Serdecznie witam wszystkich! Strona ta przeznaczona jest tylko dla ludzi odważnych, śmiało stojących w obliczu NIEZNANEGO, nie bojących się NIEPOJĘTEGO, wolnych od ludzkich wyobraźni i mniemań na temat duchowści i Boga oraz celu naszego istnienia. Strona ta nie jest przeznaczona dla zniewolonych tradycją ludzką oraz tych co nie poszukują uczciwie PRAWDY. Tutaj są umieszczone informacje od bezcielesnych, wielowymiarowych ISTOT ŚWIATŁA na temat nadchodzących REWOLUCYJNYCH zmian ŚWIADOMOŚCI ludzkości pomagających w osiągnięciu celu naszego obecnego przeznaczenia, DOSKONAŁOŚCI. Osiągnięcie statusu istoty SUWERENNO-INTEGRALNEJ.

TOŻSAMOŚĆ

Obudziłem się rano i po codziennym porannym rytuale ćwiczeń, kąpieli i czytania w samotności, popijając kawkę, doznałem chwilowego przejścia w inny stan świadomości. Wyglądało to tak, jakbym nagle zasnął lub świadomość przeniosła się w inne miejsce, ponieważ doświadczenie było bardzo realne, a jednocześnie po nim uświadomiłem sobie, że siedzę w kuchni, a przede mną jest kawa i książka, jaką czytam.
Zanim to się wydarzyło, poczułem chwilową fluktuację energii mojego ciała. Po wieloletnim doświadczeniu stałem się bardzo wrażliwy na wszelkie wahania energii. Dodatkowo nabyty poziom doświadczenia umożliwia mi nie tylko odczucie ruchu energii, ale rozpoznanie jej, zaklasyfikowanie i przyjęcie odpowiedniego stosunku do takiej sytuacji.
To tak, jak nasz zmysł dotyku na podstawie doświadczenia przy zakrytych oczach potrafi rozpoznać przedmioty oraz substancje, z jakiej są zbudowane.
Na podstawie mojego osobistego wieloletniego doświadczenia i obserwacji opiszę, co się wydarzyło.
Jakaś osobowość niewidzialna, o pewnym zakresie energii duchowej, pojawiła się obok mnie.
Ruch obcej energii uruchamia szybko działającą podświadomość, która szuka rozwiązania sytuacji. Są to tak szybkie procesy, które dopiero można zauważyć po wielokrotnym doświadczaniu takich przeżyć.
Przyrównam to do nauki języka.
Uczyłem się języka angielskiego. Na początku dla mnie to był jeden ciąg głosu przerywany chwilami i potem znowu jeden ciąg. Nie potrafiłem rozróżnić poszczególnych wyrazów. Wszystko mi się zlewało w jeden ciąg mowy. Dopiero kiedy poznawałem poszczególne słowa i osłuchiwałem się z językiem, wtedy zacząłem rozróżniać poszczególne wyrazy i dopiero wtedy zacząłem coś tam pojmować z języka, a to mi umożliwiło częściowe zrozumienie przekazu.
Tak samo jest z istotami światła, które próbują nawiązać kontakt z nami.
Wszystko zależy od tego, na jakim poziomie jesteśmy, odczuwamy to jako nagły strach, silną obecność niewidzialnej osoby, lub jako coś miłego, dobrego, ciepłego, jako przyjemność, intuicję, przebłysk genialnej myśli itp. itd.
Wracając do podświadomości, która pierwsza widzi istotę duchową, ta podświadomość wysyła sygnały do mózgu, a ten uruchamia szybką produkcję i rozprowadzenie po ciele substancji chemicznych i tutaj jest ten moment, kiedy to, co czujemy zależy od tego, na jakim poziomie jesteśmy. Jeden odczuje przemożny strach, inny zachowa spokój. Jeden poczuje się miło, drugi nieprzyjemnie itp. itd. I od tego poziomu poznania, poziomu świadomości, zależy czy zobaczymy istotę, czy pozostaniemy na etapie emocji.
Jeśli jesteśmy już doświadczeni, mamy władze poznawcze wyrobione, taki kontakt nie idzie na marne. Jeśli nie mamy doświadczenia, to pozostanie w naszej pamięci jako nieprzyjemne lub dziwne uczucie.
To tak, w miarę jak mogę, starałem się opisać sytuację tuż przed doświadczeniem światła niebios.
Wracając do kuchni.

Nagle znalazłem się w innym miejscu, nieznanym mi do tej pory.
Była tam grupka osób i jakby z kimś rozmawiali. Podszedłem do nich i zobaczyłem na oko jakieś 100 osób, a przed nimi jakieś 20 osób fizycznie przewyższających wzrostem tą 100-kę, o jakieś 40 cm. Podszedłem na koniec grupy i mówiąc:
„Przepraszam, proszę mnie przepuścić, co się tu dzieje”
podszedłem do początku grupy. Wtedy ci, co byli na początku ucichli i patrząc na mnie powiedzieli:
„A co ty nie wiesz co się stało? Co ty jesteś jedyny, co nie wie, że to już koniec? Nie chcą nas wpuścić.

Wtedy we mnie uaktywniła się boska świadomość synostwa i pewnym, zdecydowanym krokiem podszedłem do grupy 20-tu istot i pełny świadomości mojego synostwa boskiego powiedziałem do jednego z tych 20-tu, co stał na przedzie i powiedział do mnie:
„Przejście jest zabronione, brama zamknięta”.

Ja mu na to:
„Co wy mi tu z zabronionym przejściem i bramą zamkniętą, Ja jestem synem Boga Najwyższego, przejście i brama jest dla mnie.”

Wtedy cała 20-ka nagle jakby się ożywiła i natychmiast umożliwiono mi przejście.
Obejrzałem się, a ci, co tam stali w ciszy i przyglądali się zdarzeniu, zaczęli lamentować, płakać, prosić i błagać o możliwość przejścia.
Wtedy Duch we mnie powiedział, że wszedłem, ponieważ to On nauczył mnie świadomości synostwa, a na taką niczym nie zmąconą pewność istoty niebios reagują jak zamek na właściwy klucz, jak zamek szyfrowy na właściwy kod. Płacz i lament jest złym kluczem.
Przeszedłem krótki odcinek tak, że kątem oka widziałem pozostawioną grupkę, a przed sobą zobaczyłem następną grupę osób. Tym razem były to osoby pełne autorytetu i dostojeństwa. Wyczuwałem bijącą od nich bardzo silną energię, aż poszły drgania w moim ciele od serca aż po całe ciało, jak fale na stojącej wodzie po wrzuceniu kamienia.
Odczułem silny respekt, przemożne uczucie potęgi, siły i blasku światłości. Bardzo trudno zachować spokój w obliczu takiej osoby. Podświadomość niedoświadczona chce uciekać. Tak, jak w życiu ziemskim, ucieka przed wężami, dzikimi zwierzętami lub złymi ludźmi, chcącymi wyrządzić krzywdę.
Jednak mój przewodnik, Duch posłany nam przez Chrystusa,
(ew. Jana 14:16  Ja prosić będę Ojca i da wam innego Pocieszyciela, aby był z wami na wieki 14:17 Ducha prawdy, którego świat przyjąć nie może, bo go nie widzi i nie zna; wy go znacie, bo przebywa wśród was i w was będzie.
Ta boska cząstka, ten zadatek Ducha Boga
(2 List do Koryntian 1:22, Biblia Warszawska
dał zadatek Ducha do serc naszych.)
wprowadził mnie wcześniej we wszelką prawdę i przygotował mnie na wszelkie okoliczności, innymi słowy dał mi kody dostępu do bram niebios.
Ew. Jana 16:13, Biblia Warszawska
Lecz gdy przyjdzie On, Duch Prawdy, wprowadzi was we wszelką prawdę, bo nie sam od siebie mówić będzie, lecz cokolwiek usłyszy, mówić będzie, i to, co ma przyjść, wam oznajmi.

Kodem dostępu jest niczym nie zmącona pełna świadomość synostwa Boskiego.
Ta świadomość otwiera wszelkie bramy niebios. Przed nią chylą czoła mocarze niebios, wszelkie nadziemskie władze i zwierzchności całej kreacji.

Śmiało podszedłem do grupy tych potężnych i onieśmielających, wzbudzających respekt istot.
Jeden z nich trzymał w ręku coś wyglądającego jak tablet no, ale zdecydowanie bardziej zaawansowany. Coś jakby cienkie przezroczyste szkło, coś tam się wyświetlało i ruszało.

Wtedy Duch we mnie przemówił do mnie:
„To są te legendarne księgi życia, teraz on sprawdza cię, przegląda cały rejestr, jego zmysły w mgnieniu oka zbadają cię i ocenią, pamiętaj to, czego cię zawsze uczyłem, bez względu na sytuację zachowuj spokój, razem przechodziliśmy przez życie ziemskie i razem przejdziemy w wieczność, oni tylko perfekcyjnie wykonują swoje zadanie”.

Widziałem wyraźnie lekkie, ledwo zauważalne, poruszenie w tej grupie istot, zrozumiałem, że po fluktuacji energii wyczuły ukrytego we mnie Boga. Tego, który zarezerwował sobie i tylko sobie umiejętność przebywania w ukryciu, w człowieku. Tego sposobu komunikacji, Ojciec – syn ziemski, nawet istoty niebios nie są w stanie zobaczyć. Z doświadczenia zrozumiałem, że oni tylko wyczuwają obecność w człowieku tak zredukowanej boskości, że dla nich jest to tylko lekkie muśnięcie, ale im już wystarczy do trafnego ocenienia sytuacji.
Przykładowo, ja mam tak wyćwiczony zmysł zapachu, że na kilka godzin przed deszczem jestem w stanie przepowiedzieć deszcz. Nie ma w tym magii. Po prostu mój zmysł węchu wyczuwa zmiany wilgotności powietrza, a że w dzieciństwie mieszkałem w miejscu, gdzie na przemian było pogodnie i deszczowo, wyćwiczył mi się ten zmysł.
Oni poczuli ukrytego we mnie Ducha Boga.
Ten, co trzymał płytkę powiedział:
„Mizerne wyniki osiągnąłeś. Tyle ci daliśmy, a tak mały poziom rozwoju osiągnąłeś.”
Wtedy ja, z całą stanowczością, powiedziałem do niego i do nich wszystkich, co stali w milczeniu i przyglądali się tej sytuacji, powiedziałem:
„No i co z tego, życie to przygoda. Dajcie mi tylko czas, bo środki już mam, a w tej przygodzie przegonię w rozwoju ciebie i osiągnę wyższe poziomy niż ty osiągnąłeś.
Wtedy ten, co mówił do mnie, uśmiechnął się i ustąpił mi miejsce, lekko z szacunkiem pochylając głowę, wskazał drogę. Pozostali się rozstąpili i mogłem przejść bez problemu.

Wtedy nagle uświadomiłem sobie, że siedzę w kuchni sam i przestałem czytać, a kawa już mi wystygła. Kiedy zacząłem rozmyślać nad tym, co mi się przydarzyło, Duch pouczył mnie o tym, jak bardzo ważna jest tożsamość. Tożsamość zbudowana na świadomości synostwa boskiego jest kluczem, kodem dostępu do wszelkich bram niebios.
Jestem Polakiem od urodzenia, mam obywatelstwo polskie, Jestem świadomym obywatelem. Jestem świadomy wynikających z tego praw i obowiązków, ale też i przywilejów, i korzystam z nich.
Ta tożsamość jest częścią mojej osobowości ziemskiej.
Po całym tym zdarzeniu Duch wprowadził mnie w następną wszelką prawdę.
Ludzie, którzy nie przetrwają śmierci fizycznej i zostaną zatrzymani na pierwszych bramach niebios, będą dalej żywi, ale miejsca dla nich nie ma. Ta świadomość wywoła płacz i zgrzytanie zębów. Rozpacz i przerażenie. Dlatego powstaną takie reakcje, bo każdy z nas posiada tożsamość.
Duch mnie pouczył, że jeśli śmiertelnik zostanie osądzony i nie udzieli mu się wstępu do dalszego rozwoju, jeśli trybunały sądowe wyższych istot uznają takiego człowieka winnym nieprzerwanego przestępstwa lekceważenia głosu Ducha, jaki w nim działał za życia, wtedy zapada wyrok „śmierć poprzez unicestwienie, oddzielenie i rozbicie tożsamości”.
Wtedy inny rodzaj władzy, wykonującej rozporządzenie sądu, dzięki pewnym technikom, oddziela tożsamość od doświadczenia życiowego. Tożsamość takiej osoby zostaje rozbita na mikrocząsteczki i zostaje wchłonięta przez kosmos, który jest przestrzenią. Taka osoba zostaje pozbawiona dowodu osobistego, obywatelstwa, zostaje zabrana jej tożsamość. Pozostaje doświadczenie życia ziemskiego. Na wpół umarła, taka osoba pozbawiona tożsamości, jej doświadczenie życiowe jest wchłaniane przez inną, trudną do pojęcia, osobowość. Na moim etapie poznania ta istota wywołuje we mnie dreszcze strachu. Na razie mówię o niej „kolekcjoner doświadczeń”. Może z czasem poznam lepiej tą istotę i nie będę ją widział jako niszczyciela życia, gaszącego tlący się knot, dołamującego nadłamaną trzcinę. Nie chcę o tej istocie się wypowiadać. Wiem bardzo mało na jej temat.

Trochę długi ten wpis wyszedł, ale zawarłem w nim całe moje doświadczenie.

Reklamy

Chmurka tagów

%d blogerów lubi to: