Serdecznie witam wszystkich! Strona ta przeznaczona jest tylko dla ludzi odważnych, śmiało stojących w obliczu NIEZNANEGO, nie bojących się NIEPOJĘTEGO, wolnych od ludzkich wyobraźni i mniemań na temat duchowści i Boga oraz celu naszego istnienia. Strona ta nie jest przeznaczona dla zniewolonych tradycją ludzką oraz tych co nie poszukują uczciwie PRAWDY. Tutaj są umieszczone informacje od bezcielesnych, wielowymiarowych ISTOT ŚWIATŁA na temat nadchodzących REWOLUCYJNYCH zmian ŚWIADOMOŚCI ludzkości pomagających w osiągnięciu celu naszego obecnego przeznaczenia, DOSKONAŁOŚCI. Osiągnięcie statusu istoty SUWERENNO-INTEGRALNEJ.

Archive for Sierpień, 2012

STARE i NOWE

Tak jak pisałem wcześniej, jesteśmy umieszczeni chwilowo na świecie edukacyjnym i im szybciej sobie to uświadomimy, tym szybciej będziemy szczęśliwsi. Edukacja oznacza postęp, ciągłą zmianę świadomości, naukę od podstaw poprzez kolejne głębsze informacje, które należy sobie przyswoić, aż do celu szkolenia, do ostatecznego nabycia wiedzy, niezbędnej do życia w przyszłości na konkretnym stanowisku w społeczeństwie. W trakcie nauki intelektualnej np. uczenia się matematyki, fizyki, chemii, historii, postępuje szybka zmiana informacji, nie możemy już bazować tylko na tym, co poznaliśmy do tej pory. Ta wiedza jest podstawą do kolejnego objawienia głębszej fizyki, matematyki itp. Rozwój to ciągły postęp.

Tak samo jest z rozwojem duchowym, który musi iść w parze z rozwojem intelektualnym, bo inaczej nastąpią śmiercionośne anomalia osobowe. W matematyce, fizyce itp. spokojnie przyjmujemy ciągłą zmianę, rozwój wiedzy, natomiast zmiany w życiu społecznym i duchowym przyjmujemy z wielkim oporem. Tzw. nowe jest zawsze traktowane jako coś złego, jako świętokradztwo, obrazoburstwo. Na tym polu życia intelektualnego i duchowego stare zawsze staje przeciw nowemu. Wynika to z lenistwa osobowości, ze ślepoty rozumu i ducha. Nowe służy rozwojowi i kiedy zostanie przyjęte, po ostrych walkach, z czasem samo staje się starym i walczy z następnym objawieniem prawdy. Tak się dzieje w słabo rozwiniętych społecznościach ludzkich.

Jeśli chodzi o życie duchowe i intelektualne to, żeby był prawidłowy rozwój, konieczna jest świadomość wolna od lęków i strachów przed ciągłą zmianą. Słabe umysły chcą żyć w oswojonym już świecie świadomości, każda nowa świadomość jest męcząca dla nich. W postępie nie można stosować starych zasad i metod razem z nowymi, ponieważ dojdzie do zanieczyszczenia i nowe nie rozwinie się właściwie. Dlatego są nowe pokolenia, to daje gwarancję rozwoju. Obecnie nowe pokolenia nie pamiętają już starych rzeczy, nie posiadają bagażu przeszłości i dlatego, że są nowe i puste, mogą przyjmować nowe, a osobowość stara kiedy to widzi jest zgorszona i walczy z nowym.

Świadomość, że postęp jest potrzebny do rozwoju i że właśnie jesteśmy na świecie postępu i rozwoju intelektualnego i duchowego, daje łatwiejszy dostęp nowego, dzięki temu następuje rozwój w każdej tak świadomej jednostce i grupie społecznej.

Jezus Chrystus określił to jasno w swojej wypowiedzi na temat starego i nowego.

Ew. Mateusza 9:17, Biblia Warszawska
I nie wlewają wina młodego do starych bukłaków, bo inaczej bukłaki pękają, wino wycieka, a bukłaki niszczeją. Ale młode wino wlewa się do nowych bukłaków, a wtedy zachowuje się jedno i drugie.

Piszę to, ponieważ świadomość tego nieuchronnego faktu pomoże nam przyjąć nowe rewolucyjne objawienia coraz głębszej prawdy.
Prawda nie została objawiona. Ona jest objaśniana stopniowo. Nadmiar światła może oślepić, dlatego mądrość objawia nam się stopniowo.

MODLITWA JAKO FORMA KONTAKTU

Dzisiaj chcę podzielić się moimi osobistymi doświadczeniami w modlitwie.
Dla mnie modlitwa jest szczególnym czasem kontaktu ze światem duchowym.
Od ok. 3 lat modlę się modlitwą w ciszy fizycznej.
Ktoś może powiedzieć, że medytuję.
Nie jest to jednak typowa medytacja znana ze wschodnich praktyk.
Ten rodzaj modlitwy cały czas ewoluuje we mnie.
Przez ten okres dostałem bardzo dużo pożytecznych rad i wskazówek, dotyczących mojego intelektu, ducha i życia materialnego.
Wręcz krok po kroku niewidzialne istoty nauczyły mnie osiągać odpowiednie stany świadomości w trakcie medytacji tak, by wejść w obszar, teren pracy, funkcjonowania istot duchowych.

To, czego mnie nauczono to, że niebiosa nie odpowiadają na puste słowa, prośby o rozwiązanie problemów, egoistyczne żądze, wyrażane w podstępnych błaganiach lub ślubach. Bóg Ojciec nie reaguje na słowa, On reaguje na postawę ducha. Nauczono mnie, że dojrzała modlitwa jest prośbą o moralny i duchowy rozwój, o siłę ducha w obliczu stanięcia przed problemami. Pokazano mi, że niebiosa nie cierpią ucieczki przed problemami, wręcz wymagają od nas, byśmy stawali śmiało przed obliczem niewiadomego i prosili o poszerzenie intelektu i ducha, o wnikliwość duchową tak, byśmy mogli rozpoznawać sytuację, w jakiej się znaleźliśmy. Wymagają, byśmy prosili o mądrość, rozum, rozsądek i rozwagę potrzebną do śmiałego rozwoju siły ducha i rozumu tak, byśmy znaleźli sposób dotarcia do nieograniczonych rezerw mocy, które Bóg włożył w nas, nagromadził w nas, w domenach naszej podświadomości i świadomości, nadświadomości i jaźni.  Prośba o rozwiązanie problemów jest widziana jako lenistwo. Za to prośba, bez zawahania, o radę i siłę duchową wraz z mądrością, potrzebną do prowadzenia nas i podtrzymywania, w obliczu nagromadzonych problemów, jest szybko wysłuchiwana i reakcja świata duchowego jest błyskawiczna. Świadomość takich wymagań świata duchowego pomogła mi na początku w rozwoju mojej siły ducha.

Z czasem postęp był tak szybki, że momentami nie nadążałem, miałem wrażenie, że ciągle stoję w obliczu niewiadomego i niepojętego. Z czasem zacząłem rozróżniać osobowości duchowe. Zorientowałem się, że są odpowiednie pory dnia, które działają korzystnie na szybkość kontaktu. Zorientowałem się, że to co zjem lub stan mojego nasycenia pokarmem fizycznym ma wpływ na uzyskanie kontaktu, na wniknięcie umysłu w obszary, zakres duchowego świata. Doszło do tego, że wpływ na kontakt miała także pozycja ciała, jaką przyjmowałem. To moje spostrzeżenia ze sfery materii.

Z klasy umysłowej zobaczyłem, że potrzebuję idealnej ciszy umysłu, im większa cisza, tym szybszy i wyraźniejszy kontakt. Szybko zrozumiałem, że codzienne troski i nawał zajęć nie należy tępić w umyśle podczas modlitwy, tylko przepuścić przez siebie. Po okresie od 30 min. do 60 min. następował okres oczyszczania umysłu od świadomości dnia codziennego i potem nagle następował czas głębokiej ciszy, i wtedy pojawiały się nagłe impulsy, przebłyski obrazów ruchomych. Czasami widziałem jak ktoś nagle wpada rowerem na mnie lub spadam z drabiny, czasami nagle znajdowałem się w obcym mi świecie, gdzie istoty były podobne do ludzi i nie dostrzegały mnie, robiły swoje zajęcia bez chwili zawahania. Przebywałem momentami na różnych światach, jako obserwator, byłem przenoszony ze świata do świata. Po takich krótkich impulsach pojawiały się istoty lub ich nie widziałem, ale słyszałem wyraźny przekaz, skierowany do mnie. Kiedy nie kończyłem medytacji, pomimo ich ponaglenia, w jakiś nieznany mi sposób oni powodowali, że przez moje ciało przechodziły impulsy i nagle drgały mi nogi lub ręce, albo głowa, i to wyprowadzało mnie ze stanu świadomości, w jakiej byłem do stanu świadomości codzienności.

Potem w trakcie ewolucji tego rodzaju modlitwy, kiedy pojawiała się ekstaza, uczucie zadowolenia i emocja szczęścia, po których zazwyczaj kończyłem modlitwę, bo błędnie odczytywałem te znaki jako wysłuchaną modlitwę i akceptacje Boga, wtedy nagle nie widząc nikogo, w trakcie takiej ekstazy, usłyszałem słowa: „Miej świadomość, że ekstaza jaką przeżywasz  to tylko chemia, rządzi tobą elektryka twojego mózgu, przetrwaj tą chwilę, nie kończ modlitwy, idź dalej”. Po tych instrukcjach doszedłem do stanów porozumiewania się bez słów, do mowy stanu ducha, poprzez stan ducha. Zrozumiałem, że wchodzę w rejony nieznane mi, że ciemność przede mną obraca się w jasność. Zrozumiałem, że Bóg wyzwala moją duszę, instruując mnie jak mam postępować i jak myśleć, posłuszeństwo dawało mi siłę ducha, a ta siła wyzwoliła mnie z uzależnień, jakich normalnie nie widzimy. Bóg odpowiadał na moją modlitwę, dając mi coraz szersze objawienie prawdy, które przyczyniało się do rozwoju siły ducha.

Zobaczyłem, że modlitwa jest najsilniejszym bodźcem rozwoju duchowego. W modlitwie docieram do pokładów nieograniczonych sił, do tzw. ukrycia, w którym mieszka, przebywa część osobowości Boga.

Proście o rozwój, a nie o zaspokojenie. Bóg nie odpowiada na słowa, ale na postawę ducha. Sami doznacie niesamowitych przeżyć, kiedy wkroczycie w nieznane obszary umysłu. Przyjmijcie postawę obserwatora. Nigdy nie tracę świadomości w modlitwie, a jednak tak wpływam na umysł, że wchodzę w zakres takiej pracy mózgu, że dochodzi do kontaktu z prawdziwą rzeczywistością, ze światem, zakresem duchowym.

EWOLUCJA MODLITWY

Chcę podzielić się z wami moimi spostrzeżeniami na temat modlitwy, jakiej od dwóch lat uczy mnie mój dostrajacz myśli.
Przeszedłem różne stadia i przeobrażenia modlitwy w ostatnich latach i widzę, że zmierzam do doskonałej formy modlitwy, jeśli tak to można nazwać.
Istoty wieczne, będące od początku istnienia życia na ziemi, poinformowały mnie, że współczesna modlitwa wywodzi się z magii, kiedy to człowiek, uświadomiwszy sobie istnienie bóstwa, próbował zmusić te bóstwo do tego, by mu pomogło, do czynienia swojej woli. Próba polegała na wypowiadaniu specjalnych słów, tzw. magicznych, po których człowiek pierwotny uważał, że te słowa zmuszą bóstwo do spełnienia prośby czy żądania.
Przypadkowy, raz na jakiś czas, zbieg wydarzeń wyglądający jak odpowiedź na żądanie, utwierdził człowieka pierwotnego w słuszności wypowiadania formułek. Z czasem jednak modlitwa magii słów okazała się zawodna i nie zawsze skuteczna, więc ewoluowała do poziomu błagań i próśb, te też wydawało się, że raz działały, a raz nie. W świadomości człowieka pierwotnego powstawała rozterka, w jaki sposób sprawić, by bóstwo odpowiadało na jego modlitwy. Tajemne słowa, prośby i błagania nie były skuteczne. Wobec tego modlitwa przeszła następne przeobrażenie, uznano, że jest potrzebny zabieg w postaci chwalenia bóstwa. Zanim człowiek przedstawił bóstwu swoją prośbę, odbywał szereg zabiegów mających na celu wychwalanie bóstwa, do jakiego się odwoływał, a dopiero po tym, jak jego ograniczony umysł uznał, że wystarczy chwalenia, wtedy przedstawiał swoje sprawy bóstwu. Inne społeczności ludzkie poszły jeszcze dalej w tzw. skutecznej modlitwie, zaczęły uznawać, że nie wystarczy chwalenie i składanie próśb, należy też złożyć ofiarę, należy czymś, co do nas należy i jest dla nas cenne, zapłacić bóstwu za przychylną odpowiedź. No i zaczęła się rzeź zwierząt i ludzi. W Biblii mamy też negatywny przykład, jak przywódca izraelski składa ślub Bogu, że jeśli Bóg mu da zwycięstwo nad wrogiem, to on złoży w ofierze Bogu to, co wyjdzie mu pierwsze na spotkanie, kiedy będzie wracał po bitwie. Wtedy zwyczaj witania gospodarza był obowiązkiem sług, a tym razem zwyczaj został złamany i na spotkanie wyszła córka przywódcy, no i niestety musiała zostać złożona w ofierze. Z czasem modlitwa stała się już wielką ceremonią, chwalenie, składanie ofiary, palenie kadzideł, bo wierzono, że bóstwo będzie miało lepszy przychylniejszy humor, jak poczuje miły zapach. Z tym, że ten zapach był miły dla człowieka i dlatego człowiek uważał, że zapach jest miły też dla bóstwa. Pojęcie charakteru i upodobań bóstwa było na takim samym poziomie, na jakim był człowiek. Dlatego w historii mamy okresy bóstw złośliwych, kapryśnych, bo taki sam był w tamtym okresie człowiek, któremu trudno było pojąć, że bóstwo może być inne niż on sam jest. Dlatego to, co człowiek wymagał od innego człowieka, uważał, że bóstwo wymaga od niego. Z czasem do obrzędu modlitwy doszły też specjalne ruchy ciała, które przerodziły się w jakieś konwulsje i tańce.
Modlitwa ewoluowała, ponieważ była poszukiwana skuteczna forma rozmowy z bóstwem. Do dzisiaj praktycznie przetrwały wszystkie formy modlitwy, tylko zostały zmodyfikowane do aktualnego stanu świadomości człowieka. Więc, dzisiejszy człowiek kiedy zaczyna się modlić, przybiera odpowiednią postawę ciała, chwali swoje bóstwo, obiecuje bóstwu coś tam w zamian czegoś tam, powołuje się na tzw. ofiarę jakąś tam poczynioną lub, tak jak chrześcijanie, na ofiarę Chrystusa, potem zaczyna potok swoich próśb i oczekuje, że w ten sposób, po wykonaniu wszystkich punktów programu modlitwy, czyli odprawieniu magii słów i ruchów ciała, człowiek oczekuje, że bóstwo, do jakiego się modli, da mu teraz odpowiedź. I oczekuje na nią, a kiedy ona się nie realizuje, ponawia swoje zabiegi włączając błagania i usilne prośby powiązane z płaczem i histerią, która jest ewoluowaną formą rwania szat i włosów z głowy, bo kiedyś też tak robiono, by pokazać bóstwu jak zależy człowiekowi na pomocy bóstwa. Więcej, był okres w życiu człowieka, że uznano nacinanie ciała za coś dobrego, co pobudza bóstwo do odpowiedzi, potem jak okazało się, że taki żarliwy człowiek był już tak pocięty, że aż chory, to zaświtała myśl człowiekowi, że należy coś z tym zrobić i zaczęto robić sobie tatuaże modlitewne. Dzisiejsza modlitwa, jaką się powszechnie uprawia, jest niczym innym niż tylko ewoluowaną formą pierwotnych form modlitwy. Dzisiejsza modlitwa tzw. chrześcijan zawiera w sobie wszystkie te elementy, tylko w łagodniejszej formie. Mamy, tak jak wspominałem, odpowiednią pozycję ciała, wcześniej taniec, ruchy konwulsyjne, chwalenie Boga, jaki to On nie jest, przedstawienie Bogu naszego statusu, czyli kim jesteśmy i dlaczego możemy tak śmiało do Niego mówić, wcześniejsza ofiara, potem zanosimy swoje osobiste życzenia w postaci próśb, a żeby bardziej i szybciej Bóg wysłuchał, to błagamy Go, no bo jak się błaga człowieka to człowiek da się ubłagać, dlatego tą samą miarą mierzymy Boga, a On sam powiedział, że jest inny niż my, Jego myśli i drogi są inne niż nasze, no i, że źle mniemamy, że jest On do nas podobny.

Ks. Izajasza 55:9, Biblia Warszawska
Lecz jak niebiosa są wyższe niż ziemia, tak moje drogi są wyższe niż drogi wasze i myśli moje niż myśli wasze.
Psalm 50:21, Biblia Warszawska
Czyniłeś to, a ja milczałem, Mniemałeś, żem tobie podobny; Karcę cię i stawiam to przed oczy twoje…

On powiedział, że nie postępuje z nami wg naszych przewinień, a my na to nie zwracamy uwagi i uważamy, że On postępuje wg naszych przewinień i robimy wszelkie zabiegi, by Go sobie zjednać. Jak widzicie, cały czas jest to magia zaklęcia Boga w taki sposób, by spełnił nasze prośby, żądania itp. Praktyka dowodzi, że te zabiegi są nieskuteczne, ten Bóg jest tak oporny, że nie reaguje na nie. I prehistoryczne pytanie: co robić, by bóstwo odpowiadało, jest dalej aktualne.
Człowiek od zarania dziejów, po upadku Adama, ugrzązł w poznawaniu Boga. Przez brak Ducha Prawdy, boskiego Dostrajacza Myśli, wpadł w sidła wierzeń i przekonań, poprzez które nałożył na siebie prawdziwe kajdany, które ograniczają jego ruchy tak, że nie może wejść w prawdziwy kontakt z Ojcem.
Jednak taka prymitywna forma modlitwy, jaką praktykuje świat, ma swoje plusy.
Przede wszystkim daje poczucie opatrzności.
Człowiek nie czuje się sam, wierzy, że jest wyższa siła i liczy na pomoc tej siły i tą pomoc próbuje uzyskać poprzez modlitwę.
Modlitwa ma znaczenie terapeutyczne, psychologiczne i emocjonalne.
Zaspokaja pobieżnie potrzeby psychiki, ducha i uczuć, tzw. głód duchowy.
Ma dobroczynny wpływ na funkcjonowanie ciała.
Jednoczy ludzi w społeczności i daje wrażenie bliskości bóstwa.
Człowiek nie czuje się wyobcowany.
Jednak modlitwa jest czymś więcej niż tylko tym, co nam się wydaje, że jest.
Prawdziwa skuteczna modlitwa porusza niebiosa, wyzwala przeogromne siły duchowe, uruchamia głębokie rezerwy Boskich mocy, jakie w nas umieścił Bóg, no i staje się podstawą żywego dialogu z Ojcem.
O tym, czym jest dla mnie prawdziwa modlitwa napiszę w następnym wpisie.

MIŁOŚĆ STOSOWANA

Na światach, gdzie istnieje system rodzicielski: ojciec, matka, syn, dla lepszego pojęcia istoty BÓSTWA, Bóg objawia się jako TRÓJCA.
TRÓJCA jest JEDYNYM BOGIEM.
My jesteśmy stworzeni na wzór Boga. Ciało, duch i dusza, i te tworzą jedną osobowość wyrażającą się poprzez ciało.
Wieczny Ojciec jest absolutem, ideałem, doskonałością, prawdą. Jest początkiem idei, MYŚLĄ.
Wieczny Syn jest wyrażeniem myśli Ojca, jest SŁOWEM Ojca.
Poprzez Syna Ojciec wyraża swoje myśli. Syn wyraża się poprzez moc czynną, działającą, WIECZNEGO DUCHA.
Ojciec jest MIŁOŚCIĄ, Syn jest MIŁOSIERDZIEM. Miłosierdzie jest miłością w działaniu, miłością stosowaną. Tylko Syn zna Ojca i tylko Syn objawia Ojca, takie jest Syna przeznaczenie, co Syn przekazał w modlitwie arcykapłańskiej mówiąc, że objawił ludziom Ojca jako PRAWDĘ.
Kiedy Jezus Chrystus wstąpił do świątyni będąc na ziemi, powiedział na początku swojej działalności takie słowa:

Ew. Łukasza
4:16  I przyszedł do Nazaretu, gdzie się wychował, i wszedł według zwyczaju swego w dzień sabatu do synagogi, i powstał, aby czytać.
4:17  I podano mu księgę proroka Izajasza, a otworzywszy księgę, natrafił na miejsce, gdzie było napisane:
4:18 Duch Pański nade mną, przeto namaścił mnie, abym zwiastował ubogim dobrą nowinę, posłał mnie, abym ogłosił jeńcom wyzwolenie, a ślepym przejrzenie, abym uciśnionych wypuścił na wolność,
4:19  Abym zwiastował miłościwy rok Pana.
4:20  I zamknąwszy księgę, oddał ją słudze i usiadł. A oczy wszystkich w synagodze były w niego wpatrzone.
4:21  Zaczął tedy mówić do nich: Dziś wypełniło się to Pismo w uszach waszych.

Chrystus jest właśnie tym miłościwym rokiem. On jest miłosierdziem Boga.
Bóg umiłował świat i tą miłość wyraził poprzez Syna, który jest miłosierdziem, miłością działającą, czynną, przez którego Bóg-Miłość się wyraża.

Ew. Jana 3:16, Biblia Warszawska
Albowiem tak Bóg umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego dał, aby każdy, kto weń wierzy, nie zginął, ale miał żywot wieczny.

Dlatego każdy, kto trwa w Chrystusie jest poza gniewem Boga.
W Nazarecie Chrystus ogłosił samego siebie, ale ludzie nie zrozumieli tego, bo nie pojmują fenomenu Bóstwa.
Ojciec jest MIŁOŚCIĄ a Syn MIŁOSIERDZIEM, czyli miłością w działaniu.
Jeden bez drugiego nie może działać. Sama miłość jest destrukcyjna, miłosierdzie reguluje miłość i dlatego OJCIEC I SYN to JEDEN BÓG.
Syn działa tylko przez Ducha i razem z Duchem tworzą tzw. TRÓJCĘ.
TRÓJCA w zasadzie jest JEDNOŚCIĄ i JEDYNYM BOGIEM JAKI ISTNIEJE.
ISTNIENIE to ŻYCIE, a Bóg ma życie sam w sobie i obdarzył tym życiem Syna.

Ew. Jana 5:26, Biblia Warszawska
Jak bowiem Ojciec ma żywot sam w sobie, tak dał i Synowi, by miał żywot sam w sobie.

Ojciec wyraża się poprzez Syna, a Syn wyraża się poprzez Ducha.
Dlatego Syn będąc na ziemi musiał odejść w ciele, by Duch mógł działać.

To jest ŚWIĘTA TRÓJCA w działaniu.
Idealna, doskonała, zharmonizowana istota.

Przykładem dysharmonii jest sama miłość rodzicielska bez rozsądku i karności, prowadzi do zepsucia dziecka.
Gorliwość bez rozsądku jest zabójcza.

Przypowieści Salomona 19:2, Biblia Warszawska
Gdzie nie ma rozwagi, tam nawet gorliwość nie jest dobra…

Miłość regulowana miłosierdziem jest w pełni stosowaną miłością, która obdarza życiem.

Dla tych, co szukają.

OBDARZENIE ŚWIĄTYNIĄ

Mojżesz zbudował na pustyni świątynię wg wzoru, jaki zobaczył na górze w Niebiosach.
Czyli wynika z tego, że niebiosa są obdarzone świątynią.
Dlaczego?
Czy to takie ważne?
Co to jest świątynia?

Powiedziano mi, że inne światy edukacyjne zostają obdarzone świątynią w zależności od stanu, poziomu duchowego, takiego świata.
Cel rozwoju to wyzwolić się od materii i stać się istotą duchową.
Powiedziano mi, że są światy, które mają tylko jedną świątynię, a są takie, które mają po kilka świątyń.
W tych świątyniach dochodzi do połączenia ze ŹRÓDŁEM adepta, który osiągnął status istoty duchowej.
Istota, która osiągnęła taki poziom rozwoju nie może już umrzeć naturalną śmiercią cielesną, tylko w ciele zostaje transponowana do bytu światła.
Kiedy adept uzyskuje status istoty gotowej do transponowania, informacja o tym wychodzi z centrum i poprzez szereg istot pośrednich dociera bezpośrednio do adepta. Dzięki temu adept wie, że musi się przyszykować do przemiany. Udaje się do świątyni i tam w pewnym momencie, zazwyczaj nie przewidzianym, powstaje fenomen nagłego, krótkotrwałego błysku świetlnego i adept znika ze świata materii.
Cała ta przemiana może nastąpić tylko i wyłącznie w świątyni, ponieważ tam występują te fenomeny.
Objawiono mi, że tak jest na innych światach rozwojowych.

Ta forma transponowania wydarzyła się na ziemi zaledwie kilka razy i fenomenem było to, że wydarzyło się to nie w specjalnym miejscu, do tego przeznaczonym, ale po prostu gdzieś na ziemi. Biblia wspomina tylko o dwóch osobach. Transponowanie przeżył Henoch i Eliasz, i prawdopodobnie Mojżesz, to by wyjaśniało dlaczego był z Jezusem na górze przemienienia.

Czyli przyglądając się innym światom, świątynia jest szczególnym miejscem.

W Biblii mamy napisane, że w świątyni mieszka Bóg.

2 Mojżeszowa 25:8, Biblia Warszawska
I wystawią mi świątynię, abym zamieszkał pośród nich,

Z innego wersetu wynika, że świątynia jest miejscem przekazu, transmisji pochodzącej od Boga.

Objawienie 11:19, Biblia Warszawska
I otworzyła się świątynia Boża, która jest w niebie, i ukazała się Skrzynia Przymierza jego w świątyni jego; i zaczęło się błyskać i głośno grzmieć, i przyszło trzęsienie ziemi, i spadł wielki grad.

To tak w skrócie o świątyni i jej funkcji.
Przekazano mi, że ziemia jest jednak anomalią, fenomenem, ponieważ tutaj nie ma świątyni w postaci szczególnej budowli, w której mieszka osobowość Boska.
Powiedziano mi:
Wiesz na czym polega wasza inność, wasz kosmiczny fenomen, na tym, że to wy jesteście świątynią Ojca i dla nas jest to szokujące i niezrozumiałe. Jesteśmy tym faktem skonfundowani. Wciąż jesteśmy zaskakiwani różnorodną mądrością Ojca.  Dla nas jest to trudne do pojęcia, jak Bóg może mieszkać w was. A jednak jest to fakt niepodważalny. Dla nas widziany, jak to wy mówicie, gołym okiem. Zanim objawił się Chrystus na ziemi, obdarzając sobą ziemię, byliście widziani w niebiosach jako rejon odłączony, wyizolowany od Ducha Bożego. Duch jest obiektem pożądania  mieszkańców niebios i niebios niebios. I nagle zostaliście obdarzeni Synem ŹRÓDŁA, a Syn wyraża się w Duchu i zostaliście obdarzeni DUCHEM ŚWIĘTYM. W naszych oczach ma to ogromne znaczenie, my zdajemy sobie sprawę ze znaczenia tego obdarzenia, wy nie, bo nie wiecie co otrzymaliście, nie zdajecie sobie sprawy z powagi  i znaczenia zdarzenia. Jeśli możecie sobie wyobrazić, to dostaliście obiekt westchnień i pożądania niebios, które w skwarze i upale z wielkim trudem poszukują każdego przejawu osobowości Ducha, a wy to dostaliście nawet o to nie prosząc, tak po prostu za darmo i jeszcze nie zdajecie sobie sprawy jaką wartość dostaliście. Więcej widzimy, że wielu z was gardzi tym Duchem i sprzeciwia się Jemu, co dla nas jest nie do pomyślenia.
Dla nas jest to niesamowite, że nie musicie mieć świątyni, w której przejawia się Ojciec. Wy jesteście tą świątynią i to jest szokujące, jak to się dzieje, w jaki sposób Bóg Ojciec dociera do was i przebywa w was. Obdarzenie Duchem jakie nastąpiło w dniu zielonych świąt nagle wyniosło ziemię ze statusu podrzędnej, przeciętnej, upadłej planety do statusu, jaki trudno nam opisać waszym ograniczonym umysłom. Obrazowo mówiąc, porównać to można do wypraw średniowiecznych. Konkwistador Cortez wiedział co to jest złoto i znał jego wartość, a dla tubylców, mieszkańców ameryki  nie przedstawiało to złoto żadnego znaczenia, było tylko ładne, nie znali wartości złota i dlatego lekceważąco i lekką ręką ze zdziwieniem ofiarowali w prezencie złoto ekipie Corteza. Dziwiąc się dlaczego Cortez jest taki zadowolony z kawałka żółtego, dla nich bezwartościowego, złomu. Mniej więcej tak możesz sobie wyobrazić różnice naszego i waszego stosunku do obdarzenia Ducha. Wy jesteście świątynią Boga i to jest fenomen wszechświatowy”.

1 List do Koryntian 3:17, Biblia Warszawska
Jeśli ktoś niszczy świątynię Bożą, tego zniszczy Bóg, albowiem świątynia Boża jest święta, a wy nią jesteście

Nowy świat, jaki szykuje nam Chrystus, a jak przyszykuje to wróci po nas, ten świat nie ma świątyni w znaczeniu budowli, poprzez którą Ojciec przejawia się i przekazuje transmisję swojej woli.

Objawienie 21:22, Biblia Warszawska
Lecz świątyni w nim nie widziałem; albowiem Pan, Bóg, Wszechmogący jest jego świątynią, oraz Baranek.

ŁASKA

Łaska Boga została wyrażona przez Jezusa Chrystusa i dzięki Niemu możemy czerpać, tankować, brać łaskę za łaską.
Boża łaska jest zbawiennym rozwiązaniem, kluczową pomocą dla człowieka i poprzez Jezusa Chrystusa tą łaską zostaje obdarzony każdy, kto w Nim przebywa i trwa. Łaska obdarza człowieka powodzeniem, doskonałym charakterem i siłą ducha, zwycięstwem nad zniewalającymi naturalnymi skłonnościami do złego myślenia i czynienia zła. Łaska umożliwia rozpoznawanie dobra i zła. Umożliwia rozwój duchowy i intelektualny na najwyższym poziomie. Dzięki łasce kochamy i zostajemy obdarzeni karnością i dyscypliną, które panują nad głupotą i rozwiązłością umysłu i ducha.

 Ew. Jana 1:16, Biblia Warszawska
A z jego pełni myśmy wszyscy wzięli, i to łaskę za łaską.

List do Tytusa 2:11, Biblia Warszawska
Albowiem objawiła się łaska Boża, zbawienna dla wszystkich ludzi.

Co to takiego łaska?
Odpowiedź mamy w Biblii:

List św. Pawła do Efezjan
1:5  Przeznaczył nas dla siebie do synostwa przez Jezusa Chrystusa według upodobania woli swojej,
1:6  Ku uwielbieniu chwalebnej łaski swojej, którą nas obdarzył w Umiłowanym.
1:7 W nim mamy odkupienie przez krew jego, odpuszczenie grzechów, według bogactwa łaski jego,
1:8  Której nam hojnie udzielił w postaci wszelkiej mądrości i roztropności,
1:9   Oznajmiwszy nam według upodobania swego, którym go uprzednio obdarzył,
1:10 Tajemnicę woli swojej, aby z nastaniem pełni czasów wykonać ją i w Chrystusie połączyć w jedną całość wszystko, i to, co jest na niebiosach, i to, co jest na ziemi w nim,

A więc łaska to wszelki rodzaj mądrości i roztropności.
To roztropność i mądrość, pochodząca z góry od istoty wyższej, jest zbawienna i wysoce wyzwalająca z więzów samobójczych uzależnień uszkodzonego umysłu ludzkiego, który nie odróżnia dobra od zła, myśli tylko o sobie i wpada w histerię, kiedy nie może dostać tego co chce.

Wynika z tego, że kto ma łaskę u Boga, ten nie ma szczególnego, pobłażliwego stosunku Boga do siebie, jak powszechnie się uważa, ale został obdarzony wszelkim rodzajem mądrości i roztropności, niezbędnym do właściwego funkcjonowania przed Bogiem i ludźmi. I ta łaska umożliwia harmonijny stabilny rozwój intelektu i ducha.

 

PRZEPAŚĆ – INTERPRETACJA

Ciągle ustawicznie szukam i nie ustaję w poszukiwaniu doskonałego kontaktu z Bogiem Ojcem i Jego Królestwem Niebios, o którym głosił Jezus Chrystus. Szukam ustawicznie, ponieważ przyciąga mnie grawitacja Jezusa Chrystusa i  jestem poddany jej, nie stawiam oporu, ponieważ widzę już bardzo wyraźnie, że świat, w jakim żyjemy w całym jego zakresie od materii do uczuć i emocji jest nierzeczywisty, a prawdziwa rzeczywistość to Chrystus. Im więcej widzę tym coraz bardziej chce mi się milczeć i z nikim na te tematy nie rozmawiać. Ponieważ brnę w coraz większe tereny niezrozumiałych relacji pomiędzy Duchem a człowiekiem.

Zobaczyłem, że pomiędzy Duchem a człowiekiem, tym co boskie a tym co ludzkie,  istnieje wręcz rozległa przepaść, otchłań. Zobaczyłem, że po upadku Lucyfera, a potem i Adama, ziemianie zostali odłączeni od Ducha Bożego. To zapoczątkowało czas chaosu, niewiedzy, błądzenia duchowego człowieka. Bezbożność w pełnej gamie stała się udziałem człowieka z powodu braku kontaktu z Duchem Boga, który dostrajał człowieka do Boga. Duch stał się udziałem niewielu, działał głównie w jednostkach takich jak prorocy, sędziowie, niektórzy przywódcy. Ponownie powszechne przyłączenie ludzi do Ducha nastąpiło w dniu zielonych świąt, kiedy to obiecany przez Jezusa Chrystusa Duch Święty zstąpił na apostołów.

Ten Duch Święty jest obiecany każdemu, kto narodzi się właśnie z tego Ducha na nowo. Wtedy dostajemy ZADATEK Ducha Świętego („Który też wycisnał na nas pieczęć i dał zadatek Ducha do serc naszych” 2 list do Koryntian 1:22). Ten zadatek zaczyna w nas działać i od razu spotyka trudności w postaci kompletnie odmiennego sposobu myślenia człowieka. Ta przepaść jest tak duża, że Duchowi jest wyjątkowo trudno prowadzić i ukierunkowywać człowieka.

Zobaczyłem niedawno w swoim rozmyślaniu nad moimi ostatnimi trudnymi przeżyciami, że jestem kontrolowany elektrycznie i chemicznie. Ograniczam tą kontrolę, ale ona ma szerokie spektrum. Nad nami sprawuje kontrolę emocja i uczucie, które są aktywne  w nas cały czas, a sprzyja im nawet to, co zjedliśmy i wypiliśmy.

Trudne sytuacje w moim życiu zmuszają mnie do szukania coraz to lepszego kontaktu z Duchem i wczoraj Duch do mnie przemówił, że On ustawicznie szuka kontaktu ze mną i z każdym człowiekiem. Powiadomił mnie, że jest mu tak trudno nawiązać kontakt, że uważa wręcz bezpośrednie komunikowanie się z umysłem człowieka za niemożliwe i dlatego działa na polu podświadomości wprowadzając człowieka w nadświadomość, którą jest Jezus Chrystus. Pokazał mi skąd biorą się nieporozumienia. Jeśli Duchowi uda się błysnąć promieniem prawdy w istotę rozwijającą się, szukającą Boga, to często ten błysk, te objawienie prawdy oślepia odbiorcę tak, że wywołuje u niego konwulsje fanatyzmu. Zapoczątkowują się przewroty intelektualne, których rezultat jest katastrofalny. Dzieje się tak dlatego, że filtry elektryczne i emocjonalne, w jakich żyjemy, wywołują u nas niekontrolowany szok i często przekaz jest przerywany i nie dokończony. Człowiek pozostawiony na tym etapie przekazu przekręca przekaz, czego skutkiem najwyższym są różnego rodzaju religie, sekty itp., tworzące podziały. Te przerwane, niedokończone, niezrozumiałe i przekręcone przekazy Ducha Prawdy skierowane do człowieka, stają się przyczyną wielu problemów człowieka, który usłyszał połowicznie i zrozumiał przekaz jako zakończony i pojął go wg własnego systemu filtrów, skutek – katastrofa. Ta wiedza pomaga mi pojąć, że boski i ludzki typ myślenia są bardzo odmienne, rozumiem i uznaję, że typ boski jest doskonały i należy porzucić typ ludki. Więcej zobaczyłem, że typ ludzkiego myślenia ma skłonności samobójcze, prowadzi do śmierci.

Dowiedziałem się o tym wczoraj, ponieważ miałem wczoraj trudny dzień i potrzebowałem światła z Niebios. Sama ta wiedza spowodowała, że mój kontakt z Duchem uległ znacznemu poprawieniu ze zwykłego na cierpliwsze słuchanie. Nie lecę już działać jak tylko usłyszę głos i wyda mi się, że ten błysk to już wszystko, czekam aż całe spektrum światła przeniknie do mnie i przekaz się skończy.
Tutaj chodzi o harmonię pomiędzy rozwojem intelektualnym a duchowym. Za szybki rozwój intelektualny w porównaniu do duchowego stwarza sytuację trudną i niebezpieczną, i odwrotnie, nadmierny rozwój duchowy wytwarza fanatyczne tendencje wypaczające interpretację duchowego przekazu. Doskonałe zrównoważenie umysłu, ustabilizowanie energii uczuć i zmysłów, czyli panowanie nad tymi zakresami życia, gwarantuje harmonię prowadzącą do otrzymania maksimum światła i prawdy, i to gwarantuje prawidłowy rozwój człowieka.

Chmurka tagów

%d blogerów lubi to: