblia Warszawska
Pan spogląda z niebios na ludzi, aby zobaczyć, czy jest kto rozumny, który szuka Boga.

Ew. Jana 3:27, Biblia Warszawska
…Nie może człowiek niczego wziąć, jeśli mu nie jest dane z nieba.

A to zapis na temat istot nad istotami i rządców a Ducha Świętego.

Ks. Kaznodziei Salomona 5:7, Biblia Warszawska
Jeżeli widzisz, że w kraju ubogi jest gnębiony i że prawo i sprawiedliwość są gwałcone, nie dziw się temu, bo nad wysokim czuwa wyższy, a jeszcze wyższy nad tamtymi.

Dzięki nabytej już świadomości zasad i moralności oraz etyki, oceniłem działania jako korzystne i niekorzystne dla mnie.
Uznałem, że pewnych nie chcę, bo nie prowadzą mnie do doskonałości.
Zobaczyłem je w skupieniu, a one jakby zawstydzone tym, że je zobaczyłem, straciły impet.
Zdziwiłem się na taką ich reakcję.
Stało się moim lekkim zwyczajem obserwowanie wszystkiego, co mnie próbuje napędzać i mieć na mnie swój wpływ.
Kiedy patrzyłem na te procesy, to one traciły nagle swoją siłę.
Ulatywały jakby nie mogły wytrzymać mojego spojrzenia na nie.
Wcześniej, emocje rozgrzewały się i jak na nie spojrzałem i zbadałem ich źródło, to od razu emocje opadały i błyskawicznie znikała wszelka pomysłowość do działania pod dyktando tych emocji. Zobaczyłem, że to nie emocje były pierwsze, one były silnikiem do działania, a odpalał ten silnik ktoś inteligentny, ktoś komu zależy, byśmy go nie widzieli.
Kiedy rozmawiałem z ludźmi na temat moich spostrzeżeń, to prawie każdy mówił:
„ooo a kto to może widzieć, brakuje na to czasu, co chwilę sobie przypominać, by widzieć te myśli.”
I to jest właśnie pogląd wypływający z lenistwa, które jest ujęte w systemie i wspiera ten system.
Lenistwo mówi: działaj i nie zastanawiaj się dlaczego, to męczące, łatwiej działać i rozwiązywać codzienne problemy, a zastanawianie się nad procesami, to strata czasu.
Temu głosowi wrażenia wielu uległo i działa wg jego wskazówek.

Jezus pokonał ten system i wiele razy mówił o tym, że pewne nasze działania mają stać się naszym zwyczajem.

Ew. Tomasza 106
Rzekł Jezus: „Gdy macie zwyczaj czynić dwoje jednością, staniecie się synami człowieczymi i powiecie: ‚Góro przesuń się’, ona się przesunie”.

Fizyka kwantowa pokazuje, że świadome obserwowanie wpływa na tor lotu obserwowanych elektronów.
Jeśli je nikt nie obserwuje, to lecą prosto, jeśli na nie ktoś świadomy patrzy, to one zmieniają trajektorię.
Sztuka w tym, by patrzeć tak świadomie, by poruszały się tam, gdzie my zechcemy.
Jest to technologia, jakiej na razie nie znamy.
Dorośniemy do regulacji tą siłą i świat będzie wyglądał już inaczej.
To, co mi przychodzi do głowy to dziedzic, który dorasta do tego, by objąć dziedzictwo, ale wcześniej przechodzi szkolenie przygotowujące tak, by nie zawiódł.
Szkolenie jest często bolesne.
Widać to patrząc na świat. Wielu zagłębia się w obserwowanie ciemnych energii i zostaje pochłoniętych przez obawy, które przeradzają się w depresję, a długotrwała depresja w obsesję, a ta uporczywie ciągnie taką słuchającą jej istotę do samobójstwa.
Zorientowałem się, że ciemność jest silna, ale nie najsilniejsza.
Światłość, w postaci świadomości obserwatora, w jakiś nieznany mi do tej pory sposób usuwa ciemność.
Kilka lat temu miałem taki zwyczaj, powstał on jakby sam, chociaż jestem świadomy, że inteligentna istota, szkoląca mnie, pokazała mi go.
Mianowicie, kiedy zgromadziły się we mnie obawy, kiedy poczułem, że zbliżyły się do mnie ciężkie energie w postaci uczuć strachu, obaw itp., to wtedy w umyśle przestawałam im stawiać opór, jakbym się świadomie rozrzedził, wtedy te energie, jakby zaskoczone, traciły swoją siłę. Zorientowałem się, że czerpały one siłę z mojego oporu umysłu.
Wtedy też pojawiło się coś, co zacząłem praktykować i odnosiło coraz większy skutek.
Kiedy rozluźniłem się widząc te siły, wtedy patrzyłem na nie w umyśle i one jakby paraliżowały się i nie mogły uciec. Jak wąż patrzący na małpę, ta wrzeszczy, ale nie może uciec, bo nawiązała kontakt wzrokowy z wężem.
Wtedy w umyśle widziałem jak bardzo powoli z moich pleców po prawej i lewej stronie wychodzą jakby skrzydła-ręce, które zaczęły zmierzać w kierunku tej energii, na którą patrzyłem i po jakimś czasie obejmowały ją, i ona zostawała kompletnie unicestwiona.
Im częściej to się działo, tym szybciej umiałem łapać te energie i szybciej wysuwały się te ramiona, i łapały te energie.
Po jakimś czasie doszło do tego, że powiedzmy ten świadomościowy układ nerwowy działał tak sprawnie, że wcześniej złapanie tej siły zajmowało mi w skupieniu kilka minut, a obecnie dzieje się to prawie w sekundę.
Nie męczę się i mogę łapać te siły jedna za drugą.
Jednak tak już nie jest.
One są świadome naszej siły duchowej i unikają schwytania.
Teraz pracuję nad jeszcze wyższymi poziomami sił. Jakbym zmierzał z obrzeży do centrum.
Zdaję sobie sprawę z tego, że opisuję techniki dla wielu może niezrozumiałe, ale opisuję je tak jak sam je otrzymałem od istot wyższych, które posługują się tak potężnym sposobem myślenia, że gdybyśmy go zobaczyli, to na dzień dzisiejszy wielu załamałoby się od razu, bo zobaczyliby w jakiej nędzy świadomości żyjemy.
Przyszłe ludzkie pokolenia będą poznawać coraz to nowe techniki świadomości tak, jak my różnimy się świadomością od ludzi żyjących 50, 100, 500, 1000 itd. lat temu.
To, że zmierzamy w tamtym kierunku widać po inspiracji z góry, jak rozwijają się technologie i jakie dziedziny nauki powstają. Dzisiaj te dziedziny raczkują, niedługo będą filarami nauki. Komercyjne technologie, jakie będą za kilkadziesiąt lat, wywołałyby szok u nas, gdybyśmy je teraz zobaczyli w działaniu, nie znając ich drogi odkrycia.
Świadome obserwowanie zmienia siły i narusza system.
Nie wiem dlaczego tak jest, ale system doznaje jakby działania wirusa, jeśli się na niego patrzy.
Świadome obserwowanie musi być wspierane świadomością tego, kim jesteśmy.
Istota nie świadoma tego, kim w rzeczywistości jest, nie ma siły.
Jestem świadomy, że doświadczam celowo nędzy i wyzwalam się z pola magnetycznego systemu, rozmagnesowuję się.
Jestem świadomy, że pochodzę ze Źródła i mam takie same możliwości, jakie ma Źródło, i odkrywam, przypominam sobie jak je użyć.
Źródło stworzyło do tego celu multiwers z całym jego wyposażeniem.
Nie istnieje czas.
Jest tylko teraźniejszość.
Dla nas, na naszym poziomie, widoczna również jako przeszłość i przyszłość.
Wszystko jest teraźniejszością.
Kto widzi to jako fragmenty czasowe, jeszcze nie zbliżył się do Źródła, objawionego nam przez Jezusa, jako nasz Ojciec.
Ojciec każdego wspiera, kto szuka i chce być taki jak On.

Świadome obserwowanie niby prosta procedura, ale wymaga praktyki, by płynnie ją używać.
Świadome obserwowanie to tak naprawdę jest to „niewiele trzeba” z wypowiedzi Jezusa na temat kłopotania się o wiele spraw.
Świadome obserwowanie jest proste i skuteczne, uruchamia jakieś energie, siły zmieniające rzeczywistość.
W Biblii mamy taki przykład Naamana, naczelnego dowódcy wojsk wrogich Żydom, który zachorował na trąd.
Dowiedział się, że w Izraelu jest prorok, co może go uzdrowić. Pojechał z całą swoją świtą i przedłożył swoją sprawę prorokowi. Ten mu polecił obmyć się 7 razy w rzece Jordan. Naaman się zdenerwował, bo dla niego takie zabiegi były bez sensu. Też ma w swojej ojczyźnie rzeki. Wyobrażał sobie, że prorok podniesie rękę, wezwie głośno swojego Boga i ten uzdrowi Naamana. Zawiedziony, że jego wyobrażenia nie spełniły się, odjechał z całą świtą. Jeden z mądrzejszych doradców Naamana powiedział mu w drodze powrotnej, że lepiej zastosować się do poleceń proroka nawet jak są proste i pozbawione sensu, i daleko odbiegają od wyobrażeń.
Naaman usłuchał rad i zanurzył się 7 razy w Jordanie, i odzyskał błyskawicznie zdrowie.
Myślę, że to nie rzeka ani 7 razy zanurzanie w niej uzdrowiły Naamana, jestem pewien, że to świadomość połączona z nadzieją uruchomiła procesy, które doprowadziły do oczyszczenia i regeneracji jego komórek.
Świadomości i świadomego obserwowania uczy Ojciec, każdego, kto jest uważny i skupiony oraz docieka prawdy.
Chleb daje temu, który chce chleb, a wino temu, który chce wino.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Reklamy

Chmurka tagów

%d blogerów lubi to: