Serdecznie witam wszystkich! Strona ta przeznaczona jest tylko dla ludzi odważnych, śmiało stojących w obliczu NIEZNANEGO, nie bojących się NIEPOJĘTEGO, wolnych od ludzkich wyobraźni i mniemań na temat duchowści i Boga oraz celu naszego istnienia. Strona ta nie jest przeznaczona dla zniewolonych tradycją ludzką oraz tych co nie poszukują uczciwie PRAWDY. Tutaj są umieszczone informacje od bezcielesnych, wielowymiarowych ISTOT ŚWIATŁA na temat nadchodzących REWOLUCYJNYCH zmian ŚWIADOMOŚCI ludzkości pomagających w osiągnięciu celu naszego obecnego przeznaczenia, DOSKONAŁOŚCI. Osiągnięcie statusu istoty SUWERENNO-INTEGRALNEJ.

NA PODOBIEŃSTWO BOGA

Nawiązując do poprzedniego wpisu SYN CZŁOWIECZY   chcę dzisiaj, w celu poszerzenia świadomości potencjału Synostwa Boskiego, pokazać czego dokonał człowiek Jezus Chrystus i co udowodnił wszelkim istotom istniejącym.

Ostatnie godziny Mistrza na ziemi to czas Jego rozterek, głębokiego smutku, rozczarowania, obaw i trwogi. Wiedział dokładnie co Go czeka, ale jednak szukał możliwości odsunięcia „kielicha”, jaki miał wypić. Modlił się do bólu, aż doszło do ingerencji potężnego anioła, który przybył do ogrodu Getsemani, by wesprzeć Mistrza w tym szczególnym czasie, kiedy jako człowiek z krwi i kości, z umysłem mieszkającym w organicznym mózgu, zmagał się z wieloma słabościami ludzkimi.

Czytając uważnie ewangelie widzimy, że za chwilę Mistrz jest już odmienionym człowiekiem, opanowanym, cierpliwym, wyrozumiałym, pełnym majestatu, niewzruszonym na bezsensowne i bezpodstawne oskarżenia sanhedrynu. W następnych, ostatnich godzinach przed wykonaniem wyroku wielu próbowało wyprowadzić Go z równowagi, próbowali Go straszyć, że zaraz zginie, myśleli, że obudzą w Nim instynkt przetrwania i będzie walczył, i błagał o litość i możliwość życia za cenę banicji, ucieczki za granicę, wyrzeczenia się swojej nauki, jaką głosił. Taką nadzieję żywił Annasz. Proponował Jezusowi życie za wyjazd poza granice okupowanych terenów Izraela. Sytuacja jednak wymknęła się spod kontroli Annasza i sanhedrynu. Wstydem okryli się podstawieni oszczercy. Jezus był niewzruszony. Jego oskarżyciele nie mogli zobaczyć w Nim cienia strachu czy lęku, albo chociaż drobnej obawy. Stał przed nimi opanowany i wolny od jakichkolwiek przejawów strachu o życie, drżenia, nie mówiąc o rozpaczy czy płaczu. Mistrz zachował godność i majestat aż do końca. Nie sprowokowali Go do jakiejkolwiek reakcji obronnej nawet wtedy, kiedy bezpodstawnie Go bili, pluli na Niego lub znieważali słownie.
Nagła, gwałtowna przemiana stanu ducha Jezusa, jaka zaszła w ogrodzie Getsemani jest dowodem, że człowiek zespolony z Bogiem może zapanować nad wszelkimi energiami ciemności.

Jezus Chrystus zatriumfował jako człowiek nad mocami, przed którymi rzesze są bezbronne. To był wielki triumf człowieka nad siłami ciemności, nie ujarzmione dotąd siły zostały pokonane przez syna cieśli, który wzrastając w łasce u Boga i ludzi osiągnął doskonały kontakt z Bogiem Ojcem i niezachwianie w tej relacji trwał, i to połączenie człowieczeństwa i boskości zaowocowało triumfem nad potężnymi siłami ciemności. W ten sposób Jezus Chrystus udowodnił, że człowiek wspomagany przez Niego, trwający w kontakcie z Nim, jest w stanie stać się podobny Bogu i panować nad mocami ciemności dotąd nie opanowanymi, którym nawet niektórzy z mieszkańców niebios ulegli.
Tajemnica, jeśli można tak powiedzieć, tkwi w uświadomieniu sobie co niesie Synostwo Boskie. Ten, kto pozna warunki i przywileje Synostwa Boskiego będzie jedno z Bogiem i wstąpi na niekończącą się drogę radosnego, wolnego od ograniczeń rozwoju w poznawaniu Tego, który mieszka w niedostępnej światłości, otoczony takimi świadomościami, jakie nasz umysł nie jest w stanie, na tym etapie życia, poznać, nie mówiąc nawet o tym, by coś nam choćby zaświtało, z czym mamy do czynienia.

Jedynie co możemy obecnie zrozumieć to jest to, że żyjemy na świecie stworzonym przez Stwórcę o wielu imionach, o niesamowitej świadomości, niezgłębionej mądrości. Wiemy, że nasze postrzeganie świata jest prymitywne, a Duch Święty, kiedy wytworzy świadomość synostwa w posłusznym, poszukującym Boga człowieku, wtedy będziemy gotowi na poszerzenie pojmowania świata i tego, co nas otacza. Wtedy wszystko będzie nam głębiej i szerzej pokazywane, i im szybciej sobie przyswoimy nauki Ducha, tym szybciej będziemy wolni od ciemności dogmatów, poglądów, emocji, uczuć, głupoty.

Kto wierzy, że jest synem Boga, nad nim już nie panuje ciemność, tylko ma w sobie życie. Jezus Chrystus wszystkie te siły wystawił nam na pokaz i sam odniósł w ciele nad nimi triumf, i tym samym pokazał, że jest to możliwe do osiągnięcia będąc w ciele. Wielu ludzi wierzących, jakich znam czeka już na śmierć, bo nie mają siły już walczyć, mają nadzieję, że w „niebie” będą silniejsi. Jest to złudna nadzieja, bo wyraźnie mi pokazano, że to, co tu zdobędziemy będzie pomnożone, a ci, co będą leniwi w rozwoju, nawet to, co mają zostanie im zabrane. I wielu tych leniwych, jakich znam łudzi się, że „tam” otrzymają coś.
Sam Jezus, jak był na ziemi dał nam już informację, ze tak nie będzie, w przypowieści o minach, przemycił prawdę duchową, więcej otrzymają ci, co rozwijali się, a ci, co przestali się rozwijać i zakopali swoje możliwości rozwoju, jakie dostali, tym zostanie zabrane nawet to, co ledwo co mieli.
Jednak, jeśli widzicie w tej przypowieści siebie jako tych, co zakopali talenty, to nie martwcie się. Bóg poprzez swoje zastępy, aniołów, którzy wam towarzyszą i oglądają oblicze Boga, wgląda w wasze dusze, bada je i doświadcza, zna moce i niemoce. On widzi wszystko, mieszka w ukryciu naszego umysłu. Ci, co chcą zmian i są bezsilni zostaną na pewno posileni. Jest to proces. Droga jest na początku trudna, ale fascynująca. Sam ją przechodzę. Na początku chodzi o wzrok i słuch duchowy, który w trakcie używania wyostrza się i władze poznawcze rozwijają się tak, że sami będziecie mogli, bez inspiracji z ludzkich źródeł, posiadać stały, niezachwiany kontakt z Wiecznym Duchem, który daje siły słabemu, a bezsilnemu moc w obfitości.

Na początku to, co się wymaga od ucznia Jezusa to, by zachowywał spokój, a jest to w mocy każdego ucznia. Spokój jest niezbędnym klimatem, by usłyszeć gromki głos Niepojętego, przebijający się przez nasze filtry jako cichy szept. Kto pójdzie za tym głosem, zostanie doprowadzony do światłości życia, etap po etapie, nauka po nauce, świat po świecie. Podróż w niesamowitej wolności ducha, radosnej wolności od wszelkich przejawów niepewności i oskarżeń. Wtedy nie będziecie sami, będziecie widzieć zastępy, korpusy, legiony istot żywych. Będziecie wchodzić i schodzić po drabinie anielskiej. Kiedy pozbędziecie się prymitywnych zachowań wobec aniołów, wtedy te przyjacielskie i radosne istoty będą mogły bezpiecznie z wami rozmawiać, nie obawiając się, że zostaną przez was potraktowane jako obiekty czci. Oni nie znoszą takiego traktowania ich i unikają kontaktu z każdym, kto może tak się zachować wobec nich. Wprowadzą was „na górę”, pokażą światy, mieszkania niebios, ich technologie.
Zobaczycie światy, gdzie naturalnie działa tylko i wyłącznie to, co nazywa się dobro, gdzie nie ma głupoty ani cienia ciemności, gdzie rozwój duchowy przebiega w niesamowitym tempie, a możliwości adeptów szkół niebios zachwycą was i zainspirują. To nie są światy o błogiej bezczynności, to są radosne światy o ciągłym rozwoju w poznawaniu wszystkich przejawów Oblicz Boga. Niepojęta wolność i radość jest udziałem tych rozwijających się istot. Spotkałem ich wielu i co mi się rzucało w oczy to, że byli radośni, szczęśliwi i nie znali pojęcia niemożliwe, dla nich wszystko wydaje się możliwe. Jednak mają zaznaczone granice, które nie mogą przekroczyć bez pozwolenia wyższych władz działających w niepojętej mądrości.  Do takiego triumfu panowanie w radości i wolności zostaliśmy powołani przez Boga Ojca poprzez Jezusa Chrystusa, który wie jaką drogą iść, by osiągnąć te stany, ponieważ sam jest tą drogą.
My sami nic nie możemy osiągnąć, poza uschnięciem jak usycha gałązka winogronowa, kiedy odpadnie do krzewu winogronowego. Dzieje się tak z prostej przyczyny, krzew ma korzeń, z którego czerpie życie, a gałązka nie, nawet jeśli leży na tej samej ziemi, z której korzeń czerpie siły, taką gałązkę czeka tylko uschnięcie. Dlatego porzućmy wszelkie własne starania, bo wprowadzają tylko w depresje, porzućmy własne starania i w ciszy i zaufaniu szukajmy znaczenia synostwa Boskiego, a Duch objawi przywileje i moce, niezbędne dla rozpoznającego Boga człowieka do triumfu nad ciemnością. Sam tego codziennie, nieustannie doświadczam i świadczę o tym, co widziałem.
Dzielę się z wami tym, co przeżywam, ponieważ wiem, że jest to dział dla każdego, udzielany dobrowolnie, bezinteresownie, na podstawie wiary w ewangelię Jezusa Chrystusa, która głosiła, że musimy uwierzyć, że jesteśmy synami Boga, a doświadczymy co to znaczy być synem Boga, nie stworzeniem, ale synem.

1 List do Koryntian 6:17, Biblia Warszawska
Kto zaś łączy się z Panem, jest z nim jednym duchem.

Chmurka tagów

%d bloggers like this: