Serdecznie witam wszystkich! Strona ta przeznaczona jest tylko dla ludzi odważnych, śmiało stojących w obliczu NIEZNANEGO, nie bojących się NIEPOJĘTEGO, wolnych od ludzkich wyobraźni i mniemań na temat duchowści i Boga oraz celu naszego istnienia. Strona ta nie jest przeznaczona dla zniewolonych tradycją ludzką oraz tych co nie poszukują uczciwie PRAWDY. Tutaj są umieszczone informacje od bezcielesnych, wielowymiarowych ISTOT ŚWIATŁA na temat nadchodzących REWOLUCYJNYCH zmian ŚWIADOMOŚCI ludzkości pomagających w osiągnięciu celu naszego obecnego przeznaczenia, DOSKONAŁOŚCI. Osiągnięcie statusu istoty SUWERENNO-INTEGRALNEJ.

Archive for Czerwiec, 2013

NARÓD WYBRANY, PRAWDA CZY FAŁSZ?

Ten wpis jest kontynuacją DZIAŁA FOTONOWEGO, SYSTEMU ADMINISTRACJI i CIEMNOTA OŚWIECENIE.
W Egipcie rodzi się genialne dziecko, Mojżesz. Po wielu wiekach krzyżowania się ras ludzkich i przekazywania sobie kodu DNA, Mojżesz łączy w sobie unikatowe skrzyżowanie najlepszych cech. Jest niesamowicie inteligentny, bystry, wnikliwy, przenikliwy, kreatywny, silny psychicznie, posługuje się głęboką mądrością, doskonały organizator i strateg. Jego ciało jest kompilacją najlepszych komórek, przez co staje się silny fizycznie, wytrwały. Jeśli ktoś jeszcze nie zauważył, to Bóg posługuje się różnymi kombinacjami, układami pierwiastków, jakby eksperymentował lub budował.

W Biblii mamy przykład siłacza, którego siła była w długich włosach i nie wolno mu było pić mocnych trunków i jeść pewnych pokarmów. Gdyby pił i jadł to, co nie dozwolone, to przestałby być silny. Wielu śmieje się z tej opowieści, ale spójrzmy na dzisiejszych strongmenów i ich świadectwa skąd biorą siłę, wtedy śmiech ustaje.

Wracając do Mojżesza, jego ciało przez tą niezwykłą kompilację komórek staje się doskonałym odbiornikiem i przekaźnikiem żywych energii, przenikających światy. Ten stan powoduje, że jest wytrzymały na warunki atmosferyczne, biologiczne i błyskawicznie się regeneruje. Po prostu dzisiaj byśmy nazwali go człowiekiem doskonałym fizycznie i umysłowo.

Mojżesz wychowuje się w rodzinie wyznającej nauki salemskie, matka – egipska księżniczka, ojciec – hebrajski urzędnik, wyjątkowy związek kochających się ludzi o wysokim poziomie moralności. Przekazują oni synowi wysokie wartości i wiedzę na temat Jedynego Boga. Potem Mojżesz musi opuścić Egipt i, dzięki pewnemu zbiegowi dróg życiowych, trafia do rodziny kapłana nauk Melchizedeka i pojmuje za żonę jedną z jego córek. Teść jest kapłanem EL ELJON i wyznawcą nauk Melchizedeka. Wprowadza Mojżesza w nauki Melchizedeka. Dzięki swoim cechom umysłu, Mojżesz umiejętnie wykorzystuje nabytą wiedzę do kontaktu z wyższymi światami. Wraca do Egiptu i staje na czele zlepku wielu plemion i ludów, przebywających w Egipcie i po pewnych perturbacjach wyprowadza ten zlepek ludów z Egiptu do odległej krainy, mlekiem i miodem płynącej. Droga się wydłuża i podczas tej drogi ten mądry i przenikliwy człowiek zmaga się z zacofaniem, ciemnotą narodu, jaki przyszło mu prowadzić.
Wie, że jest to lud mocno zacofany i nie można mu przedstawić Boga jako dobrego i miłosiernego, więc przedstawia Go im jako Boga JAHWE, surowego, gniewnego, świętego, doskonałego, ale zazdrosnego i wymagającego bezwzględnego posłuszeństwa. Wszelkie nieposłuszeństwo będzie karane śmiercią. Wprowadza z oporem nowe prawo tłumacząc, że otrzymał je właśnie od Boga na górze Synaj.

JAHWE był przez beduinów uznawany za boga wulkanu. Stojąc u stóp góry Synaj, ziejącej ogniem i siarką (akurat trafili na jedną z potężnych erupcji tego wulkanu), uwierzyli, że stoją przed obliczem potężnego i straszliwego JAHWE. Mojżesz inteligentnie wykorzystał ten fakt i przedstawił im JAHWE jako Boga, który ich wyprowadził z Egiptu i prowadzi do nowej ojczyzny, ale jeśli nie będą mu posłuszni, to spotka ich straszliwy gniew JAHWE i sroga kara.

Mojżesz miał doskonały kontakt z wyższymi istotami, które pomagały mu i wiele razy interweniowały, kiedy lud się buntował. Pomimo trudności, udało się dojść do ziemi obiecanej i stworzyć naród, zwany IZRAEL. Po zajęciu nowej ziemi Izrael przeżywa intensywne i trudne czasy. Walka z okolicznymi wrogami oraz wewnętrzne bunty. Dzięki dobrze przemyślanej strategii kapłanów i proroków, wmawia się Izraelowi, że jest narodem szczególnym i wybranym przez Boga jako Jego naród.
Jednak jest to fałsz, ponieważ, w obliczu wartości i prawd wszechświatów, wszyscy ludzie są narodem Boga i wszyscy są Jego dziećmi.
W obliczu tego, pojęcie naród wybrany jest kłamstwem i dowodzi nieznajomości podstawowych praw Boga i Jego unikalnego charakteru.

Po wielu latach wewnętrznych buntów i walk oraz wojen z okolicznymi sąsiednimi narodami, Izrael zostaje pokonany przez wojska babilońskie i trafia do niewoli na 70 lat. W tej niewoli, by nie stracić spójności i nie zostać wchłoniętym przez babilończyków, pisarze izraelscy piszą historię świata.

Babilon był potężną biblioteką, zawierającą mnóstwo ksiąg, opisujących czasy powstania Ziemi i pobytu synów bożych na Ziemi. Znali przekazy o buncie lokalnej administracji wyższych istot. Znali całą administrację i zarząd światów wyższych. Dobrze wiedzieli o wszelkich gatunkach i rasach aniołów, i innych rodzajach istot. Znali bardzo dobrze personel Diabła, każdego z imienia.

Izraelscy pisarze z Babilonu wynieśli naukę o końcu świata, o piekle i niebie. Nauka o piekle i niebie, jako o nagrodzie lub karze za życie, jakie człowiek prowadził na Ziemi, powstała w celu poskromienia bezprawia i nieprawości. W ten sposób, poprzez strach przed piekłem, udało się ziemskiej władzy sprawować większą kontrolę nad społeczeństwem.

W trakcie 70-ciu lat niewoli pisarze Izraelscy tworzą swoją wersję dziejów, w której Izrael staje się „narodem wybranym” i za bałwochwalstwo trafia do niewoli. Babilończycy mieli przekazy o tym, że ma nadejść z Niebios Syn Boga i naprawić świat. Tą informację izraelscy pisarze podchwytują i wchłaniają do swoich ksiąg opisując, że ma nadejść Mesjasz, który tylko ich „naród wybrany” na zawsze wyzwoli od więzów wrogów i to oni staną się narodem przewodnim narodów świata. W tym też czasie, mocno akcentuje się w pismach cudowność powstania Izraela. Powstaje dużo mitów i legend, które z czasem zacierają się i stają się „faktem”. W początkowych latach Izraelici wyśmiewali swoich pisarzy jako fantastów, nie wierzyli w ich interpretację, bo znali prawdę, jednak z pokolenia na pokolenie chwalebny i heroiczny obraz Izraela, jaki przedstawiali pisarze, stał się dla Izraela jedynym wiarygodnym źródłem informacji i uznano tą informację za „prawdę”.

Bardzo podobnie, w czasach polskich, podczas zaborów, polscy pisarze przesadnie gloryfikowali dawne czasy świetności Polski w celu podniesienia morale i wartości narodu, aż ten naród uwierzył w swoją minioną wielkość i postanowił od nowa rozpocząć swoją historię.

Tak samo i Izraelici po 70-ciu latach niewoli wyszli z Babilonu i od nowa stworzyli swoje państwo. Był to czas kiedy stworzono państwo militarno-gospodarcze, ale i także zajęto się bardzo poważnie odbudową duchowości Izraelitów. Powstało kilka religijnych ugrupowań. Badano pisma i doszukano się prawie 500-set urywków, mówiących o tym, że nadejdzie Mesjasz.
Stworzono różne teorie na temat tego, kim będzie Mesjasz. W końcu z wielu koncepcji pozostała koncepcja, że Mesjasz będzie potomkiem Dawida i zasiądzie na tronie Izraela. Będzie to bardzo uzdolniony człowiek, posiadający nadprzyrodzone umiejętności i dzięki nim doprowadzi do upadku wrogów Izraela. Więcej, wierzono, że dzięki Mesjaszowi Izrael stanie się narodem wybranym do przewodzenia światu. Taka koncepcja Mesjasza utrzymała się najmocniej.

Tuż przed narodzinami Jezusa powstała jeszcze jedna koncepcja, ale została szybko zepchnięta na margines. Wnikliwi badacze pism doszli do wniosku, że władza Mesjasza będzie władzą duchową, a nie militarno-gospodarczą. Jednak ta koncepcja nie odpowiadała potrzebom ludu, więc lud odrzucił tą koncepcję. I tutaj popełnili wielki błąd, który kosztował ich utratę państwa na prawie 2 tysiące lat. Nie rozpoznali swojego przeznaczenia ani swojego Mesjasza. Uznali swoje mrzonki za prawdę i nie rozpoznali czasu swojego nawiedzenia.

No cóż, ten schemat do dzisiaj działa w ludziach. Wielu uważa, że Bóg działa tak i tak, a wszelkie inne działanie to zło, a rzeczywistość jest odwrotna. Nie ma sensu upierać się przy swoich wierzeniach, jeśli są fałszywe. Dla mnie to jest bezsens,  marnotrawstwo czasu i energii. To życie w kłamstwie i utopii, a potem będzie wielkie rozczarowanie i przerażenie, że straciło się szansę.

Tuż przed narodzinami Jezusa powstało wiele stronnictw religijnych. Skupię się na trzech istotnych, z których potem tylko dwa odegrały główną rolę. Saduceusze, ci sprzeciwiali się, nabytej w Babilonie, wiedzy o aniołach. Saduceusze uważali, że aniołowie nie istnieją, że jest to zasymilowana nauka babilońska. Faryzeusze, ci wierzyli w aniołów i jednocześnie byli bardzo dobrymi badaczami pism. Naukę o aniołach wynieśli z Babilonu, gdzie działał prorok Daniel i spisał księgę, którą można nazwać księgą channelingu. Dzisiaj channelingi mocno działają w USA.  Trzecia grupa – Esseńczycy, głosili duchową stronę życia i misji Mesjasza, ale zostali zepchnięci na margines społeczny.

Oczekiwano w napięciu na Mesjasza i kiedy nie przychodził, szukano przyczyny Jego opóźnienia.
Izrael był w niewoli rzymskiej i już czas, by przyszedł Mesjasz i wyzwoli go w cudowny sposób z tej niewoli.
A tu Mesjasza nie widać, dlaczego?
Więc uczeni religijni wpadli na pomysł, że to przez grzech osobisty, że każdy Izraelita powinien się oczyścić z grzechu. Więc skrupulatnie oczyszczano się z każdego grzechu. Kiedy to nie skutkowało, powstała idea grzechu rodziny, wobec tego rodziny skrupulatnie się oczyszczały z grzechu i to też nie zadziałało, więc wymyślono grzech plemion. Kiedy i to nie poskutkowało, powstała idea grzechu całego narodu. Więc naród zaczął wyznawać grzechy narodu, biadać i narzekać, jakich to mieli królów lekkomyślnych itp. itd. To także nie zadziałało. Uczeni pism głowili się w czym jest problem, już tyle lat jesteśmy w niewoli Rzymskiej, a Mesjasza nie ma. Wtedy wpadli na „genialny pomysł”, który niestety ma wpływ nawet w dzisiejszych czasach. Uczeni religijni doszli do wniosku, że winny wszystkiemu jest GRZECH PIERWORODNY. No i powstała nowa nauka.

Kiedy tak szukano powodów i sposobów ściągnięcia Mesjasza, na planie życia Ziemi pojawia się Jan Chrzciciel i ogłasza nowy rewolucyjny sposób oczyszczenia z grzechów, chrzest w wodzie. Pomimo, że jest to nowa nauka, nie zapisana w Zakonie, głód Mesjasza tak działa, że nawet uczeni religijni nie zwracają uwagi na Zakon mówiący, że oczyszczenie z grzechów jest tylko przez krwawą ofiarę zwierząt i sami dają się ochrzcić przez Jana. Wszystko robią w celu  przyspieszenia przybycia oczekiwanego Mesjasza, którego właśnie zapowiada Jan Chrzciciel, że jest tuż tuż. Rozbudziły się nadzieje „narodu wybranego”. Ludzie prości, chorzy, celnicy, kupcy, a nawet uczeni w piśmie, stoją w kolejce nad rzeką Jordan, by dać się ochrzcić. Temu widokowi przygląda się człowiek, który dokona w przyszłości największego zamieszania i wstrząśnie świadomością ludzką. Ten człowiek to Jezus, syn Józefa i Marii, urodzony we wsi Betlejem.

Następny wpis będzie na temat misji Jezusa Chrystusa.
Cele misji.
Czy misja zakończyła się powodzeniem?
Czy Jezus zastanie wiarę na Ziemi, jaką sam rozkrzewił czy nie?
Czy obecne chrześcijaństwo kontynuuje nauki Jezusa czy raczej własną interpretację?

Reklamy

CIEMNOTA i OŚWIECENIE

Ten wpis jest kontynuacją wpisów DZIAŁO FOTONOWE i SYSTEM ADMINISTRACJI.

W pradawnych czasach ludzkość na Ziemi była podzielona na wiele ras, odłamów, wspólnot. Były to niebezpieczne czasy i by przetrwać ludzie tworzyli plemiona, osady, miasta, miasta-państwa, ponieważ w grupie łatwiej przetrwać.
Zbuntowany personel Diabła siał zamęt w prymitywnych umysłach ludzkich, pozbawionych kontaktu z Duchem, który umożliwia zrozumienie. Powstało wiele poglądów, religii, wierzono w niezliczone szeregi różnych bóstw i bogów.
Oddawano cześć różnym istotom. Zanim personel Diabła stanął po stronie idei SAMOSTANOWIENIA , nauczał rasy i plemiona ludzkie medycyny, biologii, fizyki, matematyki, gospodarki rolnej oraz prezentował wiedzę o systemach nadświatów. Uczył o hierarchii niebios i niebios niebios oraz o Bogu Najwyższym.

Potem te nauki zostały spaczone i uległy fałszywej modyfikacji. Dlatego zrodziła się wiara w istnienie niewidzialnych światów, zamieszkałych przez dobre i złe duchy, była to wiara wszechobecna. Była to tak silna wiara, że ojcowie nie cofali się nawet przed oddawaniem swoich pierworodnych w ofierze domniemanemu bóstwu, w które wierzono, że może pomóc, jeśli zjedna się jego przychylność jakimś darem lub ofiarą. Było zwyczajem poświęcanie w ofierze pierworodnych w sytuacjach krytycznych, kiedy rodzinie groził jakiś kryzys. Uważano, że pierworodny jest bardzo cenny i bóstwo przyjmie taką ofiarę, i odwróci zły omen.

Wierzono, że ofiarując bóstwu część swoich plonów czy innych środków materialnych, zjedna się życzliwość i błogosławieństwo złych i dobrych duchów ziemi. Wszelkie kryzysy ekonomiczne, wywołane pogodą, uznawano za gniew jakiegoś tam boga np. gór lub dolin. W ten sposób powstała dziesięcina. Stało się tak dlatego, że powstały skupiska kapłanów różnych bogów i aby się utrzymać przy życiu sprytnie wymyślili, że bogom należy oddawać cześć i hołd poprzez materialne dobra, składane bezpośrednio kapłanom tych bogów. Oddawano bogom 10% swoich plonów. Propaganda była tak silna i opierała się na strachu przed bóstwem tak, że kapłani zbierali niezły dochód z tych ofiar. Wierzono, że to zapewni życzliwość i błogosławieństwo oraz pokój. Ta wiara w dziesięcinę została tak rozpowszechniona na Ziemi, że trudno było usunąć ten pogląd. Zresztą do dzisiaj, w wielu kręgach, dziesięcina, jak i inne poglądy, dalej działają i mają zwolenników.

W tamtych czasach plemiona beduińskie wyznawały cały panteon bogów. Jednak z czasem, najbardziej popularnym i najsilniejszym bogiem stał się bóg, zwany JAHWE, jego symbolem był złoty cielec. Srogi, bezwzględny, okrutny dla słabych i leniwych, ciągle żądny ofiar krwawych w postaci zwierząt, a najlepiej ludzi. Wojna była dobrym sposobem na zdobycie jeńców, których składało się temu bogu w ofierze. Beduini mieli silnie spaczony obraz prawdziwego Boga, jaki Adam próbował przedstawić, zanim sam upadł duchowo i materialnie.

Potem Mojżesz miał poważny problem, aby wyperswadować plemionom semickim składanie krwawych ofiar, bałwochwalstwo i wróżbiarstwo. Więc przenikliwie i bardzo inteligentnie wykorzystał znaną już „markę” JAHWE, ale całkiem w innym świetle, przedstawiając JAHWE (dawnego boga wulkanu, a konkretnie góry Horeb) jako Jedynego, Świętego, Wiekuistego, Wszechpotężnego Boga, Stwórcę całej Ziemi. Po części udało mu się usunąć ze świadomości prymitywnych beduinów symbolikę złotego cielca, nauczając ten zlepek ludów, zwanych później Izrael, że prawdziwy Bóg nie ma wizerunku i dlatego zabrania tworzenia jakiegokolwiek wizerunku. Mojżesz obawiał się jednak nauczać o miłosierdziu i łasce Boga te zatwardziałe umysły dzikich niepiśmiennych plemion semickich, ponieważ aby stworzyć z nich naród, potrzeba było raczej surowego, wymagającego i zazdrosnego Boga, któremu będą wiernie i szczerze służyć, jako naród wybrany, a On, w zamian za posłuszeństwo, będzie ich chronił i strzegł od wszelkiego nieszczęścia i wszelkich wrogów. Nie udało się Mojżeszowi przy tym zlikwidować składania krwawych ofiar, ale udało mu się wyeliminować przynajmniej składanie ofiar z ludzi, zastępując tylko ofiarami ze zwierząt.

Był to też okres silnej wiary w urok, w złe duchy. Dlatego, by odwrócić zły urok mówiono na ładne dzieci, że są brzydkie i pluto na nie. Miało to zmylić złe duchy, które wg prymitywnych wierzeń, były złośliwe i brzydkie, nie lubiły konkurencji i chętnie atakowały takie dzieci w nocnych marach. Umieralność dzieci podczas snów była tak duża, że wierzono, że odpowiedzialnymi za tą sprawę są nocne mary i straszydła, które siadają na klatce piersiowej i duszą dzieci. Takie zlęknione umysły, przejęte czcią i strachem wobec całego wrogiego świata bóstw, nie wiązały tych nocnych śmierci z chorobami, które przejawiają się najsilniej w nocy, podnosząc temperaturę ciała i w wyniku ścięcia białka dziecko umiera zlane potem.

Do dzisiaj, na pogrzebach, możemy spotkać kobiety z tzw. woalkami, a ludzie są ubrani w jednym kolorze, obecnie czarnym. Jednakowy kolor stroju, a najlepiej ten sam strój plus zasłona na twarzy, wierzono, że to wszystko zmyli złego ducha i ten nie rozpozna członków rodziny zmarłego, i tak zdezorientowany odejdzie, zostawiając rodzinę w spokoju. Również zwyczaj zakładania welonu na twarz panny młodej podczas ceremonii ślubnej wziął się ze strachu przed złymi duchami, że złe duchy nie mogą zobaczyć twarzy panny młodej, bo będzie nieszczęście itd. itp.

Wiara ta była prymitywna i naiwna, ale miała w sobie okruch prawdy, jakim były niewidzialne materialne istoty. Ludzie zorientowali się, że są niewidzialne materialne istoty, które kiedy chcą, są widzialne, a kiedy nie chcą, nie widać ich. W tych czasach synowie boży, którzy nie ulegli buntowi, a zostali odłączeni od obwodów Ducha i oczekiwali na misję ratunkową ze swoich światów, wykorzystywali tą technikę do sprawowania pomocy ludziom. Te ich przejawy życzliwości oczywiście zostały źle odczytane, lęk, strach, przesądy i przemożna cześć dla duchów, panujące w umysłach prymitywnych ludzi, wszystko spaczyły i przekręciły wszelkie znaczenie.

Powszechnie również silnym wierzeniem była wiara w zły omen siódmego dnia. Tego dnia prawie cały ówczesny świat nic nie robił. Wierzono w złą moc tego dnia, że nic się nie powiedzie, więc zaprzestano wszelkiego działania w tym dniu. Mojżesz, kiedy wyprowadził Izraela z Egiptu, z czasem, tą wiarę w sobotę, jako zły dzień, zmienił w oddawanie Bogu Niebios czci w tym dniu, jako siódmym dniu, kiedy to Bóg niby odpoczął po sześciu dniach stwarzania świata, co do dzisiaj się przyjęło.

Przeświadczenia i wierzenia w zaklęcia, uroki, fetysze, amulety, bogów z drzewa, gliny itp. itd. były tak rozpowszechnione i tak silne, że aby odwrócić ten proces musiało nastąpić objawienie z niebios. Zwykłą drogą rozwoju świadomości nie sposób było tą całą upadłą ludzkość zmienić.

W tak trudnej sytuacji na Ziemi inkarnuje się istota, zwana Melchizedek. Pewnego dnia pojawia się na Ziemi w ciele dorosłego człowieka i oznajmia beduinom, że jest kapłanem Jedynego Boga Wszechrzeczy i Wszechistnienia. Nazywa Go El Eljon – Jedyny Bóg. Zakłada miasto i nazywa je Salem. Po odejściu Melchizedeka z Ziemi, miasto zostaje po jakimś czasie nazwane Jebus, a potem zmieniono nazwę na Jerozolima i ta nazwa pozostaje do dzisiaj aktualna, tak jak aktualna jest pierwotna lokalizacja.

Melchizedek zdobywa zaufanie, szacunek i respekt okolicznej ludności. To był czas wojen i miasta napadały na siebie. Przed miastem Salem natomiast maszerowały wojska w jedną i w drugą stronę, ale nikt nie odważył się zaatakować tego miasta. Na wszystkich padł strach przed Melchizedekiem. Z czasem czczono go jako boga i jednocześnie bardzo się go bano. Panował powszechny strach i respekt przed nim. Plemiona przychodziły do niego po błogosławieństwo, bo co pobłogosławił, to było błogosławione. Obawiano się, że może rzucić przekleństwo i te się spełni, wobec tego uważano, że lepiej takiej osoby nie mieć za wroga. Żeby sobie go zjednać, przynoszono mu dary i prezenty. Próbowano mu składać w ofierze swoich pierworodnych. Traktowano go jak wcielonego Boga. To, co mówił było przekazywane słownie i w późniejszych zapisach jako „Bóg powiedział”.

Melchizedek był nadzwyczajną istotą o ludzkim wyglądzie. Wszechstronnie mądry, rozsądny, geniusz od sytuacji kryzysowych, a jednocześnie doskonały lekarz i nauczyciel. Zorganizował w Salem szkołę, przez którą przeszło mnóstwo dobrze wyszkolonych ludzi, przygotowanych do stawiania czoła przeciwnościom.

Jego uczniowie rozeszli się po świecie. Większość trafiła do Azji, gdzie do dzisiaj są aktywne niektóre już spaczone i zmienione z czasem nauki.
Jednym z jego bystrych uczni był Abraham, patriarcha późniejszego narodu Izraelskiego.

Abraham był wybitnym uczniem, bystrym ale porywczym. Był bardzo dobrym biznesmenem i strategiem wojskowym. Posiadał, mówiąc dzisiejszym językiem, wielką firmę wraz z prywatnym wojskiem. Melchizedek stał się dla niego przyjacielem, nauczycielem i wręcz Bogiem. Pod wpływem Melchizedeka Abraham porzucił wielobóstwo i kiedy Melchizedek przesłał Abrahamowi zaproszenie do przybycia do Salem, odnotowano to później tak: „i rzekł Bóg: wyjdź z mieszkania swego…”. Po prostu Melchizedek był traktowany i postrzegany jako wcielony Bóg. Tak też postrzegał go Abraham, który przysporzył Melchizedekowi wiele problemów. To Melchizedekowi, jako Bogu, Abraham chciał złożyć w ofierze syna, co zirytowało Melchizedeka. Z czasem, w podaniach ustnych i pisemnych, powstała interpretacja, mówiąca o tym, że Bóg chciał wypróbować Abrahama i sam mu polecił, by złożył mu w ofierze swojego pierworodnego syna i ta interpretacja pozostała niezmienna do dzisiaj.

Porywczy Abraham toczył wojny zbrojne i stara wiara mówiła mu, by bogom składać w ofierze dziesięcinę i tak też zrobił, kiedy pokonał swoich przeciwników. Melchizedek niezadowolony, że jego uczeń siłą krzewi wiarę w Jednego Boga Niebios, pośpieszył na spotkanie z Abrahamem, by powstrzymać go przed następnymi błędami. Ta sytuacja została także z czasem spaczona i obecnie jest przedstawiana w całkiem innym świetle. Abraham, po bitwie, zadowolony złożył w ofierze Melchizedekowi dziesięcinę, co go jeszcze bardziej rozdrażniło i doprowadziło do bardzo poważnych rozmów Melchizedeka z Abrahamem.

Melchizedek nauczał, że jest El Eljon, który jest doskonały, niewidzialny, dobry, łaskawy i miłosierny, który wymaga moralności na wysokim poziomie, nie chce żadnych materialnych ofiar lecz przestrzegania wartości moralnych i prawdy. Wyjaśnił Abrahamowi, że to, co do tej pory robi nie ma związku z podstawowymi standardami niebios. Abraham, pouczony przez Melchizedeka, z trudem podporządkował się jego zaleceniom.

Melchizedek nauczał o Jednym Bogu, o odwadze, godności, moralności, sprawiedliwości, prawości, moralności niebios. Jednak największym jego przesłaniem była zapowiedź narodzin na Ziemi, w niedalekiej przyszłości, Syna Boga, który nauczy prawdy i dokona zmian świadomości ludzkości.
Melchizedek tak, jak przybył nagle, tak nagle, bez uprzedzenia, odszedł z Ziemi. Pozostawił mnóstwo dobrze przygotowanych uczniów, wiele dobrze funkcjonujących szkół. Jednak najbardziej opuszczonym czuł się Abraham, który wiązał z Melchizedekiem wiele nadziei. Kiedy Melchizedek żył na Ziemi, Abraham był odważny, bo wierzył w opiekę Melchizedeka i często nierozważnie rzucał się w wir różnych wydarzeń. Po odejściu z Ziemi Melchizedeka, Abraham stał się bojaźliwy. Czuł się samotny. Nie miał już swojego mistrza, doradcy, nauczyciela i przyjaciela. Świat mu się załamał, a tutaj dalej trzeba żyć. Strach opanował jego umysł do tego stopnia, że bał się o swoje życie, ponieważ uważał, że został bez cudownej opieki Melchizedeka. Co czyni wiara? Prawda?

Niedawno w jednym z programów TV pokazano taki test. Zebrano grono sportowców łuczników, którzy dobrze strzelali. Poza ich wiedzą zaproszono szamana, aby przeklął ich strzały, żeby nie trafiały do celu. Sportowcy zaczęli strzelać i wyniki mieli nie odbiegające od normy. Po czym przyprowadzono przed nich tego szamana i powiedziano im, że to szaman i on przeklnie ich strzały tak, aby nie trafiały do tarczy, na co sportowcy zareagowali z uśmiechem i bardzo sceptycznie. Po czym szaman przy nich rzucił zaklęcie. Skutek był taki, że ci sceptyczni ateiści już ani razu nie trafili do celu i na pewno nie stało się to za sprawą szamana i jego uroku. Wiadomość o rzuceniu uroku dotknęła głęboko podświadomość i świadomość już nie mogła trafić do celu.

Melchizedek pozostawił po sobie wiele nauk na temat El Eljon. Wiele nauk na temat administracji wyższych światów. To on także przekazał światu wiadomość na temat buntu Lucyfera i zapowiedział narodziny Syna Boga. Jego uczniowie rozeszli się po całym świecie. Z czasem nauki Melchizedeka zostały mocno spaczone i zniekształcone, zmieszane z prymitywnymi wierzeniami.

Jego uczniowie chcieli szybko osiągnąć cel, oświecenie ludzi, i napotykali na opór zacofanych plemion. Nie raz kończyło się to śmiercią nierozważnych misjonarzy Melchizedeka. Zaginęło całe piękno nauki Melchizedeka. Zatarły się i rozmyły jego piękne i prawdziwe nauki o El Eljon. Jednak z pokolenia na pokolenie opowiadano o przybyszu z niebios.

Część nauk Melchizedeka przetrwała i stała się inspiracją dla wielu ludzi do poszukiwania Jedynego Boga. Mojżesz, Eliasz, Samuel, David itp. skorzystali z ukrytych, spisanych nauk Melchizedeka i dokonali wielkich czynów, zmieniających oblicze Ziemi.

To, co powyżej opisałem jest dużym skrótem tego, co mi pokazano, czyli sytuacji człowieka na Ziemi na kilkaset lat przed przybyciem na Ziemię Mesjasza.

W następnym wpisie opiszę okres od Mojżesza do ostatnich dni przed przybyciem Mesjasza.

SYSTEM ADMINISTRACJI

Kontynuacja poprzedniego wpisu DZIAŁO FOTONOWE.

W Biblii mamy zapisane takie słowa:

List do Galacjan, Biblia Warszawska
4:1 A mówię: Dopóki dziedzic jest dziecięciem, niczym się nie różni od niewolnika, chociaż jest panem wszystkiego,
4:2 Ale jest pod nadzorem opiekunów i rządców aż do czasu wyznaczonego przez ojca.

Wszystkie wcześniejsze wpisy były redagowane i inspirowane przez moich bezpośrednich opiekunów i przewodników.
Ta sytuacja ostatnio uległa zmianie.
Jestem na drodze wszechstronnego rozwoju i osiągnąłem wymagany poziom, gdzie już nie są potrzebni opiekunowie i rządcy.
Nie mam już swoich osobistych opiekunów i przewodników, po prostu nie ma już takiej potrzeby prowadzenia.
Dlatego nie będę się już posługiwał tą terminologią, oprócz tego i następnych wpisów, mówiących o tym, co mi pokazali moi opiekunowie i rządcy w przeszłości.

1 List do Koryntian 3:2, Biblia Warszawska
Poiłem was mlekiem, nie stałym pokarmem, bo jeszcze go przyjąć nie mogliście, a i teraz jeszcze nie możecie,
List do Hebrajczyków 5:13, Biblia Warszawska
Każdy bowiem, który się karmi mlekiem, nie pojmuje jeszcze nauki o sprawiedliwości, bo jest niemowlęciem;

Samoucząca się świadomość nie wymaga pomocy.
Taka sama sytuacja jest obecnie ze zbiorową świadomością ludzkości. Podlega karmieniu mlekiem i opiece rządców. Ulega ona wpływom Ducha, który wyjaśnia prawdę, w sposób sobie tylko wiadomy, i dobiera najwłaściwsze metody uzyskania celu. Dlatego niedługo nie będziemy już potrzebować nauczycieli, przewodników, opiekunów i rządców.
Sam Bóg będzie w pełni w nas.
Teraz mamy zadatek Jego Ducha.

2 List do Koryntian 1:22, Biblia Warszawska
Który też wycisnął na nas pieczęć i dał zadatek Ducha do serc naszych.

Wiedza, jaka istnieje obecnie w świadomości ludzi, zawiera symptomy prawdy.
Z czasem zostały one spaczone i zniekształcone do tego stopnia, że straciły wszelkie oblicze prawdy, wręcz stały się wrogiem prawdy, chociaż noszą szatę prawdy.
Skutkiem tego ludzkość zstąpiła w otchłań niewiedzy.
Jesteśmy w trakcie realizacji pewnego planu, którego nie jesteśmy, z tego punktu widzenia, w stanie zobaczyć.
Chcę podzielić się tym, co wstępnie już zaznaczyłem we wpisie DZIAŁO FOTONOWE.

Pokazano mi, że zaistniała potrzeba uzyskania pewnego celu. Z tego powodu stworzono 7 wszechświatów.
Każdy z nich ma inny charakter, inną budowę, unikatową strukturę i składa się z podobnych lub innych pierwiastków.
Objawiono, że Bóg posiada 7 duchów. Każdy z tych Duchów sprawuje opiekę nad jednym wszechświatem.
Nasz wszechświat jest administrowany przez Ducha Miłosierdzia, widać wyraźnie Jego wpływy, badając historię Ziemi.

Nad 7 wszechświatami jest WSZECHŚWIAT WSZECHŚWIATÓW. Jest to siedziba najwyższych władz wszelkich kreacji i pierwsza brama do świata materii. Kiedy Melchizedek (kim był, cel jego wizyty, opiszę w następnych wpisach) nauczał ludzi o administracji i systemie istnienia, ludzie nie mogli pojąc jego nauk, bo poza gwiazdami na niebie, nie widzieli galaktyk, układów itp. Najłatwiej przemawiało do nich pojęcie istnienia światów niewidzialnych, duchy itp. I tak powstało pojęcie nieba zamiast wszechświata i niebios niebios zamiast wszechświata wszechświatów.

Opisuję w telegraficznym skrócie tylko domeny materialne. Istnieje wiele rodzajów światów, o różnej konsystencji, formach życia i celu. Moi byli opiekunowie sami są na drodze rozwoju, wiedzą więcej niż my, ale wielu przejawów Boga domyślają się.
Powstał prosty system wszechświatów. Zarządzany przez administratorów, rządców, opiekunów, tzw. wszelkie władze i potęgi niebios. W Biblii mamy taki zapis szczątkowy:

List do Kolosan 1:16, Biblia Warszawska
Ponieważ w nim zostało stworzone wszystko, co jest na niebie i na ziemi, rzeczy widzialne i niewidzialne, czy to trony, czy panowania, czy nadziemskie władze, czy zwierzchności; wszystko przez niego i dla niego zostało stworzone.

W naszym pojęciu niezliczona ilość istnień.
Stworzono rozległą kreację. Wszystko od najmniejszej cząstki poprzez pierwiastki aż do materii. Stworzono wszystko, co jest potrzebne do osiągnięcia pewnego celu.
Nasz wszechświat miał swoje zadanie. Jak wielka fabryka, mająca sektory, działy i komórki, tak i nasz wszechświat został podzielony na takie sektory. Wszystko rozwijało się we właściwym kierunku. Istniała wszechobecna świadomość istnienia istoty, nazywanej Niewidzialny, Stwórca, Źródło, Uniwersum itp. aż do pojęcia Bóg. Na tych domenach nie istniało pojęcie bezbożność. Wszyscy wiedzieli o Nim i wszyscy zmierzali do Niego jako Doskonałości, Ideału, Piękna, Prawdy, Miłości, Absolutu, Życia, Źródła.
Wszystkie wszechświaty zostały połączone oddzielną siatką i tak powstała sieć Ducha. Nasz wszechświat podzielono na sektory i obwody. Bezpośrednim władcą sektora, mieszczącego w sobie naszą galaktykę, został ambitny syn pewnej rasy istot, dobrze znany nam jako Lucyfer. Zarządcą galaktyki, w jakiej żyjemy, został Szatan, a bezpośrednim zarządcą Ziemi istota, znana nam jako Diabeł. Tylko Lucyfer zachował swoje oryginalne imię. Wszyscy pozostali w rejestrach niebios znani są pod innymi imionami. Posługuję się terminologią ludzką, bo przemawia do nas najbardziej.

Realizacja planu przebiegała pomyślnie poza dwoma małymi incydentami. Wydarzyły się one, ponieważ cały system wszechświatów opierał się na tzw. wolnej woli. Była to przygoda poznawania tego, co opisałem powyżej w skrócie, czyli Boga. Tam, gdzie istnieje wybór i wolna wola, bardzo łatwo o nieporozumienie. Tak też się stało. Lucyfer należał do pewnej rasy istot, mającej za zadanie administrowanie sektorami wszechświatów. Z tej samej rasy istot pochodzili jego dwaj bracia, którzy pobłądzili i zanim wrócili na właściwą drogę, doszło do 2-ch małych, lokalnych tzw. buntów, które szybko zostały stłumione przez błądzących władców, kiedy pojęli co zrobili.

Wszystko szło w dobrym kierunku, ale w umyśle Lucyfera pojawiła się pewna idea, która powoli rozwijała się.
Wszyscy wiedzieli o tzw. ciemnej jaźni. Mówiono legendy o czymś, co nazywano niewidzialna ciemność.
Tak jak mi pokazano są to żywe, niewidzialne dla istot, widzących światłem, istoty.
Niewidzialne także dla widzących pełnym spektrum światła.
W cichy sposób Lucyfer został przekonany do pewnej idei, z którą podzielił się z Szatanem. Minęło trochę czasu zanim Szatan przemyślał tą ideę i stał się jej rzecznikiem. Podzielił się tą ideą ze swoimi podwładnymi, znanymi nam jako: Abadon, Belzebub i Diabeł. Ci bardzo utalentowani, sympatyczni, bystrzy i niesamowicie wnikliwi synowie Boży ulegli sofistyce ciemnej jaźni, jaka zawładnęła umysłem Lucyfera i sami stali się jej ofiarami.
Doszło do proklamowania SAMOSTANOWIENIA.

Lucyfer i jego kompani zorientowali się, że popełnili błąd, ale ciemność, ciemna jaźń, tak zawładnęła Lucyferem i jego kompanami, że nie byli w stanie oprzeć się tej żywej, ciemnej istocie, zwanej duma, pycha, itp.
Duma nie pozwoliła Lucyferowi na pokorne przyznanie się do błędu.
Strach przed utratą stanowiska otworzył drzwi dla kłamstwa i tak doszło do oficjalnego buntu w niebiosach.
W jednej chwili wyższe władze postanowiły odłączyć od Ducha sektor, w jakim znalazła się Ziemia wraz z innymi 490 planetami rozwojowymi. Duch jest doskonałym przewodnikiem komunikacji i powstała obawa, że bunt jak zaraza rozprzestrzeni się na wszelką kreację. Obwody zostały zamknięte. W ten sposób Ziemia znalazła się w obwodzie odizolowanym, poddanym kwarantannie. Podjęto decyzję ratowania i podtrzymania życia na odizolowanych światach poprzez materialnych synów i córki. Wszelkie obwody Duchowe były wyłączone. To tak samo jakby teraz padła cała sieć komunikacji na Ziemi, zostalibyśmy tylko z wiedzą lokalną, zdobywaną bezpośrednimi rozmowami z tymi, którzy byli w innym miejscu niż my.

Na Ziemi z misją ratunkową pojawiają się, inkarnowani w dorosłym ciele, Adam i Ewa. Prace idą bardzo ciężko. Ludzie są oporni i łatwo ulegają ciemnej jaźni. Tym bardziej, że pozostały personel stoi po stronie buntu. Diabeł, dzięki swojej bystrości, doprowadza do wypaczenia celu, jaki ma osiągnąć Adam i Ewa, i w następstwie pewnych dramatycznych wydarzeń Adam i Ewa odstępują od celu misji. Nie biorą udziału w buncie, ale zostają uznani za odstępców.

Co mi wyjaśniano, żebym uświadomił sobie, że nie mieli kontaktu z Duchem. Byli na Ziemi ze zdobytą wiedzą niebios i jednak, w obliczu panującej na Ziemi ciemnej jaźni nie byli w stanie się jej oprzeć. Przypomina mi się program „BIG BROTHER”. Widziałem w tym programie ludzi, żyjących w naszym społeczeństwie, ale zamkniętych w odizolowanym świecie i jak oni ulegali tamtejszym realiom. To właśnie taka podobna sytuacja przydarzyła się Adamowi i Ewie.

Część personelu Diabła nie uległa sofistyce ciemnej jaźni i odłączyła się od buntowników. Ta część próbowała za wszelką cenę uratować już rozmnażające się plemiona ludzkie. Bunt trwał, ludzi na Ziemi przybywało, a ciemna jaźń bardzo szybko opanowywała ludzkie umysły. Podjęto próby ratowania ludzkości, nauczając prawd o wszechświatach, światach, administracjach, zadaniach, celach itp. Ludzkość nie pojęła tych nauk i powstał obraz światów materialnych i duchowych, duchów, aniołów i demonów. O buncie opowiadano sobie jako o wojnie bogów, tytanów. Więcej, zaczęto czcić i wzywać do pomocy upadłych administratorów, widząc ich jako silne istoty światów duchowych. Tak powstała na Ziemi szeroka gama różnych zaklęć, modlitw i sposobów kontaktowania się z wyższymi istotami. Ziemia pogrążała się w chaosie ciemnej wiedzy. Wszelkie nauki Adama zostały spaczone, przekręcone i tak powstało pojęcie dobra i zła, niebios i piekła.
I tak człowiek stoczył się i upodlił. Poddał się pod władanie fałszu i kłamstwa.

W wyższych światach podjęto decyzję, że Syn Boga zstąpi na Ziemię. Inkarnuje się w ciele ludzkiego dziecka i przyniesie w odpowiednim momencie, wybawiającą od tej ciemności, prawdę. Zanim to się stanie, rasa istot od sytuacji krytycznych wysłała na Ziemię swojego przedstawiciela, który inkarnował się w dorosłe ciało ludzkie.

W następnym wpisie opiszę przybycie na Ziemię Melchizedeka i czas tuż przed jego przybyciem, i czas przed narodzinami na Ziemi Jezusa.

DZIAŁO FOTONOWE

W styczniu 2012 roku, kiedy siedziałem w skupieniu, doświadczyłem podróży do innego świata.
Był tam wielki gęsty las. Drzewa były ogromne, grube i bardzo solidne. Na Ziemi nie widziałem takich lasów. Ten las miał drzewa sięgające, tak na oko, 15-piętrowego budynku. Średnica drzew kilka metrów i bardzo gęsto umiejscowione.
Stałem na zielonej łące i wszedłem do tego lasu, i zrobiło się wilgotno i chłodno oraz, z powodu gęstości drzew, ciemniej.
Wszedłem jakieś kilkadziesiąt metrów w głąb lasu. Rozglądałem się i panowała wszechobecna cisza, która została przerwana dziwnym hałasem. Zobaczyłem jak ten masywny las zaczyna drżeć i drzewa zaczęły się chwiać i przewracać.
Zaciekawiony podszedłem jeszcze bardziej w głąb lasu i zobaczyłem istoty człekopodobne. Było ich około 30-tu. Wydawali się być bardzo podekscytowani, cieszyli się, biegali z miejsca na miejsce. Zachowywali się jak dziecko nie mogące doczekać się otrzymania swojej wymarzonej zabawki. Widziałem jak drzewa się przewracają na wszystkie strony. A oni biegali i się cieszyli. Nie widzieli mnie, bo patrzyli w głąb lasu tam skąd dochodził dziwny dźwięk i drzewa się przewracały. Zrozumiałem, że coś się do nas zbliża, coś ogromnego coś, co powala te drzewa. Podszedłem do jednej z tych istot od tyłu i zapytałem: „co robicie?”. Nagle ta istota się odwróciła i kiedy mnie zobaczyła, nie ukrywała zaskoczenia. Była totalnie zaskoczona, ale od razu się uśmiechnęła i powiedziała: „Właśnie ciągniemy ci działo fotonowe”.
Wtedy zobaczyłem jak wyłoniła się z lasu potężna maszyna, unosząca się z metr nad ziemią, w powietrzu. Była ogromna, wielkości wysokości lasu. Niszczyła drzewa i torowała drogę. Za maszyną był szeroki pas połamanych drzew i szła grupa istot.
Doświadczenie się skończyło tak nagle, jak się nagle zaczęło.
Zastanawiałem się, o czym ta istota mówiła. Czym był ten las i ta maszyna.
Praktycznie na drugi dzień dostałem już te działo fotonowe.
Zrozumiałem, że ten teren to mój umysł, las to moje ugruntowane, twarde poglądy, a maszyna, te działo fotonowe, to PRAWDA. Prawda rzeczywista, a nie wydumana.

Dzień w dzień doświadczałem głębokich przeżyć kontaktów z istotami światła, dzień w dzień poznawałem historię Ziemi wg ich wiedzy. Zobaczyłem, że te istoty żyją wiecznie i widziały jak powstawał wszechświat, formowały się galaktyki, tworzyły się układy i planety. Brały udział w zasadzaniu życia na Ziemi. To oni mnie poinformowali o systemie panowania tzw. Królestwa Niebios. Pokazali mi swoje struktury władzy. Swój sposób myślenia, wartości, moralność i zasady naszego wszechświata. Oni mnie nauczali o pozostałych wszechświatach i Duchach Boga, tam panujących. Nauczali mnie o początkach istnienia ludzi na Ziemi, o ogrodzie Eden, o odnalezieniu przez Lucyfera nowej, szybszej drogi rozwoju, która okazała się z czasem zgubna. Opowiedzieli mi krok po kroku, prawie sytuacja po sytuacji, o tym, jak przebiegała przemiana osobowości Lucyfera i jego dwóch kompanów. O tym, jak duma i pycha pokonały i zawładnęły ich umysłami, i doszło do otwartego buntu. Oni pokazali mi rzeczywisty obecny stan istot zbuntowanych. Nie jest on taki, jak powszechnie się uczy i uważa. Oni pokazali mi upadek Adama, rozwój plemion ludzkich, ras. Degradacje moralności człowieka i przybycie na Ziemię, inkarnowanie się syna od sytuacji krytycznych Melchizedeka, który zapowiedział przybycie w przyszłości na Ziemię Syna Boga, który objawi światu Ojca i uświadomi ludziom, że są synami Boga. On da radość uciśnionym społecznie, a moralnym więźniom wyzwolenie. Wskaże wyższą duchowość, bez której człowiek nie może żyć. Zapowiadał, że ten Syn Boga zaprowadzi królestwo Ojca, które obali w sercach ludzkich panowanie ciemności i zaprowadzi światłość życia, moralność wg Boga.

Oni pokazali mi dzieje Mojżesza i jak ze zlepku różnorodnych plemion i społeczności wyłonił się Izrael. Oni pokazali mi drogę, jaką Mojżesz prowadził ten lud. Potem pokazali mi ich sposoby myślenia, wierzenia, nadzieje. Zobaczyłem co naprawdę wydarzyło się w niewoli Babilońskiej. Skąd wzięli się faryzeusze, saduceusze i dlaczego Jezus został skazany na śmierć i zamęczony. Oni nauczali mnie o pierwszym kościele i szybkim odejściu kościoła od nauk Jezusa, bo zamiast głosić nauki Jezusa, zaczęto głosić ewangelię o Jezusie. Pokazali mi co wydarzyło się przez ostanie 2 tysiące lat. Pokazali co szykuje się w najbliższym czasie.

Przede wszystkim, co sobie bardzo cenię to, że poznałem ich unikatowy sposób myślenia. Ich wiedza, wiara, nadzieja, zaufanie do Boga, zrobiły na mnie oszałamiające wrażenie i wywołały szok. Ich cierpliwość, wyrozumiałość, łagodność, dobroć są niedoścignione. Ich bystrość, wnikliwość, przenikliwość, mądrość, rozwaga są onieśmielające i totalnie zaskakujące.
Z czasem oswoiłem się z ich inteligencją i zaakceptowałem (trochę z trudem, z powodu jeszcze działającej we mnie ciemności) ich łagodność i cierpliwość oraz przestrzeganie zasad, ustanowionych przez Ojca.

Uczą mnie myśleć samodzielnie i byś samorozwijającą się i samouczącą się świadomością. Uczą mnie prawdziwych wartości, moralności i prawa Boga.
Wszystko, praktycznie wszystko, jest inne, niż my myślimy. Żyjemy w złudzie, wszelkie nasze wierzenia muszą zostać zniszczone przez takie działo fotonowe. Kto szuka prawdy szczerze, idzie odważnie i nie zachwieje się. Ci, co szukają prawdy ze strachu, nie znajdą jej.

Jak to mi pokazano, Jezus uczył swoich uczniów nie tego, co mają robić, ale kim mają być, bo to, kim człowiek jest naprawdę, określa to, co robi. Nie może jabłoń wydawać owocu gruszy. Wielu nieoświeconych próbuje robić coś, co nie gra z ich charakterem i wtedy krzywdzą siebie i innych.

Szukam wyższej duchowości, doskonalszej, niż uczono mnie w kościołach. Kroczę indywidualną drogą, na której odkrywana jest mi prawda za prawdą. Jak oswoję się z jedną prawdą, pokazywana mi jest jeszcze większa prawda, to jak podróż w górę, ze szczytu na coraz to wyższy szczyt, jak szczeble na drabinie. Piszę to, ponieważ widzę, że praktycznie regularnie prawie cały świat czyta moje wpisy. To jest ogromny rynek, tak, jak mi powiedziano: „wyjdź na rynek”.

Pokazano mi, że nadchodzi, inspirowane z niebios, wielkie oświecenie i podniesienie świadomości ludzi. Nie stanie się to automatycznie. Każdy z nas będzie musiał zmierzyć się z własnym „lasem”, gąszczem poglądów i wierzeń, i użyć danego nam działa fotonowego. Jest to zjawisko zbiorowe, masowe, ale proces przebiega w każdym człowieku indywidualnie. Dopóki nie osiągniemy odpowiedniego poziomu, niebiosa będą działać w ukryciu tak, jak działa Ojciec w ukryciu.

Wyraźnie zobaczyłem, że to nie oni będą nas uczyć i prowadzić, to ludzie, nauczeni przez nich, będą musieli sami to robić, a ci, co uwierzą, że są synami Boga i pojmą co to znaczy, zaczną głosić tę prawdę i w ten sposób ludzie sami wejdą na wyższe poziomy świadomości. Praca niebios to objawienie tego, czego człowiek nie jest w stanie sam zrozumieć i zauważyć. Oni za nas nic nie zrobią, cała przemiana wydarzy się wśród ludzi i przy pomocy ludzi.

Czytacie już prawie dwa lata te wpisy, jedni krócej, inni dłużej. Ludzie do mnie piszą. Jedni są zaszokowani, zaskoczeni, inni zgorszeni, zmęczeni i zniechęceni swoim życiem, ale dalej szukają ostatkiem sił siły duchowej.

Po tym wpisie będzie seria wpisów mocno zaawansowanych, które mogą i pewnie wywołają u wielu szok.
Kto jest z prawdy, słucha głosu prawdy. To od was będzie zależeć, czy wolicie tkwić z złudzie, czy iść naprzód.

Zapowiedziano mi z niebios, że to, co teraz głoszę i będę głosił, za jakiś czas zostanie powszechnie przyjęte i zaakceptowane, ale z czasem, kiedy ta wiedza wprowadzi ludzkość na wyższy poziom życia, zostanie porzucona dla jeszcze wyższych, głębszych nieobjawionych oblicz prawdy, które teraz nie mogą zostać objawione, ponieważ, wg mądrości niebios, postęp musi przebiegać powoli. Zbyt szybki rozwój spowoduje bunt i zostanie utracona szansa oświecenia ludzkości, i wniesienia jej na wyższe poziomy życia duchowego.

W następnych wpisach opiszę, krok po kroku, szkolenie, jakie ja przeszedłem.
Wszystko w trosce i w celu podniesienia waszej świadomości, aż dorośniecie do mężnego synostwa boskiego.

Nie zamierzam z nikim się prawować ani nic obalać, chcę wam pokazać wyższe duchowe drogi, a to od was będzie zależeć, co zrobicie z tą informacją.
Mi moi pomocnicy powiedzieli: „już jest czas odpowiedni, przekaż na rynku wiedzę, jaką ci pokazaliśmy, ale jak to zrobić, w jaki sposób i jakich użyć słów, to już sam zdecyduj, na podstawie doświadczenia i przebywania z nami. Szkól się w rozwijaniu słownictwa i coraz to doskonalszym przekazywaniu swoim braciom wiedzy Ducha.

Nie zamierzam z nikim walczyć ani się sprzeczać.
Każdy niech uczciwie, bez pośpiechu, nie pochopnie rozważa to, co przeczyta w swoim umyśle i podejmuje swoje własne uczciwe decyzje.

Ew. Jana 16:12, Biblia Warszawska
Mam wam jeszcze wiele do powiedzenia, ale teraz znieść nie możecie;

Ew. Mateusza 11:6, Biblia Warszawska
A błogosławiony jest ten, kto się mną nie zgorszy.

Ew. Jana 18:37, Biblia Warszawska
Rzekł mu tedy Piłat: A więc jesteś królem? Odpowiedział mu Jezus: Sam mówisz, że jestem królem. Ja się narodziłem i na to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie; każdy, kto z prawdy jest, słucha głosu mego.

Prawda, która odmienia nieodwracalnie.
Jedynie świadome odrzucenie, świadomy bunt może jej się sprzeciwić tak, że nie dokona swojego dzieła.

Chmurka tagów

%d blogerów lubi to: