Serdecznie witam wszystkich! Strona ta przeznaczona jest tylko dla ludzi odważnych, śmiało stojących w obliczu NIEZNANEGO, nie bojących się NIEPOJĘTEGO, wolnych od ludzkich wyobraźni i mniemań na temat duchowści i Boga oraz celu naszego istnienia. Strona ta nie jest przeznaczona dla zniewolonych tradycją ludzką oraz tych co nie poszukują uczciwie PRAWDY. Tutaj są umieszczone informacje od bezcielesnych, wielowymiarowych ISTOT ŚWIATŁA na temat nadchodzących REWOLUCYJNYCH zmian ŚWIADOMOŚCI ludzkości pomagających w osiągnięciu celu naszego obecnego przeznaczenia, DOSKONAŁOŚCI. Osiągnięcie statusu istoty SUWERENNO-INTEGRALNEJ.

Archive for Listopad, 2012

NADŚWIADOMOŚĆ

Ostatnie miesiące jestem nadzwyczaj zajęty pracą zawodową i braterską pomocą.
Pomimo natłoku zajęć odnotowuję, obserwując siebie, wzmożony wzrost energii, siły fizycznej i psychicznej.
Po ludzku myśląc, zamiast być zmęczonym jestem podekscytowany i mam nadmiar sił. Wstaję po 4-ej rano, a kładę się spać o 22-23-ej.
I to kładę się spać z rozsądku. Szybko jednak zasypiam.
Taki stan życia, tylko na mniej aktywnym poziomie, prowadzę od lat, a ostatnie miesiące to jest już wielka prędkość.
Jednak, tak jak pisałem, odnotowuję wzrost siły fizycznej, energii ciała i aktywności umysłowej.
Nie wiem, czy to z tego powodu czy nie, ale też zaczynam coraz częściej widzieć długo utrzymującą się obecność zastępów istot nieziemskich, nie kilka osobowości, ale zastępy. Wygląda to tak, jakby pracowali ze mną, po prostu uczestniczą w moim życiu, doradzają, ostrzegają, układają sytuacje. Udzielają mi, moim pracownikom i znajomym pomocy. U mnie przejawia się to wręcz widzialnie, ja ich po prostu widzę, u znajomych i moich pracowników przejawia się to w przemożnym przeczuciu, intuicji, czy nagłych zwrotach nastrojów. Kiedy jakaś sprawa zawodowa jest prowadzona przez nich niewłaściwie, to nawet sprzęt techniczny odmawia posłuszeństwa, by nie wykonali tej pracy.
Składają mi świadectwa i mówią, że widzą, że jakieś siły im przeszkadzają, a potem, po głębszej analizie, dochodzą do tego, że to, co wykonywali było bezcelowe, niewłaściwe i doprowadziłoby do szkody. Firma, którą prowadzę ze wspólniczką zajmuje się szeroką działalnością, kilka branż, i potrzebujemy boskiej pomocy, ingerencji, by działać zgodnie z ciągle zmieniającymi się przepisami w różnych branżach.
W tym świecie następuje wypalenie pracowników, a ja odnotowuję u moich pracowników wzrost energii i kreatywności umysłowej.
Dzisiaj rano usłyszałem słowa: „Czas już byś napisał na temat NADŚWIADOMOŚCI”.
Czym jest NADŚWIADOMOŚĆ?
Jest to tytuł tej strony. Kiedy zakładałem ten blog usłyszałem wyraźnie: „Nazwij go NADŚWIADOMOŚĆ”.
Żeby się nie rozpisywać, tak w skrócie, NADŚWIADOMOŚĆ jest to nadludzki sposób patrzenia, myślenia i działania.
Jest to nadludzki poziom moralnego rozeznania i duchowej wnikliwości.
Pochodzi od Ducha boskiego, ten to Duch jest nosicielem i rozdającym, udzielającym ten boski nie ludzki rodzaj wyposażenia.
Wiem o czym mówię, sam tego od lat doświadczam.
Jest to poziom władzy nad prawdziwymi, realnie działającymi, niewidzialnymi władcami ciemności i światłości na wszystkich poziomach życia i żyć.
W praktyce wygląda to tak:
Człowiek rozwija się fizycznie, umysłowo, emocjonalnie i intelektualnie.
Tzw. natura zła człowieka ściąga go, kusi go do czynienia swej woli.
Więcej, ta natura tak zręcznie manipuluje umysłem, że człowiek uznaje jej obecność za swój charakter i utożsamia się z nią, jako JA.
Ta natura nie udziela siły do życia, to jest pasożyt, pozwala żyć człowiekowi, by czerpać energię z dawcy.
Stąd wahania nastrojów i sił.
W człowieku także przebywa cząstka boskiego Ducha, tzw. tchnienie. Ta osobowa cząstka wzywa do wyższych poziomów moralnych i duchowych.
Robi to przez ŚWIADOMOŚĆ.
Człowiek jest świadomy swoich wad, słabości, bezsilności itp. itd.
No i co z tego.
Podejmuje próby zerwania z nałogiem, zmiany charakteru, walczy z własnymi nawiedzającymi go, mieszkającymi w nim, siłami ciągnącymi go do wrogości w stosunku do innych ludzi.
Zazdrość, zawiść, gniew, strach, furia, apatia, bezsens, głupota itp. itd. nie pozwalają mu na przekroczenie niewidzialnego ogrodzenia, trzymającego go w więzieniu emocjonalno-umysłowym,  nie pozwalają żyć w wolności boskich synów.
ŚWIADOMOŚĆ jest oznaką działania, pracy nad człowiekiem Ducha Świętego, ale jest to tylko etap, z którego należy wyjść, w przeciwnym przypadku dojdzie do poważnych problemów emocjonalno-umysłowych.
ŚWIADOMOŚĆ nierozwinięta, na dłuższą metę, ściąga siły ciemności i przygnębienie, frustrację, złość na samego siebie i świat, staje się śmiercionośna. ŚWIADOMOŚĆ uzmysławia człowiekowi jego stan, ale ona nie ma mocy nad niewidzialnymi siłami ciemności. Pojawia się takie pojęcie „słaba silna wola”.
Co z tego, że wiem, jeśli nie mam siły, by to zmienić.
W takim stanie ja sam przebywałem latami, świadomość obecności czegoś, czego nie chciałem i świadomość niemożności zmiany tego, co już nienawidziłem w sobie. Swoista niemoc, zapędzony w kozi róg.

Wtedy zostałem obdarzony NADŚWIADOMOŚCIĄ.
Doświadczyłem i doświadczam NADŚWIADOMOŚCI, jest to nadludzki poziom mocy umysłowej, fizycznej.
Jest to władza nad każdą energią.
Po prostu widzę, że należy coś zmienić i zmieniam wg „mojej” woli. Zostaję poinstruowany z wysokości, że coś należy wyeliminować z mojej obecności, jeśli chodzi o tzw. charakter, i to robię, i ta siła zła odchodzi, po prostu widzę jej niemoc, bezsilność.
Obserwuję jej obecność u innych ludzi i widzę jak siedzi bezczelnie na tronie ich serc.
W moim życiu gardzę nią i jej przybocznymi.
ŚWIADOMOŚĆ uzmysławia, a NADŚWIADOMOŚĆ to moc twórcza, zmieniająca.
Ciemność doskonale rozróżnia tych, co chodzą w ŚWIADOMOŚCI a tych, co w NADŚWIADOMOŚCI.
Żeby zaistniała w człowieku NADŚWIADOMOŚĆ potrzebna jest najpierw ŚWIADOMOŚĆ i to ona jest fundamentem NADŚWIADOMOŚCI.
Człowiek sam nie jest w stanie rozwinąć w sobie NADŚWIADOMOŚCI, ona jest wyposażeniem darowanym przez Ojca z Niebios dla swoich dzieci, synów i córek.
Idea synostwa boskiego, ta ewangelia, którą głosił Chrystus, została zapomniana i głosi się teraz głownie krzyż lub tradycję, a właśnie ta idea synostwa boskiego wzmacnia i przeobraża ŚWIADOMOŚĆ w NADŚWIADOMOŚĆ.
Możecie się modlić do Boga: „Daj mi NADŚWIADOMOŚĆ”,  i gwarantuję wam, że odpowiedź przyjdzie błyskiem, jako ciche, niepozorne, prawie niedostrzegalne, wręcz lekceważone, myśli o synostwie boskim i braterstwie ludzkim, ciche przebłyski olśnienia, że można inaczej traktować to, co do tej pory było nie do ruszenia, że w obliczu presji i wzmożonych nacisków emocji i myśli można pomyśleć w inny sposób, niż dotychczas, a kiedy się posłucha tych niepozornych myśli, z czasem stają się one głosem bardzo wyraźnym i silnym, aż zaczyna się widzieć Tego, który przemawia.
NADŚWIADOMOŚĆ to boska moc, niezbędna do życia w pełni i wolności synów boskich.

Reklamy

WOLNY I NIEWOLNIIK

Znam wielu ludzi, którzy chcą być prawi, podobać się Bogu i jak to Biblia określa, chodzić z Bogiem.
Ci ludzie szukają jakiegoś wzoru, jakiejś recepty, prawa, schematu postępowania, a ostatnio pytają mnie, czy wiem jak wygląda instrukcja obsługi?

Ja kiedyś też tak robiłem, szukałem, stosowałem różne „diety”, receptury, ale to nie działało.
To słyszane Królestwo Boga i Jego obecność było dla mnie tylko jako zbiorowa nadzieja i wiara, że się jakoś tam w końcu dostanie.
Dzisiaj większość świata chrześcijańskiego brnie w nierozpoznaniu woli Boga i idei Jego życia w wolności.
Biblia mówi o tym, że ludzie są wolni lub niewolni, a my ludzie mamy o tym swoje mniemanie, jak to wygląda i działa, i do głowy nam nie przychodzi, że jeśli wola Ojca jest naszym prawem, to nie jesteśmy wolni. To oznacza, że jesteśmy dalecy od Królestwa Boga.

Kiedy wola Boga jest naszym prawem, receptą, wzorem, instrukcją jak wejść do Królestwa Boga, wtedy jesteśmy niewolnikami, wprawdzie szlachetnymi, dążącymi do wypełniania woli Boga, ale dalej jesteśmy pod prawem, a zostaliśmy powołani do wolności.

List do Galacjan 5:13, Biblia Warszawska
Bo wy do wolności powołani zostaliście,…

Sługa, choćby szlachetny, nie zna woli swego Pana.
Dla sługi Bóg jest Panem.

Ew. Jana 15:15, Biblia Warszawska
Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni pan jego; lecz nazwałem was przyjaciółmi, bo wszystko, co słyszałem od Ojca mojego, oznajmiłem wam.

Jednak Bóg postanowił ten status człowieka zmienić i posłał na świat swego Syna, by wybawił świat z błędu i ze skutków błędnego myślenia, skrótów myślowych i mniemań, które spowodowały, że człowiek stracił wolność i zgubił ideę Królestwa Boga.
Człowiek stał się niewolnikiem ciemnych myśli, pragnień, poglądów, które w ostateczności są śmiercionośne.
Dlatego Jezus Chrystus głosił, że  przybliżyło się Królestwo Boga, ponieważ Jezus Chrystus głosił prawdę, która w Nim była i którą sam był, prawdę, która uwalnia od więzów kłamstwa.
Wiedząc, że musi odejść z tego świata, bo świat nie przyjął Jego przesłania, oznajmił, że posyła na świat wszechobecnego Ducha Prawdy i ten będzie pouczał ludzi o prawdzie.
Jest to Duch niewidoczny dla świata, tkwiącego w idei niewolnictwa, niewolnik nie może przyjąć tego Ducha.
Aby doszło do scalenia człowieka z Duchem Prawdy, muszą być spełnione pewne warunku wolności, ale teraz nie o tym chcę mówić.

Ew. Jana 8:32, Biblia Warszawska
I poznacie prawdę, a prawda was wyswobodzi.

Reasumując, kiedy wola Boga jest naszym prawem, jesteśmy niewolnikami.
Kiedy uwierzymy w ewangelię, jaką Jezus Chrystus głosił, a która mówiła, że Boże Królestwo się przybliżyło, i że sam Bóg posłał, z miłości do ludzi, swego Syna, by im pokazał prawdę, i kiedy pojmiemy, że jesteśmy Synami Boga, wtedy wola Ojca stanie się naszą wolą, a nie naszym prawem. Wtedy zostaniemy wyniesieni na wysokie pozycje duchowe, pozycje wolnych dzieci Bożych, wyzwolonych synów Królestwa.
Za tą ideę Jezus Chrystus musiał umrzeć, przelał swoją krew, ponieważ świat, z powodu mniemania, bzdurnego myślenia itp., wypływającego z fałszu i błędu narzuconego przez ciemność, odrzucił tą Boską ideę wolności.
Dlatego każdy, kto dalej żywi nadzieję, że wejdzie do Królestwa i szkoli się w przestrzeganiu prawa, czyni zabiegi, które wg niego doprowadzą go do Boga, już tym świadczy, że nie czyni woli Ojca, i że Ojca nie widział i daleki jest od Ojca.
Dlatego Jezus Chrystus cały czas, będąc na ziemi, mówił o tym, że tylko ci, co czynią wolę Ojca wejdą do Królestwa.
I świat błędnie Go zrozumiał, bo tkwił i tkwi w niewolnictwie ciemnych myśli.
Niewolnik myśli o tym, co ma zrobić, by być wolnym, żeby zarobić na swoją wolność.
Bóg dał wolność za darmo, wystarczy uwierzyć mu, taka jest wola Boga.
Dla niewolnika ta idea jest nie do pojęcia ani wyobrażenia.
Dlatego niewolnik ideę wolności chce sprowadzić do poziomu prawa, wolno niewolno, odrzuca dar z łaski i sam czuje się dobrze, jeśli robi coś, wg niego, dobrze, a czuje się źle, jeśli robi coś nie tak. W ten sposób jest dla siebie prawodawcą, sędzią i katem, i tak w koło.
Jednak nie jest to sytuacja beznadziejna, są niewolnicy, co stali się wolnymi.
Sam taki byłem i teraz świadczę, że jestem wolny.

Wyzwala z ciemności prawda, ale ona się nie narzuca, jest cicha i spokojna, wręcz niedostrzegalna, a jednak ten, kto ją zauważy pozna, że wolą Ojca jest byśmy żyli i chodzili w wolności. I kto czyni tak, spełnia wolę Boga, bo Bóg sam jest wolny i nikomu nie podlega, a nas stworzył na własne podobieństwo i wolność jest Jego drogą.

Kto chodzi w wolności, chodzi drogą Boga, czyni dobrowolnie to, co jest dobre i gardzi tym, co jest niewłaściwe, gardzi z serca, a nie dlatego, że tak jest napisane.
Jeśli ktoś gadzi ciemnością dlatego, że jest tak napisane, to świadczy sam o tym, że tkwi w ciemności, która go nęci i pociąga.
Wolny syn Boga nienawidzi ciemności, gardzi mrokami, nieprawością, bo ma w sobie naturę Boga.

W ten sposób czynimy wolę Boga, a może to robić tylko człowiek wolny.

POTĘGA OŚWIECENIA

Jezus Chrystus inkarnował się na ziemi w pewnym określonym celu i ten cel został osiągnięty, dzięki wyższej duchowości.

Jak sam mówił:

Ew. Mateusza 5:17, Biblia Warszawska

Nie mniemajcie, że przyszedłem rozwiązać zakon albo proroków; nie przyszedłem rozwiązać, lecz wypełnić.

Mówiąc współcześnie: Nie przyszedłem, aby wprowadzić nowe ustawodawstwo, ale aby je oświecić.

Wraz z buntem władców świata na światy wszedł błąd interpretacji woli Ojca.

Nie zapominajmy, że Jezus Chrystus, mając do dyspozycji legiony wojsk niebios, posiadając wszelką władzę duchową i materialną, niewyobrażalną władzę, mogącą w każdej chwili wszystko unicestwić, zmieść z areny życia buntowników i skutki buntu, odrzucił taką wersję  rozwiązania problemu. Mając wszelką władzę, zostawił ją w niebiosach i podjął się wypełnienia woli Ojca, polegającej na objawieniu upadłym światom, buntownikom, wszelkim żyjącym istotom niebios i niebios niebios, miłości Boga Ojca. Za arenę tej potężnej demonstracji mocy Boga wybrał upadłą i zdezorientowaną ziemię, więcej, urodził się w narodzie, który powinien być światłością świata, a stał się zdemoralizowanym religijnym motłochem, pełnym pychy, zarozumiałości i fałszywej wiary.

Żeby zobaczyć większy obraz, musimy zdać sobie sprawę z tego, że Jezus nie urodził się w świecie nieznającym pojęcia Bóg Niebios, gdzie jest łatwo takie objawienie przekazać. Jezus urodził się w narodzie, mającym skrystalizowane pojecie Boga i niebios. Dla Żydów ich prawo było skończone, nic dodać nic ująć. Zakon był dla nich jasny i prosty. Bóg Ojciec wybrał dla Jezusa utrudnioną, trudniejszą drogę – pokazać tym, którzy uznawali się za znawców praw Boga, że są w błędzie i objawić im naturę Boga. Pokazać im prawdę, o jakiej im do głowy nigdy nie przyszło pomyśleć. Cel przybycia na ziemię Jezusa: zakończyć bunt i zniszczyć jego skutki. Zamiast zmieść mocą i swoimi legionami buntowników i owoce buntu, Jezus musiał tego dokonać w inny sposób, poprzez cierpliwość, cichość, pokorę i posłuszeństwo Ojcu Niebios, sprzeciwił się furii zła. Swoją postawą udowodnił, że jest prawowitym władcą światów i tylko On jest godny miana Króla królów i Pana panów. Wyjaśnił genezę buntu na poziomie, o jakim oni nie mieli pojęcia, na molekularnym poziomie ducha. Pokazał, że uczynki nic nie znaczą, w porównaniu do szczerości i intencji człowieka. Objawił głębszą, wartościowszą moralność. Udowodnił, że automatyczne wykonywanie prawa nie usprawiedliwia. Dał za przykład modlitwę kapłana i celnika, potępiając samousprawiedliwienie na podstawie nieszczerych uczynków, pozbawionych miłości.

Ew. Łukasza, Biblia Warszawska

18:10 Dwóch ludzi weszło do świątyni, aby się modlić, jeden faryzeusz, a drugi celnik.

18:11 Faryzeusz stanął i tak się w duchu modlił: Boże, dziękuję ci, że nie jestem jak inni ludzie, rabusie, oszuści, cudzołożnicy albo też jak ten oto celnik.

18:12 Poszczę dwa razy w tygodniu, daję dziesięcinę z całego mego dorobku.

18:13 A celnik stanął z daleka i nie śmiał nawet oczu podnieść ku niebu, lecz bił się w pierś swoją, mówiąc: Boże, bądź miłościw mnie grzesznemu.

18:14 Powiadam wam: Ten poszedł usprawiedliwiony do domu swego, tamten zaś nie; bo każdy, kto siebie wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony.

Poprzez ten przykład pokazał, że silne, cenne charaktery nie powstają z nie robienia źle, a z prawdziwego szczerego czynienia dobrze. Skruszony duch oznacza potencjalną świadomość, zmierzającą właściwą drogą do Ojca. Nauczał, że bezinteresowność jest oznaką ludzkiej wielkości. Najwyższe poziomy duchowe osiąga się poprzez szczerość, pozbawioną wszelkich znamion ciemności. Strach i wstyd, jako motywacja, są bezwartościowe w oczach Boga. Pokazał, że wielu, nie rozpoznających Ojca, będzie się usprawiedliwiać przed Nim z tego, co zrobili. Potępił sprawiedliwość z wyrachowanych uczynków, a nie na podstawie szczerości i miłości. Więcej, potępił tych, co będą mniemać, że obdarzenie mocami, jakie dostali od Ojca, jest znakiem i gwarancją wejścia do królestwa życia.

Jezus Chrystus objawił światu wyższy, nieznany do tej pory, poziom duchowości, wyższe standardy moralności.

Bez użycia sił i tzw. nadprzyrodzonych mocy, osiągnął cel, jaki wyznaczył mu Ojciec, i osiągnął to drogą, jaką jeszcze nikt nie chodził, i na tą drogę Jezus nas zaprosił. Wielkie wyzwanie. Ciemność drży i nienawidzi takiej drogi. Ta droga niesie owoc szczęścia i radości oraz pełnię władzy nad osobowymi upadłymi duchami, które nieustannie chcą wywrzeć na nas swój wpływ.

GENEZA BUNTU – SAMOSTANOWIENIE

Żyjemy w świecie emocji, uczuć, wartości, zasad i praw moralnych i fizycznych o określonym, ograniczonym zakresie.
Oblicze świata jest wynikiem, sumą działania tych ograniczeń.
To tak, jakby z palety 20 kolorów dano nam 3 kolory, z zadaniem tworzenia kombinacji różnych możliwości i wersji koloru.
Co by było, gdybyśmy posiadali paletę 20 kolorów?
Ile możliwości, jakie bogactwo doświadczeń i wrażeń.
Na naszym, ograniczonym w możliwości, świecie cenimy sobie głównie pieniądz oraz tzw. wartości materialne, złoto, platynę, srebro, kryształy itp. itd., za które nabywamy pieniądz, i za który możemy nabywać co nam się podoba, z rzeczy tego świata.
Podświadomie wiemy, że posiadanie tych rzeczy zagwarantuje nam pozycję w społeczeństwie, zagwarantuje siłę, wzbudzi respekt i szacunek. Są to nietrwałe wartości, a wręcz, w oczach niebios, bezwartościowe, mamy to zapisane na kartach Biblii:

Ks. Habakuka 2:13, Biblia Warszawska
Czyż nie pochodzi to od Pana Zastępów, że ludy mozolą się nad tym, co pożera ogień, a narody trudzą się nad tym, co nie ma wartości?

Wynika z tego, że ten system wartości stworzył Bóg. I tutaj pojawia się myśl: w jakim celu?
Tak jak pisałem wcześniej, bierzemy udział w ogromnym planie, zaprojektowanym przez Boga Ojca.
Widzimy tylko okruchy tego planu.
Ludzkie wartości to  tzw. dobra materialne, władza, potem gdzieś tam emocje, uczucia, i wszystko to prowadzi do degradacji istot o słabym duchu.
To tyle na temat naszego świata wartości.
Od bardzo dawna przekazywano sobie informacje na temat wyższych istot, pochodzących z innych światów, z gwiazd.
Odziedziczyliśmy mgliste informacje o wojskach niebios, o aniołach, mocach i gdzieś tam informację o odległym buncie, jaki powstał w niebiosach i o jakimś Lucyferze, Szatanie i Diable, o tzw. ciemnej trójce, która nie wiadomo dlaczego działa do dzisiaj na ziemi.
W oczach władców niebios, ziemia jest niczym, ludzie są widziani jako szarańcza.
Zarządzają konstelacjami, galaktykami, układami, światami, planetami i narodami.
Zwani Najwyższymi.
Reprezentują Boga Ojca.

Ks. Daniela 4:32, Biblia Warszawska
A wszyscy mieszkańcy ziemi uważani są za nic, według swojej woli postępuje z wojskiem niebieskim i z mieszkańcami ziemi. Nie ma takiego, kto by powstrzymał jego rękę i powiedział mu: Co czynisz?

Pamiętajcie, oczy władców niebios to nie oczy Boga Ojca.
Mottem tej strony jest wstrząs. Ten wstrząs czeka też niebiosa.
Dlaczego?
Skupcie się i wyobraźcie sobie świat, światy o innym zakresie wartości.
Tzw. dobra materialne to tylko proch.
Niezliczone ilości istot, światy nad światami.
Wszystkie podległe mitycznemu niewidzialnemu Bogu Ojcu, reprezentowanemu przez tzw. OBLICZA, wielopoziomowe materialno-duchowe istoty.
Wyobraźcie sobie świat bez imion, tylko numery, jako klasyfikacja, oznaczenie indywidualności.
Jezus Chrystus, będąc na ziemi, przekazał wiele informacji na temat niebios, wprawiony, bystry umysł, wspomagany przez Ducha Prawdy, szybko wychwyci z tych porozrzucanych okruchów wiedzy jeden scalony obraz niebios.
W księdze Objawienie Jana Jezus Chrystus mówi o nagrodach dla zwycięzców.
Nie mówi o obsypaniu złotem. Czeka nas nowa siedziba, tam ulice są ze złota, więc to surowiec powszedni.
Co jest wartością w niebiosach?
Imię!
Oznacza pozycję i status społeczny.

Objawienie Jana 2:17, Biblia Warszawska
Kto ma uszy, niechaj słucha, co Duch mówi do zborów. Zwycięzcy dam nieco z manny ukrytej i kamyk dam mu biały, a na kamyku tym wypisane nowe imię, którego nikt nie zna, jak tylko ten, który je otrzymuje.

Zobaczyłem, że posiadanie imienia oznacza status, pozycję w hierarchii niebios.
Większość posiada numer rejestrowy.
U nas imię to powszednia sprawa. Numerami oznaczało się więźniów w obozach koncentracyjnych.
Nie cenimy sobie imion, są dla nas takie powszednie, wybieramy je z ładnego brzmienia lub z innego upodobania.
W niebiosach istnieje hierarchia i o tym mamy napisane w Biblii.

Ew. Łukasza 7:28, Biblia Warszawska
lecz najmniejszy w Królestwie Bożym jest większy od niego.
Ew. Mateusza 5:19, Biblia Warszawska
… ten będzie nazwany wielkim w Królestwie Niebios.

W niebiosach jest hierarchia i to nie ulega wątpliwości, ale co oprócz imienia decyduje o pozycji?
Władza nad pewnymi rejonami światów!

Objawienie Jana, Biblia Warszawska
2:26 Zwycięzcy i temu, kto pełni aż do końca uczynki moje, dam władzę nad poganami,
2:27 I będzie rządził nimi laską żelazną, i będą jak skruszone naczynia gliniane;

W innym miejscu Chrystus przedstawia obraz Boga jako władcy, który obdziela w nagrodę władzą nad miastami.
Nie obsypuje złotem ani diamentami, lecz wg systemu wartości niebios.

Ew. Łukasza 19:17, Biblia Warszawska
I rzekł do niego: To dobrze, sługo dobry, przeto iż w małym byłeś wierny, obejmij władzę nad dziesięciu miastami.

Ew. Łukasza 19:19, Biblia Warszawska
Rzekł i do niego: Także i ty bądź nad pięcioma miastami.

Te wartości są nam znane, po części nasz świat jest marnym odbiciem wyższych światów.

To jest tylko kilka przykładów wartości niebios.
Wiedza to jest skarb niebios, ta umożliwia osiągnięcie panowania nad energiami fizycznymi i duchowymi.
W naszych oczach niebiosa to istny Raj, a jednak Raj to coś innego.
Mieszkańcy niebios zdążają do Raju, tak jak my do niebios.
Mity muszą upaść.
Niebiosa ani ich mieszkańcy nie są doskonali, mamy to także w Biblii zapisane.

Ks. Joba 15:15, Biblia Warszawska
Jeżeli nawet swoim Świętym nie ufa i niebiosa nie są czyste w jego oczach,

Niebiosa podlegają ewolucji, przemianie, tak jak wszystko, co istnieje jest w ciągłej przemianie, w ruchu.
Jedynie Bóg i Jezus Chrystus jest ciągle ten sam, niezmienny na wieki, niepodatny na żadne wpływy.
Pisałem już wcześniej o tym, że aniołowie uczą się, patrząc na nas, i poznają poprzez nas mądrość Boga, więc nie będę prezentował tych wersetów, zapisanych w Biblii.
Wyobraźcie sobie taki świat, który nie widzi Boga, a zmierza do doskonałości fizycznej i duchowej, na podstawie podań przekazywanych przez OBLICZA, wysiłek intelektu i ducha, i owoce coraz to większego poznania i władzy nad energiami.
Dla niebios Bóg Ojciec to mityczny władca, którego nie widać.
Przy takiej świadomości rodzi się pokusa, która powstaje celowo, zainspirowana przez Boga, by sprawdzić wiarę i lojalność istot zmierzających do doskonałości.
Nie będę się rozwodził na temat tego, co mi pokazano w rejestrach, ale przejdę do konkretów, do genezy buntu, jak do tego doszło?
Lokalny władca, znanego nam wszechświata, Lucyfer wydumał, że tak naprawdę Bóg nie istnieje, że jest to mit, czcza gadanina samozwańczych OBLICZ w celu kontroli światów.
Więcej, udowadniał drogą dedukcji, że wszyscy ci, co doznali przemiany, osiągnęli sukces, wznieśli się wyżej, dokonali tego nie dzięki mitycznemu Bogu, ale dzięki własnej wierze i własnym wysiłkom, własnej determinacji, sile umysłu i ducha. Osiągnęli poziom za poziomem, dzięki własnej dyscyplinie i karności. Umieją regulować energię (czynić cuda), bo byli pilnymi i zdolnymi uczniami wyższych braci, i ich umysły umiały zobaczyć to, czego dotychczas bracia nie widzieli. Osiągnęli i osiągają cele, dzięki własnej bystrości umysłu.
Tak powstało SAMOSTANOWIENIE, jego idea jest taka:
To ja decyduję o własnej przyszłości, to my decydujemy o naszej przyszłości.
To my decydujemy o drodze i tempie rozwoju.
To są podstawy istnienia, nie jakiś tam mityczny niewidzialny Ojciec.
Tej proklamacji, jak podają rejestry, uwierzyła 1/3 istot niebios.
Na początku był to tylko odmienny sposób patrzenia, myślenia, osiągania celu, wydawało się, że szybki sposób osiągnięcia wymarzonego celu, doskonałości ducha.
Bardzo ciekawy, nowatorski, z pozoru nie było w tym nic złego.
Jedynie co, to zarzut, że Ojciec jest mitem, był najsilniejszym atakiem na Najwyższych władców, Gwiazdy Boże, przebywających na Północy.
Tam też Lucyfer chciał dotrzeć i obalić ich władzę, jak uważał i głosił, trzeba obalić dyktaturę Gwiazd Bożych.

Ks. Izajasza 14:13, Biblia Warszawska
A przecież to ty mawiałeś w swoim sercu:
Wstąpię na niebiosa, swój tron wyniosę ponad gwiazdy Boże i zasiądę na górze narad, na najdalszej północy.

Potem spór się rozwinął, 2/3 niebios nie chciało uznać SAMOSTANOWIENIA, dalej trwali wiernie przy idei wyższych światów, osiąganych na drodze cierpliwości i posłuszeństwa wyższym istotom, Synom Bożym, dalej wierzyli w istnienie Boga Ojca, przebywającego w niedostępnej światłości.
W końcu Lucyfer, jako władca znanego nam wszechświata, i władcy lokalnych sektorów Szatan i Diabeł, ogłosili otwarcie bunt.
Odrzucili wszelkie formy miłosierdzia, łaski i ugody.
W ich umysłach, a raczej w ich wnętrzu, już panowała inna siła, o jakiej nie zdawali sobie sprawy, niewidzialna MOC NIEPRAWOŚCI, która uniemożliwia jakąkolwiek rozsądną decyzję, zmusza do czynienia jej woli. Osłabia siłę ducha i umysłu, nakazując posłuszeństwo, nawet za cenę życia.
Pokazano mi pewne spotkanie Jezusa przed swoimi narodzinami na ziemi, spotkanie z lokalnym władcą upadłego sektora, na którym Jezus wywarł niesamowite wrażenie.
Był to czas, kiedy Lucyfer zarzucił Jezusowi, że jest władcą z nadania, a tak naprawdę nie nadaje się na władcę.
Otóż Jezus wywarł swoją postawą ogromne wrażenie na zbuntowanym władcy i ten władca powiedział, już nie pamiętam dokładnie słów, ale jakoś tak: 
„Odkąd przybyłeś do mojego świata, obserwowałem cię i widzę, że jesteś doskonałą istotą, prawowitym szlachetnym i wyrozumiałym władcą. Twoja mądrość jest zdumiewająca. Pociągnąłeś za sobą cały podległy mi lud.

Jestem pełen podziwu dla ciebie, ale jednak jest we mnie coś, co nie pozwala mi klęknąć przed tobą, choć jestem pod silnym twoim wrażeniem, jest we mnie coś, co każe mi tobą wzgardzić i stawić ci opór. Nie potrafię tego wytłumaczyć, ale jest we mnie coś, co ci się sprzeciwia i każe mi walczyć z tobą, jakaś furia i nieopisana złość, jakiej jeszcze nigdy nie miałem, rozrasta się we mnie. Mam tego świadomość, a jednak nic nie mogę zrobić, to mnie zniewala i nie pozwala mi prosić cię o pomoc. Jestem tego świadomy, to mnie żywcem trawi. Ja umysłem ciebie podziwiam, a to, co jest we mnie, nienawidzi cię.”
Tak wielcy władcy, rokujący wielkie nadzieje na drodze wznoszenia się do wyższych światów, stali się bramą wyższej  i nieznanej do tej pory niebiosom siły, NIEPRAWOŚCI.

2 list do Tesaloniczan 2:7, Biblia Warszawska
Albowiem tajemna moc nieprawości już działa, tajemna dopóty, dopóki ten, który teraz powstrzymuje, nie zejdzie z pola.

Upadli, bo wydawało im się, że to ich myślenie, ich siła i zabiegi decydują o ich rozwoju.
Moc Nieprawości ich pokonała, przekonała do swoich poglądów i w ten sposób udowodniła, że ci, co jej ulegają nie mają siły, by się jej wyprzeć. Cała idea SAMOSTANOWIENIA padła, stała się bramą dla ciemności.
Lucyfer był istotą, która rozwinęła, dzięki swej zdolności kupieckiej, wielki handel i bardzo się wzbogacił.
Nie umożliwiono mi zobaczenia, co to za handel.

Ks. Ezechiela 28:5, Biblia Warszawska
Dzięki swojej wielkiej zdolności kupieckiej pomnożyłeś swoją potęgę i tak twoje serce stało się wyniosłe z powodu twojego bogactwa,

Cała idea SAMOSTANOWIENIA, Lucyfer, Szatan i Diabeł stali się ofiarami i rzecznikami PYCHY, ZAZDROŚCI, ZŁOŚCI, GŁUPOTY, ZAWIŚCI, ŚLEPOTY, NIEMOCY itp. itd.
Okazało się, że DYSCYPLINA, KARNOŚĆ, MĄDROŚĆ, WIARA i wszelkie tzw. pozytywne siły nie były wynikiem SAMOSTANOWIENIA, one były udziałem istot niebios, ponieważ te niewidzialne siły były udzielone przez Boga Ojca.
Do Izraelitów Bóg powiedział, żeby nie myśleli o sobie jako o tych, którzy sami stanowią o swoim przeznaczeniu i mocy, ale że jest to wynik niewidzialnej pomocy, wyposażenia ich przez Boga.

5 Księga Mojżeszowa, Biblia Warszawska
8:17  Abyś nie mówił w swoim sercu: Moja moc i siła mojej ręki zdobyła mi to bogactwo.
8:18 Pamiętaj, że to Pan, Bóg twój, daje ci siłę do zdobywania bogactwa, aby potwierdzić swoje przymierze, które poprzysiągł twoim ojcom, jak się to dziś okazuje.

Dzisiaj, tak jak i w przeszłości, idea SAMOSTANOWIENIA jest dalej kultywowana, co widać w stylu życia świata, i niestety jest to idea śmiercionośna, jak zaraza, która powolnie niszczy i ostatecznie zabija tych, co wpadną w jej sidła.
Powiedziano mi, że dopiero po jakimś czasie, kiedy niebiosa zobaczyły te nieznane siły, zorientowały się, że nie idąc za przywódcami buntu uniknęli samozagłady.
Nie powiem niestety, bo jest w tym dużo dobra, ale ziemia znalazła się w centrum buntu. Zarządzana przez doskonałą istotę, która nabyła tą władzę na prawomocnych decyzjach, ta istota zniweczyła swoją świetność, stała się areną walk duchowych.
Tutaj na ziemi Jezus Chrystus dokonał swojej inkarnacji i udowodnił, że jest pokornym synem Boga, i odebrał władzę upadłym istotom. Tzw. kuszenie Jezusa było nędzną próbą negocjacji przekazania władzy. Ciemność w buntownikach nie pozwoliła im na akt pokory i uniżenia. Bezczelnie i zuchwale chcieli negocjować. Jezus nawet nie podjął ich gry.
Kiedy Jezus chodził po ziemi i nauczał o Królestwie Niebios, odbył się sąd nad przywódcami buntu. Jeden z nich został zrzucony z niebios na ziemię, do czasu aż wygaśnie w nim iskra boska. Prawo niebios nie pozwala wykonać wyroku sądu, jeśli winny nie przyzna się do winy i sam dobrowolnie nie podda się karze, w tym przypadku unicestwieniu w tzw. piekle, stworzonym dla Diabła i jego aniołów. W takim przypadku pozostaje oczekiwanie aż ostatnia iskra Boża zaniknie w takiej osobowości, aż ciemność pochłonie, zgasi jakikolwiek przejaw światła.

Ew. Mateusza 25:41, Biblia Warszawska
Wtedy powie i tym po lewicy: Idźcie precz ode mnie, przeklęci, w ogień wieczny, zgotowany diabłu i jego aniołom.

Dzisiaj idea SAMOSTANOWIENIA dalej jest żywa, ponieważ jest podtrzymywana przez bezcielesne istoty, nadziemskie władze, moce ciemności, które uległy jej idei, a które działają w sercach istot ziemskich, posłusznych ich nauce.
Cała ta sytuacja od samego początku była wielką próbą dla niebios i niebios niebios, dla niezliczonej rzeszy istot, zastępów i legionów istot duchowych, materialnych i duchowo-materialnych.
Bóg nie śpieszy się z zamknięciem tego czasu, z zakończeniem tego buntu.
Sam udzielił czasu.
Jezus, będąc na ziemi, powiedział to w przypowieści o pszenicy i kąkolu. Widać Boga Ojca i Jego wolę – niech się rozwijają aż do żniwa.

Ew. Mateusza, Biblia Warszawska
13:24 Inne podobieństwo podał im, mówiąc: Podobne jest Królestwo Niebios do człowieka, który posiał dobre nasienie na swojej roli.
13:25 A kiedy ludzie spali, przyszedł jego nieprzyjaciel i nasiał kąkolu między pszenicę, i odszedł.
 13:26 A gdy zboże podrosło i wydało owoc, wtedy się pokazał i kąkol.
13:27 Przyszli więc słudzy gospodarza i powiedzieli mu: Panie, czy nie posiałeś dobrego nasienia na swojej roli? Skąd więc ma ona kąkol?
13:28 A on im rzekł: To nieprzyjaciel uczynił. A słudzy mówią do niego: Czy chcesz więc, abyśmy poszli i wybrali go?
13:29 A on odpowiada: Nie! Abyście czasem wybierając kąkol, nie powyrywali wraz z nim i pszenicy.
13:30 Pozwólcie obydwom róść razem aż do żniwa. A w czasie żniwa powiem żeńcom: Zbierzcie najpierw kąkol i powiążcie go w snopki na spalenie, a pszenicę zwieźcie do mojej stodoły.

Widać wyraźnie sposób myślenia Boga i powód trwania tego świata.
Wiedza to potęga, dobrze o tym wiedzą mieszkańcy niebios.
Prawda to potęga.
Prawdziwa wiedza wyzwala i obdarza światłem, i Bóg jest tego świadomy.
Dlatego udziela tej wiedzy wg własnej mądrości. On wie, że powodem wszelkich błędów jest błędne rozpoznanie Jego, a raczej nie rozpoznanie Jego, o czym mówił Jezus Chrystus, że będą czynić błędy, bo nie poznali Ojca.
Poznanie Ojca jest podstawą do właściwego rozwoju życia, unikania śmiertelnych błędów, prowadzących na mielizny intelektualne i do bezsilności duchowej.

Ew. Jana 8:32, Biblia Warszawska
I poznacie prawdę, a prawda was wyswobodzi.

W celu podniesienia świadomości.

SĄD ARBITRAŻOWY

Ks. Kaznodziei Salomona 11:9, Biblia Warszawska
Raduj się, młodzieńcze, w swojej młodości i bądź dobrej myśli, póki jesteś młody. Postępuj tak, jak każe ci serce, i używaj, czego pragną twoje oczy. Lecz wiedz, że za to wszystko pozwie cię Bóg na sąd.

Ew. Mateusza 12:36, Biblia Warszawska
A powiadam wam, że z każdego nieużytecznego słowa, które ludzie wyrzekną, zdadzą sprawę w dzień sądu.

Ew. Mateusza 7:2, Biblia Warszawska
Albowiem jakim sądem sądzicie, takim was osądzą, i jaką miarą mierzycie, taką i wam odmierzą.

Ew. Łukasza 6:38, Biblia Warszawska
Dawajcie, a będzie wam dane; miarę dobrą, natłoczoną, potrzęsioną i przepełnioną dadzą w zanadrze wasze; albowiem jakim sądem sądzicie, takim was osądzą, i jaką miarą mierzycie, taką i wam odmierzą.

Wszystkich nas to czeka.
To od nas zależy, jak zostaniemy potraktowani przez Najwyższego Arbitra.

Wczoraj byłem u koleżanki i nagle zgłodniałem tak, że aż się trzęsłem z nagłego spadku energii, poprosiłem o coś do jedzenia.
Ona chętnie mi dała do jedzenia to, co miała.
Jadłem i jadłem, i jedząc przedostatnią kromkę, myślałem o tej następnej ostatniej kromce w koszyku myśląc, że koleżanka ma na pewno więcej chleba w chlebaku, wtedy usłyszałem bezuczuciowy głos: „To jest ostatnia kromka”.
Powiedziałem do niej: „To jest twoja ostatnia kromka?”
Ona na to, że nie.
Wtedy powiedziałem jej, że mój przyboczny powiedział mi o tym, a on się nie myli.
Wtedy ona powiedziała, że tak, to ostatnia kromka, ale ona ma jeszcze suchary i zje sobie suchary.
Dzisiaj powiedziała mi, że niepotrzebnie mi powiedziano, że to jest ostatnia kromka, bo jej było miło, że nakarmiła mnie.
Powiedziała: „Niepotrzebnie ci to powiedzieli, jaki to miało cel?”
Wtedy od razu usłyszałem w głowie głos: „To był Statystyk”.
To istota niebios mająca umiejętność przeprowadzania statystyki.
Dla tej istoty to po prostu statystyka „ostatnia kromka”, nawet nie zastanawiał się jakie będą skutki tego, co mówi, po prostu statystyka.
To jest ten sam rodzaj istot, co patrzą i bez liczenia widzą ile włosów mamy na głowie.
Pokazano mi, że na sądzie ich spotkamy.
Są niezawodni w swoich statystykach.
Podobni im są Rejestratorzy.
Te istoty rejestrują wszystko, co się wydarza, są niezawodne i lojalne prawdzie, nie odnotowano fałszu w ich pracy.
To są tylko dwa rodzaje istot z całej gamy, jakie spotkamy na sądzie.
Będą świadczyć o nas.
Rejestrują wszystko.
Powiedziano mi, że nawet każde mrugnięcie oka jest rejestrowane.
Przed nimi nic nie można ukryć.
Tak zostali wyposażeni, że wszystko bez problemu rejestrują, jest to dla nich naturalny stan.
Nie są sędziami ani nie oceniają uczynków, oni wszystko rejestrują i, kiedy od nich się tego wymaga, udzielają wglądu do swoich rejestrów.
Są żywymi rejestrami.
W mgnieniu oka potrafią pokazać to, co zarejestrowali.

Ew. Łukasza, Biblia Warszawska
12:2  Bo nie ma nic ukrytego, co by nie wyszło na jaw, ani tajnego, co by nie stało się wiadome.
12:3  Dlatego, co mówicie w ciemności, będzie słyszane w świetle dziennym, a co w komorach na ucho szeptaliście, będzie rozgłaszane na dachach.

Dlaczego będziemy sądzeni, z jakiego powodu?
Co jest wyznacznikiem sądu?
O co tutaj chodzi, w tym życiu na ziemi?
Umieszczono nas na tej ziemi.
Celowo stworzono świat dwoistości i każdemu dano wybór opcji sposobu przejścia przez życie.
Jednak z góry wyznaczono, jaka opcja jest akceptowana przez niebiosa, a jaka jest potępiona i podlega destrukcji, zniszczeniu.

Ks. Micheasza 6:8, Biblia Warszawska
Oznajmiono ci, człowiecze, co jest dobre i czego Pan żąda od ciebie: tylko, abyś wypełniał prawo, okazywał miłość bratnią i w pokorze obcował ze swoim Bogiem.

Miłuj Boga i miłuj bliźniego swego.

Ew. Mateusza, Biblia Warszawska
22:35  A jeden z nich, znawca zakonu, wystawiając go na próbę, zapytał:
22:36  Nauczycielu, które przykazanie jest największe?
22:37  A On mu powiedział: Będziesz miłował Pana, Boga swego, z całego serca swego i z całej duszy swojej, i z całej myśli swojej.
22:38  To jest największe i pierwsze przykazanie.
22:39  A drugie podobne temu: Będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego.
22:40  Na tych dwóch przykazaniach opiera się cały zakon i prorocy.

Rzeczywistość jest taka, że ludzie walczą między sobą, zwalczają się nawzajem, zniewalają się, oszukują, wykorzystują.
Tak było w przeszłości, jest i teraz, a pewnie będzie i w przyszłości, ludzie dalej będą walczyć między sobą.
Zwalczamy się nawzajem, chcemy dominować nad innymi, aby nam było dobrze, liczy się tylko mój interes, moje dobro.
Wydawałoby się, że gdyby mieli świadomość, co ich czeka, to tak by nie postępowali. Brakuje świadomości, że za wszystko trzeba będzie się wytłumaczyć przed Arbitrem Sądu Najwyższego, złożonego z mnóstwa istot, świadczących o naszym sposobie życia w tym krótkim czasie na ziemi.
Jednak pobożność, wypływająca ze strachu przed karą, sądem, śmiercią, jest pustą, bezwartościową pobożnością.
Jest to pozorne miłowanie dobra, a tak naprawdę motywatorem tej tzw. pobożności jest strach.
Strach nie umożliwiał i nie umożliwi przejścia przez sąd.
Ten rodzaj pojmowania powstał poprzez błędne decyzje istot niebiańskich, które miały za zadanie wyprowadzić Izraela z Egiptu i stworzyć idealny naród. Aniołowie, prowadzący Izrael, nadali przepisy i prawa, które okazały się bezskuteczne wobec siły upadłego ducha człowieka. Więcej, te prawa spowodowały jeszcze więcej tzw. zła.
Kilka miesięcy temu, kiedy tłumaczono mi tą sprawę, bym miał większą świadomość, powiedziano mi, że ci aniołowie zostali odwołani ze służby na ziemi i stanęli przed własnym sądem wewnętrznym, i zostali osądzeni.
Jezus Chrystus przyszedł i stanął w opozycji do tzw. Prawa Mojżeszowego.
W tej opozycji wcześniej stali wszyscy prorocy, wystarczy uważnie poczytać Biblię, by to zobaczyć.
Prawo Mojżesza mówiło: czyń i rób takie to a takie zabiegi, a będziesz żył.
Prawo Chrystusa mówi: miłuj, miłuj, wierz, pokładaj nadzieję, a będziesz czysty, pokładaj nadzieję w Bogu, a będziesz żył.
Królestwo jest na wyciągnięcie ręki, wystarczy wierzyć, a moce światłości przyjdą i przemienią podstawę duszy.
Osobiście tak mnie zmieniono, taką dano mi świadomość, że wiem, że jestem już poza sądem, mam status istoty żyjącej wiecznie, mam świadomość stanu ludzkości, mam świadomość sądu. Wszystko co robię, robię, ponieważ wewnętrznie pragnę być święty, czyli czysty i niepodatny na tzw. zło. Nie chcę być nosicielem ani bramą zła na ten świat, bo nie podoba mi się zło.
Zło my czynimy, wspomagani przez upadłe istoty, które działają na tym zakresie życia, bo dostali z jakiegoś powodu taki czas i taką możliwość działania.
Kiedy te istoty, mieszkające w ludziach, zobaczyły nadchodzącego Jezusa Chrystusa, tak się wypowiedziały zdradzając jakiś układ, umowę dającą im czas na działanie:

Ew. Mateusza 8:29, Biblia Warszawska
I poczęli krzyczeć tymi słowy: Cóż my mamy z tobą, Synu Boży? Przyszedłeś tu przed czasem dręczyć nas?

Żyjemy na świecie czasu i przestrzeni. Nie da się uciec od tych dwóch wpływów. To jest więzienie dla nas i upadłych istot.
Jednak także jest to doskonały moment, doskonały czas, doskonały potencjał, doskonała możliwość, jedyna unikalna, niepowtarzalna sytuacja, gdzie można stworzyć doskonałe istoty, podobne do Chrystusa, żyjące miłością, a nie strachem, pokonujące świat bez problemu, a nie żyjące pod wpływem świata i jego systemu, sposobu na życie.
Jeśli powodem naszej pobożności jest strach przed śmiercią i tzw. ogniem piekielnym, to nasza pobożność spłonie na sądzie.
Naszym pierwotnym i podstawowym, naturalnym zachowaniem jest miłość, która została przykryta, zrzucona do głębi ducha i duszy, została zrzucona z tronu serca, a na jej miejsce usiadł fałsz i grzech, błędne pojmowanie sprawiedliwości i miłości.
Dlatego jest każdemu dany czas w nadmiarze i wszelkie możliwości, do osiągnięcia stanu szczerej miłości, jaka jest w Chrystusie.
On sprawia, że nasza miłość wytryskuje z nas i jest szczera.
Ci, co weszli do tego świata Chrystusa, już przeszli przez sąd, już nie podlegają sądowi, będą na sądzie, ale będą sądzić wraz z Chrystusem. Przejdą przez ognień i staną przy Chrystusie, bo będą szczerzy i nie zostanie znaleziony w nich strach.
Strach to nie jest nasz naturalny stan. Strach to byt osobowy, upadły, element zła, jakie występuje na tej zdezorientowanej planecie.
Strach jest zawodnym przewodnikiem. Kiedyś znalazłem go w sobie. Pokazano mi, że to niewłaściwy przewodnik ani motywator. Pokazano mi, że podążając pod jego przewodnictwem będę sądzony, osądzony i skazany na śmierć. Kiedy Duch Święty mi to przedstawiał był w tym bardzo spokojny, rozumiałem, że jak to mówi, to znaczy, że jest jeszcze czas na zmianę i że mogę liczyć na Jego pomoc, w zmianie mojego statusu istoty śmiertelnej na żyjącą wiecznie. Narodziłem się na nowo, ale po drodze zagubiłem się tak, jak większość, ugrzęzłem, aż do czasu, kiedy dano mi wzrok duchowy, a ten już był podstawą do wszelkich pozostałych zmian tak, że biegle unikałem przeszkód i nie obijałem się o kanty ciemności.
Mam świadomość życia wiecznego, a ten czas na ziemi jest tylko doskonałym chwilowym szkoleniowym etapem tego życia.
Ja już nie myślę: przejdę czy nie przejdę przez sąd.
Tak właśnie myśli umysł, który wie, że nie przejdzie, tylko do nas to dociera w formie pytania i niepewności.
Nawet nie mam chwilowego zaćmienia, nie zastanawiam się nad tym, ja już żyję wiecznie, a ten czas na ziemi to jest dla mnie czasem doskonalenia się, poprzez naukę, poprzez naukę osiągam wyższe poziomy duchowości, a nauka jest doskonalsza od automatycznego wyposażenia.

Doświadczenie jest domeną istot obdarzonych wolną wolą, jest to gwarancja podejmowania właściwych decyzji. Już był taki jeden automat, automatycznie wyposażony, Lucyfer, który wykorzystał fakt, że niebiosa nie widzą Ojca, o czym mówił będąc na ziemi Jezus, Lucyfer ogłosił samostanowienie i pociągnął za sobą światy w otchłań złudy samostanowienia. Doskonały przykład, stworzony jako doskonały i upadł, bo nie umiał się wycofać z podjętych niewłaściwych decyzji. A my wiemy co to jest pokora i uniżenie, gardzimy dumą, wtedy ona nam nie przyćmiewa ani nie osłabia ducha. Lucyfer został pokonany przez dumę, pychę i stał się ich nośnikiem. Lucyfer został stworzony jako doskonała istota, on doskonałości nie nabył w pocie czoła i przy podejmowaniu decyzji, w trakcie zmagań moralnych, intelektualnych czy emocjonalnych. Tak naprawdę to widzę, że o niebo przewyższamy Lucyfera. Nasza doskonałość jest wynikiem pracy na sobą, pracy z Duchem Świętym, Duchem Prawdy i życiem w Jezusie Chrystusie. To jest gwarancja niezawodności, szczera miłość a nie strach, umiłowanie prawości a wzgardzenie nieprawością. Sam to przechodzę, więc jest to możliwe i świadczę, że dla was jest to też możliwe i osiągalne, na wyciągnięcie ręki.

Sąd będzie, ale dla nas przeznaczono stanowiska sędziowskie, po tej stronie sądu, a nie po drugiej.

1 list do Koryntian 6:3, Biblia Warszawska
Czy nie wiecie, że aniołów sądzić będziemy?

To będzie szybki sąd, rozstrzygający sprawy sprawnie i doskonale, ponieważ posiada do tego celu wszelkie niezbędne środki.

Obecnie udzielono mi dostępu do bibliotek niebios.
Czytam rejestry.
Jest tam ogromna wiedza, którą sobie przyswajam.
Gdybym się nią podzielił, to doszłoby do katastrofy.
Muszę ją transponować i ograniczać, bo mam świadomość, że przyglądają mi się, jak zarządzam tymi talentami.
Powszechny dostęp do tej wiedzy będzie w przyszłości możliwy.
Obecnie jest dawkowany tak, by nie doszło do dekompresji.
Ta wiedza to prawda i ona nas wyzwoli, a prawda to Jezus, ale nie taki, jak Go pokazują religie.
Obecnie nie udzielono mi szerokiego zakresu głosu.
Jeszcze dużo muszę poznać z rejestrów niebios, zanim udzielą mi prawo głosu, zgodnie z wolą Ojca.
Także dzielę się z wami w ten sposób tą odrobiną i chodzi o świadomość, to ona decyduje o sile ducha.
Kiedy świadomość się umocni, przybywa wyższa forma świadomości, ale o tym napiszę innym razem.

PRAWDZIWA WARTOŚĆ

Między niebiosami a ludźmi jest wielka przepaść w uznawaniu wartości mocy fizycznych a duchowych.
Dla niebios moce fizyczne są tzw. chlebem powszednim.
Są ich naturalnym wyposażeniem i posiadanie tych mocy nie robi na nich żadnego wrażenia, ani nie jest powodem hierarchii istot niebieskich. Dla nich moce duchowe są celem, marzeniem, pragnieniem. Posiadanie tych mocy, w zależności od rodzaju i skali, daje im status społeczny oraz wygląd.
Natomiast u ludzi siły duchowe nie mają dużego znaczenia, za to siły fizyczne robią wrażenie i decydują o stosunkach międzyludzkich.
Siły fizyczne, o jakich chcę powiedzieć to tzw. czynienie cudów. Jeśli ktoś czyni cuda, znaki, uzdrawia itp. jest uznawany u ludzi za godnego uwagi. Bóg jest zainteresowany naszą szczerą miłością do Niego. Cuda, znaki itp. powodują tylko powierzchowną, płytką lojalność. Powstająca nabożna cześć u osoby, oglądającej moce fizyczne, jest tylko wrażeniem, które z czasem przeminie i zrobi jeszcze więcej szkód, jeśli nie będzie taka osoba posiadać mocy duchowych. Ludzie pragną oglądać moce fizyczne. Wierzą, że ich wiara się wzmocni, a w wielu przypadkach, jak rozmawiam z ludźmi, wierzą, że wtedy powstanie w nich wiara.
Biblia ma zapisane takie słowa:

List do Rzymian 10:17, Biblia Warszawska
Wiara tedy jest ze słuchania, a słuchanie przez Słowo Chrystusowe.

Czyli błędnie mniemamy, że oglądanie mocy fizycznych doda lub stworzy w nas wiarę.
Tak jak pisałem, stworzy to budowle z piasku, które przy pierwszym podmuchu reali życia zostaną zdmuchnięte.
Moce fizyczne wywołują tylko pozorną lojalność, przyjaźń, miłość, wierność, cześć itp.
Są to płytkie stany ducha, które są ulotne jak puch na wietrze.
Prawdziwa wartość to siła ducha, zbudowana na szczerości, miłości bezwarunkowej.
Szczerość i miłość nie potrzebuje znaków i cudów, by istnieć.
Wierność, przyjaźń, lojalność, zbudowane na podstawie szczerej miłości są trwałe i niewrażliwe na działania warunków życia fizycznego. Takich ludzi Ojciec szuka, prawdziwych czcicieli, wiernych i kochających Go szczerą miłością, nie zbudowaną na strachu lub podziwie, jaki wynikł z płytkiego szacunku poprzez oglądanie mocy fizycznych.
Ludzie pragną tych mocy i wydaje im się, że kochają Boga i proszą Go o dary tych mocy, a kiedy nie dostają, to co się dzieje?
Często cały ich czar wierności, lojalności i miłości pęka jak mydlana bańka. Obrażają się na Boga i odchodzą urażeni, uznają, że zostali niesprawiedliwie potraktowani przez Boga, bo im tak zależało i chcieli być tacy wierni, a Bóg tego nie docenił. A tak naprawdę, to nie zdają sobie sprawy, że właśnie odpadli na pierwszej próbie ich lojalności i wierności. Zmiótł ich wiatr na wiejadle życia. Okazało się, że ich miłość i wierność były nieszczere i powierzchowne, lekkie i puste. Test czasu pokazał ich prawdziwe oblicze. Jezus Chrystus czynił znaki i cuda. Przyjmowano Go w Jerozolimie jak króla, a kilka dni później ukrzyżowano Go. Jaka diametralna zmiana nastrojów. Dlaczego, bo to wszystko było płytkie i zbudowane na nieszczerości.
Jesteśmy na świecie, gdzie moce fizyczne są rzadkością. Żeby je posiadać i żeby nie wyrządziły nam i innym szkody, trzeba mieć moce duchowe.
Kiedyś dawno temu usłyszałem takie słowa:
„Ja moich mocy nie dam szaleńcowi”.
Myślałem sobie: kto to jest szaleniec?
Aż zrozumiałem, że w oczach Boga człowiek nie posiadający mocy ducha jest szaleńcem.
Siły duchowe nie pozwolą na powstanie pychy, szukania uznania u ludzi, chęci władzy, pragnienia, by czczono taką osobę lub podziwiano i słuchano, taki człowiek nie zważa na takie niskie stany ducha, gardzi nimi.
Dlatego Bóg ogranicza moce fizyczne do niezbędnego minimum, bo wie, że one wywołują powierzchowną cześć, lojalność, wierność i miłość.
Prawdziwa wartość to stać po stronie prawdy, z powodu umiłowania jej za jej piękno. Syn Boga usłyszał takie słowa od swojego Ojca, kiedy przebywał na ziemi:

Ew. Mateusza 3:17, Biblia Warszawska
I oto rozległ się głos z nieba: Ten jest Syn mój umiłowany, którego sobie upodobałem.

W innym miejscu jest napisane dlaczego Jezus jest umiłowany:

List do Hebrajczyków 1:9, Biblia Warszawska
Umiłowałeś sprawiedliwość, a znienawidziłeś nieprawość: Dlatego namaścił cię, o Boże, Bóg twój olejkiem wesela jak żadnego z towarzyszy twoich.

Takie powierzchowne przywiązanie, złudna lojalność, płytka wierność wypływają z nieprawości.
Na nieprawości można wywrzeć wrażenie, ale ono szybko zanika, bo nieprawość się przyzwyczaja i żąda więcej i więcej, bo inaczej porzuca i gardzi. Nieprawość jest nienasycona.
Kiedyś w modlitwie mój nauczyciel powiedział do mnie takie słowa:

„Niech ci nie zależy na uznaniu Boga, na Jego dobrym słowie wobec ciebie, na Jego pochwale. Bądź niewzruszony i niepodatny na takie uznanie, nie czyń takich zabiegów i nie trać na to czasu, bo to jest bezwartościowe.
Nie zwracaj na to w ogóle uwagę, po prostu miłuj to, co On miłuje i dąż do tego, żeby te wyposażenie duchowe, jakie On posiada, stało się częścią twojej osobowości, bo wtedy będziesz źródłem, jak On jest źródłem, będziesz miał sam w sobie i z siebie siły do tego, by zwycięsko iść na tym etapie wiecznego życia. Miłuj to, co On miłuje, bo to jest życiodajne. Nie miłuj tego dlatego, że On to miłuje, miłuj dlatego, że to jest życiodajne. Nie nienawidź nieprawości dlatego, że On to nienawidzi, bo to jest płytkie i nieprawość może cię pokonać, jeśli tak będziesz do niej podchodził. Nienawidź ją ze względu na jej brzydotę i śmiercionośny wpływ. W ogóle nie szukaj uznania u Boga, dąż do świętości tak, jak On jest święty, bo świętość to wolność od wpływów niskich stanów ducha, które w ostateczności doprowadzają do śmierci taką, oddaną im, osobę. Kiedy osiągniesz taki stan ducha staniesz się partnerem Boga w rozwoju duchowym swojej własnej osobowości”.

Zobaczyłem, że Bóg bardzo ceni sobie szczerość, szczerą bezwarunkową miłość, przyjaźń, wierność i lojalność.
I chce, by między ludźmi te siły, wzmacniające i decydujące o sile ducha, były żywe w relacjach między ludźmi.
Jak to fajnie i radośnie, kiedy jeden drugiego pociesza i podnosi na duchu w obliczu kryzysu. Jak to dobrze i lekko, kiedy słucha się drugiego człowieka dlatego, że mówi prawdę, a nie dlatego, że jest krasomówcą. Szacunek do drugiego człowieka z miłości, a nie z tego powodu, że może nam coś dać. Dzisiaj ludzie cenią sobie pozycje społeczne. W pewnych środowiskach pozycja społeczna decyduje o tym, czy w ogóle ktoś może coś powiedzieć i to też decyduje o tym, czy się go słucha. A to nie ma znaczenia, nie ważne, kto mówi i jak mówi, ważny jest przekaz. Silna osobowość usłyszy prawdę nawet z ust zwierzęcia. Taki nie zważa na pozycję społeczną, religijną czy na krasomówstwo, taki człowiek słyszy prawdę i idzie za nią, bo rozróżnia ją od fałszu. Niestety, będąc w kościele widzę, że wielu nie rozróżnia prawdy od fałszu i nie chce im się taki trud podjąć, wolą bazować na opinii osób, które nie zawsze znają prawdę, ale za to zajmują wyższe stanowiska religijne.
To wszystko widzi Bóg i co człowiek sieje, to będzie zbierał.
Nie rozróżnianie mocy ducha powoduje, że człowiek nie może się rozwijać w wolności duchowej.
Jest w niewoli swoich mniemań, domysłów, nierealnych pragnień, złudnych nadziei.
Dlatego trzeba wniknąć w siebie i zobaczyć, co decyduje o naszym stosunku do innych ludzi i Boga, a wtedy, kiedy ujrzy się prawdę, wystarczy decyzja, że chce się to wszystko odrzucić, co wypływa z nieprawości, a zastępy mocy duchowych założą obóz w koło takiego człowieka i, krok po kroku, pouczą takiego człowieka, jak ma się zachowywać i obdarzą go siłą ducha poprzez pokazanie jak ją wytworzyć i pouczą jak jej używać, by stać się wyleczonym, by wytrzeźwieć z tego upicia ludzkimi upadłymi wartościami. Wtedy taki człowiek przyjmuje wartości niebios, a gardzi tym, co ludzie szanują, a wypływa z nieprawości. Nieprawość lubi i szanuje widowisko, syci się pozorami, prawość miłuje prawdę.

Chmurka tagów

%d blogerów lubi to: