Serdecznie witam wszystkich! Strona ta przeznaczona jest tylko dla ludzi odważnych, śmiało stojących w obliczu NIEZNANEGO, nie bojących się NIEPOJĘTEGO, wolnych od ludzkich wyobraźni i mniemań na temat duchowści i Boga oraz celu naszego istnienia. Strona ta nie jest przeznaczona dla zniewolonych tradycją ludzką oraz tych co nie poszukują uczciwie PRAWDY. Tutaj są umieszczone informacje od bezcielesnych, wielowymiarowych ISTOT ŚWIATŁA na temat nadchodzących REWOLUCYJNYCH zmian ŚWIADOMOŚCI ludzkości pomagających w osiągnięciu celu naszego obecnego przeznaczenia, DOSKONAŁOŚCI. Osiągnięcie statusu istoty SUWERENNO-INTEGRALNEJ.

MÓJ KONTAKT

Obdarzono mnie  zmysłem głęboko analitycznym. Praktycznie wszystko bardzo łatwo i bez zmęczenia analizuję. Nie sprawia mi to żadnej trudności. Chciałem podzielić się moimi spostrzeżeniami z mojego kontaktu z istotami, jak ja to określam, wielowymiarowymi z wyższych częstotliwości bytu, z innych planów rzeczywistości. Mówiąc językiem chrześcijańskim kontakty z aniołami światłości i aniołami ciemności, żyjącymi w świecie duchowym.

Skupię się na kilku ostatnich kontaktach i moich spostrzeżeniach. Jakiś czas temu w trakcie modlitwy przyszło do mnie dwóch aniołów światłości w postaci ludzkiej. Nie wiedziałem kim są, nic nie poczułem, ale sami się przedstawili. Potem na przemian mówili do mnie o przyszłości. Słuchałem ich uważnie i jednocześnie starałem się nic nie myśleć, po prostu przyjmować. Zauważyłem z wcześniejszych kontaktów, że wszelkie wyobrażanie sobie tego, co mówią zakłóca kontakt. Słuchałem tych dwóch i w pewnym momencie jeden z nich zaczął mówić o czymś, z czym jeszcze nigdy się nie spotkałem. Wtedy nagle doznałem spięcia w swoim umyśle, bo nie mogłem sobie przyswoić tego, co mówili. Pamiętam, że wtedy POMYŚLAŁEM sobie, tylko pomyślałem: „jak to może się stać?”, chciałem poczuć się bezpiecznie, mieć to opanowane, panować nad wszelką informacją, a tą informację nie mogłem nigdzie umieścić w moim systemie informacji. Kiedy pomyślałem: „jak to może się stać?”, w tym momencie nagle zacząłem tracić kontakt z nimi. Jeden z nich mówił, a drugi patrzył na mnie w milczeniu. Obraz zaczął mi zanikać, ale głos dobrze słyszałem. Wtedy jakby ktoś mi zasłonę zdjął z umysłu i zobaczyłem, że oni doskonale zdają sobie sprawę z moich myśli i z tego, że właśnie tracę kontakt, a jednak nic nie zrobili, nie zareagowali w żaden sposób. Dalej mówili do mnie. Wtedy nagle usłyszałem w swoim umyśle słowo „WĄTPLIWOŚĆ”. Zrozumiałem, że pytanie „jak to  może się stać?” wypływało z wątpliwości. I od razu zrozumiałem, że ta chęć klasyfikacji wypływa ze strachu, który powoduje, że czuję się niepewnie i szybko chcę mieć władzę w umyśle nad każdą myślą i wszystko chcę rozumieć, by czuć się bezpiecznie. Zrozumiałem, że to jest ciemność i należy nią wzgardzić i porzucić tą  myśl. Wtedy nagle obraz stał się czysty i wyraźny. Wiedziałem, że oni wszystko, co we mnie się działo widzieli. Nawet im powieki nie drgnęły. Widziałem ich spojrzenia i ich umysły. Zobaczyłem duży szacunek do mnie, wielką wyrozumiałość wypływającą z cierpliwości i poszanowania każdej żywej istoty. Kiedy skończyli swój przekaz, po prostu odeszli. Nic nie skomentowali, nic nie powiedzieli na temat moich wątpliwości. Wtedy zrozumiałem, praktycznie doświadczyłem tego, że oni są na bardzo wysokim poziomie świadomości. Zrozumiałem, że nigdy nie zwrócą uwagi. Dla nich wartość ma doświadczenie, poznanie, rozwój, droga światłości, prawda, łaska, życzliwość. Oni nie szukają swego. Znają prawdziwą wartość i nią się kierują. Wiedzą, co jest istotne, a co nieistotne. Znają drogi Boga i Jego prawa i wg nich postępują. Ich stosunek do mnie spowodował, że zapragnąłem też posiadać w sobie taki system wartości.

Przedostanie moje spotkanie było dwa dni temu. Kiedy się modliłem w duchu poczułem, jakby z oddali zbliżającą się obecność istoty duchowej. Odczucie szybko narastało i w przeciągu 2 min zobaczyłem, jak przede mną w odległości 3-4 metrów materializuje się futurystyczny duży fotel, wyglądem przypomniał tron. Na tym fotelu pojawiła się, cała na biało ubrana, męska postać. Nie potrafiłem określić wieku, jakby była bezwiekowa. Poczułem się staro wobec tej osoby. Jak bym miał ocenić wiek, to jakieś 25-30 lat i to nigdy nie widziałem o takim wyglądzie nigdy żadnego człowieka. Ja się poczułem od razu bardzo stary. Istota siedziała na tronie i nic, ale to kompletnie nic, nie powiedziała do mnie ustami. Cały następny przekaz odbywał się w mgnieniu oka poprzez uczucia. Uczucia mówiły w j. polskim. Poczułem silną świadomość, że przede mną siedzi istota z najbliższego otoczenia Boga. Kiedy to przyjąłem do wiadomości od razu poczułem, że to jest Jezus Chrystus i kiedy to przyjąłem do wiadomości, wtedy poczułem, że On wie o mnie wszystko. Nic przed Nim nie może się skryć. Poczułem, że jest Władcą absolutnie wszystkiego. Zobaczyłem, że jest niesamowicie inteligentny, bystry, wyrozumiały i jednocześnie bardzo wymagający. Poczułem wielką przeogromną siłę, która mówiła mi, że jestem przed obliczem niepojętej istoty. Patrzyłem na tą postać, a z Niej wychodziły do mnie uczucia w postaci informacji i mówiły do mnie, że na sądzie ostatecznym nic nie będzie miało żadnej wartości przed Nim, co nie wypływa z Niego. Zobaczyłem, że płacz i zgrzytanie zębów to będzie nic w porównaniu ze świadomością palącą jak ogień, że przed nami jest ŻYCIE, MIŁOŚĆ, POKÓJ, RADOŚĆ, BEZPIECZEŃSTWO, ale jest to nieosiągalne dla tych, co Nim wzgardzili. Wtedy zacząłem czuć jak tracę energię w moim ciele. Czułem się z każdą chwilą fizycznie coraz gorzej. Patrzył na mnie i idące od Niego do mnie uczucia mówiły mi:

„Ja jestem Panem Panów, władcą wszystkich światów, Ja jestem ŹRÓDŁEM  światłości i ciemności. Ja ustanowiłem prawa i drogę światłości i Ja miłuje, lubię i kocham prawo, sprawiedliwość, łaskę i dobroć. W tym mam upodobanie i tym się rozkoszuję. To ja trzymam buntowników w ciemności,  daję im złudną nadzieję, tak, że wykonują pracę bez sensu. Mają ciągłą nadzieję, ale nie mogą jej zrealizować. Włożyłem w ich usta moje wędzidła i kieruję nimi tak, że brakuje im rozsądku, rozumu, roztropności i błądzą. Dałem im wiarę w siłę jedności i razem starają się budować, bo przyświeca im złudna nadzieja. Ja ci pokazuję to, co Ja miłuję, moje drogi, którymi możesz iść lub nie. Jeśli będziesz szedł drogami, jakie Ja ci pokazuję to będziesz szedł za mną, jeśli nie, to zatracę cię w mniemaniu, fałszywej wierze, lękach, obawach.”

Czułem ogromną niepojętą, a jednak bardzo nęcącą, niesamowitą inteligencję. Zrozumiałem, że świadomość tego, kim On jest dla człowieka, który za Nim nie idzie jest ogniem trawiącym, wzbudzającym przerażenie, że straciło się życie z tak wspaniałą istotą. Zobaczyłem, że wszystko jest Jemu posłuszne i wszystko cieszy się i raduje, że może mu służyć. Zobaczyłem, że wszystkie istoty światła cieszą się, że mu służą, wręcz doznają rozkoszy przebywania przed Nim. Zobaczyłem, że znaczna część istot ciemności tych, co nie oddaliły się od Niego w głęboką ciemność, ci są w głębokiej rozpaczy, że nie są z Nim i dramatycznie poszukują drogi powrotu do przebywania w Jego obecności. Zobaczyłem, że aniołowie światłości karmią się ustawicznym patrzeniem w Jego oblicze, gdyż jest to ŹRÓDŁO wszelkiego istnienia, wszelkiej dobrej, doskonałej myśli, rozkosz istnienia, źródło wszelkiej mądrości, rozumu, roztropności, rozwagi, wszelkiej mocy i siły. Źródło wszelkiej kreatywnej myśli, wszelkiego konstruktywnego pomysłu, wszelkiego twórczego rozwiązania. Źródło wszelkiej siły działania. Siedział przede mną i te uczucia mnie ogarnęły i pomyślałem sobie: „jak będzie strasznie na sądzie jak ludzie, którzy całe życie szukali szczęścia i pokoju zobaczą, że to On jest tym, co szukali, a jednak świadomie Nim wzgardzili, bo nie poznali Go wtedy, kiedy do nich przemawiał bez całej tej Jego chwały. Zobaczyłem, że mu nie zależy na okazywaniu swojej chwały ludziom, że On szuka ludzi, którzy chcą być z Nim z miłości, a nie ze strachu przed piekłem. Szuka ludzi jednolicowych, szczerych, by być z nimi w przyjaźni, a nie dlatego, że On jest wielki i może wszystko. Coś jakby być równym z równym, jakby nie zważał na swoją wielkość, zobaczyłem, że On jest wielki, ale nie obnosi się z tym. Zobaczyłem, że On nie pragnie ludzi, którzy w głębi swojej świadomości czy podświadomości mają strach przed Nim i przed piekłem. Dla niego to ma skazę i nie przedstawia żadnej wartości. Zobaczyłem, że On może każdego oczyścić od takich złych powodów, każdego, który uczciwie i szczerze z Nim porozmawia. Kiedy tak mówił, słabłem, ponieważ bardzo duża energia wychodziła z Niego i  przepływała przeze mnie. Czułem się bardzo wycieńczony. Doszło do tego stopnia, że zacząłem drżeć i się trząść. Patrzył na mnie tymi swoimi żywymi oczyma i wyszło z Niego uczucie: ” idź, zjedz coś, porozmawiamy później, bo zaraz stracisz całą siłę”. W myślach zgodziłem się na to i od razu obraz znikł, szybko, trzęsąc się wręcz, pochłonąłem jedzenie i wypiłem dużo, bardzo dużo, picia i po 10 minutach życie, w tym stanie w jakim żyję, powróciło do mnie. Pozostała świadomość spotkania. Zobaczyłem, że On objawia się komu zechce i jak zechce. Umie ukryć się pod jakąś niewidzialną zasłoną, którą odsłania na tyle, na ile On chce. Zrozumiałem, że Jego blask oślepia i może zabić każdego, który nie jest przez Niego pouczony, jak może stać przed Nim. Dzisiaj na ziemi mamy pełno arogancji, pychy, dumy, zarozumiałości, wyniosłości i to są duchy ciemności i zobaczyłem, że ludzie, którzy Go odrzucili idąc za głosem tych duchów, staną przed Nim bez tych duchów i będą nadzy, samotni i przerażeni. Jeszcze jest czas pogodzić się z Nim i razem z Nim panować nad ciemnością. On jest wszechobecny i do każdego mówi, w każdej chwili. Nic nie robi na siłę. Ma głęboki szacunek do każdego człowieka i nikogo do niczego nie zmusza i zdaje sobie sprawę, że wielu zginie, bo On wszystko stworzył i On nie wyznaczył miejsca stałego przebywania ciemności. To jest tylko chwilowy czas ciemności w tym miejscu, zwanym POWIETRZE. Nie będzie takiego miejsca gdzie ciemność będzie mogła sobie spokojnie przebywać w wiecznych czasach. On nie uznaje ciemności, On miłuje światłość. Ciemność przed Nim się kłania. Duchy, istoty przebywające w ciemności drżą i boją się Go. Każdy człowiek, który ma choć trochę ciemności w sobie czuje ich strach i drżenie przed Nim, i wydaje mu się, że On jest niedostępny i wszystko w takim człowieku chce uciec jak najszybciej z przed Jego oblicza. Wystarczy chwila opanowania, wyizolowanie tych myśli, wyodrębnienie ich od siebie i możemy już na wieki mieć z Nim kontakt w przyjaźni, bo On oczyszcza i uświęca każdego, kto do Niego szczerze przychodzi w swoim duchu. On przyjmuje każdego człowieka, nikogo nie odrzuca. To ciemność On odrzuca i jeśli się tak czujemy to znaczy, że jest w nas ciemność i to ona w nas drży przed Jego majestatem.

Reklamy

Chmurka tagów

%d blogerów lubi to: