Serdecznie witam wszystkich! Strona ta przeznaczona jest tylko dla ludzi odważnych, śmiało stojących w obliczu NIEZNANEGO, nie bojących się NIEPOJĘTEGO, wolnych od ludzkich wyobraźni i mniemań na temat duchowści i Boga oraz celu naszego istnienia. Strona ta nie jest przeznaczona dla zniewolonych tradycją ludzką oraz tych co nie poszukują uczciwie PRAWDY. Tutaj są umieszczone informacje od bezcielesnych, wielowymiarowych ISTOT ŚWIATŁA na temat nadchodzących REWOLUCYJNYCH zmian ŚWIADOMOŚCI ludzkości pomagających w osiągnięciu celu naszego obecnego przeznaczenia, DOSKONAŁOŚCI. Osiągnięcie statusu istoty SUWERENNO-INTEGRALNEJ.

Archive for Maj, 2013

KOMPATYBILNOŚĆ

Dzisiaj dowiedziałem się, że zmarł syn mojego znajomego.
Syn, okaz zdrowia, dowiedział się kilka tygodni temu, że ma raka i w przeciągu trzech tygodni zmarł.
Uruchomił KOD ŚMIERCI.
Ojciec, wierzący w Boga, został zupełnie sam, przeżył wszystkich bliskich.
Napisałem „Boga” dużą literą ze względu na szacunek dla realnego, rzeczywistego Boga, ale w tym przypadku i wielu innych, zupełnie świadomie, mógłbym napisać małymi literami „boga”, ponieważ wiele religii, wielu ludzi oddaje cześć, uwielbienie i poważanie wytworowi swojej wyobraźni. Ich pojmowanie i rozeznanie nie ma nic wspólnego z prawdziwym Bogiem.
Gorliwy chrześcijanin, ojciec, wołał do Boga tak głośno, że ludzie na klatce schodowej w bloku, gdzie mieszkał, słyszeli jego modlitwy pełne próśb i błagań.
I co się stało?
Nic.
Syn umarł.
Można sobie pomyśleć: Boga nie ma.
Inni mogą pomyśleć: ale wredny jest ten Bóg, złośliwy i bezwzględny.
Ja, pod wpływem moich osobistych przeżyć i dotychczasowych doświadczeń, widzę to inaczej.
Ten Bóg jest realny, ale my nie osiągnęliśmy podstaw poznania Go i czcimy swoje wyobrażenie, które jest głuche i nieme, i nie odpowiada, ponieważ ono nie istnieje, ono nie żyje.
Trzeba taką wyobraźnię porzucić jak najszybciej, pozbyć się jak kleszcza.
To wydarzenie zainspirowało mnie do głębszej analizy życia, jakie nam udzielono chwilowo na tej planecie.
Niedawno usłyszałem głos, który powiedział do mnie:
„Dam ci mądrość, dzięki której przybliżysz się do mnie”.

Te zdanie zainspirowało mnie do dążenia do osiągnięcia tej mądrości, co umożliwia pojęcie, daje zrozumienie, chociaż częściowo, Niepojętego.
W obliczu takich tragedii możemy nacinać sobie żyły, wznosić gorliwe modlitwy, robić wszelkie zabiegi, ale to nie działa, jeśli, mówiąc językiem religijnym, nie jesteśmy z Bogiem.
Ja wolę nową frazeologię.

KOMPATYBILNOŚĆ.
Bez nowych uaktualnień, bez odpowiedniego softu, bez poszerzonych aplikacji i trwałego łącza z siecią, jesteśmy na zewnątrz i bez tego niezbędnego systemu nic nie ściągniemy z sieci.
Cały dzień o tym zdarzeniu myślę. Zainspirowało mnie do rozmyślania.
Człowiek wierzący, co on teraz myśli?
Dlaczego tak się stało?

Chrześcijanie, by się uspokoić, w obliczu takiej sytuacji, tłumaczą sobie, że pewnie była taka wola Boga i już. Takie podejście nic nie przynosi do rozwoju i nie przybliża do Boga.
Siedziałem i myślałem sobie o tym całym zdarzeniu. Byłem tak skupiony i emocjonalnie napięty, aż poczułem w sobie poruszenie Ducha, który powiedział mi:

PROBLEMY CIĘ OŻYWIĄ,
TRUDNOŚCI ORZEŹWIĄ,
ROZCZAROWANIE ZAINSPIRUJE,
PRZESZKODY BĘDĄ STYMULOWAĆ,
WYZWANIE DODA CI SIŁ,
AŻ DOTRZESZ DO UMYSŁU, KTÓRY WIDZI TO,
CO NIEWIDZIALNE I UJRZYSZ WIELKIE ŚWIATŁO ŻYCIA.
NASYCISZ SIĘ JEGO POZNANIEM I STANIESZ SIĘ JEDNOŚCIĄ Z NIM
I JUŻ NIC NIEMOŻLIWEGO NIE BĘDZIE DLA CIEBIE.
JAK TO MÓWICIE, STANIESZ SIĘ WIERZĄCYM.

Wtedy przez chwilę, mgnienie oka, zobaczyłem jakby myśli, wolę, pragnienia Boga. Zobaczyłem, że Bóg chciał stworzyć wielkie istoty, wielkich swoich synów i jedyną możliwością stworzenia takiej silnej klasy istot o specjalnym wyposażeniu jest stworzenie warunków, które sprzyjają dwoistości. Innej drogi nie ma. Jest to jedyny słuszny, trwały, doskonały sposób stwarzania synów Boga. Zobaczyłem, że On bardzo chce nam pomagać, ale my tkwimy w takich obszarach świadomości, która nie pojmuje podstaw Boga i zrywa wszelkie próby połączenia, jakie nawiązuje z nami, mieszkający w nas, boski Duch. Jesteśmy dalej w procesie stwarzania synów Boga. Dla nas, istot czasu, trwa to tysiące lat. Dla bezczasowego Boga po prostu staje się. Różne pojęcia. My widzimy proces, właśnie bierzemy w nim udział. W mitycznym raju nie ma czasu. Jest to obszar wolny od takich ograniczeń. My żyjemy w pewnym ograniczonym rodzaju świadomości.

Zobaczyłem, że Bóg chce byśmy byli w jedności z Nim, ale zanim to się stanie, każdy osobiście musi sam dojść do tych obszarów umysłu, które zaczynają rozpoznawać Boga, a potem zostanie obdarzony z niebios świadomością poszerzoną.
Innej drogi nie ma.
Kiedy dotrzemy do umysłu, widzącego Boga zostaniemy poddani poszerzeniu świadomości i nasze postrzeganie kosmosu i wszelkich przejawów Boga nabierze innego znaczenia. Poszerzone świadomości zapanują nad tym, co teraz jest niemożliwe.
Jednak ten poziom jest możliwy na tym świecie.
Mądrość, która przybliża do Boga.
Dzięki niej możemy być kompatybilni z Bogiem.

Nauka może poznawać wszelkie prawa świata i kosmosu, ale jeśli nie pozna natury Boga, te odkrycia zamienią się dla tych odkrywców w śmierć.
Tak to zostało przez Boga urządzone. Wiedza musi iść w parze ze zrozumieniem, czyli duchowością. To jest gwarancją prawości i tylko prawi uzyskają to, co prawe.
Poznawanie, bez duchowości, praw fizyki, biologii, chemii, energetyki i wielu jeszcze nie odkrytych sił, gwarantuje szybką śmierć ludzkości.

Istoty światła, towarzyszące mi, powiedziały:
„Ten świat, w jakim żyjesz, jest odbiciem Rajskiej rzeczywistości i jeśli chcesz mieć wpływ na ten świat, musisz dotrzeć do Rajskiej rzeczywistości, scalić się z nią i ją zmieniać. Wtedy zmieni się jej odbicie, twój świat.
Spiesz się i ty, bo możesz nie zdążyć i jeszcze cię jakaś choroba może pokonać. Spiesz się, by dotrzeć do tych Rajskich świadomości, by panować nad pełnią. To jest przeznaczenie i dziedzictwo synów Boga.”

Obecnie Duch mnie oducza tego, co nabyłem od urodzenia, tego, czego nauczyłem się w społeczeństwie, tego, czego nauczyłem się w kościele. Duch mnie oducza myślenia, jakie mi wpajano w kościele. Opróżnia mnie. To, czego nauczyliśmy się, działa w nas na naszą szkodę. Zobaczyłem, że w obliczu chorób i wypadków złudna pewność znika jak dom, zbudowany na piasku, kiedy podmyją go wody.
Jestem poszukiwaczem i szukam wyższej, doskonalszej, realnej duchowości.
Prawdziwego życia.
Realnego Boga, a nie wytworu fantazji, wyobraźni.
Nie chcę być zaskoczony.

PROBLEMY MNIE OŻYWIAJĄ, TRUDNOŚCI ORZEŹWIAJĄ, ROZCZAROWANIE INSPIRUJE, PRZESZKODY STYMULUJĄ DO SZUKANIA NOWYCH ROZWIĄZAŃ, WYZWANIE DODAJE MI SIŁ.
NABYWANA WIEDZA MÓWI O MĄDROŚCI, KTÓRA PRZYBLIŻA DO BOGA.

Nie godzę się na łudzenie się i tłumaczenie sobie wolą Boga wszelkich przejawów dwoistości.
Chcę to poznać, zobaczyć, duchowo zrozumieć i zapanować nad Rajską rzeczywistością.
Świat, w którym żyję, spełnia wszystkie warunki, potrzebne do osiągnięcia tego celu.

Reklamy

POLARYZACJA

Polaryzacja – rozdzielenie elementów jednego układu na dwie grupy. Występuję powszechnie w fizyce, biologii, medycynie i socjologii.
Dzisiaj chcę poruszyć temat tzw. ciemności, a konkretnie – ciemnych istot. Mówi się o nich – upadłe anioły, demony, duchy nieczyste itp. Są to istoty o odmiennej polaryzacji, niż tzw. istoty światła. Ciemność i światłość to dwa bieguny.
Jeden układ – dwie grupy.
Jak do tej pory wiadomo, wszystko jest w ruchu. Ten ruch powszechnie nazywa się wibracją. Wibracja występuje o różnej częstotliwości. Im wolniejsza, czyli niższa, wibracja, tym bardziej przybiera formy stałe, im szybsza, czyli wyższa, wibracja, tym bardziej jest to miękka lub wchodząca w gazy forma. Mówię o naszym świecie. My żyjemy w pewnym zakresie wibracji. W skali od 1 do 10 przebywamy w przedziale 4. Trzy poniżej są coraz bardziej gęste. Powyżej – coraz bardziej rzadsze. Poniżej 4 są ludzie o ciężkim stanie umysłowym, depresyjnym, maniakalnym itp. Powyżej – wysoko inteligentni, błyskotliwi, bystrzy, geniusze itp. Bóg mieszka w światłości wręcz niedostępnej. W Biblii mamy zapis o tym, że pewnego dnia, kiedy zakończy się ten program, Bóg osobiście przybędzie na naszą scenę i wtedy:

„Góry jak wosk topnieją przed obliczem Pana,…” Psalm 97:5, Biblia Warszawska

Z punktu widzenia nauki jest to możliwe, kiedy skały o gęstej wibracji zostaną poddane działaniu wyższej częstotliwości wibracji, wtedy rozpadną się ich atomy i „popłyną” obrazowo jak wosk.
Żeby jednak się nie rozpisywać, skupmy uwagę na ciemnych istotach. Poruszają się na pewnym zakresie wibracji, od do.
Każdy człowiek, który ma myśli samobójcze, depresyjne, złe, zawistne, zazdrosne, obsesyjne, doświadcza w tym stanie gęstości wibracji poniżej 4, a więc wchodzi na teren działania ciemnych istot. Każdy, kto kocha, miłuje, cieszy się i raduje, ma pozytywne myśli itp., działa od gęstości 4 wzwyż. Jednak to nie oznacza, że jest istotą światła. Wszystko zależy od etyki, moralnego rozwoju duchowego, bo bez tych pozytywnie ukierunkowanych cech radość i miłość szybko zamieni się w przykrość i zło, i w ten sposób szybko zejdziemy z drogi uniesienia duchowego, i doznamy kontaktu z ciemnymi istotami, a te są chętne do udzielania pomocy w celu sprowadzenia takiej niestabilnej duszy do niższych gęstości, z których już jest ciężej się uwolnić.

Pewnie słyszeliście opowiadania ludzi, którzy otarli się o niższe gęstości, jak opowiadali o tym, że tam ktoś był i coś do nich mówił, coś im rozkazywał, zmuszał do bluźnienia itp. To są już gęste stany. Ci, co schodzą na 3 poziom przeżywają obsesje, dręczą ich myśli zazdrosne, zawistne, aż przerodzą się w depresję i ci ludzie także słyszą głos ciemnych istot, tylko jeszcze nie tak wyraźnie, na razie jest to stan możliwy do wyrwania się z tej drogi gęstości. Czasami wystarczy najeść się ciastek, pooglądać śmieszne filmy lub odstresować się zakupami itp. itd. Wtedy zmienia się humor. Wtedy to przechodzimy tak naprawdę w inną gęstość wibracji.

Poziom 4 jest granicą mieszania się dwubiegunowości. Im wyżej, tym wyższe stany, a stany powyżej 6, to już duch. Materia to poziom 3, 4, a 5 to poziom materialno-duchowy z przewagą materii. Wyzwalamy się z materii. Nasze zadanie to wyzwolić się świadomie z materii, doświadczając praktycznie świadomej techniki wyzwalania się. Jaki jest cel rozwoju, zamiast od razu utworzenia doskonałego świata, tego się tylko domyślam, ale na razie wolę się nie wypowiadać. Ludzie, którzy są prowadzeni przez Ducha, są wprowadzani na wyższe częstotliwości, a na tych częstotliwościach już nie działają ciemne istoty. Mamy to tak zapisane w Biblii, wg starej frazeologii:

Ks. Izajasza 35:8  I będzie tam droga bita, nazwana Drogą Świętą. Nie będzie nią chodził nieczysty; będzie ona tylko dla jego pielgrzymów. Nawet głupi na niej nie zbłądzi.
35:9  Nie będzie tam lwa i zwierz drapieżny nie będzie po niej chodził, tam się go nie spotka. Lecz pójdą nią wybawieni.
35:10  I wrócą odkupieni przez Pana, a pójdą na Syjon z radosnym śpiewem. Wieczna radość owionie ich głowę, dostąpią wesela i radości, a troska i wzdychanie znikną.

To stara frazeologia. Nowa to wibracja, gęstość, częstotliwość. Rozumiecie? Na tym zakresie częstotliwości, powyżej 5, nie przebywają nieczyste, drapieżne istoty, tam się ich nie spotyka. Biblia była zapisywana w dawnych czasach i wg frazeologii, jaką tamci ludzie pojmowali. Ich frazeologia jest dla nas niezrozumiała, wręcz wprowadza w błąd rozumowania. Symbolika, zwierzęta nieczyste, droga święta, nieświęta itp. itd.
Mamy w Biblii jeszcze jeden opis zakresu, w jakim żyjemy. Wg starej frazeologii nazywa się on POWIETRZE.

„W których niegdyś chodziliście według modły tego świata, naśladując władcę, który rządzi w powietrzu, ducha, który teraz działa w synach opornych.” Efezjan 2:2, Biblia Warszawska.

Inne miejsce mówi, że Ziemia to jest teren wojenny, pole bitwy.

„Gdyż bój toczymy nie z krwią i z ciałem, lecz z nadziemskimi władzami, ze zwierzchnościami, z władcami tego świata ciemności, ze złymi duchami w okręgach niebieskich”. Efezjan 6:12, Biblia Warszawska.

Wg nowej frazeologii, toczymy bitwy z istotami bezcielesnymi.
Oglądałem program TV. Ciężkiego przestępcę o bardzo złej osobowości poddano doświadczeniu. Umieszczono go na naście godzin w pomieszczeniu całkowicie białym. Ściany, sufit i podłoga to były tafle szkła mlecznego i cały pokój świecił na biało, przerażająco biało. Po nastu godzinach ten człowiek wyszedł z tego pokoju z całkowicie odmienioną osobowością. Był ukierunkowany pozytywnie. Zbadano go i okazało się, że w mózgu powstały nowe połączenia neuronowe, a większość starych, odpowiedzialnych za złe tendencje, obumarła. Osobowość takiego człowieka zmieniła się diametralnie. Daje to coś do myślenia.

Nie trzeba sięgać do aż tak drastycznych metod, wystarczy, że przyjrzymy się sami sobie. Co lubimy? Lubimy słońce, ono działa na nas tak przyjemnie, odstresowuje, relaksuje, naładowuje pozytywną energią itp. itd. Ponure, pochmurne dni wpływają drażniąco i dołująco, a im więcej ich, tym gorszy jest stan naszej osobowości. No i tak się dzieje, jeśli nie chodzimy, wg starej frazeologii, z Bogiem. Stara frazeologia mówi o chodzeniu, społeczności, trwaniu w Bogu itp., to ma nam zagwarantować wolność od złej drogi i drapieżnych zwierząt. Nowa frazeologia mówi o wibracjach, energii, częstotliwości, gęstości, wymiarach. 

3:14  Dlatego zginam kolana moje przed Ojcem,
3:15  Od którego wszelkie ojcostwo na niebie i na ziemi bierze swoje imię,
3:16  By sprawił według bogactwa chwały swojej, żebyście byli przez Ducha jego mocą utwierdzeni w wewnętrznym człowieku,
3:17  Żeby Chrystus przez wiarę zamieszkał w sercach waszych, a wy, wkorzenieni i ugruntowani w miłości,
3:18  Zdołali pojąć ze wszystkimi świętymi, jaka jest szerokość i długość, i wysokość, i głębokość,
List św. Pawła do Efezjan, Biblia Warszawska.

To tyle ze starej frazeologii, chociaż ostatni werset jest dla nas bardziej zrozumiały, bo dzisiaj się mówi o innych wymiarach w ten sposób.
Duch wprowadza we wszelką prawdę i to dzięki Niemu zostałem poinformowany, by przekazać wam ten krótki przekaz, to jest Jego forma kontaktu z wami, On inspiruje i pobudza do myślenia, bo to jest ten jedyny dostępny sposób, kanał kontaktu – myśli, umysł – i ten kanał jest uniwersalny, z niego też korzystają ciemne istoty, zdobywając waszą uwagę zręcznym kłamstwem, które wygląda jak prawda, a ma na celu wprowadzenie was do ich mieszkania, ciemnego mieszkania, by mieć z wami, wg starej frazeologii, tzw. społeczność.
Umysł jest tym centrum, z którego wylewa się woda żywa lub trująca, i zależy to od tego, kto wlał jaka wodę, czystą czy brudną.
Jezus Chrystus gwarantuje nam, że jeśli zgodzimy się żyć wg Jego zasad, to staniemy się sami źródłem tej pozytywnej energii, nie będziemy musieli jej nabywać, ona będzie w nas i z nas będzie emanować na cały świat.

7:37  A w ostatnim, wielkim dniu święta stanął Jezus i głośno zawołał: Jeśli kto pragnie, niech przyjdzie do mnie i pije.
7:38  Kto wierzy we mnie, jak powiada Pismo, z wnętrza jego popłyną rzeki wody żywej.
7:39  A to mówił o Duchu, którego mieli otrzymać ci, którzy w niego uwierzyli; albowiem Duch Święty nie był jeszcze dany, gdyż Jezus nie był jeszcze uwielbiony.
Ew. Jana, Biblia Warszawska.

No i 50 dni po zmartwychwstaniu Jezusa Chrystusa ten Duch został DANY na cały świat, bez wyjątku, i to On, ten Duch, jest gwarantem życia wiecznego, i tutaj obecnie szkoli nas i doświadcza, uczy nas żyć, i w ten sposób uwalnia z niskich wibracji.

TOLERANCJA – NIETOLERANCJA

Tolerancja wypływa ze świadomości swojego i bliźnich charakteru, która widzi swoje braki i umie trafnie ocenić sytuacje swoją i swoich bliźnich.
Nietolerancja wypływa z podświadomości i jest to lęk podświadomości, jest to krzyk podświadomości, że to ze mną jest coś nie tak. Podświadomość rozpoznaje, że jest w opozycji do Boga. Próbuje naprawić ten stan, ale robi to ślepo, krytykuje innych ludzi, wytyka im ich błędy, chociaż ich nie muszą mieć.
Wystarczy poznać podstawowy stosunek Boga do nas i ginie wszelkie zło, które rodzi się na kupie nieświadomości, wypływającej z niewiedzy.
W krótkim opisie podsumuję kilka ważnych zasad niebios, którymi kierują się istoty duchowe.

MOTYWY
Przy szukaniu wejścia do nieba, do królestwa, liczą się motywy.
Bóg Ojciec, ten, o którego względy tak wielu ludzi zabiega, nie ma względu na osobę. Dla Niego nie jest istotne to, co się robi, by pozyskać Jego życzliwość. On zawsze jest życzliwy dla każdego człowieka na Ziemi, więc bezcelowe jest takie działanie pozyskiwania Jego życzliwości. Ten błąd wypływa z niewiedzy i każdy, kto w nim trwa i ma nadzieję, traci czas i łudzi się.
Strach i wstyd jest bezwartościowym motywem do życia religijnego, a to widać powszechnie u tzw. ludzi wierzących.
Religia jest wtedy sensowna, kiedy oparta jest na objawieniu Boga jako Ojca.
Ojciec jest w ukryciu i patrzy prosto w serca ludzi, i ocenia ich na podstawie ich wewnętrznych pragnień i szczerych intencji.

CHARAKTER
Ludziom się wydaje, że jak nie czynią zła, to są dobrzy. Oceniają się i wartościują na podstawie własnych wymyślonych zasad. Odmówiłem tyle modlitw, różańca, tyle czasu poświęciłem na bycie w kościele itd. itp., i wpadają w beznadziejne samousprawiedliwienie się. Wykonują jakieś wydumane czynności, a kiedy je skończą, to czują się w złudnym stanie spełnienia.
Silne charaktery nie powstają z nie robienia zła, ale z robienia dobra swoim bliźnim. Wartością niebios jest bezinteresowność, wypływająca z miłości, a nie ze strachu przed jutrem. Strach i wstyd to zły doradca.

WEWNĘTRZNE KONFLIKTY
Człowiek, który stara się robić to, co napisałem powyżej i robi to sam, bez pomocy z niebios, która mieszka w nas, a jest nią Duch Boga Ojca, bez współpracy z tym Duchem, nie jest w stanie ocenić sytuacji właściwie. Podświadomość krzyczy, świadomość sobie nie radzi i takie nierozwiązane konflikty niszczą osobowość i mogą zakończyć się załamaniem umysłu.

MIŁOŚĆ, MIŁOSIERDZIE i TOLERANCJA NIEBIOS
Niebiosa przedstawiają sobą lepszą drogę o wyższych moralnych wartościach życia i głębszych przeżyciach duchowych.
Są wobec wszystkich ludzi bezinteresowni, więc wszelkie praktyki zjednania ich sobie są bezcelowe.
Władcy niebios, administratorzy i wszelkie istoty wyższych światów, które osiągnęły bramy tzw. królestwa Boga Ojca, charakteryzują się charakterem Ojca. Bóg jest dla każdego człowieka życzliwy, łaskawy, pobłażliwy i miłosierny.
Jednak to niech nie zmyli was i nie spowoduje, że zrezygnujecie z rozwoju duchowego. Niebiosa szukają w człowieku tego, co najlepsze i tylko na tym skupiają uwagę. Choćby całe ciało było czarne, poszukują każdego białego punkcika i na nim skupiają swoją uwagę. My ludzie mamy odwrotne tendencje.
Człowiek może być na prymitywnym, bezsensownym i beznadziejnym poziomie czczenia Boga, ale to nie zmienia faktu, jakim jest stosunek pełen miłości i miłosierdzia niebios do takiego człowieka. Komu wiele się powierza, od tego więcej się wymaga. Wyznawcy Boga mogą nawzajem się oskarżać, pluć na siebie, nienawidzić się, być nietolerancyjni, jednak ważne jest to, czy jest szansa na zmianę czy już nie ma.
Niebiosa mają natomiast odmienny stosunek do tych ludzi, którzy są w pełni świadomi duchowości, praw i wymagań, i w pełni świadomie sprzeciwiają się tym zasadom. Wtedy niebiosa traktują takich nadal z miłością i dobrocią, ale już z innymi wymaganiami. Nie zgaszą iskry życia, dopóki ona sama nie zgaśnie. Tacy ludzie swoje wszelkie obawy mają uzasadnione.
Jeśli człowiek przestał już robić zabiegi, zmierzające do pojednania z Bogiem, bo zmęczył się i widzi bezcelowość swoich działań, to niech nie traci nadziei. Bóg widzi wszystko i waży na swojej uniwersalnej wadze. Szczerze szukający Boga człowiek rozpozna, że na drodze rozwoju duchowego czynienie błędów i pomyłek nie przekreśla jego pozycji przed Bogiem i śmiało i ufnie, z podniesionym obliczem staje przed obliczem Ojca, bo wie, że Ojciec wszystko widzi. Szczerość to nie ukrywanie się, to jawność duszy. Dlatego taki świadomy biegacz, biegnący drogą życia, już nie przejmuje się ile przebiegł, ważne jest to, że biegnie na tyle, na ile ma sił i umiejętności. To, że inni sprintują nie dołuje go, ale zachęca do szukania wyższych możliwości, nowych sił. Taki biegacz w stosunku do innych biegaczy jest tolerancyjny.

Bóg słyszy człowieka kiedy ten przychodzi do Niego i ma w sobie czyste serce, wolne od hipokryzji i kłamstwa.
Duma zgubiła trzech administratorów niebios. Lepiej pozbyć się dumy i pychy, one gwarantują śmierć.

WZROK DUCHOWY
Do rozwoju duchowego niezbędny jest wzrok duchowy.
Widzenie tylko części nie daje gwarancji trafnej oceny sytuacji.
Ten widzi, kto widzi wszystkie części z punktu widzenia całości, a tym punktem jest Bóg, który wezwał nas do wspaniałego odkrywania Go i umożliwia to nam za pomocą swego Ducha, który jest w każdym z nas. Ten Duch chce nas prowadzić do bram niebios, tylko że zmaga się z ciemnością niewiedzy i nieświadomości, które rozgościły się w nas, a to my powinniśmy je wyrzucić.

Dla mnie jest to fascynująca droga, podoba mi się. Widzę o wiele potężniejsze od siebie istoty, posiadające ogromną radość, miłość i miłosierdzie, i wiem, że ja z czasem też osiągnę te stany rozwoju ducha. Korzystam z cierpliwości Ducha i Jego prowadzenia na tej wspaniałej drodze.

NIRWANA vs. WOLNOŚC DUCHA

NIRWANA wikipedia –  (dosłownie zgaśnięcie, zdmuchnięcie)
W buddyzmie nirwana to nieuwarunkowany stan wyzwolenia od cyklu narodzin i śmierci. Osoba, która osiągnęła stan nirwany ma być wyzwolona od cierpienia i przyczyn cierpienia, ponieważ usunęła niewiedzę, która jest źródłem cierpienia tak, że nie powstają splamienia i odpowiadająca im karma, a po jej śmierci nie dochodzi do kolejnego wcielenia.

W ostatnich dniach mój duchowy przewodnik skupił moją uwagę na nirwanie oraz wolności w Duchu.
Ogólnie jestem niechętny do komentowania różnych wierzeń i poglądów, ale ten stan nirwany mógłby mi się przydarzyć, gdyby nie ostrzeżenie od istot światła: „uważaj, bo osiągniesz poziom nirwany”. Zastanawiałem się, czy to był żart, czy raczej ostrzeżenie. Jeśli ostrzeżenie to dlaczego?

Wyjaśniono mi, że prawda jest rozsiana wszędzie i jej ziarna są w każdej religii. Zmienione, błędnie zinterpretowane, zniekształcone. Dla laika-ignoranta nie ma różnicy, ale szczery poszukiwacz prawdy jest w stanie wychwycić piękną ubłoconą perłę.
Wyjaśniono mi, że Budda był całkiem inny, niż jest buddyzm. Budda szczerze szukał Boga i był wielkim odkrywcą Boga, ale bardzo szybko stał się duchowym sierotą, ponieważ stracił wizję swojego duchowego Boga Ojca. Szybko jego okręt zbawienia, dzięki złym mapom nawigacyjnym, osiadł na mieliźnie duchowej stagnacji. Bezbożność to stan umysłu i ducha  bez Boga. Budda nauczał o prawdach Boga bez Boga. Budda poznał Boga w Duchu, ale nie poznał Go umysłem. Taki stan nierównowagi gwarantuje niepowodzenie i porażkę, jaka spotkała kolejne pokolenia wyznawców wolności osobistej, zwanej nirwana. Tak blisko „portu zbawienie”, tuż na wyciągnięcie ręki, a jednak osiedli na mieliźnie. Nirwana – wolność od wszystkich wpływów, niepodatność, niezależność, swoboda od obowiązków. Tak naprawdę to jest znieczulica. Wszystko przyjmujmy ze spokojem, bez emocji i uczuć. Nic nie może nami rządzić i nic na nas wpływać. Im mniej jesteś podatny na warunki życia, tym większy poziom nirwany. Tam nie ma miejsca na miłość do bliźniego i miłosierdzie, niech się dzieje z bliźnim co chce, ważne bym ja się uwolnił od złych emocji i wpływów.  Jest to wolność od Ducha, a nie wolność w Duchu.

Duch jako przewodnik uwalnia od nieświadomości, z której pochodzi zło. Uwalnia od wszelkich wpływów ciemnych myśli, emocji i uczuć, ale za to obdarza boskimi emocjami, uczuciami oraz troską i miłością do bliźniego. Duch pobudza do działania, do walki duchowej. Do zmagania się z przeciwnościami losu, a nie do stawania się obojętnym na te przeciwności. Duch w ten sposób czyni rozwój człowieka progresywnym, a filozofia nirwany nie radzi sobie z tą walką i radzi ignorować to, co jest odczytywanie jako wróg. Jej filozofia mówi, że wtedy będę wolny, kiedy nic nie będzie miało NA MNIE wpływu. Nirwana twierdzi, że wtedy uwolnię się do wyższych celów. Poznałem, pod wpływem nauk Ducha Prawdy, że wolą Boga jest to, byśmy poznali czym jest synostwo boskie, które powoduje, że każdy, kto jest świadomy tego synostwa, świadomie wpływa na wszelkie siły. Wg filozofii Ducha Boga wtedy osiągnę zwycięstwo i  stan „nirwany”, kiedy stanę się silniejszy niż to, co chce na mnie wpłynąć i to ja będę miał wpływ na wszystko, i będę regulował. Wtedy dopiero stanę się w ten sposób wolny od wpływów niewiedzy, z której wypływa tzw. zło. Filozofia nirwany i filozofia Ducha są sobie przeciwne i to bardzo. Filozofia Ducha przewyższa doskonałością i siłą filozofię nirwany, ponieważ daje prawdziwą wolność, panowanie nad emocjami, myślami, uczuciami i uczy świadomie regulować koleje życia.
Porównuję obie te filozofie, ponieważ wielu tzw. chrześcijan nieświadomie osiąga symptomy stanu nirwany. Nie radzą sobie ze swoimi uczuciami i emocjami wobec bliźnich, więc starają się usunąć wszelkie przejawy emocji, uczuć i myśli, co do swoich znajomych lub innych ludzi, żeby chronić siebie, dla swojego tzw. świętego spokoju. Tutaj nie chodzi o innych ludzi liczę się JA, MÓJ stan ducha. Ostatnio w rozmowie ze znajomymi zorientowałem się, że celowo nic nie mówią ani nie robią pod adresem pewnych ludzi, bo tamci mogą źle zareagować na ich uwagi, a w odpowiedzi u nich powstaną złe uczucia, emocje i myśli w stosunku do tych ludzi, więc najlepiej nic nie robić, bo po co mamy ich potem nie lubić, a tak teraz są nam obojętni i ten stan nas satysfakcjonuje. Niby w ten sposób wyzwalają się od złych emocji, ale raczej jest to tchórzostwo,  jest to niebezpieczny egoistyczny stan. Duch uczy troski o bliźniego. Okazywania bezinteresownie miłości i życzliwości każdemu człowiekowi, bez względu na rasę czy poglądy.

Nirwana to ucieczka przed większymi siłami. Duch prowadzi do śmiałej, odważnej konfrontacji, panowania nad tymi siłami i wtedy człowiek, osiągając poziomy wymagane przez Ducha, prawdziwie staje się wolny.
Dlatego ten, co nie jest prowadzony przez Ducha, jest na mieliźnie tuż obok „portu zbawienie”.
Po co robić coś, co jest bez sensu i nie daje życia, a prowadzi wprost do złudnego i fałszywego odpoczynku.
Prawdziwą władzę, wolność, odpoczynek daje posłany nam na pomoc Duch Prawdy, który ma za zadanie wprowadzić nas we wszelką prawdę. Cząstka tego Ducha Boga jest w każdym z nas i chodzi tylko o rozpoznanie w sobie tej cząstki, i wtedy rozpocznie się wielka przygoda wznoszenia się do bram raju, pełnej Boskiej świadomości, która niczemu nie podlega, a sama na wszystko ma wpływ.
Mam nadzieję, że dostrzegliście istotną życiową różnicę pomiędzy nirwaną a wolnością Ducha, która gwarantuje prawdziwe panowanie nad pełnią.

ŚWIADOMY UCZESTNIK ŻYCIA

Nie opisuję swoich przeżyć na bieżąco, ponieważ nie zawsze widzę potrzebę ich prezentowania.
Dzisiaj jednak chcę poruszyć pewne moje doświadczenia z przed ponad roku, które dalej są dla mnie aktualne.

Pewnego dnia pojawił się mój przewodnik duchowy i powiedział mi:
„Osiągnąłeś wymagany podstawowy poziom szkolenia na tym świecie. Nie widzimy potrzeby dalszego twojego bytu na tym poziomie rzeczywistości. W przeciągu 2-3 dni wyłączymy cię z tego życia. Dalsze szkolenie będzie przebywać na świecie o wyższych parametrach, sprzyjających rozwojowi wyższej świadomości. Przyszykuj się, załatw i pozamykaj wszystkie sprawy, jakie prowadzisz. Dostajesz na to 2-3 dni, nie więcej, i postaraj się w tym terminie być gotowy do wyłączenia.”

Wtedy spokojnie powiedziałem, że nie jestem gotowy, by opuścić ten świat. Przedstawiłem powody. Na co mój rozmówca się roześmiał i zaraz spoważniał, i przedstawił mi swoje argumenty. W odpowiedzi na te argumenty powiedziałem:
„Nie jest to moją wolą, bym opuszczał ten świat. Jeśli wg waszych miar osiągnąłem podstawowy, wymagany poziom szkolenia, to wymyślcie uaktualnienie szkolenia. Dalszy, wyższy program szkoleniowy, ale na tym świecie, nie na innym. Jeśli tutaj są niesprzyjające warunki, granice, to stwórzcie poszerzenie programu do tych warunków, a granice, myślę, że mogę przekroczyć. Przecież dla was to nie problem, a fascynujące wyzwanie.”

Co ciekawe, to mój rozmówca nie oponował tylko powiedział, że idzie się naradzić.
Po jakimś krótkim czasie przyszedł ponownie i powiedział jakoś tak, słowo w słowo nie pamiętam, trochę już czasu upłynęło:
„Naradziliśmy się i podjęliśmy decyzję, że zostajesz na tym świecie aż do czasu, kiedy zapragniesz z niego wyjść. Władcy, administratorzy niebios są kreatywni i ich mądrość jest głęboka, i w swojej wszechstronnej mądrości, na twoje życzenie, uaktualniliśmy i poszerzyliśmy program szkoleniowy”.
Lekko zaskoczony jednak takim podejściem, zapytałem:
„Dlaczego przystaliście na moje zdecydowane stanowisko, to nawet nie była prośba, nawet ktoś mógłby powiedzieć, że to było wręcz jakby bezczelne żądanie”.
Rozmówca odpowiedział:
„Niebiosa kierują się swoimi wyższymi prawami życia, które gwarantują rozwój w pokoju. Pomimo, że ci wiele razy sygnalizowaliśmy, nie zorientowałeś się, że jesteś świadomym uczestnikiem życia. Na początku tego roku spełniliśmy twoją inną prośbę, chociaż my chcieliśmy inaczej, to przystaliśmy na twoją wolę, jako na naszą i zmieniliśmy ci rzeczywistość. Wtedy powiedzieliśmy ci o tym stanie, opisanym w waszej Biblii jako:

Ew. Mateusza 16:19, Biblia Warszawska
I dam ci klucze Królestwa Niebios; i cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane i w niebie, a cokolwiek rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane i w niebie.

Cieszyłeś się tym faktem, ale nie rozumiałeś do końca stanu duchowego, jaki osiągnąłeś, nie pojmowałeś jego znaczenia i swojej pozycji w niebiosach. Poprzez osiągnięcie scalenia, na podstawowym poziomie, z Duchem Boga, stałeś się ŚWIADOMYM UCZESTNIKIEM ŻYCIA, tacy żyją już na innych warunkach, ich nie można wyłączyć z tego życia kiedy tylko niebiosa uznają, że chcą. Nieświadomych, często bez ostrzeżenia, w różnych okolicznościach planujemy wyłączanie, dlatego macie taką różnorodność objawów tzw. śmierci fizycznej. Wykorzystujemy różne sposoby i metody. Wiesz, że w tym temacie mamy swój dział istot, tak zapracowanych i tak kreatywnych w różnych pomysłowych sposobach kończenia szkolenia nieświadomych uczestników życia. Już sam ten fakt, że ogląda się i słyszy się o różnych tzw. śmiesznych czy głupich powodach śmierci, powinien dawać do myślenia ludziom. Jeśli niebiosa nie chcą, by ktoś za wcześnie został wyłączony, to też jesteśmy w tym temacie tak obeznani, że często tak stwarzamy warunki, by w tzw. cudowny sposób ktoś, kogo nie oczekujemy jeszcze na wyższych poziomach życia, jak to mówicie „nie zginął” za wcześnie. Natomiast świadomi uczestnicy życia muszą zostać powiadomieni o zamiarze wyłączenia i nie może to nastąpić bez ich zgody. Pamiętaj, ten świat ma swoje granice i czasami wyższy poziom rozwoju duchowego może stać się zagrożeniem dla ciebie i świata. Na razie zostajesz, program szkoleniowy poszerzono”.

I rzeczywiście tak się stało. Zacząłem doświadczać różnych coraz głębszych stanów świadomości i nadświadomości.
Nie będę się rozpisywał o tym, bo to nie jest teraz istotne. Chce poruszyć na razie tylko jedną sprawę. W rozwoju, prowadzonym przez Ducha Prawdy, który wprowadza we wszelką prawdę, każdy z was, na tym etapie szkolenia, zostanie powiadomiony o materii. Przestrzeń, materia, panowanie nad pełnią. No i w tym temacie zacząłem raczkować.

Pojawiły się zagrożenia i pojawił się mój opiekun duchowy, i powiedział:
„Woleliśmy dalsze szkolenie prowadzić w innych warunkach, ale ty chciałeś w tych starych, ciasnych warunkach o granicach tak wąskich, że powstało zagrożenie dla ciebie i ludzi. Uszanowaliśmy twoją decyzję. Jednak przyszedłem, bo zaistniało zagrożenie, któremu chcemy zapobiec. Duch Mocy nie zważa na poziom rozwoju duchowego, udziela mocy każdemu, kto przejdzie zabezpieczenia, kto zna kody dostępu. On jest ślepy na moralność i etykę. Uczy każdego, kto do niego dociera. Znajomość kodów nie zawsze idzie w parze z etyką i moralnością duchową. Dlatego wielu będzie demonstrować nadzwyczajne umiejętności, ale Jezus do nich się nie przyzna”.

Ew. Mateusza 7:22, Biblia Warszawska
W owym dniu wielu mi powie: Panie, Panie, czyż nie prorokowaliśmy w imieniu twoim i w imieniu twoim nie wypędzaliśmy demonów, i w imieniu twoim nie czyniliśmy wielu cudów? A wtedy im powiem: Nigdy was nie znałem. Idźcie precz ode mnie wy, którzy czynicie bezprawie.

Zadał mi kolejne pytania, które uświadomiły mi, że moja etyka i moralność wymaga głębszej wiedzy i rozwoju. Ta wizyta może i cofnęła mnie w rozwoju panowania syna Boga nad materią, ale za to odebrałem cenną lekcję nauki etyki i moralności wg niebios. Zrozumiałem także, że są granice i to, co się mówi „ziemia już cię nie uniesie” rozumiem głębiej.
O etyce i moralności nie chcę teraz rozpisywać się, ale o tzw. fizycznym aspekcie świadomości synostwa boskiego.
Materia podlega świadomości, ona reaguje tylko na wyższą świadomość, albo na obróbkę mechaniczną lub cieplną, to, co zazwyczaj robimy. Jednak zobaczyłem, że materia jest żywa i reaguje na świadomość Boga. Szatan powiedział do Jezusa, kiedy Ten był głodny „spraw, by ten kamień przemienił się w chleb”. I to nie problem dla wyższej świadomości. Nie było też problemem dla Jezusa zamienić wodę w wino, rozmnożyć jedzenie, uzdrawiać ludzi, czyli przywracać ich ciała fizyczne do poprzedniej tzw. zdrowej wersji. Jak widzicie, materia podlega przemianie, z czegoś w coś. Świadomy uczestnik życia, o wyższej świadomości niż podstawowa, może robić z materią wszystko, wg jego woli i pomysłowości. Granice są w pomysłowości. W czym było zagrożenie.

Natura materii to wibracja, im większa tym rzadsza materia, im wolniejsza tym gęstsza. Ten świat jest zakresem wibracji od do. Panujący nad pełnią, nie kontrolowanie, może rozwinąć się do takiej wibracji, że ten świat go już nie uniesie, bo przekroczy granice tego świata. W Biblii mamy opisany taki jeden przypadek człowieka, który osiągnął taki stan rozwoju świadomości, że już musiał zostać żywcem zabrany z Ziemi, bo Ziemia nie mogła go unieść. Także nie wszyscy ludzie umarli. Biblia wspomina jeszcze o  jednym człowieku, Eliaszu, ten też żywy wstąpił do niebios, nigdy nie umarł. To był dopiero magik, panował nad materią jak chciał, jak utonęła siekiera, to sprawił, że wypłynęła na powierzchnię wody itp. itd.

Powiedziano mi, że wielu ludzi osiągnęło poziom świadomego przejścia w wyższe światy, ale w Biblii nie mamy tego opisanego, ponieważ dzieje się to do tej pory, z dala od mediów. Zobaczyłem, że ten świat ma swoje, takie odwracające uwagę oblicze, ale w tle jest wylęgarnią, poligonem rozwojowym wielkich świadomości duchowych, jakie powstają w indywidualnych ludziach, rozpoznających osobiście Boga. Mozolimy się i trudzimy, praca, bezrobocie, kataklizmy, morderstwa, mafie, tyrani, despoci, bezprawie, prawość, silne rządy, porządek i ład, wakacje, plaże, wypoczynek itp. itd., a na tym samym świecie rozwijają się i szkolą potężni synowie Boga, którzy po czasie prób i ciężkich doświadczeń pojęli, i zrozumieli synostwo boskie, jego przywileje i obowiązki.

Wracając, tak technicznie, do materii, to istota duchowa zadała mi pytanie:
„Jak to wy mówicie „ok”, będziesz zmieniał wibrację swojego ciała i przejdziesz przez ścianę. Ok, w porządku, wytłumacz mi, a co z nogami? Wg twojego sposobu myślenia, jeśli zmienisz wibrację swojego ciała, to jak nogi mogą chodzić po Ziemi? Polecisz lub zawiśniesz w materii? Co ty na to?
No i to był dla mnie zgryz. Zapytałem: „A jak to zrobić poprawnie?”
On odpowiedział:
„Mistrz i nauczyciel Jezus zmieniał wibrację ściany, a nie swojego ciała, dlatego przechodził przez ściany i tylko przez nie, a nie wpadał w podłogę jednocześnie. To jest doskonalsza i pewniejsza forma, gwarantująca zamierzony efekt. Bierz przykład ze swojego mistrza”.

Na tym już kończyłbym ten temat, a dzielę się tym z wami, ponieważ to, co opisuję już niedługo będzie na porządku dziennym. To jest naturalna konsekwencja rozwoju świadomości ludzkiej, osiągającej poziomy świadomości Boga Ojca.
Jednak w parze z tą świadomością musi iść etyka i moralność wg naszego Ojca.
Niedługo nauka odkryje Boga w świecie mikro, nano, dowie się czym jest energia, czym są elektrony, protony, kwarki, światło itp., zmierzą to, ale nie pojmą Ducha tego Boga i tutaj jest zagrożenie.

Wielkie światy, które rozwinęły się w świadomości, a równomiernie nie rozwinęły się w duchowości Ojca, przestały istnieć. Tylko równoważny rozwój gwarantuje przetrwanie, wtedy osiągniemy w pełni świadomość życia i będziemy cieszyć się bezpiecznie życiem.

MOTYW WPISÓW

Od samego początku istnienia tej strony, głównym i jedynym motywem jest chęć dzielenia się moimi doświadczeniami rozwoju umysłowego i duchowego, w konsekwencji kontaktu z wyższymi istotami.

Ten blog jest raportem, dziennikiem, w którym opisuję moje własne spostrzeżenia, doświadczenia, jakie pojawiają się na drodze poszukiwania wyższych, niezniszczalnych, żywych wartości. Każdy z nas jest indywidualnością i każdy z nas indywidualnie postrzega świat, w jakim żyjemy oraz światy nas otaczające. Wszyscy patrzymy na to samo, ale interpretujemy to różnie, a jest to wynik naszego poziomu świadomości.
Dlatego nie traktuję moich wpisów jako idealny wzór do naśladowania. Ja po prostu raportuję i dzielę się z wami moim odkrywaniem prawdy życia, światła światów. Doświadczam tego światła Ducha na tyle, na ile sam jestem rozwinięty. Zdaję sobie z tego sprawę, że w prowadzeniu przez Ducha Boga nie ma stagnacji, nie ma zastoju, jest ciągły postęp i ciągły rozwój. Duch popycha, ale nie na siłę do ciągłego rozwoju, a to pociąga za sobą ciągłe zmiany. Jakiś czas temu powiedziano mi, że w przyszłości pewne będą tylko zmiany, nic nie będzie takie same, jedynie co będzie stałe, to zmiana. Piszę, opisując moje doświadczenia, i jest to jak dziennik pokładowy kapitana statku jednoosobowego, który ufnie i odważnie wyruszył na nieznane wody życia, wezwany przez powiew Ducha.

Ew. Jana 4:24 „Bóg jest duchem,…”

Wyruszyłem, ponieważ pod wpływem pewnych doświadczeń i prób, kilka lat temu, stałem się gotowy do słuchania mądrości Ducha. Wcześniej byłem tzw. ugruntowanym chrześcijaninem, który był pewny wszystkiego, że już nic dodać nic ująć, wszystko jest jasne i już. Do czasu, aż ogarnęły mnie fale życia i poszedłem na dno. Kilka lat ciężkich doświadczeń, jakich mi udzielono z niebios, spowodowały, że otworzyłem swoje ucho na słuchanie cichego głosu życiodajnego Ducha.
Spełniły się na mnie słowa, zapisane w Biblii:

Księga Joba 36:15, Biblia Warszawska
On wybawia cierpiącego przez jego cierpienie i otwiera jego ucho przez utrapienie.

Wtedy dopiero stałem się gotowy, by uczyć się drogi życia wg Ducha Boga. Jak lądowisko dla helikoptera, tak moje doświadczenia życiowe zbudowały lądowisko dla Ducha Poznania i Mądrości Boga. Dopiero wtedy Duch mógł wylądować i mieć mnie jako pilnego i uważnego ucznia, mógł mnie bez zakłóceń uczyć.
Dowiedziałem się o ślepocie duchowej, o maści na oczy, uczono mnie podstawowych nauk i był ciągły, codzienny, szybki postęp. Męczyłem się tym tempem, ale też i ciągle przybywało mi sił, jak na rekonwalescencji. Miałem wrażenie, że ciągle jestem na granicy wytrzymałości, a ja ciągle robiłem postępy i zawsze czułem granicę. To tak, jak rozciąga się mięśnie. Codziennie ból rozciągania, ale przykładowo, jak się zmierzy rozciąganie mięśni nóg, to się okaże, że tydzień temu rozciągało się mięśnie w rozkroku na długości 100 cm, a dzisiaj 120 cm. Więc postęp jest.

Piszę ten dziennik i opisuję własne doświadczenia nie po to, by ktoś naśladował moją drogę tip top, ale jako moje doświadczenia, które mogą zainspirować lub w jakiś sposób pomóc wam na waszej, podkreślam, indywidualnej drodze odkrywania Boga w sobie.

Każdy z nas jest inny i wymaga innego programu szkoleniowego. Zasady są ogólne, kierunek jeden, prawda jedna, życie jedno, ale w tej szkole nauczanie jest indywidualne, wg indywidualnych predyspozycji  jednostki i tempa jej rozwoju. Przewodnikiem, nauczycielem, mistrzem, promotorem, sponsorem, egzaminatorem jest ten, który jest nazywany Jezus Chrystus. Doświadczyłem i doświadczam Go całkiem inaczej, niż nauczano mnie w szkołach i domu rodzinnym.  On sam powiedział o sobie i mamy to zapisane w Biblii tak:

Ew. Łukasza 10:22, Biblia Warszawska
Wszystko jest mi przekazane przez Ojca mojego i nikt nie wie, kto to Syn, jak tylko Ojciec, a kto Ojciec, jak tylko Syn, i ten, komu Syn zechce to objawić.

Chcę dzielić się z wami moimi doświadczeniami, ponieważ jest to naturalna konsekwencja prowadzenia przez Ducha.
Jak mi powiedziano jakiś czas temu:
„Dopiero wtedy uznajemy, że ktoś zobaczył Prawdę i jest przez nią prowadzony, kiedy chce się nią dzielić ze swoimi braćmi”.

Dzięki niebiosom zobaczyłem, że są wartości trwałe, które gwarantują życie i, że istnieją też wartości złudne, gwarantujące śmierć. I tym się dzielę i będę dzielił. Jestem świadomy tego, że ciągle się rozwijamy emocjonalnie, umysłowo i duchowo.

SAVANT

Wikipedia   fr. SAVANT – UCZONY – rzadko spotykany stan, gdy osoba upośledzona umysłowo jest wybitnie uzdolniona (geniusz), co jest zazwyczaj połączone z doskonałą pamięcią.
Czytając Biblię i samemu doświadczając świata ponadmaterialnego, który jest nam najbliżej objawionym przeznaczeniem, spotkałem informację pewnych istot na temat innych istot, jakie działają w systemach ponadmaterialnych, duchowych. Nie pamiętam ich nazwy, ale mój przewodnik opowiedział mi o nich, że mają wyjątkowy zmysł. Patrzą i bez liczenia potrafią powiedzieć ile mam włosów na głowie.

Ew. Mateusza 10:30, Biblia Warszawska
Nawet wasze włosy na głowie wszystkie są policzone.
Ew. Łukasza 12:7, Biblia Warszawska
Nawet wszystkie włosy na głowie waszej są policzone. Nie bójcie się! Więcej znaczycie niż wiele wróbli.

Widziałem na Ziemi, współcześnie żyjących, różnych savantów o różnym poziomie przejawiania się w nich, powiedzmy, zmysłu wiedzy.
Jedni, genialni umysłowo, cierpieli na zaburzenia ciała, objawiające się w niekontrolowanych ruchach lub mimikach twarzy. Widziałem także savantów świadomych swych unikatowych zdolności. Świadomych do tego stopnia, że potrafią mieć dystans do siebie i nabijają się z siebie. Obserwując ich zrozumiałem, że ich pogoda umysłu wynika ze świadomości swej odmienności oraz stanu opanowania i kontrolowania swego geniuszu. Nauka o nich mówi – geniusz – oni o sobie mówią z żartem – odmieniec, uszkodzony itp.
Obserwując ich zrozumiałem, że ci nieświadomi mocy i potęgi swego odmiennego sposobu myślenia, nie umiejący poradzić sobie ze swoim umysłem, odizolowują się, są aspołeczni. Jest to skutek nierównomiernego rozwoju emocjonalnego, intelektualnego i duchowego, czyli nie ma jedności na TRONIE WŁADZY. Jest w nich rozdział, podział pomiędzy podświadomością, świadomością i nadświadomością. Są jakby niezupełni, niezsynchronizowani, jakby chorzy.
To, co ciągle głoszę, to równowaga rozwoju z pomocą i wsparciem Ducha Boga. Jest doskonała droga życia, gwarantująca prawidłowy, owocny rozwój. Tą drogą jest Jezus Chrystus, ale nie ten, którego wyznaje religia umysłu, ale Ten, o którym mówi religia Ducha.

Bez pomocy świata duchowego ci ludzie, świadomi swojej odmienności lub nieświadomi, cierpią, bo nie umieją poradzić sobie ze swoim umysłem. Dla nauki są ciekawym zjawiskiem, dla społeczeństwa – odszczepieńcami i odmieńcami.
Mają w sobie symptomy duchowości, ale nie potrafią ich rozwinąć, ponieważ nie mają osobistych przewodników przeznaczenia, bo nie umieją zestroić się z nimi.
Istoty z wymiarów ponadmaterialnych lub tych materialno-duchowych szanują, z wielką czcią, prawo każdej jednostki do życia, wg woli takiej jednostki, i nie ingerują w żaden sposób, poza ochroną życia. Nie ingerują dopóki taka jednostka nie zapragnie pomocy lub wybawienia niebios.

Sam to przeżyłem kilka lat temu, co zostało opisane w mojej książce JA ZWYCIĘŻYŁEM ŚWIAT .  Skorzystałem z oświecenia istot duchowych i w konsekwencji dzisiaj jestem świadomym uczestnikiem życia. ŚWIADOMIE dbam o swój równomierny wszechstronny rozwój. Sam dla siebie jestem zagadką. Sam siebie obserwuję. Uczę się na sobie samym. Świadomie rozwijam i udoskonalam swoją osobowość. Posiadam świadomość synostwa boskiego i korzystam z wolności i przywilejów, jakie ma syn Boga. Nie osiągnąłem szczytów, ale spokojnie rozwijam się, obserwując jednocześnie świat i wszelkie jego przejawy. Widzę lęk i przerażenie narodów, pogoń za czymś, co niebiosa nazywają marnością i mozołem. Widzę wszelką dezorientację i wszelkie podświadome próby kontaktu z rzeczywistościami świata Ducha. Źle odczytywane sygnały Ducha są transformowane we wszelkie zboczenia i fanatyczne poglądy.

Obserwuję siebie, swoje reakcje, swoje osobiste doświadczenia z istotami niebios (świat ponadmaterialny, nasze dalsze przeznaczenie) i doświadczam, poznaję ciało, w jakim mi przyszło żyć. U savantów prawa półkula mózgu jest bardziej aktywna niż u tzw. normalnych ludzi, którzy głównie posługują się lewą półkulą mózgu.
Jestem świadomy istnienia tych półkul, ich możliwości i mocy.
Sam świadomie korzystam z prawej półkuli w specyficzny, korzystny dla mnie sposób.
W Biblii mamy ten sposób opisany w języku niestety archaicznym, niezrozumiałym, wywołującym wiele mylnych teorii, a nawet z tego powodu powstały pustelnie i klasztory. A w tej wskazówce jest opisany pewien proces, doprowadzający do świadomego kontaktu z Bogiem. Niestety nie jest on osiągany od razu, należy go rozwijać i uważnie słuchać fal Ducha.
Drugi werset mówi o duchowym oku, mylnie odczytywany jest jako o oku fizycznym. Czytajcie uważnie, bo to są cenne wskazówki, dane nam przez samego mistrza i nauczyciela światów.

Ew. Łukasza 11:34, Biblia Warszawska
Świecą ciała jest oko twoje. Jeśli oko twoje jest zdrowe, i całe ciało twoje jest jasne. A jeśli jest chore, i ciało twoje jest ciemne.
Ew. Mateusza 6:23, Biblia Warszawska
A jeśliby oko twoje było chore, całe ciało twoje będzie ciemne. Jeśli tedy światło, które jest w tobie, jest ciemnością, sama ciemność jakaż będzie!
Ew. Mateusza 6:22, Biblia Warszawska
Światłem ciała jest oko. Jeśli tedy oko twoje jest zdrowe, całe ciało twoje jasne będzie.

Mowa tu jest o oku duchowym, przez które mamy kontakt ze światem Ducha, jeśli ono nie działa jak należy, nie widzimy świata Ducha, jesteśmy ślepi i nic nie widzimy. A w koło nas życie aż tętni.
Zdrowe oko jest gwarancją wszechstronnego i duchowego rozwoju.

Tak jak mówiłem, sam badam siebie i sam przeprowadzam na sobie doświadczenia.
Teraz mój krótki raport.
Wyznaczam sobie odpowiedni czas, siadam w pomieszczeniu bardzo cichym, z dala od ludzi (celowo, bo zrozumiałem, że mózgi wytwarzają fale zakłócające. Zrozumiałem tą regułę, będąc w tłumie ludzi, zacząłem tracić kontakt z rzeczywistościami duchowymi, jakby ktoś zagłuszał eter. Kiedy jestem sam, kontakt jest szybki i trwały o dużym natężeniu.). Dlatego Jezus mówił:

Ew. Mateusza 6:6, Biblia Warszawska
Ale ty, gdy się modlisz, wejdź do komory swojej, a zamknąwszy drzwi za sobą, módl się do Ojca swego, który jest w ukryciu, Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odpłaci tobie.

Siadam w pomieszczeniu o murach nieprzepuszczających głosu z zewnątrz, minimum kilka metrów od innych ludzi tak, bym ich nie słyszał. Siadam na krześle i przyjmuję odpowiednią pozycję, którą na drodze obserwacji i doświadczeń wybrałem i uznałem za najbardziej odpowiednią dla mnie i gwarantującą szybki i stabilny kontakt. Domyślam się, że ta pozycja w jakiś sposób uaktywnia pracę mojego mózgu. Kilka lat temu dostałem tą instrukcję poprzez osobiste objawienie. Nie pokazała mi tego żadna ziemska istota. Na początku nie rozumiałem tej nauki i nawet będąc jeszcze fanatykiem religijnym myślałem, że jestem zwodzony, ale ciekawość i otwarcie na przejawy Ducha zadziałały i wydały owoc. Odrzuciłem uprzedzenia i rozpocząłem swoją drogę medytacji.

Do tej pory znałem tylko ze słyszenia medytację wschodu, mantry itp. Duch mnie pouczył, poinstruował o innym rodzaju medytacji. Cisza i zero mówienia, wyciszanie umysłu, nie pozwalające na utratę świadomości. Po jakimś czasie poleciłem ten rodzaj innym znajomym i niektórzy już na miejscu, od razu, mieli doświadczenia fizycznych objawów kontaktu z rzeczywistościami duchowymi.

Wracając do początku, siadam w odpowiedni dla mnie sposób i do dzisiaj mam tylko 3 pozycje, w jakich dochodzi do kontaktu, wszelkie inne pozycje zawodzą. Domyślam się, że w tych pozycjach dochodzi do lepszego ukrwienia mózgu. Wyciszam umysł poprzez pozwolenie mu na przemyślenie wszystkiego, co chce. Trwało to na początku godzinę, półtorej, a potem nagle robiła się cisza. Po prostu przerzucałem przez siebie setki myśli i nie stawiałem im oporu. Po godzinie-półtorej robiła się cisza i pojawiały się nagłe wizje, nagle, jak strojący się telewizor, pojawiały się obrazy, jakieś głosy, jakby ludzie, istoty. Z dnia na dzień poświęcałem temu rodzajowi modlitwy coraz więcej czasu. Ten rodzaj modlitwy zajmował już godziny. Czasami dziennie po 4-6 godzin i dochodziłem do coraz lepszej wprawy. Czas na przerzucenie myśli, czyli wyciszenie się, zaczął mi zajmować 10-20 min. Obecnie 5-10 min., a czasami od razu.

Na początku, po pewnym czasie, odczuwałem fizycznie, że przybliża się do mnie Bóg. Czasami odczuwałem, że jakieś istoty duchowe są w koło mnie. Potem, z czasem obrazy stawały się coraz bardziej stabilne i coraz wyraźniej słyszałem pełne zdania, a z czasem doszło do rozwinięcia świadomej komunikacji. Jak niemowlak uczący się panowania nad ciałem, tak ja uczyłem się nowej funkcji, nowej aplikacji życia. Jednocześnie obserwowałem wszelkie procesy, jakie we mnie zachodziły. Nie rozumiałem dlaczego te istoty nie chcą ze mną czasami rozmawiać, kiedy tak fajnie mi szła rozmowa, oni czasami mówili, że wystarczy już, wracaj na górę do rodziny. Ja chciałem dalej trwać w kontakcie z nimi, to wtedy oni kończyli rozmowę i nagle pojawiały się u mnie nagłe drgawki nóg, a to szybko wyłączało mnie z kontaktu z nimi. Zrozumiałem, że oni jakoś potrafią sterować moim układem nerwowym, a te reakcje wyłączają prawą półkulę mózgu. Rozmawiałem na ten temat ze znajomymi i nie rozumiałem jak to działa. Z czasem, na podstawie wnikliwych obserwacji, zorientowałem się co się dzieje.

Poprzez te świadome kontakty, uzyskałem wiele pożytecznych informacji oraz wiele się nauczyłem o świecie Ducha. Zorientowałem się, że mamy w sobie cząstkę Ducha Boga, takiego dostrajacza umysłu, który dostraja i harmonizuje umysł człowieka z rzeczywistościami duchowymi. Zorientowałem się, że podstawą do takiego kontaktu jest mózg. W trakcie moich kontaktów poznałem wiele nauk niebios, nie objawionych nam, bo mogłyby wywołać w nas zgorszenie. Zresztą nauki Jezusa wywoływały zgorszenie i będą wywoływać. Dla szczerze szukających prawdy, nie ma to znaczenia ani nie szokuje ich prawo Ducha.

Ponad rok temu pierwszy raz usłyszałem od istot duchowych, że w obliczu wieczności życie i śmierć nabiera innego znaczenia, i że są światy, gdzie jak ktoś umrze, to się cieszą, a u nas wszyscy się smucą i wynika to z braku zdrowego kontaktu, i poznania mocy życia. Inne światy, świadome wieczności, inaczej reagują na śmierć fizyczną.
Wtedy też usłyszałem, że na innych światach chorych umysłowo lub z uszkodzonym mózgiem po prostu się zabija i nie ma w tym dla nich nic złego ani niemoralnego. Zrozumieli, że w chorym mózgu nie przebywa Duch Boga i nie ma możliwości dostroić umysłu, bo umysł jest więźniem uszkodzonego mózgu, więc nie należy przedłużać cierpienia duszy i w obliczu wieczności wierzą, że dusza rozwinie się w przyszłości w innym ciele, ponieważ równe prawo do rozwoju dla wszystkich daje kreacja. Dla mnie, człowieka z Ziemi, były to szokujące informacje, ale pamiętam słowa Jezusa:

Ew. Jana 16:12, Biblia Warszawska
Mam wam jeszcze wiele do powiedzenia, ale teraz znieść nie możecie;

Ta świadomość powodowała, że nie byłem szybki w ocenie, raczej nauczyłem się pojmować, że nie wszystko rozumiem.
Te informacje z innych światów na temat mózgu były dla mnie wskazówką i teraz, świadomy znaczenia mózgu, baczniej obserwowałem siebie w trakcie medytacji. Siadałem i po jakimś czasie ustawały myśli dnia, i chaos życia, i przychodziła cisza, a z nią nagłe uczucie przybliżającego się Boga lub jakichś istot anielskich. Odczuwałem wyraźnie, że ktoś wchodzi do pokoju, gdzie siedzę w ciszy i skupieniu. Zachowywałem świadomość, a jednak pozwalałem, by coś komunikowało się ze mną na poziomie jakby podświadomości. Ja-świadomość obserwowałem nadświadomość i podświadomość.

Oko duchowe stało się czyste i przez to stałem się świadomym uczestnikiem życia. Zorientowałem się z czasem, że nikt nie nadchodzi z innego świata poza budynkiem, ale, że ten stan, jakby przybliżania się, był wywołany traceniem  przez lewą półkulę kontroli nade mną, a przejmowaniem kontroli i przejmowaniem wpływu na świadomość przez prawą półkulę mózgu. Objawiało się to w progresywnym coraz silniejszym odczuciu przybliżania się Boga, tak, jakby On nadchodził.

Pewien mój znajomy opowiadał kiedyś, jak w upalny dzień był bardzo zmęczony, spocony i wycieńczony, i wtedy nagle odczuł silną obecność Boga, i pobiegł do domu, cały czas czując Boga obok siebie. Chciał się modlić, ale postanowił, że najpierw się umyje, bo jest cały spocony. Kiedy doszedł do tego momentu, już wiedziałem, co się dalej stanie i stało się tak, jak przewidywałem, a przewidywałem to na podstawie własnych wnikliwych obserwacji. Zmęczenie, gorąco, pot itp. wyłącza lewą półkulę mózgu i do głosu dochodzi prawa półkula, która cechuje się geniuszem oraz kontaktem z rzeczywistościami świata ponadmaterialnego, czyli duchowego. Czasami prawa półkula, nie kontrolowana, wywołuje o małej sile halucynacje i majaki. Tak się dzieje w stanie wycieńczenia. Kolega wziął prysznic i mówił, że jak woda lała się na niego, tak wyciekała, odchodziła od niego obecność Boga i wyszedł z łazienki sam, bez odczuwania Boga i pragnienia modlitwy, i była tylko chłodna pustka. Powiedział, że Bóg nie poczekał na niego i odszedł. Jak to można przez niewiedzę mylnie odczytać sygnały ciała i Ducha.

Zaobserwowałem, że odczuwanie obecności Boga jest wynikiem przejmowania przewagi przez prawą półkulę i wtedy w mózgu, za czołem, rozgrzewają mi się przednie płaty, a potem górny pod czaszką i wtedy po chwili dochodzi do żywych, trwających nawet dziesiątki minut, kontaktów. Kiedy kończę modlitwę świadomie, przez jakiś czas czuję ciepło pod czaszką i za czołem, po nastu minutach ciepło znika, robi się jakby szorstko, jakby odrętwienie mózgu i zanika po chwili wszelki kontakt. Ten stan kontaktu, po modlitwie, utrzymuje się dość długo, jeśli siedzę i czytam lub rozmyślam, ale kiedy włączę TV i oglądam programy, to jest to jak szybkie świadome trzeźwienie, po prostu bardzo wyraźnie widzę szybko postępujące zmiany w moim mózgu. Świadomy tych i innych właściwości mózgu, steruję świadomie kontaktem ze światem Ducha.

Tam, w tym tzw. ukryciu, jest Bóg. Jest On wszędzie, ale tam jest ta szczególna świątynia, w której dochodzi do szczególnego kontaktu i niewielu jest tych, co znajdują tą drogę.

Opisałem moje własne doświadczenia i spostrzeżenia, aby były pomocą i wskazówką do waszych własnych doświadczeń z rzeczywistościami ponadmaterialnymi. Do tych kontaktów niezbędna jest aplikacja cierpliwości i wytrwałości.
Zrażanie się niepowodzeniami w podejmowanych próbach jest gwarancją niepowodzenia. Cierpliwość i wytrwałość jest gwarancją powodzenia i sukcesu w kontakcie z Bogiem, mieszkającym w każdym człowieku.

Pozdrawiam i życzę fascynującego, owocnego odkrywania Boga w sobie.

Chmurka tagów

%d blogerów lubi to: