Serdecznie witam wszystkich! Strona ta przeznaczona jest tylko dla ludzi odważnych, śmiało stojących w obliczu NIEZNANEGO, nie bojących się NIEPOJĘTEGO, wolnych od ludzkich wyobraźni i mniemań na temat duchowści i Boga oraz celu naszego istnienia. Strona ta nie jest przeznaczona dla zniewolonych tradycją ludzką oraz tych co nie poszukują uczciwie PRAWDY. Tutaj są umieszczone informacje od bezcielesnych, wielowymiarowych ISTOT ŚWIATŁA na temat nadchodzących REWOLUCYJNYCH zmian ŚWIADOMOŚCI ludzkości pomagających w osiągnięciu celu naszego obecnego przeznaczenia, DOSKONAŁOŚCI. Osiągnięcie statusu istoty SUWERENNO-INTEGRALNEJ.

Archive for Styczeń, 2013

GWAŁTOWNE OBJAWIENIE

Tak jak już wiecie, że w pewnych zaistniałych dogodnych warunkach rozwinęła się u mnie możliwość kontaktu, dialogu z istotami wielowymiarowymi na znacznie wyższych poziomach intelektualnych, emocjonalnych i duchowych.

Ostatni rok był to czas intensywnej pracy nad moim duchem, intelektem, umysłem, które odpowiednio przygotowane są bardzo dobrą glebą dla ziarna lub inaczej lądowiskiem dla Ducha, pouczającego o prawdzie. Kiedy doszło do pierwszych niepozornych kontaktów, a potem do śmielszych i odważniejszych, Duch uznał, że można mi  spróbować przedstawić prawdę o historii człowieka, o bagażu doświadczeń, o otaczającym nas świecie, widzialnym przez nasz system widzenia oraz tą część świata, której nie widzimy, ponieważ nie posiadamy niezbędnego wyposażenia, by widzieć głębsze spektrum światła.

Po pierwszych coraz to śmielszych kontaktach, kiedy zainteresowano mnie nowym wymiarem duchowości, Duch Prawdy uznał, że należy śmiało i otwarcie, ale delikatnie objawić mi samego siebie i te objawienie na początku mnie przytłoczyło, ciężko je przetrawiłem, ale przy pomocy tego samego Ducha stanąłem na duchowe nogi i mogłem dalej pobierać nauki o człowieku, o światach, o Źródle istnienia i o ciążącym na nas bagażu doświadczeń naszych tzw. ojców, naszych poprzedników, którzy w różny sposób wyjaśniali sobie niezrozumiałe sytuacje i zaistniałe problemy. Często ich interpretacja była niewłaściwa i doprowadziła do rozwoju przesądów, guseł, fałszywych wierzeń, magii, wiary w moc duchów, szamanizmu, kanibalizmu, który był skutkiem niezrozumienia boskiej idei polepszania pierwotnego gatunku ludzkiego przez Adama i Ewę na poziomie komórkowym, na poziomie kodu DNA. W tamtych czasach, kiedy Synowie boży, nadzorujący rozwój człowieka, sami pobłądzili i zostali odwołani przez najwyższe władze, człowiek pozostał sam z garstką istot zbuntowanych i tak rozwinął się kult duchów, oddawania czci wielu tzw. bogom. Mógłbym opisywać wiele, krok po kroku pokazywać transformację przekonań i wierzeń, które doprowadziły do obecnego oblicza świata ludzi.

Izrael, który miał być narodem światłem dla pozostałych narodów, wpadł w pułapkę pychy i zarozumiałości uznając się za naród wybrany i jako jedyny żywy. Wpadli w pułapkę dogmatów, które ich skutecznie uwięziły. Więcej, ich dogmaty, nauki i wierzenia prowadziły ich na równi pochyłej do niechybnej śmierci państwowości ich narodu. Zgodnie z wzorami duchowymi, umysłowymi, moralnymi i idącym za tym działaniem, sami mieli doprowadzić do samozniszczenia. I wtedy w niebiosach zapada decyzja, zanim dojdzie do samozniszczenia, należy objawić prawdę już nie na drodze procesu, ale nagle gwałtownie.

I na krótki okres przed całkowitym upadkiem państwowości Izraela, rodzi się na ziemi syn Boga, który ogłasza przybliżenie się Królestwa Boga, ogłasza, że człowiek jest synem Boga, a Bóg jego Ojcem, a co za tym idzie, wszyscy są braćmi. Ogłasza, że wszyscy są równi przed Bogiem i tym podnosi wysoko status kobiety i tzw. psów, czyli pogan. Więcej, ogłasza, że dzieci mają prawo być przed Bogiem. Niszczy tak skrupulatnie zbudowane, na ludzkich interpretacjach, prawa, podziały społeczne, stosunki do różnych zawodów, stosunki do chorych i ułomnych, więcej, ogłasza, że Bóg nie wymaga ofiar za grzechy, że Bóg kocha ludzi bezinteresownie. Objawia moc i potęgę wiary w synostwo Boskie. Zamknięci w swoich umysłach, zacofani, pełni dumy, pychy, krótkowzroczni, dogmatyczni i chciwi na pieniądze i zaszczyty przywódcy ówczesnego Izraela sprzeciwiają się otwarcie i zdecydowanie Jezusowi i głoszonej przez Niego ewangelii.  Z pełną zawziętością ich ograniczone, leniwe umysły, bojące się zmian, walczą o przetrwanie, obawiając się całkowitego upadku Izraela.

Czy podświadomie Duch ich ostrzegał, że Rzymianie zakończą ich państwowość? Gdzieś w głębi wiedzieli o tym, tylko nie umieli sobie tego przetłumaczyć i zrozumieć, że właśnie Jezus jest ostatnią deską ratunku przed samounicestwieniem. Gdyby przyjęli synostwo Boskie, to idea tego synostwa nie pozwoliłaby im dopuścić do późniejszych głupich i nierozważnych działań, które doprowadziły do zakończenia istnienia państwa Izrael.

I ten wzór istnieje aż do dzisiaj, kiedy naród, społeczność, jednostka degraduje, pojawiają się nagłe gwałtowne objawienia o poziomach niezbliżonych do tych, co znamy, ale o wiele wyższych pojęciach, ideałach, warunkach.

Jesteśmy na progu wielkiego oświecenia. Tak wielkiego, że upadną dogmaty, doktryny, poglądy. Zmieni się oblicze nauki.

Jednak przede wszystkim największe zmiany czekają organizację, zwaną chrześcijaństwo, tych, co uważają się za wyznawców Jezusa i głoszą ewangelię o Jezusie Chrystusie i porzucili tym samym ewangelię głoszoną przez Jezusa Chrystusa.

Świat dojrzał już do żniwa, nie jestem pewien czy dojrzało do tego chrześcijaństwo. W dobie przyszykowanych przez niebiosa zmian, jeśli dojdzie do ich realizacji, a widzę, dzięki temu, co mi pokazują, poszerzenie światłą idzie wielkim krokiem i jeśli chrześcijaństwo się nie zdobędzie na pokorę, umożliwiającą zobaczenie i poznanie prawdy, to właśnie te chrześcijaństwo dozna największego ciosu. Ci, co mieli nieść światło, mogą wystąpić jako otwarci wrogowie tego światła. Zacofanie, uprzedzenia, system wierzeń, duma, pycha, obłuda, hipokryzja, strach przed utratą stanowiska itp. są często skutecznymi hamulcami do rozwoju, ale jest to także bardzo skuteczne narzędzie do testów.
Co jeśli nie dojdzie do przemiany?
Czeka nas gwałtowna kolonizacja.
Wszystko, o co ludzie walczyli, to wszystko stracą w jednej chwili.
Rozmawiam z wieloma ludźmi i widzimy, że nadchodzą wielkie zmiany świadomości ludzkiej, już się dzieją, zaczynają się w nas od wewnątrz.
Kwestia rozpoznania i dlatego jesteśmy sobie nawzajem potrzebni, by dzielić się doświadczeniem na poziomie bezinteresownego rozwoju, a nie na poziomie piaskownicy, który z nas jest lepszy.

NA PODOBIEŃSTWO BOGA

Nawiązując do poprzedniego wpisu SYN CZŁOWIECZY   chcę dzisiaj, w celu poszerzenia świadomości potencjału Synostwa Boskiego, pokazać czego dokonał człowiek Jezus Chrystus i co udowodnił wszelkim istotom istniejącym.

Ostatnie godziny Mistrza na ziemi to czas Jego rozterek, głębokiego smutku, rozczarowania, obaw i trwogi. Wiedział dokładnie co Go czeka, ale jednak szukał możliwości odsunięcia „kielicha”, jaki miał wypić. Modlił się do bólu, aż doszło do ingerencji potężnego anioła, który przybył do ogrodu Getsemani, by wesprzeć Mistrza w tym szczególnym czasie, kiedy jako człowiek z krwi i kości, z umysłem mieszkającym w organicznym mózgu, zmagał się z wieloma słabościami ludzkimi.

Czytając uważnie ewangelie widzimy, że za chwilę Mistrz jest już odmienionym człowiekiem, opanowanym, cierpliwym, wyrozumiałym, pełnym majestatu, niewzruszonym na bezsensowne i bezpodstawne oskarżenia sanhedrynu. W następnych, ostatnich godzinach przed wykonaniem wyroku wielu próbowało wyprowadzić Go z równowagi, próbowali Go straszyć, że zaraz zginie, myśleli, że obudzą w Nim instynkt przetrwania i będzie walczył, i błagał o litość i możliwość życia za cenę banicji, ucieczki za granicę, wyrzeczenia się swojej nauki, jaką głosił. Taką nadzieję żywił Annasz. Proponował Jezusowi życie za wyjazd poza granice okupowanych terenów Izraela. Sytuacja jednak wymknęła się spod kontroli Annasza i sanhedrynu. Wstydem okryli się podstawieni oszczercy. Jezus był niewzruszony. Jego oskarżyciele nie mogli zobaczyć w Nim cienia strachu czy lęku, albo chociaż drobnej obawy. Stał przed nimi opanowany i wolny od jakichkolwiek przejawów strachu o życie, drżenia, nie mówiąc o rozpaczy czy płaczu. Mistrz zachował godność i majestat aż do końca. Nie sprowokowali Go do jakiejkolwiek reakcji obronnej nawet wtedy, kiedy bezpodstawnie Go bili, pluli na Niego lub znieważali słownie.
Nagła, gwałtowna przemiana stanu ducha Jezusa, jaka zaszła w ogrodzie Getsemani jest dowodem, że człowiek zespolony z Bogiem może zapanować nad wszelkimi energiami ciemności.

Jezus Chrystus zatriumfował jako człowiek nad mocami, przed którymi rzesze są bezbronne. To był wielki triumf człowieka nad siłami ciemności, nie ujarzmione dotąd siły zostały pokonane przez syna cieśli, który wzrastając w łasce u Boga i ludzi osiągnął doskonały kontakt z Bogiem Ojcem i niezachwianie w tej relacji trwał, i to połączenie człowieczeństwa i boskości zaowocowało triumfem nad potężnymi siłami ciemności. W ten sposób Jezus Chrystus udowodnił, że człowiek wspomagany przez Niego, trwający w kontakcie z Nim, jest w stanie stać się podobny Bogu i panować nad mocami ciemności dotąd nie opanowanymi, którym nawet niektórzy z mieszkańców niebios ulegli.
Tajemnica, jeśli można tak powiedzieć, tkwi w uświadomieniu sobie co niesie Synostwo Boskie. Ten, kto pozna warunki i przywileje Synostwa Boskiego będzie jedno z Bogiem i wstąpi na niekończącą się drogę radosnego, wolnego od ograniczeń rozwoju w poznawaniu Tego, który mieszka w niedostępnej światłości, otoczony takimi świadomościami, jakie nasz umysł nie jest w stanie, na tym etapie życia, poznać, nie mówiąc nawet o tym, by coś nam choćby zaświtało, z czym mamy do czynienia.

Jedynie co możemy obecnie zrozumieć to jest to, że żyjemy na świecie stworzonym przez Stwórcę o wielu imionach, o niesamowitej świadomości, niezgłębionej mądrości. Wiemy, że nasze postrzeganie świata jest prymitywne, a Duch Święty, kiedy wytworzy świadomość synostwa w posłusznym, poszukującym Boga człowieku, wtedy będziemy gotowi na poszerzenie pojmowania świata i tego, co nas otacza. Wtedy wszystko będzie nam głębiej i szerzej pokazywane, i im szybciej sobie przyswoimy nauki Ducha, tym szybciej będziemy wolni od ciemności dogmatów, poglądów, emocji, uczuć, głupoty.

Kto wierzy, że jest synem Boga, nad nim już nie panuje ciemność, tylko ma w sobie życie. Jezus Chrystus wszystkie te siły wystawił nam na pokaz i sam odniósł w ciele nad nimi triumf, i tym samym pokazał, że jest to możliwe do osiągnięcia będąc w ciele. Wielu ludzi wierzących, jakich znam czeka już na śmierć, bo nie mają siły już walczyć, mają nadzieję, że w „niebie” będą silniejsi. Jest to złudna nadzieja, bo wyraźnie mi pokazano, że to, co tu zdobędziemy będzie pomnożone, a ci, co będą leniwi w rozwoju, nawet to, co mają zostanie im zabrane. I wielu tych leniwych, jakich znam łudzi się, że „tam” otrzymają coś.
Sam Jezus, jak był na ziemi dał nam już informację, ze tak nie będzie, w przypowieści o minach, przemycił prawdę duchową, więcej otrzymają ci, co rozwijali się, a ci, co przestali się rozwijać i zakopali swoje możliwości rozwoju, jakie dostali, tym zostanie zabrane nawet to, co ledwo co mieli.
Jednak, jeśli widzicie w tej przypowieści siebie jako tych, co zakopali talenty, to nie martwcie się. Bóg poprzez swoje zastępy, aniołów, którzy wam towarzyszą i oglądają oblicze Boga, wgląda w wasze dusze, bada je i doświadcza, zna moce i niemoce. On widzi wszystko, mieszka w ukryciu naszego umysłu. Ci, co chcą zmian i są bezsilni zostaną na pewno posileni. Jest to proces. Droga jest na początku trudna, ale fascynująca. Sam ją przechodzę. Na początku chodzi o wzrok i słuch duchowy, który w trakcie używania wyostrza się i władze poznawcze rozwijają się tak, że sami będziecie mogli, bez inspiracji z ludzkich źródeł, posiadać stały, niezachwiany kontakt z Wiecznym Duchem, który daje siły słabemu, a bezsilnemu moc w obfitości.

Na początku to, co się wymaga od ucznia Jezusa to, by zachowywał spokój, a jest to w mocy każdego ucznia. Spokój jest niezbędnym klimatem, by usłyszeć gromki głos Niepojętego, przebijający się przez nasze filtry jako cichy szept. Kto pójdzie za tym głosem, zostanie doprowadzony do światłości życia, etap po etapie, nauka po nauce, świat po świecie. Podróż w niesamowitej wolności ducha, radosnej wolności od wszelkich przejawów niepewności i oskarżeń. Wtedy nie będziecie sami, będziecie widzieć zastępy, korpusy, legiony istot żywych. Będziecie wchodzić i schodzić po drabinie anielskiej. Kiedy pozbędziecie się prymitywnych zachowań wobec aniołów, wtedy te przyjacielskie i radosne istoty będą mogły bezpiecznie z wami rozmawiać, nie obawiając się, że zostaną przez was potraktowane jako obiekty czci. Oni nie znoszą takiego traktowania ich i unikają kontaktu z każdym, kto może tak się zachować wobec nich. Wprowadzą was „na górę”, pokażą światy, mieszkania niebios, ich technologie.
Zobaczycie światy, gdzie naturalnie działa tylko i wyłącznie to, co nazywa się dobro, gdzie nie ma głupoty ani cienia ciemności, gdzie rozwój duchowy przebiega w niesamowitym tempie, a możliwości adeptów szkół niebios zachwycą was i zainspirują. To nie są światy o błogiej bezczynności, to są radosne światy o ciągłym rozwoju w poznawaniu wszystkich przejawów Oblicz Boga. Niepojęta wolność i radość jest udziałem tych rozwijających się istot. Spotkałem ich wielu i co mi się rzucało w oczy to, że byli radośni, szczęśliwi i nie znali pojęcia niemożliwe, dla nich wszystko wydaje się możliwe. Jednak mają zaznaczone granice, które nie mogą przekroczyć bez pozwolenia wyższych władz działających w niepojętej mądrości.  Do takiego triumfu panowanie w radości i wolności zostaliśmy powołani przez Boga Ojca poprzez Jezusa Chrystusa, który wie jaką drogą iść, by osiągnąć te stany, ponieważ sam jest tą drogą.
My sami nic nie możemy osiągnąć, poza uschnięciem jak usycha gałązka winogronowa, kiedy odpadnie do krzewu winogronowego. Dzieje się tak z prostej przyczyny, krzew ma korzeń, z którego czerpie życie, a gałązka nie, nawet jeśli leży na tej samej ziemi, z której korzeń czerpie siły, taką gałązkę czeka tylko uschnięcie. Dlatego porzućmy wszelkie własne starania, bo wprowadzają tylko w depresje, porzućmy własne starania i w ciszy i zaufaniu szukajmy znaczenia synostwa Boskiego, a Duch objawi przywileje i moce, niezbędne dla rozpoznającego Boga człowieka do triumfu nad ciemnością. Sam tego codziennie, nieustannie doświadczam i świadczę o tym, co widziałem.
Dzielę się z wami tym, co przeżywam, ponieważ wiem, że jest to dział dla każdego, udzielany dobrowolnie, bezinteresownie, na podstawie wiary w ewangelię Jezusa Chrystusa, która głosiła, że musimy uwierzyć, że jesteśmy synami Boga, a doświadczymy co to znaczy być synem Boga, nie stworzeniem, ale synem.

1 List do Koryntian 6:17, Biblia Warszawska
Kto zaś łączy się z Panem, jest z nim jednym duchem.

SYN CZŁOWIECZY

Dzisiaj chciałbym poruszyć temat znaczenia człowieczeństwa Jezusa Chrystusa, jego roli i wpływu na działalność Mistrza w czasie swojego nawiedzenia ziemi, a także jakie to ma dla nas znaczenie.

Jezus Chrystus od początku narodzin na ziemi aż do śmierci krzyżowej na tej ziemi pozostał człowiekiem.
Czytając Biblię widzimy, że sam o sobie mówił, że jest „synem człowieczym”.
W innych miejscach mamy napisane, że wyrzekł się swojej boskości i tzw. „chwały”, o której mamy mgliste pojęcie czym ona jest.
Jezus Chrystus, syn Boga i syn człowieka, to była doskonała hybryda człowieka i Boga.
Jednak Mistrz wyrzekł się swojej boskości i postanowił od początku swojego życia aż do końca nie korzystać z przywilejów i mocy, jakie miał w niebiosach.
Mówił, że jeśli wyrazi życzenie ingerencji sił niebiańskich, to w każdej chwili mogą w Jego obronie stanąć legiony aniołów, a jednak  nie skorzystał z takiej możliwości.
Jako posiadający wszelką moc, nie korzystał z niej.

Ew. Mateusza 28:18, Biblia Warszawska
A Jezus przystąpiwszy, rzekł do nich te słowa: Dana mi jest wszelka moc na niebie i na ziemi.

Zanim narodził się na ziemi postanowił, że od początku aż do końca będzie działał w mocy człowieka.
Wszelkie przejawy cudów i uzdrowień tłumaczył wiarą potrzebującego, mówiąc do ludzi: „to wasza wiara was uzdrowiła”.
Wyjątkiem są sytuacje gdzie pod wpływem litości i współczucia lub w celu objawienia jakiejś prawdy o Ojcu posługiwał się mocą, ale panował nad tą formą przekazu i ograniczał ją do minimum.
Wyrzekł się swojej boskości, by po prostu głosić ewangelię Boga i ogłaszał wszem i wobec, że członkostwo w królestwie Boga jest dobrowolne. Postanowił, że nie będzie korzystał z mocy niebios w celu przyciągnięcia do królestwa rzesz ludzi, gdyż taka forma przekonywania nie przynosi trwałych zmian, jest krótkowzroczna i nieszczera, a co za tym idzie, bezcelowa. Uznał, że królestwo z powodzeniem się rozwinie bez używania boskich mocy. Wierzył i udowadniał, że królestwo rozwija się przy pomocy głoszenia idei PRAWDY w połączeniu z wiarą słuchaczy. Widać wyraźnie, że chciał, by ludzie byli z Nim z powodu umiłowania prawdy, a nie z powodu bojaźni lub szacunku do Jego mocy. Ówcześni Żydzi domagali się od Niego widzialnego znaku, jako potwierdzenia Jego boskości, nie zwracali uwagę na przekaz prawdy, dla nich wyraźny nadziemski znak byłby potwierdzeniem, że należy Go słuchać. W pewnych momentach Bóg Ojciec poszedł na warunki ludzi i dał im znak, głos z nieba mówiący: „to jest Syn mój umiłowany, Jego słuchajcie”, ale w zależności od stanu duchowego słuchaczy, zostało to odczytane jako grzmot lub głos z nieba, ale treści nie zrozumiano.
Kiedy dokonał oczywistego tzw. cudu rozmnożenia jedzenia, przejrzał ludzkie intencje i jakby z nutą goryczy wypowiedział:

Ew. Jana 6:26, Biblia Warszawska
Odpowiedział im Jezus i rzekł: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, szukacie mnie nie dlatego, że widzieliście cuda, ale dlatego, że jedliście chleb i nasyciliście się.

Czyli pokazał ludziom co ich tak naprawdę interesuje, zaspokojenie swoich podstawowych potrzeb bez wnikania w świat Ducha.
Moc ewangelii jest trwała, a moc cudów niknie, ponieważ natura człowieka szybko syci się widokiem efektów, cudów i z czasem wymaga się od cudotwórcy coraz to cudowniejszych zjawisk, w celu wywołania zachwytu i szacunku, które dla wysoko rozwiniętej duchowo osobowości nie mają w ogóle znaczenia.
Patrząc ogólnie na całą działalność Jezusa na ziemi widać, że interesowało Go pozyskanie dla królestwa Boga każdej jednostki człowieka, ale nie na podstawie cudów lecz na podstawie warunków, zasad prawdy.
Oprócz zasady głoszenia ewangelii bez mocy niebios, tylko na zasadzie wartości intelektualnych i wiary, człowieczeństwo dało Jezusowi unikalną możliwość doświadczenia ograniczeń człowieka i świata, w jakim człowiek żyje. Sam Bóg mógł doświadczyć człowieczeństwa i wszystkich jego przejawów mocy i niemocy, by we wszystkich przejawach życia ziemskiego rozumieć człowieka.
Obrał doskonałą drogę do zdobywania godnych królestwa dusz ludzkich, godnych, czyli tych, co szukają prawdy zbudowanej na podstawie rozwagi, rozsądku i mądrości, a nie na podstawie niskiej wartości efektów, przejawów nieznanych nam jeszcze technik regulacji energii widzialnych i niewidzialnych, czyli dokonywanie tzw. cudów.
Od swoich uczni wymagał wiary, zbudowanej nie na widzialnych cudach, ale na prawdzie ewangelii, która głosiła, że Bóg jest naszym dobrym Ojcem, a my jego synami, którzy obecnie są na etapie zbłądzenia, zwiedzenia ułudą ciemności, i że ten sam Ojciec Bóg sam do nas się zbliża i zaprasza do uwierzenia w synostwo Boskie, i każdy, kto uwierzy w tą wiadomość, wyzwoli w sobie boskie moce, niezbędne do życia w Duchu, które zniszczą moc ciemnej świadomości.
Kiedy przyglądam się dzisiejszemu chrześcijaństwu, widzę wiarę w moc cudów, jako atut ewangelii królestwa, mądrość, rozwaga, rozsądek wg Ducha zostały zastąpione dogmatami i skrótami myślowymi, które decydują o życiu i drodze posłusznych im ludzi.
Taka postawa niesie za sobą żniwo rozczarowania i błędu, co prowadzi do upadku, zaduszenia w człowieku wszelkich idei synostwa Boskiego, które niesie ze sobą życie w pełni Ducha Świętego.
Jezus Chrystus postanowił, że od początku do końca swojego życia na ziemi pozostanie człowiekiem i nawet w obliczu ciężkiej śmierci nie pokusił się, by użyć swoich boskich mocy, by uniknąć takiego doświadczenia, a miał taką moc, ponieważ nikt mu nie kazał tak umierać ani nikt mu nie zabierał życia. Taką decyzję podjął sam dobrowolnie, pozostać człowiekiem aż do końca, nie ratować się mocami niebios, pozostać człowiekiem aż do końca, bo taka była wola Jego Ojca, sam powiedział o swoim życiu, że:

Ew. Jana 10:18, Biblia Warszawska
Nikt mi go nie odbiera, ale Ja kładę je z własnej woli. Mam moc dać je i mam moc znowu je odzyskać; taki rozkaz wziąłem od Ojca mego.

I to są wysokie poziomy Ducha, doskonały władca nie używający swoich mocy ani autorytetu, ale prawdy ewangelii, jaką przekazał mu Jego Ojciec.

Jak mi powiedziano: „Jezus Chrystus swoim życiem na ziemi podniósł standardy niebios”.

Naukę o prawdzie czerpały nie tylko rzesze ludzi, ale i mieszkańcy niebios i niebios niebios, którzy niektóre wypowiedzi Jezusa słyszeli pierwszy raz. Ci mądrzy i roztropni wiedzieli jak użyć te elementy prawdy w celu wzbogacenia swojego własnego doświadczenia.

Jezus Chrystus udowodnił swoim życiem na ziemi, że nie potrzeba nadziemskich mocy, by przybliżyć się do Boga i do Jego królestwa. Głosił, że te królestwo jest w nas i pośród nas, i że dobrowolne zaproszenie do udziału w tym wspaniałym królestwie jest wolą Ojca, i że właśnie ten Ojciec zaprasza wszystkich do uwierzenia w radosną wiadomość, że moc grzechu nie działa na tego, kto uwierzy w synostwo boskie i będzie trwał w doskonałym prawie wolności i radości synów Bożych. I co najważniejsze, jest to dar dla całej ludzkości, dar bezinteresowny, dobrowolny, nie można na niego zasłużyć, jest on udziałem tych, co uwierzą w wiadomość pochodzącą od Boga Ojca, a przekazaną przez Jego Syna Jezusa Chrystusa, który w ten sposób przekazał nam zbawienną informację i jest naszym Mistrzem, Panem, Mentorem, Przewodnikiem, Drogą i Drzwiami do tego wspaniałego świata Boga.

Synostwo niesie ze sobą wielkie bogactwo duchowe, a Duch rządzi materią objawioną i nieobjawioną, rządzi i panuje nad tym, co duchowe objawione i nieobjawione.

OKULTYZM

Okultyzm (łac. occulo – ukrywać, trzymać w tajemnicy; occultus – schowany, ukryty, tajemny) – doktryny ezoteryczne, które zakładają istnienie w człowieku i przyrodzie sił tajemnych, nieznanych i bada możliwości ich wykorzystania, oznacza rzecz „tajemną”, „niedostępną”. Okultyzm nazywa się również wiedzą tajemną (scientia occulta).

Jest to urywek z wikipedii na temat pojęcia okultyzm: http://pl.wikipedia.org/wiki/Okultyzm
Piszę o tym, ponieważ od jakiegoś czasu słyszę, że w kręgach „wierzących” jestem uznawany za okultystę.
Nie wnikałem w znaczenie tego pojęcia ani w to, z jakiego powodu o mnie się tak mówi. Kilka lat temu, jak przedstawiciele niebios wyprowadzali mnie z ciężkich problemów, uczono mnie, bym był niewzruszony na pochwały i na obelgi.

Mówiono mi: „Jeśli będziesz się cieszył z pochlebstw na swój temat, to gwarantuje ci, że zadziała to w drugą stronę, jeśli usłyszysz coś przykrego na swój temat, to będzie cię to boleć i przeszkadzać w rozwoju, wprowadzi cię to w ciężki stan umysłowy i wyzwoli niepotrzebne emocje, które przeszkodzą w kontakcie z okręgami niebios. Najlepiej, jak staniesz się kompletnie niepodatny na pochwały i na pomówienia. Niech ci nie zależy nawet  na tym, by usłyszeć co ma do powiedzenia na twój temat Bóg.”

Przyjęcie i realizacja tej rady, w połączeniu z innym radami, rzeczywiście zadziałała, ułatwiła szybki rozwój duchowy.
Dlatego, jak słyszałem na swój temat, że: „w kręgach kościoła …. jesteś uznawany za okultystę”, nie zwracałem na te stwierdzenie uwagi, pomijałem je uznając za niegodne uwagi ze względu na to, że wielu braci i sióstr nie wie co czyni.
Jestem w ciągłym rozwoju duchowym, emocjonalnym i intelektualnym, więc wynika z tego, że nie znam wielu standardów niebios, nie rozumiem ich powagi ani znaczenia. Jednak zmierzam krok po kroku i im więcej stawiam kroków cieszę się z tego, że nie jestem żadnym przywódcą kościoła, grupy lub jakiejś innej społeczności, ponieważ widzę, że wielu podjęło się tego zadania chociaż nie posiadają kompetencji do tego, nadanych z niebios, a tylko są z nadania ludzkiego i w ogóle nie pojmują powagi sytuacji.
Ja zażywam spokoju i w nim rozwijam swoje własne duchowe wykształcenie. Dla mnie liczy się mój indywidualny, osobisty kontakt z Bogiem moim Ojcem.
Zdaję sobie sprawę, że jest to etap rozwoju do pewnego czasu, ale na razie cieszę się tym, co mam obecnie.
Dlaczego o tym piszę.
Ponieważ przyszedł do mnie przedstawiciel świata niebios i przedstawił mi standardy niebios:
„Mówią o tobie, że jesteś okultystą, czy domyślasz się dlaczego tak mówią? Ponieważ piszesz i mówisz, że masz kontakt z niebiosami, istotami światła, władcami niebios i aniołami. W ich oczach jest to powód do nazwania ciebie okultystą. Ci, co to mówią uznają, że mają kontakt z Duchem Świętym. Gdyby mieli z Nim kontakt, to nie mówiliby w ten sposób o tobie. Jednak oni utrzymują, że mają kontakt z Duchem Świętym podczas, gdy nie rozumieją Jego natury ani nie pojmują Jego działania. Nie znają niebiańskiego systemu zarządzania ani korelacji Bóg, Duch Święty, Jezus Chrystus i wiele gatunków istot, stworzonych w celu partnerskiego zarządzania systemami wszechświatów objawionych i nieobjawionych. Gdyby ci, co uznają, że mają w sobie Ducha Świętego słuchali głosu tego Ducha, to nauczyłby ich co znaczą słowa Jezusa Chrystusa:

Ew. Łukasza 12:8, Biblia Warszawska
Powiadam wam: Każdy, kto mnie wyzna przed ludźmi, tego i Syn Człowieczy wyzna przed aniołami Bożymi.
12:9 Kto zaś zaprze się mnie przed ludźmi, tego i Ja się zaprę przed aniołami Bożymi.

Czy Jezus, Syn Najwyższego Boga, posłany przez swojego Ojca na ziemię w celu objawienia synostwa boskiego człowieka, mówiłby coś nieistotnego, czy nie powinien powiedzieć, że taki człowiek otrzyma to lub tamto?
Co w tym jest szczególnego i wartościowego, by mówić aniołom o człowieku i co znaczy przyznawać się przed aniołami do człowieka, czy ma to jakąś wartość?
Otóż ma, Jezus Chrystus mówił zawsze to, co najistotniejsze. Wy ludzie nie pojmujecie systemu partnerskiego zarządzania. Ten sam Jezus Chrystus powiedział przed Piłatem: 

Ew. Mateusza 26:53, Biblia Warszawska
Czy myślisz, że nie mógłbym prosić Ojca mego, a On wystawiłby mi teraz więcej niż dwanaście legionów aniołów?

Czy ci, co wyznają, że mają w sobie Ducha Świętego nie czytali:

Psalm 34:8, Biblia Warszawska
Anioł Pański zakłada obóz Wokół tych, którzy się go boją, i ratuje ich.
PSALM 91

91:11 Albowiem aniołom swoim polecił, Aby cię strzegli na wszystkich drogach twoich.
91:12  Na rękach nosić cię będą, Byś nie uraził o kamień nogi swojej.
91:13  Będziesz stąpał po lwie i po żmii, Lwiątko i potwora rozdepczesz

Dlaczego od jakiegoś czasu bezpośrednio z tobą rozmawiamy?
Ponieważ Jezus Chrystus „przyznał” się do ciebie.
Dlatego aniołowie „zatoczyli obóz” wkoło ciebie.
We wszelkim twoim działaniu na wynajętej ci drodze życia otoczyliśmy ciebie wszelką pomocą, niezbędną do zrównoważonego rozwoju fizycznego, duchowego, intelektualnego i emocjonalnego. Wspieramy ciebie na każdej twojej drodze, w sprawach życia codziennego jak i prowadzenia danej ci firmy.
Gdyby Jezus Chrystus nie „przyznał” się do ciebie, towarzyszyłby ci przez całe życie standardowy korpus opiekunów przeznaczenia.
Słowo „przyznał” zawiera w sobie tajemnicę i nie wyjaśnia jakie to ma znaczenie dla człowieka.
To, co jest pewne, że ten, do którego Jezus Chrystus się „przyznał” jest pod wpływem działania Boga.
Macie napisane w swoich pismach, że  przypisywanie działaniu Boga działanie innych sił jest równoznaczne z „grzechem”.

Ew. Mateusza 12:32, Biblia Warszawska
A jeśliby ktoś rzekł słowo przeciwko Synowi Człowieczemu, będzie mu odpuszczone; ale temu, kto by mówił przeciwko Duchowi Świętemu, nie będzie odpuszczone ani w tym wieku ani w przyszłym.
Ew. Marka 3:29, Biblia Warszawska
Kto by jednak bluźnił przeciwko Duchowi Świętemu, nie dostąpi odpuszczenia na wieki, ale będzie winien grzechu wiekuistego.
Ew. Łukasza 12:10, Biblia Warszawska
Każdemu, kto powie słowo przeciwko Synowi Człowieczemu, będzie odpuszczone; lecz kto by bluźnił przeciwko Duchowi Świętemu, temu nie będzie odpuszczone.

To są słowa Jezusa Chrystusa, które wypowiedział, kiedy zarzucono mu, że to, co czyni nie pochodzi od Boga tylko od złego, przypisano działalności Boga działalność złego.
Dlatego nie milcz tylko ostrzeż tych, co przypisują naszej działalności działalność złych istot, że popełniają poważny błąd, my jesteśmy partnerami Boga, Ducha Świętego i Syna Boga w zarządzaniu światami, i przypisywanie naszej partnerskiej działalności złemu jest bluźnierstwem w oczach niebios i jest poważnym wykroczeniem. Ci, co mówią tak, wchodzą na czerwonym świetle na jezdnię, a w tej sytuacji o wypadek nie jest trudno. Tacy giną nie wiedząc kiedy i za co.  Mówię to w trosce o tych, co błądzą i mają nikłe poznanie, niech raczej milczą i więcej nie grzeszą.”

Ja osobiście nie zważałem na takie stwierdzenia tych „wierzących”. Dopiero teraz pojąłem powagę sytuacji i także przy okazji zrozumiałem sens, moc i wartość wypowiedzi Jezusa Chrystusa, kiedy mówił, że „przyzna” się do człowieka przed swoimi aniołami.
Wyjaśniono mi, że „przyznanie” to nie tylko powiedzenie „znam go”, ale jest to głębokie polecenie istotom niebios, by otoczyły i we wszystkim wspierały tego, którego Jezus Chrystus polecił im, by o niego dbali i doprowadzili w przyszłości przed Jego oblicze.
Zrozumiałem dobitnie, że są to duchy partnerskie Ducha Świętego, partnerzy Boga i mocarze, z którymi Jezus Chrystus będzie dzielił „łupy”.

Ks. Izajasza 53:12, Biblia Warszawska
Dlatego dam mu dział wśród wielkich i z mocarzami będzie dzielił łupy za to, że ofiarował na śmierć swoją duszę i do przestępców był zaliczony. On to poniósł grzech wielu i wstawił się za przestępcami.

Wezwanie Boga do bycia członkiem królestwa niebios jest dobrowolne, nikt nie jest zmuszany, ale jeśli staniemy się przez wiarę w ewangelię Jezusa Chrystusa mówiącą, że Bóg bezwarunkowo nas kocha i, że jesteśmy synami tego Boga i możemy żyć w radosnej wolności, to nie pozwalajmy, by ciemność w postaci pychy i zarozumiałości działała przez nas. Jak mi powiedziano, większość tych „wierzących” jest apatyczna, leniwa i znudzona życiem, nie rozwija się duchowo, ale jak pojawi się ktoś oświecony, to jak za czasów życia ziemskiego Jezusa Chrystusa faryzeusze, saduceusze, uczeni w piśmie i cały sanhedryn, ożywiają się w celu potępiania i przypisywania działalności Boga działalność zła.

Czytając w wikipedii uczciwie wyjaśnienie pojęcia okultyzm, wynika między innymi, że jest to wiedza tajemna, i że my wszyscy jesteśmy okultystami, jeśli uczyliśmy się chemii lub astronomii.
Po co mówić coś, czego się nie rozumie?
Po co mówić coś, czego się później będzie żałować?
Po co pomnażać sobie grzechy?
Przecież będziemy musieli przed sądem Najwyższym zdać wyjaśnienie z każdego słowa.

Ew. Mateusza 12:36, Biblia Warszawska
A powiadam wam, że z każdego nieużytecznego słowa, które ludzie wyrzekną, zdadzą sprawę w dzień sądu.

Napisałem to, ponieważ zostałem wyraźnie poinformowany, że mam tak napisać w celu rozważenia i pouczenia.

DOGMATY

Ew. Łukasza 18:8, Biblia Warszawska
…Tylko czy Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?

To są słowa Jezusa Chrystusa, kiedy przebywał na ziemi w czasie swojej misji.
Od kiedy je usłyszałem aż do pewnego dnia zawsze zastanawiałem się o czym On mówił.
Myślałem sobie: no to Jezus zostanie zaskoczony jak wróci, bo jest tyle ludzi wierzących, protestanckie kościoły chrześcijańskie są pełne ludzi. Uznawałem, że w kościele katolickim nie ma wierzących, ale i z czasem tam znalazłem ludzi, którzy wierzą. Myślałem sobie: jest wiara na ziemi, jest pełno wierzących, więc pytanie Jezusa jest nieaktualne.
Moje myśli, nadzieja i poglądy na ten temat zostały rozwiane w mig, jak usłyszałem słowa:
„to nie jest wiara, to są dogmaty”
.

Zrozumiałem, że całe chrześcijaństwo wierzy w dogmaty, ale i to zostało rozwiane i zobaczyłem, że to nie chodzi o wiarę w dogmaty, zobaczyłem, że tutaj niebiosa nie używają w ogóle słowa wiara, to jest życie wg dogmatów.
Słowo wiara wg niebios oznacza zaufanie Bogu, poleganie na Bogu, czynienie Jego woli, czczenie Go w duchu, jako prawdę.

Usłyszałem takie słowa: „Utworzyli sobie dogmaty i wszystko dopasowują do tych dogmatów, jak puzzle, jeśli coś nie pasuje do dogmatu, to zostaje odrzucone, uważają, że wierzą, a ich wiara nie ma nic wspólnego z wiarą oprócz nazwy, to nie jest żywa wiara, to jest brak zaufania do Ducha Boga, obrażają Go i zasmucają, wydaje im się, że podobają się Bogu, a zapomnieli, że ten, kto ufa i wierzy Bogu podoba mu się. Sam Bóg powiedział:
List do Hebrajczyków 10:38, Biblia Warszawska
A sprawiedliwy mój z wiary żyć będzie; lecz jeśli się cofnie, nie będzie dusza moja miała w nim upodobania.
Przez to, że żyją wg dogmatów, przestali się rozwijać i nie szukają Boga ani Jego dróg, mają swoje dogmaty i żyją wg nich, przez co stali się zamknięci na nowe głębsze duchowe ekspresje, stali się głusi i otępiał ich umysł, a mówią o sobie „jestem wierzący”. Kiedy przychodzi do nich ktoś, kto prawdziwie wierzy i został oświecony z niebios, nie przyjmują go i odrzucają go, bo to co mówi nie pasuje do ich dogmatów, sami pozbywają się życia, proszą Boga o Jego głos, a kiedy On posyła swoje usta, oni je odrzucają, bo nie pasuje mowa do ich dogmatów, sami sobie zadają gwałt”.

Zrozumiałem przekaz i zobaczyłem, zrozumiałem pytanie Jezusa Chrystusa:
…Tylko czy Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?

Zrozumiałem, że nie zawsze nazwa pokrywa się z tym, co ona reprezentuje.
Pojąłem znaczenie słowa „wiara” wg miary niebios.
Zawsze wiedziałem, że kontakt z Duchem Świętym gwarantuje życie w prawdzie, ale teraz dogłębnie zrozumiałem jak bardzo ważny jest osobisty kontakt z Duchem Świętym, to tak, jak każdy z nas ma indywidualny kontakt z powietrzem, które wdychamy, nikt za nas nie oddycha.
Tak jak mi pokazano jakiś czas temu, że wielu będzie zaskoczonych i rozczarowanych, bo mniemali, że wejdą do niebios z tzw. palcem w …, a tutaj szok.
A co dopiero ci, co w mocy imienia Jezusa czynili cuda.

Ew. Mateusza 7:22, Biblia Warszawska
W owym dniu wielu mi powie: Panie, Panie, czyż nie prorokowaliśmy w imieniu twoim i w imieniu twoim nie wypędzaliśmy demonów, i w imieniu twoim nie czyniliśmy wielu cudów?
7:23 A wtedy im powiem: Nigdy was nie znałem. Idźcie precz ode mnie wy, którzy czynicie bezprawie.

Bezprawie, co to takiego?

Ew. Marka 11:22, Biblia Warszawska
A Jezus, odpowiadając, rzekł im: Miejcie wiarę w Boga!

Uczciwie analizując Biblię wynika z niej, że chodzi o wiarę Bogu, o wierzenie Mu i to jest wolność, prawo wolności, które jest wolne od dogmatów. Bo wiara nie ma nic wspólnego z kajdanami dogmatów.

List Jakuba 1:25, Biblia Warszawska
Ale kto wejrzał w doskonały zakon wolności i trwa w nim, nie jest słuchaczem, który zapomina, lecz wykonawcą; ten będzie błogosławiony w swoim działaniu.

PRADAWNI BOGOWIE

W Biblii mamy zapisane takie słowa na temat działalności Jezusa Chrystusa na ziemi:

List do Kolosan 2:15, Biblia Warszawska
Rozbroił nadziemskie władze i zwierzchności, i wystawił je na pokaz, odniósłszy w nim triumf nad nimi.

W innej części Biblii jest taka informacja:

List do Efezjan 6:12, Biblia Warszawska
Gdyż bój toczymy nie z krwią i z ciałem, lecz z nadziemskimi władzami, ze zwierzchnościami, z władcami tego świata ciemności, ze złymi duchami w okręgach niebieskich.

Bezcielesne istoty, niewidzialne dla oka wielowymiarowe duchy, nie dostrzegalne także dla części istot duchowych niebios to pradawni bogowie, nadziemskie władze, siły i energie, które istnieją od niepamiętnych czasów, towarzyszą człowiekowi od początków życia ludzkiego na ziemi. Znalazły drogę do umysłów ludzkich i starają się wywrzeć swoją wolę w życiu każdego człowieka, który ma z nimi kontakt. Są to byty niewidzialne dla ludzi o niskim poziomie duchowym. Ta niewidzialność daje im przewagę nad niewidomym człowiekiem, taki jest łatwym obiektem dla bezcielesnego bytu do wyrażania samego siebie poprzez medium, jakim staje się człowiek nierozróżniający sił duchowych. W ten sposób sprawują swoją władzę i obdzierają człowieka z wszelkiej iskry życia, każąc żyć w nędzy i cieszyć się tą nędzą jak luksusem. Są to moce niezmienne. Ich nie można zmienić, pozostaje tylko usunąć i ten stan jest łatwo osiągalny, jeśli w naszym umyśle jesteśmy odnowieni przez Ducha Świętego posłanego nam do pomocy.
Mowa o zazdrości, zawiści, chciwości, samolubstwie, pysze, złości, gniewie, nienawiści, obłudzie, kłamstwie, hipokryzji, nikczemności, lęku, obawie, kompleksach, poniżeniu, beznadziei, bezsensie, nudzie, apatii, presji, fobiach itp. itd., są to istoty osobowe, duchy, elementy królestwa ciemności, czy mówiąc współcześnie, ciemne energie, które inspirują umysł człowieka pewnymi myślami i tworzą poprzez myśli dogodne dla nich środowisko w naszej osobowości.

Koleżanka opowiadała mi o książce znanego rosyjskiego naukowca bioenergoterapeuty. Akcja dzieje się w Rosji, ten naukowiec robił różne badania nad bioenergetycznym polem człowieka, przyjmował ludzi z różnymi chorobami fizycznymi jak i z depresjami, lękami, presjami, pesymizmem itd. W procesie badania i leczenia zorientował się, że za stanami fizycznymi i psychicznymi tych ludzi stoją pewne energie, jakie on odczytywał, i że są to inteligentne energie o złym nastawieniu, że  ma do czynienia ze złośliwymi istotami osobowymi, które znalazły sposób ekspresji samych siebie przez opanowanie słabych ludzkich umysłów. Kiedy doszedł do tego odkrycia i próbował wpłynąć i usunąć te energie, to szybko spotkał się z inteligentnym oporem ze strony tych energii, wtedy nagle pojawiło się wkoło niego mnóstwo osobowych złych bytów, które starały się wpłynąć na jego psychikę i samopoczucie. Co ciekawe, ten naukowiec potrafił wykryć skupisko pewnych wiązek energii i zaobserwował, że jak się zbliżał do tej energii, dostawał dawkę strachu i złego myślenia. To było odkrycie, ponieważ świat nauki bioenergoterapii uznaje prądy i wiązki energii jako coś bezosobowego.

Jakiś czas temu powiedziano mi, że:
Głupota nie zmądrzeje, pycha nie spokornieje, strach nie nabierze odwagi, samolubstwo nie stanie się hojne, pesymizm nie stanie się optymizmem, chciwość nie spocznie na tym co posiada,  nikczemność nie stanie się etyczna, bezsens nie zrezygnuje ze swojej mocy i nie stanie się sensem, apatia nie nabierze sił, nuda nie stanie się kreatywna, beznadzieja nie zamieni się w nadzieję itd. Są to niezmienne siły, nie podlegają jakimkolwiek zmianom.

To samo się tyczy światłości, mądrość nie zgłupieje, rozwaga nie stanie się nierozważna, odwaga nie stchórzy itp. itd. Dla ciemności nie ma nadziei na zmianę w światłość. Nadzieja jest dla człowieka, ponieważ siły światłości i ciemności to tylko wyposażenie, które można zmienić i wymienić, w jedną i w drugą stronę. Więc logicznie wynika, że nie są to elementy osobowości człowieka.

Bóg nie znosi pychy i buty, gardzi ciemnością, nie ma dla nich odrobiny swojej miłości, kocha natomiast człowieka, który jest nosicielem ciemności. Dlatego Bóg kocha człowieka, bo wie, że wystarczy tylko oświecić prawdą człowieka i, jeśli człowiek obdarzony wolą w takiej sytuacji podejmie decyzję, że rezygnuje z ciemności i chce żyć w światłości, to rozpoczyna się wiekuisty proces przemiany, odnowienia ducha osobowości, ducha umysłu i najgłębsza ciemność, depresja, zło, wyjdzie z człowieka i taki stanie się czystym i wolnym naczyniem do napełnienia światłem życia. Czyli wynika z tego, że nic nie przynieśliśmy na ziemię, a jesteśmy obiektem zainteresowania dwóch sił, które walczą ze sobą, by scalić się z naszymi umysłami, byśmy stali się ich ekspresją i nosicielami.

Ciemność to taki pasożyt, wdziera się na siłę, jest samolubna i walczy o przetrwanie.

Światłość jest delikatna, szanuje osobowość i nic nie robi na siłę. Światłość jest zdecydowanie silniejsza od ciemności, która jest bezcelowa i destrukcyjna, niszczy wszystko, co można zniszczyć, póki jeszcze jest co.

Te elementy ciemnej energii, ci pradawni bogowie wdzierają się powoli do naszych umysłów, pędząc prosto do naszych mózgów na poglądach i myślach, które wzmacniane pewnymi sytuacjami z naszego życia tworzą w mózgu trwałe połączenia i po pewnym czasie taki człowiek jest biegły np. w: zazdrości, zawiści, gniewie, obłudzie, pysze, fobiach, wszelkim złym myśleniu. Te siły ciemne działają w grupach i często pysze towarzyszy brak szacunku, pogarda, wyniosłość itp. To te siły powodują, że człowiek nienawidzi człowieka, że tworzą się pojęcia podludzi i nadludzi. Powstają podziały rasowe na lepszych i gorszych. Zawiść, zazdrość, pycha, nienasycenie, duma itp. doprowadzają do wojen na skalę światową, lokalną, jak i w relacjach międzyludzkich. Kto wyraża gniew, złość, zawiść itp., jest nosicielem ciemności i nie panuje nad nią, a prawda jest taka, że są to bardzo słabe siły, nad którymi można panować z tym, że z góry wolę zniszczyć fałszywą nadzieję, gdyby do głowy komuś przyszło, że silna wola może to opanować, to mówię: jest to bzdura, oni sobie drwią z tzw. silnej woli, to tak, jakby bezbronnego człowieka wpuścić w stado wilków.

Naszym przeznaczeniem, dziedzictwem, naturalnym stanem jest panować nad tymi osobowymi ciemnymi duchami.
W Biblii mamy zapisaną rozmowę Boga z Kainem:

1 Mojżeszowa 4:7, Biblia Warszawska
Wszak byłoby pogodne, gdybyś czynił dobrze, a jeśli nie będziesz czynił dobrze, u drzwi czyha grzech. Kusi cię, lecz ty masz nad nim panować.

A Jezus Chrystus mówił wprost o niewolnictwie tych, co są nosicielami i ekspresjami tych duchów.

Ew. Jana 8:34, Biblia Warszawska
Jezus im odpowiedział: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, każdy, kto grzeszy, jest niewolnikiem grzechu.

Sytuacja nasza nie jest beznadziejna, wręcz przeciwnie, jest pełna nadziei, Bóg udzielił nam poprzez Jezusa Chrystusa pełnej lekcji objawiając i wystawiając na pokaz nam wszelkie niewidzialne nadziemskie moce. Tak, jak nasze ciało ma w sobie niewidzialne dla oka bakterie, tak nieuzbrojony umysł, nie wspomagany przez Ducha umysł, nie jest w stanie zobaczyć tych duchowych molekuł.  Są to widzialne byty dla tych, co uwierzyli Bogu. Ci, co nie wierzą już są pod wpływem ciemności. Bastionem ciemności w nas jest nasz umysł, intelekt. Wchodzą do nas głownie i jedynie poprzez myśli tworzące obrazy, poglądy i w procesie myślowym z czasem powstaje tak zwany charakter człowieka. W odpowiedniej sytuacji, jak przyciski na konsoli, uruchamia się w nas gniew, złość, zawiść, zazdrość. Tak się dzieje, jak człowiek chodzi w ciągłym stanie upojenia głupotą. Te moce otępiają umysł, który naturalnie jest zdolny do bystrego i czystego myślenia.

Mieszkający w nas Duch Boga, tchnienie, poucza nas bezemocjonalnie, a ciemność wywiera wpływ emocjonalny. Duch kocha bezemocjonalny rozsądek, a ciemne duchy epatują uczuciami obrażania się, zawiści, złości, gniewu, czy użalania się nad sobą itp. Każda cecha zła wyraża się w emocjach i ludzie zostali przekonani poprzez inne ciemne byty do tego, że te emocje są fajne i warte uwagi, wręcz wychowujące, i ludzie popadają w sentymenty i użalanie się. To wszystko zamyka drogę dla Ducha Boga i istot światła, i stan człowieka staje się coraz gorszy. Drwi i śmieje się, gdy mu się wprost mówi o tym, co go wiąże. Taki nic nie widzi oprócz tego, że temu, co stara się mu pomóc „coś odbiło” i „czegoś się naćpał”, śmieją się i odchodzą kiwając głowami i pokazując, że z nami jest coś nie tak, że jesteśmy chorzy psychicznie. Czas, życie zweryfikuje ich stan ducha, nadchodzą problemy różnego rodzaju i człowiek bez nadziei i siły ducha umiera nie osiągnąwszy celu życia. Powierzchowna radość błyskiem zamienia się w bezradny lęk i przerażenie.

To wszystko jest takie proste. Jest 7 stanów świadomości, część jest objawiona człowiekowi, część nie. Duch Prawdy, którego ten świat nie widzi, jest nauczycielem i doskonale uczy jak żyć w świadomości pochodzenia boskiego. Sam doświadczyłem przemiany ducha mojego umysłu. Duch Prawdy, w trudnych chwilach mojego życia, bezemocjonalnie do mnie mówił i pomyślałem, że będę słuchał tego głosu i będę mu posłuszny. Z czasem, w procesie myślenia, pod wpływem Ducha Prawdy, zacząłem dostrzegać myśli, jakie przeze mnie  przechodziły, zacząłem je kategoryzować i rozdzielać. Zaobserwowałem, że jedne myśli wywoływały w organizmie fale gorąca, inne uczucia lęku, strachu, bezradności, niemocy itp. A głos Ducha Prawdy był bezemocjonalny, dostojny, dawał mi do zrozumienia, że to kwestia mojej decyzji, czy chcę w danej chwili się załamywać i użalać, a w konsekwencji marnotrawić czas, trwając w kontakcie z beznadziejnymi duchami, czy raczej odrzucić moc emocji i pójść za głosem rozsądku, który daje pokój. Ta osobowość Ducha Prawdy była wtedy dla mnie bardzo intrygująca, pociągająca. Wtedy Duch Prawdy wydawał mi się taki piękny duchowo, silny, mocny, bezwzględny, w tle miałem świadomość, że dzisiaj to jest mój przyjaciel, ale w przyszłości może być moim oskarżycielem. Obserwowałem także jakie zachodzą we mnie reakcje ciemności, kiedy słuchałem głosu Ducha Prawdy. Zobaczyłem, odczułem, że duchy ciemne same czuły jeszcze innego rodzaju, jakby bardziej zaawansowane, przerażenie, strach, niemoc i panikę, kiedy słuchałem Ducha Prawdy, ponieważ one boją się Go.

Dzisiaj wiem, że to Bóg mi umożliwił zobaczenie tych korelacji w świecie ducha. Z czasem myśli światłe wyparły ciemne myśli. Dzisiaj ufam Bogu, wierzę mu, mam siłę, która gardzi wszelkimi bezsensownymi emocjami i myślami. Jest mi bardzo łatwo skupić się i nawiązać szczególny kontakt, dlatego szczególny, bo bez przestanku całymi dniami mam ten kontakt na pewnym poziomie, ale chwile modlitw to jest szczególny czas skupienia i skierowania całych sił intelektualnych i umysłowych do świadomego wnikania w wymiar duchowy.

Dzięki Duchowi Prawdy przekroczyłem granice niewoli, zostałem uwolniony od zatwardziałości umysłu, wolny od dogmatów, uprzedzeń i fałszywych poglądów, zniewalających emocji, złudnych nadziei itp. itd. To są granice, jakimi duchy ciemności otoczyły każdego, z którym mają trwały kontakt, w ten sposób ludzie są w sieci ciemności,  w grząskim błocie. Jeśli ktoś myśli, że jest to trudne uwolnić się i odczuwa niemoc, to właśnie słyszy głos jednego z duchów ciemności, ale prawda jest taka, że to tylko informacja z emocjami i, jeśli uwierzy ten ktoś tej informacji, to tak, jakby wskoczył z trampoliny do basenu pełnego wody, zanurzy się już w tym myśleniu i to go będzie chłonąć, jeśli jednak ktoś wyodrębni tą myśl jako nie swoją, obcą, pochodzenia złej istoty i sprzeciwi się jej nie wierząc jej, tylko uspokoi się i umysłem zacznie szukać właściwych myśli, które dają wolność, to wtedy pojawia się zdrowy rozsądek, rozwaga, cierpliwość i wszelka pomysłowość, i ciemność zaczyna ustępować krok po kroku, a światły przewodnik doprowadzi do tzw. uświęcenia. Sam tego doświadczyłem, bo uwierzyłem Bogu, że zostaliśmy powołani do życia w świętości i bycia świętymi tak, jak On jest Święty.

3 Mojżeszowa 11:45, Biblia Warszawska
… Bądźcie więc świętymi, bom Ja jest święty.

Świętość oznacza czystość, wolność i do tej wolności powołał nas też syn Boga Jezus Chrystus.

List do Galacjan 5:1, Biblia Warszawska
Chrystus wyzwolił nas, abyśmy w tej wolności żyli. Stójcie więc niezachwianie i nie poddawajcie się znowu pod jarzmo niewoli.

Czasami, w trakcie moich modlitw, spotykam się z istotami świata duchowego i widzę ich piękno umysłu, czystość myśli. Zachwycają mnie swoim pięknem duchowym, wolnością i wtedy widzę jak w lustrze oblicze ziemi, w jakiej nędzy umysłowej żyjemy, jesteśmy bezradni w obliczu chorób, uszkodzeń ciała, głodu, trudno jest nam pozytywnie myśleć, a oni są wolni od tego rodzaju myśli, panują nad materią i kształtują ją jak chcą, dla nich nie istnieje problem odbudowy w mgnieniu oka uszkodzonego ciała, pomnażanie materii to dla nich pryszcz, gdyby nie dyrektywy niebios, mogliby zmienić oblicze ziemi w jednej chwili, głód znikłby, praca w pocie czoła byłaby nie potrzebna, dla nich siła grawitacji nie istnieje, kiedy zechcą materia przybiera kształty jakie chcą, potrafią pomnażać materię lub tak ją rozrzedzić, że staje się jak powietrze, a to tylko okruch ich możliwości i tworzą to wszystko w wyniku piękna ich umysłu, piękna bez wątpliwości. To ich standard życia, to samo robił ich mistrz na ziemi Jezus Chrystus, rozmnażał jedzenie, przenikał przez ściany, uzdrawiał wszelkie choroby, nawet śmierć mu była posłuszna. On zawsze ufał swojemu Ojcu i pokonał świat zbudowany na strachu, wątpliwościach, lękach, uprzedzeniach, fobiach, głupocie, rozwiązłości umysłu, pysze, dumie, arogancji, niecierpliwości, nudzie, apatii, bezsensie, beznadziei, zazdrości, zawiści, bezsensownej kłótni itp. itd., czyli pokonał pradawnych władców ciemności i pokazał, że można żyć będąc wolnym od tych niskich energii i dając przykład oznajmił, że każdemu pomoże i z każdym będzie, kto zechce iść w Jego ślady wg Jego woli, ponieważ dzielność i siła nad tymi bogami jest atrybutem naszego Ojca Żywego Boga, tylko obdarzony boską siłą człowiek jest w stanie pokonać te istoty.
Takie jest przeznaczenie i dziedzictwo tych, co uwierzą w ewangelię Boga, że jesteśmy Jego dziećmi, On jest naszym Ojcem, a droga do Ojca jest przez Jego Pierworodnego umiłowanego syna Jezusa Chrystusa, który był zanim cokolwiek powstało, a w odpowiednim czasie Bóg Ojciec obdarzył swego Syna ciałem i posłał na ziemię, by przekazał ludziom moc prawdy.

List do Hebrajczyków 10:5, Biblia Warszawska
Toteż, przychodząc na świat, mówi: Nie chciałeś ofiar krwawych i darów, aleś ciało dla mnie przysposobił;

Ew. Jana 8:32, Biblia Warszawska
I poznacie prawdę, a prawda was wyswobodzi.

Piszę to dla tych, co szukają sensu naszego bytu i życie na tej ziemi ich nie pokonało swoją ułudą, zatrzymując ich na przeżywaniu przemijających złudnych emocji i nadziei. Pokonani natomiast zostali przekonani, że to co tutaj widzą jest rzeczywistością i należy jej pożądać i ją czcić i nic więcej nie szukać, bo nie ma sensu.

Chmurka tagów

%d blogerów lubi to: