Serdecznie witam wszystkich! Strona ta przeznaczona jest tylko dla ludzi odważnych, śmiało stojących w obliczu NIEZNANEGO, nie bojących się NIEPOJĘTEGO, wolnych od ludzkich wyobraźni i mniemań na temat duchowści i Boga oraz celu naszego istnienia. Strona ta nie jest przeznaczona dla zniewolonych tradycją ludzką oraz tych co nie poszukują uczciwie PRAWDY. Tutaj są umieszczone informacje od bezcielesnych, wielowymiarowych ISTOT ŚWIATŁA na temat nadchodzących REWOLUCYJNYCH zmian ŚWIADOMOŚCI ludzkości pomagających w osiągnięciu celu naszego obecnego przeznaczenia, DOSKONAŁOŚCI. Osiągnięcie statusu istoty SUWERENNO-INTEGRALNEJ.

Archive for Lipiec, 2013

ODPOCZNIENIE BOGA

Mam silny natłok różnych spraw i czasami osiągam stany wyczerpania fizycznego i umysłowego. Pomocą dla mnie jest ten rodzaj medytacji, jaki stosuję.
Wtedy, po jakimś czasie, zmienia się atmosfera w pomieszczeniu, gdzie siedzę i odczuwam wyraźnie jakby do pomieszczenia, w jakim jestem, wchodziły silne i wspaniałe istoty wyższego świata.
Jednak stwierdziłem, że to jest mylne wrażenie.
To ja, wyciszając się, wchodzę subtelnie do sfer duchowych, a moje zmysły odczytują to jako przybycie istot duchowych do mnie.
Kiedy tak wniknąłem, w trakcie medytacji, do świata duchowego, zobaczyłem tam radosne, bezstresowe, silne, a zarazem bardzo łagodne i sympatyczne istoty.
Ich życzliwość jest rozbrajająca i usuwająca wszelkie napięcie duchowe.
Zastanowiłem się skąd biorą tyle sił?
Jedna z istot zadała mi pytanie:
„Czy wiesz, co to jest odpocznienie Boga?”.
Wtedy przypomniałem sobie, że kilka razy w Biblii mamy opisane takie miejsce jak odpocznienie.

Psalm 95:11, Biblia Warszawska
Dlatego przysiągłem w gniewie swoim: Nie wejdą do odpocznienia mego.

Dzieje Apostolskie 7:49, Biblia Warszawska
Niebo jest tronem moim, A ziemia podnóżkiem stóp moich; Jaki dom zbudujecie mi, mówi Pan, Albo jakie jest miejsce odpocznienia mego?

List do Hebrajczyków 3:11, Biblia Warszawska
Tak iż przysiągłem w gniewie moim: Nie wejdą do odpocznienia mego.

List do Hebrajczyków 4:11, Biblia Warszawska
Starajmy się tedy usilnie wejść do owego odpocznienia, aby nikt nie upadł, idąc za tym przykładem nieposłuszeństwa.

Zawsze wydawało mi się, że jest to miejsce bezczynności, luzu i relaksu.
Jednak w tle, od dawna, miałem inne wersety z Biblii w głowie, które wprowadzały do mojego rozważania takie pytania jak:
jak Ten, co nigdy się nie męczy, może odpoczywać?
po co tak żyworodnej istocie odpoczynek?

Księga Izajasza 40:28, Biblia Warszawska
Czy nie wiesz? Czy nie słyszałeś? Bogiem wiecznym jest Pan, Stwórcą krańców ziemi. On się nie męczy i nie ustaje, niezgłębiona jest jego mądrość.

Zawsze uważałem, że opis, jakoby Bóg odpoczął siódmego dnia, jest w pełni pochodzenia ludzkiego.
Ludzie często Boga przyrównują do siebie i to jest błąd.
Myśli i drogi Boga są kompletnie inne niż nasze.

Księga Izajasza 55:9, Biblia Warszawska
Lecz jak niebiosa są wyższe niż ziemia, tak moje drogi są wyższe niż drogi wasze i myśli moje niż myśli wasze.

Nie wiedziałem co powiedzieć duchowej istocie.
Wtedy dostałem taką odpowiedź, która uruchomiła we mnie nowe obszary myślenia:
„Odpoczynkiem Boga jest Jego siła”.

Wtedy przypomniałem sobie taki werset na tema Boga:

Księga Izajasza 40:29, Biblia Warszawska
Zmęczonemu daje siłę, a bezsilnemu moc w obfitości.

No i przypomniało mi się moje doświadczenie z siłowni.
Kiedy wyciskałem ledwo 100 kg, to pobyt na siłowni był mordęgą.
Kiedy nabrałem siły i ledwo co wyciskałem 150 kg, wtedy ciężar 100 kg był igraszką.
Standardowo, w ciągu dnia, mężczyzna może, przykładowo, dźwigać paczki po 30 kg i jeśli jest to jego szczyt możliwości, to będzie sapał i się męczył. Jeśli regularnie pakuje na siłowni, to 30 kg będzie dla niego igraszką.
To przykład z mojego doświadczenia z siłowni.
Myślę, że już rozumiecie o co chodzi.
Po prostu Bóg ma więcej siły niż zużywa na utrzymanie swojej kreacji i nie wiadomo czego jeszcze.
Ta głęboka mądrość, rozwaga, cierpliwość, kreatywność itp. itd. jest siłą daleko przekraczającą ciężary życia.

Dlatego, od tamtej pory, modlę się i dążę do uzyskania mądrości w tym życiu, mądrości, rozumu, cierpliwości, łagodności, nadziei, wiary itp. itd., bo one są potężną siłą przeciwko osłabiającemu strachowi, lękowi, obawom, bezsensu, depresji, frustracji, gniewowi itp. itd.

Czasami siedzę wyczerpany i zmęczony tempem dnia i wtedy jakby „pojawia się obok mnie” taka duchowa istota i czuję jej wygląd, i bije od niej radość i życzliwość, głębokie zaufanie do Boga. Posiada kompletnie inne myślenie niż ja mam.
Jej obecność w mgnieniu oka zmienia mój stan sił.
Udziela mi swojego spojrzenia na świat i jego trudy, i nagle, w kilka sekund, sytuacje, które były dla mnie trudne do rozwiązania, stają się drobnostką, piórkiem na wietrze.

No i zazwyczaj brakuje mi kultury w takich kontaktach.
W przeciągu kilku chwil, patrzenia na świat i problemy oczami tej istoty, napełniają mnie takie siły, że nie jestem w stanie wytrzymać ich emocjonalnie, uczuciowo i umysłowo.
Po prostu pełen radości wstaję z medytacji i wybiegam wręcz z pokoju, w jakim byłem.

Gdybym słuchał i widział dalej oczami tej istoty, to pewnie nic na świecie nie stałoby mi już na przeszkodzie. Wszystko bym zmienił i nie poczułbym zmęczenia.
Jednak, jak to na siłowni, on ma siłę 1000 kg, a ja ledwo wytrzymuję 150 kg i więcej nie mogę przyjąć na klatę, bo doznam kontuzji.
To, co zrozumiałem to jest to, że dla tych, co osiągają wyższe poziomy rzeczywistości duchowych jest przeznaczona wyższa siła.
Ci, co wejdą na pierwsze piętro, gdzie jest ta siła, udowadniają, że są „godni” jej otrzymania.
Jeśli ktoś będzie się starał uzyskać tą siłę sam, to tylko udowodni, że jest „niegodny” tej siły.
Tą siłę daje sam Bóg w sposób, dla siebie tylko wiadomy, osobistej intymnej relacji ze swoim dzieckiem.
Wszelkie załamywanie się, gniewanie czy obrażanie się na Boga dowodzi, że jesteśmy „niegodni”, by nam zaufano i udzielono sił duchowych.

Zrozumiałem ten fakt i spokojnie z ufnością korzystam z Jego siły.
Tylko spokój i ufność jest kodem dostępu do zabezpieczonych szyfrem drzwi sił duchowych, większych niż potrzebujemy do życia. Nabycie ich oznacza, że weszliśmy do Jego odpocznienia.

Izajasz 30:15 Biblia Warszawska
Gdyż tak mówi Wszechmocny, Pan, Święty Izraelski: Jeżeli się nawrócicie i zachowacie spokój, będziecie zbawieni, w ciszy i zaufaniu będzie wasza moc; lecz wy nie chcieliście.

Reklamy

JUDEOCHRZEŚCIJAŃSTWO i JUDEOPOGANOCHRZEŚCIJAŃSTWO

Ten wpis jest kontynuacją poprzednich wpisów, które razem tworzą bardzo skrótowy opis dziejów świata.
Linki do poprzednich wpisów wg kolejności to: DZIAŁO FOTONOWE SYSTEM ADMINISTRACJICIEMNOTA OŚWIECENIENARÓD WYBRANY PRAWDA CZY FAŁSZ?
MESJASZ i CELE MISJI

Żydzi, którzy uwierzyli w ewangelię Jezusa, byli przesiąknięci naukami ówczesnych władz religijnych, które kontynuowały prawo Mojżesza oraz dodały, z tego co mi wiadomo, ponad 600 dodatkowych przepisów.
Uczniowie Jezusa próbowali, i jak widać po części skutecznie, udowodnić, że Jezus zmartwychwstał. To przesłanie stało się głównym nauczaniem w pierwszym okresie tzw. chrześcijaństwa. Powszechnie wierzono, że Jezus zaraz przyjdzie i zakończy istnienie tego świata. W tym czasie wszelkie nauki Jezusa były przekazywane ustnie i nie raz wypaczane i zniekształcane. Wiara w rychłe przyjście Jezusa wywodziła się właśnie z takich przekazów jak:

Ew. Mateusza 10:23, Biblia Warszawska
… Zanim zdążycie obejść miasta Izraela, Syn Człowieczy przyjdzie.

Gdyby to były prawdziwe wypowiedzi Jezusa, to tak by się stało. Do dzisiejszych czasów to byśmy zdążyli nie tylko obejść miasta, ale i wszystkie psie budy itp.
Ta wiara pociągnęła za sobą ruinę wielu bogatych rodzin, które uwierzyły naukom uczniów Jezusa.
Sprzedawali wszystkie swoje majętności i zbierali się w oczekiwaniu na rychłe materialne przyjście Jezusa.
Które do dzisiaj się nie wydarzyło, a trzeba dalej żyć.
Uczniowie zamiast głosić ewangelię Jezusa, uczyli ewangelii o Jezusie Chrystusie i udowadniali, że On zmartwychwstał.
Żeby podkreślić dla Żydów wagę Jego życia na Ziemi, przyrównano go do Baranka Paschalnego i doskonałej ofiary za grzechy ludzkie. Uczniowie nie pojęli nauki Jezusa aż do końca Jego życia.
Dlatego rozumiem wypowiedź Jezusa:

…Tylko czy Syn Człowieczy znajdzie wiarę na Ziemi, gdy przyjdzie?
Ew. Łukasza 18:8, Biblia Warszawska

Cel i misja wiary, jaką krzewił sam Mistrz Jezus, została wypaczona.
Zrobiono z Jezusa doskonałą ofiarę przebłagalną. Czyli nie pojęto Jego nauk o Ojcu.
A jednak z czasem i ta doskonała ofiara nie była już taka doskonała, bo okazało się, że pod wpływem judaizmu, wcześni chrześcijanie ulegali zakazom, nakazom i po części prawu judaizmu.

Tak powstali judeochrześcijanie.
Taka hybryda, mieszanka poglądów, nawzajem się wykluczających.
Nie trzeba być bystrym, by zobaczyć obraz tej mieszanki. Wystarczy być otwartym na Ducha Prawdy i ten wprowadza we wszelką prawdę, ale wprowadza tylko tego, kto jest „godzien”, czyli szuka prawdy bez względu na konsekwencje i jest gotowy porzucić swoje błędne przekonania.

Wielu modli się o prowadzenie Duchem, ale nie chcą słuchać tego Ducha. I nie mogą pojąć o co chodzi, że drepczą w miejscu. Drepczą, bo sami nie pozwalają, by Duch wyzwolił w nich synostwo boskie, więc tkwią w samooskarżaniu się, stawianiu sobie i innym bezsensownych warunków, krytykują się i żyją w strachu zwiedzenia. Ktoś taki na pewno jest „niegodny”, by pojąć wolność, jaką daje Duch.

Z czasem zaczęto spisywać dzieje Jezusa.
Ewangelii powstało mnóstwo. Fantazja i wyobraźnia niosły różne „wieści” na temat Jezusa życia i nauk na Ziemi.
W tym czasie, judeochrześcijanie zajęli się dobrym kawałem świata tzw. pogańskiego i nauczali nie-żydów ewangelii o Jezusie Chrystusie. Doszło do mieszanki wierzeń pogańskich i judeochrześcijańskich, i powstał nowy twór – chrześcijaństwo, obejmujące wszystkich ludzi, którzy uwierzyli w Jezusa Chrystusa jako doskonałą ofiarę, jako zbawiciela poprzez to, że umarł za wszystkich ludzi. I ta nauka do dzisiaj po części została, ale dołączyło do niej wiele pogańskich zwyczajów i poglądów, które można spotkać w dzisiejszych chrześcijańskich kościołach.
Zmodyfikowano tzw. Nowy Testament do 4 ewangelii i włączono, w przeważającej liczbie, listy Pawła do ówczesnych kościołów. Obecnie, prawie całe chrześcijaństwo protestanckie opiera się na naukach Pawła.
Jezus głosił, byśmy wszystkim wybaczali i nikogo nie przeklinali.
Paweł odważył się powiedzieć, że każdy, kto będzie wyznawał i uczył innej ewangelii niż on, niech będzie przeklęty.
No i późniejsze chrześcijaństwo podchwyciło tą naukę i przeklinano, i wyklinano się powszechnie, jak kto chciał.

Wypowiedzi Pawła:

List do Galacjan 1:8, Biblia Warszawska
Ale choćbyśmy nawet my albo anioł z nieba zwiastował wam ewangelię odmienną od tej, którą myśmy wam zwiastowali, niech będzie przeklęty!
List do Galacjan 1:9, Biblia Warszawska
Jak powiedzieliśmy przedtem, tak i teraz znowu mówię: Jeśli wam ktoś zwiastuje ewangelię odmienną od tej, którą przyjęliście, niech będzie przeklęty!
1 List do Koryntian 16:22, Biblia Warszawska
Jeśli kto nie miłuje Pana, niech będzie przeklęty! Marana tha.

Jak to kontrastuje z naukami Jezusa i Jego przykładem, że w ostatniej godzinie swego życia na Ziemi wołał do Ojca:

A Jezus rzekł: Ojcze, odpuść im, bo nie wiedzą, co czynią.
Ew. Łukasza 23:34, Biblia Warszawska

Nie wszyscy uczniowie jednak odeszli od nauk Jezusa.
Czytając ewangelię Jana i jego listy, pomimo, że zostały zmodyfikowane, widać wyraźnie Ducha Jezusa.

W liście Judy widać wyraźnie ostrzeżenie przed przekleństwami:

1:8 Pomimo to ludzie ci, hołdując urojeniom, podobnie kalają ciało swoje, pogardzają zwierzchnościami i bluźnią istotom niebieskim.
1:9 Tymczasem archanioł Michał, gdy z diabłem wiódł spór i układał się o ciało Mojżesza, nie ośmielił się wypowiedzieć bluźnierczego sądu, lecz rzekł: Niech cię Pan potępi.
1:10 Ci zaś bluźnią przeciwko rzeczom, których nie znają, natomiast rzeczy, które w naturalny sposób jak nierozumne zwierzęta poznają, gubią ich.

To są tylko nieliczne przykłady z rzeszy zmienionych i wypaczonych idei Jezusa.
Jednak nie można myśleć, że straciliśmy te 2 tys. lat.
To był okres rozwoju i naturalnych błędów.
Istotne jest to, by nie trwać w tych błędach, tylko rozwijać się dalej.
I wydaje się, że Duch znalazł bat przymusu do rozwoju, a jest nim inteligencja tych ludzi, którzy uważają się za niewierzących i ateistów. Wielu z nich jest bardzo inteligentnych, bystrych, wnikliwych, rozsądnych i bardzo uprzejmych. W piękny i konsekwentny sposób potrafią walczyć o swoje poglądy i zasady, i mają przy tym dużo sił duchowych, niezłomności, wytrwałości oraz wiary w powodzenie.
A tego właśnie brakuje tym, co się uznają za spadkobierców nauk Jezusa.
Więc Duch działa, jak chce i mobilizuje siły duchowe tam, gdzie chce.

Mamy za sobą okres wielu błędów i wypaczeń, ale przed sobą przyszłość pełną nadziei i nie jesteśmy sami na tej drodze, całe korpusy istot duchowych, cała duchowa administracja Ziemi, Duch Prawdy jest z nami i pracuje nad tym, by polepszyć nam warunki życia, te materialne i przede wszystkim te duchowe, bo one decydują o naszym istnieniu.
Nie patrzmy ciągle za siebie, ale przed siebie.

Przedstawiłem w wielkim skrócie, w poprzednich wpisach, że stworzono 7 wszechświatów, w jakim celu – jeszcze nam nie objawiono, bo nie potrafilibyśmy tego pojąć. To tak, jakby telefon komórkowy pokazać jakiemuś świeżo odkrytemu dzikiemu plemieniu z buszu.

Przedstawiłem 7 wszechświatów i nasz wszechświat wraz z jego administracją oraz tym, że wielki władca tego świata, Lucyfer, wraz z jego bliskim zespołem, uznali SAMOSTANOWIENIE
Kiedy okazało się, że jest to zgubna idea, duma i pycha nie pozwoliły im się wycofać z błędnej idei. Więcej, zawiść i złość sprawiły, że te lojalne dotąd istoty stały się złośliwe i działały na szkodę niebios i ludzi, przez to, że nauczały ludzi bezprawia i okrucieństwa, a wszelkie przejawy porządku wypaczali różnymi poglądami i naukami.
Ludzkość, aby nie być pod wpływem tych sił duchowych, została odłączona od „sieci’ , od Ducha. Na Ziemi został korpus materialnych, niewidzialnych istot, stojących po stronie buntu, odpowiedzialnych za późniejsze tzw. opętania ludzi chorych i słabych psychicznie.

Opisałem, że z misją ratunkową przybył na Ziemię Melchizedek i ten zapowiedział przybycie w przyszłości syna Boga, który wyzwoli ludzkość i przyniesie zbawienną informację. Potem był okres różnych doświadczeń i przybył Jezus Chrystus. Głosił nauki o Ojcu i synostwie. Tak zaawansowane nauki, że nawet uczniowie nie potrafili ich pojąć.

Świadomość ludzka miała za sobą tysiącletnie doświadczenia złośliwych bóstw, żądających krwawych ofiar i trudno było nagle się przestawić, na Boga Ojca, pełnego dobroci i miłości oraz miłosierdzia. A nauka o boskim synostwie człowieka to już był odpał. Nie pojęli tej nauki kompletnie. Jezus przybył na Ziemię, do państwa żydowskiego, na kilkadziesiąt lat przed jego zniknięciem z mapy świata.  Gdyby miał urodzić się w państwie żydowskim, to jeśli nie przed 70- tym rokiem, to dopiero mógłby po II wojnie światowej, kiedy powstało odrodzone państwo IZRAEL.

Jego ewangelia dopiero teraz nabiera rozmachu i przed nami wspaniała przyszłość. Będziemy oglądać uświadomionych synów bożych i ich siłę i moc. Tych, co wyzwolili się z samokrytycyzmu i uwierzyli Duchowi Jezusa.

W SYNOSTWIE BOSKIM tkwi potęga i moc przyszłości. To jest ta wiara, o jakiej mówił Jezus:

…Tylko czy Syn Człowieczy znajdzie wiarę na Ziemi, gdy przyjdzie?
Ew. Łukasza 18:8, Biblia Warszawska

MESJASZ i CELE MISJI

Ten wpis jest kontynuacją poprzednich wpisów, które razem tworzą bardzo skrótowy opis dziejów świata.
Linki do poprzednich wpisów wg kolejności to: DZIAŁO FOTONOWE SYSTEM ADMINISTRACJICIEMNOTA OŚWIECENIENARÓD WYBRANY PRAWDA CZY FAŁSZ?

Na Ziemi, w izraelskiej wiosce Betlejem, rodzi się Jezus, pierworodny syn Marii i Józefa. W rzeczywistości jest to syn pierworodny Boga Stwórcy. Jest to Jego już ostatnia, siódma misja doświadczeniowa na stworzonych przez siebie światach. Ta ostatnia misja jest szczególna. Poprzednie 6 były to inkarnacje w dorosłe ciała istot stworzonych na różnych 6-ciu światach rozwojowych. Przybywał w ciele dorosłego osobnika i po wykonaniu misji odchodził.

Tym razem, z pewnych powodów, warunki były inne. Uzgodniono w radach najwyższych niebios, że Syn narodzi się w ciele niemowlaka tak samo, jak rodzą się dzieci ziemskie i będzie dorastał pozbawiony prerogatyw Stwórcy, biblijnie mówiąc: bez mocy i chwały niebios. Ustalono, że nie będzie miał świadomości swego pochodzenia, kim jest, ani wiedzy niebios. Ma sam dojść do poznania tego kim jest, sam nawiązać kontakt z niebiosami i wszelkimi istotami domen niebiańskich, a przede wszystkim nawiązać kontakt z Ojcem w Niebiosach. W ten sposób ma pokazać ludziom drogę oraz udowodnić im, że przy pewnym rodzaju świadomości, możliwe jest osiągnięcie z nizin wysokiego Nieba. Jego misja to odkryć Ojca i objawić światu, że Ojciec jest dobry i kocha wszystkich ludzi, i że wszyscy ludzie są Jego dziećmi. Objawić i ostrzec, że wszelkie inne myślenie na temat Boga i pochodzenia ludzi jest bezsensowne, i nie ma podstaw prawdy, a skutkiem takiego poglądu jest zadawany samemu sobie ból śmierci duchowej, inaczej samookaleczenie, nie mające żadnego związku z pokorą czy uniżeniem. Jego misją jest wykonywanie woli Ojca aż do końca życia na Ziemi, bez względu na to, jaki on będzie.

Była to już siódma i ostatnia misja Syna Boga, która miała osądzić bunt Lucyfera, udowodnić, że idea Lucyfera nosi znamiona śmiertelnej choroby duchowej oraz udowodnić, że On Syn Boga nie jest samozwańczym królem, ale w pełni może sprawować tą rolę, ponieważ we wszystkim jest doświadczony. Dlatego Jezus na krzyżu zawołał w ostatniej chwili swojego życia: „WYKONAŁO SIĘ”, po prostu dokonał siódmego obdarzenia światów, jakie sam stworzył, a siódme, ostatnie obdarzenie sobą dokonał na Ziemi, gdzie bunt zasiał największe spustoszenie.

Jezus swoją postawą udowodnił, że jest możliwy kontakt człowieka z Bogiem na zasadzie miłości Ojciec – syn. Pokazał ludziom drogę do Ojca, objawił Jego prawdziwy charakter i pokonał wszelkie trudności, zwyciężając w ten sposób świat kłamstwa.
Zanim tego dokonał, narodził się jako normalne dziecko i dorastał jak wszyscy chłopcy. Jego wewnętrzna natura zadawała mu wiele pytań na temat życia, sensu istnienia, poznawał mechanizmy wszechświata i świata, w jakim żył. Podstawą  rozwoju okazał się okruch Ducha Boga, jaki każdy człowiek posiada w sobie. Nawiązał kontakt z tym Duchem i prowadzony w umyśle przez tego Ducha, przez kolejne lata, pojął istotę i sens życia, przyrodę i jej naturę, stąd np.: znał zwyczaje ryb i wiedział gdzie i kiedy łowić ryby. We wszelkiej wiedzy był bardzo wnikliwy i bystry. Bardzo dobrze znał się na stolarstwie, produkcji łodzi, gospodarce itp. Jednak najbardziej korzystną dla nas wiedzą była Jego wiedza na temat świata duchowego, z którego pochodzimy, a z którym straciliśmy kontakt i pogrążyliśmy się w ideę niewolnictwa i bezprawia. Jezus wzrastał w poznawaniu świata i swojej tożsamości. Aż do czasu, kiedy pojął w pełni i uświadomił sobie, że jest Synem Boga i wtedy zaczął rozpoznawanie swojej misji. Mamy to zapisane w Biblii w bardzo skrótowej formie:

Ew. Łukasza 2:52, Biblia Warszawska
Jezusowi zaś przybywało mądrości i wzrostu oraz łaski u Boga i u ludzi.

Wszyscy późniejsi ludzie, jakich spotkał w ostatnich dniach swojego życia, byli to jego bliscy lub dalsi znajomi, z jakimi się zapoznał właśnie na tej drodze rozwoju. Annasz i Kajfasz byli jego kolegami, znajomymi z dzieciństwa. Kobieta przyłapana na cudzołóstwie była jego dawną koleżanką, a jej mąż stręczyciel jego kolegą, z którym razem bawili się w dzieciństwie na podwórku. Rzymski setnik i kilku innych rzymskich urzędników rozpoznało w nim mądrego młodzieńca, który kilka lat wcześniej, przebywając w Rzymie, zaciekawił swoim sposobem patrzenia na życie wielu obywateli tego miasta oraz przyjezdnych kupców, którzy zapraszali go do swoich miast.

Jezus przebył drogę, jaką potem szli, po Jego zmartwychwstaniu, apostołowie i odnosili sukcesy, ponieważ wiele lat wcześniej miastami tymi poruszył Jezus, zwany młodym uczonym, który przemawiał publicznie do ludów w tamtejszych amfiteatrach i miejscach publicznych rozważań i ożywił w tych ludziach pragnienie poznania Boga jako Ojca. Heroda znał osobiście, ponieważ Jego ziemski ojciec Józef zginął w wypadku na budowie Heroda. Jezus jako młodzieniec, teraz głowa rodziny, negocjował z Herodem warunki odszkodowania za śmierć Józefa. Rozmowa z Jezusem wywarła wtedy na Herodzie ogromne wrażenie. Ten to Herod wiele lat później, kiedy aresztowano Jezusa jako złoczyńcę,  był bardzo ciekaw Jezusa i chciał z nim rozmawiać, ale się zawiódł, Jezus już nie był skory do rozmowy, milczał.

Kiedy Jezus zaczynał publiczną działalność, objawiającą Boga jako Ojca, a ludzi jako Jego synów, ta nauka była z jednej strony przez prosty lud przyjmowana jak balsam na ranę, a z drugiej strony przez religijnych uczonych jako bluźnierstwo.

Powszechnie uważano, że istnieje grzech pierworodny, zmywany, przebaczany przez Boga, kiedy człowiek składa krwawe ofiary ze zwierząt. Prorocy jak Ezechiel, Izajasz, Jeremiasz itd. mówili, że to nie ma żadnego znaczenia przed Bogiem. Potem przyszedł Jan Chrzciciel, głoszący przebaczenie grzechów przez chrzest wodny. Czekające na Mesjasza społeczeństwo przystałoby na każdy warunek i uznano nauki Jana za właściwe, i sami kapłani udawali się nad Jordan, by dać się chrzcić.

Potem przyszedł Jezus i przebaczał, i ogłaszał przebaczenie bez żadnej ofiary i ceremonii. Przebaczenie na podstawie uświadomienia prawdy przez błądzącego syna Boga, jakim jest każdy człowiek. To już dla kapłaństwa i uczonych w piśmie była za bardzo zaawansowana nauka i została uznana za „twardą mowę”, a w końcu odrzucona jako bluźnierstwo.

Izrael był pod rzymską okupacją już wiele lat. Działały dwie silne frakcje religijne: saduceusze i faryzeusze, i obie one odcisnęły piętno swoich nauk i zrozumienia pism na ówczesnych ludziach. Oczekiwano Mesjasza, ale jako Pana i władcę, przewodnika i wojownika, który wyzwoli Izraela z rąk okupanta i Izrael zapanuje nad całym światem. Oczekiwano na władcę silnego, cudotwórczego, doskonałego dowódcę wojskowego.

W tym okresie wierzono bardzo mocno, że podstawą problemów ludzi jest grzech pierworodny. Wierzono, że grzechy można usunąć tylko składając w świątyni krwawą ofiarę ze zwierząt. Tuż przed rozpoczęciem działalności przez Jezusa, Jan Chrzciciel głosił ideę przebaczenia grzechów przez chrzest wodny. Pomimo, że ta nauka nie miała podstaw w prawie Mojżeszowym, to została uznana przez uczonych saduceuszy i faryzeuszy, i dołączona do już istniejących, dodatkowych ponad 600 przykazań, zaleceń itp.

Był to też czas powszechnej wiary, że ubóstwo jest karą od Boga, a dobrobyt nagrodą za przykładne, pobożne życie.
Stąd możemy przeczytać w Biblii przykład fałszywego samousprawiedliwienia, gdzie faryzeusz dziękował w świątyni Bogu, że nie jest taki, jak ten obok celnik, co jest….taki to, a taki….
Dawanie jałmużny i modlenie się publicznie było uznawane za przejaw duchowości, a nie pychy i obłudy, nie mającej nic wspólnego z prawdziwą duchowością.
Powszechnie w Izraelu wierzono, że synowie muszą cierpieć za grzechy ojców, stąd przysłowie:

Ks. Ezechiela 18:2, Biblia Warszawska
Dlaczego to używacie między sobą przysłowia o ziemi izraelskiej: Ojcowie jedli kwaśne grona, a zęby synów ścierpły?

Więcej, Izraelczycy, i to także z najbliższego otoczenia Jezusa, wierzyli w reinkarnację i karmę, i kiedy ujrzeli człowieka ślepego od urodzenia, zadali pytanie Jezusowi:

Ew. Jana 9:2, Biblia Warszawska
I zapytali go uczniowie jego, mówiąc: Mistrzu, kto zgrzeszył, on czy rodzice jego, że się ślepym urodził?

Dla nich powód ślepoty był oczywisty, albo rodzice zgrzeszyli, to jako karę dostali ślepego syna, albo on w poprzednim życiu zgrzeszył, więc jako karmę dostał życie ślepca od urodzenia.
Innego wytłumaczenia nie mieli, nie brali pod uwagę jeszcze trzeciej wersji:

9:3  Odpowiedział Jezus: Ani on nie zgrzeszył, ani rodzice jego, lecz aby się na nim objawiły dzieła Boże.

Bóg był traktowany przez Izraelczyków jako Święty, niedostępny i nieosiągalny. Powszechnie wierzono, że Izraelczycy są dziećmi Abrahama. Więc twierdzenie Jezusa, że są dziećmi Boga, spotkało się z wielkim oporem, takim, jaki przejawił Lucyfer, Diabeł i Szatan, i dlatego w pewnym momencie, kiedy ten opór nabrał na sile, Jezus powiedział, że każdy, kto wyznaje taką wiarę, jest synem Diabła, który bezpośrednio reprezentował interesy człowieka i był odpowiedzialny za rozwój świadomości ludzi wg standardów niebios. Diabeł odrzucił własne synostwo boskie, idąc za SAMOSTANOWIENIEM , i do tego samego skłonił ludzkość, przez co stał się ojcem odstępstwa i fałszu.
W umocnienie wiary w synostwo Abrahama była zaangażowana fałszywa pokora i uniżenie.
Za bluźnierstwo więc uznano wypowiedź Jezusa, że jest Synem Boga.

Uczeni w piśmie podzielili ludzi, szufladkując ich do błogosławionych i przeklętych.
Powszechnie pogardzano cudzołożnicami, celnikami, trędowatymi i wszelkiej innej maści grzesznikami, jako tymi, co ponoszą karę za swoją bezbożność.
Duchowość faryzeuszy i saduceuszy była tak niska, że nie widzieli nic złego w tym, że karmią się pychą i dumą modlitw na rogach ulic lub publicznym, głośnym dawaniem jałmużny. Dla nich pogarda do innych ludzi była czymś naturalnym, nie przyszło im do głowy, że taka duchowość jest płytka i bezduszna.

Był to także okres rozkwitu wielu nauk filozoficznych ościennych narodów. Najwięcej na tym polu działali Grecy. Powstało wiele szkół filozoficznych, które próbowały tłumaczyć jak radzić sobie w tym ciężkim życiu.
Jednym ze sposobów, jakie głosili np. asceci, było wyzbycie się pragnień i uczuć. Do ascetów należał późniejszy apostoł Paweł, który pod wpływem nauki ascetów pisał, że jest w stanie żyć w dobrobycie i w ubóstwie, że potrafi być najedzony i głód cierpieć bez narzekania. Kiedy uwierzył w nauki Jezusa, do swojej wiary ascetycznej dołączył, jak wisienkę na torcie, Jezusa Chrystusa, Nim tłumacząc swoją wytrwałość i umiejętność adaptacji do środowiska.

Jezus rozpoczął działalność w trudnych warunkach. Postanowił, że celem Jego służby jest objawienie natury Boga i objawienie ludziom synostwa boskiego, że są synami Boga. To były dwa główne cele Jego misji. Sam o sobie Jezus mówił, że jest synem człowieczym, czyli człowiekiem. Był to doskonały człowiek, który połączył się z Duchem Boga i odkrył w sobie synostwo boskie, i przez to zjednoczył się z Bogiem, swoim Ojcem i stali się jedną istotą. Dlatego Jezus mówił: „kto widział mnie, widział Ojca”, „kto mnie słucha, słucha Ojca”, „ja i Ojciec jedno jesteśmy”, „kto gardzi mną, gardzi Ojcem, który mnie posłał na świat”.

Jezus wiedział, że królestwo Boga jest duchowym mocarstwem, więzią, ideą, spajającą rozwojowe światy. Tą ideę królestwa duchowego i jego siły chciał krzewić na Ziemi, na podstawie głoszenia o tym królestwie. Postanowił, że nie będzie się posługiwał płytką, nic nie znaczącą formą władzy nad materią, prerogatywy Stwórcy, czynienie znaków i cudów. Jak sam twierdził, jest to tylko pokaz wyspecjalizowanych umiejętności.

W tamtych czasach Izrael był głodny cudów, znaków i uzdrowień. Powszechnie wierzono, że tylko człowiek pochodzący od Boga może takie rzeczy robić i czynienie takich cudów i uzdrowień jest dowodem posłannictwa boskiego. Na ironię, pomimo stawianych sobie warunków, ludzkie serce Jezusa, w połączeniu z boską miłością, wywoływało cudotwórcze i uzdrowieńcze działanie. Jednak nauki Jezusa były tak zaawansowane duchowo, że zostały uznane za zwiedzenie i Żydzi, pomimo swojej wiary w posłannictwo boskie, poprzez dokonywanie znaków i cudów, stworzyli sobie nową teorię, mianowicie zaczęli głosić, że Jezus jest sługą Belzebuba i dlatego czyni cuda. W ten sposób podeptali swoje wcześniejsze poglądy i wytłumaczyli sobie moc Jezusa jako sługi Zła po to, by nie uznać Jego autorytet, po prostu nie odpowiadał im On. Bezsens, po co upierać się przy czymś, co jest skazane z czasem na zniszczenie i śmierć. Niestety dzisiaj taka forma myślenia dalej obowiązuje w pewnych kręgach. Jezus, świadomy tego faktu, powiedział na temat ich obłudy i głupoty, że podobni są do dzieci na rynku, którym nic nie odpowiada.

Ew. Łukasza 7:32, Biblia Warszawska
Podobni są do dzieci, które siedząc na rynku wołają jedne na drugie tymi słowy: Graliśmy wam na piszczałce, a nie tańczyliście, nuciliśmy pieśń żałobną, a nie płakaliście.

Czytając cztery ewangelie o Jezusie, zawsze zastanawiało mnie, dlaczego Jezus czynił cuda i uzdrawiał, a potem znikał na jakiś czas lub prosił, by ci, co zostali uzdrowieni, nic o tym nie mówili.
Dziwiłem się temu dopóki mieszkańcy niebios mi nie opowiedzieli szczegółowo, jakie wartości Jezus przejawiał.

Dla Niego najważniejsza była wiara w synostwo, przemiana świadomości. Zdrowie fizyczne człowieka nie miało znaczenia. Jednak był On Bogiem, mieszkającym w ludzkim ciele i spojonym z ludzkim umysłem. Trudno mu było panować nad taką kompilacją boskości i człowieczeństwa w obliczu, kiedy stanęli przed Nim ślepi, chorzy, trędowaci itp.

Pewnego dnia stanęły przed Nim rzesze takich ludzi. Spojrzał na nich, w jakiej nędzy są, i uświadomił sobie, że ich stan jest skutkiem zawiedzenia pokładanego zaufania, sprawcami tego byli Jego synowie, administratorzy niebios i Ziemi. Jego ludzkie serce, w połączeniu z miłością Boga i boskim gniewem na skutki buntu, wywołało falę mocy Bożej tak, że w jednej chwili ponad 600 osób zostało w cudowny sposób uzdrowionych. Jezus, zaszokowany swoją reakcją, szybko oddalił się od tłumów i pozostawił swoich uczni z tymi tłumami.

Dłuższy czas Go nie było. W tym czasie ci, co byli zdrowi, odeszli do domów, chorzy zostali. Zostali też zdezorientowani uczniowie. Jezus w samotności rozważał i radził się Ojca, by dał mu mądrość, jak panować nad emocjami, które wywołują falę współczucia, która wytwarza cudotwórcze moce. Uznał, że uzdrowienia i cuda zwrócą na Niego uwagę ówczesnych władz religijnych i świeckich. A On nie szukał rozgłosu. Miał plan głoszenia mocy ewangelii powoli, od domu do domu, od miasta do miasta. Rozgłos cudotwórcy był mu nie potrzebny. Dlatego prosił ludzi, których uzdrowił, by nie mówili nikomu o tym. Po prostu Jezus uznał, że cuda, znaki i uzdrowienia mogą zagrozić Jego misji objawienia światu Ojca, a ludziom synostwa.

Po tych rozważaniach wrócił jednak do uczniów i zastał ich z chorymi, a zdrowi odeszli. Świadomy tego, co się stało, powiedział do uczniów, że te uzdrowienia nie przyniosły chwały królestwu Ojca, bo ludzie są zainteresowani tylko swoim zdrowiem fizycznym, nie interesuje ich zdrowie duchowe, ale te właśnie jest najistotniejsze. On głosi wartości żywe i wieczne, a ludzie są zainteresowani tylko doczesnością, wobec tego, posługa uzdrowienia nie przydaje nowych członków królestwu Boga.

Jezus prowadził dalej swoje nauczanie, wzbudzając swoimi naukami wzburzenie i kontrowersje w prostym ludzie i uczonych w piśmie. Jezus był świadomy, że uznali Jego nauki za zwiedzenie, a uzdrowienia, jakie czynił, za dzieło diabła.

Więc wymyślił jeszcze jedną kontrowersyjną sytuację. Wykorzystał wiarę uczonych w piśmie w to, że tylko człowiek posłany od Boga może uzdrowić ślepego od urodzenia. Więc uzdrowienie ślepego od urodzenia jest dowodem posłannictwa boskiego. I Jezus z Ojcem przystał na ten warunek ludzi i uzdrowił ślepego od urodzenia. No cóż, wywołało to konsternację u władz religijnych, ale i tak, pomimo tak oczywistego spełnienia warunku, narzuconego przez władze religijnie, Jezus został odrzucony jako posłaniec Boga. To był, tak naprawdę, sąd nad nimi samymi. Wydawało im się, że mają jakąś władzę i mogą decydować, a byli obłudni i niewierni swoim własnym zasadom, przez co sami się pogrążyli w swoich zasadach. Udowodnili tym stanowiskiem, że dalecy są od pokory i chęci choćby służenia Bogu na warunkach Boga.

Mógłbym wiele pisać o Jezusie z tego, co mi pokazano, ale nie chcę się rozpisywać. Fałsz i obłuda religijnych przywódców doprowadziła Jezusa na krzyż, gdzie umarł i zmartwychwstał. Dla uczniów był to ogromny szok. Wg nich misja Jezusa skończyła się niepowodzeniem.

Jednak po zmartwychwstaniu Jezusa narodziła się nowa idea. Uczniowie odeszli od nauk Jezusa i od Jego ewangelii, i zaczęli głosić ewangelię o Jezusie Chrystusie. Na początku było niewinnie, chodziło o podkreślenie zmartwychwstania Jezusa, potem potoczyło się w całkiem innym kierunku. Misja Jezusa została przerwana i spaczona przez wielu Jego uczniów. Nie wszyscy zeszli na tą drogę „nowej” ewangelii. Jan pozostał wierny.

Jednak judeochrześcijanie z czasem pozmieniali znaczenie wypowiedzi Jezusa i zapisali wiele zmienionych, wg ich rozumowania, wypowiedzi Jezusa. Dopasowali do swojej świadomości nauczanie i zapisane teksty, które w późniejszych wiekach znowu zostały zmodyfikowane i do dzisiaj przetrwały mocno okrojone i zmienione.

O tych zmianach napiszę w następnym wpisie.

Chmurka tagów

%d blogerów lubi to: