Serdecznie witam wszystkich! Strona ta przeznaczona jest tylko dla ludzi odważnych, śmiało stojących w obliczu NIEZNANEGO, nie bojących się NIEPOJĘTEGO, wolnych od ludzkich wyobraźni i mniemań na temat duchowści i Boga oraz celu naszego istnienia. Strona ta nie jest przeznaczona dla zniewolonych tradycją ludzką oraz tych co nie poszukują uczciwie PRAWDY. Tutaj są umieszczone informacje od bezcielesnych, wielowymiarowych ISTOT ŚWIATŁA na temat nadchodzących REWOLUCYJNYCH zmian ŚWIADOMOŚCI ludzkości pomagających w osiągnięciu celu naszego obecnego przeznaczenia, DOSKONAŁOŚCI. Osiągnięcie statusu istoty SUWERENNO-INTEGRALNEJ.

ZDĄŻYĆ PRZED ŚMIERCIĄ

Rak kosi moich znajomych. W tym roku już 3 znajome mi osoby zmarły z powodu raka. Kilka dni temu zmarła moja koleżanka, żona mojego kolegi. Oboje uważali, że są ludźmi wierzącymi w Boga. Dwa lata temu dostałem wyraźną informację, że nie jest wolą tego Boga, by koleżanka zmarła z powodu raka. Kilka miesięcy temu dostałem informację od istot nam pomagających, że ona umrze, bo nie udało się wytworzyć w niej wiary, niezbędnej do zaistnienia fenomenu ruchu energii czy, jak wolą ludzie wierzący, ruchu mocy lub cudu. Dla mnie energia i moc to jedno i to samo, z tym że moc to jest takie archaiczne słowo i w obliczu obecnej świadomości naukowej może oznaczać ilość koni w silniku lub gigawaty prądu.

Zobaczyłem, że są pewne prawa, uruchamiające fenomen ruchu energii tak, by ona w bardzo szybkim czasie uporządkowała to, co uległo zaburzeniu. Oczyściła od zakłóceń. Ta energia przywraca pierwotny stan tzw. programu. Nie oznacza to, że chory człowiek wraca do poziomu plemnika i poniżej. Nie odmładza nawet o rok. Po prostu ta energia jest uniwersalna i przywraca odpowiednio do wieku stan harmonii organizmu tak, jak go stwórca zaprogramował. Rak to zmutowane własne komórki i dlatego system obronny organizmu nie atakuje ich, bo nie rozpoznaje ich jako zagrożenie, ponieważ są to własne komórki, tylko że uległy zmutowaniu i doprowadzają do samozniszczenia, a jednak nasz organizm nie traktuje tego jako samozniszczenie aż do ostatniego tchu. Jest to jak wirus działający od środka.

Wiara jest to skutek, wynik, suma pewnego wykształcenia uduchowionego umysłu. Wiara powstaje ze słuchania Ducha Prawdy, a ten mówi inaczej, niż zostaliśmy nauczeni na tej Ziemi. Zawsze dochodzi do konfliktu Duch a umysł materialny.

Jakiś czas temu sam o sobie usłyszałem, od istoty duchowej, taką wypowiedź: „Jesteś jeszcze na za niskim poziomie duchowym, by móc się sam uleczyć”. Ta wypowiedź mnie zastanowiła i do tej pory zastanawia. Zainspirowała mnie do szukania tej wiary, jak mniemam, takiego stanu harmonii świadomości mojej ze świadomością Ducha, by powstała nadświadomość, która góruje, czyli panuje nad wszystkim i nic nie może wywierać na taką osobę wpływu. O tym mówił Jezus, jak był na Ziemi, że ci, co „wierzą w Niego” będą tacy jak On, a nawet większe rzeczy będą robić, bo On już musi odejść z tego świata. Tylko co to takiego „wierzyć w Niego”?

Anioł powiedział mi: „Nie udało nam się wytworzyć w niej wiary, musi umrzeć naturalnym biegiem.”
Śmierć ziemska w obliczu niebios nie oznacza przegranej i końca osobowości.
Ja jednak szukam tej nadświadomości, tego unikalnego superumysłu, i dążę do wykształcenia tak mojego umysłu, aby był wolny od wpływu praw tego świata. No i prawie mi się udawało, ale powstał jeszcze jeden dylemat, jeszcze jedno największe prawo niebios stanęło mi na drodze.

Pewnego dnia, niedawno, ponieważ nie ustaję w poszukiwaniu wyższej duchowości, nagle obok mnie pojawiła się istota niebios i powiedziała tak:
„Jesteś już blisko stanu nadświadomości, panującej nad pełnią. Będziesz mógł zarządzać energiami tak, by, jak to mówicie, uzdrawiać. Czy wtedy wykorzystasz tą wiedzę i siłę do tego, by zniewalać swoich bliskich?”
Istota jak pojawiła się nagle, tak zniknęła nagle.
No i przypomniało mi się co Jezus mówił o 2 największych prawach Niebios.

Drugie prawo: MIŁUJ BLIŹNIEGO SWEGO, JAK SIEBIE SAMEGO.
Wtedy też do umysłu weszły myśli, pokazujące zagrożenie subtelnego panowania nad bliźnim.
To mnie zahamowało, a jednocześnie wiem, że mądrość Boga „szaleńcowi” nie da mocy, „szaleniec” to ten, co nie miłuje swojego bliźniego, a miłowanie bliźniego to nie jest taka oczywista sprawa, to jest głębokie pojęcie. To jest wysoki stosunek pełen szacunku i nie naruszający woli i suwerenności drugiego człowieka, więcej, nie może to wywierać wpływu na rozwój duchowy takiego człowieka. Nie można narzucać swoich poglądów ani ingerować w poglądy innej osobowości. Pozostaje wzór, jaki zobaczyłem obserwując zapisane życie Jezusa Chrystusa, kiedy był na Ziemi, oraz obserwując z własnego doświadczenia stosunek do nas pełnej gamy istot, żyjących obok nas. Świat, do jakiego zmierzamy szanuje wieczne i niezniszczalne prawa, nadające życie wieczne.

Usłyszałem od istoty światła, ducha służebnego, działającego na Ziemi:
„Często nie udaje nam się wytworzyć w człowieku wiary, zaufania, odpowiedniego wymaganego poziomu duchowego, bo życie niesie sytuacje i zdarzenia, nad którymi nie mamy władzy i też nie chcemy mieć, by nie ingerować w wolę Ojca. Często jednostka, na której skupiamy uwagę i udzielamy wszelkiej pomocy, jest w sobie tak skonfliktowana, że nie udaje nam się zdążyć przed śmiercią w wyedukowaniu duchowości i podniesieniu świadomości takiej osobowej jednostki. No cóż, takie jest życie i żyjemy dalej. Nasze trudności wynikają z tego, że musimy wpierw nauczyć wrażliwości na subtelne sygnały, „zaloty” Ducha Wiecznego Boga, a potem edukujemy progresywnie. Jesteśmy zmuszeni do wielkiej kreatywności, ponieważ często w takiej ludzkiej osobowości jest wiele pragnień oraz instynktów, które są ze sobą skonfliktowane. Gdybyście mieli pod swoją opieką tak rozhisteryzowanego, rozdwojonego lub roztrojonego osobowościowo podopiecznego, to byście nas lepiej rozumieli. Dla nas jest to sztuka, by z takiego chaosu zrobić porządek jeszcze przed śmiercią materialną”
.

W następnym wpisie opiszę moje własne spostrzeżenia z kontaktów osobistych z tymi istotami.
Rozumiem, tak mi się wydaje, że rozumiem to, co mówią i widzę w sobie wiele skonfliktowanych poglądów, dążeń, pragnień i chcę jak najszybciej doprowadzić do harmonii stan mojego ducha tak, by móc efektywnie pomagać innym w tej wiecznej drodze wznoszenia się lub, jak kto woli, zmierzania do środka, do centrum, do źródła naszego istnienia.

Reklamy

Chmurka tagów

%d blogerów lubi to: