Serdecznie witam wszystkich! Strona ta przeznaczona jest tylko dla ludzi odważnych, śmiało stojących w obliczu NIEZNANEGO, nie bojących się NIEPOJĘTEGO, wolnych od ludzkich wyobraźni i mniemań na temat duchowści i Boga oraz celu naszego istnienia. Strona ta nie jest przeznaczona dla zniewolonych tradycją ludzką oraz tych co nie poszukują uczciwie PRAWDY. Tutaj są umieszczone informacje od bezcielesnych, wielowymiarowych ISTOT ŚWIATŁA na temat nadchodzących REWOLUCYJNYCH zmian ŚWIADOMOŚCI ludzkości pomagających w osiągnięciu celu naszego obecnego przeznaczenia, DOSKONAŁOŚCI. Osiągnięcie statusu istoty SUWERENNO-INTEGRALNEJ.

Archive for Październik, 2013

TOŻSAMOŚĆ

Obudziłem się rano i po codziennym porannym rytuale ćwiczeń, kąpieli i czytania w samotności, popijając kawkę, doznałem chwilowego przejścia w inny stan świadomości. Wyglądało to tak, jakbym nagle zasnął lub świadomość przeniosła się w inne miejsce, ponieważ doświadczenie było bardzo realne, a jednocześnie po nim uświadomiłem sobie, że siedzę w kuchni, a przede mną jest kawa i książka, jaką czytam.
Zanim to się wydarzyło, poczułem chwilową fluktuację energii mojego ciała. Po wieloletnim doświadczeniu stałem się bardzo wrażliwy na wszelkie wahania energii. Dodatkowo nabyty poziom doświadczenia umożliwia mi nie tylko odczucie ruchu energii, ale rozpoznanie jej, zaklasyfikowanie i przyjęcie odpowiedniego stosunku do takiej sytuacji.
To tak, jak nasz zmysł dotyku na podstawie doświadczenia przy zakrytych oczach potrafi rozpoznać przedmioty oraz substancje, z jakiej są zbudowane.
Na podstawie mojego osobistego wieloletniego doświadczenia i obserwacji opiszę, co się wydarzyło.
Jakaś osobowość niewidzialna, o pewnym zakresie energii duchowej, pojawiła się obok mnie.
Ruch obcej energii uruchamia szybko działającą podświadomość, która szuka rozwiązania sytuacji. Są to tak szybkie procesy, które dopiero można zauważyć po wielokrotnym doświadczaniu takich przeżyć.
Przyrównam to do nauki języka.
Uczyłem się języka angielskiego. Na początku dla mnie to był jeden ciąg głosu przerywany chwilami i potem znowu jeden ciąg. Nie potrafiłem rozróżnić poszczególnych wyrazów. Wszystko mi się zlewało w jeden ciąg mowy. Dopiero kiedy poznawałem poszczególne słowa i osłuchiwałem się z językiem, wtedy zacząłem rozróżniać poszczególne wyrazy i dopiero wtedy zacząłem coś tam pojmować z języka, a to mi umożliwiło częściowe zrozumienie przekazu.
Tak samo jest z istotami światła, które próbują nawiązać kontakt z nami.
Wszystko zależy od tego, na jakim poziomie jesteśmy, odczuwamy to jako nagły strach, silną obecność niewidzialnej osoby, lub jako coś miłego, dobrego, ciepłego, jako przyjemność, intuicję, przebłysk genialnej myśli itp. itd.
Wracając do podświadomości, która pierwsza widzi istotę duchową, ta podświadomość wysyła sygnały do mózgu, a ten uruchamia szybką produkcję i rozprowadzenie po ciele substancji chemicznych i tutaj jest ten moment, kiedy to, co czujemy zależy od tego, na jakim poziomie jesteśmy. Jeden odczuje przemożny strach, inny zachowa spokój. Jeden poczuje się miło, drugi nieprzyjemnie itp. itd. I od tego poziomu poznania, poziomu świadomości, zależy czy zobaczymy istotę, czy pozostaniemy na etapie emocji.
Jeśli jesteśmy już doświadczeni, mamy władze poznawcze wyrobione, taki kontakt nie idzie na marne. Jeśli nie mamy doświadczenia, to pozostanie w naszej pamięci jako nieprzyjemne lub dziwne uczucie.
To tak, w miarę jak mogę, starałem się opisać sytuację tuż przed doświadczeniem światła niebios.
Wracając do kuchni.

Nagle znalazłem się w innym miejscu, nieznanym mi do tej pory.
Była tam grupka osób i jakby z kimś rozmawiali. Podszedłem do nich i zobaczyłem na oko jakieś 100 osób, a przed nimi jakieś 20 osób fizycznie przewyższających wzrostem tą 100-kę, o jakieś 40 cm. Podszedłem na koniec grupy i mówiąc:
„Przepraszam, proszę mnie przepuścić, co się tu dzieje”
podszedłem do początku grupy. Wtedy ci, co byli na początku ucichli i patrząc na mnie powiedzieli:
„A co ty nie wiesz co się stało? Co ty jesteś jedyny, co nie wie, że to już koniec? Nie chcą nas wpuścić.

Wtedy we mnie uaktywniła się boska świadomość synostwa i pewnym, zdecydowanym krokiem podszedłem do grupy 20-tu istot i pełny świadomości mojego synostwa boskiego powiedziałem do jednego z tych 20-tu, co stał na przedzie i powiedział do mnie:
„Przejście jest zabronione, brama zamknięta”.

Ja mu na to:
„Co wy mi tu z zabronionym przejściem i bramą zamkniętą, Ja jestem synem Boga Najwyższego, przejście i brama jest dla mnie.”

Wtedy cała 20-ka nagle jakby się ożywiła i natychmiast umożliwiono mi przejście.
Obejrzałem się, a ci, co tam stali w ciszy i przyglądali się zdarzeniu, zaczęli lamentować, płakać, prosić i błagać o możliwość przejścia.
Wtedy Duch we mnie powiedział, że wszedłem, ponieważ to On nauczył mnie świadomości synostwa, a na taką niczym nie zmąconą pewność istoty niebios reagują jak zamek na właściwy klucz, jak zamek szyfrowy na właściwy kod. Płacz i lament jest złym kluczem.
Przeszedłem krótki odcinek tak, że kątem oka widziałem pozostawioną grupkę, a przed sobą zobaczyłem następną grupę osób. Tym razem były to osoby pełne autorytetu i dostojeństwa. Wyczuwałem bijącą od nich bardzo silną energię, aż poszły drgania w moim ciele od serca aż po całe ciało, jak fale na stojącej wodzie po wrzuceniu kamienia.
Odczułem silny respekt, przemożne uczucie potęgi, siły i blasku światłości. Bardzo trudno zachować spokój w obliczu takiej osoby. Podświadomość niedoświadczona chce uciekać. Tak, jak w życiu ziemskim, ucieka przed wężami, dzikimi zwierzętami lub złymi ludźmi, chcącymi wyrządzić krzywdę.
Jednak mój przewodnik, Duch posłany nam przez Chrystusa,
(ew. Jana 14:16  Ja prosić będę Ojca i da wam innego Pocieszyciela, aby był z wami na wieki 14:17 Ducha prawdy, którego świat przyjąć nie może, bo go nie widzi i nie zna; wy go znacie, bo przebywa wśród was i w was będzie.
Ta boska cząstka, ten zadatek Ducha Boga
(2 List do Koryntian 1:22, Biblia Warszawska
dał zadatek Ducha do serc naszych.)
wprowadził mnie wcześniej we wszelką prawdę i przygotował mnie na wszelkie okoliczności, innymi słowy dał mi kody dostępu do bram niebios.
Ew. Jana 16:13, Biblia Warszawska
Lecz gdy przyjdzie On, Duch Prawdy, wprowadzi was we wszelką prawdę, bo nie sam od siebie mówić będzie, lecz cokolwiek usłyszy, mówić będzie, i to, co ma przyjść, wam oznajmi.

Kodem dostępu jest niczym nie zmącona pełna świadomość synostwa Boskiego.
Ta świadomość otwiera wszelkie bramy niebios. Przed nią chylą czoła mocarze niebios, wszelkie nadziemskie władze i zwierzchności całej kreacji.

Śmiało podszedłem do grupy tych potężnych i onieśmielających, wzbudzających respekt istot.
Jeden z nich trzymał w ręku coś wyglądającego jak tablet no, ale zdecydowanie bardziej zaawansowany. Coś jakby cienkie przezroczyste szkło, coś tam się wyświetlało i ruszało.

Wtedy Duch we mnie przemówił do mnie:
„To są te legendarne księgi życia, teraz on sprawdza cię, przegląda cały rejestr, jego zmysły w mgnieniu oka zbadają cię i ocenią, pamiętaj to, czego cię zawsze uczyłem, bez względu na sytuację zachowuj spokój, razem przechodziliśmy przez życie ziemskie i razem przejdziemy w wieczność, oni tylko perfekcyjnie wykonują swoje zadanie”.

Widziałem wyraźnie lekkie, ledwo zauważalne, poruszenie w tej grupie istot, zrozumiałem, że po fluktuacji energii wyczuły ukrytego we mnie Boga. Tego, który zarezerwował sobie i tylko sobie umiejętność przebywania w ukryciu, w człowieku. Tego sposobu komunikacji, Ojciec – syn ziemski, nawet istoty niebios nie są w stanie zobaczyć. Z doświadczenia zrozumiałem, że oni tylko wyczuwają obecność w człowieku tak zredukowanej boskości, że dla nich jest to tylko lekkie muśnięcie, ale im już wystarczy do trafnego ocenienia sytuacji.
Przykładowo, ja mam tak wyćwiczony zmysł zapachu, że na kilka godzin przed deszczem jestem w stanie przepowiedzieć deszcz. Nie ma w tym magii. Po prostu mój zmysł węchu wyczuwa zmiany wilgotności powietrza, a że w dzieciństwie mieszkałem w miejscu, gdzie na przemian było pogodnie i deszczowo, wyćwiczył mi się ten zmysł.
Oni poczuli ukrytego we mnie Ducha Boga.
Ten, co trzymał płytkę powiedział:
„Mizerne wyniki osiągnąłeś. Tyle ci daliśmy, a tak mały poziom rozwoju osiągnąłeś.”
Wtedy ja, z całą stanowczością, powiedziałem do niego i do nich wszystkich, co stali w milczeniu i przyglądali się tej sytuacji, powiedziałem:
„No i co z tego, życie to przygoda. Dajcie mi tylko czas, bo środki już mam, a w tej przygodzie przegonię w rozwoju ciebie i osiągnę wyższe poziomy niż ty osiągnąłeś.
Wtedy ten, co mówił do mnie, uśmiechnął się i ustąpił mi miejsce, lekko z szacunkiem pochylając głowę, wskazał drogę. Pozostali się rozstąpili i mogłem przejść bez problemu.

Wtedy nagle uświadomiłem sobie, że siedzę w kuchni sam i przestałem czytać, a kawa już mi wystygła. Kiedy zacząłem rozmyślać nad tym, co mi się przydarzyło, Duch pouczył mnie o tym, jak bardzo ważna jest tożsamość. Tożsamość zbudowana na świadomości synostwa boskiego jest kluczem, kodem dostępu do wszelkich bram niebios.
Jestem Polakiem od urodzenia, mam obywatelstwo polskie, Jestem świadomym obywatelem. Jestem świadomy wynikających z tego praw i obowiązków, ale też i przywilejów, i korzystam z nich.
Ta tożsamość jest częścią mojej osobowości ziemskiej.
Po całym tym zdarzeniu Duch wprowadził mnie w następną wszelką prawdę.
Ludzie, którzy nie przetrwają śmierci fizycznej i zostaną zatrzymani na pierwszych bramach niebios, będą dalej żywi, ale miejsca dla nich nie ma. Ta świadomość wywoła płacz i zgrzytanie zębów. Rozpacz i przerażenie. Dlatego powstaną takie reakcje, bo każdy z nas posiada tożsamość.
Duch mnie pouczył, że jeśli śmiertelnik zostanie osądzony i nie udzieli mu się wstępu do dalszego rozwoju, jeśli trybunały sądowe wyższych istot uznają takiego człowieka winnym nieprzerwanego przestępstwa lekceważenia głosu Ducha, jaki w nim działał za życia, wtedy zapada wyrok „śmierć poprzez unicestwienie, oddzielenie i rozbicie tożsamości”.
Wtedy inny rodzaj władzy, wykonującej rozporządzenie sądu, dzięki pewnym technikom, oddziela tożsamość od doświadczenia życiowego. Tożsamość takiej osoby zostaje rozbita na mikrocząsteczki i zostaje wchłonięta przez kosmos, który jest przestrzenią. Taka osoba zostaje pozbawiona dowodu osobistego, obywatelstwa, zostaje zabrana jej tożsamość. Pozostaje doświadczenie życia ziemskiego. Na wpół umarła, taka osoba pozbawiona tożsamości, jej doświadczenie życiowe jest wchłaniane przez inną, trudną do pojęcia, osobowość. Na moim etapie poznania ta istota wywołuje we mnie dreszcze strachu. Na razie mówię o niej „kolekcjoner doświadczeń”. Może z czasem poznam lepiej tą istotę i nie będę ją widział jako niszczyciela życia, gaszącego tlący się knot, dołamującego nadłamaną trzcinę. Nie chcę o tej istocie się wypowiadać. Wiem bardzo mało na jej temat.

Trochę długi ten wpis wyszedł, ale zawarłem w nim całe moje doświadczenie.

Reklamy

DOWÓD ISTNIENIA BOGA

Oglądałem TV, wieczorne wiadomości.
Zainteresowałem się wypowiedzią bardzo znanego i cenionego naukowca, który jest prawie całkowicie sparaliżowany i porusza się na wózku inwalidzkim dzięki ruchom policzka.
Słyszałem o nim już jakiś czas temu. Oglądałem w internecie jego wypowiedzi na temat fizyki, kosmosu, matematyki itp. Zazwyczaj w swoich wypowiedziach porusza temat istnienia Boga.
W tym wydaniu wiadomości pokazano jego ostatni wywiad, w którym stwierdza, że zbadał matematykę, fizykę i kosmos, i nie natknął się na Boga, wobec tego uznaje, że Bóg nie istnieje.
Kiedy tak z uwagą oglądałem wywiad z tym człowiekiem i słuchałem jego wypowiedzi, w tej samej chwili mój przewodnik, boska część Jego Ducha, mieszkająca we mnie, którą coraz bardziej widzę i słyszę, ten Duch odezwał się do mnie. Wyglądało to tak, że ja siedziałem w skupieniu i słuchałem wywiadu, a On Duch oglądał go także przez moje oczy i słuchał wypowiedzi. Wtedy Duch powiedział do mnie:
„Ja mam dowód na istnienie Boga”
Milczałem i po chwili Duch kontynuował:
„Mogę udowodnić istnienie Boga w bardzo prosty sposób”.
Wtedy spytałem się: „jak”.
Usłyszałem:
„Ten człowiek twierdzi, że nie istnieje Bóg, bo Go nie zobaczył w fizyce i kosmosie.
Nie z tej strony podchodzi do tego zagadnienia. Przy takim sposobie myślenia ma gwarantowane niepowodzenie, nie osiągnie celu. Jeśli zechce szczerze i uczciwie osiągnąć cel zobaczenia Boga, musi zmienić współrzędne oraz wzory i sposób myślenia, które wtedy umożliwią widzenie tego, co jest poza zasłoną.
Dowodem na istnienie Boga jest umysł.
Wszystko, co poznajcie umysłem, stworzył umysł.
Kosmos poznajecie umysłem, więc stworzył go umysł.
To, co nie da się poznać umysłem, nie pochodzi z umysłu.
To, co poznajecie umysłem, stworzył umysł.

W Biblii, w liście Pawła do Rzymian, mamy zapisane takie słowa:
1:18   Albowiem gniew Boży z nieba objawia się przeciwko wszelkiej bezbożności i nieprawości ludzi, którzy przez nieprawość tłumią prawdę.
1:19  Ponieważ to, co o Bogu wiedzieć można, jest dla nich jawne, gdyż Bóg im to objawił.
1:20   Bo niewidzialna jego istota, to jest wiekuista jego moc i bóstwo, mogą być od stworzenia świata oglądane w dziełach i poznane umysłem, tak iż nic nie mają na swoją obronę,
1:21  Dlatego że poznawszy Boga, nie uwielbili go jako Boga i nie złożyli mu dziękczynienia, lecz znikczemnieli w myślach swoich, a ich nierozumne serce pogrążyło się w ciemności.
1:22  Mienili się mądrymi, a stali się głupi.

DYSONANS POZNAWCZY

Tę stronę internetową, tak jak wcześniej opisywałem w temacie  MOTYW WPISÓW , traktuję jako dziennik moich osobistych doświadczeń, związanych z osiąganiem coraz doskonalszych kontaktów z wyższymi światami, jakie przed nami są zakryte, ponieważ nie widzimy ich ze względu na naszą ślepotę intelektualną, umysłową i wielkie ograniczenia naszego ciała fizycznego.
Wiem, że w przyszłości ludzie będą zgłębiać to, co piszę. Będą wnikać w moje doświadczenia i transponować je dla swojego własnego doświadczenia.
Nie pisałem ostatnio prawie miesiąc, ponieważ mam coraz większe trudności w wysławianiu się.
Trudności wynikają z tego, co poznaję, dzięki poszerzeniu umysłu, ukierunkowaniu intelektu i głębszej intuicji. A poznaję wiedzę trudną, na moim ludzkim poziomie, do przekształcenia w językową informację. Obecnie, umiejętne wysławianie się jest moim tematem nr 2 w trakcie narad z istotami wyższymi.
Powstają we mnie takie napięcia poznawcze, takie zakłopotanie intelektualne, czasami nawet frustracja umysłowa, ponieważ bardzo chciałbym się podzielić tym, co doświadczam, ale jestem jak żywy umysł w sparaliżowanym ciele ludzkim.
Przez chwilę panikowałem, ale z ufnością spojrzałem w górę, tam, skąd pochodzi wszelki rozum, osobowość i kreatywność. Kiedyś widziałem jak niemowlak coś chciał, co leżało obok niego, wyciągał ręce po to, wytrzeszczał oczy, ale reszta ciała była jakby martwa i zrozumiałem, że właśnie w tej chwili mózg tego niemowlaka buduje sieć neuronów i neuroprzekaźników tak, by w szybkiej przyszłości, siłą woli, ten niemowlak sterował mięśniami całego ciała. Wszyscy to przeżyliśmy.

W Biblii o dysonansie poznawczym mamy zapisane takie słowa:
Ew. Jana 3:31-32, Biblia Warszawska
Kto przychodzi z góry, jest ponad wszystkimi, kto z ziemi pochodzi, należy do ziemi i mówi rzeczy ziemskie; kto przychodzi z nieba, jest ponad wszystkimi, świadczy o tym, co widział i słyszał, lecz nikt nie przyjmuje jego świadectwa.

Właśnie tej sytuacji staram się uniknąć, szukając lepszych narzędzi do transformacji moich doświadczeń na nasz ziemski język.

Nie postrzegam się jako wybraniec, jak niektórzy mi to sugerują, ani jako geniusz.
Jestem człowiekiem realnym i świadomym, a takie mniemania nie zwodzą mnie.
Jednak świadomy jestem tego, że to, co poznaję, zostaje mi dane z góry, w myśl zapisu z Biblii:

Ew. Jana 3:27, Biblia Warszawska
… Nie może człowiek niczego wziąć, jeśli mu nie jest dane z nieba.

Ew. Jana 19:11, Biblia Warszawska
Odpowiedział Jezus: Nie miałbyś żadnej władzy nade mną, gdyby ci to nie było dane z góry;

Wydaje mi się, że otrzymuję to dlatego, że mam taki intelekt, jaki mam, umysł mój jest poszukujący, uczucia głębokie i korzystam z narzędzi prawdy.
Interesuje mnie prawda.
Jestem jej poszukiwaczem i czcicielem.
Bzdety umysłowe mnie nie interesują.
Dzisiaj świat grzęźnie w błocie nieświadomości, wielu teorii, religijności fanatycznej, ułudy bogactw i troski o byt.
Jeśli chodzi o dziedzinę duchowości, to jest tyle pewnych teorii i dróg, że ludzkość się pogubiła.
Bóg, dla większości, jest to istota sroga i wara od Niego. Jest niedostępny.
Kiedy mówię ludziom o Bogu Niebios jako o Ojcu, to patrzą na mnie jak na wariata. Przecież to jest Bóg Święty i patrzą na mnie z oburzeniem. Więcej, nawet nie chcą mnie znać. Uważają za odszczepieńca. Oni uważają mnie za zwiedzionego, a ja ich uważam za zwiedzionych przez ich niewyedukowany umysł, który aż piszczy i pragnie poznania Boga.
Taki maltretowany umysł potrafi tworzyć różnego rodzaju choroby, fobie, obsesje i wszelkie przejawy religijności.
Taki umysł tłamszony łamie się i uszkadza osobowość.
Dłuższe trwanie w takim stanie niczym się nie różni od tzw. białych tortur.
Długa izolacja od Źródła, jakim jest Bóg, i unikanie tego źródła tworzy trwałe uszkodzenia podświadomości i świadomości.
W świecie takich ludzi ktoś, kto przychodzi z wiedzą Niebios, jest odmieńcem i choćby mówił mądrym językiem niebios, dla ludzi odizolowanych od świata Niebios będzie to tylko bełkot.

To tak w skrócie opisałem moje ostatnie doświadczenia i trudności, jakie napotkałem w transformacji tych doświadczeń na nasz, podkreślam nasz, zrozumiały na tym poziomie język.
Na koniec tej notatki powiem tyle z ostatnich doświadczeń:

Wszystko jest Bogiem.
Więcej, w Nim żyjemy.

Dzieje Apostolskie 17:28, Biblia Warszawska
Albowiem w nim żyjemy i poruszamy się, i jesteśmy, jak to i niektórzy z waszych poetów powiedzieli: Z jego bowiem rodu jesteśmy.

Bóg, Źródło, Wielki itp. stworzył, uczynił, wynikł niezliczoną rzeszę gatunków istot. Gatunki są różnorodne. Są one redukowane z poziomu na poziom, coraz niżej, aż do klasy anielskiej, która dopiero może z nami się kontaktować. Przebywanie w obecności istoty o 2-3 klasy wyższej od anioła, grozi nam śmiercią umysłową i cielesną.  Bóg jest w tych istotach. To On znalazł sposób na redukcję swojej „ŚWIĘTOŚCI”.

My źle pojmujemy ŚWIĘTOŚĆ. To nie o taką ŚWIĘTOŚĆ chodzi, o jaką nam się wydaje. Bóg się zredukował w istotach stworzonych z poziomu na poziom, coraz niżej, aż osiągnął poziom człowieka, by bezpiecznie z człowiekiem przebywać.
Tej redukcji świętości doświadczył Jezus Chrystus, Syn tego Boga.
Jezus jako osoba w pełni niebiańska, swoim „blaskiem” zabiłby nas.
A może ten blask to promieniowanie energetyczne.
Dlaczego niektórzy prorocy biblijni umierali przy kontakcie z posłańcami Niebios.
Jeden z nich zniósł takie spotkanie dużo „lepiej”, bo tylko 3 tygodnie chorował.
Ci, co poszukują, niech mają umysły otwarte.
Wielu próbowało złamać niemiecką maszynę enigmę, ale udało się to Polakom, którzy spojrzeli na nią z innego punktu widzenia. Wszyscy patrzyli z pewnego punktu i nic nie widzieli tylko otchłań i ciemność.
Jezus będąc na Ziemi wołał do swojego Ojca w Niebie:

Ew. Jana 17:5, Biblia Warszawska
A teraz Ty mnie uwielbij, Ojcze, u siebie samego tą chwałą, którą miałem u ciebie, zanim świat powstał.

Zostawił „chwałę”, czyli zredukował swój „blask” tak, by móc przebywać na Ziemi jako człowiek, a nie jako boska istota, przed którą molekuły skał się rozpadają na atomy i rozpływają.

Psalm 97:5, Biblia Warszawska
Góry jak wosk topnieją przed obliczem Pana, Przed Panem całej ziemi.

Przed nami odkrywcami głębsza świadomość, szersze postrzeganie, kolory uczuć.

Po części chcę odkryć się wam głębiej.
Rozwijam się równoważnie, kompleksowo.
Materializm traktuję jako część Ducha.
Rozwój materialny także traktuję jako część rozwoju całościowego.
Nie myślcie, że jestem odrealniony i snuję tylko intelektualne rozważania.
Interesuję się polityką, nowymi odkryciami naukowymi, nowymi technologiami, mechanizmami działania i funkcjonowania świata przestępczego, wszelkimi przejawami tzw. zła, kosmosem, światem zwierząt, cyberprzestrzenią, muzyką, oglądam filmy, a preferowany gatunek to s-f.
Mam rodzinę, zarządzam prosperującą firmą. Żyję na poziomie, który jest dla mnie normalnym poziomem, ale dla ludzi, którzy mnie poznają, dla nich mój poziom to luksus. Wiem, że jeżdżę luksusowymi autami. Właśnie kupiłem kolejny samochód, tym razem do offroad, jeden z 400 wyprodukowanych aut na świecie, taka edycja limitowana. Nie jest dla mnie przedmiotem dumy, czy powodem do wywyższania się nad moimi braćmi, ale jest dla mnie źródłem pewnego rodzaju radości i przede wszystkim praktycznie umożliwia mi dostęp do terenów przyrody do tej pory niedostępnych normalnym szosowym autem. Też go dostałem od niebios. Czekałem w kolejce, bo aut było 400, a na Polskę przyznano 2 szt.
Wielu ludzi, poznających mnie, są zaskoczeni, że taka osoba, żyjąca na takim poziomie materialnym, interesuje się i mówi żywo o abstrakcyjnym dla nich świecie Niebios.
Niektórzy mi mówią, że gdybym był biedny i mówił o takich sprawach, to w ogóle by się nie zastanawiali, tylko zaszufladkowali mnie do szuflady marzycieli biedaków, marzących o lepszym świecie i, by mnie nie słuchali.
O moim życiu materialnym mógłbym wiele pisać, ale chciałem ukrócić dywagacje i uświadomić wielu, że rozwój duchowy nie jest tylko domeną biedaków.
Biblia przesiąknięta jest doświadczeniami ludzi kontaktujących się z wyższymi światami i w większości tymi ludźmi, mówiąc nową frazeologią, byli ówcześni biznesmeni lub politycy.
Ja mam w sobie tożsamość boską i rozwijam się wszechstronnie.
Jestem świadomy tego, że więcej mi taka okazja się nie przydarzy.
To jest unikatowe miejsce do rozwoju, niepowtarzalne nigdzie w żadnym wszechświecie, objawionym czy nieobjawionym.

Jestem pewien, że uda mi się przetransformować wiedzę, jaką otrzymuję na NASZ język.
Do następnej notatki.

Chmurka tagów

%d blogerów lubi to: