Serdecznie witam wszystkich! Strona ta przeznaczona jest tylko dla ludzi odważnych, śmiało stojących w obliczu NIEZNANEGO, nie bojących się NIEPOJĘTEGO, wolnych od ludzkich wyobraźni i mniemań na temat duchowści i Boga oraz celu naszego istnienia. Strona ta nie jest przeznaczona dla zniewolonych tradycją ludzką oraz tych co nie poszukują uczciwie PRAWDY. Tutaj są umieszczone informacje od bezcielesnych, wielowymiarowych ISTOT ŚWIATŁA na temat nadchodzących REWOLUCYJNYCH zmian ŚWIADOMOŚCI ludzkości pomagających w osiągnięciu celu naszego obecnego przeznaczenia, DOSKONAŁOŚCI. Osiągnięcie statusu istoty SUWERENNO-INTEGRALNEJ.

Archive for Grudzień, 2013

DROGA DO CELU

Nie mogę przestać myśleć, by podzielić się z wami moimi ostatnimi doświadczeniami. Już od dwóch miesięcy, w tle innych doświadczeń, sukcesywnie dowiaduję się o pewnej sprawie, dotyczącej naszego ludzkiego życia i tzw. sensu życia. Będąc chrześcijaninem o wypranym mózgu wg zasad zielonoświątkowych łatwo określałem, że ci ludzie pójdą do nieba, a ci do piekła. Zresztą wiele ugrupowań i odłamów tzw. chrześcijańskich określających się kościołem uważa, że oni poznali prawdę i wiedzą co trzeba robić, by być „zbawionym”. Często te „zbawienie” jest zbawieniem od wyemaginowanych, nie mających nic z realnością i prawdą, stanów ducha. Dla mnie zielonoświątkowca sprawa była prosta, ludzie byli dobrzy i źli, było dobro i zło, piekło i niebo, kara i nagroda. Łatwa klasyfikacja.
Jednak któregoś dnia wyraźnie zrozumiałem, że słowa zapisane w Biblii w Księdze Izajasza 42:16

I poprowadzę ślepych drogą, której nie znają, ścieżkami im nieznanymi ich powiodę, ciemność przed nimi obrócę w jasność, a miejsca nierówne w równinę. Oto rzeczy, których dokonam i nie zaniedbam ich!

są w tej chwili skierowane do mnie i zapowiadają mi nową, nieznaną mi do tej pory, przyszłość.
Teraz już wiem, że chrześcijaństwo spaczyło, i to bardzo spaczyło, obraz Boga, niebios, życia wiecznego, dobra i zła.
Chrześcijaństwo nie tylko spaczyło obraz Boga, ale i uwięziło swoich wyznawców w ciemności, która wydaje się im światłością.
Pod wpływem tego chrześcijaństwa interpretowałem Biblię wg chrześcijańskiego sposobu myślenia.
Pisałem wcześniej o mojej przemianie umysłu pod wpływem ciężkich doświadczeń, więc nie będę się rozpisywał na ten temat.
Dzisiaj chcę opisać moje ostatnie przemyślenia, dosłowne przemyślenia, które były inspirowane i korygowane przez Ducha Prawdy i wyższe istoty duchowe.
To, co poniżej napiszę na pewno jest w silnej opozycji do doktryn chrześcijańskich i wielu może uznać mnie za zwiedzionego. Ale, jest ale, czy wierzycie doktrynom? Czy jesteście im posłuszni? Czy może szukacie prawdy za wszelką cenę?
Doktryny zaślepiają nawet światłe bystre umysły.
Przed Bogiem trzeba mieć otwarty umysł, ale nie tak, by wypadł mózg.
Jak mózg wypadnie, to wtedy to już jest fanatyzm, nie mający nic wspólnego z prawdą.
Szukam prawdy.
To, co poznaję to to, że prawda jest inna niż twierdzi ogół.
Nie zważam na ogół, szukam więc samotnie jako człowiek wspomagany przez światłe istoty duchowe, które dawno przeszły już podobną drogę rozwoju i dzięki swej pilności i postawie ducha osiągnęły wysokie stany świadomości.
Wracając do tematu doktryn chrześcijańskich, to legły w gruzach moich ostatnich doświadczeń.
Jezus w Biblii mówi o tym, że niewielu znajdzie drogę, że wielu się powołuje, a tylko nieliczni osiągają cel powołania.
Kiedyś myślałem prosto, Hitler pójdzie do piekła, mafiozi, mordercy, gwałciciele, tyrani, despoci, samobójcy, dwulicowi politycy, złodzieje, bandyci, handlarze narkotyków, prostytutki itp. itd.
Już tak nie myślę.
Zamknąłem usta.
Duch wprowadza mnie w prawdę sukcesywnie i spokojnie, co jakiś czas, by nie zaszokować mojego prymitywnego umysłu, dozuje mi szokujące dla mnie informację. Jak przyswoję sobie coś, to zaraz dostaję następną informację, trudną do przyjęcia na moim poziomie poznania, zaakceptuję ją i znowu następna wiadomość. Powoli przechodzę dekompresję tak, by ciśnienie krwi nie rozsadziło mojego organizmu.
Nie będę się rozpisywał jak otrzymałem tą wiedzę, opiszę konkretnie co otrzymałem.
Każdy uczciwy i szczery poszukiwacz prawdy sam rozpozna prawdę lub fałsz.
Zrozumiałem, że nie jest to takie oczywiste, by Hitler poszedł do piekła, że nie jest to oczywiste, by mordercy, gwałciciele, bandyci, tyrani, itp. itd. poszli do piekła, jak twierdzi chrześcijaństwo.
Zastanawiałem się, dlaczego Bóg nie udowadnia ludziom, że On istnieje i dlaczego niebiosa działają w ukryciu. Rozumiem, że to nie ta częstotliwość, nie te światło co widzi nasz wzrok, ale niebiosa będąc na znacznie wyższym poziomie rozwoju mają środki, by objawić się ludzkości, a jednak tego nie robią.
Ludzie mówią, że nie ma Boga, mówią: „czekałem, a On nic na to nie odpowiada” i tak mówią już od wieków.
Ludzie biorą to za dowód, że Bóg nie istnieje.
Ostatnio jednak zrozumiałem, że Bóg nie jest zainteresowany objawianiem się, a niebiosa majestatyczną ingerencją w nasz świat. Zrozumiałem, że żyjemy na tym świecie w różnych warunkach, jedni dłużej inni krócej, giniemy w nagłych wypadkach, niszczeni przez choroby, dzikie zwierzęta lub zabijamy się na wzajem. Człowiek więzi człowieka, człowiek handluje człowiekiem. Kobiety, mężczyźni, dzieci handlują swoim ciałem. Tyrani dla swojego dobra gnębią swoich podwładnych. Okradamy się, oszukujemy się. Nie brakuje jednak ludzi tzw. dobrej woli, którzy chcą pomagać bezinteresownie innym ludziom.
Przez ostatnie miesiące słuchałem nauk Ducha i istot duchowych.
Mówili mi, że nie ingerują, że wiedzą, że obiecujący ludzie ulegają nagłym wypadkom, chorobom, ale oni nie ingerują i nie będą ingerować. Wyższe istoty są świadome, że są miejsca na Ziemi, gdzie nie ma mądrości, tylko troska o byt o to, by jutro mieć co włożyć do ust. Oni są świadomi tzw. dobra i zła na naszej ziemi. Nie ingerują. Tym ludziom, co nabyli zdolności duchowe i ich zobaczyli pomagają, ponieważ posiadanie wzroku duchowego oznacza, że ci ludzie uzyskali wyższą świadomość, a to oznacza wg prawa niebios, że każdy obywatel nieba ma obowiązek takim ludziom pomagać, by uzyskali jeszcze wyższe poziomy świadomości. Edukować z prawdy w prawdę, aż do szczytu.
Wiecie, kiedy człowiek umiera?
Można odciąć kończyny, człowiek będzie żył, można przebić serce jeszcze chwilkę pożyje, można uszkodzić płuca, nerki będzie jeszcze chwilę żył. Można wpakować w człowieka kupę kul i jeszcze chwilę będzie żył, ale strzał w mózg gwarantuje nagłą śmierć. Obcięcie głowy gwarantuje szybką natychmiastową śmierć.
Naukowcy sami zauważyli, że my to świadomość sterująca ciałem, umieszczona w umyśle.
My to nie serce, nerki czy wątroba, to ciało ty tylko avatar. Mózg jest mieszkaniem świadomości. Uszkodzić mózg i śmierć jest natychmiastowa. Rodzą się ludzie z porażeniem mózgowym z zaburzeniami psychiki itp. Ci ludzie są jakby skazani na niepowodzenie i tak żyją do końca swojego życia. Co na to wyższe światy? Nic, po prostu nic.
Zastanawiałem się dlaczego nie reagują, by pomóc.
Mogę się określić jako szczęściarz, bo żyję w Polsce, a nie w kraju, gdzie dzieci umierają z głodu, lub gdzie handluje się ludźmi. Czy oni są z góry przegrani, że urodzili się w takim miejscu?
Gdyby urodzili się w innym państwie tzw. cywilizowanym, mieliby inne szanse rozwoju.
Dowiedziałem się, że nadziemskie władze i zwierzchności są świadome wszystkiego.
Powiedzieli mi, że widzą świadomości mieszkające w uszkodzonych mózgach, ludzi żyjących w państwach bezprawia, widzą nagłe wypadki i choroby, nic nie umyka im i wcale nie mają zamiaru się ujawniać ludzkości, ponieważ nie o to tu chodzi, by się ujawnić, to nic by nie przyniosło trwałego, nic nie zmieniło w ludzkiej świadomości. Plan jest taki, że każdy człowiek musi żyć na światach rozwojowych. My ludzie żyjemy na Ziemi. Dożywamy jakiegoś czasu, jedni umierają po urodzeniu się, inni po jakimś czasie, w młodości lub w bardzo podeszłym wieku. Jedni umierają trawieni chorobą lub zostają zabici przez dzikie zwierzęta lub ludzi, inni dożywają sędziwego wieku. Istotne jest to, czego doświadczyli i jak to wpłynęło na ich charakter. Jedni nie mieli szansy, by chociaż przez chwilę tutaj żyć. Jedni żyją, ale są więźniami sparaliżowanego ciała. Inni pełni sił męczą innych ludzi, znęcają się nad bliźnim itp. Dużo by opisywać.
Chodzi o to, że wszyscy ci, tak zwani ludzie źli, nie doznali przemiany swojej świadomości na świadomość bardziej podobną do wyższej kultury świadomości duchowej.
Powiedziano mi, że nauka o reinkarnacji jest spaczoną nauką, ale zawiera w sobie ziarno prawy.
Ci wszyscy ludzie tzw. źli, ci, co urodzili się i zmarli, chorzy psychicznie itp. ponownie urodzą się, ale na innych światach rozwojowych, nigdy człowiek nie rodzi się dwa razy na tym samym świecie. Jeśli jakiś człowiek osiągnął jakiś poziom duchowy na jednym świecie, to na następnym rodzi się z oczyszczoną pamięcią, ale zawiera w sobie wypracowane zmysły duchowe. Rodzi się na innym świecie także z tzw. ciemną naturą i znowu poprzez życie na danej planecie toczy walkę z sobą samym i jak osiągnie wyższy poziom duchowy od ostatniego, to po śmierci znowu dostaje awans do wyższego świata, gdzie panuje wyższa kultura społeczna.
Ci, co umarli jako tzw. źli ludzie, rodzą się w innych światach z tym samym charakterem i wpływ środowiska albo ich zmienia, albo znowu muszą narodzić się na nowo, i tak ciągły cykl narodzin i śmierci, aż osiągną wyższą klasę świadomości. Ze świata na świat coraz wyższa kultura osobista. Dla jednych opornych może to być cykl bardzo długi, dla drugich bardziej bystrych może to być kwestia kilku narodzin.
Każdy świat ma swój charakter i jest niepowtarzalnym światem szkoleniowym.

O skutkach misji Jezusa na Ziemi mamy napisane w Biblii tak:
Psalm 68:19, Biblia Warszawska
Wstąpiłeś na wysokość, wiodłeś z sobą jeńców, Wziąłeś ludzi; nawet oporni mieszkają u Pana, Boga.

Wszyscy jesteśmy niewolnikami czegoś tam, ulegamy złudzeniom, emocjom, nie panujemy nad uczuciami, jedni są niewolnikami całkowitymi, inni uwalniają się poprzez przemianę umysłu spod władzy prymitywnych uczuć, emocji i ciężkich myśli. Dlatego mamy taką różnorodność ludzi, bo każdy z nas jest na innym poziomie rozwoju, ma w swoim kodzie DNA inny zapis doświadczeń. Tym razem zebrało się nas tutaj ponad 7 miliardów i jesteśmy na różnym poziomie świadomości, od nieświadomości do nadświadomości.
Cel, tzw. zbawienie dusz, czyli osiągnięcie stanu ducha.

Chrześcijaństwo spaczyło wiele prawd i widzą to wyższe istoty, i uznały to za coś dobrego, bo jeśli z tego mętliku, mozołu i bezsensu wyjdzie ktoś, kto znajdzie tą właściwą drogę, to znaczy, że ten ktoś ma w sobie już wypracowane, przez poprzednie doświadczenia, niezawodne zmysły przyciągania duchowego, które jest doskonałym navigatorem do Ojca, który jest Duchem.
Poprzez doświadczenia wielu żyć uwalniamy się jedni szybciej inni wolniej od cielesności i zmierzamy do duchowości. Dlatego zrozumiałem, że Hitler i jemu podobni niczym się nie różnili od wszystkich pozostałych ludzi, robili to, co uważali za słuszne, a czy to było właściwe, to przed obliczem recyklingu niebios nie ma to znaczenia. Znowu się urodzi na innym świecie i będzie musiał uwalniać się od ciemności swojej świadomości. Jeśli nie uda się w przyszłym świecie, to potem znowu inny świat i świat po świecie, aż za eony osiągnie się jakiś poziom podstawowy wymagany, jedni szybciej inni wolniej. Pokazano mi, że wielu ludzi, których teraz znam zostaną przeniesieni na inne światy rozwojowe, ponieważ nie nauczyli się tego, co było wymagane na tym poziomie. Powiedziano mi, że mogę stracić z oczu wielu moich znajomych, którzy teraz np. przewodniczą kościołom ziemskim, ponieważ nie szukali prawdy, tylko podążali za doktrynami i dusili w sobie głos Ducha, który chciał ich uwolnić od fałszu. Wylądują na innych światach, gdzie będą mieli szansę usunąć swoje wady i wypracować zalety. Aż po wiekach spotkamy się na jednym świecie. Jedni go osiągną dzięki ciężkiej pracy i pilności szybko, inni przejdą przez długą drogę, która ukształtuje w nich boski charakter.
Każde życie na Ziemi nie może odrodzić się na innym świecie dopóki wszyscy, na przestrzeni wieków, jej uczestnicy nie zostaną poddani ostatecznemu sądowi, kończącemu ten etap szkolenia. Na Ziemi trwa ten etap już wiele tysięcy lat. Wszyscy, co na niej żyli czekają na apel, aż ostatni żyjący fizycznie zakończą swoje życie, aż anioł Boga ogłosi koniec szkolenia i niebo zwinie się jak zwój księgi. Przybędzie Bóg ze swoimi aniołami, zbierze ludzi, porozdziela wg poziomu rozwoju, oceni, wyda werdykt, jedni do wyższych światów wg osiągnięć, inni do niższych światów, aż do następnego apelu. Wielki wszechświatowy cykl. Rodzenie się i kształtowanie synów Boga. Kształtowanie charakteru na podstawie doświadczenia, trwałego doświadczenia, to jest gwarancja uczciwego rozwoju i niezawodności tych, co nabyli trwały charakter nie ulegający żadnym wpływom. Tych potężnych, wyznaczonych przez Boga, zarządców i władców nie da się oszukać. Nic nie umknie ich wzrokowi i zmysłom duchowym, wszystko jest jawne. Jedni pójdą rozwijać się na światach pokoju i światłości, inni wrócą na niższe światy rozwojowe. Może jeszcze gorsze niż obecna Ziemia.
Dlatego np. jeśli ginie nasz bliski, zbity przez pijanego kierowcę, nie pałajmy wobec tego człowieka nienawiścią, bo sami możemy stanąć szybko po drugiej stronie w innym świecie. Nie pałajmy nienawiścią, ponieważ to jest test, świat szkoleniowy. Tak sprawdza się, czy już osiągnęliśmy wyższy rozwój świadomości, czy raczej tkwimy w prymitywnym umyśle. To tylko jeden ze sposobów testu rozwoju i poziomu świadomości.
Uczy się nas życia w grupie, w społeczeństwie.
To są moje ostatnie doświadczenia.
Piszę to jako dziennik mojego osobistego doświadczenia.
Nie wiem ile razy czyszczono mi pamięć.
Wiem jedno, mam zmysły, jakich nie wypracowałem na tej Ziemi, ani nie odziedziczyłem ich, ponieważ jestem bardzo inny niż moja rodzina od strony rodziców.
Sam siebie obserwuję, analizuję i widzę w sobie reakcje doświadczonego człowieka, tylko, że ja na tej Ziemi, w tym życiu, takich doświadczeń nie miałem, by wykształtowały się we mnie takie zmysły duchowo-materialne, jakimi się posługuję.
Skądś je mam, skąd?
Może to jest skutek poprzednich doświadczeń.
Często miewam de javu, ale z innych światów, widzę jakieś zdarzenia, struktury miast, ludzi o innym wyglądzie, miasta nieziemskie itp.
Dzieje się tak pod wpływem bodźców, które przypominają mi coś podobnego z innego świata.
Czasami jadę ulicą i widzę ją po raz pierwszy w życiu, i uruchamia mi się projekcja chwilowa z innego świata, jakby inne doświadczenie. Po chwili to znika.
Ostatnio nauczyłem się skupiać w takiej chwili i udaje mi się wyciągnąć więcej informacji.
Ta możliwość ujrzenia innego świata szybko się kończy, ale jak się skoncentruję od razu, to przedłużam ją i obserwuję inne światy. Czy obecne, czy przeszłe, nie wiem. Czasami widzę ludzi i wiem, że oni mnie nie widzą. Przykładowo: jechałem na rolkach wzdłuż obwodnicy w moim mieście i przyglądałem się ekranom wygłuszającym, oddzielającym pas pieszych od jezdni i nagle zobaczyłem tuż obok taką samą ulice, ja jechałem na Ziemi w słoneczny dzień, a tam padał deszcz, też jechałem na rolkach, obok był wielki korek dziwnych aut, przede mną wielkie miasto o budynkach, jakich na Ziemi nie widziałem. Przejeżdżałem obok auta, gdzie siedziała rodzina. Kobieta kłóciła się z mężczyzną, dzieci siedziały z tyłu. Mówili w nieznanym mi języku. Myślę, że na Ziemi na pewno nie występuje taki. Kiedy zrównałem się z ich autem, przystanąłem i spojrzałem na tą scenę, wtedy oni ucichli, spojrzeli na mnie i już wiedziałem, że mnie nie widzą, zrozumiałem, że mnie wyczuli. Mrużyli oczy, ale mnie nie widzieli, za to bardzo dobrze czuli moją obecność, moją energię.
Widzę często inne światy. Uczę się dużo z nich.
Czasami jestem tam sam, czasami ktoś mi towarzyszy jako osoba oprowadzająca.
Nie wiem skąd to mam i dlaczego się pojawia, a pojawia się nagle i niespodziewanie.
Czasami poczuję jakiś zapach i on mi przypomina coś z innego doświadczenia.
Wygląda to jak usterka systemu, tak przynajmniej myślę.
Wiem jedno, szukam prawdy, jej głos w postaci grawitacji ducha pociąga mnie, a pewnie stało się to po wielu, wielu doświadczeniach, aż w końcu wykształtowany na jakimś tam poziomie duchowym wylądowałem na tej Ziemi, która bardzo mi się podoba.
To moje osobiste doświadczenie.
Mój dziennik doświadczeń ulegających ciągłemu rozwojowi.
Jestem świadomy, że zmierzam, zmierzamy na podstawie doświadczeń do wyższej kultury świadomości.
Jestem świadomy, że jedni na tej Ziemi wegetują, inni się łudzą przyszłym życiem, nie pracują z duchem nad swoim charakterem, a oczekują nieuczciwej postawy świata duchowego, że niezasłużenie bez pracy dostaną supercharakter.
Wg mnie najgorsi są religijni ludzie o bardzo niskiej kulturze, którzy sprowadzają, przez swoje poglądy, Boga do poziomu głupca i idioty.
Wg Biblii tacy ludzie uważają, że jak mają siły do uzdrawiania, prorokowania czy tzw. wypędzania demonów, to znaczy, że osiągną wyższy świat. Odpowiedź Jezusa na taki pogląd jest jasno zapisana w Biblii. Po prostu Jezus uzna ich za nieznajomych mu ludzi, za ludzi żyjących w sprzeczności z wolą Boga.
Cały postęp technologiczny obecny i ten, co nadchodzi jest inspirowany przez wyższe istoty, w celu podniesienia poziomu świadomości ludzkości. Tak dzieje się do tej pory. Ci, co noszą w sobie tzw. zło wykorzystują ten postęp do zaspokajania swoich ciemnych ego, a ci, co ujrzeli światło szukają wyższych standardów duchowych.
Są i tacy, co nic nie rozumieją z tego życia, wegetują, praca dom, praca dom itp. itd., aż ich zegar biologiczny zakończy ich byt, jeśli wcześniej nie umrą nagłą kreatywną śmiercią.
Zatrzymanie się chociaż na chwilę w rozwoju gwarantuje, że ostatnich pożrą wilki.
My nie uciekamy przed wilkami.
My jesteśmy popychani do rozwoju wyższej świadomości.
Czytałem dzisiaj o ludziach, którzy nagle dowiedzieli się, że są śmiertelnie chorzy i wyszli z tej choroby, a towarzyszące im w szpitalu podobne osoby załamały się i uległy chorobie. Ci, co wygrali walkę z chorobą mówili, że presja społeczeństwa szpitalnego była bardzo silna w kierunku beznadziei i narzekania. Ci ludzie jednak nie ulegli ułudzie użalania się nad sobą, tylko zaczęli szukać w sobie siły umysłu, która im pomoże wygrać z chorobą. I dzisiaj w gazecie opisują, że kiedy podjęli taką decyzję i odrzucili powszechne standardowe podejście do choroby, wtedy pojawiła się w nich jakaś siła, która nauczyła ich, jak myśleć i podążyli za tą siłą, aż sami stali się silni i pokonali umysłem chorobę, i stali się wolni.
Ten wzór działa zawsze i wszędzie.
Słabe umysły łączą się i osłabiają się jeszcze bardziej poprzez wzajemne użalanie się i narzekanie.
Silne umysły nie ulegają grupie i zamykają się w sobie razem z duchem, jakiego odkrywają w sobie, w tej trudnej sytuacji.
Silne umysły nie słuchają bzdur, nie pocieszają się ułudą, szukają sedna, rozwiązania trwałego i skutecznego.
W obliczu wieczności nie ma pośpiechu.
Jak nie teraz, to potem i tak wszyscy chcący żyć, mający wolę życia z czasem, świat po świecie, osiągną wyższe poziomy.
Ci, co ujrzeli na oczy i zdecydowali się z pełną świadomością, że nie chcą żyć, ulegną zniszczeniu.
Przyszło mi żyć w bardzo ciekawym miejscu, na fascynującym świecie.
Chcę z tego życia wyciągnąć jak najwięcej doświadczeń i przemian świadomości.
Z tego jednego talentu uzyskać jak najwięcej talentów.

Reklamy

MÓJ BUNT WOBEC STYLU ŻYCIA NIEBIOS

Tak jak pisałem wcześniej wiele razy, ta strona internetowa jest dziennikiem moich osobistych doświadczeń tzw. wyższych światów. Czczę prawdę poprzez szczerość i uczciwe szukanie, a nie oszukiwanie się i zaspokajanie kłamstwem, które nie zmusza do wysiłku tylko omamia umysł. Nie obawiam się wypowiadać swoich osobistych poglądów. Uważam, że szczerość i prawda są ze sobą połączone, są nieodłączne i są niezbędne na drodze rozwoju coraz to wyższej świadomości.
Dlatego to, co opiszę poniżej, przedstawia moje własne doświadczenie, wynikłe z mojego sposobu myślenia i postrzegania światów.
Wczoraj miałem doświadczenie osobistego buntu wobec jednego z poziomów niebios.
Już wcześniej zobaczyłem, że niebiosa dzielą się na wiele poziomów, a każdy poziom to inny styl życia.
W Biblii mamy podział niebios wg numeracji. Apostoł Paweł wspomina w swoim liście o trzecim niebie.

2 List do Koryntian 12:2, Biblia Warszawska
Znałem człowieka w Chrystusie, który przed czternastu laty – czy to w ciele było, nie wiem, czy poza ciałem, nie wiem, Bóg wie – został uniesiony w zachwyceniu aż do trzeciego nieba.

Pojawił się w duchowej postaci nieznany mi do tej pory osobnik, który czuł się wobec mnie bez skrępowania i zaczął z pełną fascynacją opowiadać jak to jest na jego poziomie życia. Może i wszystko byłoby ok, gdyby nie to, że zaczął porównania jego stylu życia z naszym ziemskim. To w trakcie opowiadania i oprowadzania mnie po tych duchowych strukturach po prostu wkurzył mnie. Za dużo czasu zajęłoby opisanie tego, co zobaczyłem, więc streszczę to tak, aby przekazać sens doświadczenia. Mój przewodnik po tym poziomie niebios nie ukrywał zachwytu i zadowolenia. Z pełną fascynacją opowiadał o tym, że oni to mają głęboką muzykę duchową, a my mamy muzykę na poziomie fizycznym, podrygów ciała. Pokazał ich sztukę piękną. Mają artystów od pracy z kolorami, dźwiękami, roślinami, niesamowicie inteligentnymi zwierzętami. Mają architektów, którzy budują struktury niebiańskie duchowo-materialne jakby żywe, a nie tak jak my bezduszne budynki betonowo-szklane. Ich architekci budują z pasją żywe budynki przeznaczone do relaksu, rozrywki, edukacji, budynki publiczne i obiekty czczenia. Budują piękne mieszkania obywatelom tego poziomu niebios. Poruszają się wyrafinowanymi środkami transportu. Oprowadzał i pokazywał to wszystko z pełnym zachwytem i ten zachwyt nie pozwolił mu zobaczyć narastającego we mnie buntu wobec ich stylu życia.
Mój przewodnik po tym świecie z pasją kontynuował pokazywanie ich twórców kolorów, świetlnych ilustratorów, wykładowców historii, śpiewaków, regulatorów myśli ukierunkowujących umysły tego świata w danym kierunku, tzw. melodia myśli. Coś na kształt naszej mody, nikt nic nie mówi, a nie wiadomo skąd pojawiają się określone trendy, modne kolory i też upodobania do tych kolorów, i społeczeństwo wie, co w tym sezonie jest modne.

Ja widziałem to jako propagandę. Zobaczyłem ten ich świat cały wychuchany, lśniący, zadbany, poukładany i zapragnąłem ….go zburzyć.
Mój rozmówca cały czas porównywał ich styl życia z naszym ziemskim, i cały czas wykazywał, że ich świat jest znacznie lepszy niż nasz. Oczywiście w całej tej projekcji nie było ani cienia pychy czy zarozumiałości ze strony prezentera, to były suche fakty i prawda. Tak zgadzam się, zobaczyłem, wszystko u nich stoi na znacznie i to bardzo znacznie wyższym poziomie. Mają działy życia, jakich nawet cieni nie znalazłem na Ziemi. My ludzie raczkujemy w drukarkach 3D, a oni wszystko mają w druku 3D, ale na całkiem innym poziomie i zbudowane to jest z innych, nieznanych nam jeszcze materiałów. Nasze drukarki 3D są jak kamień, którym jaskiniowiec pisał w jaskini, w porównaniu do obecnych drukarek czy laserowych długopisów. Wkurzył mnie kiedy mówił, że oni nie widzą naszych budowli, maszyn i wszelkich materialnych obiektów na zakresie ziemskim, ponieważ ich wzrok widzi tylko światy minimum duchowo-materialne na wyższym zakresie, a co za tym idzie doskonalsze. Powiedział, że w związku z tym, że jestem na Ziemi, to on domyśla się, że jesteśmy w ziemskim domu. On go nie widzi, ale jakby czuje jego strukturę energetyczną i przez to widzi tylko zarysy. Mówił o działach i stylach życia, dla których u nas nie ma w ogóle odpowiedników. Poznałem to w jakiś dziwny sposób, ale nie umiem tego opisać. Ogólnie dużo mówił i pokazywał. Z całego opisu zobaczyłem, że my żyjemy w nędzy, a oni w przepychu. Powstał we mnie bunt wobec takiego stylu życia. Pomyślałem o nich, że to są wychuchani i wypieszczeni maminsynkowie. Oni nie wiedzą, co to jest strach, depresja, głód, choroba umysłowa, choroba cielesna, co to jest ból, pot, porażka, rozpacz itp. itd. Na koniec oprowadzania po tym poziomie niebios, jawnie pokazałem mojemu rozmówcy moje zdanie na ten temat. Był mocno zaskoczony.
Powiedział: „Przecież ludzie pragną takiego życia i inni ludzie na twoim miejscu na pewno byliby zachwyceni, gdyby to mogli zobaczyć. Ty doznałeś zaszczytu wejrzenia do tych niebios i zamiast być zachwycony i podbudowany, to oburzasz się.
Powiedziałem:
Właśnie twoje ostatnie zdanie świadczy o tym, że jesteś wg mnie źle wyedukowany i posiadasz braki duchowego rozwoju, brakuje ci zrozumienia, empatii i wnikliwości. Spotkałem już istoty duchowe na znacznie wyższym poziomie kultury osobistej, które nigdy nie użyją słów: „powinieneś być wdzięczny, zachwycony itp.”.
Mój rozmówca był autentycznie zaszokowany. Widziałem jego zdziwienie i dano mi zobaczyć jego myśli: „przecież mój zwierzchnik powiedział:
„pokaż mu swój styl życia, bo on jest gotowy, by to zobaczyć”.

Kiedy zobaczyłem te jego myśli, to od razu pomyślałem, że gotowy to nie znaczy, że będę krakał tak jak oni kraczą. Wtedy przez ułamek sekundy zobaczyłem zadowolonego z całego zdarzenia zwierzchnika mojego przewodnika po tym idealnym świecie. Wtedy jak zwykle przyszło głębokie zrozumienie. Zrozumiałem, że wyższe istoty, wyższe od tych, co żyją na tym poziomie niebios, kompletnie i świadomie zdawały sobie sprawę jak ja zareaguję na te wiadomości i że dzięki temu pokazowi i mojej reakcji powstanie szansa na głębszy rozwój świadomości. W chwili tego błysku zobaczyłem, że Oni są architektami stosunków między światami i widzą szansę budowania silnych świadomości tam, gdzie innym do głowy to nie przychodzi. Zobaczyłem, że całe zdarzenie było celowo zainscenizowane dla mnie i dla tych wychuchanych, za dużo o sobie myślących, jako o lepszych i doskonalszych.
Mój rozmówca był zaszokowany moją reakcją i podzielił się z innymi istotami ze swego stylu życia. Przybyły inne istoty i patrzyły na mnie z szeroko otwartymi oczyma i zamkniętymi ustami, ale ich myśli były bardzo głośne. Byli zaskoczeni, że ktoś tak zareagował na widok ich raju. Oni są dumni ze swojego stylu życia. Wzbudziła się w nich ochota na poznanie mojego sposobu myślenia, starali się wniknąć do mojego umysłu, ale szybko zobaczyli, że nie poradzą sobie z moim doświadczeniem i świadomością. Ta wiedza i doświadczenie ich przerosły. Oni po prostu by się zepsuli i zawiesili. Oni po prostu nie wiedzieli, co to jest choroba ciała i ducha, co to jest ból, szok, głód, rozpacz, wojny, morderstwa, porwania, gwałty, pycha, głupota itp. Kiedy przez chwilę te moje wcześniejsze doświadczenia stanęły przed nimi, oni nie umieli ich zaklasyfikować, były dla nich nie do pojęcia, nic nie rozumieli, więcej, sami doznali przerażenia i szybko wycofali się z pomysłu regresji mojego umysłu. Tak, oni mogą i umieją przekazywać sobie myśli, ale te o sztuce, piękne i wzniosłe. Stoją bezradni w obliczu innych stylów życia, bardziej surowych i groźnych.
Rano w pracy podczas picia kawy podzieliłem się moim doświadczeniem ze znajomymi, a szczególnie moim oburzeniem.
W trakcie naszej rozmowy odezwał się we mnie mój osobisty przewodnik i powiedział:
„Jezus żył na Ziemi i umarł śmiercią męczeńską”.
Tak mało słów, ale jaki poszedł za tym przekaz wiedzy, aż mnie oszołomiło.
Szybki natłok zrozumienia i powiedziałem podczas picia kawy, że teraz to pozycja Jezusa urosła w moich oczach do wysokiej rangi.
Powiedziałem:
„Właśnie gość przemówił do mnie na temat Jezusa i cieszę się, że Jezus żył na Ziemi i zmarł właśnie taką śmiercią, a nie jakąś tam naturalną lub podczas wypadku. Właśnie zrozumiałem, że Jezus zrobił majstersztyk psychologiczny. Doświadczył naszej nędzy w całej pełni. Teraz dopiero, po tylu latach, tym doświadczeniem zdobył u mnie wieczny szacunek i lojalność. On nas rozumie, a nie te wypieszczone siusiumajtki. Przepraszam za słownictwo, ale jestem szczery i tak, jak myślę, tak piszę, by oddać wiernie doświadczenie. Swojego poglądu nie ukrywam przed nikim, a tym bardziej przed niebiosami.
Nie cierpiałem chwalenia Jezusa w kościelnych ławkach, bo tak trzeba, bo „teraz jest czas uwielbienia Boga” itp. Jak można chwalić kogoś, bo tak trzeba, przecież to jest nieszczere. To jest złe.

Wczoraj oglądałem w TV program „Kobiety, które niosły śmierć”. Przypadki kobiet fanatycznie religijnych, które zabiły swoje dzieci, by ich szatan nie kusił i nie zabrał Bogu. No super, godne pochwały niebios, jakby nie wiedziały, co otępiło ich umysły, żeby tak idiotycznie postąpić. Żeby dzieci żyły z Bogiem, to ich matka potopiła je.
Przykazanie „Nie zabijaj” dla tych fanatyków nie istnieje. Tak samo jest z chwaleniem Boga z potrzeby i szczerości serca, a nie z wyuczonych formułek, które nie mają w obliczu niebios żadnego znaczenia, a tylko poniżają nas w oczach tych wielkich istot, mówię o tych klasach istot, które znają oblicze dobra i zła, a nie o tych istotach ograniczonych, wychowywanych w elizjum.
Zresztą Bóg sam kiedyś zganił chwalenie Go z nakazu, a nie ze szczerości. Bóg powiedział przez jednego z proroków:

Księga Izajasza 29:13, Biblia Warszawska
I rzekł Pan: Ponieważ ten lud zbliża się do mnie swoimi ustami i czci mnie swoimi wargami, a jego serce jest daleko ode mnie, tak że ich bojaźń przede mną jest wyuczonym przepisem ludzkim,

Wracając do doświadczenia, w trakcie picia kawy zrozumiałem doświadczenie Jezusa podczas pobytu na Ziemi i Jego pozycję.
Teraz, po tym doświadczeniu, wzbudził On we mnie szacunek i trwałą lojalność, ponieważ zdobył On swoją pozycję ciężką pracą i doświadczeniem wyrafinowanej śmierci, a nie jak jacyś tam teoretycy gawędziarze, mocni w gębie, a w obliczu doświadczenia wpadają w panikę i depresję. Jezus swoją postawą życiową pokazał wysoki kunszt ducha i boskiej osobowości, a że, jak sam mówił: „kto widział mnie widział Ojca”, to i Ojciec wzbudził u mnie głęboki szacunek do siebie samego. Zrozumiałem i zobaczyłem, że Ojciec jest wielki i potężny, ale nikim nie gardzi i wie, co to ból i głód, a nie tylko przyjemność i sytość. Obaj stali mi się jeszcze bardzie bliscy. Oni nas rozumieją dogłębnie.
Wtedy przypomniały mi się słowa zapisane w Biblii na temat Jezusa:

List do Hebrajczyków 4:15, Biblia Warszawska
Nie mamy bowiem arcykapłana, który by nie mógł współczuć ze słabościami naszymi, lecz doświadczonego we wszystkim, podobnie jak my, z wyjątkiem grzechu.

Koleżanka powiedziała, że ona z własnego doświadczenia wie o tym poziomie niebios, i że mieszkają tam istoty stworzone takie jakie są i że one nie rozwijają się od podstaw, tak jak my.
Powiedziała także, że kiedy tak rozmawiamy, to jej przewodnik przypomniał jej werset z Biblii, który mówi o tym, że Bóg nie jest zadowolony z niektórych mieszkańców niebios.

Księga Joba 4:18, Biblia Warszawska
Oto On swoim sługom nie ufa i swoim aniołom przypisuje braki.

Kawa się skończyła, a przed nami cały dzień pracy.
Poszliśmy pracować i w trakcie pracy przybył w niewidzialnej postaci negocjator niebios, tłumacz nieporozumień, specjalista od sytuacji kryzysowych.
Powiedział do mnie:
„Wszystko słyszeliśmy i widzieliśmy. Cenimy twoją szczerość i oddanie prawdzie. Jednak proszę cię przemyśl jeszcze raz to, co zobaczyłeś i jak to zrozumiałeś. Nie powinieneś się tak irytować. Bądź wyrozumiały dla mniej doświadczonych w bólu.
Powiedziałem mu, że pamiętam, że czytałem w Biblii o tym, że niektórzy władcy i mieszkańcy niebios gardzą ludźmi i uważają ich za szarańczę i za nic ich mają.
Powiedział:
„Okaż więcej cierpliwości i nie unoś się tak, nie irytuj się. Miej wyrozumiałość. Patrz na nich jak chcesz, wolno ci, ale czy jesteś uczciwy w takiej ocenie. Czy na twoim poziomie poznania i świadomości przystoi ci tak się oburzać. Radzę ci opanuj się i powstrzymaj ten zapał. Nie gardź tymi niedoświadczonymi istotami, które są częścią wielkiej rodziny Boga. Wymaga się od ciebie tylko reakcji godnej tak oświeconej istoty. Nie godzi ci się na tym poziomie zrozumienia okazywać taką siłę emocji. Bądź uczciwy, wiem, że rozumiesz, że to jest kolejne twoje doświadczenie. Następny etap rozwoju osobowości. Taki program szkoleniowy. Na waszym poziomie życia tylko w ten sposób możemy tworzyć charakter. Dlatego powstrzymaj swój zapał i opanuj się, a zobaczysz więcej niż teraz w tym stanie widzisz”.

Tak też zrobiłem. Opanowałem się i nawet rozbawiła mnie cała ta sytuacja.
Spojrzałem z innej perspektywy na te niebiosa i styl życia mieszkańców tego świata.
Projektują kolory do wyrażania stanów duchowych.
Projektują duchowe uczucia, smaki, zapachy na poziomach rozpoznawalnych tylko zmysłami ducha.
Zajmują się dziedzinami nam w ogóle nie znanymi.
Nie znają naszego stylu życia.
Wieczorem wyszedłem na dwór. Było czarne rozgwieżdżone niebo.
Pełen zachwytu, po całodziennym doświadczeniu, dziękowałem Bogu Ojcu za zaszczyt życia na tej Ziemi, z tymi ograniczeniami.
Chociaż ona dla tych mieszkańców niebios wydaje się nędzą, to ja dziękowałem Bogu za te doświadczenie, tej nędzy.
Na głos dziękowałem Bogu za to, że mamy takie ciała co się męczą, pocą, można je zranić i uleczyć, a czasami nie i jesteśmy skazani na więzienie w tych ciałach. Dziękowałem za te prymitywne zapachy trawy, lasów, spalin, potu itp. Dziękowałem za ograniczony często tępy umysł. Za tą naszą prymitywną technologię. Dziękowałem za to, że przed nami jest wielka przyszłość, że się rozwijamy i z czasem osiągniemy boskie kręgi. Chociaż żyjemy w świecie, który doświadczył skutków buntu swego zarządcy, to dziękowałem za ten świat, chociaż mordujemy się, oszukujemy, gwałcimy, okradamy, ale i też pomagamy sobie, jest w nas boska iskra. Dziękowałem Bogu za to, że w krótkim czasie swojego życia doświadczyłem wielu ciężkich chwil, głodu, bólu, strachów, depresji, przemocy, ale i też dano mi możliwość wyjścia z takiej rzeczywistości i doświadczam siły umysłu i ducha. Dzisiaj doświadczam życia w obfitości. Widzę chaos naszego społeczeństwa, głupotę, ale kocham tych ludzi. Kwestia edukacji boskiej.
Uważam, że największy postęp, jaki uzyskałem przez te doświadczenie, to szczery szacunek i lojalność wobec Jezusa i Ojca.  Teraz dla mnie Jezus to swój chłop. On zna wszystkie oblicza życia. On i Ojciec wszystko rozumieją i mamy w nich wyrozumiałych i cierpliwych pomocników, na drodze kształtowania charakteru, o wysokich poziomach moralnych i sile umysłu oraz sile ducha. Po ożywieniu przez Ducha i rozwoju w ten sposób, stajemy się doświadczonymi obywatelami królestwa niebios. Zrozumiałem, że w przyszłości znamię, jakie wypali na naszej świadomości życie na Ziemi, będzie gwarancją naszej wyrozumiałości, cierpliwości, zrozumienia dla innych rozwijających się światów.
Wielu Ziemian pewnie stanie się członkami trybunałów sądowniczych, prawnych i zarządzających, i dzięki trwałemu doświadczeniu, zmieniającemu charakter, osobowości na wzór Chrystusa będą bosko wyrozumiali, cierpliwi i życzliwi dla mniejszych i większych istot wszystkich poziomów życia.

MATERIALNI SYNOWIE BOGA

Usiądźcie wygodnie i zrelaksujcie się, kawa, herbata itp. 🙂

Temat UFO i kosmitów jest coraz powszechniej poruszany.
Powoli przyzwyczajamy się do świadomości, że nie jesteśmy sami w kosmosie.
Powstaje pytanie: kim są kosmici?
Jakie mają nastawienie do nas?
Czy są wobec nas przyjaźni czy wrodzy, a może obojętni?
Badacze UFO doliczyli się 23 gatunków istot z kosmosu, jakie obecnie odwiedzają Ziemię.
Różnią się wzrostem i wyglądem, a także technologiami, jakimi się posługują.
Mają wobec nas różny stosunek.
Porywają, robią bolesne doświadczenia lub tylko obserwują.
Widać wyraźnie, że poszczególne gatunki obcych nie współpracują ze sobą, ale z jakiegoś powodu wszyscy interesują się Ziemią i jej mieszkańcami.

Tak jak wcześniej pisałem, duchowe istoty, z jakimi uzyskałem kontakt, pokazały mi, że są 3 gatunki istot żywych. Najwyższy rodzaj to Duchy potem istoty duchowo-materialne z przewagą ducha i materialno-duchowe z przewagą materii.
Wszystkie rodzaje są synami Boga.
Kosmici zaliczają się do istot materialno-duchowych, tak jak my ludzie.
Wyraźnie widać, że stoją na zdecydowanie wyższym poziomie technicznym i naukowym.
Istoty materialno-duchowe kiedyś przebywały na Ziemi pośród ludzi, którzy ich postrzegali jako bogów.
W Biblii mamy zapisane takie zdarzenie z początków dziejów człowieka rozumnego.

1 Księga Mojżeszowa
6:1  A kiedy ludzie zaczęli rozmnażać się na ziemi i rodziły im się córki,
6:2  Ujrzeli synowie boży, że córki ludzkie były piękne. Wzięli więc sobie za żony te wszystkie, które sobie upatrzyli.
6:4  A w owych czasach, również i potem, gdy synowie boży obcowali z córkami ludzkimi, byli na ziemi olbrzymi, których im one rodziły. To są mocarze, którzy z dawien dawna byli sławni.

Jest tutaj mowa o tym, że synowie boży zobaczyli ludzi rozmnażających się i że córki ludzkie są piękne, więc zaczęli uprawiać seks z ziemskimi kobietami, mieszali w genach, skutek – narodziny olbrzymów.
Potem synowie boży zostali odwołani z Ziemi.
Wszelkie podania na całym świecie mówią o tym, że na całej Ziemi w jednej chwili odeszli wszyscy bogowie. Jak na gwizdek, wszyscy opuścili Ziemię.
Teraz już nie są skorzy do kontaktowania się z człowiekiem, na taką skalę jak kiedyś.

Ziemia została nadana przez Boga ludziom, a nie kosmitom.
Ci, co przekroczyli granice prawa niebios, zostali odwołani, osądzeni, a pozostali są trzymani w więzieniach niebios. Widziałem te więzienia, nie mają krat, ani cel, to więzienie, gdzie strażnikami są apatia, bezsens, tępota umysłu, głupota, brak rozumu, otępienie zmysłów, paraliż duchowy itp. Jest to rejon o specjalnej atmosferze, gdzie ci, co przebywają tam, są jakby odurzeni jakimś środkiem odbierającym rozum i zmysły.

List Judy 1:6, Biblia Warszawska
Aniołów zaś, którzy nie zachowali zakreślonego dla nich okręgu, lecz opuścili własne mieszkanie, trzyma w wiecznych pętach w ciemnicy na wielki dzień sądu;

W innym miejscu Biblii, w księdze Joba mamy taki zapis:

Księga Joba 9:9, Biblia Warszawska
On stworzył Niedźwiedzicę, Oriona, Plejady i Gwiazdozbiór Południa.

Są to miejsca, mieszkania tzw. kosmitów.

Księga Joba 38:31, Biblia Warszawska
Czy możesz związać pęk Plejad albo rozluźnić pasek Oriona?

Ten sam werset w innym tłumaczeniu brzmi:
„On związał pęk Plejad i pasek Oriona”, a w jeszcze innym tłumaczeniu tak brzmi:
„Czy potrafisz jak Ja uwiązać słodkie wpływy Plejad lub rozluźnić sznury Oriona?”

Czyli ukrócił, ograniczył działanie mieszkańców Oriona i Plejad.

Co jakiś czas obserwuję tzw. channelingi i głównymi istotami, które się kontaktują przez channelingi są mieszkańcy Plejad i Oriona, tak przynajmniej sami o sobie mówią.
Przemawiają przez channelingi do ludzi bardzo słodko, grzecznie i miło, przyjacielsko i bratersko.
Ich głos jak głos syren, usypia czujność.

Inkowie źle odczytali swoje przepowiednie i stracili czujność, kiedy biali ludzie przybyli do nich.
Kosmici zapowiadają swój rychły powrót na Ziemię.
Z Biblii, z księgi Daniela i Habakuka wynika, że wrócą jako siły inwazyjne, ale powstanie człowiek, który stanie się liderem światowym i pokona wojska niebios.

Księga Daniela 8:10, Biblia Warszawska
Wielkością swoją sięgał aż do wojska niebieskiego i strącił na ziemię niektórych z wojska i z gwiazd, i podeptał ich.

Dzięki temu sukcesowi uzyska nieograniczoną władzę na Ziemi. Wszystkie rządy oddadzą mu władzę, gdyż on uratuje ludzkość przed atakiem z kosmosu, pokona materialno-duchowe istoty.
Jednak źle skończy, ponieważ rozpędzi się i zaatakuje wyższe istoty, duchy.

W jakiś sposób ludzie już opracowali metodę strącania UFO na ziemię.
Oglądałem film na YouTube (niestety nie mogę odnaleźć link).
Film dokumentalny. Narratorem był człowiek, który uczestniczył w akcji strącenia UFO, jaką przeprowadziły odpowiednie nieokreślone służby dysponujące nowoczesną bronią energetyczną.
Opowiadał, że celowo śledzili pojedynczy obiekt UFO od jakiegoś czasu i w dogodnej sytuacji użyto broni elektromagnetycznej. Na filmie widać wyraźnie jak świecący dysk pikuje lotem koszącym w ziemię, uderza i widać wyraźnie, że piloci próbują opanować pojazd. Po pierwszym uderzeniu odbijają się i wznoszą się w górę z wielkim trudem. Oglądając ten film, wręcz czułem myśli istot pilotujących ten pojazd. Ludzie po raz kolejny użyli broni i widać, że już piloci pojazdu UFO nie mogą go opanować i rozbijają się widowiskowo o ziemię. Narrator opowiada, że dzięki tzw. wypadkom UFO, po latach badań, naukowcy doszli do wielu rewolucyjnych odkryć technologicznych, dzięki którym nie jesteśmy już bezbronni wobec ewentualnej inwazji obcych. Jednak ci ludzie są trzeźwo myślący i mówią, że tak naprawdę to nie znamy potęgi obcych, że strącenie statku to sukces, ale nie wiadomo jaką bronią obcy się posługują i może okazać się z czasem, że możemy nie poradzić sobie z bardziej zaawansowaną potęgą.
Ci, co mnie znają i czytają regularnie wpisy nie powinni się niczego obawiać, ponieważ wiem, że ponad obcymi są wyższe istoty, które są życzliwie nastawione do ludzkości i na pewno, w sposób nie ujawniający ich samych, wywrą na ludzkość wpływ i ludzkość da sobie radę z tymi, którzy nie szanują życia pod każdą postacią.

Widzę, że ras synów Boga jest dużo i nie wszystkie stoją na wysokim poziomie duchowym i materialnym.
Czasami odnoszę wrażenie, że my ludzie w pewnej dziedzinie duchowości jesteśmy bardziej inteligentni niż tzw. obcy, jest to skutek planu Boga, o którym mówił Jezus Chrystus, jak był na Ziemi. Wtedy powiedział, że sławi Ojca za to, że prostakom (czyli nam) objawił coś, co zakrył przed mądrymi i roztropnymi (czyli wyższymi istotami). Ogólnie widzę, że Ojciec nie tylko daje życie roślinom, zwierzętom, reguluje cały system, ale także rękoma ludzkimi, posługując się człowiekiem, doświadcza swoich pozostałych, bardziej rozwiniętych, synów.
Objawia swoje oblicze, karci i smaga swoich synów niebios.
On, w sposób sobie tylko wiadomy, umie się zakamuflować i nikt nie jest w stanie Go zauważyć poza tymi, którym On będzie chciał dać się zobaczyć.
Wiem, że za wieloma wypadkami UFO stoi Bóg Ojciec, bo wie, że my ludzie, dzięki Jego mądrości i zrozumieniu, dojdziemy do poznania technologii kosmitów i dzięki temu możemy, w razie agresji, stawić im czoła.

W ten sposób Bóg reguluje siły i pomaga nam, więc nie mamy prosić Go o pomoc, tylko dziękować, że nam już jej udziela. A to, że nie widzimy Go, to nie jest takie ważne. Nie widzimy Go, bo jesteśmy na za niskim poziomie duchowym. Wg słów Jezusa, Boga mogą oglądać tylko Jego synowie o „czystym sercu”, czyli czystym umyśle, wolnym od ciemnych intencji, ego, niewiary, strachu, lęku itp. Umyśle, w którym mieszka świadomość synostwa Boskiego. Ale o tym świadomym synostwie opiszę w następnym temacie.
Wracając, w Biblii mamy zapisane, że bez woli Ojca nawet wróbel nie spadnie na ziemię.
Czyli wolą Ojca było, by uległy awarii statki obcych i by ludzkość zrobiła w ten sposób skok technologiczny. Potrzebujemy jeszcze rozwoju duchowego, by umieć poradzić sobie z tymi nowymi technologiami.

Opisuję to, ponieważ miałem niedawno pewne zdarzenie, kontakt z istotami materialno-duchowymi i, gdyby nie mój przewodnik, boski Duch, nie wiadomo jakby dla mnie to doświadczenie się skończyło.
Znalazłem się za moim miastem, na odludziu, łąki i gęste lasy. Godzina 3 nad ranem.
Jechałem samochodem po wertepach i chaszczach. Zatrzymałem się, ponieważ przede mną stanęły 3 osoby mocno oświetlone od tyłu przeraźliwym światłem. Wyszedłem z samochodu, mam bardzo silne oświetlenie, bo samochód służy do off roadu. Oni świecili w moim kierunku, a ja w ich kierunku słałem silny snop światła tak, że aż raził. Mam w samochodzie potężne reflektory. Kiedy zatrzymałem się i wysiadłem, samochód sam zgasł i zgasły jego światła. Teraz tylko oni we mnie świecili. Zaczęło do mnie docierać, że sytuacja staje się nierówna, oni mają przewagę, jakoś zgasili mój samochód i wyłączyli reflektory, które działają nawet jak kluczyk ze stacyjki jest wyjęty, ponieważ mają oddzielne zasilanie.
Nagle zacząłem odczuwać jakby prąd mnie raził, jakiś taki nie za mocny, ale kopał, jakby szczypał milionami igiełek i w mózgu poczułem przeciążenie, ale wtedy mój osobisty przewodnik odezwał się do mnie i powiedział mi:
„Spójrz na tego po twojej lewej stronie, zobacz co on ma w ręce”.
Od ich światła było bardzo jasno i zdołałem zobaczyć, że jeden z nich w ręce trzymał jakby metaliczny spłaszczony dysk o średnicy 6-8 cm i lekko pocierał palcem o niego.
Wtedy mój przewodnik kontynuował:
„To jest urządzenie, które wytwarza silne pole energetyczne. On reguluje moc tego pola umysłem. Jego umysł uruchamia te urządzenie i reguluje jego moc oraz wyłącza go. On to wszystko robi umysłem.
Oni zostali stworzeni tak samo jak wy i posiadają mózgi podobnie działające, więc na tym poziomie świadomości, co cię nauczyłem, powinieneś, jeśli zachowasz spokój, poradzić sobie z nimi i zablokować ich umysł, przerwij ich połączenie z tym urządzeniem, zakłóć pracę tego urządzenia tak jak cię uczyłem”.

Wtedy zmieniłem swoją świadomość i stworzyłem opór i działanie prądu osłabło.
Wtedy poznałem myśli jednego z nich. Jakby pomyślał sobie: „ten człowiek jest jakiś odporny na ten zakres, więc wzmocnię sygnał”.
Kiedy wzmocnił sygnał, wtedy ja wzmocniłem zakres świadomości. Skupiłem się na synapsach w ich mózgach tak, że zakłóciłem pracę synaps i tym sposobem sygnał został zakłócony, więcej, w jakiś trudny mi do wyjaśnienia sposób ja zacząłem wpływać na ich umysły. Wiedziałem co robić i jak. Wtedy pozostali dwaj przybysze zorientowali się, że ten jeden nie daje sobie ze mną rady i dołączyli do niego. Nic nie poczułem, żadnej wzmożonej siły, ale za to kiedy oni zwarli siły umysłowe, by zadziałać paraliżująco na mój umysł, wtedy nagle coś błysnęło na ułamek sekundy. Jakby ze mnie światło błysło.
Wtedy oni nagle znieruchomieli, poczułem falę silnego zaskoczenia, potem zdziwienia, szoku i szybko narastające uczucie strachu, jaki ich przeszył. Oni po prostu w pośpiechu uciekli.
Kiedy wróciłem do domu i skupiłem się na wydarzeniu, mój opiekun powiedział mi, że oni stali się już za bardzo nachalni i niebezpieczni dla mnie, więc na ułamek sekundy im się objawił. Wytłumaczył mi, że oni ani go nie czuli ani nie widzieli, ponieważ on posługuje się większą duchową techniką i oni, pomimo swojego zaawansowania, nie są w stanie w żaden sposób wykryć obecności duchów.
Pokazał im się, ponieważ oni po prostu boją się duchów i unikają ich. Ich strach przed duchami nie jest taki jak nasz. Ich ma logiczne uzasadnienie. Oni zdają sobie sprawę, że duchy są istotami wyższymi i zdecydowanie potężniejszymi w sile i mocy materialnej i duchowej od nich.
Przez prawie dwa tygodnie zastanawiałem się nad tym zdarzeniem. Dlaczego oni boją się ducha.
Najbardziej trapił mnie stosunek ducha do nich.
Podczas całego zdarzenia widziałem, że duch jest wobec nich szorstki. Patrzył na nich jakby z pogardą. To było bardzo dziwne wrażenie takiej bezwzględności wobec nich. Nie potrafię tego opisać. Duch ich tolerował, ale nie chciał nawiązać z nimi kontaktu.
Po dwóch tygodniach, kiedy nad tym zastanawiałem się w każdej wolnej chwili, duch powiedział do mnie tak:
„widzę, że trapi cię mój stosunek do tych istot. Po prostu oni zawiedli nasze zaufanie, jakie w nich pokładaliśmy. Zostali pozostawieni samym sobie. Próbują się ratować wg własnych możliwości. Jest plan, by im pomóc, ale nie teraz. Teraz jesteśmy zainteresowani pomocą dla was ludzi.”

To zdarzenie wiele mi pokazało i zmieniło moje postrzeganie otaczającego nas świata.
Tak samo istoty duchowe pozostawiły na pastwę ludzkości naród izraelski, kiedy ten zawiódł oczekiwania wobec nich, nadzieje i plany, jakie miały istoty duchowe.
My jesteśmy duchami mieszkającymi i związanymi bardzo z ciałem. Nad nami są istoty z przewagą duchową, posiadające ciała, jakie my w następnym życiu będziemy mieć. Ciała bez obiegu krwi i układu nerwowego, trawiennego i oddechowego. Boskie ciała, takie same, jakie uzyskał Jezus po swoim zmartwychwstaniu. Jednak duchy są to istoty, które pozbyły się wszelkiego ciała. Duchy stoją na wyższej pozycji niż istoty duchowo-materialne i jak my i kosmici materialno-duchowe.
Duchy charakteryzują się potężną wiedzą, posługują się niepojętymi technikami, są bardzo miłe, sympatyczne, towarzyskie i posiadają, wręcz promieniują, miłością, ale są bardzo rozsądne i mądre, i dlatego umiejętnie posługują się także sprawiedliwością.
To jest wysoka szkoła posiadać miłość i sprawiedliwość. Obie są sobie przeciwstawne.
Miłość łagodzi sprawiedliwość, a sprawiedliwość chłodno kalkuluje, ocenia i wydaje werdykt, sprawiedliwość bez łagodzącej miłości jest bezwzględna.
Widzę, że rodzina jest wielka no i stosunki w rodzinie są różne.
Jesteśmy najmłodszym bratem, jeszcze płaczemy i smarkamy podczas płaczu, więc nie można wymagać od nas mądrości działania. Tamci są na wyższym poziomie poznania i technologii, i stosunek duchów do nich już jest bardziej wymagający.
Ich techniki myślowe w ogóle nie przypominają naszych.
Duchy są nie tylko miłosierne i sprawiedliwe, ale też uczciwe.

Prawo niebios mówi:

Ew. Łukasza 12:48, Biblia Warszawska
Lecz ten, który nie znał, choć popełnił coś karygodnego, odbierze niewiele razów. Komu wiele dano, od tego wiele będzie się żądać, a komu wiele powierzono, od tego więcej będzie się wymagać.

Te prawo to ich filozofia. To prawo tyczy się nas, na naszym prymitywnym poziomie, i także mieszkańców niebios, na ich poziomie.
Każdego, odpowiednio do siły duchowej.
Jedna gigantyczna wielopoziomowa szkoła życia.

Chmurka tagów

%d blogerów lubi to: