Serdecznie witam wszystkich! Strona ta przeznaczona jest tylko dla ludzi odważnych, śmiało stojących w obliczu NIEZNANEGO, nie bojących się NIEPOJĘTEGO, wolnych od ludzkich wyobraźni i mniemań na temat duchowści i Boga oraz celu naszego istnienia. Strona ta nie jest przeznaczona dla zniewolonych tradycją ludzką oraz tych co nie poszukują uczciwie PRAWDY. Tutaj są umieszczone informacje od bezcielesnych, wielowymiarowych ISTOT ŚWIATŁA na temat nadchodzących REWOLUCYJNYCH zmian ŚWIADOMOŚCI ludzkości pomagających w osiągnięciu celu naszego obecnego przeznaczenia, DOSKONAŁOŚCI. Osiągnięcie statusu istoty SUWERENNO-INTEGRALNEJ.

DROGA DO CELU

Nie mogę przestać myśleć, by podzielić się z wami moimi ostatnimi doświadczeniami. Już od dwóch miesięcy, w tle innych doświadczeń, sukcesywnie dowiaduję się o pewnej sprawie, dotyczącej naszego ludzkiego życia i tzw. sensu życia. Będąc chrześcijaninem o wypranym mózgu wg zasad zielonoświątkowych łatwo określałem, że ci ludzie pójdą do nieba, a ci do piekła. Zresztą wiele ugrupowań i odłamów tzw. chrześcijańskich określających się kościołem uważa, że oni poznali prawdę i wiedzą co trzeba robić, by być „zbawionym”. Często te „zbawienie” jest zbawieniem od wyemaginowanych, nie mających nic z realnością i prawdą, stanów ducha. Dla mnie zielonoświątkowca sprawa była prosta, ludzie byli dobrzy i źli, było dobro i zło, piekło i niebo, kara i nagroda. Łatwa klasyfikacja.
Jednak któregoś dnia wyraźnie zrozumiałem, że słowa zapisane w Biblii w Księdze Izajasza 42:16

I poprowadzę ślepych drogą, której nie znają, ścieżkami im nieznanymi ich powiodę, ciemność przed nimi obrócę w jasność, a miejsca nierówne w równinę. Oto rzeczy, których dokonam i nie zaniedbam ich!

są w tej chwili skierowane do mnie i zapowiadają mi nową, nieznaną mi do tej pory, przyszłość.
Teraz już wiem, że chrześcijaństwo spaczyło, i to bardzo spaczyło, obraz Boga, niebios, życia wiecznego, dobra i zła.
Chrześcijaństwo nie tylko spaczyło obraz Boga, ale i uwięziło swoich wyznawców w ciemności, która wydaje się im światłością.
Pod wpływem tego chrześcijaństwa interpretowałem Biblię wg chrześcijańskiego sposobu myślenia.
Pisałem wcześniej o mojej przemianie umysłu pod wpływem ciężkich doświadczeń, więc nie będę się rozpisywał na ten temat.
Dzisiaj chcę opisać moje ostatnie przemyślenia, dosłowne przemyślenia, które były inspirowane i korygowane przez Ducha Prawdy i wyższe istoty duchowe.
To, co poniżej napiszę na pewno jest w silnej opozycji do doktryn chrześcijańskich i wielu może uznać mnie za zwiedzionego. Ale, jest ale, czy wierzycie doktrynom? Czy jesteście im posłuszni? Czy może szukacie prawdy za wszelką cenę?
Doktryny zaślepiają nawet światłe bystre umysły.
Przed Bogiem trzeba mieć otwarty umysł, ale nie tak, by wypadł mózg.
Jak mózg wypadnie, to wtedy to już jest fanatyzm, nie mający nic wspólnego z prawdą.
Szukam prawdy.
To, co poznaję to to, że prawda jest inna niż twierdzi ogół.
Nie zważam na ogół, szukam więc samotnie jako człowiek wspomagany przez światłe istoty duchowe, które dawno przeszły już podobną drogę rozwoju i dzięki swej pilności i postawie ducha osiągnęły wysokie stany świadomości.
Wracając do tematu doktryn chrześcijańskich, to legły w gruzach moich ostatnich doświadczeń.
Jezus w Biblii mówi o tym, że niewielu znajdzie drogę, że wielu się powołuje, a tylko nieliczni osiągają cel powołania.
Kiedyś myślałem prosto, Hitler pójdzie do piekła, mafiozi, mordercy, gwałciciele, tyrani, despoci, samobójcy, dwulicowi politycy, złodzieje, bandyci, handlarze narkotyków, prostytutki itp. itd.
Już tak nie myślę.
Zamknąłem usta.
Duch wprowadza mnie w prawdę sukcesywnie i spokojnie, co jakiś czas, by nie zaszokować mojego prymitywnego umysłu, dozuje mi szokujące dla mnie informację. Jak przyswoję sobie coś, to zaraz dostaję następną informację, trudną do przyjęcia na moim poziomie poznania, zaakceptuję ją i znowu następna wiadomość. Powoli przechodzę dekompresję tak, by ciśnienie krwi nie rozsadziło mojego organizmu.
Nie będę się rozpisywał jak otrzymałem tą wiedzę, opiszę konkretnie co otrzymałem.
Każdy uczciwy i szczery poszukiwacz prawdy sam rozpozna prawdę lub fałsz.
Zrozumiałem, że nie jest to takie oczywiste, by Hitler poszedł do piekła, że nie jest to oczywiste, by mordercy, gwałciciele, bandyci, tyrani, itp. itd. poszli do piekła, jak twierdzi chrześcijaństwo.
Zastanawiałem się, dlaczego Bóg nie udowadnia ludziom, że On istnieje i dlaczego niebiosa działają w ukryciu. Rozumiem, że to nie ta częstotliwość, nie te światło co widzi nasz wzrok, ale niebiosa będąc na znacznie wyższym poziomie rozwoju mają środki, by objawić się ludzkości, a jednak tego nie robią.
Ludzie mówią, że nie ma Boga, mówią: „czekałem, a On nic na to nie odpowiada” i tak mówią już od wieków.
Ludzie biorą to za dowód, że Bóg nie istnieje.
Ostatnio jednak zrozumiałem, że Bóg nie jest zainteresowany objawianiem się, a niebiosa majestatyczną ingerencją w nasz świat. Zrozumiałem, że żyjemy na tym świecie w różnych warunkach, jedni dłużej inni krócej, giniemy w nagłych wypadkach, niszczeni przez choroby, dzikie zwierzęta lub zabijamy się na wzajem. Człowiek więzi człowieka, człowiek handluje człowiekiem. Kobiety, mężczyźni, dzieci handlują swoim ciałem. Tyrani dla swojego dobra gnębią swoich podwładnych. Okradamy się, oszukujemy się. Nie brakuje jednak ludzi tzw. dobrej woli, którzy chcą pomagać bezinteresownie innym ludziom.
Przez ostatnie miesiące słuchałem nauk Ducha i istot duchowych.
Mówili mi, że nie ingerują, że wiedzą, że obiecujący ludzie ulegają nagłym wypadkom, chorobom, ale oni nie ingerują i nie będą ingerować. Wyższe istoty są świadome, że są miejsca na Ziemi, gdzie nie ma mądrości, tylko troska o byt o to, by jutro mieć co włożyć do ust. Oni są świadomi tzw. dobra i zła na naszej ziemi. Nie ingerują. Tym ludziom, co nabyli zdolności duchowe i ich zobaczyli pomagają, ponieważ posiadanie wzroku duchowego oznacza, że ci ludzie uzyskali wyższą świadomość, a to oznacza wg prawa niebios, że każdy obywatel nieba ma obowiązek takim ludziom pomagać, by uzyskali jeszcze wyższe poziomy świadomości. Edukować z prawdy w prawdę, aż do szczytu.
Wiecie, kiedy człowiek umiera?
Można odciąć kończyny, człowiek będzie żył, można przebić serce jeszcze chwilkę pożyje, można uszkodzić płuca, nerki będzie jeszcze chwilę żył. Można wpakować w człowieka kupę kul i jeszcze chwilę będzie żył, ale strzał w mózg gwarantuje nagłą śmierć. Obcięcie głowy gwarantuje szybką natychmiastową śmierć.
Naukowcy sami zauważyli, że my to świadomość sterująca ciałem, umieszczona w umyśle.
My to nie serce, nerki czy wątroba, to ciało ty tylko avatar. Mózg jest mieszkaniem świadomości. Uszkodzić mózg i śmierć jest natychmiastowa. Rodzą się ludzie z porażeniem mózgowym z zaburzeniami psychiki itp. Ci ludzie są jakby skazani na niepowodzenie i tak żyją do końca swojego życia. Co na to wyższe światy? Nic, po prostu nic.
Zastanawiałem się dlaczego nie reagują, by pomóc.
Mogę się określić jako szczęściarz, bo żyję w Polsce, a nie w kraju, gdzie dzieci umierają z głodu, lub gdzie handluje się ludźmi. Czy oni są z góry przegrani, że urodzili się w takim miejscu?
Gdyby urodzili się w innym państwie tzw. cywilizowanym, mieliby inne szanse rozwoju.
Dowiedziałem się, że nadziemskie władze i zwierzchności są świadome wszystkiego.
Powiedzieli mi, że widzą świadomości mieszkające w uszkodzonych mózgach, ludzi żyjących w państwach bezprawia, widzą nagłe wypadki i choroby, nic nie umyka im i wcale nie mają zamiaru się ujawniać ludzkości, ponieważ nie o to tu chodzi, by się ujawnić, to nic by nie przyniosło trwałego, nic nie zmieniło w ludzkiej świadomości. Plan jest taki, że każdy człowiek musi żyć na światach rozwojowych. My ludzie żyjemy na Ziemi. Dożywamy jakiegoś czasu, jedni umierają po urodzeniu się, inni po jakimś czasie, w młodości lub w bardzo podeszłym wieku. Jedni umierają trawieni chorobą lub zostają zabici przez dzikie zwierzęta lub ludzi, inni dożywają sędziwego wieku. Istotne jest to, czego doświadczyli i jak to wpłynęło na ich charakter. Jedni nie mieli szansy, by chociaż przez chwilę tutaj żyć. Jedni żyją, ale są więźniami sparaliżowanego ciała. Inni pełni sił męczą innych ludzi, znęcają się nad bliźnim itp. Dużo by opisywać.
Chodzi o to, że wszyscy ci, tak zwani ludzie źli, nie doznali przemiany swojej świadomości na świadomość bardziej podobną do wyższej kultury świadomości duchowej.
Powiedziano mi, że nauka o reinkarnacji jest spaczoną nauką, ale zawiera w sobie ziarno prawy.
Ci wszyscy ludzie tzw. źli, ci, co urodzili się i zmarli, chorzy psychicznie itp. ponownie urodzą się, ale na innych światach rozwojowych, nigdy człowiek nie rodzi się dwa razy na tym samym świecie. Jeśli jakiś człowiek osiągnął jakiś poziom duchowy na jednym świecie, to na następnym rodzi się z oczyszczoną pamięcią, ale zawiera w sobie wypracowane zmysły duchowe. Rodzi się na innym świecie także z tzw. ciemną naturą i znowu poprzez życie na danej planecie toczy walkę z sobą samym i jak osiągnie wyższy poziom duchowy od ostatniego, to po śmierci znowu dostaje awans do wyższego świata, gdzie panuje wyższa kultura społeczna.
Ci, co umarli jako tzw. źli ludzie, rodzą się w innych światach z tym samym charakterem i wpływ środowiska albo ich zmienia, albo znowu muszą narodzić się na nowo, i tak ciągły cykl narodzin i śmierci, aż osiągną wyższą klasę świadomości. Ze świata na świat coraz wyższa kultura osobista. Dla jednych opornych może to być cykl bardzo długi, dla drugich bardziej bystrych może to być kwestia kilku narodzin.
Każdy świat ma swój charakter i jest niepowtarzalnym światem szkoleniowym.

O skutkach misji Jezusa na Ziemi mamy napisane w Biblii tak:
Psalm 68:19, Biblia Warszawska
Wstąpiłeś na wysokość, wiodłeś z sobą jeńców, Wziąłeś ludzi; nawet oporni mieszkają u Pana, Boga.

Wszyscy jesteśmy niewolnikami czegoś tam, ulegamy złudzeniom, emocjom, nie panujemy nad uczuciami, jedni są niewolnikami całkowitymi, inni uwalniają się poprzez przemianę umysłu spod władzy prymitywnych uczuć, emocji i ciężkich myśli. Dlatego mamy taką różnorodność ludzi, bo każdy z nas jest na innym poziomie rozwoju, ma w swoim kodzie DNA inny zapis doświadczeń. Tym razem zebrało się nas tutaj ponad 7 miliardów i jesteśmy na różnym poziomie świadomości, od nieświadomości do nadświadomości.
Cel, tzw. zbawienie dusz, czyli osiągnięcie stanu ducha.

Chrześcijaństwo spaczyło wiele prawd i widzą to wyższe istoty, i uznały to za coś dobrego, bo jeśli z tego mętliku, mozołu i bezsensu wyjdzie ktoś, kto znajdzie tą właściwą drogę, to znaczy, że ten ktoś ma w sobie już wypracowane, przez poprzednie doświadczenia, niezawodne zmysły przyciągania duchowego, które jest doskonałym navigatorem do Ojca, który jest Duchem.
Poprzez doświadczenia wielu żyć uwalniamy się jedni szybciej inni wolniej od cielesności i zmierzamy do duchowości. Dlatego zrozumiałem, że Hitler i jemu podobni niczym się nie różnili od wszystkich pozostałych ludzi, robili to, co uważali za słuszne, a czy to było właściwe, to przed obliczem recyklingu niebios nie ma to znaczenia. Znowu się urodzi na innym świecie i będzie musiał uwalniać się od ciemności swojej świadomości. Jeśli nie uda się w przyszłym świecie, to potem znowu inny świat i świat po świecie, aż za eony osiągnie się jakiś poziom podstawowy wymagany, jedni szybciej inni wolniej. Pokazano mi, że wielu ludzi, których teraz znam zostaną przeniesieni na inne światy rozwojowe, ponieważ nie nauczyli się tego, co było wymagane na tym poziomie. Powiedziano mi, że mogę stracić z oczu wielu moich znajomych, którzy teraz np. przewodniczą kościołom ziemskim, ponieważ nie szukali prawdy, tylko podążali za doktrynami i dusili w sobie głos Ducha, który chciał ich uwolnić od fałszu. Wylądują na innych światach, gdzie będą mieli szansę usunąć swoje wady i wypracować zalety. Aż po wiekach spotkamy się na jednym świecie. Jedni go osiągną dzięki ciężkiej pracy i pilności szybko, inni przejdą przez długą drogę, która ukształtuje w nich boski charakter.
Każde życie na Ziemi nie może odrodzić się na innym świecie dopóki wszyscy, na przestrzeni wieków, jej uczestnicy nie zostaną poddani ostatecznemu sądowi, kończącemu ten etap szkolenia. Na Ziemi trwa ten etap już wiele tysięcy lat. Wszyscy, co na niej żyli czekają na apel, aż ostatni żyjący fizycznie zakończą swoje życie, aż anioł Boga ogłosi koniec szkolenia i niebo zwinie się jak zwój księgi. Przybędzie Bóg ze swoimi aniołami, zbierze ludzi, porozdziela wg poziomu rozwoju, oceni, wyda werdykt, jedni do wyższych światów wg osiągnięć, inni do niższych światów, aż do następnego apelu. Wielki wszechświatowy cykl. Rodzenie się i kształtowanie synów Boga. Kształtowanie charakteru na podstawie doświadczenia, trwałego doświadczenia, to jest gwarancja uczciwego rozwoju i niezawodności tych, co nabyli trwały charakter nie ulegający żadnym wpływom. Tych potężnych, wyznaczonych przez Boga, zarządców i władców nie da się oszukać. Nic nie umknie ich wzrokowi i zmysłom duchowym, wszystko jest jawne. Jedni pójdą rozwijać się na światach pokoju i światłości, inni wrócą na niższe światy rozwojowe. Może jeszcze gorsze niż obecna Ziemia.
Dlatego np. jeśli ginie nasz bliski, zbity przez pijanego kierowcę, nie pałajmy wobec tego człowieka nienawiścią, bo sami możemy stanąć szybko po drugiej stronie w innym świecie. Nie pałajmy nienawiścią, ponieważ to jest test, świat szkoleniowy. Tak sprawdza się, czy już osiągnęliśmy wyższy rozwój świadomości, czy raczej tkwimy w prymitywnym umyśle. To tylko jeden ze sposobów testu rozwoju i poziomu świadomości.
Uczy się nas życia w grupie, w społeczeństwie.
To są moje ostatnie doświadczenia.
Piszę to jako dziennik mojego osobistego doświadczenia.
Nie wiem ile razy czyszczono mi pamięć.
Wiem jedno, mam zmysły, jakich nie wypracowałem na tej Ziemi, ani nie odziedziczyłem ich, ponieważ jestem bardzo inny niż moja rodzina od strony rodziców.
Sam siebie obserwuję, analizuję i widzę w sobie reakcje doświadczonego człowieka, tylko, że ja na tej Ziemi, w tym życiu, takich doświadczeń nie miałem, by wykształtowały się we mnie takie zmysły duchowo-materialne, jakimi się posługuję.
Skądś je mam, skąd?
Może to jest skutek poprzednich doświadczeń.
Często miewam de javu, ale z innych światów, widzę jakieś zdarzenia, struktury miast, ludzi o innym wyglądzie, miasta nieziemskie itp.
Dzieje się tak pod wpływem bodźców, które przypominają mi coś podobnego z innego świata.
Czasami jadę ulicą i widzę ją po raz pierwszy w życiu, i uruchamia mi się projekcja chwilowa z innego świata, jakby inne doświadczenie. Po chwili to znika.
Ostatnio nauczyłem się skupiać w takiej chwili i udaje mi się wyciągnąć więcej informacji.
Ta możliwość ujrzenia innego świata szybko się kończy, ale jak się skoncentruję od razu, to przedłużam ją i obserwuję inne światy. Czy obecne, czy przeszłe, nie wiem. Czasami widzę ludzi i wiem, że oni mnie nie widzą. Przykładowo: jechałem na rolkach wzdłuż obwodnicy w moim mieście i przyglądałem się ekranom wygłuszającym, oddzielającym pas pieszych od jezdni i nagle zobaczyłem tuż obok taką samą ulice, ja jechałem na Ziemi w słoneczny dzień, a tam padał deszcz, też jechałem na rolkach, obok był wielki korek dziwnych aut, przede mną wielkie miasto o budynkach, jakich na Ziemi nie widziałem. Przejeżdżałem obok auta, gdzie siedziała rodzina. Kobieta kłóciła się z mężczyzną, dzieci siedziały z tyłu. Mówili w nieznanym mi języku. Myślę, że na Ziemi na pewno nie występuje taki. Kiedy zrównałem się z ich autem, przystanąłem i spojrzałem na tą scenę, wtedy oni ucichli, spojrzeli na mnie i już wiedziałem, że mnie nie widzą, zrozumiałem, że mnie wyczuli. Mrużyli oczy, ale mnie nie widzieli, za to bardzo dobrze czuli moją obecność, moją energię.
Widzę często inne światy. Uczę się dużo z nich.
Czasami jestem tam sam, czasami ktoś mi towarzyszy jako osoba oprowadzająca.
Nie wiem skąd to mam i dlaczego się pojawia, a pojawia się nagle i niespodziewanie.
Czasami poczuję jakiś zapach i on mi przypomina coś z innego doświadczenia.
Wygląda to jak usterka systemu, tak przynajmniej myślę.
Wiem jedno, szukam prawdy, jej głos w postaci grawitacji ducha pociąga mnie, a pewnie stało się to po wielu, wielu doświadczeniach, aż w końcu wykształtowany na jakimś tam poziomie duchowym wylądowałem na tej Ziemi, która bardzo mi się podoba.
To moje osobiste doświadczenie.
Mój dziennik doświadczeń ulegających ciągłemu rozwojowi.
Jestem świadomy, że zmierzam, zmierzamy na podstawie doświadczeń do wyższej kultury świadomości.
Jestem świadomy, że jedni na tej Ziemi wegetują, inni się łudzą przyszłym życiem, nie pracują z duchem nad swoim charakterem, a oczekują nieuczciwej postawy świata duchowego, że niezasłużenie bez pracy dostaną supercharakter.
Wg mnie najgorsi są religijni ludzie o bardzo niskiej kulturze, którzy sprowadzają, przez swoje poglądy, Boga do poziomu głupca i idioty.
Wg Biblii tacy ludzie uważają, że jak mają siły do uzdrawiania, prorokowania czy tzw. wypędzania demonów, to znaczy, że osiągną wyższy świat. Odpowiedź Jezusa na taki pogląd jest jasno zapisana w Biblii. Po prostu Jezus uzna ich za nieznajomych mu ludzi, za ludzi żyjących w sprzeczności z wolą Boga.
Cały postęp technologiczny obecny i ten, co nadchodzi jest inspirowany przez wyższe istoty, w celu podniesienia poziomu świadomości ludzkości. Tak dzieje się do tej pory. Ci, co noszą w sobie tzw. zło wykorzystują ten postęp do zaspokajania swoich ciemnych ego, a ci, co ujrzeli światło szukają wyższych standardów duchowych.
Są i tacy, co nic nie rozumieją z tego życia, wegetują, praca dom, praca dom itp. itd., aż ich zegar biologiczny zakończy ich byt, jeśli wcześniej nie umrą nagłą kreatywną śmiercią.
Zatrzymanie się chociaż na chwilę w rozwoju gwarantuje, że ostatnich pożrą wilki.
My nie uciekamy przed wilkami.
My jesteśmy popychani do rozwoju wyższej świadomości.
Czytałem dzisiaj o ludziach, którzy nagle dowiedzieli się, że są śmiertelnie chorzy i wyszli z tej choroby, a towarzyszące im w szpitalu podobne osoby załamały się i uległy chorobie. Ci, co wygrali walkę z chorobą mówili, że presja społeczeństwa szpitalnego była bardzo silna w kierunku beznadziei i narzekania. Ci ludzie jednak nie ulegli ułudzie użalania się nad sobą, tylko zaczęli szukać w sobie siły umysłu, która im pomoże wygrać z chorobą. I dzisiaj w gazecie opisują, że kiedy podjęli taką decyzję i odrzucili powszechne standardowe podejście do choroby, wtedy pojawiła się w nich jakaś siła, która nauczyła ich, jak myśleć i podążyli za tą siłą, aż sami stali się silni i pokonali umysłem chorobę, i stali się wolni.
Ten wzór działa zawsze i wszędzie.
Słabe umysły łączą się i osłabiają się jeszcze bardziej poprzez wzajemne użalanie się i narzekanie.
Silne umysły nie ulegają grupie i zamykają się w sobie razem z duchem, jakiego odkrywają w sobie, w tej trudnej sytuacji.
Silne umysły nie słuchają bzdur, nie pocieszają się ułudą, szukają sedna, rozwiązania trwałego i skutecznego.
W obliczu wieczności nie ma pośpiechu.
Jak nie teraz, to potem i tak wszyscy chcący żyć, mający wolę życia z czasem, świat po świecie, osiągną wyższe poziomy.
Ci, co ujrzeli na oczy i zdecydowali się z pełną świadomością, że nie chcą żyć, ulegną zniszczeniu.
Przyszło mi żyć w bardzo ciekawym miejscu, na fascynującym świecie.
Chcę z tego życia wyciągnąć jak najwięcej doświadczeń i przemian świadomości.
Z tego jednego talentu uzyskać jak najwięcej talentów.

Chmurka tagów

%d bloggers like this: